netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Być Chadem?

2 041 odpowiedzi72 050 wyświetleńzałożony przez Gary, 09.01.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 10 11 12 13 14 … 32 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 716 do 780 z 2 042 ]

716

Odp: Być Chadem?
KoralinaJones napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Każdy z Was ma coś do zrobienia poza ekranem smartfona, albo w rozmowach z innym uczestnikiem forum, który nie będzie was obrażać.
Jest sens poświęcać  swój czas i energię takim osobom jak kolega?
Przecież Oni o tak z tego nie korzystają..

Ja korzystam, ale to nic nie daje. Robię wszystko, co się da, ale bez efektu. Tylko że mi nie jest potrzebna pomoc, tylko dziewczyna.

Jeśli traktujesz dziewczynę jako antidotum na bycie nieszczęśliwym, to co powiesz i zrobisz, kiedy związek z nią przyniesie Ci rozczarowanie...?

To jest normalne, takie rzeczy się zdarzają. Po prostu się rozstaniemy i tyle. Nie będę miał problemu, by zagadać do dziewczyny, zapewne będę miał jakichś znajomych poznanych w czasie związku z nią, więc będę i tak o krok do przodu w porównaniu z obecną sytuacją, a co za tym idzie, nie będę miał żadnych podstaw do narzekania czy bycia nieszczęśliwym. A nawet jeśli nie będę miał znajomych, to i tak będę szczęśliwy, że jednak jakaś dziewczyna się zainteresowała i choć przez pewien czas ze mną była.

SaraS napisał/a:

Przede wszystkim z odrzuceniem spotykają się osoby, których obecność liczy się na minus dla innych. Bo po co ludzie robią różne rzeczy, zwłaszcza jeśli chodzi o czas wolny/rozrywkę/rzeczy nieobowiązkowe? Żeby im było lepiej (przyjemniej/weselej/ciekawiej itd.).
I teraz: czy spędzanie czasu z kimś, kto cały czas smęci, jest marudny, przygnębiony, nie widzi sensu w niczym i generalnie roztacza tylko negatywną energię, będzie czymś, czego ktokolwiek szuka? Chce? Czy taka osoba będzie wnosiła cokolwiek pozytywnego, dobrego do życia innych? Czy raczej będzie ich ciągnąć w dół ponurym nastawieniem, psuć atmosferę, wypompowywać z energii czy choćby nudzić?
I wiesz, to się może wydawać niesprawiedliwe, ale życie mamy jedno. I w nim mamy ograniczoną ilość czasu na kontakty z innymi. Ja zatem wolę, żeby te kontakty były dla mnie satysfakcjonujące, przyjemne i, powiedzmy, ubogacały mnie; przynosiły mi coś dobrego - energię, humor, inspirację do zrobienia czegoś itd. I żebym po takim spotkaniu czuła się lepiej, a nie gorzej niż przed nim.

Ta? Ja nie smęcę, gdy rozmawiam na żywo z ludźmi, widzę sens wszystkich działań i nie roztaczam negatywnej energii, a jestem z góry odrzucany.

717

Odp: Być Chadem?
twojeslowo napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:
maku2 napisał/a:

A co złego widzisz w słowie - dupeczka?

Bo brzmi jakby to jakiś niewyżyty małolat pisał. Strasznie takie bez szacunku, uprzedmiotowione, itp.

Oczywiście, bo jako typowy narcyz czujesz się lepszy, Ty byś tak nie powiedział, nie użyłbyś takich słów. Dlatego też nie pójdziesz na dyskotekę, nie napijesz się alkoholu, nie powygłupiasz się z kolegami od piłki, nie będziesz rozmawiał i dotykał kobiet, nie będziesz podrywał, bo tak robią zwykli ludzie, zwyczajnie chodzą do klubu, piją alkohol, robią gafy, zdradzają, stresują się, ale rozmawiają, budują relacje i popełniają błędy. Ty nie. Ty nie jesteś taki pospolity jak 99% społeczeństwa, Ty jesteś wolny i czysty od tego wszystkiego. Lepszy.

To nie kwestia bycia narcyzem. Po prostu to słowo dość jednoznacznie kojarzy się z tym, z czego słynie Tinder: szukania niezobowiązującej relacji na jedną noc. I wcale nie trzeba być narcyzem by kogoś coś takiego nie pociągało. Najlepsze jest to że najpierw idą takie gadki jak twoja, a potem pewne kobiety wciskają bajki że akurat to różni facetów od kobiet że "WSZYSTKIM FACETOM" zależy tylko na niezobowiązującym bzykaniu (co jest oczywistym kłamstwem) i podchodzą do seksu bezemocjonalnie.

Owszem, są tacy którym zależy tylko na szybkim bzyknięciu i kop. Ale oni nie stanowią 100 ani 80 ani penie nawet 60%. Są tacy, którym pasuje bycie samemu i są tacy, którzy potrzebują tej kobiety żeby odnaleźć to co nazywają szczęściem, w czym widzą takie życie jakie by chcieli. I nie są w niczym gorsi od tych pierwszych. Ludzie to nie klony...

718

Odp: Być Chadem?

Odniosę się do tych postów z serii: "jak znajdę kobietę, to dopiero CośSięZmieni (będę szczęśliwy, samodzielny, będę robił coś tam itd.)".

To tak nie działa. Nikt nie chce być całkowicie odpowiedzialny za dobrostan partnera. Taka relacja to może być z dzieckiem albo zwierzęciem.
Oczywiście to nie znaczy, że się w związku nie wspieramy, ale jest różnica między "mam problem, potrzebuję wsparcia" czy "lepiej mi z tobą" a "jesteś odpowiedzialny/a za moje szczęście, dobro". Zwłaszcza jeśli mowa o początkowym etapie, kiedy nie ma mowy o wielkiej miłości, bo wtedy mamy świadomość, że to nie ma związku z nami (no tak okazuje uczucia, zakochał się, uważa, że żyć bez nas nie może itd.), tylko z tym "potrzebującym" - on sam ze sobą jest nieszczęśliwy, samotny, sam nie ogarnia czegoś tam innego. I nagle zamiast względnie równego związku majaczy przed nami wizja bycia animatorką, mamusią, terapeutką... I to ze świadomością, że musimy się w tych rolach spisać, bo przecież od tego zależy dobrostan drugiej osoby. To ma kogoś przyciągnąć?

Druga rzecz - takie przekonanie "jak będę w związku, to..." nie jest żadnym konkretnym planem, w którego wykonanie można uwierzyć. Wszystko opiera się na wyobrażeniach i to wyobrażeniach na temat czegoś, o czym (w przypadku osób, które w związku nigdy nie były) wiedzy się tak naprawdę nie ma. Czyli wyobrażenia na swój temat oparte na wyobrażeniach o związku. Przecież one nie muszą mieć nic wspólnego z rzeczywistością, bo nigdy nie zostały zweryfikowane! To bardziej marzenie niż plan. Coś jak: "gdy będę miał więcej pieniędzy, to kupię krypto i będę bogaty" powiedziane przez osobę, która nie robi nic, żeby zdobyć te pieniądze i nie ma większego pojęcia o tradingu, inwestowaniu czy kryptowalutach. Albo może: "jestem gruba i nigdy nie ćwiczyłam, ale jak znajdę wysportowanego chłopaka, to będę miała z kim ćwiczyć i schudnę, i będę super atrakcyjna". A tak naprawdę skąd mam wiedzieć, czy polubię sport? I czy ja szukam chłopaka czy trenera personalnego?

719

Odp: Być Chadem?

Chady i Łyżeczkowe Misie to skrajności które są złe, najlepiej być kimś pośrodku, nauczyć kogoś?

720

Odp: Być Chadem?
SaraS napisał/a:

Odniosę się do tych postów z serii: "jak znajdę kobietę, to dopiero CośSięZmieni (będę szczęśliwy, samodzielny, będę robił coś tam itd.)".

To tak nie działa. Nikt nie chce być całkowicie odpowiedzialny za dobrostan partnera. Taka relacja to może być z dzieckiem albo zwierzęciem.
Oczywiście to nie znaczy, że się w związku nie wspieramy, ale jest różnica między "mam problem, potrzebuję wsparcia" czy "lepiej mi z tobą" a "jesteś odpowiedzialny/a za moje szczęście, dobro". Zwłaszcza jeśli mowa o początkowym etapie, kiedy nie ma mowy o wielkiej miłości, bo wtedy mamy świadomość, że to nie ma związku z nami (no tak okazuje uczucia, zakochał się, uważa, że żyć bez nas nie może itd.), tylko z tym "potrzebującym" - on sam ze sobą jest nieszczęśliwy, samotny, sam nie ogarnia czegoś tam innego. I nagle zamiast względnie równego związku majaczy przed nami wizja bycia animatorką, mamusią, terapeutką... I to ze świadomością, że musimy się w tych rolach spisać, bo przecież od tego zależy dobrostan drugiej osoby. To ma kogoś przyciągnąć?

Dla tych Panów spokojnie można robić kopiuj-wklej z powyższych tekstów, to i tak nic nie da wink.

721 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-01-17 12:34:17)

Odp: Być Chadem?
SaraS napisał/a:

Odniosę się do tych postów z serii: "jak znajdę kobietę, to dopiero CośSięZmieni (będę szczęśliwy, samodzielny, będę robił coś tam itd.)".

To tak nie działa.

Jedno krótkie pytanie: odnosisz to do inceli o statusie prawiczka? Bo jeśli tak,to możesz mieć nawet nieco racji w tym twierdzeniu. Jeśli jednak odnosisz to do wszystkich aktualnie będących bez kobiety (także tych którzy byli w związkach i na podstawie doświadczeń wiedzą czego potrzebują i wiedzą że to działa; ja jestem choćby takim przykładem),to już niekoniecznie masz rację.

722

Odp: Być Chadem?

Shinigami Przykro się to czyta, ale wiedz, że to naprawdę są wyjątki. NAwet, jeśli dorośli ludzie mieszkają czasowo z rodzicami, to nie dochodzi do tego typu skrajności.

Co do motywacji, to właśnie klucz tkwi w tym, aby nie brać wszystkiego tak do siebie. Nie przejmować się porażkami, bo życie nie składa się z samych sukcesów. Porażki są wpisane w losy każdego z nas. NIe jedna, nie dwie, ale znacznie więcej. Warto też nie nastawiać się z góry na sukces i na luzie, z ciekawością podchodzić do znajomości. Miałem właśnie podobnie, jak tutaj opisuje jakiś, ale to było z 20 lat temu smile Tego właściwego podejścia się człowiek uczy, gdyż szukając znajomości nie zakąłdasz z góry, że z niej coś wyjdzie. Do tego dochodzi jeszcze to przekonanie, że ta druga strona sprawi od razu, że wszystko się ułoży i poprawi- nie, ona zresztą wyczuje to bezbłędnie, że ktoś szuka całkowitego oparcia i ukojenia, po czym szybko się z tego ewakuuje. Ktoś taki będzie prawdopodobnie wyczuwał, że partner go osacza swoją przesadną troskliwościąi zaangażowaniem, więc raczej długo z nim nie wytrzyma. Po tym, co ciągle piszę jakiś można przypuszczać, że jego wizja związku i roli, jaką druga osoba odgrywa w życiu, raczej nie pokrywa się z tą typową, w jakiej jednak ludzie wspólnie żyją. Na chwilę obecną wątpię czy dałby radę cokolwiek zbudować - dlatego potrzebuje terapii, aby sobie to wszystko zbudowąć na nowo.
W kwestii imprez, to oczywiście  NIE KAŻDA sprowadza się do chlania czy ćpania. Masz wolną wolę, więc skoro nie chcesz pić, to możesz nie pić. Przecież poza typowymi zabawami w klubie, można sobie siedzieć na domówce, w pubie, iść raezm do kina czy jechać na wycieczkę.

