netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Być Chadem?

2 041 odpowiedzi72 051 wyświetleńzałożony przez Gary, 09.01.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 9 10 11 12 13 … 32 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 651 do 715 z 2 042 ]

651 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2023-01-16 12:16:28)

Odp: Być Chadem?
maku2 napisał/a:

Czyli Ci nie zależy za bardzo.
Gdyby Ci zależało to zmusiłbyś się na tańce, na chodzenie na imprezy czy jakąś błyskotekę.
A dziewczyna nie zechce jeśli nie pozna.
Wyjdź z domu do ludzi, zmuś się bo tylko tak masz jakąś szanse na poznanie dziewczyny i nie zrażaj się porażkami.
Uwierz w siebie a jak nie potrafisz to udawaj że jesteś pewnym siebie facetem a nie zakompleksionym człowiekiem.

Zależy. Ale nie jestem typem co lubi się bawić, pić i imprezować. Tylko bym się ośmieszył. Nie widzę nic dobrego i fajnego w imprezowaniu, w chodzeniu do klubów.

Dla mnie nie ma miejsca na tym świecie i tyle.

Nie uwierzę w siebie, bo jak? Uwierzę dopiero jeśli poznam jakąś dziewczynę. Inaczej nie mam powodu, żeby w siebie wierzyć. Skoro żadna mnie nie chce, to znaczy, że jestem uja warty. Więc jak tu w siebie uwierzyć?

I nie będę udawał kogoś kim nie jestem.

652

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:

I nie będę udawał kogoś kim nie jestem.

No właśnie. Po co robić coś, co i tak nie przyniesie żadnego rezultatu?

653

Odp: Być Chadem?
twojeslowo napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:

I nie będę udawał kogoś kim nie jestem.

No właśnie. Po co robić coś, co i tak nie przyniesie żadnego rezultatu?

Ty masz jakieś zboczenie w tym, że lubisz ludziom dowalać i ich wkurwiać?

654

Odp: Być Chadem?
Gary napisał/a:

To dlaczego nie jesteś stałym bywalcem klubów, ani nie jesteś w stanie mi powiedzieć, gdzie są te tysiące studentek krakowskich każdego wieczora, czy też tych samotnych pań pracujących w korporacjach.

Nie jestem stałym bywalcem klubów, bo nie lubię takich miejsc, poza tym szukam związku, a nie przelotnej znajomości.

O porażkach pisałem, bo kolega pytał co zrobiłem, a czego on nie robił.

Ok, ale te działania nie przyniosły efektu, więc nie miały wpływu na znalezienie dziewczyny.

O porażkach, aby ktoś nei zarzucił, trafiło się jak ślepej kurze ziarno, oraz "nie ma gwarancji" sukcesu, więc po co się tak szlajać.

Ok.

A gdybym był po studiach, lat 25+, zarabiał... i mieszkał z rodzicami, to większość kasy bym przeznaczył na poprawę wizerunku, i na randki.
Randki byłyby w większości spalone. Pasmo niepowodzeń. Same wtopy. Chodziłbym nawet na randki, aby się "przetrzeć" i dojść do wprawy.
Przeczytałbym wszystkie książki i oglądnął wszystkie filmy jakie mogę o podrywie, relacjach.

Też bym chodził na randki, gdybym miał z kim, ale kobiety nawet rozmawiać ze mną nie chcą.

655

Odp: Być Chadem?
rakastankielia napisał/a:

A gdybym był po studiach, lat 25+, zarabiał... i mieszkał z rodzicami, to większość kasy bym przeznaczył na poprawę wizerunku, i na randki.
Randki byłyby w większości spalone. Pasmo niepowodzeń. Same wtopy. Chodziłbym nawet na randki, aby się "przetrzeć" i dojść do wprawy.
Przeczytałbym wszystkie książki i oglądnął wszystkie filmy jakie mogę o podrywie, relacjach.

Też bym chodził na randki, gdybym miał z kim, ale kobiety nawet rozmawiać ze mną nie chcą.

Gdybym miał, to bym robił, ale nie mam, to nie robię.

656

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:

Zależy. Ale nie jestem typem co lubi się bawić, pić i imprezować. Tylko bym się ośmieszył.Nie widzę nic dobrego i fajnego w imprezowaniu, w chodzeniu do klubów.

Dlatego napisałem żebyś się zmusił.
Nie ma nic śmiesznego w chodzeniu na imprezy.
Nie musisz tam pić.
"Zabawa" ma być zadaniowa - poznawanie kobiet. Ja chodziłem na błyskotekę właśnie w tym celu.

jakis_czlowiek napisał/a:

Dla mnie nie ma miejsca na tym świecie i tyle.

Czy Ty leczysz depresję?

jakis_czlowiek napisał/a:

Nie uwierzę w siebie, bo jak? Uwierzę dopiero jeśli poznam jakąś dziewczynę.

A jak chcesz poznać dziewczynę skoro nie wierzysz w siebie?
Najpierw Ty a później dziewczyna a nie dziewczyna i dopiero Ty.

jakis_czlowiek napisał/a:

Inaczej nie mam powodu, żeby w siebie wierzyć. Skoro żadna mnie nie chce, to znaczy, że jestem uja warty. Więc jak tu w siebie uwierzyć?

A jak chcesz poznać dziewczynę skoro nie zmieniasz swojego podejścia do tematu?
Wszystko zaczyna się w głowie - wszystko. Jeżeli nie zmienisz myślenia to nic się nie zmieni.

jakis_czlowiek napisał/a:

I nie będę udawał kogoś kim nie jestem.

Czyli nie chcesz poznawać dziewczyn?
Dziewczyny lubią pewnych siebie facetów - jak nie masz tej pewności i nie chcesz jej udawać to jak chcesz kogoś poznać.
Nie masz udawać kogoś innego, tylko masz udawać pewnego siebie faceta - jakiś w miarę modne ciuchy, uśmiech na twarz i idziesz do klubu - tam się uśmiechasz, zagadujesz i sprawiasz wrażenie że dobrze się bawisz - nawet jeśli to Ciebie nudzi.
I przestań się bawić w smerfa marudę bo nie tędy droga.

657 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2023-01-16 12:35:32)

Odp: Być Chadem?

Twojeslowo, ciekawe mądralo ile ty tych lasek na imprezach wyrwałeś. I z iloma miałeś numerki? Pewnie całe zero. Ale musisz pokazać jaki to nie jesteś wspaniały, jaki z ciebie to nie jest casanova, a inni jacy to nie są żałośni.

To nie jest kurna film amerykański, że jak facet gdzieś wyjdzie, to kogoś zaraz znajduje.

658

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:

To nie jest kurna film amerykański, że jak facet gdzieś wyjdzie, to kogoś zaraz znajduje.

Właśnie. Dlatego po co robić coś, co i tak nie przyniesie żadnego rezultatu?

659 Ostatnio edytowany przez Goldi02 (2023-01-16 12:55:58)

Odp: Być Chadem?
paslawek napisał/a:

Po raz nie wiem który powtórzę ,że cała masa kobiet szerokim łukiem omija ucieka i wyczuwa ćpuna,toksyka,alkoholika nawet jeżeli życiowo jest ogarnięty i zaradny bo są i tacy

Właśnie paradoks polega na tym, że ćpun, toksyk, alkoholik, psychopata bardzo często jest ogarniętym życiowo człowiekiem. Baaardzo często alkoholizm jest ukryty. Ujawnia się w domowym zaciszu kiedy żona czy dziewczyna dzieli wspólną przestrzeń z takim osobnikiem. Za to w pracy i na zewnątrz jest przykładnym obywatelem.
Psychopatyczne skłonności bardzo pomagają w karierze zawodowej. Tak zwana droga po trupach do celu.
Taki Paweł prawnik czy właściciel dobrze prosperującej firmy. Przykładny obywatel, filantrop, genteman i zawsze uśmiechnięty człowiek który gdy przychodzi do domu i jest w wewnętrznej strefie komfortu traktuje dziewczynę czy żonę jak śmiecia i popada w alkoholizm, ćpanie i tak dalej.
Na zewnątrz nikt tego nie widzi. Widzi tylko tego Pawełka który jest idealnym facetem. Widzi tę jego kreację stworzoną specjalnie na zewnątrz.
To jest właśnie ten tragizm sytuacji.

660

Odp: Być Chadem?
maku2 napisał/a:

Dlatego napisałem żebyś się zmusił.
Nie ma nic śmiesznego w chodzeniu na imprezy.
Nie musisz tam pić.
"Zabawa" ma być zadaniowa - poznawanie kobiet. Ja chodziłem na błyskotekę właśnie w tym celu.

Ale kurna nie lubię, źle się czuję w takich miejscach. I i tak nikogo tam nie poznam. Kto by chciał z kimś takim jak ja w ogóle rozmawiać?


maku2 napisał/a:

Czy Ty leczysz depresję?

Psychiatra dał mi jakieś tabletki na poziom serotoniny, ale nie brałem jeszcze. Zresztą, co to zmieni? No i kto by chciał kogoś, kto ma problemy? Ja jestem już do końca życia skreślony.


maku2 napisał/a:

A jak chcesz poznać dziewczynę skoro nie wierzysz w siebie?
Najpierw Ty a później dziewczyna a nie dziewczyna i dopiero Ty.

Czemu miałbym w siebie wierzyć? Wiara w siebie, poczucie wartości, itp., to są rzeczy nierozerwalnie połączone z osiągnięciami w życiu. Skoro mam same porażki, to nie wierzę w siebie. To chyba normalne? Gdyby mi się coś udało, to bym zaczął wierzyć.


maku2 napisał/a:

Czyli nie chcesz poznawać dziewczyn?
Dziewczyny lubią pewnych siebie facetów - jak nie masz tej pewności i nie chcesz jej udawać to jak chcesz kogoś poznać.
Nie masz udawać kogoś innego, tylko masz udawać pewnego siebie faceta - jakiś w miarę modne ciuchy, uśmiech na twarz i idziesz do klubu - tam się uśmiechasz, zagadujesz i sprawiasz wrażenie że dobrze się bawisz - nawet jeśli to Ciebie nudzi.

Chcę poznać, ale nie mam na to szans. Jedyna bardzo nikła szansa, to portale internetowe.

Pewności siebie nie będę miał ot tak na zawołanie, ona się pojawi dopiero jak będę miał jakieś sukcesy, osiągnięcia, a nie same porażki. Zagadywać/zarywać nie umiem, nie ma szans na to. Totalna blokada. Ja nawet nie podejdę do nikogo, tylko bym siedział gdzieś.

661 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-01-16 12:55:44)

Odp: Być Chadem?
twojeslowo napisał/a:

... kolega nie jest ani przebojowy, imprezowy, ani przystojny. ... idą na parkiet, są dziewczyny.

Doooookładnie. Oni tam są. I one tam są.
Więc trzeba tam być. smile W jakimś jednym miejscu musi być dużo kobiet i mężczyzn.
Na przykład w liceum... albo na studiach... smile a jak ten czas minął, to gdzieś tam gdzie chodzą koledzy i koleżanki @twojesłowo. smile





One są chętne, uśmiechają się, oni tańczą przy nich, zagadują, dotykają. Niektóre mężatki bardzo chętnie na parkiecie się całują, nie protestują jeśli ręka zejdzie na pośladki, chętnie idą na numerki smile. Nie mężatki też. Singielki też, ale niektóre nie, je trzeba uwodzić, umawiać się z nimi, randkować, rozmawiać big_smile.

Zaraz ktoś zakrzyknie, że nie chce takiej mężatki ani singielki, co z kimś się całowała, obmacywała. Znam małżeństwa, które tak zaczynały. smile Z wierzchu wyglądają na szczęśliwych po 20 latach, dzieci dorosłe.

