Witam wszystkich bardzo serdecznie, i pozwólcie, że od razu przejdę do wyżalania się ![]()
Wieczna koleżanka, może ktoś mi poradzi? Tak jestem wieczną koleżanką, mam 34 lat i nigdy nie byłam w związku, mam mnóstwo znajomych płci męskiej, lecz nigdy nie wyszłam poza strefę koleżanki, nie to, że nie próbowałam, lecz zawsze to kończyło się na zerwaniu ze mną znajomości lub jej ograniczeniu, nie wiem, zapewne byłam zbyt „nachalna”, "zdesperowana”, chyba ich wystraszyłam, może jestem zbyt samodzielna, mam jako taką prace, buduję dom, jakoś się ogarniam w życiu….a może po prostu im się nie podobałam, to ja zawsze podejmowałam pierwsze kroki, lecz zawsze zostawałam odrzucana, żaden z mężczyzn nigdy o mnie nie zabiegał, to mnie się wydawało, ze jak lubi ktoś ze mną rozmawiać i spędzać czas to może z tego może być coś więcej, i o ironio ! wszyscy się dziwią dlaczego jestem sama ?! gdyby byli wolni to… tylko jak ich poznawałam to byli wolni … takie głupie gadanie .. nie chce być do końca życia sama, nie wiem co robić, postanowiłam, że już nie będę taka …. hop do przodu …. nie będę pierwsza wychodzić z inicjatywą, lecz mam wrażenie, że to i tak nie zmieni mojej sytuacji, przepraszam, że tak chaotycznie , ale trochę mi smutno, przykro, perspektywa samotności mnie dobija
Może coś poradzicie, w którą stronę iść aby jeszcze zdążyć wyjść z tego zaklętego kręgu niepowodzeń?
1 2017-08-01 19:42:58 Ostatnio edytowany przez wiecznakolezanka (2017-08-01 20:38:35)
Nie wierzę w tym samym dniu zdecydowaliśmy się opisać swoje bardzo podobne sytuacje - to chyba jakiś znak
Damy radę !
Nie wierzę w tym samym dniu zdecydowaliśmy się opisać swoje bardzo podobne sytuacje - to chyba jakiś znak
Damy radę !
Hehe.. chciałabym być tak pozytywnie nastawiona ja TY
niestety jakoś już nie potrafię, łudzę się natomiast, że jak już nie ma nadziei to wtedy jest łatwiej
nie ma nadziei ... nie ma strachu ![]()
Ktokolwiek kiedykolwiek Cię podrywał? Napisz coś o sobie, jaka jesteś... Coś robisz źle... Może masz taką barierę, że każdego odrzucasz? Może masz wymagania? Może sprawiasz wrażenie niedostępnej? Nie te progi?
Jesteśmy do siebie tak podobni, że może powinniśmy porozmawiać- jestem z Małopolski, ... tylko najgorzej jak zostaniemy dobrymi KOLEGAMI ; hehe ![]()
Ktokolwiek kiedykolwiek Cię podrywał? Napisz coś o sobie, jaka jesteś... Coś robisz źle... Może masz taką barierę, że każdego odrzucasz? Może masz wymagania? Może sprawiasz wrażenie niedostępnej? Nie te progi?
Tak to prawda, sprawiam wrażenie niedostępnej, i jestem tego świadoma, i nie wiem dlaczego, nie robię tego świadomie, daje się ludziom bliżej poznać i sami przyznają, że wbrew pierwszemu wrażeniu jestem ….. naprawdę normalną , pozytywną osobą
co robię źle? Chyba za bardzo chce, chyba jestem zdesperowana ;/ tzn. nie jestem, ale inni mogą tak to odbierać, zawsze sądziłam, że nie warto czekać nie wiadomo ile, tylko próbować, a nie zastanawiać i analizować co by było gdyby, a może tak, a może inaczej…. Tylko to moje wychodzenie z inicjatywą nigdy nie przynosiła za sobą nic pozytywnego, a tylko traciłam na tym. Na pewno też źle odczytuje znaki, zawsze sądziłam, że jak ktoś lubi spędzać ze mną czas, mamy wspólne tematy, rozmawiamy godzinami, dobrze czujemy się w swoim towarzystwie, to może ewentualnie coś może z tego będzie…. No ale najwidoczniej źle myślałam . Tak mam wymagania, ale to przecież oczywiste, że każdy jakieś ma, nie jestem natomiast aż nadto wymagająca, zresztą to nie ma znaczenia, bo dziś gdy leżałam sobie na kocyku w cieniu orzecha, zaczęłam sobie wszystko analizować i uświadomiłam sobie że właściwie, mnie nikt nigdy tak nie podrywał, jestem przezroczysta, trudno mi to przechodzi przez klawiaturę, ale to prawda, ba ! mnie nikt nawet do tańca nie poprosił , wiem…wow… ![]()
7 2017-08-01 22:46:38 Ostatnio edytowany przez wiecznakolezanka (2017-08-01 22:57:09)
Jesteśmy do siebie tak podobni, że może powinniśmy porozmawiać- jestem z Małopolski, ... tylko najgorzej jak zostaniemy dobrymi KOLEGAMI ; hehe
mam już tyle kolegów, że jeden w tą czy w tamtą nie stanowi już różnicy
w tej Małopolsce najwidoczniej jacyś pechowi ludzi mieszkają, też jestem z Małopolski:)
8 2017-08-01 23:38:14 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-08-01 23:50:05)
DamRade27 napisał/a:Jesteśmy do siebie tak podobni, że może powinniśmy porozmawiać- jestem z Małopolski, ... tylko najgorzej jak zostaniemy dobrymi KOLEGAMI ; hehe
mam już tyle kolegów, że jeden w tą czy w tamtą nie stanowi już różnicy
w tej Małopolsce najwidoczniej jacyś pechowi ludzi mieszkają, też jestem z Małopolski:)
No to może spójrzmy na to... Jak się poczuł gość jak się dowiedział, że jeden w tą czy w tamtą jest Ci obojętne? Jak myślisz? Jak się poczuł? A może to nie kolega? A przecież jak się kogoś pozna na całe życie to na początku on jest obcy... Jak chcesz poznawać ludzi jak od początku dajesz butem w mordę?
Ja też jestem z Małopolski i nie jestem pechowy
![]()
Umówisz się z nim?
Gary napisał/a:Ktokolwiek kiedykolwiek Cię podrywał? Napisz coś o sobie, jaka jesteś... Coś robisz źle... Może masz taką barierę, że każdego odrzucasz? Może masz wymagania? Może sprawiasz wrażenie niedostępnej? Nie te progi?
Tak to prawda, sprawiam wrażenie niedostępnej, i jestem tego świadoma, i nie wiem dlaczego, nie robię tego świadomie, daje się ludziom bliżej poznać i sami przyznają, że wbrew pierwszemu wrażeniu jestem ….. naprawdę normalną , pozytywną osobą
co robię źle?
Wg mnie masz wszystkich mężczyzn, którzy by mogli Cię mieć w d***. Oznacza to, że jesteś fajna, pozytywna, lubią Cię ludzie w okół... ale mężczyźni są gdzieś tam daleko na horyzoncie, a jak się któryś zbliży, to go zlewasz po prostu.
Chyba za bardzo chce, chyba jestem zdesperowana ;/ tzn. nie jestem, ale inni mogą tak to odbierać, zawsze sądziłam, że nie warto czekać nie wiadomo ile, tylko próbować, a nie zastanawiać i analizować co by było gdyby, a może tak, a może inaczej….
Za mało historii twojej znam, ale może jesteś zdesperowana aby kogoś mieć, ale jak ktoś jest to tego w ogóle nie widzisz.
Coś w tym stylu:
Powódź w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludności. Wojsko puka do kaplicy:
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską.
Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii. Podpływają motorówką:
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy. Podpływają znowu.
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
Piętnaście minut i ksiądz już z wyrzutami u Pana Boga.
