netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

96 odpowiedzi10 532 wyświetleniazałożony przez Bezradny_bez_nadziei, 06.12.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 97 z 97 ]

66

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Wątpię. Znałem mnóstwo takich ludzi, którzy na pozór byli mega kulturalni, nie przeklinali, też często abstynenci - ą i ę pod każdym względem. A prywatnie oj bożenko - to co oni potrafili opowiadać o swoich żonach/dzieciach/rodzicach/współpracownikach to najgorsze patusy jawią się jako niewinne owieczki.

Ale mniejsza. To w końcu twój mąż.


Nie ma szacunku i poczucia bezpieczeństwa w związku ten, kto nie ma odwagi w nim huknąć jak należy kiedy emocje dają o sobie znać. A jak nie ma takich chwil, to jest to sztuczne,  wykreowane. Bezuczuciowe. Nie da się wiecznie chodzić na kompromis. Nie da się wiecznie chodzić na palusiach. Szacunek nie oznacza braku wulgaryzmów. Szacunek polega na otwartości. Lojalności i prawdzie. Szacunek jest akceptacją ekspresji emocji. Jeśli z jakichś powodów ktoś boi się okazać swój gniew, to o jakim my szacunku mówimy? Gdzie szacunek jest do drugiej osoby, kiedy oburza nas jego złość/gniew/rozgoryczenie?

Jeśli jestem wkurwiony, to nie mam zamiaru tego pudrować. To nie ma nic wspólnego z szacunkiem. To zwykłe kłamstwo.


Ale każdy związek ma swoją dynamikę. O ile ona działa prawidłowo dla obu stron, to spoko. Ale nie w przypadku autora i to nie on tutaj zawinił czymkolwiek.

67

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Jack Sparrow napisał/a:

Wątpię. Znałem mnóstwo takich ludzi, którzy na pozór byli mega kulturalni, nie przeklinali, też często abstynenci - ą i ę pod każdym względem. A prywatnie oj bożenko - to co oni potrafili opowiadać o swoich żonach/dzieciach/rodzicach/współpracownikach to najgorsze patusy jawią się jako niewinne owieczki.

Ale mniejsza. To w końcu twój mąż.


Nie ma szacunku i poczucia bezpieczeństwa w związku ten, kto nie ma odwagi w nim huknąć jak należy kiedy emocje dają o sobie znać. A jak nie ma takich chwil, to jest to sztuczne,  wykreowane. Bezuczuciowe. Nie da się wiecznie chodzić na kompromis. Nie da się wiecznie chodzić na palusiach. Szacunek nie oznacza braku wulgaryzmów. Szacunek polega na otwartości. Lojalności i prawdzie. Szacunek jest akceptacją ekspresji emocji. Jeśli z jakichś powodów ktoś boi się okazać swój gniew, to o jakim my szacunku mówimy? Gdzie szacunek jest do drugiej osoby, kiedy oburza nas jego złość/gniew/rozgoryczenie?

Jeśli jestem wkurwiony, to nie mam zamiaru tego pudrować. To nie ma nic wspólnego z szacunkiem. To zwykłe kłamstwo.


Ale każdy związek ma swoją dynamikę. O ile ona działa prawidłowo dla obu stron, to spoko. Ale nie w przypadku autora i to nie on tutaj zawinił czymkolwiek.

w punkt

68

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

No to wyobraź sobie, że można od czasu do czasu nawet huknąć nie wyzywając i nie przeklinając drugiej osoby, nie ubliżając jej, nie zwracając się do niej używając słów uznawanych za obraźliwe.
Dokładnie o to chodzi, że gniew nie musi ujawniać się w ubliżaniu drugiej osobie, w pozbawianiu jej godności.
Podstawowa zasada kłótni  - jeśli jesteśmy źli o jakąś konkretną rzecz, to rozmawiamy o tej rzeczy i tylko o niej. Nie mówimy partnerowi, że jest taki czy owaki bo tego nie zrobił i nie ruszamy jego rodziny do siódmego pokolenia.
Ludzie się kłócą nie raniąc  jeśli tematem kłótni jest wyłącznie rzecz sporna. Jeśli przy okazji tej kłótni nie chcą załatwić innych spraw, takich jak zemsta za jakąś starą sprawę czy dokuczenie mu jako rodzaj kary.
Bo potem zaczyna się zabawa kto komu bardziej dokuczy, kto komu bardziej pojedzie. No faktycznie, to dopiero sztuka wygrać tego typu konkurencję.

