netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Opieka naprzemienna

493 odpowiedzi35 842 wyświetleniazałożony przez Ela210, 06.07.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Opieka naprzemienna

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 455 z 494 ]

391 Ostatnio edytowany przez Herne (2025-06-16 18:12:27)

Odp: Opieka naprzemienna

Minnie to jak tak bardziej dosadnie teraz. Głównie w kwestii pewnych wyborów, o których mowa powyżej.
Otóż Twoja obecna oraz przeszła sytuacja to nie do końca jest kwestia wyborów, a głównie nie dokonywania takowych przez Ciebie w różnej formie na przestrzeni czasu, biernego płynięcia w bliżej nieokreśloną siną dal. Pozwalania się holować przez kogoś gdzieś-tam. A wiesz, problem z takim holowaniem jest dosyć prosty – to nie Ty wybierasz kierunek i cel tegoż holowania. I tutaj powinna się właśnie pojawić seria pytań „dlaczego tak było” i stąd właśnie kwestia przyjrzenia się krytycznie własnej przeszłości i wyciągnięcia z tegoż przyjrzenia odpowiednich wniosków. Nie biczowania się, nie dołowania, nie rozpamiętywania, ale poddania krytycznej i konstruktywnej analizie. Jeżeli nie, to prawdopodobieństwo, że  znajdzie się kolejny holownik jest dosyć spore i realne.
Ponieważ widzisz – wybrałaś jakiegoś faceta, coś tam Ci się w nim podobało z cyklu ambicja i zaradność i ok. Spoko. Później się to rozwinęło w jakąś relację, poznawaliście się lepiej i zapewne już wtedy wystąpiły jakieś przesłanki z cyklu brak szacunku, dziwne odzywki, brak bliskości, tłamszenie Cię, umniejszanie, traktowanie z góry. I tutaj już nie jest ok, powinna zaświecić się czerwona lampka w postaci sporej wielkości wiadra i powinno nastąpić natychmiastowe pozbycie się tego gościa. Nie nastąpiło. Był brak reakcji, bierne płynięcie w siną dal dalej. Potem była kwestia ślubu, Ty chciałaś On nie, ok,  Jego wybór, ale również mogłaś na tym etapie to zakończyć, rozmijaliście się w dosyć istotnej kwestii. A Ty dalej płynęłaś. A później Cię zdradził, przesłanka krytyczna do odstrzelenia faceta i zakończenia relacji natychmiast i bezwzględnie, tu i teraz. A u Ciebie? Dalej bierne płynięcie z falą…

No i w końcu ostatnia, najważniejsza sprawa Minnie – zauważ, że to On zakończył tą relację. Nie Ty. To nie była kwestia tego, że to Ty miałaś dość. To On miał. Gdyby tego nie zrobił, to Twoich wypowiedzi na netk by nie było, ale za to dalej gdzieś tam w Trójmieście, w czterech ścianach pięknego komfortowego mieszkania z dużym tarasem odbywałby się dramat po tytułem, że fajna, inteligentna, mająca w sobie bardzo duży potencjał kobieta ma podcięte skrzydła z wyrwanymi wcześniej pojedynczo wszystkimi piórami i boi się głośniej mrugnąć oczami, żeby Pan i Władca nie zareagował agresją. Oraz...uczy tego samego swoją małą córkę...

Widzisz teraz?

I ok – było, nie zmienisz tego, to już przeszłość. Ale genezę tego wszystkiego, tego faktu, że w to weszłaś i na to pozwalałaś przez lata trzeba zidentyfikować i uświadomić sobie, skąd się wzięła. Coby całość sytuacji się nie powtórzyła. I temu służy rozliczenie z przeszłością. Oczywiście wiem, że bierność i nie podejmowanie wyboru to też wybór, ale zasadnym jest odpowiedzieć sobie samej na pytanie „dlaczego ta bierność wystąpiła”.

Jest też i druga strona medalu, żeby nie było - zdaję sobie sprawę najprawdopodobniej pod czyją „opiekę” trafiłaś, rys psychopatyczny osobowości Twojego ex jest dosyć wyraźny. Zapewne osoba inteligentna, niezwykle czarująca, ujmująca, super ambitna, skuteczna w osiąganiu celów itp. Ciężki przypadek, niełatwy do rozpoznania na początku i silnie uzależniający. Manipulujący, aby osiągnąć to, co chce. Stopniowo izolujący ofiarę od otoczenia. A Ty stałaś się jego wrogiem, osobą, którą trzeba zniszczyć, więc Cię zniszczył, wyrwał Ci pióra i podciął skrzydła, cobyś sama nie odfrunęła.
Dodatkowo zdaję sobie sprawę, jak silne potrafi być uzależnienie od toksycznych związków, a w takowym byłaś niezaprzeczalnie.
Niemniej jednak minnie – to już na szczęście przeszłość. Zrób tak, żeby się nie powtórzyła.
Masz ku temu naprawdę olbrzymi potencjał.

392 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-06-16 19:03:58)

Odp: Opieka naprzemienna

.

393

Odp: Opieka naprzemienna

myślę, że mimo że tak to teraz pamiętasz, to jednak byliście z sobą tak długo, że gdyby cały czas było Ci z nim żle to byś pewnie z nim nie była. A idziesz w taką narrację: On zły, a ja ofiara.
Dopóki z niej nie wyjdziesz i nie zobaczysz całościowo sprawy, będzie Ci ciężko ruszyć z miejsca.
nie obraź się, ale myślę że nie kochałaś go.
bo nie widzę żadnej żałoby po związku, tylko żal nad utraconymi korzyściami.

394

Odp: Opieka naprzemienna

Mózg ludzki niestety ma w oprogramowaniu fabrycznym takie ustawienie, że znacznie skuteczniej przechowuje w pamięci to , co stanowiło jego zdaniem zagrożenie i generowało przykrość, strach itp. niż chwile miłe, bezproblemowe i przyjemne. Wspomnienia miłych chwil nie są przydatne wprost do przetrwania, wspomnienia strachu i bólu - przynajmniej zdaniem naszego mózgu - są. Biorąc to pod uwagę to nie ma się co dziwić, Minnie, że nie umiesz sobie przypomnieć jakichś miłych chwil z byłym.

Były Minnie to osoba stosująca przemoc, Minnie to osoba, która tej przemocy doświadczała. Wedla starego nazewnictwa mamy do czynienia z układem sprawca - ofiara. I wybacz, Elu, Minnie z siebie ofiary nie robi, ona nią jest.  Ofiara przemocy zaś na pewno nie powinna się skupiać na roli osoby osądzającej całokształt związku póki się z urazami wynikającymi z doznawania przemocy nie upora. Owszem, przeżywa smutek i żal po "utraconych możliwościach" i jej prawo. To jest jej żałoba.   Poza tym - nie jest się dobrym  sędzią we własnej sprawie. 
Żałoba po przemocowym związku - to brzmi jak żart, Elu. Zakończenie związku z przemocą to ofiara tejże przemocy chyba raczej powinna świętować, nie żałobę odprawiać. Uwolnienie to nie powód do smutku. 

Minnie, nie masz dobrych doświadczeń i nawet jeśli napiszę, że ci po ludzku współczuję to co to zmieni? ileś literek wystukanych na klawiaturze przez całkiem obcą babę...no ale napiszę. Tak, cholernie ci współczuję bagażu, który wyniosłaś z rodzinnego domu. I tej pracy, którą teraz musisz wykonać, żeby dalsza część twojego życia była lepsza ci nie zazdroszczę, bo nie ty spartoliłaś, a ty musisz naprawiać. Tym niemniej- sądzę, ze dasz radę. Naprawić, połatać i iść dalej. Do naprawienia masz choćby i to  poczucie własnej wartości - a przecież to się z domu wynosi. Nikt się z zaniżonym nie rodzi. To ci wdrukowano, zrobiono jako dziecku.
Ty wcale nie jesteś beznadziejna, ciebie tak wytresowano, że widzisz siebie jako osobę beznadziejną.

Poświęcenie czy tam nie budowanie kariery zawodowej to decyzja - w sumie jedna z tych, co to się je w dorosłości podejmuje. Jedne kobiety idą w karierę bez rodziny czy bez dzieci, inne jakoś to godzą mniej czy bardziej skutecznie, jeszcze inne stawiają na rodzinę, a praca zawodowa to w tle co najwyżej i jeśli się uda to wcale, bo można żyć ciekawie także robiąc inne rzeczy. . I każda z tych możliwości może być OK w realizacji. Ważne, żeby danej osobie pasowała.

Na pewno potrzebujesz i odpoczynku i czasu. Po prostu daj to sobie, jedno i drugie. Tylko nie ustawiaj się tak sztywno jak to teraz piszesz, po prostu daj życiu szansę.
Co do szukania obecnie partnera świadomie tego nie robisz - ale   podświadomie jest inaczej (jeszcze),  bo musisz się nauczyć życia bez "holownika", o którym pisał Herne. Czyli bez kogoś, kto ci rozkazuje i kto cię karze za nieposłuszeństwo.

395

Odp: Opieka naprzemienna

Bert dlaczego usuwasz, zdążyłam przeczytać. Tak nie widzę możliwości zbudowania bliskich relacji, zobacz sam masz córkę w sumie nie aż tak dużo starszą niż moja, czy wobrażasz sobie, żeby zdrowy umysłowo facet w wieku 35-40 lat wpakował się w związek z kobietą przed 40 z nastoletnią córką? To nie jest maluch że ok przyzwyczai się może nawet polubi albo jeszcze więcej, to nie jest chłopiec z którym można iść grac w piłkę, to jest zbuntowana nastolatka, od której co najwyżej usłyszy nie jesteś moim ojcem. Po co? Kiedy możesz mieć partnerkę ok 30 z którą możesz mieć WŁASNE  dziecko. Po co komuś problemy? Zdecydowanie lepiej jest się z taką luźniej spotykać, nie mas problemów, ona nie wymaga, nie oczekuje same korzyści.

Ela nie obrażam się, czasem myślę, że go nie kochałam, że jedynie bałam się a może nawet wstydziłam tego że mogłabym zostać samotna matką. To nie był związek pełen miłości tylko pasujący z algorytmu googla.

Herne oczywiście masz rację na każdym etapie mogłam zachować, ale wychowana w dulskiej rodzinie nie wchodziło to w grę, tak wstyd, już wstydem było dziecko bez ślubu a co dopiero bycie samotną matką. Ta bierność była ceną za to, żeby nie mieć tego co mam teraz, czyli bycia samotną matką. Od ilozhował mnie od otoczenia kompletnie, ale tak ja płaciłam taką cenę za to żeby nie być samotną matką.

Muqin każdy płaci jakąś cenę za, życie to sztuka wyboru czasem są one dobre innym razem złe, ale są, codziennie są. Co do szukania partnera myślę, że moim przypadku do nie ma zupełnego sensu, jak odbuduję swój świat to pomyślę o jakiejś przyjaźni może to okazać się zdecydowanie lepsze w mojej sytuacji. smile

396 Ostatnio edytowany przez Herne (2025-06-16 23:27:22)

Odp: Opieka naprzemienna

No więc to staramy Ci się przekazać - Ty masz do sięgnięcia znacznie głębiej i dalej w przeszłość, niż Ci się wydaje. Twój związek i to co się działo w Twoim życiu dotychczas to tylko pochodna innych wydarzeń, na które nie miałaś wpływu. Masz wdrukowany pewien schemat (dulszczyzna to ciekawe określenie w tym kontekście, odsłaniające kolejny puzelek do układanki) i jak go nie zmodyfikujesz, to tylko go w przyszłości powielisz. Zapewne w jakiejś zbliżonej formie biorąc pod uwagę obecne doświadczenia, ale jednak sumarycznie efekt będzie taki sam jak teraz. Więc co do związków - najpierw Twoja głowa i serce. Później kolejny facet. Jak zmienisz kolejność - to pięknie i widowiskowo to-to wszystko wybuchnie.
I postaraj się nie wdrukować tego starego schematu córce. O nią też teraz walczysz.


P.S Bert44 ja również przeczytałem smile. To nie był zły komentarz.

edit: a co do "zdrowych umysłowo 35-40 latków" - a jak już będzie miał dziecko/dzieci (na ten przykład również nastoletnie) z poprzedniego związku?. Też odpada?
A jak nie miał i nie będzie chciał mieć dzieci oraz zaakceptuje Twoją córkę? (I - o zgrozo! córka Jego wink ).
A jak....
...i tak można jeszcze chwilkę smile. Tutaj pochodnych tego równania może być całe mnóstwo smile

397 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-16 23:29:13)

Odp: Opieka naprzemienna

Herne jeśli będzie miał już dziecko dzieci to nie będzie problem, nie ma z tym problemów, że spędzi dwa weekendy w miesiącu z własnymi dziećmi, nie potrzebuję żeby mnie ktoś niańczył i siedział ze mną 100% wolnego czasu.

