netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

295 odpowiedzi18 525 wyświetleńzałożony przez SanWieIng, 29.09.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 296 ]

66

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Roxann napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Realnie partycypować we wszystkich kosztach z wyłączeniem kredytu. Wtedy pełna zgoda. Czyli woda na pół, ogrzewanie, prąd, gaz (jeśli kuchenka na gaz), żarcie, środki czystości, rozrywka... takie rzeczy na pół.

Jak już chcesz tak wszystko wyliczać, to czy uważasz, że skoro on będzie pracował zdalnie, podczas gdy Autorka, jak mniemam większość dnia będzie poza domem, sprawiedliwe jest dzielenie po pół opłat za media, jedzenie, środki czystości itd.?

Lapki dużo prądu nie ciągną, ale powiedzmy że 60% za prąd, to akurat to medium które on będzie w większym stopniu eksploatować (ale IMHO nie przekroczy to 60% całości); to co on zużyje wody więcej na gorące napoje, to ona (jak każda kobieta) z powodzeniem wyrówna w łazience big_smile Srodków czystości też znacząco więcej od niej nie zużyje. Nie szukaj furtek jak tu go wkopać w ukrytą partycypację w jej kredycie wink

67 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2022-09-29 15:40:35)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Alika_ napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Alika_ napisał/a:

Chłopak powinien w jakis sposob płacic za to, ze mieszka u Ciebie. Jesli płacil 1200zeta za swoja kawalerkę, to uwazam, ze uczciwie byloby, gdyby tą kwote teraz płacil Tobie za to, ze miaszka, bo warunki mieszkalne miałby lepsze.
Do tego opłaty na tzw 'zycie' po połowie.
Tak chyba byloby najbardziej ok.

No i do tego w takim razie współudział we własności nieruchomości.

A niby dlaczego? Płaci za możliwość mieszkania. Tak, jak ludzie płacą za wynajem mieszkania, ktore nie sa ich włąsnoscią.

Gdyby mi kobieta wyjechała z tekstem że mam jej oprócz połowy opłat płacić za wynajem pomieszczenia w jej nieruchomości, to by z miejsca kopa dostała (w przenośni oczywiście). Tak samo wg mnie powinien postąpić jakikolwiek facet czy kobieta, któremu partner/-ka by coś takiego zaproponował/-a.

68

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Aż się zalogowałam. Właśnie dlatego coraz bardziej mam dość tego forum, gdyż nie znoszę zakłamania. Niektóre dyskusje w różnych wątkach budzą we mnie wręcz odrazę.
Nie pamiętam nicku autorki wątku, ale tak chodziło o to, że autorka przez cztery lata bujała się z pewnym facetem, którego od samego początku aż do samego końca nie chciała. Tuż przed ślubem zerwała z nim - przynajmniej w tym dobrze się zachowała.
Przez cztery lata pozwoliła jednak temu człowiekowi zaangażować się uczuciowo, snuć marzenia oraz wyskakiwać z kieszeni na rzecz ich związku.
Oto niektóre jego wydatki:
- zakup pierścionka zaręczynowego ( ok, może oddała pierścionek, ciekawe jednak co ten chłop zrobił z tym pierścionkiem)
- trzy razy zmieniali mieszkania na coraz lepsze ( pewnie spadały im z nieba niczym manna te mieszkania)
- liczne wyjazdy na wczasy zagraniczne
itd, nie będę przecież wymieniała tego wszystkiego.
Zwróciłam uwagę na straty finansowe tego człowieka i masakra, rzuciły się tu na mnie niektóre osoby, jakbym kurcze nie wiadomo co napisała.
Głównym zarzutem było oczywiście wskazanie na moją nienawiść do kobiet.
A jeszcze dzisiaj rano napisałam w wątku "ona..", żeby nie dała się wykorzystać dziwnemu facetowi.
Ja która tak nienawidzę kobiet. To chore. Niby dlaczego miałabym nienawidzić kobiet? Zważywszy na moje przeżycia, to raczej facetów powinnam nienawidzić i to z całego serca
A jeśli chodzi o ten wątek, to jestem w szoku rozumowaniem autorki.
Z jakiej racji ten chłopak miałby pomagać jej spłacac kredyt?
Czym innym jest ustalenie ile i za co ktoś płaci po wprowadzeniu się do mieszkania swojej dziewczyny, a czym innym jest spłacanie cudzego kredytu.
Do głowy by mi nawet nie przyszło, żeby oczekiwać od kogokolwiek spłacania moich kredytów.
Co się dzieje z tymi ludźmi?

69

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Gdyby mi kobieta wyjechała z tekstem że mam jej oprócz połowy opłat płacić za wynajem pomieszczenia w jej nieruchomości, to by z miejsca kopa dostała (w przenośni oczywiście). Tak samo wg mnie powinien postąpić jakikolwiek facet czy kobieta, któremu partner/-ka by coś takiego zaproponował/-a.

A mnie, jakby facet zaproponowal, ze bedzie u mnie mieszkal na tzw 'krzywy ryj', to tez bym go pogoniła.
Związek dzis jest, jutro nie ma. Kazde powinno byc niezależne.

70 Ostatnio edytowany przez chmurny (2022-09-29 15:50:22)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Alika_ napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Alika_ napisał/a:

Chłopak powinien w jakis sposob płacic za to, ze mieszka u Ciebie. Jesli płacil 1200zeta za swoja kawalerkę, to uwazam, ze uczciwie byloby, gdyby tą kwote teraz płacil Tobie za to, ze miaszka, bo warunki mieszkalne miałby lepsze.
Do tego opłaty na tzw 'zycie' po połowie.
Tak chyba byloby najbardziej ok.

No i do tego w takim razie współudział we własności nieruchomości.

A niby dlaczego? Płaci za możliwość mieszkania. Tak, jak ludzie płacą za wynajem mieszkania, ktore nie sa ich włąsnoscią.

Nie wierze co czytam. Za co płaci?? To może zaczniemy szacować kto komu bardziej będzie wyświadczał usługę seksualną i ile to warte na wolnym rynku?

Alika_ napisał/a:

A mnie, jakby facet zaproponowal, ze bedzie u mnie mieszkal na tzw 'krzywy ryj', to tez bym go pogoniła.
Związek dzis jest, jutro nie ma. Kazde powinno byc niezależne.

No to się autorka szarpnęła na niezależność a teraz udaje związek z ewentualnym najemcą jej skredytowamych metrów kwadratowych.

71 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2022-09-29 15:47:51)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Szeptuch napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Realnie partycypować we wszystkich kosztach z wyłączeniem kredytu. Wtedy pełna zgoda. Czyli woda na pół, ogrzewanie, prąd, gaz (jeśli kuchenka na gaz), żarcie, środki czystości, rozrywka... takie rzeczy na pół.

Widzisz, ja bym sie do kredytu dołożył.
Uważam ze skoro mieszkamy razem,żyjemy razem, planujemy przyszłość razem to płacimy również razem.
Oczywiście mowie tu o kredycie na nieruchomość w której mieszkam a nie spłacie kredytu dziewczyny za jej wakacje gdy nie byliśmy razem.

Czy byłbym frajerem ze spłacam komuś kredyt?
Wedle uznania.
Natomiast Ja, sam przed sobą nie czuł bym sie źle z tym ze mieszkam de facto jako gość.
Czy okazało by sie że straciłem pieniądze, bo nasz związek by się rozpadł?
Pewnie tak by było.
ale to tylko pieniądze, swoja dumę wyceniam na o wiele więcej.

Kasy Ci nie brakuje, to możesz sobie mieć lekki i wielkopański do niej stosunek; ja mam jej mniej, więc ją bardziej szanuję. Tak samo w kwestii mojej byłej: gdybym miał wolną duuużą kwotę, to też też bym nie patrzył na jej wyliczenia co to jej się niby należy, tylko dałbym jej kasy ile by chciała. A że mam ograniczone środki, to dostanie tylko tyle ile jej się według prawa ewentualnie będzie należało i ani grosza więcej.

A ich wspólna przyszłość to póki co jest bardziej niż patykiem na wodzie pisana; jak to będą SKRAJNIE powaźne plany na przyszłość, to można i to rozważyć, ale dopóki to luźne...

72

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Alika_ napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Gdyby mi kobieta wyjechała z tekstem że mam jej oprócz połowy opłat płacić za wynajem pomieszczenia w jej nieruchomości, to by z miejsca kopa dostała (w przenośni oczywiście). Tak samo wg mnie powinien postąpić jakikolwiek facet czy kobieta, któremu partner/-ka by coś takiego zaproponował/-a.

A mnie, jakby facet zaproponowal, ze bedzie u mnie mieszkal na tzw 'krzywy ryj', to tez bym go pogoniła.
Związek dzis jest, jutro nie ma. Kazde powinno byc niezależne.

Pełna partycypacja (w wymiarze połowy wartości) we wszystkim poza kredytem to dla Ciebie "na krzywy ryj"? Spadłaś z czegoś?

Dobrze piszesz że "Związek dzis jest, jutro nie ma"; przy czymś tak luźnym nie ma mowy o spłacaniu czyjegoś kredytu.

73

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Dlatego napisałem że JA bym sie dołożył do kredytu
Zwłaszcza gdy mówimy o dzisiejszych realiach, gdzie z tyg na tyg kredyt może urosnąć do woli.
napisałem że to Ja bym się źle czul mieszkając u kogoś, czerpać zyski z wynajmowanego mieszkania, a w tym czasie moja partnerka stresowała by sie rosnącymi kosztami.

Zauważ ze przyznałem racje Loce, bo ona tutaj to fajnie opisała
Ale
Nawet pomimo tego zagrożenia, zrobiłbym tak samo.
Oczywiście, gdy pojawi sie temat z odwrotna rola kobiety i mężczyzny, napisze to samo.

74

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Autorko, jeszcze raz ja.
Musisz zastanowić się czy stać Cię na to, by Twój facet mieszkał w Twoim mieszkaniu.
Musisz też zastanowić się nad tym czy Twojego faceta stać na zamieszkanie u Ciebie.
Warunki na jakie oboje przystaliscie są nie do przyjęcia.
Powinnaś usiąść i na spokojnie jeszcze raz omówić z nim kwestie finansowe.
Jeśli tego nie zrobisz Wasz dopiero co założony związek nie będzie miał żadnej przyszłości. Rozwali się po prostu i pierwsza osobą, która będzie miała dość tego związku będziesz Ty.
Co do oczekiwań wobec chłopaka, że powinien pomóc spłacać Ci Twój kredyt już się wypowiedziałam w poprzednim poście, więc nie będę się powtarzała.

75

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
chmurny napisał/a:
Alika_ napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

No i do tego w takim razie współudział we własności nieruchomości.

A niby dlaczego? Płaci za możliwość mieszkania. Tak, jak ludzie płacą za wynajem mieszkania, ktore nie sa ich włąsnoscią.

Nie wierze co czytam. Za co płaci?? To może zaczniemy szacować kto komu bardziej będzie wyświadczał usługę seksualną i ile to warte na wolnym rynku?

Juz pisałam, płaci za możliwość mieszkania. Wynajmując kawalerkę tez musiał płacic. Seks nie ma nic do tego. Wydaje mi sie, ze w takim układzie on tez czułby sie swobodniej, bo nie byłby wtedy na jej łasce. Moze wydawac Ci sie to wyrachowane, ale związek to jeszcze nie małżenstwo, niekoniecznie plany na wspólną przyszłość. Czemu ma pasożytowac na dziewczynie?