- Panie Boże, no jak tak można? Swojego wiernego sługę zawieść? A tak wierzyłem w Opatrzność...
Nagle Głos z niebios:
- Głupcze! Trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem!
Ksiądz chciał ratunku, Ty chcesz kogoś pokochać. Ksiądz miał okazje i Ty też miałaś. Ksiądz wiedział (!!), że to nie to. Ty też wiedziałaś.
Tylko to moje wychodzenie z inicjatywą nigdy nie przynosiła za sobą nic pozytywnego, a tylko traciłam na tym.
Inne dziewczyny wychodzą i zyskują. Coś robisz źle.
Na pewno też źle odczytuje znaki, zawsze sądziłam, że jak ktoś lubi spędzać ze mną czas, mamy wspólne tematy, rozmawiamy godzinami, dobrze czujemy się w swoim towarzystwie, to może ewentualnie coś może z tego będzie….
Jak się nikt nie postara, to nic z tego nie będzie. Ktoś musi zrobić pierwszy krok. Najlepiej jak dziewczyna jest chętna, a chłopak odwazny. Najgorzej jak dziewczyna ma pole siłowe wokół siebie a on nieśmiały.
i uświadomiłam sobie że właściwie, mnie nikt nigdy tak nie podrywał, jestem przezroczysta, trudno mi to przechodzi przez klawiaturę, ale to prawda, ba ! mnie nikt nawet do tańca nie poprosił , wiem…wow…
Dlaczego jesteś przezroczysta? Ktoś się do Ciebie uśmiechał? Przychodził? Bywał często, pojawiał się z byle powodu?
9 2017-08-02 00:17:42 Ostatnio edytowany przez wiecznakolezanka (2017-08-02 00:48:28)
wiecznakolezanka napisał/a:DamRade27 napisał/a:Jesteśmy do siebie tak podobni, że może powinniśmy porozmawiać- jestem z Małopolski, ... tylko najgorzej jak zostaniemy dobrymi KOLEGAMI ; hehe
mam już tyle kolegów, że jeden w tą czy w tamtą nie stanowi już różnicy
w tej Małopolsce najwidoczniej jacyś pechowi ludzi mieszkają, też jestem z Małopolski:)
No to może spójrzmy na to... Jak się poczuł gość jak się dowiedział, że jeden w tą czy w tamtą jest Ci obojętne? Jak myślisz? Jak się poczuł? A może to nie kolega? A przecież jak się kogoś pozna na całe życie to na początku on jest obcy... Jak chcesz poznawać ludzi jak od początku dajesz butem w mordę?
Ja też jestem z Małopolski i nie jestem pechowy
![]()
Umówisz się z nim?
wiecznakolezanka napisał/a:Gary napisał/a:Ktokolwiek kiedykolwiek Cię podrywał? Napisz coś o sobie, jaka jesteś... Coś robisz źle... Może masz taką barierę, że każdego odrzucasz? Może masz wymagania? Może sprawiasz wrażenie niedostępnej? Nie te progi?
Tak to prawda, sprawiam wrażenie niedostępnej, i jestem tego świadoma, i nie wiem dlaczego, nie robię tego świadomie, daje się ludziom bliżej poznać i sami przyznają, że wbrew pierwszemu wrażeniu jestem ….. naprawdę normalną , pozytywną osobą
co robię źle?
Wg mnie masz wszystkich mężczyzn, którzy by mogli Cię mieć w d***. Oznacza to, że jesteś fajna, pozytywna, lubią Cię ludzie w okół... ale mężczyźni są gdzieś tam daleko na horyzoncie, a jak się któryś zbliży, to go zlewasz po prostu.
Chyba za bardzo chce, chyba jestem zdesperowana ;/ tzn. nie jestem, ale inni mogą tak to odbierać, zawsze sądziłam, że nie warto czekać nie wiadomo ile, tylko próbować, a nie zastanawiać i analizować co by było gdyby, a może tak, a może inaczej….
Za mało historii twojej znam, ale może jesteś zdesperowana aby kogoś mieć, ale jak ktoś jest to tego w ogóle nie widzisz.
Coś w tym stylu:
Powódź w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludności. Wojsko puka do kaplicy:
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską.
Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii. Podpływają motorówką:
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy. Podpływają znowu.
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
Piętnaście minut i ksiądz już z wyrzutami u Pana Boga.
- Panie Boże, no jak tak można? Swojego wiernego sługę zawieść? A tak wierzyłem w Opatrzność...
Nagle Głos z niebios:
- Głupcze! Trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem!Ksiądz chciał ratunku, Ty chcesz kogoś pokochać. Ksiądz miał okazje i Ty też miałaś. Ksiądz wiedział (!!), że to nie to. Ty też wiedziałaś.
Tylko to moje wychodzenie z inicjatywą nigdy nie przynosiła za sobą nic pozytywnego, a tylko traciłam na tym.
Inne dziewczyny wychodzą i zyskują. Coś robisz źle.
Na pewno też źle odczytuje znaki, zawsze sądziłam, że jak ktoś lubi spędzać ze mną czas, mamy wspólne tematy, rozmawiamy godzinami, dobrze czujemy się w swoim towarzystwie, to może ewentualnie coś może z tego będzie….
Jak się nikt nie postara, to nic z tego nie będzie. Ktoś musi zrobić pierwszy krok. Najlepiej jak dziewczyna jest chętna, a chłopak odwazny. Najgorzej jak dziewczyna ma pole siłowe wokół siebie a on nieśmiały.
i uświadomiłam sobie że właściwie, mnie nikt nigdy tak nie podrywał, jestem przezroczysta, trudno mi to przechodzi przez klawiaturę, ale to prawda, ba ! mnie nikt nawet do tańca nie poprosił , wiem…wow…
Dlaczego jesteś przezroczysta? Ktoś się do Ciebie uśmiechał? Przychodził? Bywał często, pojawiał się z byle powodu?
1. błędnie to zinterpretowałeś
kolega napisał "najgorzej" dla mnie to nie będzie najgorzej... prawda jest, że jestem trochę już zobojętniała, zmęczona, boję się, ale szanuje każda relację koleżeńską, nawet te nową.... problemy z komunikacją.... rozumiem tu też mam problem
Mam nadzieję, że Dam Rady się nie obraził
2. niestety to ja zawsze musiałam zabiegać, chciałabym aby to było prawda, co domniemasz, chciałabym bym aby wszyscy mnie a chcieli a ja mam ich d ...pie, wówczas to by było takie proste, ale tak... nie jest , oczywiście, że faceci się do mnie uśmiechają, chodzimy razem na piwo, grillujemy, jeździmy na rowerach, chodzimy po górach itp. ale na przyjęcie weselne naszego wspólnego przyjaciela już mnie nie zaproszą, tylko koleżankę z pracy, to z nią przetańczył całą noc , własnie po ostatnim weekendzie, doszłam do wniosku, że to takie never ending story , kurcze już sama nie wiem, na pewno coś w tym jest co piszesz, wiele rzeczy trudno samemu zauważyć
na pewno spojrzę na siebie z tej strony , a z ta łódka to chyba zły przykład, sam pisales, że na prawdziwą miłość niektórzy muszą zapracowac, no przecież nie wsiądę do pierwszej lepszej i łodzi jeśli wiem, że prowadzi donikąd
Haha, Dam Rade i wiecznakolezanka - ale numer!
Co za zbieg okoliczności, że tak razem tu o sobie napisaliście i wieczna koleżanko zobacz, co? Że to kolega zajrzał tu na Twój wątek, a nie odwrotnie. Fajnie, co? Czemu tego nie zauważasz? On próbuje być miły, nawiązać jakaś relację, rozmowę może na początek... A Ty co? Od razu go niezbyt miło zbywasz. Być ,oże nie do końca świadomie, ale jednak.
To jak, może chociaż ze sobą pogadacie, co Wam szkodzi? Tym bardziej, że chyba nie mieszkacie jak się okazuje zbyt daleko siebie...
