Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 288 ]

196

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

Po prostu zwykłym, tym nudnym, szczerym, uczciwym  męzem którego można było jak kapcie wyjeba* do smieci bo za rok na gwiazdke wpadną nastepne.

I dlatego już nie jest z tobą.

Potraktowała Ciebie jak gówno i nie chcesz / nie możesz jeszcze tego dostrzec.
Czy to będzie za kwartał, pół roku, czy za rok, zdasz sobie sprawę co ona Tobie zrobiła.

Przestań się na nią oglądać. Ostatnia rozmowa pokazała, że to już nie wróci.
Czas byś zamknął ten rozdział swojego życia (rozwód oczywiście z orzeczeniem o jej winie smile )

Walcz o kasę i swoją godność.

Zobacz podobne tematy :

197

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

W kraju, w którym mieszkamy jeśli w grę nie wchodzą dzieci lub jakas choroba, albo porwania itp to rozwód z orzeczeniem o winie kompletnie nic nie daje, sąd nie bierze pod uwage zdrady jako cos co ma wpłynąc na nierówny podział

A alimenty na byłą żonę? Ona jeszcze będzie mogła Cię pozwać abyś ją utrzymywał gdy popadnie w niedostatek big_smile

198

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Powinieneś napisać tutaj jak to się zaczęło - jej romans/zdrada - nadal masz problem stanięcia w prawdzie co do jej osoby. Uważam że zapis początku jej odpływu jest dobry i to z dwóch powodów
- (ten nie dla Ciebie) może pomóc komuś w ogarnięciu swoich problemów - w połapaniu co się dzieje z żoną/mężem
- jak sobie napiszesz na "papierze" szybciej dotrze do Ciebie co ona Ci zrobiła, jak długo to trwało i najważniejsze za co ona wtedy Ciebie miała
Musisz sobie zdać sprawę że jej romans trwał o wiele dłużej niż Ci mówi.
Uważam że jej romans na tym etapie nie miał ujrzeć światła dziennego. Żyłaby w podziemiu a Ty byłbyś dawcą wszystkiego oprócz seksu - bo rozumiem że seksu u was nie było?
I opisz nam trochę gacha, rozumiem że go znasz? Zwłaszcza dlaczego on jest wolny.

199

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

zgadzam się z maku, to ważne kwestie, i dla Ciebie i dla potomnych. mi bardzo pomagało czytanie historii tutaj i wyłapywanie schematów.

co do rozwodu - nie znam się i po prostu pytam - ale czy to ma znaczenie że rozwód będziecie brać w innym kraju niż Polska? w sensie rozumiem że zarówno ślub jak i rozwód będzie ważny również w Polsce więc ewentualnie choćby o te alimenty właśnei nawet jak tam nie ma takiej opcji to mogłaby się ubiegać w Polsce. poza tym - nie chcesz mieć po prostu czarno na białym że to jej wina? z tego co czytałam tutaj, chłopaki często nie wnosili ze względu na dzieci i to zrozumiałe ale Ty nie masz dzieci więc w sumie nie widzę powodu dla którego miałbyś z tego orzeczenia zrezygnować. bo o ile na pewno jakoś się przyczyniłeś do tego że więź między Wami się osłabiła, tak nie jesteś totalnie winny jej zdrady + chciałeś szczerze wybaczyć i walczyć o małżeństwo. gdyby ona chciała to by się udało. ergo - ona ponosi odpowiedzialność za zakończenie małżeństwa.

p.s. z kim piesio zostanie?

200

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
maku2 napisał/a:

Zwłaszcza dlaczego on jest wolny.

Pisał Adam akurat o tym
gach jest wolny bo się rozstał z eks która zdradzała go będąc narzeczoną, ślubu nie mięli, ma z nią dzieci

201

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Adam, puknij się w głowę!!! Nic jej nie ułatwiaj i ogarniaj pozew z jej winy!!! To ona Cię zaniedbała, ona zniszczyła wasze małżeństwo, ona nie szanowała Ciebie i ona ma jeszcze mieć z górki przy rozwodzie? Co ona zrobiła dla Ciebie ?? Zdradziła Cie, wykorzystywała, robiła z Ciebie tampon emocjonalny!! Ogarnij się człowieku, bo po tym co ona Ci zrobiła NIEZASLUGUJE na jakąkolwiek litość od Ciebie. Nie jesteś jej mężem od momentu kiedy cię zdradziła i nie masz prawa mówić tak o sobie. Ty jesteś poszkodowany w tym związku, sam mówisz że wielką więź wasz łączyła i ile ona znaczyła dla niej skoro postanowiła ja zniszczyć. Idź do psychologa!! Sam. Bez niej. Nie masz co naprawiac, ona do Ciebie nie wróci, nie będzie szanować, kochać ani nie będzie Ci wierna. Możesz w tej chwili jedynie postawić wszytko na siebie, pomóż sobie, idź do specjalisty, wygadaj się, niech ktoś kompetentny udzieli wskazówek. Pozwól sobie pomóc. Odetnij się od niej. Błagam nie rób tego co robisz, nie jesteś jej przyjacielem, mężem ani nikim szczególnym. Wypierając to tylko siebie krzywdzisz.

202

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
paslawek napisał/a:
maku2 napisał/a:

Zwłaszcza dlaczego on jest wolny.

Pisał Adam akurat o tym
gach jest wolny bo się rozstał z eks która zdradzała go będąc narzeczoną, ślubu nie mięli, ma z nią dzieci

Pisał ale coś mi tu nie leży - szkoda że nie wiemy co to za kraj może Szwecja lub Anglia bo tam bardzo różni się kręgosłup moralny od naszego - nie była żoną ale narzeczona zdradzała ale jest dwójka dzieci - ciekawe w jakim wieku - oczywiście autor to wie z relacji żony. A żona to wie z relacji gacha. Który jak wiemy nie miał skrupułów zrobić innemu facetowi to co sam przeżył. Możliwe? możliwe. Ale mi nie leży. Dlatego pytałem Adama czy w jakiś sposób sprawdził słowa żony czy nie.

203 Ostatnio edytowany przez Adam19911 (2022-09-29 14:12:34)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
maku2 napisał/a:

Powinieneś napisać tutaj jak to się zaczęło - jej romans/zdrada - nadal masz problem stanięcia w prawdzie co do jej osoby. Uważam że zapis początku jej odpływu jest dobry i to z dwóch powodów
- (ten nie dla Ciebie) może pomóc komuś w ogarnięciu swoich problemów - w połapaniu co się dzieje z żoną/mężem
- jak sobie napiszesz na "papierze" szybciej dotrze do Ciebie co ona Ci zrobiła, jak długo to trwało i najważniejsze za co ona wtedy Ciebie miała
Musisz sobie zdać sprawę że jej romans trwał o wiele dłużej niż Ci mówi.
Uważam że jej romans na tym etapie nie miał ujrzeć światła dziennego. Żyłaby w podziemiu a Ty byłbyś dawcą wszystkiego oprócz seksu - bo rozumiem że seksu u was nie było?
I opisz nam trochę gacha, rozumiem że go znasz? Zwłaszcza dlaczego on jest wolny.


Są rzeczy, o których nie chce pisać, bo może to byc zbyt dużo powiedziane a szanuje prywatnosc moją i żony jak by nie było. Myślę ze dość jasno naświetliłem sprawę trudno o coś wiecej.
Nie wiem, o jakim odpływie mówicie, bo ja nic takiego nie zaobserwowałem, żona zachowywała się normalnie dopiero ostatnie 2-3 miesiące była jakaś poddenerwowana, rozdrażniona i więcej wychodziła z domu ze siłka ze to że tamto zakupy ( jak sie potem przyznała gaworzyli sobie razem w aucie itp)
Jedyne co dawało mi mocno do myślenia to kiedy pytałem ostatnio, czy mnie kocha (zanim się rozstalismy, bo wspomniała ze coś jest nie tak kilka miesięcy temu wtedy kiedy sie zmieniłem dduża na plus dla nas) to odpowiadała ze "Nie wiem" po czym czasem dodawała ze głupie pytanie, ze jak by mnie nie kochała, to by nie była zemną. ( przepowiednia sie sprawdziła)

Odpływanie może być to ze jak sama powiedział kiedy z pracy odszedł tamten- jakoś na początku roku to poczuła ze to nie jest tylko przyjaciel z pracy, ale że czuje coś więcej. No i od wtedy się zaczęło chyba.
Co do sexu to tak jak wspomniałem zona nigdy a znamy sie kupe lat nie była jakoś mega w te klocki chetna a ja sie dostosowałem. Ale był i to w miare regularnie co nie oznacza rzadko ale na pewno rzadziej niż powinien.

Najbardziej zabolało mnie to, jak powiedziała wczoraj 'Nawet jesli poczuje ze cie kocham na prawde a nie wyjdzie mi z nim to itak nie wróce, taka jestem. Czuje ze pójde dalej"
Ciekawe jak zweryfikuje to życie, bo podobno jak kobieta mysli A to mówi B

204

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Adamie to co piszesz momentami mocno się gryzie.

Adam19911 napisał/a:

Nie wiem, o jakim odpływie mówicie, bo ja nic takiego nie zaobserwowałem, żona zachowywała się normalnie dopiero ostatnie 2-3 miesiące była jakaś poddenerwowana, rozdrażniona i więcej wychodziła z domu ze siłka ze to że tamto zakupy ( jak sie potem przyznała gaworzyli sobie razem w aucie itp)

Właśnie o tym. To są symptomy odpływania w związku gdy nagle partner zaczyna
- "więcej wychodziła z domu"
- "ze siłka"
- "ze to że tamto"
- " zakupy"
a partner/ka często to bagatelizuje a takie postępowanie powinno zapalić lampkę w głowie bo to wszystko naraz w krótkim czasie gryzie się z tym jak ona wcześniej postępowała.
Dodaj do tego jej zachowanie
- "poddenerwowana, rozdrażniona"
Coś tego było powodem - teraz wiesz co ale w tamtym czasie coś można było spróbować z tym zrobić, tylko że Ty ją idealizowałeś.
Wyprowadziła się w połowie sierpnia(?) a wcześniej przez 2-3 miesiące jej zachowanie i zwyczaje się zmieniły i to bardzo na co sam zwróciłeś uwagę. Podejrzewam że w tym czasie on zaczął na nią naciskać żeby do niego odeszła i stąd jej zachowanie.

Adam19911 napisał/a:

Jedyne co dawało mi mocno do myślenia to kiedy pytałem ostatnio, czy mnie kocha (zanim się rozstalismy, bo wspomniała ze coś jest nie tak kilka miesięcy temu wtedy kiedy sie zmieniłem i wszystko) to odpowiadała ze "Nie wiem" po czym czasem dodawała ze głupie pytanie, ze jak by mnie nie kochała, to by nie była zemną

Bo już emocjonalnie była z tamtym. I zwróć uwagę na dwie rzeczy, jak Tobą manipulowała
- "jak by mnie nie kochała, to by nie była zemną"
- i w końcu nie powiedziała że kocha
Wykorzystywała Twoje uczucie do siebie - manipulantka i nadal Tobą próbuje manipulować.

Adam19911 napisał/a:

Odpływanie może być to ze jak sama powiedział kiedy z pracy odszedł tamten- jakoś na początku roku to poczuła ze to nie jest tylko przyjaciel z pracy, ale że czuje coś więcej.No i od wtedy się zaczęło chyba.

Nie, nie wtedy. Jej odpływanie do tamtego zaczęło się o wiele wcześniej kiedy on tam jeszcze pracował. Sam pomyśl - tam się poznali, tam były uśmiechy, rozmowy, kawka, początek bliskości - to wtedy ona zaczęła Ciebie oszukiwać, tam był początek jej zdrady.
Dlatego pytałam jak długo żona tam pracuje i czy on był nowym pracownikiem - to mogłoby określić czasookres ich relacji.
Gdy on odszedł zaczęło jej brakować legalnego z nim kontaktu(wracała później z pracy?) dlatego zaczęła szukać pretekstu do wyjścia z domu.
Dlatego ten czerwiec jak dla mnie jest kłamstwem.

Adam19911 napisał/a:

Co do sexu to tak jak wspomniałem zona nigdy a znamy sie kupe lat nie była jakoś mega w te klocki chetna a ja sie dostosowałem. Ale był i to w miare regularnie co nie oznacza rzadko ale na pewno rzadziej niż powinien

Rozumiem że do dnia jej wyprowadzki seks był? Można by zapytać kogo z kim ona w swojej głowie zdradzała?
Tak mi się wydaje ż w kłamstwie żyłeś co najmniej przez rok - żaden czerwiec, żaden początek roku.
Przypomnij sobie kiedy żona zaczęła mówić Tobie o koledze - tam chwilę wcześniej był początek.

Adam19911 napisał/a:

Są rzeczy, o których nie chce pisać, bo może to byc zbyt dużo powiedziane a szanuje prywatnosc moją i żony jak by nie było.

Lecz zauważ że w pewien sposób byłeś"ślepy" a są tu ludzie którzy wiele przeszli i mogą Tobie tą ślepotę przezwyciężyć. I nikt nie mówi że ma być szczegółowo. Wciąż bronisz żonę, kiedy przestaniesz będziesz gotowy iść dalej.
W jakim kraju mieszkacie?

205

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
maku2 napisał/a:

Adamie to co piszesz momentami mocno się gryzie.

