Zakładam wątek tutaj, bo dział właściwy.
Chociaż mnie tak bezpośrednio i teraz nie dotyczy, bo dzieci mam już samodzielne.
Otóż z powodów rodzinnych mieszkam na przemian w dwóch miejscach.
I wiecie co? To jest naprawdę hardkorowe dla mnie, dorosłej osoby, a co dopiero dla dzieci.
Pewnie za 10 lat będzie modne leczenie się z tego jak DDA.
Nie róbcie im tego, please..
Zakładam wątek tutaj, bo dział właściwy.
Chociaż mnie tak bezpośrednio i teraz nie dotyczy, bo dzieci mam już samodzielne.
Otóż z powodów rodzinnych mieszkam na przemian w dwóch miejscach.
I wiecie co? To jest naprawdę hardkorowe dla mnie, dorosłej osoby, a co dopiero dla dzieci.
Pewnie za 10 lat będzie modne leczenie się z tego jak DDA.
Nie róbcie im tego, please..
Ale o co chodzi?
Dla ciebie...
Kompletnie inaczej wygląda to u dzieci.
Które maja o wiele większe możliwości adaptacyjne, niż dorośli.
Ja nie znalazłem ani jednego badania, na temat szkodliwości opieki naprzemiennej, jest za to wiele o jej pozytywach.
Jeżeli ty znasz jakieś badanie o tym, że negatywnie wpływa to na dziecko, to proszę przedstaw je.
Nic nie zastąpi wychowania przez tatę i mamę.
Ale, skoro tata i mama nie mogą dalej ze sobą byc (z jakichkolwiek powodów) to trzeba zrobić wszystko, aby dziecko miała wzorce wychowania, zarówno z jednej, jak i drugiej strony.
Opieka naprzemienna powinna byc obligatoryjna.
Przy każdym rozwodzie, (o ile oczywiście nie dochodziło do przemocy, i zdrowie zarówno fizyczne jak i psychiczne mogło by być zagrożone) powinna byc opieka naprzemienna.
I zdanie rodziców, nie powinno miec tutaj znaczenia.
Bo dobrze wszyscy wiemy jak to wygląda w matriarchalnej Polsce.
Facet odejdzie od kobiety potwora, która niszczyła go psychicznie, a i tak to ona dostanie opiekę, i bezkarnie będzie ograniczała kontakt z dzieckiem.
I nic jej nie można zrobić, mimo że juz dawno powinna siedzieć za kratami, a wychowaniem powinien zając sie ojciec.
A dzięki temu, nie będzie miała nic do powiedzenia, i nie będzie krzywdzić dziecka ramach zemsty na byłym
A dziecko bedie miało szanse na prawidłowy rozówj.
Ja bym pociągnął kwestie opieki naprzemiennej jeszcze dalej.
Żeby dziecko mogło chodzić do dwóch szkoł jednoczenie.
W czasach dzienników elektronicznych jest to śmiesznie proste do załatwienia.
I odległość pomiędzy rodzicami, tez przestała by miec znaczenie.
4 2023-07-06 21:48:06 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-07-06 22:13:23)
Dziecko też czlowiek, Szeptucb.
Chociaż nie wszyscy podzielają ten pogląd.
Zdolności adaptacyjne nie oznaczają braku traumy i skutków.
Badania na pewno będą.
Ale to muszą być badania longitudinalne, więc trzeba czasu. Musi być odpowiednio duża grupa badawcza na przestrzeni dłuższego czasu.
Pewnie już się ktoś szykuje do doktoratów z tej glupoty
Ja juz kiedys pisałam - moim zdaniem opieka naprzemienna najlepiej wyglądałaby gdyby dziecko miało jeden, stały dom, a to rodzice zmienialiby się co 2 tygodnie mieszkania z dzieckiem.
Dziecko poza umiejętnością adaptacji ma ogromną potrzebę posiadania własnego miejsca, a dwa domu skutecznie mu to odbierają. Dziecko w dwóch szkołach to 100% gwarancji na problemy w kontaktach z rówieśnikami, bo nigdy nie nawiąze takiej więzi, jaką miałby będąc w jednym miejscu cały czas.
6 2023-07-06 22:01:07 Ostatnio edytowany przez Swanen (2023-07-06 22:01:27)
Dla ciebie...
Kompletnie inaczej wygląda to u dzieci.
Które maja o wiele większe możliwości adaptacyjne, niż dorośli.
Ja nie znalazłem ani jednego badania, na temat szkodliwości opieki naprzemiennej, jest za to wiele o jej pozytywach.
Jeżeli ty znasz jakieś badanie o tym, że negatywnie wpływa to na dziecko, to proszę przedstaw je.Opieka naprzemienna powinna byc obligatoryjna.
I zdanie rodziców, nie powinno miec tutaj znaczenia.
Bo dobrze wszyscy wiemy jak to wygląda w matriarchalnej Polsce.
Facet odejdzie od kobiety potwora, która niszczyła go psychicznie, a i tak to ona dostanie opiekę, i bezkarnie będzie ograniczała kontakt z dzieckiem.
I nic jej nie można zrobić, mimo że juz dawno powinna siedzieć za kratami, a wychowaniem powinien zając sie ojciec.A dzięki temu, nie będzie miała nic do powiedzenia, i nie będzie krzywdzić dziecka ramach zemsty na byłym
A dziecko bedie miało szanse na prawidłowy rozówj.Ja bym pociągnął kwestie opieki naprzemiennej jeszcze dalej.
Żeby dziecko mogło chodzić do dwóch szkoł jednoczenie.
W czasach dzienników elektronicznych jest to śmiesznie proste do załatwienia.
I odległość pomiędzy rodzicami, tez przestała by miec znaczenie.
To koronny przykład, dlaczego pewien rodzaj mężczyzn tak gardłuje za opieką naprzemienną. Żeby taki wyszedł na swoje, dziecko powinno nawet chodzić do dwóch szkół, bo to przecież tylko kwestia dzienników elektronicznych - brakuie mi tu emotikona facepalm.
Osobiście uważam, że Ela ma rację - opieka naprzemienna robi dziecku krzywdę. Dziecko powinno mieć jeden dom, a w nim jeden pokój, stałe grono koleżanek i kolegów, jedną szkołę. Na samą myśl pomieszkiwania trochę z mamą, trochę z tatą, co generuje ciągłe zmiany i przeprowadzki, mam ciarki. To musi zaburzać poczucie bezpieczestwa, dlatego nikt mi nie wmówi, że kontakt z obojgiem rodziców jest lepszy od robienia takiej nieustannej rozpierduchy dziecku w jego życiu.
8 2023-07-06 22:16:13 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2023-07-06 22:37:30)
Mamy 21 wiek.
Dzieci większość znajomość nawiązują przez internet.
Teraz "kolega" nie odnosi sie do kolegi z ławki czy klasy
Wiecie jak to wygląda w szkole mojego syna?
On i jego przyjaciele uchodzą za dziwaków, bo spotykają sie po szkole, nie po to aby pograć na komputerze, czy obejrzeć jakieś gówno na tik toku.
Tylko żeby pojeździć na rowerze, pograć sobie w piłkę, itp
Teraz wpadli sobie na fajny pomysł, że jeżdżą po rożnych ciekawych miejscach w okolicy na rowerze,(kapliczki,pałacyki zabytkowe wiaty, głazy przydrożne) robią tego zdjęcia, wywołują i tworzą sobie taki album, z najlepszymi trasami rowerowymi.
I to, przez ich rówieśników, jest uznawane za dziwne.
Bo przecież wszystko jest w internecie.
Świetnie to co nadchodzi opisał Dukaj w książce "Po piśmie"
Że przechodzimy z cywilizacji piśmiennej, do cywilizacji bezpośredniego transferu przeżyć
Po co "coś robić" choćby pisać, zwiedzić jakieś miejsce, poznawać czy doświadczać.
Skoro interaktywne formy przekazu internetowego, może nam, bez ruszania sie z domu "wszczepić" odpowiednie emocje które towarzysza temu czy tamtemu.
Ogólnie bardzo polecam ta książkę , bo pozwala zrozumieć zmianę które widzimy u najmłodszego pokolenia.
Patrzycie na świat dzieci, swoimi dorosłymi oczami, a on tak nie wygląda, on jest inny.
Nie będzie 100% problemów z kontaktem rówieśnikami z prostego powodu.
Ten kontakt jest juz na innym poziomie.
Cały czas widzę nie zrozumienie zmian.
To juz nie sa te czasy, że zmiana szkoły, oznaczała zerwanie kontaktów, bo 1 min telefonu kosztowała 1zł.
Ten kontakt dziś cały czas trwa, i rozwija sie równolegle, w realu i w sieci.
Dzis więzi, ba związki zawiązuje sie w internecie.
Dochodzimy do punktu, że młodzi ludzie, nie potrzebują juz kontaktu ( tego namacalnego, fizycznego) z drugim człowiekiem.
9 2023-07-06 22:21:02 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2023-07-06 22:21:31)
To koronny przykład, dlaczego pewien rodzaj mężczyzn tak gardłuje za opieką naprzemienną. Żeby taki wyszedł na swoje, dziecko powinno nawet chodzić do dwóch szkół, bo to przecież tylko kwestia dzienników elektronicznych - brakuie mi tu emotikona facepalm.
ci mężczyźni nie gardłowali byt tak, gdyby kobiety nie łamały praw ojców i nie krzywdziły dzieci, zabierając im ów kontakt z tata.
Można wybrać: albo model opieki naprzemiennej.
Albo wsadzanie do wiezień kobiet, które krzywdzą dzieci, uniemożliwiając im kontakt z ojcem.
