netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Opieka naprzemienna

493 odpowiedzi35 843 wyświetleniazałożony przez Ela210, 06.07.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Opieka naprzemienna

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 494 ]

326

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

Bolesne jest to, że Ty sama siebie tak oceniasz.

Wiesz, jak mnie oceniano, jak walczyłam z rakiem, byłam przeraźliwie chuda i miałam posiniaczone ręce w okolicach wkłuć? - Chyba nie muszę mówić.
To jest niestety konsekwencja życia w schemacie. Samotna matka = ch*owa, brak dzieci = lenistwo, wygoda, itp itd

Tylko czy jest sens cofać kijem Wisłę?

Tak sama weszłam w ten schemat, siebie też tak oceniłam, pomijając, że ja po pierwsze jestem samodzielna finansowo, mam jakieś perspektywy, myślę, że tej drugiej stronie byłabym w stanie wiele zaoferować.

Widzisz, czyli nie mieścisz się w "schemacie samotnej matki na zasiłkach" smile

327

Odp: Opieka naprzemienna
Motocyklistka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

Bolesne jest to, że Ty sama siebie tak oceniasz.

Wiesz, jak mnie oceniano, jak walczyłam z rakiem, byłam przeraźliwie chuda i miałam posiniaczone ręce w okolicach wkłuć? - Chyba nie muszę mówić.
To jest niestety konsekwencja życia w schemacie. Samotna matka = ch*owa, brak dzieci = lenistwo, wygoda, itp itd

Tylko czy jest sens cofać kijem Wisłę?

Tak sama weszłam w ten schemat, siebie też tak oceniłam, pomijając, że ja po pierwsze jestem samodzielna finansowo, mam jakieś perspektywy, myślę, że tej drugiej stronie byłabym w stanie wiele zaoferować.

Widzisz, czyli nie mieścisz się w "schemacie samotnej matki na zasiłkach" smile

Absolutnie, kiedy czytam, że samotna matka szuka bankomatu to jest maga wkurzona, bo to jest absolutnie nie prawda. Jeśli już mowa o wynagrodzeniu, to raczej w tym kierunku że ja nie chciałabym żeby ktoś był ze mną bo dzięki temu będzie miał gdzie mieszkać i się dokwateruje, albo że będzie miał obowiązki domowe z głowy bo i tak gotuje raczej w kierunku że ja nie potrzebuję pasożyta.

Zdecydowanie nie spełniam warunków zasiłków, raczej nieustannie apeluję o zwiększenie kwoty progów podatkowych smile

328

Odp: Opieka naprzemienna

mi się wydaje, że Ciebie wyjątkowo ciągnie do dupków i dlatego tak wyławiasz ich opinie.
Albo żyjesz w jakiejś ułudzie i uważasz że wszyscy muszą Ci sprzyjać po prostu.
wiesz, ja zostałam sama w wieku lat 48 i uwierz wiele znajomych mnie żałowało, że już nic mnie czeka, co ja teraz biedna zrobię.
i wybraż sobie, że te same osoby, które miały bardzo smutne miny i użalały się nade mną, jeszcze smutniejsze zrobiły, gdy mi się powiodło: zawodowo, z dziećmi, z nowym partnerem. smile
takie sytuacje weryfikują znajomości- i to jest dobre.
co Twoje przyjaciółki na to?, Twoi rodzice? Nie widzieli jak Cię były traktuje?

329

Odp: Opieka naprzemienna
Ela210 napisał/a:

mi się wydaje, że Ciebie wyjątkowo ciągnie do dupków i dlatego tak wyławiasz ich opinie.
Albo żyjesz w jakiejś ułudzie i uważasz że wszyscy muszą Ci sprzyjać po prostu.
wiesz, ja zostałam sama w wieku lat 48 i uwierz wiele znajomych mnie żałowało, że już nic mnie czeka, co ja teraz biedna zrobię.
i wybraż sobie, że te same osoby, które miały bardzo smutne miny i użalały się nade mną, jeszcze smutniejsze zrobiły, gdy mi się powiodło: zawodowo, z dziećmi, z nowym partnerem. smile
takie sytuacje weryfikują znajomości- i to jest dobre.
co Twoje przyjaciółki na to?, Twoi rodzice? Nie widzieli jak Cię były traktuje?

Wszyscy widzieli ale pełna rodzina jest najważniejsza. Zapewnia byt rodzinie to siedź cicho inni tego nie mają a Ty masz doceń to
Moje przyjaciółki współczują mi że no jest Ci teraz ciężko sama musisz wszystko dom opłaty zakupy praca dziecko wszystko sama
Współczują nawet szczerze myślę ale przecież każdy ma swoje życie

330

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Wszyscy widzieli ale pełna rodzina jest najważniejsza. Zapewnia byt rodzinie to siedź cicho inni tego nie mają a Ty masz doceń to


Przypuszczam, że sama to tak intelektualnie już pojęłaś, ale dla porządku napiszę.

Minnie, to przekonanie to chwast, który musisz wyrwać z korzeniami. Wyrwać, spalić, unicestwić. Możesz samodzielnie nie dać rady, bo takie chwasty są niczym perz - silne, rozgałęzione i trudne w eliminacji. Są jednak ludzie, którzy już swoje chwasty pousuwali, bo to da się zrobić. Nie zakładaj, że tobie na pewno się nie uda - bo  przy takim założeniu udać się nie może, robi się samospełniające się proroctwo. Tobie się uda tak samo jak bardzo wielu ludziom, w tym rzeszy kobiet, które podobnie jak ciebie wychowano w takim modelu rodzinnego życia. Dla ciebie terapia to nie powinien być dodatek do całej reszty życia tylko jeden z priorytetów na teraz. Inaczej nic z sensem nie zbudujesz, bo fundamenty spaprane. Nie z twojej winy, ale ty je musisz naprawić, nikt inny tego niestety za ciebie nie zrobi.

Najwyraźniej dom rodzinny wychował cię na ofiarę przemocy wdrukowując ci to aż tak silnie, że właściwie nadal pracujesz na tym domowym oprogramowaniu, choć chyba już do ciebie dociera, że ono kompletnie nie jest tym prawidłowym.

331 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-11 22:38:33)

Odp: Opieka naprzemienna
Muqin napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Wszyscy widzieli ale pełna rodzina jest najważniejsza. Zapewnia byt rodzinie to siedź cicho inni tego nie mają a Ty masz doceń to


Przypuszczam, że sama to tak intelektualnie już pojęłaś, ale dla porządku napiszę.

Minnie, to przekonanie to chwast, który musisz wyrwać z korzeniami. Wyrwać, spalić, unicestwić. Możesz samodzielnie nie dać rady, bo takie chwasty są niczym perz - silne, rozgałęzione i trudne w eliminacji. Są jednak ludzie, którzy już swoje chwasty pousuwali, bo to da się zrobić. Nie zakładaj, że tobie na pewno się nie uda - bo  przy takim założeniu udać się nie może, robi się samospełniające się proroctwo. Tobie się uda tak samo jak bardzo wielu ludziom, w tym rzeszy kobiet, które podobnie jak ciebie wychowano w takim modelu rodzinnego życia. Dla ciebie terapia to nie powinien być dodatek do całej reszty życia tylko jeden z priorytetów na teraz. Inaczej nic z sensem nie zbudujesz, bo fundamenty spaprane. Nie z twojej winy, ale ty je musisz naprawić, nikt inny tego niestety za ciebie nie zrobi.

Najwyraźniej dom rodzinny wychował cię na ofiarę przemocy wdrukowując ci to aż tak silnie, że właściwie nadal pracujesz na tym domowym oprogramowaniu, choć chyba już do ciebie dociera, że ono kompletnie nie jest tym prawidłowym.

I co mam powiedzieć, że masz rację?

Nie chce się usprawiedliwiać, ale to taki związek trochę z algorytmu googla, czyli pasuje, bo wspólne cele, bo wspólne wartości, ale nie ma ani grama miłości.
Szacunek u niego to połuszeństwo
Tylko po co to dalej analizować?
Problem w ewentualnej relacji będzie chyba nie dziecko, ale też moje oczekiwania.
Nie umiałam bym dziś żyć z kimś kto chce po pracy wrócić do domu napić się piwka i poleżeć przed tv.
Mimo, że ja ciągle sobie umniejszam, to jednak nie jestem takim totalnym zerem, bo jednak coś tam w życiu osiągnęłam.

332

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Muqin napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Wszyscy widzieli ale pełna rodzina jest najważniejsza. Zapewnia byt rodzinie to siedź cicho inni tego nie mają a Ty masz doceń to


Przypuszczam, że sama to tak intelektualnie już pojęłaś, ale dla porządku napiszę.

Minnie, to przekonanie to chwast, który musisz wyrwać z korzeniami. Wyrwać, spalić, unicestwić. Możesz samodzielnie nie dać rady, bo takie chwasty są niczym perz - silne, rozgałęzione i trudne w eliminacji. Są jednak ludzie, którzy już swoje chwasty pousuwali, bo to da się zrobić. Nie zakładaj, że tobie na pewno się nie uda - bo  przy takim założeniu udać się nie może, robi się samospełniające się proroctwo. Tobie się uda tak samo jak bardzo wielu ludziom, w tym rzeszy kobiet, które podobnie jak ciebie wychowano w takim modelu rodzinnego życia. Dla ciebie terapia to nie powinien być dodatek do całej reszty życia tylko jeden z priorytetów na teraz. Inaczej nic z sensem nie zbudujesz, bo fundamenty spaprane. Nie z twojej winy, ale ty je musisz naprawić, nikt inny tego niestety za ciebie nie zrobi.

Najwyraźniej dom rodzinny wychował cię na ofiarę przemocy wdrukowując ci to aż tak silnie, że właściwie nadal pracujesz na tym domowym oprogramowaniu, choć chyba już do ciebie dociera, że ono kompletnie nie jest tym prawidłowym.

I co mam powiedzieć, że masz rację?

Nie chce się usprawiedliwiać, ale to taki związek trochę z algorytmu googla, czyli pasuje, bo wspólne cele, bo wspólne wartości, ale nie ma ani grama miłości.
Szacunek u niego to połuszeństwo
Tylko po co to dalej analizować?
Problem w ewentualnej relacji będzie chyba nie dziecko, ale też moje oczekiwania.
Nie umiałam bym dziś żyć z kimś kto chce po pracy wrócić do domu napić się piwka i poleżeć przed tv.
Mimo, że ja ciągle sobie umniejszam, to jednak nie jestem takim totalnym zerem, bo jednak coś tam w życiu osiągnęłam.

Minnie dobrze Ci w takim ukladzie? Nie wolalabys szczęśliwego zycia bez tego zatruwania sie? Mielisz w kolko to samo w glowie. Forumowicze Ci nie pomoga. Tracisz czas a nawet jeszcze mocniej toniesz. Bo zderzenie z ludzmi o tak roznych opiniach i rozgryzanie naszych mądrości wykończyłaby każdego.

Nieważne kto ma racje. Znajdz dobrego terapeute i koniecznie ochote na to. Onaczej nie ruszysz z miejsca. Wiem ..  miałem juz nie pisać

333

Odp: Opieka naprzemienna

Przede wszystkim naprawdę musisz odstawić kontakt z bylym, ograniczyć go do niezbędnych komunikatów.
To pozwoli spojrzeć z dystansu, zobaczyć że to nie było złoto, tylko G..
Naprawdę pomaga.
I kontakt z pozytywnymi ludźmi.znajdz sobie zajęcie gdzie wiele takich osób będziesz spotykać

334 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-12 09:57:06)

Odp: Opieka naprzemienna

Oczywiście, że wiem, że to było gówno które wybrałam.
Dziwne, że jak się rozstaliśmy to praktycznie każdy powiedział, cóż Wy od początku do siebie nie pasowaliście. Szkoda tylko że wtedy kiedy już było za późno.

Dziś wiem, że zmarnowałam najlepsze lata dla kobiety w których mogłam coś stworzyć.
Za jakiś czas przecież będę jak Kaszpir zmanierowana do bólu uważając się za 8 cud świata.

Problem w tym, że kiedy są ludzie młodzi to jest im łatwiej, bo mają podobny etap swojego życia kiedy są to dojrzali ludzie zdecydowanie rzadziej mają podobny etap życia.
Kiedy jest się studentem czy świeżym absolwentem to etap życia jest ten sam, podobne możliwości.

Z czasem mimo tego samego wieku etapy życia są bardzo różne i to jest trudne do przeskoczenia. Dziś nie wyobrażam sobie życia z kimś kto jest na innym poziomie mentalnym, intelektualnym, zawodowym i najważniejsze emocjonalnym. Ja nie lubię dram, krzywych akcji, robienia z igły widły. Nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek relacji z kimś kto Jets lekkoduchem, kto żyje na koszt rodziców.

