netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Opieka naprzemienna

493 odpowiedzi35 841 wyświetleńzałożony przez Ela210, 06.07.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Opieka naprzemienna

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 494 ]

196

Odp: Opieka naprzemienna

Najwyraźniej niektóre kobiety mają problem z opieką nad tymi, którzy wcześniej nie okazywali tym kobietom szacunku, pomimo np. posiadania wspólnych dzieci.
On oczywiście to jeszcze wykorzystuje, skoro widzi, że sam nie musi za dużo robić..

Naprawdę "ciekawych" facetów sobie znajdujecie..

197

Odp: Opieka naprzemienna
Motocyklistka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

Generalnie naprzemienna nie jest zbyt dobrym wyborem.
Tyle, że mówię to z pozycji macochy.
Absolutnie różne zasady w domach. Poczynając od posiłków, przez obowiązki, czas wolny, po lekcje.
Dzieciaki nie dość, że przerzucane, to jeszcze żyją w dwóch różnych światach.
Ostatecznie same dzieciaki zmęczyły się takim systemem i mieszkają z matką. Niemniej są w takim wieku i mieszkamy w takiej odległości, że w dowolnym momencie mogą do ojca przyjechać.
Mieszkają z matką, bo tam mieszkały od urodzenia, tam mają znajomych i "swoje miejsca".

Kto wyszedł z inicjatywą żeby dzieci były tylko u matki?

Dzieci.
I wcale nie oznacza to, że u nas było im źle, więc nikt się nie pogniewał na to. To im ma być dobrze i komfortowo.
U nas nie mają ani pół koleżanki, czy kolegi więc czas wolny był mocno uzależniony od nas, co nie do końca nastolatkom odpowiada.
Tam mają wszystkich, więc wybór był jakby oczywisty.

Tak się złożyło, że ja mieszkam na osiedlu gdzie jest masa dzieci w jej wieku w tym koleżanka z klasy. W jakim dzieci są wieku? Jak przyjął to Twój mąż? Mój były jest sam, wiec mam wrażenie, że na siłę chce zapełnić pustkę. Tak jak pisałam, on może siedzieć przed komputerem i pracować w gabinecie ale ona ma siedzieć w swoim pokoju. Siedzieć w swoim pokoju, bo na zewnątrz nie wyjdzie bo niby z kim

198 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-05 14:38:18)

Odp: Opieka naprzemienna
bagienni_k napisał/a:

Najwyraźniej niektóre kobiety mają problem z opieką nad tymi, którzy wcześniej nie okazywali tym kobietom szacunku, pomimo np. posiadania wspólnych dzieci.
On oczywiście to jeszcze wykorzystuje, skoro widzi, że sam nie musi za dużo robić..

Naprawdę "ciekawych" facetów sobie znajdujecie..

Nie martw się wyciągnęłam wnioski, jakby się kolejny trafił to nawet parówki nie ugotuję wink

199 Ostatnio edytowany przez Motocyklistka (2025-06-05 14:44:34)

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Tak się złożyło, że ja mieszkam na osiedlu gdzie jest masa dzieci w jej wieku w tym koleżanka z klasy. W jakim dzieci są wieku? Jak przyjął to Twój mąż? Mój były jest sam, wiec mam wrażenie, że na siłę chce zapełnić pustkę. Tak jak pisałam, on może siedzieć przed komputerem i pracować w gabinecie ale ona ma siedzieć w swoim pokoju. Siedzieć w swoim pokoju, bo na zewnątrz nie wyjdzie bo niby z kim

14 i 16
To już dzieciaki, których nie zabawisz planszówkami wieczorem smile
Gdzieś oboje, (a zwłaszcza mój mąż) musieliśmy spojrzeć prawdzie w oczy.
Mąż sam widział, że się nudzą. Dzieciaki mają dobry kontakt z ojcem, często dzwonią czy na kamerce, czy tak po prostu.
Zaglądają też. Jak mąż jest spontanicznie w pobliżu miejsca zamieszkania dzieciaków, to też zabiera na lody, pizzę itp.
Są w stałym kontakcie.
Dodam, że ja się swoją osobą w ich relacje nie narzucam. Mam z nimi swoją, wypracowaną przeze mnie i dzieci relację.


Wiem, że nie jest to idealna sytuacja dla dzieci. Wiem, że gdyby ich rodzice się nie rozwiedli pewnie mogłyby być szczęśliwsze, ale życie niestety jakie jest każdy widzi.

200

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Ja do wszystkiego podchodzę bardzo analitycznie. Analiza zysków i strat SWOT.

Minnie, do analizowania relacji to SWAT się nie za bardzo nadaje...ludzie i relacje międzyludzkie to nie biznes. Jeśli już musisz analizować to skieruj się w stronę psychologii, analiza systemu rodzinnego, te klimaty.

Poza tym mnie z analizy wychodzi jasno, że ty nadal jesteś z tym ojcem dziecka w związku (mentalnie) ino technicznie już nie. Oraz że stosujesz w relacji z panem  strategię stałego ustępowania pola w imię "świętego spokoju" co nawet w SWAT nie rokuje sukcesu rynkowego. Zastraszył cię totalnie. Ładne hasło "dobro córki jest moim priorytetem" - no to w punktach określ, co jest tym dobrem córki w obecnej sytuacji? Ideału jak wiadomo nie będzie czyli uczciwie mamy do czynienia z opcją minimalizacji strat jako jedyną dostępną. Jak na razie przy tej twojej strategii ustępstw idzie w złym kierunku, już się dziecko ojca boi i lepiej nie będzie. To między innymi. A boi się, bo ty się go boisz. W weekend ma siedzieć w swoim pokoju ale u niego, żeby mu się "godziny zgadzały"? No weź, włos się jeży.

Opieka naprzemienna jest jedną z możliwości. Zapewne są sytuacje, w których jest to wersja najlepsza, ale nie sądzę, żeby było ich wiele. Bo taka opieka wali w bardzo ważne dla dziecka poczucie bezpieczeństwa, destabilizuje codzienne funkcjonowanie przez brak jednego, własnego "miejsca na ziemi". Jak pisano - dziecko niczym walizka raz tu raz tam. Żaden dorosły by czegoś takiego nie wytrzymał psychicznie na dłuższą metę, a dziecko musi, bo nikt go o zdanie nie pyta.

W odniesieniu do twojej sytuacji - minnie, ten konkretny ojciec to się kompletnie nie nadaje do opieki naprzemiennej z wielu powodów. Jednym z nich jest to, że wy się wcale nie dogadujecie, ty się do niego dostosowujesz co i rusz składając na ołtarzu bożka Świętego Spokoju ofiary. A bożek wymagający jest... pomysł, że przed notariuszem złożysz oświadczenie, że nie będą gościli w twoim mieszkaniu mężczyźni inni niż członkowie rodziny to przyznam -  zdołał mnie zadziwić. Na taki pomysł bym nie wpadła, a nie narzekam na brak wyobraźni i dziwię się rzadko.

201

Odp: Opieka naprzemienna
Muqin napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Ja do wszystkiego podchodzę bardzo analitycznie. Analiza zysków i strat SWOT.

Minnie, do analizowania relacji to SWAT się nie za bardzo nadaje...ludzie i relacje międzyludzkie to nie biznes. Jeśli już musisz analizować to skieruj się w stronę psychologii, analiza systemu rodzinnego, te klimaty.

Poza tym mnie z analizy wychodzi jasno, że ty nadal jesteś z tym ojcem dziecka w związku (mentalnie) ino technicznie już nie. Oraz że stosujesz w relacji z panem  strategię stałego ustępowania pola w imię "świętego spokoju" co nawet w SWAT nie rokuje sukcesu rynkowego. Zastraszył cię totalnie. Ładne hasło "dobro córki jest moim priorytetem" - no to w punktach określ, co jest tym dobrem córki w obecnej sytuacji? Ideału jak wiadomo nie będzie czyli uczciwie mamy do czynienia z opcją minimalizacji strat jako jedyną dostępną. Jak na razie przy tej twojej strategii ustępstw idzie w złym kierunku, już się dziecko ojca boi i lepiej nie będzie. To między innymi. A boi się, bo ty się go boisz. W weekend ma siedzieć w swoim pokoju ale u niego, żeby mu się "godziny zgadzały"? No weź, włos się jeży.

Opieka naprzemienna jest jedną z możliwości. Zapewne są sytuacje, w których jest to wersja najlepsza, ale nie sądzę, żeby było ich wiele. Bo taka opieka wali w bardzo ważne dla dziecka poczucie bezpieczeństwa, destabilizuje codzienne funkcjonowanie przez brak jednego, własnego "miejsca na ziemi". Jak pisano - dziecko niczym walizka raz tu raz tam. Żaden dorosły by czegoś takiego nie wytrzymał psychicznie na dłuższą metę, a dziecko musi, bo nikt go o zdanie nie pyta.

W odniesieniu do twojej sytuacji - minnie, ten konkretny ojciec to się kompletnie nie nadaje do opieki naprzemiennej z wielu powodów. Jednym z nich jest to, że wy się wcale nie dogadujecie, ty się do niego dostosowujesz co i rusz składając na ołtarzu bożka Świętego Spokoju ofiary. A bożek wymagający jest... pomysł, że przed notariuszem złożysz oświadczenie, że nie będą gościli w twoim mieszkaniu mężczyźni inni niż członkowie rodziny to przyznam -  zdołał mnie zadziwić. Na taki pomysł bym nie wpadła, a nie narzekam na brak wyobraźni i dziwię się rzadko.

Tak, ja do wszystkiego podchodzę jak do biznesu czyli trzeba minimalizować straty skoro zyskać się nie da, ani wyjść na zero.

Masz rację, dla niego liczą się godziny, bo jego musi być na wierzchu. Bardzo bym chciała żeby kogoś poznał, to może będzie bardziej skłonny do ustępstw, w końcu znaczna cześć kobiet nie chce partnera z dziećmi, które u niego są.