69 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-12-07 15:50:12)

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Agnes76 napisał/a:

No sorry, ale jak by mi chłopak powiedział odjeb się czy odpierdol to bym to zrobiła. Raz na zawsze.
Nie jestem żadną księżniczką ale szacunek to podstawa dobrego związku. Jak kogoś nie szanujesz to nie będziesz go kochać - to jest prosta zależność. Brak szacunku rozwali każdą miłość. Bo co to jest w końcu ta mityczna miłość? To chęć być z ukochaną osobą w każdych warunkach i w każdy czas. Jak można być z człowiekiem, który mnie nie szanuje?
Nigdy nie usłyszałam od chłopaka takich słów a mąż nigdy nawet nie zaklął przy mnie.
Mogę zrozumieć, że czasem człowiek z nerwów rzuci mięsem dla rozładowania, ale kierowanie takich słów bezpośrednio do osoby ukochanej stawia cały związek pod znakiem zapytania.
Ona ma dziecko i chce zbudować dobry, stabilny związek. Związek w którym szacunek jest podstawą. Gdy słyszy się tego typu zwrot pod swoim adresem cała nadzieja na poukładaną przyszłość może lec w gruzach.
Gdy para jest już związana ze sobą ślubem, dzieckiem, wspólnym dorobkiem trudno wszystko rzucić i odejść po jednym słowie czy awanturze. Można by powiedzieć, że wtedy jest na późno na gwałtowne ruchy i trzeba ponosić konsekwencje swojej głupoty.
Gdy wszystko jest na etapie  poznawania się  planowania, po takim poznaniu plany mogą iść się paść.


Nie mów hop, póki nie przeskoczysz big_smile

My tak naprawdę nie wiemy jak się zachowamy w danej sytuacji, jeśli nas bezpośrednio nie dotyczy.

Najbardziej w jaskrawy sposób to widać przy zdradzie, każdy zakłada, że to koniec, a jednak różnie bywa...

70

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Agnes76 napisał/a:

No to wyobraź sobie, że można od czasu do czasu nawet huknąć nie wyzywając i nie przeklinając drugiej osoby, nie ubliżając jej, nie zwracając się do niej używając słów uznawanych za obraźliwe.
Dokładnie o to chodzi, że gniew nie musi ujawniać się w ubliżaniu drugiej osobie, w pozbawianiu jej godności.
Podstawowa zasada kłótni  - jeśli jesteśmy źli o jakąś konkretną rzecz, to rozmawiamy o tej rzeczy i tylko o niej. Nie mówimy partnerowi, że jest taki czy owaki bo tego nie zrobił i nie ruszamy jego rodziny do siódmego pokolenia.
Ludzie się kłócą nie raniąc  jeśli tematem kłótni jest wyłącznie rzecz sporna. Jeśli przy okazji tej kłótni nie chcą załatwić innych spraw, takich jak zemsta za jakąś starą sprawę czy dokuczenie mu jako rodzaj kary.
Bo potem zaczyna się zabawa kto komu bardziej dokuczy, kto komu bardziej pojedzie. No faktycznie, to dopiero sztuka wygrać tego typu konkurencję.

To wszystko zależy od osobowości i charakteru, nie z każdym da się rozmawiać na argumenty, niektorzy nie tolerują krytyki, itp., dlatego nie można każdego mierzyć swoją miarą

71

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Agnes76 napisał/a:

... jak by mi chłopak powiedział odjeb się czy odpierdol to bym to zrobiła. Raz na zawsze....

tyle, że takie słowa nie padły

72 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2023-12-07 16:07:43)

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Jedni przeskoczą a inni nie. Jak przeskakują przez określone zachowania to muszą sobie zdawać sprawę, że potem też będą musiały je przeskakiwać. Jedni mają ochotę na takie skakanie a inni wolą zrezygnować.



bullet napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

... jak by mi chłopak powiedział odjeb się czy odpierdol to bym to zrobiła. Raz na zawsze....

tyle, że takie słowa nie padły

Zgadzam się. Odniosłam się tylko do wcześniejszego postu smile

73

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Jack Sparrow napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

mąż nigdy nawet nie zaklął przy mnie.


Mój boże, ależ on chodzi wokół ciebie na paluszkach......

inny typ faceta, inny typ relacji (dojrzałości związku)

74 Ostatnio edytowany przez bullet (2023-12-07 16:25:17)

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Agnes76 napisał/a:

Jedni przeskoczą a inni nie. Jak przeskakują przez określone zachowania to muszą sobie zdawać sprawę, że potem też będą musiały je przeskakiwać. Jedni mają ochotę na takie skakanie a inni wolą zrezygnować.

nie koniecznie będą musiały, można w dowolnym momencie postawić granice i określić, ze to mi się nie podoba.