Ja wiem z czego to wynika, z tego że ja od dziecka miałam zakorzenione, że mam być dumą rodziców, średnia 6,0 najlepsza szkoła w mieście córka idealna, zero problemów tylko powód do dumy. To głębokie zakorzenię powoduje, że mimo tego, że nie byłam szczęśliwa to ja tym trwałam bo tak trzeba, bo wstyd, bo co ludzie powiedzą. Rodzice mieli być ze mnie dumni, miałam być kimś kogo oczekiwali, a nie samotną matka.

Ta presja na idealność powodowała że ja w tym tkwiłam po uszy, żeby robić dobrą minę do złe gry. Po prostu kiedy rimmel nie działa bierzesz double wear i przykryje wszystko


Edit: raczej mężczyźni w tym wieku jak mają dzieci to są one w wieku przedszkolnym smile, ale spoko nie przeszkadza mi.

398 Ostatnio edytowany przez Herne (2025-06-16 23:40:20)

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Herne jeśli będzie miał już dziecko dzieci to nie będzie problem, nie ma z tym problemów, że spędzi dwa weekendy w miesiącu z własnymi dziećmi, nie potrzebuję żeby mnie ktoś niańczył i siedział ze mną 100% wolnego czasu.

Ja wiem z czego to wynika, z tego że ja od dziecka miałam zakorzenione, że mam być dumą rodziców, średnia 6,0 najlepsza szkoła w mieście córka idealna, zero problemów tylko powód do dumy. To głębokie zakorzenię powoduje, że mimo tego, że nie byłam szczęśliwa to ja tym trwałam bo tak trzeba, bo wstyd, bo co ludzie powiedzą. Rodzice mieli być ze mnie dumni, miałam być kimś kogo oczekiwali, piękną panią mecenas, a nie samotną matka.

Ta presja na idealność powodowała że ja w tym tkwiłam po uszy, żeby robić dobrą minę do złe gry. Po prostu kiedy rimmel nie działa bierzesz double wear i przykryje wszystko


Edit: raczej mężczyźni w tym wieku jak mają dzieci to są one w wieku przedszkolnym smile, ale spoko nie przeszkadza mi.

No więc widzisz - różnych pochodnych tych 35-40 latków w funkcji ich oczekiwań co do posiadania potomków może być wiele.

No więc właśnie - krystaliczny ideał bez skazy.  Oraz magiczna fraza-klucz "co ludzie powiedzą". Spełnianie oczekiwań tudzież osiąganie czyichś nie osiągniętych celów. A i kierunek kariery znany już za młodu, coby opowiadać zawczasu znajomym. No no, niezły pakiet startowy smile

I tylko Twoi rodzice nie widzieli w tym Ciebie - małej minnie z Jej światem.


No, to kierunek już znasz smile.
Zadbaj teraz o siebie. Ale tak naprawdę.

399

Odp: Opieka naprzemienna

Nie absolutnie nie widzieli, bo moim zadaniem było realizowanie tego czego oczekiwali.
Od dziecka byłam tresowana wręcz na posuszna dziewczynkę która ma spełniać oczekiwania.
I nie spełniłam
Nie miało znaczenia co ja chciałam

Dziś kiedy już wiadomo, że nie spełnię oczekiwań nic nie wymagają.

400 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-06-17 02:08:30)

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Dziś kiedy już wiadomo, że nie spełnię oczekiwań nic nie wymagają.

Ale Ty ciagle wymagasz od siebie. I tak zostanie czy rodzice będą na tym świecie czy nie. To właśnie ten problem. Dalej musisz być grzeczna dziewczynka. Nawet wobec tych wobec ktorych grzeczna byc nie powinnaś. I co gorsza oglada to Twoja mloda i sie uczy. Kiedys beda 2 wersje: albo bedzie jak cudowna mama również grzeczna nawet wobec oprawców lub wręcz odwrotnie- bedzie uwazac ze mama byla glupia i bedzie niegrzeczna wobec facetow ogólnie (nawet tych którzy na to nie zasluguja). Obym sie mylił

Chyba Bill Clonton dostal od kogoś frazę która powiesił nad biurkiem. "Gospodarka głupcze ". Wg mnie Minnie Ty powinnaś sobie nad łóżkiem powiesić "Terapia głupcze "

Twoje "rozkminy" dotyczące scenariuszy przebiegu związków kobiety z dzieckiem są bez sensu. Co prawda statystyka rządzi (sam sie na tym w kolko opieram) ale po pierwsze wydaje mi się ze statystyka jest w tym momencie przez Ciebie przemilczana a po drugie zycie (przynajmniej w tym zakeesie) jest tak niepodlegające statystyce ze spokojnie możesz "nie nastawiać sie" na żaden scenariusz.

401

Odp: Opieka naprzemienna
Bert44 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Dziś kiedy już wiadomo, że nie spełnię oczekiwań nic nie wymagają.

Ale Ty ciagle wymagasz od siebie. I tak zostanie czy rodzice będą na tym świecie czy nie. To właśnie ten problem. Dalej musisz być grzeczna dziewczynka. Nawet wobec tych wobec ktorych grzeczna byc nie powinnaś. I co gorsza oglada to Twoja mloda i sie uczy. Kiedys beda 2 wersje: albo bedzie jak cudowna mama również grzeczna nawet wobec oprawców lub wręcz odwrotnie- bedzie uwazac ze mama byla glupia i bedzie niegrzeczna wobec facetow ogólnie (nawet tych którzy na to nie zasluguja). Obym sie mylił

Chyba Bill Clonton dostal od kogoś frazę która powiesił nad biurkiem. "Gospodarka głupcze ". Wg mnie Minnie Ty powinnaś sobie nad łóżkiem powiesić "Terapia głupcze "

Twoje "rozkminy" dotyczące scenariuszy przebiegu związków kobiety z dzieckiem są bez sensu. Co prawda statystyka rządzi (sam sie na tym w kolko opieram) ale po pierwsze wydaje mi się ze statystyka jest w tym momencie przez Ciebie przemilczana a po drugie zycie (przynajmniej w tym zakeesie) jest tak niepodlegające statystyce ze spokojnie możesz "nie nastawiać sie" na żaden scenariusz.

Tak ja wymagam od siebie bardzo dużo. Co do mojej córki myślę, że na 100% nie będzie grzeczną dziewczynką, czy będzie wariant 2 możliwe, jest bardzo ładna, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby była okropna dla mężczyzn a i tak przyjdą.

Tak statystyka jest moim podstawowym narzędziem wykorzystuję ją przy każdej analizie nie tylko mojego życia ale też w pracy.
Statystycznie to ja powinnam być szczęśliwą mężatką i mieć dwójkę dzieci.
A jak widać nic się nie pokryło.
Trochę mnie to wszystko już mocno męczy. Czy nie lepiej dać sobie spokój po prostu skupić się na tym co jest realne?

402

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Bert dlaczego usuwasz, zdążyłam przeczytać. Tak nie widzę możliwości zbudowania bliskich relacji, zobacz sam masz córkę w sumie nie aż tak dużo starszą niż moja, czy wobrażasz sobie, żeby zdrowy umysłowo facet w wieku 35-40 lat wpakował się w związek z kobietą przed 40 z nastoletnią córką? To nie jest maluch że ok przyzwyczai się może nawet polubi albo jeszcze więcej, to nie jest chłopiec z którym można iść grac w piłkę, to jest zbuntowana nastolatka, od której co najwyżej usłyszy nie jesteś moim ojcem. Po co? Kiedy możesz mieć partnerkę ok 30 z którą możesz mieć WŁASNE  dziecko. Po co komuś problemy? Zdecydowanie lepiej jest się z taką luźniej spotykać, nie mas problemów, ona nie wymaga, nie oczekuje same korzyści.

Czyli chcesz powiedzieć, że jestem chora psychicznie wchodząc w związek z dzieciatym facetem? Ojcem nastolatków?

Oj, masz tak zakrzywione postrzeganie, że aż ciężko na to odpowiadzieć.
Nie wierzysz w dojrzałe związki... a ja w takim jestem. Realnie, namacalnie.
Wiele osób po 40 poznaje się, łączy w pracy.

Minnie, rozejrzyj się dookoła, życie to naprawdę nie wyreżyserowany film wg Twoich schematów. Wyjdź w końcu z tego pudła.

403

Odp: Opieka naprzemienna
Motocyklistka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Bert dlaczego usuwasz, zdążyłam przeczytać. Tak nie widzę możliwości zbudowania bliskich relacji, zobacz sam masz córkę w sumie nie aż tak dużo starszą niż moja, czy wobrażasz sobie, żeby zdrowy umysłowo facet w wieku 35-40 lat wpakował się w związek z kobietą przed 40 z nastoletnią córką? To nie jest maluch że ok przyzwyczai się może nawet polubi albo jeszcze więcej, to nie jest chłopiec z którym można iść grac w piłkę, to jest zbuntowana nastolatka, od której co najwyżej usłyszy nie jesteś moim ojcem. Po co? Kiedy możesz mieć partnerkę ok 30 z którą możesz mieć WŁASNE  dziecko. Po co komuś problemy? Zdecydowanie lepiej jest się z taką luźniej spotykać, nie mas problemów, ona nie wymaga, nie oczekuje same korzyści.

Czyli chcesz powiedzieć, że jestem chora psychicznie wchodząc w związek z dzieciatym facetem? Ojcem nastolatków?

Oj, masz tak zakrzywione postrzeganie, że aż ciężko na to odpowiadzieć.
Nie wierzysz w dojrzałe związki... a ja w takim jestem. Realnie, namacalnie.
Wiele osób po 40 poznaje się, łączy w pracy.

Minnie, rozejrzyj się dookoła, życie to naprawdę nie wyreżyserowany film wg Twoich schematów. Wyjdź w końcu z tego pudła.

Jasne, że zdaję sobie sprawę, że jakaś tam ilość osób wiąże się także w późniejszym wieku, tworząc jakieś ciepłe relacje.
Wydaje mi się, że związek z ojcem to nie to samo co z samotną matką, mogę się mylić, ale zobacz ileż on ma te dzieci 2 weekendy w miesiącu i max 3 tygodnie w wakacje?
Jakiej dojrzałej emocjonalnie kobiecie to będzie przeszkadzać? Rok ma 52 weekendy jeśli spędzi z Tobą 26 to chyba nie jest tak źle.
Wiążąc się z samotną matką, jeśli chcesz z nią mieszkać musisz się liczyć z tym, że zamieszkasz też z jej dziećmi co dla wielu jest bardzo dużym problemem.
Wejście w taką relację to jest wyższy poziom niż wejście z facetem który ma dziecko mieszkające z byłą partnerką, jego opieka to 2 weekendy w miesiącu i powiedzmy te 2 tys. alimentów albo i wcale. Z kobietą jest trochę inaczej to jest po prostu zamieszkanie z nią i jej dzieckiem czy dziećmi, które mogą do Ciebie podchodzić jak wroga mogą naturalnie udawać że go nie ma. Relacje dorosłego mężczyzny z nastolatką są już z założenia trudne, bo ciężko jest nawiązać nić porozumienia, stworzyć wspólne tematy.
Rodzicom jest trudno a co dopiero komuś obcemu, to ogromne wyzwanie na które większość osób nie jest gotowych tym bardziej kiedy ma inne możliwości.

404 Ostatnio edytowany przez Motocyklistka (2025-06-17 11:31:15)

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Bert dlaczego usuwasz, zdążyłam przeczytać. Tak nie widzę możliwości zbudowania bliskich relacji, zobacz sam masz córkę w sumie nie aż tak dużo starszą niż moja, czy wobrażasz sobie, żeby zdrowy umysłowo facet w wieku 35-40 lat wpakował się w związek z kobietą przed 40 z nastoletnią córką? To nie jest maluch że ok przyzwyczai się może nawet polubi albo jeszcze więcej, to nie jest chłopiec z którym można iść grac w piłkę, to jest zbuntowana nastolatka, od której co najwyżej usłyszy nie jesteś moim ojcem. Po co? Kiedy możesz mieć partnerkę ok 30 z którą możesz mieć WŁASNE  dziecko. Po co komuś problemy? Zdecydowanie lepiej jest się z taką luźniej spotykać, nie mas problemów, ona nie wymaga, nie oczekuje same korzyści.

Czyli chcesz powiedzieć, że jestem chora psychicznie wchodząc w związek z dzieciatym facetem? Ojcem nastolatków?

Oj, masz tak zakrzywione postrzeganie, że aż ciężko na to odpowiadzieć.
Nie wierzysz w dojrzałe związki... a ja w takim jestem. Realnie, namacalnie.
Wiele osób po 40 poznaje się, łączy w pracy.

