Miały być zaręczyny a jest rozstanie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Miały być zaręczyny a jest rozstanie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: Miały być zaręczyny a jest rozstanie

Piszę tego posta bo nie wiem co mam robić. Moja smutna historia rozstania zaczyna się... w sumie nie wiem odkąd zacząć, zerwaliśmy około 2 miesięcy temu.


Byliśmy razem prawie 3 lata i planowaliśmy zaręczyny ( pierścionek już kupiony i sama wybierała ), od 4 miesięcy mieszkaliśmy razem i chyba tu się wszystko zaczęło psuć, wcześniej też były sprzeczki i kłotnie jak w każdym związku no ale dla niej teraz to cały okres związku wydaje się zły i wszystkie kary boskie na mnie spadły mimo, że wiem, że była szczęśliwa i jarała się tymi zaręczynami w opór, no i bardzo do siebie pasowaliśmy, trochę przeszkadzały nam aby różnice w temperamentach.



Pierwsze dwa miesiące mieszkania razem były jeszcze okej, w następnych dwóch było dużo kłótni i awantur i muszę przyznać że mnie to wycieńczyło. Po zerwaniu zarzuciła mi, że o nią nie dbałem, nie wychodziliśmy na randki, nie kupowałem jej kwiatów i innych rzeczy, nie okazywałem uczuć mimo że nie do końca to jest prawdą ale powinienem postarać się bardziej i to ona przeinwestowała w tym związku bo w ostatnich miesiącach ona się starała a ja przez te kłótnie i "męską dumę" się zdystansowałem bardzo do niej i nie potrafiłem jej tego dać, nazwała mnie nawet swoim wychowankiem (jest dwa lata starsza, ma 25), bo według niej ona w domu było na drugim etacie, trochę w tym racji jest, przyznaje się bez bicia ale psychę już miałem zjechaną całkiem wtedy.


Samo zerwanie nastąpiło kiedy byłem na ćwiczeniach w wojsku 200km dalej, w zamknięciu, przed moim wyjazdem obiecaliśmy sobie, że się poprawimy a nawet nie pogadaliśmy w cztery oczy tylko zerwanie nastąpiło przez messengera, napisała mi że odpoczywa ode mnie kiedy tam byłem no i mnie to bardzo zdenerwowało, napisałem parę niemiłych rzeczy i że w takim razie mi już nie zależy no i "zerwaliśmy", już mieliśmy kilka takich sytuacji, że ona mi tak napisała albo ja jej ale nigdy to nie było na serio oprócz tego razu, oczywiście gdy ochłonąłem przeprosiłem za wszystko i napisałem że to nie było na serio z mojej strony. Następnie próbowałem wybłagać ją abyśmy nie zrywali, gdy już się spotkaliśmy bo przyjechałem po rzeczy to atmosfera była dość napięta ale normalnie rozmawialiśmy, pozwoliła mi u niej przenocować i pogadaliśmy trochę ale ona była bardzo uparta i nastawiona na zerwanie, gdy poszedłem po ostatni karton z moimi rzeczami popłakała się. Później przez kilka tygodni prosiłem ją jeszcze o powrót, bezowocnie i zrobiłem kilka głupich błędów. Następnie trochę ograniczyłem kontakt, pojechałem do włoch na wakacje, pisałem, że to i to w sobie zmieniłem, że to co przeszedłem w ostatnim miesiącu na mnie wpłyneło, raz mi napisała że widzi, że się zmieniłemi. Jakiś czas pisaliśmy ze sobą, nie codziennie ale czasami kilka wiadomości ze sobą wymieniliśmy, pośmialiśmy się i pogadaliśmy o głupotach, nie poruszałem tematu nas i zerwania.
Gdy wróciłem z włoch po jakimś tygodniu niestety znowu poruszyłem ten temat i za bardzo ją chyba naciskałem bo się bardzo denerwowała i dalej o wszystko mnie obwiniała i uważała, że wszystko było złe i że, nigdy nie wróci, w międzyczasie napisała mi też że zastanawia się czy dobrze zrobiła, że jej szkoda, przyznała mi też racje do tego, że raczej już nikogo nie poznamy nikogo w taki sposób jak siebie nawzajem i że to miało swój urok. Ostatnio chciałem jej dać kawę z włoch którą dla niej kupiłem i znowu jakoś przewinął się ten temat naszego rozstania co ją bardzo zdenerwowało mimo że napisała, że jej szkoda i ostatecznie się nie spotkaliśmy. Ogólnie pisała mi, że teraz jest jej tak dobrze, że na razie nikogo nie szuka, że za bardzo się dla mnie poświęcała a ja w ogóle nic według niej nie robiłem i w nic mi nie wierzy kiedy pisałem, że zrozumiałem swoje błedy.