Agnes76 napisał/a:
bullet napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

... jak by mi chłopak powiedział odjeb się czy odpierdol to bym to zrobiła. Raz na zawsze....

tyle, że takie słowa nie padły

Zgadzam się. Odniosłam się tylko do wcześniejszego postu smile

jesteśmy w konkretnym wątku. Odnosząc się do treści autora.... To co powiedział nijak nie było powodem takiej reakcji, co najwyżej pretekstem. Rzeczywiście wszystko wskazuje na to, że było sprowokowane przez Panią. Dlaczego ? Chciała wykonać taki piruet jaki wykonała, ona czekała na taką okazję, także by móc zrzucić odpowiedzialność na niego, co jej się zresztą udało (w jego oczach). Opierając się na opisie to jest szyte strasznie grubymi nićmi chyba, że jest coś istotnego co nie padło na forum.

75

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Legat napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Ona ma dziecko i chce zbudować dobry, stabilny związek.

Autor jest super kandydatem do czegoś takiego. Jednak dostał kopniaka, przy byle pretekście.
Na forum jest wątek, gdzie facet tragicznie traktuje kobietę. No i co? Kochająca kobieta, jest w stanie znieść sporo.
Tutaj obawiam się, że tej miłości był brak.

Autor odszedł w odstawkę, bo znalazła lepszego kandydata.
To wszystko.

76

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

O dżizas, ale z tego zrobił się bałagan:) Nie spodziewałem się, że pójdzie to wszystko w tym kierunku. Rozwalania mojego już nieistniejącego związku albo zakończenia związku na drobne kawałeczki i analizowania każdego z osobna. A nie o to pytałem. Ok, oczywiście wszystkim bardzo dziękuję za wszelakie spostrzeżenia. Doceniam, że w ogóle ktoś się w tej kwestii odezwał i napisał od siebie co napisał.

Dla mnie nie było istotne w tym poście, jaka była prawdziwa przyczyna rozpadu mojego związku. Stało się. Na dwoje babka wróżyła. Mogło zaważyć albo to co pisaliście albo to co ja Jej powiedziałem a także mogło zaważyć także cokolwiek innego. Wydawać by się mogło, że dojrzały Człowiek, który czuje się dobrze w swoim ciele, ma pracę, którą lubi albo i nie (są też tacy), rozwija pasje, które go interesują, ma swoje mieszkanie, jest jak najbardziej gotowy na to, by wpuścić drugą osobę do swojego życia. Widać, że nie zawsze. Niestety, czasami to tylko atrapa, bo nadal wewnątrz swojego ja - Partnerzy wciąż pamiętają poprzednie związki i boją się powtórki z bólu a co za tym idzie uciekają od zaangażowania, od uczucia, od deklaracji złożonej jednej osobie, bo ledwo co potrafią wziąć odpowiedzialność za siebie. Jeżeli ktoś potrzebuje ciągłego przypływu haju emocjonalnego, to związku nie stworzy. Reasumując, przyczyn mogło być wiele i niech tak zostanie. I to dotyczy Nas Obojga.

W moim poście zadałem pytanie, w sumie kilka pytań ale dotyczących jednego. Może są sztampowe ale tak obecnie czuje. I to na nie prosiłem o odpowiedź.

Zastanawiam się, czy to normalne?
Czy z wiekiem jest coraz gorzej, czy może w końcu trafiłem na tę Jedyną i dlatego tak rwie w sercu a tak czuję (to się wie w głębi duszy)?
Czy mieliście podobne doświadczenia?
Jak sobie z tym poradziliście?
Czy można kochać już do końca, nawet wiedząc, że do tej Osoby się nie wróci?
Czy już nigdy o Niej nie zapomnę?

A te pytania wyszły z tego, że - Czuję, że już nigdy nie spotkam Kogoś takiego, jak Ona – po prostu

77 Ostatnio edytowany przez bullet (2023-12-07 16:37:20)

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Zastanawiam się, czy to normalne? ..

dla narcyza normalne

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Czy z wiekiem jest coraz gorzej, czy może w końcu trafiłem na tę Jedyną i dlatego tak rwie w sercu a tak czuję (to się wie w głębi duszy)?

wiek nie ma z tym nic wspólnego, wcale to nie była ta jedyna

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Czy mieliście podobne doświadczenia?

oczywiście

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Jak sobie z tym poradziliście?

czas, czas, czas

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Czy można kochać już do końca, nawet wiedząc, że do tej Osoby się nie wróci?

