Moj poprzedni watek pisalam pod nickiem jestemtubylamtam.
Podobne tematy
szeptem napisał/a:Kasssjo, który to wątek jeśli można?
Autorka to Majeczka_1234, są dwa wątki w dziale Psychologia. Teraz czytam starszy, gdzie jest też opisane dziecko autorki. Historie się różnią, mają tylko drobne punkty wspólne, ale styl pisania jest bardzo podobny. No i jest zapalenie płuc, które ktoś tutaj wspomniał wczesniej, a primavera przyznała się, że to tez jej wątek. Dla mnie jakiś kosmos, kłamstwo na kłamstwie, a ja jej opisałam w dobrej wierze moje przejścia ze schizofrenikiem
Moj partner mial w listopadzie powiklania po anginie i problemy z plucami, myslalam ze o tym watku mowicie. Pisalam pod innych nickiem.
Ten watek nie jest trollingiem. Sama sie sobie dziwie ze znalazlam sie w takiej sytuacji, choc jak mialam wrazenie - jestesmy doroslymi ludzmi.
Jest mi ciezko. Zalozylam ten watek, bo szukalam wsparcia, pomyslow, czegokolwiek.
Dostałaś tu sporo podpowiedzi i co teraz zrobisz?
135 2023-01-26 21:13:56 Ostatnio edytowany przez Kasssja (2023-01-26 21:14:19)
Ten watek nie jest trollingiem. Sama sie sobie dziwie ze znalazlam sie w takiej sytuacji, choc jak mialam wrazenie - jestesmy doroslymi ludzmi.
Jest mi ciezko. Zalozylam ten watek, bo szukalam wsparcia, pomyslow, czegokolwiek.
Ok, mój błąd, to zapalenie płuc mnie zmyliło i podobna narracja. A co do wątku jestemtubylamtam - matko, przecież już ze startera widać, że byłas wykorzystywana przez kolesia, który chce zmienić miejsce zamieszania. Wygodną bazą na okres przejściowy. Jak dobrze, że mu się odmieniło i przepadł gdzieś w tym niby szpitalu.
Kasssjo, który to wątek jeśli można?
W dziale o psychologii i brzmi jakoś w stylu "ile może milczeć chłopak"
szeptem napisał/a:Kasssjo, który to wątek jeśli można?
W dziale o psychologii i brzmi jakoś w stylu "ile może milczeć chłopak"
No właśnie okazuje się że to nie ten. Autorki post jest tu: https://www.netkobiety.pl/t128352.html
Lady Loka napisał/a:szeptem napisał/a:Kasssjo, który to wątek jeśli można?
W dziale o psychologii i brzmi jakoś w stylu "ile może milczeć chłopak"
No właśnie okazuje się że to nie ten. Autorki post jest tu: https://www.netkobiety.pl/t128352.html
To Autorka tak twierdzi.
Dla mnie zbieżność dwóch tak podobnych wątków w jednym czasie jest zastanawiająca.
Kasssja napisał/a:Lady Loka napisał/a:W dziale o psychologii i brzmi jakoś w stylu "ile może milczeć chłopak"
No właśnie okazuje się że to nie ten. Autorki post jest tu: https://www.netkobiety.pl/t128352.html
To Autorka tak twierdzi.
Dla mnie zbieżność dwóch tak podobnych wątków w jednym czasie jest zastanawiająca.
Ten zalinkowany to na bank wątek primavery, całkiem zgrabnie opisała chłopa, który ma ją w odwłoku i tylko na niej żeruje finansowo. I tam też się miga od określenia jego nacji. Natomiast wątek Majeczki jest bardzo podobny, ale występuje tam też dziecko, a chłop jest miejscowy. też milczy będąc w szpitalu, ale w kraju. Stylistyka rzeczywiście podobna i dziwny zbieg okoliczności. Ale ważne, że teraz już wiadomo, że gość chciał autorkę po prostu wykorzystać, odbić się od niej jak na trampolinie w nowym kraju i potem może polecieć gdzieś dalej. Jak dla mnie kitranie się primavery z jego narodowością oznacza, że nie ma się czym chwalić i jak się dowiemy, to posypią się hejty i podejrzenia.
Lady Loka napisał/a:Kasssja napisał/a:No właśnie okazuje się że to nie ten. Autorki post jest tu: https://www.netkobiety.pl/t128352.html
To Autorka tak twierdzi.
Dla mnie zbieżność dwóch tak podobnych wątków w jednym czasie jest zastanawiająca.Ten zalinkowany to na bank wątek primavery, całkiem zgrabnie opisała chłopa, który ma ją w odwłoku i tylko na niej żeruje finansowo. I tam też się miga od określenia jego nacji. Natomiast wątek Majeczki jest bardzo podobny, ale występuje tam też dziecko, a chłop jest miejscowy. też milczy będąc w szpitalu, ale w kraju. Stylistyka rzeczywiście podobna i dziwny zbieg okoliczności. Ale ważne, że teraz już wiadomo, że gość chciał autorkę po prostu wykorzystać, odbić się od niej jak na trampolinie w nowym kraju i potem może polecieć gdzieś dalej. Jak dla mnie kitranie się primavery z jego narodowością oznacza, że nie ma się czym chwalić i jak się dowiemy, to posypią się hejty i podejrzenia.