662

Odp: Być Chadem?

Co jakiś czas muszę sobie sprawdzać kim jest ten mityczny Chad, żeby nie zapomnieć o czym tak w ogóle ma być ta dyskusja big_smile.

663 Ostatnio edytowany przez Misinx (2023-01-16 13:09:47)

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:

Chcę poznać, ale nie mam na to szans. Jedyna bardzo nikła szansa, to portale internetowe.

Pewności siebie nie będę miał ot tak na zawołanie, ona się pojawi dopiero jak będę miał jakieś sukcesy, osiągnięcia, a nie same porażki. Zagadywać/zarywać nie umiem, nie ma szans na to. Totalna blokada. Ja nawet nie podejdę do nikogo, tylko bym siedział gdzieś.

Jesteś w dupie i już się tam urządziłeś. Nie zrobisz nic, bo wg Ciebie nic nie ma sensu, bo i tak nie pomoże, poza tym musiałbyś się w czymś zmienić. A Ty się nie chcesz zmieniać, nie chcesz nic zrobić. Uważasz się za wartość samą w sobie i jesteś wściekły, że kobiety tego nie dostrzegają. Świat niestety tak nie działa. Tu naprawdę nie potrzeba wielkich rewolucji. Często wystarczają drobne zmiany. Ja Ci mówiłem: "Zacznij się uśmiechać", ale to dla Ciebie wysiłek ponad miarę. No, a nuż jeszcze coś  by z tego wyszło... smile

Kobiety się uśmiechają, a Ty odwalasz cyborga smile To musisz poszukać samicy-cyborga.

664

Odp: Być Chadem?
Gary napisał/a:

Doooookładnie. Oni tam są. I one tam są.
Więc trzeba tam być. smile W jakimś jednym miejscu musi być dużo kobiet i mężczyzn.
Na przykład w liceum... albo na studiach... smile a jak ten czas minął, to gdzieś tam gdzie chodzą koledzy i koleżanki @twojesłowo. smile

Ale te dziewczyny nie spojrzą na byle kogo. Jednak trzeba coś mieć w sobie. Tamci ludzie wymienieni przez twojeslowo na 100% mieli coś super w sobie.

Jak ktoś jest taki jak ja, to nie ma szans, nie pozna nikogo, nikt na kogoś takiego nie spojrzy. Bo po co?

665

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:

Psychiatra dał mi jakieś tabletki na poziom serotoniny, ale nie brałem jeszcze. Zresztą, co to zmieni? No i kto by chciał kogoś, kto ma problemy? Ja jestem już do końca życia skreślony.

To połóż się od razu do grobu, po co zużywasz powietrze. Tego chcesz? Bo w tym kierunku idziesz.

jakis_czlowiek napisał/a:

itp., to są rzeczy nierozerwalnie połączone z osiągnięciami w życiu.

A osiągnięcia są połączone z działaniem. Jak tylko siedzisz na dupie i nic nie robisz to nigdy nic nie osiągniesz.

666

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:

Ale kurna nie lubię, źle się czuję w takich miejscach.

A czego Ty nie rozumiesz w słowie - zmusić?
To się kurna zmuś i zacznij tam chodzić - nie musisz na pierwszym czy drugim wyjściu z kimś gadać. Idziesz obczaić teren, jak to wygląda, jaka atmosfera itd.

jakis_czlowiek napisał/a:

I i tak nikogo tam nie poznam.

Z takim nastawieniem to faktycznie nie poznasz.

jakis_czlowiek napisał/a:

Kto by chciał z kimś takim jak ja w ogóle rozmawiać?

A skąd przekonanie że jesteś nikim?
Nie masz żadnych mocnych stron tylko slaby człowiek i nic więcej?

jakis_czlowiek napisał/a:

Psychiatra dał mi jakieś tabletki na poziom serotoniny, ale nie brałem jeszcze. Zresztą, co to zmieni? No i kto by chciał kogoś, kto ma problemy? Ja jestem już do końca życia skreślony.

Nic tylko położyć się i umrzeć? Tak?
Zastanów sie nad terapią mającą na celu podbudowania Twojego morale bo leży.

jakis_czlowiek napisał/a:

Czemu miałbym w siebie wierzyć? Wiara w siebie, poczucie wartości, itp., to są rzeczy nierozerwalnie połączone z osiągnięciami w życiu. Skoro mam same porażki, to nie wierzę w siebie. To chyba normalne? Gdyby mi się coś udało, to bym zaczął wierzyć.

Ja też miałem problemy i byłem sam ale się nie poddałem w pewnym momencie zmieniłem swoje nastawienie i świat stał się stosunkowo smile przyjemny.

jakis_czlowiek napisał/a:

Chcę poznać, ale nie mam na to szans. Jedyna bardzo nikła szansa, to portale internetowe.

Przestań w kółko powtarzać - nie da się - to nie motywuje tylko podkopuje Twoje morale. Portale możesz sowie wsadzić gdzie tam lubisz ale to błędne założenie  -tylko w naturze coś znajdziesz więc powtarzam - zmuś się.

jakis_czlowiek napisał/a:

Pewności siebie nie będę miał ot tak na zawołanie, ona się pojawi dopiero jak będę miał jakieś sukcesy, osiągnięcia, a nie same porażki.

Nie będziesz miał sukcesów jeżeli sam w nie nie wierzysz - zmień swoje nastawienie, nie bój się porażek one nas wzmacniają ale jeżeli sam w to wierzysz.

jakis_czlowiek napisał/a:

Zagadywać/zarywać nie umiem, nie ma szans na to. Totalna blokada. Ja nawet nie podejdę do nikogo, tylko bym siedział gdzieś.

10 Ciebie zleje 11-ta odpowie.
Przestań się bać.

667

Odp: Być Chadem?
twojeslowo napisał/a:
rakastankielia napisał/a:

A gdybym był po studiach, lat 25+, zarabiał... i mieszkał z rodzicami, to większość kasy bym przeznaczył na poprawę wizerunku, i na randki.
Randki byłyby w większości spalone. Pasmo niepowodzeń. Same wtopy. Chodziłbym nawet na randki, aby się "przetrzeć" i dojść do wprawy.
Przeczytałbym wszystkie książki i oglądnął wszystkie filmy jakie mogę o podrywie, relacjach.

Też bym chodził na randki, gdybym miał z kim, ale kobiety nawet rozmawiać ze mną nie chcą.

Gdybym miał, to bym robił, ale nie mam, to nie robię.

Typie, przecieź cały czas próbuję, inicjuję kontakt, ale kobiety nie są zainteresowane, to co mam zrobić, zmusić je?

668 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2023-01-16 13:28:40)

Odp: Być Chadem?
maku2 napisał/a:

A czego Ty nie rozumiesz w słowie - zmusić?
To się kurna zmuś i zacznij tam chodzić - nie musisz na pierwszym czy drugim wyjściu z kimś gadać. Idziesz obczaić teren, jak to wygląda, jaka atmosfera itd.

Ale nie wiem jak, nie umiem. Za dużo blokad. Gdybym miał z kim iść, kto by mi pokazał co i jak, to może bym się przemógł. Ale samemu nie da rady.


maku2 napisał/a:

A skąd przekonanie że jesteś nikim?
Nie masz żadnych mocnych stron tylko slaby człowiek i nic więcej?

Sporo obserwacji w ciągu mojego życia. Gdybym coś znaczył, to bym miał szansę kogoś poznać. Widocznie nie nadaję się do niczego.

Ja nie jestem w stanie wymienić nawet jednej pozytywnej/mocnej strony, która by miała znaczenie dla dziewczyn. Mogę za to wymienić całą listę negatywnych, gdzie starczy jedna tylko i jestem skreślony. Kto by chciał znać kogoś, kto nie ma nic, nic nie osiągnął? A ma tylko same porażki?


maku2 napisał/a:

Nic tylko położyć się i umrzeć? Tak?
Zastanów sie nad terapią mającą na celu podbudowania Twojego morale bo leży.

Chodzę na grupową. Ale tam w sumie też był wniosek, że nie każdy się nadaje do związku i będzie miał dziewczynę. czasem tak po prostu jest.


maku2 napisał/a:

Ja też miałem problemy i byłem sam ale się nie poddałem w pewnym momencie zmieniłem swoje nastawienie i świat stał się stosunkowo smile przyjemny.

A ja się poddałem. Jedyne co by mogło spowodować u mnie zmianę, to szansa, żeby mieć dziewczynę. Ale takiej szansy nigdy nie będzie.


maku2 napisał/a:

Przestań w kółko powtarzać - nie da się - to nie motywuje tylko podkopuje Twoje morale. Portale możesz sowie wsadzić gdzie tam lubisz ale to błędne założenie  -tylko w naturze coś znajdziesz więc powtarzam - zmuś się.

Portale to moja jedyna szansa. Nadal bardzo słaba, ale nie zerowa tak jak w normalnym życiu.


maku2 napisał/a:

Nie będziesz miał sukcesów jeżeli sam w nie nie wierzysz - zmień swoje nastawienie, nie bój się porażek one nas wzmacniają ale jeżeli sam w to wierzysz.

Porażki to coś, czego nie powinno być. Kto chce mieć faceta, który ma same porażki? Jeśli mam mieć dziewczynę, to nie mogę mieć porażek. Taki facet to tylko pośmiewisko i naraża dziewczynę na wstyd przed innymi.


maku2 napisał/a:

10 Ciebie zleje 11-ta odpowie.
Przestań się bać.

Nie da rady.

669

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
Gary napisał/a:

Doooookładnie. Oni tam są. I one tam są.
Więc trzeba tam być. smile W jakimś jednym miejscu musi być dużo kobiet i mężczyzn.
Na przykład w liceum... albo na studiach... smile a jak ten czas minął, to gdzieś tam gdzie chodzą koledzy i koleżanki @twojesłowo. smile

Ale te dziewczyny nie spojrzą na byle kogo.

Ale Ciebie tam nie było, nie ma... więc nie wiesz. Mówisz o rzeczach, których nie znasz.

670 Ostatnio edytowany przez twojeslowo (2023-01-16 13:33:54)

Odp: Być Chadem?
Gary napisał/a:

Doooookładnie. Oni tam są. I one tam są.
Więc trzeba tam być. smile W jakimś jednym miejscu musi być dużo kobiet i mężczyzn.
Na przykład w liceum... albo na studiach... smile a jak ten czas minął, to gdzieś tam gdzie chodzą koledzy i koleżanki @twojesłowo. smile

Dodam, że nawet przyszły król UK William, ani urodziwy, ani dobry w small talk'u, nawet średnio zainteresowany związkiem, chodził na imprezy, i bawił się do rana z dziewczynami, Kate jakoś wytrwała smile. Nie ma lepszego miejsca niż dyskoteka, na spontaniczne poznawanie się ludzi. Wspomniany kolega, już dawno po studiach, raz tylko umówił się przez aplikację, i zaraz po tym szybko skasował. Powiedział, że nie będzie w tym uczestniczył, woli pójść na dupeczki i w realu sobie sam wybrać. W domyśle na zawsze, ale jak chcą na raz, to też pewnie nie odmówi big_smile. Kolega lubi kobiety.

Gary napisał/a:

Zaraz ktoś zakrzyknie, że nie chce takiej mężatki ani singielki, co z kimś się całowała, obmacywała. Znam małżeństwa, które tak zaczynały. smile Z wierzchu wyglądają na szczęśliwych po 20 latach, dzieci dorosłe.