723

Odp: Być Chadem?
bagienni_k napisał/a:

Do tego dochodzi jeszcze to przekonanie, że ta druga strona sprawi od razu, że wszystko się ułoży i poprawi- nie, ona zresztą wyczuje to bezbłędnie, że ktoś szuka całkowitego oparcia i ukojenia, po czym szybko się z tego ewakuuje. Ktoś taki będzie prawdopodobnie wyczuwał, że partner go osacza swoją przesadną troskliwościąi zaangażowaniem, więc raczej długo z nim nie wytrzyma. Po tym, co ciągle piszę jakiś można przypuszczać, że jego wizja związku i roli, jaką druga osoba odgrywa w życiu, raczej nie pokrywa się z tą typową, w jakiej jednak ludzie wspólnie żyją. Na chwilę obecną wątpię czy dałby radę cokolwiek zbudować - dlatego potrzebuje terapii, aby sobie to wszystko zbudowąć na nowo.

Ale ile razy mam pisać, że ja nie chcę by mnie ktoś ratował... Chcę mieć z kim spędzać czasem czas, przytulić się, itp. To jest źle?


Zresztą, jak ja mam popełnić błąd przy wchodzeniu do jakiejś relacji, skoro nie mam nawet jak...

724

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:

Co ma fota do tego? Po prostu jestem aseksualny dla dziewczyn i tyle. Nie pasuje im wygląd, to co robię, co lubię, jaki mam charakter, itp. Nic. Jestem idealnym przykładem faceta, który jest aseksualny dla wszystkich kobiet i się żadnej nie podoba tongue

Poruszałeś tą kwestię na terapii grupowej ? Co Ci powiedziano ?

725

Odp: Być Chadem?
Misinx napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:

Co ma fota do tego? Po prostu jestem aseksualny dla dziewczyn i tyle. Nie pasuje im wygląd, to co robię, co lubię, jaki mam charakter, itp. Nic. Jestem idealnym przykładem faceta, który jest aseksualny dla wszystkich kobiet i się żadnej nie podoba tongue

Poruszałeś tą kwestię na terapii grupowej ? Co Ci powiedziano ?

Ogólnie tak tego nigdy nie ująłem. Ale jak poruszałem mój problem, to za dużo mi nie mówiono, raczej była cisza. Jeden z wniosków był taki, że nie każdy kogoś znajdzie do związku.

726

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
Misinx napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:

Co ma fota do tego? Po prostu jestem aseksualny dla dziewczyn i tyle. Nie pasuje im wygląd, to co robię, co lubię, jaki mam charakter, itp. Nic. Jestem idealnym przykładem faceta, który jest aseksualny dla wszystkich kobiet i się żadnej nie podoba tongue

Poruszałeś tą kwestię na terapii grupowej ? Co Ci powiedziano ?

Ogólnie tak tego nigdy nie ująłem. Ale jak poruszałem mój problem, to za dużo mi nie mówiono, raczej była cisza. Jeden z wniosków był taki, że nie każdy kogoś znajdzie do związku.

To trzeba to było tak poruszyć, skoro tak to widzisz. Czy to jest mieszana grupa terapeutyczna, czy tylko sami faceci ? Pod jakim kątem są te sesje ?

727 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2023-01-17 13:27:28)

Odp: Być Chadem?
Misinx napisał/a:

To trzeba to było tak poruszyć, skoro tak to widzisz. Czy to jest mieszana grupa terapeutyczna, czy tylko sami faceci ? Pod jakim kątem są te sesje ?

Zapraszam do mojego tematu. Tu już za dużo mnie.


Różne tematy są poruszane. Kto co chce. Ogólnie jest nas 2 facetów, a potem same dziewczyny.

Opisywałem to w różny sposób już. Ogólnie jestem zdania, że nic ciekawego się tam nie dowiem o sobie. Siedzę tam tylko dlatego, że jednak ciekawie jest posłuchać innych i poznać inny punkt widzenia na pewne rzeczy.

728

Odp: Być Chadem?
SaraS napisał/a:

To tak nie działa. Nikt nie chce być całkowicie odpowiedzialny za dobrostan partnera. Taka relacja to może być z dzieckiem albo zwierzęciem.

Nikt tego nie oczekuje.

Oczywiście to nie znaczy, że się w związku nie wspieramy, ale jest różnica między "mam problem, potrzebuję wsparcia" czy "lepiej mi z tobą" a "jesteś odpowiedzialny/a za moje szczęście, dobro". Zwłaszcza jeśli mowa o początkowym etapie, kiedy nie ma mowy o wielkiej miłości, bo wtedy mamy świadomość, że to nie ma związku z nami (no tak okazuje uczucia, zakochał się, uważa, że żyć bez nas nie może itd.), tylko z tym "potrzebującym" - on sam ze sobą jest nieszczęśliwy, samotny, sam nie ogarnia czegoś tam innego. I nagle zamiast względnie równego związku majaczy przed nami wizja bycia animatorką, mamusią, terapeutką... I to ze świadomością, że musimy się w tych rolach spisać, bo przecież od tego zależy dobrostan drugiej osoby. To ma kogoś przyciągnąć?

Tylko że ja nie jestem nieszczęśliwy, a moim jedynym problemem jest brak dziewczyny. To oczywiste, że związek byłby równy.

Druga rzecz - takie przekonanie "jak będę w związku, to..." nie jest żadnym konkretnym planem, w którego wykonanie można uwierzyć. Wszystko opiera się na wyobrażeniach i to wyobrażeniach na temat czegoś, o czym (w przypadku osób, które w związku nigdy nie były) wiedzy się tak naprawdę nie ma. Czyli wyobrażenia na swój temat oparte na wyobrażeniach o związku. Przecież one nie muszą mieć nic wspólnego z rzeczywistością, bo nigdy nie zostały zweryfikowane! To bardziej marzenie niż plan. Coś jak: "gdy będę miał więcej pieniędzy, to kupię krypto i będę bogaty" powiedziane przez osobę, która nie robi nic, żeby zdobyć te pieniądze i nie ma większego pojęcia o tradingu, inwestowaniu czy kryptowalutach. Albo może: "jestem gruba i nigdy nie ćwiczyłam, ale jak znajdę wysportowanego chłopaka, to będę miała z kim ćwiczyć i schudnę, i będę super atrakcyjna". A tak naprawdę skąd mam wiedzieć, czy polubię sport? I czy ja szukam chłopaka czy trenera personalnego?

Jeśli jedynym problemem jest brak dziewczyny, to pojawienie się tej dziewczyny z automatu go rozwiąże.

729 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2023-01-17 14:39:22)

Odp: Być Chadem?

jakiś Akurat Twoje zachowanie i wyobrażenia o związku temu kompletnie przeczą, ale nie ma co tego powtarzać po raz n-ty..

raka Otóż właśnie to Twoje ostatnie zdanie jest kompletnie błędne. Jeśli problemem jest brak dziewczyny, to najprawdopodobniej..tych problemów jest więcej. Oczywiście jeśli prezentuje się takie podejście, jakie ma tutaj Jakiś albo paru innych..

730

Odp: Być Chadem?
bagienni_k napisał/a:

jakiś Akurat Twoje zachowanie i wyobrażenia o związku temu kompletnie przeczą, ale nie ma co tego powtarzać po raz n-ty..

A jakie ja mam mieć wyobrażenie, skoro nigdy nie byłem w związku? Mam prawo mieć błędne, skoro nie mam szans tego sprawdzić.

731

Odp: Być Chadem?

Wyobrażenie to jedno, ale twardy upór przed przyjęciem do wiadomości, że to zwykle bywa zupełnie inaczej, to inna sprawa..

Ja Ci życzę, żeby ta terapia indywidualna coś w Tobie zapoczątkowała. Aby ruszyła w Tobie tą chęć na pozbycie się tych wszystkich demonów, w których tkwisz.

732

Odp: Być Chadem?
JohnyBravo777 napisał/a:

Gary, a Ty wiesz, ze bieganie za wszystkim co jest ....

Kto biega ten ma... a kto nie biega ten nie ma.

Nie ma sensu biegać za tym? To dlaczego tyle łez jak tego czegoś brak...

733

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

jakiś Akurat Twoje zachowanie i wyobrażenia o związku temu kompletnie przeczą, ale nie ma co tego powtarzać po raz n-ty..

A jakie ja mam mieć wyobrażenie, skoro nigdy nie byłem w związku? Mam prawo mieć błędne, skoro nie mam szans tego sprawdzić.

I nie sprawdzisz bo nie chcesz, na wszystko odpowiadasz nie...

734

Odp: Być Chadem?
bagienni_k napisał/a:

raka Otóż właśnie to Twoje ostatnie zdanie jest kompletnie błędne. Jeśli problemem jest brak dziewczyny, to najprawdopodobniej..tych problemów jest więcej. Oczywiście jeśli prezentuje się takie podejście, jakie ma tutaj Jakiś albo paru innych..

Nie, to jedyny problem. Nie mam problemu z zagadaniem, cały czas próbuję, ale nic z tego nie wynika.

735

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:

Zapraszam do mojego tematu.

Do tego smrodu? Do narcystycznego skupienia na sobie? Do pompowania twoje ego? Nie masz nic ciekawego ani interesującego do powiedzenia. Jedyne co cię interesuje to ty sam i ssanie od innych zasobów za darmo. Typowy toksyk.


jakis_czlowiek napisał/a:

Różne tematy są poruszane. Kto co chce. Ogólnie jest nas 2 facetów, a potem same dziewczyny. Opisywałem to w różny sposób już. Ogólnie jestem zdania, że nic ciekawego się tam nie dowiem o sobie. Siedzę tam tylko dlatego, że jednak ciekawie jest posłuchać innych i poznać inny punkt widzenia na pewne rzeczy.

Siedzisz tam tylko aby ssać. Nic nie oferujesz w zamian, masz wyłącznie postawę roszczeniową. Twoim motto życiowym jest: Ale po co robić coś, co i tak nie przyniesie żadnego rezultatu?

736

Odp: Być Chadem?
Nowe_otwarcie napisał/a:
SaraS napisał/a:

Odniosę się do tych postów z serii: "jak znajdę kobietę, to dopiero CośSięZmieni (będę szczęśliwy, samodzielny, będę robił coś tam itd.)".

To tak nie działa.

Jedno krótkie pytanie: odnosisz to do inceli o statusie prawiczka? Bo jeśli tak,to możesz mieć nawet nieco racji w tym twierdzeniu. Jeśli jednak odnosisz to do wszystkich aktualnie będących bez kobiety (także tych którzy byli w związkach i na podstawie doświadczeń wiedzą czego potrzebują i wiedzą że to działa; ja jestem choćby takim przykładem),to już niekoniecznie masz rację.

Głównie do inceli, bo, oczywiście, samotni, którzy byli w związku, mają na czym opierać swoje wyobrażenia. Ale czy związek w przeszłości zmienia jakkolwiek część o zrzucaniu odpowiedzialności za swoje szczęście na drugą osobę? (I ja akurat nie kieruję tego do Ciebie, bardziej czy gdyby np. Jakiś miał już związek na koncie, to czy to by coś zmieniało w jego postach pod kątem tego, że to ta dziewczyna ma być motorem, gwarancją, powodem, warunkiem i Bóg wie czym jeszcze tych zmian?). To zmienia tylko to, że on mógłby rzeczywiście mieć podstawy, by wierzyć, że tak będzie, ale tu nie tylko wiarygodność tego planu jest problemem, ale i sam plan.

737

Odp: Być Chadem?
twojeslowo napisał/a:

Dlatego też nie pójdziesz na dyskotekę, nie napijesz się alkoholu, nie powygłupiasz się z kolegami od piłki, nie będziesz rozmawiał i dotykał kobiet, nie będziesz podrywał, bo tak robią zwykli ludzie, zwyczajnie chodzą do klubu, piją alkohol, robią gafy, zdradzają, stresują się, ale rozmawiają, budują relacje i popełniają błędy. Ty nie. Ty nie jesteś taki pospolity jak 99% społeczeństwa, Ty jesteś wolny i czysty od tego wszystkiego. Lepszy.