Chętnie będę śledzić Wasz wątek... ![]()
A Gary ma sporo racji, przeczytaj proszę Cię uważnie co pisze jeszcze raz. Facet ma łeb na karku że się tak wyrażę. Albo spore doświadczenie z kobietami. Albo jedno i drugie, co nie Gary? ![]()
A Gary, przepraszam jeśli chcę zbyt wiele, ale jak tu już jesteś to czy mógłbyś proszę i mi coś poradzić?
Nie, nie mam problemów z facetami, mam za sobą kilka związków, w tym bardzo poważnych, ale nie o tym chciałam...
Co mam zrobić, żeby facet z którym się spotykam widział we mnie kobietę (z którą chciałby się związać: na krócej lub dłużej), a nie tylko przyjaciółkę? Z którą też czasem idzie do łóżka i uprawia seks... Zgodziłam się na taki układ, a teraz żałuję, bo chcę czegoś więcej. Pomóż proszę. Czy jest coś co mogę w tej sytuacji zrobić?
Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki i rady. I przepraszam, że zaśmiecam ten wątek. Dokładniej opisuję swoją historię gdzie indziej, ale tam Gary raczej nie chciałbyś się przez wszystko przekopywać, więc napisałam tutaj w wielkim skrócie.
12 2017-08-02 09:47:48 Ostatnio edytowany przez wiecznakolezanka (2017-08-02 11:33:50)
Haha, Dam Rade i wiecznakolezanka - ale numer!
![]()
Co za zbieg okoliczności, że tak razem tu o sobie napisaliście i wieczna koleżanko zobacz, co? Że to kolega zajrzał tu na Twój wątek, a nie odwrotnie. Fajnie, co? Czemu tego nie zauważasz? On próbuje być miły, nawiązać jakaś relację, rozmowę może na początek... A Ty co? Od razu go niezbyt miło zbywasz. Być ,oże nie do końca świadomie, ale jednak.
To jak, może chociaż ze sobą pogadacie, co Wam szkodzi? Tym bardziej, że chyba nie mieszkacie jak się okazuje zbyt daleko siebie...
Chętnie będę śledzić Wasz wątek...
A Gary ma sporo racji, przeczytaj proszę Cię uważnie co pisze jeszcze raz. Facet ma łeb na karku że się tak wyrażę. Albo spore doświadczenie z kobietami. Albo jedno i drugie, co nie Gary?
Chciałam nieskromnie zauważyć, ze ja pierwsza zaczęłam śledzić wątek Dam Rade, ja pierwsza zajrzałam i napisałam:)
Dziękuję Wam za wszystkie rady, nie będę ich bagatelizować , na pewno przyjże się sobie od innej strony, choć z wieloma trudno mi się zgodzić .
Opisze ostanie sytuacje, mam nadzieję, że Gary też przeczyta i również się odniesie: )
1. Pan X, poznaje go przez wspólnych znajomych z pracy, spędzamy wspólnie dużo czasu, głównie ze znajomymi, potem już sami jeździmy na rowerach, jakiś koncert, góry itd. itd. po czym przyjęcie weselne wspólnego dobrego przyjaciela, sądziłam, że mnie zaprosi , a tu taka niespodzianka, zaprosił swoją koleżankę z pracy, ponoć to tylko koleżanka, ale pokój mieli jeden - sytuacja świeża z ostatniego weekendu, uważam temat zamknięty, już nie będę dzwonić i pytać czy ma jakieś plany na.... bo na pewno sobie znajdzie.
2. Poznaje Pana Y, - podobnie, spędzamy wspólnie czas, mamy wiele wspólnych tematów, zainteresowania, podobne poczucie humoru, rozmawiamy ze sobą godzinami, gdy proponuje, aby bylo może coś więcej... dowiaduje się, że ma dziewczynę, ktorej się zamierza oświadczyć, a ktora go zresztą potem zdradziła, mnie się wyżalał, jak ona taka i owaka, ale koniec końców wybaczył jej, wzięli ślub, ona znów go zdradziła, znów lament z jego strony, postanowił sie rozwieźć, nie ukrywam , że wiedzialam w tym szanse dla siebie, ale nic z tego, bo znów poznał inną dziewczynę, z którą mają już dziecko, zatem droga dla mnie już zamknięta , zerwał ze mna kontakt całkowicie, ja rownież już nie zabiegałam o jego towarzystwo i wspólne spędzanie czasu, - sytuacja sprzed 3 lat
3. Pan Z - chyba w nim wiązałam największe nadzieje, ale pewnego dnia przestał się odzywać, w ogóle jakby zniknął, nie dzwoni, stało się się to z dnia na dzień, na słynnym portalu społecznościowym mnie usunął, nie pytałam go dlaczego, po prostu przyjęlam to do wiadomości, tak chciał. Oczywiście analizowałam sobie te sytuacje, i chyba za bardzo chciałam, chyba mu się zbyt narzucałam, tak mi się wydaje, ale tego nigdy się już nie dowiem, szanuje wybór Pana Z - sytuacja sprzed 2 lat
4. Jest też na horyzoncie Pan A, ale on już totalnie mnie zlewa, niby wszyscy mówią, żebym się nim zainteresowała, bo idealnie do siebie pasujemy, ale On mi nawet cześć nie odpowiada, no chyba, że krzyknę to cześć, to wtedy z wielką łaską.... zatem...Pan A temat nawet się nie zaczął, ale już go zamknęłam. ![]()
5. Pan B- jego znam od zawsze, zawsze wzbudzał moje zainteresowanie, po prostu mnie intryguje, ale nawet do mnie nie powiedział ani jednego słowa, przez 34 lat mojego życia jak się znamy, jest moim sąsiadem, zawsze unika mojego wzroku i przechodzi na drugą stronę ulicy jak mnie widzi, poważnie ![]()
13 2017-08-02 11:16:25 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-08-02 11:18:18)
1. Pan X, poznaje go przez wspólnych znajomych z pracy, spędzamy wspólnie dużo czasu, głównie ze znajomymi, potem już sami jeździmy na rowerach, jakiś koncert, góry itd. itd. po czym przyjęcie weselne wspólnego dobrego przyjaciela, sądziłam, że mnie zaprosi , a tu taka niespodzianka, zaprosił swoją koleżankę z pracy, ponoć to tylko koleżanka, ale pokój mieli jeden - sytuacja świeża z ostatniego weekendu, uważam temat zamknięty, już nie będę dzwonić i pytać czy ma jakieś plany na.... bo na pewno sobie znajdzie.
Po pierwsze nie byliście parą. Po drugie nie było między wami flirtu, tylko zachowywaliście się jako kolega i koleżanka. Ktoś z Was, albo Wy oboje tak tę relację prowadzicie. Tobie w głowie pojawia się chęć na coś więcej... On pewnie myśli, że trzymasz dystans... zaprasza koleżankę... i wtedy Ty się wycofujesz. Zatem jesteś koleżanką, czy coś więcej? Jeśli coś więcej, to jak to okazujesz? Flirtujesz? Dajesz znaki? Czy raczej dbasz o to, aby nie wyjść "na idiotkę" i aby nie dawać sygnałów, aby nie przeżyć porażki?
Judoka najpierw uczy się upadać. Sensem judo jest upadanie. Tak samo sensem relacji damsko-męskich jest upadanie. Czasem zdarzy się wygrana. Ty zaś robisz wszystko aby nie upadać.
Źle że zerwałaś z chłopakiem.