Adam19911 napisał/a:

Nie wiem, o jakim odpływie mówicie, bo ja nic takiego nie zaobserwowałem, żona zachowywała się normalnie dopiero ostatnie 2-3 miesiące była jakaś poddenerwowana, rozdrażniona i więcej wychodziła z domu ze siłka ze to że tamto zakupy ( jak sie potem przyznała gaworzyli sobie razem w aucie itp)

Właśnie o tym. To są symptomy odpływania w związku gdy nagle partner zaczyna
- "więcej wychodziła z domu"
- "ze siłka"
- "ze to że tamto"
- " zakupy"
a partner/ka często to bagatelizuje a takie postępowanie powinno zapalić lampkę w głowie bo to wszystko naraz w krótkim czasie gryzie się z tym jak ona wcześniej postępowała.
Dodaj do tego jej zachowanie
- "poddenerwowana, rozdrażniona"
Coś tego było powodem - teraz wiesz co ale w tamtym czasie coś można było spróbować z tym zrobić, tylko że Ty ją idealizowałeś.
Wyprowadziła się w połowie sierpnia(?) a wcześniej przez 2-3 miesiące jej zachowanie i zwyczaje się zmieniły i to bardzo na co sam zwróciłeś uwagę. Podejrzewam że w tym czasie on zaczął na nią naciskać żeby do niego odeszła i stąd jej zachowanie.

Adam19911 napisał/a:

Jedyne co dawało mi mocno do myślenia to kiedy pytałem ostatnio, czy mnie kocha (zanim się rozstalismy, bo wspomniała ze coś jest nie tak kilka miesięcy temu wtedy kiedy sie zmieniłem i wszystko) to odpowiadała ze "Nie wiem" po czym czasem dodawała ze głupie pytanie, ze jak by mnie nie kochała, to by nie była zemną



Bo już emocjonalnie była z tamtym. I zwróć uwagę na dwie rzeczy, jak Tobą manipulowała
- "jak by mnie nie kochała, to by nie była zemną"
- i w końcu nie powiedziała że kocha
Wykorzystywała Twoje uczucie do siebie - manipulantka i nadal Tobą próbuje manipulować.

Adam19911 napisał/a:

Odpływanie może być to ze jak sama powiedział kiedy z pracy odszedł tamten- jakoś na początku roku to poczuła ze to nie jest tylko przyjaciel z pracy, ale że czuje coś więcej.No i od wtedy się zaczęło chyba.

Nie, nie wtedy. Jej odpływanie do tamtego zaczęło się o wiele wcześniej kiedy on tam jeszcze pracował. Sam pomyśl - tam się poznali, tam były uśmiechy, rozmowy, kawka, początek bliskości - to wtedy ona zaczęła Ciebie oszukiwać, tam był początek jej zdrady.
Dlatego pytałam jak długo żona tam pracuje i czy on był nowym pracownikiem - to mogłoby określić czasookres ich relacji.
Gdy on odszedł zaczęło jej brakować legalnego z nim kontaktu(wracała później z pracy?) dlatego zaczęła szukać pretekstu do wyjścia z domu.
Dlatego ten czerwiec jak dla mnie jest kłamstwem.

Adam19911 napisał/a:

Co do sexu to tak jak wspomniałem zona nigdy a znamy sie kupe lat nie była jakoś mega w te klocki chetna a ja sie dostosowałem. Ale był i to w miare regularnie co nie oznacza rzadko ale na pewno rzadziej niż powinien

Rozumiem że do dnia jej wyprowadzki seks był? Można by zapytać kogo z kim ona w swojej głowie zdradzała?
Tak mi się wydaje ż w kłamstwie żyłeś co najmniej przez rok - żaden czerwiec, żaden początek roku.
Przypomnij sobie kiedy żona zaczęła mówić Tobie o koledze - tam chwilę wcześniej był początek.

Adam19911 napisał/a:

Są rzeczy, o których nie chce pisać, bo może to byc zbyt dużo powiedziane a szanuje prywatnosc moją i żony jak by nie było.

Lecz zauważ że w pewien sposób byłeś"ślepy" a są tu ludzie którzy wiele przeszli i mogą Tobie tą ślepotę przezwyciężyć. I nikt nie mówi że ma być szczegółowo. Wciąż bronisz żonę, kiedy przestaniesz będziesz gotowy iść dalej.
W jakim kraju mieszkacie?



1- Ona z nim już zna się z 5 lat ja tam tez pracowałem w tamtej firmie i znam tego gościa dobrze. Wtedy był jesze w związku i nie miał dzieci o ile pamietam. Zona zawsze była blisko mnie, nic a nic nie było z nim więcej kręcone. Nawet chyba za soba nie przepadali wtedy za bardzo.

2- O tym ze "nawet jak nie wypali jej z tamtym a mnie pokocha szczerze to nie wróci bo taka jest" dowiedziałem się wczoraj, ale tak jak mówie. Coś jej sie odkleja. Poczujesz ze zrobiłas błąd, pokochasz bedziesz załowac i nie wrócisz? Jaki to miałoby miec sens. Jak kogos sie kocha to sie wraca. Porąbane!

3- Nie bronie już chyba, wczoraj podczas rozmowy byłem stanowczy . Jestem po kontakcie z prawnikami i na dniach wnosze pozew o rozwód. W kraju w którym mieszkam nie ma orzekania o winie.  Czeka nas ponad rok rozwodu.
Sad daje 20tyg jeszcze na "zastanowienie" po złozeniu pierwszych papierów

Ciekawe co bedzie jak za miesiąc, dwa trzy... jednak będzie chciała wrócic. Nie wiem co robic. To naprawde nie była zła osoba, wiele osób z jej rodziny mnówi bym dał jej czas, ze moze się pogubiła i ze nie wyobrażają sobie bysmy nie byli razem za jakis czas.

206

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

1- Ona z nim już zna się z 5 lat ja tam tez pracowałem w tamtej firmie i znam tego gościa dobrze. Wtedy był jesze w związku i nie miał dzieci o ile pamietam. Zona zawsze była blisko mnie, nic a nic nie było z nim więcej kręcone. Nawet chyba za soba nie przepadali wtedy za bardzo.

A kiedy przestałeś tam pracować?
Czyli jego dzieci są bardzo małe?
A on na pewno nie jest z matką dzieci?
Może byś u niej sprawdził co było powodem ich rozstania i czy to nie była Twoja żona?
W wielu historiach przewija się - oni nawet za sobą nie przepadali.

Adam19911 napisał/a:

O tym ze "nawet jak nie wypali jej z tamtym a mnie pokocha szczerze to nie wróci bo taka jest"

I znowu się gryzie. Ona stosuje zasadę kija i marchewki - dając Ci nadzieję(pokocha) i dołuje(nie wróci) W jednym jest szczera - nie wróci bo pokochać już tego nie zrobi, za daleko to poszło.
I zobacz jak tam wciąż wrze skoro ona nadal nie wie na czym stoi.

Adam19911 napisał/a:

Coś jej sie odkleja.

Odkleiło dawno temu i już się nie przyklei. Ty jej się odkleiłeś.

Adam19911 napisał/a:

Poczujesz ze zrobiłas błąd, pokochasz bedziesz załowac i nie wrócisz?

To jej manipulacja. A nie wróci bo nie po to odchodziła żeby wracać.

Adam19911 napisał/a:

Jaki to miałoby miec sens. Jak kogos sie kocha to sie wraca. Porąbane!

Zrozum ona Ciebie nie kocha i dlatego nie wróci,
A teraz przypomnij sobie jak długo zwodziła Ciebie nadzieją że znowu pokocha i wróci - jak to sobie uświadomisz to może w końcu się wkur.isz bo czas najwyższy.

Adam19911 napisał/a:

3- Nie bronie już chyba, wczoraj podczas rozmowy byłem stanowczy . Jestem po kontakcie z prawnikami i na dniach wnosze pozew o rozwód. W kraju w którym mieszkam nie ma orzekania o winie.  Czeka nas ponad rok rozwodu.
Sad daje 20tyg jeszcze na "zastanowienie" po złozeniu pierwszych papierów

Czyli nie napiszesz w jakim kraju mieszkacie?
A on to miejscowy czy miejscowy imigrant?

Adam19911 napisał/a:

Ciekawe co bedzie jak za miesiąc, dwa trzy... jednak będzie chciała wrócic. Nie wiem co robic. To naprawde nie była zła osoba, wiele osób z jej rodziny mnówi bym dał jej czas, ze moze się pogubiła i ze nie wyobrażają sobie bysmy nie byli razem za jakis czas.

A jednak bronisz skoro nawet po tym co Ci zrobiła masz dylemat co zrobisz.
Dlatego spisz sobie co Ci zrobiła tak szczegółowo a później sobie czytaj kiedy najdą Ciebie wątpliwości.
Ona się nie pogubiła
- to żadna faza księżyca
- żadne odklejenie
- to nie magiczna siła
- to nie hormony
- nie choroba
To jej wybory doprowadziły Was do tego miejsca. A Jej rodzinę spytaj co zrobiliby na Twoim miejscu.

207 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-09-29 15:43:51)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

*O tym ze "nawet jak nie wypali jej z tamtym a mnie pokocha szczerze to nie wróci bo taka jest" dowiedziałem się wczoraj, ale tak jak mówie. Coś jej sie odkleja. Poczujesz ze zrobiłas błąd, pokochasz bedziesz załowac i nie wrócisz? Jaki to miałoby miec sens. Jak kogos sie kocha to sie wraca. Porąbane!"

Tu błędy nie spowodują, że ona Cię na nowo pokocha, powiedziała Ci wyraźnie, że nie wróci, nie jesteś dla niej facetem z którym chce już być, tym bardziej, że poznała faceta z jajami który ją pociąga, czyli pewnie dopiero dowiedziała się co to jest mieć pociąg fizyczny... Do Ciebie zawsze będzie miała sentyment tak jak Ty, ale nie uszczęśliwisz jej na siłę, bo jakby miała wrócić to tylko z rozsądku.

Dlatego odcinaj się, im prędzej zrozumiesz, że was już nie ma i nie będzie, tym lepiej dla Ciebie.

208

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
maku2 napisał/a:
Adam19911 napisał/a:

1- Ona z nim już zna się z 5 lat ja tam tez pracowałem w tamtej firmie i znam tego gościa dobrze. Wtedy był jesze w związku i nie miał dzieci o ile pamietam. Zona zawsze była blisko mnie, nic a nic nie było z nim więcej kręcone. Nawet chyba za soba nie przepadali wtedy za bardzo.

A kiedy przestałeś tam pracować?
Czyli jego dzieci są bardzo małe?
A on na pewno nie jest z matką dzieci?
Może byś u niej sprawdził co było powodem ich rozstania i czy to nie była Twoja żona?

to samo sobie pomyślałam. wydaje mi się że kluczowym momentem było odejście Adama z tej pracy.
pytanie czy w tym samym czasie jemu się nie urodziło drugie dziecko, wiele par ma kryzys, zaczęli więcej gadać, no i wiadomo. 


Adam, to co ona powiedziała ja odczytuję po prostu jako "nie kocham Cię". kropka.
nie zastanawiaj się co zrobisz jak będzie chciała wrócić. jak będziesz miał ochotę wtedy to powiesz "nie wiem" i się będziesz wtedy zastanawiał. teraz nie myśl o tym bo nie jesteś w tej sytuacji. jesteś w sytuacji gdy ona odeszła do kochanka. aktualnie to jest Twoja rzeczywistość i rób wszystko po prostu tak jakby ta rzeczywistość miała się nie zmienić.

209

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
anna.zakochana napisał/a:
maku2 napisał/a:
Adam19911 napisał/a:

1- Ona z nim już zna się z 5 lat ja tam tez pracowałem w tamtej firmie i znam tego gościa dobrze. Wtedy był jesze w związku i nie miał dzieci o ile pamietam. Zona zawsze była blisko mnie, nic a nic nie było z nim więcej kręcone. Nawet chyba za soba nie przepadali wtedy za bardzo.

A kiedy przestałeś tam pracować?
Czyli jego dzieci są bardzo małe?
A on na pewno nie jest z matką dzieci?
Może byś u niej sprawdził co było powodem ich rozstania i czy to nie była Twoja żona?

to samo sobie pomyślałam. wydaje mi się że kluczowym momentem było odejście Adama z tej pracy.
pytanie czy w tym samym czasie jemu się nie urodziło drugie dziecko, wiele par ma kryzys, zaczęli więcej gadać, no i wiadomo. 


Adam, to co ona powiedziała ja odczytuję po prostu jako "nie kocham Cię". kropka.
nie zastanawiaj się co zrobisz jak będzie chciała wrócić. jak będziesz miał ochotę wtedy to powiesz "nie wiem" i się będziesz wtedy zastanawiał. teraz nie myśl o tym bo nie jesteś w tej sytuacji. jesteś w sytuacji gdy ona odeszła do kochanka. aktualnie to jest Twoja rzeczywistość i rób wszystko po prostu tak jakby ta rzeczywistość miała się nie zmienić.

Cały czas powtarza ze to nie jest takie wszystko proste, tyle że ja juz znią nie rozmawiam o "nas"  teraz wjechały sprawy rozwodu podziału itp. Oczywiście bez kłótni.
Zazwyczaj podczas takich jakiś trudniejszych tematów ja byłem bardziej wybuchowy teraz ja siedze mówi a ona sie unosi czasem ja wtedy milcze i czekam. Zawsze ja biegałem by załagodzic konflikt, teraz poprostu kroczek po kroczku ide do przodu i zdobywam miejsca na mapie tej smutnej wojny.

Co ciekawe wizualnie facet jest bardzo do mnie podobny, powaga. Jeden znajomy powiedział nawet "No on to taka brzydsza wersja Ciebie"
Moi drodzy jestem pewny na bank ze tutaj ok dogadywali się super może od roku, ale nic po zatym. Dopiero od lutego się zaczeło.  Za dużo tam znam osób, z którymi jestem w kontakcie z tamtej firmy, powiedzieliby mi ze coś nie tak jest. Spędziłem w tamtym miejscu pracy 6 lat razem z nią. Znam z tamtąd mase osób.