Ja tylko mówię, że dwa bardzo podobne wątki, oba bardzo specyficzne, w odstępie czasu minimalnym nie świadczą zbyt dobrze o och wiarygodności ![]()
Co gość chciał, to w sumie nieważne. Autorka tu tak się zamotała, że w sumie samozaorała siebie. Wątek typowo trollingowo rozwijany, jak traci uwagę, to nagle pojawia się nowa informacja albo kolejna analiza, co Autorka może zrobic, przy czym z rad nie korzysta i nie robi nic poza podgrzewaniem atmosfery. Nie kupuję ani słowa.
nagle pojawia się nowa informacja albo kolejna analiza, co Autorka może zrobic, przy czym z rad nie korzysta i nie robi nic poza podgrzewaniem atmosfery. Nie kupuję ani słowa.
Dokładnie.
Autorka brnie nieświadomie, chyba nie ogarnia pewnych rzeczy.
Mnie kojarzy się z nickiem, który cyklicznie tutaj zakłada tematy o jednym i tym samym.
Autorka zrobiła. I z pomocą znajomego, który zna niem. zadzwoniła do szpitala. Pani zapytała o jego datę urodzenia i sprawdziła, że go nie ma w szpitalu.......!
Niedawno pisałaś, że nie wiesz, w którym jest szpitalu. Kolega obdzwonił wszystkie szpitale w Austrii?
Autorka zrobiła. I z pomocą znajomego, który zna niem. zadzwoniła do szpitala. Pani zapytała o jego datę urodzenia i sprawdziła, że go nie ma w szpitalu.......!
A podali ci nazwę szpitala? Mnie od początku zastanawiało, dlaczego założyłaś, że ten wypadek byl od razu na starcie, jeszcze w jego miejscowości? Mógł być przecież w trasie, a ty od początku piszesz, że sprawdziłaś w mediach i w tej małej miejscowości gdzie mieszka nie było żadnego wypadku.
Autorka zrobiła. I z pomocą znajomego, który zna niem. zadzwoniła do szpitala. Pani zapytała o jego datę urodzenia i sprawdziła, że go nie ma w szpitalu.......!
Właśnie, naraz wiedziałaś jaki szpital, obcym też nie udziela się informacji.
Czytając Twój post w poprzednim wątku, dziwię się, jak można kontynuować znajomość z takim facetem, złapałaś się na klika słodkich słówek i obietnic, a wszystko krzyczało, odpuść.
Do tego teraz zgodziłaś się, żeby do Ciebie się przeprowadził, wychodzi, że chcesz mieć faceta byle jakiego, aby był!?
Może i konfabulujesz, ale na przyszłość nie kontynuuj znajomości z kimś kto od początku Ci nie odpowiada... Masz nauczkę.
147 2023-01-26 23:16:27 Ostatnio edytowany przez szeptem (2023-01-26 23:17:36)
Jaja... ![]()
Autorko, skad wiedziałaś, w jakim szpitalu luby się znajduje?
Mnie się nie chce wierzyć, że Jestemtubyłamtam i Primavera to ta sama osoba. Ta pierwsza wydała mi się rozsądną babką, czego nie można kompletnie powiedzieć o Primaverze. Autorko dlaczego napisałaś ten wàtek pod innym nickiem? I po co kontynuowałaś znajomość z kolesiem mającym Cię gdzieś?
Wypadek zdarzył się w jego miasteczku, w drodze na stację. Za chwilę będzie, że znów konfabuluję - zostawiał samochód u rodziców i stamtąd jechał autobusem na stację. Był w autobusie i to ON napisał, że miał wypadek.
Nie wiedziałam w którym jest szpitalu, bo jest ich tam kilka, nie wiem oddziałów z różnymi adresami. Zadzwoniliśmy na główny i po podaniu daty urodzenia nie ma go.
Taaaaa... Przecież może być w każdym innym szpitalu, wszystkie byście musieli obdzwonić.
Teraz pozostaje pytanie, kiedy i w jaki sposób ujawnić mu, że wiem, że to fake...
Teraz pozostaje pytanie, kiedy i w jaki sposób ujawnić mu, że wiem, że to fake...
Fake to jest ten wątek. Jak widzisz, wykruszyła ci się publika, więc musisz się postarać bardziej.
primavera229 napisał/a:Teraz pozostaje pytanie, kiedy i w jaki sposób ujawnić mu, że wiem, że to fake...
Fake to jest ten wątek. Jak widzisz, wykruszyła ci się publika, więc musisz się postarać bardziej.
Nie zauważyłam, by na innych wątkach dopytywano o absolutnie wszystkie szczegóły miejsca zamieszkania, podróży, liczby wizyt czy spotkań, jak tutaj. Brak podania szczegółów w pierwszej wiadomości, ponieważ kluczowy jest fakt, że jestem prawdopodobnie okłamywana co do tego, że wypadek miał miejsce, oznacza, że wątek jest fake. Aha.
Kasssja napisał/a:primavera229 napisał/a:Teraz pozostaje pytanie, kiedy i w jaki sposób ujawnić mu, że wiem, że to fake...
Fake to jest ten wątek. Jak widzisz, wykruszyła ci się publika, więc musisz się postarać bardziej.