Co we mnie jest, bardziej żal, złość, zmarnowane szanse. Absolutnie ma ma we mnie tęsknoty, nie ma we mnie żalu z nim, tylko żal utraconych szans. Czasem się łapię na tym, że żal mi nawet tak prostej rzeczy jak możliwość radosnego wyczekiwania na maluszka. Ja nie mam żadnego zjęcia z tego okresu. Nawet na każdym ślubie jest mi gdzieś tam żal, że tego nie było. Zatem absolutnie nie jest mi żal tego związku a tego czego nie miałam i odeszło bezpowrotnie.

Bardzo mnie też boli to, że moja córka nie widziała na codzień czułości pomiędzy ludźmi dorosłymi.

335 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-06-12 10:02:02)

Odp: Opieka naprzemienna

niestety, nie wierzę Ci, że nie byłaś wcześniej marudzącą pesymistką. I że nie uwazasz nadal byłego za dobrą partię i jakby dzisiaj powiedzial- słuchaj, pomyliłem się, wróż do mnie to Ci to wynagrodzę, nie pobiegłabyś w podskokach.
idz na terapię, naprawdę- zacznij chodzić- a może chodzisz, tylko masz gdzieś pracę nas sobą- bo Ci się nie chce i kręcisz się w kółko.
powtarzasz swoje mantry o starosci z uporem godnym lepszej sprawy.

336

Odp: Opieka naprzemienna
Ela210 napisał/a:

niestety, nie wierzę Ci, że nie byłaś wcześniej marudzącą pesymistką. I że nie uwazasz nadal byłego za dobrą partię i jakby dzisiaj powiedzial- słuchaj, pomyliłem się, wróż do mnie to Ci to wynagrodzę, nie pobiegłabyś w podskokach.
idz na terapię, naprawdę- zacznij chodzić- a może chodzisz, tylko masz gdzieś pracę nas sobą- bo Ci się nie chce i kręcisz się w kółko.
powtarzasz swoje mantry o starosci z uporem godnym lepszej sprawy.

Nie zgodzę się z tym, raczej nie jestem osobą marudzącą wbrew tego co mogłoby się wydawać na tym forum.
Nie dałabym mu szansy na powrót, bo już próbował i jej nie dostał.

Oboje zdajemy sobie sprawę, że popełniliśmy błędy, ale nie ma szans na powrót i każde z nas jest tego świadome.

337

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

niestety, nie wierzę Ci, że nie byłaś wcześniej marudzącą pesymistką. I że nie uwazasz nadal byłego za dobrą partię i jakby dzisiaj powiedzial- słuchaj, pomyliłem się, wróż do mnie to Ci to wynagrodzę, nie pobiegłabyś w podskokach.
idz na terapię, naprawdę- zacznij chodzić- a może chodzisz, tylko masz gdzieś pracę nas sobą- bo Ci się nie chce i kręcisz się w kółko.
powtarzasz swoje mantry o starosci z uporem godnym lepszej sprawy.

Nie zgodzę się z tym, raczej nie jestem osobą marudzącą wbrew tego co mogłoby się wydawać na tym forum.
Nie dałabym mu szansy na powrót, bo już próbował i jej nie dostał.

Oboje zdajemy sobie sprawę, że popełniliśmy błędy, ale nie ma szans na powrót i każde z nas jest tego świadome.

A czemu Ty gotujesz ex obiadki i jeszcze mu uslugujesz, skoro on Cię zle traktowal i pewnie nadal to robi np rzucał w Ciebie przedmiotami, tak jak pisalas?
Przecież możesz być już dawno wolna

338

Odp: Opieka naprzemienna

To dlaczego nie uznasz waszego rozstania za dobry zwrot? Tylko masz jakieś interpretacje z dupy?
no błagam Cię Minnie, nie wierzę że na terapii tego nie przerabiałaś.
A moze Ciebie po prostu napędza teraz walka z nim, to też jest uzależnienie.
powiem Ci tyle, mi mój były zwisa i powiewa smile jak sa takie w życiu momenty, gdy go widzę, to jest jak jakiś daleki znajomy, z ktorym nie mam ochoty na bliższe układy.

339 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-12 10:24:19)

Odp: Opieka naprzemienna
Ela210 napisał/a:

To dlaczego nie uznasz waszego rozstania za dobry zwrot? Tylko masz jakieś interpretacje z dupy?
no błagam Cię Minnie, nie wierzę że na terapii tego nie przerabiałaś.
A moze Ciebie po prostu napędza teraz walka z nim, to też jest uzależnienie.
powiem Ci tyle, mi mój były zwisa i powiewa smile jak sa takie w życiu momenty, gdy go widzę, to jest jak jakiś daleki znajomy, z ktorym nie mam ochoty na bliższe układy.

Dlatego, że nie uważam bycia samotną matką za coś fajnego,
W długoterminowej perspektywie jest to dobre, bo nie ogarniając jego mam więcej czasu na swoją pracę, co w dłuższej perspektywie jest dla mnie korzystne.

Jeśli liczyłaś na odpowiedź w sumie to dobrze, bo może kogoś poznam i będziemy fajnymi przyjaciółmi to odpowiedź brzmi nie, nie wychodzę z takiego założenia, bo u mężczyzn takich jakich ja bym oczekiwała nie mam szans.

Natomiast odpowiedni układ kiedy on ma się zająć dzieckiem powoduje, że mogę więcej zaplanować, np dodatkowych zadań pozwalających mi rozwinąć moją działalność.

340

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

To dlaczego nie uznasz waszego rozstania za dobry zwrot? Tylko masz jakieś interpretacje z dupy?
no błagam Cię Minnie, nie wierzę że na terapii tego nie przerabiałaś.
A moze Ciebie po prostu napędza teraz walka z nim, to też jest uzależnienie.
powiem Ci tyle, mi mój były zwisa i powiewa smile jak sa takie w życiu momenty, gdy go widzę, to jest jak jakiś daleki znajomy, z ktorym nie mam ochoty na bliższe układy.

Dlatego, że nie uważam bycia samotną matką za coś fajnego,
W długoterminowej perspektywie jest to dobre, bo nie ogarniając jego mam więcej czasu na swoją pracę, co w dłuższej perspektywie jest dla mnie korzystne.

Sto razy fajniejsze niż żyć pod jednym dachem z agresywnym mezem i jeszcze mu uslugiwac  big_smile

341

Odp: Opieka naprzemienna

Żeby była pełna jasność, bo chyba na tym tle jest dyskurs, mnie nie interesuje poznanie kogoś, dla kogo ja będę wybawcą ale mnie też wybawiać nie trzeba. Jeśli spotykasz kogoś lat blisko 40 i mówi że ma fajną pracę bo płaca 6000 netto w porcie na dwie zmiany, a przełożony nie jest wymagający i jeszcze jak babcia umrze to przejmie po niej mieszkanie, bo aktualnie mieszka z rodzicami. To jak ja mam na to spojrzeć? Tak, super masz rację? No nie. Dlatego dałam sobie spokój.

A co do mojego byłego to szczerze mi on jako on wisi. Ważne dla mnie jest to, żeby się jakoś dogadać co do opieki nad dzieckiem na te lata, co do fiksowania edukacji, a nie czy on jest zadowolony z wakacji, to szczerze mnie mało interesuje. Interesuje mnie głównie temat rozliczenia się wspólnych działań i nic poza tym, może to egoistyczne, materialne, ale taka jest prawa.

342

Odp: Opieka naprzemienna

Ciebie i owszem, "wybawiać" trzeba, ale ty jesteś z tych, co to prędzej utopią  "ratownika" niż dadzą się wywlec z topieli. Niesamowitą siłę psychiczną  masz, problem w tym miedzy innymi że ona jest poza twoją kontrolą, marnuje się.
Stanęłaś na rozdrożu i usiłujesz iść w dwóch kierunkach jednocześnie, co jest nie do zrealizowania i w efekcie kręcisz się w kółko.  Każdy z tych kierunków ma jakieś wady i jakieś zalety, ale najpierw byś musiała wybrać, w którą stronę idziesz.
Masz totalny chaos w priorytetach. Pytałam o doprecyzowanie priorytetu "dobro córki" - zbyłaś. Czemu - bo ci koliduje z drugim "priorytetem" czyli tym, że interesuje cię głównie temat rozliczenia wspólnych działań z byłym oraz to, że ważne jest by się z nim dogadać.

Bycie samotną matką ma wady i zalety jak każdy stan funkcjonowania. Tu nie ma co marudzić, bo jest jak jest. W ramach roztropnej automanipulacji skupić się na zaletach tego stanu ma spory sens, bo stan jako taki ma gdzieś, czy my go lubimy czy nie. Nie możesz zmienić - spróbuj polubić.
Ty nie robisz z igły wideł, Minnie, ty raczej jednego od drugiego nie odróżniasz, mylą ci się. Przemoc ze strony byłego to na przykład widły ogromne, ostre i w gnoju upaprane, ale ty ...nie uciekasz. Bo jednak te pieniądze, bo interesuje cię głównie rozliczenie z nim wspólnych działań finansowych. Choć z drugiej strony piszesz, ze dobra materialne nie są twoim priorytetem i nowszy, lepszy samochód cię nie ucieszy.

Piszesz " nie wyobrażam sobie życia z kimś kto jest na innym poziomie mentalnym, intelektualnym, zawodowym i najważniejsze emocjonalnym." trochę masło maślane, ale powiedzmy intelektualny ok, wymaganie zwykłe. Zawodowy - powiedzmy dyskusyjne, widać pewien brak elastyczności. Ale to najważniejsze twoim zdaniem, poziom emocjonalny? Tu faktycznie trudno ci by było znaleźć kogoś aż tak chaotycznego i niespójnego jak ty obecnie. Wiem, wredne to, co napisałam. Ale taka jesteś w tej chwili, na tym etapie życia. Emocjonalny totalny chaos, choć w roli racjonalnej i poukładanej silnej kobiety  przy pierwszym kontakcie jesteś nawet miejscami wiarygodna. Przez krótki czas.
Na tym etapie intensywnie szukając to może byś i kogoś znalazła - inny model byłego. Bo póki siebie nie poukładasz jesteś bardzo łatwym łupem dla "byłego 2" czyli innego pana stosującego przemoc. Taka, jaka jesteś teraz przyciągasz ich niczym magnes.
Dołączę się do tutejszego chóru - terapia. Terapia dla ofiar przemocy, nie jakakolwiek i u dowolnego terapeuty.

343

Odp: Opieka naprzemienna
Muqin napisał/a:

Ciebie i owszem, "wybawiać" trzeba, ale ty jesteś z tych, co to prędzej utopią  "ratownika" niż dadzą się wywlec z topieli. Niesamowitą siłę psychiczną  masz, problem w tym miedzy innymi że ona jest poza twoją kontrolą, marnuje się.
Stanęłaś na rozdrożu i usiłujesz iść w dwóch kierunkach jednocześnie, co jest nie do zrealizowania i w efekcie kręcisz się w kółko.  Każdy z tych kierunków ma jakieś wady i jakieś zalety, ale najpierw byś musiała wybrać, w którą stronę idziesz.
Masz totalny chaos w priorytetach. Pytałam o doprecyzowanie priorytetu "dobro córki" - zbyłaś. Czemu - bo ci koliduje z drugim "priorytetem" czyli tym, że interesuje cię głównie temat rozliczenia wspólnych działań z byłym oraz to, że ważne jest by się z nim dogadać.

Bycie samotną matką ma wady i zalety jak każdy stan funkcjonowania. Tu nie ma co marudzić, bo jest jak jest. W ramach roztropnej automanipulacji skupić się na zaletach tego stanu ma spory sens, bo stan jako taki ma gdzieś, czy my go lubimy czy nie. Nie możesz zmienić - spróbuj polubić.
Ty nie robisz z igły wideł, Minnie, ty raczej jednego od drugiego nie odróżniasz, mylą ci się. Przemoc ze strony byłego to na przykład widły ogromne, ostre i w gnoju upaprane, ale ty ...nie uciekasz. Bo jednak te pieniądze, bo interesuje cię głównie rozliczenie z nim wspólnych działań finansowych. Choć z drugiej strony piszesz, ze dobra materialne nie są twoim priorytetem i nowszy, lepszy samochód cię nie ucieszy.

Piszesz " nie wyobrażam sobie życia z kimś kto jest na innym poziomie mentalnym, intelektualnym, zawodowym i najważniejsze emocjonalnym." trochę masło maślane, ale powiedzmy intelektualny ok, wymaganie zwykłe. Zawodowy - powiedzmy dyskusyjne, widać pewien brak elastyczności. Ale to najważniejsze twoim zdaniem, poziom emocjonalny? Tu faktycznie trudno ci by było znaleźć kogoś aż tak chaotycznego i niespójnego jak ty obecnie. Wiem, wredne to, co napisałam. Ale taka jesteś w tej chwili, na tym etapie życia. Emocjonalny totalny chaos, choć w roli racjonalnej i poukładanej silnej kobiety  przy pierwszym kontakcie jesteś nawet miejscami wiarygodna. Przez krótki czas.
Na tym etapie intensywnie szukając to może byś i kogoś znalazła - inny model byłego. Bo póki siebie nie poukładasz jesteś bardzo łatwym łupem dla "byłego 2" czyli innego pana stosującego przemoc. Taka, jaka jesteś teraz przyciągasz ich niczym magnes.
Dołączę się do tutejszego chóru - terapia. Terapia dla ofiar przemocy, nie jakakolwiek i u dowolnego terapeuty.