Nie wiem jak jakis_czlowiek ale Ja przez wiele lat żyłem właśnie w takim przekonaniu. Z tym, że u mnie powody były inne niż narcyzm. Ja zawsze uważałem, że nie zasługuje na to wszystko co "robią zwykli ludzie". Ja uważałem, że nie mogę popełnić żadnego błędu, że muszę być idealny, że muszę osiągnąć coś wielkiego nie po to by być lepszym od innych tylko po to by dorównać zwykłym. Zawsze uważałem, że muszę stać ponad wszystkimi, a wtedy ktoś mnie doceni, będzie podziwiać no i oczywiście "pojawi" się super dziewczyna. Jako, że nie mogłem stać się idealny to zacząłem się izolować z góry zakładając, że każdy będzie chciał mnie wykorzystać, oszukać, że wszyscy będą się tylko ze mnie śmiać. W ciągu kilku ostatnich miesięcy terapeutka uświadomiła mi w jak wielkim byłem błędzie.   

bagienni_k napisał/a:

Co do motywacji, to właśnie klucz tkwi w tym, aby nie brać wszystkiego tak do siebie. Nie przejmować się porażkami, bo życie nie składa się z samych sukcesów. Porażki są wpisane w losy każdego z nas. NIe jedna, nie dwie, ale znacznie więcej. Warto też nie nastawiać się z góry na sukces i na luzie, z ciekawością podchodzić do znajomości.

W kwestii imprez, to oczywiście  NIE KAŻDA sprowadza się do chlania czy ćpania. Masz wolną wolę, więc skoro nie chcesz pić, to możesz nie pić. Przecież poza typowymi zabawami w klubie, można sobie siedzieć na domówce, w pubie, iść raezm do kina czy jechać na wycieczkę.

To właśnie chciałbym kiedyś zrozumieć, jak nie przejmować się porażkami i próbować dalej. Ktoś tu pisał, że w kwestii podrywu 10 razy się nie uda, a za 11 tak. Dla mnie na chwilę obecną to jest niezrozumiałe, że po 10 porażkach ktoś jeszcze próbuje ale to chyba wynika z tego co napisałem wyżej. Zawsze myślałem, że ja nie mogę sobie pozwolić na porażkę, że nawet jedna porażka to całkowity koniec, śmierć. Więc żeby uniknąć śmierci lepiej było odpuścić. Na prawdę chciałbym to zrozumieć i zaakceptować fakt, że ja też mogę ponieść porażkę i mimo tego pójść dalej.

U mnie piciem zawsze byłby problem z tego względu, że gdziekolwiek bym nie jechał to muszę samochodem bo komunikacji miejskiej nie ma. Na domówce byłem dosłownie 2 razy w życiu. Teraz raczej nie ma na to możliwości bo nie mam nikogo kto mógłby zaprosić, a ja do sobie nie mogę nikogo zaprosić z oczywistych względów. Do kina zawsze chodziłem sam, 2 razy z byłem kolegą i to jedyne wyjątki, a na wycieczce nigdy. Szczerze mówiąc to takie moje małe marzenie żeby kiedyś pójść do kina z dziewczyną lub nawet właśnie pojechać z nią na wycieczkę.

738

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
Misinx napisał/a:

To trzeba to było tak poruszyć, skoro tak to widzisz. Czy to jest mieszana grupa terapeutyczna, czy tylko sami faceci ? Pod jakim kątem są te sesje ?

Zapraszam do mojego tematu. Tu już za dużo mnie.


Różne tematy są poruszane. Kto co chce. Ogólnie jest nas 2 facetów, a potem same dziewczyny.

Opisywałem to w różny sposób już. Ogólnie jestem zdania, że nic ciekawego się tam nie dowiem o sobie. Siedzę tam tylko dlatego, że jednak ciekawie jest posłuchać innych i poznać inny punkt widzenia na pewne rzeczy.

Czyli głównie siedzisz i słuchasz innych ? No to się nie wysilasz. Na terapii trzeba pracować, żeby był efekt. A Ty jesteś tam z założeniem, że nic ciekawego się nie dowiesz. Ponadto pewnie to co Ci ludzie mówią dociera do Ciebie tak samo, jak to co Ci ludzie tutaj piszą, czyli w ogóle. Wszystkie sugestie pójdą "psu na budę", bo Ty już masz tezę, że i tak nic to nie da.

739

Odp: Być Chadem?
Shinigami napisał/a:

Szczerze mówiąc to takie moje małe marzenie żeby kiedyś pójść do kina z dziewczyną lub nawet właśnie pojechać z nią na wycieczkę.

I tak na pewno będzie, bo jesteś, młodym, ale już kumatym facetem, chcesz się zmieniać, chodzisz na dobrą terapię, działasz - nie zaprzepaść tego. Jak najszybciej wyprowadź się od rodziców i zdobądź dobry zawód. Reszta się ułoży. Tutaj możesz posłuchać niektórych mądrych babeczek i facetów. Absolutnie zejdź ze ścieżki, że będziesz się otaczał towarzystwem mężczyzn, którzy nie mają większego celu, mają roszczeniową postawę wobec życia i kobiet, są uzależnieni od porno, aplikacji randkowych. Życie toczy się w realu. Relacje i więzi buduje się w realu. Stań się po prostu fajnym, nowoczesnym facetem, który będzie zabierał swoją dziewczynę do kina i na wycieczki smile. Powodzenia.

740 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-01-17 21:03:30)

Odp: Być Chadem?
Shinigami napisał/a:
twojeslowo napisał/a:

Dlatego też nie pójdziesz na dyskotekę, nie napijesz się alkoholu, nie powygłupiasz się z kolegami od piłki, nie będziesz rozmawiał i dotykał kobiet, nie będziesz podrywał, bo tak robią zwykli ludzie, zwyczajnie chodzą do klubu, piją alkohol, robią gafy, zdradzają, stresują się, ale rozmawiają, budują relacje i popełniają błędy. Ty nie. Ty nie jesteś taki pospolity jak 99% społeczeństwa, Ty jesteś wolny i czysty od tego wszystkiego. Lepszy.

Nie wiem jak jakis_czlowiek ale Ja przez wiele lat żyłem właśnie w takim przekonaniu. Z tym, że u mnie powody były inne niż narcyzm. Ja zawsze uważałem, że nie zasługuje na to wszystko co "robią zwykli ludzie". Ja uważałem, że nie mogę popełnić żadnego błędu, że muszę być idealny, że muszę osiągnąć coś wielkiego nie po to by być lepszym od innych tylko po to by dorównać zwykłym. Zawsze uważałem, że muszę stać ponad wszystkimi, a wtedy ktoś mnie doceni, będzie podziwiać no i oczywiście "pojawi" się super dziewczyna. Jako, że nie mogłem stać się idealny to zacząłem się izolować z góry zakładając, że każdy będzie chciał mnie wykorzystać, oszukać, że wszyscy będą się tylko ze mnie śmiać. W ciągu kilku ostatnich miesięcy terapeutka uświadomiła mi w jak wielkim byłem błędzie.

Nie wazne jest w jaki sposob dochodzisz do wniosku, ze musisz byc lepszy i doceniony.

Zaburzenie jest zaburzeniem nie dlatego ze masz konkretny zestaw przekonan tylko dlatego, ze jakikolwiek zestaw przekonan masz prowadzi do zachowan, ktore sa destrukcyjne w danym spoleczenstwie dla Ciebie lub/i dla innych.
Do tego samego destrukcyjnego zachowania moze prowadzic wiele zestawow przekonan.
Ludzie np. nie zabijaja tylko z jednego powodu. Ale z jakiegokolwiek powodu nie zabijaja - przyznasz, ze jest to destrukcyjne dla zycia spolecznego.

Takze narcyzm to nie "powody zachowania" tylko "zachowania" same w sobie.
A przekonania o ktorych piszesz prowadza Cie dokladnie do narcystycznych zachowan.

741

Odp: Być Chadem?
Misinx napisał/a:

Czyli głównie siedzisz i słuchasz innych ? No to się nie wysilasz. Na terapii trzeba pracować, żeby był efekt. A Ty jesteś tam z założeniem, że nic ciekawego się nie dowiesz. Ponadto pewnie to co Ci ludzie mówią dociera do Ciebie tak samo, jak to co Ci ludzie tutaj piszą, czyli w ogóle. Wszystkie sugestie pójdą "psu na budę", bo Ty już masz tezę, że i tak nic to nie da.

Nie, mówię. Ale raz na jakiś czas. Nie mam aż tyle do mówienia, tyle przemyśleń, żeby co tydzień gadać. Mi wystarczy 1 spotkanie na jakiś czas, żeby wszystko z siebie wyrzucić. No i nie mam takiej łatwości z tym jak inni.

742

Odp: Być Chadem?
twojeslowo napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:

Nigdzie nie napisałem mądralo, że czuję się lepszy.

Za to dziś opisałeś nam tu, jak bardzo sobą gardzisz. Nie znam człowieka, który gardząc sobą, lubi innych. Zbroja cnotki-niewinnki potrzebna jest Ci po to, aby choć przez chwilę poczuć się lepiej. Inaczej byłoby strasznie, trzeba by było nad sobą pracować, byłbyś jednym z nas big_smile. 

jakis_czlowiek napisał/a:

Dla mnie takie rzeczy jak używanie słowa "dupeczki", obmacywanie nieznanych dziewczyn, itp., to jest coś na co normalny człowiek nie powinienem sobie pozwolić.

Uuuuuu, mocniej się nie da? Jeszcze palcem pogróź, a później obejrzyj pornola big_smile.

jakis_czlowiek napisał/a:

Nic tylko pogratulować. Jesteś po prostu ideałem dla kobiet xD

Wiem big_smile.

Twojeslowo, aż do dziś myślałem, że jesteś facetem xD Hehe.

743

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
Misinx napisał/a:

Czyli głównie siedzisz i słuchasz innych ? No to się nie wysilasz. Na terapii trzeba pracować, żeby był efekt. A Ty jesteś tam z założeniem, że nic ciekawego się nie dowiesz. Ponadto pewnie to co Ci ludzie mówią dociera do Ciebie tak samo, jak to co Ci ludzie tutaj piszą, czyli w ogóle. Wszystkie sugestie pójdą "psu na budę", bo Ty już masz tezę, że i tak nic to nie da.

Nie, mówię. Ale raz na jakiś czas. Nie mam aż tyle do mówienia, tyle przemyśleń, żeby co tydzień gadać. Mi wystarczy 1 spotkanie na jakiś czas, żeby wszystko z siebie wyrzucić. No i nie mam takiej łatwości z tym jak inni.

Nie jestem ekspertem, ale moim zdaniem to Tobie potrzebna jest zmiana postępowania, a nie "wygadanie się". Warto byłoby iść na terapię w nurcie poznawczo-behawioralnym, gdzie miałbyś szansę wypracować nowe wzorce zachowania/działania; konkrety. Tylko że, standardowo, tego terapeuta nie zrobi za Ciebie, Ty miałbyś zadania domowe.

744

Odp: Być Chadem?
twojeslowo napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Szczerze mówiąc to takie moje małe marzenie żeby kiedyś pójść do kina z dziewczyną lub nawet właśnie pojechać z nią na wycieczkę.

I tak na pewno będzie, bo jesteś, młodym, ale już kumatym facetem, chcesz się zmieniać, chodzisz na dobrą terapię, działasz - nie zaprzepaść tego. Jak najszybciej wyprowadź się od rodziców i zdobądź dobry zawód. Reszta się ułoży. Tutaj możesz posłuchać niektórych mądrych babeczek i facetów. Absolutnie zejdź ze ścieżki, że będziesz się otaczał towarzystwem mężczyzn, którzy nie mają większego celu, mają roszczeniową postawę wobec życia i kobiet, są uzależnieni od porno, aplikacji randkowych. Życie toczy się w realu. Relacje i więzi buduje się w realu. Stań się po prostu fajnym, nowoczesnym facetem, który będzie zabierał swoją dziewczynę do kina i na wycieczki smile. Powodzenia.

Też bym chciał zabierać dziewczynę na wycieczki, ale żadna nie jest zainteresowana. Nawet rozmawiać ze mną nie chcą.