Nie zauważyłam, by na innych wątkach dopytywano o absolutnie wszystkie szczegóły miejsca zamieszkania, podróży, liczby wizyt czy spotkań, jak tutaj. Brak podania szczegółów w pierwszej wiadomości, ponieważ kluczowy jest fakt, że jestem prawdopodobnie okłamywana co do tego, że wypadek miał miejsce, oznacza, że wątek jest fake. Aha.
Ludzie dopytują o szczegóły, gdy mają poczucie, że są robieni w konia. Tak jak my tutaj w twoim wątku. I tak jak (podobno) ty z facetem w niby-szpitalu.
Ja ci tu chyba najdłużej wierzyłam, głównie przez to, że twoja historyjka przypomniała mi moją sprzed lat. Ale teraz już wiem, że pleciesz trzy po trzy, z nudów zapewne. Szkoda, bo człowiek się angażuje, stara ostrzec, na swoim przykładzie pokazać zagrożenia, a z drugiej strony siedzi jakiś nudzący się troll i cieszy się z odzewu. No to się skończyło, musisz założyć jakiś nowy wątek, tylko postaraj się być bardziej wiarygodna.
Teraz pozostaje pytanie, kiedy i w jaki sposób ujawnić mu, że wiem, że to fake...
Nawet jakby to była prawda, to i tak nie bierzesz pod uwagę żadnych sugestii.
Olej gościa i spisz go na straty, zapadnij się pod ziemię, czy zero kontaktu, bo wyraźnie on ma Cię gdzieś. Nie odbieraj ew. telefonu, bo dalej będzie Ci robił wodę z mózgu.
A w sumie rób jak uważasz, bo ta pisanina jest jest tylko dla pisaniny, więc i sensu nie ma.
Nie możesz się pytać o każdy krok, tylko sama decydować, bo nikt Cię za rączkę przez życie nie poprowadzi.
primavera229 napisał/a:Kasssja napisał/a:Fake to jest ten wątek. Jak widzisz, wykruszyła ci się publika, więc musisz się postarać bardziej.
Nie zauważyłam, by na innych wątkach dopytywano o absolutnie wszystkie szczegóły miejsca zamieszkania, podróży, liczby wizyt czy spotkań, jak tutaj. Brak podania szczegółów w pierwszej wiadomości, ponieważ kluczowy jest fakt, że jestem prawdopodobnie okłamywana co do tego, że wypadek miał miejsce, oznacza, że wątek jest fake. Aha.
Ludzie dopytują o szczegóły, gdy mają poczucie, że są robieni w konia. Tak jak my tutaj w twoim wątku. I tak jak (podobno) ty z facetem w niby-szpitalu.
Ja ci tu chyba najdłużej wierzyłam, głównie przez to, że twoja historyjka przypomniała mi moją sprzed lat. Ale teraz już wiem, że pleciesz trzy po trzy, z nudów zapewne. Szkoda, bo człowiek się angażuje, stara ostrzec, na swoim przykładzie pokazać zagrożenia, a z drugiej strony siedzi jakiś nudzący się troll i cieszy się z odzewu. No to się skończyło, musisz założyć jakiś nowy wątek, tylko postaraj się być bardziej wiarygodna.
Nie masz racji, ale też nie jestem jeleniem, aby udowodniać, ponieważ nie będę tu wklejać screenów wiadomości, czy map google. Jeśli admini mają dane, niech potwierdzą, że z tego samego adresu IP był pisany mój poprzedni wątek.
156 2023-01-27 17:43:44 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2023-01-27 18:30:20)
Nie masz racji, ale też nie jestem jeleniem,
My też nie jesteśmy jeleniami.Nie ujawniasz za wiele szczegółów, ale to jest ważne jak zachowywał się twój partner wcześniej. Jak w poprzednich wątkach za mało danych, żeby sobie wyrobić jakikolwiek osąd. Ludzie zgadują, podsuwają rozwiązania, a ty dalej nic nie wiesz i szukasz porady, jesteś zagubiona.
I świadomie nie odpowiadasz na pytania, jakie zadajemy by wyklarować sytuację - spytałam skąd wiesz, w którym szpitalu on (niby) leżał, żeby tam zadzwonić? nie odpowiedziałaś.
I świadomie nie odpowiadasz na pytania, jakie zadajemy by wyklarować sytuację - spytałam skąd wiesz, w którym szpitalu on (niby) leżał, żeby tam zadzwonić? nie odpowiedziałaś.
Chyba nie ma co drążyć. Wcześniej autorka pisała, że dojeżdżała do faceta pociągiem do stacji w większym mieście, skąd on ją zabierał pi ciemku cichaczem i oba nie wie, jak dostać się do niego. Teraz jej się wymsknęło, że on miał wypadek, gdy jechał busem od siebie do stacji.
Nie wierzę w ani jedno słowo autorki.
159 2023-01-28 16:11:51 Ostatnio edytowany przez primavera229 (2023-01-28 16:12:28)
Nie napisalam ze dojezdzalam pociagiem tylko busem... A on mnie odbieral z dworca I jechalismy autem do niego do domu...
On mial rzekomy wypadek w swoim miasteczku, w autobuse miejskim gdy jechać na pkp z przesiadka do innego miasta by miec pociag do mojego miasta w Polsce... Ja jezdzilam busem bo Tak bylo mi wygodniej...
On od siebie jezdzil do rodzicow, tam zostawial auto (15 min autem), jezdzil autobuse na pkp I przesiadal sie do innego pociagu... czy mam opisywac caly przebieg Trasy?