2. Poznaje Pana Y, - podobnie, spędzamy wspólnie czas, mamy wiele wspólnych tematów, zainteresowania, podobne poczucie humoru, rozmawiamy ze sobą godzinami, gdy proponuje, aby bylo może coś więcej... dowiaduje się, że ma dziewczynę, ktorej się zamierza oświadczyć, a ktora go zresztą potem zdradziła, mnie się wyżalał, jak ona taka i owaka, ale koniec końców wybaczył jej, wzięli ślub, ona znów go zdradziła, znów lament z jego strony, postanowił sie rozwieźć, nie ukrywam , że wiedzialam w tym szanse dla siebie, ale nic z tego, bo znów poznał inną dziewczynę, z którą mają już dziecko, zatem droga dla mnie już zamknięta , zerwał ze mna kontakt całkowicie, ja rownież już nie zabiegałam o jego towarzystwo i wspólne spędzanie czasu, - sytuacja sprzed 3 lat
Chciałabyś takiego męża? Poza tym gdzie erotyka, flirt, kobieta + mężczyzna? Wg mnie ta sama historia co wyżej... bardzo, bardzo dbasz o to aby być tylko-koleżanką (= aby nie upadać). Jednak sama widzisz, że upadki masz, tylko trochę później i trochę łagodniejsze gdybyś naprawdę chciała z tymi mężczyznami być. NIE jest odrzucana. Jesteś ignorowana w sensie relacji ona-on, stawiasz się jako koleżanka i bardzo, bardzo o to dbasz.
To tak nie działa. Ona musi wiedzieć, że jemu się podoba. On musi wiedzieć, że ona chce. Ona musi robić tak, aby on wiedział, że ona chce.
3. Pan Z - chyba w nim wiązałam największe nadzieje, ale pewnego dnia przestał się odzywać, w ogóle jakby zniknął, nie dzwoni, stało się się to z dnia na dzień, na słynnym portalu społecznościowym mnie usunął, nie pytałam go dlaczego, po prostu przyjęlam to do wiadomości, tak chciał. Oczywiście analizowałam sobie te sytuacje, i chyba za bardzo chciałam, chyba mu się zbyt narzucałam, tak mi się wydaje, ale tego nigdy się już nie dowiem, szanuje wybór Pana Z - sytuacja sprzed 2 lat
Tutaj widać, jak z jednego przypadku robisz uogólnienia na cały świat. Pisałaś, że "za bardzo się narzucasz". To nieprawda.
4. Jest też na horyzoncie Pan A, ale on już totalnie mnie zlewa, niby wszyscy mówią, żebym się nim zainteresowała, bo idealnie do siebie pasujemy, ale On mi nawet cześć nie odpowiada, no chyba, że krzyknę to cześć, to wtedy z wielką łaską.... zatem...Pan A temat nawet się nie zaczął, ale już go zamknęłam.
To dziwne, że cześć nie odpowiada... takie trochę buractwo.
5. Pan B- jego znam od zawsze, zawsze wzbudzał moje zainteresowanie, po prostu mnie intryguje, ale nawet do mnie nie powiedział ani jednego słowa, przez 34 lat mojego życia jak się znamy, jest moim sąsiadem, zawsze unika mojego wzroku i przechodzi na drugą stronę ulicy jak mnie widzi, poważnie
Wg mnie dramatycznie nieśmiały jest. Ja też dawniej tak miałem, że wolałem przejść na drugą stronę niż rozmawiać z koleżanką. I jeszcze to opuszczanie wzroku? Dziwne.
"Jestem niegłupia, niebrzydka, niegruba..." -- możesz tak o sobie powiedzieć?
34 lata... pięciu mężczyzn, pięć prób. To mało. Spójrz -- w liceum było kilka klas, z których powstało ledwie kilka par. Czyli na 200 osób, które się znały, może 10 znalazło sobie kogoś. czyli na każde 20 osób jedna może okaże się fajna. Poznałaś 20 mężczyzn? Rozmawiałaś z nimi? Randkowałaś? Flirtowałaś?
Nie, nie mam problemów z facetami, mam za sobą kilka związków, w tym bardzo poważnych, ale nie o tym chciałam...
Co mam zrobić, żeby facet z którym się spotykam widział we mnie kobietę (z którą chciałby się związać: na krócej lub dłużej), a nie tylko przyjaciółkę? Z którą też czasem idzie do łóżka i uprawia seks... Zgodziłam się na taki układ, a teraz żałuję, bo chcę czegoś więcej. Pomóż proszę. Czy jest coś co mogę w tej sytuacji zrobić?
Gdyby nie było seksu, to bym powiedział, że najpierw niech będzie seks, a potem zobaczysz jak on się zachowuje. I jesteś na tym etapie -- jesteście po seksie, a teraz możecie się "normalnie zachowywać, bo seks już macie" jak to mawiał Neil strauss. On nie chce związku. Ma inne dziewczyny? Wg mnie jedyną szansą jest oddalanie się od niego i aktywne próbowanie ułożenie sobie życia BEZ niego. Wtedy może zrozumie, że albo związek, albo Ty znikniesz. Bo taka jest przyszłość -- albo związek, albo znikasz. NIE dasz rady sprawić, aby on chciał z Tobą spędzić resztę życia. Dlatego na twoim miejscu bym się umawiał na randki z Sympatii... masowo, dużo, szukał i szukał. Zupełnie jak osoba samotna. Jeśli Wasza relacja jest w miarę normalna, to możesz mu powiedzieć "Wiesz... uprawiamy seks, jesteśmy przyjaciółmi, ale ja potrzebuję kogoś na stałe, więc bedę teraz szukała chłopaka... choć jak myślę o Tobie, to chciałabym z Tobą iść przez życie... ale nie chcę być już przyjaciółką i kochanką tylko... chcę abyśmy byli razem związani...".
Może pomoże Ci Autorko historia mojego wieloletniego przyjaciela, który chciał być kimś więcej.
No więc trwało to 15 lat, od liceum do momentu aż się zaręczyłam z obecnym mężem. Chłopak był świetny, ale ręcyma i nogyma bronił się przed powiedzeniem i okazaniem wprost co czuje. Wiedziałam, że mnie kocha, ale jakiekolwiek próby podpuszczanie go, żeby to wyartykułował kończyły się jego " ale ja nic ten tego, ja mam rączki tutaj " . Mawiał jedynie, że docenia naszą relację. Gdyby kiedykolwiek powiedział "zależy mi na Tobie, chcę, żebyśmy byli parą", to pewnie bym była od dawna z nim, a nie z mężem. Bo powiedzenia, że kocha już bym nie wymagała. Atmosfera między nami była taka, że bałam się zagaić temat miłości, bo wiedziałam, że zaprzeczy i wyjdę na idiotkę.
Może masz coś podobnego, podświadomie unikasz okazania, że chcesz być więcej niż koleżanką? Może boisz się, że jak okażesz pożądanie, to będzie to źle odebrane? Może unikasz jak ognia dotyku?
Przy następnym koledze spróbuj przełamać granicę przestrzeni osobistej. Złap za rękę na przejściu dla pieszych, zdejmij niewidzialny paproch z jego koszuli. Jeśli się podobasz koledze, to zacznie odwzajemniać takie gesty. Co myślisz ?
34 lata... pięciu mężczyzn, pięć prób. To mało. Spójrz -- w liceum było kilka klas, z których powstało ledwie kilka par. Czyli na 200 osób, które się znały, może 10 znalazło sobie kogoś. czyli na każde 20 osób jedna może okaże się fajna. Poznałaś 20 mężczyzn? Rozmawiałaś z nimi? Randkowałaś? Flirtowałaś?