Tak, w relacji z nim zawsze ustąpiłam dla świętego spokoju, żeby był spokój, żeby nie krzyczał. Córka też niestety tak robi, że ustąpi, żeby on się nie zdenerwował.

Na razie go nie ma I jest idealnie, córka wie gdzie ma przyjść, jest dużo bardziej spokojna.

202

Odp: Opieka naprzemienna

Czytając  kilka Twoich wcześniejszych wpisów zastanawiam się, co będzie, gdy faktycznie kogoś pozna i nowa kobieta exa polubi Twoją córkę, ze wzajemnością.

Jak zamiast mniej, będzie chciał spędzać czas podobnie, jak teraz.

203

Odp: Opieka naprzemienna

Minnie, relacje to nie biznes - naprawdę jeśli już masz to analizowanie we krwi to zacznij używać odpowiedniejszego narzędzia. Sugeruję hasło "system rodzinny" w psychologii. Analizowania jako takiego raczej się nie pozbędziesz.
Sama pisałaś, ze dla niego liczą się godziny - ja to powtórzyłam. Zakładając, że wiesz co piszesz, bo ty pana znasz, ja zaś co najwyżej wiem, ze tacy ludzie istnieją.
Nie ma sensu żadnego kierowanie myśli ku "chciałabym, żeby kogoś poznał". Ślepa uliczka z betonową ścianą na końcu i ..  uzależnienie życia córki i twojego od tego, co zdarzy się w jego życiu, nadal "on rządzi, on decyduje". Skłonny do ustępstw? Znowu ten bożek? Jak przestaniesz go czcić i zwalisz z piedestału ruszysz do przodu, póki czcisz Święty Spokój będziesz się męczyć, a i córkę za sobą ciągniesz, to wniesie w dorosłe życie, stałe ustępowanie niezależnie od tego, co się dzieje jako wzorzec relacyjny. A przecież jako matka od tego jesteś żeby jej zapewnić to i owo. Komunikacja z panem taka zwykła i poprawna jest niemożliwa - no to może należy z panem inaczej rozmawiać, tak żeby dotarło? wszystko zrobię, żeby nie krzyczał? Boisz się, jak ktoś krzyczy?

204 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-05 15:16:35)

Odp: Opieka naprzemienna
Motocyklistka napisał/a:

Czytając  kilka Twoich wcześniejszych wpisów zastanawiam się, co będzie, gdy faktycznie kogoś pozna i nowa kobieta exa polubi Twoją córkę, ze wzajemnością.

Jak zamiast mniej, będzie chciał spędzać czas podobnie, jak teraz.

Nie byłabym zazdrosna, absolutnie, ale myślę, że to raczej niewykonalne. Moja córka nie akceptuje nawet jak ja czasem zajmuje się dziećmi mojej kuzynki.

Jej poziom zazdrości o ojca byłby wyższy niż Himalaje, ale to już nie mój problem.


Tak boję się jak ktoś krzyczy, w moim rodzinnym domu nigdy nie było kłótni. Dlatego nawet jak on coś mówił to ja stałam jak wryta, nie umiałam go zwyzywać, bo to nie mój styl.

205

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

Czytając  kilka Twoich wcześniejszych wpisów zastanawiam się, co będzie, gdy faktycznie kogoś pozna i nowa kobieta exa polubi Twoją córkę, ze wzajemnością.

Jak zamiast mniej, będzie chciał spędzać czas podobnie, jak teraz.

Nie byłabym zazdrosna, absolutnie, ale myślę, że to raczej niewykonalne. Moja córka nie akceptuje nawet jak ja czasem zajmuje się dziećmi mojej kuzynki.

Jej poziom zazdrości o ojca byłby wyższy niż Himalaje, ale to już nie mój problem.

Zazdrość o rodzica wydaje się w takim układzie dość naturalna, a jednocześnie bardzo trudna do ogarnięcia.
No to będzie miał ciężką przeprawę.

206

Odp: Opieka naprzemienna
Motocyklistka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

Czytając  kilka Twoich wcześniejszych wpisów zastanawiam się, co będzie, gdy faktycznie kogoś pozna i nowa kobieta exa polubi Twoją córkę, ze wzajemnością.

Jak zamiast mniej, będzie chciał spędzać czas podobnie, jak teraz.

Nie byłabym zazdrosna, absolutnie, ale myślę, że to raczej niewykonalne. Moja córka nie akceptuje nawet jak ja czasem zajmuje się dziećmi mojej kuzynki.

Jej poziom zazdrości o ojca byłby wyższy niż Himalaje, ale to już nie mój problem.

Zazdrość o rodzica wydaje się w takim układzie dość naturalna, a jednocześnie bardzo trudna do ogarnięcia.
No to będzie miał ciężką przeprawę.

Raczej nie mam zamiaru go w tym wspierać.

207

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Nie byłabym zazdrosna, absolutnie, ale myślę, że to raczej niewykonalne. Moja córka nie akceptuje nawet jak ja czasem zajmuje się dziećmi mojej kuzynki.

Jej poziom zazdrości o ojca byłby wyższy niż Himalaje, ale to już nie mój problem.

Zazdrość o rodzica wydaje się w takim układzie dość naturalna, a jednocześnie bardzo trudna do ogarnięcia.
No to będzie miał ciężką przeprawę.

Raczej nie mam zamiaru go w tym wspierać.

Hmmm, trochę mi to zgrzyta jeśli weźmiemy na tapet dobro i komfort Waszej córki, bo to o Nią się tu rozchodzi, a nie o Was.

Mimo wszystko pomoc w zrozumieniu, że tata będąc z kimś innym nie przestał Jej kochać może pomóc Jej poukładać świat, w którym przyszło jej (dzięki swoim rodzicom) się odnaleźć. Przestał być Twoim partnerem, ale nie Jej ojcem.
Zaznaczam,  ze piszę jako macocha, która ułatwionego zadania nie miała. smile

208

Odp: Opieka naprzemienna
Motocyklistka napisał/a:

Hmmm, trochę mi to zgrzyta jeśli weźmiemy na tapet dobro i komfort Waszej córki, bo to o Nią się tu rozchodzi, a nie o Was.

Mimo wszystko pomoc w zrozumieniu, że tata będąc z kimś innym nie przestał Jej kochać może pomóc Jej poukładać świat, w którym przyszło jej (dzięki swoim rodzicom) się odnaleźć. Przestał być Twoim partnerem, ale nie Jej ojcem.
Zaznaczam,  ze piszę jako macocha, która ułatwionego zadania nie miała. smile

Doceniam Twoje mądre i cenne wypowiedzi ale tak jak pisałam, w mojej analizie SWOT nie mieściłoby się to jako szansa, bo niby na co szansa. Nie miałabym zamiaru celowo utrudniać, ale też pomagać z pewnością nie. Nie widzę żadnej przesłanki dla której miałabym ewentualnie pomóc w tej sytuacji.
O mi nie pomaga, ja robię wszystko dla świętego spokoju, zatem dlaczego miałabym mu pomóc w tym zakresie? Czy innym jest pomóc w biznesie, bo tu moje dziecko może coś przejąć, ale w tym? Dlaczego miałabym to robić?

209

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

Hmmm, trochę mi to zgrzyta jeśli weźmiemy na tapet dobro i komfort Waszej córki, bo to o Nią się tu rozchodzi, a nie o Was.

Mimo wszystko pomoc w zrozumieniu, że tata będąc z kimś innym nie przestał Jej kochać może pomóc Jej poukładać świat, w którym przyszło jej (dzięki swoim rodzicom) się odnaleźć. Przestał być Twoim partnerem, ale nie Jej ojcem.
Zaznaczam,  ze piszę jako macocha, która ułatwionego zadania nie miała. smile

Doceniam Twoje mądre i cenne wypowiedzi ale tak jak pisałam, w mojej analizie SWOT nie mieściłoby się to jako szansa, bo niby na co szansa. Nie miałabym zamiaru celowo utrudniać, ale też pomagać z pewnością nie. Nie widzę żadnej przesłanki dla której miałabym ewentualnie pomóc w tej sytuacji.
O mi nie pomaga, ja robię wszystko dla świętego spokoju, zatem dlaczego miałabym mu pomóc w tym zakresie? Czy innym jest pomóc w biznesie, bo tu moje dziecko może coś przejąć, ale w tym? Dlaczego miałabym to robić?

Nie dla niego, a dla córki.
To jej ciężko to ogarnąć, a jak się pojawi inna kobieta będzie trudniej.
Życie nie mieści się w analizach i nie układa pod scenariusze.
Zaznaczam, nie mu pomożesz, a swojej córce.
Im więcej wsparcia teraz dostanie od Was, tym mniej będzie tego wsparcia szukała u psychoterapeuty w dorosłym już życiu.

Wiem, jak to wyglądało u nas, tyle że mamusia nam próbowała wszystko spieprzyć, więc było trudniej.

210

Odp: Opieka naprzemienna
Motocyklistka napisał/a:

Nie dla niego, a dla córki.
To jej ciężko to ogarnąć, a jak się pojawi inna kobieta będzie trudniej.
Życie nie mieści się w analizach i nie układa pod scenariusze.
Zaznaczam, nie mu pomożesz, a swojej córce.
Im więcej wsparcia teraz dostanie od Was, tym mniej będzie tego wsparcia szukała u psychoterapeuty w dorosłym już życiu.

Wiem, jak to wyglądało u nas, tyle że mamusia nam próbowała wszystko spieprzyć, więc było trudniej.

To jest ogólnie zawsze trudne, zależy kiedy się ta druga pojawi, kiedy pojawi się tuż po rozstaniu, to jest cień tego, że jednak była już wcześniej.
On w ubiegłym roku cisnął strasznie, bo ktoś był, ale już jej nie ma, chciał jak najszybciej zakończyć związek ze mną, najlepiej wystawić mnie na bruk.