Minnie, rozejrzyj się dookoła, życie to naprawdę nie wyreżyserowany film wg Twoich schematów. Wyjdź w końcu z tego pudła.

Jasne, że zdaję sobie sprawę, że jakaś tam ilość osób wiąże się także w późniejszym wieku, tworząc jakieś ciepłe relacje.
Wydaje mi się, że związek z ojcem to nie to samo co z samotną matką, mogę się mylić, ale zobacz ileż on ma te dzieci 2 weekendy w miesiącu i max 3 tygodnie w wakacje?
Jakiej dojrzałej emocjonalnie kobiecie to będzie przeszkadzać? Rok ma 52 weekendy jeśli spędzi z Tobą 26 to chyba nie jest tak źle.
Wiążąc się z samotną matką, jeśli chcesz z nią mieszkać musisz się liczyć z tym, że zamieszkasz też z jej dziećmi co dla wielu jest bardzo dużym problemem.
Wejście w taką relację to jest wyższy poziom niż wejście z facetem który ma dziecko mieszkające z byłą partnerką, jego opieka to 2 weekendy w miesiącu i powiedzmy te 2 tys. alimentów albo i wcale. Z kobietą jest trochę inaczej to jest po prostu zamieszkanie z nią i jej dzieckiem czy dziećmi, które mogą do Ciebie podchodzić jak wroga mogą naturalnie udawać że go nie ma. Relacje dorosłego mężczyzny z nastolatką są już z założenia trudne, bo ciężko jest nawiązać nić porozumienia, stworzyć wspólne tematy.
Rodzicom jest trudno a co dopiero komuś obcemu, to ogromne wyzwanie na które większość osób nie jest gotowych tym bardziej kiedy ma inne możliwości.

A skąd możesz wiedzieć jak jest u nas?
Wyłącz proszę te wyliczenia, bo tylko powodują lekkie rozdrażnienie. Pisałam już, ale napiszę ponownie - byliśmy w opiece naprzemiennej, oznaczało to dla mnie ni mniej, ni więcej, jak wzięcie na pół miesiąca obcych dla mnie dzieci i uczestniczenie w ich życiu.
I to nie ja się wprowadzałam do ich domu, a dzieci "weszły z walizkami" do naszego, więc musiałam przeorganizować to, co miałam zrobione  "pod siebie"
Aktywnie obydwoje uczestniczymy w życiu jego dzieci. (nie)stety mój mąż nie jest tylko weekendowym tatusiem, więc Twoje wyliczenia mają się nijak do rzeczywistości.
Uwierz, że relacje dorosłej kobiety z nastolatkami, które są nastawiane przez matkę nie są proste.
Nie rób z matek cierpiętnic, bo zaczyna to przypominać obraz w krzywym zwierciadle.
Powtarzam, życie nie jest schematem.

405

Odp: Opieka naprzemienna
Motocyklistka napisał/a:

A skąd możesz wiedzieć jak jest u nas?
Wyłącz proszę te wyliczenia, bo tylko powodują lekkie rozdrażnienie. Pisałam już, ale napiszę ponownie - byliśmy w opiece naprzemiennej, oznaczało to dla mnie ni mniej, ni więcej, jak wzięcie na pół miesiąca obcych dla mnie dzieci i uczestniczenie w ich życiu.
I to nie ja się wprowadzałam do ich domu, a dzieci "weszły z walizkami" do naszego, więc musiałam przeorganizować to, co miałam zrobione  "pod siebie"
Aktywnie obydwoje uczestniczymy w życiu jego dzieci. (nie)stety mój mąż nie jest tylko weekendowym tatusiem, więc Twoje wyliczenia mają się nijak do rzeczywistości.
Uwierz, że relacje dorosłej kobiety z nastolatkami, które są nastawiane przez matkę nie są proste.
Nie rób z matek cierpiętnic, bo zaczyna to przypominać obraz w krzywym zwierciadle.
Powtarzam, życie nie jest schematem.

Oczywiście, że zdaje sobie sprawę z tego, że może też być tak jak Ty mówisz, że to ojciec będzie spędzał z dziećmi nieco więcej czasu, ale jak rozmawiałam z niejedną psycholog to zawsze podkreśla, że najłatwiej jest nawiązać relacje mężczyzna - chłopiec te zawsze są najłatwiejsze, że generalnie dziewczynki gorzej przyjmują jakąkolwiek nową relacje rodzica nie mówię, że z macochą jest łatwiej, niż z ojczymem. Wszystko pewnie zależy od tego, ile minęło od rozstania rodziców w jakiej przebiegło atmosferze, czy właśnie to o czym napisałaś czy ten drugi rodzic stara się utrudnić im życie, czy akceptuje że były/a sobie układają życie z kimś innym.

406

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

A skąd możesz wiedzieć jak jest u nas?
Wyłącz proszę te wyliczenia, bo tylko powodują lekkie rozdrażnienie. Pisałam już, ale napiszę ponownie - byliśmy w opiece naprzemiennej, oznaczało to dla mnie ni mniej, ni więcej, jak wzięcie na pół miesiąca obcych dla mnie dzieci i uczestniczenie w ich życiu.
I to nie ja się wprowadzałam do ich domu, a dzieci "weszły z walizkami" do naszego, więc musiałam przeorganizować to, co miałam zrobione  "pod siebie"
Aktywnie obydwoje uczestniczymy w życiu jego dzieci. (nie)stety mój mąż nie jest tylko weekendowym tatusiem, więc Twoje wyliczenia mają się nijak do rzeczywistości.
Uwierz, że relacje dorosłej kobiety z nastolatkami, które są nastawiane przez matkę nie są proste.
Nie rób z matek cierpiętnic, bo zaczyna to przypominać obraz w krzywym zwierciadle.
Powtarzam, życie nie jest schematem.

Oczywiście, że zdaje sobie sprawę z tego, że może też być tak jak Ty mówisz, że to ojciec będzie spędzał z dziećmi nieco więcej czasu, ale jak rozmawiałam z niejedną psycholog to zawsze podkreśla, że najłatwiej jest nawiązać relacje mężczyzna - chłopiec te zawsze są najłatwiejsze, że generalnie dziewczynki gorzej przyjmują jakąkolwiek nową relacje rodzica nie mówię, że z macochą jest łatwiej, niż z ojczymem. Wszystko pewnie zależy od tego, ile minęło od rozstania rodziców w jakiej przebiegło atmosferze, czy właśnie to o czym napisałaś czy ten drugi rodzic stara się utrudnić im życie, czy akceptuje że były/a sobie układają życie z kimś innym.

Dużo zależy od tego czym przesiąka dziecko po rozwodzie.
Mimo, że rozwiedli się z winy ich matki, to nigdy u nas w domu nie usłyszeli nic złego na ich matkę.
Wręcz przeciwnie, zawsze wtłaczamy do głowy, że mają się słuchać, pomagać itp.
Inaczej jest w drugą stronę.

Dzieciaki o męża też były z początku bardzo zazdrosne, wszystko trzeba było robić małymi kroczkami. Dużo pracy, łez  i nerwów za nami, ale się dało.
Jest patchwork? Jest jak cholera, ale funkcjonuje to dobrze. Dzieciaki zyskały we mnie macochę (chociaż same nazywają mnie trzecim rodzicem) i wzruszające było, jak pierwszy raz to do mnie przyszły z problemami.
Czy jest czasem ciężko? Jest i to cholernie, ale nie oddałabym tego, co mam za nic.

No, ale .. jestem "psychiczna", co nie? smile

407

Odp: Opieka naprzemienna

Motocyklistka cieszę się że Ci się udało, że u Was to fajnie funkcjonuje, skoro sama wiesz ile to kosztowało, to z pewnością wiesz dlaczego większość osób tego nie chce.

Widzisz moje rozstanie też było z winy mojego było, ale nie liczę że on będzie o mnie dobrze mówił, raczej znając jego powinnam się przygotować na najgorsze. Nie wiem w jakim wieku były dzieci Twojego męża jak je poznałaś, bo teraz są już większe.

Gratuluję, że się Wam udało smile

408

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Motocyklistka cieszę się że Ci się udało, że u Was to fajnie funkcjonuje, skoro sama wiesz ile to kosztowało, to z pewnością wiesz dlaczego większość osób tego nie chce.

Widzisz moje rozstanie też było z winy mojego było, ale nie liczę że on będzie o mnie dobrze mówił, raczej znając jego powinnam się przygotować na najgorsze. Nie wiem w jakim wieku były dzieci Twojego męża jak je poznałaś, bo teraz są już większe.

Gratuluję, że się Wam udało smile

Wiekiem zbliżone do Twojej córki.

Masz nieładną manierę mówienia za innych, rozmawiałaś z ta większością?

Wiesz, myślę że gdyby postawa mojego męża była, jak Twoja to byłoby zdecydowanie trudniej.
Szczęśliwie w "oswajaniu" jego dzieci bardzo mi pomagał. Zależało mu na tym, żeby to działało, bo wiadomo,  że dzieci nie "odstawi", a ze mnie reyzgnować nie chciał.

409

Odp: Opieka naprzemienna

Z tą większością to jest tak, że oczywiście nie rozmawiałam, tak myślę.

Co jest fajnego w związku z kobieta która ma powiedzmy 1 wolny weekend w miesiącu albo i nawet nie, wszystko podyktowane pod dzieci nieustanne kłótnie z ex o to, że 600 zł na dziecko to trochę mało.

Ja absolutnie nie mówię, że to jest niemożliwe bo takie rodziny są i pewnie będzie ich coraz więcej, a to że moim otoczeniu nie ma to nie jest wyznacznik i ja tego nie kwestionuję. Podkreślam tylko trudność, w takiej relacji.
Może osoby nieco starsze niż ja wśród których wiele jest po rozwodzie rozstaniu mają dzieci z poprzednich związków widza to inaczej. Moi znajomi w swoje związki weszli później niż ja  wiec w tym wieku są albo jeszcze przed dziećmi albo maja malutkie dzieci i są szczęśliwi w tym co aktualnie tworzą.
Czy za jakiś czas będzie inaczej być może, ciężko to określić.
Aktualny stan jest tak, że mężczyźni których poznałam raczej wolą kobiety bezdzietne z którymi mogą mieć WŁASNE dzieci niż te które już mają dzieci.

410

Odp: Opieka naprzemienna

Bo czasem warto zaryzykować.
Wiadomo, że jakbyś mnie zapytała zanim poznałam męża, czy wolę dzieciatego, czy bez dzieci odpowiedź byłaby wiadoma - bez dzieci. Nie był to szczyt moich marzeń, ale udało się wszystko oswoić na tyle, że każdy ma jakieś wygodne miejsce w życiu pozostałych członków naszego patchworku.
Wszystko można sprytnie pogodzić, jak się tylko chce.

411

Odp: Opieka naprzemienna
Motocyklistka napisał/a:

Bo czasem warto zaryzykować.
Wiadomo, że jakbyś mnie zapytała zanim poznałam męża, czy wolę dzieciatego, czy bez dzieci odpowiedź byłaby wiadoma - bez dzieci. Nie był to szczyt moich marzeń, ale udało się wszystko oswoić na tyle, że każdy ma jakieś wygodne miejsce w życiu pozostałych członków naszego patchworku.
Wszystko można sprytnie pogodzić, jak się tylko chce.

oczywiście ja to wiem, tylko każda ze stron musi chcieć. Jeśli jednak ktoś podchodzi do tego, że no w sumie mogę mieć własne dzieci, to raczej niewykonalne.
Wszystko zalezy jakiej relacji szukasz, jakiej osoby, jest wiele czynników które może gdzieś tam wpłynąć na to co/kogo wybieramy.
Nie do końca można zbudować jeden ekonometryczny model, bo zmiennych jest bardzo dużo, a nie każdy przykłada taką samą wagę dla tego samego czynnika.

Dla mnie np. stabilność emocjonalna czyli brak dram, fochów karania cisza komunikacja wprost jest ważniejsza niż wygląd, ale pewnie będą osoby który powiedzą dokładnie odwrotnie.

412

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

Bo czasem warto zaryzykować.
Wiadomo, że jakbyś mnie zapytała zanim poznałam męża, czy wolę dzieciatego, czy bez dzieci odpowiedź byłaby wiadoma - bez dzieci. Nie był to szczyt moich marzeń, ale udało się wszystko oswoić na tyle, że każdy ma jakieś wygodne miejsce w życiu pozostałych członków naszego patchworku.
Wszystko można sprytnie pogodzić, jak się tylko chce.

oczywiście ja to wiem, tylko każda ze stron musi chcieć. Jeśli jednak ktoś podchodzi do tego, że no w sumie mogę mieć własne dzieci, to raczej niewykonalne.
Wszystko zalezy jakiej relacji szukasz, jakiej osoby, jest wiele czynników które może gdzieś tam wpłynąć na to co/kogo wybieramy.
Nie do końca można zbudować jeden ekonometryczny model, bo zmiennych jest bardzo dużo, a nie każdy przykłada taką samą wagę dla tego samego czynnika.

