Witam kobietki, mam pytanie i mam nadzieję, że wy mi odpowiecie bo była nie ma zamiaru, a za cholerę nie rozumiem tego zachowania.. Bylismy razem 10 lat temu przez rok w dodatku byliśmy wtedy oby dwoje młodzi, a mianowicie ona miała 16 lat, a ja 17. Rozstanie wyglądało dosyć nie zdrowo ponieważ pokłóciliśmy się, zerwaliśmy po czym ona poszła z koleżankami na imprezę gdzie spotkała chłopaka o którym zawsze marzyła i godzine od zerwania zaczęli kręcić ze sobą i byli ze sobą w związku kilka lat, ale pierwszy miesiąc po rozstaniu i gdy już kręciła z nim dała mi nasze zdjęcia i na każdym z tylu było napisane coś od serca, kochanego. Ja po 3 miesiącach namawiania przez znajomych żebym sobie kogoś znalazł dałem się namówić i wszedłem w związek, który nie oczekiwanie z pewnych względów trwa do dzisiaj. Oczywiście był etap po rozstaniu, że ona na mnie wyciągała brudy i mnie wyzywała, a ja odwdzięczyłem się niestety tym samym nie zdrowym zachowaniem wobec niej. Mimo, iż minęło 10 lat to chciałem z nią porozmawiać, aby w zdrowy sposób wyjaśnić nie wyjaśnione sprawy dla siebie przede wszystkim żeby móc spokojnie iść dalej, ale ona nie chce ze mną rozmawiać, widzieć się i do dnia dzisiejszego mnie wyzywa chociażby słysząc coś związanego ze mną od znajomych ( do dnia dzisiejszego mamy kilku wspólnych). Choć jak napisałem to zawsze mi odpisywała mimo, że mogła olać wiadomości ode mnie lub jak mnie widzi to zawsze zerka na mnie chociaż przez chwilę. Czym ta nienawiść może być spowodowane mimo upływu lat choć rozstanie wyglądało jak wyglądało?
1 2024-01-29 02:25:51 Ostatnio edytowany przez ProoUserr (2024-01-29 02:38:03)
Podobne tematy
Niczym. Daj spokój, nie zdradzaj emocjonalnie obecnej partnerki.
Niczym. Daj spokój, nie zdradzaj emocjonalnie obecnej partnerki.
Partnerka wie, że chce wyjaśnić wszystko z moją byłą i rozumie to w dodatku podziela moje zdanie, że warto nie kiedy wrócić żeby otrzymać odpowiedzi które dręczą, aby móc spokojnie żyć dalej.
Lady Loka napisał/a:Niczym. Daj spokój, nie zdradzaj emocjonalnie obecnej partnerki.
Partnerka wie, że chce wyjaśnić wszystko z moją byłą i rozumie to w dodatku podziela moje zdanie, że warto nie kiedy wrócić żeby otrzymać odpowiedzi które dręczą, aby móc spokojnie żyć dalej.
wyjaśnianie czegokolwiek po 10 latach jest kompletnie bez sensu. Nie warto. Musisz żyć z tym, ze ex ma taką opinię a Twój temat jaką ma.
Bo jesteś skorpionem i ludzie przy Tobie są toksyczni. Paszoł won.
No ale co ty chcesz wyjaśniać?
To forum to ewidentnie jakieś nieporozumień albo to najwidoczniej większość ludzi tutaj jest toksycznych
Zadałem pytanie, a dostałem złote rady i nie trafne stwierdzenia od osób, które mnie nie znają
Może tak proste pytanie - prosta odpowiedź z jakiego powodu bądź dlaczego tak długo może nienawidzić?
To forum to ewidentnie jakieś nieporozumień albo to najwidoczniej większość ludzi tutaj jest toksycznych
Ty je rozjaśniasz swoją świętością.
Szkopuł w tym, że tak znamienitą postać, jakaś panna kopnęła w tyłek. Z czym ten wybitny ktoś, nie może się pogodzić. Żąda wciąż wyjaśnień. Nie rozumiejąc dlaczego to uczyniła. ![]()
ProoUserr napisał/a:To forum to ewidentnie jakieś nieporozumień albo to najwidoczniej większość ludzi tutaj jest toksycznych
Ty je rozjaśniasz swoją świętością.
Szkopuł w tym, że tak znamienitą postać, jakaś panna kopnęła w tyłek. Z czym ten wybitny ktoś, nie może się pogodzić. Żąda wciąż wyjaśnień. Nie rozumiejąc dlaczego to uczyniła.
Następne wróżenie z fus bo to akurat ja ją zostawiłem;) Znakomity sarkazm możesz zostawić dla osób Ci bliskich, a jeśli nie masz zamiaru w sposób normalny odpowiedzieć na pytanie to po prostu nie odpowiadaj, jeżeli Twoje słowa nic nie wnoszą do sytuacji:)
Zatem napiszę wprost i łatwo do zrozumienia. Problem jest w tobie.
Legat napisał/a:ProoUserr napisał/a:To forum to ewidentnie jakieś nieporozumień albo to najwidoczniej większość ludzi tutaj jest toksycznych
Ty je rozjaśniasz swoją świętością.
Szkopuł w tym, że tak znamienitą postać, jakaś panna kopnęła w tyłek. Z czym ten wybitny ktoś, nie może się pogodzić. Żąda wciąż wyjaśnień. Nie rozumiejąc dlaczego to uczyniła.
Następne wróżenie z fus bo to akurat ja ją zostawiłem;) Znakomity sarkazm możesz zostawić dla osób Ci bliskich, a jeśli nie masz zamiaru w sposób normalny odpowiedzieć na pytanie to po prostu nie odpowiadaj, jeżeli Twoje słowa nic nie wnoszą do sytuacji:)
No i dałbyś jej spokój.
Po co chcesz tu cokolwiek wyjaśniać?
Zatem napiszę wprost i łatwo do zrozumienia. Problem jest w tobie.
Uważasz tak ze względu na kobiecą solidarności czy czym się opierasz? Bo nie rozumiem jak może tkwić problem we mnie skoro to osoba X po godzinie od rozstania już miała kogoś innego oraz skoro to osoba X nie ma szacunku od lat, a nie odwrotnie. Kobiecy tok myślenia rzeczywiście albo jest trudy albo po prostu niemożliwy do zrozumienia
ProoUserr napisał/a:Legat napisał/a:Ty je rozjaśniasz swoją świętością.
Szkopuł w tym, że tak znamienitą postać, jakaś panna kopnęła w tyłek. Z czym ten wybitny ktoś, nie może się pogodzić. Żąda wciąż wyjaśnień. Nie rozumiejąc dlaczego to uczyniła.
Następne wróżenie z fus bo to akurat ja ją zostawiłem;) Znakomity sarkazm możesz zostawić dla osób Ci bliskich, a jeśli nie masz zamiaru w sposób normalny odpowiedzieć na pytanie to po prostu nie odpowiadaj, jeżeli Twoje słowa nic nie wnoszą do sytuacji:)
No i dałbyś jej spokój.
Po co chcesz tu cokolwiek wyjaśniać?
Tutaj nie koniecznie nic, tutaj jedynie szukałem możliwych opcji skąd takie zachowanie może wynikać po tylu latach.
Lady Loka napisał/a:ProoUserr napisał/a:Następne wróżenie z fus bo to akurat ja ją zostawiłem;) Znakomity sarkazm możesz zostawić dla osób Ci bliskich, a jeśli nie masz zamiaru w sposób normalny odpowiedzieć na pytanie to po prostu nie odpowiadaj, jeżeli Twoje słowa nic nie wnoszą do sytuacji:)
No i dałbyś jej spokój.
Po co chcesz tu cokolwiek wyjaśniać?Tutaj nie koniecznie nic, tutaj jedynie szukałem możliwych opcji skąd takie zachowanie może wynikać po tylu latach.
Dobra, to będzie wredne trochę, ale naprawdę tak bardzo Ci się nudzi w zyciu i nie masz co robić, ze zajmujesz się tym, co po 10 latach mówi o Tobie Twoja ex?
Zajmij sobie czas tak, zeby o tym nie myśleć. Bo rozdrapywanie relacji z ex nie ma najmniejszego sensu. Mowi co mowi, prawda jest taka, że do Ciebie to dotrzeć nie powinno. Wspólni znajomi nie powinni tego przekazywać dalej.
ProoUserr napisał/a:Lady Loka napisał/a:No i dałbyś jej spokój.
Po co chcesz tu cokolwiek wyjaśniać?Tutaj nie koniecznie nic, tutaj jedynie szukałem możliwych opcji skąd takie zachowanie może wynikać po tylu latach.
Dobra, to będzie wredne trochę, ale naprawdę tak bardzo Ci się nudzi w zyciu i nie masz co robić, ze zajmujesz się tym, co po 10 latach mówi o Tobie Twoja ex?
Zajmij sobie czas tak, zeby o tym nie myśleć. Bo rozdrapywanie relacji z ex nie ma najmniejszego sensu. Mowi co mowi, prawda jest taka, że do Ciebie to dotrzeć nie powinno. Wspólni znajomi nie powinni tego przekazywać dalej.
W końcu jakaś bardziej dojrzała odpowiedz i rozwinięta według mnie, dziękuję. Możesz mieć racje z tym rozdrapywaniem ran, ale jestem po prostu człowiekiem, który nie zostawia niewyjaśnionych spraw bo inaczej mnie dręczą stąd rozmyślanie dlaczego jest jak jest, a nie jest po prostu obojętna wobec mnie tak jak być powinno przynajmniej tak mi się wydaje.