Od początku pisze to samo.
Co do szpitala, to tak jak pisalam, w jego miescie do glownego szpitala zadzwonilismy.
Wczoraj napisalam jego mamie ze wypozyczam auto i jade do niego, na co byla kategoryczna odmowa. Rzekoma mama ma byc u niego w szpitalu okolo 16 i maja do mnie zadzwonic... pewnie dostane wiadomosc ze on nie chce ze mna rozmawiac.
Wiem ze kazdy moze miec ubaw, powiedzialam znajomym i kazdy jest ciekawy co dalej wymysli. Tylko szkoda ze to jest czescia mojego zycia i okazało sie ze caly zwiazek byl fikcja, a on od dawna wiedzial ze sie nie przeprowadzi...
Taaa... główny!? szpital zbiera informacje z całego miasta czy z całego kraju ![]()
primavera229 skoro zadzwoniliście do głównego szpitala to dlaczego nie dzwoniliście do innych w tym mieście? Jeśli jest to małe miasteczko jak piszesz to przypuszczam, że tych szpitali za dużo tam nie ma, a nie sądzę żeby go wywozili do innego miasta czy tym bardziej na drugi koniec kraju. Nie mniej przekonanie po kontakcie z jednym losowym szpitalem, że to kłamstwo jest absurdalne. Czy zadzwoniłaś też na tamtejszą Policję jak wcześniej pisałaś by potwierdzić czy taki wypadek w ogóle miał miejsce?
Skoro wypadek mial miejsce w tym miescie, uznalam ze to wlasciwy trop... Chociaz nie wiem czy mam dalej szukac, wszystko jest chyba jasne...
Zapytalam dzis "mamy", w ktorym konkretnie szpitalu jest moj partner, to nie dostalam odpowiedzi. Tak jak pisalam wczoraj kategorycznie "mama" zabronila mi przyjechac.
Za to odezwal sie moj partner, napisal z "telefonu mamy", ze mnie kocha i będzie musial potrzebować pomocy lekarza (psychologa) z uwagi na jego zmienne nastroje.
Piekny sposób na odwleczenie planow... bo to przeciez nie jego wina...
Nie wiem jak mozna tak klamac i manipulowac.
Za to odezwal sie moj partner, napisal z "telefonu mamy", ze mnie kocha i będzie musial potrzebować pomocy lekarza (psychologa)
.
Psycholog nie jest lekarzem.
164 2023-01-29 13:43:29 Ostatnio edytowany przez OneDay (2023-01-29 16:08:47)
Może Twój partner cierpi na jakieś zaburzenia lub chorobę psychiczną, ma teraz nawrót. Wymyślił więc historię z wypadkiem, żeby w urazie głowy znaleźć dla Ciebie źródło jego dziwnych zachowań. Bo wiadomo, że takich rzeczy nie należy przed bliskimi ukrywać. Taka opcja przyszła mi do głowy. Może być oczywiście też tak, że zaburzeń żadnych nie ma a wszystko jest wielką ściemą, bo z jakiegoś powodu zmienił zdanie. Ale historia jest oczywiście naciągana.
Rozumiem Cię, że zależy Ci na poznaniu prawdy - byłaś z nim rok w bliskiej relacji, spędzaliście praktycznie każdy weekend, mieliści już ze sobą zamieszkać. Ciężko to olać, zostawić, nie kontaktować się w ogóle. To naturalne, że chcesz poznać prawdę, nawet jak będzie najgorsza, bo to pozwoli Ci ewentualnie zamknąć temat. Życzę Ci, abyś jak najszybciej tę prawdę poznała.
Pisałam też, że jest rodowitym Europejczykiem, bez żadnych obcych korzeni.
Ani chybi Cygan z Rumunii
primavera229 napisał/a:Pisałam też, że jest rodowitym Europejczykiem, bez żadnych obcych korzeni.
Ani chybi Cygan z Rumunii
Też tak obstawiałam, bo do każdej innej nacji Primavera przyznałaby się w tym albo drugim wątku.
Przecież ten wątek to fikcja. Dziewczyna została już zdemaskowana, że kłamie, koloryzuje i dla własnej rozrywki założyła ten jak i inne, podobne wątki.
168 2023-01-30 10:08:03 Ostatnio edytowany przez primavera229 (2023-01-30 10:09:00)
Chciałabym, żeby ten wątek był fikcją i żebym nie musiała w tym cyrku uczestniczyć. Naprawdę tego sobie życzę.
Niestety, to nie jest fikcja.
Przez kogo zostałam "zdemaskowana", że zakładam wątki? Przez FBI forumowe? Podałam, pod jakim nickiem, pisałam wcześniej. I prosiłam adminów o potwierdzenie.
primavera229 napisał/a:Pisałam też, że jest rodowitym Europejczykiem, bez żadnych obcych korzeni.
Ani chybi Cygan z Rumunii
Pisałam, że nie. Pisałam, że jest Europejczykiem, ze swojego kraju pochodzenia. Nie ma innych "korzeni".
zwyczajny gość napisał/a:primavera229 napisał/a:Pisałam też, że jest rodowitym Europejczykiem, bez żadnych obcych korzeni.
Ani chybi Cygan z Rumunii
Pisałam, że nie. Pisałam, że jest Europejczykiem, ze swojego kraju pochodzenia. Nie ma innych "korzeni".