A tak seriio to facet z tego co mi się zwieżała, to jest mega zazdrosny o nią. Nawet awantura była że z koleżankami jakimiś nowo poznanymi wyszła. Z mówiła ze to ja ją ograniczałe, Tu ja przy nim to powaga moze 40% ograniczania.  On ma uraz ze go kobita poprzednia zdradziła i zostawiła, do tego zaraz do niego dojdzie cos waznego....Ze ma związek z kobietą, która zdradziła męza po 15 latach znajomosci. Ciekawe jak będzie się z tym czuł i jaka poczuje perspektywe. 
Wiem też, że moja żona nie daje sobą drygowac,to był silny harakter za to ją kochałem a tam za dużo nie podryguje, bo chłop się zwija i idzie z kumplami na piwo albo ją traktuje jak smiecia. U mnie nigdy tak nie było. Będzie smiesznie za kilka miesięcy zobaczycie.

Nie obraźcie się nie chce za dużo szczegółów zdradzac, bo szanuje ją mimo wszystko a ona wie ze ktoś w necie mi doradza.

PS To była naprawdę zawsze kobieta zżyta z domem, planowalismy i inwestowalismy razem w przód pieniądze razem nawet na tydzien przed rozstaniem? Rozumiecie w banku zemną inwestowała w cos więc czy jak by wiedziała ze to sie rozwali wszystko to by tak robiła? I podpisywała sie na papierach. Ja juz wiem co sie stało i jak stało. Teraz zaczynam analizowac i niestety dochodzi do mnie że moja żona bardzo się zagubiła i jak na moje to jest jakaś choroba. Fakt kłamała i przyznała sie ze jak była zemną było ok, ale cały czas o nim myslała wiec tu wszystko jest chore i pokręcone. Jednak za całe 15 lat nie widziałem u niej tak "panicznej" reakcji na niektóre kwestie wręcz furieee. Tutaj coś niestety jest chyba z jej psychiką nie tak.  Wogóle z Twarzy i z zachowania się zmieniła, nie poznaje jej. Dopiero jak się rozkleja i wpadalismy w taki wir przyjacielskich rozmów to się otwierała i mówiła co i jak.

210

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

on teraz nie myśli w ten sposób że ma kobietę która zdradziła męża. jest w takiej samej ekstazie jak ona. ta zazdrość o której piszesz to potwierdza. i on też musiał sobie zracjonalizować swoje zachowanie - w jego oczach Ty jesteś tym złym a on jest wybawicielem biednej istotki która nie miała innego wyboru. nie widzi żadnych analogii i nie myśli logicznie.  oczywiście to się zmieni, ale niekoniecznie w przeciągu paru miesięcy.

co do znajomych w pracy - nie chodzi o to że ktoś chce Ci coś wmówić, raczej żebyś sobie przenalizował przeszłość by przejrzeć bardziej na oczy, ale tak jak było tu wiele osób które byłyby bez ręki bo dawały sobie uciąć że "kochanka nie ma" tak zazwyczaj mąż się dowiaduje ostatni. czy to byli Twoi przyjaciele czy znajomi? ja przyjaciółce bym powiedziała jakbym wiedziała że mąż ja zdradza, ale znajomej - no nie wiem. nie byłam w takiej sytuacji na szczeście ale idę o zakład że większość ludzi ni pisnęłoby słowa.

przypomnij sobie kiedy zaczęła Ci o nim mówić z uśmiechem jakieś funny stories z pracy. wtedy się zaczęło.

211

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Tak czy inaczej, dziękuje Wam za poświęcony czas na odpowiedzi i bycie zemną.
Boli to naprawdę i że czuje się strasznie, już nie chodzi o nasz związek, ale o samego siebie. Naprawdę jak tylko potrzebowała coś, byłem zawsze, szczerze kochałem ją w każdej minucie tego 15-letniego związku. Nie wiem, może to moje bycie było nie tym byciem, którego potrzebowała? Ale skoro tak to dlaczego tyle lat to trwało?
Od zawsze mieliśmy wspólne plany, hobby muzykę, nie musieliśmy kończyć zdania, bo drugie wiedziało, co chce to pierwsze. I tak jak ktoś napisał "Nie jestem jedyny na swiecie" tak to prawda.  Na ten moment jak twierdzi "Nie dorosła do małżenstwa, nie chce z nikim wchodzic w poważny związek" Ona teraz chce sobie życ dla siebie, ale z boku wali do niej widmo utraty wszystkiego. Wiem tak jak piszecie ze mnie tam nie ma, ale byłem zawsze, i doceni strate wtedy kiedy dopiero naprawde znikne.

Ciekawe jak jej się bedzie zyło bez osoby, która była zawsze i wiedziała ze ta osoba zawsze zadba o jej dobro. Zawsze spełniała jej zachcianki i szczerze kochała. Ciekawe jak będzie jak z czasem dojdzie do niej co zrobiła i kim się stała.
Ciekawe co będzie jak spotka się z tym kim była w lusterku, czyli starą dobrą moją żona! Pewną siebie, kochająca spokojną pewną siebie i szczesliwą! Ciekawe...

212

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Kochałeś za bardzo... można kogoś zagłaskać na śmierć...cały czas myślisz tak jakbyś był jej ojcem...
Tak masz rację, ona jest chora, bo zakochanie nazywa się choroba psychiczną, więc coś w tym jest.

213

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
wieka napisał/a:

Kochałeś za bardzo... można kogoś zagłaskać na śmierć...cały czas myślisz tak jakbyś był jej ojcem...
Tak masz rację, ona jest chora, bo zakochanie nazywa się choroba psychiczną, więc coś w tym jest.

Masz racje, jako syn DDA psycholog zdiagnozowała mnie na wspólnej sesji jako właśnie 'Tate"  Może tym to wszystko popsułem
Swoje też na sumieniu mam, za dużo na komputerze siedziałem, a ona nie umiała mną wstrząsnąć a ja nie umiałem zrozumiec co robie nie tak.
Nie to, że byłem uzależniony od komputera ostatnio, ale jestem osobą która no pracuje na komputerze. Ale starałem się trzymać balans choć czasem przeginałem. No ale tak to jest jak sie jest w długotrwałym związku pierwszy raz, wychodzilismy razem z założenia, bo razem to przyznalismy 'Co sie mogło stac, przecież bylismy od zawsze"  To razem przyznalismy na sesji. No i zjadła nas rutyna... Potem ja na to pewnie nie reagowałem i pojawił sie oponent który jej zaimponował, rozumiał ją kedy zemną było zle. Ale znam go i wiem jak bardzo sie róznimy stad wiem ze to raczej nie pyknie na długo. Znam zone i wiem jakie są jej wymagania no chyba ze nagle całkiem o 180c sie zmieniła. Tak czy inaczej planuje powrót do PL by jakoś życ, oderwac sie i poznać kogoś kto mnie pokocha a ja bogatszy w doświadczenie będe umiał bym może bardziej 'facetem" niż przyjacielem. Ale nigdy nie uważałem ze spotka mnie kara za to że byłem szczery i dobry. Zycie to jesdnak jesst swinia! Najpierw pokazało mi ojca swinie kiedy obiecałem ze taki nie bede i udawało mi sie to przez 15 lat to komus sie to znudziło mimo ze ta osoba tez wie co to pijanstwo i awantury ojcowskie.

214

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Autorze musisz wiedzieć,że na litość jej nie weźmiesz. NIE WIERZ w nic co do Ciebie mówi.Ona jest teraz zakochana i ma teraz tzw.honey moon.Jeszcze nie dostrzega śmierdzących skarpetek nowego gach.Im bardziej będziesz uległy tym bardziej ona będzie się od Ciebie oddalać.Jak ją olejesz to jest szansa ,że się obudzi i wróci. Choć i tak nie polecam.Lepiej znajdź sobie kobietę która Ciebie pokocha a nie będzie z Tobą z braku laku bądź ze względu na wygodę.

215 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-09-29 20:40:31)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

Tak czy inaczej, dziękuje Wam za poświęcony czas na odpowiedzi i bycie zemną.
Boli to naprawdę i że czuje się strasznie, już nie chodzi o nasz związek, ale o samego siebie. Naprawdę jak tylko potrzebowała coś, byłem zawsze, szczerze kochałem ją w każdej minucie tego 15-letniego związku. Nie wiem, może to moje bycie było nie tym byciem, którego potrzebowała? Ale skoro tak to dlaczego tyle lat to trwało?
Od zawsze mieliśmy wspólne plany, hobby muzykę, nie musieliśmy kończyć zdania, bo drugie wiedziało, co chce to pierwsze. I tak jak ktoś napisał "Nie jestem jedyny na swiecie" tak to prawda.  Na ten moment jak twierdzi "Nie dorosła do małżenstwa, nie chce z nikim wchodzic w poważny związek" Ona teraz chce sobie życ dla siebie, ale z boku wali do niej widmo utraty wszystkiego. Wiem tak jak piszecie ze mnie tam nie ma, ale byłem zawsze, i doceni strate wtedy kiedy dopiero naprawde znikne.

Ciekawe jak jej się bedzie zyło bez osoby, która była zawsze i wiedziała ze ta osoba zawsze zadba o jej dobro. Zawsze spełniała jej zachcianki i szczerze kochała. Ciekawe jak będzie jak z czasem dojdzie do niej co zrobiła i kim się stała.
Ciekawe co będzie jak spotka się z tym kim była w lusterku, czyli starą dobrą moją żona! Pewną siebie, kochająca spokojną pewną siebie i szczesliwą! Ciekawe...

Pełno tu jest też takich wątków jak poszukasz dobrze poczytaj ,mąż czy były mąż kim najczęściej jest po takiej katastrofie wątków tak samo niewiernych zdających,mężatek,żonatych  w różnych sytuacjach po odejściu od męża,zony ,po rozwodach,po romansach,rozstaniach z kochankami wiele wiele rzeczy się powtarza a Twoja żona nie wydaje się być zbyt oryginalna w tym co zrobiła myśli mówi i czuje,jak manipuluje sobą i Tobą .

Adam19911 napisał/a:

A tak seriio to facet z tego co mi się zwieżała, to jest mega zazdrosny o nią. Nawet awantura była że z koleżankami jakimiś nowo poznanymi wyszła. Z mówiła ze to ja ją ograniczałe, Tu ja przy nim to powaga moze 40% ograniczania.  On ma uraz ze go kobita poprzednia zdradziła i zostawiła, do tego zaraz do niego dojdzie cos waznego....Ze ma związek z kobietą, która zdradziła męza po 15 latach znajomosci. Ciekawe jak będzie się z tym czuł i jaka poczuje perspektywe.

To nie Twoje zmartwienie ,czepiasz się nadziei ,że im nie wyjdzie,to normalka ale zostawiaj to i się odcinaj od takiego myślenia o ich życiu
On o tym nie myśli na pierwszym miejscu, że ona (nie)zdradzała  męża,
robiła to z nim a to jest pokrętna różnica  - ona się poświęcała dla niego, ukrywała kłamała przecież ona cierpi ma rozterki, dylematy ona była ofiarą, on jej pomagał ,on był ofiarą eks  ona mu pomagała symbioza,należało jej się słuszna racja i szlachetne ukrywanie żebyś nie cierpiał i nie sprawiał problemów i kara Ci się należała niezdrów bo w ich oczach prawdopodobnie byłeś tym złym w jakiś sposób ,on brał udział w jej oszustwach i kłamstwach tak zmowa dlatego pierwszą myślą nie jest to że ona zdradzał i jego też może kiedyś to innych spotyka nie jego ich
ale nie za darmo ,jeżeli wydaje mu się że ją kocha to wypiera ten fakt że wiąże się ze zdrajczynią ,ale podświadomie z tyłu głowy pod skórą wie o tym ,po części stąd ta jego zazdrość ,Twoja jż może być dla niego jak plaster,wiesz o niewielkiej części tej ich historii a znając trochę życie to jak zwykle dostałeś na otarcie łez i z litości ze wstydu i obawy przed obciachachem komplikacjami wersję lajt

216

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

Cały czas powtarza ze to nie jest takie wszystko proste, tyle że ja juz znią nie rozmawiam o "nas"  teraz wjechały sprawy rozwodu podziału itp. Oczywiście bez kłótni.

To jest proste ale musiałaby się przyznać co zrobiła przeciwko Tobie a kto lubi się przyznawać do złego? Nigdy do końca nie będziesz wiedział co i jak.
Dobrze że już nie rozmawiasz o tym bo to już jest bez sensu.

Adam19911 napisał/a:

Zazwyczaj podczas takich jakiś trudniejszych tematów ja byłem bardziej wybuchowy teraz ja siedze mówi a ona sie unosi czasem ja wtedy milcze i czekam. Zawsze ja biegałem by załagodzic konflikt, teraz poprostu kroczek po kroczku ide do przodu i zdobywam miejsca na mapie tej smutnej wojny.

I bardzo dobrze. Tym spokojem wytrącasz ją z równowagi jak również zacznie inaczej na Ciebie patrzeć. Przygotuj się na komentarze.

Adam19911 napisał/a:

Co ciekawe wizualnie facet jest bardzo do mnie podobny, powaga. Jeden znajomy powiedział nawet "No on to taka brzydsza wersja Ciebie"

Znaczy że znajomy nie gej smile Czyli facet trafia w jej gust, może pisałeś ale w jakim on wieku?

Adam19911 napisał/a:

Moi drodzy jestem pewny na bank ze tutaj ok dogadywali się super może od roku, ale nic po zatym. Dopiero od lutego się zaczeło.  Za dużo tam znam osób, z którymi jestem w kontakcie z tamtej firmy, powiedzieliby mi ze coś nie tak jest. Spędziłem w tamtym miejscu pracy 6 lat razem z nią. Znam z tamtąd mase osób.

Ja nie twierdzę że oni się bzykali wcześniej, tylko ich ,zła dla Ciebie, relacja zaczęła się o wiele wcześniej niż początek roku. Ich znajomość ma początki w pracy, gdy Ty byłeś to każde trzymało się z daleka od siebie nawet pewnie o sobie nie myśląc. Ale gdy zniknąłeś z oczu on, ona, oni mieli wolne pole. Nie wiem kto zaczął, może bilingi coś by powiedziały, ale tam zaczęła się ich relacja.
I pamiętaj że w robocie oni mogli zachowywać się normalnie a jeśli pracowali tam lata razem to ich rozmowy u nikogo nie wzbudzały podejrzeń. A podejrzewam że jż po pracy jeździła na zakupy to jaki problem wyskoczyć razem na kawę?