No ale do czego zmierzam, uważacie, że jest jakaś realna szansa na powrót ??? Minęły prawie dwa miesiące od rozstania, co prawda przez te dwa miesiące czasami poruszałem ten temat z nią i że się zmieniłem i to ją denerwowało, ale czy te emocje nie powinny w niej do tej pory ochłonąć ??? Bo na razie widzi same złe rzeczy a jest też masa które zrobiłem dobrze i był okres gdzie to ja się tak naprawdę nią opiekowałem. Czy może powinienem całkiem na razie urwać kontakt, żeby być może zatęskniła i dostrzegła to co było dobre ? Jestem naprawdę zdezorientowany bo z jednej strony pisze mi, że zastanawia się czasami czy dobrze zrobiła i że jej szkoda więc coś się w niej tli nadal ale z drugiej widzi same złe rzeczy i nie chce się spotkać. Jakieś pro tipy jak do tego podejść ? Jak to wygląda z damskiego punktu widzenia ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie

Nie, kłótnie nie są czymś normalnym.
I nie można ich normalizować trywializując że są "jak w każdym związku"
Ja np jestem 5 lat po ślubie i nigdy sie żona nie kłóciłem, bo uwaga, dorośli ludzie powinni umieć ze sobą rozmawiać.

Bardzo spłyciłeś ten aspekt w swojej wypowiedzi.
O co były te kłótnie?
Sam  przyznałeś racje swojej dziewczynie gdy ta powiedziała że robi na drugi etat w domu.

Serio, myślałem ze większość mężczyzn juz ma za sobą myślenie ze kobieta jej od roboty w domu..
Narzeczona to nie twoja służąca ani mamusia żeby ci sprzątać i ogarniać brudne gacie.
Jeżeli tak wyglądała jej codzienność to kompletnie nie dziwie sie temu ze od ciebie uciekła.

To o tym "wychowanku" jasno obrazuje jaka role pełniła w waszym związku.
Ona chciała partnera a nie dziecko.

Co możesz zrobić?
Uszanować jej wole.
nie nachodzić, nie zaczepiać pod byle pretekstem.

Widze że to rozstanie zmotywowało Cie do zastanowienia sie nad sobą.
To bardzo dobrze o tobie świadczy.
Tej dziewczynie daj juz spokój.
Skup sie na razie nad tym aby stać sie lepszym partnerem
Potem poszukaj sobie jakiejś nowej dziewczyny.

3

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie

Jeśli źle się działo już na początku, to z jakiej racji ma być lepiej w przyszłości? Nie idź tą drogą Autorze.

4

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie

Kłótnie były o naprawdę różne rzeczy, głownie z jej strony bo ja zawsze ugodowo chciałem podejść do tego co mi się nie podobało, natomiast jak jej coś się nie spodobało to od razu był foch i trudna była komunikacja, wtedy czasami puszczały mi nerwy, ostatnio np. obraziła się o to, że jak poszliśmy do pizzeri obejrzeć mecz to stolik był pod telewizorem i musiała głowę wysoko trzymać żeby oglądać . Kwitowała to tak, że kłótnie w związki muszą być bo jak ich nie ma to oznacza, że komuś nie zależy...

I jeśli chodzi o takie myślenie, że kobieta jest od robót w domu to absolutnie tak nie uważam, ja też zajmowałem się sprawami domowymi tj, sprzątaniem, praniem, zakupami tyle tylko że w pewnym momencie odpuściłem bo naprawdę ten natłok kłótni i negatywnych emocji mnie przytłoczył, zrobiłem tu błąd bo niepotrzebnie się dystansowałem ale nie potrafiłem się wtedy przełamać i ona dobrze o tym wiedziała, że po jakiejś kłótni potrzebuję trochę czasu.

5

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie
assassin napisał/a:

Jeśli źle się działo już na początku, to z jakiej racji ma być lepiej w przyszłości? Nie idź tą drogą Autorze.

No było źle, i na początku wziąłem wszystko na siebie, że to ja to wszystko popsułem, zrozumiałem to co zrobiłem źle i tak myślę, że teraz zrobił bym wszystko lepiej, mimo, że być może ona nie zrozumiała swoich i byłaby taka sama.