Jakie niewyjaśnione?
Szczeniackie zakochanie, burza hormonów i brak dojrzałości. Dorabiasz piździe uszu.
To, że po 10 latach rozpamiętujesz licealne miłostki próbując je analizować i zamykać (tylko co tu zamykać skoro wszystko jest jasne i oczywiste), bo potrzebujesz rozgrzeszenia jest...dziwaczne. Chłopie - masz prawie 30stkę na karku, a twierdzisz, że potrzebujesz wyjaśnienia niedokończonych spraw z 3miesiecznego związku w ogólniaku.
To nie jest normalne. Jak ci coś leży na sercu, masz wyrzuty sumienia, bo gdzieś przekroczyłeś granicę to się mówi 'przepraszam' i tyle.
Jakie niewyjaśnione?
Szczeniackie zakochanie, burza hormonów i brak dojrzałości. Dorabiasz piździe uszu.
To, że po 10 latach rozpamiętujesz licealne miłostki próbując je analizować i zamykać (tylko co tu zamykać skoro wszystko jest jasne i oczywiste), bo potrzebujesz rozgrzeszenia jest...dziwaczne. Chłopie - masz prawie 30stkę na karku, a twierdzisz, że potrzebujesz wyjaśnienia niedokończonych spraw z 3miesiecznego związku w ogólniaku.
To nie jest normalne. Jak ci coś leży na sercu, masz wyrzuty sumienia, bo gdzieś przekroczyłeś granicę to się mówi 'przepraszam' i tyle.
Właśnie takiego toku myślenia nie rozumiem i nie wiem czy po prostu ktoś nie czyta co napisałem czy czyta bez zrozumienia. Co do kwestii czasu po prostu nie które związki z przed lat tkwią w nas mimo wszystko tymbardziej, że ten związek wyciągnął mnie z gówna o którym żaden randomowy osobnik z tej grupy nie ma pojęcia. Wyrzuty sumienia? Mówi się przepraszam? Podkreśle ponownie, że to ona godzinę po rozstaniu kogoś miała, że to ona do dnia nie odnosi się z szacunkiem do mnie, ALE NIE ROZUMIEM DLACZEGO MNIE PO TYLU LATACH NIENAWIDZI CHOĆ POWINNA BYĆ OBOJĘTNA WOBEC MNIE? Bo tak właśnie według moich wyobrażeń powinno wyglądać po związku, który miał miejsce 10 lat temu oraz który trwał krótko.
20 2024-01-29 10:56:25 Ostatnio edytowany przez Karmaniewraca (2024-01-29 10:56:51)
Po tym jak tutaj odpowiadasz, wydajesz się mieć klasycznie dupkowaty charakter. Myślę, ze Cię nie lubi jako człowieka i dlatego źle mówi o Tobie. Czy powinna czy nie, w to nie wnikam, jaki "POWINNA" Mieć stosunek do Ciebie po tylu latach toteż nie Tobie decydować.
Kolejna sprawa, jak się ma 17 lat to co to jest mieć chłopaka w godzinę od rozstania? Zatrzymałeś się gdzieś tam te 10 lat temu emocjonalnie. Jest rok 2024 witamy
Ona o Tobie z tamtego okresu zdania nie zmieni, taki ma charakter i osobowość, że trzyma urazy, nie widzi winy w sobie i chowa tę nienawiść, choć nie można do końca tego tak nazwać, raczej niechęcią do Twojej osoby.
Na pewno żadna rozmowa po latach nic nie
zmieni, wręcz odwrotnie, więc zdejmij z głowy ten ciężar i nie oczekuj wyjaśniania, bo się po prostu nawet nie da.
To mówi tylko o tym, że ona nadal Ci siedzi w głowie.
Co do kwestii czasu po prostu nie które związki z przed lat tkwią w nas
Nie. Ty po prostu tkwisz w przeszłości. Księciunio-egocentryk, który po dekadzie nie może uwierzyć, że mu nie wyszło z jakąś nastolatką w ogólniaku i którego po dziś dzień boli, że po rozstaniu tak szybko się pozbierała (lol trudno, aby było inaczej w liceum po 3 miesiącach 'związku'), aby być z kimś, o kim faktycznie marzyła ówcześnie.
Im bardziej zaczynasz tłumaczyć siebie i zarzucać coś dziewczynie, tym mocniejszy ślad ślimaka zostawiasz.
Po tym jak tutaj odpowiadasz, wydajesz się mieć klasycznie dupkowaty charakter. Myślę, ze Cię nie lubi jako człowieka i dlatego źle mówi o Tobie. Czy powinna czy nie, w to nie wnikam, jaki "POWINNA" Mieć stosunek do Ciebie po tylu latach toteż nie Tobie decydować.
Kolejna sprawa, jak się ma 17 lat to co to jest mieć chłopaka w godzinę od rozstania? Zatrzymałeś się gdzieś tam te 10 lat temu emocjonalnie. Jest rok 2024 witamy
Nie koniecznie dupkowaty bo jeżeli ktoś odpowiada w normalny sposób to również w taki sposób mogę się odnieść do danej wypowiedzi co widoczne jest wyżej za co nawet podziękowałem, ale jeżeli ktoś wróży z fus, daje złote rady, których nie chciałem, a jedynie oczekiwałem odpowiedzi na dane pytanie bądź pisze mi, że ktoś mnie kopnął w dupę gdzie w moim temacie nie ma wzmianki o tym kto kogo zostawił to nie widzę sensu, aby być nie dupkowaty dla osób wszechwiedzący. Wiadomo nie mi decydować i nawet nie mam zamiaru, a jedynie CHCIAŁBYM zrozumieć dlaczego jest jak jest choć NIE MUSZĘ. Co do wieku 17 lat i zmienić partnera w godzinę mamy odmienne zdanie bo dla mnie nie ważna była kwestia wieku bo zawsze starałem się szanować czyjeś uczucia. Jakbym się zatrzymał nie osiągnął bym tego wszystkiego co osiągnąłem przez ostatnie lata, więc myślę, że nie tyle co zatrzymałem się co czasami się cofam właśnie ze względu na nie wyjaśnione sytuacje, a które lubię wyjaśniać co już pisałem.
Co do kwestii czasu po prostu nie które związki z przed lat tkwią w nas
Nie. Ty po prostu tkwisz w przeszłości. Księciunio-egocentryk, który po dekadzie nie może uwierzyć, że mu nie wyszło z jakąś nastolatką w ogólniaku i którego po dziś dzień boli, że po rozstaniu tak szybko się pozbierała (lol trudno, aby było inaczej w liceum po 3 miesiącach 'związku'), aby być z kimś, o kim faktycznie marzyła ówcześnie.
Im bardziej zaczynasz tłumaczyć siebie i zarzucać coś dziewczynie, tym mocniejszy ślad ślimaka zostawiasz.
Po raz kolejny ewidentnie nie czytasz z zrozumieniem. Czy ja gdzie kolwiek napisałem, że mnie ten fakt boli? Czy gdzie kolwiek napisałem że szybko się pozbierała czy może jednak jak przeczytasz ponownie zadałem pytanie czym może być spowodowana ta nienawiść po tylu latach? Jeśli dalej poczytasz może dostrzeżesz, że napisałem, że tego nie rozumiem bo jednak powinna być obojętna po takim czasie, a nie że wyzywa mnie czy też mi ubliża bezpośrednio jeśli ma okazję bądź przy wspólnych znajomych.
Lady Loka napisał/a:ProoUserr napisał/a:Tutaj nie koniecznie nic, tutaj jedynie szukałem możliwych opcji skąd takie zachowanie może wynikać po tylu latach.
Dobra, to będzie wredne trochę, ale naprawdę tak bardzo Ci się nudzi w zyciu i nie masz co robić, ze zajmujesz się tym, co po 10 latach mówi o Tobie Twoja ex?
Zajmij sobie czas tak, zeby o tym nie myśleć. Bo rozdrapywanie relacji z ex nie ma najmniejszego sensu. Mowi co mowi, prawda jest taka, że do Ciebie to dotrzeć nie powinno. Wspólni znajomi nie powinni tego przekazywać dalej.
W końcu jakaś bardziej dojrzała odpowiedz i rozwinięta według mnie, dziękuję. Możesz mieć racje z tym rozdrapywaniem ran, ale jestem po prostu człowiekiem, który nie zostawia niewyjaśnionych spraw bo inaczej mnie dręczą stąd rozmyślanie dlaczego jest jak jest, a nie jest po prostu obojętna wobec mnie tak jak być powinno przynajmniej tak mi się wydaje.
Ale nie dasz rady zawsze wyjaśniać wszystkiego.
Nie jestes zupą pomidorową, nie wszyscy Cię będą lubić. Pora nauczyć się z tym żyć, bo to jest aktualnie Twój problem.
Nie warto nic wyjasniac jesli oboje jestescie w innych szczesliwyvh zwiazkach.
To ze chcesz z nia cos wyjasniac to jakbys cos jeszcze do niej mial i nie byla Tobie obojetna. Wspolni znajomi i bliskie zamieszkanie - w tej samej miejscowosci? sprzyja temu ze drazysz temat.
Co ma przyniesc to wyjasnienie???? Czy Ty chcesz z nia utrzymywac sporadyczny kontakt? Kolezenski?