10 2023-07-06 22:50:35 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2023-07-06 22:53:03)
Swanen napisał/a:To koronny przykład, dlaczego pewien rodzaj mężczyzn tak gardłuje za opieką naprzemienną. Żeby taki wyszedł na swoje, dziecko powinno nawet chodzić do dwóch szkół, bo to przecież tylko kwestia dzienników elektronicznych - brakuie mi tu emotikona facepalm.
ci mężczyźni nie gardłowali byt tak, gdyby kobiety nie łamały praw ojców i nie krzywdziły dzieci, zabierając im ów kontakt z tata.
Można wybrać: albo model opieki naprzemiennej.
Albo wsadzanie do wiezień kobiet, które krzywdzą dzieci, uniemożliwiając im kontakt z ojcem.
Ale to dotyczy tylko części kobiet po rozwodach, a Ty już postulowałeś, że najlepiej byłoby, gdyby opieka naprzemienna była obligatoryjna. To wciąż są rozgrywki między dorosłymi, a dziecko jest tylko narzędziem, którego dobrem taki tatuś albo mamusia wycierają sobie buzię.
Nic chyba gorszego nie ma dla dziecka jak rozwód rodziców, jak dochodzi szarpanina o dziecko to tragedia.
Prawda jest, że kobiety często utrudniają kontakt ojca z dzieckiem, ale też dużo ojców olewa dziecko, jak założy nowa rodzinę i ma drugie dzieci. Co do opieki naprzemiennej to też nie wszyscy ojcowie chcą i mogą taką opiekę sprawować.
Problem jest więc skomplikowany... ja jestem za opieką naprzemienną, choć nieobligatoryjną, przynajmniej ojciec wie co to jest wychowanie dzieci i ma z nimi lepszy kontakt.
To bardziej zaprocentuje w przyszłości niż ograniczaniu ojcu kontaktu z dzieckiem, jak już i tak jest ograniczony.
12 2023-07-06 22:54:45 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-07-06 23:10:30)
Na długo przed upowszechnieniem się opieki naprzemiennej pojawił się syndrom, fenomen DDRR,takie coś jak DDA więc dotychczasowy model opieki w co drugi weekend i podobnych wariantów tego modelu jest i był do dupy,ma wiele braków i dochodzi do nadużyć np alienowania jednego rodzica, gra/szantaże dziećmi, wyłudzanie pieniędzy w tym alimentów etc, nie sprawdza się u wielu dzieci, nie leczy traumy rozwodowej a nawet ją pogłębia.
Potrzeba czasu i badań nad opieką naprzemienną żeby wyciągnąć jakieś wnioski,nie ma sensu pozbawiać dzieci i rodziców jednej z możliwości
Założenie z góry że opieka naprzemienna jest szkodliwa, jest mocno na wyrost,a porównywanie niedogodności związanych z tym modelem opieki u dziecka/dzieci do niedogodności jednej dorosłej osoby w mieszkaniu w dwóch miejscach jest nieadekwatne kompletnie.
Miejsce pobytu to jeden z elementów większej całości kształtowania poczucia bezpieczeństwa .
Szeptuch napisał/a:Swanen napisał/a:To koronny przykład, dlaczego pewien rodzaj mężczyzn tak gardłuje za opieką naprzemienną. Żeby taki wyszedł na swoje, dziecko powinno nawet chodzić do dwóch szkół, bo to przecież tylko kwestia dzienników elektronicznych - brakuie mi tu emotikona facepalm.
ci mężczyźni nie gardłowali byt tak, gdyby kobiety nie łamały praw ojców i nie krzywdziły dzieci, zabierając im ów kontakt z tata.
Można wybrać: albo model opieki naprzemiennej.
Albo wsadzanie do wiezień kobiet, które krzywdzą dzieci, uniemożliwiając im kontakt z ojcem.Ale to dotyczy tylko części kobiet po rozwodach, a Ty już postulowałeś, że najlepiej byłoby, gdyby opieka naprzemienna była obligatoryjna.
Bo widzę więcej zalet w tej opiece niż wad.
I tak, uważam, że powinna byc obligatoryjna.
Zdecydowałeś sie na dziecko, to dbaj o nie.
A nie to że tatuś rzuci kilka stów alimentów i wszystko spada na kobietę.
Albo kobieta odgrywa sie na ojcu dzieci.
Oczywiście, ten model powinien byc natychmiast przerwany, gdy jeden z rodziców zaniedbuje swój obowiązek.
I oczywiście odpowiednio do zaniedbań ukarany.
14 2023-07-06 22:56:21 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2023-07-06 22:57:05)
Co do opieki naprzemiennej to też nie wszyscy ojcowie chcą i mogą taką opiekę sprawować.
No właśnie. Zresztą dotyczy to również matek. Tym bardziej każda sytuacja powinna być rozpatrywana indywidualnie i ZAWSZE z nastawieniem na rzeczywiste dobro dziecka, bo jakie to dobro, kiedy dziecko czuje, że głownie zawadza??
Niestety miałem okazję w moim otoczeniu kilka razy obserwować jak wygląda opieka naprzemienna w praktyce.
Ponieważ rodzice mieszkają na przeciwnych końcach miasta, dzieci chodzą do szkoły mniej więcej w połowie drogi, skutkiem czego codziennie muszą być do tej szkoły wożone, co zajmuje godzinę w jedną stronę. Mieszkają tak daleko od szkoły, że nie ma mowy, żeby koleżanki i koledzy z klasy ich kiedykolwiek odwiedzili.
Przez dwa tygodnie matka wychowuje dzieci po swojemu, narzuca im swoją wizję świata. Potem przez dwa tygodnie ojciec tłumaczy dzieciom że ich matka jest idiotką i skutecznie wybija im z głowy wszystko czego się od niej nauczyły, zniechęca do zajęć na które ich zapisała, wprowadza swoje porządku. Potem matka przez kolejne dwa tygodnie odkręca wszystko co "ten kretyn" ojciec im nakładł do głowy i wychowuje dzieci po swojemu. I tak dalej.
Dzieci są tak psychicznie wykończone, że będą potem potrzebowały długiej terapii.
Niestety miałem okazję w moim otoczeniu kilka razy obserwować jak wygląda opieka naprzemienna w praktyce.
Ponieważ rodzice mieszkają na przeciwnych końcach miasta, dzieci chodzą do szkoły mniej więcej w połowie drogi, skutkiem czego codziennie muszą być do tej szkoły wożone, co zajmuje godzinę w jedną stronę. Mieszkają tak daleko od szkoły, że nie ma mowy, żeby koleżanki i koledzy z klasy ich kiedykolwiek odwiedzili.
Przez dwa tygodnie matka wychowuje dzieci po swojemu, narzuca im swoją wizję świata. Potem przez dwa tygodnie ojciec tłumaczy dzieciom że ich matka jest idiotką i skutecznie wybija im z głowy wszystko czego się od niej nauczyły, zniechęca do zajęć na które ich zapisała, wprowadza swoje porządku. Potem matka przez kolejne dwa tygodnie odkręca wszystko co "ten kretyn" ojciec im nakładł do głowy i wychowuje dzieci po swojemu. I tak dalej.
Dzieci są tak psychicznie wykończone, że będą potem potrzebowały długiej terapii.
No właśnie, niektórzy wyraźnie zapomnieli, że aby to mogło się udać, trzeba dwojga naprawdę mądrych, dojrzałych i dobrze się ze sobą dogadujących rodziców. Tutaj zapytam: ilu z tych po rozwodach/rozstaniach takich znacie??
No właśnie, niektórzy wyraźnie zapomnieli, że aby to mogło się udać, trzeba dwojga naprawdę mądrych, dojrzałych i dobrze się ze sobą dogadujących rodziców. Tutaj zapytam: ilu z tych po rozwodach/rozstaniach takich znacie??
Sporo.
Jedyne krzywe akcje jakie znam w takich układach wynikają z działań eks-partnerek, które nie patrząc na dobrostan dziecka, chcą jedynie dojebać byłemu za wszelką cenę.
Ela, ale po co badania długookresowe, jak tobie jest źle i na tej podstawie wysnułaś odpowiednie wnioski? Liczba osób badanych: 1, okres badania: jakiś czas, wiek badanego dziecka: pow. 50lat... wszystko się zgadza, metodologia zachowana, sądy mają podkładkę, żeby odrzucać opiekę naprzemienną. Wystawisz jakieś certyfikaty do tego?
Opieka naprzemienna wyklucza korzystne dla rodziców opodatkowanie podatkowe.
Czy powinna być obligatoryjna? Myślę, że jednak nie, bo ludzie muszą mieć wybór, dzieci także.
Czy może być dobra dla rodziców?
Zależy jak na to spojrzeć. Dobra może być w tym sensie, że zarówno matka, jak i ojciec mogą regularnie odpocząć od dzieci i nawet łatwiej im jest realizować swoje życie osobiste.
Odpoczynek od kieratu związanego z trzymaniem dziecka pod swoim dachem jest bardzo ważny. Dzieci to nie tylko radość, ale przede wszystkim ciężka codzienna harówka.
Dlaczego tylko jeden rodzic miałby się męczyć, a drugi cieszyć się wolnością?
Przepisy przepisami, ale wiadomo, że ludzie bywają różni. Trafi się np matka furiatka albo ojciec damski bokser lub zwykły ćpun czy pijak - trzeba to na siłę zmuszać dzieci, żeby ci dwa tygodnie przeprowadzaly się w koszmarne miejsce.
Próbuje to sobie wyobrazić - oto jestem dzieckiem i co dwa tygodnie ktoś pakuje mi walizkę, bo znowu muszę jechać do rodzica, którego wręcz nie znoszę albo Sue boję.
U mamy mam swój kawałek podłogi, czysta pościel, smaczne jedzonko, na bieżąco prane rzeczy i idę do ojca, który trzyma mnie w syfie, tak jak i sam siebie trzyma w syfie.