6

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie
Dass napisał/a:

(...) Później przez kilka tygodni prosiłem ją jeszcze o powrót, bezowocnie i zrobiłem kilka głupich błędów. Następnie trochę ograniczyłem kontakt(...)

Jakie błędy zrobiłeś wtedy?

Dass napisał/a:

No ale do czego zmierzam, uważacie, że jest jakaś realna szansa na powrót ???

Raczej nie.

Zawsze polecam zamieszkanie ze sobą przed jakimkolwiek ślubem. Taki test codzienności. Chociaż to ciekawe, że u Was wystarczyły w sumie 2 miesiące, żeby się rozstać. Wcześniej, przez te 3 lata żyliście ze sobą czy obok siebie?

7

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie

Odpuść, zerwij kontakt i nie licz na powrót, bo to nawet by nie miało sensu. Nie pasujecie do siebie. Działacie sobie wzajemnie na nerwy, a to przekreśla związek.

8

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie
Herne napisał/a:
Dass napisał/a:

(...) Później przez kilka tygodni prosiłem ją jeszcze o powrót, bezowocnie i zrobiłem kilka głupich błędów. Następnie trochę ograniczyłem kontakt(...)

Jakie błędy zrobiłeś wtedy?

Dass napisał/a:

No ale do czego zmierzam, uważacie, że jest jakaś realna szansa na powrót ???

Raczej nie.

Zawsze polecam zamieszkanie ze sobą przed jakimkolwiek ślubem. Taki test codzienności. Chociaż to ciekawe, że u Was wystarczyły w sumie 2 miesiące, żeby się rozstać. Wcześniej, przez te 3 lata żyliście ze sobą czy obok siebie?

Napisałem kilka głupich rzeczy ale raczej nic wielkiego. Wcześniej mieszkaliśmy osobno ale w tych samych miastach, najpierw w lublinie, potem się przeprowadziliśmy do warszawy no i oboje sobie wynajmowaliśmy pokoje w oddzielnych mieszkaniach, chociaż tak naprawdę to więcej ja mieszkałem u niej niż u siebie bo ona nie potrafiła wtedy po prostu być sama, nie potrafiła się niczym zająć i praktycznie na każde zawołanie byłem i zawsze jak np. trzeba było zrobić zakupy czy po prostu coś kupić po drodze do niej to to robiłem, tak samo jeśli chodzi o np. rozmowę o pracę czy wyjście do lekarza, zawsze musiałem z nią chodzić i być przy takich sprawach, nie żebym narzekał, nie żałuję tego bo to dla niej było wsparciem i o to mi chodziło pisząc że byłem dla niej takim opiekunem i cały swój czas poświęcałem jej, mimo że teraz dla niej to nic nie znaczy...

9

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie

No nie bardzo ktoś jest w stanie ci pomóc, bo wygląda na to, że cię nieźle przemieliła (zmanipulowała). Za wszystko wziąłeś winę na siebie. Oblałeś zapewne masę zastawionych przez nią shit testów i pannie się przelało.
Co do ciebie wg mnie za młody jesteś na związki. Nie możesz się dawać prowokować i wdawać w głupie gry. Jak to w miarę opanujesz, będziesz mógł bawić się w zakładanie rodziny.

10

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie
Dass napisał/a:

(...)bo ona nie potrafiła wtedy po prostu być sama, nie potrafiła się niczym zająć i praktycznie na każde zawołanie byłem(...) tak samo jeśli chodzi o np. rozmowę o pracę czy wyjście do lekarza, zawsze musiałem z nią chodzić i być przy takich sprawach, (...).

To podpada pod zaburzenia osobowości.

11

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie
Legat napisał/a:

No nie bardzo ktoś jest w stanie ci pomóc, bo wygląda na to, że cię nieźle przemieliła (zmanipulowała). Za wszystko wziąłeś winę na siebie. Oblałeś zapewne masę zastawionych przez nią shit testów i pannie się przelało.
Co do ciebie wg mnie za młody jesteś na związki. Nie możesz się dawać prowokować i wdawać w głupie gry. Jak to w miarę opanujesz, będziesz mógł bawić się w zakładanie rodziny.

Co masz na myśli z tymi testami ?? No i tu akurat przyznam, że przemieliła mnie i to bardzo, szczególnie na początku związku gdy była bardzo toksyczna, później się z tymi zachowaniami uspokoiła ale odziwo pewne na mnie przeszły że później ja się zachowywałem jak ona.

12

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie

Trafiłeś na atencjuszkę i narcyza.
Po 2 miesiącach ma już kogoś innego i dlatego nie chce się spotkać.