Toż Cyganie są rodowitymi Europejczykami.
Przywędrowali w średniowieczu.
Piszesz tak tajemniczo, że staje się to niewiarygodne.
Boisz się, że ktoś nie znając języka prześledzi milion wątków na tym niszowym portalu i cokolwiek skojarzy? ![]()
primavera229 napisał/a:zwyczajny gość napisał/a:Ani chybi Cygan z Rumunii
Pisałam, że nie. Pisałam, że jest Europejczykiem, ze swojego kraju pochodzenia. Nie ma innych "korzeni".
Toż Cyganie są rodowitymi Europejczykami.
Przywędrowali w średniowieczu.
Piszesz tak tajemniczo, że staje się to niewiarygodne.Boisz się, że ktoś nie znając języka prześledzi milion wątków na tym niszowym portalu i cokolwiek skojarzy?
Raczej boję się, że bede rozpoznana przez znajomych.
NIE JEST CYGANEM, ani nie ma korzeni arabskich. Pochodzi ze swojego kraju, jego rodzina również. Pisałam, gdzie mieszka.
Napisałam maila do lokalnej gazety w sprawie "wypadku", ich odpowiedź: Dobry dzień,
nie było nic w raporcie policyjnym, rzeczniczka powiedziała mi teraz, że nie może znaleźć wypadku w bazie danych. Proszę, czy wiesz mniej więcej, gdzie to powinno się wydarzyć? Dziękuję za odpowiedź.
Powiem tak.
Zakładają że to co piszesz to nie ściema , to jak dla mnie to cudowny sygnał alarmowy że coś nie tak ...
Jak dla mnie ta cała sytuacja to bzdura , która ma coś innego ukryć.
Ale tak nie ważne co ma przykryć , ale po takim czymś wygląda że ten człowiek nie jest uczciwy i nie wiadomo co ukrywa.
Związek to zaufanie , jak nie ma zaufania a są jakieś tajemnice i kłamstwa na samym początku to po co to wchodzić ?
Dla mnie zakończyć tą znajomość i cieszyć że że straciło się tylko tyle czasu , bo gorzej jakby pojawiły sie dzieci i wtedy wyszły jakieś "tajemnice" , bo wtedy byś zmarnowała sobie życie ..
173 2023-01-30 13:25:59 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2023-01-30 13:28:53)
Raczej boję się, że bede rozpoznana przez znajomych.
NIE JEST CYGANEM, ani nie ma korzeni arabskich. Pochodzi ze swojego kraju, jego rodzina również. Pisałam, gdzie mieszka.
Poczym mają cię rozpoznać? Po nicku? Po narodowości faceta? Po miejscowości zamieszkania jego matki?
O ile kto znajomy tu zagląda. Wolne żarty.
Ściemniasz...
P.S.
Chcesz wiedzieć co się dzieje? Bierzesz samochód z wypożyczalni, rezerwujesz sobie tani nocleg przez internet i już wszystko będziesz wiedzieć. Acha, nie zapomnij zabrać jego rzeczy, co ponoć już są u ciebie.
Chciałabym, żeby ten wątek był fikcją i żebym nie musiała w tym cyrku uczestniczyć. Naprawdę tego sobie życzę.
Niestety, to nie jest fikcja.
Przez kogo zostałam "zdemaskowana", że zakładam wątki? Przez FBI forumowe? Podałam, pod jakim nickiem, pisałam wcześniej. I prosiłam adminów o potwierdzenie.
Po pierwsze, jesteś młoda, niedoświadczona, i jeśli chcesz kogoś dobrze wkręcić, to musisz się postarać
. Po drugie, jeśli sprawa jest prawdziwa, to ty dziewczyno bierz nogi za pas. Mam nadzieję, że rozumiesz, że w świecie dzieją się złe rzeczy, są przemytnicy i handlarze ludźmi, mafie, kartele narkotykowe i seks biznes. W Wiedniu jest tego pełno. Uciekaj, bo jak tylko tam pojedziesz, to już nie wrócisz. Przykro mi.
Powiem tak.
Zakładają że to co piszesz to nie ściema , to jak dla mnie to cudowny sygnał alarmowy że coś nie tak ...
Jak dla mnie ta cała sytuacja to bzdura , która ma coś innego ukryć.
Ale tak nie ważne co ma przykryć , ale po takim czymś wygląda że ten człowiek nie jest uczciwy i nie wiadomo co ukrywa.Związek to zaufanie , jak nie ma zaufania a są jakieś tajemnice i kłamstwa na samym początku to po co to wchodzić ?
Dla mnie zakończyć tą znajomość i cieszyć że że straciło się tylko tyle czasu , bo gorzej jakby pojawiły sie dzieci i wtedy wyszły jakieś "tajemnice" , bo wtedy byś zmarnowała sobie życie ..
Jest mi ciężko się pogodzić z tym, że żyłam w fikcji przez ten czas, przegapiłam red flags, o których pisałam w wątku jako jestemtubylamtam i dałam się nabrać na "zapewnienia".
Jego "mama" pisała, że spotkanie z nim nie będzie możliwe, bo on musi kontynuować odpoczynek... Widziałam, że siedział na fb. I zdecydowałam się, że mu powiem, że to koniec gry, zwłaszcza po tym, co odpisała mi lokalna gazeta (wklejałam w poprzednim poście).