Dla mnie np. stabilność emocjonalna czyli brak dram, fochów karania cisza komunikacja wprost jest ważniejsza niż wygląd, ale pewnie będą osoby który powiedzą dokładnie odwrotnie.

Doskonale to rozumiem, bo po moich przejściach to właśnie ten spokój był kluczowym czynnikiem.

Minnie, nic mądrego nie napiszę tu już więcej ponad to, co zostało napisane.
Z całego serca życzę Ci, żebyś wyszła zza tego parawnu schematów i zaczęła żyć pełną piersią.
Żebyś pozwoliła sobie kiedyś na miłość i uwierzyła, że bycie samotną matką nie jest przeszkodą.

Trzymam kciuki, powodzenia.

413

Odp: Opieka naprzemienna

Tak ja to wszystko wiem, ale jako tak na mojej drodze stają tacy którzy raczej nie czują relacji z takimi kobietami ponad chwilową zabawą.

414

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Tak ja wymagam od siebie bardzo dużo. Co do mojej córki myślę, że na 100% nie będzie grzeczną dziewczynką, czy będzie wariant 2 możliwe, jest bardzo ładna, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby była okropna dla mężczyzn a i tak przyjdą.


Uważaj uwazaj. Oba scenariusze są złe. Jak bedzie zbyt ulegla to źle ale przy drugim scenariuszu żaden fajny zdrowy facet nie wytrzyma. Tylko jakieś dziwolagi

415 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-06-17 13:55:12)

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Tak ja to wszystko wiem, ale jako tak na mojej drodze stają tacy którzy raczej nie czują relacji z takimi kobietami ponad chwilową zabawą.

Terapia glupcze

Oczywiście we wcześniejszym kontekście bez obrażania. To jest droga do spokoju

416

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Tak statystyka jest moim podstawowym narzędziem wykorzystuję ją przy każdej analizie nie tylko mojego życia ale też w pracy.
Statystycznie to ja powinnam być szczęśliwą mężatką i mieć dwójkę dzieci.
A jak widać nic się nie pokryło.

Czyli, jak to jasno widzimy z twoich własnych słów, Minnie, używasz do analizowania życia zupełnie niewłaściwego narzędzia/narzędzi. I jakoś tego - nie zauważasz? Choć z tekstu zacytowanego powinno wynikać, ze jakoś tam, katem oka jednak zauważasz.
Pewnie że nic się nie pokryło. Czasem przypadkiem może się pokryć i z tego też kompletnie nic nie wyniknie.

Już ci to pisałam, powtórzę - do analizowania ludzi i relacji między nimi są przeznaczone inne narzędzia. Które możesz poznać. Skoro ogólnie masz dryg do analizowania pożytek z tego być może. Inne narzędzia, Minnie, bo statystyka się do analizowania ludzi  i relacji to się nadaje jak wiadro do rąbania drewna. Słabo to mało powiedziane.

417

Odp: Opieka naprzemienna
Muqin napisał/a:

Uświadamianie sobie , że podjęłaś ileż złych decyzji jako takie nie daje absolutnie nic pożytecznego. Co najwyżej prowadzi do dołka, zaniżenia poczucia własnej wartości i innych takich tam. Tu sie z tobą w pełni zgadzam.

Wysokie poczucie własnej wartości nie polega na tym, że myślimy o sobie dobrze, że jesteśmy zajebiści i wspaniali i nie popełniamy błędów. To jest wyuczanie w sobie bezradności, życie fantazjami, odklejka.

Wysokie poczucie własnej wartości skłania do aktywizacji się w życiu i pewność, że sobie poradzimy mimo przeciwności, nie że będziemy udawać że przeciwności nie ma bo jesteśmy tacy zajebiści. Skoro jestem bardzo atrakcyjna to będę chodzić na randki i poznawać fajnych facetów, którzy od razu złapią ze mną dobry vibe, mimo że spotkam po drodze paru buraków. Skoro jestem pracowity to będe miał wysokie zarobki i pracodawca mnie będzie cenił, mimo, ze praca jest trudna i będzie wymagała dużo nowych rzeczy których wcześniej nie robiłem. Skoro jestem inteligentny to zapiszę się na kurs doszkaljący w pracy, z którym sobie poradzę mimo że mam mało czasu i napięty grafik.
Czyli wiera w swoje zalety- > działanie w trudnych niesprzyjających okolicznościach, pokonywanie ich -> sukces i feedback spójności życia z wewnętrznym ja.
Nie sądzę, że poczucie własnej wartości można budować, czy niszczyć wstecz. Poczucie własnej wartości to działanie, akcja, życie tu i teraz. Nie fantazja czy monolog wewnętrzny "jestem zwycięzcą".

418

Odp: Opieka naprzemienna

Bert, żeby była pełna jasność, ja nie uważam że ma facetach należy się mścić bo jeden mnie "skrzywdził" a może sama się skrzywdziłam, bo w porę nie zaprzestałam tego co powinno się zakończyć wiele lat temu.

Nie wydaje mi się aby zasadnym było mówienie ja miałam w życiu pecha mnie już nic dobrego nei czeka. Ten etap mam za sobą, żalu do całego świata a moje własne niepowodzenie. Dziś chciałabym się skupić na czymś zupełnie innym, na możliwościach jakie posiadam.

Okres w którym było mi wpajane że wartość kobiety = wartość jej partnera mam już za sobą i nie chce mieć nic wspólnego z tym średniowiecznym poglądem.

Motocyklistka oczywiście podziwiam Cię, cieszę się że ci się udało, ale ja nie widzę siebie w patchorkowej rodzinie ani mojego dziecka, a wydaje mi sile, że znam ją dość dobrze.

419

Odp: Opieka naprzemienna
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Muqin napisał/a:

Uświadamianie sobie , że podjęłaś ileż złych decyzji jako takie nie daje absolutnie nic pożytecznego. Co najwyżej prowadzi do dołka, zaniżenia poczucia własnej wartości i innych takich tam. Tu sie z tobą w pełni zgadzam.

Wysokie poczucie własnej wartości nie polega na tym, że myślimy o sobie dobrze, że jesteśmy zajebiści i wspaniali i nie popełniamy błędów. To jest wyuczanie w sobie bezradności, życie fantazjami, odklejka.

Wysokie poczucie własnej wartości skłania do aktywizacji się w życiu i pewność, że sobie poradzimy mimo przeciwności, nie że będziemy udawać że przeciwności nie ma bo jesteśmy tacy zajebiści. Skoro jestem bardzo atrakcyjna to będę chodzić na randki i poznawać fajnych facetów, którzy od razu złapią ze mną dobry vibe, mimo że spotkam po drodze paru buraków. Skoro jestem pracowity to będe miał wysokie zarobki i pracodawca mnie będzie cenił, mimo, ze praca jest trudna i będzie wymagała dużo nowych rzeczy których wcześniej nie robiłem. Skoro jestem inteligentny to zapiszę się na kurs doszkaljący w pracy, z którym sobie poradzę mimo że mam mało czasu i napięty grafik.
Czyli wiera w swoje zalety- > działanie w trudnych niesprzyjających okolicznościach, pokonywanie ich -> sukces i feedback spójności życia z wewnętrznym ja.
Nie sądzę, że poczucie własnej wartości można budować, czy niszczyć wstecz. Poczucie własnej wartości to działanie, akcja, życie tu i teraz. Nie fantazja czy monolog wewnętrzny "jestem zwycięzcą".

Tu się w pełni zgadzam, ja ogólnie mam sporą wiarę we własne możliwości swoje jako osoby, jako pracownika, jako człowieka, a moim problem jest to, że ja założyłam jako aksjomat, że samotna matka to produkt gorszej kategorii. A jak wiadomo aksjomat nie wymaga dowodu.

Wysokie poczucie własnej wartości to nie jest to samo co pycha, to wiara w siebie w swoje możliwości

420 Ostatnio edytowany przez Muqin (2025-06-17 15:35:45)

Odp: Opieka naprzemienna

Poczucie własnej wartości to nie to samo, co samoocena.

https://dziecisawazne.pl/czym-samoocena … -wartosci/

niskie poczucie własnej wartości może się łączyć zarówno z zaniżoną samooceną jak i z samooceną zawyżoną.

421

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Motocyklistka oczywiście podziwiam Cię, cieszę się że ci się udało, ale ja nie widzę siebie w patchorkowej rodzinie ani mojego dziecka, a wydaje mi sile, że znam ją dość dobrze.

Ja siebie też jakoś nie wyobrażałam nigdy, ale poznałam faceta, zakochałam się i ... let it be.
Każdy sam swoje decyzje podejmuje i ponosi ich konsekwencje.

422 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-06-17 17:28:02)

Odp: Opieka naprzemienna
Muqin napisał/a:

Poczucie własnej wartości to nie to samo, co samoocena.

https://dziecisawazne.pl/czym-samoocena … -wartosci/

niskie poczucie własnej wartości może się łączyć zarówno z zaniżoną samooceną jak i z samooceną zawyżoną.

Dzięki za wyjaśnienie smile Trochę używam tego zamiennie, jak widać niesłusznie. Dość jasno wyjaśniono czym samoocena jest, widać też że w mojej wypowiedzi błędnie użyłam złego terminu.
Niestety tego poczucia własnej wartości nie do końca rozumiem. Metody jej budowania opisane są jako zwykłe relacje towarzyske dziecko-rodzić. Akceptować odmienność, nie oceniać, niewartościować. Wydaje mi się że to przypomina traktowanie dziecka jako odrębnej osoby, pasuje mi tu bardziej poczucie własnej odrębności, samoświadomości. Myślenie o sobie jestem fajna Kasia i kropka, zamiast jestem matką, córką, żoną i gdzieś tam na końcu Kasia dopiero, bo Kasia istnieje tylko w kontekście ocen innych. Nie wiem, dość mglisto to opisane. Myślę też, że używanie tego potocznie to co innego niż w kontekście psychologicznej diagnozy. Tutaj jest kontekst rozwoju dziecka, proste metody co robić. Dla dorosłych to chyba trudno już tak czarno-biało rozdzielić tu jest samoocena tu wartość i się te rzeczy przeplatają. Przynajmniej ja nie widzę wyraźnej róznicy. Stwierdzenie jestem wartościową osobą, też jest jak by nie patrzeć wartośiujące smile

423 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-06-17 17:24:57)

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Tu się w pełni zgadzam, ja ogólnie mam sporą wiarę we własne możliwości swoje jako osoby, jako pracownika, jako człowieka, a moim problem jest to, że ja założyłam jako aksjomat, że samotna matka to produkt gorszej kategorii. A jak wiadomo aksjomat nie wymaga dowodu.

Wysokie poczucie własnej wartości to nie jest to samo co pycha, to wiara w siebie w swoje możliwości

Z tego co wkleiła Muqin masz wysoką saoocene, nie poczucie własnej wartości wink
Może masz oba, ale definicyjnie to opisujesz samoocenę. Czy tak Muqin?

424

Odp: Opieka naprzemienna
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Tu się w pełni zgadzam, ja ogólnie mam sporą wiarę we własne możliwości swoje jako osoby, jako pracownika, jako człowieka, a moim problem jest to, że ja założyłam jako aksjomat, że samotna matka to produkt gorszej kategorii. A jak wiadomo aksjomat nie wymaga dowodu.

Wysokie poczucie własnej wartości to nie jest to samo co pycha, to wiara w siebie w swoje możliwości

Z tego co wkleiła Muqin masz wysoką saoocene, nie poczucie własnej wartości wink
Może masz oba, ale definicyjnie to opisujesz samoocenę. Czy tak Muqin?

Może coś w tym być, że miałabym wysoką samoocenę przy niskim poczuciu własnej wartości i ciągłej chęci udowadniania, że tak nie jest.

To jest tak, że ja uległam tej propagandzie jaką się wmawia młodym mężczyznom że samotna matka zniszczy Ci życie, jakimi one są patuskami, jakie są beznadziejne i taki jest tego efekt, że one ciągle muszą coś udowadniać.
O tym jaką są patologia to wykreował nie kto inny jak Pan Rafał Olszak a za nim poszli inni. Oczywiście dziś wiemy, że jego teorie zostały wprost zlinczowane przez społeczeństwo, ale gdzieś tam zaszczepił przekonanie, że takie kobiety są porostu gorsze.

Czy ja osobiście czuje się gorsza nie, bo fakt, że nie, wstyd to kraść, czekać na zapomogę, ale nie jest wstydem to, że nie wyszedł Ci związek.