745 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-01-18 00:08:14)

Odp: Być Chadem?
Shinigami napisał/a:

To właśnie chciałbym kiedyś zrozumieć, jak nie przejmować się porażkami i próbować dalej. Ktoś tu pisał, że w kwestii podrywu 10 razy się nie uda, a za 11 tak. Dla mnie na chwilę obecną to jest niezrozumiałe, że po 10 porażkach ktoś jeszcze próbuje ale to chyba wynika z tego co napisałem wyżej. Zawsze myślałem, że ja nie mogę sobie pozwolić na porażkę, że nawet jedna porażka to całkowity koniec, śmierć..

Taaak... Mistrz judo co najlepiej potrafi? Upadać...

I stare wojskowe przysłowie -- choć nie użyję już oryginalnego języka --   "Całej roboty nie wykonasz, całej wódki nie wypijesz, wszystkich dziewczyn nie przel......., ale trzeba się starać". smile

Innymi słowy ... zawsze jest źle, zawsze do bani... ale czasem coś jest dobrze.

746

Odp: Być Chadem?
rakastankielia napisał/a:

Też bym chciał zabierać dziewczynę na wycieczki, ale żadna nie jest zainteresowana. Nawet rozmawiać ze mną nie chcą.

Tak, tak, pisałeś już. Nic się nie zmieni. Po co się powtarzać.

747

Odp: Być Chadem?
SaraS napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
SaraS napisał/a:

Odniosę się do tych postów z serii: "jak znajdę kobietę, to dopiero CośSięZmieni (będę szczęśliwy, samodzielny, będę robił coś tam itd.)".

To tak nie działa.

Jedno krótkie pytanie: odnosisz to do inceli o statusie prawiczka? Bo jeśli tak,to możesz mieć nawet nieco racji w tym twierdzeniu. Jeśli jednak odnosisz to do wszystkich aktualnie będących bez kobiety (także tych którzy byli w związkach i na podstawie doświadczeń wiedzą czego potrzebują i wiedzą że to działa; ja jestem choćby takim przykładem),to już niekoniecznie masz rację.

Głównie do inceli, bo, oczywiście, samotni, którzy byli w związku, mają na czym opierać swoje wyobrażenia. Ale czy związek w przeszłości zmienia jakkolwiek część o zrzucaniu odpowiedzialności za swoje szczęście na drugą osobę? (I ja akurat nie kieruję tego do Ciebie, bardziej czy gdyby np. Jakiś miał już związek na koncie, to czy to by coś zmieniało w jego postach pod kątem tego, że to ta dziewczyna ma być motorem, gwarancją, powodem, warunkiem i Bóg wie czym jeszcze tych zmian?). To zmienia tylko to, że on mógłby rzeczywiście mieć podstawy, by wierzyć, że tak będzie, ale tu nie tylko wiarygodność tego planu jest problemem, ale i sam plan.

Saro, ile razy trzeba Ci powtarzać że jesli plan jest sprawdzony i działa, to JEST dobry? wink
Są osoby, których głównym celem jest kariera i jak najwyższe stopnie w hierarchii (profesora, prezesa, generała), są osoby których największym marzeniem i celem jest kasa, są wreszcie osoby, które chcą prowadzić normalne życie, a ich głównym celem jest udane życie uczuciowe.

748

Odp: Być Chadem?
twojeslowo napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Szczerze mówiąc to takie moje małe marzenie żeby kiedyś pójść do kina z dziewczyną lub nawet właśnie pojechać z nią na wycieczkę.

I tak na pewno będzie, bo jesteś, młodym, ale już kumatym facetem, chcesz się zmieniać, chodzisz na dobrą terapię, działasz - nie zaprzepaść tego. Jak najszybciej wyprowadź się od rodziców i zdobądź dobry zawód. Reszta się ułoży. Tutaj możesz posłuchać niektórych mądrych babeczek i facetów. Absolutnie zejdź ze ścieżki, że będziesz się otaczał towarzystwem mężczyzn, którzy nie mają większego celu, mają roszczeniową postawę wobec życia i kobiet, są uzależnieni od porno, aplikacji randkowych. Życie toczy się w realu. Relacje i więzi buduje się w realu. Stań się po prostu fajnym, nowoczesnym facetem, który będzie zabierał swoją dziewczynę do kina i na wycieczki smile. Powodzenia.

I już od razu próba urobienia: nawet pod włos (żeby łatwiej przyswoił sprzedawaną ideę), a potem tradycyjnie.

Czyli pamiętaj Shinigami, bo najważniejsze Ci wytłuściłem: jak nie będziesz miał pracy z której sam na dobrym poziomie utrzymasz całą rodzinę, to dla @twojeslowo i iluś innych jesteś NIKIM! lol

Tak na serio: trudno, takie jest życie. Zamiast czytać te kocopoły i zadręczać się tym ile Ci brakuje według @twojeslowo i jej podobnych do "facetów z większym celem, bez roszczeniowej postawy względem kobiet" po prostu rób swoje i na spokojnie szukaj normalnej kobiety, z rozsądnym podejściem do życia, która da Ci ROZSĄDNE warunki i fajne życie. Czasem długo trzeba szukać żeby taką znaleźć, to fakt; ale gdzieś jest wink

749

Odp: Być Chadem?
Nowe_otwarcie napisał/a:
twojeslowo napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Szczerze mówiąc to takie moje małe marzenie żeby kiedyś pójść do kina z dziewczyną lub nawet właśnie pojechać z nią na wycieczkę.

I tak na pewno będzie, bo jesteś, młodym, ale już kumatym facetem, chcesz się zmieniać, chodzisz na dobrą terapię, działasz - nie zaprzepaść tego. Jak najszybciej wyprowadź się od rodziców i zdobądź dobry zawód. Reszta się ułoży. Tutaj możesz posłuchać niektórych mądrych babeczek i facetów. Absolutnie zejdź ze ścieżki, że będziesz się otaczał towarzystwem mężczyzn, którzy nie mają większego celu, mają roszczeniową postawę wobec życia i kobiet, są uzależnieni od porno, aplikacji randkowych. Życie toczy się w realu. Relacje i więzi buduje się w realu. Stań się po prostu fajnym, nowoczesnym facetem, który będzie zabierał swoją dziewczynę do kina i na wycieczki smile. Powodzenia.

I już od razu próba urobienia: nawet pod włos (żeby łatwiej przyswoił sprzedawaną ideę), a potem tradycyjnie.

Czyli pamiętaj Shinigami, bo najważniejsze Ci wytłuściłem: jak nie będziesz miał pracy z której sam na dobrym poziomie utrzymasz całą rodzinę, to dla @twojeslowo i iluś innych jesteś NIKIM! lol

Tak na serio: trudno, takie jest życie. Zamiast czytać te kocopoły i zadręczać się tym ile Ci brakuje według @twojeslowo i jej podobnych do "facetów z większym celem, bez roszczeniowej postawy względem kobiet" po prostu rób swoje i na spokojnie szukaj normalnej kobiety, z rozsądnym podejściem do życia, która da Ci ROZSĄDNE warunki i fajne życie. Czasem długo trzeba szukać żeby taką znaleźć, to fakt; ale gdzieś jest wink

Akurat Shinigami pracę chce zmienić, tylko się nie może do tego zebrać, więc jak ktoś go kojarzy z innych tematów to rada całkiem sensowna. Tak samo wyprowadzka od rodziców.
A żeby się wyprowadzić, to jednak trzeba obecnie trochę zarabiać.
Nikt nie napisał od razu o utrzymywaniu rodziny.

750

Odp: Być Chadem?
Nowe_otwarcie napisał/a:
SaraS napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Jedno krótkie pytanie: odnosisz to do inceli o statusie prawiczka? Bo jeśli tak,to możesz mieć nawet nieco racji w tym twierdzeniu. Jeśli jednak odnosisz to do wszystkich aktualnie będących bez kobiety (także tych którzy byli w związkach i na podstawie doświadczeń wiedzą czego potrzebują i wiedzą że to działa; ja jestem choćby takim przykładem),to już niekoniecznie masz rację.

Głównie do inceli, bo, oczywiście, samotni, którzy byli w związku, mają na czym opierać swoje wyobrażenia. Ale czy związek w przeszłości zmienia jakkolwiek część o zrzucaniu odpowiedzialności za swoje szczęście na drugą osobę? (I ja akurat nie kieruję tego do Ciebie, bardziej czy gdyby np. Jakiś miał już związek na koncie, to czy to by coś zmieniało w jego postach pod kątem tego, że to ta dziewczyna ma być motorem, gwarancją, powodem, warunkiem i Bóg wie czym jeszcze tych zmian?). To zmienia tylko to, że on mógłby rzeczywiście mieć podstawy, by wierzyć, że tak będzie, ale tu nie tylko wiarygodność tego planu jest problemem, ale i sam plan.

Saro, ile razy trzeba Ci powtarzać że jesli plan jest sprawdzony i działa, to JEST dobry? wink
Są osoby, których głównym celem jest kariera i jak najwyższe stopnie w hierarchii (profesora, prezesa, generała), są osoby których największym marzeniem i celem jest kasa, są wreszcie osoby, które chcą prowadzić normalne życie, a ich głównym celem jest udane życie uczuciowe.

Dyskutujesz z czymś, czego nie napisałam. wink
On może być dobry (sprawdzony, działający) dla mężczyzny (podkreślę, że znowu nie mówię tu o Tobie, mam w głowie te bardziej skrajne przypadki z forum, jakby tylko dołożyć im jakiś wcześniejszy związek) = działać, rozwiązywać jego kłopoty, ale wciąż może być dla kobiety czymś liczonym na minus. Osoba, która CośTam i przed związkiem, i w związku, NIE JEST tym samym, co osoba, której warunkiem do CzegośTam jest partner/partnerka, która do CzegośTam potrzebuje związku, bo to zrzuca odpowiedzialność za CośTam na drugą osobę.
Ktoś, kto przestanie pić w związku (załóżmy, że tak będzie, nie wliczamy ryzyka), nie jest/nie musi być dla drugiej osoby tym samym, co ktoś, kto nie potrzebował alkoholu, żeby zapełnić samotne lata. Ktoś, kto przestanie żreć tylko fast foody, nie jest tym samym, co ktoś, kto odżywiał się zdrowo, nawet gdy był sam. Ktoś, kto jest gotowy na wyprowadzkę od rodziców do drugiej osoby, nie jest tym samym, co ktoś, kto miał potrzebę mieszkania na swoim już wcześniej. Ktoś, kto zrezygnuje z totalnie siedzącego trybu życia w związku, nie jest tym samym, co ktoś, kto "ruszał się" już wcześniej. Ktoś, kto pójdzie do pracy zmotywowany przez drugą osobę, nie jest tym samym, co ktoś, kto od zawsze cenił niezależność finansową.
Rozumiesz, o co mi chodzi? wink Oczywiście, że nie każdemu będzie przeszkadzało wszystko, że ludzie często coś zmieniają dla drugiej osoby, że takie osoby też mogą kogoś znaleźć, ale to zawsze jest zrzucenie odpowiedzialności za coś (szczęście, zdrowie, praca, cokolwiek) na drugą stronę. A ja mogę być jedynym gwarantem dobrostanu moich zwierzaków, ale nie osoby, którą dopiero co poznaję/do której się zbliżam w celach związkowych. Oczywiście ogólnie rzecz biorąc, bo np. nie przeszkadza mi, że jakieś drobne rzeczy partner robi tylko dla mnie, mówię o rzeczach ważnych, wpływających na postrzeganie drugiej osoby.

751

Odp: Być Chadem?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Na spokojnie szukaj normalnej kobiety, z rozsądnym podejściem do życia, która da Ci ROZSĄDNE warunki i fajne życie.

Proszę, współczesny mental mężczyzny z tego forum big_smile.