To niech idą do zakonu. Tam mają przynajmniej pewność, choć i to nie wiadomo. A niby z kim te dziewczyny, mężatki, singielki, się całują, obmacywują? Z kartonem? Obmacują je żonaci, single, studenci, przyjezdni. Tutaj rachunki są wyrównane big_smile.

Gary napisał/a:

Znam małżeństwa, które tak zaczynały. smile Z wierzchu wyglądają na szczęśliwych po 20 latach, dzieci dorosłe.

Wszyscy tak zaczynaliśmy big_smile. Aplikacje, które pojawiły się w ostatnich 10/15 latach powinny być tylko dodatkiem, a nie jedynym źródłem pozyskania nowych znajomości. Poza tym, im wyższa inflacja, tym się ludzie więcej chcą bawić, taka moja środowiskowa obserwacja smile.

671

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:

Ale te dziewczyny nie spojrzą na byle kogo. Jednak trzeba coś mieć w sobie. Tamci ludzie wymienieni przez twojeslowo na 100% mieli coś super w sobie.

Jak ktoś jest taki jak ja, to nie ma szans, nie pozna nikogo, nikt na kogoś takiego nie spojrzy. Bo po co?

Zgadzam się. Po co robić coś, co i tak nie przyniesie żadnego rezultatu?

672 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2023-01-16 13:46:34)

Odp: Być Chadem?
Gary napisał/a:

Ale Ciebie tam nie było, nie ma... więc nie wiesz. Mówisz o rzeczach, których nie znasz.

Ale czemu by tam miało być inaczej? W szkole/na studiach/w pracy, zawsze byłem nikim dla dziewczyn. Co najwyżej kolegą. I to takim niezbyt wartym uwagi.

Ja się nie wyróżniam niczym. Więc też nikt na mnie nie spojrzy.


Tak, nigdy nie byłem w żadnym klubie, na żadnej dyskotece. Nie lubię takiego czegoś. Nie wiedziałbym jak się ubrać do takiego miejsca, jak się zachowywać i co robić. Siedziałbym cały czas na jakimś krześle, ewentualnie podpierał ścianę. Nie umiem tańczyć, nie umiem się bawić. Czy ktoś by się zainteresował takim zerem? Nie. Kiedyś mi jedna koleżanka powiedziała, że nie nadaję się na faceta bo jestem zbyt grzeczny, zbyt miły, zbyt spokojny.

Sporo z Was chodzi gdzieś ze znajomymi, gdybym ja miał z kim, to może też bym chodził. Ale nie mam. Nie miał mi kto pokazać jak wygląda życie, jak wyglądają relacje między ludźmi, itp. Jestem 20 lat do tyłu. Dzieciaki w szkole średniej bardziej się nadają do związku niż ja.

673 Ostatnio edytowany przez Goldi02 (2023-01-16 13:53:53)

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
Gary napisał/a:

Ale Ciebie tam nie było, nie ma... więc nie wiesz. Mówisz o rzeczach, których nie znasz.

Ale czemu by tam miało być inaczej? W szkole/na studiach/w pracy, zawsze byłem nikim dla dziewczyn. Co najwyżej kolegą. I to takim niezbyt wartym uwagi.

Ja się nie wyróżniam niczym. Więc też nikt na mnie nie spojrzy.


Tak, nigdy nie byłem w żadnym klubie, na żadnej dyskotece. Nie lubię takiego czegoś. Nie wiedziałbym jak się ubrać do takiego miejsca, jak się zachowywać i co robić. Siedziałbym cały czas na jakimś krześle, ewentualnie podpierał ścianę. Nie umiem tańczyć, nie umiem się bawić. Czy ktoś by się zainteresował takim zerem? Nie. Kiedyś mi jedna koleżanka powiedziała, że nie nadaję się na faceta bo jestem zbyt grzeczny, zbyt miły, zbyt spokojny.

Sporo z Was chodzi gdzieś ze znajomymi, gdybym ja miał z kim, to może też bym chodził. Ale nie mam. Nie miał mi kto pokazać jak wygląda życie, jak wyglądają relacje między ludźmi, itp. Jestem 20 lat do tyłu. Dzieciaki w szkole średniej bardziej się nadają do związku niż ja.

Zdradzę Ci sekret. 99% społeczeństwa i wszyscy z tego forum są NIKIM, są zwyczajni, przeciętni.
Z 99% dozą prawdopodobieństwa wszystkie kobiety które spotkałeś były zwyczajne.

Sam sobie wyobrażasz najgorszy scenariusz. Nie widzisz rzeczywistości taką jaka jest.

Rzeczywistość jest taka, że 99% społeczeństwa nie umie zagadywać do płci przeciwnej, stresuje się tak samo jak Ty, odbiera to tak samo jak Ty.
Co ich różni od Ciebie? To, żę przezwyciężają strach i próbują walczyć o lepsze jutro. Ty po prostu stoisz w miejscu, a ten kto stoi w miejscu ten się cofa.\

Naczytałeś i naoglądałeś się baaardzo szkodliwych materiałów na youtubie i teraz zbierasz tego plony. Prawda jest taka, że kobieta to zwykły człowiek, jak ja Ty i 99% społeczeństwa.
Tak, są nadludzie. Ale takich nie spotkasz na ulicy czy w biedronce smile

Swoją drogą jesteś strasznym egoistą.

674

Odp: Być Chadem?
Goldi02 napisał/a:

Swoją drogą jesteś strasznym egoistą.

Niby czemu? Bo wiem, że jestem nikim i nie zasługuję na żadną bliskość?


Goldi02 napisał/a:

Naczytałeś i naoglądałeś się baaardzo szkodliwych materiałów na youtubie i teraz zbierasz tego plony. Prawda jest taka, że kobieta to zwykły człowiek, jak ja Ty i 99% społeczeństwa.
Tak, są nadludzie. Ale takich nie spotkasz na ulicy czy w biedronce smile

Mam takie zdanie o sobie, bo widzę jak jest, skoro przez całe życie nic mi nie wyszło. Wnioski się same nasuwają.

Tak, kobieta też człowiek. Ale też ma swoje wymagania. A ja ich nie spełnię. Nie jestem w stanie. Nawet coś, co ja uważałbym za mój plus, to dla kobiet jest minusem.

Są nadludzie, ale też są podludzie. Myślę, że to np. ja. Ostatnio jedna osoba z tego forum zadała pytanie "kim jest prawdziwy mężczyzna". Ja uważam, że mając 32 lata nie powinienem się nazywać mężczyzną, bo nie zasługuję na to. Nie spełniam nic, co by pozwoliłoby mi na takie miano.

675

Odp: Być Chadem?

Jakiś człowiek idź jęczeć do swojego tematu, każdego z tamtąd wyganiałaś to po co tu siejesz defetyzm? Brak atencji i głaskania po główce? Kiedyś zrozumiesz ze kobiety nie cierpią marud i ignorantów.

676 Ostatnio edytowany przez twojeslowo (2023-01-16 14:20:23)

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
Goldi02 napisał/a:

Swoją drogą jesteś strasznym egoistą.

Niby czemu? Bo wiem, że jestem nikim i nie zasługuję na żadną bliskość?


Goldi02 napisał/a:

Naczytałeś i naoglądałeś się baaardzo szkodliwych materiałów na youtubie i teraz zbierasz tego plony. Prawda jest taka, że kobieta to zwykły człowiek, jak ja Ty i 99% społeczeństwa.
Tak, są nadludzie. Ale takich nie spotkasz na ulicy czy w biedronce smile

Mam takie zdanie o sobie, bo widzę jak jest, skoro przez całe życie nic mi nie wyszło. Wnioski się same nasuwają.

Tak, kobieta też człowiek. Ale też ma swoje wymagania. A ja ich nie spełnię. Nie jestem w stanie. Nawet coś, co ja uważałbym za mój plus, to dla kobiet jest minusem.

Są nadludzie, ale też są podludzie. Myślę, że to np. ja. Ostatnio jedna osoba z tego forum zadała pytanie "kim jest prawdziwy mężczyzna". Ja uważam, że mając 32 lata nie powinienem się nazywać mężczyzną, bo nie zasługuję na to. Nie spełniam nic, co by pozwoliłoby mi na takie miano.

Masz w sobie gen samobójcy. Jeśli nie będziesz leczył depresji, najpewniej je popełnisz. Użytkownicy tego forum nie są w stanie brać tej odpowiedzialności za ciebie, ani Ci pomoc. Odstaw porno, wyprowadź się od rodziców, zacznij leczyć depresję psychiatrycznie, idź na terapię do dobrego terapeuty. W tej chwili nie myślisz logicznie, masz zaburzoną percepcję i problemy adaptacyjne. Tylko Ty jesteś w stanie sam sobie pomóc.

677 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2023-01-16 14:26:01)

Odp: Być Chadem?
twojeslowo napisał/a:

Masz w sobie gen samobójcy. Jeśli nie będziesz leczył depresji, najpewniej je popełnisz. Użytkownicy tego forum nie są w stanie brać tej odpowiedzialności za ciebie, ani Ci pomoc. Odstaw porno, wyprowadź się od rodziców, zacznij leczyć depresję psychiatrycznie, idź na terapię do dobrego terapeuty. W tej chwili nie myślisz logicznie, masz zaburzoną percepcję i problemy adaptacyjne. Tylko Ty jesteś w stanie sam sobie pomóc.

Mieszkam sam od 12 lat. Chodzę na terapię. Dzisiaj znowu zacząłem brać tabletki od psychiatry.

Tylko problem jest taki, że mi się pogarsza od życia w samotności... Jak nie poznam kogoś, to mi odbije do końca. Nie da się każdego dnia życia spędzać samotnie. Tylko że nie poznam... Nawet nie mam szans mieć bliższych znajomych, każdy ma przecież swoje życie.

EDIT: Odpowiedź na ten (lub poprzednie) post proszę napisać w moim temacie.

678 Ostatnio edytowany przez Goldi02 (2023-01-16 14:30:21)

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
Goldi02 napisał/a:

Swoją drogą jesteś strasznym egoistą.

Niby czemu? Bo wiem, że jestem nikim i nie zasługuję na żadną bliskość?


Goldi02 napisał/a:

Naczytałeś i naoglądałeś się baaardzo szkodliwych materiałów na youtubie i teraz zbierasz tego plony. Prawda jest taka, że kobieta to zwykły człowiek, jak ja Ty i 99% społeczeństwa.
Tak, są nadludzie. Ale takich nie spotkasz na ulicy czy w biedronce smile

Mam takie zdanie o sobie, bo widzę jak jest, skoro przez całe życie nic mi nie wyszło. Wnioski się same nasuwają.

Tak, kobieta też człowiek. Ale też ma swoje wymagania. A ja ich nie spełnię. Nie jestem w stanie. Nawet coś, co ja uważałbym za mój plus, to dla kobiet jest minusem.

Są nadludzie, ale też są podludzie. Myślę, że to np. ja. Ostatnio jedna osoba z tego forum zadała pytanie "kim jest prawdziwy mężczyzna". Ja uważam, że mając 32 lata nie powinienem się nazywać mężczyzną, bo nie zasługuję na to. Nie spełniam nic, co by pozwoliłoby mi na takie miano.

A ja wiem. Masz ręce, nogi, nie jesteś niepełnosprawny, jesteś młody (tak, 32 lata to młody wiek w którym można zmienić swoje życie o 180 stopni). Mieszkasz w cywilizowanym kraju. Nie najlepszym, ale nie najgorszym. Polska to tak średni kraj do życia. Dobry kraj. Mieszkasz w kraju który daje duże możliwości. Trzeba tylko po nie sięgnąć.
Moim zdaniem jesteś wygrywem. Myślę, że tak 80% całego świata ma gorzej od Ciebie.