Szanuję tych który mówią nie chce się wiązać z samotną matka, bo nie chce na to łożyć, bo ona wiecznie jest bez kasy i ma jakiś bliżej nieokreślony problem. Patrząc na to z boku jest wiele kobiety samotnych mam które zarabiają więcej niż panowie wypowiadający te słowa. Czasem mam wrażenie, że mają niskie poczucie własnej wartości skoro boją się dziecka. Jak 40 letni chłop może konkurować z 5 latkiem.
Oczywiście są i takie które wiążą się z kimś tylko po to, żeby mieć dach nad głową, czy zapewniony byt, ale są i tacy panowie, którzy wiążą się żeby mieć wicht, opierunek, obiad podany bo i tak gotuje i jeszcze darmowy seks.

Jeśli taki chciałby się do mnie dokwaterować to tak, no ja płacę za wszystkie opłaty bo mieszkanie moje, ja gotuję, więc ja robię zakupy, zatem jaka jest z niego korzyść, też mogę tak powiedzieć, że ja po prostu nie mam żadnej korzyści w takim układzie.

425

Odp: Opieka naprzemienna
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Muqin napisał/a:

Poczucie własnej wartości to nie to samo, co samoocena.

https://dziecisawazne.pl/czym-samoocena … -wartosci/

niskie poczucie własnej wartości może się łączyć zarówno z zaniżoną samooceną jak i z samooceną zawyżoną.

Dzięki za wyjaśnienie smile Trochę używam tego zamiennie, jak widać niesłusznie. Dość jasno wyjaśniono czym samoocena jest, widać też że w mojej wypowiedzi błędnie użyłam złego terminu.
Niestety tego poczucia własnej wartości nie do końca rozumiem. Metody jej budowania opisane są jako zwykłe relacje towarzyske dziecko-rodzić. Akceptować odmienność, nie oceniać, niewartościować. Wydaje mi się że to przypomina traktowanie dziecka jako odrębnej osoby, pasuje mi tu bardziej poczucie własnej odrębności, samoświadomości. Myślenie o sobie jestem fajna Kasia i kropka, zamiast jestem matką, córką, żoną i gdzieś tam na końcu Kasia dopiero, bo Kasia istnieje tylko w kontekście ocen innych. Nie wiem, dość mglisto to opisane. Myślę też, że używanie tego potocznie to co innego niż w kontekście psychologicznej diagnozy. Tutaj jest kontekst rozwoju dziecka, proste metody co robić. Dla dorosłych to chyba trudno już tak czarno-biało rozdzielić tu jest samoocena tu wartość i się te rzeczy przeplatają. Przynajmniej ja nie widzę wyraźnej róznicy. Stwierdzenie jestem wartościową osobą, też jest jak by nie patrzeć wartośiujące smile

Smutna, masa ludzi używa tych pojęć zamiennie ( ja czasem też), w tym także psychologów, w normalnej rozmowie precyzyjne rozróżnianie chyba nie jest potrzebne. Czytając to,co ostatnio napisałaś jakoś odniosłam wrażenie że w tym momencie rozmowy z Minnie i o Minnie może już warto doprecyzować -  stąd link.
Poczucie własnej wartości jest faktycznie trudniejsze do doprecyzowania, zresztą psychologia nie matematyka. Ja bym je opisała jako pewien stan trwały, postawę względem samego siebie... takie coś, co się ma niezależnie od sukcesów/porażek. Samoocena może spadać i można ją sobie podnosić, poczucie własnej wartości działa inaczej, ono bardziej po prostu jest niczym zdrowy fundament. Albo wadliwy. Na tym się buduje.
Poczucie własnej wartości albo jest wysokie (prawidłowe) albo niskie (nieprawidłowe) i sobie jest. Z samooceną jest inaczej, bo może być zawyżona, adekwatna i zaniżona.
No i zdarzają się (wcale nierzadko) osoby z niskim poczuciem własnej wartości ale samooceną adekwatną albo zawyżoną, bo samooceną próbują kompensować to stale im towarzyszące poczucie "jestem zerem, nie wartym szacunku odpadem ludzkiego rodzaju".  Czujesz się jak nic nie warte zero, ale racjonalnie patrząc masz listę sukcesów, osiągnięć oraz dokonań - to pomaga poczuć się mniej źle, co najmniej. Z zewnątrz płyną sygnały, że jesteś super, że ho, ho! itd, sam też widzisz tą swoją listę osiągnięć (uczciwą, te dokonania są i są wymierne). Taki paskudny stan, jakby człowiek sam sobie stale musiał udowadniać, że jednak tym zerem nie jest.
Ludzie z niskim poczuciem własnej wartości często mają problemy tylko w jednej dziedzinie życia - bliskich  relacjach czyli są problemowi w związkach i jako rodzice, bo nie są w stanie przekazać dzieciom tego, czego sami nie mają czyli wysokiego poczucia własnej wartości.  Częste u DDA i DDD.

Minnie,, ja to bym po usłyszeniu tekstu "nie chcę się wiązać z samotną matką, bo nie chcę na to łożyć" skreśliła pana natychmiast, nieodwołalnie i na wieki z grona potencjalnych partnerów jako totalnie niezdolnego do stworzenia innej niż solidnie dysfunkcyjna bliskiej relacji. Od razu mi się uruchamiają jakieś bojowe teksty w rodzaju "musiałbyś mi najpierw udowodnić, że się na ojczyma nadajesz, bo pieniądze to własne mam" albo i co gorszego. Pewien plus za szczerość by miał, przynajmniej bym czasu nie traciła. Jako dalszy znajomy mógłby się ostać jeśli by jakieś zalety towarzyskie posiadał.

426

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Oczywiście są i takie które wiążą się z kimś tylko po to, żeby mieć dach nad głową, czy zapewniony byt, ale są i tacy panowie, którzy wiążą się żeby mieć wicht, opierunek, obiad podany bo i tak gotuje i jeszcze darmowy seks.

Jeśli taki chciałby się do mnie dokwaterować to tak, no ja płacę za wszystkie opłaty bo mieszkanie moje, ja gotuję, więc ja robię zakupy, zatem jaka jest z niego korzyść, też mogę tak powiedzieć, że ja po prostu nie mam żadnej korzyści w takim układzie.

Powodow dla których ludzie sie wiążą jest wiele. U kazdej pary pewnie po troszke indywidualnie.

Zbyt "biznesowo" do tego podchodzisz do tego wiazania. Oczywiscie nie powinno sie odrywać od rzeczywistości. Zrzuta na koszty, podział obowiązków jasne ze są ważne. Ale poza tym jest wiele rzeczy które trudno przeliczyć na wkład finasowy, wkład pracy itd. (uczucia, emocje itd.)

Nie przyszło Ci do głowy zeby ocenic tez korzysci "niematerialne i trudno przeliczalne na godziny pracy"?

427 Ostatnio edytowany przez Muqin (2025-06-17 21:41:46)

Odp: Opieka naprzemienna

W bilansie o ile pamiętam to jest pozycja "WNP" czyli "wartości niematerialne i prawne" smile


Smutna, tu chyba jest przystępniej o tym rozróżnieniu
https://lumine.me/blog/terapia/samoocen … st-roznica

428

Odp: Opieka naprzemienna
Muqin napisał/a:

W bilansie o ile pamiętam to jest pozycja "WNP" czyli "wartości niematerialne i prawne" smile

Np. prawo własności pilota do tv smile

Można też wrzucić w koszty reprezentacji i reklamy, np. wspólną kolacja przy swiecach

429 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-17 22:51:45)

Odp: Opieka naprzemienna
Bert44 napisał/a:
Muqin napisał/a:

W bilansie o ile pamiętam to jest pozycja "WNP" czyli "wartości niematerialne i prawne" smile

Np. prawo własności pilota do tv smile

Można też wrzucić w koszty reprezentacji i reklamy, np. wspólną kolacja przy swiecach

Może brać, ja nie oglądam, jest bo pasuje do wystroju, ale nie oglądam.

Po tylu latach bez emocji i uczuć nauczyło się tylko zimnej kalkulacji.


W tym wszystkim, to mnie po prostu boli to, że tak mocno krytykuje się samotne matki, że wylewa się na nie cały hejt. Wystarczy wpisać jak media kreują jej wizerunek jak użytkownicy internetu się o nich wypowiadają i zestawić to z mężczyznami którzy mają dzieci z poprzednich związków. Nawet jak ma 3 każde z inną to nie oberwie tak jak kobieta która ma jedno dziecko z długiego związku. O nim się powie uważaj na niego, nie angażuj się trzymaj dystans, ale nigdy nie będzie obelg od jego adresem, że się puszczał z kim popadnie.
Żyjemy w kraju gdzie jeszcze kilak lat temu wystawianie zaświadczeń o niskich dochodach dla alimentów było normą.
To jest właśnie to, nikt nie skreśla faceta za to że ma dzieci a kobietę zawsze jest ta ocena, co z nią jest nie tak ze ją zostawił. I to jest właśnie to. Ta potworna niesprawiedliwość gdzie o nim mówi się z klasą, że on ma dziecko z poprzedniego związku a o niej że jest samotna matką. Różnicę widać z każdej strony.

430

Odp: Opieka naprzemienna

Minnie, jakim sposobem skądinąd inteligentna i wykształcona kobieta  z uporem takie bzdety pisze.... zaiste dociec trudno.
"Się mówi" - a zależy kogo się słucha, a kogo nie, bo kretyn.

Lata bez uczuć? Nie, lata w lęku. Lęk to emocja, jak najbardziej.

431 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-06-17 23:33:11)

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Muqin napisał/a:

W bilansie o ile pamiętam to jest pozycja "WNP" czyli "wartości niematerialne i prawne" smile

Np. prawo własności pilota do tv smile

Można też wrzucić w koszty reprezentacji i reklamy, np. wspólną kolacja przy swiecach

Może brać, ja nie oglądam, jest bo pasuje do wystroju, ale nie oglądam.

Po tylu latach bez emocji i uczuć nauczyło się tylko zimnej kalkulacji.


W tym wszystkim, to mnie po prostu boli to, że tak mocno krytykuje się samotne matki, że wylewa się na nie cały hejt. Wystarczy wpisać jak media kreują jej wizerunek jak użytkownicy internetu się o nich wypowiadają i zestawić to z mężczyznami którzy mają dzieci z poprzednich związków. Nawet jak ma 3 każde z inną to nie oberwie tak jak kobieta która ma jedno dziecko z długiego związku. O nim się powie uważaj na niego, nie angażuj się trzymaj dystans, ale nigdy nie będzie obelg od jego adresem, że się puszczał z kim popadnie.
Żyjemy w kraju gdzie jeszcze kilak lat temu wystawianie zaświadczeń o niskich dochodach dla alimentów było normą.
To jest właśnie to, nikt nie skreśla faceta za to że ma dzieci a kobietę zawsze jest ta ocena, co z nią jest nie tak ze ją zostawił. I to jest właśnie to. Ta potworna niesprawiedliwość gdzie o nim mówi się z klasą, że on ma dziecko z poprzedniego związku a o niej że jest samotna matką. Różnicę widać z każdej strony.

Minnie a my żyjemy w tym samym kraju? Mam wokol pełno samotnych matek i nigdy o żadnej nie pomyślałem ze jest gorsza. Gorzej - gadam z facetami i żaden tak nie mysli. Skad ta Twoja krzywa faza o byciu gorsza czy hejtowana? Jak idą w rozmowie oceny jakiks osoby to są oceny osoby ale nie ma to zadnego zwiazku z tym czy jest samotna matka czy nie. Co Ty za bzdury wypisujesz? Czesciej powie ktos jej musi być ciężko (organizacyjnie, finansowo, uczuciowo) ale nigdy ze jest gorsza. Znam przynajmniej kilka par powstałych z mieszanek matka z dzieckiem lub bez, ojciec z dzieckiem lub bez. To nie jest zadna skaza na człowieku.

432

Odp: Opieka naprzemienna
Muqin napisał/a:

Minnie, jakim sposobem skądinąd inteligentna i wykształcona kobieta  z uporem takie bzdety pisze.... zaiste dociec trudno.
"Się mówi" - a zależy kogo się słucha, a kogo nie, bo kretyn.

Lata bez uczuć? Nie, lata w lęku. Lęk to emocja, jak najbardziej.

Tak, lęk to tez emocja bardzo przykra, której nikt nie chce doświadczyć.

A tak poza tym to z ciekawości zalogowałam się na sympatii i tak, no dobra wygląd sobie darowałam bo nie podobał mi się żaden z tych panów, stwierdziłam trudno biały związek też będzie ok, ale przeraziło mnie to, że żaden nie miał nic mądrego do powiedzenia, więc może ze mną jest coś nie tak.