752

Odp: Być Chadem?
Lady Loka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
twojeslowo napisał/a:

I tak na pewno będzie, bo jesteś, młodym, ale już kumatym facetem, chcesz się zmieniać, chodzisz na dobrą terapię, działasz - nie zaprzepaść tego. Jak najszybciej wyprowadź się od rodziców i zdobądź dobry zawód. Reszta się ułoży. Tutaj możesz posłuchać niektórych mądrych babeczek i facetów. Absolutnie zejdź ze ścieżki, że będziesz się otaczał towarzystwem mężczyzn, którzy nie mają większego celu, mają roszczeniową postawę wobec życia i kobiet, są uzależnieni od porno, aplikacji randkowych. Życie toczy się w realu. Relacje i więzi buduje się w realu. Stań się po prostu fajnym, nowoczesnym facetem, który będzie zabierał swoją dziewczynę do kina i na wycieczki smile. Powodzenia.

I już od razu próba urobienia: nawet pod włos (żeby łatwiej przyswoił sprzedawaną ideę), a potem tradycyjnie.

Czyli pamiętaj Shinigami, bo najważniejsze Ci wytłuściłem: jak nie będziesz miał pracy z której sam na dobrym poziomie utrzymasz całą rodzinę, to dla @twojeslowo i iluś innych jesteś NIKIM! lol

Tak na serio: trudno, takie jest życie. Zamiast czytać te kocopoły i zadręczać się tym ile Ci brakuje według @twojeslowo i jej podobnych do "facetów z większym celem, bez roszczeniowej postawy względem kobiet" po prostu rób swoje i na spokojnie szukaj normalnej kobiety, z rozsądnym podejściem do życia, która da Ci ROZSĄDNE warunki i fajne życie. Czasem długo trzeba szukać żeby taką znaleźć, to fakt; ale gdzieś jest wink

Akurat Shinigami pracę chce zmienić, tylko się nie może do tego zebrać, więc jak ktoś go kojarzy z innych tematów to rada całkiem sensowna. Tak samo wyprowadzka od rodziców.
A żeby się wyprowadzić, to jednak trzeba obecnie trochę zarabiać.
Nikt nie napisał od razu o utrzymywaniu rodziny.

Zgodzę się w kwestii wyprowadzki od rodziców, bo zamordyzm u nich iście nie do wytrzymania.

753 Ostatnio edytowany przez Foxterier (2023-01-18 11:21:41)

Odp: Być Chadem?
rakastankielia napisał/a:
twojeslowo napisał/a:
Shinigami napisał/a:

Szczerze mówiąc to takie moje małe marzenie żeby kiedyś pójść do kina z dziewczyną lub nawet właśnie pojechać z nią na wycieczkę.

I tak na pewno będzie, bo jesteś, młodym, ale już kumatym facetem, chcesz się zmieniać, chodzisz na dobrą terapię, działasz - nie zaprzepaść tego. Jak najszybciej wyprowadź się od rodziców i zdobądź dobry zawód. Reszta się ułoży. Tutaj możesz posłuchać niektórych mądrych babeczek i facetów. Absolutnie zejdź ze ścieżki, że będziesz się otaczał towarzystwem mężczyzn, którzy nie mają większego celu, mają roszczeniową postawę wobec życia i kobiet, są uzależnieni od porno, aplikacji randkowych. Życie toczy się w realu. Relacje i więzi buduje się w realu. Stań się po prostu fajnym, nowoczesnym facetem, który będzie zabierał swoją dziewczynę do kina i na wycieczki smile. Powodzenia.

Też bym chciał zabierać dziewczynę na wycieczki, ale żadna nie jest zainteresowana. Nawet rozmawiać ze mną nie chcą.

Raka, pozwól że podzielę się z Tobą swoimi odczuciami na temat Twojej osoby, pazując stricte na tym co piszesz na forum. Chciałbym żebyś odebrał to nie jako atak ale jako informację zwrotną jak komuś może być w takim pierwszym kontakcie z Tobą, choćby internetowym i dlaczego nie dąży do bliższego kontaktu z Tobą.  I pamiętaj proszę że są to moje osobiste odczucia których - pewnie ku Twojemu niezadowoleniu - nie możesz zanegować. Bo to jest tylko opis moich odczuć jak ja Cię widzę, co rzutuje na ewentualne dalsze kroki i rozwój relacji.

W relacji z Tobą czuję barierę, opór, dystans - sposób w jaki formułujesz swoje posty jest dla mnie mechaniczny, robotyczny. Często powtarzasz w swoich postach całe zdania w całości. Wydajesz się być bardzo ostrożny z tym co piszesz, jakby każde słowo było ważone. Jak Cię czytam to mam wrażenie jakbym pisał z kimś w bardzo młodym wieku, kiedy to jeszcze nie łapiemy "niuansów" wypowiedzi, podwójnych znaczeń. Nie widzę w Twoich postach humoru, sarkazmu, ironii - dlatego często mam wrażenie że możesz przejawiać lekkie opóźnienie intelektualne bądź bardzo małe spektrum autyzmu (trochę jak Forrest Gump, oglądałeś?). Takie osoby często są bardzo bezpośrednie i nie rozumieją naleciałości kulturowych (np. ludzie z syndromem Downa bez pardonu powiedzą grubej kobiecie, że jest gruba, kiedy osoby bez tego syndromu będą wiedziały, że to jest niegrzeczne). Odbieram Cię też jako bardzo skoncentrowanego na sobie, z małą umiejętnością/chęcią obustronnej relacji z odbiorcą.

Przez to że takie wrażenie sprawiasz ja osobiście nie chciałbym Cię bliżej poznać ani spotkać w realu - po pierwsze miałbym obawy przed tym jak prezentujesz się na żywo (ciężko mi wytłumaczyć dlaczego, ale takie mam w sobie odczucie), po drugie balbym się że miałbyś za duże nadzieje związane z takim spotkaniem.

Piszesz że przez całe Twoje życie nikt nie wyraził chęci bliższego poznania Cię - bo może ludzie mająpodobne wrażenie jak moje gdy Cię obserwują. Z samej obserwacji tego jak ktoś się prezentuje (co o sobie pisze w profilu, jakie ma zdjęcia, czy się oddzywa w grupie czy nie, jak się ubiera, jak pachnie, czy nawiązuje kontakt wzrokowy) możesz zdecydować czy chcesz tą osobę poznać bliżej czy nie.

Być może taki feedback zacznie kruszyć trochę mury Twojego mechanizmu obronnego pod tytułem "nikt mnie nigdy nie poznał a mimo to odrzuca na starcie". Ludzie mogą Cię poznać bez dogłębnego kontaktu i odrzucić jeżeli to co widoczne wydaje im się w jakiś sposób niezachęcające.

754

Odp: Być Chadem?
twojeslowo napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Na spokojnie szukaj normalnej kobiety, z rozsądnym podejściem do życia, która da Ci ROZSĄDNE warunki i fajne życie.

Proszę, współczesny mental mężczyzny z tego forum big_smile.

Znalazłem czyli jednak DA się (to kieruję np. do Sary, która pisała o księżniczkach i tym że ktoś się jednak znajduje do spełniania jej zachcianek). A ja swojej partnerce też daje jednak chyba niemało chociaż nie zarabiam kokosów (bo ciut powyżej średniej, do w sumie też nie jest i złym rezultatem; jednego tylko jej problemu nie zlikwiduję, bo żeby go zlikwidować to musiałbym mieć wolne kilkaset koła, a to jest poza zasięgiem i nieco lepiej zarabiających ode mnie), ale w pozostałych kwestiach wygląda na zadowoloną.  Może więc jednak oczekiwania pewnych pań SĄ  z kosmosu...? wink

755

Odp: Być Chadem?
SaraS napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
SaraS napisał/a:

Głównie do inceli, bo, oczywiście, samotni, którzy byli w związku, mają na czym opierać swoje wyobrażenia. Ale czy związek w przeszłości zmienia jakkolwiek część o zrzucaniu odpowiedzialności za swoje szczęście na drugą osobę? (I ja akurat nie kieruję tego do Ciebie, bardziej czy gdyby np. Jakiś miał już związek na koncie, to czy to by coś zmieniało w jego postach pod kątem tego, że to ta dziewczyna ma być motorem, gwarancją, powodem, warunkiem i Bóg wie czym jeszcze tych zmian?). To zmienia tylko to, że on mógłby rzeczywiście mieć podstawy, by wierzyć, że tak będzie, ale tu nie tylko wiarygodność tego planu jest problemem, ale i sam plan.

Saro, ile razy trzeba Ci powtarzać że jesli plan jest sprawdzony i działa, to JEST dobry? wink
Są osoby, których głównym celem jest kariera i jak najwyższe stopnie w hierarchii (profesora, prezesa, generała), są osoby których największym marzeniem i celem jest kasa, są wreszcie osoby, które chcą prowadzić normalne życie, a ich głównym celem jest udane życie uczuciowe.

Chyba jednak Ty nje załapałaś o co mi chodzi. Jeśli ktoś pisze że rzeczywiście trzeba mu kobiety (a nie czego innego ), to może też być tak że on TRAFNIE identyfikuje swoją potrzebę.

Dyskutujesz z czymś, czego nie napisałam. wink
On może być dobry (sprawdzony, działający) dla mężczyzny (podkreślę, że znowu nie mówię tu o Tobie, mam w głowie te bardziej skrajne przypadki z forum, jakby tylko dołożyć im jakiś wcześniejszy związek) = działać, rozwiązywać jego kłopoty, ale wciąż może być dla kobiety czymś liczonym na minus. Osoba, która CośTam i przed związkiem, i w związku, NIE JEST tym samym, co osoba, której warunkiem do CzegośTam jest partner/partnerka, która do CzegośTam potrzebuje związku, bo to zrzuca odpowiedzialność za CośTam na drugą osobę.
Ktoś, kto przestanie pić w związku (załóżmy, że tak będzie, nie wliczamy ryzyka), nie jest/nie musi być dla drugiej osoby tym samym, co ktoś, kto nie potrzebował alkoholu, żeby zapełnić samotne lata. Ktoś, kto przestanie żreć tylko fast foody, nie jest tym samym, co ktoś, kto odżywiał się zdrowo, nawet gdy był sam. Ktoś, kto jest gotowy na wyprowadzkę od rodziców do drugiej osoby, nie jest tym samym, co ktoś, kto miał potrzebę mieszkania na swoim już wcześniej. Ktoś, kto zrezygnuje z totalnie siedzącego trybu życia w związku, nie jest tym samym, co ktoś, kto "ruszał się" już wcześniej. Ktoś, kto pójdzie do pracy zmotywowany przez drugą osobę, nie jest tym samym, co ktoś, kto od zawsze cenił niezależność finansową.
Rozumiesz, o co mi chodzi? wink Oczywiście, że nie każdemu będzie przeszkadzało wszystko, że ludzie często coś zmieniają dla drugiej osoby, że takie osoby też mogą kogoś znaleźć, ale to zawsze jest zrzucenie odpowiedzialności za coś (szczęście, zdrowie, praca, cokolwiek) na drugą stronę. A ja mogę być jedynym gwarantem dobrostanu moich zwierzaków, ale nie osoby, którą dopiero co poznaję/do której się zbliżam w celach związkowych. Oczywiście ogólnie rzecz biorąc, bo np. nie przeszkadza mi, że jakieś drobne rzeczy partner robi tylko dla mnie, mówię o rzeczach ważnych, wpływających na postrzeganie drugiej osoby.

756

Odp: Być Chadem?
Nowe_otwarcie napisał/a:
twojeslowo napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Na spokojnie szukaj normalnej kobiety, z rozsądnym podejściem do życia, która da Ci ROZSĄDNE warunki i fajne życie.

Proszę, współczesny mental mężczyzny z tego forum big_smile.

Znalazłem czyli jednak DA się (to kieruję np. do Sary, która pisała o księżniczkach i tym że ktoś się jednak znajduje do spełniania jej zachcianek). A ja swojej partnerce też daje jednak chyba niemało chociaż nie zarabiam kokosów (bo ciut powyżej średniej, do w sumie też nie jest i złym rezultatem; jednego tylko jej problemu nie zlikwiduję, bo żeby go zlikwidować to musiałbym mieć wolne kilkaset koła, a to jest poza zasięgiem i nieco lepiej zarabiających ode mnie), ale w pozostałych kwestiach wygląda na zadowoloną.  Może więc jednak oczekiwania pewnych pań SĄ  z kosmosu...? wink

Masz kompleksy. Facet gadający cały czas o pieniądzach, pachnie problemami. Nie sądzę też, że masz pełnowymiarowy związek i głęboką relację. Może jakieś spotykanie co kilka dni. Na dobrą relację potrzeba czasu, inwestycji, zaangażowania. Ty przesiadujesz tutaj non stop. Widać, że masz dużo czasu na forum, raczej niż na relacje czy pracę.