Widzisz? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia jak to mówią.

679

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
twojeslowo napisał/a:

Masz w sobie gen samobójcy. Jeśli nie będziesz leczył depresji, najpewniej je popełnisz. Użytkownicy tego forum nie są w stanie brać tej odpowiedzialności za ciebie, ani Ci pomoc. Odstaw porno, wyprowadź się od rodziców, zacznij leczyć depresję psychiatrycznie, idź na terapię do dobrego terapeuty. W tej chwili nie myślisz logicznie, masz zaburzoną percepcję i problemy adaptacyjne. Tylko Ty jesteś w stanie sam sobie pomóc.

Mieszkam sam od 12 lat. Chodzę na terapię. Dzisiaj znowu zacząłem brać tabletki od psychiatry.

Tylko problem jest taki, że mi się pogarsza od życia w samotności... Jak nie poznam kogoś, to mi odbije do końca. Nie da się każdego dnia życia spędzać samotnie. Tylko że nie poznam... Nawet nie mam szans mieć bliższych znajomych, każdy ma przecież swoje życie.

EDIT: Odpowiedź na ten (lub poprzednie) post proszę napisać w moim temacie.

Dążysz do samobójstwa, a nie do pracy nad sobą, poznania kogoś. Taka jest prawda. Nic na to użytkownicy nie poradzą.

680

Odp: Być Chadem?
Psycholog Na Niby napisał/a:

Kiedyś zrozumiesz ze kobiety nie cierpią marud i ignorantów.

W punkt! Nic tak mnie nie odstrasza od faceta jak wieczne malkontenctwo i przekonanie, że o własnej nieomylności. Skoro coś Cię uwiera, to nie siadaj z płaczem w kącie z oczekiwaniem na śmierć, tylko zastanów się co możesz zrobić żeby to zmienić. A uwierz mi, można dużo. Potrzebujesz tylko do tego dojrzeć. Mówi Ci to ktoś, kto 11 lat bujał się z depresją i myślami samobójczymi.

681

Odp: Być Chadem?
titty napisał/a:
Psycholog Na Niby napisał/a:

Kiedyś zrozumiesz ze kobiety nie cierpią marud i ignorantów.

W punkt! Nic tak mnie nie odstrasza od faceta jak wieczne malkontenctwo i przekonanie, że o własnej nieomylności. Skoro coś Cię uwiera, to nie siadaj z płaczem w kącie z oczekiwaniem na śmierć, tylko zastanów się co możesz zrobić żeby to zmienić. A uwierz mi, można dużo. Potrzebujesz tylko do tego dojrzeć. Mówi Ci to ktoś, kto 11 lat bujał się z depresją i myślami samobójczymi.

No i widac z marudy z depresja zmieniles/as sie w ignoranta. Gratuluje.

Ludzie, ktorzy sa zestresowani spotykaja sie z realnym odrzuceniem.
Oni sobie tego nie wyobrazaja, nie przesadzaja.
Oczekuja bycia odrzuconymi i sa w rzeczywistosci odrzucani.

Czesto probuja zmienic swoje oczekiwania i przekonuja sie, ze zostana zaakceptowani - ale to niczego nie zmienia (nadal sa odrzucani) w konsekwencji czego utwierdzaja sie jedynie w bezsensownosci udawania.

Dlaczego ludzie z depresja sa odrzucani?
Bo wiekszosc ludzi (w tym masa na tym forum) radzi sobie ze swoim wlasnym stresem udajac, ze jest ok.
Natomiast osoba, ktora nie chce udawac ze jest ponad swoimi problemami (np. nie oklamuje sie o wlasnej niezaleznosci, o innych psychoterapeutycznych frazesach ze najwazniejsze to "pokochac siebie" itp.) przypomina innym o tym, ze te problemy (np. samotnosc, pustka) ich rowniez dotycza odkrywajac przed nimi ich wlasny falsz, ktory na co dzien pozwala im nie widziec.

To oczywiscie budzi silny lek, ktory z kolei budzi wrogosc a ta prowadzi do odrzucenia.

Zyjemy w absrudalnie chorej kulturze, w ktorej ciagnie nas do spedzania czasu z ludzmi, ktorzy udaja, ze wszystko jest w porzadku zamiast z ludzmi, ktorzy potrzebuja pomocy najbardziej.

Czas to zmienic.
Nie udawac.
Udawalismy juz wystarczajaco dlugo i jest coraz gorzej.

682 Ostatnio edytowany przez twojeslowo (2023-01-16 18:04:14)

Odp: Być Chadem?
JohnyBravo777 napisał/a:

No i widac z marudy z depresja zmieniles/as sie w ignoranta. Gratuluje.

Ludzie, ktorzy sa zestresowani spotykaja sie z realnym odrzuceniem.
Oni sobie tego nie wyobrazaja, nie przesadzaja.
Oczekuja bycia odrzuconymi i sa w rzeczywistosci odrzucani.

Czesto probuja zmienic swoje oczekiwania i przekonuja sie, ze zostana zaakceptowani - ale to niczego nie zmienia (nadal sa odrzucani) w konsekwencji czego utwierdzaja sie jedynie w bezsensownosci udawania.

Dlaczego ludzie z depresja sa odrzucani?
Bo wiekszosc ludzi (w tym masa na tym forum) radzi sobie ze swoim wlasnym stresem udajac, ze jest ok.
Natomiast osoba, ktora nie chce udawac ze jest ponad swoimi problemami (np. nie oklamuje sie o wlasnej niezaleznosci, o innych psychoterapeutycznych frazesach ze najwazniejsze to "pokochac siebie" itp.) przypomina innym o tym, ze te problemy (np. samotnosc, pustka) ich rowniez dotycza odkrywajac przed nimi ich wlasny falsz, ktory na co dzien pozwala im nie widziec.

To oczywiscie budzi silny lek, ktory z kolei budzi wrogosc a ta prowadzi do odrzucenia.

Zyjemy w absrudalnie chorej kulturze, w ktorej ciagnie nas do spedzania czasu z ludzmi, ktorzy udaja, ze wszystko jest w porzadku zamiast z ludzmi, ktorzy potrzebuja pomocy najbardziej.

Czas to zmienic.
Nie udawac.
Udawalismy juz wystarczajaco dlugo i jest coraz gorzej.

Ten pan jest dorosły. Narcystycznie skupiony wokół siebie i swojego cierpienia. Lubi to. W systemie, w którym żyjemy, ma dostęp do zaawansowanej wiedzy i wsparcia pscyhologicznego, leczenia. Pracuje, mieszka w mieście, ma pieniądze, nie jest zależny finansowo. Nie korzysta z tej pomocy, tak aby było skutecznie. Lubi swój pociąg do śmierci i uzależnienie. Nic nie zrobisz. On to lubi, inaczej chciałby to zmienić, wyrwać się z tego za wszelką cenę. On tak, jak jest, lubi. Inaczej nie chce. Ludzie przetrwali obozy koncentracyjne, jeśli ich nie zabili, bo chcieli. A ten pan ma dach nad głową, ciepłe jedzenie, własne pieniadze i narzeka. On nie chce żyć i chce też wciągnąć innych do tego. Dlatego tu jest.

683

Odp: Być Chadem?

No to może jakiś kolega, który był incelem (czyli w celibacie i nie z własnej woli), opowie jak z tego wyszedł...? Są jakieś przykłady?

684 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-01-16 18:33:08)

Odp: Być Chadem?
twojeslowo napisał/a:

ma dostęp do zaawansowanej wiedzy i wsparcia pscyhologicznego, leczenia. Pracuje, mieszka w mieście, ma pieniądze, nie jest zależny finansowo. Nie korzysta z tej pomocy, tak aby było skutecznie.

Takich ludzi jest mnostwo.
To nie jest problem indywidualny tylko problem spoleczny.

Jesli ktos "Nie korzysta z tej pomocy, tak aby było skutecznie" to zanim zaczniemy mowic o genach samobojcy, nalezy obalic duzo prostsze wytlumaczenie tej sytuacji - moze ta pomoc w rzeczywistosci nie jest taka skuteczna (a jesli dla kogos taka sie okazala to to czy taka okazuje sie byc w kazdym przypadku).

Jesli np. zostalem zaatakowany nozem (jak w jednym z tematow na forum) i mam PTSD (boje sie isc ulica po ciemku, wejsc do parku itp.) to potrzebuje konkretnej pomocy:
- Chce wiedziec dlaczego tak sie stalo
- Tym samym, w jaki sposob moge przewidziec, ze cos takiego moze sie stac zanim sie wydarzy (wiec dopoki nie widze tych sygnalow moge byc spokojny)
- I co zrobic gdy zauwaze sygnaly nadchodzacego niebezpieczenstwa aby go uniknac.

Wizyta u psychoterapeuty, ktory mi pomoze "isc dalej" bez odpowiedzi na te 3 kluczowe pytania krytyczne dla mojego bezpieczenstwa jest bez sensu.
Co z tego, ze zbuduje poczucie bezpieczenstwa jesli nie stoi za nim rzeczywiste, fizyczne bezpieczenstwo?

To jest wlasnie udawanie.
Udajac i upraszczajac problemy tylko krzywdzimy siebie i innych.

Musimy widziec zagrozenia tam gdzie sa i szukac na nie wspolnych, spolecznych rozwiazan.
Nie rozwiazan we wlasnej glowie.

685

Odp: Być Chadem?

Każdy z Was ma coś do zrobienia poza ekranem smartfona, albo w rozmowach z innym uczestnikiem forum, który nie będzie was obrażać.
Jest sens poświęcać  swój czas i energię takim osobom jak kolega?
Przecież Oni o tak z tego nie korzystają..

686

Odp: Być Chadem?
Gary napisał/a:

No to może jakiś kolega, który był incelem (czyli w celibacie i nie z własnej woli), opowie jak z tego wyszedł...? Są jakieś przykłady?

Gary, już u podstaw incelstwa leży kwestia względna. Dlaczego? Bo bez foty absolutnie nie stwierdzimy czy dany gość nie jest incelem z własnej woli,bo jednak gdyby tylko chciał,to znajdzie się kilka chętnych. A nawet jeśli my stwierdzimy na podstawie foty: "Tak gościu, masz faktycznie przejebane...",to i tak może się okazać że są jakieś 2 chętne... I człon "involuntary" idzie się... wink

Natomiast naprawdę mi żal "Jakiegoś...",bo może się okazać że on obiektywnie ma przejebane i wtedy bajki w stylu "każda potwora..." można sobie wsadzić.

687

Odp: Być Chadem?
Ela210 napisał/a:

Każdy z Was ma coś do zrobienia poza ekranem smartfona, albo w rozmowach z innym uczestnikiem forum, który nie będzie was obrażać.
Jest sens poświęcać  swój czas i energię takim osobom jak kolega?
Przecież Oni o tak z tego nie korzystają..

Ja korzystam, ale to nic nie daje. Robię wszystko, co się da, ale bez efektu. Tylko że mi nie jest potrzebna pomoc, tylko dziewczyna.

688

Odp: Być Chadem?
JohnyBravo777 napisał/a:

Ludzie, ktorzy sa zestresowani spotykaja sie z realnym odrzuceniem.
Oni sobie tego nie wyobrazaja, nie przesadzaja.
Oczekuja bycia odrzuconymi i sa w rzeczywistosci odrzucani.

Czesto probuja zmienic swoje oczekiwania i przekonuja sie, ze zostana zaakceptowani - ale to niczego nie zmienia (nadal sa odrzucani) w konsekwencji czego utwierdzaja sie jedynie w bezsensownosci udawania.