Może siei wyraziłam się jasno i niezbyt precyzyjnie,

Dobro córki, ja nie jestem gwiazdą show biznesu i że teraz będę darła japę na byłego. Codziennie rozmawiam z córką, że to że ludzie się rozstają jest częścią życia nie jest fajne, nie jest może normalne, bo nei chciałabym żeby miała taką wizję, że wszystko musi się rozpaść, ale że to jest było i będzie. Podaję jej różne przykłady, że to istnieje od wieków, w tym te z historii, aby łatwiej jej było zrozumieć.

Dobro to tez stabilnosć, pewna przewidywalność, nie może być tak, że ja będę sobie teraz skała do gardeł z nim, obwiniała go i krytykowała na każdym kroku. Jest poczynań nie oceniam, tego co robi, jak sobie radzi, totalnie nie zwracam na to uwagi. Skupiam się na tym, że jak jest u mnie to ma mieć ciepły dom, nie ukrywam, że kiedy mówi o nim źle, to nie biję braw, bo to nie o to chodzi. Jest jej ojcem i kultura rozstania się też jest dla mnie ważna.

Aspekt finansowy, tak jest dla mnie ważny w kontekście naszego rozstania, przez lata dorobił się sporo a ja zostałam z niczym co mnie boli, ale też nie pozwolę mu na to, żeby za każdym razem podkreślał, że mama jest gorsza, nie godzę się na takie podejście, że specjalnie kupi jej coś drogiego i zapyta się co mama kupiła, gdzie Cię mama zabrała. Doskonale wie, że stanowi to naruszenie porozumienia i jest bardzo mocno przez mnie egzekwowane. Nie jest głupi, wie że egzegowanie kar umowych wychodzi mi doskonale.

Tak jest to ważne, bo mimo, że chciałabym żeby się z kimś związał bo szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dziecko to nie mogę pozwolić na to, że znajdzie sobie jakąś lafiryndę i nagle okaże się, że mojemu dziecku się nic albo zbyt mało należy.

Tak, buduję swoje szczęście w założeniu 1+1 maksymalnie nadrabiam utracone lata w pracy, bo jest to dla mnie ważne, bo jestem samotną matką i muszę sama zarobić na wszystko, wiem jak to jest trudne, co więcej ja cenie ludzi pracujących a nie leniwych.

Owszem stosował wobec mnie przemoc, ale co to zmieni, że będę się nad tym użal, było minęło trzeba iść dalej, teraz totalnie bez znaczenia.

Dziś liczy się dla mnie dziecko, żeby ją maksymalnie zaopiekować. Myślę, że bezsensownie wtrąciłam temat mężczyzn bo to bez znaczenia i zaciemnia obraz, jednak tak jest tu bezkompromisowa, ale 100% raz albo wypad. Nie ma mowy nawet o najdrobniejszym potknięciu.

344

Odp: Opieka naprzemienna

Może odwiedż jakiegos prawnika, który specjalizuje sie  w takich sprawach i dowiedz jak możesz zabezpieczyć córkę, a może i siebie?
chodzi o kogoś, kto całkiem weżmie to na siebie, byś nie musiała sie kontaktować z nim.

345

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Owszem stosował wobec mnie przemoc, ale co to zmieni, że będę się nad tym użal, było minęło trzeba iść dalej, teraz totalnie bez znaczenia.

Czyli - błąd fundamentalny.  Nie teraz bez znaczenia tylko całkiem odwrotnie, znaczenie ma przeogromne. Albowiem gdyby nie to, że tyle lat tkwiłaś w przemocowym związku i nadal jesteś w chorej symbiozie z byłym...stan na dziś byłby zupełnie inny.
Nie chodzi o użalanie się ale o zauważenie związków przyczynowo - skutkowych. Po to, żeby się ta przemoc w twoim życiu nie powtórzyła, żebyś córki na ofiarę przemocy nie wychowała ... no i żebyś z tej chorej symbiozy z byłym wyszła.

Jak pójdziesz dalej z tym bagażem to , jak ci pisałam, masz całkiem spore szanse na powtórkę z "byłym 2" czyli kolejnym panem stosującym przemoc. Choćby i dlatego, że nadal uważasz samotne matki za gorsze czyli podświadomie nie chcesz taką być oraz nie akceptujesz tego stanu rzeczy. A to tylko wierzchołek sporej góry lodowej.

Im staranniej i bardziej precyzyjnie piszesz tym wyraźniej widać pewne rzeczy.

Codziennie rozmawiasz z córką o tym, że ludzie się rozstają i to nie jest fajne oraz tłumaczysz jej, dlaczego się rozstają? Żeby zrozumiała? Naprawdę?
Jedenastolatka ma zrozumieć czemu ludzie się rozstają? Toż ona jest DZIECKIEM. Tego nawet wielu dorosłych nie pojmuje w pełni, to jest przeogromne zjawisko psychologiczne, socjologiczne, kulturowe, historyczne i jakie tam jeszcze a ty oczekujesz, że je zrozumie jedenastolatka? Aż się prosi zapytać czy córce to tłumaczysz czy sobie.
Dla córki jest faktem z życia to,  że jej konkretni rodzice się rozstali. Z jakichś przyczyn. Konkretne odtąd - dotąd. Tyle. To potrzebuje WIEDZIEĆ, dlaczego wy się rozstaliście. Na dodatek potrzebuje wiedzieć w wersji odpowiedniej dla dziecka w jej wieku, czyli bez drążenia tematu. Nie potrzebuje natomiast zakłamywania rzeczywistości i tekstów typu "masz wspaniałego ojca". Z takiego tekstu to dziecko widzi że ojciec jest jaki jest i to jest zdaniem matki "wspaniałe". No to albo takie zachowania są wspaniałe u mężczyzn i matka jest jakaś niedorobiona, bo się od tego wspaniałego mężczyzny wyprowadziła zamiast tkwić w stanie szczęśliwości u jego boku albo matka łże jak pokręcona i okropne nazywa wspaniałym i jak tu jej ufać?

Kultura rozstania jest dla ciebie ważna - ok. Dla niego też jest ważna? Nikt nie sugeruje, żebyś przy dziecku psy na nim wieszała, ale co do oceny jego konkretnego POSTĘPOWANIA to już można dyskutować.  Może w jakimś zakresie jakaś ocena jednak by była przydatna, na przykład że nie jest OK na kogoś wrzeszczeć? Że tego się robić nie powinno? A ojciec mianowicie to czyni i to jego konkretne postępowanie jest nie-OK?

Córka sama ma szanse ocenić, czy mama "jest gorsza". Bo nie kupuje tak drogich prezentów i nie zabiera w jakieś wymagające kasy miejsca rozrywki? Serio?
Inna sprawa czy ty masz moc by mu nie pozwolić na takie teksty i zachowania. Nie masz, bo co z tego, że tak czyniąc i mówiąc łamie jakieś warunki porozumienia skoro wie, że nijakich konsekwencji nie poniesie. Łamie i będzie łamał, bo niby czemu nie. Olej, dzieci głupie bywają, ale intuicję mają raczej dobrą, córka tego nie kupi. No chyba że zacznie ona was rozgrywać, choć (chyba) na to jeszcze za mała jest, to zwykle nastolatki robią. Kary umowne? Idealny przykład chorej symbiozy. Nie sposób kogoś wyautować jeśli się go pilnuje i kary umowne mu wymierza.
Nie możesz pozwolić, żeby on się związał z jakąś lafiryndą? Nie masz tu NIC do pozwalania. Jest pełnoletni oraz nie jest ubezwłasnowolniony, zwiąże się z kim zechce, kiedy zechce i  na warunkach, na jakich zechce. Może też  zrobić dowolnej lafiryndzie trójkę ślubnych  dzieci i nie zabronisz, nie uniemożliwisz. Może też...zbankrutować. Przegrać w kasynie na przykład. 
Zamierzasz pilnować jego majątku? To dopiero chora symbioza! Obliczona programowo na lata na dodatek.

Co to znaczy dla ciebie maksymalnie zaopiekować dziecko?

346

Odp: Opieka naprzemienna

Drodzy,

Może ja się źle komunikuję ale tak
1. Nie mówię dziecku o przyczynach rozstania, tylko że nie jesteśmy pierwsi ani ostatni, i to nie jest dziejowa tragedia.
2. Pytania i żal miała mniej więcej do końca marca w czerwcu jest już ich dużo mnie, raczej nawet to zaakceptowała i w sumie się nawet cieszy

Moim problemem jest
1. Żal utraconych lat możliwości
2. Frustracja, ze kiedy ja wchodziłam w ten związek miałam perspektywy możliwości zawodowe, towarzyskie, społeczne on miał dużo mniejsze teraz jest odwrotnie.
3. Ja wszyłam na minusie z gigantycznym kredytem a on na plusie i to bardzo duży
4. On rzeczywiście może mieć z jakaś lafiryndą 3 ślubnych dzieci ja nie, bo jest to z przyczyn zdrowotnych bardzo mało prawdopodobne i w trakcie leczenia teracykilną niedopuszczalne

Co jest na plus
1. Moje dziecko jak i ja jesteśmy ogólnie zdrowe, co jest mega ważne, że nawet jak mam jakieś schorzenia to nie jest coś tragicznego
2. Mam pracę, zawód, zarabiam i nei musze korzystać z pomocy opieki społecznej co w tym kraju jest ważne, bo na wodę by mi brakło
3. Jestem stosunkowo młoda, więc mam jeszcze siłę żeby to wszystko ciągnąć.
4. Mam dach nad głową co też nie jest takie oczywiste w tych czasach.


Nie zamierzam pilnować jego majątku, czy czegokolwiek jest wolnym człowiekiem, nie życzę mu źle. Po prostu nei wyszło i tyle, są inne rzeczy które w życiu cieszą a ktore jeszcze mogę mieć.

347

Odp: Opieka naprzemienna

https://www.netkobiety.pl/t134186.html
Minnie, to jest historia Michała, który jest w podobnej sytuacji i Ela wpadła na pomysł, żebyście poznali swoje historie i się wspierali.
Widzimy w was też pokrewne dusze…

348 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-06-12 22:36:43)

Odp: Opieka naprzemienna

No dobra Minnie. Przepraszam Cie ale od jakiegoś czasu nie czytam Twoich opisów historii Waszego zwiazku. Po przeczytaniu Twojej historii dawno dawno temu pomyślałem (ze współczuciem- tak) ze babka dostala od życia po dupie. Potem dzisiatki slow wsparcia od wszystkich, rady jak stanac na nogach. Wydawało się ze sie pozbieralas, potem przebijały rozne dziwne "fazy", decyzja ze wejdziesz tylko w fwb, ze faceci to sa tacy owacy, potem zmiana zdania, potem wykluczające sie podejscia i coraz większy chaos, do tego sytuacja z córką eks - no po prostu sieczka.

Teraz wiem ze masz duze problemy z (zgaduje) przekonaniami, schematami wyniesionymi z domu, permanentnym stresem, byciem ofiara w przemocowym zwiazku, porzucona przez faceta, potłuczona życiem. To skutek rzeczy na ktore nie mialas wplywu. Nikt nie uwaza Cie za wariatkę (jesli tego boisz sie jak ognia unikając terapii). Raczej widzę czlowieka po przejściach który potrzebuje spokoju ale jednocześnie jest tak  okopany w szkodliwych przekonaniach ze nie chce sam z tego wyjść. Szkodliwych tylko dla Ciebie (i Twojej corki). Reszta ludzi ma wywalone i specjalnie nie cierpią.

Jak dla mnie minął czas współczucia a przyszedł czas oczekiwania na wyniki (zaraz uslysze ze jestem zimny). Jesli te setki postow kierowanych do Ciebie  maja miec sens tondo czegos musza doprowadzic. I wspolczucie tu nic nie da. Wyczerpalo sie. Jest tylko jedna droga do wyników. A Ty jesteś uparta jak osioł. Glupi osioł. Unikasz terapii i pomimo tego ze wszyscy na to cisna nawet słowem nie podejmujesz dyskusji. Ja sie juz nie rozczulam - albo zrobisz cos dla siebie albo bedziesz się staczać. Duża dziewczyna jesteś (choć mloda) ale to Twoja decyzja. NIKT Ci nie pomoze tylko Ty sama. Jak nic nie zmienisz to za 5 lat bedziesz dalej mielić temat.

To forum anonimowe - nikt Cie nie zna. Zrob jedna rzecz o którą Cie proszę 10 raz. Napisz czego boisz sie w terapii. A my postaramy się ustosunkować i może Cie przekonać.