Adam19911 napisał/a:

A tak seriio to facet z tego co mi się zwieżała, to jest mega zazdrosny o nią. Nawet awantura była że z koleżankami jakimiś nowo poznanymi wyszła. Z mówiła ze to ja ją ograniczałe, Tu ja przy nim to powaga moze 40% ograniczania.

Jeżeli ona ładna a wie że ona potrafi być nie w porządku(czytaj zdradzać) to obawia się że może wymienić go na model bez zobowiązań(znaczy dzieci)Dobrze, bardzo dobrze że tak ją traktuje niech widzi co straciła.
Nie bierz do siebie co ona mówi o Tobie, ona potrzebuje wymówek/pretekstów które ją "rehabilitują" we własnych oczach. 

Adam19911 napisał/a:

On ma uraz ze go kobita poprzednia zdradziła i zostawiła, do tego zaraz do niego dojdzie cos waznego....Ze ma związek z kobietą, która zdradziła męza po 15 latach znajomosci. Ciekawe jak będzie się z tym czuł i jaka poczuje perspektywe.

Ale skąd  ta wiedza o tamtym związku?
I dlatego on jest zazdrosny bo wie że ryzyko jest.
Jak on będzie się czuł...po pierwsze on już to czuje(w dłuższej perspektywie będzie ją ograniczał, zabraniał, kontrolował, podejrzewał...chciała to ma)po drugie nie wiemy jak ona o Tobie mówiła, może źle i on ją ratował w swoich oczach. Ale to nie Twój problem.

Adam19911 napisał/a:

Wiem też, że moja żona nie daje sobą drygowac,to był silny harakter za to ją kochałem a tam za dużo nie podryguje, bo chłop się zwija i idzie z kumplami na piwo albo ją traktuje jak smiecia.

No cóż weszliście szybko w związek, inny facetów nie znała...teraz pozna.

Adam19911 napisał/a:

U mnie nigdy tak nie było

No widzisz byłeś za dobry i w d.pie się poprzewracało. Czasem awantura o przysłowiowe nic pozwala oczyścić atmosferę a seks na pogodzenie...słowem...złapać za włosy i do jaskini...emocje...u was były na stałym poziomie...a czasem one muszą buzować.

Adam19911 napisał/a:

Będzie smiesznie za kilka miesięcy zobaczycie.

Pod warunkiem że napiszesz.

Adam19911 napisał/a:

Nie obraźcie się nie chce za dużo szczegółów zdradzac, bo szanuje ją mimo wszystko a ona wie ze ktoś w necie mi doradza.

A kto jej o tym powiedział, no kto?
Uważasz że kraj gdzie mieszkacie tym jest?

Adam19911 napisał/a:

PS To była naprawdę zawsze kobieta zżyta z domem, planowalismy i inwestowalismy razem w przód pieniądze razem nawet na tydzien przed rozstaniem?

I dlatego twierdziłem że ona nie chciała odchodzić ale się połapałeś i doszła do wniosku że jak A to i B.
Ty ją przycisnąłeś czy ona sama z siebie powiedziała co robi?
I teraz ją bronisz. Będę Ci to wytykał żebyś wiedział.
To nie jest plus dla niej tylko minus - oszukiwała Ciebie.

Adam19911 napisał/a:

Rozumiecie w banku zemną inwestowała w cos więc czy jak by wiedziała ze to sie rozwali wszystko to by tak robiła?

Jeszce raz - Ty nie miałeś się dowiedzieć o jej zdradzie. Ona nie myślała że to się wyda. Ona nie planowała rozstania(dlatego nie naciskała na rozwód) ale jak się sypło to postanowiła odejść a skoro twierdzisz że charakterna...

Adam19911 napisał/a:

Teraz zaczynam analizowac i niestety dochodzi do mnie że moja żona bardzo się zagubiła i jak na moje to jest jakaś choroba.

I znowu ją tłumaczysz, to nie choroba, to jej wybory. Zrozum ona jest zdrowa, on jej nie zgwałcił, nie dosypał tabletki gwałtu itp. Ona świadomie Ciebie zdradziła. Poczytaj forum pełno historii gdzie według zdradzonego jego żona postępowała irracjonalnie ale to nie oznacza choroby.

Adam19911 napisał/a:

Fakt kłamała i przyznała sie ze jak była zemną było ok, ale cały czas o nim myslała wiec tu wszystko jest chore i pokręcone.

Nie, nie jest. Ty byłeś pod ręką a tam nęcąca niewiadoma. Ona sobie pozwoliła wpuścić do głowy innego i popłynęła, poczytaj.

Adam19911 napisał/a:

Jednak za całe 15 lat nie widziałem u niej tak "panicznej" reakcji na niektóre kwestie wręcz furieee. Tutaj coś niestety jest chyba z jej psychiką nie tak.  Wogóle z Twarzy i z zachowania się zmieniła, nie poznaje jej. Dopiero jak się rozkleja i wpadalismy w taki wir przyjacielskich rozmów to się otwierała i mówiła co i jak.

Tak, ona się zmieniła i całkiem możliwe że za jakiś czas zobaczysz jak bardzo. Jej relacja z tamtym ją zmieniała i zmienia. Jej zmiana następowała już od dawna od czasu wsiąkania w relację z tamtym. I  ta zmiana powodowała pretensje w Twoim kierunku. A Ty to łykałeś bo nie wiedziałeś o jej relacji. Brak informacji powodowany ślepym zaufaniem, zdarza się.
Jej zachowanie, słowa w chwili obecnej dziel na pół.
Wiesz może mielibyście szansę. Ale Ty musisz poczuć inną/inne kobiety bo to Ciebie też zmieni i może zrobisz się dla niej ponownie atrakcyjny.
Ale lepiej znajdź sobie nową babę, spłódź dzieci, słowem - żyj inaczej.

217

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

ona się musiała zmienić. no chyba że zawsze uważała że zdrada jest OK smile ale większość ludzi jednak jak zapytasz czy zdrada jest OK, odpowie że nie i faktycznie mamy takie wartości jako społeczeństwo. więc ona w tym momencie żyje wbrew swoim wartościom, zatem po prostu JEST innym człowiekiem. życzę Ci żeby jednak nie łamała innych swoich wartości żebyście się rozstali sprawnie, bo różne oblicza ludzie pokazują w ramach rozwodu, ale nie zawsze tak jest. bywa że w innych kwestiach ostatecznie są OK, poza tym że od czasu do czasu działają na nerwy i cały czas postępują egoistycznie i irracjonalnie.

i właśnie, pisz! nic tak nie denerwuje mnie tutaj jak niedokończone historie tongue

218

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Na pewno nie przestała Cię kochać, bo za dużo pracowałeś na komputerze. Ona przestała w Tobie widzieć meżczyznę.

Jesteś młody, bogatszy o doświadczenia, pamiętaj, żeby więcej nie dawać niż bierzesz...I nic nie jest nam dane na zawsze.

219

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Jesteś już na etapie, gdzie zamiast zrezygnowania i nadziei, że wróci zaczyna w tobie wzbierać złość.
On też przejdzie, ale na razie pozwoli Tobie przetrwać kolejne dni, tygodnie, lub miesiące.

Ona się od Ciebie już dawno oddaliła.
Teraz Ciebie sponiewierała i manipulowała.
Załatw sprawę z rozwodem najszybciej jak możesz.
Nie patrz się na nią, a tym bardziej na jej rodzinę.
Wszystko co się stało, to tylko i wyłącznie jej decyzja.

Cieszę się, że przez te kilka dni zobaczyłeś swoją sytuację i jeszcze żonę w innym świetle.
Nie rób ani z siebie, ani z jej ofiary.
Z rozwodem podjąłeś właściwą decyzję i twardo się jej trzymaj.
Ona będzie manipulowała, płakała, udawała kochającą, przymilała się, oferowała seks, żeby jednak do rozwodu nie doszło.
Postępuj zgodnie z radami prawników, zbierz dowody i zacznij układać swoje życie na nowo.

Chciałeś dobrze, a wyszło jak wyszło.
Uśmiechnij się (choć to będzie śmiech przez łzy).
Życie toczy się dalej, a ty masz jeszcze mnóstwo czasu, by znaleźć sobie właściwą partnerkę.

220

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

To inna kobieta w ciele byłej twojej żony chociaż też pod wpływem bolca jej ciało się zmienia. Jej zachowanie oprócz wytłumaczenia zdrady musi sprostać jeszcze z wytłumaczeniem sobie że to ty jesteś tym złym a nie ona, że inaczej nie mogła a twoja obecność, wartości burzą cały wysiłek wytłumaczenia sobie swojego podłego podstępnego wrednego .....postępowania. Jeszcze zobaczysz nie jedno przeobrażenie włącznie w kobietę mściwą i wredną. Autorze gratulacje z okazji ,,narodzin" jaj. Jesteś w kolejnej fazie i teraz pójdzie z górki. Za kilka tygodni nawet nie dopuścisz do siebie myśli że byłbyś wstanie przyjąć ja i dalej żyć. Za rok zaczniesz normalnie żyć i żałować że tak długo trwałeś w ułudzie że dalej możecie być małżeństwem zamiast szybko to zakonczyć dziękując pani za ileś tam lat wspólnego fajnego życia minus lata z kochasiem. a za kilka lat wybaczysz i zapomnisz o jej zdradzie zapominając o niej przy boku innej kobiety o którą warto walczyć.  Staraj się za wszelką cenę zakonczyć jak najszybciej sprawy podziału majątku i rozdzielność majątkową przed rozwodem. A facetowi (tak jak niektórzy zdradzeni) możesz wręczyć butelkę dobrej wódki mówiąc że dziękujesz za pokazanie prawdziwego charakteru żony i przygarnięcie jej.

221 Ostatnio edytowany przez Adam19911 (2022-09-30 09:01:03)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Dzięki wielkie za wasze rady i pomoc w podejmowaniu kolejnych małych kroczków
Powoli zaczynam się przyzwyczajać do bycia samemu. Mnie wiecie, nie boli sam fakt zdrady już tak, jak fakt ze jak wszystko sie "wylało" to nie przejrzała na oczy.
Najgorzej będzie jak za kilka miesięcy, (bo rozwód tu trwa rok więc będę tu jeszcze rok w naszym mieszkaniu mieszkał) ją kopnie fagas w tyłek, a ona wróci do domu i będzie chciała w nim mieszkać. Ma takie prawo oczywiście.
Problem w tym, że dla mnie psychicznie byłaby to sytuacja nie do zniesienia. A nie bede w stanie wyniesc się z domu gdzies i jeszcze płacicpołowe za dom. Pozatym dlaczego ja mam się z własnego domu wyprowadzac, przeciez ja nic nie zrobiłem a co więcej robiłem maks by ten związek ratowac.

Ale nie ma co martwić się na zapas. Czas pokaże jak będzie. Może być tez tak jak piszecie, że wędrowiec będzie chciał wrócić jak już zrozumie co w życiu jest ważne. Problem w tym że nie wiem czy będe w stanie jej zaufac, bo kochac nie da sie przestać nagle, dlatego nadal ją kocham,ale zaufanie można stracic znacznie szybciej. Własnie tego doświadczam.

222

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

Najgorzej będzie jak za kilka miesięcy, (bo rozwód tu trwa rok więc będę tu jeszcze rok w naszym mieszkaniu mieszkał) ją kopnie fagas w tyłek, a ona wróci do domu i będzie chciała w nim mieszkać. Ma takie prawo oczywiście.
Problem w tym, że dla mnie psychicznie byłaby to sytuacja nie do zniesienia. A nie bede w stanie wyniesc się z domu gdzies i jeszcze płacicpołowe za dom. Pozatym dlaczego ja mam się z własnego domu wyprowadzac, przeciez ja nic nie zrobiłem a co więcej robiłem maks by ten związek ratowac.

Nie stresuj się na zapas. Poza tym chyba już teraz możesz podjąć kroki w kierunku sprzedaży domu, nie musisz czekać na rozwód?

223 Ostatnio edytowany przez Pwgen (2022-09-30 09:24:07)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Najważniejsze autorze jest to, że już wiesz na czym stoisz i jak sprawy pchać dalej. W przypadku mojej osoby takie utwierdzenie, że to już koniec i że nie muszę snuć fantazji jak wybaczyć co robić dalej aby ratować zaowocowało pierwszą przespaną w całości nocą (wcześniej przez 2 miesiące nie mogłem spać). Masz obrany kierunek, trzymaj ster w swoim ręku, a nawet gdyby wasze ścieżki kiedyś się jeszcze miały złączyć to nie powinno w tej chwili cię interesować. Na tą chwilę masz działać tak aby z jak najmniejszymi stratami dla siebie, uczciwie z samym sobą i sumieniem zakończyć małżeństwo, po prostu rób wszystko aby za X lat nie mieć sobie nic nie zarzucenia. Takie postępowanie daje mocnego kopa, i jeśli jest tak jak mówisz (zakochała się w innym bez jakiś "patologi" w waszym związku i jawnych zaniedbań żony)  zawsze będziesz mógł stanąć przed lustrem lub innym człowiekiem i powiedzieć, że nie przyczyniłeś się do rozpadu związku, po prostu nie wyszło i 2 osoba zadecydowała, że już nie chce być z tobą (a to jak to zrobiła możesz zawsze zostawić dla siebie).
Proponuję nawet aby podział majątków załatwiać przez prawnika, odciąć się od jż możliwie jak najmocniej i ograniczyć wasze widzenia do koniecznego minimum. Ja z moją ex żoną widziałem się 3 razy
- raz jak przyjechała po swoje rzeczy
- drugi raz u notariusza podczas orzeczenia rozdzielności majątkowej + podziału majątku dorobkowego (można jednym spotkaniu jeśli wszystko jest dopięte, myślę że nawet nie musisz tam być osobiście tylko wysłać upoważnionego adwokata)
- ostatni raz już na sali sądowej (ale wiem, że są kraje gdzie wystarczy podpisać tylko papiery i wysłać do sądu)

Mnie pomogło działanie zadaniowe, rozpisałem sobie w punktach co mam robić, kontakt tylko przez SMS na zasadzie (zapraszam do notariusza w sprawie ... wtedy i wtedy, będziesz?, a potem kolejny SMS na 2 dni przed z przypomnienie o spotkaniu aby przypadkiem z jej zakochanej głowy nie wyleciało że ma się stawić). Nie macie dzieci, to wielki plus przy rozwodzie pozwalający całkowicie ci się odciąć.