Całe szczęście, że przynajmniej mama ma zwyczaj szykować ojcu torbę wałówki dla mnie i komplet czystych ubrań na każdy dzień.
Nie do wytrzymania po prostu.
Tylko liczyłabym dni do końca tego przymusowego zesłania.
Opieka naprzemienna jest, moim skromnym zdaniem, jednym z głupszych pomysłów nowego porządku świata.
20 2023-07-07 07:57:09 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2023-07-07 08:00:59)
Ulle:
Nie ma rozwiązań idealnych, bo ten świat idealny nie jest.
Tak ja napisałem, ta opieka powinna byc przerwana, jezeli jeden z rodziców zaniedbuje swoje obowiązki.
Dodatkowo, tak jak napisałem, ta opieka nie powinna byc implikowana, w momencie gdy dochodziło do przemocy.
I teraz pytanie:
Co jest ważniejsze dla dziecka?
Niedogodności związane z zmianą miejsca pobytu, ale możliwość wychowania przez dwoje rodziców.
Czy brak tych niedogodności, za to brak poprawnych wzorców?
Nie istnieją badania o szkodliwości takiej opieki.
Natomiast istnieją tysiące badan o tym czym kończy sie dla dziecka brak męskich i żeńskich wzorców
Najbardziej wyraźne u czarnoskórych w USA
Gdzie blisko 80% dzieci wychowuje sie bez ojców.
I czym sie to dla nich kończy.
Niestety miałem okazję w moim otoczeniu kilka razy obserwować jak wygląda opieka naprzemienna w praktyce.
Ponieważ rodzice mieszkają na przeciwnych końcach miasta, dzieci chodzą do szkoły mniej więcej w połowie drogi, skutkiem czego codziennie muszą być do tej szkoły wożone, co zajmuje godzinę w jedną stronę. Mieszkają tak daleko od szkoły, że nie ma mowy, żeby koleżanki i koledzy z klasy ich kiedykolwiek odwiedzili.
Przez dwa tygodnie matka wychowuje dzieci po swojemu, narzuca im swoją wizję świata. Potem przez dwa tygodnie ojciec tłumaczy dzieciom że ich matka jest idiotką i skutecznie wybija im z głowy wszystko czego się od niej nauczyły, zniechęca do zajęć na które ich zapisała, wprowadza swoje porządku. Potem matka przez kolejne dwa tygodnie odkręca wszystko co "ten kretyn" ojciec im nakładł do głowy i wychowuje dzieci po swojemu. I tak dalej.
Dzieci są tak psychicznie wykończone, że będą potem potrzebowały długiej terapii.
Jak się ma tak głupich rodziców, to żaden rodzaj opieki nie zda egzaminu.
22 2023-07-07 08:50:07 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-07 08:50:29)
Jeszcze co walizek, o czym pisze ulle, to normalnie u każdego rodzica, dziecko powinno mieć swój pokój, jak i wszystko co jest potrzebne do ubrania, higieny, nawet książki, więc wystarczy plecak.
23 2023-07-07 09:10:32 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-07-07 09:50:30)
Zaden sędzia, któremu by kazano w ten
Sposób zyć, by tego .nie zaklepał.
Ludzie wysiadają z pracy w takim trybie.
Sąsiedzi mieli gniazdowanie, tak ich to wymęczyło, że teraz jest tylko matka I wszyscy się wreszcie do siebie uśmiechają..ojciec do matki też, gdy przychodzi na weekendy
Opisałem dość rozlegle swój przypadek, ale jakis error i nie opudblikowało w wątku - masakra
:D. W skrócie - pisze z osobistych doświadczeń i moje opinie. Opieka naprzemienna nie jest idealnym rozwiązaniem,ale daje jakiś balans i bliskość w tej ciężkiej i nienaturalnej dla dziecka sytuacji. Pare moich obserwacji, który wydaje mi się pomagają, żeby w miarę to funkcjonowało:
- rodzice musza być "normalni", w miare sie dogadywać w sprawach wychopwania dziecka i trzymać "jeden front"
- odległość od rodziców musi być niedaleka ( u mnie mieszkaliśmy pare ulic od siebie, jedna dzielnica - ci sami koledzy, szkoła, nie trzeba bylo nigdzie wozić itd)
- dziecko też musi mieć nastawienie, że się przypasuje do tego modelu
- jest to czasowe rozwiązanie, uważam, że dla mniejszych dzieci, nastolatki raczej się nie zaadaptują do tego zbyt dobrze
U mnbie obecnie syn mieszka głownie ze mną, ze względu na to, że jego matka wyprowadziła się z partnerem swoim i nowym dzieckiem do innego miasta. Ustaliliśmy z nią z synem, że lepiej będzie że zostanie u mnie (bo to była 8ma klasa, żeby nie musiał dojeżdżać z innego miasta, znowu wozić książek itd). Ma jedno swoje miejsce i chyba mu to pasuje. Przyszeł już taki okres w jego życiu, że tego potrzebował, stabilizacji i nie chciał dłużej juz kontynuować tego w takim formacie. Teraz do mamy jeździ w odwiedziny i czasem na noske. Wiadomo, nie była to łatwa dla niej decyzja, ale wiele czynników się zgrało i tak to ustaliliśmy. Pzdr!
Opisałem dość rozlegle swój przypadek, ale jakis error i nie opudblikowało w wątku - masakra
:D.
Admin idiota ustawił limit czasowy po którym Cię wylogowuje.
Więc jak długo piszesz posta, czyli zawiera on dużo tresći, to go nie opublikujesz.
Dlatego nie warto pisać długich postów.
26 2023-07-07 10:54:57 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2023-07-07 10:55:31)
Dzieki opiece naprzemiennej ojciec ma rowniez obowiazki wzgledem dziecka,a nie rzuci kase i raz do roku na urodziny da prezent ewentualnie na swieta i jest wolny i wesoly... kobieta ma czas wolny dla siebie,bo dzieci rowniez spedzaja czas u taty, ktory z kolei tez ma czas dla siebie,gdy dzieci sa z matka... dla dzieci tez dobre, bo naprrzemiennie widza obu rodzicow, a nie tatusia raz do roku
27 2023-07-07 11:09:25 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-07-07 11:16:28)
Ulle:
Nie ma rozwiązań idealnych, bo ten świat idealny nie jest.
Tak ja napisałem, ta opieka powinna byc przerwana, jezeli jeden z rodziców zaniedbuje swoje obowiązki.
Dodatkowo, tak jak napisałem, ta opieka nie powinna byc implikowana, w momencie gdy dochodziło do przemocy.I teraz pytanie:
Co jest ważniejsze dla dziecka?
Niedogodności związane z zmianą miejsca pobytu, ale możliwość wychowania przez dwoje rodziców.
Czy brak tych niedogodności, za to brak poprawnych wzorców?Nie istnieją badania o szkodliwości takiej opieki.
Natomiast istnieją tysiące badan o tym czym kończy sie dla dziecka brak męskich i żeńskich wzorców
Najbardziej wyraźne u czarnoskórych w USA
Gdzie blisko 80% dzieci wychowuje sie bez ojców.
I czym sie to dla nich kończy.
Szeptuch, ja rozumiem o czym Ty do mnie piszesz, ale kurcze bądź bardziej życiowy.
Przecież przynajmniej jeden z rodziców nie mógłby żyć spokojnie, tylko co chwilę latać po sądach i wnosić zażalenia, bo końca nie byłoby udowadniania, czasem bzdetow wydumanych z palca.
Chcąc zostać choćby nawet i spawaczem, tokarzem albo innym fachowcem musisz zrobić przynajmniej trzymiesięczny kurs.
Tymczasem nie ma żadnych kursów przygotowujących ludzi do rodzicielstwa.
Wystarczy bzyknac i już jest jakieś dziecko.
Nawet największy kretyn albo potwór może naprodukowac potomstwa, ile wlezie.
A potem wiadomo czym się to kończy.
I weź tu człowieku wprowadź obligatoryjny obowiązek czy tam przywilej opieki naprzemiennej, jak czasem kobieta musiała ciemna nocą będąc w koszuli nocnej chwytać dzieci i spierdzielac z domu przed wariatem.
A potem miałaby być przyznana opieka naprzemienna?
Wieka, pewnie że dziecko powinno pójść z plecakiem, ale niestety w życiu raczej nic nie wygląda idealnie, tylko wprost przeciwnie.
Znałam przypadek takiego degenerata, który już nawet nie miał za co kupić sobie żarcia, bo tak chlal, ale zawsze pod koniec tygodnia kłapał dziobem, że chce dzieci na kilka godzin.
Wiadomo o co mu chodziło. O żarcie, bo była żona wiedziała, że dzieci będą musiały głodować. Pakowała więc wałówkę, a cudowny ojciec miał wyżerkę przynajmniej na dwa kolejne dni.
TSEL napisał/a:Opisałem dość rozlegle swój przypadek, ale jakis error i nie opudblikowało w wątku - masakra
:D.
Admin idiota ustawił limit czasowy po którym Cię wylogowuje.
Więc jak długo piszesz posta, czyli zawiera on dużo tresći, to go nie opublikujesz.
Dlatego nie warto pisać długich postów.
Bo na forum powinno się pisać zwięźle i na temat, a nie elaboraty ![]()
29 2023-07-07 12:41:34 Ostatnio edytowany przez paslawek (2023-07-07 12:47:46)
Gary napisał/a:TSEL napisał/a:Opisałem dość rozlegle swój przypadek, ale jakis error i nie opudblikowało w wątku - masakra
:D.
Admin idiota ustawił limit czasowy po którym Cię wylogowuje.
Więc jak długo piszesz posta, czyli zawiera on dużo tresći, to go nie opublikujesz.
