Robsonpl napisał/a:Salomonka napisał/a:Robsonpl napisał/a:W jakiś sposób się dowiedział (może od dziewczyny). Nie mamy powodu kwestionować danych, które podał autor, więc odpowiadamy mu w oparciu o nie. Napisał, że na 100 razy dziewczyna 90 wracała z tym kolegą. To już nie jest kilka razy. W dodatku go okłamywała, więc widocznie miała jakiś powód.
No właśnie, jaki powód miała? Tylko konkrety proszę, nie urojenia i podejrzenia.
A jaki mogła mieć?:) Najprawdopodobniej kolega do niej zaczął startować i ona w to szła. Da się wytłumaczyć facetowi, że kolega raz podwiózł czy dwa po drodze ale 90 razy to już żaden facet tego nie łyknie:) Więc logiczne, że chciała to ukryć.
A co jeżeli koleś jej się absolutnie nie podobał, ale stanęła przed kuszącą wizją przewożenia czterech liter w komforcie od drzwi do drzwi, ZAMIAST codziennego spaceru w mrozie na przystanek, czekania na busa, zatrzymywania w każdej pipidówie, a potem kolejnego spaceru z przystanku na chatę? Mało macie tutaj historii takich orbiterów, co myślą, że kobietę można sobie wychodzić (albo jak tutaj: wyjeździć), a te kobiety radośnie z tego korzystają?
Widzimy, jak autor zareagował, jak dopisał sobie całą historię na podstawie tego kłamstwa, że „to ja już wszystko wiem co ona w środku czuje”. I po to mogły być te kłamstwa o trasie po drodze i busie: a) żeby nie było awantur, b) wiedziała, że jak autor wyczuje, że kolega może mieć intencje w tym podwożeniu, to jej zabroni. A komfort i oszczędność czasu była zbyt kusząca.
I teraz pozostaje pytanie, czy to cokolwiek zmieniłoby w podejściu autora. Czy kłamstwa motywowane wygodą, ale nie zdradą, też byłyby deal breakerem do zerwania. Bo jeżeli nie, to trzeba było poczekać i obserwować, czy rzeczywiście coś na rzeczy jest czy nie.
Niemniej przeraża mnie, że autor po trzech latach "udanego związku" i bez konkretnych dowodów, uważa, że „wyjście z twarzą” to wywalenie dziewczyny na bruk i jeszcze pyta, jak jej dać popalić. Koszmar.