13

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie
Farmer napisał/a:

Trafiłeś na atencjuszkę i narcyza.
Po 2 miesiącach ma już kogoś innego i dlatego nie chce się spotkać.

Wątpię żeby miała, jakiś tam kontakt sobie z nią do tej pory trzymałem i pisała mi że nikogo nie szuka i jej wierzę bo wiem że taka nie jest żeby zaraz pakowała się kolejny związek z byle kim ( mimo że pewnie wielu facetów tak pisze o swoich byłych to tu jestem pewny na 100 % że nie ma ).

14

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie

emm twoje dalsze posty trochę zmieniły obraz tego wszystkiego.
Serio musiałeś z dorosła kobieta iść do lekarza i ogarniać jej rozmowę o pracę?
Teraz to bardziej wygląda jakbyś to ty był jej opiekunem.

Co nie zmienia faktu że po sobie w domu powinieneś sprzątać.

Ale tym bardziej nie rozumiem teraz twojego zachowania?
Po co ci ktoś taki?
Teraz skamląc o jej uwagę i zainteresowanie, tym bardziej nic nie wskórasz.
Mężczyzna nigdy nie może pozwolić na to aby poniżył sie przed kobietą, automatycznie traci w tedy w jej oczach status mężczyzny.
Ty teraz to robisz, błagając o uwagę.
Daj sobie spokój.
I tak masz szczęście ze wyszło to teraz a nie po ślubie i dziecku, w tedy dopiero miał byś życie zmarnowane.
znajdziesz inna, lepszą.

15

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie
Szeptuch napisał/a:

emm twoje dalsze posty trochę zmieniły obraz tego wszystkiego.
Serio musiałeś z dorosła kobieta iść do lekarza i ogarniać jej rozmowę o pracę?
Teraz to bardziej wygląda jakbyś to ty był jej opiekunem.

Co nie zmienia faktu że po sobie w domu powinieneś sprzątać.

Ale tym bardziej nie rozumiem teraz twojego zachowania?
Po co ci ktoś taki?
Teraz skamląc o jej uwagę i zainteresowanie, tym bardziej nic nie wskórasz.
Mężczyzna nigdy nie może pozwolić na to aby poniżył sie przed kobietą, automatycznie traci w tedy w jej oczach status mężczyzny.
Ty teraz to robisz, błagając o uwagę.
Daj sobie spokój.
I tak masz szczęście ze wyszło to teraz a nie po ślubie i dziecku, w tedy dopiero miał byś życie zmarnowane.
znajdziesz inna, lepszą.

To nie było tak że ja jej ogarniałem te rzeczy jak rozmowa czy wizyta u lekarza ale chodziłem z nią żeby się nie stresowała bo mnie o to prosiła a ja myślałem że tak ma wyglądać wsparcie
No i ona od tamtego czasu trochę się zmieniła, że tak powiem trochę sie usamodzielniła pod względem takim emocjonalnym i... życiowym, sama załatwiała takie sprawy. No ale często takie sprawy były okraszone jakimiś spięciami np. jak się chcieliśmy przeprowadzić do wwa to ona jechała od siebie z rodzinnego miasta złożyć papiery na magisterkę i miała rozmowę o pracę i ja wtedy też pojechałem od siebie żeby nie była sama i żeby być przy niej, i podczas tej podróży zaczęła mnie wyzywać i to dość ostro, zaczęła mnie obwiniać że przeze mnie teraz musi od początku wszystko układać i nie wie jak to będzie i nie wie po co się na to zgadzała, bo to była moja inicjatywa aby do wwa się przeprowadzić ( a teraz ona wrzuca na instagrama że kocha wwa XD ). No i przez rok naszego związku mniej więcej właśnie tak było że ona mnie tak traktowała, z czasem się ogarnęła ale we mnie coś jednak zostało do tej pory, że trudno mi się było dla niej postarać jakoś bardziej.

16

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie
Dass napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

emm twoje dalsze posty trochę zmieniły obraz tego wszystkiego.
Serio musiałeś z dorosła kobieta iść do lekarza i ogarniać jej rozmowę o pracę?
Teraz to bardziej wygląda jakbyś to ty był jej opiekunem.

Co nie zmienia faktu że po sobie w domu powinieneś sprzątać.