Dlaczego ludzie z depresja sa odrzucani?
Bo wiekszosc ludzi (w tym masa na tym forum) radzi sobie ze swoim wlasnym stresem udajac, ze jest ok.
Natomiast osoba, ktora nie chce udawac ze jest ponad swoimi problemami (np. nie oklamuje sie o wlasnej niezaleznosci, o innych psychoterapeutycznych frazesach ze najwazniejsze to "pokochac siebie" itp.) przypomina innym o tym, ze te problemy (np. samotnosc, pustka) ich rowniez dotycza odkrywajac przed nimi ich wlasny falsz, ktory na co dzien pozwala im nie widziec.

To oczywiscie budzi silny lek, ktory z kolei budzi wrogosc a ta prowadzi do odrzucenia.

Zyjemy w absrudalnie chorej kulturze, w ktorej ciagnie nas do spedzania czasu z ludzmi, ktorzy udaja, ze wszystko jest w porzadku zamiast z ludzmi, ktorzy potrzebuja pomocy najbardziej.

Czas to zmienic.
Nie udawac.
Udawalismy juz wystarczajaco dlugo i jest coraz gorzej.

Przede wszystkim z odrzuceniem spotykają się osoby, których obecność liczy się na minus dla innych. Bo po co ludzie robią różne rzeczy, zwłaszcza jeśli chodzi o czas wolny/rozrywkę/rzeczy nieobowiązkowe? Żeby im było lepiej (przyjemniej/weselej/ciekawiej itd.).
I teraz: czy spędzanie czasu z kimś, kto cały czas smęci, jest marudny, przygnębiony, nie widzi sensu w niczym i generalnie roztacza tylko negatywną energię, będzie czymś, czego ktokolwiek szuka? Chce? Czy taka osoba będzie wnosiła cokolwiek pozytywnego, dobrego do życia innych? Czy raczej będzie ich ciągnąć w dół ponurym nastawieniem, psuć atmosferę, wypompowywać z energii czy choćby nudzić?
I wiesz, to się może wydawać niesprawiedliwe, ale życie mamy jedno. I w nim mamy ograniczoną ilość czasu na kontakty z innymi. Ja zatem wolę, żeby te kontakty były dla mnie satysfakcjonujące, przyjemne i, powiedzmy, ubogacały mnie; przynosiły mi coś dobrego - energię, humor, inspirację do zrobienia czegoś itd. I żebym po takim spotkaniu czuła się lepiej, a nie gorzej niż przed nim.

689

Odp: Być Chadem?
Psycholog Na Niby napisał/a:

jakis_czlowiek w temacie „Być Chadem?”, widziałem już wszystko.

Jeśli widziałeś już wszystko, to znaczy, że pora umierać...

690

Odp: Być Chadem?
rakastankielia napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Każdy z Was ma coś do zrobienia poza ekranem smartfona, albo w rozmowach z innym uczestnikiem forum, który nie będzie was obrażać.
Jest sens poświęcać  swój czas i energię takim osobom jak kolega?
Przecież Oni o tak z tego nie korzystają..

Ja korzystam, ale to nic nie daje. Robię wszystko, co się da, ale bez efektu. Tylko że mi nie jest potrzebna pomoc, tylko dziewczyna.

Jeśli traktujesz dziewczynę jako antidotum na bycie nieszczęśliwym, to co powiesz i zrobisz, kiedy związek z nią przyniesie Ci rozczarowanie...?

691

Odp: Być Chadem?
JohnyBravo777 napisał/a:
titty napisał/a:
Psycholog Na Niby napisał/a:

Kiedyś zrozumiesz ze kobiety nie cierpią marud i ignorantów.

W punkt! Nic tak mnie nie odstrasza od faceta jak wieczne malkontenctwo i przekonanie, że o własnej nieomylności. Skoro coś Cię uwiera, to nie siadaj z płaczem w kącie z oczekiwaniem na śmierć, tylko zastanów się co możesz zrobić żeby to zmienić. A uwierz mi, można dużo. Potrzebujesz tylko do tego dojrzeć. Mówi Ci to ktoś, kto 11 lat bujał się z depresją i myślami samobójczymi.

No i widac z marudy z depresja zmieniles/as sie w ignoranta. Gratuluje.

Ludzie, ktorzy sa zestresowani spotykaja sie z realnym odrzuceniem.
Oni sobie tego nie wyobrazaja, nie przesadzaja.
Oczekuja bycia odrzuconymi i sa w rzeczywistosci odrzucani.

Czesto probuja zmienic swoje oczekiwania i przekonuja sie, ze zostana zaakceptowani - ale to niczego nie zmienia (nadal sa odrzucani) w konsekwencji czego utwierdzaja sie jedynie w bezsensownosci udawania.

Dlaczego ludzie z depresja sa odrzucani?
Bo wiekszosc ludzi (w tym masa na tym forum) radzi sobie ze swoim wlasnym stresem udajac, ze jest ok.
Natomiast osoba, ktora nie chce udawac ze jest ponad swoimi problemami (np. nie oklamuje sie o wlasnej niezaleznosci, o innych psychoterapeutycznych frazesach ze najwazniejsze to "pokochac siebie" itp.) przypomina innym o tym, ze te problemy (np. samotnosc, pustka) ich rowniez dotycza odkrywajac przed nimi ich wlasny falsz, ktory na co dzien pozwala im nie widziec.

To oczywiscie budzi silny lek, ktory z kolei budzi wrogosc a ta prowadzi do odrzucenia.

Zyjemy w absrudalnie chorej kulturze, w ktorej ciagnie nas do spedzania czasu z ludzmi, ktorzy udaja, ze wszystko jest w porzadku zamiast z ludzmi, ktorzy potrzebuja pomocy najbardziej.

Czas to zmienic.
Nie udawac.
Udawalismy juz wystarczajaco dlugo i jest coraz gorzej.

Johny co byś doradził koledze Jakiemuś? (tylko weź pod uwagę Jego obecny stan).

692 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-01-16 20:56:27)

Odp: Być Chadem?
SaraS napisał/a:

I teraz: czy spędzanie czasu z kimś, kto cały czas smęci, jest marudny, przygnębiony, nie widzi sensu w niczym i generalnie roztacza tylko negatywną energię, będzie czymś, czego ktokolwiek szuka? Chce? Czy taka osoba będzie wnosiła cokolwiek pozytywnego, dobrego do życia innych? Czy raczej będzie ich ciągnąć w dół ponurym nastawieniem, psuć atmosferę, wypompowywać z energii czy choćby nudzić?

Pomysl nad tym dlaczego ktos, kto "cały czas smęci, jest marudny, przygnębiony, nie widzi sensu w niczym" sprawia, ze czujesz negatywna energie i ciagnie Cie w dol.

Dlaczego stan glebokiej watpliwosci i poczucia bezsilnosci w innych ludzi sprawia, ze wielu z nas czuje negatywna energie?
Przeciez ten stan powinien - wrecz przeciwnie - motywowac do pomocy bo widzac, ze realnie pomoglismy komus kto cierpial widzimy, ze nasze zycie robi pozytywna roznice (daje nam zyciowe spelnienie).

Tylko wiekszosc z nas (mimo, ze bysmy chcieli to) nie jest w stanie pomoc (samemu).
I ta swiadomosc wlasnej bezsilnosci nas gleboko niepokoi.
Wiec racjonalizujemy to sobie udajac, ze my chcielismy pomoc (i potrafilismy) tylko to ta druga osoba nie chciala przyjac naszej pomocy bo... (i tutaj wytwor naszej fantazji - np. chce pozostac w tym stanie, wcale nie szuka pomocy, tak jest jej lepiej itp).

I dopoki wspolnym wysilkiem nie zmienimy dynamik spolecznych, ktore uniemozliwiaja pomoc dzielac nas - i w konsekwencji czyniac nas slabymi - bedziemy udawac, ze nasze zycie jest ok, motywowac sie wzajemnie po czym (w chwili przeblysku kontaktu z rzeczywistoscia, gdy nikt nie widzi) srac w gacie w strachu przed znalezieniem sie samemu w podobnych problemach.

693 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-01-16 21:25:16)

Odp: Być Chadem?
JohnyBravo777 napisał/a:
SaraS napisał/a:

I teraz: czy spędzanie czasu z kimś, kto cały czas smęci, jest marudny, przygnębiony, nie widzi sensu w niczym i generalnie roztacza tylko negatywną energię, będzie czymś, czego ktokolwiek szuka? Chce? Czy taka osoba będzie wnosiła cokolwiek pozytywnego, dobrego do życia innych? Czy raczej będzie ich ciągnąć w dół ponurym nastawieniem, psuć atmosferę, wypompowywać z energii czy choćby nudzić?

Pomysl nad tym dlaczego ktos, kto "cały czas smęci, jest marudny, przygnębiony, nie widzi sensu w niczym" sprawia, ze czujesz negatywna energie i ciagnie Cie w dol.

Dlaczego stan glebokiej watpliwosci i poczucia bezsilnosci w innych ludzi sprawia, ze wielu z nas czuje negatywna energie?
Przeciez ten stan powinien - wrecz przeciwnie - motywowac do pomocy bo widzac, ze realnie pomoglismy komus kto cierpial widzimy, ze nasze zycie robi pozytywna roznice (daje nam zyciowe spelnienie).

Tylko wiekszosc z nas (mimo, ze bysmy chcieli to) nie jest w stanie pomoc (samemu).

Bo stan osoby w depresji - marudnej, przygnębionej, nie widzącej sensu w niczym - wysysa z nas samych całą energię a pomoc takiej osobie to syzyfowa praca. To rodzi bezsilność.

694

Odp: Być Chadem?

To co można zaproponować obecnym tu kolegom którzy chcą mieć dziewczyny ale dziewczyny nie chcą ich? Jak i pomóc?

695

Odp: Być Chadem?
JohnyBravo777 napisał/a:

Jesli np. zostalem zaatakowany nozem (jak w jednym z tematow na forum) i mam PTSD (boje sie isc ulica po ciemku, wejsc do parku itp.) to potrzebuje konkretnej pomocy:
- Chce wiedziec dlaczego tak sie stalo
- Tym samym, w jaki sposob moge przewidziec, ze cos takiego moze sie stac zanim sie wydarzy (wiec dopoki nie widze tych sygnalow moge byc spokojny)
- I co zrobic gdy zauwaze sygnaly nadchodzacego niebezpieczenstwa aby go uniknac.

Nie wiem, może zadaj pytanie na forum detektywistycznym, pomogą. Tutaj mamy wątek o relacjach i dupeczkach, zarówno męskich jak i damskich tongue. Na moje oko, kolega ZCZ to klasyczny ukryty narcyz. Pod płaszczykiem depresyjnego misia uszatka, będzie zawsze dążył do skupienia uwagi na sobie i wciągnięcia wszystkich dookoła w swoje bagienko. Na takich niestety terapia nie działa. To są niebezpieczni ludzie.

696 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2023-01-16 22:11:16)

Odp: Być Chadem?
twojeslowo napisał/a:

Ten pan jest dorosły. Narcystycznie skupiony wokół siebie i swojego cierpienia. Lubi to. W systemie, w którym żyjemy, ma dostęp do zaawansowanej wiedzy i wsparcia pscyhologicznego, leczenia. Pracuje, mieszka w mieście, ma pieniądze, nie jest zależny finansowo. Nie korzysta z tej pomocy, tak aby było skutecznie. Lubi swój pociąg do śmierci i uzależnienie. Nic nie zrobisz. On to lubi, inaczej chciałby to zmienić, wyrwać się z tego za wszelką cenę. On tak, jak jest, lubi. Inaczej nie chce. Ludzie przetrwali obozy koncentracyjne, jeśli ich nie zabili, bo chcieli. A ten pan ma dach nad głową, ciepłe jedzenie, własne pieniadze i narzeka. On nie chce żyć i chce też wciągnąć innych do tego. Dlatego tu jest.