Z mojego doświadczenia:
- nie przybieraj postawy zbitego psa w kontakcie ze znajomymi (no stało się, odeszła jej prawo, życie toczy się dalej)
- jak musisz się wyżalić to albo forum, albo psycholog, albo jakiś zaufany przyjaciel lub członek rodziny
- jak trzeba popłakać do do poduszki w domu albo tak aby nikt nie widział smile
- pisz do "pamiętnika" jeśli chciałbyś jej coś powiedzieć o waszym związku, lub po porosty wytknąć że jej kreaturą, ale na pewno jej tego nie wysyłaj (zobaczysz za jakiś czas wywalisz te wypociny i stwierdzisz, niech idzie w cholerę nie warto)
- jak jesteś zżyty z jej rodziną to pożegnaj się z nimi (tylko nie w jej obecności), powiedz że to jej wybór i go akceptujesz

224

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
M!ri napisał/a:
Adam19911 napisał/a:

Najgorzej będzie jak za kilka miesięcy, (bo rozwód tu trwa rok więc będę tu jeszcze rok w naszym mieszkaniu mieszkał) ją kopnie fagas w tyłek, a ona wróci do domu i będzie chciała w nim mieszkać. Ma takie prawo oczywiście.
Problem w tym, że dla mnie psychicznie byłaby to sytuacja nie do zniesienia. A nie bede w stanie wyniesc się z domu gdzies i jeszcze płacicpołowe za dom. Pozatym dlaczego ja mam się z własnego domu wyprowadzac, przeciez ja nic nie zrobiłem a co więcej robiłem maks by ten związek ratowac.

Nie stresuj się na zapas. Poza tym chyba już teraz możesz podjąć kroki w kierunku sprzedaży domu, nie musisz czekać na rozwód?

No właśnie tutaj nie bardzo. Wpierw rozwód on trwa tak jak pisałem ok 1 roku. Potem dopiero robi się podział majątku i to trwa ok 12 tyg jeśli się para nie "drapie'
Dodatkowo ten dokument jest tak sporządzony, bo o to też powiedziałem żonie ze ani ona, ani ja w przyszłości nie będziemy od siebie zadać żadnych alimentów czy jakiś płatności.  Ale to dopiero za rok.
Tak więc czeka mnie rok, rok, w którym strasznie dużo może się zmienić,coś czuje.  Biorąc pod uwagę to, że żona naprawdę cały czas była blisko i zależało jej na małżenstwie dbała o dom, pies był i jest nadal naszym oczkiem w głowie coś czuje, że jak czar pryśnie, to naprawdę może być różnie.  Pamiętajcie że ona mówiła ze znudziło ja małzenstwo, spokojne życie i powazny związek. ( to był jeden z argumentów rozstania) było ich sporo. Potem sama już zaczeła mówic ze "Wobrażałam sobie ze decyzje jakie podejmuje i to zycie bedzie inne, czas to weryfikuje" Banka zaczyna pryskac. Ciekawe co bedzie jak prysnie banka "wielkiej nowej miłosci" i zatęskni się za tym który o nią zawsze dbał, za domem, ciepłem stabilnoscią i życiem MAŁŻEŃSKIM. No chyba ze nastąpiło odklejenie całkoiwite slepej klepki i dalej na żywioł bedzie leciec. Ale ona nigdy taka nie była

225

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

Jaki to miałoby miec sens. Jak kogos sie kocha to sie wraca.

Nie. Jak się kogoś kocha, to się go nie zdradza. Jak się kocha, to się nie odchodzi. Nie oszukuje, nie kłamie.
Ona nie kocha Ciebie, tylko kocha tamtego.

226 Ostatnio edytowany przez Pwgen (2022-09-30 10:28:50)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Autorze, przestań nastawiać się że ona wróci i snuć fantazje na ten temat
Jeśli ma mocny charakter (a z twoich wypowiedzi tak wynika) to duma jej nie pozwoli na niepokojenie twojej osoby, a może poczuje zew wolności odda się Tinderowym kochankom, a może kupi sobie kota i będzie wiodła życie zgorzkniałej odkręconej panny.

Przestań o tym myśleć co może się stać, na razie po prostu żyj swoim życiem bez niej,
Przede wszystkim zagadaj z prawnikami jak się zabezpieczyć aby nie wkręciła cię w jakieś długi itp do czasu rozwodu. Może rozdzielność majątkowa, jak tak zrobiłem praktycznie od razu jak miałem pewność że to koniec bo na sam rozwód (pierwszą i ostatnią rozprawę) czekałem ponad pół roku. Cholera wie co jej odpali i może zechce trwonić wasze pieniądze na jakieś pierdoły. Moja przewaliła przez pierwszy tydzień od podjęcia ostatecznej decyzji ponad 20k wspólnego majątku ;(

227

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:
M!ri napisał/a:

Nie stresuj się na zapas. Poza tym chyba już teraz możesz podjąć kroki w kierunku sprzedaży domu, nie musisz czekać na rozwód?

No właśnie tutaj nie bardzo. Wpierw rozwód on trwa tak jak pisałem ok 1 roku. Potem dopiero robi się podział majątku i to trwa ok 12 tyg jeśli się para nie "drapie'

Ale swoją własność możecie jeszcze jako małżeństwo sprzedać w każdej chwili, a zyskiem ze sprzedaży podzielicie się jak resztą majątku.

228

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

Dzięki wielkie za wasze rady i pomoc w podejmowaniu kolejnych małych kroczków
Powoli zaczynam się przyzwyczajać do bycia samemu. Mnie wiecie, nie boli sam fakt zdrady już tak, jak fakt ze jak wszystko sie "wylało" to nie przejrzała na oczy.
Najgorzej będzie jak za kilka miesięcy, (bo rozwód tu trwa rok więc będę tu jeszcze rok w naszym mieszkaniu mieszkał) ją kopnie fagas w tyłek, a ona wróci do domu i będzie chciała w nim mieszkać. Ma takie prawo oczywiście.
Problem w tym, że dla mnie psychicznie byłaby to sytuacja nie do zniesienia. A nie bede w stanie wyniesc się z domu gdzies i jeszcze płacicpołowe za dom. Pozatym dlaczego ja mam się z własnego domu wyprowadzac, przeciez ja nic nie zrobiłem a co więcej robiłem maks by ten związek ratowac.

Ale nie ma co martwić się na zapas. Czas pokaże jak będzie. Może być tez tak jak piszecie, że wędrowiec będzie chciał wrócić jak już zrozumie co w życiu jest ważne. Problem w tym że nie wiem czy będe w stanie jej zaufac, bo kochac nie da sie przestać nagle, dlatego nadal ją kocham,ale zaufanie można stracic znacznie szybciej. Własnie tego doświadczam.

Nie ocknie się jeszcze nie ten czas,nie wierz tak w jej opisy stanu emocji .Wczoraj nie wykluczała powrotu ,dziś twierdzi że nigdy nie wróci nawet jeśli z tamtym nie wyjdzie ,jutro może gadać jeszcze coś innego ,wiele zależy od tego i ma wpływ to jak jest między nimi na nastawienie i manipulowanie jż .
Dobrą drogą jest nie martwienie się na zapas
Do tej pory martwiłeś sie czy wróci czy nie,teraz zaczynadz się martwić co będzie jak jednak będzie chciała wrócić,owszem do tamtego życia ,ale nie do Ciebie bo to po ewentualnym końcu romansu i dużo wcześniejszym oderwaniu prawie nie możliwe
Tylko ciałem raczej na pokaz pozór z braku laku.
Nie tacy zawzięci siłacze niby zdecydowani nigdy nie wracać łamali się, tym się nie przejmuj i nie zajmuj rób swoje masz rok dla siebie potem całe życie.
Pwgena posty weź sobie do rozważenia szczególnie,są konkretne i dość uniwersalne skuteczne i spawdzone .

229

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

Mnie wiecie, nie boli sam fakt zdrady już tak, jak fakt ze jak wszystko sie "wylało" to nie przejrzała na oczy.

Ale dla niej wszystko co zrobiła/robi jest racjonalne a przynajmniej racjonalizuje sobie, stąd takie wypowiedzi

Adam19911 napisał/a:

Ale jak Twierdzi od 2 lat jej uczucie zaczęło, słabnąc
słyszałem wiele wersji "Bo nie zwracałeś na mnie uwagi" "Trzeba było nie siedzieć tyle na kompie" ...

Takie pierdu, pierdu, to przerzucanie winy na Ciebie miało własnie takie zadanie

Adam19911 napisał/a:

Najgorzej będzie jak za kilka miesięcy, (bo rozwód tu trwa rok więc będę tu jeszcze rok w naszym mieszkaniu mieszkał) ją kopnie fagas w tyłek, a ona wróci do domu i będzie chciała w nim mieszkać. Ma takie prawo oczywiście.
Problem w tym, że dla mnie psychicznie byłaby to sytuacja nie do zniesienia. A nie bede w stanie wyniesc się z domu gdzies i jeszcze płacicpołowe za dom. Pozatym dlaczego ja mam się z własnego domu wyprowadzac, przeciez ja nic nie zrobiłem a co więcej robiłem maks by ten związek ratowac

A jak ona daje radę finansowo, więcej zarabia?
Wy chcecie sprzedać ten dom czy Ty chcesz go przejąć?
Pamiętaj że za kilka tygodni będziesz w innym miejscu ale musisz ograniczyć z nią kontakt do minimum.

Adam19911 napisał/a:

Ale nie ma co martwić się na zapas. Czas pokaże jak będzie. Może być tez tak jak piszecie, że wędrowiec będzie chciał wrócić jak już zrozumie co w życiu jest ważne. Problem w tym że nie wiem czy będe w stanie jej zaufac, bo kochac nie da sie przestać nagle, dlatego nadal ją kocham,ale zaufanie można stracic znacznie szybciej. Własnie tego doświadczam.

Uważam że nie odzyskasz zaufania, to nie była jednorazowa zdrada po alko tylko planowany romans/zdrada

Adam19911 napisał/a:

Tak więc czeka mnie rok, rok, w którym strasznie dużo może się zmienić,coś czuje.

Dlaczego zakładasz że zmieni się na gorsze i będzie źle? Dlaczego ona ma nadal decydować o Twoim życiu? Wyjdź do ludzi, zacznij realizować się tam gdzie wcześniej nie mogłeś, znajdź sobie jakieś fajne zajęcie i "pochowaj" żonę bo ona umarła a że każdy podobno ma sobowtóra to uważaj jż za takiego sobowtóra który ją przypomina ale nią nie jest.

Adam19911 napisał/a:

Pamiętajcie że ona mówiła ze znudziło ja małzenstwo, spokojne życie i powazny związek. ( to był jeden z argumentów rozstania) było ich sporo.

I zaplanowała sobie romans bo...to takie modne a i pewnie w kraju gdzie jesteście to chleb powszedni - że aż tak obawiasz się nazwać go.

Adam19911 napisał/a:

Potem sama już zaczeła mówic ze "Wobrażałam sobie ze decyzje jakie podejmuje i to zycie bedzie inne, czas to weryfikuje" Banka zaczyna pryskac. Ciekawe co bedzie jak prysnie banka "wielkiej nowej miłosci" i zatęskni się za tym który o nią zawsze dbał, za domem, ciepłem stabilnoscią i życiem MAŁŻEŃSKIM. No chyba ze nastąpiło odklejenie całkoiwite slepej klepki i dalej na żywioł bedzie leciec. Ale ona nigdy taka nie była

To jedna z opcji ale tego nie widzę raczej pójdzie dalej.

230

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

Witam drogie Panie i na początku chce Wam już podziękować za każdą wskazówkę, którą mam nadzieje dostane, a teraz pozwólcie, napisze Wam co mnie spotkało.

Po 15 latach związku (7 lat po ślube) dodam, że mam 31 lat i bylismy swoimi "pierwszymi' sprawdziły się moje przypuszczenia. Żona przyznała się do zdrady i że kocha innego.
Od czerwca tego roku jej relacja "przyjacielska" z kolegą z pracy przerodziła się w coś więcej. Obecnie od 1,5 miesiąca wprowadziła się na pokój do innego miasta, nie mieszka z nim, ale się spotykają.

Byliśmy udanym małżeństwem i we dwoje to przyznajemy. Zjechaliśmy pół europy razem i zawsze mogliśmy na siebie liczyć. Ale jak Twierdzi od 2 lat jej uczucie zaczęło, słabnąc.
Przyznam, że jak wszystko się wydało, to przez kilka dni kiedy żona mieszkała jeszcze w domu, słyszałem wiele wersji "Bo nie zwracałeś na mnie uwagi" "Trzeba było nie siedzieć tyle na kompie" ... Po kilku dniach uznała, że winna jest jednak ona i nie wie co się z nią dzieje. Była jeszcze wersja, że chce być singlem, bo dusi się w stałym związku i nie chce już takiego życia jako "zona' Usłyszałem także żę "Chciałaby się obudzić i by tamtego partnera nie było" Ogólnie misz masz. Wiem, że zawaliłem wiele, szkoda, że dopiero teraz sobie to uswiadomiłem i pracuje nad sobą bardzo, ale zawsze byłem, jak tylko tego potrzebowała, poprostu czasem zamykałem sie w swoim swiecie a ona w swoim co było złe, rutyna, przyzwyczajenie i pewność ze nasz związek jest zacementowany... no i masz babko placek.