Ale tym bardziej nie rozumiem teraz twojego zachowania?
Po co ci ktoś taki?
Teraz skamląc o jej uwagę i zainteresowanie, tym bardziej nic nie wskórasz.
Mężczyzna nigdy nie może pozwolić na to aby poniżył sie przed kobietą, automatycznie traci w tedy w jej oczach status mężczyzny.
Ty teraz to robisz, błagając o uwagę.
Daj sobie spokój.
I tak masz szczęście ze wyszło to teraz a nie po ślubie i dziecku, w tedy dopiero miał byś życie zmarnowane.
znajdziesz inna, lepszą.

To nie było tak że ja jej ogarniałem te rzeczy jak rozmowa czy wizyta u lekarza ale chodziłem z nią żeby się nie stresowała bo mnie o to prosiła a ja myślałem że tak ma wyglądać wsparcie
No i ona od tamtego czasu trochę się zmieniła, że tak powiem trochę sie usamodzielniła pod względem takim emocjonalnym i... życiowym, sama załatwiała takie sprawy. No ale często takie sprawy były okraszone jakimiś spięciami np. jak się chcieliśmy przeprowadzić do wwa to ona jechała od siebie z rodzinnego miasta złożyć papiery na magisterkę i miała rozmowę o pracę i ja wtedy też pojechałem od siebie żeby nie była sama i żeby być przy niej, i podczas tej podróży zaczęła mnie wyzywać i to dość ostro, zaczęła mnie obwiniać że przeze mnie teraz musi od początku wszystko układać i nie wie jak to będzie i nie wie po co się na to zgadzała, bo to była moja inicjatywa aby do wwa się przeprowadzić ( a teraz ona wrzuca na instagrama że kocha wwa XD ). No i przez rok naszego związku mniej więcej właśnie tak było że ona mnie tak traktowała, z czasem się ogarnęła ale we mnie coś jednak zostało do tej pory, że trudno mi się było dla niej postarać jakoś bardziej.

A ona sie o ciebie starała?
wyzywała Cie, umniejszała ci.
Dalej nie rozumiem, dlaczego zależy ci na kimś takim?

17

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie
Szeptuch napisał/a:
Dass napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

emm twoje dalsze posty trochę zmieniły obraz tego wszystkiego.
Serio musiałeś z dorosła kobieta iść do lekarza i ogarniać jej rozmowę o pracę?
Teraz to bardziej wygląda jakbyś to ty był jej opiekunem.

Co nie zmienia faktu że po sobie w domu powinieneś sprzątać.

Ale tym bardziej nie rozumiem teraz twojego zachowania?
Po co ci ktoś taki?
Teraz skamląc o jej uwagę i zainteresowanie, tym bardziej nic nie wskórasz.
Mężczyzna nigdy nie może pozwolić na to aby poniżył sie przed kobietą, automatycznie traci w tedy w jej oczach status mężczyzny.
Ty teraz to robisz, błagając o uwagę.
Daj sobie spokój.
I tak masz szczęście ze wyszło to teraz a nie po ślubie i dziecku, w tedy dopiero miał byś życie zmarnowane.
znajdziesz inna, lepszą.

To nie było tak że ja jej ogarniałem te rzeczy jak rozmowa czy wizyta u lekarza ale chodziłem z nią żeby się nie stresowała bo mnie o to prosiła a ja myślałem że tak ma wyglądać wsparcie
No i ona od tamtego czasu trochę się zmieniła, że tak powiem trochę sie usamodzielniła pod względem takim emocjonalnym i... życiowym, sama załatwiała takie sprawy. No ale często takie sprawy były okraszone jakimiś spięciami np. jak się chcieliśmy przeprowadzić do wwa to ona jechała od siebie z rodzinnego miasta złożyć papiery na magisterkę i miała rozmowę o pracę i ja wtedy też pojechałem od siebie żeby nie była sama i żeby być przy niej, i podczas tej podróży zaczęła mnie wyzywać i to dość ostro, zaczęła mnie obwiniać że przeze mnie teraz musi od początku wszystko układać i nie wie jak to będzie i nie wie po co się na to zgadzała, bo to była moja inicjatywa aby do wwa się przeprowadzić ( a teraz ona wrzuca na instagrama że kocha wwa XD ). No i przez rok naszego związku mniej więcej właśnie tak było że ona mnie tak traktowała, z czasem się ogarnęła ale we mnie coś jednak zostało do tej pory, że trudno mi się było dla niej postarać jakoś bardziej.

A ona sie o ciebie starała?
wyzywała Cie, umniejszała ci.
Dalej nie rozumiem, dlaczego zależy ci na kimś takim?