Dlatego nie warto pisać długich postów.Bo na forum powinno się pisać zwięźle i na temat, a nie elaboraty
Z resztą jak się okazuje mało komu się chce się czytać takie ściany tekstu,
ludziska się męczą strasznie jak przeczytają więcej niż 5 zdań
![]()
30 2023-07-07 12:43:31 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-07 12:43:52)
"Tymczasem nie ma żadnych kursów przygotowujących ludzi do rodzicielstwa.
Wystarczy bzyknac i już jest jakieś dziecko.".
Takie kursy by się przydały też przyszłym małżonkom, bo my nie za bardzo umiemy żyć w związkach.
Tylko, że to wszystko nierealne... Nie byłoby nawet chętnych, bo my oczywiscie wszystko wiemy najlepiej ![]()
Mamy 21 wiek.
Dzieci większość znajomość nawiązują przez internet.
Teraz "kolega" nie odnosi sie do kolegi z ławki czy klasyWiecie jak to wygląda w szkole mojego syna?
On i jego przyjaciele uchodzą za dziwaków, bo spotykają sie po szkole, nie po to aby pograć na komputerze, czy obejrzeć jakieś gówno na tik toku.
Tylko żeby pojeździć na rowerze, pograć sobie w piłkę, itp
Teraz wpadli sobie na fajny pomysł, że jeżdżą po rożnych ciekawych miejscach w okolicy na rowerze,(kapliczki,pałacyki zabytkowe wiaty, głazy przydrożne) robią tego zdjęcia, wywołują i tworzą sobie taki album, z najlepszymi trasami rowerowymi.
I to, przez ich rówieśników, jest uznawane za dziwne.
Bo przecież wszystko jest w internecie.
Świetnie to co nadchodzi opisał Dukaj w książce "Po piśmie"
Że przechodzimy z cywilizacji piśmiennej, do cywilizacji bezpośredniego transferu przeżyć
Po co "coś robić" choćby pisać, zwiedzić jakieś miejsce, poznawać czy doświadczać.
Skoro interaktywne formy przekazu internetowego, może nam, bez ruszania sie z domu "wszczepić" odpowiednie emocje które towarzysza temu czy tamtemu.
Ogólnie bardzo polecam ta książkę , bo pozwala zrozumieć zmianę które widzimy u najmłodszego pokolenia.Patrzycie na świat dzieci, swoimi dorosłymi oczami, a on tak nie wygląda, on jest inny.
Nie będzie 100% problemów z kontaktem rówieśnikami z prostego powodu.
Ten kontakt jest juz na innym poziomie.
Cały czas widzę nie zrozumienie zmian.
To juz nie sa te czasy, że zmiana szkoły, oznaczała zerwanie kontaktów, bo 1 min telefonu kosztowała 1zł.
Ten kontakt dziś cały czas trwa, i rozwija sie równolegle, w realu i w sieci.
Dzis więzi, ba związki zawiązuje sie w internecie.
Dochodzimy do punktu, że młodzi ludzie, nie potrzebują juz kontaktu ( tego namacalnego, fizycznego) z drugim człowiekiem.
Trochę odleciałeś ziomuś.
Mam 8letniego synka. Jego przyjaznie nie odbywają sie przez internet, bo on jest jezzcze na to za mały. Wiele dzieci jest przywiazanych do miejsca i bardzo trudno adaptują się do nowego otoczenia i osób. Do tej grupy nalezy moj syn. Ma przyjaciol ale te przyjaznie te efekt wielomiesiecznych wspolnych zabaw w szkole i na boisku.
Do czego jednak zmierzam,: ja i moj były mąz jestesmy w trakcie "sporu", ktory model opieki mamy wybrać. Jestesmy juz 4 lata po rozwodzie. Na poczatku nie było mowy o opiece naprzemiennej bo synek mial tylko 4 lata. Teraz mąz tego chce, ja mocno sie waham. Zgodzilam sie na od srody do piniedzialku co 2 weekend. Ale tydzien tu, tydzien tam wydaje mi sie szalonym pomyslem. Wiem ze narazi to na stres synka ale nie chce tez zamykac sie totalnie na ten pomysł. Jestem sceptyczna, uwazam ze powinno to byc bardzo indywidualnie rozpatrywane. W zadnym wypadku nie obligatoryjnie... a pomysl o dwoch szkolach az mrozi mi krew w zylach. Tylko facet mogl wpasc na taki pomysl. Dziecko to nie lalka, ma emocje. Serio koleś , jestem na nie.
Ciekawe ile w tym "jestem na nie" faktycznie troski o dobro dziecka, a ile o swoje.
Gdyby była obligatoryjna, to skończył by sie matriarchat, i to twoje "jestem sceptyczna" nie miało by znaczenia.
Bo głos ojca byłby tak samo ważny.
Gdyby była obligatoryjna, to skończył by sie matriarchat
Ciekawe ile w tym "skończyłby się matriarchat" faktycznie troski o dobro dziecka...
Fakt, obecna sytuacja jest patologiczna, ale zastępowanie jej na siłę inną patologią to nic dobrego.
Opisałem już jak w praktyce wygląda opieka naprzemienna. Liczenie na to że rodzice będą się dobrze dogadywali i "grali do jednej bramki" to naiwność, niestety często dzieci się w takiej sytuacji stają jedynie narzędziem do mszczenia się na byłym partnerze/partnerce.
A dla mnie mogliby zniesc alimenty, ale wprowadzic prawny nakaz opieki naprzemiennej ,gdzie tydzien dziecmi zajmuje sie matka,a drugi tydzien ojciec. Moze jakby faceci wiedzieli,ze dzieciom trzeba zalatwic opiekunke, by moc isc do pracy,po pracy gotowac obiady plus sprzatac to by sami przyznali, ze jednak te alimenty nie byly takie zle do placenia
Zakładam wątek tutaj, bo dział właściwy.
Chociaż mnie tak bezpośrednio i teraz nie dotyczy, bo dzieci mam już samodzielne.
Otóż z powodów rodzinnych mieszkam na przemian w dwóch miejscach.
I wiecie co? To jest naprawdę hardkorowe dla mnie, dorosłej osoby, a co dopiero dla dzieci.
Pewnie za 10 lat będzie modne leczenie się z tego jak DDA.
Nie róbcie im tego, please..
Ela, z całym szacunkiem ale się nie zgodzę, bo nie mogę!! Dzieci z opieki naprzemiennej gdy rodzice żyją ze sobą w zgodzie i się nie szarpią o byle g...no, doskonale się rozwijają. Psycholodzy zajmujący się problematyką pieczy naprzemiennej są zgodni, że należy stosować opiekę naprzemienną tylko przy zgodnej współpracy rodziców w aspektach wychowawczych. Nie powinno się jej stosować, gdy dziecko jest uwikłane w konflikt lojalnościowy. W takim przypadku orzeczenie przez sąd opieki naprzemiennej byłoby sprzeczne z dobrem dziecka. W ramach pieczy naprzemiennej dziecko przebywa na przemian u każdego z rodziców. Gdy rodzice są w tym temacie jednomyślni, miejsce przebywania dziecka nie musi być ustalane z mocy ustawy ani orzeczeniem sądu. Dotyczy to rownież sytuacji, gdy toczy się sprawa rozwodowa lub opiekuńcza. Jedynym warunkiem, jaki musi zaistnieć w takim przypadku, jest wspólne wykonywanie władzy rodzicielskiej przez oboje rodziców. Co oznacza oczywiście, że dziecko nie musi jak w zegarku mieszkać 2 tygodnie u jednego z rodziców, a następne 2 u drugiego. W praktyce opieka naprzemienna w Polsce jest możliwa tylko wówczas, gdy rodzice tak wspólnie postanowią i będą w stanie osiągnąć porozumienie w tej sprawie, a sąd po przeanalizowaniu zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego nie sprzeciwi się takim ustaleniom. Moim zdaniem takie rozwiązanie to maximum korzyści dla dziecka, bo to świadczy o dobrej komunikacji między rodzicami i o ich chęci zrobienia wszystkiego, aby ich dzieci wychowywały się w atmosferze zrozumienia i szacunku. Niestety, takie rozwiązanie dotyczy tylko rodziców na pewnym poziomie i niech to sobie kto tłumaczy jak chce.
Ela210 napisał/a:Zakładam wątek tutaj, bo dział właściwy.
Chociaż mnie tak bezpośrednio i teraz nie dotyczy, bo dzieci mam już samodzielne.
Otóż z powodów rodzinnych mieszkam na przemian w dwóch miejscach.
I wiecie co? To jest naprawdę hardkorowe dla mnie, dorosłej osoby, a co dopiero dla dzieci.
Pewnie za 10 lat będzie modne leczenie się z tego jak DDA.