Ale przecież masę razy pisałem, ze chodzę na terapię grupową. To czemu cały czas wmawiasz, że nie?


twojeslowo napisał/a:

Tutaj mamy wątek o relacjach i dupeczkach, zarówno męskich jak i damskich tongue

Ile Ty masz lat? 16? "Dupeczki" i "dupeczki". Ja pierdolę...


Nowe_otwarcie napisał/a:
Gary napisał/a:

No to może jakiś kolega, który był incelem (czyli w celibacie i nie z własnej woli), opowie jak z tego wyszedł...? Są jakieś przykłady?

Gary, już u podstaw incelstwa leży kwestia względna. Dlaczego? Bo bez foty absolutnie nie stwierdzimy czy dany gość nie jest incelem z własnej woli,bo jednak gdyby tylko chciał,to znajdzie się kilka chętnych. A nawet jeśli my stwierdzimy na podstawie foty: "Tak gościu, masz faktycznie przejebane...",to i tak może się okazać że są jakieś 2 chętne... I człon "involuntary" idzie się... wink

Natomiast naprawdę mi żal "Jakiegoś...",bo może się okazać że on obiektywnie ma przejebane i wtedy bajki w stylu "każda potwora..." można sobie wsadzić.

Powtarzam, nie uważam się za incela. Za debila i nieogara życiowego - może, ale nie za incela.

Co ma fota do tego? Po prostu jestem aseksualny dla dziewczyn i tyle. Nie pasuje im wygląd, to co robię, co lubię, jaki mam charakter, itp. Nic. Jestem idealnym przykładem faceta, który jest aseksualny dla wszystkich kobiet i się żadnej nie podoba tongue

697

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
twojeslowo napisał/a:

Ten pan jest dorosły. Narcystycznie skupiony wokół siebie i swojego cierpienia. Lubi to. W systemie, w którym żyjemy, ma dostęp do zaawansowanej wiedzy i wsparcia pscyhologicznego, leczenia. Pracuje, mieszka w mieście, ma pieniądze, nie jest zależny finansowo. Nie korzysta z tej pomocy, tak aby było skutecznie. Lubi swój pociąg do śmierci i uzależnienie. Nic nie zrobisz. On to lubi, inaczej chciałby to zmienić, wyrwać się z tego za wszelką cenę. On tak, jak jest, lubi. Inaczej nie chce. Ludzie przetrwali obozy koncentracyjne, jeśli ich nie zabili, bo chcieli. A ten pan ma dach nad głową, ciepłe jedzenie, własne pieniadze i narzeka. On nie chce żyć i chce też wciągnąć innych do tego. Dlatego tu jest.

Ale przecież masę razy pisałem, ze chodzę na terapię grupową. To czemu cały czas wmawiasz, że nie?


twojeslowo napisał/a:

Tutaj mamy wątek o relacjach i dupeczkach, zarówno męskich jak i damskich tongue

Ile Ty masz lat? 16? "Dupeczki" i "dupeczki". Ja pierdolę...

A co złego widzisz w słowie - dupeczka?

698

Odp: Być Chadem?
maku2 napisał/a:

A co złego widzisz w słowie - dupeczka?

Bo brzmi jakby to jakiś niewyżyty małolat pisał. Strasznie takie bez szacunku, uprzedmiotowione, itp.

699 Ostatnio edytowany przez twojeslowo (2023-01-16 22:24:40)

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
maku2 napisał/a:

A co złego widzisz w słowie - dupeczka?

Bo brzmi jakby to jakiś niewyżyty małolat pisał. Strasznie takie bez szacunku, uprzedmiotowione, itp.

Oczywiście, bo jako typowy narcyz czujesz się lepszy, Ty byś tak nie powiedział, nie użyłbyś takich słów. Dlatego też nie pójdziesz na dyskotekę, nie napijesz się alkoholu, nie powygłupiasz się z kolegami od piłki, nie będziesz rozmawiał i dotykał kobiet, nie będziesz podrywał, bo tak robią zwykli ludzie, zwyczajnie chodzą do klubu, piją alkohol, robią gafy, zdradzają, stresują się, ale rozmawiają, budują relacje i popełniają błędy. Ty nie. Ty nie jesteś taki pospolity jak 99% społeczeństwa, Ty jesteś wolny i czysty od tego wszystkiego. Lepszy.

700 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2023-01-16 22:50:33)

Odp: Być Chadem?
twojeslowo napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:
maku2 napisał/a:

A co złego widzisz w słowie - dupeczka?

Bo brzmi jakby to jakiś niewyżyty małolat pisał. Strasznie takie bez szacunku, uprzedmiotowione, itp.

Oczywiście, bo jako typowy narcyz czujesz się lepszy, Ty byś tak nie powiedział, nie użyłbyś takich słów. Dlatego też nie pójdziesz na dyskotekę, nie napijesz się alkoholu, nie powygłupiasz się z kolegami od piłki, nie będziesz rozmawiał i dotykał kobiet, nie będziesz podrywał, bo tak robią zwykli ludzie, zwyczajnie chodzą do klubu, piją alkohol, robią gafy, zdradzają, stresują się, ale rozmawiają, budują relacje i popełniają błędy. Ty nie. Ty nie jesteś taki pospolity jak 99% społeczeństwa, Ty jesteś wolny i czysty od tego wszystkiego. Lepszy.

Nigdzie nie napisałem mądralo, że czuję się lepszy. Ale po cholerę mam traktować ludzi jak przedmioty? Jak chcesz, to ich tak traktuj, Twoja sprawa.

Dla mnie takie rzeczy jak używanie słowa "dupeczki", obmacywanie nieznanych dziewczyn, itp., to jest coś na co normalny człowiek nie powinienem sobie pozwolić. Ciekawe czy będziesz taki mądry, jak kiedyś któraś cię posądzi o molestowanie. Obmacywać to sobie możesz dziewczynę jak z nią będziesz w jakimś związku (poważnym lub mniej), a nie losową osobę, która pewnie sobie tego nie życzy. Tylko nie ma jak zareagować, inaczej byś pewnie w mordę dostał. Patrz za co były pozwy np. w USA. Żeby zostać posądzonym o molestowanie to starczy powoli krzywo spojrzeć. Za obmacywanie byś szedł siedzieć.

Nic tylko pogratulować. Jesteś po prostu ideałem dla kobiet xD


A jeśli tak wygląda codzienność w klubach, to powinni pozamykać takie miejsca. No i jeśli dla ludzie tam chodzących to jest normalne, to ja też nie chciałbym nikogo poznać, kto tam chodzi.

701 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-01-16 22:59:56)

Odp: Być Chadem?
Gary napisał/a:

A jak mieszkasz z rodzicami to nie możesz iść do klubu? Dorosły jesteś przecież...

Dopóki mieszkam z rodzicami nie mogę nawet piwa wypić. W ich słowniku nie istnieją słowa takie jak: samodzielność, niezależność, imprezy czy podryw, a przynajmniej w słowniku matki na pewno nie. Bez wyprowadzenia się nie ma nawet mowy o pójściu do klubu czy gdziekolwiek indziej bez mówienia gdzie idę, na jak długo, o której wrócę i co będę tam robił. Niestety kontrola jest zbyt duża, a nawet jeśli faktycznie nie jest to ja już mam zbyt duże blokady.

Gary napisał/a:

A gdybym był po studiach, lat 25+, zarabiał... i mieszkał z rodzicami, to większość kasy bym przeznaczył na poprawę wizerunku, i na randki.
Randki byłyby w większości spalone. Pasmo niepowodzeń. Same wtopy. Chodziłbym nawet na randki, aby się "przetrzeć" i dojść do wprawy.
Przeczytałbym wszystkie książki i oglądnął wszystkie filmy jakie mogę o podrywie, relacjach.

Na prawdę podziwiam cię za tą niezachwianą wiarę w sukces. Ja nie potrafię tego zrozumieć i w tej akurat kwestii zgadzam się z jakis_czlowiek. Też nie rozumiem jaki jest sens próbować nie tylko mając nikłe szanse powodzenia ale wręcz będąc pewnym porażki. Czy to nie jest jedynie starta czasu, pieniędzy i nerwów?  Sami tu piszecie, że robiąc coś z nastawieniem na porażkę na pewno się nie uda. No to o co w takim razie chodzi? Tak samo te książki i filmy o sztuce podrywu. Już nie raz na tym forum czytałem, że uczenie się tego to głupota, i że stosowanie takich wyuczonych technik od razu odrzuca kobiety. Próbowałem już nie raz oglądać na YT tego typu filmy ale poziom żenady był tak zatrważający, że nie mogłem wytrzymać nawet 10min.

twojeslowo napisał/a:

Obyczajowość się zmieniał. Kobiety teraz same podrywają facetów. Mój kolega nie jest ani przebojowy, imprezowy, ani przystojny. Chłopaki podkręcą się alkoholem, idą na parkiet, są dziewczyny. One są chętne, uśmiechają się, oni tańczą przy nich, zagadują, dotykają. Niektóre mężatki bardzo chętnie na parkiecie się całują, nie protestują jeśli ręka zejdzie na pośladki, chętnie idą na numerki smile. Nie mężatki też. Singielki też, ale niektóre nie, je trzeba uwodzić, umawiać się z nimi, randkować, rozmawiać big_smile.

Łoo Panie to już jest hardcore. Daruje sobie komentarz całego tego posta i tylko zadam pytanie. Drogie Panie czy wam się na prawdę podobają typy tacy jak autor tego posta i jego kolega? Całowanie na parkiecie z mężatkami, ręka na pośladki, numerki itd. Przecież to brzmi jak totalna patola.

Pisaliście, że wszyscy zaczynali od imprez więc mam pytanie czy na prawdę jest to niezbędny element? Czy jednak da się zdobyć dziewczynę bez imprezowania? Same słowa impreza i podryw zawsze źle mi się kojarzyły. Impreza dlatego, że od najmłodszych lat matka wpajała mi, że imprezy to tylko chlanie, ćpanie i ogóle samo zło. Tak na prawdę to ja nawet sam nie wiem czy lubię te imprezy czy nie bo nigdy na dłuższą metę nie miałem możliwości by się o tym przekonać. A podryw od razu kojarzy mi się z przedmiotowym traktowaniem kobiety i z oszukiwaniem i wykorzystywaniem jej. Coś w stylu "Udaję kogoś kim nie jestem żeby zmanipulować dziewczynę i dostać od niej to czego chcę".

Pisaliście jeszcze żeby zmienić nastawienie i zacząć się uśmiechać ale wiecie, że tego się nie da zrobić z dnia na dzień. Powiem więcej, jeśli ktoś robił to bardzo rzadko lub nigdy to pozytywne nastawienie do życia i uśmiech będzie dla niego porównywalne z wspięciem się na Mount Everest. Ja teraz dzięki terapii powoli zaczynam się tego uczyć.

I na koniec jeszcze jedno pytanie. Piszecie o tym żeby się zmusić i zacząć chodzić na te imprezy czy żeby próbować podrywać. Czy na prawdę zmuszając się do tego da się osiągnąć pozytywny rezultat, kiedy cały czas będę negatywnie nastawiony i przekonany, że nic z tego nie wyjdzie?

702 Ostatnio edytowany przez twojeslowo (2023-01-16 23:01:05)

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:

Nigdzie nie napisałem mądralo, że czuję się lepszy.