76

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Alika_ napisał/a:
chmurny napisał/a:
Alika_ napisał/a:

A niby dlaczego? Płaci za możliwość mieszkania. Tak, jak ludzie płacą za wynajem mieszkania, ktore nie sa ich włąsnoscią.

Nie wierze co czytam. Za co płaci?? To może zaczniemy szacować kto komu bardziej będzie wyświadczał usługę seksualną i ile to warte na wolnym rynku?

Juz pisałam, płaci za możliwość mieszkania. Wynajmując kawalerkę tez musiał płacic. Seks nie ma nic do tego. Wydaje mi sie, ze w takim układzie on tez czułby sie swobodniej, bo nie byłby wtedy na jej łasce. Moze wydawac Ci sie to wyrachowane, ale związek to jeszcze nie małżenstwo, niekoniecznie plany na wspólną przyszłość. Czemu ma pasożytowac na dziewczynie?

No to pisałam - niech Autorka podpisze z facetem normalną umowę o wynajem z konkretną kwotą + połowa rachunków, ale niech ta umowa będzie zgłoszona i niech Autorka odprowadza od niej podatek, bo to jest jej wzbogacenie się (w sensie prawnym). I wtedy każdy wie na czym stoi, a on wie, że musi płacić za możliwość mieszkania.

77

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Nowe_Otwarcie, zauwaz, ze ja w ogole nie pisze o kredycie, dom jest jej, kredyt jest jej, ona sobie go spłaca.
On płaci za mozliwosc mieszkania ( zniczego nie spadłam ;/).

78 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2022-09-29 16:03:12)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Szeptuch napisał/a:

Dlatego napisałem że JA bym sie dołożył do kredytu
Zwłaszcza gdy mówimy o dzisiejszych realiach, gdzie z tyg na tyg kredyt może urosnąć do woli.
napisałem że to Ja bym się źle czul mieszkając u kogoś, czerpać zyski z wynajmowanego mieszkania, a w tym czasie moja partnerka stresowała by sie rosnącymi kosztami.

Zauważ ze przyznałem racje Loce, bo ona tutaj to fajnie opisała
Ale
Nawet pomimo tego zagrożenia, zrobiłbym tak samo.
Oczywiście, gdy pojawi sie temat z odwrotna rola kobiety i mężczyzny, napisze to samo.

Dobrze Szeptuch i szanuję Twoje stanowisko, ale tylko jako Twoją wolną wolę w Twoim położeniu, a nie jako regułę mającą się rozciągać na ten przypadek. Czyli TY robisz jak uważasz za słuszne, ale nie uważam by KAŻDY  w tej sytuacji był zobligowany do tego co TY byś zrobił. To jak z alimentami: to że płacę na córkę określoną kwotę i nie ograniczam do tego swojego udziału w jej życiu (czyli dokupuję jej i inne rzeczy, regularnie dożywiam, dbam o rozrywki, pomagam w edukacji i robię inne, mniej wymierne rzeczy nie oznacza że uważam że np. mojej byłej NALEŻĄ SIĘ wyższe alimenty (taki przykład żeby Ci bardziej przybliżyć samą ideę).

79

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Lady Loka napisał/a:

[

No to pisałam - niech Autorka podpisze z facetem normalną umowę o wynajem z konkretną kwotą + połowa rachunków, ale niech ta umowa będzie zgłoszona i niech Autorka odprowadza od niej podatek, bo to jest jej wzbogacenie się (w sensie prawnym). I wtedy każdy wie na czym stoi, a on wie, że musi płacić za możliwość mieszkania.

O, wlasnie. To bardzo dobre rozwiązanie. Jasno i przejrzyscie, i bez niedomówień.

80 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-09-29 16:10:59)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Szeptuch napisał/a:

Dlatego napisałem że JA bym sie dołożył do kredytu
Zwłaszcza gdy mówimy o dzisiejszych realiach, gdzie z tyg na tyg kredyt może urosnąć do woli.
napisałem że to Ja bym się źle czul mieszkając u kogoś, czerpać zyski z wynajmowanego mieszkania, a w tym czasie moja partnerka stresowała by sie rosnącymi kosztami.

Zauważ ze przyznałem racje Loce, bo ona tutaj to fajnie opisała
Ale
Nawet pomimo tego zagrożenia, zrobiłbym tak samo.
Oczywiście, gdy pojawi sie temat z odwrotna rola kobiety i mężczyzny, napisze to samo.

Szeptuch, ten chłopak powinien płacić kilka razy więcej niż zadeklarował te 150 zł, jednak kredyt jest sprawą i problemem autorki. Ten chłopak może co najwyżej mieć kaprys, chciejstwo, gest, obojętne jak to nazwac żeby pomóc w spłacie cudzego kredytu, ale nie może to być jego obowiązkiem
Na pewno też, właśnie że względów honorowych, nie powinien płacić za siebie tylko 150 zł + połowa wydatków na tzw życie.
Oni źle to wszystko sobie ustalili. Muszą usiąść i jeszcze raz policzyć, żeby nikt nie był stratny.

Rzeczywiście powinni spisać konkretna umowę, bo to na co Autorka wyda otrzymane od chłopaka pieniądze ( na przykład wyda mniej na kosmetyki, chemię do domu, na wyjścia itd) po prostu przyoszczedzi sobie i wyda na spłatę kredytu, to już jej sprawa, ale chłopak powinien płacić uczciwie, jeśli chce dobrze się czuć w cudzym domu, no swobodnie po prostu.
Jeśli oni się nie dogadają, to nic z tego związku nie będzie, gdyż pieniądze potrafią idealnie rozwalić nawet najlepsza rodzinę.

81

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
ulle napisał/a:

Autorko, jeszcze raz ja.
Musisz zastanowić się czy stać Cię na to, by Twój facet mieszkał w Twoim mieszkaniu.
Musisz też zastanowić się nad tym czy Twojego faceta stać na zamieszkanie u Ciebie.
Warunki na jakie oboje przystaliscie są nie do przyjęcia.
Powinnaś usiąść i na spokojnie jeszcze raz omówić z nim kwestie finansowe.
Jeśli tego nie zrobisz Wasz dopiero co założony związek nie będzie miał żadnej przyszłości. Rozwali się po prostu i pierwsza osobą, która będzie miała dość tego związku będziesz Ty.
Co do oczekiwań wobec chłopaka, że powinien pomóc spłacać Ci Twój kredyt już się wypowiedziałam w poprzednim poście, więc nie będę się powtarzała.

Dlatego zastanawiam sie, dlaczego tak często przewija się, przez relacje kochających sie ludzi kwestia tabu finansowego.
Dlaczego ludzie tak często maja problem rozmawiać o pieniądzach bojąc sie tego ze będą wyzyskiwani czy będą wyzyskiwać.
Zauważ ulle jak często tutaj na forum, gdy facet podnosi sprawy finansowe w związku to zaraz zbiega sie kilka użytkowniczek i pisze o czerwonej fladze albo o tym ze jest skąpcem.

82

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Alika_ napisał/a:

Nowe_Otwarcie, zauwaz, ze ja w ogole nie pisze o kredycie, dom jest jej, kredyt jest jej, ona sobie go spłaca.
On płaci za mozliwosc mieszkania ( zniczego nie spadłam ;/).

Chyba jednak spadłaś; gdyby moja partnerka kiedyś miała zamieszkać u mnie, to ani by mi do głowy nie przyszło nic ponadto żeby partycypowała w czynszu, mediach i żarciu.

83

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
ulle napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Dlatego napisałem że JA bym sie dołożył do kredytu
Zwłaszcza gdy mówimy o dzisiejszych realiach, gdzie z tyg na tyg kredyt może urosnąć do woli.
napisałem że to Ja bym się źle czul mieszkając u kogoś, czerpać zyski z wynajmowanego mieszkania, a w tym czasie moja partnerka stresowała by sie rosnącymi kosztami.

Zauważ ze przyznałem racje Loce, bo ona tutaj to fajnie opisała
Ale
Nawet pomimo tego zagrożenia, zrobiłbym tak samo.
Oczywiście, gdy pojawi sie temat z odwrotna rola kobiety i mężczyzny, napisze to samo.

Szeptuch, ten chłopak powinien płacić kilka razy więcej niż zadeklarował te 150 zł, jednak kredyt jest sprawą i problemem autorki. Ten chłopak może co najwyżej mieć kaprys, chciejstwo, gest, obojętne jak to nazwac żeby pomóc w spłacie cudzego kredytu, ale nie może to być jego obowiązkiem
Na pewno też, właśnie że względów honorowych, nie powinien płacić za siebie tylko 150 zł + połowa wydatków na tzw życie.
Oni źle to wszystko sobie ustalili. Muszą usiąść i jeszcze raz policzyć, żeby nikt nie był stratny.

Dlatego potem(względem pierwszego postu) doprecyzowałem ze ja bym tak zrobił, bo Ja bym sie z tym źle czuł.

84

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
ulle napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Dlatego napisałem że JA bym sie dołożył do kredytu
Zwłaszcza gdy mówimy o dzisiejszych realiach, gdzie z tyg na tyg kredyt może urosnąć do woli.
napisałem że to Ja bym się źle czul mieszkając u kogoś, czerpać zyski z wynajmowanego mieszkania, a w tym czasie moja partnerka stresowała by sie rosnącymi kosztami.

Zauważ ze przyznałem racje Loce, bo ona tutaj to fajnie opisała
Ale
Nawet pomimo tego zagrożenia, zrobiłbym tak samo.
Oczywiście, gdy pojawi sie temat z odwrotna rola kobiety i mężczyzny, napisze to samo.

Szeptuch, ten chłopak powinien płacić kilka razy więcej niż zadeklarował te 150 zł, jednak kredyt jest sprawą i problemem autorki. Ten chłopak może co najwyżej mieć kaprys, chciejstwo, gest, obojętne jak to nazwac żeby pomóc w spłacie cudzego kredytu, ale nie może to być jego obowiązkiem
Na pewno też, właśnie że względów honorowych, nie powinien płacić za siebie tylko 150 zł + połowa wydatków na tzw życie.
Oni źle to wszystko sobie ustalili. Muszą usiąść i jeszcze raz policzyć, żeby nikt nie był stratny.

Ulle, a doczytałaś, że Autorka w pewnym momencie powiedziała, że on chciał jej płacić 1000zł, tylko ona się nie zgodziła i w końcu stanęło na tych 150? A potem ona przemyślała i teraz ma problem, bo przecież rata taka wysoka, ale z partnerem o tym porozmawiać ponownie nie chce, tylko czeka, aż on się domyśli, że jednak trzeba wrócić do pierwotnego planu.

85

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Sprawa jest bardzo świeża. Nie boję się rozmawiać, ale najpierw chciałam wybadać temat czy jestem materialistką czy nie. Wiem, że rozmowa jest najważniejsza. Dziękuję, że zechcieliście poświęcić mi kilka minut swojego czasu na wypowiedzenie się. No ofkors pogadam bo jak widzę, że ktoś od razu piszę, że nie potrafię ust otworzyć... ale mi chodziło o poznanie innych puntów widzenia, nie tylko swojego, dlatego forum sad

86

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Loka, doczytałam to - autorka sama namieszała i teraz musi to odkręcić.
On chciał płacić jej jakby za wynajem dokładnie tyle samo, ile płaci w swoim wynajmowanym mieszkaniu.

Dlatego też zapytałam autorkę czy jej chłopaka stać jest w ogóle na mieszkanie pod jej dachem.
Ja swego czasu mogłam zamieszkać w chałupie swojego bardzo bogatego faceta, jednak nie zgodziłam się ostatecznie podając jako jeden z powodów swojej odmowy właśnie to, że zwyczajnie nie stać mnie na zamieszkanie w takim pałacu.