W mojej ocenie były elementy flirtu, naprawdę byłam o tym przekonana, wręcz byłam pewna, ale teraz już niczego nie jestem pewna, mam zaburzony obraz całej sytuacji, nie umiem już jej ocenić, hehe w ogóle chyba mam jakieś zaburzenia, bo to co wydawało mi się pewne okazało się tylko moim wymysłem, urojeniem., wszystko zapewne źle interpretowałam, ja naprawdę jestem bardzo prostą osobą, zawsze mi się wydawało, że jak się lubi spędzać ze sobą czas, dogaduje się, mamy podobne patrzenie na wiele spraw, mamy podobne poczucie humory itp. to to jest podłoże do czegoś więcej, tylko chyba zapomniałam o jednej sprawie równie istotnej … atrakacyjności….może właśnie w tym tkwi problem, może mnie się tylko wydaje, że jestem atrakcyjna, no miss wordl to nie jestem, i modelka vicotria secret też nie, ale dużo się ruszam, dbam o siebie.
jeszcze był Pan C - dawno temu, 10 lat temu, powiedzmy, że byliśmy w jakimś tam związku, ja to przynajmniej tak to nazywałam, ale nie było między nami żadnej bliskości, kiedy zapytałam dlaczego, tak się dzieje, usłyszałam, że jestem super i w ogóle, ale go nie pociągam... nawet tego nie przeżyłam aż tak bardzo, bo przecież tak się zdarza, uznałam, to za jednorazowy przypadek, nawet mi przez myśl nie przeszło, że tak będzie zawsze, czy to oznacza, że jestem aż tak paskudna, brzydka, itp., że mnie nikt nie chce, tylko tak... pogadać, przecież czytam tu perypetie, dziewczyn, które utknęły w strefie friendzone, ale z sexem w tle, w moim przypadku nigdy nie padła nawet taka propozycja, uznałam to, że po prostu mnie szanuje itp, zresztą i tak bym się nie zgodziła na takie komplikowanie sprawy, wbrew pozorom mam jeszcze resztki instynktu samozachowawczego ![]()
Liceum to dawne czasy, tam w ogóle nie myślałam o płci przeciwnej, dopiero jak wróciłam z Uk i poszłam na studia włączył mi się ten temat
w moim zyciu na pewno poznałam 20 mężczyzn, ale prawdą jest, że nie "randkowałam" ze wszystkimi, ale prawdą jest również, że nie widziałam w ich zachowaniu wielkiego zainteresowania moją osobą, niestety jeśli chce poznać płeć przeciwną bliżej, to ja muszę wyjść z inicjatywą, zawsze tak było, to ja musiałam się starać, żeby ktoś mnie zauważył, żeby ktoś chciał mnie poznać bliżej, niestety takie są fakty
No to cóż dziewczyno... zacznij się po prostu umawiać, szukać. Nabierzesz jakiegoś doświadczenia. Popracujesz trochę nad tym, zgodnie z moją wiarą taka praca w intencji przyniesie Ci szczęście z niespodziewanej przez Ciebie strony.
17 2017-08-02 15:38:59 Ostatnio edytowany przez wiecznakolezanka (2017-08-02 15:50:10)
No to cóż dziewczyno... zacznij się po prostu umawiać, szukać. Nabierzesz jakiegoś doświadczenia. Popracujesz trochę nad tym, zgodnie z moją wiarą taka praca w intencji przyniesie Ci szczęście z niespodziewanej przez Ciebie strony.
wow.... czyli to musi być prawda
Dziękuję za cenne rady, pozdrawiam serdecznie
...Bywasz w Krakowie? ![]()
...Bywasz w Krakowie?
tak bywam, czasami wzywają mnie tam obowiązki, lub.... zakupy , jesteś z Krakowa?
Bywa czy nie bywa... na kawę z nieznajomą nawet bym 100 kilometrów jechał gdybym był sam. To kwestia 50zł na dojazd...
Kibicuję Waszemu spotkaniu
(???)
W mojej ocenie były elementy flirtu, naprawdę byłam o tym przekonana, wręcz byłam pewna, ale teraz już niczego nie jestem pewna, mam zaburzony obraz całej sytuacji, nie umiem już jej ocenić, hehe w ogóle chyba mam jakieś zaburzenia, bo to co wydawało mi się pewne okazało się tylko moim wymysłem, urojeniem., wszystko zapewne źle interpretowałam, ja naprawdę jestem bardzo prostą osobą, zawsze mi się wydawało....
Pisanie na forum w tak złożonej i delikatnej sprawie jedynie Ci dodatkowo zagmatwa sprawę. Tu Cię nie widzimy na żywo, mym bardzo ograniczoną ilość informacji na Twój temat i tylko te subiektywne... więc trudno z tego cos konstruktywnego wyłuskać
wiecznakolezanka napisał/a:W mojej ocenie były elementy flirtu, naprawdę byłam o tym przekonana, wręcz byłam pewna, ale teraz już niczego nie jestem pewna, mam zaburzony obraz całej sytuacji, nie umiem już jej ocenić, hehe w ogóle chyba mam jakieś zaburzenia, bo to co wydawało mi się pewne okazało się tylko moim wymysłem, urojeniem., wszystko zapewne źle interpretowałam, ja naprawdę jestem bardzo prostą osobą, zawsze mi się wydawało....
Pisanie na forum w tak złożonej i delikatnej sprawie jedynie Ci dodatkowo zagmatwa sprawę. Tu Cię nie widzimy na żywo, mym bardzo ograniczoną ilość informacji na Twój temat i tylko te subiektywne... więc trudno z tego cos konstruktywnego wyłuskać
chyba masz rację, jestem trochę pogubiona, leżę sobie w cieniu , pod orzechem, tak myśle, myśle i myśle i rzeczywiście być może przelewam to wszystko w nieudolny sposób
Na pierwszy rzut oka dostrzegam dwie możliwości:
- Jesteś typem "chłopczycy", dlatego znajomi mężczyźni nie widzą w Tobie kobiety, nie zapraszają na imprezy w charaktere osoby towarzyszącej, nie proszą do tańca. Traktują Cię po prostu jak kumpla (tak, kumpla, nie koleżankę) o kobiecym spojrzeniu na wiele tematów, co bywa pomocne, widzą w Tobie kogoś, z kim fajnie spędza się czas, ale już nie dostrzegają kandydatki na kogoś, kogo można nazwać swoją dziewczyną/partnerką. Niech zgadnę - zwierzają Ci się z sercowych rozterek, radzą w damsko-męskich sprawach, nie czują sie zażenowani opowiadając o randkach? Jeśli tak, to prawdopodobnie już na starcie zostajesz zakwalifikowana do grupy kobiet, które nie są brane pod uwagę jako potencjalne partnerki do związku.
- Kiedy usiłujesz się zbliżać, to Twoja desperacja jest tak wyraźna, że czując odpowiedzialność za Twoje uczucia, wolą się szybko odsunąć. Chodzi o to, że nie będąc pewnymi czy znajomość ma szansę przerodzić się w trwały, satysfakcjonujący związek, boją się to nawet sprawdzać, aby Cię potencjalnie nie skrzywdzić, jeśli okaże się, że to jednak nie jest to, czego oczekują.
24 2017-08-03 00:21:28 Ostatnio edytowany przez Pasitka (2017-08-03 00:22:44)
To jak, umówicie się w końcu w tym Krakowie?
Bo jakoś na razie kulawo wam to wychodzi. ![]()
Co wam szkodzi, chociaż na kawę, piwo, pogadać czy coś... Jak już tak się "spiknęliście" na tym forum.
A tak a propos: wiecznakolezanko - próbowałaś poznać kogoś może przez Internet?
Olinka - bardzo cenne uwagi
25 2017-08-03 09:08:18 Ostatnio edytowany przez wiecznakolezanka (2017-08-03 09:11:57)
To jak, umówicie się w końcu w tym Krakowie?
Bo jakoś na razie kulawo wam to wychodzi.
Co wam szkodzi, chociaż na kawę, piwo, pogadać czy coś... Jak już tak się "spiknęliście" na tym forum. - hehehhe.... wybacz, że jacyś tacy kulawi i nieogarnięci jesteśmy,
jak tylko dojdzie do tego spektakularnego spotkania dam znać, tylko na privie by DamRade sie nie dowiedział
A tak a propos: wiecznakolezanko - próbowałaś poznać kogoś może przez Internet? - masz na myśli jakieś sympatie i inne portale randkowe? nie próbowałam, i nie mam zamiaru, bardzo źle się czuje w tej wirtualnej społeczności ,
o jak, umówicie się w końcu w tym Krakowie?Bo jakoś na razie kulawo wam to wychodzi.