Kiedy emocje opadały i wyrzygaliśmy sobie wszystko ( dodam, że nigdy nie rozmawialiśmy jakoś dużo o uczuciach w naszym związku. Po prostu żyliśmy kochając się i wzajemnie szanując ) i kiedy już mieszkała na pokoju wpadając co 2 dni do domu ( bo mamy psa, którego kochamy) zaczęliśmy dopiero rozmawiać tak, jak nigdy wcześniej. W sensie o nas, o uczuciach o tym co było u nas dobre a co złe.  Każdy jej przyjazd do psa kończył się rozmowami usmiechem żartami nie zawsze na temat naszego związku. Dodatkowo zapisaliśmy się na terapie. Używam czasu przeszłego, bo opisuje wam ostatnie jakieś 1,5 miesiąca.
Zapytacie, dlaczego tak się zachowywałem i nadal zachowuje?
Ponieważ ją kocham pomimo wszystko, co się stało, ponieważ znaczymy dla siebie bardzo wiele, gdyż jesteśmy swoimi najlepszymi przyjaciółmi. 
Żona nigdy mnie nie zawiodła.

W ostatni piatek kiedy siedzieliśmy razem nad rzeką po spacerze, usłyszałem, że chciałaby czuć do mnie to, co czuje do niego.
Ale obecnie nie ma tego miedzy nami. Bardzo mnie kocha, ale to inne uczucie przyjacielskie i nie wyobraża sobie, abym zniknął z jej życia, bo byłem zawsze. Wyznała, to płacząc, a ja ją przytuliłem.
Zresztą każde nasze spotkanie kończy się przytuleniem. Mówi ze ja mam zalety, których nie ma on a on których nie mam ja.
Wyznała tez, że odkąd wszystko się wylało i nie są juz przyjaciółmi tylko coś więcej, jej wyobrażenie o tym w związku z nim się zmieniło. Już nie jest tak, jak jej sie wydawało, ale to nie zmienia faktu, co czuje do mnie.

Oboje wiemy, jak wiele dla siebie znaczymy i jak trudno nam zerwać relacje.
Mamy wspólny dom, psa samochód. Na razie żyjemy jakby w separacji, nie podjęliśmy żadnych kroków, by sprzedać dom czy coś, ale przecież taki stan nie może trwać w nieskończoność.
Ona nie wie co się dzieje, nie wie co ma robic każdy ją naciska podobno rodzina, on i po częsci ja.

Jak ostatnio powiedziałem ze nie mogę patrzeć jak się meczymy i że będę musiał zniknąć z jej życia to rozpłakała sie i powiedziała ze nie chce, bo byłem zawsze.
Terapeutka mówi ze jak chcemy, możemy sie spotykać na kawę, rozmawiać itp dac sobie przestrzeń. Ale ja mega cierpię, za każdym razem jak jesteśmy razem, jest super, potem znika i zostaje tylko jej zapach...

Nie wiem co powinienem robic, 15 lat i znajomosc przez pół swojego życia sprawia ze chce walczyc do konca, ale nie wiem jak i nie wiem czy to dobrze rozgrywam... moze powinienem naprawdę zniknąć na jakiś czas, ale mi smutno, bo wiem ze jestem jedyną osobą dla niej której może się wyżalić. ... kiedys był nią on... teraz role sie odwróciły.. Tlko ze ja chce byc meżem i przyjacielem, a nie tylko przyjacielem.  Nigdy nie zniknąłem z jej zycia, wie doskonale że zawsze ma u mnie wsparcie, bo sama powiedziała to na sesji

Jakieś pomysły?


Papiery eozwpd9we szykuj. Jak nie ma dzieci to nic straconego.niech idzie.

231 Ostatnio edytowany przez Adam19911 (2022-09-30 19:14:45)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

.

232 Ostatnio edytowany przez Adam19911 (2022-09-30 19:14:04)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Dobra, zaczynam kumać powoli chyba co i jak. Dziś było spotkanie jak wpadła do psa. Niestety obecny mąż (Ja)  już nie jest tak uległy, nie jest pacynka i nie daje sobą manipulować i brać na litość jak przez ostatnie miesiące. Nie to żebym się stawiał okoniem, po prostu no muszę zacząć myśleć o sobie.
No ze nie wspomnę, że przez większość związku jak juz pisałem, to ja zawsze mówiłem "No dobra skarbie już dajmy spokój, kocham Cię nie ma co się kłócić"
Tak jak pisałem 2 dni temu, poinformowałem żonę, że wnoszę sprawę o rozwód i przedstawiłem cały plany, jak to będzie wyglądać. Przeprosiłem ją przy tym ze nie chce tego, ale nie mam wyboru i muszę to zrobić. Także skontaktowałem się z tesciowa mimo że gadamy często i tez liczyła ze żona sie otrząśnie. No ale tym razem przeprosiłem ją i powiedziałem, że ja już dużej nie mogę.

Dziś usłyszałem od żony ze jednak ona chce rozwód w PL bo w naszym obecnym kraju jest "za drogo"
Powiedziałem ze ok, w takim razie jak nie chce w naszym kraju gdzie nie ma orzeczenia o winie, to ze jak chce w PL to że prosze oto by było z orzeczeniem o winie... i się zaczeło... furia płacz
"Zmarnowałes mi 15 lat z zycia, gdybys nie siedział na komputerze to by do tego nie doszło, ze mam sie pierdo**" itp... Wiecie co... straszne jest to słyszec!
Ok, ostatnie 2 lata z 15 siedziałem wiecej na kompie, ale nie było tak bym ją olewał! Tym bardziej ze ja tam zarabiałem do kurw* nędzy! Na nasze mażenia i plany!
To tak jak ja bym jej powiedział "Chodziłaś na siłownie i dlatego"  Albo "Za długo sie malowałas"  no ludzie złoci!!! BADZMY DOROŚLI!
Ok wiem ze zjebałem tym byc moze, nie byłem idealnym męzem jak pisałem i sytuacja mnie nauczyła, ale ona tez popełniała błedy w komunikacji, zbliżeniach intymnych itp. I co zostawiłem ją? NAWET CHILE NIE POMYSLAŁEM
Absolutnie przyznaje się ze mogłem tym się przyczynic i jak mi to powiedziała ze za duzo siedze to tak jak tez pisałem wszystko zmieniłem! Ale co ona zrobiła wtedy by to ratowac? Wtedy gdy ratowalismy spotykała się z goscieciem przez pół roku prawie a ja robiłem kanapki, sprzatałem, porzuciłem pasje, zaniedbywałem prace.  Naprawdę wiem ze nie fer takie historie przedstawiac z jednej strony ale NIE POZNAJE TEJ KOBIETY!

Tak czy inaczej, dziś wkurzona, rozdrażniona spanikowana w płaczu, że jest nie 'po jej" wyjechała z domu po ok 40min pobytu
Jutro ma byc, moze nieco ochłonie. Ale trudno rozmawiać z kims, kto tak reaguje wybuchowo jak coś jest nie po jej mysli nagle. Ja jestem nerwowy, ale ona ostatnio to jest ewenement.

Co mnie zabolało dziś najbardziej, to ze "to wszystko moja wina jednak znów, bo ja siedziałem na komputerze za długo" - 2tyg temu było ze to jednak jej wina bo cos z nią jest nie tak.
Żeby ciekawiej było, pieniądze, które wtedy tam zarabiałem robiąc nadgodziny w domu na kompie "psując małzenstwo" ona nadal ma na swoim koncie.

Jutro kolejna rozmowa jak przyjedzie. Trzymajcie kciuki. Naprawdę tak strasznie nie chce rozchodzić się w oparach kłótni i negatywnych emocji.

233 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-09-30 19:40:43)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

Powiedziałem ze ok, w takim razie jak nie chce w naszym kraju gdzie nie ma orzeczenia o winie, to ze jak chce w PL to że prosze oto by było z orzeczeniem o winie... i się zaczeło... furia płacz
"Zmarnowałes mi 15 lat z zycia, gdybys nie siedział na komputerze to by do tego nie doszło, ze mam sie pierdo**" itp... Wiecie co... straszne jest to słyszec!
ONIE POZNAJE TEJ KOBIETY!

Tak czy inaczej dziś wkurzona, rozdrażniona spanikowana że jest nie 'po jej" wyjechała z domu.
Jutro ma byc, moze nieco ochłonie. Ale trudno rozmawiać z kims kto tak reaguje wybuchowo jak coś jest nie po jej mysli nagle. Ja jestem nerwowy ale ona ostatnio to jest ewenement.

Co mnie zabolało dziś najbardziej, to ze to wszystko moja wina jednak znów, bo ja siedziałem na komputerze za długo.
Żeby ciekawiej było, pieniądze które wtedy tam zarabiałem "psując małzenstwo" ona nadal ma na swoim koncie.

Jutro kolejna rozmowa jak przyjedzie. Trzymajcie kciuki. Naprawdę tak strasznie nie chce rozchodzić się w oparach kłótni i negatywnych emocji.

Zaczyna się ,czytaj czasem wcześniejsze posty ,to nie są proroctwa i zgaduj zgadula,to schematyczne działania zdradzających osób
zmiękczaniem,urabianiem na różne sposoby
Jeszcze nie raz dowiesz się, że byłeś jesteś całym złem tego świata etc, a romans to nie była zdrada tylko rekompensata i odwet był słuszny należało się jej szczęście po takim strasznym nieszczęściu, z drugiej strony będziesz dostawał sprzeczne z tym co wcześniej napisałem "komplementy" w stylu, który już poznałeś że taki fajny z Ciebie kumpel,brat,przyjaciel i "tamten jej tak  nigdy mocno nie pokocha jak Ty" bajki o pogubieniu żale dramy na pokaz  itp ,będziesz  bombardowany na przemian takimi sztukami chodzi o zmiękczanie i rollercoaster, huśtawkę żebyś sobie  odpuścił działanie na swoją korzyść i zgodził się na warunki żony ,a jak nie będzie po jej myśli będziesz mieć powtórki histerii,i różne takie sztuki z obwinianiem,dramatyzowaniem, oczernianiem,zmyślaniem,wyolbrzymianiem wad błędów Twoich,dyskredytowaniem Cię,czasem dla kontrastu i żebyś czuł się wytrącony z równowagi usłyszysz lekkie samobiczowanie ale to rzadziej albo wcale - przyzwyczaj się to nie pierwszy i nie ostatni raz - i nie przejmuj się tymi gadkami,najlepiej nie wchodź w dyskusje bez potrzeby (34 kroki)- sprawy bieżące rozwodowe konkretnie i naprawdę ograniczaj kontakty, jesteś jeszcze podatny na oddziaływanie jej manipulacji które są sztampowe.
Nie tak miało być za wcześnie się romans wydał w niewłaściwym momencie - nie daj się nabić w butelkę wykorzystaj słabość bez skrupułów ,jeżeli tego nie zrobisz najprawdopodobniej sam nie zaznasz litości,to nie ma nic wspólnego z zemstą,złośliwością a raczej z samoobroną, wcale nie przesadzam choć to najczarniejszy scenariusz i wygląda mało niby "medialnie "poprawnie, ale tak nie jest to prosty zdrowy egoizm ,jeszcze nie raz nie poznasz żony, to znaczy poznasz jej mroczne ciemne, tych których nie widziałeś i nie chciałeś widzieć, nie ważne już dlaczego,też jesteś człowiekiem nieidealnym i niewszechwiedzącym.
Unikanie konfrontacji na siłę to trochę błąd ,nie uniknie się konfliktu i nie ma co chować się i obawiać tego tylko dla samej sztuki rozładujesz nieco negatywnych emocji nie bój się - prawidłowo przeprowadzona terapia powinna być od rozładowywania konfliktów a u was si\e widocznie nazbierało z resztą w podobnej sytuacji taka walka to "normalne" a ta terapia to ochłap półśrodek gra na czas pisałem wcześniej pic na wodę fotomontaż z drugiej strony emocji nie da się łatwo opanować to trudna sztuka .
Ważne że nie chcesz się mścić złości nie tłum bo ona nie zniknie wybuchnie inaczej ze zdwojoną siłą w przygnębieniu smutku .

234

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Autorze przeczytaj inne historie na tym bądź innych forach.To co się działo i teraz dzieje to stały schemat.Nie daj  się jej sprowokować.Musisz być teraz twardy.Musisz teraz odbudować się jako facet.Nie ważne jak zacząłeś,ważne jak to zakończysz.Na Twoim miejscu kazałbym jej zabierać tego psa,mieszkanie wystawił na sprzedaż i papiery skladaj.Marnujesz tylko czas.

235

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

strzelam że piesio zostanie u Autora. gdyby jż go chciała to by go wzięła. póki co nie pasuje do obrazka.

każdy z nas słyszał te teksty.. bardzo Ci współczuję Adam, wiemy co czujesz.
czytałeś inne tematy?

236

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
anna.zakochana napisał/a:

strzelam że piesio zostanie u Autora. gdyby jż go chciała to by go wzięła. póki co nie pasuje do obrazka.

każdy z nas słyszał te teksty.. bardzo Ci współczuję Adam, wiemy co czujesz.
czytałeś inne tematy?

Właśnie miałem kolegę,ktoremu jedyne co zostało po żonie to pies którego mu  zostawiła.

237 Ostatnio edytowany przez M!ri (2022-09-30 20:36:54)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

W rozmowach z nią pod żadnym pozorem nie przyznawaj jej racji gdy Cię oskarża o rozpad małżeństwa. Może Cię nagrywać i wykorzystać to w sądzie do udowodnienia Twojej współwiny.