87

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Po co Ci zwiazek z facetem, ktory:

  • nie widzi, lub

  • nie reaguje

gdy Ci ciezko?

Nowe_otwarcie napisał/a:

Realnie partycypować we wszystkich kosztach z wyłączeniem kredytu

Co to za roznica na co idzie pomoc?
Gdyby to moja dziewczyna splacala kredyt to bym splacal ten kredyt za nia i jeszcze bym jej drugie tyle dorzucil na drobne wydatki.
To tylko kasa... Jak dla drugiej osoby cos jest wazniejsze niz bliscy ludzie to nie ma sensu romantycznego zwiazku budowac bo to relacja biznesowa.

Romantyczny zwiazek opiera sie na tym, ze ludzie sobie pomagaja gdy jest im ciezko.
Jutro ja moge nie miec kasy i zostac bez mieszkania i co? Partnerka powinna mi odlaczyc prad bo nie mam za co sie do oplat dolozyc?

To jest recepta na bycie samotnym w zwiazku.
Chociazby jedno jablko bylo ostatnim co mi zostalo w zyciu to wole zjesc polowe z druga osoba niz samemu cale bo nie ma wiekszej tortury niz umierac samotnie.
A to was wlasnie czeka z takim nastawieniem do podzialu czegokolwiek w zwiazkach.
Jesli partner naduzywa pomocy i jej nie szanuje to jest inna historia i trzeba zmienic partnera.
Ale byc z druga osoba i pilnowac aby wszystkie podzialy byly sprawiedliwe?

Idzcie jeden z drugim do swojego szefa, ktory za "surplus" z waszej pracy utrzymuje 3 kochanki i z nim walczcie o sprawiedliwosc a nie ze swoim partnerem.

88

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:

Sprawa jest bardzo świeża. Nie boję się rozmawiać, ale najpierw chciałam wybadać temat czy jestem materialistką czy nie. Wiem, że rozmowa jest najważniejsza. Dziękuję, że zechcieliście poświęcić mi kilka minut swojego czasu na wypowiedzenie się. No ofkors pogadam bo jak widzę, że ktoś od razu piszę, że nie potrafię ust otworzyć... ale mi chodziło o poznanie innych puntów widzenia, nie tylko swojego, dlatego forum sad

ciekawi mnie jak sie sprawa wyklaruje .
Bo głosów na to ze nie powinien ci dokładać do kredytu i ze powinien jest prawie tyle samo.
Porozmawiaj z nim szczerze o finansach.
Powiedz mu o tym ile wzrosła ci rata.
Myślisz poważnie o relacji z nim?
W sensie ślub/dzieci itp
czy to po prostu jest bo jest.
Jeżeli myślisz poważnie, to bezpośrednia komunikacja jest kluczem do udanego związku, pamiętaj, facet sie nie domyśli, musisz mu powiedzieć.
Jest w twojej głowie taka myśl ze razem spłacacie ten dom i potem razem z waszymi dzeicmi w nim mieszkacie.
czy o tym kompletnie nie myślałaś.

Napisz proszę tutaj na forum gdy będziesz po rozmowie z partnerem.

89 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-09-29 16:24:36)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Szeptuch napisał/a:
ulle napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Dlatego napisałem że JA bym sie dołożył do kredytu
Zwłaszcza gdy mówimy o dzisiejszych realiach, gdzie z tyg na tyg kredyt może urosnąć do woli.
napisałem że to Ja bym się źle czul mieszkając u kogoś, czerpać zyski z wynajmowanego mieszkania, a w tym czasie moja partnerka stresowała by sie rosnącymi kosztami.

Zauważ ze przyznałem racje Loce, bo ona tutaj to fajnie opisała
Ale
Nawet pomimo tego zagrożenia, zrobiłbym tak samo.
Oczywiście, gdy pojawi sie temat z odwrotna rola kobiety i mężczyzny, napisze to samo.

Szeptuch, ten chłopak powinien płacić kilka razy więcej niż zadeklarował te 150 zł, jednak kredyt jest sprawą i problemem autorki. Ten chłopak może co najwyżej mieć kaprys, chciejstwo, gest, obojętne jak to nazwac żeby pomóc w spłacie cudzego kredytu, ale nie może to być jego obowiązkiem
Na pewno też, właśnie że względów honorowych, nie powinien płacić za siebie tylko 150 zł + połowa wydatków na tzw życie.
Oni źle to wszystko sobie ustalili. Muszą usiąść i jeszcze raz policzyć, żeby nikt nie był stratny.

Dlatego potem(względem pierwszego postu) doprecyzowałem ze ja bym tak zrobił, bo Ja bym sie z tym źle czuł.

Szeptuch, jest tu tak dlatego, że niektóre użytkowniczki albo nie potrafią czytać ze zrozumieniem, albo celowo tak przekręcają kota ogonem, żeby zawsze wybielić kobietę, albo robią szum dla frajdy, żeby tylko coś się działo.
To właśnie od dłuższego czasu bardzo mi się tu nie podoba, gdyż nie rozumiem czemu mają służyć takie tendencyjne komentarze.
Osoby, które problem danego autora/ autorki traktują poważnie na pewno irytują się i zniechęcają.

Robią to dla beki albo naprawdę nie potrafią wyjść poza solidarność jajników.
Ja wiedząc już z góry, co dana osoba może napisać, powiem Ci szczerze, ignoruje wpisy niektórych.

90

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
JohnyBravo777 napisał/a:

Co to za roznica na co idzie pomoc?
Gdyby to moja dziewczyna splacala kredyt to bym splacal ten kredyt za nia i jeszcze bym jej drugie tyle dorzucil na drobne wydatki.
.

big_smile Jak masz tyle kasy, to sobie dorzucaj, nikt Ci nie broni wink
Gdybym miał 30 koła na miesiąc, to pewnie też mi nie stanowiło spłacanie nawet całego takiego kredytu. Ale jak nie masz więcej kasy niż ci potrzeba, to uważnie ją wydajesz... wink

91 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-09-29 17:05:25)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Co to za roznica na co idzie pomoc?
Gdyby to moja dziewczyna splacala kredyt to bym splacal ten kredyt za nia i jeszcze bym jej drugie tyle dorzucil na drobne wydatki.
.

big_smile Jak masz tyle kasy, to sobie dorzucaj, nikt Ci nie broni wink
Gdybym miał 30 koła na miesiąc, to pewnie też mi nie stanowiło spłacanie nawet całego takiego kredytu. Ale jak nie masz więcej kasy niż ci potrzeba, to uważnie ją wydajesz... wink

Abstrachujac od analizy przypadku, w ktorej ledwo dajemy rade przetrwac finansowo, kontekst tej historii zaklada, ze ten chlopiec (bo nazywanie go mezczyzna byloby bledem) ma minimum mieszkanie bez kredytu, prace i zaoszczedzone 1200zl miesiecznie.
Zatem na podstawie tego co wlasnie napisales zakladam, ze w kontekscie historii autorki postapilibysmy podobnie.

92

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
MagdaLena1111 napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

ale dlaczego patrzymy na to jak na spłatę cudzego kredytu a nie patrzymy jak na utrzymanie gościa?

Może dlatego, ze tak właśnie jest?
Czy jakby autorka nie miała kredytu, to wymagałaby opłaty za najem? Ty byś tak zrobiła? Z umową najmu czy bez umowy?
Bo autorka pisze wyraźnie, że rosnące opłaty za kredyt ją zbyt obciążają finansowo i dlatego potrzebuje wsparcia.

Nie do końca. Nawet gdyby autorka nie miała kredytu, uważam, że partner powinien zaproponować jej połowę zysku z wynajmu. Bo oni razem mają dwa lokale, dlaczego więc z jednego mieliby korzystać wspólnie, a z drugiego tylko on?

93

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
JohnyBravo777 napisał/a:

Abstrachujac od analizy przypadku, w ktorej ledwo dajemy rade przetrwac finansowo, kontekst tej historii zaklada, ze ten chlopiec (bo nazywanie go mezczyzna byloby bledem) ma minimum mieszkanie bez kredytu, prace i zaoszczedzone 1200zl miesiecznie.
Zatem na podstawie tego co wlasnie napisales zakladam, ze w kontekscie historii autorki postapilibysmy podobnie.

Ty chyba czegoś do końca nie załapałeś; wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują że on ma tę chatę w innej lokalizacji i po prostu wynajem mu się z grubsza zerował z tym co uzyskiwał z wynajmowania swojej chaty (czyli w momencie gdy mieszkał na wynajętym, to zostawał mu dochód z pracy i nie sądzę byśmy mówili choć o pięciocyfrowej kwocie; w każdym razie chyba w dalszym ciągu nie mówimy o kwocie, przy której (przy jego zarobkach) gość spłacając jej kredyt nie czułby się nieco wykorzystywany. Autorka zdaje się wspominała że gostek był skłonny oddawać jej kilka stów więcej i to chyba oddaje jego rzeczywiste możliwości.

94 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-09-29 17:01:33)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SaraS napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

ale dlaczego patrzymy na to jak na spłatę cudzego kredytu a nie patrzymy jak na utrzymanie gościa?

Może dlatego, ze tak właśnie jest?
Czy jakby autorka nie miała kredytu, to wymagałaby opłaty za najem? Ty byś tak zrobiła? Z umową najmu czy bez umowy?
Bo autorka pisze wyraźnie, że rosnące opłaty za kredyt ją zbyt obciążają finansowo i dlatego potrzebuje wsparcia.

Nie do końca. Nawet gdyby autorka nie miała kredytu, uważam, że partner powinien zaproponować jej połowę zysku z wynajmu. Bo oni razem mają dwa lokale, dlaczego więc z jednego mieliby korzystać wspólnie, a z drugiego tylko on?

Zapewne masz też pomysł jak rozdysponować pensją partnera autorki :-D
Dawaj! Nie krępuj się. Bo może on więcej zarabia, to wtedy POWINIEN nadwyżką podzielić się z autorką, skoro z nią mieszka? :-D  Tak zapewne będzie sprawiedliwie, znaczy się równo ;-)

PS. Powyższy post to sarkazm. Dla tych, którzy potraktowaliby go zbyt poważnie.

95

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Swoja droga, z historycznego punktu widzenia tego rodzaju problemy (co autorki i wiele podobnych na tym forum) zaczely sie dopiero po rewolucji feministycznej.

Nie zaglebiajac sie w detale sytuacji ktora wymusila sam ruch (ktory uwazam ze byl jak najbardziej sluszny) ani sposoby w jaki zostal on wykorzystany i obrocony przeciwko kobietom (zyjemy w czasach post-feminizmu) to chcialbym jedynie zwrocic uwage na roznice dynamik w zwiazkach gdy zatrudnione zawodowo sa 2 osoby.

W czasach gdy pracowali jedynie mezczyzni to jedynym sposobem kobiety w malzenstwie na poprawienie warunkow jej zycia bylo wywieranie presji na meza aby ten wywieral presje na jego pracodawce.
Gdy szef chcial aby pracownicy pracowali ciezej za mniej pieniedzy, ci przychodzili do domow, kobieta ich przewalkowala ze maja sie postawic, nastepnego dnia przychodzili do fabryki i okazywalo sie, ze wszyscy sa w tej samej sytuacji - albo sie razem postawia szefowi albo beda mieli kolejny dzien awantur w domu.
Do tego same zony gdy wiedzialy gdzie mieszka zona szefa to tez nie ulawialy jej zycia.