to czasowe, nie tęsknisz wcale do niej ale do tego co wspólnego zapamiętałeś, do chwil, które wcale nie musiały być prawdziwe lecz mogły być udawane

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Czy już nigdy o Niej nie zapomnę?

dlaczego miałbyś zapomnieć ? Oczywiście, że nie zapomnisz, dobrze byłoby pamietać co zrobiła i jej unikać

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

już nigdy nie spotkam Kogoś takiego, jak Ona – po prostu

racja, obyś już takiej manipulantki nie spotkał

78 Ostatnio edytowany przez jea1 (2023-12-07 16:35:20)

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

5))
odp na 5

mysle że wbrew pozorom ,z upływem czasu przestabniesz o niej pamietac i przestaniem czuć do niej jakiekolwiek sentymenty..

p s tak dla Pani narcyzy to normalne-_-

79

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Zastanawiam się, czy to normalne?

tak

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Czy z wiekiem jest coraz gorzej, czy może w końcu trafiłem na tę Jedyną i dlatego tak rwie w sercu a tak czuję (to się wie w głębi duszy)?

- nie chodzi o wiek, a o doświadczenie
- to nie była ta jedyna
- rwie psychika na skutek manipulacji i haju emocjonalnego

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Czy mieliście podobne doświadczenia?

pewnie

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Jak sobie z tym poradziliście?

czas i inne zajęcia

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Czy można kochać już do końca, nawet wiedząc, że do tej Osoby się nie wróci?

nie, to minie

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Czy już nigdy o Niej nie zapomnę?

o osobie nie zapomnisz, a wspomnienia wyblakną

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Czuję, że już nigdy nie spotkam Kogoś takiego, jak Ona – po prostu

I miej nadzieję, że już nie spotkasz.

Spotkanie z narcyzem długo się pamięta.

80

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

O dżizas, ale z tego zrobił się bałagan:) Nie spodziewałem się, że pójdzie to wszystko w tym kierunku. Rozwalania mojego już nieistniejącego związku albo zakończenia związku na drobne kawałeczki i analizowania każdego z osobna. A nie o to pytałem. Ok, oczywiście wszystkim bardzo dziękuję za wszelakie spostrzeżenia. Doceniam, że w ogóle ktoś się w tej kwestii odezwał i napisał od siebie co napisał.

Dla mnie nie było istotne w tym poście, jaka była prawdziwa przyczyna rozpadu mojego związku. Stało się. Na dwoje babka wróżyła. Mogło zaważyć albo to co pisaliście albo to co ja Jej powiedziałem a także mogło zaważyć także cokolwiek innego. Wydawać by się mogło, że dojrzały Człowiek, który czuje się dobrze w swoim ciele, ma pracę, którą lubi albo i nie (są też tacy), rozwija pasje, które go interesują, ma swoje mieszkanie, jest jak najbardziej gotowy na to, by wpuścić drugą osobę do swojego życia. Widać, że nie zawsze. Niestety, czasami to tylko atrapa, bo nadal wewnątrz swojego ja - Partnerzy wciąż pamiętają poprzednie związki i boją się powtórki z bólu a co za tym idzie uciekają od zaangażowania, od uczucia, od deklaracji złożonej jednej osobie, bo ledwo co potrafią wziąć odpowiedzialność za siebie. Jeżeli ktoś potrzebuje ciągłego przypływu haju emocjonalnego, to związku nie stworzy. Reasumując, przyczyn mogło być wiele i niech tak zostanie. I to dotyczy Nas Obojga.

W moim poście zadałem pytanie, w sumie kilka pytań ale dotyczących jednego. Może są sztampowe ale tak obecnie czuje. I to na nie prosiłem o odpowiedź.

Zastanawiam się, czy to normalne?
Czy z wiekiem jest coraz gorzej, czy może w końcu trafiłem na tę Jedyną i dlatego tak rwie w sercu a tak czuję (to się wie w głębi duszy)?
Czy mieliście podobne doświadczenia?
Jak sobie z tym poradziliście?
Czy można kochać już do końca, nawet wiedząc, że do tej Osoby się nie wróci?
Czy już nigdy o Niej nie zapomnę?

A te pytania wyszły z tego, że - Czuję, że już nigdy nie spotkam Kogoś takiego, jak Ona – po prostu

Lepiej żebyś nie spotkałał kogoś takiego jak ona, która Cię zmanipulowała i zostawiła na lodzie...

Nie ma odpowiedzi  na Twoje pytania, bo nie ma takiego samego przypadku i takiej samej osoby.