Proo, ja mam stalkera. Nie widziałam gościa od 2010 roku. A gość przezywa jak stonka wykopki to, ze wtedy nie chciałam z nim mieć kontaktu. Czaisz? 14 lat przeżywa.
Wiesz, co ja o tym myślę? Ze jest świrem. I tak samo ona pomyśli o Tobie.
Więc mówisz, że były wróżby z fus wobec twojego rozstania ale dalej nas prosisz żebyśmy wywróżyli dlaczego była ma taki do Ciebie stosunek.
Otóż w moich porannych fusach widzę, że nie wiem.
Prawda jest taka, że nie możesz teraz zmienić tego jak ona o tobie myśli, może ja coś zabolało, może coś kiedyś powiedziałeś coś sobie zapamiętała. I prawda jest taka, że jeśli naprawdę czuje negatywne emocje wobec Ciebie, to tylko ona na tym traci bo takie emocje są bardzo drenujące. Nawet jeśli byś zagadnął to pewnie by się nie przyznała, nikt nie chce wyjść na osobę małostkowa i pamiętliwa.
Co do wchodzenia w związki w wieku 17 lat, przecież to nie są serio relacje, związki sensu stricte, jakieś tam chodzenie, nie ma seksu, więc o jakim szacunku do uczuć jest mowa.
Także daj sobie siana, dopóki nie obraża Cię ma forum na tyle aby psuć Twoja reputację to co ona sobie gada do znajomych to jej, a wgl ma do dupy znajomych.
Czy ja gdzie kolwiek napisałem, że mnie ten fakt boli?
Po 10 latrach rozkminiasz związek z ogólniaka na 'babskim' forum.
Ty nie chcesz być jej obojętnym. Ty byś chciał, żeby ona wtedy, w liceum, rozpaczała rzewnie i wzdychała za tobą. I nie rozumiesz dlaczego zadziało się inaczej.
Jedna rada: zostaw przeszłość za sobą.
No tak, no zapomniałam, że to o to chodzi. Nie dość długo płakała za tobą, nie zabiegała tylko bezczelnie weszła w związek po godzinie. O to chodzi w tej piosence. A ok. Dobra.
Ona o Tobie z tamtego okresu zdania nie zmieni, taki ma charakter i osobowość, że trzyma urazy, nie widzi winy w sobie i chowa tę nienawiść, choć nie można do końca tego tak nazwać, raczej niechęcią do Twojej osoby.
Na pewno żadna rozmowa po latach nic nie
zmieni, wręcz odwrotnie, więc zdejmij z głowy ten ciężar i nie oczekuj wyjaśniania, bo się po prostu nawet nie da.To mówi tylko o tym, że ona nadal Ci siedzi w głowie.
Wydaje mi się, że w końcu ktoś czyta tutaj z zrozumieniem i stara się obiektywnie spojrzeć, a nie najeżdżać na mnie w pewien sposób i szukać winy wyłącznie we mnie. Faktycznie ma trudny charakter o czym do dnia dzisiejszego nawet rodzina jej ma takie same zdanie jak ja choć nie wiedziałem, że można z jakiegoś powodu żywic urazę szczerą bądź wyimaginowaną do osoby z przed 10 lat z którą było się rok w wieku 16/17 lat. Może nie tyle, że nie chce wyjść mi z głowy co jest dosyć uciążliwe, gdy ma się wspólnych znajomych, a trzeba odpuścić spotkanie bo ona tam jest. Bardziej raczej traktuje to jako nie potrzebne z jej strony i nazbyt kompilowanie życia sobie nawzajem ze względu na jej emocje, które tak jak pisałem wielokrotnie wyżej uważam, że po takich związkach powinno czuć się obojętność, a nie nienawiść w dodatku po związku będąc w takim wieku.
Nie wierzę, że jesteś naiwny tak jak nam tu opisujesz. Ale widać, że lubisz sobie pojechać z tzw. koksem - co pokazałeś już tu na forum. Ty tą pannę co jakiś czas "uruchamiasz", bo wiesz jak ona zadziała. Pewnie robisz to dla emocji i dla podbudowania własnego ego. Widzisz, że to działa, więc sobie z tego korzystasz.
Do tego postanowiłeś do tej karuzeli włączyć jeszcze nas. Lubisz jak kręci się wokół ciebie.
I jak do niej zagadasz, dlaczego ma taki stosunek to wkoncu usłyszysz że ma żal do Ciebie. Ego uratowane. Dobra no tak, mozgownica coś z rana zaparowana.
No tak, no zapomniałam, że to o to chodzi. Nie dość długo płakała za tobą, nie zabiegała tylko bezczelnie weszła w związek po godzinie. O to chodzi w tej piosence. A ok. Dobra.
Widzisz jesteś na pół metku mojego postrzegana sytuacji. Skoro ktoś wchodzi w związek po godzinie od wcześniejszego to okej ma prawo, ale najwidoczniej nie kocha bądź nie zależało jej na poprzednim związku. W takim bądź razie jak można żywic nienawiść przez 10 lat do osoby której się nie kochało bądź na której Ci nie zależało? I co to może powodować? Jak to w sposób racjonalny można wytłumaczyć?
ProoUserr napisał/a:Lady Loka napisał/a:Dobra, to będzie wredne trochę, ale naprawdę tak bardzo Ci się nudzi w zyciu i nie masz co robić, ze zajmujesz się tym, co po 10 latach mówi o Tobie Twoja ex?
Zajmij sobie czas tak, zeby o tym nie myśleć. Bo rozdrapywanie relacji z ex nie ma najmniejszego sensu. Mowi co mowi, prawda jest taka, że do Ciebie to dotrzeć nie powinno. Wspólni znajomi nie powinni tego przekazywać dalej.
W końcu jakaś bardziej dojrzała odpowiedz i rozwinięta według mnie, dziękuję. Możesz mieć racje z tym rozdrapywaniem ran, ale jestem po prostu człowiekiem, który nie zostawia niewyjaśnionych spraw bo inaczej mnie dręczą stąd rozmyślanie dlaczego jest jak jest, a nie jest po prostu obojętna wobec mnie tak jak być powinno przynajmniej tak mi się wydaje.
Ale nie dasz rady zawsze wyjaśniać wszystkiego.
Nie jestes zupą pomidorową, nie wszyscy Cię będą lubić. Pora nauczyć się z tym żyć, bo to jest aktualnie Twój problem.
Mam świadomość, że nie wszystko wyjaśnię w życiu stąd wyżej napisałem że chciałbym choć nie muszę tzn nie koniecznie uda się wyjaśnić. Co do sympatii akurat w życiu nigdy nie miałem problemu z faktem czy ktoś mnie lubi czy też nie.
Witam kobietki, mam pytanie i mam nadzieję, że wy mi odpowiecie bo była nie ma zamiaru, a za cholerę nie rozumiem tego zachowania.. Bylismy razem 10 lat temu przez rok w dodatku byliśmy wtedy oby dwoje młodzi, a mianowicie ona miała 16 lat, a ja 17. Rozstanie wyglądało dosyć nie zdrowo ponieważ pokłóciliśmy się, zerwaliśmy po czym ona poszła z koleżankami na imprezę gdzie spotkała chłopaka o którym zawsze marzyła i godzine od zerwania zaczęli kręcić ze sobą i byli ze sobą w związku kilka lat, ale pierwszy miesiąc po rozstaniu i gdy już kręciła z nim dała mi nasze zdjęcia i na każdym z tylu było napisane coś od serca, kochanego. Ja po 3 miesiącach namawiania przez znajomych żebym sobie kogoś znalazł dałem się namówić i wszedłem w związek, który nie oczekiwanie z pewnych względów trwa do dzisiaj. Oczywiście był etap po rozstaniu, że ona na mnie wyciągała brudy i mnie wyzywała, a ja odwdzięczyłem się niestety tym samym nie zdrowym zachowaniem wobec niej. Mimo, iż minęło 10 lat to chciałem z nią porozmawiać, aby w zdrowy sposób wyjaśnić nie wyjaśnione sprawy dla siebie przede wszystkim żeby móc spokojnie iść dalej, ale ona nie chce ze mną rozmawiać, widzieć się i do dnia dzisiejszego mnie wyzywa chociażby słysząc coś związanego ze mną od znajomych ( do dnia dzisiejszego mamy kilku wspólnych). Choć jak napisałem to zawsze mi odpisywała mimo, że mogła olać wiadomości ode mnie lub jak mnie widzi to zawsze zerka na mnie chociaż przez chwilę. Czym ta nienawiść może być spowodowane mimo upływu lat choć rozstanie wyglądało jak wyglądało?
Powiedz dziewczynie, że takiego mściwego chu.ja to dawno nie spotkałam. Odkąd spotkałam pod blokiem Gośkę po 2 latach powtórzyła się sytuacja z akademika. Wszystkie ściany w bloku mam porysowane wiertarką i ujebane błotem z butów.
I jak do niej zagadasz, dlaczego ma taki stosunek to wkoncu usłyszysz że ma żal do Ciebie. Ego uratowane. Dobra no tak, mozgownica coś z rana zaparowana.
I właśnie zabawnym faktem jest to, iż byłem kreowany na dupka trochę wyżej ze względu na moje odpowiedzi, ale niech ktoś mi powie jak walczyć z chamskim sarkazmem?