Dzisiaj tej presji nie ma. Zwiazki zamiast tworzyc jeden, wspolny front to chlopcy z dziewczynkami wzajemnie ucieraja sie o to jak przezyc za ta jalmuzne, ktora dostaja od swoich panow w obozach pracy.

96 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-09-29 17:13:17)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

A problem polega na tym, żeby się dogadać i każda strona była w miarę zadowolona.
Bo nie da się nawet dokładnie dzielić 50/50 i jak ktoś jest chytry, to zacznie wyliczać...A Ty zjesz 2 razy tyle co ja, a za często się kąpiesz... itp
Dlatego jak zamieszkają razem, to dopiero wyjdzie czy się w ogóle będą się dogadywać.
A "warunki" zawsze też można zmienić, ale facet sam powinien się domyślić, że jednak trochę więcej powinien dorzucać do wspólnej kasy, bo sporo zyskuje na tym interesie.

97 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-09-29 17:44:52)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Witold12 napisał/a:

Moim zdaniem jeżeli facet ma kredyt na mieszkanie i dziewczyna chce z nim zamieszkań, to tylko połowa rachunków - prąd, czynsz, woda, gaz na pół. Nie będziesz przecież cwaniak wykorzystywał naiwnej kobiety każąc jej płacić za nieswoje mieszkanie.

Gdy to kobieta ma mieszkanie na kredyt i facet chce z nią zamieszkać to wtedy też rata kredytu na pół - nie będzie przecież cwaniak żył z nią na kocią łape, ona płaci masę kasy a on se za darmo pomieszkuje i jej nisczy

Tak brzmi dość sprawiedliwie

No, z takiego założenia wychodzi na przykład Salomonka (i zobaczymy kto jeszcze), Roxann się póki co rozpaczliwie miota wink

Naucz się czytać Nowe otwarcie. Facet mieszka, korzysta, zużywa, kąpie się w nowej łazience z nowymi płytkami i w ciepłej wodzie, pracuje zdalnie więc zużywa prąd, internet, nawet fotel który wysiaduje przy biurku. Pierze gacie w pralce za którą nie zapłacił i wyleguje się na sofie na którą nie dołożył grosza. Swoje mieszkanie w tym czasie wynajmuje i na nim zarabia i to jest w porządku? Ja w życiu grosza nigdy od nikogo nie dostałam, jednak potrafię się w mig zorientować kto chce mnie oskubać.  Nie wyobrażam sobie takiego utrzymanka mieć w domu. Swoje 150 zł to niech wpłaci na schronisko dla zwierząt i ponosi koszty swojego utrzymania i mieszkania sam.  Kredytu nie powinien jej spłacać, ale w sytuacji jaką chce stworzyć on będzie zarabiał a dziewczyna traciła. Dla mnie facet kompletnie się nie nadaje do związku z takim podejściem, ale dlatego ja mam pieniądze i nie muszę się martwić kredytami. Po prostu cudzego nie wezmę, ale swojego nie dam smile Zawsze mi to wychodziło na dobre w życiu.  Jeśli to jest hipokryzja, to ją polecam, autorce także.  smile

98

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Polecam wątek:

https://www.netkobiety.pl/t125012.html

Zadziwiająco podobna sytuacja, tylko, że tam do faceta z kredytem sprowadzała się dziewczyna.

Bardzo celnie Magdaleno. Zauważ też jak różne jest nastawienie użytkowniczek w zależności od tego czy facet ma ten kredyt czy kobieta. W tym wątku niemal gremialnie drogie panie piszą autorce że ms rację,że facet powinien jej dopłacać więcej. W tamtym wątku też etatowe użytkowniczki stoją na stanowisku że z jakiej paki łaska ma facetowi spłacać jego kredyt?! No hipokryzja pełną gębą moje Panie,ale jakoś tak dziwnie wpisująca się w ogólny trend...

To zajrzyj jeszcze do tego wątku i przeczytaj moje komentarze: https://www.netkobiety.pl/t120535.html

Autorko, ja na Twoim miejscu wynajęłabym 1-2 pokoje obcym ludziom, a temu Panu podziękowałabym za wspólne mieszkanie i za związek również.

99

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
MagdaLena1111 napisał/a:

Dopiero Ty dodałaś, że on powinien płacić jak za najem, bo przecież będzie miał dach nad głową. Cały czas się przekonuję, jaką byłam naiwniarą i frajerką, że od swojego faceta nie brałam za najem po tym, jak zamieszkał ze mną w moim mieszkaniu :-D Nawet mi to do głowy nie przyszło, a powinnam co miesiąc łapkę po kasę do niego za dach nad głową wyciągać :-D

tylko to jeszce nie jest pełny obraz sytuacji smile zgaduję że Ci to do głowy nie przyszło bo jednak czułaś że równowaga finansowa jest zachowana. i że możesz a niego liczyć. nie wiem, on płacił za wyjścia do tej pory w większej części czy coś innego.
bo nie chodzi o to żeby go kosić jak za wynajem tylko żeby ta równowaga była zachowana.

ja sama wprowadziłam się do mieszkania które mój partner wynajmował sam i nie zrobiliśmy też tego tak że ja mu przelewałam kasę na konto, on się z tym źle czuł i to rozumiem. ale pilnowałam żeby więcej płacić za zakupy, itd. jak obie strony są w tym rozsądne to nawet nie trzeba jakoś ogromnie dyskutować. my nigdy sobie nie liczyliśmy ile kto wydał ale każdy się starał by to było po prostu fair. a tu partnerka czuje dyskomfort który jest spowodowany postawą partnera.

100

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SaraS napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

ale dlaczego patrzymy na to jak na spłatę cudzego kredytu a nie patrzymy jak na utrzymanie gościa?

Może dlatego, ze tak właśnie jest?
Czy jakby autorka nie miała kredytu, to wymagałaby opłaty za najem? Ty byś tak zrobiła? Z umową najmu czy bez umowy?
Bo autorka pisze wyraźnie, że rosnące opłaty za kredyt ją zbyt obciążają finansowo i dlatego potrzebuje wsparcia.

Nie do końca. Nawet gdyby autorka nie miała kredytu, uważam, że partner powinien zaproponować jej połowę zysku z wynajmu. Bo oni razem mają dwa lokale, dlaczego więc z jednego mieliby korzystać wspólnie, a z drugiego tylko on?

Tyle, że ten facet sam zaproponował, że jej będzie płacił 1 tys., tylko podejrzewam, że Autorka nie chciała by czuł się jak lokator, który płaci za wynajem, jednak te 150 zł, to jakaś kpina, ze skrajności w skrajność. Poza tym osobiście uważam, że trzeba brać pod uwagę wszystkie okoliczności. Jak słusznie zauważyłaś, facet ma własne mieszkanie, które wynajmuje. Teoretycznie przecież mogliby zamieszkać u niego i ona by wtedy partycypowała wyłącznie w połowie bieżących wydatków, a swój dom wynajęła. Wtedy by miała extra kasę z wynajmu za którą spłacałaby kredyt plus by pewnie jeszcze coś zostało. Zyskałaby więc podwójnie. Skoro mając do dyspozycji dwa mieszkania, decydują się zamieszkać u niej, chyba naturalne powinno być, że powinien więcej wkładać w ich wspólne życie, niż tylko połowa czynszu. Skoro tyle kontrowersji budzi fakt, że tym samym będzie dokładał jej do kredytu, co uważam za jakieś nieporozumienie, niech po prostu weźmie na siebie większą część wydatków z ich wspólnego życia albo płaci nawet nie tysiąc ale np. wspomniane 500 czy 600 zł czyli powiedzmy czynsz (media, śmieci itd.) plus szeroko rozumianą amortyzację i resztę po mniej więcej połowie. Piszę mniej więcej bo przecież nie da się rozliczać z księgową dokładnością każdych zakupów, tym bardziej, że jak podejrzewam Autorka nie pracuje zdalnie więc na co dzień jej wydatki są inne, choćby te dotyczące jedzenia - raczej w tygodniu obiadów razem jeść nie będą, a może też śniadań. Owszem, można brać jedzenie z domu ale… ktoś je musi przygotowywać czy też będą się tym dzielić po połowie? Co jeśli ich dieta się znacząco różni?
Dlatego biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności (sytuację ich obojga) uważam, że najbardziej fair byłoby gdyby facet płacił jej miesięcznie te 500-600 zł plus wziął na siebie większą część bieżących, codziennych wydatków, nie mówię, że 80 czy 90% ale 60-70. Oboje by na tym zyskali. On z pewnością i tak nie płaciłby więcej miesięcznie niż płacił dotychczas, miałby przy tym lepsze warunki mieszkaniowe, a i Autorka miałaby lżej. Poza tym nikt nie czułby się wykorzystywany. A facet niebyły tylko gościem albo lokatorem.

101 Ostatnio edytowany przez jeneste92 (2022-09-29 18:02:55)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
chmurny napisał/a:
SanWieIng napisał/a:
chmurny napisał/a:

To on się ma wprowadzić jako inwestor?
Rozumiem dzielić koszta życia ale koszta fanaberii? (bo jak inaczej nazwać 100m2 z ogrodem w kredo dla singielki jak nie fanaberią)



Fanaberii? No kurde. Zawsze marzyłam o wspólnym domu/kredycie. Mam 30 lat, po rozstaniu z partnerem wzięłam sprawy w swoje ręce i stwierdziłam, że tym razem będę polegać tylko na sobie a nie na tym, że znajdę mężczyznę i dopiero wtedy ucieknę z wynajmu, za który płaciłam 2200. Takie są realia i wolałam spłacać swoje.

Cały czas stać mnie na ten kredyt, ale każdy człowiek popełnia błędy i nie spodziewałam się, że raty AŻ tak wzrosną.

Jak brałam kredyt to z wizją przyszłości, założenia rodziny, za maistem, dlatego udało się jeszcze przed kryzysem kupić coś fajnego. Tymi metrami chciałam tylko wskazać, że chłopak wprowadza się do fajnego komfortu.

Na początku rozmawialiśmy, On podał, że będzie się dopłacał tysiąc złoty, ja to potem w luźnych rozmowach zmniejszyłam do 500zł, a gdy po 2 miesiącach przyszło do poważnej rozmowy zaproponował te 150zł za opłaty.

Nie chcę nikogo wykorzystywać, ale czuję wewnątrz emocje i oceniam tę sytuację względem tego jak bym ja postąpiła.

Tak fanaberie. Bo fanaberią jest kupować metraż przynajmniej dwukrotnie przekraczający normlane potrzeby za kredyt na którego splatę cię nie stać by pokazać światu niezależność.
Powiem tak: w czasach gdy zwiazki to turnieje ego a mniemana świadomość i tzw zdrowy egoizm (czyli po prostu egoizm) są primo to wyartykułowanie twoich żądań będzie gwoździem do trumny tego zwiazku tymbardziej gdy to co miedzy wami jest nie jest jakoś bardzo głebokie.
No właśnie. Wypadałoby pomówić o pobudkach tego wspólnego zamieszkania. Jak wyglądają w tym proporcje uczuć do pragmatyzmu i ekonomii. Jeżeli się kochacie ( w co wątpie ) to taki temat nie miał prawa powstać. Weszłabyś w to i już. Uważam ,wbrew związkowym technokratom, ze nie o wszystkim trzeba i mozna mówić w prost.
Słowem mieszkacie i żyjecie a gdy wszelkie ewentualne deficyty wyjdą w praniu to on je dostrzeże. Ale jego reakcja na nie to bedzie zupelnie inny temat.  Póki co z gruntu przedsięwzięcie a nie związkek

Ale dlaczego ona ma finansować tego cwaniaka? On będzie mieszkał na jej koszt i jeszcze bogacił się wynajmując swoje mieszkanie. Pączek w maśle normalnie.
Skoro on nie chce "spłacać jej kredytu" i jednocześnie chce zamieszkać z nią to niech wynajmą razem mieszkanie 2-3 pokojowe i płacą po połowie, a ona wynajmie swój dom i będzie z tego spłacać kredyt. To takie proste. No ale wtedy jaśnie pan nie będzie płacić 150 zł miesięcznie, tylko 1500 zł miesięcznie. Biedactwo.