349 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-12 23:10:01)

Odp: Opieka naprzemienna

Czego się boję wstyd mi że tak skończyłam, że tak nisko upadłam.
Każdego dnia, kiedy dojeżdżam do pracy słyszę jak to możliwe że mimo tego, iż jestem do bólu profesjonalna, to jednak ciepła dla innych.
Ja która miałam być idealna, która dała się oszukać, wykorzystać komuś nic nie wartemu, kto miał w życiu więcej szczęścia od innych.
Ja która mogłam mieć tak wiele, znosiłam przez lata upokorzenia w imię rodziny, a na koniec zostałam potraktowana jak zwykły śmieć.

Trudno mi tak, upartej, zrozumieć że przegrałam. Trudno mi jest pogodzić się, z tym że jestem w jednym worku z kobietami które były lekkich obyczajów, szalały na każdej imprezie zrobiły sobie dziecko z byle kim a ja poświeciłam wszystko w imię tego że przecież kiedyś będę kimś, zaniechałam bo była szansa na rodzinę.
Trudno mi w to uwierzyć i pogodzić się z tym, że przegrałam, że przez błędne decyzje które podjęłam straciłam wszystko.

Boję a może nie chce przyjąć tego do wiadomości, że wylądowałam na samym dnie. Jeszcze kilka lat temu okrealłam samotne matki jako patologię a dziś sama nią jestem.
Cieżko jest iść i się do tego przyznać, ze osobiście uważam za patologię ludzi którym sama jestem to jest cholernie trudne.

Zbudowałam swój wizerunek dla siebie, jako kobiety silnej w gruncie rzeczy, odpowiedzialnej, pewnie dla wielu kobiety sukcesu, ambitnej  i teraz pogódź się z tym, że przegrałaś i teraz przyznaj się jak ktoś kto sam pomaga innym w problemach dał się oszukać. Wolałam tkwić w martwym związku niż się przyznać do porażki.
Co mam powiedzieć na terapii, zawsze jedno i to samo, że przecież to się zdarza, tak zdarza się ale to trochę szewc w dziurawych butach.

350 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-06-12 23:02:46)

Odp: Opieka naprzemienna

Bert, nie mam nic przeciwko terapii, warto pracować z psychologiem nad podniesieniem swojej wartości, ale ona nie zmieni osobowości i charakteru kształtowanych od początku życia.
Geny i wychowanie robią swoje. Nie każdy potrafi wyciągać wnioski, tym bardziej się zmieniać, jak już nie raz pisałam z gołębia nie zrobi się jastrzębia.
Minnie przypomina mi Michała w swojej bezradności, bojaźliwości. Takich tak zwanych dobrych ludzi inni ogrywają.
Trzeba to też zrozumieć, człowiek to nie maszyna, żeby działał na „rozkaz”.

351 Ostatnio edytowany przez Herne (2025-06-12 23:18:01)

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Każdy kto tu pisze, że chciałam żyć w obłudzie ma rację bo taka jest prawda.
Doskonale wiedziałam, że pomiędzy nami nie ma miłości ale jest wzajemna współpraca? Nie wiem jak to nazwać, może dosadniej wrażenie na otoczeniu.
Nie było pomiędzy nami miłości czułości bliskości. Dobrym obrazem tego jest to, że czasem jechaliśmy 8h samochodem i nie zamieniliśmy słowa, po pierwsze bo bałam się ze się zdenerwuje i coś uderzy, po drugie widziałam że i tak wydźwięk tego będzie taki, że jestem cymbałem i mam siedzieć cicho.
Po trzecie z czasem odaliliśmy się tak od siebie, że nie było o czym rozmawiać.

A więc bardzo ważną kwestią dla Ciebie jest odpowiedź na serię pytań „dlaczego”?
1) Dlaczego w ogóle weszłam z tym gościem w związek, jaki zestaw Jego cech to spowodował?
2) Dlaczego „wrażenie na otoczeniu” i znana jego pochodna „co ludzie powiedzą” jest dla mnie ważniejsza niż moje szczęście?
4) Dlaczego mam tak niskie poczucie własnej wartości? Ponieważ z takim weszłam w ten związek, mój partner tylko je jeszcze bardziej ściągnął w dół, mając w tym żywotny interes, czyli zatrzymanie mnie przy sobie.

Nie musisz odpowiadać tutaj smile.


Nie pytam dlaczego weszłaś w taki związek akurat z takim gościem smile - przeglądając wczoraj kilka Twoich wpisów natknąłem się na opis Twojej mamy robiącej obiad. I to wystarczy, Minnie. Zastanów się, czy nie powielasz właśnie pewnego schematu z domu rodzinnego.
I tak jak wspominałem ja mówiąc o kopii ex, tak jak i wspominała Muqin – jak tego nie przepracujesz, to kolejny partner będzie taki sam. Ten typ człowieka wyczuje Cię z bardzo daleka, a Ty wejdziesz w stary schemat, ponieważ jako jedyny jest Ci znany.
A jak Ci się trafi ktoś fajny do związku, czuły, troskliwy, umiejący Cię docenić, nadający się do relacji to jest wysokie prawdopodobieństwo że tą relację storpedujesz a Jego samego odstrzelisz. Ponieważ nieświadomie taka osoba nie będzie dla Ciebie atrakcyjna.

edit:

minnie.89 napisał/a:

A co do mojego byłego to szczerze mi on jako on wisi.

Nie, nie wisi. Masz do niego olbrzymi żal, pretensje, patrzysz jakie ma teraz życie, ile kasy, że ma większa szanse na wejście w relację niż Ty, co teraz robi itp itd.
On ma dalej pełną władzę nad Twoimi myślami.

352 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-12 23:25:56)

Odp: Opieka naprzemienna

Jaki zestaw cech miał, pewny siebie, ambitny mający cel w życiu. Wizualnie 15kg nadwagi

Nie będzie kolejnego, więc nie ma ryzyka, ze będzie taki sam.

Co do ogrywania, ograł mnie jeden bo mu zaufałam, bo uwierzyłam w jego słowa.

Po prostu cieżko mi w to uwierzyć, że wchodziłam w związek jako świetnia zapowiadająca się wówczas studentka a skończyłam tak marnie, no wstyd od ludzi.

353

Odp: Opieka naprzemienna

Czas zakończyć tą farsę

354

Odp: Opieka naprzemienna
Herne napisał/a:

edit:

minnie.89 napisał/a:

A co do mojego byłego to szczerze mi on jako on wisi.

Nie, nie wisi. Masz do niego olbrzymi żal, pretensje, patrzysz jakie ma teraz życie, ile kasy, że ma większa szanse na wejście w relację niż Ty, co teraz robi itp itd.
On ma dalej pełną władzę nad Twoimi myślami.

Są momenty gdzie to mnie wprost kur***

355 Ostatnio edytowany przez Herne (2025-06-12 23:33:19)

Odp: Opieka naprzemienna

To ja tylko podkreślę parę Twoich słów

minnie.89 napisał/a:

Czego się boję wstyd mi że tak skończyłam, że tak nisko upadłam.
Każdego dnia, kiedy dojeżdżam do pracy słyszę jak to możliwe że mimo tego, iż jestem do bólu profesjonalna, to jednak ciepła dla innych.
Ja która miałam być idealna, która dała się oszukać, wykorzystać komuś nic nie wartemu, kto miał w życiu więcej szczęścia od innych.
Ja która mogłam mieć tak wiele, znosiłam przez lata upokorzenia w imię rodziny, a na koniec zostałam potraktowana jak zwykły śmieć.

Trudno mi tak, upartej, zrozumieć że przegrałam. Trudno mi jest pogodzić się, z tym że jestem w jednym worku z kobietami które były lekkich obyczajów, szalały na każdej imprezie zrobiły sobie dziecko z byle kim a ja poświeciłam wszystko w imię tego że przecież kiedyś będę kimś, zaniechałam bo była szansa na rodzinę.
Trudno mi w to uwierzyć i pogodzić się z tym, że przegrałam, że przez błędne decyzje które podjęłam straciłam wszystko.

Boję a może nie chce przyjąć tego do wiadomości, że wylądowałam na samym dnie. Jeszcze kilka lat temu okrealłam samotne matki jako patologię a dziś sama nią jestem.
Cieżko jest iść i się do tego przyznać, ze osobiście uważam za patologię ludzi którym sama jestem to jest cholernie trudne.

Zbudowałam swój wizerunek dla siebie, jako kobiety silnej w gruncie rzeczy, odpowiedzialnej, pewnie dla wielu kobiety sukcesu, ambitnej  i teraz pogódź się z tym, że przegrałaś i teraz przyznaj się jak ktoś kto sam pomaga innym w problemach dał się oszukać. Wolałam tkwić w martwym związku niż się przyznać do porażki.
Co mam powiedzieć na terapii, zawsze jedno i to samo, że przecież to się zdarza, tak zdarza się ale to trochę szewc w dziurawych butach.

minnie.89 napisał/a:

(...) no wstyd od ludzi.


minnie.89

To są słowa osoby, która od dziecka musiała spełniać czyjeś niespełnione oczekiwania. Musiała być własnie idealna. Twój nieudany związek oraz fakt w ogóle jego zaistnienia ma tak naprawdę genezę dalej w Twojej przeszłości, niż Ci się wydaje.

Zawalcz o siebie, idź na tą terapię.
I zrób to też dla córki.

356 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-12 23:36:26)

Odp: Opieka naprzemienna

Tak, od dziecka spełniałam oczekiwania innych.
Spełniałam oczekiwania rodziców, nauczycieli, później jego

Tak masz rację rysa na idealnym wizerunku, mnie nie jest żal jego ale tego wręcz przekreślenia idealności

357

Odp: Opieka naprzemienna
wieka napisał/a:

Bert, nie mam nic przeciwko terapii, warto pracować z psychologiem nad podniesieniem swojej wartości, ale ona nie zmieni osobowości i charakteru kształtowanych od początku życia.
Geny i wychowanie robią swoje. Nie każdy potrafi wyciągać wnioski, tym bardziej się zmieniać, jak już nie raz pisałam z gołębia nie zrobi się jastrzębia.
Minnie przypomina mi Michała w swojej bezradności, bojaźliwości. Takich tak zwanych dobrych ludzi inni ogrywają.
Trzeba to też zrozumieć, człowiek to nie maszyna, żeby działał na „rozkaz”.

Absolutnie sie z Toba nie zgadzam. W ogóle. Tu nie chodzi o geny. Nie chodzi o zrobienie jastrzębia. Chodzi o to żeby zrozumieć gdzie wychowanie wdrukowalo w ciebie jakies przekonania, schematy itd. Jak tego nie zobaczysz to jedziesz na automacie. Nie potrafisz tego zmienic ani zauwazyc. Dlaczego jeden daje rade i się nie rozczula a drugi się rozsypuje? Nie - Minnie może mnistwo naprawić. Nie wszystko ale odzyskać szczescie. Zrozumieć ze zycie potoczyło się jak się potoczyło ale to nie porażka. Zrozumieć ze nie musi być miła dla wszystkich (bo takie ma przekonanie). Może zrobić dla siebie bardzo bardzo bardzo dużo

358

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Czas zakończyć tą farsę

Minnie przepraszam mam wrazenie ze podcialem skrzydła. Ale opadła jedna maska, na terapii opadną inne i w końcu zobaczysz siebie. Bez gierek, cukrowania, udawania. Jestes fajna babka nie poddawaj sie. Spróbuj chociarz. Na terapii bedzie bolalo jak teraz i dużo bardziej ale wyjdziesz z tego dużo dużo dużo silniejsza.

359

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Herne napisał/a:

edit:

minnie.89 napisał/a:

A co do mojego byłego to szczerze mi on jako on wisi.

Nie, nie wisi. Masz do niego olbrzymi żal, pretensje, patrzysz jakie ma teraz życie, ile kasy, że ma większa szanse na wejście w relację niż Ty, co teraz robi itp itd.
On ma dalej pełną władzę nad Twoimi myślami.

Są momenty gdzie to mnie wprost kur***

No to jak tego nie przerwiesz, to Cie będzie obchodzić (wk****ać) co najmniej jeszcze kilka lat, ponieważ będziesz z nim miała kontakt z racji Jego kontaktów z dzieckiem.
Więc wystarczy że np młoda wróci kiedyś do domu z info "Tato ma partnerkę" a u Ciebie "Czerwono-czarna mgła, Skryje świat, jak jadowity dym." że zacytuję klasyczny tekst piosenki.

Chcesz tego? Żyć jego życiem?


A niech spłonie w ogniu zapomnienia

360 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-12 23:46:17)

Odp: Opieka naprzemienna
Herne napisał/a:
minnie.89 napisał/a:
Herne napisał/a:

edit:


Nie, nie wisi. Masz do niego olbrzymi żal, pretensje, patrzysz jakie ma teraz życie, ile kasy, że ma większa szanse na wejście w relację niż Ty, co teraz robi itp itd.
On ma dalej pełną władzę nad Twoimi myślami.