Za to dziś opisałeś nam tu, jak bardzo sobą gardzisz. Nie znam człowieka, który gardząc sobą, lubi innych. Zbroja cnotki-niewinnki potrzebna jest Ci po to, aby choć przez chwilę poczuć się lepiej. Inaczej byłoby strasznie, trzeba by było nad sobą pracować, byłbyś jednym z nas big_smile. 

jakis_czlowiek napisał/a:

Dla mnie takie rzeczy jak używanie słowa "dupeczki", obmacywanie nieznanych dziewczyn, itp., to jest coś na co normalny człowiek nie powinienem sobie pozwolić.

Uuuuuu, mocniej się nie da? Jeszcze palcem pogróź, a później obejrzyj pornola big_smile.

jakis_czlowiek napisał/a:

Nic tylko pogratulować. Jesteś po prostu ideałem dla kobiet xD

Wiem big_smile.

703

Odp: Być Chadem?
SaraS napisał/a:

... życie mamy jedno. I w nim mamy ograniczoną ilość czasu na kontakty z innymi. .... kontakty były dla mnie satysfakcjonujące, przyjemne i, powiedzmy, ubogacały mnie; przynosiły mi coś dobrego - energię, humor, inspirację do zrobienia czegoś itd. I żebym po takim spotkaniu czuła się lepiej, a nie gorzej niż przed nim.

Nooo... pobudza wyobraźnię... nie powiem, nie powiem... smile smile Zdecydowanie właściwa droga postępowania. smile

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

704

Odp: Być Chadem?

Gary to Ty ? smile

705 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2023-01-16 23:10:26)

Odp: Być Chadem?
Shinigami napisał/a:
Gary napisał/a:

A jak mieszkasz z rodzicami to nie możesz iść do klubu? Dorosły jesteś przecież...

Dopóki mieszkam z rodzicami nie mogę nawet piwa wypić. W ich słowniku nie istnieją słowa takie jak: samodzielność, niezależność, imprezy czy podryw, a przynajmniej w słowniku matki na pewno nie. Bez wyprowadzenia się nie ma nawet mowy o pójściu do klubu czy gdziekolwiek indziej bez mówienia gdzie idę, na jak długo, o której wrócę i co będę tam robił. Niestety kontrola jest zbyt duża, a nawet jeśli faktycznie nie jest to ja już mam zbyt duże blokady.

Heh, miałem tak samo. Jaka ulga była jak się wyprowadziłem na studia. A i tak jak wracałem czasem na weekend to były kłótnie. Nawet jak byłem przed 30stką, to mi robili awanturę, że nie wstaję rano w niedzielę do kościoła tongue

Główna zasada: nasz dom, nasze zasady.


Shinigami napisał/a:

Na prawdę podziwiam cię za tą niezachwianą wiarę w sukces. Ja nie potrafię tego zrozumieć i w tej akurat kwestii zgadzam się z jakis_czlowiek. Też nie rozumiem jaki jest sens próbować nie tylko mając nikłe szanse powodzenia ale wręcz będąc pewnym porażki. Czy to nie jest jedynie starta czasu, pieniędzy i nerwów?  Sami tu piszecie, że robiąc coś z nastawieniem na porażkę na pewno się nie uda. No to o co w takim razie chodzi? Tak samo te książki i filmy o sztuce podrywu. Już nie raz na tym forum czytałem, że uczenie się tego to głupota, i że stosowanie takich wyuczonych technik od razu odrzuca kobiety. Próbowałem już nie raz oglądać na YT tego typu filmy ale poziom żenady był tak zatrważający, że nie mogłem wytrzymać nawet 10min.

Mi wystarczy, że jak spotkam się raz na ruski rok z jakąś dziewczyną na spotkaniu zapoznawczym (bo ciężko to randką nazwać), to płacę za nią. Zawsze. I nic z tego nie mam, prócz ghostingu. Gdybym miał jeszcze jeździćm, wydawać dodatkową kasę, to bym zbankrutował.


Shinigami napisał/a:

Łoo Panie to już jest hardcore. Daruje sobie komentarz całego tego posta i tylko zadam pytanie. Drogie Panie czy wam się na prawdę podobają typy tacy jak autor tego posta i jego kolega? Całowanie na parkiecie z mężatkami, ręka na pośladki, numerki itd. Boooże przecież to brzmi jak totalna patola.

No przecież to samo napisałem. Dla mnie to jakiś niewyżyty dzieciak. Niestety świat działa tak, że tacy jak on się podobają dziewczynom i to oni kogoś znajdą...


Shinigami napisał/a:

Pisaliście, że wszyscy zaczynali od imprez więc mam pytanie czy na prawdę jest to niezbędny element? Czy jednak da się zdobyć dziewczynę bez imprezowania? Same słowa impreza i podryw zawsze źle mi się kojarzyły. Impreza dlatego, że od najmłodszych lat matka wpajała mi, że imprezy to tylko chlanie, ćpanie i ogóle samo zło. Tak na prawdę to ja nawet sam nie wiem czy lubię te imprezy czy nie bo nigdy na dłuższą metę nie miałem możliwości by się o tym przekonać. A podryw od razu kojarzy mi się z przedmiotowym traktowaniem kobiety i z oszukiwaniem i wykorzystywaniem jej. Coś w stylu "Udaję kogoś kim nie jestem żeby zmanipulować dziewczynę i dostać od niej to czego chcę".

Ja też nie mam dobrego zdania o imprezach/klubach. Ale mam wrażenie, że dla dziewczyn w tych czasach to jest must have, a facet, który nie chodzi na imprezy jest nudny i do odstrzału.


Shinigami napisał/a:

I na koniec jeszcze jedno pytanie. Piszecie o tym żeby się zmusić i zacząć chodzić na te imprezy czy żeby próbować podrywać. Czy na prawdę zmuszając się do tego da się osiągnąć pozytywny rezultat, kiedy cały czas będę negatywnie nastawiony i przekonany, że nic z tego nie wyjdzie?

No z jednej strony mówią, że mamy nie robić czegoś przeciwko sobie, nie zmieniać się dla kogoś. A potem wymagają jednak tego tongue

706

Odp: Być Chadem?
jakis_czlowiek napisał/a:
Shinigami napisał/a:
Gary napisał/a:

A jak mieszkasz z rodzicami to nie możesz iść do klubu? Dorosły jesteś przecież...

Dopóki mieszkam z rodzicami nie mogę nawet piwa wypić. W ich słowniku nie istnieją słowa takie jak: samodzielność, niezależność, imprezy czy podryw, a przynajmniej w słowniku matki na pewno nie. Bez wyprowadzenia się nie ma nawet mowy o pójściu do klubu czy gdziekolwiek indziej bez mówienia gdzie idę, na jak długo, o której wrócę i co będę tam robił. Niestety kontrola jest zbyt duża, a nawet jeśli faktycznie nie jest to ja już mam zbyt duże blokady.

Heh, miałem tak samo. Jaka ulga była jak się wyprowadziłem na studia. A i tak jak wracałem czasem na weekend to były kłótnie. Nawet jak byłem przed 30stką, to mi robili awanturę, że nie wstaję rano w niedzielę do kościoła tongue

Główna zasada: nasz dom, nasze zasady.

jakis_czlowiek napisał/a:
twojeslowo napisał/a:

Tutaj mamy wątek o relacjach i dupeczkach, zarówno męskich jak i damskich tongue

Ile Ty masz lat? 16? "Dupeczki" i "dupeczki". Ja pierdolę..

1. Dorastajac w domu mieliscie nietolerancyjnych, wymagajacych rodzicow
2. Wychodzicie na zewnatrz i jestescie tak samo nietolerancyjni i wymagajacy wobec innych
3. Spotykacie sie z kobietami i uciekaja od was tak samo jak wy chcieliscie uciec od rodzicow

707 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2023-01-16 23:32:16)

Odp: Być Chadem?
JohnyBravo777 napisał/a:

1. Dorastajac w domu mieliscie nietolerancyjnych, wymagajacych rodzicow
2. Wychodzicie na zewnatrz i jestescie tak samo nietolerancyjni i wymagajacy wobec innych
3. Spotykacie sie z kobietami i uciekaja od was tak samo jak wy chcieliscie uciec od rodzicow

Nietolerancyjny? Bo napisałem, że twojeslowo przesadza z tym jak się wyraża? Serio?

708 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2023-01-16 23:52:16)

Odp: Być Chadem?
JohnyBravo777 napisał/a:

1. Dorastajac w domu mieliscie nietolerancyjnych, wymagajacych rodzicow
2. Wychodzicie na zewnatrz i jestescie tak samo nietolerancyjni i wymagajacy wobec innych
3. Spotykacie sie z kobietami i uciekaja od was tak samo jak wy chcieliscie uciec od rodzicow

1. Zgadza się
2. Absolutnie nie, jest wręcz przeciwnie, jestem bardzo tolerancyjną osobą
3. Nigdy żadna kobieta od mnie nie uciekła ani też nie została bo nigdy nawet nie było okazji by to sprawdzić

709

Odp: Być Chadem?
JohnyBravo777 napisał/a:
SaraS napisał/a:

I teraz: czy spędzanie czasu z kimś, kto cały czas smęci, jest marudny, przygnębiony, nie widzi sensu w niczym i generalnie roztacza tylko negatywną energię, będzie czymś, czego ktokolwiek szuka? Chce? Czy taka osoba będzie wnosiła cokolwiek pozytywnego, dobrego do życia innych? Czy raczej będzie ich ciągnąć w dół ponurym nastawieniem, psuć atmosferę, wypompowywać z energii czy choćby nudzić?

Pomysl nad tym dlaczego ktos, kto "cały czas smęci, jest marudny, przygnębiony, nie widzi sensu w niczym" sprawia, ze czujesz negatywna energie i ciagnie Cie w dol.

Dlaczego stan glebokiej watpliwosci i poczucia bezsilnosci w innych ludzi sprawia, ze wielu z nas czuje negatywna energie?
Przeciez ten stan powinien - wrecz przeciwnie - motywowac do pomocy bo widzac, ze realnie pomoglismy komus kto cierpial widzimy, ze nasze zycie robi pozytywna roznice (daje nam zyciowe spelnienie).

Tylko wiekszosc z nas (mimo, ze bysmy chcieli to) nie jest w stanie pomoc (samemu).
I ta swiadomosc wlasnej bezsilnosci nas gleboko niepokoi.
Wiec racjonalizujemy to sobie udajac, ze my chcielismy pomoc (i potrafilismy) tylko to ta druga osoba nie chciala przyjac naszej pomocy bo... (i tutaj wytwor naszej fantazji - np. chce pozostac w tym stanie, wcale nie szuka pomocy, tak jest jej lepiej itp).

I dopoki wspolnym wysilkiem nie zmienimy dynamik spolecznych, ktore uniemozliwiaja pomoc dzielac nas - i w konsekwencji czyniac nas slabymi - bedziemy udawac, ze nasze zycie jest ok, motywowac sie wzajemnie po czym (w chwili przeblysku kontaktu z rzeczywistoscia, gdy nikt nie widzi) srac w gacie w strachu przed znalezieniem sie samemu w podobnych problemach.

No... Nie. Czujemy negatywną energię, bo w takim nasileniu to jest coś, co wyraźnie widać i co się udziela. Bez żadnego wmawiania sobie, że chcieliśmy pomoc i się nie udało, bo mowa przecież o poznawaniu ludzi, a nie długoletnich znajomościach. Tak jak istnieją osoby, które wręcz zarażają pozytywną energią, inspirują, z którymi przebywanie sprawia nam przyjemność, czyni nasze życie lepszym, tak istnieją osoby z drugiego bieguna - ściągające innych w dół. I nie chcemy z nimi kontaktu nie dlatego, że nie umiemy im pomóc, tylko dlatego, że one nie wnoszą nic dobrego do naszego życia, a wprost przeciwnie. Więc naturalne, że ludzie wolą nawiązywać bliższe znajomości z tymi pierwszymi, bo nikt nie będzie robił czegoś, co jest dla niego złe.