102 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-09-29 18:14:16)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
anna.zakochana napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Dopiero Ty dodałaś, że on powinien płacić jak za najem, bo przecież będzie miał dach nad głową. Cały czas się przekonuję, jaką byłam naiwniarą i frajerką, że od swojego faceta nie brałam za najem po tym, jak zamieszkał ze mną w moim mieszkaniu :-D Nawet mi to do głowy nie przyszło, a powinnam co miesiąc łapkę po kasę do niego za dach nad głową wyciągać :-D

tylko to jeszce nie jest pełny obraz sytuacji smile zgaduję że Ci to do głowy nie przyszło bo jednak czułaś że równowaga finansowa jest zachowana. i że możesz a niego liczyć. nie wiem, on płacił za wyjścia do tej pory w większej części czy coś innego.
bo nie chodzi o to żeby go kosić jak za wynajem tylko żeby ta równowaga była zachowana.

ja sama wprowadziłam się do mieszkania które mój partner wynajmował sam i nie zrobiliśmy też tego tak że ja mu przelewałam kasę na konto, on się z tym źle czuł i to rozumiem. ale pilnowałam żeby więcej płacić za zakupy, itd. jak obie strony są w tym rozsądne to nawet nie trzeba jakoś ogromnie dyskutować. my nigdy sobie nie liczyliśmy ile kto wydał ale każdy się starał by to było po prostu fair. a tu partnerka czuje dyskomfort który jest spowodowany postawą partnera.

Dokładnie o to chodzi w związku, żeby obie strony dobrze się czuły, obojętnie ile co i  kiedy kto dokłada, ale tu potrzebne jest wyczucie.

103 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-09-29 18:18:16)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Roxann napisał/a:
SaraS napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Może dlatego, ze tak właśnie jest?
Czy jakby autorka nie miała kredytu, to wymagałaby opłaty za najem? Ty byś tak zrobiła? Z umową najmu czy bez umowy?
Bo autorka pisze wyraźnie, że rosnące opłaty za kredyt ją zbyt obciążają finansowo i dlatego potrzebuje wsparcia.

Nie do końca. Nawet gdyby autorka nie miała kredytu, uważam, że partner powinien zaproponować jej połowę zysku z wynajmu. Bo oni razem mają dwa lokale, dlaczego więc z jednego mieliby korzystać wspólnie, a z drugiego tylko on?

Tyle, że ten facet sam zaproponował, że jej będzie płacił 1 tys., tylko podejrzewam, że Autorka nie chciała by czuł się jak lokator, który płaci za wynajem, jednak te 150 zł, to jakaś kpina, ze skrajności w skrajność. Poza tym osobiście uważam, że trzeba brać pod uwagę wszystkie okoliczności. Jak słusznie zauważyłaś, facet ma własne mieszkanie, które wynajmuje. Teoretycznie przecież mogliby zamieszkać u niego i ona by wtedy partycypowała wyłącznie w połowie bieżących wydatków, a swój dom wynajęła. Wtedy by miała extra kasę z wynajmu za którą spłacałaby kredyt plus by pewnie jeszcze coś zostało. Zyskałaby więc podwójnie. Skoro mając do dyspozycji dwa mieszkania, decydują się zamieszkać u niej, chyba naturalne powinno być, że powinien więcej wkładać w ich wspólne życie, niż tylko połowa czynszu. Skoro tyle kontrowersji budzi fakt, że tym samym będzie dokładał jej do kredytu, co uważam za jakieś nieporozumienie, niech po prostu weźmie na siebie większą część wydatków z ich wspólnego życia albo płaci nawet nie tysiąc ale np. wspomniane 500 czy 600 zł czyli powiedzmy czynsz (media, śmieci itd.) plus szeroko rozumianą amortyzację i resztę po mniej więcej połowie. Piszę mniej więcej bo przecież nie da się rozliczać z księgową dokładnością każdych zakupów, tym bardziej, że jak podejrzewam Autorka nie pracuje zdalnie więc na co dzień jej wydatki są inne, choćby te dotyczące jedzenia - raczej w tygodniu obiadów razem jeść nie będą, a może też śniadań. Owszem, można brać jedzenie z domu ale… ktoś je musi przygotowywać czy też będą się tym dzielić po połowie? Co jeśli ich dieta się znacząco różni?
Dlatego biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności (sytuację ich obojga) uważam, że najbardziej fair byłoby gdyby facet płacił jej miesięcznie te 500-600 zł plus wziął na siebie większą część bieżących, codziennych wydatków, nie mówię, że 80 czy 90% ale 60-70. Oboje by na tym zyskali. On z pewnością i tak nie płaciłby więcej miesięcznie niż płacił dotychczas, miałby przy tym lepsze warunki mieszkaniowe, a i Autorka miałaby lżej. Poza tym nikt nie czułby się wykorzystywany. A facet niebyły tylko gościem albo lokatorem.

Może źle zapamiętałam, ale ten chłopak wynajmuje swoje mieszkanie w zupełnie innej miejscowości, więc mieszkanie u niego, chociażby ze względu na pracę ich obojga, średni pomysł.
Autorka ma nowe, piękne mieszkanie, więc zapewne cieszy się, że w nim mieszka.
Gdyby wynajęła to mieszkanie, to cóż? Różnie bywa z najemcami. Potrafią totalnie wszystko zdewastować, a potem dochodz swoich praw w sądzie albo nie wiadomo gdzie.
Oni źle się że sobą dogadali, a konkretnie to autorka zaproponowała  jakis chory finansowy układ ( on chciał płacić tysiąc złotych, tyle ile płacił za swój wynajem, a autorka powiedziała, że nie musi, bo wystarczy tylko polowa za rachunki czyli 150 zł), toteż powinni porozmawiać jeszcze raz i albo się dogadają, albo skończą sprawę ze swoim dopiero rodzącym się związkiem.
I przede wszystkim oboje szczerze i bez zakłamanego wstydu powinni powiedzieć sobie czy w ogóle stać ich na wspólne mieszkanie.
Gdy chłopak się wprowadzi autorka będzie miała znacznie wyższe rachunki za wszystko i życie też będzie kosztowało ich znacznie więcej.
Powinno być sprawiedliwie, żeby obie strony czuły się usatysfakcjonowane.
Takie sprawy załatwia się dzięki umiejętności liczenia.
Autorko, absolutnie nie jesteś materialistką.
Tyle tylko że zupełnie bez sensu wyskoczyłas z tym kredytem. Jemu o tym kredycie nawet nie wspominaj, że chcesz, by pomagał Ci spłacać, bo na pewno tylko się pokłócicie.
Kredyt to Twoja sprawa i Twój problem, i jeszcze przez wiele lat będziesz musiała porządnie się nagimnastykowac, zanim go spłacisz.

104

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ty chyba czegoś do końca nie załapałeś; wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują że on ma tę chatę w innej lokalizacji i po prostu wynajem mu się z grubsza zerował z tym co uzyskiwał z wynajmowania swojej chaty (czyli w momencie gdy mieszkał na wynajętym, to zostawał mu dochód z pracy i nie sądzę byśmy mówili choć o pięciocyfrowej kwocie; w każdym razie chyba w dalszym ciągu nie mówimy o kwocie, przy której (przy jego zarobkach) gość spłacając jej kredyt nie czułby się nieco wykorzystywany. Autorka zdaje się wspominała że gostek był skłonny oddawać jej kilka stów więcej i to chyba oddaje jego rzeczywiste możliwości.

Nie rozumiem dlaczego z uporem maniaka wciąż piszesz, że on ma/będzie spłacać czy też partycypować w spłacie jej kredytu jeśli pokryje więcej niż 50% kosztów mediów czy wspólnych, bieżących wydatków. Przecież będzie korzystał z jej mebli, sprzętów itd., których sam nie kupił, a do tego będzie pracował zdalnie z jej domu.
Tak naprawdę wszystko wyjdzie w praniu bo to ile Autorka płaci za media jest kwotą wręcz nieprawdopodobnie niską. Teoretycznie mogłaby nie brać żadnej kasy od niego na te opłaty gdyby się okazało, że facet pokrywa inne, wspólne wydatki czy też finansuje np. wakacje, jakieś wyjścia, utrzymuje auto itd. Przecież tych ewentualnych pobocznych wydatków jest znacznie więcej. Jedne większe zakupy, nie mówiąc o wypadzie weekendowym to już konkretna kwota. Chodzi o ten balans, o którym już wspomniano by nie przegiąć ani w jedną ani w drugą stronę.

105

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
ulle napisał/a:

Może źle zapamiętałam, ale ten chłopak wynajmuje swoje mieszkanie w zupełnie innej miejscowości, więc mieszkanie u niego, chociażby ze względu na pracę ich obojga, średni pomysł.

Dlatego napisałam, że tylko teoretycznie mogliby tam zamieszkać. Chodziło mi o to, że oboje mają mieszkania, a on ze swojego czerpie korzyść z wynajmu, której by nie miał dyby to Autorka się do niego przeprowadziła. A skoro pracuje zdalnie, to równie dobrze mółby w tamtym mieszkaniu mieszkać, zamiast wynajmować, jak widać mu się to kalkulowało.

106

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Roxann napisał/a:
ulle napisał/a:

Może źle zapamiętałam, ale ten chłopak wynajmuje swoje mieszkanie w zupełnie innej miejscowości, więc mieszkanie u niego, chociażby ze względu na pracę ich obojga, średni pomysł.

Dlatego napisałam, że tylko teoretycznie mogliby tam zamieszkać. Chodziło mi o to, że oboje mają mieszkania, a on ze swojego czerpie korzyść z wynajmu, której by nie miał dyby to Autorka się do niego przeprowadziła. A skoro pracuje zdalnie, to równie dobrze mółby w tamtym mieszkaniu mieszkać, zamiast wynajmować, jak widać mu się to kalkulowało.

Roxsann, przeczytaj ten wątek jeszcze raz, bo mocno Ci się pomieszało. Naprawdę.

107 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-09-29 18:31:15)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
ulle napisał/a:
Roxann napisał/a:
ulle napisał/a:

Może źle zapamiętałam, ale ten chłopak wynajmuje swoje mieszkanie w zupełnie innej miejscowości, więc mieszkanie u niego, chociażby ze względu na pracę ich obojga, średni pomysł.

Dlatego napisałam, że tylko teoretycznie mogliby tam zamieszkać. Chodziło mi o to, że oboje mają mieszkania, a on ze swojego czerpie korzyść z wynajmu, której by nie miał dyby to Autorka się do niego przeprowadziła. A skoro pracuje zdalnie, to równie dobrze mółby w tamtym mieszkaniu mieszkać, zamiast wynajmować, jak widać mu się to kalkulowało.

Roxsann, przeczytaj ten wątek jeszcze raz, bo mocno Ci się pomieszało. Naprawdę.

Nie sądzę.
Ja wiem, że nie było mowy o tym by w jego mieszkaniu zamieszkali ale skoro pracując zdalnie wolał wynajmować, to mu się to opłacało. Ja uważam, że trzeba brać wszystko pod uwagę, sytuację ich obojga dlatego to co zaproponowałam wyżej wydaje mi się, że jest w porządku i z korzyścią tak dla niego, jak i dla niej.