757

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
Misinx napisał/a:

Czyli głównie siedzisz i słuchasz innych ? No to się nie wysilasz. Na terapii trzeba pracować, żeby był efekt. A Ty jesteś tam z założeniem, że nic ciekawego się nie dowiesz. Ponadto pewnie to co Ci ludzie mówią dociera do Ciebie tak samo, jak to co Ci ludzie tutaj piszą, czyli w ogóle. Wszystkie sugestie pójdą "psu na budę", bo Ty już masz tezę, że i tak nic to nie da.

Nie, mówię. Ale raz na jakiś czas. Nie mam aż tyle do mówienia, tyle przemyśleń, żeby co tydzień gadać. Mi wystarczy 1 spotkanie na jakiś czas, żeby wszystko z siebie wyrzucić. No i nie mam takiej łatwości z tym jak inni.

Chodziłem na terapię grupową i wiem jak to wygląda. Praca na niej polega nie tylko na tym, że co jakiś czas wyrzucasz swoje żale. Tam się pracuje nad sobą również w ten sposób, że pomaga się innym. A to polega właśnie na tym, że mówi się o przemyśleniach dotyczących problemów innych osób na terapii. A z tego co mówisz wynika, że jesteś raczej bierny. Siedzisz sobie, coś Ci się wzbiera raz na jakiś czas i wyrzucasz to z siebie. Ale jesteś całkowicie skupiony na sobie. I może to jest jeden z Twoich głównych problemów ? To, że jesteś tak zafiksowany na swoim punkcie, że słabo dostrzegasz inne osoby wokół. Nie generujesz w sobie pewnego "ciepła", które jest nakierowane na inne osoby. Kobiety to mogą bardzo szybko wyczuwać, a Ty odbierasz to, jako niewidzialność dla nich. Jesteś po prostu jak "cyborg".

758 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-01-18 12:54:06)

Odp: Być Chadem?
Foxterier napisał/a:
rakastankielia napisał/a:
twojeslowo napisał/a:

I tak na pewno będzie, bo jesteś, młodym, ale już kumatym facetem, chcesz się zmieniać, chodzisz na dobrą terapię, działasz - nie zaprzepaść tego. Jak najszybciej wyprowadź się od rodziców i zdobądź dobry zawód. Reszta się ułoży. Tutaj możesz posłuchać niektórych mądrych babeczek i facetów. Absolutnie zejdź ze ścieżki, że będziesz się otaczał towarzystwem mężczyzn, którzy nie mają większego celu, mają roszczeniową postawę wobec życia i kobiet, są uzależnieni od porno, aplikacji randkowych. Życie toczy się w realu. Relacje i więzi buduje się w realu. Stań się po prostu fajnym, nowoczesnym facetem, który będzie zabierał swoją dziewczynę do kina i na wycieczki smile. Powodzenia.

Też bym chciał zabierać dziewczynę na wycieczki, ale żadna nie jest zainteresowana. Nawet rozmawiać ze mną nie chcą.

Raka, pozwól że podzielę się z Tobą swoimi odczuciami na temat Twojej osoby, pazując stricte na tym co piszesz na forum. Chciałbym żebyś odebrał to nie jako atak ale jako informację zwrotną jak komuś może być w takim pierwszym kontakcie z Tobą, choćby internetowym i dlaczego nie dąży do bliższego kontaktu z Tobą.  I pamiętaj proszę że są to moje osobiste odczucia których - pewnie ku Twojemu niezadowoleniu - nie możesz zanegować. Bo to jest tylko opis moich odczuć jak ja Cię widzę, co rzutuje na ewentualne dalsze kroki i rozwój relacji.

W relacji z Tobą czuję barierę, opór, dystans - sposób w jaki formułujesz swoje posty jest dla mnie mechaniczny, robotyczny. Często powtarzasz w swoich postach całe zdania w całości. Wydajesz się być bardzo ostrożny z tym co piszesz, jakby każde słowo było ważone. Jak Cię czytam to mam wrażenie jakbym pisał z kimś w bardzo młodym wieku, kiedy to jeszcze nie łapiemy "niuansów" wypowiedzi, podwójnych znaczeń. Nie widzę w Twoich postach humoru, sarkazmu, ironii - dlatego często mam wrażenie że możesz przejawiać lekkie opóźnienie intelektualne bądź bardzo małe spektrum autyzmu (trochę jak Forrest Gump, oglądałeś?). Takie osoby często są bardzo bezpośrednie i nie rozumieją naleciałości kulturowych (np. ludzie z syndromem Downa bez pardonu powiedzą grubej kobiecie, że jest gruba, kiedy osoby bez tego syndromu będą wiedziały, że to jest niegrzeczne). Odbieram Cię też jako bardzo skoncentrowanego na sobie, z małą umiejętnością/chęcią obustronnej relacji z odbiorcą.

Przez to że takie wrażenie sprawiasz ja osobiście nie chciałbym Cię bliżej poznać ani spotkać w realu - po pierwsze miałbym obawy przed tym jak prezentujesz się na żywo (ciężko mi wytłumaczyć dlaczego, ale takie mam w sobie odczucie), po drugie balbym się że miałbyś za duże nadzieje związane z takim spotkaniem.

Piszesz że przez całe Twoje życie nikt nie wyraził chęci bliższego poznania Cię - bo może ludzie mająpodobne wrażenie jak moje gdy Cię obserwują. Z samej obserwacji tego jak ktoś się prezentuje (co o sobie pisze w profilu, jakie ma zdjęcia, czy się oddzywa w grupie czy nie, jak się ubiera, jak pachnie, czy nawiązuje kontakt wzrokowy) możesz zdecydować czy chcesz tą osobę poznać bliżej czy nie.

Być może taki feedback zacznie kruszyć trochę mury Twojego mechanizmu obronnego pod tytułem "nikt mnie nigdy nie poznał a mimo to odrzuca na starcie". Ludzie mogą Cię poznać bez dogłębnego kontaktu i odrzucić jeżeli to co widoczne wydaje im się w jakiś sposób niezachęcające.

@raka, nie obrażaj się, ale weź pod uwagę jedną rzecz - na to co podkreśliłam zwraca uwagę już kolejny użytkownik, i też facet, używając nawet tych samych określeń co do odbioru Ciebie - robot, robotyczny.  Nie uważasz, że jednak coś jest na rzeczy w sposobie w jakim możesz być odbierany i że to tu między innymi, po Twojej stronie leży problem?

759

Odp: Być Chadem?
Misinx napisał/a:

Chodziłem na terapię grupową i wiem jak to wygląda. Praca na niej polega nie tylko na tym, że co jakiś czas wyrzucasz swoje żale. Tam się pracuje nad sobą również w ten sposób, że pomaga się innym. A to polega właśnie na tym, że mówi się o przemyśleniach dotyczących problemów innych osób na terapii. A z tego co mówisz wynika, że jesteś raczej bierny. Siedzisz sobie, coś Ci się wzbiera raz na jakiś czas i wyrzucasz to z siebie. Ale jesteś całkowicie skupiony na sobie. I może to jest jeden z Twoich głównych problemów ? To, że jesteś tak zafiksowany na swoim punkcie, że słabo dostrzegasz inne osoby wokół. Nie generujesz w sobie pewnego "ciepła", które jest nakierowane na inne osoby. Kobiety to mogą bardzo szybko wyczuwać, a Ty odbierasz to, jako niewidzialność dla nich. Jesteś po prostu jak "cyborg".

A od kiedy to jest wymaganie, żeby każdy był mega rozmowny?

760 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-01-18 13:10:05)

Odp: Być Chadem?
twojeslowo napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
twojeslowo napisał/a:

Proszę, współczesny mental mężczyzny z tego forum big_smile.

Znalazłem czyli jednak DA się (to kieruję np. do Sary, która pisała o księżniczkach i tym że ktoś się jednak znajduje do spełniania jej zachcianek). A ja swojej partnerce też daje jednak chyba niemało chociaż nie zarabiam kokosów (bo ciut powyżej średniej, do w sumie też nie jest i złym rezultatem; jednego tylko jej problemu nie zlikwiduję, bo żeby go zlikwidować to musiałbym mieć wolne kilkaset koła, a to jest poza zasięgiem i nieco lepiej zarabiających ode mnie), ale w pozostałych kwestiach wygląda na zadowoloną.  Może więc jednak oczekiwania pewnych pań SĄ  z kosmosu...? wink

Masz kompleksy. Facet gadający cały czas o pieniądzach, pachnie problemami. Nie sądzę też, że masz pełnowymiarowy związek i głęboką relację. Może jakieś spotykanie co kilka dni. Na dobrą relację potrzeba czasu, inwestycji, zaangażowania. Ty przesiadujesz tutaj non stop. Widać, że masz dużo czasu na forum, raczej niż na relacje czy pracę.

Raczysz kpić czy po raz kolejny demonstrujesz swoją hipokryzję? Ja tu przesiaduję non stop? Ty walnelas 1,5 setki postów w ciut ponad miesiąc  ja 7 raz więcej w prawie dwa lata i to JA tu siedzę non stop? lol

A związek mam taki na jaki mi praca pozwala (częste wyjazdy sluzbowe), cały czas w domu dziele w zasadzie między córkę,partnerkę i to co muszę ogarnąć między wyjazdami. Ot,cała tajemnica.

761

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
Misinx napisał/a:

Chodziłem na terapię grupową i wiem jak to wygląda. Praca na niej polega nie tylko na tym, że co jakiś czas wyrzucasz swoje żale. Tam się pracuje nad sobą również w ten sposób, że pomaga się innym. A to polega właśnie na tym, że mówi się o przemyśleniach dotyczących problemów innych osób na terapii. A z tego co mówisz wynika, że jesteś raczej bierny. Siedzisz sobie, coś Ci się wzbiera raz na jakiś czas i wyrzucasz to z siebie. Ale jesteś całkowicie skupiony na sobie. I może to jest jeden z Twoich głównych problemów ? To, że jesteś tak zafiksowany na swoim punkcie, że słabo dostrzegasz inne osoby wokół. Nie generujesz w sobie pewnego "ciepła", które jest nakierowane na inne osoby. Kobiety to mogą bardzo szybko wyczuwać, a Ty odbierasz to, jako niewidzialność dla nich. Jesteś po prostu jak "cyborg".

A od kiedy to jest wymaganie, żeby każdy był mega rozmowny?

A w relacjach? Czy między innymi rozmową można budować relacje?

762

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
Misinx napisał/a:

Chodziłem na terapię grupową i wiem jak to wygląda. Praca na niej polega nie tylko na tym, że co jakiś czas wyrzucasz swoje żale. Tam się pracuje nad sobą również w ten sposób, że pomaga się innym. A to polega właśnie na tym, że mówi się o przemyśleniach dotyczących problemów innych osób na terapii. A z tego co mówisz wynika, że jesteś raczej bierny. Siedzisz sobie, coś Ci się wzbiera raz na jakiś czas i wyrzucasz to z siebie. Ale jesteś całkowicie skupiony na sobie. I może to jest jeden z Twoich głównych problemów ? To, że jesteś tak zafiksowany na swoim punkcie, że słabo dostrzegasz inne osoby wokół. Nie generujesz w sobie pewnego "ciepła", które jest nakierowane na inne osoby. Kobiety to mogą bardzo szybko wyczuwać, a Ty odbierasz to, jako niewidzialność dla nich. Jesteś po prostu jak "cyborg".

A od kiedy to jest wymaganie, żeby każdy był mega rozmowny?