Wszystko też zależy od tego, czy mamusia ułożyła sobie życie, czy jest np. szczęśliwa z tego ze jest sama. To w jakich okolicznościach się rozstajemy procentuje.
Trudno oczekiwać od tej kobiety że ma się cieszyć, że jej były jest szczęśliwy a ona jest sama.
Często czytam, była mnie alienuje od dziecka, ale tło jest takie, że on ją zostawił dla innej, dlaczego oczekujemy heroizmu.

211

Odp: Opieka naprzemienna

Jeśli córka reaguje takim poziomem zazdrości, to nie wygląda za dobrze..

212

Odp: Opieka naprzemienna
bagienni_k napisał/a:

Jeśli córka reaguje takim poziomem zazdrości, to nie wygląda za dobrze..

Nie jest to dobre, ale to nie jest mój problem, tylko mojego byłego, że nie zaakceptuje jego ewentualnej partnerki. Serio mnie to nie interesuje, mam swoje problemy.

213 Ostatnio edytowany przez Motocyklistka (2025-06-05 16:31:26)

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Motocyklistka napisał/a:

Nie dla niego, a dla córki.
To jej ciężko to ogarnąć, a jak się pojawi inna kobieta będzie trudniej.
Życie nie mieści się w analizach i nie układa pod scenariusze.
Zaznaczam, nie mu pomożesz, a swojej córce.
Im więcej wsparcia teraz dostanie od Was, tym mniej będzie tego wsparcia szukała u psychoterapeuty w dorosłym już życiu.

Wiem, jak to wyglądało u nas, tyle że mamusia nam próbowała wszystko spieprzyć, więc było trudniej.

To jest ogólnie zawsze trudne, zależy kiedy się ta druga pojawi, kiedy pojawi się tuż po rozstaniu, to jest cień tego, że jednak była już wcześniej.
On w ubiegłym roku cisnął strasznie, bo ktoś był, ale już jej nie ma, chciał jak najszybciej zakończyć związek ze mną, najlepiej wystawić mnie na bruk.

Wszystko też zależy od tego, czy mamusia ułożyła sobie życie, czy jest np. szczęśliwa z tego ze jest sama. To w jakich okolicznościach się rozstajemy procentuje.
Trudno oczekiwać od tej kobiety że ma się cieszyć, że jej były jest szczęśliwy a ona jest sama.
Często czytam, była mnie alienuje od dziecka, ale tło jest takie, że on ją zostawił dla innej, dlaczego oczekujemy heroizmu.

Nie zawsze "ta druga" pojawia się  w trakcie związku. Ja pojawiłam się po ich rozwodzie, tyle że mamusi się pies ogrodnika włączył.
Rozstali się z .. jej powodu. To ona znalazla sobie innego kawalera. Tyle, że im nie wyszło.

Niezaleznie od wszystkiego, to nadal chodzi o to, żeby pomóc  dziecku przez to przejść. Nic innego.
Ostatecznie to jest Wasz problem, Wasze życie, Wasze dziecko i Wasze pole do popełniania błędów.

214

Odp: Opieka naprzemienna

Pies ogrodnika czyli zazdrość zawiść złe cechy ale ludzkie
Nie krytykuje takich kobiet gdzieś tam rozumiem że to boli
Ciężko jest się cieszyć tym że byłemu czy byłej się układa. Kiedy się nie ma dzieci wspólnych to jest inaczej bo kontaktu nie ma tu zawsze jakiś jest. A macocha to jednak jest ta zła. To nie jest łatwa rola nie każda kobieta umie się w niej odnaleźć ale prawie żadna nie umie się odnaleźć w sytuacji kiedy ona jest sama a jej były mąż ma super partnerkę

215 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-06-05 17:46:44)

Odp: Opieka naprzemienna

Minnie, ile jesteś gotowa poświęcić dla świętego spokoju? Ile ten święty spokój jest wart dla Ciebie? Zacznij się wreszcie szanować i wymagać od innych szacunku do Twojej osoby, w szczególności od Twojego eksa. Osiągnęłaś wiele i nic zarazem. To co masz to jedynie wymierne dobra, a co z tym drugim rodzajem, niemierzalnym jak szacunek, poważanie, pewność siebie, itd.?
Sama stwierdziłaś, że wytrąciłaś mu z ręki jeden z jego atutów - szantaż ekonomiczny. To bardzo wiele. Teraz czas pokazać jego miejsce w szeregu, twardo i stanowczo. Z tego co mówisz to on nadal traktuje Ciebie w pewnym sensie jak swoją własność, służącą, pokojówkę, kucharkę, więc pora to zmienić, raz na zawsze. Nie będzie to łatwe, ale tu chodzi nie tylko o Ciebie, ale również o Twoją córkę.
Wiem, łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Niestety, ale nikt tego nie zrobi za Ciebie, jednakże znajdziesz tu wiele życzliwych Tobie osób, które Tobie kibicują i trzymają kciuki.

216 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-06-05 17:39:27)

Odp: Opieka naprzemienna

Dlaczego w opozycji do jakiejkolwiek kobiety ma być pomoc córce w trudnej sytuacji.? To pomóc córce, a nie patrzysz się że przy okazji pomożesz czy nie utrudniasz innej kobiecie.
To w sumie wcale nie jest trudne jak ktoś się z rozstaniem po prostu pogodzi.
I przy rozdzieleniu pewnych spraw I miłości do dziecka.
A u Ciebie niestety ex jest nadal w centrum, nadal chcesz mu vos udowadniać,  zamiast ograniczyć swoje kontakty z nim do minimum, to organizujesz rodzinne obiadki.
Wiesz, ja po prostu I dosłownie trzasnęłam drzwiami i kontaktowałam się z exem smsami o konkretach.
Nasz rozwód był 2 lata po  separacji od siebie i mimo że formalnie byłam męzatką, to byłam mentalnie nią mniej niż Ty, już w swoim mieszkaniu
Kurczę,  jednak mężczyźni mają swoją intuicję gdy czują jakiegoś faceta cały czas mentalnie przy kobiecie, może to powód ich nastawienia do Ciebie,  nawet tu na forum.
Sama piszesz, że mieliście niezbyt udany związek, nie wiem naprawdę dlaczego tak kurczowo się tego faceta trzymasz.
Dla niego obiadki, nowemu nie zrobisz nawet parówek, bo "wyciągnęłaś wnioski"
Normalnie brak słów.

217

Odp: Opieka naprzemienna

Jaki jest sens rozważania tego, co się zmieni JEśli on wejdzie w związek jakiś? Żaden w tym momencie. Strata czasu i energii. albowiem on w nowy związek wejdzie lub nie czyli nie wiadomo ani czy ani kiedy to nastąpi. Na dodatek kompletne nic nie wiadom o hipotetycznej jego nowej partnerce, w tym o jej ewentualnym podejściu do relacji z c orką minnie. Czyste spekulowanie... a tymczasem jest do rozwiązania problem w postaci sposobu sprawowania bieżącej opieki nad dzieckiem.

Minnie - upierając sie przy analogii biznesowej to masz do czynienia z firmą w stanie likwidacji/upadłości. W takiej sytuacji nie ma sensu stosowanie strategii defensywnej. Pewne rzeczy już się zdarzyły zatem - jeśli tą analogią sie posługujemy  to się wciel w syndyka/likwidatora.
Pytałam o to "dobro córki" co to je masz za priorytet - to nie było retoryczne pytanie. Naprawdę jestem ciekawa, jak byś doprecyzowała to dobro córki. Czyli - co w tej upadłości da sie twoim zdaniem uratować. Co ma sens ratować, a co trzeba odpuścić. Wiesz, "dobro dziecka" ładnie brzmi, ale bywa bardzo różnie rozumiane.

218

Odp: Opieka naprzemienna
Ela210 napisał/a:

Dla niego obiadki, nowemu nie zrobisz nawet parówek, bo "wyciągnęłaś wnioski"
Normalnie brak słów.

Nie będzie żadnego nowego, póki nie uwolni się od byłego, a widać, że na to się nie zanosi.
Dziewczyna oszukuje samą siebie, że to wszystko niby efekt kalkulacji, analiz.
Prawda jest taka, że nie potrafi stawiać granic, on to wie i korzysta ile wlezie.

219

Odp: Opieka naprzemienna
Mrs.Happiness napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Dla niego obiadki, nowemu nie zrobisz nawet parówek, bo "wyciągnęłaś wnioski"
Normalnie brak słów.

Nie będzie żadnego nowego, póki nie uwolni się od byłego, a widać, że na to się nie zanosi.
Dziewczyna oszukuje samą siebie, że to wszystko niby efekt kalkulacji, analiz.
Prawda jest taka, że nie potrafi stawiać granic, on to wie i korzysta ile wlezie.

Przykre, ale prawdziwe, ja nigdy nie postawiłam mu granic, zawsze wiedział, że ma przewagę finansowa, były okresy że 10 krotną i umiał to wykorzystać.
Dziś już przewagi finansowej nie wykorzysta nie jest mu tak łatwo wykorzystać.

Muqin tak masz rację, musimy ustalić, jeśli dziecko nie chce mieszkać trochę tu trochę tam, to trzeba jej pozwolić na to. Chce zaproponować żeby spróbować miesiąc, żeby tych dni a nawet godzin bo w takich jednostkach się rozliczamy u niego było nieco mniej. Dla mie najgorsze jest w tym wszystkim to, że cały czas myślę, żeby jego nie urazić, bo rozpęta aferę.

dlaczego się go trzymam bo nie znoszę porażki, kiedy obiorę sobie cel, ale nie cel, że kupię coś tam, tylko ten życiowy, to dla mnie pogodzenie się z porażką jest niczym świadome wejście do piekła. Można powiedzieć, że powinnaś się cieszyć, bo coś tam w życiu osiągnęłaś dla wielu to jest w sferze marzeń. To jest to cholerne wychowanie dziewczynek w przekonaniu, że celem kobiety jest wyjść za mąż urodzić dzieci i być dobra żoną. Wychowanie którego choćbym nie wiem ile lat spędziła na terapii to się nie pozbędę. Za nic w świecie nie chciałabym do niego wrócić, ale też pogodzenie się nie z tym że nie osiągniesz celu jest trudne. To nie jest pogodzenie się z tym, że się rozstałam, tylko z tym, że w wieku 36 lat nie mam juz żadnego życiowego celu. To ze kupię sobie nowy samochód to mnie nie cieszy ogólnie mnie dobra materialne nie cieszą.

