Każdego dnia podejmujemy jakieś decyzje, których poniesiemy konsekwencje.
Tak masz rację dziecko nie było planowane. Zaufałam jednemu lekarzowi, mogłam jednak iść skonsultować to gdzieś indziej, nikt nie ma monopolu i wybrać inną metodę antykoncepcji.
Dalej, tak nawet zachodząc w ciąże masz wybór, bo możesz urodzić lub nie.
Nawet jak wybierasz urodzę, możesz oddać do adopcji.
Już tu były 3 decyzje, które wybrałam takie a nie inne.
Dalej mogłam odejść już będąc w ciąży, nie zrobiłam tego, chciałam spróbować, że może się uda.
Mogłam odjeść kiedy dziecko było małe, być może teraz miałabym ułożone życie z kimś innym, a może nie, tego nie wiem. Kolejna decyzja.
Każdego dni, miesiąca roku mogłam odejść być może ułożyłabym sobie już życie.
Praca, mogłam wysłać dziecko do żłobka na 12h i wrócić do pracy, ale tego nie chciałam moja decyzja.
Tylko co mi da, że będę sobie uświadamiać jak wiele złych decyzji podjęłam? Czy to czy było ich 8 czy 80 coś zmieni? Powiecie tak, bo możesz wyciągnąć wnioski i tak nie zrobić owszem, możesz pod jednym warunkiem, że będziesz miał szansę. Zawsze podaję przykład sportowców jeden ma lat 21 drugi 35 żaden nie zdobył medalu na olimpiadzie, konsekwencje te same? Nie, bo ten 21 będzie miał jeszcze szanse a ten który ma 35 to w większości dyscyplin już nie, bo kolejna olimpiada jest za 4 lata.
Tak ja wyciągnęłam wnioski, są błędy które mogę naprawić a są takie których już naprawić nie mogę, bo jest to niemożliwe.
Rozpamiętywanie ile błędów się popełniło w mojej ocenie prowadzi tylko do niepotrzebnej frustracji. Masz sytuację jaką masz i ją możesz zmienić, nie da się zmienić przeszłości ma się wpływ wyłącznie na teraźniejszość i na przyszłość. Owszem popularne jest stwierdzenie wszystko jest możliwe, ale to wszystko w domyśle realne. Bo kiedy masz lat 40 nie cofniesz czasu żeby mieć znów 20. Kiedy budzisz się mając lat 42 i nie masz dzieci to szanse na ich posiadanie są mniejsze niż gdybyś się obudziła w wieku 32, bo takie są uwarunkowania. To tak, jakby ja dziś mieszkając w Trójmieście chciała uprawiać pomarańcze, teoretycznie w warunkach szklarniowych jest to możliwe ale czy jest to opłacalne?
Absolutnie nie mówię, że należy rezygnować z marzeń, ale wybierając cel warto kierować się metodą SMART czyli ów cel ma być osiągalny - achievable, jeśli zakładasz cel który już na początku jest niemożliwy to podasz we frustrację. Dlatego, rozliczenie przeszłości co było błędem a co nie, w mojej ocenie ma znaczenie tylko dla tych rzeczy w których możemy wyciągnąć wnioski i tych błędów więcej nie popełnić, a rozżalanie się nad czymś co było, nie da się tego zmienić i nie możemy tego poprawić w mojej ocenie nie ma sensu.
Jeśli pojechałeś na wakacje i było źle, to wyciągniesz wnioski i więcej tam nie podjedziesz, jeśli liceum było fatalne a już je skończyłeś to możesz powiedzieć komuś, że dla Ciebie było fatalne, ale drugi raz do liceum nie pójdziesz i co da Ci rozpamiętywanie, że ono było fatalne, no nic.
Tak popełniłam wiele błędów, pewnie jak każdy, czy mogę winić mojego ex za to, że on skorzystał w pewien sposób na tych błędach no nie mogę go winić, bo to tak jakbym winiła kogoś, że skorzystał z promocji w sklepie. Absolutnie nie mówię, że to jego wina. Nie mówię też, że życie mi się tak potoczyło i nie miałam na to wpływu, bo miała realnie miałam spory wpływ na to, tak zdecydowałam, tak mam, takie mam możliwości warunki i cofanie kijem Wisły nic nie da, ale można się skupić na czymś co jest możliwe, realne.
Mogę mieć dobre i jeszcze lepszą relację z córką.
W jakiś zakresie mogę naprawić pracę zawodową, jasne że nie będzie to tyle ile mogłam, ale coś tam mogę naprawić.
To jest możliwe i na tym mogę się teraz skupić 