Nie róbcie im tego, please..Ela, z całym szacunkiem ale się nie zgodzę, bo nie mogę!! Dzieci z opieki naprzemiennej gdy rodzice żyją ze sobą w zgodzie i się nie szarpią o byle g...no, doskonale się rozwijają. Psycholodzy zajmujący się problematyką pieczy naprzemiennej są zgodni, że należy stosować opiekę naprzemienną tylko przy zgodnej współpracy rodziców w aspektach wychowawczych. Nie powinno się jej stosować, gdy dziecko jest uwikłane w konflikt lojalnościowy. W takim przypadku orzeczenie przez sąd opieki naprzemiennej byłoby sprzeczne z dobrem dziecka. W ramach pieczy naprzemiennej dziecko przebywa na przemian u każdego z rodziców. Gdy rodzice są w tym temacie jednomyślni, miejsce przebywania dziecka nie musi być ustalane z mocy ustawy ani orzeczeniem sądu. Dotyczy to rownież sytuacji, gdy toczy się sprawa rozwodowa lub opiekuńcza. Jedynym warunkiem, jaki musi zaistnieć w takim przypadku, jest wspólne wykonywanie władzy rodzicielskiej przez oboje rodziców. Co oznacza oczywiście, że dziecko nie musi jak w zegarku mieszkać 2 tygodnie u jednego z rodziców, a następne 2 u drugiego. W praktyce opieka naprzemienna w Polsce jest możliwa tylko wówczas, gdy rodzice tak wspólnie postanowią i będą w stanie osiągnąć porozumienie w tej sprawie, a sąd po przeanalizowaniu zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego nie sprzeciwi się takim ustaleniom. Moim zdaniem takie rozwiązanie to maximum korzyści dla dziecka, bo to świadczy o dobrej komunikacji między rodzicami i o ich chęci zrobienia wszystkiego, aby ich dzieci wychowywały się w atmosferze zrozumienia i szacunku. Niestety, takie rozwiązanie dotyczy tylko rodziców na pewnym poziomie i niech to sobie kto tłumaczy jak chce.
Cała filozofia - głupi rodzice = skrzywdzone dzieci
mądrzy rodzice = szczęśliwe dzieci
model opieki nie ma znaczenia
Opieka naprzemienna sprawia, że dziecko niby ma 2 domy, a tak naprawdę nigdy nie jest w pełni "u siebie". To takie ciągłe życie na walizkach, pakowanie ubrań, książek, zabawek, zastanawianie się, czy wszystko się zabrało, ciagłe uczenie się od nowa, w której szafce w kuchni są kubki, a w której herbata. Nie wierzę, że dziecko może mieć w takiej sytuacji poczucie bezpieczeństwa, stabilności.
Tak samo w kontekście relacji z rówieśnikami - więzi tworzą się przez wspólne spędzanie czasu, dzielenie przeżyć. Cykliczne zmiany otoczenia na pewno temu nie sprzyjają.
No i niby fajnie.
A potem mama chłopca się z kimś zwiąże i tata też, albo już są.
Będą mieć inne dzieci, mama będzie w ciąży.
Z noworodkiem
Bedzie przyjeżdżać do tego mieszkania czy co powie?
Albo tata, gdy go będzie nowa żona potrzebować przy zmianie pieluch?
Opieka naprzemienna sprawia, że dziecko niby ma 2 domy, a tak naprawdę nigdy nie jest w pełni "u siebie". To takie ciągłe życie na walizkach, pakowanie ubrań, książek, zabawek, zastanawianie się, czy wszystko się zabrało, ciagłe uczenie się od nowa, w której szafce w kuchni są kubki, a w której herbata. Nie wierzę, że dziecko może mieć w takiej sytuacji poczucie bezpieczeństwa, stabilności.
Tak samo w kontekście relacji z rówieśnikami - więzi tworzą się przez wspólne spędzanie czasu, dzielenie przeżyć. Cykliczne zmiany otoczenia na pewno temu nie sprzyjają.
Polowe rzeczy mozna zostawic u matki, a druga polowe u ojca np czesc ubran u matki,czesc u ojca,. Podobnie zabawki i inne rzeczy. Moim zdaniem wieksza sie krzywde robi dziecku,gdy widuje ojca raz na rok,niz wtedy gdy mieszka u niego co drugi tydzien.
Ale dlaczego raz na rok? Przecież zwykle nic nie stoi na przeszkodzie co tygodniowemu kontaktowi, albo vo 2 tygodnie i codziennemu przez komunikatory.
Czy tata co się pojawią raz na rok to ten chętny na opiekę naprzemienną?.
41 2023-07-08 17:55:29 Ostatnio edytowany przez Socjallibertarianin (2023-07-08 17:58:57)
Podsumuję dość krótko Polska mentalność w Szwecji większość rodzin rozstaje się w przyjaźni. Owszem anielicy amerykanie i kilka innych państw ma podobnie (ale nie jest taż tak tragicznie jak u nas). mieszkając 4 lata w Sztokholmie myślałem że tylko ja miałem szczęście do takich fajnych ludzi teraz widzę iż generalnie Szwedzi wyłączając migrantów) rozstają się bardzo pokojowo. Zauważyłem także iż w Niemczech oraz Szwecji bardzo fajnie rozstają się Albańczycy. Tu szczególne podziękowania dla pary Dodaj-ów co rozstała się po 10 latach i zostali w przyjaźni. Polaków dam na równi z Rosjanami oraz Węgrami. Bija się kopią o byle co. A w sądach wyciągają wszelakie brudy.
42 2023-07-08 18:00:18 Ostatnio edytowany przez Grasse (2023-07-08 18:03:37)
Ale o co chodzi?
Zapewne o to, że antyziobryzm kończy się tam, gdzie mężczyznę chcącego kontaktu z dzieckiem uznaje się za oprawcę.
Podsumuję dość krótko Polska mentalność w Szwecji większość rodzin rozstaje się w przyjaźni. Owszem anielicy amerykanie i kilka innych państw ma podobnie (ale nie jest taż tak tragicznie jak u nas). mieszkając 4 lata w Sztokholmie myślałem że tylko ja miałem szczęście do takich fajnych ludzi teraz widzę iż generalnie Szwedzi wyłączając migrantów) rozstają się bardzo pokojowo. Zauważyłem także iż w Niemczech oraz Szwecji bardzo fajnie rozstają się Albańczycy. Tu szczególne podziękowania dla pary Dodaj-ów co rozstała się po 10 latach i zostali w przyjaźni. Polaków dam na równi z Rosjanami oraz Węgrami. Bija się kopią o byle co. A w sądach wyciągają wszelakie brudy.
Tam równość płci rozumieją literalnie - a nie w sposób gdzie mizoandria projektuje mizoginię.
Osoba z zewnątrz, nawet bliski znajomy, nie wie jak rozstaje się dana para.
Może być bardzo grzecznie i układanie na zewnątrz, a w środku wiele napięć, których się nie zdradza znajomym.
O moim rozstaniu z ex mezem wiele osób nie wiedzialo nawet i się nie domyslalo, jakie było piekło.Bo się z tym nie obnosilismy na zewnątrz.
Lendy123 napisał/a:Opieka naprzemienna sprawia, że dziecko niby ma 2 domy, a tak naprawdę nigdy nie jest w pełni "u siebie". To takie ciągłe życie na walizkach, pakowanie ubrań, książek, zabawek, zastanawianie się, czy wszystko się zabrało, ciagłe uczenie się od nowa, w której szafce w kuchni są kubki, a w której herbata. Nie wierzę, że dziecko może mieć w takiej sytuacji poczucie bezpieczeństwa, stabilności.
Tak samo w kontekście relacji z rówieśnikami - więzi tworzą się przez wspólne spędzanie czasu, dzielenie przeżyć. Cykliczne zmiany otoczenia na pewno temu nie sprzyjają.Polowe rzeczy mozna zostawic u matki, a druga polowe u ojca np czesc ubran u matki,czesc u ojca,. Podobnie zabawki i inne rzeczy. Moim zdaniem wieksza sie krzywde robi dziecku,gdy widuje ojca raz na rok,niz wtedy gdy mieszka u niego co drugi tydzien.
A wyobrażasz sobie podzielić swoje rzeczy na pół i używać jednych przez 2 tygodnie, a drugich przez kolejne 2 naprzemiennie? Np. chodzić 2 tygodnie w niebieskiej kurtce, a 2 kolejne w zielonej? 2 tygodnie bawić się jednymi lalkami, a kolejne 2 innymi? Ciężko tak funkcjonować.
Pamiętam, jak przed całkowicie wspólnym zamieszkaniem pomieszkiwałam u mojego (wtedy jeszcze nie) męża - często łapałam się na tym, że coś, czego potrzebuje jest akurat w innym miejscu.
45 2023-07-08 20:12:23 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-07-08 20:17:15)
Od zawsze mieszkałam w wielkich miastach i jestem przyzwyczajona do tego, że Polacy generalnie wyglądają nieźle, są dość dobrze ubrani, no widać, że to ludność zadbana i raczej na poziomie.
Od prawie ośmiu lat mieszkałam w małym zapyziałym miasteczku na terenie Galicji, teraz to nawet gorzej, bo wręcz na wiosce, tyle tylko, że bardzo dużej.
I wiecie co?
Nie chce nikogo urazić, ale uwierzcie mi ludzie, których widuję na ulicach tego miasteczka, oględnie mówiąc zgodnie z poprawnością polityczną, nie wyglądają fajnie. Powiedziałabym nawet, że okropnie ( to akurat nie jest poprawne politycznie).
Teraz już mniej mnie to razi, ale na początku ciężko mi było przyzwyczaić się do tego.
Nawet nie chce mi się ich szerzej opisywać, bo chyba każdy domyśla się, w jakim kierunku zdążam.
Tak więc czasem myślę sobie " nie patrz na nich z góry, przecież to też są wyborcy'
A teraz przejdźmy do opieki naprzemiennej - strach się bać.
Tyle mam do powiedzenia.
Od zawsze mieszkałam w wielkich miastach i jestem przyzwyczajona do tego, że Polacy generalnie wyglądają nieźle, są dość dobrze ubrani, no widać, że to ludność zadbana i raczej na poziomie.
Od prawie ośmiu lat mieszkałam w małym zapyziałym miasteczku na terenie Galicji, teraz to nawet gorzej, bo wręcz na wiosce, tyle tylko, że bardzo dużej.
I wiecie co?
Nie chce nikogo urazić, ale uwierzcie mi ludzie, których widuję na ulicach tego miasteczka, oględnie mówiąc zgodnie z poprawnością polityczną, nie wyglądają fajnie. Powiedziałabym nawet, że okropnie ( to akurat nie jest poprawne politycznie).