220

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Muqin tak masz rację, musimy ustalić, jeśli dziecko nie chce mieszkać trochę tu trochę tam, to trzeba jej pozwolić na to. Chce zaproponować żeby spróbować miesiąc, żeby tych dni a nawet godzin bo w takich jednostkach się rozliczamy u niego było nieco mniej. Dla mie najgorsze jest w tym wszystkim to, że cały czas myślę, żeby jego nie urazić, bo rozpęta aferę.

A myślałaś o tym, by go nagrać jak "rozpętuje aferę"?

221 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-05 18:36:21)

Odp: Opieka naprzemienna
Samba napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Muqin tak masz rację, musimy ustalić, jeśli dziecko nie chce mieszkać trochę tu trochę tam, to trzeba jej pozwolić na to. Chce zaproponować żeby spróbować miesiąc, żeby tych dni a nawet godzin bo w takich jednostkach się rozliczamy u niego było nieco mniej. Dla mie najgorsze jest w tym wszystkim to, że cały czas myślę, żeby jego nie urazić, bo rozpęta aferę.

A myślałaś o tym, by go nagrać jak "rozpętuje aferę"?

Mam kila takich dowodów wink

Moja córka czasem gra w The Sims - jak robi ludzików to zazwyczaj są to kopie ludzi z jej otoczenia, więc jestem ja cechy charakteru rodzinnie, ambitna, co lubi gotować i aktywność fizyczną
on cechy charakteru - złośliwy, pan na włościach, lubi oglądać sport.

222 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-06-05 19:12:06)

Odp: Opieka naprzemienna

Minnie, jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny. Wiele razy mówiłaś, że on bardzo dba o swój wizerunek. Zatem, czy jest gotowy poświęcić swoje nienaganne oblicze kosztem rozpętania totalnego konfliktu? Takie osoby zrobią wszystko, aby na ich perfekcyjnym, doskonałym obrazie nie powstała choćby najmniejsza rysa. Twój stanowczy i zdecydowany opór szybko otrzeźwiłby go. I wykorzystaj to co udało Ci się zebrać na niego.

223

Odp: Opieka naprzemienna

Jak ty się boisz, żeby go nie urazić, to on to wykorzystuje. Musisz w końcu powiedzieć sobie dość, bo na pochyłe drzewo kozy skaczą.
Nie będziesz atrakcyjna dla żadnego faceta, jak będziesz taka uległa, dlatego zapomnij o tym co miałeś wbite do głowy w domu rodzinnym, tylko pracuj nad podniesieniem poczucia własnej wartości i nad odwagą.
Takim wzorcem robisz krzywdę córce.

224

Odp: Opieka naprzemienna
wieka napisał/a:

Jak ty się boisz, żeby go nie urazić, to on to wykorzystuje. Musisz w końcu powiedzieć sobie dość, bo na pochyłe drzewo kozy skaczą.
Nie będziesz atrakcyjna dla żadnego faceta, jak będziesz taka uległa, dlatego zapomnij o tym co miałeś wbite do głowy w domu rodzinnym, tylko pracuj nad podniesieniem poczucia własnej wartości i nad odwagą.
Takim wzorcem robisz krzywdę córce.

Nie internuje mnie czy dla innych jestem atrakcyjna czy nie, nie chce aby moja córka też żyła w tym przekonaniu, że jedyną misją kobiety jest życie w patriarchacie.

225

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
wieka napisał/a:

Jak ty się boisz, żeby go nie urazić, to on to wykorzystuje. Musisz w końcu powiedzieć sobie dość, bo na pochyłe drzewo kozy skaczą.
Nie będziesz atrakcyjna dla żadnego faceta, jak będziesz taka uległa, dlatego zapomnij o tym co miałeś wbite do głowy w domu rodzinnym, tylko pracuj nad podniesieniem poczucia własnej wartości i nad odwagą.
Takim wzorcem robisz krzywdę córce.

Nie internuje mnie czy dla innych jestem atrakcyjna czy nie, nie chce aby moja córka też żyła w tym przekonaniu, że jedyną misją kobiety jest życie w patriarchacie.

Dlatego daj jej przykład, bo powielasz wszystko do tej pory to, co wyniosłeś z domu. Samo powiedzenie nie chce…nic nie daje.

226

Odp: Opieka naprzemienna
wieka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:
wieka napisał/a:

Jak ty się boisz, żeby go nie urazić, to on to wykorzystuje. Musisz w końcu powiedzieć sobie dość, bo na pochyłe drzewo kozy skaczą.
Nie będziesz atrakcyjna dla żadnego faceta, jak będziesz taka uległa, dlatego zapomnij o tym co miałeś wbite do głowy w domu rodzinnym, tylko pracuj nad podniesieniem poczucia własnej wartości i nad odwagą.
Takim wzorcem robisz krzywdę córce.

Nie internuje mnie czy dla innych jestem atrakcyjna czy nie, nie chce aby moja córka też żyła w tym przekonaniu, że jedyną misją kobiety jest życie w patriarchacie.

Dlatego daj jej przykład, bo powielasz wszystko do tej pory to, co wyniosłeś z domu. Samo powiedzenie nie chce…nic nie daje.

Nie tak do końca, ja zapamiętałam mamę z czasów dzieciństwa jako męczennicę, zawsze nie uczesaną, niezadbaną, strudzoną, czasem nie bardzo wiem czym.
Mojej mamie to przez myśl nie przyszło że mogłaby coś robić inaczej, jak tylko pokazywać jak bardzo jest umęczona robieniem kotleta.
Nigdy nie poszła do lepszej pracy bo ona ma dzieci, co było skrajną wymówką i usprawiedliwianiam się.
Nigdy z tatą nigdzie nie poszli razem, bo są dzieci jak wiadomo umylibyśmy samodzielnie siedząc przez 2-3h

227

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
wieka napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Nie internuje mnie czy dla innych jestem atrakcyjna czy nie, nie chce aby moja córka też żyła w tym przekonaniu, że jedyną misją kobiety jest życie w patriarchacie.

Dlatego daj jej przykład, bo powielasz wszystko do tej pory to, co wyniosłeś z domu. Samo powiedzenie nie chce…nic nie daje.

Nie tak do końca, ja zapamiętałam mamę z czasów dzieciństwa jako męczennicę, zawsze nie uczesaną, niezadbaną, strudzoną, czasem nie bardzo wiem czym.
Mojej mamie to przez myśl nie przyszło że mogłaby coś robić inaczej, jak tylko pokazywać jak bardzo jest umęczona robieniem kotleta.
Nigdy nie poszła do lepszej pracy bo ona ma dzieci, co było skrajną wymówką i usprawiedliwianiam się.
Nigdy z tatą nigdzie nie poszli razem, bo są dzieci jak wiadomo umylibyśmy samodzielnie siedząc przez 2-3h

Ja miałam na myśli mentalność.

228

Odp: Opieka naprzemienna

Trochę tak, ja też za cel obrałam obie założenie rodziny, dzieci. Walczę z tym, ale nie jest łatwo, bo ten cel już wybrałam. Trudno w moim wieku powiedzieć a teraz pstryk i moim celem będzie...
Mimo, że gdzieś tam jeden zadowolona z mojego życia, to jednak w głębi serca czuję, że nie spełniłam tego celu i mimo że obiektywnie nie mogę jakoś strasznie narzekać, to nie mam nic co mogłoby mi zrekompensować właśnie te braki. Ehhmm bez znaczenia trzeba się otrzepać i iść dalej, rekompensując sobie to gdzieś indziej.

229

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Trochę tak, ja też za cel obrałam obie założenie rodziny, dzieci. Walczę z tym, ale nie jest łatwo, bo ten cel już wybrałam. Trudno w moim wieku powiedzieć a teraz pstryk i moim celem będzie...
Mimo, że gdzieś tam jeden zadowolona z mojego życia, to jednak w głębi serca czuję, że nie spełniłam tego celu i mimo że obiektywnie nie mogę jakoś strasznie narzekać, to nie mam nic co mogłoby mi zrekompensować właśnie te braki. Ehhmm bez znaczenia trzeba się otrzepać i iść dalej, rekompensując sobie to gdzieś indziej.

Przeciez jeszcze młoda jesteś.  Mozesz wiele nowych celów miec w życiu

230

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Muqin tak masz rację, musimy ustalić, jeśli dziecko nie chce mieszkać trochę tu trochę tam, to trzeba jej pozwolić na to. Chce zaproponować żeby spróbować miesiąc, żeby tych dni a nawet godzin bo w takich jednostkach się rozliczamy u niego było nieco mniej. Dla mnie najgorsze jest w tym wszystkim to, że cały czas myślę, żeby jego nie urazić, bo rozpęta aferę.

No to masz cel krótkoterminowy do realizacji.  Przy czym już na wstępie wiesz, że on do tego pomysłu jest nastawiony negatywnie. Jakim sposobem masz zamiar go przekonać? Kolejnym wycofaniem, kolejną defensywą? Tym to jeszcze nikt nikogo nie przekonał.  Logiczną argumentacją? Wrzaśnie i nici z argumentacji, spłoszysz się i uciekniesz.
Zauważ na początek, że z  jego punktu widzenia nic nie musicie zmieniać. No chyba że w kierunku takim, że ty się jeszcze lepiej dostosujesz do niego, będziesz sprzątać jego mieszkanie, gotować, pilnować prania...normalnie służąca darmowa, pod hasłem "dla dobra dziecka". 