Nie wiem co usłyszę nie zakładam niczego co chciałbym usłyszeć, ale chciałbym wiedzieć czy KOBIETY NIENAWIDZĄ KOGOŚ tak po prostu? Czy z jakiś konkretnych powodów? Tak proste pytanie, ale tak trudne, aby ktoś w jasny sposób odpowiedział. Przeczytałem tu już chyba wszystko, ale ciężko uzyskać dosadną odpowiedź jedynie nie liczne odpowiedzi wnoszą do kolwiek o to co chce zrozumieć, a większość to coś co jedynie ktoś ma na języku.
Skoro ktoś wchodzi w związek po godzinie od wcześniejszego to okej ma prawo, ale najwidoczniej nie kocha bądź nie zależało jej na poprzednim związku.
Człowieku - rozkmianiasz licealną miłostkę sprzed dekady.
Kumasz to?
Minęło 10 lat od tamtego czasu, kiedy oboje byliście nastolatkami przeżywającymi burzę hormonów. A ty to przezywasz jakbyś zaliczył na wycieczce szkolnej w zeszłym tygodniu orła z lądowaniem ryjem z krowim placku.
Może pora dojrzeć w końcu?
Karmaniewraca napisał/a:No tak, no zapomniałam, że to o to chodzi. Nie dość długo płakała za tobą, nie zabiegała tylko bezczelnie weszła w związek po godzinie. O to chodzi w tej piosence. A ok. Dobra.
Widzisz jesteś na pół metku mojego postrzegana sytuacji. Skoro ktoś wchodzi w związek po godzinie od wcześniejszego to okej ma prawo, ale najwidoczniej nie kocha bądź nie zależało jej na poprzednim związku. W takim bądź razie jak można żywic nienawiść przez 10 lat do osoby której się nie kochało bądź na której Ci nie zależało? I co to może powodować? Jak to w sposób racjonalny można wytłumaczyć?
Generalnie czasem można, ja też nie lubie jednego swojego byłego dlatego, że mieszał w relacjach między mną a moja siostra, był przemocowy, wkurwiający i w dodatku długo nie mogłam się od niego odczepić. Jak tylko z nim zerwalam za mniej więcej jeden dzień byłam z innym chłopakiem. I jak ktoś by się mnie zapytał ze starych wspólnych znajomych, że widziałem X macie kontakt to mówię, a nie na szczęście nie mamy, wiesz jaki był jebniety i tyle. Zero nienawiści, stwierdzam fakt.
Ale wiem, że chcesz uratować swojego ego albo je podkręcić, nuda, zima, styczeń nic się nie dzieje, nikt nie dzwoni, nie tęskni, związek ten sam od 10 lat? Wspomnienia zawsze dobre, zawsze coś tam można dla siebie wykręcić.
chciałbym wiedzieć czy KOBIETY NIENAWIDZĄ KOGOŚ tak po prostu? Czy z jakiś konkretnych powodów? Tak proste pytanie, ale tak trudne, aby ktoś w jasny sposób odpowiedział.
Trudne na etapie rozwojowym przeciętnego przedszkolaka. A i to nie zawsze.
Nie - kobiety co do zasady tak nie mają.
Ona cię nie toleruje, bo jestem egoistycznym, zapatrzonym w siebie bucem żyjącym przeszłością. Reszta to dorabianie przez ciebie ideologii.
Nie wierzę, że jesteś naiwny tak jak nam tu opisujesz. Ale widać, że lubisz sobie pojechać z tzw. koksem - co pokazałeś już tu na forum. Ty tą pannę co jakiś czas "uruchamiasz", bo wiesz jak ona zadziała. Pewnie robisz to dla emocji i dla podbudowania własnego ego. Widzisz, że to działa, więc sobie z tego korzystasz.
Do tego postanowiłeś do tej karuzeli włączyć jeszcze nas. Lubisz jak kręci się wokół ciebie.
Jakim cudem z taką pewnością można opisywać osobę której się kompletnie nie zna? Jeśli wszystkich napotkanych ludzi po kilku słowach czy też wymianie zdań oceniasz to współczuję w pewien sposób pochopnych ocen. Nie tyle co nawiny co nie rozumiem pewnych zachowań po pewnych sytuacjach ot, co. Może zacznij obiektywie patrzeć na sytuację i po za pomysłem że ją 'uruchamiam' dla tego, że wiem jak to zadziała to może oczekuje w końcu dojrzałości i efektu odwrotnego niż zazwyczaj doświadczałem? Wyjaśnienia i odpuszczenia sprawy, która może być dla mnie ważna, a której ze względu na brak obiektywności większość z was nie zrozumie? Dla jednego będzie ważne wyjaśnić coś z przed 10 lat dla drugiego z przed 5, a dla drugie sytuacje z wczoraj, ale jest to sprawa indywidualna i nie powinno się oceniać czy to ma sens czy też szukać drugiego dna, a najlepiej dziesięciu.
Karmaniewraca napisał/a:I jak do niej zagadasz, dlaczego ma taki stosunek to wkoncu usłyszysz że ma żal do Ciebie. Ego uratowane. Dobra no tak, mozgownica coś z rana zaparowana.
I właśnie zabawnym faktem jest to, iż byłem kreowany na dupka trochę wyżej ze względu na moje odpowiedzi, ale niech ktoś mi powie jak walczyć z chamskim sarkazmem?
Nie wiem co usłyszę nie zakładam niczego co chciałbym usłyszeć, ale chciałbym wiedzieć czy KOBIETY NIENAWIDZĄ KOGOŚ tak po prostu? Czy z jakiś konkretnych powodów? Tak proste pytanie, ale tak trudne, aby ktoś w jasny sposób odpowiedział. Przeczytałem tu już chyba wszystko, ale ciężko uzyskać dosadną odpowiedź jedynie nie liczne odpowiedzi wnoszą do kolwiek o to co chce zrozumieć, a większość to coś co jedynie ktoś ma na języku.
A Ty jednak nie jesteś za mądry. Nie spinasz faktów. Post wyżej, przyznajesz się, że za mało łez za tobą wylała i weszła od razu w związek, po czym odpowiedź na to jest mniej więcej taka, że to świadczy o twoim ego. O tym, że chcesz to w końcu z niej wydusić po tylu latach, że tak, tak bardzo Cię kochała że poszła od razu z innym plus wciąż z uczucia miłości poszło w nienawiść. Nie jesteś zbyt mądry. Co to to nie.
ProoUserr napisał/a:chciałbym wiedzieć czy KOBIETY NIENAWIDZĄ KOGOŚ tak po prostu? Czy z jakiś konkretnych powodów? Tak proste pytanie, ale tak trudne, aby ktoś w jasny sposób odpowiedział.
Trudne na etapie rozwojowym przeciętnego przedszkolaka. A i to nie zawsze.
Nie - kobiety co do zasady tak nie mają.
Ona cię nie toleruje, bo jestem egoistycznym, zapatrzonym w siebie bucem żyjącym przeszłością. Reszta to dorabianie przez ciebie ideologii.
Jestem egoistyczny gdyż? Jestem bucem gdyż? Żyje przeszłością? Podkreśle ponownie, że jeżeli by tak było nie osiągnął bym w życiu to co osiągnąłem na dany moment tylko przez ostatnie 10 lat skupił bym się obsesyjnie tylko na tym, a zadałem luźno pytanie na myślałem, że luźnym forum po 10 latach. Dobieranie ideologii? Zadaje proste pytania wręcz oczywiste dla mnie oraz mówię o faktach bez dodawania czegokolwiek.
44 2024-01-29 11:41:09 Ostatnio edytowany przez Legat (2024-01-29 11:41:45)
ProoUserr Legat ma lornetkę.
Bardzo rzadko się mylę, bo w niej dużo widzę. ![]()
Ostatnio facet w innym wątku podobnie jak ty mówił, no jak można, skąd to wiesz itd. A okazało się, że miałem rację. Panna spuszczała go z nurtem rzeki, a on chciał od niej zapewnień o wielkiej miłości.
Z resztą nie ja jeden widzę, że lubisz sobie pojechać. Podkręcić atmosferę, a potem udawać misia, który tylko chce wyjaśnień, bo nie wie o co chodzi.
Takie sytaucje się zdarzają. Sam taką miałem. Panna jest emocjonalna, nie pracuje nad sobą i łatwo ją podkręcić byle głupią wiadomością. Co sobie i jej serwujesz co jakiś czas. Ot taka tajemnica, którą każdy zna. Tu na forum jest trochę takich historii. Gdy nic się nie dzieje. No to leci jakieś info do byłego, czy byłej i jakoś się kręci. Nie ma nudy.
ProoUserr napisał/a:Karmaniewraca napisał/a:I jak do niej zagadasz, dlaczego ma taki stosunek to wkoncu usłyszysz że ma żal do Ciebie. Ego uratowane. Dobra no tak, mozgownica coś z rana zaparowana.
I właśnie zabawnym faktem jest to, iż byłem kreowany na dupka trochę wyżej ze względu na moje odpowiedzi, ale niech ktoś mi powie jak walczyć z chamskim sarkazmem?
Nie wiem co usłyszę nie zakładam niczego co chciałbym usłyszeć, ale chciałbym wiedzieć czy KOBIETY NIENAWIDZĄ KOGOŚ tak po prostu? Czy z jakiś konkretnych powodów? Tak proste pytanie, ale tak trudne, aby ktoś w jasny sposób odpowiedział. Przeczytałem tu już chyba wszystko, ale ciężko uzyskać dosadną odpowiedź jedynie nie liczne odpowiedzi wnoszą do kolwiek o to co chce zrozumieć, a większość to coś co jedynie ktoś ma na języku.