238 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-09-30 21:14:45)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
M!ri napisał/a:

W rozmowach z nią pod żadnym pozorem nie przyznawaj jej racji gdy Cię oskarża o rozpad małżeństwa. Może Cię nagrywać i wykorzystać to w sądzie do udowodnienia Twojej współwiny.

Słusznie i dobrze że o tym napisałaś  M!ri - bardzo częsta akcja nagrywanie zdradzonego - nie śmieszne wcale nagminne ,odlot odlotem, namiętności,ekstazy,ale jak przychodzi do konkretów i przyziemnych, rozwodowych kwestii " zakochani" są bardzo zaradni i przedsiębiorczy taki paradoks nikt się niby po nich nie spodziewa tego takiego podstępu bo są zaczadzeni niby,miłość miłością a jeść trzeba i płacić rachunki, no i racja,słuszność widzenie siebie bez błędu,winy i wad jest bardzo bardzo istotna, wybielanie ponad wszystko,wszelkie chwyty dozwolone (choć różnie to też jest i nie zawsze tak drastycznie żeby być ścisłym nie ma co Ciebie straszyć tym)dziwne,czasem mocno nieracjonalne odjazdowe ale prawdziwe .Za to sam możesz nagrywać, to trochę Cię przyhamuje jeżeli chodzi o wylewność będziesz sie pilnował żeby się nie rozkleić i nie dasz się sprowokować to sprawdzony przez wielu sposób,nie musisz wykorzystać tego w sądzie ale poczujesz się odrobinę pewniej .

239

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Nie mów o ideałach, bo takich nie ma. Sam widzisz, wykrzyczała Ci, że zmarnowałeś jej 15 lat, a Tobie wydawało się, że jest między wami świetnie, bo siedziałeś pod pantoflem...
Jej już dawno nie było z Tobą po drodze, tylko nie miała za dużego ruchu i odwagi, żeby to zakończyć, dopóki nie pojawił się on...
Udawała, że między wami jest ok.

Ona teraz też Cię nie poznaje, bo taki uległy, tak mnie kocha... A tu proszę...

Teraz rozumiesz, że nie na zmiłuj się...

Mam nadzieję, że otworzyły Ci się na tyle oczy, i już nie myślisz o jej powrocie.

240

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

słuszna uwaga z nieprzynawaniem jej racji. oprócz kwestii typowo praktycznych o których wspomniała M!ri, dodatkowo gdybyś się zaczął kajać, ona będzie się wtedy jescze bardziej nakręcać i programować na to że jesteś zły. możesz nawet powiedzieć że przykro Ci że tak czuje (bo żeby było jasne - ona nie kłamie, ona TAK TERAZ CZUJE, ale co że tak czuje ze znaczy że jest to prawdą wink ), ale się z jej oceną nie zgadzasz. im spokojniej i zwięźlej będziesz te jej oskarżenia odpychał tym lepiej dla Ciebie i gorzej dla niej bo będzie musiała znaleźć sobie inny sposób na uwolnienie emocji.

szkoda że  tym nie wiedziałam parę mcy temu tongue tongue

241

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Pasławek właściwie napisał Ci wszystko, dodam tylko że nie masz za co przepraszać jż to oszustka, kłamca i zdrajczyni, to ona doprowadziła Was do tego miejsca - to ona ma Ciebie przepraszać.
I teściowej nie masz za co przepraszać to nie Twoja wina że jej córka okazała się być łajdaczką.
Ty jesteś ofiarą.

242

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Adam, twój ostatni wpis pisałeś w dużych emocjach.
Uspokój się.
To co Tobie pisaliśmy to niestety prawda.
Chcesz rzeczywiście, żeby ona wróciła? Pogódź się wreszcie z myślą, że to koniec i teraz ratujesz siebie (swoje zdrowie psychiczne) i majątek.
To jest bolesne. (pewnie teraz pijesz, lub w weekend będziesz pił)

Ona tobą manipulowała i teraz też to robi, ale jej obraz zaczyna pękać i zaczynasz widzieć te rysy.
Kup kamerki do domu z funkcja nagrywania. Zapisuj rozmowy sms/WhatsApp. Nagrywaj rozmowy telefoniczne. Nigdy nie wiesz kiedy się to przyda.

Przeczytaj jeszcze raz wszystkie wpisy.
Życzymy Ci, byś przez to przebrnął jak najszybciej.

243

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Adam ja mam 2 dzieci z takim zdrajcą jak Twoja żona.Tez bylismy razem 15 lat po ślubie...I znalazł nową.Z dnia na dzień zostawił mnie i 2 dzieci.I wiesz co? Też byliśmy dobrym małżeństwem...on dbał o nas i zawsze mówił ,że ja i dzieci najważniejsz.Do tej pory tak jak Ty nie wierzę ,że on bylby zdolny do tego ,myślałam ,że się pogubil ....Dzis jestem prawie 8 miesięcy po rozwodzie ,on mieszka  ze swoją kobietą a ja z dziećmi ....Adam ona jak wróci to tylko dlatego ,że jej nie wyjdzie z nowym gachem...Ona przekroczyła już swoje granice ,swoje zasady ...Wiem ,że trudno Ci w to wszystko uwierzyć ...ale tak jest ...poczytaj historię tu na forum...

244

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

I to Ci może się jeszcze przydać - jak będziesz silny, to ona momentalnie zrobi się słaba. Jak nie czujesz się silny to udawaj. To daje od razu piorunujący efekt. Popodskakuje i dosłownie po chwili zmięknie.

245 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-10-01 07:44:07)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Farmer napisał/a:

Adam, twój ostatni wpis pisałeś w dużych emocjach.
Uspokój się.

Tak się nie da. Etapy zdrady muszą iść po kolei. Adamowi sypie się cały idealny obraz jego związku i żony.  Oczywiście trzeba uważać, żeby żona tych emocji nie wykorzystała w kierunku przemocy, co kobiety czynią z wielkim upodobaniem. Bo co bidula miała zrobić, gdy mąż jest chamem i przemocowcem, jak nie szukać wsparcia u innego faceta. A ten znowu bidulę uwiódł.

246

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Autorze może to i lepiej, że ona chce rozwodu w PL - będzie szybciej jeśli nie macie dzieci bo tutaj właściwie czeka się tylko na rozprawę i nie ma karencji rocznej jak w twoim kraju.

Tylko pamiętaj, że tutaj jeśli będzie bez orzekania o winie to przez 5 lat po rozwodzie każda ze stron może wystąpić o alimenty od byłego współmałżonka. Postaw na swoim że w PL chesz z orzeczeniem o winie bo Ty nie przyczyniłeś się do rozpadu małżeństwa i się do tego nie poczuwasz. Nie zdradzałeś, nie oszukiwałeś, to że więcej siedziałeś na kompie zarabiając na was nie jest przesłanka aby nawet w 1% uznać swoją winę. Musisz mieć jednak dowody na to, że cię zdradziła i musisz przedstawić go w pozwie. Jeśli żona się przyzna że wina jest jej wówczas nie musi być użyty podczas rozprawy. Mój rozwód trwał niecałe 15min. Opisałem sprawę sędziemu, że przyłapałem żonę na zdradzie, potem próbowaliśmy się jakoś dogadać, ale żona się wyprowadziła do niby na wynajęte mieszkanie ale w tak naprawdę kochanek tam przebywał z nią... Sąd zpytal się tylko czy bierze winę na sobie, przyznała się i poszedł wyrok. Uzasadnienie o winie argumentuj tym że widzisz w jakim jest stanie i nie wiesz co zrobi w przyszłości, a nie chesz płacić za jej głupoty jeśli np. wpadnie w depresję jak ja kochanek w 4 litery kopnie.

Postaw na swoim i się tego trzymaj, albo rozwód tam gdzie mieszkacie (bo nie ma alimentów) albo w PL z jej wyłącznej winy.

247

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

"Gdy rozwód zakończył się bez orzekania o winie lub małżonkowie byli współwinni rozpadu małżeństwa, wtedy strona, która chce ubiegać się o alimenty, musi udowodnić, że ma to uzasadnienie bytowe, na przykład rozwód spowodował, że żyje w niedostatku w porównaniu z poprzednim poziomem życia. Strona pozywająca, gdy wygra, może otrzymywać alimenty przez okres 5 lat. Sąd może jednak przedłużyć ten termin, gdy zajdą określone okoliczności."

Wygląda, że to nie ma terminu ile lat jest po rozwodzie, czyli po 10 latach też można wystąpić o alimenty? A płaci się przez 5 lat.

248

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Napisałeś :  "Zmarnowałes mi 15 lat z zycia, gdybys nie siedział na komputerze to by do tego nie doszło, ze mam sie pierdo**" itp... Wiecie co... straszne jest to słyszec! .......... Czyli się zaczeło tak jak napisałem że jeszcze zobaczysz kobietę wkurzoną złośliwą podłą. Czy mam satysfakcję z tego nie ! więc po co to zrobiłem ? ano po to abyś zrozumiał i nie popełniał błędów swoich poprzedników (zdradzonych) i orientował co ciebie czeka (wzorce schematyczne opisanych na forach zdrad - romansów ). Po drugie co jakiś czas pojawia się sprawa że łudzisz się powrotem jej że zrozumie, że ..... = PRZESTAŃ ! Na jednym z forum był założony temat czy zdradzające żony wracają po rozwodzie i padało w większości NIE. Nawet same pisały że to jest niemożliwe z wielu powodów a najważniejszym było przestanie kochania męża oraz wstyd i żal że było się taką osobą która zdradziła. Nie mogłyby patrzeć w oczy pomimo deklaracji że wybaczył bo i tak wiedziałyby że się nie da że zawiodło się nie tylko jego ale siebie jako osobę wartą jakiegokolwiek uczucia, że kochanek/kowie zawsze będą przysłaniać ex. Byłe jak to określiły wolą siedzieć w kącie u mamy, obgryzać paznokcie, beczeć nic spotkać się z byłym i poprosić o jakąkolwiek szansę. Codzienne widzenie byłego męża który został przez nie zniszczony spowodowałoby że sumienie zagryzłoby je. Nie ma tak naprawdę szczęśliwych powrotów a te co wydaje się że są bazują nie na miłości lecz zależnościach układowo biznesowych.

249

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
maku2 napisał/a:

Pasławek właściwie napisał Ci wszystko, dodam tylko że nie masz za co przepraszać jż to oszustka, kłamca i zdrajczyni, to ona doprowadziła Was do tego miejsca - to ona ma Ciebie przepraszać.
I teściowej nie masz za co przepraszać to nie Twoja wina że jej córka okazała się być łajdaczką.
Ty jesteś ofiarą.

Tak jak w filmie : Mąż = pani córka to szon . Teściowa = jaki szon ? Mąż = kurwiszon.

250

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

zesć dziewczyny, potrzebuje pomocy! od niespełna roku jestem w związku, niestety podejrzewam faceta o zdrade. niedawno postanowilam sprawdzić mu telefon - niemalze bez skazy, ale znalazłam wiadomość sms o przedłużeniu o tydzien konta premium na jednym z portali erotycznych. Wiadomosci byly sprzed miesiąca, zapytałam go co to jest i wytłumaczył to tym, że rzekomo chcial sprawdzic czy nie zalożyłam sobie tam profilu. byłabym w stanie w to uwierzyć, gdyby nie fakt, że konto mozna bylo zalozyć darmowo a wykupiona przez niego funkcja premium dawała dodatkowe możliwości. tak czy siak odpuscilam temat, ale po tygodniu od tamtej sytuacji coś mnie tknęło i postanowiłam sprawdzić jeszcze raz telefon. jego lista kontaktow ogranicza sie do najpotrzebniejszych numerów, ktorych stale używa. nie ma zwyczaju dodawać do kontaktow kazdego jak leci. znalazłam kontakt o nazwie Uuuu, numer wyszukałam w googlu i tak o to trafilam na ogłoszenie erotyczne z tymże numerem - pani ,masazystka’ mieszka w miescie 100km dalej, w histroii jego nawigacji znalazłam, że wyszukiwał adres w tamtym mieście. wysłałam mu zatem zdjęcie ogłoszenia, wyszukiwanej lokalizacji z jego tel i zapisany numer. Facet tłumaczy to tak, że:

owszem byłem tam zawieźć brata (pare msc wstecz była jego brata opowiadała mi, że opowiadali jej o ciekawych imprezach z ciekawymi paniami.
okej, dlaczego w takim razie zapisałeś numer, skoro to brat miał skorzystać. Dla brata zapisalem, zeby mial na przyszlosc - dzwonil z mojego telefonu stad miałem numer.
ale w rejestrze polaczen nie było tego numeru - probowal znalezc az przyznal ze skasowal z rejestru. po paru ladnych h uznał ze brat nie miał telefonu.

no i powiedzcie mi co ja mam o tym myśleć. z jednej strony nigdy nie przyłapałam go na większym kłąmstwie, ale też nigdy tak nie weryfikowałam co i z kim robi. wiem ze jego brat korzystal z takich usług, ale na boga -znalaz kobiete taki kawał od miejsca zamieszkania, nie majac prawa jazdy? dlatego moj facet musial jechac go zawiezc, poczekac i z nim wrocic? wszystko w ukryciu przede mną? nasze życie łóżkowe w czasie tych wydarzen mocno podupadło - nagle nie miał chęci się bawić. Co o tym myślicie? uparcie twierdzi ze mowi prawde mimo ze nie ma ona ni ladu ni skladu…. a mi sie juz nie chce tlumaczyc ze wszystko wskazuje na to, że klamie…