Zaspamowałam go smsami, że wszystko wiem.
Zapadła cisza, on zniknął z fb, wszedł tylko na konto "mamy", by sprawdzić, czy faktycznie napisać polski znak "ą" - tak mniemam.
Napisałam mu, że ma ostatnią szansę dzisiaj ze mną porozmawiać jak dorosła osoba. Nic więcej nie zamierzam robić.
Nie zamierzam tam jeździć w takiej sytuacji.
Mam mieszane uczucia, od smutku, po złość.
primavera229 napisał/a:Chciałabym, żeby ten wątek był fikcją i żebym nie musiała w tym cyrku uczestniczyć. Naprawdę tego sobie życzę.
Niestety, to nie jest fikcja.
Przez kogo zostałam "zdemaskowana", że zakładam wątki? Przez FBI forumowe? Podałam, pod jakim nickiem, pisałam wcześniej. I prosiłam adminów o potwierdzenie.
Po pierwsze, jesteś młoda, niedoświadczona, i jeśli chcesz kogoś dobrze wkręcić, to musisz się postarać
. Po drugie, jeśli sprawa jest prawdziwa, to ty dziewczyno bierz nogi za pas. Mam nadzieję, że rozumiesz, że w świecie dzieją się złe rzeczy, są przemytnicy i handlarze ludźmi, mafie, kartele narkotykowe i seks biznes. W Wiedniu jest tego pełno. Uciekaj, bo jak tylko tam pojedziesz, to już nie wrócisz. Przykro mi.
Taka młoda niestety nie jestem...
Nie wierzę, że łatwiej Ci było dzwonić po szpitalach i pisać do gazet niż normalnie ogarnąć to, o czym wiele osób tu pisało. Sorry, ale to dalej się kupy nie trzyma.
Nie wierzę, że łatwiej Ci było dzwonić po szpitalach i pisać do gazet niż normalnie ogarnąć to, o czym wiele osób tu pisało. Sorry, ale to dalej się kupy nie trzyma.
Czy poświęcałabyś niemałe pieniądze, brak możliwości swobodnego dotarcia do jego mieszkania, tylko po to, by zastać go w domu? Zrozumcie też mnie...
Lady Loka napisał/a:Nie wierzę, że łatwiej Ci było dzwonić po szpitalach i pisać do gazet niż normalnie ogarnąć to, o czym wiele osób tu pisało. Sorry, ale to dalej się kupy nie trzyma.
Czy poświęcałabyś niemałe pieniądze, brak możliwości swobodnego dotarcia do jego mieszkania, tylko po to, by zastać go w domu? Zrozumcie też mnie...
Ale to nie była jedyna opcja, którą mialaś tu proponowaną.
Twoje pisanie się po prostu nie klei do niczego.
180 2023-01-30 15:24:12 Ostatnio edytowany przez OneDay (2023-01-30 15:33:40)
A ja autorkę rozumiem. Dla nas czytelników to jeden z odcinków "ukrytej prawdy", dla autorki jej prywatny dramat. Sytuacja od początku była podejrzana (również dla Primavery), ale jak ma się z tyłu głowy choć cień szansy, że wypadek mógł się jednak wydarzyć, to ciężko od razu (bez sprawdzenia) wyskakiwać z oskarżeniami. Każdy ma swój sposób dotarcia do prawdy. Dla mnie bardziej logiczny jest telefon do szpitala i mail do gazety niż pożyczanie samochodu i pokonywanie tak długiej trasy (tym bardziej, że o ile dobrze kojarzę, autorka nie porusza się często samochodem).
A ja autorkę rozumiem. Dla nas czytelników to jeden z odcinków "ukrytej prawdy", dla autorki jej prywatny dramat. Sytuacja od początku była podejrzana (również dla Primavery), ale jak ma się z tyłu głowy choć cień szansy, że wypadek mógł się jednak wydarzyć, to ciężko od razu (bez sprawdzenia) wyskakiwać z oskarżeniami. Każdy ma swój sposób dotarcia do prawdy. Dla mnie bardziej logiczny jest telefon do szpitala i mail do gazety niż pożyczanie samochodu i pokonywanie tak długiej trasy (tym bardziej, że o ile dobrze kojarzę, autorka nie porusza się często samochodem).
Dokładnie. Ale przecież "jedź, jedź" i ciekawe, gdzie miałabym spędzić czas czekając na powrót do Polski. W tej sytuacji to dla mnie nie było rozsądne, a zresztą co i komu miałabym tym udowodnić...
Już pisałam, że wszystko jest super łatwe z poziomu komputera...
OneDay napisał/a:A ja autorkę rozumiem. Dla nas czytelników to jeden z odcinków "ukrytej prawdy", dla autorki jej prywatny dramat. Sytuacja od początku była podejrzana (również dla Primavery), ale jak ma się z tyłu głowy choć cień szansy, że wypadek mógł się jednak wydarzyć, to ciężko od razu (bez sprawdzenia) wyskakiwać z oskarżeniami. Każdy ma swój sposób dotarcia do prawdy. Dla mnie bardziej logiczny jest telefon do szpitala i mail do gazety niż pożyczanie samochodu i pokonywanie tak długiej trasy (tym bardziej, że o ile dobrze kojarzę, autorka nie porusza się często samochodem).