A to wszystko co nie pytasz, a my piszemy, ma Ci dać do myślenia i sobie pomóc, bo nikt za Ciebie tego nie zrobi.

81

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Współczuję autorze. Wiem jak się teraz czujesz.
Niestety ale z wiekiem rośnie szansa na spotkanie zaburzonych osób. A i sami jesteśmy w puli osób z deficytami, bo chyba są jakieś powody dla których nie stworzyliśmy do kolic 40tki stabilnych relacji.
Jak kurz opadnie, warto się przyjrzeć też sobie i z dystansu zapytać - dlaczego wybrałem właśnie tę osobę? Nie dobieramy się przypadkowo.

Tak czy srak, osoba która zrywa relację po jednym, nawet bardzo ostrym spięciu, nie jest dojrzała emocjonalnie. I na dodatek słowami stara się Ciebie zranić najmocniej jak potrafi. Daleki jestem od diagnozowania, narcyz, borderline - mocne słowa. Wiele może być przyczyn. Zaburzenia tak, ale też dzieciństwo, style przywiązania, traumy z poprzednich związków, mechanizmy obronne. Analizować możesz w nieskończoność i przedłużać w ten sposób swoje męki. Natomiast oskarżanie Cię o narcyzm - faktycznie to może być projekcja. Projekcja własnych deficytów.

Więc co zrobić? Czekać, ale też pomóc sobie. Zamknąć tę relację w głowie, przestać analizować. Póki nie zamkniesz, nie zaczniesz przeżywać żałoby. A potem dać czasowi czas i skupiać się na swoim życiu w miarę możliwości. Znaleźć też wsparcie w rodzinie, przyjaciołach.

Jak zamknąć? Napisałeś że czujesz że już nigdy nie spotkasz kogoś takiego jak ona. No to ja Ci tego życzę.

82

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Dziękuję Wam za Wasze uwagi i za to, że w ogóle chcieliście w ten wątek się zagłębić. Czy to pomogło? Na pewno dało do myślenia, jak inaczej na to spojrzeć. Czy da ten bodziec którego szukałem? Okaże się. Nie było łatwo napisać publicznie o tym co się ma w głowie. Bo każdy ma swoje problemy. I obarczanie innych, tym bardziej obcych Osób swoimi nie do końca jest właściwe. Choć zdanie Osób postronnych czasami czyni cuda. U mnie tego cudu póki co nie ma. Jak to zawsze bywało, czas leczy rany. Szkoda tylko, że nie płynie szybciej. Uświadomiłem sobie jedno, że nie mogę z tym walczyć. Samo musi ułożyć się w głowie. Po prostu. Czyli de facto, nic nowego. Życzę Wam wszystkiego dobrego w życiu i jeszcze raz dziękuję za Wasze spostrzeżenia. Bez względu na to, czy z jednymi się zgadzałem, czy nie.

83

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Agnes76 napisał/a:

No to wyobraź sobie, że można od czasu do czasu nawet huknąć nie wyzywając i nie przeklinając drugiej osoby, nie ubliżając jej, nie zwracając się do niej używając słów uznawanych za obraźliwe.


I powiedzenie, żeby się ktoś odwalił to jest twoim zdaniem argument do zerwania ?


No bądźmy poważni....

84

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Życie jest zbyt krótkie, aby pić niedobre wino i marnować czas dla Osoby, która nie przeskoczylaby dla mnie kałuży. Muszę powiedzieć "nie" sztucznym relacjom, pozornej miłości tym bardziej na siłę. Albo ktoś chciał mnie w w 100% albo niech spierdala. Szkoda czasu na żebranie o gest i zadręczanie się sprawami na które nie ma się wplywu. Chciałbym znaleźć Osobę, która mnie prawdziwie pokocha i codzienna obecnością zapali we mnie śmiech i chęć bycia z Nią. Jedną z najtrudniejszych decyzji a zarazem najmądrzejszych bedzie odpuszczenie w głowie gówno wartej Osoby. Nie chcę marnować kolejnej minuty, jakże cennej, dla Osoby, która nawet nie potrafila znaleźć kilku sekund na chwilę rozmowy. Szkoda tracić czas o zebranie nawet kilku chwil do Osoby, która nie widziała nic poza czubkiem swojego nosa. Niech spieprza. To wzajemność, niech dostanie tyle ile sama dała. Jeżeli ktoś nie dorósł do milosci, to nie mam zamiaru czekać aż dorośnie. Jezeli chciała mi zrobić szambo z zycia, to Jej się udało ale na chwilę. Wolę poczekać na Kogos, kto ponownie zrobi pyszne śniadanie a ja podziękuję na swój sposób. I oderwę serce, aby bilo w Naszych dłoniach.

