VincenttGogh napisał/a:Mamy się rozstać bo za mało zarabia? Albo ja za dużo? Mi to kompletnie nie przeszkadza, dobrze zarabiam więc mogę finansować wspólne życie i to robię.
Ale też nie jestem skrajnie naiwny, znam gości, którzy prowadzili firmy, ich małżeństwa się rozpadły i dzisiaj ani firmy ani pieniędzy. Nawet w rodzinie mam przypadek kuzyna, który po nieudanym małżeństwie został w przysłowiowych samych skarpetach. Takie rzeczy się po prostu zdarzają a ja chcę tego uniknąć, wolę dmuchać na zimne i uczyć się na cudzych błędach a nie własnych. Nie oczekuję rozwiązania bo wiem, że to mój problem i sam sobie muszę poradzić, chciałem jedynie poznać punkt widzenia innych osób.
Tak jest w sytuacji, gdy cały majątek faceta to ta cudowna firma. Firma dziś przynosi zysk, a jutro nie przyniesie i przez kilka miesięcy generuje tylko koszty, bywa tak.
Dla mnie majątek to środki trwałe albo pieniądze w banku, choć to drugie już nie tak koniecznie, bo pieniądz musi pracować. Wszystko co masz do tej pory, to twój majątek osobisty i ten nie podlega podzialowi przy ew. rozwodzie. Dlatego jeśli masz tylko tę firmę, to tak naprawdę nie masz niczego i nie ma się czym zachwycać, bo jak widzę wielu panów tutaj wydaló skowyt podziwu nad twoją kasą którą musisz według nich chronić przed pazerną babą, ale oni 50 tysięcy w gotówce na raz w życiu nie widzieli.
Tylko ty z partnerką się dogadujecie praktycznie w żadnej ważnej kwestii; Slub, bo ona chciała,.... Ty łaskawie się zgodziłeś, a potem co? Powiesz kiedyś że chcesz unieważnienia ślubu, bo ona wywarła na ciebie presję? Teraz intercyza której ona nie chce.. Żadne z was nie będzie zadowolone z tego jeśli ona zostanie podpisana. Dlaczego w ogole się na ten ślub godziłeś, jeśli chcesz mieć wszystko oddzielne? Ja mówię swojemu partnerowi od zawsze, że ślub może kiedyś, ale przed ślubem intercyza u notariusza i koniec tematu. Nie mam żadnych dyskusji na ten temat, bo wszystko jasne jak słońce, będzie ślub, będzie intercyza, żadnych zaskoczeń. I nigdy nie ma żadnych nieporozumień co do pieniędzy, wszystko ustalone i nie ma powodu aby w ogóle o nich dyskutować.
Ja uważąm, że po prostu się nie dobraliście pod tym względem i nie jestem przekonana, że to nie będzie rzutowalo na wasze inne życiowe sprawy i posunięcia. W końcu nawet małżeństwem nie jesteście, a problemy się piętrzą.