Są momenty gdzie to mnie wprost kur***

No to jak tego nie przerwiesz, to Cie będzie obchodzić (wk****ać) co najmniej jeszcze kilka lat, ponieważ będziesz z nim miała kontakt z racji Jego kontaktów z dzieckiem.
Więc wystarczy że np młoda wróci kiedyś do domu z info "Tato ma partnerkę" a u Ciebie "Czerwono-czarna mgła, Skryje świat, jak jadowity dym." że zacytuję klasyczny tekst piosenki.

Chcesz tego? Żyć jego życiem?


A niech spłonie w ogniu zapomnienia

Nie wiem jakbym zareagowała na taki tekst, ale może hmmm nie przejmuj się mam spory zapas arszeniku tongue

Po prostu gdzieś jest ta zazdrość, że on ma jeszcze szanse a ja już nie.
Dlatego staram się zbudować świat wokół własnych zaintersowań, żeby mieć coś innego, co daje radość

361

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Tak, od dziecka spełniałam oczekiwania innych.
Spełniałam oczekiwania rodziców, nauczycieli, później jego

Tak masz rację rysa na idealnym wizerunku, mnie nie jest żal jego ale tego wręcz przekreślenia idealności

No i właśnie dlatego potrzebna jest Ci zewnętrzna pomoc. Aby się pozbyć tego dążenia do czyjegoś ideału
Myślę, że chyba dlatego się tej terapii boisz i nieświadomie sabotujesz, chociażby chodząc na nią w kratkę - "Ja i terapia? - Ja, taka idealna i TERAPIA? To moja porażka przecież, że muszę chodzić..."

Ale minnie.89 czasem trzeba odpuścić. Dać sobie pomóc.

362

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Herne napisał/a:

edit:

minnie.89 napisał/a:

A co do mojego byłego to szczerze mi on jako on wisi.

Nie, nie wisi. Masz do niego olbrzymi żal, pretensje, patrzysz jakie ma teraz życie, ile kasy, że ma większa szanse na wejście w relację niż Ty, co teraz robi itp itd.
On ma dalej pełną władzę nad Twoimi myślami.

Są momenty gdzie to mnie wprost kur***

A co cie wk...wia? to, w jakiej on jest sytuacji (uważasz, ze lepszej niż twoja) czy że on ma taką władzę nad twoimi myślami? Bo jeśli to drugie to dobrze, powinno wkur...iać.

@wieka - nikt  w terapii nie zmienia ani osobowości ani charakteru, cokolwiek by pod ten "charakter" podciągnąć. W terapii się inne rzeczy zmienia. Geny to potencjał, faktycznie nie do ruszenia, ale wychowanie - nie masz pojęcia, jak bardzo da się akurat wdruki "wychowania" przekształcić tudzież przetworzyć.
Poza tym Minnie jest bardzo, bardzo silna, , spójrz jak skutecznie na forum sie opiera argumentacji wielu osób mówiących bardzo podobne rzeczy. Bezsilna to akurat nie jest i do bezradności to jej daleko.  Żebyż jeszcze tą swoją siłę była w stanie skierować w odpowiednim kierunku to liczne góry przeniesie ...na razie siły używa przeciwko samej sobie, z tym problem wielki niczym dwie stodoły.

Osoby ustawione w dzieciństwie na spełnianie oczekiwań nie są jakimś ewenementem, z tym akurat da się sporo zrobić, to jest do ruszenia.

363

Odp: Opieka naprzemienna
Herne napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Tak, od dziecka spełniałam oczekiwania innych.
Spełniałam oczekiwania rodziców, nauczycieli, później jego

Tak masz rację rysa na idealnym wizerunku, mnie nie jest żal jego ale tego wręcz przekreślenia idealności

No i właśnie dlatego potrzebna jest Ci zewnętrzna pomoc. Aby się pozbyć tego dążenia do czyjegoś ideału
Myślę, że chyba dlatego się tej terapii boisz i nieświadomie sabotujesz, chociażby chodząc na nią w kratkę - "Ja i terapia? - Ja, taka idealna i TERAPIA? To moja porażka przecież, że muszę chodzić..."

Ale minnie.89 czasem trzeba odpuścić. Dać sobie pomóc.

Tak, bo ja czuję to jako moja osobistą porażkę która mnie bardzo boli, że jak ja idealna zostałam samotną matką, jak jakiś patus.

Muqin co mnie wkurza, że po wyjściu z tego związku on skończył lepiej, ze ma lepsze możliwości perspektywy niż ja. To zwykła zazdrość, mam tego świadomość.

364

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Herne napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Są momenty gdzie to mnie wprost kur***

No to jak tego nie przerwiesz, to Cie będzie obchodzić (wk****ać) co najmniej jeszcze kilka lat, ponieważ będziesz z nim miała kontakt z racji Jego kontaktów z dzieckiem.
Więc wystarczy że np młoda wróci kiedyś do domu z info "Tato ma partnerkę" a u Ciebie "Czerwono-czarna mgła, Skryje świat, jak jadowity dym." że zacytuję klasyczny tekst piosenki.

Chcesz tego? Żyć jego życiem?


A niech spłonie w ogniu zapomnienia

Nie wiem jakbym zareagowała na taki tekst, ale może hmmm nie przejmuj się mam spory zapas arszeniku tongue

Arszeniku powiadasz...no no no, z kim my tutaj rozmawiamy tongue wink

minnie.89 napisał/a:

Po prostu gdzieś jest ta zazdrość, że on ma jeszcze szanse a ja już nie.

Masz jeszcze bardzo dużo szans smile
Spokojnie, inteligentna z Ciebie kobieta. Dasz radę.

minnie.89 napisał/a:

Dlatego staram się zbudować świat wokół własnych zaintersowań, żeby mieć coś innego, co daje radość

I to jest bardzo dobra koncepcja! smile

365

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Po prostu gdzieś jest ta zazdrość, że on ma jeszcze szanse a ja już nie.
Dlatego staram się zbudować świat wokół własnych zaintersowań, żeby mieć coś innego, co daje radość

Wsrod moich najbliższych znajomych są 4 pary które sie rozwiodły. Trzem wyszło to chyba na dobre (nie pasowali do siebie) jedna to slaba historia bo pani sie zakochala i zostawiła zakochanego męża a nowy amant kopnal ja tydzien później.

Wszyscy (100%) są z kims. Stworzyli nowe związki wydaje sie lepsze bo sie lepiej podobierali. U niektorych trochę to trwało. Kobito masz 36 lat...Będziesz jeszcze z kims szczesliwa. Ale spokojnie nie pali sie nie ma presji nie zatruwaj sie tym. Odzyskaj równowagę tym sie zajmij

366

Odp: Opieka naprzemienna

Tak dlatego zaczęłam grać w tenisa, po to żeby nie myśleć

Wstyd mi za to, ale po prostu to głupia zazdrość że ktoś może a ja nie mogę, w sensie, że nie zaprzeczę biologii czy naturze, że no taki jest świat.

367

Odp: Opieka naprzemienna
Bert44 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Po prostu gdzieś jest ta zazdrość, że on ma jeszcze szanse a ja już nie.
Dlatego staram się zbudować świat wokół własnych zaintersowań, żeby mieć coś innego, co daje radość

Wsrod moich najbliższych znajomych są 4 pary które sie rozwiodły. Trzem wyszło to chyba na dobre (nie pasowali do siebie) jedna to slaba historia bo pani sie zakochala i zostawiła zakochanego męża a nowy amant kopnal ja tydzien później.

Wszyscy (100%) są z kims. Stworzyli nowe związki wydaje sie lepsze bo sie lepiej podobierali. U niektorych trochę to trwało. Kobito masz 36 lat...Będziesz jeszcze z kims szczesliwa. Ale spokojnie nie pali sie nie ma presji nie zatruwaj sie tym. Odzyskaj równowagę tym sie zajmij

Mój problem polega na tym, że ja nie widzę celu w tych dojrzałych związkach. Jaki jest cel takich związków?

368

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Tak dlatego zaczęłam grać w tenisa, po to żeby nie myśleć

Wstyd mi za to, ale po prostu to głupia zazdrość że ktoś może a ja nie mogę, w sensie, że nie zaprzeczę biologii czy naturze, że no taki jest świat.

Tenis dobry pomysl

Minnie nie jesteś jedyną ktora sie na "zyciu" przejechała. Co mają powiedzec zakochani po uszy a zdradzeni przez druga strone, co mają powiedziec rodzice przepisujący majątek na dzieci i ladujacy ponl tygodniu w domu opieki,  co mają powiedziec oszukani w interesach budujący swoją firmę 20 lat i konczac z długami? Historie są rozne - ludzie sie ponoszą. Ty też mozesz

369 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-06-13 00:13:06)

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Bert44 napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Po prostu gdzieś jest ta zazdrość, że on ma jeszcze szanse a ja już nie.
Dlatego staram się zbudować świat wokół własnych zaintersowań, żeby mieć coś innego, co daje radość

Wsrod moich najbliższych znajomych są 4 pary które sie rozwiodły. Trzem wyszło to chyba na dobre (nie pasowali do siebie) jedna to slaba historia bo pani sie zakochala i zostawiła zakochanego męża a nowy amant kopnal ja tydzien później.

Wszyscy (100%) są z kims. Stworzyli nowe związki wydaje sie lepsze bo sie lepiej podobierali. U niektorych trochę to trwało. Kobito masz 36 lat...Będziesz jeszcze z kims szczesliwa. Ale spokojnie nie pali sie nie ma presji nie zatruwaj sie tym. Odzyskaj równowagę tym sie zajmij

Mój problem polega na tym, że ja nie widzę celu w tych dojrzałych związkach. Jaki jest cel takich związków?

Właśnie o to chodzi. Cel który "czujesz" nie jest Twój. To od mamy albo skądś tam

Ja bym powiedział ze związki są po to żeby obu osobom było lepiej niz bedac osobno

370

Odp: Opieka naprzemienna
Bert44 napisał/a:

Właśnie o to chodzi. Cel który "czujesz" nie jest Twój. To od mamy albo skądś tam

Ja bym powiedział ze związki są po to żeby obu osobom było lepiej niz bedac osobno

Tak ja to rozumiem, tylko jak wiele razy pisałam nie rozumiem po co? W czym może być lepiej? Bo taniej? Wszystko ograniam sama, jestem w pełni samodzielna. Ograniam nawet lepiej niż jak byłam w związku obowiązki domowe pracę, rozwój, więc w czym będzie mi lepiej, w tym że będę miała więcej do zrobienia?

371 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-06-13 00:31:34)

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Właśnie o to chodzi. Cel który "czujesz" nie jest Twój. To od mamy albo skądś tam

Ja bym powiedział ze związki są po to żeby obu osobom było lepiej niz bedac osobno

Tak ja to rozumiem, tylko jak wiele razy pisałam nie rozumiem po co? W czym może być lepiej? Bo taniej? Wszystko ograniam sama, jestem w pełni samodzielna. Ograniam nawet lepiej niż jak byłam w związku obowiązki domowe pracę, rozwój, więc w czym będzie mi lepiej, w tym że będę miała więcej do zrobienia?

A kochasz kogos i ktos Cie kocha?
Masz kogos komu możesz sie z tajemnic zwierzyć?
Wspiera Cie ktos?
Masz z kim w wyrku pobaraszkowac?
Robi Ci ktos kawe rano?

Z jednej strony mowisz ze to bez sensu a z drugiej zazdrościsz tego eks. Tego bezsensu?

372 Ostatnio edytowany przez Muqin (2025-06-13 01:06:02)

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Jeszcze kilka lat temu okrealłam samotne matki jako patologię a dziś sama nią jestem.
Cieżko jest iść i się do tego przyznać, ze osobiście uważam za patologię ludzi którym sama jestem to jest cholernie trudne.

Wiesz co, Minnie, już za mojej młodości ( a dawno temu to było) jak ktoś określał samotne matki (hurtem) jako patologię uznawany był za osobę, powiedzmy eufemistycznie zacofaną, żywą skamielinę i zaścianek, ale taki zapyziały, zatrzymany w mocno przedwojennym "kościółkowym" myśleniu, no takie podejście w owych naprawdę całkiem już dawnych czasach  jeszcze uchodziło ówczesnym staruszkom za sanacji wychowanym, a i tu wcale to nie było podejście powszechne wśród osób wówczas starych.

Ja także miałam okazję być wedle tego poglądu patologią (o czym pisałam, zaliczyłam kilka lat samotnego macierzyństwa) i wybacz ale takie określenie, tak przy okazji tej rozmowy i nieco obok tematu  mnie zwyczajnie i po ludzku obraża. Mnie i przy okazji wiele wspaniałych kobiet, ktore z różnych przyczyn samotnymi matkami były i są. Nie żebym ja się personalnie obraziła, ale jest obrzydliwe, paskudne oraz cholernie nieprawdziwe, normalnie jeszcze do kompletu "bękarta" brakuje na określenie dziecka co to bez ślubu poczęte i narodzone.  I jeśli byś się miała czegoś wstydzić to powiem  ci - takiego poglądu na samotne macierzyństwo to i owszem, w XXI wieku w RP można i należy się chyba właśnie - wstydzić.