Pierwsze z czym się musisz zmierzyć w tej opiece nad córką to koncepcja liczenia godzin. To jest idiotyzm. Po prostu. Nikt normalny tak się nie dzieli opieką nad dzieckiem. I albo mu to liczenie godzin  skutecznie z głowy wybijesz albo...będzie tylko gorzej. Jeśli tu zdołasz postawić na swoim to być może zauważysz, że tak ogólnie w relacjach z nim nie jesteś na z góry przegranej pozycji... skoro pan ma zwyczaj wrzeszczeć może w tej sprawie skorzystasz z pomocy mediatora rodzinnego? Wiesz,  w obecności osoby trzeciej będzie się hamował, mediacje to spisane na papierze z pieczątką ustalenia na temat. Nie będzie chciał z mediatorem -  masz kwit że ty chciałaś a on nie chciał. Jak mądrze pisał Alessandro - tu jest sytuacja "chcesz pokoju, szykuj się do wojny" i bardzo prawdopodobne, że jak on zobaczy, ze się wojny nie boisz zacznie się zachowywać sensowniej. Po dobroci najwyraźniej nie pojmuje.
Zamiast myśleć jak go nie urazić weź pomyśl jak go spacyfikować. W obecnej sytuacji niezależności ekonomicznej to już masz ogromne "armaty" do dyspozycji. Wniosek do stosownego sądu o ustalenie kontaktów z małoletnią, napisany i gotowy do wysyłki i ...wysyłać nie musisz, wystarczy zapewne, że będziesz mentalnie gotowa do wysłania.
Myśl jak osiągnąć cel czyli o tym, co dla córki będzie dobre. Z tego co piszesz mieszkanie naprzemienne znosi źle, z czego wniosek iż należy spróbować czegoś innego. To coś innego zaś albo na nim wymusisz albo po raz kolejny poniesiesz porażkę i będzie tak, jak on sobie wymyślił. Źle znosisz porażki - no to wygraj tym razem, realizując cel prosty w bieżącym życiu.

231

Odp: Opieka naprzemienna

Zdaje się, że, póki co, to innego w realu nie będzie, bo gdzieś tam z tyłu jeszcze dzwoni dźwięk po byłym.
Po tym, jak opisałaś wasze kontakty, gdzie Ty mu gotujesz i jeszcze obok siebie przebywacie, jedyne, co można wywnioskować to to, że ciągnie Cię podświadomie do niego. Coś na zasadzie: "bez niego jest dobrze i sobie radzę, ale cóż zaszkodzi, żeby przy mnie pobył jakiś czas". On z kolei, jeśli by sobie teraz kogoś znalazł(niezależnie od jego własnych zamiarów), wywołałby u Ciebie jeszcze większą burzę, wywracając po raz kolejny cały świat do góry nogami.
Ktoś tutaj wyżej napisał, żebyś zaczęła się szanować i myśleć o SWOIM komforcie psychicznym - to jest chyba najlepsze streszczenie całości.

232 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-05 23:19:51)

Odp: Opieka naprzemienna

Nie wydaje mi się, żeby dobrym celem to aby dziecko było przy mnie. Mimo wszystko chciałabym zachować zdrowy rozsądek w tym wszystkim, dziecko ma dwoje rodziców i powinno mieć podobny kontakt z każdym z nich.

Myślę, Zee trochę za bardzo to rozdrapałam, weszłam w rolę ofiary bo nie osiągnęłam celu. No trudno, cel już jest "nierabialny" jak mówią niekorzy trzeba się skupić na tym co radialne i iść dalej smile

233 Ostatnio edytowany przez Muqin (2025-06-06 00:15:51)

Odp: Opieka naprzemienna

Minnie, z całym szacunkiem ale do zdroworozsądkowego podejścia to ci daleko, emocje masz za silne smile

Realistycznie powiedzmy uznajesz, że należy pozwolić córce zdecydować, jak woli - naprzemiennie czy nie. Dać JEJ wybór. To w sumie całkiem rozsądne skoro nie jest niemowlakiem.  No a on na to powie (być może wywrzeszczy) ze mianowicie nie należy, że córka ma fanaberie, przesadza i w ogóle jemu się ten pomysł nie podoba , bo nie i już. Co z tym zrobisz? 

Dziecko dobrze jeśli ma dobre relacje z każdym z rodziców, ale już czy kontakt będzie podobny to co najmniej dyskusyjne. Może się zdarzyć, że rodzice pełnią w życiu dziecka różne role, uzupełniają się - także w rodzinach pełnych.

A żeby iść dalej to warto wiedzieć, dokąd się chce dojść. Nie że cel życiowy niezbędny, ale sensowne cele krótkoterminowe na pewno warto realizować. Ty na teraz masz sprawę sposobu opieki nad córką. Ten życiowy to i tak wychodzi jak wychodzi, różnie. Nie wszystko od nas zależy.

234

Odp: Opieka naprzemienna
Muqin napisał/a:

A żeby iść dalej to warto wiedzieć, dokąd się chce dojść. Nie że cel życiowy niezbędny, ale sensowne cele krótkoterminowe na pewno warto realizować. .

Bardzo mądrze napisane, chyba sama sobie pożyczę tę radę na swój własny użytek.

minnie.89 weszłaś w rolę ofiary, to jest pewnik.
Do tego mam wrażenie, że wciąż próbujesz mu udowodnić (bardziej, niż sobie), że świetnie dajesz sobie radę. Co czujesz, jak się u Ciebie stołuje?
Satysfakcję? Obowiązek? Litość? Strach?
Próbuję zrozumieć mechanizmy, które Tobą kierują.

235

Odp: Opieka naprzemienna

Po wielu latach tłamszenia, że sobie nie poradzę, że nie dam rady nad wszystko chciałam udowodnić trochę jemu, ale bardziej sama sobie, że dam radę. Może to głupie, ale ja po tym wszystkim czułam się jak śmieć i chciałam z tego wyjść.
To moja wina nie postawiła granic 10 lat temu i efekt tego ma do dziś, z każdym dniem byłam coraz bardziej posłuszna podległa, gdzieś tam zaszczuta i szantażowana, tekstem zobaczymy kto na kogo ma większy lewar. Ja za bardzo chciałam mieć rodzinę, zapewnić dziecku pełną rodzinę. Mimo, iż on pierdzielił o aspektach finansowych to nigdy nie było tak, że ja umarłabym z głodu za to co zarobiłam, bo z pewnością wystarczyłoby nie tylko na czynsz i jedzenie.

236

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Po wielu latach tłamszenia, że sobie nie poradzę, że nie dam rady nad wszystko chciałam udowodnić trochę jemu, ale bardziej sama sobie, że dam radę. Może to głupie, ale ja po tym wszystkim czułam się jak śmieć i chciałam z tego wyjść.

Tak naprawdę, to wciąż w tym tkwisz.
Może nie ekonomicznie, bytowo, ale emocjonalnie nadal w jakimś stopniu jesteś od niego uzależniona.

237

Odp: Opieka naprzemienna

Ale wyglada to tak, że ciągle jemu chcesz cos udowadniać, i to staje się osią Tqoich poczynań w tym zakresie.
Naprawdę nawet mając z kimś dzieci, można się skutecznie od kogoś odciąć.
Zapewniam Cię,  że więcej o życiu mojego Ex wiedziały moje znajome, które śledziły go na mediach społecznościowych.
Mnie to naprawdę nie interesowało.
Nie było takiej opcji, bym usiadła z nim przy wspólnym stole, z wyjątkiem obiadu porozwodowego, na który mnie zaprosił i omówiliśmy tam parę kwestii.
Na Twoim miejscu skorzystałabym z rady powyżej i pomocy mediatora i psychologa córki w ustaleniu zasad opieki nad nią na nowo.
Może on ma pieniądze, ale jednak chodzi o to, bys Ty nie  dostawała ich do dyspozycji w formie alimentów gdyby tej opieki naprzemiennej nie było?
To tez możecie ustalić że będzie finansował konkretne rzeczy córce.
Ogranicz kontakty z nim do minimum

238

Odp: Opieka naprzemienna

Gdyby mi ktoś zaproponował teraz, masz 10 mln $$ i wróć do swojego ex meza to powiedzialam "never.".
Więc tracisz swoją cenną energię na tkwienie mentalne w dawnym związku.
Więc bronisz mentalnie niesłusznej sprawy.

239

Odp: Opieka naprzemienna
Ela210 napisał/a:

Ale wyglada to tak, że ciągle jemu chcesz cos udowadniać, i to staje się osią Tqoich poczynań w tym zakresie.
Naprawdę nawet mając z kimś dzieci, można się skutecznie od kogoś odciąć.
Zapewniam Cię,  że więcej o życiu mojego Ex wiedziały moje znajome, które śledziły go na mediach społecznościowych.
Mnie to naprawdę nie interesowało.
Nie było takiej opcji, bym usiadła z nim przy wspólnym stole, z wyjątkiem obiadu porozwodowego, na który mnie zaprosił i omówiliśmy tam parę kwestii.
Na Twoim miejscu skorzystałabym z rady powyżej i pomocy mediatora i psychologa córki w ustaleniu zasad opieki nad nią na nowo.
Może on ma pieniądze, ale jednak chodzi o to, bys Ty nie  dostawała ich do dyspozycji w formie alimentów gdyby tej opieki naprzemiennej nie było?
To tez możecie ustalić że będzie finansował konkretne rzeczy córce.
Ogranicz kontakty z nim do minimum

Tak też zrobiłam, od razu było wiadomo, ze ja nie chce z nim ustalać kwoty x, bo wiedziałam że będzie mnie szantażował, on albo jakaś panna o wątpliwej inteligencji, bo mądra by się nigdy nie wtrąciła. Dlatego od początku było ustalone za co płaci on. Patrząc z boku to on sobie coś ubzdurał i mamusia mu pomogła w życiu w przeświadczeniu jak on to mnie zacnie utrzymuje. Problem w tym, że nigdy on mi na nic nie dał, w sensie wysłał mi przelew na zakupy czy na coś innego. Niestety on ma tendencję do wyolbrzymiania wszystkiego.