251

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
soeseeey! napisał/a:

zesć dziewczyny, potrzebuje pomocy! od niespełna roku jestem w związku, niestety podejrzewam faceta o zdrade. niedawno postanowilam sprawdzić mu telefon - niemalze bez skazy, ale znalazłam wiadomość sms o przedłużeniu o tydzien konta premium na jednym z portali erotycznych. Wiadomosci byly sprzed miesiąca, zapytałam go co to jest i wytłumaczył to tym, że rzekomo chcial sprawdzic czy nie zalożyłam sobie tam profilu. byłabym w stanie w to uwierzyć, gdyby nie fakt, że konto mozna bylo zalozyć darmowo a wykupiona przez niego funkcja premium dawała dodatkowe możliwości. tak czy siak odpuscilam temat, ale po tygodniu od tamtej sytuacji coś mnie tknęło i postanowiłam sprawdzić jeszcze raz telefon. jego lista kontaktow ogranicza sie do najpotrzebniejszych numerów, ktorych stale używa. nie ma zwyczaju dodawać do kontaktow kazdego jak leci. znalazłam kontakt o nazwie Uuuu, numer wyszukałam w googlu i tak o to trafilam na ogłoszenie erotyczne z tymże numerem - pani ,masazystka’ mieszka w miescie 100km dalej, w histroii jego nawigacji znalazłam, że wyszukiwał adres w tamtym mieście. wysłałam mu zatem zdjęcie ogłoszenia, wyszukiwanej lokalizacji z jego tel i zapisany numer. Facet tłumaczy to tak, że:

owszem byłem tam zawieźć brata (pare msc wstecz była jego brata opowiadała mi, że opowiadali jej o ciekawych imprezach z ciekawymi paniami.
okej, dlaczego w takim razie zapisałeś numer, skoro to brat miał skorzystać. Dla brata zapisalem, zeby mial na przyszlosc - dzwonil z mojego telefonu stad miałem numer.
ale w rejestrze polaczen nie było tego numeru - probowal znalezc az przyznal ze skasowal z rejestru. po paru ladnych h uznał ze brat nie miał telefonu.

no i powiedzcie mi co ja mam o tym myśleć. z jednej strony nigdy nie przyłapałam go na większym kłąmstwie, ale też nigdy tak nie weryfikowałam co i z kim robi. wiem ze jego brat korzystal z takich usług, ale na boga -znalaz kobiete taki kawał od miejsca zamieszkania, nie majac prawa jazdy? dlatego moj facet musial jechac go zawiezc, poczekac i z nim wrocic? wszystko w ukryciu przede mną? nasze życie łóżkowe w czasie tych wydarzen mocno podupadło - nagle nie miał chęci się bawić. Co o tym myślicie? uparcie twierdzi ze mowi prawde mimo ze nie ma ona ni ladu ni skladu…. a mi sie juz nie chce tlumaczyc ze wszystko wskazuje na to, że klamie…


Hej. Mysle, że powinnas założyć osobny wątek, bo wnosisz troszke chaos w tej sprawie. Pozdrawiam i zycze powodzenia w pozytywnym rozwiązaniu Twojej sytuacji

252 Ostatnio edytowany przez Adam19911 (2022-10-01 19:02:34)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Kolejny dzień kolejne spotkanie. Gadalismy z 3,5h pijąc herbatę. Diwiedziałem się kilka nowych rzeczy ( tak wiem nie powinienem, ale czuje się juz mocniejszy i troszke inaczej do tego podchodze)
Żona raz w tyg chodzi do psychologa, tak przynajmniej Twierdzi i tu chyba jest to prawdą, bo faktycznie mówi o rzeczach niektórych sensownie no i wspominała mi już dużo wcześniej, że chodzi.
Z nowości to dziś usłyszałem ze spotkania z psychologiem lub też po prostu mijający czas, pozwoliły jej zrozumiec ze "ja przed kilka lat nie pociągałem jej seksualnie" nie było to powiedziane z wyrzutem, rozmawialiśmy spokojnie w komfortowych pozycjach. Powiedziała ze to nie moja wina, tylko ze z nią jest coś nie tak po protsu i ona o tym wie. Dodam nieskromnie ze jestem osobą akurat bardzo zadbaną i której nie brakuje raczej nic. No może poza małą nadwagą piwną wink

Stwierdziła ponownie ze "kocham cie" w jej wydaniu jest teraz bardziej jako " kocham cie jako przyjaciela i to bardzo"  nie tak jak powinno kochać się męża. Stwierdziła ze juz wcześniej planowała wyprowadzkę, bo denerwowały ją moje zachowania i że czuła się ograniczana, coś w tym jest. Mam gadane i lubiłem stawiać na swoim, ale nigdy by jej zaszkodzic-  bardziej uważałem, ze to dla naszego dobra. Moja osobowośc to lider więc no coś w tym jest ma racje.  Ale tez nie było tak, że byłem despotyczny czy coś.

Na ten moment ona nie ma do mnie uczucia, jakie powinna mieć żona do męża, takiego, jakie ma do tamtego. To jej słowa.( to juz wiemy)  Ja to rozumiem i szanuje, co oczywiście nie usprawiedliwia zdrady. Choć jak ona twierdzi, do zdrady fizycznej doszło, jak już wyprowadziła się z domu, wcześniej spotykali się i rozmawiali, a ich uczucie rosło.  Powiedziałem ze chce jesli mamy rozwodzic sie w PL to chce abysmy wzieli z orzeczeniem o winie ale przy okazji sporządzili prawny dokument ze po latach zrzekamy się jakochkolwiek roszczen w razie chorób czy trudnej sytuacji finansowej etc.  Dom ma zostać wynajęty to jeden z nowych pomysłów.

Tak czy inaczej, jakiś progres jest w sprawie podziału majątku i rozwodu.

Z ciekawostek; Jak zaznaczyła dziś jej relacja z nowym partnerem to "Przyjacielski związek korzyścią" co to korzysc to wiecie ;P  Wiem ze on liczy na coś więcej, ciekawe ile tak będzie czekał i to tolerował ale podobno daje jej czas. Wiadomo to już nie moja sprawa, choć to wszystko zaczyna mnie wkręcać jak telenowela, chyba naprawdę coś jest zemną nie tak wink

Rozeszlismy sie w dobrych relacjach dzis, nawet dałem jej troszke bigosu na wynos bo wiem ze lubi. tongue  Ale to juz nie był taki podarunek z najdzieją ze "cos pyknie" dałem, bo zawsze o nią dbałem. Tak wiem ze znów jestem piz*a ale piz*a z innym nieco nastawieniem i już bez paniki i płaczu.

CDN.....

253

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Od początku było widać, że jej nie pociągałeś i udawała, że jest ok, a traktowała jak ojca.
Była bardzo młoda, więc mogła nie wiedzieć co to jest pociąg i orgazm, jak to odkryła, wiedziała, że to nie była miłość, jaką powinna być między kobietą, a facetem.
Dlatego nie rób sobie i jej krzywdy, zerwij te relację, żeby się za jakiś czas otworzyć na nową znajomość i nie żyć jej życiem.

254 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-10-01 20:21:49)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Tak czyli dzisiaj byłeś tym dobrym Adasiem przyjacielem dostałeś trochę informacji,już nie Twoja wina siedzenie przy kompie,brak uwagi i unieszczęśliwianie żony nie ważne to z nią coś nie tak ,znaczy dostałeś cukierka po wczorajszej gorzkiej pigułce ,lepiej ci od tego
czemu mnie to nie dziwi \ tak samo sprzeczne widzenie  siebie samego przez Ciebie, raz byłeś uległy raz lider zależy od nastoju samopoczucia gry i nastawienia jeszcze żony ,podkreślam i powtórzę podatny jesteś na wpływ i oddziaływanie tej kobiety, znowu w coś chcesz uwierzyć ,czy koniecznie musisz za wszelką cenę chcesz się poczuć pogłaskany pochwalony zwolniony do następnego razu aż oni być może się pokłócą wtedy dostaniesz po głowie i zona wyżyje się na Tobie bo jesteś pod ręką i chętny zassałeś bakcyla ciekawości i życia jej sprawami w nowej relacji jakakolwiek by nie była czy to już jawny romans,związek czy FwB  Ty jesteś podusią do zwierzeń i kopania ,jak se chcesz w dodatku dajesz się urabiać dla poprawy samopoczucia powierzchownie, zależnie, tymczasowo,a i tak gucio wiesz.
tak będzie jeszcze jakiś czas aż zgodzisz się na rozwód w Polsce bez orzekania o winie,raz będziesz złym źródłem nieszczęścia a raz cudownym kochanym przyjacielem,ale już nie mężem i facetem którego się pragnie i pożąda,zona będzie histeryzować urągać jak Twoja natura lidera weźmie górę i nie będziesz spolegliwy ,żeby Cię urobić po to żeby natura pantofla wyszła dostaniesz znowu trochę informacji,zapewnień,wersję lajt o nowej relacji, skargi na nowego,deklaracje o niezależności żony ,zwierzenia szczerość wątpliwej jakości, atmosferę przy herbatce namiastkę bliskości,parę komplementów i samokrytyki żon,i tak abarot w koło Macieju
w sumie to niczyja wina ,kobieta wyrosła z nastoletnich fascynacji i potrzebuje czegoś innego,nie chce zobowiązań,tylko korzyści  i seksu według niej z prawdziwego zdarzenia.
Chciała się wcześniej wyprowadzić zdecydowała jednak z tchórzostwa zdradzać ,bo i tak przecież będzie cię bolało jej odejście i niepogodzenie się z tym więc dlaczego nie ulżyć sobie i nie zaszaleć skoro znalazł się chętny następca.

255 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-10-01 20:25:45)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Trzeba dodać, że ta wasza miłość była/jest toksyczna, dlatego bardzo uzależniająca.
Potrzebne jest ostre cięcie...długa terapia przed Tobą.

256 Ostatnio edytowany przez Adam19911 (2022-10-01 20:40:18)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Jej też psychoterapeutka powiedziała, że nie umie się odciąć. Za dużo wspomnień z okresu kiedy było między nami idealnie, ze to jej bład, a nie pomaga fakt ze znamy się od dziecka.
A ja,, Tak jak ktoś kiedys mi powiedział. "Na tym swiecie nie ma miejsca dla wrażliwych osób, to nie ich czas" - przykre to ale jakie prawdziwe. Na razie sen pozwala mi zapomnieć.... choc na chwile.
Koszmary gdzie wynajmuje u nich pokój w domu a dokładnie u niego  kiedy oni spiąc w sypialni z nią sa panami domu sprawiają ze rano wstaje ledwo żywy.

257

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:

Stwierdziła ponownie ze "kocham cie" w jej wydaniu jest teraz bardziej jako " kocham cie jako przyjaciela i to bardzo"  nie tak jak powinno kochać się męża. Stwierdziła ze juz wcześniej planowała wyprowadzkę, bo denerwowały ją moje zachowania i że czuła się ograniczana, coś w tym jest. Mam gadane i lubiłem stawiać na swoim, ale nigdy by jej zaszkodzic-  bardziej uważałem, ze to dla naszego dobra. Moja osobowośc to lider więc no coś w tym jest ma racje.  Ale tez nie było tak, że byłem despotyczny czy coś.

te typ osobości mnie zaciekawił. lider tzn? masz na myśli któryś typ mbti?

258

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
anna.zakochana napisał/a:
Adam19911 napisał/a:

Stwierdziła ponownie ze "kocham cie" w jej wydaniu jest teraz bardziej jako " kocham cie jako przyjaciela i to bardzo"  nie tak jak powinno kochać się męża. Stwierdziła ze juz wcześniej planowała wyprowadzkę, bo denerwowały ją moje zachowania i że czuła się ograniczana, coś w tym jest. Mam gadane i lubiłem stawiać na swoim, ale nigdy by jej zaszkodzic-  bardziej uważałem, ze to dla naszego dobra. Moja osobowośc to lider więc no coś w tym jest ma racje.  Ale tez nie było tak, że byłem despotyczny czy coś.

te typ osobości mnie zaciekawił. lider tzn? masz na myśli któryś typ mbti?

Tutaj mozesz sobie zrobić swój test, nam w pracy to podsuneli i prosili abysmy zrobili https://www.16personalities.com/pl/darm … osobowosci

259 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-10-01 20:50:11)

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

To opowiadanie ci o jej obecnym związku jest żałosne. Wersja dla ciebie, że tam tylko seks, bo przyjaźń to oczywiście z tobą. Rozwód. Jeżeli do niego dojdzie, to tylko formalnie. Bo przecież nadal zostaniecie przyjaciółmi i masz nadzieję, że ona nie zniknie z twojego życia. Obojgu na ten czas wam to pasuje. Taki trójkącik z bum, bum w tle i liderem pantoflarzem w twoim wykonaniu do pogaduch.

260

Odp: Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?
Adam19911 napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:
Adam19911 napisał/a:

Stwierdziła ponownie ze "kocham cie" w jej wydaniu jest teraz bardziej jako " kocham cie jako przyjaciela i to bardzo"  nie tak jak powinno kochać się męża. Stwierdziła ze juz wcześniej planowała wyprowadzkę, bo denerwowały ją moje zachowania i że czuła się ograniczana, coś w tym jest. Mam gadane i lubiłem stawiać na swoim, ale nigdy by jej zaszkodzic-  bardziej uważałem, ze to dla naszego dobra. Moja osobowośc to lider więc no coś w tym jest ma racje.  Ale tez nie było tak, że byłem despotyczny czy coś.

te typ osobości mnie zaciekawił. lider tzn? masz na myśli któryś typ mbti?

Tutaj mozesz sobie zrobić swój test, nam w pracy to podsuneli i prosili abysmy zrobili https://www.16personalities.com/pl/darm … osobowosci

tak, kojarzę, ja bardzo jestem wkręcona w mbti, bardzo głęboko w to weszłam, aż do funkcji kognitywnych i dlatego dopytuję o który konkretnie typ Ci chodzi bo żaden się lider nie nazywa a jest tam 3 osobowości które są mocno  "liderującymi" typami
ale jakbym miała strzelać, ENFJ? bo pozostałe dwa nie są już takie wrażliwe wink

Posty [ 196 do 260 z 288 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Gdybym tylko wiedział jak to się skończy... Pomoże ktoś?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2023