A Ty jednak nie jesteś za mądry. Nie spinasz faktów. Post wyżej, przyznajesz się, że za mało łez za tobą wylała i weszła od razu w związek, po czym odpowiedź na to jest mniej więcej taka, że to świadczy o twoim ego. O tym, że chcesz to w końcu z niej wydusić po tylu latach, że tak, tak bardzo Cię kochała że poszła od razu z innym plus wciąż z uczucia miłości poszło w nienawiść. Nie jesteś zbyt mądry. Co to to nie.
Czy napisanie, że ktoś wszedl w nowy związek po godzinie i że moje przekonania są takie, że nie powinno się tak robić oznacza z góry, że oczekiwałem od niej łez? Bo nigdzie bezpośrednio nie napisałem, ani nawet nie miałem nigdzie zamiaru to insynuować, więc wychodzi Twoja mądrość. O to to. A skąd możesz wiedzieć czego ja chcę? I to też jest mądre? Wiesz tyle ile Ci napisze i tyle ile sobie dodasz co najwidoczniej Ci wychodzi.
ProoUserr Legat ma lornetkę.
Bardzo rzadko się mylę, bo w niej dużo widzę.
Ostatnio facet w innym wątku podobnie jak ty mówił, no jak można, skąd to wiesz itd. A okazało się, że miałem rację. Panna spuszczała go z nurtem rzeki, a on chciał od niej zapewnień o wielkiej miłości.
Z resztą nie ja jeden widzę, że lubisz sobie pojechać. Podkręcić atmosferę, a potem udawać misia, który tylko chce wyjaśnień, bo nie wie o co chodzi.Takie sytaucje się zdarzają. Sam taką miałem. Panna jest emocjonalna, nie pracuje nad sobą i łatwo ją podkręcić byle głupią wiadomością. Co sobie i jej serwujesz co jakiś czas. Ot taka tajemnica, którą każdy zna. Tu na forum jest trochę takich historii. Gdy nic się nie dzieje. No to leci jakieś info do byłego, czy byłej i jakoś się kręci. Nie ma nudy.
Zastanawia mnie fakt waszego pojęcia "lubisz sobie podkręcić" bo jeżeli ktoś w sposób chamski odpowiada bądź wy mądrza się to nie mam w zwyczaju traktować tego jako powietrza i prowadzę z tą osobą w podobny sposób rozmowę, a misiem jestem dla tych którzy potrafią zachować się choć w połowie bez chamskich tekstów, do mawiania sobie, obrażania od buców czy też używania sarkazmu.
Karmaniewraca napisał/a:ProoUserr napisał/a:I właśnie zabawnym faktem jest to, iż byłem kreowany na dupka trochę wyżej ze względu na moje odpowiedzi, ale niech ktoś mi powie jak walczyć z chamskim sarkazmem?
Nie wiem co usłyszę nie zakładam niczego co chciałbym usłyszeć, ale chciałbym wiedzieć czy KOBIETY NIENAWIDZĄ KOGOŚ tak po prostu? Czy z jakiś konkretnych powodów? Tak proste pytanie, ale tak trudne, aby ktoś w jasny sposób odpowiedział. Przeczytałem tu już chyba wszystko, ale ciężko uzyskać dosadną odpowiedź jedynie nie liczne odpowiedzi wnoszą do kolwiek o to co chce zrozumieć, a większość to coś co jedynie ktoś ma na języku.
A Ty jednak nie jesteś za mądry. Nie spinasz faktów. Post wyżej, przyznajesz się, że za mało łez za tobą wylała i weszła od razu w związek, po czym odpowiedź na to jest mniej więcej taka, że to świadczy o twoim ego. O tym, że chcesz to w końcu z niej wydusić po tylu latach, że tak, tak bardzo Cię kochała że poszła od razu z innym plus wciąż z uczucia miłości poszło w nienawiść. Nie jesteś zbyt mądry. Co to to nie.
Czy napisanie, że ktoś wszedl w nowy związek po godzinie i że moje przekonania są takie, że nie powinno się tak robić oznacza z góry, że oczekiwałem od niej łez? Bo nigdzie bezpośrednio nie napisałem, ani nawet nie miałem nigdzie zamiaru to insynuować, więc wychodzi Twoja mądrość. O to to. A skąd możesz wiedzieć czego ja chcę? I to też jest mądre? Wiesz tyle ile Ci napisze i tyle ile sobie dodasz co najwidoczniej Ci wychodzi.
Twoja sytuacja nie jest jakaś nadzywczajna. Naprawdę, naprawdę zachowujesz się dość schematycznie. Jest taki wątek jeden tutaj, że typ przeżywa ze jego była ma tindera.
Wiem tyle ile sam napiszesz a oczekujesz żebyśmy wiedzieli dlaczego była Cię nienawidzi, jakaś logika w tym co chcesz, piszesz? I cały czas operujesz słowem nie powinno, nie powinna. Skoro Cię nienawidzi to najwidoczniej tak czuje i żadne twoje wyobrażenie powinności nie zadziała.
W ogóle to mi się już znudziło pisanie w tym temacie. Beton jesteś trochę.
Mieszasz życie zawodowe z prywatnym (emocjonalnym). To po pierwsze.
Po drugie - jest to w opór słabe, kiedy mając partnerkę (wątpię w jej istnienie na tym etapie rozmowy) wciąż i wciąż przeżywasz licealną miłostkę.
Po trzecie - tak - jesteś egoistą i bucem. Zycie nie toczy się wokół ciebie. Będą ludzie, którzy będą ci życzyć jak najgorzej i nie musisz wiedzieć czemu tak jest. Życie nie kręci się wokół ciebie, twoich potrzeb analizowania wszystkiego i rozbijania każdego gówna na atomy. Nie jesteś cudem świata - rozstaliście się. Choćby i godzinę później ma prawo radośnie skakać na bolcu innego kolesia i tobie nic do tego. Zwłaszcza na etapie liceum. Próby powrotu do sytuacji sprzed dekady i ciągłe rozpamiętywanie jej świadczy o twojej miałkości, niedojrzałości emocjonalnej.
Jak dzieciak uciekasz przed spotkaniami wspólnych znajomych w obawie, że ona tam jest, a jednocześnie wypisujesz do niej, że potrzebujesz wyjaśnienia i zamknięcia. Większość ludzi nie pamięta po tylu latach. Brakuje ci odwagi skonfrontować się bezpośrednio, ale płaczesz na netach, aby tylko podreperować nadszarpnięte za czasów liceum ego. Słabe to jest.
I tak - pytaniami w stylu 'czy każda kobieta tak ma' oraz wrzutkami 'nawet jej rodzina uważa, że ma trudny charakter czym przyznają MI rację' dorabiasz ideologię i udowadniasz swoją niedojrzałą emocjonalnie bucowatość.
Ocknij się chłopie. Zapomnij i skup się na tym co jest tu i teraz. Nie na tym co było w liceum, bo masz prawie 30stkę na karku.
ProoUserr napisał/a:Karmaniewraca napisał/a:A Ty jednak nie jesteś za mądry. Nie spinasz faktów. Post wyżej, przyznajesz się, że za mało łez za tobą wylała i weszła od razu w związek, po czym odpowiedź na to jest mniej więcej taka, że to świadczy o twoim ego. O tym, że chcesz to w końcu z niej wydusić po tylu latach, że tak, tak bardzo Cię kochała że poszła od razu z innym plus wciąż z uczucia miłości poszło w nienawiść. Nie jesteś zbyt mądry. Co to to nie.
Czy napisanie, że ktoś wszedl w nowy związek po godzinie i że moje przekonania są takie, że nie powinno się tak robić oznacza z góry, że oczekiwałem od niej łez? Bo nigdzie bezpośrednio nie napisałem, ani nawet nie miałem nigdzie zamiaru to insynuować, więc wychodzi Twoja mądrość. O to to. A skąd możesz wiedzieć czego ja chcę? I to też jest mądre? Wiesz tyle ile Ci napisze i tyle ile sobie dodasz co najwidoczniej Ci wychodzi.
Twoja sytuacja nie jest jakaś nadzywczajna. Naprawdę, naprawdę zachowujesz się dość schematycznie. Jest taki wątek jeden tutaj, że typ przeżywa ze jego była ma tindera.
Wiem tyle ile sam napiszesz a oczekujesz żebyśmy wiedzieli dlaczego była Cię nienawidzi, jakaś logika w tym co chcesz, piszesz? I cały czas operujesz słowem nie powinno, nie powinna. Skoro Cię nienawidzi to najwidoczniej tak czuje i żadne twoje wyobrażenie powinności nie zadziała.
W ogóle to mi się już znudziło pisanie w tym temacie. Beton jesteś trochę.
Nie oczekuję, aby ktoś mi napisał dokładny powód bo to nie możliwe jednak po opisaniu sytuacji wpadłby może ktoś na jakąś możliwość czym to może być spowodowane bez dodawania sobie jaki to ja nie jestem przez pryzmat oceny mojej osoby po wymianie garstki wiadomości. Operuje tym słowem, gdyż mam prawo do swoich poglądów, które są podzielone między innym co wypada, a co nie wypada czyt. Powinno bądź nie. Nie mam zamiaru zmieniać jej uczuć, a jedynie chociaż mieć możliwość zrozumienia dlaczego bądź możliwość, które to powodują choć sytuacja wygląd jak wygląda. W porządku, również nie lubię prowadzić w ten sposób rozmowy także odpuszczę. Życzę miłego dnia!