240 Ostatnio edytowany przez Muqin (2025-06-06 14:21:36)

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Nie tak do końca, ja zapamiętałam mamę z czasów dzieciństwa jako męczennicę, zawsze nie uczesaną, niezadbaną, strudzoną, czasem nie bardzo wiem czym.
Mojej mamie to przez myśl nie przyszło że mogłaby coś robić inaczej, jak tylko pokazywać jak bardzo jest umęczona robieniem kotleta.
Nigdy nie poszła do lepszej pracy bo ona ma dzieci, co było skrajną wymówką i usprawiedliwianiam się.
Nigdy z tatą nigdzie nie poszli razem, bo są dzieci jak wiadomo umylibyśmy samodzielnie siedząc przez 2-3h

A zdajesz sobie sprawę z tego, minnie, że najprawdopodobniej twoja mama czciła tego samego bożka co ty czyli "święty spokój"?
I dokładnie jak u twojej mamy - sama myśl, że ty mogłabyś coś zrobić inaczej  czyli na przykład postawić partnerowi granice jest dla ciebie tak przerażająca, że można odnieść wrażenie iż mózg racjonalny ci się odłącza i rzeczy oczywistych nie widzisz. Dokładnie tak samo jak twoja mama nie robisz rzeczy, które zrobić byś mogła.
Ty jesteś zadbana, niezależna finansowo i za nic nie chcesz pokazać słabości czyli nie robisz z siebie męczennicy - to jest opakowanie, inne niż u mamy. A w środku dokładnie ten sam schemat.

@Motocyklistka - jeśli chcesz pojąć mechanizmy kierujące minnie to szybciej ci pójdzie jak wklepiesz w wyszukiwarkę temat "związki z przemocą psychiczną", bo w takim związku minnie nadal tkwi po uszy w charakterze strony doświadczającej przemocy psychicznej oraz w jakiejś nieco pokrętnej wersji też ekonomicznej, jest przez pana totalnie zmanipulowana. Czego - rzecz jasna - nie dostrzega. Co racjonalizuje umiejętnie a skutecznie. Wypiera. Zaprzecza i co tam jeszcze.


Minnie - to co się dzieje w tej twojej relacji to jest PRZEMOC z jego strony. Perfidna, umiejętna, skuteczna. Z takimi panami ( i paniami, bo i panie takie bywają, ale tu mamy konkret w postaci pana akurat) nie idzie się dogadać normalnie ani po ludzku. Im się nie ustępuje, bo dasz palec rękę urwie. Sorki, taki real.
Ty nie weszłaś w role ofiary, ty od lat doświadczasz silnej przemocy i jeśli wchodzisz wchodzisz w rolę  osoby, która sobie znakomicie radzi ze wszystkim. Prawda jest zaś taka, że z tą przemocą sobie nie radzisz. I wcale się nie dziwię, bo skala duża. Przemoc psychiczna bywa elegancko opakowana, pokrętna, ukryta - ale pozostaje przemocą.

241

Odp: Opieka naprzemienna
Ela210 napisał/a:

Kurczę,  jednak mężczyźni mają swoją intuicję gdy czują jakiegoś faceta cały czas mentalnie przy kobiecie, może to powód ich nastawienia do Ciebie,  nawet tu na forum.
Sama piszesz, że mieliście niezbyt udany związek, nie wiem naprawdę dlaczego tak kurczowo się tego faceta trzymasz.
Dla niego obiadki, nowemu nie zrobisz nawet parówek, bo "wyciągnęłaś wnioski"
Normalnie brak słów.

Wpisy minnie to gotowe przepisy jak ponieść porażkę.

Tak, to widać z daleka, że jeszcze się trzyma ex.
Tak, parówki są ważne i są nam potrzebne od czasu do czasu.
Tak, wyciągnęła złe wnioski.

242

Odp: Opieka naprzemienna
Farmer napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Kurczę,  jednak mężczyźni mają swoją intuicję gdy czują jakiegoś faceta cały czas mentalnie przy kobiecie, może to powód ich nastawienia do Ciebie,  nawet tu na forum.
Sama piszesz, że mieliście niezbyt udany związek, nie wiem naprawdę dlaczego tak kurczowo się tego faceta trzymasz.
Dla niego obiadki, nowemu nie zrobisz nawet parówek, bo "wyciągnęłaś wnioski"
Normalnie brak słów.

Wpisy minnie to gotowe przepisy jak ponieść porażkę.

Tak, to widać z daleka, że jeszcze się trzyma ex.
Tak, parówki są ważne i są nam potrzebne od czasu do czasu.
Tak, wyciągnęła złe wnioski.

Bo Minnie jeszcze pewnie kocha ex

243

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

dlaczego się go trzymam bo nie znoszę porażki, kiedy obiorę sobie cel, ale nie cel, że kupię coś tam, tylko ten życiowy, to dla mnie pogodzenie się z porażką jest niczym świadome wejście do piekła. Można powiedzieć, że powinnaś się cieszyć, bo coś tam w życiu osiągnęłaś dla wielu to jest w sferze marzeń. To jest to cholerne wychowanie dziewczynek w przekonaniu, że celem kobiety jest wyjść za mąż urodzić dzieci i być dobra żoną. Wychowanie którego choćbym nie wiem ile lat spędziła na terapii to się nie pozbędę. Za nic w świecie nie chciałabym do niego wrócić, ale też pogodzenie się nie z tym że nie osiągniesz celu jest trudne. To nie jest pogodzenie się z tym, że się rozstałam, tylko z tym, że w wieku 36 lat nie mam juz żadnego życiowego celu. To ze kupię sobie nowy samochód to mnie nie cieszy ogólnie mnie dobra materialne nie cieszą.

PONIOSŁAŚ porażkę (według swoich standardów), pogódź się z tym.

Powoli powinnaś już akceptować ten stan rzeczy i przechodzić do kolejnego etapu w życiu. Terapia powinna ci w tym pomóc.

Stawiaj sobie ambitniejsze cele.

244

Odp: Opieka naprzemienna
Farmer napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

dlaczego się go trzymam bo nie znoszę porażki, kiedy obiorę sobie cel, ale nie cel, że kupię coś tam, tylko ten życiowy, to dla mnie pogodzenie się z porażką jest niczym świadome wejście do piekła. Można powiedzieć, że powinnaś się cieszyć, bo coś tam w życiu osiągnęłaś dla wielu to jest w sferze marzeń. To jest to cholerne wychowanie dziewczynek w przekonaniu, że celem kobiety jest wyjść za mąż urodzić dzieci i być dobra żoną. Wychowanie którego choćbym nie wiem ile lat spędziła na terapii to się nie pozbędę. Za nic w świecie nie chciałabym do niego wrócić, ale też pogodzenie się nie z tym że nie osiągniesz celu jest trudne. To nie jest pogodzenie się z tym, że się rozstałam, tylko z tym, że w wieku 36 lat nie mam juz żadnego życiowego celu. To ze kupię sobie nowy samochód to mnie nie cieszy ogólnie mnie dobra materialne nie cieszą.

PONIOSŁAŚ porażkę (według swoich standardów), pogódź się z tym.

Powoli powinnaś już akceptować ten stan rzeczy i przechodzić do kolejnego etapu w życiu. Terapia powinna ci w tym pomóc.

Stawiaj sobie ambitniejsze cele.

W mojej ocenie rodzina to bardzo ambitny cel.
Nie uważam, jakoby ambitnym celem było posiadanie czegoś materialnego, wszystko co potrzebne do życia już mam.

245

Odp: Opieka naprzemienna
Farmer napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

dlaczego się go trzymam bo nie znoszę porażki, kiedy obiorę sobie cel, ale nie cel, że kupię coś tam, tylko ten życiowy, to dla mnie pogodzenie się z porażką jest niczym świadome wejście do piekła. Można powiedzieć, że powinnaś się cieszyć, bo coś tam w życiu osiągnęłaś dla wielu to jest w sferze marzeń. To jest to cholerne wychowanie dziewczynek w przekonaniu, że celem kobiety jest wyjść za mąż urodzić dzieci i być dobra żoną. Wychowanie którego choćbym nie wiem ile lat spędziła na terapii to się nie pozbędę. Za nic w świecie nie chciałabym do niego wrócić, ale też pogodzenie się nie z tym że nie osiągniesz celu jest trudne. To nie jest pogodzenie się z tym, że się rozstałam, tylko z tym, że w wieku 36 lat nie mam juz żadnego życiowego celu. To ze kupię sobie nowy samochód to mnie nie cieszy ogólnie mnie dobra materialne nie cieszą.

PONIOSŁAŚ porażkę (według swoich standardów), pogódź się z tym.

Powoli powinnaś już akceptować ten stan rzeczy i przechodzić do kolejnego etapu w życiu. Terapia powinna ci w tym pomóc.

Stawiaj sobie ambitniejsze cele.

W mojej ocenie rodzina to bardzo ambitny cel.
Nie uważam, jakoby ambitnym celem było posiadanie czegoś materialnego, wszystko co potrzebne do życia już mam.

246

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Farmer napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

dlaczego się go trzymam bo nie znoszę porażki, kiedy obiorę sobie cel, ale nie cel, że kupię coś tam, tylko ten życiowy, to dla mnie pogodzenie się z porażką jest niczym świadome wejście do piekła. Można powiedzieć, że powinnaś się cieszyć, bo coś tam w życiu osiągnęłaś dla wielu to jest w sferze marzeń. To jest to cholerne wychowanie dziewczynek w przekonaniu, że celem kobiety jest wyjść za mąż urodzić dzieci i być dobra żoną. Wychowanie którego choćbym nie wiem ile lat spędziła na terapii to się nie pozbędę. Za nic w świecie nie chciałabym do niego wrócić, ale też pogodzenie się nie z tym że nie osiągniesz celu jest trudne. To nie jest pogodzenie się z tym, że się rozstałam, tylko z tym, że w wieku 36 lat nie mam juz żadnego życiowego celu. To ze kupię sobie nowy samochód to mnie nie cieszy ogólnie mnie dobra materialne nie cieszą.