Co wam szkodzi, chociaż na kawę, piwo, pogadać czy coś... Jak już tak się "spiknęliście" na tym forum. - hehehhe.... wybacz, że jacyś tacy kulawi i nieogarnięci jesteśmy,
jak tylko dojdzie do tego spektakularnego spotkania dam znać, tylko na privie by DamRade sie nie dowiedział
A tak a propos: wiecznakolezanko - próbowałaś poznać kogoś może przez Internet? - masz na myśli jakieś sympatie i inne portale randkowe? nie próbowałam, i nie mam zamiaru, bardzo źle się czuje w tej wirtualnej społeczności ,
Olinka - bardzo cenne uwagi
- zgadzam się, że być może wieje ode mnie niesamowitą wręcz desperacją właściwie ja już wszystko biorę pod uwagę
wczoraj rozmawiałam z moją bardzo dobrą przyjaciółką, nawet stwierdziła, że może jakieś zła energia we mnie siedzi, że ja taka pechowa, zatem kwestia złych mocy i prawie opętania również wchodziła w grę ![]()
No i co z tym spotkaniem? Jego w wieku 27 lat nie stać na spontan przyjechania do twojej miejscowości, a Ty ignorujesz temat bo masz złą energię?
27 2017-08-03 12:10:43 Ostatnio edytowany przez DamRade27 (2017-08-03 12:34:39)
W ten weekend wezmę rower z naprawy w Krakowie(Sobota), pisać na priv ?
![]()
Np. można by pogadać w Galerii w restauracji lub pojeździć po plantach XD.
Przecież jak sobie w ogole nie przypadniemy do gustu to nic się i tak nie dzieje no nie ?
W ten weekend wezmę rower z naprawy w Krakowie(Sobota), pisać na priv ?
![]()
Np. można by pogadać w Galerii w restauracji lub pojeździć po plantach XD.
Przecież jak sobie w ogole nie przypadniemy do gustu to nic się i tak nie dzieje no nie ?
Ok
tylko nie rower, jestem z okolic Krk, nie mam bagażnika rowerowego
29 2017-08-03 14:06:19 Ostatnio edytowany przez jolanka27 (2017-08-03 14:10:46)
Wiecie co Wam doradze, umówcie się na to coś gdzie sporobujecie czegos nowego: to da temat do rozmow. Najlepsza by byla wspolna lekcja jakiegos sportu lub warsztaty. W ewentualnosci kino i jakas nietypowa knajpka (np. z wietnamskim/chinskim/wloskim/hiszpanskim jedzeniem) + odgornie ustalone, że każdy płaci za siebie.
Samo umowienie sie na "pogadanie przy kawie" zazwyczaj wypada słabo bo o czym tu gadac jak sie kogoś zupełnie nie zna? O postrzeganiu związku? O oczekiwaniach? O o smaku kawy? Polityce?
A tak, to nawet jak nie zaskoczy między Wami to bedziecie miec wrazenie, że na czyms nowym spedziliscie czas i najedliscie sie
może jakieś zła energia we mnie siedzi, że ja taka pechowa, zatem kwestia złych mocy i prawie opętania również wchodziła w grę
Nie wierz w to. Ludzie mają tendencję do tłumaczenia na siłę rzeczy, których nie rozumieją. Wybacz, że neguję tego typu stwierdzenia, ale pech, to symbolika nadawana przez ludzi. Zamiast próbować znaleźć rozwiązanie w sobie, mamy tendencję do tworzenia związków przyczynowo-skutkowych, które są od nas niezależne np. "Nie mogę znaleźć faceta - mam pecha, jestem opętana i działają na mnie złe moce - a więc problem jest poza mną" - zamiast powiedzieć jasno :" Nie mogę znaleźć faceta - co robię źle? Co powinnam zmienić? Gdzie mogę ich spotkać itd."
Trzymam za Ciebie kciuki wiecznadziewczyno! ![]()
wiecznakolezanka napisał/a:może jakieś zła energia we mnie siedzi, że ja taka pechowa, zatem kwestia złych mocy i prawie opętania również wchodziła w grę
Nie wierz w to. Ludzie mają tendencję do tłumaczenia na siłę rzeczy, których nie rozumieją. Wybacz, że neguję tego typu stwierdzenia, ale pech, to symbolika nadawana przez ludzi. Zamiast próbować znaleźć rozwiązanie w sobie, mamy tendencję do tworzenia związków przyczynowo-skutkowych, które są od nas niezależne np. "Nie mogę znaleźć faceta - mam pecha, jestem opętana i działają na mnie złe moce - a więc problem jest poza mną" - zamiast powiedzieć jasno :" Nie mogę znaleźć faceta - co robię źle? Co powinnam zmienić? Gdzie mogę ich spotkać itd."
Trzymam za Ciebie kciuki wiecznadziewczyno!
...tak sobie teraz myślę, wszyscy piszą, że trzeba coś zmienić, zmienić to, tamto, ale ja mam 34 lata, mam swoje nawyki, których się nie pozbędę ot tak, mam swój sposob bycia, sposób zachowania, styl ubierania, czesania, ulubiony kolor włosów, to wszystko zapewnie czyni mnie kumpelą, nie zmienie tego bo tak chce, nawet nie wiem jak, nie wiem nawet czy chce, bo wtedy to już nie będę do końca ja, tylko jakiś wystresowany wytwór czyiś wyobraźni ![]()
No to nie zmieniaj...
... nie zmieniaj życia.
Albo zmień jak chcesz.
Boze, ale oni się cykają z tym umawianiem i w ogole z pociagnieciem tematu...
Ja nawet jak miałam 17 lat to tak się nie cykałam (teraz mam 2 razy tyle)... ![]()
Gary, wez walnij jedno patelnia, a drugie kwiatkiem - bo ja już nie mogę jak tu się nic nie dzieje...
(Mam nadzieje, ze nie pojechałam za ostro i się nie poobrazaja)
@Pastika... bierność jest trudna do zniesienia
ale niech robią co chcą. Jak to mawiał mistrz -- jeśli chcesz zmienić coś w swoim życiu, to nie możesz postępować jak do tej pory.
Boze, ale oni się cykają z tym umawianiem i w ogole z pociagnieciem tematu...
Ja nawet jak miałam 17 lat to tak się nie cykałam (teraz mam 2 razy tyle)...
Gary, wez walnij jedno patelnia, a drugie kwiatkiem - bo ja już nie mogę jak tu się nic nie dzieje...
(Mam nadzieje, ze nie pojechałam za ostro i się nie poobrazaja)
Napisałam do DamyRade na priva, ale chyba nie doszło
przemoc nie jest konieczna hehehe....
Uffff... no to dobrze, że zadziałałaś
Kamień z serca.
Hihihi.. ![]()
Trzymam kciuki za Ciebie.
Niech przykład Krejzolki Wam się udzieli. ![]()
38 2017-08-04 17:08:40 Ostatnio edytowany przez DamRade27 (2017-08-04 17:42:27)
Nie doszło, zarykowalem i wysłałem numer tel xD, ale nic na siłę jak się nie zgadamy to nic się nie dzieje ;p;p;p
O co chodzi z Krejzolką ?
Acha i mój nick to "DamRade" a nie DamyRade(bo nie ma polskich liter) ;p;p;p
Trzymam kciuki za Ciebie.
Niech przykład Krejzolki Wam się udzieli.
A kto to jest Krejzolka? Przepraszam nie znam dokładnie jeszcze społecznosci netkobiet
Trzymam kciuki za Ciebie.
Niech przykład Krejzolki Wam się udzieli.
A kto to jest Krejzolka? Przepraszam nie znam dokładnie jeszcze społecznosci netkobiet
Trzymam kciuki za Ciebie.
Niech przykład Krejzolki Wam się udzieli.
A kto to jest Krejzolka? Przepraszam nie znam dokładnie jeszcze społecznosci netkobiet
Trzymam kciuki za Ciebie.