Teraz już mniej mnie to razi, ale na początku ciężko mi było przyzwyczaić się do tego.
Nawet nie chce mi się ich szerzej opisywać, bo chyba każdy domyśla się, w jakim kierunku zdążam.
Tak więc czasem myślę sobie " nie patrz na nich z góry, przecież to też są wyborcy'A teraz przejdźmy do opieki naprzemiennej - strach się bać.
Tyle mam do powiedzenia.
Sam mieszkam na takim zadupiu, tylko na terenach byłej Rzeszy.
Wioska z 200 mieszkańców, i ślepa droga.
I powiem ci, że jak rozwodził sie mój sąsiad, to była to sensacja i powód do plotek dla całej wioski.
I oczywiście to on był tym złym i najgorszym, bo to on wniósł o rozwód, bo zona go oszukała w sprawie chęci posiadania dzieci.
Ilu znasz tam takich, którzy odważyli sie na rozwód?
Przecież to grzech.
Ludzie tam tkwią w nieszczęśliwych małżeństwach, krzywdząc tym sposobem siebie i dzieci przy okazji, ale rozwodu nie wezmą "bo co ludzie powiedzą"
Potrafili sie do mnie przypierdolić, bo jak to facet może mieć pomalowane paznokcie, i to na czarno, że niby to demoralizuje młodzież, a sami wracają z sklepu o 7 rano, z nowa dostawa alkoholu, ale to niby nie demoralizuje.
To jest specyfika takich społeczności, i nic z tym nie zrobisz.
wiec raczej nie obwiał bym sie, jak opieka naprzemienna by tu wyglądała.
Grasse wiesz jak mało mężczyzn chce kontaktu ze swoim dzieckiem. Gdy już znajdzie nową partnerkę. Powinien być przepis obligujący taką osobę by w razie zerwania kontaktu dodatkowo płaciła na opiekę psychologiczną. Mam przykład we władnej rodzinie gdzie facet po swojej zdradzie i rozwodzie interesował się dzieckiem 4 lata a później nagle zerwał kontakt. Gdy ona nie dała za wygraną i znalazła jego nowy telefon to on wykrzyczał spie@@@@@@ mam już nową rodzinę. Znajdź sobie jakiegoś faceta albo opiekunkę z resztą ten dzieciak zawsze mnie wkurzał. Powiedział to przez telefon gdy akurat obok był 10 letni Bartek.
48 2023-07-08 22:04:18 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2023-07-08 22:06:32)
JuliaUK33 napisał/a:Lendy123 napisał/a:Opieka naprzemienna sprawia, że dziecko niby ma 2 domy, a tak naprawdę nigdy nie jest w pełni "u siebie". To takie ciągłe życie na walizkach, pakowanie ubrań, książek, zabawek, zastanawianie się, czy wszystko się zabrało, ciagłe uczenie się od nowa, w której szafce w kuchni są kubki, a w której herbata. Nie wierzę, że dziecko może mieć w takiej sytuacji poczucie bezpieczeństwa, stabilności.
Tak samo w kontekście relacji z rówieśnikami - więzi tworzą się przez wspólne spędzanie czasu, dzielenie przeżyć. Cykliczne zmiany otoczenia na pewno temu nie sprzyjają.Polowe rzeczy mozna zostawic u matki, a druga polowe u ojca np czesc ubran u matki,czesc u ojca,. Podobnie zabawki i inne rzeczy. Moim zdaniem wieksza sie krzywde robi dziecku,gdy widuje ojca raz na rok,niz wtedy gdy mieszka u niego co drugi tydzien.
A wyobrażasz sobie podzielić swoje rzeczy na pół i używać jednych przez 2 tygodnie, a drugich przez kolejne 2 naprzemiennie? Np. chodzić 2 tygodnie w niebieskiej kurtce, a 2 kolejne w zielonej? 2 tygodnie bawić się jednymi lalkami, a kolejne 2 innymi? Ciężko tak funkcjonować.
Pamiętam, jak przed całkowicie wspólnym zamieszkaniem pomieszkiwałam u mojego (wtedy jeszcze nie) męża - często łapałam się na tym, że coś, czego potrzebuje jest akurat w innym miejscu.
Teraz to juz wymyslasz problemy. Moja corka ma opieke naprzemienna, tyle,ze ona jest u mojego ex od piatku po szkole do niedzieli wieczorem i jakos nie mialam nigdy problemu z tym w czym corka bedzie chodzila ubrana albo,ze cos potrzebuje. Jak czegos zabraklo mnie albo ex to szlismy to kupic proste... dzieki temu moj ex tez sie poczuwa do obowiazkow nie chce zadnych alimentow od niego i tak,ale wolnosci bym mu nie dala 100%,bo dlaczego to ja tylko mam zapieprzac przy dziecku, a on sobie zyje wolny? Niech przynajmniej na weekendy zabiera corke i poczuwa sie do obowiazkow
49 2023-07-08 22:47:13 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-07-08 22:48:40)
No to nie jest opieka naprzemienną.
Twoja córka Julia ma uporządkowane życie, bo w powszednie dni jest z Tobą, a ojciec weekendowy.
To nie to samo.
To jest zdrowsze, ona ma stały rytm.
Czyli wie co będzie robić we wtorek, itd
Ela (I inne panie z forum, których dotyczy problem) by inaczej śpiewała, gdyby po rozwodzie mąż dostał większość czasu z dziećmi. Dlaczego (skoro odrzucilibysmy naprzemienną) to matka ma częściej widzieć się z dziećmi? Pisze oczywiście o rodzicach, którzy na równi chcą sprawować opiekę.
Lendy123 napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:Polowe rzeczy mozna zostawic u matki, a druga polowe u ojca np czesc ubran u matki,czesc u ojca,. Podobnie zabawki i inne rzeczy. Moim zdaniem wieksza sie krzywde robi dziecku,gdy widuje ojca raz na rok,niz wtedy gdy mieszka u niego co drugi tydzien.
A wyobrażasz sobie podzielić swoje rzeczy na pół i używać jednych przez 2 tygodnie, a drugich przez kolejne 2 naprzemiennie? Np. chodzić 2 tygodnie w niebieskiej kurtce, a 2 kolejne w zielonej? 2 tygodnie bawić się jednymi lalkami, a kolejne 2 innymi? Ciężko tak funkcjonować.
Pamiętam, jak przed całkowicie wspólnym zamieszkaniem pomieszkiwałam u mojego (wtedy jeszcze nie) męża - często łapałam się na tym, że coś, czego potrzebuje jest akurat w innym miejscu.
Teraz to juz wymyslasz problemy. Moja corka ma opieke naprzemienna, tyle,ze ona jest u mojego ex od piatku po szkole do niedzieli wieczorem i jakos nie mialam nigdy problemu z tym w czym corka bedzie chodzila ubrana albo,ze cos potrzebuje. Jak czegos zabraklo mnie albo ex to szlismy to kupic proste... dzieki temu moj ex tez sie poczuwa do obowiazkow nie chce zadnych alimentow od niego i tak,ale wolnosci bym mu nie dala 100%,bo dlaczego to ja tylko mam zapieprzac przy dziecku, a on sobie zyje wolny? Niech przynajmniej na weekendy zabiera corke i poczuwa sie do obowiazkow
To nie jest opieka naprzemienna. Opieka naprzemienna zakłada, że dziecko spędza tyle samo czasu z jednym i drugim rodzicem.
52 2023-07-09 10:41:08 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-07-09 11:05:05)
Mój ex miał tyle czasu z dziećmi ile chciał.
I często dla tych dzieci dorosłych i nastolatków nie miał czasu, zwłaszcza jak poznawal nową miłość.
Potrafił olac zaplanowane wakacje z córką by jechać na nie z nową Panią.
I jakbyś czytał wątki na forum to byś widział więcej takich przypadków. Pokaż mi jeden wątek na tym forum pt żoną zabrania mi widywać się z dziećmi.
Jest za to trochę wątków kobiet z malutkimi dziećmi, gdzie mąż się migał od zajmowania się nimi.
Watek, gdzie znamy sytuację, a nie jeden wpis.
Gdyby się tak zdarzyło że miałaby. 2 dni w tygodniu decyzją sądu z jakiegokolwiek powodu to wykorzystalabym na maxa, a w tygodniu była w do dyspozycji dzieci na komunikatorach.
Nie skupialabym się na swojej krzywdzie, a kasę wydała na dzieci, zamiast na adwokatów.
Natomiast jak ktoś ma kompletnie patologiczną sytuację gdy były uniemożliwia mu widywanie dzieci, niech walczy o własną opiekę,
53 2023-07-09 11:38:27 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2023-07-09 11:39:40)
JuliaUK33 napisał/a:Lendy123 napisał/a:A wyobrażasz sobie podzielić swoje rzeczy na pół i używać jednych przez 2 tygodnie, a drugich przez kolejne 2 naprzemiennie? Np. chodzić 2 tygodnie w niebieskiej kurtce, a 2 kolejne w zielonej? 2 tygodnie bawić się jednymi lalkami, a kolejne 2 innymi? Ciężko tak funkcjonować.
Pamiętam, jak przed całkowicie wspólnym zamieszkaniem pomieszkiwałam u mojego (wtedy jeszcze nie) męża - często łapałam się na tym, że coś, czego potrzebuje jest akurat w innym miejscu.