433

Odp: Opieka naprzemienna

A masz, konto Premium?
Bo dopiero jak je założyłam po tygodniu, pojawiały się ciekawsze profile i pisali Panowie, których nie było w wyszukiwarce

434 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-18 09:29:38)

Odp: Opieka naprzemienna
Ela210 napisał/a:

A masz, konto Premium?
Bo dopiero jak je założyłam po tygodniu, pojawiały się ciekawsze profile i pisali Panowie, których nie było w wyszukiwarce

Ela nie mam konta Premium
Ja nie narzekam żeby nie pisali bo dużo ich jest tylko …
Widzisz ja w pracy otaczam się gdzieś tam mężczyznami sukcesu i jak mówi moja psycholog to nie jest reprezentatywna grupa społeczeństwa. Po prostu dla mnie to też jest gdzieś tam duży przeskok. Inne cel inne marzenia aspiracje i tu jest właśnie tak przepaść

W ocenie mojej psycholog szansa na poznanie kogoś na portalach przeze mnie jest niewielka bo raczej tego typu panowie jakiego ja potrzebuję nie siedzą na portalach randkowych. W jej ocenie zakres 35-40 to raczej nie mój zakres niestety sad i łatwiej by mi było w przedziale 40-45 prędzej będą na tym samym etapie życia niż Ci młodsi którzy po prostu chcą jeszcze mieć rodzine dzieci.

435

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

A masz, konto Premium?
Bo dopiero jak je założyłam po tygodniu, pojawiały się ciekawsze profile i pisali Panowie, których nie było w wyszukiwarce

Ela nie mam konta Premium
Ja nie narzekam żeby nie pisali bo dużo ich jest tylko …
Widzisz ja w pracy otaczam się gdzieś tam mężczyznami sukcesu i jak mówi moja psycholog to nie jest reprezentatywna grupa społeczeństwa. Po prostu dla mnie to też jest gdzieś tam duży przeskok. Inne cel inne marzenia aspiracje i tu jest właśnie tak przepaść

W ocenie mojej psycholog szansa na poznanie kogoś na portalach przeze mnie jest niewielka bo raczej tego typu panowie jakiego ja potrzebuję nie siedzą na portalach randkowych. W jej ocenie zakres 35-40 to raczej nie mój zakres niestety sad i łatwiej by mi było w przedziale 40-45 prędzej będą na tym samym etapie życia niż Ci młodsi którzy po prostu chcą jeszcze mieć rodzine dzieci.

Zasugerowałbym Twojej pani psycholog zeby sie zajęła swoją robota i rzeczami ważnymi z Toba a nie wrozeniem z fusow

436

Odp: Opieka naprzemienna

Bert, nie skreślałabym jej wypowiedzi myśle, że ma sporo racji. Ja widzę swoje wady, zobacz, jeśli ja określiłam 35-40 to prawda jest też że panowie w takim wieku to raczej jak są singlami to szukają kobiety młodszej niż ja, żeby ewentualnie mieć z nią dzieci. No chyba że już mają więcej nie chcą, albo nigdy nie chcieli. Przy czym to prawdę mówiąc jest niewiele grupa. Średnia wieku zostania ojcem to 34 lata, wiec szansa na to, że on już skończy tą relację nie jest spora, a dodatkowo to dziecko będzie małe, więc ma tu trochę racji.

Co do mojego byłego, on ma wiele cech podobnych do mojego ojca, tylko jeszcze bardziej wyolbrzymione więc tu jest ten problem, że ja intuicyjnie szukałam takiego samego typa. Problem polega na tym, co jest ważniejsze teraz, że prawdopodobnie moja córka też poszuka takiego samego typa i tu jest problem sad

437

Odp: Opieka naprzemienna

Bert, psychoterapia to nie jest zwyczajne rozmawianie, ja (optymistycznie) zakładam, ze terapeutka Minnie miała powody, by z nią rozmawiać w taki, a nie inny sposób. Jak sami widzimy komunikaty wprost niekiedy do Minnie zwyczajnie nie docierają, spływa jak po gęsi woda. To się daje zauważyć także w tej rozmowie. Poza tym nie wylkuczam, że akurat u Minnie szansa znalezienia przez nią, konkretną kobietę, partnera na portalach jest mniejsza niż by była w przypadku innej kobiety.

Tak zwani "ludzie sukcesu" to oczywiście grupa niereprezentatywna. Pechowo w tej grupie jest zauważalna nadreprezentacja osób mających pewien zestaw cech osobowości, przydatnych przy osiąganiu tzw. "sukcesu" i równolegle cech fatalnych w relacji. Celując w ten wąski target zwiększasz sobie szanse na kolejnego partnera przemocowego.

Tym niemniej Minnie - ja z uporem się przyczepie po raz kolejny do narzędzi, których używasz do swoich analiz relacji. Bo znowu piszesz, że "średnia wieku zostania ojcem to 34 lata" i usiłujesz na tym opierać analizę, kompletnie nie dostrzegasz, ze to dla analizy ciebie i twoich relacji jest informacja, która zaśmieca, nic sensownego nie wnosząc. Masz 3 panów w wieku 18, 34 i 50 lat, liczysz średnią wieku zostania ojcem i wychodzi - jak byk 34 lata. I co ci z tego? Kompletnie NIC. Tak to jest ze średnią. Usiłujesz bawić się w wyliczanie prawdopodobieństwa? Minnie - to nie ten kierunek, ne te narzędzia, analiza to coś o wiele bardziej rozbudowanego, nie tylko ta matematyczna czy biznesowa jest w obiegu. Statystyka, ekonometria, probabilistyka to wspaniałe narzędzia, ale nie do wszystkiego przydatne.

Coś ci jednak ta terapia daje - partner stosujący przemoc po ojcu stosującym przemoc to akurat w psychologii schemat bardzo znany i w realnym życiu jak najbardziej obserwowany oraz opisany. I tak - prawdopodobieństwo, że córka ten schemat powtórzy jest realne, acz istnieje też wersja tzw. "lustra" czyli odniesienie się do schematu "nie wprost", co daje inne problemy w życiu dorosłym oraz oczywiście wersja wbudowania córce uogólnionego lęku bądź niechęci do mężczyzn jako grupy. Co ci jakoś nie wydaje się złe, sama pisałaś, że "ładna, nie szkodzi że będzie dla mężczyzn okropna, i tak będą do niej biegli", jakoś tak. Biegli może i będą do ładnej i bogatej, ale ci sensownie psychicznie poukładani i dający szansę na szczęśliwy związek będą bardzo szybko od takiej panny uciekali czyli biegli w drugą stronę.
Problem jest taki, że bez względu na to, co córce będziesz mówiła ona i tak to będzie konfrontowała z twoim faktycznym postępowaniem i decyzjami.

438

Odp: Opieka naprzemienna

I tu się sprowadzamy do tego, co jest moim głównym problemem.
Ja potrafię perfekcyjnie określić jakie są moje oczekiwania, wręcz SIWZ potrafiłabym dla tego typa zbudować, a jak wiadomo w postępowaniu przetargowym odpada coś co warunków SIWZ nie spełnia, stad była sugestia z jej strony, że portale jeśli zaznaczę widełki to jak w zamówieniu publicznym zamkną innych a muszę tez założyć, że parametr wieku jak 35 lat może powodować, iż nie będą mieli cech dojrzałości emocjonalnej i stabilności na tyle dużej jakiej ja potrzebuję. Do tego dochodzą ich potrzeby np. zostania ojcem które ja z racji wieku czy już posiadania dziecka mogę mniej chętnie realizować, stąd była jej sugestia, że w tym wypadku zamawiający i wykonawca mogą nie mieć takich samych oczekiwań, a w jej odczuciu nie ma większej różnicy pomiędzy 40 a 43 latkiem, a sztywne ramy mojego zamówienia nie służą niczemu dobremu.
Też w jej ocenie o ile można to nazwać tak, skreślenie rozwodników, bo ja jestem panną nie jest do końca normalne, ok deklarował obiecał że będzie na zawsze ale nie było, każdy ma jakąś przeszłość i nie oceniajmy go tak.

Wymagam dużo od siebie i dużo też od innych, niepotrzebnie zakładam wiele aksjomatów ale też odgórnych przekonań, np. to że po 40 to będzie tylko sflaczały 10 kg nadwagi albo 20 i narzekał, że mu się nic nie chce.

439

Odp: Opieka naprzemienna

Na teraz to problemem są narzędzia, których używasz do analizy. Generujące miedzy innymi problem w komunikacji czyli rozmowie. Oraz udatnie wykrzywiające real.
Mam pomysł, może nawet dobry?
Wpisz w wyszukiwarkę "barter" i "psychologia relacji". Umowa barterowa jako taka to te twoje biznesowe klimaty, a akurat umowa barterowa  jest używana także w psychologii jako jedno z narzędzi opisu relacji międzyludzkich.
Na tym statystycznym  opisywaniu i analizowaniu realu to daleko nie zajedziesz, albo co gorsza zajedziesz daleko, ale w głupie miejsce i będziesz musiała pruć na wstecznym du punktu wyjścia. Czego rzecz jasna ci nie życzę. smile

440 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-06-18 20:26:12)

Odp: Opieka naprzemienna
Muqin napisał/a:

Bert, psychoterapia to nie jest zwyczajne rozmawianie, ja (optymistycznie) zakładam, ze terapeutka Minnie miała powody, by z nią rozmawiać w taki, a nie inny sposób. Jak sami widzimy komunikaty wprost niekiedy do Minnie zwyczajnie nie docierają, spływa jak po gęsi woda. To się daje zauważyć także w tej rozmowie. Poza tym nie wylkuczam, że akurat u Minnie szansa znalezienia przez nią, konkretną kobietę, partnera na portalach jest mniejsza niż by była w przypadku innej kobiety.

Muqin ale ja mam wrazenie ze pani terapeutka jedzie takimi samymi analizami i statystykami jak Minnie.  Co ma oznaczać ze Minnie nie ma raczej szansy na portalach? A niby czemu? Nie ma tam facetow w sytuacji bedacej odpowiednikiem sytuacji Minnie? Pani terapeutka mowi to samo co Minnie. Nie znam sie na portalach ale chyba sa po to żeby ludzie kogos znaleźli- również fajni faceci. Chyba

Choc moze rzeczywiscie terapeutka wie wiecej i zniechęca Minnie do portali z jakiegos powodu? Moze po to żeby Minnie nie okopywala sie jeszcze mocniej w jednak dość kontrowersyjnych opiniach

441

Odp: Opieka naprzemienna
Muqin napisał/a:

Na teraz to problemem są narzędzia, których używasz do analizy. Generujące miedzy innymi problem w komunikacji czyli rozmowie. Oraz udatnie wykrzywiające real.
Mam pomysł, może nawet dobry?
Wpisz w wyszukiwarkę "barter" i "psychologia relacji". Umowa barterowa jako taka to te twoje biznesowe klimaty, a akurat umowa barterowa  jest używana także w psychologii jako jedno z narzędzi opisu relacji międzyludzkich.
Na tym statystycznym  opisywaniu i analizowaniu realu to daleko nie zajedziesz, albo co gorsza zajedziesz daleko, ale w głupie miejsce i będziesz musiała pruć na wstecznym du punktu wyjścia. Czego rzecz jasna ci nie życzę. smile

Jak zawsze celnie, myślę, że takim barterem była moja poprzednia relacja, czyli coś za coś.

Bert, pytasz dlaczego terapeutka mnie zniechęca do portali, raczej nie zniechęca, a zachęca do otwartości w naturalnym śerodkowiskiu.

Przyznam szczerze, ż trochę mam już dość narzekania, użalania się i wielkiej rozkminy na temat tego co było, dlaczego nei wyszło. Weszłam w związek w młodym wieku, był zbliżony do mojego ojca, spełniał kilka punktów w check listy i tyle. Pewni gdyby nie dziecko rozstalibyśmy się po jakimś czasie. Oboje pochodzimy z dość konserwatywnych rodzin, gdzie rozstanie mając dziecko no nie jest takie oczywiste. Zawsze jego mama powtarzała macie dziecko musicie się jakoś dogadać.
Trochę tak jak napisała Muqin moja szansa na tych portalach jest mniejsza i to wskazują też moje koleżanki, że ja swojego targetu tam nie znajdę, dziś natomiast po raz pierwszy odniosła się do wieku, że niekoniecznie założony 35-40 to będzie to. Absolutnie nie powiedziała to, że to nie dla mnie bo psycholog nie jest od udzielania rad, raczej w kierunku takim, żebym określiła jaki jest mój etap, moich koleżanek, moich kolegów w życiu i w jakim są wieku, jeśli już tak bardzo chcę się kierować tym wyznacznikiem. Co do portali to wskazała jedynie, że taka grupa jakiej ja oczekuję, wg mojego SIWZ nie koniecznie może się logować tam, bo np.  pewnych okoliczności głównie zawodowych jej nie wypada.