Tak, ona też się starała i mnie wspierała, na początku związku bardzo źle mnie traktowała i czasami się zastanawiam jak mogłem jej pozwolić się tak traktować, pewne bariery względem do niej się we mnie zakodowały wtedy ale z czasem ona zmieniła swoje zachowanie na lepsze a ja w sumie zacząłem się później trochę zachowywać jak ona na początku i nie mogłem tych blokad jakoś przebić, dlatego chyba z czasem nie dawałem z siebie wszystkiego dla niej, a ona, tak jak pod koniec związku się starała i dbała o mnie. A jeśli chodzi o umniejszanie to uważam, że sporo mi umniejszała, wiele rzeczy powinienem zrobić lepiej ale te co zrobiłem dobrze
nie widziała za bardzo, np. ona była bardzo zazdrosna o mnie, chorobliwie wręcz i te kompleksy przeniosła z poprzedniego związku gdzie typo się oglądał za innymi laskami gdy z nią był, no a jeśli chodzi o mnie, to jak gdzieś wychodziłem np. na integrację z ludźmi z roku to ona zawsze się dopytywała czy nikogo nie poznałem tam, czy żadna mi się nie spodobała, czy z żadną nie rozmawiałem jakoś bardziej, czy tylko ona się liczy i zawsze ją ukochiwałem i mówiłem że tylko ona jest dla mnie ważna i rzeczywiście tak było i czasami cały dzień mogliśmy wałkować ten temat, no ale ostatnio mi napisała, ze ona się przy mnie niepewnie czuła pod tym względem...
Albo też ona bardzo się stresowała różnymi rzeczami, np. sesją i wtedy zawsze z nią rozmawiałem i mówiłem że da radę, że jest mądra, że wcześniej też tak się stresowała i zawsze dawała radę, po wszystkim przyznawała mi rację i mówiła że rzeczywiście nie było czym sie stresować ale jak przychodziło co do czego to od początku to samo i zawsze mi mówiła, że ja jej nie wspieram...
I po co mi ktoś taki ? To skomplikowane, wiele razem przeszliśmy, mamy wiele wspomnień, kilka z tych wad w niej zostało, kilka poprawiła, mam sobie do zarzucenia że ja wiele rzeczy powinienem zrobić lepiej, kilka nie robić w ogóle.

18

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie

Przestań się rozczulać... Co było, a nie jest...
Związek nie jest po to, żeby sobie utrudniać życie...
Ona na jakiś problem, Ty tego nie zmienisz. Na siłę byś chciał sklejać... Od początku walka... Bez sensu.

19

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie
wieka napisał/a:

Przestań się rozczulać... Co było, a nie jest...
Związek nie jest po to, żeby sobie utrudniać życie...
Ona na jakiś problem, Ty tego nie zmienisz. Na siłę byś chciał sklejać... Od początku walka... Bez sensu.

Nie potrafię tego rozgryźć bo czuję jakbym zawiódł, może jakbym zrobił te wszystkie rzeczy które zrobiłem źle inaczej to by było dobrze a może ona mną tak manipulowała emocjonalnie bo często jak zrobiłem coś, co jej się nie podobało to zarzucała mi, że już jej nie kocham albo nie zależy mi na niej, albo, że o nią nie dbam itp. i robiła z siebie ofiarę, np. głupi przykład ale ten mi wpadł do głowy teraz, mieliśmy w mieszkaniu taką poduszkę wyprofilowaną żeby się lepiej spało i to była jej poduszka, kilka razy ją prosiłem żeby mi dała się na niej przespać bo po prostu chciałem, no a ona że nie, że to jej, no i pewnego weekendu pojechaliśmy do mnie do domu rodzinnego i tam była taka sama poduszka i powiedziałem że to teraz ja ją wezmę bo chce zobaczyć jak się na niej śpi a jej przyniosę inną, no i ona wtedy zarzuciła mi że o nią nie dbam...
Wiem, głupi i żałosny przykład ale jak wy to widzicie ? Bo ja teraz mam zakrzywioną perspektywę widzenia tego wszystkiego.

20

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie

Ten przykład z poduszką... XD Jak dzieci wyrywające sobie zabawkę w piaskownicy, kiedy mają milion innych - tak dla zasady. Po co się przejmować takimi bzdurami i robić z nich wielką sprawę? I udowadniać sobie jakieś dziwne rzeczy? Nie wiem, ja np. zawsze chcę spać po konkretnej stronie łóżka i chociaż czasem mój partner też by wybrał tę, co ja, to mi ustępuje i żyje. On nie przepada za końcówkami/"piętkami" pomidora czy chleba tostowego, więc - chociaż ja też wolę środek - grzecznie je zjadam, a zostawiam mu resztę. I sorry, ale umieram ze śmiechu, jak próbuję sobie wyobrazić sytuację, w której jedno z nas opisuje to na poważnie na forum, jako przykład problemów w związku. XD

21

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie

Wieczne pretensje... Nie da tak się żyć...
Pozwoliłeś tak się traktować od poczatku... Ile można naprawiać, poprawiać...Dbać o siebie trzeba wzajemnie, ona  księżniczkowala w tej relacji, więc nigdy byś nie sprostal jej wymogom.
Dobrze, że się rozstaliście. Czas leczy rany.

