Minnie to jak tak bardziej dosadnie teraz. Głównie w kwestii pewnych wyborów, o których mowa powyżej.
Otóż Twoja obecna oraz przeszła sytuacja to nie do końca jest kwestia wyborów, a głównie nie dokonywania takowych przez Ciebie w różnej formie na przestrzeni czasu, biernego płynięcia w bliżej nieokreśloną siną dal. Pozwalania się holować przez kogoś gdzieś-tam. A wiesz, problem z takim holowaniem jest dosyć prosty – to nie Ty wybierasz kierunek i cel tegoż holowania. I tutaj powinna się właśnie pojawić seria pytań „dlaczego tak było” i stąd właśnie kwestia przyjrzenia się krytycznie własnej przeszłości i wyciągnięcia z tegoż przyjrzenia odpowiednich wniosków. Nie biczowania się, nie dołowania, nie rozpamiętywania, ale poddania krytycznej i konstruktywnej analizie. Jeżeli nie, to prawdopodobieństwo, że znajdzie się kolejny holownik jest dosyć spore i realne.
Ponieważ widzisz – wybrałaś jakiegoś faceta, coś tam Ci się w nim podobało z cyklu ambicja i zaradność i ok. Spoko. Później się to rozwinęło w jakąś relację, poznawaliście się lepiej i zapewne już wtedy wystąpiły jakieś przesłanki z cyklu brak szacunku, dziwne odzywki, brak bliskości, tłamszenie Cię, umniejszanie, traktowanie z góry. I tutaj już nie jest ok, powinna zaświecić się czerwona lampka w postaci sporej wielkości wiadra i powinno nastąpić natychmiastowe pozbycie się tego gościa. Nie nastąpiło. Był brak reakcji, bierne płynięcie w siną dal dalej. Potem była kwestia ślubu, Ty chciałaś On nie, ok, Jego wybór, ale również mogłaś na tym etapie to zakończyć, rozmijaliście się w dosyć istotnej kwestii. A Ty dalej płynęłaś. A później Cię zdradził, przesłanka krytyczna do odstrzelenia faceta i zakończenia relacji natychmiast i bezwzględnie, tu i teraz. A u Ciebie? Dalej bierne płynięcie z falą…
No i w końcu ostatnia, najważniejsza sprawa Minnie – zauważ, że to On zakończył tą relację. Nie Ty. To nie była kwestia tego, że to Ty miałaś dość. To On miał. Gdyby tego nie zrobił, to Twoich wypowiedzi na netk by nie było, ale za to dalej gdzieś tam w Trójmieście, w czterech ścianach pięknego komfortowego mieszkania z dużym tarasem odbywałby się dramat po tytułem, że fajna, inteligentna, mająca w sobie bardzo duży potencjał kobieta ma podcięte skrzydła z wyrwanymi wcześniej pojedynczo wszystkimi piórami i boi się głośniej mrugnąć oczami, żeby Pan i Władca nie zareagował agresją. Oraz...uczy tego samego swoją małą córkę...
Widzisz teraz?
I ok – było, nie zmienisz tego, to już przeszłość. Ale genezę tego wszystkiego, tego faktu, że w to weszłaś i na to pozwalałaś przez lata trzeba zidentyfikować i uświadomić sobie, skąd się wzięła. Coby całość sytuacji się nie powtórzyła. I temu służy rozliczenie z przeszłością. Oczywiście wiem, że bierność i nie podejmowanie wyboru to też wybór, ale zasadnym jest odpowiedzieć sobie samej na pytanie „dlaczego ta bierność wystąpiła”.
Jest też i druga strona medalu, żeby nie było - zdaję sobie sprawę najprawdopodobniej pod czyją „opiekę” trafiłaś, rys psychopatyczny osobowości Twojego ex jest dosyć wyraźny. Zapewne osoba inteligentna, niezwykle czarująca, ujmująca, super ambitna, skuteczna w osiąganiu celów itp. Ciężki przypadek, niełatwy do rozpoznania na początku i silnie uzależniający. Manipulujący, aby osiągnąć to, co chce. Stopniowo izolujący ofiarę od otoczenia. A Ty stałaś się jego wrogiem, osobą, którą trzeba zniszczyć, więc Cię zniszczył, wyrwał Ci pióra i podciął skrzydła, cobyś sama nie odfrunęła.
Dodatkowo zdaję sobie sprawę, jak silne potrafi być uzależnienie od toksycznych związków, a w takowym byłaś niezaprzeczalnie.
Niemniej jednak minnie – to już na szczęście przeszłość. Zrób tak, żeby się nie powtórzyła.
Masz ku temu naprawdę olbrzymi potencjał.