PONIOSŁAŚ porażkę (według swoich standardów), pogódź się z tym.

Powoli powinnaś już akceptować ten stan rzeczy i przechodzić do kolejnego etapu w życiu. Terapia powinna ci w tym pomóc.

Stawiaj sobie ambitniejsze cele.

W mojej ocenie rodzina to bardzo ambitny cel.
Nie uważam, jakoby ambitnym celem było posiadanie czegoś materialnego, wszystko co potrzebne do życia już mam.

Masz rację rodziną jest bardzo ambitnym celem

247 Ostatnio edytowany przez minnie.89 (2025-06-06 18:45:49)

Odp: Opieka naprzemienna

Ja nie kocham mojego byłego, myśle, że z 7 lat będzie jak pomiędzy nami nie ma uczuć, dziś ważne jest dla mnie dobro dziecka, żeby mimo wszystko była szczęśliwa.
Ja będę szczęśliwa kiedy ona będzie.

Tak wyciągnęłam wnioski, wolę być sama niż cierpieć

248 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-06-06 19:23:57)

Odp: Opieka naprzemienna

Minnie, co Twoim zdaniem musiałoby się wydarzyć, żebyś obudziła się z tego letargu i wróciła na ziemię? Darujmy sobie pierdoliny typu analizy takie czy siakie, SWOT czy pierdot. Jeśli nie zmienisz swego zachowania ani postępowania to Twoja córka powieli w przyszłości to wszystko, czego nauczyła się od Ciebie przez te wszystkie lata. Chcesz skazać ją na życiową porażkę? Póki co wszystko na to wskazuje.
Wszystkie dobre rady, sugestie, podpowiedzi tak naprawdę spuszczasz do sedesu. I dalej robisz swoje. Twoje słowa to powtarzająca się mantra z tym samym przekazem pomimo zmieniającej się scenografii i scenariusza.
https://www.youtube.com/watch?v=439b6ah3L-8

249

Odp: Opieka naprzemienna

Oczywiście, minnie, że nie kochasz byłego - ty jesteś od niego uzależniona, uwiązana jakąś pępowiną, nadal stanowi dla ciebie punkt odniesienia i nadal nie uzyskałaś w żadnym stopniu niezależności emocjonalnej.

Zapytana wprost o to, co uważasz za "dobro dziecka" nie zauważasz pytania. A przecież na zdrowy rozum biorąc to dobro dziecka daje się jakoś dookreślić. Uciekasz, za trudne, bo (między innymi) w paradę ci wchodzi zadowolenie byłego.

Nieszczęśliwa matka nie wychowa szczęśliwego dziecka. Sprawdzone. Owszem, dziecko wychowane przez nieszczęśliwą matkę może jako dorosła odrębna jednostka mimo bagażu dzieciństwa być szczęśliwym człowiekiem, ale musi się sporo przemęczyć i napracować, żeby to, co matka dała w bagażu jakoś usprawnić i naprostować.

Alessandro - nie mnie pytasz ale... moim zdaniem dopiero solidne kłopoty z córką w okresie dojrzewania dają szansę na to, że minnie wyjdzie z tej bańki. Obym się myliła, ale za dużo podobnych scenariuszy widziałam.

250

Odp: Opieka naprzemienna

Trudno mi na to wszystko odpowiedzieć.

Kiedy stawiasz wszystko na jedną kartę ponosisz spore ryzyko, możesz wygrać więcej, niż inni, ale kiedy przegrasz to zostajesz z niczym.
Tak ja się czuje, że zostałam z niczym.
Nawet to liczenie godzin jest dla mnie przykre,

Bolesne jest to, jaki mamy bilans wejścia i wyjścia w ten związek. Jakie mamy możliwości teraz jak on jest postrzegany jako człowiek sukcesu, a ja jako kobieta III kategorii nie chce nawet o tym myśleć.

251 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-06-06 21:23:34)

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Trudno mi na to wszystko odpowiedzieć.

Kiedy stawiasz wszystko na jedną kartę ponosisz spore ryzyko, możesz wygrać więcej, niż inni, ale kiedy przegrasz to zostajesz z niczym.
Tak ja się czuje, że zostałam z niczym.
Nawet to liczenie godzin jest dla mnie przykre,

Bolesne jest to, jaki mamy bilans wejścia i wyjścia w ten związek. Jakie mamy możliwości teraz jak on jest postrzegany jako człowiek sukcesu, a ja jako kobieta III
kategorii nie chce nawet o tym myśleć.

Tylko dlaczego zaliczasz się do trzeciej kategorii, koniecznie musisz pracować nad podniesieniem swojej wartości, najlepiej z terapeutą. Nieważne jak inni cię postrzegają, ważne jak ty sama siebie postrzegasz. Jak będziesz się sama dołowała, to nic dobrego z tego nie wyniknie.

252 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-06-06 20:16:57)

Odp: Opieka naprzemienna

Minnie, czas wziąć d.. w kupę. Miejsce, w którym obecnie znajdujesz się zawdzięczasz wyłącznie sobie. Było ciężko, ale dałaś radę. Wbrew wszystkiemu i wszystkim. Dlatego podejmij rękawicę, którą przewrotny los rzucił Ci pod nogi.
Zacznij lubić siebie, szanować siebie, uśmiechać się do siebie, słuchać siebie, wierzyć w siebie, walczyć o siebie...Tak, to trudne, ale nie niemożliwe.

253

Odp: Opieka naprzemienna
Alessandro napisał/a:

Minnie, czas wziąć d.. w kupę. Miejsce, w którym obecnie znajdujesz się zawdzięczasz wyłącznie sobie. Było ciężko, ale dałaś radę. Wbrew wszystkiemu i wszystkim. Dlatego podejmij rękawicę, którą przewrotny los rzucił Ci pod nogi.
Zacznij lubić siebie, szanować siebie, uśmiechać się do siebie, słuchać siebie, wierzyć w siebie, walczyć o siebie...Tak, to trudne, ale nie niemożliwe.

Dokładnie tak.
Zamiast roztkliwiać się nad sobą i nad tym że nie masz takiej rodziny jakbyś chciala, zobacz ile wspanialych rzeczy masz w życiu; Masz pracę, jesteś samodzielna, nie zależysz od nikogo, masz świetną córkę która teraz jest w wieku, że bacznie obserwuje każde twoje posunięcie. Jesli zobaczy, że jesteś miękka jak plastelina, biegasz wokól faceta ktory cię w życiu wystawił do wiatru i zabiegasz o jego atencję, gotujesz mu sprzątasz i niańczysz. to co ona sobie o tobie pomyśli? Jakie wzorce jej przekażesz? Jak ona ciebie będzie kiedyś wspominać? Jako silną i obrotną babkę? Zapomnij.
Kiedyś usłyszałam od pewnej dziewczyny (latynoski) takie powiedzenie;
Jeśli życie wcisnęło ci w ręce cytrynę, to dokup Tequilę i dobrze się zabaw.

Tobie może nie zabawy brakuje, ale docenienia tego co masz w życiu.

254

Odp: Opieka naprzemienna
Alessandro napisał/a:

Minnie, czas wziąć d.. w kupę. Miejsce, w którym obecnie znajdujesz się zawdzięczasz wyłącznie sobie. Było ciężko, ale dałaś radę. Wbrew wszystkiemu i wszystkim. Dlatego podejmij rękawicę, którą przewrotny los rzucił Ci pod nogi.
Zacznij lubić siebie, szanować siebie, uśmiechać się do siebie, słuchać siebie, wierzyć w siebie, walczyć o siebie...Tak, to trudne, ale nie niemożliwe.

Żyjemy w kraju gdzie samotna matka jest czymś gorszym

255

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:
Alessandro napisał/a:

Minnie, czas wziąć d.. w kupę. Miejsce, w którym obecnie znajdujesz się zawdzięczasz wyłącznie sobie. Było ciężko, ale dałaś radę. Wbrew wszystkiemu i wszystkim. Dlatego podejmij rękawicę, którą przewrotny los rzucił Ci pod nogi.
Zacznij lubić siebie, szanować siebie, uśmiechać się do siebie, słuchać siebie, wierzyć w siebie, walczyć o siebie...Tak, to trudne, ale nie niemożliwe.

Żyjemy w kraju gdzie samotna matka jest czymś gorszym

To Twoje myslenie
Ja sie nie czuje gorsza w ani 1% procencie,  ba napisze więcej czula bym się milion razy gorzej zostając ze zdrajca

256

Odp: Opieka naprzemienna
minnie.89 napisał/a:

Żyjemy w kraju gdzie samotna matka jest czymś gorszym

Że co proszę? Gorszym ?!?