22 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-09-26 10:20:16)

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie
Dass napisał/a:
wieka napisał/a:

Przestań się rozczulać... Co było, a nie jest...
Związek nie jest po to, żeby sobie utrudniać życie...
Ona na jakiś problem, Ty tego nie zmienisz. Na siłę byś chciał sklejać... Od początku walka... Bez sensu.

Nie potrafię tego rozgryźć bo czuję jakbym zawiódł, może jakbym zrobił te wszystkie rzeczy które zrobiłem źle inaczej to by było dobrze a może ona mną tak manipulowała emocjonalnie bo często jak zrobiłem coś, co jej się nie podobało to zarzucała mi, że już jej nie kocham albo nie zależy mi na niej, albo, że o nią nie dbam itp. i robiła z siebie ofiarę, np. głupi przykład ale ten mi wpadł do głowy teraz, mieliśmy w mieszkaniu taką poduszkę wyprofilowaną żeby się lepiej spało i to była jej poduszka, kilka razy ją prosiłem żeby mi dała się na niej przespać bo po prostu chciałem, no a ona że nie, że to jej, no i pewnego weekendu pojechaliśmy do mnie do domu rodzinnego i tam była taka sama poduszka i powiedziałem że to teraz ja ją wezmę bo chce zobaczyć jak się na niej śpi a jej przyniosę inną, no i ona wtedy zarzuciła mi że o nią nie dbam...
Wiem, głupi i żałosny przykład ale jak wy to widzicie ? Bo ja teraz mam zakrzywioną perspektywę widzenia tego wszystkiego.


Ojejku, kolejna bidulka z bolącym sercem się rozstaje a na koniec jeszcze Ciebie obciąża całą winą za rozstanie, bo jakbyś skakał przez płonące obręcze, to może by do Ciebie wróciła i pozwoliła Tobie o nią zabiegać.

Otrząśnij się autorze.
Dziewczyna wprost Tobie powiedziała, że jak Ciebie nie ma to jej jest lepiej niż z Tobą, że odpoczywa bez Ciebie. Ona się z Tobą męczyła już od jakiegoś czasu. Tylko strach, że nikt inny ciekawy nie pojawi się na jej horyzoncie trzyma(ł) ją jeszcze przy Tobie. Zresztą Ty z tych samych powodów jeszcze tu biadolisz po niej, bo obawiasz się, że z inną nie zbudujesz bliskości, a dobrze czujesz i wiesz, że ona wymagała od Ciebie zbyt wiele i nie akceptowała Ciebie w Waszej codzienności a z tego składa się głównie wspólne życie.
Jej płacze na koniec to teatrzyk, którym ona poprawia sobie własne samopoczucie, no bo przecież ona tak się stara i jak płacze, to już nie jest taka zła i bezwzględna. Nie daj się na to nabrać.

Musisz jeszcze pożyć trochę, żeby zrozumieć, że nie zawsze to, co deklaruje druga osoba to prawdziwe motywy.

23

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie
SaraS napisał/a:

Ten przykład z poduszką... XD Jak dzieci wyrywające sobie zabawkę w piaskownicy, kiedy mają milion innych - tak dla zasady. Po co się przejmować takimi bzdurami i robić z nich wielką sprawę? I udowadniać sobie jakieś dziwne rzeczy? Nie wiem, ja np. zawsze chcę spać po konkretnej stronie łóżka i chociaż czasem mój partner też by wybrał tę, co ja, to mi ustępuje i żyje. On nie przepada za końcówkami/"piętkami" pomidora czy chleba tostowego, więc - chociaż ja też wolę środek - grzecznie je zjadam, a zostawiam mu resztę. I sorry, ale umieram ze śmiechu, jak próbuję sobie wyobrazić sytuację, w której jedno z nas opisuje to na poważnie na forum, jako przykład problemów w związku. XD

No wiem, żenujące i szczerze mówiąc nigdy się nie spodziewałem, że będę rozmawiał o czymś takim z obcymi ludźmi na forum xD. No ale dla niej właśnie takie małe rzeczy były  podobno najbardziej znaczące a które mi wypomniała że ich nie robiłem mimo że niektóre robiłem, ogólnie za dużo chyba nabrałem sobie tego wszystkiego do głowy i sam siebie obwiniam bo niektóre z tych rzeczy to naprawdę pierdoły.