108 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-09-29 18:43:51)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Autorka bardzo wyraźnie nakreśliła swoją sytuację i to ona napisała, że miała nadzieję, iż facet pomoże spłacać jej kredyt, bo to i tamto.
No bez przesady. Ja jeszcze nie słyszałam o takim przypadku, żeby ktoś miał kredyt i oczekiwał pomocy finansowej w jego spłacaniu. Wzięła kredyt, podjęła ryzyko, musi sama spłacać. No chyba że pomogą jej rodzice albo jakiś mąż w przyszłości, albo ktoś, kto ma tyle kasy, że może ja sobie ot tak wydawać, nawet na cudze kredyty.
Facet zaproponował jej, że będzie płacił 1000 zł jakby za wynajem ( tyle płacił za dwoje mieszkanie, które wynajmował), połowę za rachunki bieżące i połowę za życie.
Jego propozycja była fair.
Autorka sama powiedziała mu, że tego tysiąca nie chce, że wystarczy 150 zł połowa za rachunki i połowa za życie.
On zgodził się na to.
To nie było, moim zdaniem, fair.
Teraz ona siedzi i rozmyśla, gdyż dotarło do niej, że umowa jest dla niej niekorzystna i liczy na to, że facet sam z siebie się domyślić i dorzuci jej chociaż 500 zł.

No Roxann, czy ta sprawa naprawde jest taka skomplikowana?

I wiesz tak sobie przy okazji pomyślałam, że Tobie często zdarza się robić w jakimś wątku burzę w szklance wody. Uważam, ze wynika to z tego, iż niezbyt dokładnie wczytujesz się w słowa autora wątku, tylko raczej rozczytujesz się w komentarzach, na coś tam zwrócisz uwagę i bez zastanowienia czy jest to w ogóle adekwatne do treści wątku od razu cos piszesz. Kończy się to tak, że muszę jakby na nowo streszczać Ci tresc postu autora, czyli tłumaczyć z polskiego na nasze, jednak Ty i tak upierasz się przy swoim.
Taka sytuacja z Tobą przydarzyła mi się już minimum pięć razy, najczęściej jednak odpuszczam sobie, to zależy od tego czy chce mi się pisać, czy nie.

109

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SanWieIng napisał/a:

Hej ;/

.................................
Zdecydowaliśmy się zamieszkać razem i doszło do rozmowy. Chłopak wynajmował kawalerkę za 1200zł miesięcznie, teraz wprowadza się do mnie i zaproponował robić wspólny budżet na zakupy i że będzie płacił połowę opłat czyli 150zł miesięcznie. Kredyt jest mój, więc nie chce spłacać mi domu bo jak się rozstaniemy to zostanie z niczym....

Ja nie naciskałam, bo nie chcę w żaden sposób mieć z Niego korzyść finansową, ale...no właśnie..........................

To chyba tak wyglądało?

110

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Salomonka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Witold12 napisał/a:

Moim zdaniem jeżeli facet ma kredyt na mieszkanie i dziewczyna chce z nim zamieszkań, to tylko połowa rachunków - prąd, czynsz, woda, gaz na pół. Nie będziesz przecież cwaniak wykorzystywał naiwnej kobiety każąc jej płacić za nieswoje mieszkanie.

Gdy to kobieta ma mieszkanie na kredyt i facet chce z nią zamieszkać to wtedy też rata kredytu na pół - nie będzie przecież cwaniak żył z nią na kocią łape, ona płaci masę kasy a on se za darmo pomieszkuje i jej nisczy

Tak brzmi dość sprawiedliwie

No, z takiego założenia wychodzi na przykład Salomonka (i zobaczymy kto jeszcze), Roxann się póki co rozpaczliwie miota wink

Naucz się czytać Nowe otwarcie. Facet mieszka, korzysta, zużywa, kąpie się w nowej łazience z nowymi płytkami i w ciepłej wodzie, pracuje zdalnie więc zużywa prąd, internet, nawet fotel który wysiaduje przy biurku. Pierze gacie w pralce za którą nie zapłacił i wyleguje się na sofie na którą nie dołożył grosza. Swoje mieszkanie w tym czasie wynajmuje i na nim zarabia i to jest w porządku? Ja w życiu grosza nigdy od nikogo nie dostałam, jednak potrafię się w mig zorientować kto chce mnie oskubać.  Nie wyobrażam sobie takiego utrzymanka mieć w domu. Swoje 150 zł to niech wpłaci na schronisko dla zwierząt i ponosi koszty swojego utrzymania i mieszkania sam.  Kredytu nie powinien jej spłacać, ale w sytuacji jaką chce stworzyć on będzie zarabiał a dziewczyna traciła. Dla mnie facet kompletnie się nie nadaje do związku z takim podejściem, ale dlatego ja mam pieniądze i nie muszę się martwić kredytami. Po prostu cudzego nie wezmę, ale swojego nie dam smile Zawsze mi to wychodziło na dobre w życiu.  Jeśli to jest hipokryzja, to ją polecam, autorce także.  smile

Sęk w tym że miałaś zupełnie odwrotne stanowisko jak to facet tu wjechał z takim problemem, z jakim teraz weszła autorka. I DLATEGO zarzucam Ci hipokryzję.

Cudzego nie wezmę, swojego nie dam... wiesz, jak już pokazałaś jak cudze wyceniasz w dół, a swoje w górę, to nie wątpię że jesteś do przodu i Ci nie brakuje wink

A facet jej proponował 850 więcej, więc naprawdę sporo jak na status ich związku (przypominam: TYLKO chłopak). A ten internet, wodę, prąd to OIDP mieli po połowie płacić., a nie "na krzywy ryj" wink

111

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

czytajcie te posty dokładnie tongue

on proponował 1000, autorka powiedziała 500 a  ON z tego 500 zszedł do 150. -> post 27.

"Na początku rozmawialiśmy, On podał, że będzie się dopłacał tysiąc złoty, ja to potem w luźnych rozmowach zmniejszyłam do 500zł, a gdy po 2 miesiącach przyszło do poważnej rozmowy zaproponował te 150zł za opłaty."

112 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-09-29 18:52:52)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Z postu autorki z godziny 12.16- cie wynika, że on sam zaproponował tysiąc złotych, ona w żartach  obniżyła do pięciu stów, a jak przyszło do konkretnej rozmowy, to zgodziła się na 150 zł.

113

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

No, z takiego założenia wychodzi na przykład Salomonka (i zobaczymy kto jeszcze), Roxann się póki co rozpaczliwie miota wink

Naucz się czytać Nowe otwarcie. Facet mieszka, korzysta, zużywa, kąpie się w nowej łazience z nowymi płytkami i w ciepłej wodzie, pracuje zdalnie więc zużywa prąd, internet, nawet fotel który wysiaduje przy biurku. Pierze gacie w pralce za którą nie zapłacił i wyleguje się na sofie na którą nie dołożył grosza. Swoje mieszkanie w tym czasie wynajmuje i na nim zarabia i to jest w porządku? Ja w życiu grosza nigdy od nikogo nie dostałam, jednak potrafię się w mig zorientować kto chce mnie oskubać.  Nie wyobrażam sobie takiego utrzymanka mieć w domu. Swoje 150 zł to niech wpłaci na schronisko dla zwierząt i ponosi koszty swojego utrzymania i mieszkania sam.  Kredytu nie powinien jej spłacać, ale w sytuacji jaką chce stworzyć on będzie zarabiał a dziewczyna traciła. Dla mnie facet kompletnie się nie nadaje do związku z takim podejściem, ale dlatego ja mam pieniądze i nie muszę się martwić kredytami. Po prostu cudzego nie wezmę, ale swojego nie dam smile Zawsze mi to wychodziło na dobre w życiu.  Jeśli to jest hipokryzja, to ją polecam, autorce także.  smile

Sęk w tym że miałaś zupełnie odwrotne stanowisko jak to facet tu wjechał z takim problemem, z jakim teraz weszła autorka. I DLATEGO zarzucam Ci hipokryzję.

Cudzego nie wezmę, swojego nie dam... wiesz, jak już pokazałaś jak cudze wyceniasz w dół, a swoje w górę, to nie wątpię że jesteś do przodu i Ci nie brakuje wink

A facet jej proponował 850 więcej, więc naprawdę sporo jak na status ich związku (przypominam: TYLKO chłopak). A ten internet, wodę, prąd to OIDP mieli po połowie płacić., a nie "na krzywy ryj" wink

Nie rozśmieszaj mnie smile 150 zł ?  big_smile Ja płacę więcej za mieszkanie własnościowe w Polsce w którym przebywam parę razy w roku po kilka dni a resztę stoi puste. Wciąż plączesz spłatę kredytu z kosztami życia, ogarnij się zanim zarzucisz komuś hipokryzję.

114

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
MagdaLena1111 napisał/a:
SaraS napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Może dlatego, ze tak właśnie jest?
Czy jakby autorka nie miała kredytu, to wymagałaby opłaty za najem? Ty byś tak zrobiła? Z umową najmu czy bez umowy?
Bo autorka pisze wyraźnie, że rosnące opłaty za kredyt ją zbyt obciążają finansowo i dlatego potrzebuje wsparcia.

Nie do końca. Nawet gdyby autorka nie miała kredytu, uważam, że partner powinien zaproponować jej połowę zysku z wynajmu. Bo oni razem mają dwa lokale, dlaczego więc z jednego mieliby korzystać wspólnie, a z drugiego tylko on?

Zapewne masz też pomysł jak rozdysponować pensją partnera autorki :-D
Dawaj! Nie krępuj się. Bo może on więcej zarabia, to wtedy POWINIEN nadwyżką podzielić się z autorką, skoro z nią mieszka? :-D  Tak zapewne będzie sprawiedliwie, znaczy się równo ;-)

PS. Powyższy post to sarkazm. Dla tych, którzy potraktowaliby go zbyt poważnie.

Tylko że ten, co zarabia więcej, nie wydaje raczej pensji tego, co zarabia mniej. wink  A tu facet autorki korzysta z jej mieszkania tak samo, jak ona - czerpie takie same korzyści. Dlaczego ona miałaby nie czerpać z jego mieszkania?
Przykład bardziej adekwatny: zeżrę Ci kawałek pizzy, ale swoją Cię nie poczęstuję, no co Ty, przecież co Twoje - to moje, a co moje to też tylko moje, jaki problem.

115

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Salomonka napisał/a:

Naucz się czytać Nowe otwarcie. Facet mieszka, korzysta, zużywa, kąpie się w nowej łazience z nowymi płytkami i w ciepłej wodzie, pracuje zdalnie więc zużywa prąd, internet, nawet fotel który wysiaduje przy biurku. Pierze gacie w pralce za którą nie zapłacił i wyleguje się na sofie na którą nie dołożył grosza. Swoje mieszkanie w tym czasie wynajmuje i na nim zarabia i to jest w porządku? Ja w życiu grosza nigdy od nikogo nie dostałam, jednak potrafię się w mig zorientować kto chce mnie oskubać.  Nie wyobrażam sobie takiego utrzymanka mieć w domu. Swoje 150 zł to niech wpłaci na schronisko dla zwierząt i ponosi koszty swojego utrzymania i mieszkania sam.  Kredytu nie powinien jej spłacać, ale w sytuacji jaką chce stworzyć on będzie zarabiał a dziewczyna traciła. Dla mnie facet kompletnie się nie nadaje do związku z takim podejściem, ale dlatego ja mam pieniądze i nie muszę się martwić kredytami. Po prostu cudzego nie wezmę, ale swojego nie dam smile Zawsze mi to wychodziło na dobre w życiu.  Jeśli to jest hipokryzja, to ją polecam, autorce także.  smile

Bardzo dobrze napisane.
Zupełnie nie rozumiem o co ludziom chodzi z tym "spłacaniem za kogoś kredytu". Przecież to nie jest spłacanie kredytu tylko ponoszenie kosztów zamieszkania.