Dokładnie. Ale przecież "jedź, jedź" i ciekawe, gdzie miałabym spędzić czas czekając na powrót do Polski. W tej sytuacji to dla mnie nie było rozsądne, a zresztą co i komu miałabym tym udowodnić...
Już pisałam, że wszystko jest super łatwe z poziomu komputera...
A ja napisałam, że dostałaś o wiele więcej innych rad poza "jedź". I tamte rady też olałaś, bo one za szybko rozwiązałyby sprawę, a Ty musiałaś dawkować napięcie.
No to czekam, co będzie teraz. Gazeta już była, szpital nagle znalazłaś i się dowiedziałaś, chociaż żaden szpital obecnie nie udostępnia danych o pacjentach. Co dalej?
Ale Lady Loka ma absolutną rację - wystarczyłaby zwykła stanowczość.
"Proszę, niech Pani włączy kamerę, chcę go choć przez chwilę zobaczyć"
"Proszę podać go do telefonu, muszę z nim porozmawiać."
"Nie wyobrażam sobie teraz siedzieć w domu, gdy on miał wypadek. Nie ma takiej opcji. Proszę napisać mi, który to szpital."
Tyle. Zwykłe prośby osoby w związku, która się martwi. Łatwiej jest pisać do gazet? Marnować energię na snucie domysłów? No błagam.
Nie dostawałam odpowiedzi na pytania, który to szpital. W momencie, gdy mieli "zadzwonić na kamerce", dostałam informację, że on śpi! Następnie napisał "z telefonu mamy", że mnie kocha, ale potrzebuje pomocy lekarzy i następnie "zasnął".
Jak miałam to zrobić?
primavera229 napisał/a:OneDay napisał/a:A ja autorkę rozumiem. Dla nas czytelników to jeden z odcinków "ukrytej prawdy", dla autorki jej prywatny dramat. Sytuacja od początku była podejrzana (również dla Primavery), ale jak ma się z tyłu głowy choć cień szansy, że wypadek mógł się jednak wydarzyć, to ciężko od razu (bez sprawdzenia) wyskakiwać z oskarżeniami. Każdy ma swój sposób dotarcia do prawdy. Dla mnie bardziej logiczny jest telefon do szpitala i mail do gazety niż pożyczanie samochodu i pokonywanie tak długiej trasy (tym bardziej, że o ile dobrze kojarzę, autorka nie porusza się często samochodem).
Dokładnie. Ale przecież "jedź, jedź" i ciekawe, gdzie miałabym spędzić czas czekając na powrót do Polski. W tej sytuacji to dla mnie nie było rozsądne, a zresztą co i komu miałabym tym udowodnić...
Już pisałam, że wszystko jest super łatwe z poziomu komputera...
A ja napisałam, że dostałaś o wiele więcej innych rad poza "jedź". I tamte rady też olałaś, bo one za szybko rozwiązałyby sprawę, a Ty musiałaś dawkować napięcie.
No to czekam, co będzie teraz. Gazeta już była, szpital nagle znalazłaś i się dowiedziałaś, chociaż żaden szpital obecnie nie udostępnia danych o pacjentach. Co dalej?
Te dane zostały mi udostępnione. Przekazaliśmy, że jestem z Polski i NARZECZONY jest w szpitalu. Po weryfikacji jego danych, udzielono informacji.
Lady Loka napisał/a:primavera229 napisał/a:Dokładnie. Ale przecież "jedź, jedź" i ciekawe, gdzie miałabym spędzić czas czekając na powrót do Polski. W tej sytuacji to dla mnie nie było rozsądne, a zresztą co i komu miałabym tym udowodnić...
Już pisałam, że wszystko jest super łatwe z poziomu komputera...
A ja napisałam, że dostałaś o wiele więcej innych rad poza "jedź". I tamte rady też olałaś, bo one za szybko rozwiązałyby sprawę, a Ty musiałaś dawkować napięcie.
No to czekam, co będzie teraz. Gazeta już była, szpital nagle znalazłaś i się dowiedziałaś, chociaż żaden szpital obecnie nie udostępnia danych o pacjentach. Co dalej?
Te dane zostały mi udostępnione. Przekazaliśmy, że jestem z Polski i NARZECZONY jest w szpitalu. Po weryfikacji jego danych, udzielono informacji.
Taaaaa. Bo bycie narzeczonym cokolwiek zmienia
![]()
187 2023-01-30 17:53:20 Ostatnio edytowany przez twojeslowo (2023-01-30 17:53:37)
Te dane zostały mi udostępnione. Przekazaliśmy, że jestem z Polski i NARZECZONY jest w szpitalu. Po weryfikacji jego danych, udzielono informacji.
Taaaaa. Bo bycie narzeczonym cokolwiek zmienia
![]()
![]()
Ale ściemniaczka i kłamczuszka z Ciebie @Primavera. Z pisarstwa i fabuły oblałabyś nawet wstępny. ![]()
Nigdy by ci takich informacji nie udzielili.
Nie wiem czy ktos sobie tutaj trenuje pisanie na konkurs szkolny czy co?
Ta historia ma tyle luk,niedociągnięć, że raczej nie masz szans na wygraną.
Nie musisz wierzyć. Nie zależy mi na tym.
Dziękuję za rozsądne odpowiedzi w tym temacie.
Aktualnie pokazał jak bardzo "mu zależy" i nawet się nie odezwał.