24

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie
Dass napisał/a:
SaraS napisał/a:

Ten przykład z poduszką... XD Jak dzieci wyrywające sobie zabawkę w piaskownicy, kiedy mają milion innych - tak dla zasady. Po co się przejmować takimi bzdurami i robić z nich wielką sprawę? I udowadniać sobie jakieś dziwne rzeczy? Nie wiem, ja np. zawsze chcę spać po konkretnej stronie łóżka i chociaż czasem mój partner też by wybrał tę, co ja, to mi ustępuje i żyje. On nie przepada za końcówkami/"piętkami" pomidora czy chleba tostowego, więc - chociaż ja też wolę środek - grzecznie je zjadam, a zostawiam mu resztę. I sorry, ale umieram ze śmiechu, jak próbuję sobie wyobrazić sytuację, w której jedno z nas opisuje to na poważnie na forum, jako przykład problemów w związku. XD

No wiem, żenujące i szczerze mówiąc nigdy się nie spodziewałem, że będę rozmawiał o czymś takim z obcymi ludźmi na forum xD. No ale dla niej właśnie takie małe rzeczy były  podobno najbardziej znaczące a które mi wypomniała że ich nie robiłem mimo że niektóre robiłem, ogólnie za dużo chyba nabrałem sobie tego wszystkiego do głowy i sam siebie obwiniam bo niektóre z tych rzeczy to naprawdę pierdoły.

Ale to nie chodzi o osławioną poduszkę, tylko o stałe zarzucanie, że o nią nie dbasz.. przy każdej pierdółce. Taki swoisty szantaż.

25

Odp: Miały być zaręczyny a jest rozstanie
wieka napisał/a:
Dass napisał/a:
SaraS napisał/a:

Ten przykład z poduszką... XD Jak dzieci wyrywające sobie zabawkę w piaskownicy, kiedy mają milion innych - tak dla zasady. Po co się przejmować takimi bzdurami i robić z nich wielką sprawę? I udowadniać sobie jakieś dziwne rzeczy? Nie wiem, ja np. zawsze chcę spać po konkretnej stronie łóżka i chociaż czasem mój partner też by wybrał tę, co ja, to mi ustępuje i żyje. On nie przepada za końcówkami/"piętkami" pomidora czy chleba tostowego, więc - chociaż ja też wolę środek - grzecznie je zjadam, a zostawiam mu resztę. I sorry, ale umieram ze śmiechu, jak próbuję sobie wyobrazić sytuację, w której jedno z nas opisuje to na poważnie na forum, jako przykład problemów w związku. XD

No wiem, żenujące i szczerze mówiąc nigdy się nie spodziewałem, że będę rozmawiał o czymś takim z obcymi ludźmi na forum xD. No ale dla niej właśnie takie małe rzeczy były  podobno najbardziej znaczące a które mi wypomniała że ich nie robiłem mimo że niektóre robiłem, ogólnie za dużo chyba nabrałem sobie tego wszystkiego do głowy i sam siebie obwiniam bo niektóre z tych rzeczy to naprawdę pierdoły.

Ale to nie chodzi o osławioną poduszkę, tylko o stałe zarzucanie, że o nią nie dbasz.. przy każdej pierdółce. Taki swoisty szantaż.

No może i masz rację, dużo takich rzeczy było, też jak mieszkaliśmy jeszcze oddzielnie w wwa i nie chciałem do niej przyjechać (a rzadko się to zdarzało i większość czasu jej poświęcałem) bo miałem jakieś zajęcie, chciałem sobie zostać u siebie i pograć na gitarze albo nawet w głupią gierkę na kompie, a ona po prostu nie wiedziała co ze sobą zrobić, to mi zarzucała, że mi nie zależy... Po zerwaniu oczywiście to wszystko mi wypomniała i powiedziała, że ona zawsze powinna stać na pierwszym miejscu, no i wziąłem to na klatę i się nadal trochę za to obwiniam, że niektóre rzeczy czasami przełożyłem nad nią, nie wiem po czyjej stronie leży racja, no ale chyba właśnie po to pisze te posty żeby się dowiedzieć.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Miały być zaręczyny a jest rozstanie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024