Patologią natomiast jest przemoc w rodzinie i jeśli kogoś śmiało można zaliczyć do patologii to twojego byłego.

Ty byłaś (i nadal jesteś faktycznie) w patologicznym związku z facetem stosującym przemoc. Co ty wiesz o przynajmniej mniej więcej zdrowym związku? Pewnie, że bez przemocowca obok ci łatwiej z pracą, obowiązkami domowymi itd. Ale tego, że może być fajniej we dwójkę niż samemu już sobie wyobrazić chyba  zwyczajnie nie umiesz.

373

Odp: Opieka naprzemienna
Muqin napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Jeszcze kilka lat temu okrealłam samotne matki jako patologię a dziś sama nią jestem.
Cieżko jest iść i się do tego przyznać, ze osobiście uważam za patologię ludzi którym sama jestem to jest cholernie trudne.

Wiesz co, Minnie, już za mojej młodości ( a dawno temu to było) jak ktoś określał samotne matki (hurtem) jako patologię uznawany był za osobę, powiedzmy eufemistycznie zacofaną, żywą skamielinę i zaścianek, ale taki zapyziały....

Mnie zastanawia skad sie to bierze. I to chyba nie dotyczy kobiety samotnej wprost. To raczej wynik tego ze nie utrzymała "rodziny" a to cel nadrzędny.

Ciekawe czy Minnie tak samo ocenia wdowe z dzieckiem.

374 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-13 08:36:28)

Odp: Opieka naprzemienna

Skąd się to bierze odpowiedź jest prosta, bo nie ma równych standardów bo porostu kobietom wybacza się mniej.
Wystarczy zobaczyć jaka jest fala hejtu dla samotnych matek a jaka dla mężczyzn z dziećmi, o niej się mówi, że puszczała się, że to bakomnat, że tylko na ruchanie się takie nadają i nic więcej. Odwrotnie nie ma takich słów, raczej ze to problem, bo co drugi weekend będzie miał dzieci bo za te 2000 alimentów to moglibyście sobie jechać na jakiś fajny weekend, a tak będziecie siedzieć w domu. Raczej padają racjonalne argumenty, anie po prostu hejt i pogarda.
Czy w takim klimacie jest możliwość normalnego fukcjonowania?
To mnie boli i mnie dotyka, jestem pewna, że wielu z tych który to piszą zarabia mniej niż ja, ale mimo wszystko potrafią zaboleć takie słowa.

Tak macie racje, nie wiem co to znaczy być w dobrym związku gdzie jest wsparcie i pewnie nie będzie mi to dane.
Aktualnie, tak jest mi łatwiej godzić dwie prace, obowiązki domowe bo nie mam tej ciągłej krytyki, ze za mało, że to złe, że on dziś nie będzie tego jadł, że to jest takie czy inne.

Bert piszesz
A kochasz kogos i ktos Cie kocha?
Masz kogos komu możesz sie z tajemnic zwierzyć?
Wspiera Cie ktos?
Masz z kim w wyrku pobaraszkowac?
Robi Ci ktos kawe rano?

Tak, mam córkę i ona mnie kocha a ja ją, tajemnice raczej ich nie mam, mam przyjaciółki którym mogę się wygadać. Wsparcie mam chyba aktualnie największe w rodzicach. W łóżku mam dwa wibratory może pomyślę o kolejnym wink Rano kawę robi mi ekspres do kawy smile To żałosne, bo to próby znalezienia substytutów.

Oczywiście, że takie oczernianie samotnych kobiet jest niesprawidlwe, bo to nie jest tak, że każda ma dziecko z jakimś ziomusiem z dyskoteki a sama skończyła zaledwie gimnazjum.
Absolutnie tak nie mogę o sobie powiedzieć.

375

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Skąd się to bierze odpowiedź jest prosta, bo nie ma równych standardów bo porostu kobietom wybacza się mniej.
Wystarczy zobaczyć jaka jest fala hejtu dla samotnych matek a jaka dla mężczyzn z dziećmi, o niej się mówi, że puszczała się, że to bakomnat, że tylko na ruchanie się takie nadają i nic więcej. Odwrotnie nie ma takich słów, raczej ze to problem, bo co drugi weekend będzie miał dzieci bo za te 2000 alimentów to moglibyście sobie jechać na jakiś fajny weekend, a tak będziecie siedzieć w domu. Raczej padają racjonalne argumenty, anie po prostu hejt i pogarda.
Czy w takim klimacie jest możliwość normalnego fukcjonowania?
To mnie boli i mnie dotyka, jestem pewna, że wielu z tych który to piszą zarabia mniej niż ja, ale mimo wszystko potrafią zaboleć takie słowa.

Tak macie racje, nie wiem co to znaczy być w dobrym związku gdzie jest wsparcie i pewnie nie będzie mi to dane.
Aktualnie, tak jest mi łatwiej godzić dwie prace, obowiązki domowe bo nie mam tej ciągłej krytyki, ze za mało, że to złe, że on dziś nie będzie tego jadł, że to jest takie czy inne.

Bert piszesz
A kochasz kogos i ktos Cie kocha?
Masz kogos komu możesz sie z tajemnic zwierzyć?
Wspiera Cie ktos?
Masz z kim w wyrku pobaraszkowac?
Robi Ci ktos kawe rano?

Tak, mam córkę i ona mnie kocha a ja ją, tajemnice raczej ich nie mam, mam przyjaciółki którym mogę się wygadać. Wsparcie mam chyba aktualnie największe w rodzicach. W łóżku mam dwa wibratory może pomyślę o kolejnym wink Rano kawę robi mi ekspres do kawy smile To żałosne, bo to próby znalezienia substytutów.

Oczywiście, że takie oczernianie samotnych kobiet jest niesprawidlwe, bo to nie jest tak, że każda ma dziecko z jakimś ziomusiem z dyskoteki a sama skończyła zaledwie gimnazjum.
Absolutnie tak nie mogę o sobie powiedzieć.

Bo w Polsce panuje zascianek sredniowiecza. 
Ja nie przezylam ani jednej sekundy w Anglii, w ktorej ktokolwiek uwazal by mnie za gorsza, bo wychowuje corke sama(nie liczac weekendow) i dziekuje Bogu,ze dal mi byc matka na zachodzie, bo w Polsce nigdy w zyciu nie zdecydowala bym sie na dziecko przy tak sredniowiecznym podejsciu do kobiet

376

Odp: Opieka naprzemienna

Oczywiście, że daję sobie też sprawę z tego, ze być może ja gdzieś coś wyolbrzymiam.
Nie angażowałam się bardzo mocno w poszukiwania partnera, więc też mogę być nie obiektywna. Na pewno sporą trudnością dla mnie jest to, że ja nie chce, żeby on ostawał ode mnie pod żadnym względem, co z pewnością nie pomaga, ale też na poszukiwaniach nie spędziłam więcej niż miesiąc logowania się na niezbyt popularnej aplikacji.

377

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Oczywiście, że daję sobie też sprawę z tego, ze być może ja gdzieś coś wyolbrzymiam.
Nie angażowałam się bardzo mocno w poszukiwania partnera, więc też mogę być nie obiektywna. Na pewno sporą trudnością dla mnie jest to, że ja nie chce, żeby on ostawał ode mnie pod żadnym względem, co z pewnością nie pomaga, ale też na poszukiwaniach nie spędziłam więcej niż miesiąc logowania się na niezbyt popularnej aplikacji.

Od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że ty sobie żarty robisz ze wszystkich na tym forum.

Nie dajesz się wyprowadzić z błędu, że jesteś jakimś "trzecim sortem", a potem jak ni z gruszki ni z pietruszki walisz z ciężkiego działa, że chciałabyś poznać faceta który nie "będzie od ciebie odstawał pod żadnym względem.

Czyli co?

Szukasz faceta z kompleksami? Takiego z "trzeciego sortu", czy o co ci chodzi?

Myślisz, że jakiś z gruntu normalny facet zainteresuje się babką która ma więcej kompleksów niż włosów na głowie? Do tego obiega swojego exa i pierze mu wciąż gacie?

Minnie, która TY jest prawdziwa?

378

Odp: Opieka naprzemienna
Salomonka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Oczywiście, że daję sobie też sprawę z tego, ze być może ja gdzieś coś wyolbrzymiam.
Nie angażowałam się bardzo mocno w poszukiwania partnera, więc też mogę być nie obiektywna. Na pewno sporą trudnością dla mnie jest to, że ja nie chce, żeby on ostawał ode mnie pod żadnym względem, co z pewnością nie pomaga, ale też na poszukiwaniach nie spędziłam więcej niż miesiąc logowania się na niezbyt popularnej aplikacji.

Od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że ty sobie żarty robisz ze wszystkich na tym forum.

Nie dajesz się wyprowadzić z błędu, że jesteś jakimś "trzecim sortem", a potem jak ni z gruszki ni z pietruszki walisz z ciężkiego działa, że chciałabyś poznać faceta który nie "będzie od ciebie odstawał pod żadnym względem.

Czyli co?

Szukasz faceta z kompleksami? Takiego z "trzeciego sortu", czy o co ci chodzi?

Myślisz, że jakiś z gruntu normalny facet zainteresuje się babką która ma więcej kompleksów niż włosów na głowie? Do tego obiega swojego exa i pierze mu wciąż gacie?

Minnie, która TY jest prawdziwa?

Ja tez odnioslam takie wrazenie  big_smile

379 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-13 21:37:33)

Odp: Opieka naprzemienna
Salomonka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Oczywiście, że daję sobie też sprawę z tego, ze być może ja gdzieś coś wyolbrzymiam.
Nie angażowałam się bardzo mocno w poszukiwania partnera, więc też mogę być nie obiektywna. Na pewno sporą trudnością dla mnie jest to, że ja nie chce, żeby on ostawał ode mnie pod żadnym względem, co z pewnością nie pomaga, ale też na poszukiwaniach nie spędziłam więcej niż miesiąc logowania się na niezbyt popularnej aplikacji.

Od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że ty sobie żarty robisz ze wszystkich na tym forum.

Nie dajesz się wyprowadzić z błędu, że jesteś jakimś "trzecim sortem", a potem jak ni z gruszki ni z pietruszki walisz z ciężkiego działa, że chciałabyś poznać faceta który nie "będzie od ciebie odstawał pod żadnym względem.

Czyli co?

Szukasz faceta z kompleksami? Takiego z "trzeciego sortu", czy o co ci chodzi?

Myślisz, że jakiś z gruntu normalny facet zainteresuje się babką która ma więcej kompleksów niż włosów na głowie? Do tego obiega swojego exa i pierze mu wciąż gacie?

Minnie, która TY jest prawdziwa?

Żyłam w pewnym środowisku ludzi, kiedy zaczęłam poznawać innych zetknęłam się z czymś co dla mnie było i jest czystą abstrakcją. Nie zdawałam sobie sprawy z tego jak wielu ludzi będąc po 30 mieszka z rodzicami i bardzo dobrze im z tym.

Ja mam kompleks na punkcie tego że jestem samotną mamą i to jest gdzieś tam pewna ludność dla większości osobników płci męskiej. Przeraziło mnie też trochę to jak wiele mężczyzn oczekuje młodszej partnerki. Taki 20+ to dwa lata młodsza będzie idealna, ale taki 30+ to już no co najmniej cztery, 40+ min 6 lat młodsza dotycząc sobie z tego nie zdawałam sprawy, że to ma aż takie znaczenie.

Generalnie wiele "wymagań" mnie mocno zdziwiło, a rzeczy które dla mnie były ważne, są mało ważne.

380

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Ja mam kompleks na punkcie tego że jestem samotną mamą i to jest gdzieś tam pewna ludność dla większości osobników płci męskiej. Przeraziło mnie też trochę to jak wiele mężczyzn oczekuje młodszej partnerki. Taki 20+ to dwa lata młodsza będzie idealna, ale taki 30+ to już no co najmniej cztery, 40+ min 6 lat młodsza dotycząc sobie z tego nie zdawałam sprawy, że to ma aż takie znaczenie.

Generalnie wiele "wymagań" mnie mocno zdziwiło, a rzeczy które dla mnie były ważne, są mało ważne.

Sorry minnie, ale słabo się robi gdy się wciąż czyta te brednie które wypisujesz.

Ja urodziłam córkę gdy miałam 17 lat. Mieszkałam w suterenie gdzie gdy padał deszcz, to woda się tak zbierała, że zalewało mi mieszkanie i miałam 20 cm wody na podłodze. Jedyne z czego się wtedy utrzymywałam, to było robienie różnych pierduł na wtryskarce która stała na środku i tak niewielkiego pokoju w którym mieszkalyśmy (18m 2).
Bieda czasem aż kwiczała po kątach i głodna byłam nie raz. Dla dziecka starczyło na jedzenie, dla mnie nie.