Dla uproszczenia:
załóżmy, że wynajem lokum w podobnym standardzie i lokalizacji kosztuje 2000 zł i miesięczne rachunki wynoszą 1000 zł. Razem 3000 zł. Więc każda z osób powinna ponosić koszty życia w wysokości 1500 zł. Zatem on wprowadza się do niej - właścicielki mieszkania i daje jej 1500 zł, czyli swoją część kosztów zamieszkania. I jego nie powinno obchodzić czy rata kredytu wynosi 500 zł czy 5000 zł, bo on nie spłaca kredytu, on ponosi koszt swojego zamieszkania w tym lokum.

116

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Z tym powyżej nie do końca się zgodzę. Jeżeli miałby zapłacić 1500 zł za wynajem i 1500 zł za mieszkanie z kobietą, to ona zyskuje 1000 zł, a on - nic. Zakładając, że te 500 zł to rachunki, to moim zdaniem wypadałoby płacić 1000 zł - on jest 500 zł do przodu w stos. do wynajmu i ona - też 500 zł.

117 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2022-09-29 19:46:01)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
jeneste92 napisał/a:


Dla uproszczenia:
załóżmy, że wynajem lokum w podobnym standardzie i lokalizacji kosztuje 2000 zł i miesięczne rachunki wynoszą 1000 zł. Razem 3000 zł. Więc każda z osób powinna ponosić koszty życia w wysokości 1500 zł. Zatem on wprowadza się do niej - właścicielki mieszkania i daje jej 1500 zł, czyli swoją część kosztów zamieszkania. I jego nie powinno obchodzić czy rata kredytu wynosi 500 zł czy 5000 zł, bo on nie spłaca kredytu, on ponosi koszt swojego zamieszkania w tym lokum.

Czy Ciebie pogięło? Może zaraz koszty wyżywienia zaczniesz liczyć wg cennika z menu restauracyjnego? Już nie wspomnę że cena wynajmu ma jeszcze większą przebitkę "marży" niż rata kredytu roll
Nie krępuj się; w drugim podejściu pewnie "wyliczysz" że powinien jej dokładać równowartość raty kredytu i że to jeszcze dla niego okazja big_smile

118

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Salomonka napisał/a:

Nie rozśmieszaj mnie smile 150 zł ?  big_smile Ja płacę więcej za mieszkanie własnościowe w Polsce w którym przebywam parę razy w roku po kilka dni a resztę stoi puste. Wciąż plączesz spłatę kredytu z kosztami życia, ogarnij się zanim zarzucisz komuś hipokryzję.

Gość jej tauzena na początku proponował, ślepoto! To ona miała opory i stanęło na czym stanęło.

119 Ostatnio edytowany przez chmurny (2022-09-29 19:51:53)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
jeneste92 napisał/a:
chmurny napisał/a:
SanWieIng napisał/a:


Fanaberii? No kurde. Zawsze marzyłam o wspólnym domu/kredycie. Mam 30 lat, po rozstaniu z partnerem wzięłam sprawy w swoje ręce i stwierdziłam, że tym razem będę polegać tylko na sobie a nie na tym, że znajdę mężczyznę i dopiero wtedy ucieknę z wynajmu, za który płaciłam 2200. Takie są realia i wolałam spłacać swoje.

Cały czas stać mnie na ten kredyt, ale każdy człowiek popełnia błędy i nie spodziewałam się, że raty AŻ tak wzrosną.

Jak brałam kredyt to z wizją przyszłości, założenia rodziny, za maistem, dlatego udało się jeszcze przed kryzysem kupić coś fajnego. Tymi metrami chciałam tylko wskazać, że chłopak wprowadza się do fajnego komfortu.

Na początku rozmawialiśmy, On podał, że będzie się dopłacał tysiąc złoty, ja to potem w luźnych rozmowach zmniejszyłam do 500zł, a gdy po 2 miesiącach przyszło do poważnej rozmowy zaproponował te 150zł za opłaty.

Nie chcę nikogo wykorzystywać, ale czuję wewnątrz emocje i oceniam tę sytuację względem tego jak bym ja postąpiła.

Tak fanaberie. Bo fanaberią jest kupować metraż przynajmniej dwukrotnie przekraczający normlane potrzeby za kredyt na którego splatę cię nie stać by pokazać światu niezależność.
Powiem tak: w czasach gdy zwiazki to turnieje ego a mniemana świadomość i tzw zdrowy egoizm (czyli po prostu egoizm) są primo to wyartykułowanie twoich żądań będzie gwoździem do trumny tego zwiazku tymbardziej gdy to co miedzy wami jest nie jest jakoś bardzo głebokie.
No właśnie. Wypadałoby pomówić o pobudkach tego wspólnego zamieszkania. Jak wyglądają w tym proporcje uczuć do pragmatyzmu i ekonomii. Jeżeli się kochacie ( w co wątpie ) to taki temat nie miał prawa powstać. Weszłabyś w to i już. Uważam ,wbrew związkowym technokratom, ze nie o wszystkim trzeba i mozna mówić w prost.
Słowem mieszkacie i żyjecie a gdy wszelkie ewentualne deficyty wyjdą w praniu to on je dostrzeże. Ale jego reakcja na nie to bedzie zupelnie inny temat.  Póki co z gruntu przedsięwzięcie a nie związkek

Ale dlaczego ona ma finansować tego cwaniaka? On będzie mieszkał na jej koszt i jeszcze bogacił się wynajmując swoje mieszkanie. Pączek w maśle normalnie.
Skoro on nie chce "spłacać jej kredytu" i jednocześnie chce zamieszkać z nią to niech wynajmą razem mieszkanie 2-3 pokojowe i płacą po połowie, a ona wynajmie swój dom i będzie z tego spłacać kredyt. To takie proste. No ale wtedy jaśnie pan nie będzie płacić 150 zł miesięcznie, tylko 1500 zł miesięcznie. Biedactwo.

A jesteś pewna czyim pomysłem było to wspólne zamieszkanie? To nam da odpowiedz kto tu jest cwaniak. Pozwolę sobie pdzewidzieć że autorka odpowie coś o "wspólnej decyzji"
A w ogóle niech  się odniesie do mojego pytania o uczucia bo jak zwykle istota sprawy w dupie. Powtarzam: z miłości się takich tematów nie porusza na forach na pewno.

120

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

ale dlaczego zszedł z 500 do 150? ona chciała połowę tego tuzena a on ją znegocjował.

121

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
SaraS napisał/a:

Z tym powyżej nie do końca się zgodzę. Jeżeli miałby zapłacić 1500 zł za wynajem i 1500 zł za mieszkanie z kobietą, to ona zyskuje 1000 zł, a on - nic. Zakładając, że te 500 zł to rachunki, to moim zdaniem wypadałoby płacić 1000 zł - on jest 500 zł do przodu w stos. do wynajmu i ona - też 500 zł.

Ona nic nie zyskuje.
To niech idą mieszkać w wynajętym, każde będzie płacić po równo czyli po 1500 zł i wtedy on "nie będzie stratny". A ona wynajmie swoje lokum i kredyt będzie spłacał się sam, a zapewne nawet zostanie jej nadwyżka.

122

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Nie rozśmieszaj mnie smile 150 zł ?  big_smile Ja płacę więcej za mieszkanie własnościowe w Polsce w którym przebywam parę razy w roku po kilka dni a resztę stoi puste. Wciąż plączesz spłatę kredytu z kosztami życia, ogarnij się zanim zarzucisz komuś hipokryzję.

Gość jej tauzena na początku proponował, ślepoto! To ona miała opory i stanęło na czym stanęło.

Durniu! Ona nigdzie nie powiedziała że chce 150 zł, to on wymyślił jak ona zaczęła mieć opory. Równie dobrze mogł zejść na 950 zł smile Ale jak wyczaił jej słabość to poszedł na maksa. Cwaniaczek big_smile.

123 Ostatnio edytowany przez jeneste92 (2022-09-29 20:00:13)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
chmurny napisał/a:
jeneste92 napisał/a:
chmurny napisał/a:

Tak fanaberie. Bo fanaberią jest kupować metraż przynajmniej dwukrotnie przekraczający normlane potrzeby za kredyt na którego splatę cię nie stać by pokazać światu niezależność.
Powiem tak: w czasach gdy zwiazki to turnieje ego a mniemana świadomość i tzw zdrowy egoizm (czyli po prostu egoizm) są primo to wyartykułowanie twoich żądań będzie gwoździem do trumny tego zwiazku tymbardziej gdy to co miedzy wami jest nie jest jakoś bardzo głebokie.
No właśnie. Wypadałoby pomówić o pobudkach tego wspólnego zamieszkania. Jak wyglądają w tym proporcje uczuć do pragmatyzmu i ekonomii. Jeżeli się kochacie ( w co wątpie ) to taki temat nie miał prawa powstać. Weszłabyś w to i już. Uważam ,wbrew związkowym technokratom, ze nie o wszystkim trzeba i mozna mówić w prost.
Słowem mieszkacie i żyjecie a gdy wszelkie ewentualne deficyty wyjdą w praniu to on je dostrzeże. Ale jego reakcja na nie to bedzie zupelnie inny temat.  Póki co z gruntu przedsięwzięcie a nie związkek

Ale dlaczego ona ma finansować tego cwaniaka? On będzie mieszkał na jej koszt i jeszcze bogacił się wynajmując swoje mieszkanie. Pączek w maśle normalnie.
Skoro on nie chce "spłacać jej kredytu" i jednocześnie chce zamieszkać z nią to niech wynajmą razem mieszkanie 2-3 pokojowe i płacą po połowie, a ona wynajmie swój dom i będzie z tego spłacać kredyt. To takie proste. No ale wtedy jaśnie pan nie będzie płacić 150 zł miesięcznie, tylko 1500 zł miesięcznie. Biedactwo.

A jesteś pewna czyim pomysłem było to wspólne zamieszkanie? To nam da odpowiedz kto tu jest cwaniak. Pozwolę sobie pdzewidzieć że autorka odpowie coś o "wspólnej decyzji"
A w ogóle niech  się odniesie do mojego pytania o uczucia bo jak zwykle istota sprawy w dupie. Powtarzam: z miłości się takich tematów nie porusza na forach na pewno.

Skąd mam wiedzieć czyj to był pomysł, autorka tego nie powiedziała.

Jakby jej chodziło tylko o kasę to mogłaby spokojnie wynająć komuś pokój lub dwa i mieć tysiaka na czysto w kieszeni. Na rok, żeby przeczekać najgorszy okres dla kredytobiorców i spokojniej spać. Dom jest duży, piętrowy, pewnie nawet by tej osoby nie zauważała, a jakby okazała się syfiarą/rzem to miesięczny okres wypowiedzenia i adiós nena/e.

124 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-09-29 20:04:45)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
ulle napisał/a:

No Roxann, czy ta sprawa naprawde jest taka skomplikowana?

