W mojej opinii jesteś, autorze, za miękki.
Po poprzedniej zdradzie pracowałeś nad sobą, starałeś się, dbałeś o małżeństwo.
Jak widać - po nic. Może więc nie była to dobra droga? Powinna była poczuć zagrożenie że odejdziesz, zamiast widzieć Twoje poczucie winy i starania.Ona mówi teraz o odejściu bo widzi, że to ona kieruje sytuacją. Robi z siebie biedną mimozę, bo Tobie nadal zależy i może traktować Cię jak śmiecia.
Powinieneś walnąć pięścią w stół, huknąć, nawrzeszczeć, wylać z siebie wszystko co Cię boli. Może wyjebać ją z domu, albo sam się wyprowadzić, żeby zobaczyła jakie to różowe życie samotnej matki tylu dzieci.
Koniec delikatności i dawania jej bezpieczeństwa. Koniec rozmów i przekonywania jej by walczyła o rodzinę. Dałeś jej wtedy szansę, zmarnowała ją, bo byłeś za dobry.
Zrób teraz wszystko żeby się przestraszyła i poczuła się zagrożona - Twoim odejściem, odcięciem od Twoich pieniędzy, samotnością, nawet ostracyzmem ze strony rodziny (bo założę się że nikomu jeszcze nie powiedziałeś, by ją chronić). Niech zobaczy jakie są konsekwencje jej czynów, bo póki co nie poniosła żadnych.Mówię Ci to jako kobieta.
My się bardzo boimy zostać na lodzie. Bardzo boimy się samotności. Zafunduj jej to.
Ja sie nie boje,bo juz bylam na lodzie 3 razy,wiec wiem z doswiadczenia jak postepowac by przetrwac