Mieszasz życie zawodowe z prywatnym (emocjonalnym). To po pierwsze.
Po drugie - jest to w opór słabe, kiedy mając partnerkę (wątpię w jej istnienie na tym etapie rozmowy) wciąż i wciąż przeżywasz licealną miłostkę.
Po trzecie - tak - jesteś egoistą i bucem. Zycie nie toczy się wokół ciebie. Będą ludzie, którzy będą ci życzyć jak najgorzej i nie musisz wiedzieć czemu tak jest. Życie nie kręci się wokół ciebie, twoich potrzeb analizowania wszystkiego i rozbijania każdego gówna na atomy. Nie jesteś cudem świata - rozstaliście się. Choćby i godzinę później ma prawo radośnie skakać na bolcu innego kolesia i tobie nic do tego. Zwłaszcza na etapie liceum. Próby powrotu do sytuacji sprzed dekady i ciągłe rozpamiętywanie jej świadczy o twojej miałkości, niedojrzałości emocjonalnej.
Jak dzieciak uciekasz przed spotkaniami wspólnych znajomych w obawie, że ona tam jest, a jednocześnie wypisujesz do niej, że potrzebujesz wyjaśnienia i zamknięcia. Większość ludzi nie pamięta po tylu latach. Brakuje ci odwagi skonfrontować się bezpośrednio, ale płaczesz na netach, aby tylko podreperować nadszarpnięte za czasów liceum ego. Słabe to jest.
I tak - pytaniami w stylu 'czy każda kobieta tak ma' oraz wrzutkami 'nawet jej rodzina uważa, że ma trudny charakter czym przyznają MI rację' dorabiasz ideologię i udowadniasz swoją niedojrzałą emocjonalnie bucowatość.
Ocknij się chłopie. Zapomnij i skup się na tym co jest tu i teraz. Nie na tym co było w liceum, bo masz prawie 30stkę na karku.
Z wieloma aspektami mogę się z Tobą zgodzić między innymi z tymi, że świat nie kreci się wokół mnie więc tak jak pisałem chciałbym znać odpowiedź, ale nie muszę. Co do partnerki to nie siedzi koło mnie, ale wie wszystko co tu napisałem plus szczegóły jak ja to widzę oraz dlaczego co raczej jest naturalne, że jestem szczery w pełni z swoją aktualną partnerką. Z tym skakaniem godzine po rozstaniu to odnoszę się ponownie, że każdy ma różne zdania na ten temat oraz że ze względu na szacunek do drugiej osoby nie rozumiem takiego zachowania po prostu. Nie do końca rozumiesz z tymi znajomymi, ponieważ nie uciekam ze względu na jej sama obecność tylko jest na tyle wrogo nastawiona nawet po 10 latach, że nie mam zamiaru psuć atmosfery ze względu na jej emocje czy też zachowanie, a wolę po prostu na spokojnie w inny dzień spotkać się z nimi bez zbędnych emocji czy też sytuacji. Jeżeli faktem jest chociażby to, że tak jej rodzina uważa co usłyszałem od nich bezpośrednio to w jaki sposób ja tutaj co kolwiek dodaję?
Dostałem, więc kilka odpowiedzi od kilku osób. Zadając proste pytanie dlaczego była tak długo może mnie nienawidzić mimo, że sytuacja wyglądała jak wyglądał dostałem odpowiedź, że jestem bucem, egoistą, dupkowato się zachowuje oraz wiele innych. W dodatku dowiedziałem się wiele o swoich odczuciach bądź też uczuciach od zupełnie mi obcych osób. Dziękuję pięknie
Jeżeli faktem jest chociażby to, że tak jej rodzina uważa co usłyszałem od nich bezpośrednio to w jaki sposób ja tutaj co kolwiek dodaję?
Takim męczybułom po prostu się przytakuje, aby tylko zamknęły jape i poszły czadzić komuś innemu. To nie znaczy, że ktoś się z nimi faktycznie zgadza.
Fakt, że wybielasz i usprawiedliwiasz swoją nieumiejętność konfrontacji mówi sam za siebie. Tak samo jak to, że nie umiesz się zachować w towarzystwie, jak coś się dzieje nie po twojej myśli. Ty po prostu nie umiesz się z tym pogodzić, ze ona się tak szybko pozbierała i poszła w tango z innym. Dżizas - chłopaku - masz prawie 30stkę, a nie umiesz przebywać w tym samym miejscu z jakąś swoją licealną miłostką, bo to cię przerasta emocjonalnie do tego stopnia, że aż musisz w internetach dopytać co myślą o tym obcy ludzie licząc na poklask i instrukcję 'how to' podreperowania ego.
Gdybyś nie musiał znać odpowiedzi, to nie zastanawiałbyś się przez dekadę nad tym samym i nie pytał obcych na babskim forum. Po prostu jesteś zdesperowany, bo twoje zachowanie przestaje mieć na nią wpływ, a ciebie to boli co raz bardziej i szukasz nowej strategii atencji.
Nie dorabiaj sobie brakiem szacunku. To było liceum i nastoletnie zakochanie najwyżej. Rozstaliście się - miała wszelkie prawo robić co tylko chciała. Łącznie z nagraniem porno z karłami i clownami.
Jeżeli faktem jest chociażby to, że tak jej rodzina uważa co usłyszałem od nich bezpośrednio to w jaki sposób ja tutaj co kolwiek dodaję?
Takim męczybułom po prostu się przytakuje, aby tylko zamknęły jape i poszły czadzić komuś innemu. To nie znaczy, że ktoś się z nimi faktycznie zgadza.
Fakt, że wybielasz i usprawiedliwiasz swoją nieumiejętność konfrontacji mówi sam za siebie. Tak samo jak to, że nie umiesz się zachować w towarzystwie, jak coś się dzieje nie po twojej myśli. Ty po prostu nie umiesz się z tym pogodzić, ze ona się tak szybko pozbierała i poszła w tango z innym. Dżizas - chłopaku - masz prawie 30stkę, a nie umiesz przebywać w tym samym miejscu z jakąś swoją licealną miłostką, bo to cię przerasta emocjonalnie do tego stopnia, że aż musisz w internetach dopytać co myślą o tym obcy ludzie licząc na poklask i instrukcję 'how to' podreperowania ego.
Gdybyś nie musiał znać odpowiedzi, to nie zastanawiałbyś się przez dekadę nad tym samym i nie pytał obcych na babskim forum. Po prostu jesteś zdesperowany, bo twoje zachowanie przestaje mieć na nią wpływ, a ciebie to boli co raz bardziej i szukasz nowej strategii atencji.
Nie dorabiaj sobie brakiem szacunku. To było liceum i nastoletnie zakochanie najwyżej. Rozstaliście się - miała wszelkie prawo robić co tylko chciała. Łącznie z nagraniem porno z karłami i clownami.
Obrażanie kogoś na różne sposoby nie nazwałbym przytakiwaniem. Jeżeli lubisz iść do znajomych i dać pole do popisu wulgaryzmami byłej/byłemu co na całe towarzystwo wpływa bo nie jest to miła atmosfera to cóż niech to będzie Twoja definicja dojrzałości, ale ja twierdzę, że czasami lepiej odpuścić coś dla dobra ogółu. Pogodzić ze poszła w tango? Cały czas pne w inną stronę niż to, że poszła z kimś tango nawet jeśli nawet był by to karzeł czy też clown. Zdesperowany bo moje zachowanie nie ma na nią wpływu? To jest już naprawdę głupota jak można takie cos stwierdzić, gdy przez 10 ostatnich lat z 2 razy z nią jedynie pisałem? Jeżeli chciałbym żeby tak było i byłby? zdesperowany non stop miałoby to miejscem i nie pisałbym teraz na "babskim" forum, a do niej. Masz świadomość, że iż masz swoją rację nie koniecznie oznacza, że jest ona pokryta z rzeczywistością? Bo wydaje mi się, że tak próbujesz mocno być pewną osoba w tym co mówisz, że wierzysz w każde swoje słowo. Prawisz morały jakbyś był nieomylny. Od takich osób akurat rady co co najmniej zbędne i nic nie wartościowe przynajmniej minimum w połowie. Tak jak napisałem dziękuję za odpowiedzi. Pozdrawiam
ProoUserr napisał/a:Czy ja gdzie kolwiek napisałem, że mnie ten fakt boli?
Po 10 latrach rozkminiasz związek z ogólniaka na 'babskim' forum.
Ty nie chcesz być jej obojętnym. Ty byś chciał, żeby ona wtedy, w liceum, rozpaczała rzewnie i wzdychała za tobą. I nie rozumiesz dlaczego zadziało się inaczej.
Jedna rada: zostaw przeszłość za sobą.
Zgadzam się ze wszystkim co napisał Jack. Prócz jednego.
16-17 latkowie, 10 lat temu chodzili jeszcze do gimnazjum, ogólniak był dopiero później ![]()
ProUżytkowniku - nie musisz w niemal co drugiej wiadomości pisać o swoich osiągnięciach. Każdy na tym forum coś osiągnął, ma swoją historię, własne doświadczenia uzbierane na przestrzeni lat - nikt się tutaj prócz Ciebie nie wywyższa.
Negatywnie brzmiące komentarze w Twoim kierunku są reakcją na Twoje podejście do opinii innych forumowiczów jak je pogardliwie nazwałeś "złote rady i nie trafne stwierdzenia od osób, które mnie nie znają".