85

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Jeszcze raz Wam dziękuję. Dużo w tym Waszej zasługi. Niektóre z Waszych postów były konkretne i bez pierdolenia. Czego chyba oczekiwałem. Bez mazgajenia się. Życie jest przewrotne i będzie. Ale najważniejsze, że w tym wszystkim Czlowiek nie jest sam. Wystarczy poprosić o pomoc. To jest Człowieczeństwo:)

86

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

I jak Jedna z Forumowiczek słusznie napisała. Będę trzymać w głowie te chwile, które były dla mnie najwspanialsze. Bo miałem Wspaniała Kobietę, z którą już nie będzie mi dane dalej żyć, ale pewnych rzeczy nie zapomne. Jej uśmiechu, Jej mimiki, Jej sposobu poruszania się, Jej całej. Cieszę się, że poznałem Anie i mimo tego, że stało się, jak stało, to pozostanie w moim sercu do końca. Bo ten czas, ktory z Nią sprzedzilem bym bezcenny. Warty każdej sekundy. Kazdej chwili. Nie zaluje niczego, bo ten związek tez mnie czegoś nauczył. Dał mi kolejna lekcje, która muszą sam odrobić. I nie zamierzam tego zaprzepaścić. Przede wszystkim to, że jestem tym kim jestem i nie mogę w żadnym wypadku o tym zapominać. Mam swoje potrzeby, oczekiwana i mam prawo je mieć.

87 Ostatnio edytowany przez ZłaAniaGroźnaGrysie (2023-12-10 14:02:47)

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Właśnie, niech spie.rza gdzie pieprz rośnie.
Rózgę na .. dostaniesz w te święta. hmm

88

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Życie jest zbyt krótkie, aby pić niedobre wino i marnować czas dla Osoby, która nie przeskoczylaby dla mnie kałuży. Muszę powiedzieć "nie" sztucznym relacjom, pozornej miłości tym bardziej na siłę. Albo ktoś chciał mnie w w 100% albo niech spierdala. Szkoda czasu na żebranie o gest i zadręczanie się sprawami na które nie ma się wplywu. Chciałbym znaleźć Osobę, która mnie prawdziwie pokocha i codzienna obecnością zapali we mnie śmiech i chęć bycia z Nią. Jedną z najtrudniejszych decyzji a zarazem najmądrzejszych bedzie odpuszczenie w głowie gówno wartej Osoby. Nie chcę marnować kolejnej minuty, jakże cennej, dla Osoby, która nawet nie potrafila znaleźć kilku sekund na chwilę rozmowy. Szkoda tracić czas o zebranie nawet kilku chwil do Osoby, która nie widziała nic poza czubkiem swojego nosa. Niech spieprza. To wzajemność, niech dostanie tyle ile sama dała. Jeżeli ktoś nie dorósł do milosci, to nie mam zamiaru czekać aż dorośnie. Jezeli chciała mi zrobić szambo z zycia, to Jej się udało ale na chwilę. Wolę poczekać na Kogos, kto ponownie zrobi pyszne śniadanie a ja podziękuję na swój sposób. I oderwę serce, aby bilo w Naszych dłoniach.

I tak trzymaj...

89 Ostatnio edytowany przez Hania15 (2023-12-10 16:13:08)

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

I jak Jedna z Forumowiczek słusznie napisała. Będę trzymać w głowie te chwile, które były dla mnie najwspanialsze. Bo miałem Wspaniała Kobietę, z którą już nie będzie mi dane dalej żyć, ale pewnych rzeczy nie zapomne. Jej uśmiechu, Jej mimiki, Jej sposobu poruszania się, Jej całej. Cieszę się, że poznałem Anie i mimo tego, że stało się, jak stało, to pozostanie w moim sercu do końca. Bo ten czas, ktory z Nią sprzedzilem bym bezcenny. Warty każdej sekundy. Kazdej chwili. Nie zaluje niczego, bo ten związek tez mnie czegoś nauczył. Dał mi kolejna lekcje, która muszą sam odrobić. I nie zamierzam tego zaprzepaścić. Przede wszystkim to, że jestem tym kim jestem i nie mogę w żadnym wypadku o tym zapominać. Mam swoje potrzeby, oczekiwana i mam prawo je mieć.

Przeczytałam Twój wątek. Tu jest drugie dno, nikt, kto kocha, nie rozstaje się nagle po takich słowach, ew. jest foch, obrażenie, trzeba dojść do siebie, opierdolić za niewybredne słowa, postawić granice. Także nie idealizuj tak swojej partnerki. Tu jest drugie dno.