Poszedłeś na terapię i chcesz coś osiągnąć milczeniem ? Terapia grupowa, to praca w grupie. Dajesz grupie coś z siebie i coś otrzymujesz. A Ty odstawiasz solistę. To po cholerę szedłeś na terapię grupową ? Zresztą może i dobrze, bo Ty właśnie masz z tym problem. Tylko, że tego problemu chyba nie dostrzegasz i nie chcesz nad nim pracować.

763

Odp: Być Chadem?
rossanka napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:
Misinx napisał/a:

Chodziłem na terapię grupową i wiem jak to wygląda. Praca na niej polega nie tylko na tym, że co jakiś czas wyrzucasz swoje żale. Tam się pracuje nad sobą również w ten sposób, że pomaga się innym. A to polega właśnie na tym, że mówi się o przemyśleniach dotyczących problemów innych osób na terapii. A z tego co mówisz wynika, że jesteś raczej bierny. Siedzisz sobie, coś Ci się wzbiera raz na jakiś czas i wyrzucasz to z siebie. Ale jesteś całkowicie skupiony na sobie. I może to jest jeden z Twoich głównych problemów ? To, że jesteś tak zafiksowany na swoim punkcie, że słabo dostrzegasz inne osoby wokół. Nie generujesz w sobie pewnego "ciepła", które jest nakierowane na inne osoby. Kobiety to mogą bardzo szybko wyczuwać, a Ty odbierasz to, jako niewidzialność dla nich. Jesteś po prostu jak "cyborg".

A od kiedy to jest wymaganie, żeby każdy był mega rozmowny?

A w relacjach? Czy między innymi rozmową można budować relacje?

Relacje z kobietą buduje się seksem.

764

Odp: Być Chadem?
Misinx napisał/a:

Poszedłeś na terapię i chcesz coś osiągnąć milczeniem ? Terapia grupowa, to praca w grupie. Dajesz grupie coś z siebie i coś otrzymujesz. A Ty odstawiasz solistę. To po cholerę szedłeś na terapię grupową ? Zresztą może i dobrze, bo Ty właśnie masz z tym problem. Tylko, że tego problemu chyba nie dostrzegasz i nie chcesz nad nim pracować.

Ja pierdzielę xD Mówię tyle ile trzeba. Nie każdy musi przegadać całe spotkanie. Mamy tylko 90min, a jest nas jednak paru.

765 Ostatnio edytowany przez Misinx (2023-01-18 14:04:41)

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
Misinx napisał/a:

Poszedłeś na terapię i chcesz coś osiągnąć milczeniem ? Terapia grupowa, to praca w grupie. Dajesz grupie coś z siebie i coś otrzymujesz. A Ty odstawiasz solistę. To po cholerę szedłeś na terapię grupową ? Zresztą może i dobrze, bo Ty właśnie masz z tym problem. Tylko, że tego problemu chyba nie dostrzegasz i nie chcesz nad nim pracować.

Ja pierdzielę xD Mówię tyle ile trzeba. Nie każdy musi przegadać całe spotkanie. Mamy tylko 90min, a jest nas jednak paru.

To jak to u Was wygląda ? Na każdym spotkaniu ktoś się wywewnętrznia, a reszta mówi mu "wspieramy cię" i tyle ?

766

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
Misinx napisał/a:

Poszedłeś na terapię i chcesz coś osiągnąć milczeniem ? Terapia grupowa, to praca w grupie. Dajesz grupie coś z siebie i coś otrzymujesz. A Ty odstawiasz solistę. To po cholerę szedłeś na terapię grupową ? Zresztą może i dobrze, bo Ty właśnie masz z tym problem. Tylko, że tego problemu chyba nie dostrzegasz i nie chcesz nad nim pracować.

Ja pierdzielę xD Mówię tyle ile trzeba. Nie każdy musi przegadać całe spotkanie. Mamy tylko 90min, a jest nas jednak paru.

Ale Ty twierdzisz, że nie mówisz. To mówisz czy nie?

767

Odp: Być Chadem?
rakastankielia napisał/a:

Też bym chciał zabierać dziewczynę na wycieczki, ale żadna nie jest zainteresowana.

A z dużą nadwagą może być? Bo zgłaszają się do niej przystojni chłopcy, a ona myśli, że oni chcą tylko seksu.

768

Odp: Być Chadem?
Lady Loka napisał/a:

Ale Ty twierdzisz, że nie mówisz. To mówisz czy nie?

No mówię, ale nie co tydzień. Jak ktoś mówi to coś tam rzucę co myślę. Ale o sobie mówię raz na jakiś czas.


Misinx napisał/a:

To jak to u Was wygląda ? Na każdym spotkaniu ktoś się wywewnętrznia, a reszta mówi mu "wspieramy cię" i tyle ?

Nie ma reguły. Czasem jedna osoba zajmie całą sesję. A czasem kilka osób. Jak ktoś coś mówi, to potem inni mówią co myślą, albo czy mają podobne sytuacje, itp.

769

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ale Ty twierdzisz, że nie mówisz. To mówisz czy nie?

No mówię, ale nie co tydzień. Jak ktoś mówi to coś tam rzucę co myślę. Ale o sobie mówię raz na jakiś czas.


Misinx napisał/a:

To jak to u Was wygląda ? Na każdym spotkaniu ktoś się wywewnętrznia, a reszta mówi mu "wspieramy cię" i tyle ?

Nie ma reguły. Czasem jedna osoba zajmie całą sesję. A czasem kilka osób. Jak ktoś coś mówi, to potem inni mówią co myślą, albo czy mają podobne sytuacje, itp.

Grupa to świetne miejsce żeby zobaczyć jak my działamy w społeczeństwie, jakie role przyjmujemy, jakie maski ubieramy. Kilka obserwacji które ja mam z tego co piszesz:

- na grupie jesteś cichy, wycofany, nie potrafisz zabrać głosu i zająć czasu mimo że każdy ma takie same prawo do wypowiedzenia się. Na forum natomiast w samym swoim wątku naklepałeś z innymi ponad 100 stron + masz tendencje do wchodzenia ze swoim problemem w tematy założone przez innych użytkowników
- nie umiesz empatyzować z innymi uczestnikami grupy, masz wrażenie że ich problemy są ci obce, być może uważasz je za nudne bądź nieinteresujące dla ciebie
- zastanawia mnie dlaczego nie podzielisz się z grupą swoimi myślami o samym sobie a z taką łatwością przychodzi Ci to na forum? Może taki "rozproszony" odbiorca Ci bardziej pasuje a grupa jest zbyt blisko?
- zawarłeś jakąkolwiek bliższą znajomość z kimś na grupie? Byliście na jakimś wyjściu wspólnym?

Zgadzam się z opiniemi że masz bardzo duży narcystyczny/egocentryczny rys z tego co tutaj piszesz.

770 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2023-01-18 15:40:11)

Odp: Być Chadem?
Foxterier napisał/a:

Grupa to świetne miejsce żeby zobaczyć jak my działamy w społeczeństwie, jakie role przyjmujemy, jakie maski ubieramy. Kilka obserwacji które ja mam z tego co piszesz:

- na grupie jesteś cichy, wycofany, nie potrafisz zabrać głosu i zająć czasu mimo że każdy ma takie same prawo do wypowiedzenia się. Na forum natomiast w samym swoim wątku naklepałeś z innymi ponad 100 stron + masz tendencje do wchodzenia ze swoim problemem w tematy założone przez innych użytkowników
- nie umiesz empatyzować z innymi uczestnikami grupy, masz wrażenie że ich problemy są ci obce, być może uważasz je za nudne bądź nieinteresujące dla ciebie
- zastanawia mnie dlaczego nie podzielisz się z grupą swoimi myślami o samym sobie a z taką łatwością przychodzi Ci to na forum? Może taki "rozproszony" odbiorca Ci bardziej pasuje a grupa jest zbyt blisko?
- zawarłeś jakąkolwiek bliższą znajomość z kimś na grupie? Byliście na jakimś wyjściu wspólnym?

Zgadzam się z opiniemi że masz bardzo duży narcystyczny/egocentryczny rys z tego co tutaj piszesz.

Ty nie masz zielonego pojęcia o takich terapiach xD

Uczestnicy terapii mają zakaz rozmawiania ze sobą poza terapią.


A czy ja powiedziałem, że nie potrafię zabrać głosu na terapii i nie chcę się wypowiadać? Napisałem tylko, że nie gadam cały czas i tyle. Nie dorabiajcie jakiejś filozofii do tego.

Czemu uważasz, że uważam problemy innych osób za nudne? Jest zupełnie odwrotnie. Pisałem przecież, że to umożliwia poznanie zupełnie innego spojrzenia na pewne rzeczy. Tylko po prostu są problemy, o których nie mam pojęcia, więc też za dużo nie mogę się wypowiadać.

771

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Grupa to świetne miejsce żeby zobaczyć jak my działamy w społeczeństwie, jakie role przyjmujemy, jakie maski ubieramy. Kilka obserwacji które ja mam z tego co piszesz:

- na grupie jesteś cichy, wycofany, nie potrafisz zabrać głosu i zająć czasu mimo że każdy ma takie same prawo do wypowiedzenia się. Na forum natomiast w samym swoim wątku naklepałeś z innymi ponad 100 stron + masz tendencje do wchodzenia ze swoim problemem w tematy założone przez innych użytkowników
- nie umiesz empatyzować z innymi uczestnikami grupy, masz wrażenie że ich problemy są ci obce, być może uważasz je za nudne bądź nieinteresujące dla ciebie
- zastanawia mnie dlaczego nie podzielisz się z grupą swoimi myślami o samym sobie a z taką łatwością przychodzi Ci to na forum? Może taki "rozproszony" odbiorca Ci bardziej pasuje a grupa jest zbyt blisko?
- zawarłeś jakąkolwiek bliższą znajomość z kimś na grupie? Byliście na jakimś wyjściu wspólnym?

Zgadzam się z opiniemi że masz bardzo duży narcystyczny/egocentryczny rys z tego co tutaj piszesz.

Ty nie masz zielonego pojęcia o takich terapiach xD

Uczestnicy terapii mają zakaz rozmawiania ze sobą poza terapią.


A czy ja powiedziałem, że nie potrafię zabrać głosu na terapii i nie chcę się wypowiadać? Napisałem tylko, że nie gadam cały czas i tyle. Nie dorabiajcie jakiejś filozofii do tego.

Czemu uważasz, że uważam problemy innych osób za nudne? Jest zupełnie odwrotnie. Pisałem przecież, że to umożliwia poznanie zupełnie innego spojrzenia na pewne rzeczy. Tylko po prostu są problemy, o których nie mam pojęcia, więc też za dużo nie mogę się wypowiadać.

Grupówki są różne, na mojej na przykłąd można się spotykać poza sesjami;)

"A czy ja powiedziałem, że nie potrafię zabrać głosu na terapii i nie chcę się wypowiadać? Napisałem tylko, że nie gadam cały czas i tyle. Nie dorabiajcie jakiejś filozofii do tego.". Nie gadasz bo WYBIERASZ nie gadać. Nie dzielisz się swoimi przemyśleniami że jesteś beznadziejny, nieinteresujący bo TAK WYBIERASZ. Z jakiegoś powodu.

772

Odp: Być Chadem?
twojeslowo napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

Też bym chciał zabierać dziewczynę na wycieczki, ale żadna nie jest zainteresowana. Nawet rozmawiać ze mną nie chcą.

Tak, tak, pisałeś już. Nic się nie zmieni. Po co się powtarzać.

Przecież cały czas próbuję. Nie mam podejścia, że nic się nie zmieni. Nie mam podejścia, że nie warto próbować.

773

Odp: Być Chadem?
Foxterier napisał/a:

Raka, pozwól że podzielę się z Tobą swoimi odczuciami na temat Twojej osoby, pazując stricte na tym co piszesz na forum. Chciałbym żebyś odebrał to nie jako atak ale jako informację zwrotną jak komuś może być w takim pierwszym kontakcie z Tobą, choćby internetowym i dlaczego nie dąży do bliższego kontaktu z Tobą.  I pamiętaj proszę że są to moje osobiste odczucia których - pewnie ku Twojemu niezadowoleniu - nie możesz zanegować. Bo to jest tylko opis moich odczuć jak ja Cię widzę, co rzutuje na ewentualne dalsze kroki i rozwój relacji.