Ja arbitralnie założyłam, że panowie 40+ to już Netflix i bez po co mi taki.
W ocenie terapeutki o ile można to nazwać oceną, jest ważniejsze niż sam wiek w przypadku osób nieco dojrzalszych jest etap życia a nie sama metryka, bo można mieć 40 lat i dwa rozwody za sobą i rodziców wymagających opieki.
Natomiast dziś trochę z mojego założenia co do sflaczałość postawiła mnie do pionu moja koleżanka, że wśród Triatlonistów to może 40% jest poniżej 40, sama uprawia i dominują panowie 40-60 i trudno powiedzieć żeby oni byli mniej aktywni niż 20 latkowie. Sama startuje i mówi do mnie, no zaraz Ci tu wydrukuję listę z rocznikami uczestników większość to są lata 70 i 80, więc trochę przesadzasz, wyglądają 300 razy lepiej niż Twój stary z 20 kg nadwagi.

442

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Bert, pytasz dlaczego terapeutka mnie zniechęca do portali, raczej nie zniechęca, a zachęca do otwartości w naturalnym śerodkowiskiu.

.

A ok to dobry pomysł

443 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-06-19 01:38:37)

Odp: Opieka naprzemienna

Przykro mi Minnie, ale jak dla mnie to jesteś niezrównoważona psychicznie.
Raz skupiasz się na córce, raz maglujesz z psycholoszką wink panów na Tinderze, raz niby opowiadasz jaka jesteś kobieca, za chwilę masz biznesową analize rynku matrymonialnego jak dla  sawanta. Jedna luźna uwaga i już ci się zaczyna ulewać jaka z ciebie zła, stara rozwodniczka. Karuzela normalnie. Niby taka zapracowana a cały dzień na forum, znasz wszystkie redpilowe teorie. Nie miałaś jakiegoś doszkalania w pracy robić, bo tak ci słabo szła kariera? Podobno masz hobby, ale też czas codziennie wieczorem nawalać postami jak z karabinka?

Skupiasz się na terapi nie na tym co powinnaś. Pewnie terapeutka też już ma się poddała, bo pewnie jej nie słuchasz tak samo jak nikogo z forum i z zapałem godnym OCD narzucasz jej tematy i co ma do ciebie mówić.

btw. jest to moja osobista opinia. Rozumiem, że nikt nie musi się ze mną zgadzać, i niektóre rzeczy mogą świadczyć przeciw tej tezie. spoko, nie zapraszam do dyskusji wink

444

Odp: Opieka naprzemienna

Bert, pisałam - terapia to nie zwykła rozmowa, a relacja terapeutyczna to nie relacja towarzyska - inne nieco zasady tu rządzą. Jeśli terapeutka rozmawia z Minnie "jej" językem" to nic złego - ten język jest najwyraźniej najskuteczniejszy w komunikacji z Minnie. Terapeutka dostosowuje się w tej sprawie do Minnie? No a co, Minnie ma się dostosować do terapeutki? To tak nie działa, nie w terapii.

Minnie - cieszę się, że ci do podejście do opisu relacji najwyraźniej pasuje, mam na myśli analogię do umowy barterowej. Analogii jest całkiem sporo. I - idąc tym tropem ty nie SIWZ masz wykonać, bo nie zamawiasz - ty szukasz partnera do umowy barterowej. A to się, także w biznesie inaczej robi.

Portale istnieją, są obecnie sposobem na poznawanie ludzi i odrzucanie ich a priori byłoby chyba nieroztropne w sytuacji Minnie.
Tym niemniej jeśli już to parę rzeczy by warto zrobić najpierw , Minni. Uporządkować oraz doprecyzować, żebyś ewentualnie miała z tego pożytek a nie zmęczenie, frustracje i przekłamany obraz relacji.
Idąc dalej analogią do biznesu to czegoś na tych portalach szukasz. Bo do badania rynku nadają się umiarkowanie, jako że są tylko  SEGMENTEM rynku "dopierania się w pary" i wnioskowanie o całości z badania segmentu się nie sprawdzi. Trochę podobieństw będzie, ale nie ma przeniesienia wprost. Znając nawet doskonale segment "handel bronią" w segmencie "usługi kosmetyczne" jesteś niczym dziecko we mgle, choć jedno i drugie to rynek.
No i czy ty właściwie doprecyzowałaś, kogo szukasz i po co? Na tym etapie swojego życia moim zdaniem nie. Siebie na tych portalach ustawiasz jako "szukam wykonawcy" czy jako "oglądam oferty wykonania określonych prac" - to nie to samo. Oglądać oferty można do upojenia...


Jeśli ustawiłaś widełki wieku 35-40 + dodatkowe warunki wyśrubowane  to sytuacja otwarcia przetargu przy takich warunkach, że można bo przypuścić, iż przetarg jest ustawiony tak, żeby na pewno nikt się nie zgłosił. Słusznie terapeutka zauważyła czym się tak naprawdę różni 34 latek od 35 latka? Istotniejszy jest, jak powiedziała etap życia.
35-40 latek nie rozwiedziony i bez dzieci? Tak to ustawiłaś?
Aksjomat że 40+ to sflaczały i wylegujący się na kanapie? Jakbyś dotychczas w jakiejś bańce z matowego szkła żyła, masz szczęście z koleżanka ci mogla oczy troszkę otworzyć, bo my tu sobie pisać możemy, a konkret w realu to co innego. Weryfikacja twoich aksjomatów to kolejny priorytet.

Smutna, w dyskusje nie wchodzę, ale pozwolę sobie wyrazić zdanie odrębne - nie zgadzam w tym, co ostatnio napisałaś nt Minnie. Chaos i owszem, dostrzegam, ale to tylko tyle. I zdecydowanie inaczej interpretuję.

445 Ostatnio edytowany przez Muqin (2025-06-19 14:01:50)

Odp: Opieka naprzemienna

dubel

446

Odp: Opieka naprzemienna

pogubienie się w czasie psychoterapii nie jest dziwne. I miotanie się.
tym bardziej że tyle zmian w ciagu roku.
na portalach jest wielu naprawdę fajnych facetów smile W Twoim wieku też smile  I nie myśl Minnie że mam niskie wymagania, zdziwiłabyś się jak wysokie mam smile
ale czy to moment na szukanie partnera?
myślę też, że jesteś na takim etapie, że gorzej oceniasz swój były związek niż  było w rzeczywistości, ale może sie mylę.

447

Odp: Opieka naprzemienna

Może od końca bo taki mi będzie łatwiej, Ela, tak terapeutka też zwróciła na to uwagę, że ja oceniam tą relację jako stratę czasu, co jest błędem. On nie jest ideałem, ma ciężki charakter, jest zaborczy wybuchowy, ale ja to akceptowałam jak w tej umowie barterowej.
Obecnie jestem na etapie, że nie jest mi żal tego związku ale żal, że nie spełniłam swoich założeń. W jej ocenie to jest dużo trudniejsze, bo jeśli ktoś żyje w myśl planu 5 letniego, i ma określić co i jak to pojawia się problem, kiedy tego nie osiąga. To nie jest problem, że ktoś robi plany czy założenia, ale problem jest to, że one często są wyidealizowane.

Muqin doskonale to odgadałaś, to nie jest tak, że ja mam się dostosować do niej tylko ona do mnie. Jeśli takie przełożenie na język translacji jest dla mnie łatwiejsze to do tego się dostosuje. Zapytałam mnie też co robi się kiedy na ofertę nie zgłosi się nikt albo nikt nie spełnia wymagań w SIWZ, pomijając formalizm, to zastanawia się co było z nią nie tak, i próbuje dopasować inne parametry.
Tak jak ona wspomniała, że czynnik wieku to może być dobry, ale dla bardzo młodych ludzi ale i tu nie zawsze, w przypadkach ludzi po 30 kluczowy jest etap ich życia a nie sam wiek. Może być tak, że kobieta która ma lat 27 bardzo chce zostać mamą już i jej rówieśnicy nie koniecznie mogą już chcieć, albo kiedy mężczyzna w wieku 28 lat już czuje ten etap to nie zawsze 21 latka będzie optymalnym wyborem. Ja jestem w etapie życia trochę "do przodu" to złe słowo ale dobrze określa w stosunku do moich koleżanek. One w te swoje racje weszły później, a już na pewno później miały dzieci, ale też żeby nie było ja nie miałam dziecka w liceum, wiec to nie jest jakaś przepaść dziejowa.

Ostatnio też zasugerowała, że ja za bardzo patrzę z perspektywy korzyści i założyłam, że ktoś kto ma 43 lata jest po rozwodzie ma 2 dzieci to dla mnie żadna korzyść pomijając że my mentalnie będziemy na dużo bliższym etapie, nawet jak te jego dzieciaki będą w przedszkolu a nie w 8 klasie czy w liceum.
Zrwóciła też uwagę na drugą stronę, że jeżykiem korzyści to dla 35 latka, który chce mieć rodzinę ja nie będę zbyt atrakcyjna, bo projekt dziecko nie da się odłożyć na później, a mogę go tez nie chcieć wcale bo już mam tym bardziej, że różnica wieku będzie znaczna, więc jego optyka będzie na taką relację zupełnie inna.

Też dostrzega to, że moje "obrażanie" się na biologię jest bezsensowne i za wiele nie da. Oczywiście, że to, że mój były będzie raczej szukał jeśli będzie, to w kategorii 30-35 a ja mam się "zadowolić" dojrzałymi. W jej ocenie ten współczynnik czy mnożnik jak to woli dla wieku jest niezasadnie duży, i robię to też sobie że ja mogę mniej bo mam tyle lat czym buduję swoje ograniczenia.

448 Ostatnio edytowany przez Herne (2025-06-20 13:53:45)

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

(...)

Muqin doskonale to odgadałaś, to nie jest tak, że ja mam się dostosować do niej tylko ona do mnie. Jeśli takie przełożenie na język translacji jest dla mnie łatwiejsze to do tego się dostosuje. Zapytałam mnie też co robi się kiedy na ofertę nie zgłosi się nikt albo nikt nie spełnia wymagań w SIWZ, pomijając formalizm, to zastanawia się co było z nią nie tak, i próbuje dopasować inne parametry.
Tak jak ona wspomniała, że czynnik wieku to może być dobry, ale dla bardzo młodych ludzi ale i tu nie zawsze, w przypadkach ludzi po 30 kluczowy jest etap ich życia a nie sam wiek. (...)

Ostatnio też zasugerowała, że ja za bardzo patrzę z perspektywy korzyści i założyłam, że ktoś kto ma 43 lata jest po rozwodzie ma 2 dzieci to dla mnie żadna korzyść pomijając że my mentalnie będziemy na dużo bliższym etapie, nawet jak te jego dzieciaki będą w przedszkolu a nie w 8 klasie czy w liceum.
(...)

No i dobrze gada, ta Twoja PsychoT.
Pytanie, czy Ty masz z tym kontakt i czy to rozumiesz, albo czy nie jesteś na chwilę obecną zjeżona na cały świat na tyle, że słuchasz tylko wybiórczo, filtrując informację pod z góry założoną tezę.
Patrząc na Twoje wypowiedzi, opcja nr 2 jest realniejsza smile
Minnie, fajna z Ciebie kobieta, ale jeszcze masz trochę drogi do przebycia...

minnie.89 napisał/a:

Też dostrzega to, że moje "obrażanie" się na biologię jest bezsensowne i za wiele nie da. Oczywiście, że to, że mój były będzie raczej szukał jeśli będzie, to w kategorii 30-35 a ja mam się "zadowolić" dojrzałymi. W jej ocenie ten współczynnik czy mnożnik jak to woli dla wieku jest niezasadnie duży, i robię to też sobie że ja mogę mniej bo mam tyle lat czym buduję swoje ograniczenia.

...także w tej materii. A co Cię teraz Twój były obchodzić powinien? I dlaczego ciągle się do niego porównujesz?
A niech sobie znajdzie i 25 latkę. A wbrew pozorom "ludzie sukcesu" z kasą na koncie nie mają lepiej jeżeli chodzi o związki - gdzieś tam z tyłu głowy tli się myśl, że ta 25-latka to będzie z nim dla Jego pieniędzy, a nie dla niego samego.
Dla Ciebie to, co się dzieje z ex oraz to, co robi teraz nie powinno mieć żadnego znaczenia.
Jak ma - to biegusiem trzeba to naprawić. I sprawić, aby nie miało. Inaczej kolejny Twój facet będzie miał przechlapane, ponieważ będzie biedak nieświadomie cały czas w trójkącie z Twoim ex wink


P.S. odnośnie "ludzi sukcesu" co się tutaj już pojawiło w fajnej wypowiedzi od Muqin w kontekście pewnego zestawu ich cech, niekoniecznie dobrego do zawiązywania relacji.
Ja tak bardziej złośliwie - popatrz, z jednym takim "ludziem sukcesu" właśnie byłaś w związku. I co Ci w tymże związku zgotował?
Wśród "ludzi sukcesu" występuje wyraźna nadpodaż osób z cechami psychopatycznymi. Nie mówię, że każdy jeden. Niemniej jednak sukces może być okupiony np. podążaniem po trupach i nie liczeniem się z innymi. Może - nie musi, zaznaczam.
No i chyba jednak ciężko może być takiemu korporacyjnemu dyrektorowi dokonującemu na co dzień restrukturyzacji firm (np. poprzez redukcję kosztów, a tym tych ludzkich) lub zarządzającego znacznym zespołem ludzi zrzucić w pełni ten korporacyjny kubraczek w domu.