Niech przykład Krejzolki Wam się udzieli.
A kto to jest Krejzolka? Przepraszam nie znam dokładnie jeszcze społecznosci netkobiet
Trzymam kciuki za Ciebie.
Niech przykład Krejzolki Wam się udzieli.
I kim jest Krejzolka? jeszcze nie znam społeczności netkobiet
44 2017-08-04 19:46:32 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-08-04 19:47:46)
AloneWolf90 napisał/a:Trzymam kciuki za Ciebie.
Niech przykład Krejzolki Wam się udzieli.
A kto to jest Krejzolka? Przepraszam nie znam dokładnie jeszcze społecznosci netkobiet
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php? … 4&p=28
post nr 1028 ![]()
Przy okazji dodam, że w tym wątku (i przeciwstawnym
) też kibicuję
więc... ![]()
wiecznakolezanka napisał/a:AloneWolf90 napisał/a:Trzymam kciuki za Ciebie.
Niech przykład Krejzolki Wam się udzieli.
A kto to jest Krejzolka? Przepraszam nie znam dokładnie jeszcze społecznosci netkobiet
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php? … 4&p=28
post nr 1028Przy okazji dodam, że w tym wątku (i przeciwstawnym
) też kibicuję
więc...
rzeczywiście bardzo inspirująca historia, ale żeby opuścić tak fantastyczne forum, bo nie jest się juz singielką? aczkolwiek nie czytałam calego wątkku...
Z góry tylko nadmienię, że nie przeczytałam wszystkich postów.....Autorko, to jest niemożliwe, abyś nigdy nie została podrywana!!!!!! A w szkole też nie? A jak byłaś na imprezach?A na ulicy?Coś kręcisz.Jeszcze nie spotkałam.w swoim życiu kobiety, która by nie zaznała tej sytuacji!Nawet brzydulki mają adoratorów!!!!Aby skupić się na Twoim problemie musisz opisać dokładnie o co chodzi!Skoro jestem fajna z wyglądu, to problem tkwi w Tobie samej!....Przedziwna historia.....
wiecznakolezanka napisał/a:AloneWolf90 napisał/a:Trzymam kciuki za Ciebie.
Niech przykład Krejzolki Wam się udzieli.
A kto to jest Krejzolka? Przepraszam nie znam dokładnie jeszcze społecznosci netkobiet
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php? … 4&p=28
post nr 1028Przy okazji dodam, że w tym wątku (i przeciwstawnym
) też kibicuję
więc...
Nie myślałem, że poprzez to forum mogą "powstać" jakieś nowe pary ![]()
Z góry tylko nadmienię, że nie przeczytałam wszystkich postów.....Autorko, to jest niemożliwe, abyś nigdy nie została podrywana!!!!!! A w szkole też nie? A jak byłaś na imprezach?A na ulicy?Coś kręcisz.Jeszcze nie spotkałam.w swoim życiu kobiety, która by nie zaznała tej sytuacji!Nawet brzydulki mają adoratorów!!!!Aby skupić się na Twoim problemie musisz opisać dokładnie o co chodzi!Skoro jestem fajna z wyglądu, to problem tkwi w Tobie samej!....Przedziwna historia.....
Zatem miło Cię poznać, jestem wiecznakolezanka ![]()
Już, w którymś poście pisałam, że fakty są wręcz miażdżące hehe… ale na szczęście już mi tak nie ciążą, po spektakularnej olewce mojej osoby przez Pana X, trzy dni nie mogłam dojść do siebie, ale tego chyba było mi trzeba, to jak zimny prysznic, punkt po punkcie, wydarzenie po wydarzeniu, na spokojnie zaczęłam analizować, co jak i dlaczego….nie ma co zaklinać rzeczywistości, tworzyć jakieś teorie itp. nie jestem zbyt atrakcyjna, nie mam tego błysku, tego magicznego „coś” , wbrew niektórym, jestem całkowitym przeciwieństwem Pana DamRade, on jest atrakcyjny , ale coś mu w rozmowie nie wychodzi, mam na to własną teorię, ale … nie mogę powiedzieć , bo mnie wszyscy zabanujecie, a ja lubię sobie tu przebywać ![]()
Ja natomiast nie jestem atrakcyjna, ale nie mam problemu z komunikacją, no może z nadinterpretacją hehehehhe…. dzięki, moim przyjaciołom, paru wpisom tutaj na forum, już się pogodziłam z faktami, samą ze sobą, nie chce się zmieniać, jestem inteligentna, mam świetne poczucie humoru, dystans, jestem ogarnięta, mam świetnych przyjaciół, po prostu… lubię taką jaką jestem, zresztą i tak nie jestem w najgorszej sytacji, jak czytam niektóre wpisy, co te dziewczyny mają z tymi facetami to się włos na głowie jeży ![]()
wydaje mi się, że to nie jest kwestia "braku atrakcyjności" - tym bardziej, iż jest to pojecie bardzo względne i nie każdemu podoba się to samo,
można nie podobać się fizycznie jednemu, drugiemu, a nawet piątemu...ale chyba nie wszystkim ;-)
może faktycznie masz coś w zachowaniu, co u potencjalnych "kandydatów na partnera" zapala czerwoną lampkę..może właśnie owo parcie na związek, co może wystraszyć..
może zapytaj któregoś z kolegów (ale tylko takiego naprawdę dobrego), dlaczego nie jesteś dobrą kandydatką na partnerkę/żonę/dziewczynę/kochankę (do wyboru) - i poproś o bardzo obiektywną odpowiedź :-)
Witaj, przeczytałam opis Panów którzy pojawiali się w Twoim życiu. I mam wrażenie, że jedynie Panem B byłaś tak naprawdę zainteresowana.
On nie odezwał się ani słowem- chociaż to Twój sąsiad? A Ty się do niego oddzywałaś?
Witaj, przeczytałam opis Panów którzy pojawiali się w Twoim życiu. I mam wrażenie, że jedynie Panem B byłaś tak naprawdę zainteresowana.
On nie odezwał się ani słowem- chociaż to Twój sąsiad? A Ty się do niego oddzywałaś?
rzeczywiście to brzmi niedorzecznie... zabawnie.... ale ja również się do niego nie odzywałam
ale kiedyś w tesco się uśmiechnęlam, ale tak mnie zmierzył, że mi sie usmiechów odechcialo, i jeszcze kiedyś zamiast stać za mną w kolejce, krótszej de facto, wolał z niej wyjść i udać się do dłuższej... tak , tak Pan B bardzo mnie zainteresował , zwłaszcza jego zachowanie ![]()
52 2017-08-08 12:13:37 Ostatnio edytowany przez ronnypaua (2017-08-08 12:15:22)
wydaje mi się, że to nie jest kwestia "braku atrakcyjności" - tym bardziej, iż jest to pojecie bardzo względne i nie każdemu podoba się to samo,
można nie podobać się fizycznie jednemu, drugiemu, a nawet piątemu...ale chyba nie wszystkim ;-)
Tu się nie do końca zgodzę. Co prawda widzę czasem, jak są podrywane dziewczyny, które mi się nie podobają, ale jednak są też ludzie obiektywnie ładni, którzy praktycznie wszystkim się podobają. Nie zawsze są konkretnie w czyimś typie, ale też nikt o nich nie powie że są "nieatrakcyjni fizycznie".
Tego właśnie jestem ciekaw, jak wygląda autorka i jak wygląda jej figura?
mam na to własną teorię, ale … nie mogę powiedzieć , bo mnie wszyscy zabanujecie, a ja lubię sobie tu przebywać
Może mogłabyś się podzielić tą teorią? Albo chociaż napisać mi na priv? Może to rzuci trochę światła...
inspirationlane napisał/a:wydaje mi się, że to nie jest kwestia "braku atrakcyjności" - tym bardziej, iż jest to pojecie bardzo względne i nie każdemu podoba się to samo,
można nie podobać się fizycznie jednemu, drugiemu, a nawet piątemu...ale chyba nie wszystkim ;-)Tu się nie do końca zgodzę. Co prawda widzę czasem, jak są podrywane dziewczyny, które mi się nie podobają, ale jednak są też ludzie obiektywnie ładni, którzy praktycznie wszystkim się podobają. Nie zawsze są konkretnie w czyimś typie, ale też nikt o nich nie powie że są "nieatrakcyjni fizycznie".