Dziś mam piękną, wyksztalconą córkę, tylko 17 lat młodszą ode mnie big_smile

I partnera, tylko kilka lat młodszego.

Życie jest cudowne, tylko wstań w końcu z tych kolan, minnie.

381

Odp: Opieka naprzemienna
Salomonka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Ja mam kompleks na punkcie tego że jestem samotną mamą i to jest gdzieś tam pewna ludność dla większości osobników płci męskiej. Przeraziło mnie też trochę to jak wiele mężczyzn oczekuje młodszej partnerki. Taki 20+ to dwa lata młodsza będzie idealna, ale taki 30+ to już no co najmniej cztery, 40+ min 6 lat młodsza dotycząc sobie z tego nie zdawałam sprawy, że to ma aż takie znaczenie.

Generalnie wiele "wymagań" mnie mocno zdziwiło, a rzeczy które dla mnie były ważne, są mało ważne.

Sorry minnie, ale słabo się robi gdy się wciąż czyta te brednie które wypisujesz.

Ja urodziłam córkę gdy miałam 17 lat. Mieszkałam w suterenie gdzie gdy padał deszcz, to woda się tak zbierała, że zalewało mi mieszkanie i miałam 20 cm wody na podłodze. Jedyne z czego się wtedy utrzymywałam, to było robienie różnych pierduł na wtryskarce która stała na środku i tak niewielkiego pokoju w którym mieszkalyśmy (18m 2).
Bieda czasem aż kwiczała po kątach i głodna byłam nie raz. Dla dziecka starczyło na jedzenie, dla mnie nie.

Dziś mam piękną, wyksztalconą córkę, tylko 17 lat młodszą ode mnie big_smile

I partnera, tylko kilka lat młodszego.

Życie jest cudowne, tylko wstań w końcu z tych kolan, minnie.


Dziękuję smile

382 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2025-06-14 23:27:36)

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Co do ogrywania, ograł mnie jeden bo mu zaufałam, bo uwierzyłam w jego słowa.

Nie sądzę, że cie ograł czy oszukał. Na pewno nie zaplanował, że będzie miał nieślubne dziecko z dziewczyną ze studiów, poczeka aż będzie miał więcej kasy, w międzyczasie zacznie stosować przemoc, a potem cię zostawi i poszuka sobie "lafiryndy".
To ty go wybrałaś i wybrałaś jak będzie wyglądać twoje życie. Rozumiem, że nie planowaliście dziecka, ale potem widziałaś w jakim kierunku zmierza twoje życie. Miałaś ambicje z których zrezygnowałaś, zamiast wciskać dziecko babci i migiem wrócić do realizowania się pracy w okolicy żłobka stwierdziłaś, że wolisz więcej robić sama. Sama podjęłaś taką decyzje, teraz ponosisz jej konsekwencje. Czyl masz dobre relacje z córką, ale kiepsko z pracą i rozwojem było.
Sama też zdecydowałaś że będziesz tolerować przemoc. Nie ma w twoim mieście domu samotnej matki? Raczej jest. Sama stwierdziłaś, że wolisz być w związku gdzie nie jesteś szanowana, bo lepsze to niż status samotnej matki. Lepszy ambitny facet z planami, niż postawić na święty spokój, ale być może skromniejsze życie.
Sama zdecydowałaś ze ślubu. Przecież jeśil to było dla ciebie ważne mogłas od niego odejść kiedy miałaś 30 lat, 31 lat, 32 lata.... i sobie znaleźć kandydata który tego ślubu chce i szanuje swoją żone. Do teraz byście na luzie mieli 2 dziecko i nawet byś nie pamiętała o ex.
Twoja bierność zawodowa to też niestety twój wybór. Córka ma 11 lat, mieszkacie w dużym, dobrze skomunikowanym mieście. Świetlice, darmowe koła po szkole, desant do babci na wakacje, korepetycje nawet z najtańszym studentem z łapanki. Pamiętam twoje pierwsze tematy, jak mówiłas że nie masz czasu na rozwój zawodowy, bo za dużo czasu spędzasz z dzieckiem i musisz mu pomagać odrabiać lekcje. Teraz nagle masz dziecko tylko dla siebie, a masz czas na rozwojową prace, dokształcanie się itp?
Brzmi okrutnie? Być może. Warto jednak sobie uświadomić, że wtedy miałaś opcje. Nie zapadłaś się w czarną dziure w momencie zajścia w ciąże i nie wyszłaś z niej wczoraj. Miałaś opcje, podejmowałaś decyzje. Teraz udajesz, że nie i że to zły ex. To po prostu nie jest prawda. To był związek 2 dorosłych osób.
Co ci to da że sobie uświadomisz jak dużo miałaś opcji, ale ich nie wykorzystałaś na własne życzenie? To że może zobaczysz jakie opcje masz teraz. Tak jak mówią dziewczyny, masz opcje, wszystko może być jeszcze dobrze. Twoje podejście - wszystko albo nic- to skutecznie uniemożliwia.

383

Odp: Opieka naprzemienna

bo w zyciu zawsze jest coś za coś. Przerzucanie winy za swoje decyzje na kogoś innego to jest prawdziwa mentalna kula u nogi.

384

Odp: Opieka naprzemienna

Każdego dnia podejmujemy jakieś decyzje, których poniesiemy konsekwencje.

Tak masz rację dziecko nie było planowane. Zaufałam jednemu lekarzowi, mogłam jednak iść skonsultować to gdzieś indziej, nikt nie ma monopolu i wybrać inną metodę antykoncepcji.
Dalej, tak nawet zachodząc w ciąże masz wybór, bo możesz urodzić lub nie.
Nawet jak wybierasz urodzę, możesz oddać do adopcji.
Już tu były 3 decyzje, które wybrałam takie a nie inne.
Dalej mogłam odejść już będąc w ciąży, nie zrobiłam tego, chciałam spróbować, że może się uda.
Mogłam odjeść kiedy dziecko było małe, być może teraz miałabym ułożone życie z kimś innym, a może nie, tego nie wiem. Kolejna decyzja.
Każdego dni, miesiąca roku mogłam odejść być może ułożyłabym sobie już życie.

Praca, mogłam wysłać dziecko do żłobka na 12h i wrócić do pracy, ale tego nie chciałam moja decyzja.

Tylko co mi da, że będę sobie uświadamiać jak wiele złych decyzji podjęłam? Czy to czy było ich 8 czy 80 coś zmieni? Powiecie tak, bo możesz wyciągnąć wnioski i tak nie zrobić owszem, możesz pod jednym warunkiem, że będziesz miał szansę. Zawsze podaję przykład sportowców jeden ma lat 21 drugi 35 żaden nie zdobył medalu na olimpiadzie, konsekwencje te same? Nie, bo ten 21 będzie miał jeszcze szanse a ten który ma 35 to w większości dyscyplin już nie, bo kolejna olimpiada jest za 4 lata.

Tak ja wyciągnęłam wnioski, są błędy które mogę naprawić a są takie których już naprawić nie mogę, bo jest to niemożliwe.

Rozpamiętywanie ile błędów się popełniło w mojej ocenie prowadzi tylko do niepotrzebnej frustracji. Masz sytuację jaką masz i ją możesz zmienić, nie da się zmienić przeszłości ma się wpływ wyłącznie na teraźniejszość i na przyszłość. Owszem popularne jest stwierdzenie wszystko jest możliwe, ale to wszystko w domyśle realne. Bo kiedy masz lat 40 nie cofniesz czasu żeby mieć znów 20. Kiedy budzisz się mając lat 42 i nie masz dzieci to szanse na ich posiadanie są mniejsze niż gdybyś się obudziła w wieku 32, bo takie są uwarunkowania. To tak, jakby ja dziś mieszkając w Trójmieście chciała uprawiać pomarańcze, teoretycznie w warunkach szklarniowych jest to możliwe ale czy jest to opłacalne?

Absolutnie nie mówię, że należy rezygnować z marzeń, ale wybierając cel warto kierować się metodą SMART czyli ów cel ma być osiągalny - achievable, jeśli zakładasz cel który już na początku jest niemożliwy to podasz we frustrację. Dlatego, rozliczenie przeszłości co było błędem a co nie, w mojej ocenie ma znaczenie tylko dla tych rzeczy w których możemy wyciągnąć wnioski i tych błędów więcej nie popełnić, a rozżalanie się nad czymś co było, nie da się tego zmienić i nie możemy tego poprawić w mojej ocenie nie ma sensu.

Jeśli pojechałeś na wakacje i było źle, to wyciągniesz wnioski i więcej tam nie podjedziesz, jeśli liceum było fatalne a już je skończyłeś to możesz powiedzieć komuś, że dla Ciebie było fatalne, ale drugi raz do liceum nie pójdziesz i co da Ci rozpamiętywanie, że ono było fatalne, no nic.

Tak popełniłam wiele błędów, pewnie jak każdy, czy mogę winić mojego ex za to, że on skorzystał w pewien sposób na tych błędach no nie mogę go winić, bo to tak jakbym winiła kogoś, że skorzystał z promocji w sklepie. Absolutnie nie mówię, że to jego wina. Nie mówię też, że życie mi się tak potoczyło i nie miałam na to wpływu, bo miała realnie miałam spory wpływ na to, tak zdecydowałam, tak mam, takie mam możliwości warunki i cofanie kijem Wisły nic nie da, ale można się skupić na czymś co jest możliwe, realne.

Mogę mieć dobre i jeszcze lepszą relację z córką.
W jakiś zakresie mogę naprawić pracę zawodową, jasne że nie będzie to tyle ile mogłam, ale coś tam mogę naprawić.
To jest możliwe i na tym mogę się teraz skupić smile

385

Odp: Opieka naprzemienna

Sympatyczna z Ciebie babeczka Minnie, życzę ci dobrze, ale jednak wysiadam. I ta olimpiada.. uhhh... Zupełnie przekręciłaś sens mojej wypowiedzi, a bardzo się starałam dość klarownie i okrągle wyrazić swoje zdanie.
Może kiedyś pogadam z tobą o fitnesie, podróżach, ale niestety mam za miękką psychikę na takie wieczne zrzędzenie. Trzymaj się smile   

A medal nawet po 40 to wcale nie jest nic niespotykanego. https://sport.tvp.pl/54084788/najstarsi … asyfikacja
Gdybyś więc dziś zaczęła trenować intensywnie curling, to na luzie za 20 lat z takim stażem treningowym możesz podbijać na kwalifikacje olimpijskie.

386 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-16 12:33:41)

Odp: Opieka naprzemienna

Smutna ja nie użalam się nad sobą, nie uważam, że ktoś coś zrobił i jak przez to cierpiałam.
Nie tak jak napisałam, że była to moja własna decyzja, decyzje okazały się nietrafne i ponoszę ich konsekwencje i tyle smile

Nie wiem, czy dobrze się wyraziłam, ale mam na myśli, to że aktualnie mam inne cele.
Nie mam zamiaru chodzić i codziennie marudzi, że no jak mi ciężko, bo los tak chciał, a ja jestem tak pokrzywdzona.

Podjęłam takie decyzje mam tego skutki i tyle idę dalej.

387

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Tylko co mi da, że będę sobie uświadamiać jak wiele złych decyzji podjęłam? Czy to czy było ich 8 czy 80 coś zmieni? Powiecie tak, bo możesz wyciągnąć wnioski i tak nie zrobić owszem, możesz pod jednym warunkiem, że będziesz miał szansę. Zawsze podaję przykład sportowców jeden ma lat 21 drugi 35 żaden nie zdobył medalu na olimpiadzie, konsekwencje te same? Nie, bo ten 21 będzie miał jeszcze szanse a ten który ma 35 to w większości dyscyplin już nie, bo kolejna olimpiada jest za 4 lata.

Tak ja wyciągnęłam wnioski, są błędy które mogę naprawić a są takie których już naprawić nie mogę, bo jest to niemożliwe.

Rozpamiętywanie ile błędów się popełniło w mojej ocenie prowadzi tylko do niepotrzebnej frustracji. Masz sytuację jaką masz i ją możesz zmienić, nie da się zmienić przeszłości ma się wpływ wyłącznie na teraźniejszość i na przyszłość. Owszem popularne jest stwierdzenie wszystko jest możliwe, ale to wszystko w domyśle realne. Bo kiedy masz lat 40 nie cofniesz czasu żeby mieć znów 20. Kiedy budzisz się mając lat 42 i nie masz dzieci to szanse na ich posiadanie są mniejsze niż gdybyś się obudziła w wieku 32, bo takie są uwarunkowania. To tak, jakby ja dziś mieszkając w Trójmieście chciała uprawiać pomarańcze, teoretycznie w warunkach szklarniowych jest to możliwe ale czy jest to opłacalne?