Z tej całej wymiany zdań w tym wątku uderza mnie jedno - jak możesz tak źle traktować swoją obecną partnerkę. Postaw się w jej sytuacji, jak byś się czuł gdyby przyszła do Ciebie i powiedziała, że od 10 lat nie może przestać myśleć ( źle / dobrze) o swoim byłym?
Rozwodzisz się nad tym, że nie możesz zrozumieć, czemu Twoja pierwsza dziewczyna wciąż kryje do Ciebie urazę, a nie skupiasz się na szczęściu swojej obecnej dziewczyny. Nie ma pośredniej drogi.
Czym ta nienawiść może być spowodowane mimo upływu lat choć rozstanie wyglądało jak wyglądało?
Jak sobie zrobisz ranę i ona krwawi to większość ludzi nakleja na to plaster potem czas mija i się goi. Jak masz ranę i będziesz w nią co chwila wkładał brudne paluchy to nawet po 10 latach się nie zagoi. Tak samo jest z waszym związkiem. Niby zerwaliście ale dalej podsycasz w niej tą nienawiść do siebie ciągle przypominając jej o swoim istnieniu. Zachowujesz się niehigienicznie próbując ciągle rozdrapywać to co było. Co gorsza wplątujesz w to swoją obecną partnerkę. Jak Ci wspólni znajomi nie pozwalają o niej zapomnieć to po prostu zerwij kontakt z tymi znajomymi. Przez 10 lat zatruwacie sobie życie wzajemnie nie szkoda Ci czasu? Być może za kolejne 10 będziesz już martwy dbaj o swoją psychikę i zostaw przeszłość przeszłości.
Jeżeli lubisz iść do znajomych i dać pole do popisu wulgaryzmami byłej/byłemu co na całe towarzystwo wpływa bo nie jest to miła atmosfera to cóż niech to będzie Twoja definicja dojrzałości, ale ja twierdzę, że czasami lepiej odpuścić coś dla dobra ogółu.
I każdy dorosły człowiek powie ci to samo - idź. Niech da sobie raz, drugi czy trzeci popis to wszyscy się od niej odwrócą, bo będą mieć jej dość. Bo to od twojego zachowania zależy, w którą stronę się to rozwinie. I jak będziesz normalnym, stabilnym i wesołym facetem, to cała reszta towarzystwa pogoni w pizdu złośnicę. Ustępując pokazujesz, że jej anse i dąsy są zasadne - tym bardziej, że ciągle tym żyjesz i o to dopytujesz.
Zdesperowany bo moje zachowanie nie ma na nią wpływu? To jest już naprawdę głupota jak można takie cos stwierdzić
Tak, powtarzaj to dalej, aż uwierzysz.
Mimo, iż minęło 10 lat to chciałem z nią porozmawiać, aby w zdrowy sposób wyjaśnić nie wyjaśnione sprawy dla siebie przede wszystkim żeby móc spokojnie iść dalej, ale ona nie chce ze mną rozmawiać, widzieć się i do dnia dzisiejszego mnie wyzywa (...). Choć jak napisałem to zawsze mi odpisywała mimo, że mogła olać wiadomości ode mnie lub jak mnie widzi to zawsze zerka na mnie chociaż przez chwilę.
Masz świadomość, że iż masz swoją rację nie koniecznie oznacza, że jest ona pokryta z rzeczywistością?
Choć wszyscy wróżą z fusów, to wszyscy piszą ci w zasadzie to samo: od dekady nie możesz się pogodzić z tym, że dziewczyna znalazła sobie innego w kilka h po waszym rozstaniu, w dodatku zamęczasz tym wszystkich na około: swoich znajomych, obecną partnerkę, byłą partnerkę i jej rodzinę, a z braku atencji i nieskuteczności działań - również anonów w necie.
Jack Sparrow napisał/a:ProoUserr napisał/a:Czy ja gdzie kolwiek napisałem, że mnie ten fakt boli?
Po 10 latrach rozkminiasz związek z ogólniaka na 'babskim' forum.
Ty nie chcesz być jej obojętnym. Ty byś chciał, żeby ona wtedy, w liceum, rozpaczała rzewnie i wzdychała za tobą. I nie rozumiesz dlaczego zadziało się inaczej.
Jedna rada: zostaw przeszłość za sobą.
Zgadzam się ze wszystkim co napisał Jack. Prócz jednego.
16-17 latkowie, 10 lat temu chodzili jeszcze do gimnazjum, ogólniak był dopiero późniejProUżytkowniku - nie musisz w niemal co drugiej wiadomości pisać o swoich osiągnięciach. Każdy na tym forum coś osiągnął, ma swoją historię, własne doświadczenia uzbierane na przestrzeni lat - nikt się tutaj prócz Ciebie nie wywyższa.
Negatywnie brzmiące komentarze w Twoim kierunku są reakcją na Twoje podejście do opinii innych forumowiczów jak je pogardliwie nazwałeś "złote rady i nie trafne stwierdzenia od osób, które mnie nie znają".Z tej całej wymiany zdań w tym wątku uderza mnie jedno - jak możesz tak źle traktować swoją obecną partnerkę. Postaw się w jej sytuacji, jak byś się czuł gdyby przyszła do Ciebie i powiedziała, że od 10 lat nie może przestać myśleć ( źle / dobrze) o swoim byłym?
Rozwodzisz się nad tym, że nie możesz zrozumieć, czemu Twoja pierwsza dziewczyna wciąż kryje do Ciebie urazę, a nie skupiasz się na szczęściu swojej obecnej dziewczyny. Nie ma pośredniej drogi.
Coraz częściej myślę, że większość odpowiedzi pisze jedna i ta sama osoba z różnych kont.. Po pierwsze właśnie do takich osób odpowiadam w chamski sposób skoro same w ten sam sposób kreują swoją wypowiedź, a więc co druga wiadomośc? Matematyka się kłania. Następne - jest to mój argument na to, że poszedłem dalej, a nie skuliłem i przestałem żyć dalej. No więc następnie, nikt się nie wywyższa? Czyli jeśli zakłada ktoś z góry swoją rację która nie koniecznie pokrywa się z rzeczywistością jak to inaczej nazwiesz? I dlaczego manipulujesz cytując fragmentami moich wypowiedzi jedynie tymi które pasują do Twojej narracji? Dlaczego nie dodasz innych, a skupiasz się jedynie na tych? No i temat mojej obecnej partnerki - jesteśmy ze sobą szczęśliwi, więc nie wiem skąd masz wiedzę, aby wypowiadać się i szczęściu na temat mojego aktualne związku bo jeśli kierujesz się jedynie tym co mnie CIEKAWI przez co ta ciekawość mnie dręczy to ponownie napiszę, że moja partnerka wie o wszystkim, wie że ją kocham i jej nie zostawię, rozumie mnie bo po prostu zna mnie na tyle, że wie że nie lubią nie dokończyć spraw jeśli coś dla mnie taka jest najzwyczajniej i przede wszystkim wie od groma na dany temat niż tutaj napisałem.
No tak - bo jak nikt nie podziela twojego zdania, a raczej są ludzie zgodni, że jesteś na emocjonalnym etapie gimbazy to pewnie multikoknta. Bo ty jeden masz rację, a reszta cie przecież nie zna więc się myli. No jaki biedny misio....przytulić cię, czy coś?
Cytowane są kluczowe zdania, fragmenty, które poruszają dyskusję na przód. Bazowanie na twoich urojeniach, przekonaniach co kto powinien czuć i fantazjach o szacunku niczego nie wnoszą.
Licealna miłostka jaką przeżywasz tyle lat jest niedokończona jedynie w twojej głowie. A twoja obecna partnerka nie tyle co cię rozumie, co toleruje twoje dziwactwo, bo zapewne jesteś jej pierwszym partnerem na poważnie. Jednak to nie będzie trwać wiecznie, bo ktoś jej w końcu zdejmie te klapki z oczu, a potem będziesz kwęczał przez kolejne 50 lat 'czemu'.
ProoUserr napisał/a:Jeżeli lubisz iść do znajomych i dać pole do popisu wulgaryzmami byłej/byłemu co na całe towarzystwo wpływa bo nie jest to miła atmosfera to cóż niech to będzie Twoja definicja dojrzałości, ale ja twierdzę, że czasami lepiej odpuścić coś dla dobra ogółu.
I każdy dorosły człowiek powie ci to samo - idź. Niech da sobie raz, drugi czy trzeci popis to wszyscy się od niej odwrócą, bo będą mieć jej dość. Bo to od twojego zachowania zależy, w którą stronę się to rozwinie. I jak będziesz normalnym, stabilnym i wesołym facetem, to cała reszta towarzystwa pogoni w pizdu złośnicę. Ustępując pokazujesz, że jej anse i dąsy są zasadne - tym bardziej, że ciągle tym żyjesz i o to dopytujesz.
Zdesperowany bo moje zachowanie nie ma na nią wpływu? To jest już naprawdę głupota jak można takie cos stwierdzić
Tak, powtarzaj to dalej, aż uwierzysz.
Mimo, iż minęło 10 lat to chciałem z nią porozmawiać, aby w zdrowy sposób wyjaśnić nie wyjaśnione sprawy dla siebie przede wszystkim żeby móc spokojnie iść dalej, ale ona nie chce ze mną rozmawiać, widzieć się i do dnia dzisiejszego mnie wyzywa (...). Choć jak napisałem to zawsze mi odpisywała mimo, że mogła olać wiadomości ode mnie lub jak mnie widzi to zawsze zerka na mnie chociaż przez chwilę.