Z resztą - co to znaczy "człowiek sukcesu"? Tak według Ciebie, Minnie?

449

Odp: Opieka naprzemienna

Z tym etapem życia to mi się też spodobało - ostatecznie pan lat 40 z dwójką dzieci mógł te dzieci wykonać dawno albo niedawno i w efekcie być na etapie dzieci okołomaturalnych albo wczesnoprzedszkolnych. A to są zupełnie inne etapy. Pan bowiem zawsze jest konkretny i "średnia" jest tu wyłącznie szumem informacyjnym, pożytek z niej żaden, podobnie jak ze uśrednionego wieku, który nam się pojawił wcześniej.

Tak zwani "ludzie sukcesu" to chyba jedno z tych pojęć rozumianych domyślnie. Świadomie używam cudzysłowu, bo definicję trudno uzgodnić. Pytanie "kim jest dla ciebie człowiek sukcesu" jest chyba ważne, Minnie, i fajnie by było, gdybyś na nie odpowiedziała, także sobie. Tak po twojemu, w punktach smile Kto się kwalifikuje do tej grupy, a kto już nie i dlaczego.
Jedno z moich osobistych pierwszych skojarzeń z hasłem "człowiek sukcesu" jest.... ktoś z solidnymi problemami w życiu osobistym. Serio. Właśnie mi się to uświadomiło. I znikąd tego skojarzenia nie mam.

Minnie - w psychologii relacji każda relacja jest opisywana jako rodzaj umowy barterowej, także udana relacja.  W barterach relacyjnych uwzględniane są także elementy nie będące towarami ni usługami, na przykład potrzeby natury emocjonalnej, takie rzeczy jak poczucie bezpieczeństwa w relacji czy lojalność.

450

Odp: Opieka naprzemienna

Co do dzieci, to jest tak target nie jasny, że wielu 40 latków może mieć dziecko pełnoletnie jak i 2 letnie i tu jest pewnie zupełnie inny etap życia.
Powiem tak, jako młoda kobieta, bo już po maturze uważałam, za mocno cringowe panie 40+ w bikini, jak jaki im nie wstyd żeby ten cellulit wystawiać na widok publiczny, ale do czego zmierzam, ja mam silnie zakorzeniony podział życia względem wieku. I jest to element teraz już wiem, wyniesiony z domu, bo słowo wypada było chlebem powszednim. Tym samym ja to też przeniosłam na inne zagadnienia, uznając że jak ma powiedzmy 43 lat dziecko jest rozwodnikiem, to co mnie zaoferuje? No juz nic z tych punktów na chceck liście nie zostało. Szczęście, czy radość utorzamaiłam z młodością tak do 40, dlatego jak miałam 20 lat to było spoko jak on miał 33, chociaż on nie widział we mnie poważnej partnerki bo jak teraz pewnie kiedy ja mam 36 a on miałaby 49 to nie działaby w tym problemu, ale dla mnie to jest przepaść kosmiczna, bo ja mam głęboko zakorzenioną tą listę czyli dom, dzieci, drzewo i nic na niej więcej nie ma, kiedy to masz to już nic innego dobrego nie pozostało.
W jej ocenie też niezrozumiałym jest to, że jak ja mogę pomyśleć, że ludzie dojrzali to mogą jeszcze współżyć, jak to jest zarezerowane dla młodych. A związek dojrzałych ludzi widzę jako jego leżenie na kanapie a jej jako gosposi, więc to się mi w mojej sytuacji nie opłaca.
Mojej wewnętrzne przekonania wyniesione z dzieciństwa powodują, bardzo silną korelację z wiekiem, że później to już nie ma nic. Dlatego dla mnie jak on ma już wszystko na tej liście, to jak go intuicyjnie skreślam, czegoś musi nie mieć żebym ja widziała płaszczyznę dla siebie.
Zapytała mnie jak sobie wyobrażam ślub wesele to drugie, czyli rozwodnika ja bez wahania wskazałam, że no jak to jak ślub w urzędzie obiad i tyle no co jeszcze by miało być. Na co ona czyli nie widzi Pani możliwości ładnej uroczystości? No jak to nie przecież salę w urzędzie odremontowali 2 lata temu już nei ma komunistycznych kolorów to chyba nie jest tak źle. A ona że mam takie wewnętrze uprzedzenia, które blokują wszystko. I to, że tak przezywam byłego nie wynika, z niego samego, lecz z tego że mi jest żal, że on może mieć coś co ja chciałam mieć a nie miałam i raczej co sama uznałam miała nie będę, bo w moim wieku to już nie wypada. I podobnież jest to rodzaj zazdrości.

Wracając do sukcesu, to tak, dla mnie człowiek sukcesu to taki który jest w stanie zaspakajać potrzeby nie tylko te podstawowe i nie narzeka, każdego dnia, że inni mają lepiej, bo kradną, oszukują, kombinują. Nie definiowałabym tego z pieniędzmi ale z poczuciem spełnienia zadowolenia, jeśli ktoś idzie do "roboty" bo musi, to z pewnością nie jest człowiekiem sukcesu.

451

Odp: Opieka naprzemienna

Dziecko dwuletnie czy 18letnie to z całą pewnością inny etap życia rodzica. Bez wątpliwości. smile Oba mam za sobą, to wiem co mówię smile

Sztywny podział  życia względem wieku staje się już mocno archaiczny. Świat się mocno zmienił. A już na pewno utożsamianie radości z młodością to przeżytek, na szczęście. Ale kojarzę ten model, że skoro dzieci odchowane to jeszcze obowiązek pomóc przy wnukach, ale co do własnego życia to co najwyżej odzież do trumny przygotować. Lubisz średnie? No to jak kobieta idzie na emeryturę ma 60 lat, jak umiera średnio 82. To całe 22 lata! Programowe wyrzucanie 22 lat własnego życia na śmietnik to czyste marnotrawstwo.
Najładniejszy ślub w jakim uczestniczyłam był ślubem dwojga rozwodników z dziećmi. Najładniejszy i najsympatyczniejszy, taki ...dorosły, dojrzały, ciepły...aura szczęścia bez spiny, nerwów, sztuczności, tłumów ludzi zaproszonych "bo wypada"i nerwów, czy wszystko "wypali". Żadna tam sala w urzędzie, cywilny w pałacowym ogrodzie, pod drzewami, ja nie jestem z natury specjalnie romantyczna ale tam to mnie zwyczajnie ruszyło,  bajkowo było, lata temu a do dziś pamiętam, choć tylko gościem byłam.

Jak ktoś idzie do roboty bo musi i stale wszystkim zazdrości i jest zawiścią wręcz napompowany to faktycznie trudno go określić jako człowieka sukcesu. Ja bym powiedziała, że jest zwyczajnie nieszczęśliwy.
A co uważasz za potrzeby nie - podstawowe?

452

Odp: Opieka naprzemienna
Ela210 napisał/a:

pogubienie się w czasie psychoterapii nie jest dziwne. I miotanie się.
tym bardziej że tyle zmian w ciagu roku.

Jasne, ale mamy podwójny efekt. Minnie rozdrapała pewne rany w terapii, teraz z tymi rozdrapanymi ranami przyszła na forum i niestety, ale użytkownicy będą sypać solą. Ona ciągle się odpala w tych samych tematach-stara, samotna matka; zły ex; faceci 35-40. I jak już 2 dni jest normalna, to potem znowu temat schodzi na jej triggery. Sama siebie krzywdzi na forum, bo zamiast terapii raz wy tygodniu ma "terapię" 24/7 z losowymi ludzmi. Jak łapie zwieche zamiast to wyciszyć włazi na forum i się miota. Bez sensu, bo nikt tu jej bólu nie ukoi, no może Ty + Muqin, ale reszta w sumie nie ma ani narzędzi ani doświadczeń.
Dziewczyny, kobiety a może też założycie sobie Discorda? smile

453

Odp: Opieka naprzemienna
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

pogubienie się w czasie psychoterapii nie jest dziwne. I miotanie się.
tym bardziej że tyle zmian w ciagu roku.

Jasne, ale mamy podwójny efekt. Minnie rozdrapała pewne rany w terapii, teraz z tymi rozdrapanymi ranami przyszła na forum i niestety, ale użytkownicy będą sypać solą. Ona ciągle się odpala w tych samych tematach-stara, samotna matka; zły ex; faceci 35-40. I jak już 2 dni jest normalna, to potem znowu temat schodzi na jej triggery. Sama siebie krzywdzi na forum, bo zamiast terapii raz wy tygodniu ma "terapię" 24/7 z losowymi ludzmi. Jak łapie zwieche zamiast to wyciszyć włazi na forum i się miota. Bez sensu, bo nikt tu jej bólu nie ukoi, no może Ty + Muqin, ale reszta w sumie nie ma ani narzędzi ani doświadczeń.
Dziewczyny, kobiety a może też założycie sobie Discorda? smile


Jak ktoś pisze, to znaczy że mu to do czegoś potrzebne, może nawet jako substytut hobby albo dla zwykłej beki.
Nie ma się co nadmiernie przejmować, nie wiemy, co z tego wszystkiego jest prawdą, a co kłamstwem, iluzją, zabawą.

454

Odp: Opieka naprzemienna

Trochę jestem już tym znużona to brzydkie słowo, ale tak Smutna ma rację, ludzie sypią sól na rany, ale sama je sobie zrobiłam. Kilkanaście lat temu podjęłam głupią decyzję, że trzeba się spieszyć, bo inaczej nikogo nie znajdę, tkwiłam w związku bez miłości, ale tak trzeba i to miałam zakodowane w głowie.
Teraz mogę tego żałować, że ... i cała litania. Trochę nie ma sensu.

Mogę też mieć żal do całego świata, za to, że mamy patriarchalne społeczeństwo, z to, że natura czy biologia tak chciała ale co mi to da, no totalnie nic, mogę sobie zużyć tu klawiaturę, albo pożalić się na terapii ale to i tak nic nie da, cofam kijem Wisłę zamiast iść do przodu.

Wiesz dla mnie podstawowe potrzeby to dach nad głową, normalne jedzenie, nie mielonka bo po co coś lepszego jak to też udzie, wakacje dłuższe i krótsze, jakiś wyjazd na weekend chociaż raz na kwartał, nie są to jakieś ekstremalne potrzeby i co najważniejsze samorealizacja a nie narzekanie, że sąsiad ma a ja nie.

A najważniejszy temat, czyli opieka naprzemienna ponieważ dziecko jest ogromną atencjuszką to już się tatusiowi znudziło, cóż poszło szybciej niż myślałam.

455

Odp: Opieka naprzemienna

Jak rany są wyleczone i dobrze zabliźnione to żadne sypanie soli nie jest groźne.

Nie tyle cofasz kijem Wisłę ile raczej usiłujesz wyrwać do przodu ciągnąc za sobą wóz przeraźliwie obciążony wdrukowanymi w dzieciństwie i młodości wzorcami. I przekonaniami i tym co obserwowałaś. Naprawdę czasem sprawiasz wrażenie kobiety wychowanej w innym miejscu i czasie, odrealnionej.
Zazdrość strasznie obciąża. A pożytek z niej żaden. Z żalu za utraconymi szansami zresztą też pożytek żaden. Zwłaszcza, ze tak do bólu racjonalnie wprawdzie jesteś w życiu w sytuacji, w jakiej jesteś ale...ale gdyby to czy tamto poszło inaczej to za diabła nie wiesz, w jakiej sytuacji byłabyś teraz. Zakładanie ze byłoby o wiele  lepiej jest zakładaniem. Czyli uprawianiem gdybologii stosowanej. Przeraźliwa strata czasu i energii.  Jedno co rzeczywiście WIESZ to to, że byłoby inaczej. Być może miałabyś teraz na głowie multum innych problemów, których nawet sobie wyobrazić nie umiesz.

Z opieki naprzemiennej to chyba po prostu postaraj się wyjść jak najszybciej w kierunku rozwiązania najczęściej stosowanego, alimenty plus ustalone przynajmniej ramowo dni "dla ojca".

Posty [ 391 do 455 z 494 ]

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Opieka naprzemienna

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026