Aktualnie pokazał jak bardzo "mu zależy" i nawet się nie odezwał.
No niestety, my też już będziemy pomału kończyć, bo się nam żetony na telefon skończyły. Wyślij pocztówkę z podróży i koniecznie pozdrów babcię Krysię.
191 2023-01-30 23:39:35 Ostatnio edytowany przez 123qwerty123 (2023-01-30 23:41:06)
"Jego "mama" pisała, że spotkanie z nim nie będzie możliwe, bo on musi kontynuować odpoczynek"
"Nie dostawałam odpowiedzi na pytania, który to szpital. W momencie, gdy mieli "zadzwonić na kamerce", dostałam informację, że on śpi!"
Tyle wystarczy, aby móc stwierdzić, że to jedna wielka ściema. Ty nie możesz go odwiedzić, bo on musi cały czas odpoczywać, ale matka już może go odwiedzać? Przez tyle dni nie udało się zadzwonić i porozmawiać przez kamerę, bo on właśnie wtedy śpi? A skąd matka wie, że on właśnie w tej chwili śpi? Siedzi przy jego łóżku? Ona mu nie przeszkadza w kontynuowaniu odpoczynku, ale Ty już tak? Tu jest za dużo sprzeczności.
Nasuwa się tylko jedno pytanie: po co tu cokolwiek robić w tym temacie? Zamilcz, olej go ciepłym moczem i zamknij tę historię. Gdybyś tam pojechała i zastała go w mieszkaniu to najprawdopodobniej by Ci powiedział, że przed godziną wyszedł ze szpitala. Nie przyzna się i tak do kłamstwa, tylko będzie brnąć dalej. Uważam że nie warto nic robić w tym temacie. Tym bardziej szkoda Twojego czasu na jechanie tam.
ps. Jeśli on ma takie dolegliwości po tym wypadku, to te starsze babcie, którym rzekomo pomagał to już pewnie nie żyją? To chyba mało prawdopodobne, aby tylko on miał wstrząs mózgu, a nikomu innemu nic się nie stało? Żadna babcia się nie połamała w wypadku? Takie zdarzenie byłoby na pierwszych stronach gazet zarówno drukowanych jak i tych lokalnych internetowych.
192 2023-01-31 08:47:16 Ostatnio edytowany przez primavera229 (2023-01-31 08:49:16)
"Jego "mama" pisała, że spotkanie z nim nie będzie możliwe, bo on musi kontynuować odpoczynek"
"Nie dostawałam odpowiedzi na pytania, który to szpital. W momencie, gdy mieli "zadzwonić na kamerce", dostałam informację, że on śpi!"Tyle wystarczy, aby móc stwierdzić, że to jedna wielka ściema. Ty nie możesz go odwiedzić, bo on musi cały czas odpoczywać, ale matka już może go odwiedzać? Przez tyle dni nie udało się zadzwonić i porozmawiać przez kamerę, bo on właśnie wtedy śpi? A skąd matka wie, że on właśnie w tej chwili śpi? Siedzi przy jego łóżku? Ona mu nie przeszkadza w kontynuowaniu odpoczynku, ale Ty już tak? Tu jest za dużo sprzeczności.
Nasuwa się tylko jedno pytanie: po co tu cokolwiek robić w tym temacie? Zamilcz, olej go ciepłym moczem i zamknij tę historię. Gdybyś tam pojechała i zastała go w mieszkaniu to najprawdopodobniej by Ci powiedział, że przed godziną wyszedł ze szpitala. Nie przyzna się i tak do kłamstwa, tylko będzie brnąć dalej. Uważam że nie warto nic robić w tym temacie. Tym bardziej szkoda Twojego czasu na jechanie tam.
ps. Jeśli on ma takie dolegliwości po tym wypadku, to te starsze babcie, którym rzekomo pomagał to już pewnie nie żyją? To chyba mało prawdopodobne, aby tylko on miał wstrząs mózgu, a nikomu innemu nic się nie stało? Żadna babcia się nie połamała w wypadku? Takie zdarzenie byłoby na pierwszych stronach gazet zarówno drukowanych jak i tych lokalnych internetowych.
Tak, oczywiście. Dlatego m.in. wiem, że to ściema. Ściemniali też, że jest zakaz odwiedzin w szpitalu z uwagi na mnóstwo przypadków grypy. Ta historia była nielogiczna od samego początku, dlatego wątpiłam w autentyczność.
Niemniej, myślałam, że znaczę dla niego więcej, ale niestety, nie odezwał się do mnie... Wiem, ze powinnam olać, wk**** się, zapomnieć i iść dalej, ale w głowie mam jego słowa, myślałam, że on mnie kocha, tak zwyczajnie kocha i chce wspólnych planów.
No nie kocha Cię, jeśli w ogóle istnieje i nie jest to ściema. Nie kocha Cię i daj już spokój, jak Ci od dawna sugerujemy. Pisaniem tu tego faktu nie zmienisz.
Oczywiście nie odezwał się do mnie w ogóle. Nawet, by powiedzieć "przepraszam". Aktualnie całkowicie zablokował mnie na facebooku. Z fikcyjnego konta zobaczyłam, że dodał już status "wolny" i dodał do znajomych kobietę (z trójką dzieci
), która wysłała mu zaproszenie w październiku i zarzekał się, że jej nie zna.