Absolutnie nie mówię, że należy rezygnować z marzeń, ale wybierając cel warto kierować się metodą SMART czyli ów cel ma być osiągalny - achievable, jeśli zakładasz cel który już na początku jest niemożliwy to podasz we frustrację. Dlatego, rozliczenie przeszłości co było błędem a co nie, w mojej ocenie ma znaczenie tylko dla tych rzeczy w których możemy wyciągnąć wnioski i tych błędów więcej nie popełnić, a rozżalanie się nad czymś co było, nie da się tego zmienić i nie możemy tego poprawić w mojej ocenie nie ma sensu.

Jeśli pojechałeś na wakacje i było źle, to wyciągniesz wnioski i więcej tam nie podjedziesz, jeśli liceum było fatalne a już je skończyłeś to możesz powiedzieć komuś, że dla Ciebie było fatalne, ale drugi raz do liceum nie pójdziesz i co da Ci rozpamiętywanie, że ono było fatalne, no nic.

Uświadamianie sobie , że podjęłaś ileż złych decyzji jako takie nie daje absolutnie nic pożytecznego. Co najwyżej prowadzi do dołka, zaniżenia poczucia własnej wartości i innych takich tam. Tu sie z tobą w pełni zgadzam.

Natomiast rozliczenie przeszłości ma sens. Bo jeśli się podjęło jakieś decyzje i z perspektywy czasu się je ocenia jako złe to warto się przyjrzeć sobie. ostatecznie skoro zrobiłąm coś głupio i bez sensu  to nie dlatego, że ogólnie jestem kretynką. Całkowite odcięcie pewnych aspektów przeszłości, które usiłujesz wykonać,  to ślepa uliczka, bo to, co jest teraz i to, co będzie buduje się na tym, co było. Przeszłości nie da się zmienić, nie da się jej też unicestwić. O ile nietrafiony biznes można w sprzyjających okolicznościach zamknąć i nie wracać do tematu, o tyle z życiem nie ma tak łatwo.

Mieć szansę...przykład ze sportowcami podajesz już taki "po tezę", a teza taka, że młody ma zawsze większe szanse. Owszem, akurat w sporcie zawodowym wiek tak ogólnie stanowi. Bo ten zawód taki jest. Czy to jest prawda ogólna, że zawsze i we wszystkim młody ma większe szanse? Guzik prawda. Młody ma co najwyżej statystycznie więcej czasu, jeśli akurat będzie żył odpowiednio długo. Jak ten czas wykorzysta to już inna bajka. No i młody statystyczny czyli twór nieco sztuczny, bo co do konkretnego człowieka to już nie wiadomo, ile on tego czasu faktycznie ma.

Stwierdzenie, ze wszystko jest możliwe od lat nie traci na popularności. W praktyce życia rzecz jasna są rzeczy zdecydowanie niemożliwe, ale jest ich znacznie mniej chyba niż by się mogło wydawać. Owszem, osoba głuchoniewdoma od urodzenia nie zostanie najprawdopodobniej znanym pejzażystą ani kompozytorem. Przykład z krańca skali. Ale dalej... jeśli założysz, że coś jest niemożliwe na pewno okaże się niemożliwe.
Przykład  z macierzyństwem znowu pod tezę. Owszem, statystyczna kobieta ma mając lat 32 większe szanse na macierzyństwo niż 42 letnia. Ale konkretna? Tu może być bardzo różnie. W pełni zdrowa 42 latka ma najprawdopodobniej co najmniej nie mniejsze szanse niż 32 latka z PCOS  i endometriozą.. A może i większe? Nie tylko wiek stanowi. Oceniając swoje szanse nie warto bezmyślnie odnosić się do ludzi tzw. statystycznych. Bo ludzie statystyczni to model. A w życiu jest konkret. Mniej lub bardziej bliski modelowemu.
Pomarańcze w Gdańsku? Jako biznes - nie polecam. Ale jako spełnienie marzenia czyli jedno drzewko bo zawsze chciałam zerwać pomarańczę ze swojego drzewka - czemu nie? Czy spełnienie marzenia musi się akurat finansowo opłacać?
Jeśli pojadę na wakacje i mi się nie podobało to nie wyciągnę wniosku, że "więcej tam nie pojadę", bo nie podobać mi się mogło z wielu powodów. Jeśli zaś nie podobało mi się miejsce to ja bym się zastanowiła, czemu je wybrałam. Bo w to konkretne to nie pojadę, ale miejsc jest wiele i znowu mogę wybrać źle - innymi słowy w związku z nieudanym urlopem ja wykonam większą pracę niż niby - wniosek "więcej tam nie pojadę" (to bardziej punktowa decyzja niż wniosek), zapewne dojdę do jakichś znacznie ciekawszych wniosków pt. jak lubię wypoczywać. 

Nie warto rezygnować z marzeń...no nie warto. Ja to się trochę zastanawiam, czy ta twoja szczęśliwa rodzina to było twoje marzenie czy raczej z zewnątrz narzucony i wdrukowany obowiązkowy cel do realizacji, czy ci się tu coś nie nakłada.
Potraktowanie marzenia metodą SMART jakoś mi się wydaje kompletnie bez sensu. Zapewne dlatego, że metoda raz jest raczej biznesowa i dwa zalecana do celów krótkoterminowych. Życie to ne biznes, a marzenia chyba raczej są celem długoterminowym, a przy takich to raczej dobra  strategia by się przydała.  No chyba że marzenie to "dopaść cień i chłodny napój w upalny dzień". Też w pewnym sensie marzenie smile

Z tobą, minnie jest teraz tak, że jesteś na dobrej drodze do popełnienia tych błędów, które popełniłaś, tylko w nieco innej wersji.
Odrzucasz koncepcje pt. szczęśliwa rodzina. Totalnie. Tylko ja i córka.
Tak jak przedtem odrzuciłaś inne wersje życia i funkcjonowania. Ze skrajności w skrajność. Raz się nie udało u ciebie równa się "nigdy więcej". Zakładasz kolejne klapki na oczy i do przodu nie oglądając się na boki ni wstecz.
Gdzieś tam w tle zaś to, co wyniosłaś z rodzinnego domu - życie wedle czyjegoś wzorca i koncepcji. Zewnątrzsterowność, ktoś wie lepiej co dla mnie dobre i jak to wykonam (zrealizuję jego cel) to będzie super. Byli rodzice/nauczyciele, potem w tej roli znalazł się partner, który mniej lub bardziej świadomie ustawił związek pod siebie. Teraz szukasz następnego "kogosia", to nie musi być konkretny człowiek, może być konstrukt pt. "wszyscy" czyli "taki jest świat, świat wie lepiej".
Kto będzie następny by tobą sterować? I czego chcesz ty, odrębna osoba, minnie? Ciebie to w tym wszystkim za bardzo nie ma, twoich własnych marzeń, pragnień, potrzeb... jest taki robocik realizujący czyjeś wytyczne.  Przynajmniej na razie.

388 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-16 16:18:33)

Odp: Opieka naprzemienna

Droga Muqin po pierwsze dziękuję, że piszesz.

To jest tak, kiedy gdzieś widziałam co robią moje koleżanki, znajome z którymi często jeździłam na wakacje i dla ich partnerów to było normalne a ja zbierałam za to "lanie" to raczej cieżko mieć pozytywne doświadczenia. Kiedy widzisz jak inni się troszczyli o swoje partnerki a ja całe życie słyszałam tylko że jestem debilem to ciężko mieć pozytywne doświadczenia. Tak moim marzeniem, było mieć rodzinę, dzieci, dom. Czy marzyłam o wybitnej karierze zawodowej raczej nie. To przyszło w momencie kiedy z każdej strony słyszałam, że mam do tego talent, wyczucie. Jednak moje marzenie o tym, żeby mieć rodzinę było ważniejsze, wiec poświęciłam coś dla czegoś tak to była moja świadoma decyzja.
Dziś nie postąpiłabym tak, mam takie doświadczenie wyciągnęłam z niego wnioski. Tak jak piszesz wyciągnęłam wnioski i już tego nie chce, nie chce słuchać jaka jestem beznadziejna.
Nie zamykam się na inne relacje, ale nie w moim słowniku rodzina to ten tradycyjny model. Nie wykluczam, że być może z czasem kogoś poznam kto będzie mi bliski, ale to już będzie zupełnie inny typ relacji np. nie wyobrażam sobie żeby ta osoba miała ze mną zamieszkać. Można jechać razem na jakiś weekend czy nawet 4 5 dni, ale wspólne zamieszkanie nie wchodzi w grę.
Nie szukam kogoś kto będzie zastępował mi byłego.
W sumie jest na prawdę dobrze samej, mogę wreszcie robić to co lubię, to na co mam ochotę bez tłumaczenia się. Może potrzebuję tego odpoczynku, nie wiem ile on będzie trwał czy to będzie jeszcze rok czy 2 czy 10 czy może juz zawsze.

Wiele godzin rozmów, uświadamia w jak bardzo toksycznym związku byłam, jak bardzo to było trudne, jak bardzo przykre. Kiedy terapeutka poprosiła mnie żebym wymieniła 3 wspomnienia takie które mam w sercu a na których jesteśmy tylko we dwoje to miałam problem, bo ich nie ma, po prostu ich nie ma. Nie mam dobrych pozytywnych doświadczeń, ale nie mówię nie. Może za za jakiś czas poznam kogoś komu taka relacja będzie odpowiadać, kogoś kto nie będzie miał presji że chce założyć rodzinę.

389 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-06-16 17:31:07)

Odp: Opieka naprzemienna

Twój obecny stan psychiczno - emocjonalny jest jeszcze na tyle słaby, że faktycznie powinnaś odpuścić na jakiś nieokreślony czas jakiekolwiek nawiązywanie relacji stricte damsko - męskich. Teraz o wiele ważniejsze jest skupienie się przez Ciebie na tematyce "polubić siebie" czy "samoakceptacja", czy też "moja samoocena" i innym temu podobnym zagadnieniom. Co do odpoczynku, o którym powiedziałaś powyżej, to jak najbardziej jest Tobie wskazany. I nie patrz przy tym na zegarek. Nie ma co się spieszyć.
Czasami wspominałaś, że co rusz podejmujesz jakieś nowe aktywności. Tylko w tym momencie nasuwa się pytanie, czy robisz to dla siebie, że głównym celem tych wszystkich dodatkowych zajęć jest autoterapia? Czy też jest to kolejny pokaz Twojej doskonałości, świetności w tym wszystkim co robisz, czym się zajmujesz? Wskazuję na to, gdyż teraz nie jest Ci potrzebny żaden wyścig z kimkolwiek, nawet samej ze sobą. Nikomu nie musisz niczego udowadniać. Cokolwiek robisz rób z myślą o sobie, o córce. Zresztą i tak już dowiodłaś w pewnym stopniu, że potrafisz, że możesz, ba, nawet, że chcesz.
Jeszcze rok temu byłaś w ogromnej czarnej dziurze. Nie wiedziałaś, gdzie Twój brzeg, gdzie Twoje miejsce we wszechświecie. A dziś? Parafrazując słowa Neila Armstronga - to mały krok w Twoim życiu, ale ogromny przeskok dla Ciebie.

390

Odp: Opieka naprzemienna

Alessandro tak, mój stan jest jeszcze zbyt słaby i nie pali mi się do wchodzenia w nowe relacje. Problem polega na tym, że ja nie wierzę w tzw. związki ludzi dojrzałych, kurcze ja nie potrzebuję partnera żeby iść do teatru mogę iść sama z koleżanką, a taka mam wizję związków 40+, nie widzę w tym zbyt dużej wartości dodanej.

Tak, cały czas myślę, gdzie byłam rok temu, że rok temu nie miałam się gdzie podziać. Myślałam tylko ja ja się utrzymam za te grosze, a później stanęłam na nogi, powoli powoli i stanęłam na nogi. Nowe aktywności są po to, żeby spróbować nowych rzeczy tych na które wcześniej nie było czasu czy możliwości.

Nic nikomu nie musze udowadniać i absolutnie nie mam takiego zamiaru. To niebywały komfort kiedy wracasz do domu, nawet do pustego kiedy nie ma w nim dziecka i już od progu nie słyszysz, że nie ma obiadu a on jest głodny, że on nie ma się w co ubrać, bo nic nie jest wyprasowane, że w domu jest syf a ja nie sprzątam, że co ja sobie wyobrażam, że on będzie tu sprzątał? Ten syf który sam zrobił.
Zupełnie inne możliwości, i to wszystko sprawia, że ja się czuję na prawdę dobrze smile

Kiedyś bardzo przeżywałam, że nie miałam takiej szkolnej miłości teraz się z tego śmieję. Widocznie nie było mi dane. Długo przeżywałam też że nie miałam bajkowego ślubu i sukni księżniczki dziś myślę w sumie to lepiej jakieś 150 tyś do przodu. W sumie, ja zmagająca się z PCOS mam już dziecko, wiec nie jestem w złej sytuacji.

Posty [ 326 do 390 z 494 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Opieka naprzemienna

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026