Masz świadomość, że iż masz swoją rację nie koniecznie oznacza, że jest ona pokryta z rzeczywistością?
Choć wszyscy wróżą z fusów, to wszyscy piszą ci w zasadzie to samo: od dekady nie możesz się pogodzić z tym, że dziewczyna znalazła sobie innego w kilka h po waszym rozstaniu, w dodatku zamęczasz tym wszystkich na około: swoich znajomych, obecną partnerkę, byłą partnerkę i jej rodzinę, a z braku atencji i nieskuteczności działań - również anonów w necie.
Już raz Ci odpisałem na temat "atencji". Co do podkreślonych moich słów chodziło mi jedynie, że sprzeczne jest kogoś nienawidzić, a odpisywać mu czy przyglądać mu się według mnie.
60 2024-01-29 12:59:35 Ostatnio edytowany przez ProoUserr (2024-01-29 13:01:26)
No tak - bo jak nikt nie podziela twojego zdania, a raczej są ludzie zgodni, że jesteś na emocjonalnym etapie gimbazy to pewnie multikoknta. Bo ty jeden masz rację, a reszta cie przecież nie zna więc się myli. No jaki biedny misio....przytulić cię, czy coś?
Cytowane są kluczowe zdania, fragmenty, które poruszają dyskusję na przód. Bazowanie na twoich urojeniach, przekonaniach co kto powinien czuć i fantazjach o szacunku niczego nie wnoszą.
Licealna miłostka jaką przeżywasz tyle lat jest niedokończona jedynie w twojej głowie. A twoja obecna partnerka nie tyle co cię rozumie, co toleruje twoje dziwactwo, bo zapewne jesteś jej pierwszym partnerem na poważnie. Jednak to nie będzie trwać wiecznie, bo ktoś jej w końcu zdejmie te klapki z oczu, a potem będziesz kwęczał przez kolejne 50 lat 'czemu'.
Kończę ta konwersację bo nie ma sensu ciągnąć dalej schematu Ty swoją, a ja swoje bo nie da się tak dojść do czego kolwiek. Ty uważaj, że masz swoją rację, a ja będę uważał, że w dużej ilości aspektów jej nie masz, choć nie w wszystkich.
Zgadzam się ze wszystkim co napisał Jack. Prócz jednego.
16-17 latkowie, 10 lat temu chodzili jeszcze do gimnazjum, ogólniak był dopiero później
16/17 lat to byla pierwsza klasa szkoły średniej. W 2 klasie byłu 18tki.
BiałyKrólik napisał/a:Zgadzam się ze wszystkim co napisał Jack. Prócz jednego.
16-17 latkowie, 10 lat temu chodzili jeszcze do gimnazjum, ogólniak był dopiero później16/17 lat to byla pierwsza klasa szkoły średniej. W 2 klasie byłu 18tki.
Przepraszam, jestem z pierwszej połowy roku - stąd mój błąd.
P.S. Dziękuję LadyLoka za sprostowanie mnie.
63 2024-01-29 13:15:32 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2024-01-29 13:16:42)
Stawiam orzechy przeciwko dolarom, że przymusiłeś byłą do seksu lub innej czynności seksualnej - ale nie w charakterze przemocowym tylko wyproszonym (jak to często w takim wieku). Ewentualnie odwrotnie - ona miała duże 'parcie na tarcie', ale nie tylko z tobą. Tak czy siak - tobie się podobało bardziej niż z obecną kobietą, ale była uważa przygodę z tobą to za jedną z najgorszych decyzji swojego życia. A nie jest w stanie zapomnieć o tym, bo latami ją dręczyłeś sztucznie podtrzymując sporadyczny kontakt.
Gimnazjalna (cy tam licealna - bez różnicy) miłostka poszła cieszyć się życiem z innym nie uroniwszy za tobą choćby jednej łezki, a ty zostałeś 'z szacunku' z panną - pocieszką i tak utknąłeś na dekadę, ale wciąż żywisz uczucia do byłej i stąd te wieczne rozkminy i próby 'zamknięcia' tudzież 'wyjaśnienia' czegoś, co ani zamknięcia ani wyjaśnienia nie wymaga. Większość z nas takich szkolnych przygód nie pamięta za dobrze. Jakieś urywki, pojedyncze sytuacje i tyle. A ty musisz przeanalizować nawet nie milionowy, a trylionowy raz to samo.
Lata lecą, zawodowo idzie do przodu wzglednie dynamicznie (jak to w tym wieku), ale emocjonalnie tkwisz w przeszłości.
Bo skoro nie rozpaczała i od razu poszła z innym w balety to pewnie nigdy nie kochała. A jak można nie kochać jaki cud świata, jakim jesteś? No bo jak to? Ty włożyłeś w to tyle wysiłku i uczucia, a ona tak szybko się pozbierała, choć tobie nigdy do końca nie przeszło? Nie możliwe.
Karmaniewraca napisał/a:No tak, no zapomniałam, że to o to chodzi. Nie dość długo płakała za tobą, nie zabiegała tylko bezczelnie weszła w związek po godzinie. O to chodzi w tej piosence. A ok. Dobra.
Widzisz jesteś na pół metku mojego postrzegana sytuacji. Skoro ktoś wchodzi w związek po godzinie od wcześniejszego to okej ma prawo, ale najwidoczniej nie kocha bądź nie zależało jej na poprzednim związku. W takim bądź razie jak można żywic nienawiść przez 10 lat do osoby której się nie kochało bądź na której Ci nie zależało? I co to może powodować? Jak to w sposób racjonalny można wytłumaczyć?
Przecież nie wszystko da się racjonalnie wytłumaczyć, ani zrozumieć irraacjonalnego zachowania drugiej osoby.
Chowasz trochę głowę w piasek, bo boisz się bezpośredniej konfrontacji na ew. spotkaniach, jak spotykacie się w większym gronie, to po prostu z nią nie rozmawiaj, a jak coś usłyszysz w swoim kierunku, to ripostuj.
Albo jak zaczniesz chodzić na te spotkania, to ona przestanie.
Bo do porozumienia nigdy nie dojdziecie, są takie zacięte jednostki i nic nie zrobisz, czego też nie potrafisz zrozumieć.
Stawiam orzechy przeciwko dolarom, że przymusiłeś byłą do seksu lub innej czynności seksualnej - ale nie w charakterze przemocowym tylko wyproszonym (jak to często w takim wieku). Ewentualnie odwrotnie - ona miała duże 'parcie na tarcie', ale nie tylko z tobą. Tak czy siak - tobie się podobało bardziej niż z obecną kobietą, ale była uważa przygodę z tobą to za jedną z najgorszych decyzji swojego życia. A nie jest w stanie zapomnieć o tym, bo latami ją dręczyłeś sztucznie podtrzymując sporadyczny kontakt.
Gimnazjalna (cy tam licealna - bez różnicy) miłostka poszła cieszyć się życiem z innym nie uroniwszy za tobą choćby jednej łezki, a ty zostałeś 'z szacunku' z panną - pocieszką i tak utknąłeś na dekadę, ale wciąż żywisz uczucia do byłej i stąd te wieczne rozkminy i próby 'zamknięcia' tudzież 'wyjaśnienia' czegoś, co ani zamknięcia ani wyjaśnienia nie wymaga. Większość z nas takich szkolnych przygód nie pamięta za dobrze. Jakieś urywki, pojedyncze sytuacje i tyle. A ty musisz przeanalizować nawet nie milionowy, a trylionowy raz to samo.
Lata lecą, zawodowo idzie do przodu wzglednie dynamicznie (jak to w tym wieku), ale emocjonalnie tkwisz w przeszłości.
Bo skoro nie rozpaczała i od razu poszła z innym w balety to pewnie nigdy nie kochała. A jak można nie kochać jaki cud świata, jakim jesteś? No bo jak to? Ty włożyłeś w to tyle wysiłku i uczucia, a ona tak szybko się pozbierała, choć tobie nigdy do końca nie przeszło? Nie możliwe.
Po za ostatnią częścią Twojej wypowiedzi uznałbym nawet, że zacząłeś mniej chamsko i sarkastycznie odpowiadać, ale dobra do sedna. Co do pierwszego aspektu to taka możliwość występuje w każdym wieku i w każdym związku co nie koniecznie zawsze tak jest bo fakt seks był ze względu na wzajemny pociąg seksualny co jest ludzkie tymbardziej w wieku "zaciekawienia tym", więc nie mogę zaprzeczyć ani potwierdzić Twojej tezy. Czy bycie razem 12 miesięcy w tym mimo młodego wieku mieszkać wspólnie pół roku to przygoda? Bliżej mi nazwać to czymś poważniejszym niż zwykły nastoletni związek gdzie widujecie się tylko praktycznie z znajomymi albo co weekend czy nawet co drugi dzień. Co do Twojej drugiej wypowiedzi na temat mojego aktualne związku muszę przyznać tak jak wcześniej nie z wszystkim się zgodzę, ale są rzeczy z którymi rzeczywiście masz rację bądź możesz mieć racje. Co do ostatniej części wypowiedzi, a przede wszystkim do słowa dręczenie uważam to za nie odpowiednie słowo oraz naciągnięcie bo nie słyszałem jeszcze o tym żeby ktoś nazwał dręczeniem odezwanie się do kogoś przez 10 lat z 2 razy.
Posty [ 1 do 65 z 94 ]
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nienawiść byłej partnerki
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026