I wiesz tak sobie przy okazji pomyślałam, że Tobie często zdarza się robić w jakimś wątku burzę w szklance wody. Uważam, ze wynika to z tego, iż niezbyt dokładnie wczytujesz się w słowa autora wątku, tylko raczej rozczytujesz się w komentarzach, na coś tam zwrócisz uwagę i bez zastanowienia czy jest to w ogóle adekwatne do treści wątku od razu cos piszesz. Kończy się to tak, że muszę jakby na nowo streszczać Ci tresc postu autora, czyli tłumaczyć z polskiego na nasze, jednak Ty i tak upierasz się przy swoim.
Taka sytuacja z Tobą przydarzyła mi się już minimum pięć razy, najczęściej jednak odpuszczam sobie, to zależy od tego czy chce mi się pisać, czy nie.

Dopowiadasz sobie bo masz inne spojrzenie, a ja inne na daną sprawę. Wszystko co tu napisałam to moje zdanie i tyczy tego co Autorka napisała. Nie mój problem, że coś nadinterpretowujesz czy nie rozumiesz.

125 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-09-29 20:08:36)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
anna.zakochana napisał/a:

ale dlaczego zszedł z 500 do 150? ona chciała połowę tego tuzena a on ją znegocjował.

Myślę, że dlatego, iż dla większości ludzi pieniądze w związku, to taki temat tabu. Każda ze stron krępuje się powiedzieć wprost " słuchaj, jest mi z Tobą super, ale przeszkadza mi, że nie dokładasz się do rachunków, a przecież bywasz u mnie i ze wszystkiego korzystasz itd", zamiast mówić otwarcie o pieniądzach ludzie wolą machnąć ręką i wmówić w siebie " a niech tam, to w końcu tylko pieniądze" albo wytłumaczą sobie inaczej nie chcąc być posądzonym o interesowność, o materializm, o chęć wzbogacenia się czyimś kosztem.
Powstają niedomówienia, różne kwasy, bo niestety, zakłamanie i fałszywa skromność oraz działanie na zasadzie " zastaw się ale postaw się" są u nas mocno zakorzenione.

Ile Ci wiszę?
Oj daj spokój, nie ma sprawy, obrazę się, jeśli jeszcze raz zapytasz

Tak to mniej więcej funkcjonuje.

Potem kończy się tak, że strona która non stop wydaje więcej dusi w sobie urazy, ten żal kumuluje się w niej i na koniec ktoś wybucha.

Tu mogło być tak, że on najpierw powiedział " ok, daje tysiąc za mieszkanie'

Ona na to " ojej, nie przesadzaj, jakoś się dogadamy, ale jak chcesz, to może dasz 500 zł?"
On " ok", jednak usiedli w końcu do konkretnej rozmowy i facet wystrzelił " daje 150, pasuje?
Ona " ok, niech będzie"

Chciała być po prostu taka fajna i pokazać, że kocha bezinteresownie i w ogóle.
A teraz kobieta ma problem.
Ot i cała sprawa.

126 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2022-09-29 20:15:08)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
jeneste92 napisał/a:
SaraS napisał/a:

Z tym powyżej nie do końca się zgodzę. Jeżeli miałby zapłacić 1500 zł za wynajem i 1500 zł za mieszkanie z kobietą, to ona zyskuje 1000 zł, a on - nic. Zakładając, że te 500 zł to rachunki, to moim zdaniem wypadałoby płacić 1000 zł - on jest 500 zł do przodu w stos. do wynajmu i ona - też 500 zł.

Ona nic nie zyskuje.
To niech idą mieszkać w wynajętym, każde będzie płacić po równo czyli po 1500 zł i wtedy on "nie będzie stratny". A ona wynajmie swoje lokum i kredyt będzie spłacał się sam, a zapewne nawet zostanie jej nadwyżka.

Nic nie zyskuje? To jak patrzymy po cenach wynajmu, to niech panna wynajmie normalnie; tylko że normalni najemcy będą mieli i inne oczekiwania. No i niekoniecznie będą mieli na sercu dbanie o chatę. Ale wtedy faktycznie będzie miała kredyt z głowy wink
A gostek przy tej stawce może wrócić do "swojego" wynajmu i chyba w tamtej wynajętej chacie też będzie bardziej "u siebie" niż jest teraz u niej...

127

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Roxann napisał/a:
ulle napisał/a:

No Roxann, czy ta sprawa naprawde jest taka skomplikowana?

I wiesz tak sobie przy okazji pomyślałam, że Tobie często zdarza się robić w jakimś wątku burzę w szklance wody. Uważam, ze wynika to z tego, iż niezbyt dokładnie wczytujesz się w słowa autora wątku, tylko raczej rozczytujesz się w komentarzach, na coś tam zwrócisz uwagę i bez zastanowienia czy jest to w ogóle adekwatne do treści wątku od razu cos piszesz. Kończy się to tak, że muszę jakby na nowo streszczać Ci tresc postu autora, czyli tłumaczyć z polskiego na nasze, jednak Ty i tak upierasz się przy swoim.
Taka sytuacja z Tobą przydarzyła mi się już minimum pięć razy, najczęściej jednak odpuszczam sobie, to zależy od tego czy chce mi się pisać, czy nie.

Dopowiadasz sobie bo masz inne spojrzenie, a ja inne na daną sprawę. Wszystko co tu napisałam to moje zdanie i tyczy tego co Autorka napisała. Nie mój problem, że coś nadinterpretowujesz czy nie rozumiesz.

Mylisz się Roxsann, to Twój problem, bo chociaż tyle się zawsze napiszesz, to zazwyczaj wychodzi Ci pomieszanie z poplątaniem.
A zresztą dajmy sobie spokój - dzisiaj ostatnia rzeczą, na którą miałabym ochotę, to kłócić się z kimś i przelewać z pustego w próżne.
Miej swoje zdanie, a ja pozostanę przy swoim.
Tyle.

128 Ostatnio edytowany przez jeneste92 (2022-09-29 20:30:14)

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
Nowe_otwarcie napisał/a:
jeneste92 napisał/a:
SaraS napisał/a:

Z tym powyżej nie do końca się zgodzę. Jeżeli miałby zapłacić 1500 zł za wynajem i 1500 zł za mieszkanie z kobietą, to ona zyskuje 1000 zł, a on - nic. Zakładając, że te 500 zł to rachunki, to moim zdaniem wypadałoby płacić 1000 zł - on jest 500 zł do przodu w stos. do wynajmu i ona - też 500 zł.

Ona nic nie zyskuje.
To niech idą mieszkać w wynajętym, każde będzie płacić po równo czyli po 1500 zł i wtedy on "nie będzie stratny". A ona wynajmie swoje lokum i kredyt będzie spłacał się sam, a zapewne nawet zostanie jej nadwyżka.

Nic nie zyskuje? To jak patrzymy po cenach wynajmu, to niech panna wynajmie normalnie; tylko że normalni najemcy będą mieli i inne oczekiwania. No i niekoniecznie będą mieli na sercu dbanie o chatę. Ale wtedy faktycznie będzie miała kredyt z głowy wink
A gostek przy tej stawce może wrócić do "swojego" wynajmu i chyba w tamtej wynajętej chacie też będzie bardziej "u siebie" niż jest teraz u niej...

Myślę, że najemcy z wielką radością wprowadzą się do piętrowego, stumetrowego domu w cenie wynajmu 2-3 pokojowego mieszkania big_smile
A skoro jemu tak cudownie w tej jego kawalerce to niech sobie tam zostanie i będzie "u siebie" w wynajmowanym lol
Btw. myślałam, że on chce z nią zamieszkać, bo ją kocha czy inne takie tam, a z Twoich postów wynika, że on chce z nią zamieszkać, żeby stawkę wynajmu obniżyć lol, bo jak stawka bez upustu to nie ma sensu razem mieszkac lol

129

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
ulle napisał/a:
Roxann napisał/a:
ulle napisał/a:

No Roxann, czy ta sprawa naprawde jest taka skomplikowana?

I wiesz tak sobie przy okazji pomyślałam, że Tobie często zdarza się robić w jakimś wątku burzę w szklance wody. Uważam, ze wynika to z tego, iż niezbyt dokładnie wczytujesz się w słowa autora wątku, tylko raczej rozczytujesz się w komentarzach, na coś tam zwrócisz uwagę i bez zastanowienia czy jest to w ogóle adekwatne do treści wątku od razu cos piszesz. Kończy się to tak, że muszę jakby na nowo streszczać Ci tresc postu autora, czyli tłumaczyć z polskiego na nasze, jednak Ty i tak upierasz się przy swoim.
Taka sytuacja z Tobą przydarzyła mi się już minimum pięć razy, najczęściej jednak odpuszczam sobie, to zależy od tego czy chce mi się pisać, czy nie.

Dopowiadasz sobie bo masz inne spojrzenie, a ja inne na daną sprawę. Wszystko co tu napisałam to moje zdanie i tyczy tego co Autorka napisała. Nie mój problem, że coś nadinterpretowujesz czy nie rozumiesz.

Mylisz się Roxsann, to Twój problem, bo chociaż tyle się zawsze napiszesz, to zazwyczaj wychodzi Ci pomieszanie z poplątaniem.
A zresztą dajmy sobie spokój - dzisiaj ostatnia rzeczą, na którą miałabym ochotę, to kłócić się z kimś i przelewać z pustego w próżne.
Miej swoje zdanie, a ja pozostanę przy swoim.
Tyle.

To Ty masz problem z tym, że ktoś może mieć inne zdanie, któreo może do końca nie oarniasz. Ja jakoś Twoic postów nie kojarzę.

130

Odp: Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?
jeneste92 napisał/a:
chmurny napisał/a:
jeneste92 napisał/a:

Ale dlaczego ona ma finansować tego cwaniaka? On będzie mieszkał na jej koszt i jeszcze bogacił się wynajmując swoje mieszkanie. Pączek w maśle normalnie.
Skoro on nie chce "spłacać jej kredytu" i jednocześnie chce zamieszkać z nią to niech wynajmą razem mieszkanie 2-3 pokojowe i płacą po połowie, a ona wynajmie swój dom i będzie z tego spłacać kredyt. To takie proste. No ale wtedy jaśnie pan nie będzie płacić 150 zł miesięcznie, tylko 1500 zł miesięcznie. Biedactwo.

A jesteś pewna czyim pomysłem było to wspólne zamieszkanie? To nam da odpowiedz kto tu jest cwaniak. Pozwolę sobie pdzewidzieć że autorka odpowie coś o "wspólnej decyzji"
A w ogóle niech  się odniesie do mojego pytania o uczucia bo jak zwykle istota sprawy w dupie. Powtarzam: z miłości się takich tematów nie porusza na forach na pewno.

Skąd mam wiedzieć czyj to był pomysł, autorka tego nie powiedziała.

Jakby jej chodziło tylko o kasę to mogłaby spokojnie wynająć komuś pokój lub dwa i mieć tysiaka na czysto w kieszeni. Na rok, żeby przeczekać najgorszy okres dla kredytobiorców i spokojniej spać. Dom jest duży, piętrowy, pewnie nawet by tej osoby nie zauważała, a jakby okazała się syfiarą/rzem to miesięczny okres wypowiedzenia i adiós nena/e.

To co bijesz pianę i cwaniactwo zarzucasz.
A czemu nie powiedziała czyj pomysł wiesz? Bo ja się domyślam.  A w tym kontekscie to bardzo istone. Istotne było również to że sam zaproponował tysiąc złoty o czym również jakoś głupio było wspomnieć w pierwszym poscie bo agenda była inna:  uzyskać tu aprobate do naliczenia własnego faceta jak chłopa z ulicy.

Przecież ona nawet mu nie daje szansy się wykazać samemu z siebie. Od razu wystawia kwity

Posty [ 66 do 130 z 296 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak rozwiązać problem wspólnych opłat za mieszkanie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026