710 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-01-17 00:04:48)

Odp: Być Chadem?
paslawek napisał/a:

Gary to Ty ? smile

Nieeee ja... ale gdyby SaraS mówiła to przy stole, to pewnie tak bym tego słuchał... smile smile
POwiedziałbym jej

"No, nooo... faktycznie... to musisz robić tak, aby mieć dużo spotkań po których czujesz się lepiej..." smile smile

711 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-01-17 00:15:42)

Odp: Być Chadem?
JohnyBravo777 napisał/a:

2. Wychodzicie na zewnatrz i jestescie tak samo nietolerancyjni i wymagajacy wobec innych

jakis_czlowiek napisał/a:

Nietolerancyjny? Bo napisałem, że twojeslowo przesadza z tym jak się wyraża? Serio?

Shinigami napisał/a:

2. Absolutnie nie, jest wręcz przeciwnie, jestem bardzo tolerancyjną osobą

No tutaj tkwi sedno. W Super-ego skierowanym wewnatrz i na zewnatrz.
https://en.wikipedia.org/wiki/Id%2C_ego … #Super-ego

"Super-ego odzwierciedla wewnętrzną internalizację reguł kulturowych, głównie nauczanych przez rodziców stosujących swoje wskazówki i wpływ"

"Super-ego dąży do doskonałości. Tworzy ono zorganizowaną część struktury osobowości, głównie ale nie całkowicie nieświadomą, która obejmuje idealne ego jednostki, cele duchowe i agencję psychiczną która krytykuje i zabrania ich popędom, fantazjom, uczuciom i działaniom. "Super-ego można uważać za rodzaj sumienia, który karze nieodpowiednie zachowanie poczuciem winy. Na przykład, za zdradę małżeńską." W tym sensie super-ego jest precedens dla koncepcji wewnętrznego krytyka jak pojawia się on w współczesnych terapiach takich jak IFS."

To jest kulturowy problem. Christopher Lasch pisal o tym w latach 70'tych w USA (gdy sie pojawial) w "kulturze narcyzmu".
Gdy kulturowo narzucana jest nam moralnosc a brakuje instytucji, ktore by ja egzekwowaly ludzie zaczynaja sami wzajemnie sie krytykowac i kieruja wzgledem siebie gniew plynacy z ich Super Ego.

712

Odp: Być Chadem?
Shinigami napisał/a:
Gary napisał/a:

A jak mieszkasz z rodzicami to nie możesz iść do klubu? Dorosły jesteś przecież...

Dopóki mieszkam z rodzicami nie mogę nawet piwa wypić. W ich słowniku nie istnieją słowa takie jak: samodzielność, niezależność, imprezy czy podryw, a przynajmniej w słowniku matki na pewno nie. Bez wyprowadzenia się nie ma nawet mowy o pójściu do klubu czy gdziekolwiek indziej bez mówienia gdzie idę, na jak długo, o której wrócę i co będę tam robił. Niestety kontrola jest zbyt duża, a nawet jeśli faktycznie nie jest to ja już mam zbyt duże blokady.

Wiele rzeczy da się załatwić metodą małych kroczków. Nawet przyzwyczaić własną matkę, że jej syn będzie nago w łóżku z kobietą, i w dodatku połączeni w jedno smile smile
To smutne, że dorosłe dziecko musi robić plan, aby wyrwać się spod klosza nierozumnej egoistycznej mamy... Ale niektórzy tak mają.
Niektórzy nie mają rodziców... niektrzy mają słych... niektrzy są zdrowi, a inni nie... niektórzy są bogaci, inni biedni...
Wysocy, niscy, grubi, chudzi, mądrzy, głupi, ładni, brzydcy...

No ale trzeba się starać...

Tylko chyba trwoga przed zrobieniem małego mini kroczku Cię blokuje...

CZy Ty w tej swoje rodzinie cokolwiek możesz? Wrócić godzinę później z pracy? Wyjść wieczorem na spacer? Spać do późna? Siedzieć do późna? Wyjechać gdzieś na parę dni?

Bo rozumiem, że pracujesz. Nie masz rodziny na utrzymaniu, więc pieniądze są...



Gary napisał/a:

A gdybym był po studiach, lat 25+, zarabiał... i mieszkał z rodzicami, to większość kasy bym przeznaczył na poprawę wizerunku, i na randki.
Randki byłyby w większości spalone. Pasmo niepowodzeń. Same wtopy. Chodziłbym nawet na randki, aby się "przetrzeć" i dojść do wprawy.
Przeczytałbym wszystkie książki i oglądnął wszystkie filmy jakie mogę o podrywie, relacjach.

Na prawdę podziwiam cię za tą niezachwianą wiarę w sukces.

No przecież koleżanka wyżej mówi, że jej koledzy "chodzą na dupeczki".



Ja nie potrafię tego zrozumieć i w tej akurat kwestii zgadzam się z jakis_czlowiek. Też nie rozumiem jaki jest sens próbować nie tylko mając nikłe szanse powodzenia ale wręcz będąc pewnym porażki.

No bo później się nauczysz i będziesz wiedział, że jak idziesz pod górę, to kamienie obijają łydki, możesz glebnąć i stłuc sobie łokieć, i jeszcze pies ugryzie... ale w końcu i tak jesteś wysoko tam gdzie chciałeś być. No ale na początku jak się potkniesz, to wiadomo, że się siada i płacze.



Czy to nie jest jedynie starta czasu, pieniędzy i nerwów?

Nieeee... I tak jest ze wszystkim. Trzeba się napracować. smile



Sami tu piszecie, że robiąc coś z nastawieniem na porażkę na pewno się nie uda. No to o co w takim razie chodzi? Tak samo te książki i filmy o sztuce podrywu. Już nie raz na tym forum czytałem, że uczenie się tego to głupota, i że stosowanie takich wyuczonych technik od razu odrzuca kobiety. Próbowałem już nie raz oglądać na YT tego typu filmy ale poziom żenady był tak zatrważający, że nie mogłem wytrzymać nawet 10min.

PUA to tylko Neil Strauss, Szabelski i Johhny Sopporno. Ten ostatni mówi, że nie ma czegoś takiego jak "successful PUA". Są same porażki. Ale czasem ktoś wygrywa.

No zobacz na sport... Wszyscy przegrywają, a jeden wygrywa.

713

Odp: Być Chadem?
Gary napisał/a:

CZy Ty w tej swoje rodzinie cokolwiek możesz? Wrócić godzinę później z pracy? Wyjść wieczorem na spacer? Spać do późna? Siedzieć do późna? Wyjechać gdzieś na parę dni?

Bo rozumiem, że pracujesz. Nie masz rodziny na utrzymaniu, więc pieniądze są...

Pieniądze są ale nie jest to jakaś wielka suma. Wrócić z pracy mogę, o której chcę tylko muszę wymyślić jakąś historyjkę dlaczego wrócę później. Wyjść wieczorem na spacer jeszcze nie próbowałem ale pewnie dałoby radę. Zawsze siedzę do późna, a jak nie mam pracy następnego dnia to nieraz do 2-3 w nocy. Wyjechać gdzieś na parę dni to już byłby wyższy poziom, również nigdy nie próbowałem więc nawet nie wiem, może dałoby radę. 

Gary napisał/a:

No bo później się nauczysz i będziesz wiedział, że jak idziesz pod górę, to kamienie obijają łydki, możesz glebnąć i stłuc sobie łokieć, i jeszcze pies ugryzie... ale w końcu i tak jesteś wysoko tam gdzie chciałeś być. No ale na początku jak się potkniesz, to wiadomo, że się siada i płacze.

To brzmi zaskakująco pozytywnie i wzbudza nadzieję, obyś miał rację.

Gary napisał/a:

Sami tu piszecie, że robiąc coś z nastawieniem na porażkę na pewno się nie uda. No to o co w takim razie chodzi? Tak samo te książki i filmy o sztuce podrywu. Już nie raz na tym forum czytałem, że uczenie się tego to głupota, i że stosowanie takich wyuczonych technik od razu odrzuca kobiety. Próbowałem już nie raz oglądać na YT tego typu filmy ale poziom żenady był tak zatrważający, że nie mogłem wytrzymać nawet 10min.

PUA to tylko Neil Strauss, Szabelski i Johhny Sopporno. Ten ostatni mówi, że nie ma czegoś takiego jak "successful PUA". Są same porażki. Ale czasem ktoś wygrywa.

No zobacz na sport... Wszyscy przegrywają, a jeden wygrywa.

Aż sprawdzę tych Panów, których wymieniłeś, a co do sportu to dla mnie nie jest to dobry przykład. Według mnie zawsze wygrywa ten, który ma największy talent, a ciężka praca jest jedynie rozwinięciem tego talentu. Bez talentu nawet najcięższa praca nie pomoże.

714

Odp: Być Chadem?
Shinigami napisał/a:
Gary napisał/a:

CZy Ty w tej swoje rodzinie cokolwiek możesz? Wrócić godzinę później z pracy? Wyjść wieczorem na spacer? Spać do późna? Siedzieć do późna? Wyjechać gdzieś na parę dni?

Bo rozumiem, że pracujesz. Nie masz rodziny na utrzymaniu, więc pieniądze są...

Pieniądze są ale nie jest to jakaś wielka suma. Wrócić z pracy mogę, o której chcę tylko muszę wymyślić jakąś historyjkę dlaczego wrócę później. Wyjść wieczorem na spacer jeszcze nie próbowałem ale pewnie dałoby radę. Zawsze siedzę do późna, a jak nie mam pracy następnego dnia to nieraz do 2-3 w nocy. Wyjechać gdzieś na parę dni to już byłby wyższy poziom, również nigdy nie próbowałem więc nawet nie wiem, może dałoby radę.

Sorki... ale mój wniosek jest tak, że jesteś jak pies, który całe życie był na łańcuchu. Potem ktoś mu zdjął łańcuch, a on dalej przy budzie siedzi. I wszyscy myślą, żę mu dobrze. A pies nie robi żadnego kroku, aby się rozruszać w życiu.



Gary napisał/a:

No bo później się nauczysz i będziesz wiedział, że jak idziesz pod górę, to kamienie obijają łydki, możesz glebnąć i stłuc sobie łokieć, i jeszcze pies ugryzie... ale w końcu i tak jesteś wysoko tam gdzie chciałeś być. No ale na początku jak się potkniesz, to wiadomo, że się siada i płacze.

To brzmi zaskakująco pozytywnie i wzbudza nadzieję, obyś miał rację.

Tylko trzeba te kroki robić. Iść, iść...
Najdłuższą podróż można zacząć od małego kroku... Boisz się małego kroku? To zrób o połowę mniejszego i mniejszego...

715

Odp: Być Chadem?

Gary, a Ty wiesz, ze bieganie za wszystkim co jest wystarczajaco naprdolone aby sie do Ciebie zblizyc na 10 metrow i wsadzanie w te desperatki/desperatow swojego fiata 126p nie zaspokoi twojej pustki?
Aby ja zaspokoic w ten sposob to musisz sobie zebra wyciac i wsadzic go sobie samemu.

Posty [ 651 do 715 z 2 042 ]

Strony Poprzednia 1 … 9 10 11 12 13 … 32 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026