90

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Hania15 napisał/a:

Tu jest drugie dno.

trzecie pewnie też

91

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Boli z dnia na dzień....wmawiam sobie różne rzeczy a nie potrafie przestać kochac.....beznadzieja...te uczucie jest silniejsze ode mnie...chciałbym to wszytko wymazać z pamięci a nie da się....posrana sprawa...bo wiem, że spierdolilem cała relacje.

92

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Boli z dnia na dzień....wmawiam sobie różne rzeczy a nie potrafie przestać kochac.....beznadzieja...te uczucie jest silniejsze ode mnie...chciałbym to wszytko wymazać z pamięci a nie da się....posrana sprawa...bo wiem, że spierdolilem cała relacje.

Nie ma jak to samemu się katować tongue
Nic nie dociera do Ciebie, dlatego pozostaje skorzystanie z pomocy psychologicznej, bo niszczysz sobie zdrowie i życie.

93

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Piszesz

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Boli z dnia na dzień....wmawiam sobie różne rzeczy a nie potrafie przestać kochac.....beznadzieja...te uczucie jest silniejsze ode mnie...chciałbym to wszytko wymazać z pamięci a nie da się....posrana sprawa...bo wiem, że spierdolilem cała relacje.

a wcześniej

Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Dla mnie nie było istotne w tym poście, jaka była prawdziwa przyczyna rozpadu mojego związku.

Gdybyś wiedział że jesteś zdradzany...czy to niczego by nie zmieniało?

94 Ostatnio edytowany przez ABC50 (2023-12-17 14:38:44)

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

@Bezradny

Nie szukasz przyczyn rozpadu ale chcesz się dowiedzieć jak przestać o tym myśleć? To jest powiązane ze sobą. Jedno i drugie.

Czasami wystarczy spojrzeć na to jak osoba pisze aby poznać jej charakter. Zaczynając od nicku, Bezradny???? Bezradny. Ckliwy. Histeryczny. Czepialski. To przychodzi mi na myśl jak czytam twoje wywody.

Zgadnij co! To cechy które odpychają kobiety. Odpychają je.  Wtedy znikają bez śladu od takich osobowości. Z dnia na dzień bez słowa z dziwnymi wymówkami. Czasami są z takimi typami latami nawet, ale W Końcu przychodzi dzień w którym babka znika kompletnie bo już nie jest w stanie wytrzymać psychicznie. Miarka się przebrała. Nie widzi w tym przyszłości.

To że nie możesz odpuścić jest potwierdzeniem tych cech charakteru. Jak to zmienić? Najpierw dostrzeż że to jest problem. Nigdy nie widać lasu spoza Drzew!

95 Ostatnio edytowany przez Bezradny_bez_nadziei (2023-12-23 10:51:45)

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Ludziska, życzę Wam wszystkim Wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Abyście spędzili ten czas z Rodziną i przy domowym ognisku. Aby te trzy najbliższe dni były dla Was wszystkich wyjątkowe i niepowtarzalne. A także, aby ten czas był wypełniony szczerą miłoscią. Wszystkiego dobrego:)

96

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Ludziska, życzę Wam wszystkim Wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Abyście spędzili ten czas z Rodziną i przy domowym ognisku. Aby te trzy najbliższe dni były dla Was wszystkich wyjątkowe i niepowtarzalne. A także, aby ten czas był wypełniony szczerą miłoscią. Wszystkiego dobrego:)

dzieki bardzo i wzjemnie(i z daleka od wszystkich eksów,na ile tylko się da,na zawsze i dalej,;dd)

97

Odp: Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:
Agnes76 napisał/a:
Bezradny_bez_nadziei napisał/a:

Jestem z tych co potrafią przyznać się do winy. Tak mnie wychowano
To jest prawdziwą przyczyną rozpadu związku. Jedno słowo było kroplą, która przelała czarę.

Tylko ja nie szukam odpowiedzi dlaczego to się sypnęło. Równie dobrze mógłbym zrobić kupę na środku Jej mieszkania. Przynajmniej wtedy miałbym pewność, że to gówniana sprawa i wszystko jest klarowne.

Agnes76, nadal Ją kocham, nie mogę zapomnieć. Tyle. I moje pytanie brzmi, jak sobie inni radzili w takich sprawach. Jak ujarzmili uczucie, które powinno się wypalić a nie wypala.