Teraz to juz wymyslasz problemy. Moja corka ma opieke naprzemienna, tyle,ze ona jest u mojego ex od piatku po szkole do niedzieli wieczorem i jakos nie mialam nigdy problemu z tym w czym corka bedzie chodzila ubrana albo,ze cos potrzebuje. Jak czegos zabraklo mnie albo ex to szlismy to kupic proste... dzieki temu moj ex tez sie poczuwa do obowiazkow nie chce zadnych alimentow od niego i tak,ale wolnosci bym mu nie dala 100%,bo dlaczego to ja tylko mam zapieprzac przy dziecku, a on sobie zyje wolny? Niech przynajmniej na weekendy zabiera corke i poczuwa sie do obowiazkow
To nie jest opieka naprzemienna. Opieka naprzemienna zakłada, że dziecko spędza tyle samo czasu z jednym i drugim rodzicem.
Moze i tak jednak moj ex nadal zabiera corke na weekendy,a jak ma urlop to corka rowniez spedza z nim dni w tygodniu,wiec nie jest to.opieka naprzemienna, ale za to jest to cos zblizonego do niej i naprawde nikt nigdy nie mial takich rozterek, ze u.mnie dziecko bawi sie innymi zabawkami, a u ex tez ma inne zabawki-no bez jaj,zeby dziecko nie mialo kontaktu z ojcem,bo tam sa inne zabawki
54 2023-07-09 11:56:14 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-09 15:13:59)
Jest też tak, że jak jest opieka naprzemienna, to równo zobowiazuje dwie strony i trzeba się dogadać, a nie olewać jak wygodnie.
Nieodpowiedzialny rodzic nawet nie zgodzi się na taką opiekę.
55 2023-07-09 14:49:40 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2023-07-09 14:50:55)
Jest też tak, że jak jest opieka naprzemienna, to równo ziobowiazuje dwie strony i trzeba się dogadać, a nie olewać jak wygodnie.
Nieodpowiedzialny rodzic nawet nie zgodzi się na taką opiekę.
Tez jestem takiego zdania. Tatus,ktory bedzie wolal imprezowac i korzystac z zycia nigdy nie zgodzi sie na opieke naprzemienna albo jakakolwiek,by miec obowiazki przy dziecku. Predzej rzuci jakis ochlap dla dziecka niz sie nim zajmie. Ja nienawidze jak facet ma 100% wolnosc od obowiazkow nad dzieckiem, ktore sam zrobil. Zadnymi alimentami sie tak nie przejmuje jak faktem,ze to ja bym.musiala sie zajechac robota przy dziecku a on by sie moze bawil swietnie gdzies na urlopie o to napewno nie-niedoczekanie jego.Niech sobie nie placi alimentow, ale kuzwa przy dziecku tez ma zapieprzac chociaz weekendy I tak mu poszlam na reke,bo ma taka prace, gdzie w tygodniu ciezko by mu sie bylo corka zajac
Już tu kiedyś zalecałam Szeptuchowi oraz wszystkim innym, którzy z taką lekkością zarządzają czasem i poczuciem bezpieczeństwa dzieci (swoich i obcych), żeby umieścili te dzieciaki w jednym mieszkaniu/domu, w którym jest ich jeden pokój, jedne ciuchy i jedna codzienna rutyna, a sami niech się zmieniają z drugim rodzicem w systemie tydzień w tydzień lub innym. I niech sobie sprawdzą, czy to taka fajna sprawa, czy się zaadatpują, czy fajnie jest wozić w te i we wte swoje "zabawki". No przecież wszystko dla dobra dzieci, no nie?
Już tu kiedyś zalecałam Szeptuchowi oraz wszystkim innym, którzy z taką lekkością zarządzają czasem i poczuciem bezpieczeństwa dzieci (swoich i obcych), żeby umieścili te dzieciaki w jednym mieszkaniu/domu, w którym jest ich jeden pokój, jedne ciuchy i jedna codzienna rutyna, a sami niech się zmieniają z drugim rodzicem w systemie tydzień w tydzień lub innym. I niech sobie sprawdzą, czy to taka fajna sprawa, czy się zaadatpują, czy fajnie jest wozić w te i we wte swoje "zabawki". No przecież wszystko dla dobra dzieci, no nie?
Moja corka sie zaadoptowala dawno temu i dosc szybko. Wiele dzieci pewnie tez. Tylko zaborcze mamusie trzymaja dzieci na sile przy sobie,zeby pozniej narzekac, ze sa urobione po same uszy robota, podczas gdy pan i wladca buja sie autem po imprezkach i oprocz przelania alimentow o ktore de fakto mozna osiwiec zanim sie wywalczy nic wiecej go nie interesuje. Rozwody/rozstania sie zdarzaja niestety coraz czysciej, ale to nie znaczy,ze po rozstaniu wszystkie obowiazki zwiazane z dzieckiem maja spasc na kobiete, a facet korzysta z wolnosci
Moja corka sie zaadoptowala dawno temu i dosc szybko. Wiele dzieci pewnie tez. Tylko zaborcze mamusie trzymaja dzieci na sile przy sobie,zeby pozniej narzekac, ze sa urobione po same uszy robota, podczas gdy pan i wladca buja sie autem po imprezkach i oprocz przelania alimentow o ktore de fakto mozna osiwiec zanim sie wywalczy nic wiecej go nie interesuje. Rozwody/rozstania sie zdarzaja niestety coraz czysciej, ale to nie znaczy,ze po rozstaniu wszystkie obowiazki zwiazane z dzieckiem maja spasc na kobiete, a facet korzysta z wolnosci
O tobie nie mówiłam, bo ty naprzemiennej z cała pewnością nie wprowadziłaś dla dobra dziecka, ale z zemsty na eksie, żeby mu przypadkiem za dobrze i za łatwo nie było. Paskudna motywacja, znacznie gorsza od "zaborczości" mamusiek.
O przemiennej dowiedziałam się dopiero wtedy, gdy na dobre już funkcjonowała.
Pomyślałam sobie " co to za czort, o co chodzi w tej naprzemiennej.
Poczytałam sobie i stwierdziłam, że coraz glupsi ludzie rządzą tym światem.
O co tu tak naprawdę chodzi?
Czy o miganie się od alimentów?
A może państwo ma korzyść z tego, że rodzice nie mają ulg podatkowych?
No musiało przecież chodzić o kasę, bo na pewno nie o dobro dziecka, które niczego więcej się nie uczy, jak tylko lawirowania między dorosłymi i czerpania korzyści.
JuliaUK33 napisał/a:Moja corka sie zaadoptowala dawno temu i dosc szybko. Wiele dzieci pewnie tez. Tylko zaborcze mamusie trzymaja dzieci na sile przy sobie,zeby pozniej narzekac, ze sa urobione po same uszy robota, podczas gdy pan i wladca buja sie autem po imprezkach i oprocz przelania alimentow o ktore de fakto mozna osiwiec zanim sie wywalczy nic wiecej go nie interesuje. Rozwody/rozstania sie zdarzaja niestety coraz czysciej, ale to nie znaczy,ze po rozstaniu wszystkie obowiazki zwiazane z dzieckiem maja spasc na kobiete, a facet korzysta z wolnosci
O tobie nie mówiłam, bo ty naprzemiennej z cała pewnością nie wprowadziłaś dla dobra dziecka, ale z zemsty na eksie, żeby mu przypadkiem za dobrze i za łatwo nie było. Paskudna motywacja, znacznie gorsza od "zaborczości" mamusiek.
Ta ha ha zaraz pekne ze smiechu od kiedy to wymaganie od faceta,ktorego zasranym obowiazkiem jest rowniez zajmowanie sie wlasnym dzieckiem jest zemsta? I tak oczywiscie nigdy bym nie pozwolila na to,by facet po zrobieniu mi dziecka korzystal z wolnosci to tak jakby naplul mi w twarz i ze smiechen powiedzial "patrz ty teraz tutaj zapieprzac musisz przez tyle lat,a ja sobie wolny jestem" -no mysle ,ze jednak takie zachowanie jest wieksza podloscia ze strony faceta niz,gdy kobieta wymaga, by poczuwal sie do obowiazkow nad wlasnym dzieckiem
Ta ha ha zaraz pekne ze smiechu od kiedy to wymaganie od faceta,ktorego zasranym obowiazkiem jest rowniez zajmowanie sie wlasnym dzieckiem jest zemsta? I tak oczywiscie nigdy bym nie pozwolila na to,by facet po zrobieniu mi dziecka korzystal z wolnosci to tak jakby naplul mi w twarz i ze smiechen powiedzial "patrz ty teraz tutaj zapieprzac musisz przez tyle lat,a ja sobie wolny jestem" -no mysle ,ze jednak takie zachowanie jest wieksza podloscia ze strony faceta niz,gdy kobieta wymaga, by poczuwal sie do obowiazkow nad wlasnym dzieckiem
Doprawdy jesteś uroczym człowiekiem. Musiałaś być wspaniałą zoną, a jaką matką jesteś, to wolę nie zgadywać.
Milusio, że uważasz, że ty możesz eksowi pozwalać lub nie pozwalać na jakieś tam życie, ale prawda jest taka, że gdyby chłop się jutro zawinął z walizkami i wyprowadził do USA, bo - uwaga, to może być szok, wolno mu to zrobić i żaden sąd go od tego nie powstrzyma - ty po prostu zostaniesz sama z tym waszym biednym dzieckiem. I będziesz sama przy nim "robić", a pewnie też sama na nie zarabiać, bo trudno ściąga się alimenty z kogoś siedzącego na innym kontynencie. Tak więc to, że macie opiekę naprzemienną (choć weekendy z tatą de facto nie są opieką naprzemienną) jest tylko wolą i chęcią ojca, a nie twoim nakazem, wymaganiem poczuwania się czy co tam jeszcze wymyślisz.
Doprawdy jesteś uroczym człowiekiem. Musiałaś być wspaniałą zoną, a jaką matką jesteś, to wolę nie zgadywać.