W relacji z Tobą czuję barierę, opór, dystans - sposób w jaki formułujesz swoje posty jest dla mnie mechaniczny, robotyczny. Często powtarzasz w swoich postach całe zdania w całości. Wydajesz się być bardzo ostrożny z tym co piszesz, jakby każde słowo było ważone. Jak Cię czytam to mam wrażenie jakbym pisał z kimś w bardzo młodym wieku, kiedy to jeszcze nie łapiemy "niuansów" wypowiedzi, podwójnych znaczeń. Nie widzę w Twoich postach humoru, sarkazmu, ironii - dlatego często mam wrażenie że możesz przejawiać lekkie opóźnienie intelektualne bądź bardzo małe spektrum autyzmu (trochę jak Forrest Gump, oglądałeś?). Takie osoby często są bardzo bezpośrednie i nie rozumieją naleciałości kulturowych (np. ludzie z syndromem Downa bez pardonu powiedzą grubej kobiecie, że jest gruba, kiedy osoby bez tego syndromu będą wiedziały, że to jest niegrzeczne). Odbieram Cię też jako bardzo skoncentrowanego na sobie, z małą umiejętnością/chęcią obustronnej relacji z odbiorcą.

Przez to że takie wrażenie sprawiasz ja osobiście nie chciałbym Cię bliżej poznać ani spotkać w realu - po pierwsze miałbym obawy przed tym jak prezentujesz się na żywo (ciężko mi wytłumaczyć dlaczego, ale takie mam w sobie odczucie), po drugie balbym się że miałbyś za duże nadzieje związane z takim spotkaniem.

Piszesz że przez całe Twoje życie nikt nie wyraził chęci bliższego poznania Cię - bo może ludzie mająpodobne wrażenie jak moje gdy Cię obserwują. Z samej obserwacji tego jak ktoś się prezentuje (co o sobie pisze w profilu, jakie ma zdjęcia, czy się oddzywa w grupie czy nie, jak się ubiera, jak pachnie, czy nawiązuje kontakt wzrokowy) możesz zdecydować czy chcesz tą osobę poznać bliżej czy nie.

Być może taki feedback zacznie kruszyć trochę mury Twojego mechanizmu obronnego pod tytułem "nikt mnie nigdy nie poznał a mimo to odrzuca na starcie". Ludzie mogą Cię poznać bez dogłębnego kontaktu i odrzucić jeżeli to co widoczne wydaje im się w jakiś sposób niezachęcające.

Za granicą nie miałem problemu z nawiązywaniem znajomości, mam też kilka osób, które poznałem przez internet, ale mieszkają daleko ode mnie. Rozumiem ironię i aspekty kulturowe, wiem, że nie powinno się mówić komuś wprost, że jest gruby. Poza tym, to co piszę na forum, nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości, co zresztą potwierdziła jedna z użytkowniczek w prywatnej wiadomości. Nie jestem skoncentrowany na sobie, wręcz przeciwnie – chętnie i z zainteresowaniem wysłucham, co inni mają do powiedzenia.

774

Odp: Być Chadem?
rakastankielia napisał/a:
Foxterier napisał/a:

Raka, pozwól że podzielę się z Tobą swoimi odczuciami na temat Twojej osoby, pazując stricte na tym co piszesz na forum. Chciałbym żebyś odebrał to nie jako atak ale jako informację zwrotną jak komuś może być w takim pierwszym kontakcie z Tobą, choćby internetowym i dlaczego nie dąży do bliższego kontaktu z Tobą.  I pamiętaj proszę że są to moje osobiste odczucia których - pewnie ku Twojemu niezadowoleniu - nie możesz zanegować. Bo to jest tylko opis moich odczuć jak ja Cię widzę, co rzutuje na ewentualne dalsze kroki i rozwój relacji.

W relacji z Tobą czuję barierę, opór, dystans - sposób w jaki formułujesz swoje posty jest dla mnie mechaniczny, robotyczny. Często powtarzasz w swoich postach całe zdania w całości. Wydajesz się być bardzo ostrożny z tym co piszesz, jakby każde słowo było ważone. Jak Cię czytam to mam wrażenie jakbym pisał z kimś w bardzo młodym wieku, kiedy to jeszcze nie łapiemy "niuansów" wypowiedzi, podwójnych znaczeń. Nie widzę w Twoich postach humoru, sarkazmu, ironii - dlatego często mam wrażenie że możesz przejawiać lekkie opóźnienie intelektualne bądź bardzo małe spektrum autyzmu (trochę jak Forrest Gump, oglądałeś?). Takie osoby często są bardzo bezpośrednie i nie rozumieją naleciałości kulturowych (np. ludzie z syndromem Downa bez pardonu powiedzą grubej kobiecie, że jest gruba, kiedy osoby bez tego syndromu będą wiedziały, że to jest niegrzeczne). Odbieram Cię też jako bardzo skoncentrowanego na sobie, z małą umiejętnością/chęcią obustronnej relacji z odbiorcą.

Przez to że takie wrażenie sprawiasz ja osobiście nie chciałbym Cię bliżej poznać ani spotkać w realu - po pierwsze miałbym obawy przed tym jak prezentujesz się na żywo (ciężko mi wytłumaczyć dlaczego, ale takie mam w sobie odczucie), po drugie balbym się że miałbyś za duże nadzieje związane z takim spotkaniem.

Piszesz że przez całe Twoje życie nikt nie wyraził chęci bliższego poznania Cię - bo może ludzie mająpodobne wrażenie jak moje gdy Cię obserwują. Z samej obserwacji tego jak ktoś się prezentuje (co o sobie pisze w profilu, jakie ma zdjęcia, czy się oddzywa w grupie czy nie, jak się ubiera, jak pachnie, czy nawiązuje kontakt wzrokowy) możesz zdecydować czy chcesz tą osobę poznać bliżej czy nie.

Być może taki feedback zacznie kruszyć trochę mury Twojego mechanizmu obronnego pod tytułem "nikt mnie nigdy nie poznał a mimo to odrzuca na starcie". Ludzie mogą Cię poznać bez dogłębnego kontaktu i odrzucić jeżeli to co widoczne wydaje im się w jakiś sposób niezachęcające.

Za granicą nie miałem problemu z nawiązywaniem znajomości, mam też kilka osób, które poznałem przez internet, ale mieszkają daleko ode mnie. Rozumiem ironię i aspekty kulturowe, wiem, że nie powinno się mówić komuś wprost, że jest gruby. Poza tym, to co piszę na forum, nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości, co zresztą potwierdziła jedna z użytkowniczek w prywatnej wiadomości. Nie jestem skoncentrowany na sobie, wręcz przeciwnie – chętnie i z zainteresowaniem wysłucham, co inni mają do powiedzenia.

Widzisz, znowu wyskakujesz mi tutaj z kontrargumentami do moich osobistych odczuć na Twój temat. Dalej nie rozumiesz co do Ciebie mówię i nie jesteś w stanie tego przyjąć.

775 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-01-18 16:39:50)

Odp: Być Chadem?
rakastankielia napisał/a:

Za granicą nie miałem problemu z nawiązywaniem znajomości, mam też kilka osób, które poznałem przez internet, ale mieszkają daleko ode mnie. Rozumiem ironię i aspekty kulturowe, wiem, że nie powinno się mówić komuś wprost, że jest gruby. Poza tym, to co piszę na forum, nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości, co zresztą potwierdziła jedna z użytkowniczek w prywatnej wiadomości. Nie jestem skoncentrowany na sobie, wręcz przeciwnie – chętnie i z zainteresowaniem wysłucham, co inni mają do powiedzenia.

Już sam fakt że doszukujesz sie winy w bliżej nieokreślonym ogóle osób świadczy, że to  jednak Ty masz ze sobą problem.

Edit: Twierdzenia - nikt nie chce ze mną rozmawiać, nikt nie jest zainteresowany nawiązaniem ze mną bliższej znajomości  - w określonych okolicznościach, powinno rodzić pytanie - co robię nie tak? co ze mną jest nie tak w stosunkach z ludźmi? Czy podbijam do niewłaściwych osób, czy może podbijam w niewłaściwy sposób?

776 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-01-18 17:09:12)

Odp: Być Chadem?
rakastankielia napisał/a:

Rozumiem ironię i aspekty kulturowe, wiem, że nie powinno się mówić komuś wprost, że jest gruby. .

(doslownie) 7 minut wczesniej w drugim watku:

rakastankielia napisał/a:
M!ri napisał/a:
SaraS napisał/a:

Może mamy inną definicję księżniczki? Ja brałam pod uwagę coś równie skrajnego jak u inceli, ale w sumie czy księżniczkami wg Ciebie nie była Loka, Beyond i ja?

Ksiazniczką jest każda kobieta, która ośmiela się mieć wymagania i nie bierze co leci big_smile A gdy jeszcze o tym napisze publicznie to złooooo big_smile Bo zaraża swoim myśleniem "normalne" kobiety, w głowach których może narodzić się egoistyczny pomysł żeby żyć dla siebie i nie uzależniać swojego szczęścia od posiadania mężczyzny. A wtedy kobiet nie starczy już nie tylko dla inceli tongue

Bzdura, to normalne, że macie wymagania. Księżniczką byłabyś, gdybyś była brzydka, gruba i miała chvjowy charakter, a jednocześnie wymagała bogatego przystojniaka.

Ps. Foxterier - swietnie napisany post #773. Mimo, ze nie przyniosl potrzebnej reflekcji z drugiej strony to szacunek jaki w nim okazales rakastankielia chcac mu pomoc jest godzien poklasku.
Ps2. (bo widze, ze nie tylko rakastankielia ma problem ze zrozumieniem ironii) - w przytoczonym fragmencie M!ri wcale nie uzyla ironii. Nieee. Wcale. Zero ironii. Super powaznie to napisala. Calkowita powaga wink

777

Odp: Być Chadem?

Księżniczką byłabyś, gdybyś była brzydka, gruba i miała chvjowy charakter, a jednocześnie wymagała bogatego przystojniaka.

Nie, wtedy nie byłaby księżniczką. Wtedy byłby to niepodważalny dowód na to że ona jest niespełna rozumu lol

778

Odp: Być Chadem?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Księżniczką byłabyś, gdybyś była brzydka, gruba i miała chvjowy charakter, a jednocześnie wymagała bogatego przystojniaka.

Nie, wtedy nie byłaby księżniczką. Wtedy byłby to niepodważalny dowód na to że ona jest niespełna rozumu lol

To nie wtedy.

779

Odp: Być Chadem?
rossanka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Księżniczką byłabyś, gdybyś była brzydka, gruba i miała chvjowy charakter, a jednocześnie wymagała bogatego przystojniaka.

Nie, wtedy nie byłaby księżniczką. Wtedy byłby to niepodważalny dowód na to że ona jest niespełna rozumu lol

To nie wtedy.

To kiedy?

780 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2023-01-18 17:13:43)

Odp: Być Chadem?
Foxterier napisał/a:

Uczestnicy terapii mają zakaz rozmawiania ze sobą poza terapią.

A to w takim razie przepraszam. Z tego co słyszałem, to wywnioskowałem, że to jest odgórna zasada grupowych sesji terapeutycznych. Nam powiedzieli, że nie powinniśmy mieć jakichkolwiek kontaktów poza sesją, bo może to w jakiś negatywny sposób wpłynąć na cały proces (np. rozmowa o problemach poza sesją). No i druga rzecz: wychodzenie z jakąś znajomością poza grupę może spowodować jednak, że uczestnicy stracą poczucie bezpieczeństwa, które daje zamknięta grupa, gdzie nikt nic nie wynosi poza nią.

Ja się więc ograniczam tylko do krótkiej rozmowy, jeśli np. idziemy w tą samą stronę po sesji.

Posty [ 716 do 780 z 2 042 ]

Strony Poprzednia 1 … 10 11 12 13 14 … 32 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026