Masz 40 lat, a pierdzielisz farmazony jakbyś miał co najwyżej 14.
Po pierwsze primo - odpowiedź na pytanie dlaczego się sypnęło, jest kluczowa przy ocenie tego ile warta była ta osoba i ta relacja w ogóle. Możesz sobie nie wierzyć, zaprzeczać, wypierać, wmawiać co chcesz i robić co chcesz, ale rzeczywistość zwykle jest jaka jest i ma głęboko w dupie to jaka byś chciał żeby była. Kobiety bardzo rzadko odchodzą w próżnię, a jeszcze rzadziej z jakiegoś gównianego powodu. Pomijając dopuszczalny błąd statystyczny, takie przypadki w przyrodzie nie występują.

Po drugie primo - ktoś mądry kiedyś powiedział albo napisał "prawdziwa miłość, to wiele zakończeń i początków" i ja się z tym zgadzam. Z moją obecną partnerką rozstawałem się już tyle razy, że nawet kurwa nie pamiętam.  Kłóciliśmy się jak pojebani i to znacznie gorzej niż te wasze dziecinne przekomarzanki, po czym ona wyganiała mnie z domu, ja zabierałem rzeczy, zostawiałem jej klucze w skrzynce na listy, zapadała martwa cisza i to był koniec. Definitywny i ostateczny. Za każdym razem. A najdalej po tygodniu już nas skręcało i jedno albo drugie zaczynało kombinować jakby tutaj zagadać, a to niby jakieś ważne papiery niechcący zabrałem i mam jej oddać, a to drugi kluczyk od samochodu jej zostawiłem i muszę go odebrać, a to pierścionek zaręczynowy nie zdążyła mi zwrócić, a to jej psa do lekarza trzeba zawieźć... Tego typu oraz podobnych sytuacji było pierdyliard i wiesz co? Po każdej takiej akcji było tylko lepiej, aż w końcu doszliśmy do takiego etapu, kiedy każde z nas wie co drugiego wkurwia i po prostu oboje staramy się tego nie robić. Oczywiście sprzeczki i kłótnie zdarzają się nadal, bo takie mamy charaktery, że jak któreś się odpali, to nawet nie podchodź, ale mimo wszystko kochamy się jak pierdolnięci i po każdej burzy przychodzi spokój. Ona ma 40 lat, ja mam 50, oboje byliśmy wcześniej w wielu długoletnich związkach czy krótkotrwałych relacjach, które kończyły się nagle i oboje mamy tego świadomość, że nasza znajomość za którymś razem też może się tak zakończyć. Nie jesteśmy do siebie przyspawani, nie mamy ślubu ani wspólnych dzieci, ja mam swoje mieszkanie, które stoi puste i w każdej chwili mogę odpalić dzidę od tej wariatki, tak jak i ona może mnie wygonić, wymienić zamki i za dwa dni mieć kolejkę dwóch i pół tysiąca chętnych na moje miejsce, wystarczy że założy sobie konto na tinderze. Ale z jakiegoś powodu jesteśmy razem, bo chcemy być razem, a że od czasu do czasu mamy ochotę wzajemnie się pozabijać... w zdrowym związku musi być ogień.

Po trzecie primo ultimo - nie chcesz słuchać dobrych rad, które wyżej już dostałeś. Zajmij się czymś, np. sportem siłowym, który wyzwala produkcję testosteronu i dopaminy, hamując jednocześnie wydzielanie kortyzolu, to są podstawy podstaw, nie tylko w sprawach sercowych, ale ogólnie w sytuacjach stresogennych. Przy okazji będziesz miał mniej czasu na rozmyślanie o sprawach i rzeczach kompletnie bez znaczenia, a poprawa kondycji, samopoczucia i nastroju, dodatkowo podreguluje twoją samoocenę, która teraz szoruje po dnie i ten stan nie minie, jeśli zamierzasz zmarnować kolejne cztery miesiące życia na rozgrzebywanie gówna patykiem. Jeśli ona jest z innym, a wszystko na to wskazuje, to pozamiatane i tracisz tylko bezpowrotnie cenny czas, który mógłbyś poświęcić na poznanie już kogoś nowego, bo ileż można przeżywać rozstanie, ogarnij się chłopie. Jak byłem w twoim wieku, to w cztery miesiące zdążyłem rozstać się z żoną, wziąć rozwód, obrócić dwie inne dupy i poznać jeszcze trzecią z którą później byłem przez ponad dwa lata. Nie szkoda ci życia na tkwienie w przeszłości, której i tak już nie zmienisz?

Po czwarte i ostatnie - jeśli przypadkiem planujesz jeszcze jakieś spektakularne powroty do tej laski, to przestań.

Posty [ 66 do 97 z 97 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak długo może to boleć i kluć w serce? Proszę pomóżcie...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026