Milusio, że uważasz, że ty możesz eksowi pozwalać lub nie pozwalać na jakieś tam życie, ale prawda jest taka, że gdyby chłop się jutro zawinął z walizkami i wyprowadził do USA, bo - uwaga, to może być szok, wolno mu to zrobić i żaden sąd go od tego nie powstrzyma - ty po prostu zostaniesz sama z tym waszym biednym dzieckiem. I będziesz sama przy nim "robić", a pewnie też sama na nie zarabiać, bo trudno ściąga się alimenty z kogoś siedzącego na innym kontynencie. Tak więc to, że macie opiekę naprzemienną (choć weekendy z tatą de facto nie są opieką naprzemienną) jest tylko wolą i chęcią ojca, a nie twoim nakazem, wymaganiem poczuwania się czy co tam jeszcze wymyślisz.
+100
+ tysiąc
+ milion!
Ta ha ha zaraz pekne ze smiechu od kiedy to wymaganie od faceta,ktorego zasranym obowiazkiem jest rowniez zajmowanie sie wlasnym dzieckiem jest zemsta? I tak oczywiscie nigdy bym nie pozwolila na to,by facet po zrobieniu mi dziecka korzystal z wolnosci to tak jakby naplul mi w twarz i ze smiechen powiedzial "patrz ty teraz tutaj zapieprzac musisz przez tyle lat,a ja sobie wolny jestem" -no mysle ,ze jednak takie zachowanie jest wieksza podloscia ze strony faceta niz,gdy kobieta wymaga, by poczuwal sie do obowiazkow nad wlasnym dzieckiem
Doprawdy jesteś uroczym człowiekiem. Musiałaś być wspaniałą zoną, a jaką matką jesteś, to wolę nie zgadywać.
Milusio, że uważasz, że ty możesz eksowi pozwalać lub nie pozwalać na jakieś tam życie, ale prawda jest taka, że gdyby chłop się jutro zawinął z walizkami i wyprowadził do USA, bo - uwaga, to może być szok, wolno mu to zrobić i żaden sąd go od tego nie powstrzyma - ty po prostu zostaniesz sama z tym waszym biednym dzieckiem. I będziesz sama przy nim "robić", a pewnie też sama na nie zarabiać, bo trudno ściąga się alimenty z kogoś siedzącego na innym kontynencie. Tak więc to, że macie opiekę naprzemienną (choć weekendy z tatą de facto nie są opieką naprzemienną) jest tylko wolą i chęcią ojca, a nie twoim nakazem, wymaganiem poczuwania się czy co tam jeszcze wymyślisz.
Wlasnie przez takie wredne osoby jak ty kobiety maja gorzej w zyciu,bo zamiast pomyslec mozgiem, ze skoro facet zrobil dziecko to ma taki sam obowiazek sie nim zajmowac co kobieta, to plujesz jadem i sugerujesz ze jestem zla matka tylko dlatego, ze osmielilam sie wymagac od ojca corki tego co jest rowniez jego zasranym obowiazkiem. Nie moj ex nie ma zamiaru wyjezdzac za granice bo kontakt z corka maja bardzo dobry,wiec nie widze powodow by mial ja opuszczac
64 2023-07-10 11:48:50 Ostatnio edytowany przez Kasssja (2023-07-10 11:49:20)
Wlasnie przez takie wredne osoby jak ty kobiety maja gorzej w zyciu,bo zamiast pomyslec mozgiem, ze skoro facet zrobil dziecko to ma taki sam obowiazek sie nim zajmowac co kobieta, to plujesz jadem i sugerujesz ze jestem zla matka tylko dlatego, ze osmielilam sie wymagac od ojca corki tego co jest rowniez jego zasranym obowiazkiem. Nie moj ex nie ma zamiaru wyjezdzac za granice bo kontakt z corka maja bardzo dobry,wiec nie widze powodow by mial ja opuszczac
Twojej oceny mojej "wredności" w tym wątku nie oceniam, bo to twoje rojenia chorej z nienawiści głowy. Nienawiści do ojca dziecka, widocznej w każdej literce, którą tutaj stawiasz. Po prostu cię informuję, że gdy w życiu twojego ex coś się zmieni, np. jego obecna lub przyszła partnerka zajdzie w ciążę i zażyczy sobie wyjechać na stałe gdziekolwiek, nad morze, w góry albo do USA, to on może to zrobić. Wolno mu, nie ma obowiązku mieszkania z wami w jednej miejscowości aż do 18 waszego dziecka. Różnie się w życiu układa i to, że ty sobie życzysz, żeby było sprawiedliwie tylko dlatego, że ty dałaś jajeczko, a on plemnik, to jest myślenie życzeniowe. W twoich wpisach nie ma ani grama troski o wasze dziecko, starań, by było bezpieczne, spokojne, żeby miało kochających spokojnych rodziców, natomiast widać tylko presję na ojcu, żeby nie szlajał się w soboty wieczór, tylko grzał mleko/układał puzzle/odrabiał lekcje - do wyboru, zależnie od wieku waszego dziecka. Bo je zrobił, więc teraz ma harować koło niego 18 lat przynajmniej tak samo jak ty. A co z waszymi weekendami? Piszesz, że ojciec ma wszystkie, tobie nie zależy na tym, żeby wyjechać z dzieckiem na całe dwa dni gdzieś poza miasto? Iść na cały dzień do zoo/parku/kina? Ty w tygodniu pracujesz, potem pewnie odbierasz dziecko z placówki i spędzacie razem wieczory, tyle ci wystarczy jako mamie? Byle tylko dopilnować, żeby ojciec na disco nie wyskoczył? A co zrobisz, jak pewnego dnia się dowiesz, że w weekendy ojciec zostawia dziecko z opiekunką/swoją matką/koleżanką/sąsiadką, a sam chodzi na balety? Albo że twoje dziecko spędza te weekendy z jego partnerką, a on sobie w tym czasie idzie na koncert? Dasz radę z tym żyć? Bo poziom wścieklizny wyzierający z twoich wpisów wskazuje, że zrobisz wówczas jihad i wybuchniesz jak atomówka.
JuliaUK33 napisał/a:Wlasnie przez takie wredne osoby jak ty kobiety maja gorzej w zyciu,bo zamiast pomyslec mozgiem, ze skoro facet zrobil dziecko to ma taki sam obowiazek sie nim zajmowac co kobieta, to plujesz jadem i sugerujesz ze jestem zla matka tylko dlatego, ze osmielilam sie wymagac od ojca corki tego co jest rowniez jego zasranym obowiazkiem. Nie moj ex nie ma zamiaru wyjezdzac za granice bo kontakt z corka maja bardzo dobry,wiec nie widze powodow by mial ja opuszczac
Twojej oceny mojej "wredności" w tym wątku nie oceniam, bo to twoje rojenia chorej z nienawiści głowy. Nienawiści do ojca dziecka, widocznej w każdej literce, którą tutaj stawiasz. Po prostu cię informuję, że gdy w życiu twojego ex coś się zmieni, np. jego obecna lub przyszła partnerka zajdzie w ciążę i zażyczy sobie wyjechać na stałe gdziekolwiek, nad morze, w góry albo do USA, to on może to zrobić. Wolno mu, nie ma obowiązku mieszkania z wami w jednej miejscowości aż do 18 waszego dziecka. Różnie się w życiu układa i to, że ty sobie życzysz, żeby było sprawiedliwie tylko dlatego, że ty dałaś jajeczko, a on plemnik, to jest myślenie życzeniowe. W twoich wpisach nie ma ani grama troski o wasze dziecko, starań, by było bezpieczne, spokojne, żeby miało kochających spokojnych rodziców, natomiast widać tylko presję na ojcu, żeby nie szlajał się w soboty wieczór, tylko grzał mleko/układał puzzle/odrabiał lekcje - do wyboru, zależnie od wieku waszego dziecka. Bo je zrobił, więc teraz ma harować koło niego 18 lat przynajmniej tak samo jak ty. A co z waszymi weekendami? Piszesz, że ojciec ma wszystkie, tobie nie zależy na tym, żeby wyjechać z dzieckiem na całe dwa dni gdzieś poza miasto? Iść na cały dzień do zoo/parku/kina? Ty w tygodniu pracujesz, potem pewnie odbierasz dziecko z placówki i spędzacie razem wieczory, tyle ci wystarczy jako mamie? Byle tylko dopilnować, żeby ojciec na disco nie wyskoczył? A co zrobisz, jak pewnego dnia się dowiesz, że w weekendy ojciec zostawia dziecko z opiekunką/swoją matką/koleżanką/sąsiadką, a sam chodzi na balety? Albo że twoje dziecko spędza te weekendy z jego partnerką, a on sobie w tym czasie idzie na koncert? Dasz radę z tym żyć? Bo poziom wścieklizny wyzierający z twoich wpisów wskazuje, że zrobisz wówczas jihad i wybuchniesz jak atomówka.
No widzisz niepotrzebnie sie naprodukowalas,bo wymaganie od mojego ex tego by rowniez zajmowal sie nasza corka nie jest rowne nienawisci masz spaczone podejscie i tyle,bo ja z ex normalnie gadamy. Oboje uzgodnilismy taka forme opieki ja chcialam naprzemiennie czyli tydzien u mnie,tydzien u niego, ale po wspolnej rozmowie poszlam mu na reke,ze on zajmuje sie corka tylko weekendy na co sam sie zgodzil ze wzgledu na jego prace... ale ty oczywiscie myslisz, ze to jest calkowicie normalne, ze facet robi kobiecie dziecko,po czym sie zmywa przed porodem albo po nim,a kobieta zostaje sama z dzieckiem i cale obowiazki przy dziecku spadaja na nia,a nie daj Bog zacznie wymagac od ex by dzieckiem sie zajal dwa dni w tygodniu Boze jaka ona wredna, kipi nienawiscia do biednego faceta, maDka roku