Tego właśnie jestem ciekaw, jak wygląda autorka i jak wygląda jej figura?
wiecznakolezanka napisał/a:mam na to własną teorię, ale … nie mogę powiedzieć , bo mnie wszyscy zabanujecie, a ja lubię sobie tu przebywać
Może mogłabyś się podzielić tą teorią? Albo chociaż napisać mi na priv? Może to rzuci trochę światła...
ma 160cm, jest normalna, nie chuda, nie gruba, ma jasne włosy do ramion i niebieski oczy
Teorię już poznał DamRade to zdecydowanie wystarczy... i chyba nie była aż tak kontrowersyjna, albo nie zrozumiał o co chodzi
hehehe
Niestety atrakcyjność fizyczna to ważna sprawa, chociaż jak wiadomo piękno jest względne.
Mam taką znajomą... może jej przykład będzie pomocny, jeżeli oczywiście o atrakcyjność się tu rozchodzi, a nie o jakieś cechy charakteru czy komunikacji.
A więc ta znajoma jest całkiem fajna i ma swoje pasje, na pewno też ma inne zalety czyli teoretycznie w tym temacie gra. Ale.. zdarzyło mi się słuchać relacji kolegów na jej temat (wiadomo, faceci gadają o takich rzeczach) i prawie każdy stwierdził, że ona ma w sobie coś z babci/mamy i zupełnie jest niepociągająca. Nigdy na to nie zwracałam uwagi, bo co mnie to obchodzi, ale po tych tekstach zaczęłam się jej bardziej przyglądać i faktycznie coś w tym jest. No dziewczyna niby dba o siebie, zawsze jest schludna, lekki makijaż i nawet paznokcie umalowane, ale ubrania takie faktycznie trochę babcine, włosy byle jak związane, a jak rozpuszczone to wyglądają na przesuszone. Dziewczyna generalnie niebrzydka tylko jakby niepotrafiąca podkreślić swojej urody, dziewczęcości i seksapealu.
Nie twierdzę, że ciebie autorko ten problem dotyczy, ale czytając cały wątek, któryś raz z kolei przyznałaś, że nie jesteś zbyt atrakcyjna i że mężczyźni nigdy nie brali pod uwagę intymnych kontaktów z tobą, a jeden powiedział, że go nie pociągasz. Może to nie kwestia twojego charakteru, a wyglądu właśnie, a może nawet nie tyle wyglądu co sposobu ubierania się, czesania, itd. Kto wie...
Niestety atrakcyjność fizyczna to ważna sprawa, chociaż jak wiadomo piękno jest względne.
Mam taką znajomą... może jej przykład będzie pomocny, jeżeli oczywiście o atrakcyjność się tu rozchodzi, a nie o jakieś cechy charakteru czy komunikacji.
A więc ta znajoma jest całkiem fajna i ma swoje pasje, na pewno też ma inne zalety czyli teoretycznie w tym temacie gra. Ale.. zdarzyło mi się słuchać relacji kolegów na jej temat (wiadomo, faceci gadają o takich rzeczach) i prawie każdy stwierdził, że ona ma w sobie coś z babci/mamy i zupełnie jest niepociągająca. Nigdy na to nie zwracałam uwagi, bo co mnie to obchodzi, ale po tych tekstach zaczęłam się jej bardziej przyglądać i faktycznie coś w tym jest. No dziewczyna niby dba o siebie, zawsze jest schludna, lekki makijaż i nawet paznokcie umalowane, ale ubrania takie faktycznie trochę babcine, włosy byle jak związane, a jak rozpuszczone to wyglądają na przesuszone. Dziewczyna generalnie niebrzydka tylko jakby niepotrafiąca podkreślić swojej urody, dziewczęcości i seksapealu.Nie twierdzę, że ciebie autorko ten problem dotyczy, ale czytając cały wątek, któryś raz z kolei przyznałaś, że nie jesteś zbyt atrakcyjna i że mężczyźni nigdy nie brali pod uwagę intymnych kontaktów z tobą, a jeden powiedział, że go nie pociągasz. Może to nie kwestia twojego charakteru, a wyglądu właśnie, a może nawet nie tyle wyglądu co sposobu ubierania się, czesania, itd. Kto wie...
możliwe coś w tym jest, rzeczywiście nie maluje się, bo.... nie czuje takiej potrzeby i jestem zbyt lewniwa, jedynie do pracy szybki fluid by zmatowić cerę, kiedyś próbowalam się konturować...wow przecież to trwa wieki, nie lubie zakupów, nie jestem trendy, bardziej stawiam na klasykę, natomiast mam bzika ma punkcie włosów, zawsze muszę być ładnie ulożone, nawet jak idę do tesco, polecam awokado do włosów ... to tak na marginesie ![]()
Brak makijażu czy lekki są na plus (jeśli oczywiście nie masz większych problemów z cerą) i to raczej nie ma większego znaczenia. Klasyka w ubiorze też jak najbardziej ok. To co miałam na myśli w poprzednim poście to raczej staroświeckie ubrania, niedopasowane do sylwetki, itp.
Co do konturowania twarzy to sama tego nie robię i jestem tego samego zdania co ty - trwa wieki i generalnie takie to trochę bez sensu mi się wydaje
Awokado jest super, ja osobiście lubię też wszelkiego rodzaju oleje
Brak makijażu czy lekki są na plus
Polemizowałbym.
Jeżeli kobieta ma ładną cerę (tzn. bez trądziku, jakiś większych zaczerwienień, itp.) i ładne rysy twarzy to czego chcieć więcej? Podobnie sytuacja wygląda z lekkim makijażem - podkreślone rzęsy, brwi, trochę błyszczyku na usta. Gusta są różne, ale z moich doświadczeń wynika, że mocna tapeta niewielu się podoba.
witchmoth napisał/a:Brak makijażu czy lekki są na plus
Polemizowałbym.
a to dlaczego?
Mnie też full tapeta odrzuca. Już wolę jak widać pryszcza na buzi niż marszczącą się w trakcie uśmiechu farbę. Największa masakra jak twarz ma inny kolor niż szyja.
Dobra makijaż, makijażem .... ale ... zaintrygowała mnie post @ela210, dał mi przynajmniej do myślenia .. nie wiem jak go podlinkowac
chodzi o to, że może temu sąsiadowi powiedzieć kiedyś cześć, tylko co potem ? żeby tego nie spaprać jak mam to w zwyczaju
Z dziewczynami też masz takie problemy? Że mówisz cześć i nie wiesz co potem?
Jeśli nie to myśl, że sąsiad jest dziewczyną.
Z dziewczynami też masz takie problemy? Że mówisz cześć i nie wiesz co potem?
Jeśli nie to myśl, że sąsiad jest dziewczyną.
Właściwie nie wiem, bo mnie to nie interesuje i się nad tym nie zastanawiam, nie witam się jakoś serdecznie z osobami, których znam jakoś tam z widzenia, ba ! w ogóle się z nimi nie witam
Co to za problem rzucić zwykłe ,,cześć!''? Ja tam nie wiem, ale zwykle witam się z ludźmi, których widuję regularnie, np. sąsiedzi. I bez znaczenia czy to 80 letni pan czy 30 letni przystojniak. Naprawdę masz z tym problem?
Na początek wystarczy samo ,,cześć'', jak ci odpowie to dobrze. Później możesz dorzucić do tego ,,miłego dnia'' plus uśmiech. Jak gość będzie zainteresowany to może sam pociągnie dalej.