Ileś lat za samotną matkę robiłam. W tym samym kraju. W życiu nie czułam się gorsza z tego powodu, ba! ja się przewrotnie czasami czułam sprawniejsza, silniejsza oraz bardziej niezależna tudzież wielce sobie samopoczucie podnosiłam tym, że oto ja daję radę a i Iksińska, Igrekowska i Zetowska to połowy tego co ja nie są  w stanie ogarnąć oraz obrobić. Ludzie czyli tzw.o otoczenie jak wyżej, nigdy nikt mnie za gorszą nie uznał, za to wyrazy podziwu i owszem, pojawiały się. Nie w wielkiej obfitości, ale się zdarzały.
Tak z perspektywy lat wielu ten okres był niesamowicie twórczy w moim życiu. Jakby ...dorosłam. Chyba. I ewidentnie się usamodzielniłam. Przede wszystkim mentalnie, we własnej głowie.
Byłam lat 5 młodsza od ciebie, minnie,  jak u  mnie to macierzyństwo samotne zaistniało po 8 latach związku i dziecię miałam wtedy młodsze. Jak porównywać to porównywać - nie byłam finansowo niezależna tak, jak ty jesteś, musiałam kompletnie zmienić zawód z takiego co lubiłam na taki całkiem inny za to dający przychód ( co spokojnie można uznać za porażkę jeśli się chce w tych kategoriach), mieszkałyśmy z Młodą  w dwuklitkowym lokalu  z ciemna kuchnią w odrażającej wielkiej płycie, a eksio czyli ojciec Młodej ...no osobna historia. Miał sporo ciekawych pomysłów na ciąg dalszy, zwłaszcza odnośnie opieki nad Młodą oraz łożenia na jej utrzymanie. Pieniądze miał, ale miał też swoje wizje, na przykład kiedy, ile i za co łaskawie będzie płacił. Wtedy w praktyce przećwiczyłam, że jego pomysły to jego pomysły, a ja mam pełne prawo mieć inne i wcale nie muszę jego koncepcji realizować. Podobnie jak spotkań z Młodą zgodnych z jego wydumanym harmonogramem, który uwzględniał li tylko jego wygodę. W ogóle zauważyłam, ze skoro potraktował i mnie i nasze małżeństwo tak, jak potraktował (osobna historia, uwierz że nieładnie to rozstanie wykonał i to bardzo) to właściwie dlaczego ja mam go jakoś super dopieszczać? Naprzeciw jego potrzebom wychodzić?
Wszak ze mną chciał się rozstać i rozstał. No kurczę, nie to nie, ileś milionów mężczyzn jest na świecie, nie on jeden.  W tamtym czasie nie w głowie mi było szukanie następcy, małe dziecię do zaopiekowania poziom wczesne przedszkole, ja zasuwam w nowym zawodzie z nienormowanym czasem pracy, zasypiałam czytając Młodej bajkę na dobranoc...ona do dziś to pamięta smile Jak to nieco ogarnęłam następca sam się pojawił, jakoś tak. W ogóle się nad tym nie zastanawiałam, nie szukałam, nie zastanawiałam nad swoimi szansami i ot - pojawił się. Chętny jak najbardziej, zachwycony, że pieluchy go ominęły, własnych dzieci mieć nie chciał. Możliwe, że rzadki egzemplarz ale ...ale wszak jedna sztuka wystarczy. smile

257

Odp: Opieka naprzemienna
Muqin napisał/a:
minnie.89 napisał/a:

Żyjemy w kraju gdzie samotna matka jest czymś gorszym

Że co proszę? Gorszym ?!?

Ileś lat za samotną matkę robiłam. W tym samym kraju. W życiu nie czułam się gorsza z tego powodu, ba! ja się przewrotnie czasami czułam sprawniejsza, silniejsza oraz bardziej niezależna tudzież wielce sobie samopoczucie podnosiłam tym, że oto ja daję radę a i Iksińska, Igrekowska i Zetowska to połowy tego co ja nie są  w stanie ogarnąć oraz obrobić. Ludzie czyli tzw.o otoczenie jak wyżej, nigdy nikt mnie za gorszą nie uznał, za to wyrazy podziwu i owszem, pojawiały się. Nie w wielkiej obfitości, ale się zdarzały.
Tak z perspektywy lat wielu ten okres był niesamowicie twórczy w moim życiu. Jakby ...dorosłam. Chyba. I ewidentnie się usamodzielniłam. Przede wszystkim mentalnie, we własnej głowie.
Byłam lat 5 młodsza od ciebie, minnie,  jak u  mnie to macierzyństwo samotne zaistniało po 8 latach związku i dziecię miałam wtedy młodsze. Jak porównywać to porównywać - nie byłam finansowo niezależna tak, jak ty jesteś, musiałam kompletnie zmienić zawód z takiego co lubiłam na taki całkiem inny za to dający przychód ( co spokojnie można uznać za porażkę jeśli się chce w tych kategoriach), mieszkałyśmy z Młodą  w dwuklitkowym lokalu  z ciemna kuchnią w odrażającej wielkiej płycie, a eksio czyli ojciec Młodej ...no osobna historia. Miał sporo ciekawych pomysłów na ciąg dalszy, zwłaszcza odnośnie opieki nad Młodą oraz łożenia na jej utrzymanie. Pieniądze miał, ale miał też swoje wizje, na przykład kiedy, ile i za co łaskawie będzie płacił. Wtedy w praktyce przećwiczyłam, że jego pomysły to jego pomysły, a ja mam pełne prawo mieć inne i wcale nie muszę jego koncepcji realizować. Podobnie jak spotkań z Młodą zgodnych z jego wydumanym harmonogramem, który uwzględniał li tylko jego wygodę. W ogóle zauważyłam, ze skoro potraktował i mnie i nasze małżeństwo tak, jak potraktował (osobna historia, uwierz że nieładnie to rozstanie wykonał i to bardzo) to właściwie dlaczego ja mam go jakoś super dopieszczać? Naprzeciw jego potrzebom wychodzić?
Wszak ze mną chciał się rozstać i rozstał. No kurczę, nie to nie, ileś milionów mężczyzn jest na świecie, nie on jeden.  W tamtym czasie nie w głowie mi było szukanie następcy, małe dziecię do zaopiekowania poziom wczesne przedszkole, ja zasuwam w nowym zawodzie z nienormowanym czasem pracy, zasypiałam czytając Młodej bajkę na dobranoc...ona do dziś to pamięta smile Jak to nieco ogarnęłam następca sam się pojawił, jakoś tak. W ogóle się nad tym nie zastanawiałam, nie szukałam, nie zastanawiałam nad swoimi szansami i ot - pojawił się. Chętny jak najbardziej, zachwycony, że pieluchy go ominęły, własnych dzieci mieć nie chciał. Możliwe, że rzadki egzemplarz ale ...ale wszak jedna sztuka wystarczy. smile

To dobrze, że dałaś radę. Ja mam trochę inny etap.
Muszę zbudować wszystko od zera, my nie mieszkamy w obskurnym mieszkaniu tylko w nowym bardzo pięknym
Na mój zawód nie mogę narzekać.
U mnie jest podobnie, on ma swoje wizje, swoją koncepcję. Nie chce, żeby wszystko było tak jak on chce, czyli bliżej nieokreślona hybryda. Nie jesteśmy razem, ale żyjemy w jakieś dziwnej symbiozie.
Potrzebuję pewnie jeszcze z 3-4  miesięcy żeby sobie to wszystko ułożyć. Zbudować jeszcze inne tematy, domknąć to co nie zamknięte.
kolejny związek to nie możliwe. Nie ma takiej możliwości, żebym komuś zaufała nie po takiej krzywdzie. Zresztą ja nie wierzę w tzw. związki dojrzałych ludzi.

258

Odp: Opieka naprzemienna

Masz powiedziałabym ekonomicznie lepszą sytuację niż ja miałam w swoim czasie. Doceń siebie w tej sprawie.
Żyjecie w dziwnej symbiozie - no powiedzmy że tak. On z tej symbiozy  nie zrezygnuje. Nie licz na to, on to będzie modyfikował, zmieniał i robił ci wodę z mózgu tak długo, jak mu na to pozwolisz. Jesteś tu jedyną osobą, która ma zdolność sprawczą.
Im dłużej ta chora symbioza trwa, tym większe straty. Niektóre - zapewne nie do odrobienia, inne będziesz odrabiała w pocie czoła plując sobie w brodę, że "mogłam ale się bałam", to przede wszystkim w kwestii córki. Bo ona w tym chorym układzie tkwi jak najbardziej i im dłużej tkwi tym większe spustoszenia  w psychice. 

Pisałam ci już, ale powtórzę - póki boisz się i działasz tak, by go "nie urazić" będzie coraz gorzej z psychiką i twoją i córki. Dziecko już potrzebuje psychologa - a to nie jest norma przy rozpadzie związku.

Nie wierzysz w udane  związki ludzi dojrzałych - sami wybieramy, w co wierzymy, bo wiara nie jest racjonalna. No to nie wierz. Istnienie takowych związków cię nie przekona, bo wiara silniejsza jest czasem niż fakty.
A zaufanie to warto mieć przede wszystkim do siebie i swojego osądu.

259

Odp: Opieka naprzemienna

4 lata solo czyli 2 po wyprowadzce i 2 po rozwodzie to były najbardziej dynamiczne lata mojego życia. gdzie pracę zmieniałam 2 razy, bo za 1 razem był to biznes, który pandemia załatwiła.
nie przyszło mi do głowy, że jestem w czymś gorsza i nigdy się nad sobą nie użalałam, a mam też takie przyjaciółki od lat, które mi kopa w górę dały i wspierały, szczerze, bo nie tylko w tamtym kryzysie, ale i teraz, gdy mi się układa.

260

Odp: Opieka naprzemienna
Ela210 napisał/a:

4 lata solo czyli 2 po wyprowadzce i 2 po rozwodzie to były najbardziej dynamiczne lata mojego życia. gdzie pracę zmieniałam 2 razy, bo za 1 razem był to biznes, który pandemia załatwiła.
nie przyszło mi do głowy, że jestem w czymś gorsza i nigdy się nad sobą nie użalałam, a mam też takie przyjaciółki od lat, które mi kopa w górę dały i wspierały, szczerze, bo nie tylko w tamtym kryzysie, ale i teraz, gdy mi się układa.

Ja niestety często mam takie myśli że jestem gorsza.
Oczywiście jako matka nie czuję się jakoś specjalnie gorsza
Jako pracownik chyba jestem bardziej zorganizowana niż moje koleżanki w stałych związkach
Jako potencjalna partnerka z pewnością mniej dyspozycyjna co przekłada się na atrakcyjność.
4 lata nie wiem czy za rok będzie łatwiej pewnie trudniej bo będę starsza więc będzie jeszcze trudniej. Raczej moi rówieśnicy nie są zainteresowani kobietami z dziećmi ale to inna para kaloszy

Posty [ 196 do 260 z 494 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Opieka naprzemienna

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026