Dla mnie osoba wartościową to taka która nie patrzy tylko i wyłącznie na swoje dobro ale potrafi zauważyć też drugą osobe. To ktoś kto świadomie nie zrobi krzywdy nikomu, a czasem nawet potrafi przedłożyć innych nad siebie (oczywiście w granicach rozsądku). Osoba z wartościami patrzy inaczej na świat niż tak jak to się obecnie robi. Sądzę, wartości to dobro a przez dobro rozumiem chyba widzieć człowieka w człowieku
Podobne tematy
O to czym się różni rozmowa z dobrym kumplem od rozmowy z mężczyzną który Cię interesuje jako mężczyzna
Teraz niczym.
Ale kiedyś tym, że przy koledze byłam sobą, bo nie myślałam i tym, co on sobie o mnie pomyśli. A orzy nezczyznach, którzy mi się podobało byłam strasznie spięta, pilnowałam siebie, aby nie palnąć czegoś głupiego i starałam sie mu przypodobac i przytakiwać.
Czekaj, jedną rzeczą się różni, mężczyzna, który jest dla mnie tylko kolegą-nie dotykam go i nie ribie erotycznych aluzji, nie flirtuje z nim, nie żartuje z podtekstem seksualnym. A jak on by zaczął, to ucinam to szybko.
Dla mnie osoba wartościową to taka która nie patrzy tylko i wyłącznie na swoje dobro ale potrafi zauważyć też drugą osobe. To ktoś kto świadomie nie zrobi krzywdy nikomu, a czasem nawet potrafi przedłożyć innych nad siebie (oczywiście w granicach rozsądku).
To jest niezdrowe, nie można przekładać kogoś nad siebie. To xle robi osobie.
magda_g napisał/a:Dla mnie osoba wartościową to taka która nie patrzy tylko i wyłącznie na swoje dobro ale potrafi zauważyć też drugą osobe. To ktoś kto świadomie nie zrobi krzywdy nikomu, a czasem nawet potrafi przedłożyć innych nad siebie (oczywiście w granicach rozsądku).
To jest niezdrowe, nie można przekładać kogoś nad siebie. To xle robi osobie.
Przedłoży w granicach rozsądku czyli nie rozda pieniędzy:)
460 2022-09-19 21:00:45 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-19 21:02:59)
Dla mnie jedyną różnicą jest chęć budowania intymnosci:
Na poziomie mentalnym, i fizycznym Czyli pojawia się jakąś czułość i delikatność.
Czyli mozna żartować z kolegami z podtekstami, ale to nic nie znaczy dla mnie, nie musi oznaczać przybliżania się.
Dotykanie to coś innego jeszcze.
Dotykamy ludzi którzy nas pociągają, niezależnie czy mamy ochotę budować cos z nimi czy nie.
Dotykamy ludzi którzy nas pociągają, niezależnie czy mamy ochotę budować cos z nimi czy nie.
Na początku tego nie wiesz, czy chcesz z kimś coś budować czy nie, bo go nie znasz. A jeśli Ci sie podoba, to jest dotyk. Nie dotykasz się przecież z kolegami czy koleżankami. Tzn ja tak nie robie, bo tego nie potrzebuje.
Co innego, gdy ktoś Ci sie podoba w sposób damsko meski, dlatego dotyk mężczyzny odbieram jako zainteresowanie.
Chyba, że on taki dotykalski do wszystkich, coś jak nieraz starsi już bardzo ludzie, którzy w rozmowie lubia poklepać po ręce czy dotknąc ramienia, ale to nic nie znaczy.
Wspomniano tutaj gdzieś wyżęj o nachalności..Tylko czym jest nachalność? Bo mam wrażenie, zę jest to zupełnie inaczej pojmowane przez kobiety a inaczej przez mężczyzn. Jeśli bycie nachalnym to podejście do kooś, zwykłe zagadanie czy pytanie, to może lepiej sobie tą definicję nachalności mozno zmienić..
Wspomniano tutaj gdzieś wyżęj o nachalności..Tylko czym jest nachalność? Bo mam wrażenie, zę jest to zupełnie inaczej pojmowane przez kobiety a inaczej przez mężczyzn. Jeśli bycie nachalnym to podejście do kooś, zwykłe zagadanie czy pytanie, to może lepiej sobie tą definicję nachalności mozno zmienić..
Nachalność to np: fizycznie - siadanie na kolanach mężczyxnie, obejmowanie go w pasie, pzyciskanie sie do niego, łapanie za rękę itd - w przypadku, gdy to nie mąż, konkubent, partner ale MĘŻCZYna, Z KTÓRYM nie jest sie w zawiązku, małżeństwie, narzeczeństwie, ot znajomy facet i tyle. w sferze umysłowej, psychicznej - nachalne pytania wypytywanie o sprawy rodzinne, uczuciowe, wypytywanie o sppsób spędzania wolnego czasu, gdzie ktoś był co robił, albo dzwonienie, wysyłanie bez przerwy smsów, nachodzenie mężczyzny w domu non stop, albo krytykowanie jego decyzji i chęc wpłynięcia na jego zdanie na przykład: taką masz pracę? Jest beznadziejna i mało warta, na twoim miejscu zrezygnowałabym z niej i poszukała czegoś w formie X w mieście Y a najlepiej idz na stanowisko XYZ- podczas, gdy męczczyzna nie pytał o zdanie.
wypytywanie o sppsób spędzania wolnego czasu
Jeden z lepszych tematów do rozmowy.
rossanka napisał/a:wypytywanie o sppsób spędzania wolnego czasu
Jeden z lepszych tematów do rozmowy.
No nie wiem. Tak myślałam, że to dobry temat,ale już teraz tego nie robie ponieważ ktos mi kiedys powiedział, ze dla niego to kontrola.
KoralinaJones napisał/a:rossanka napisał/a:wypytywanie o sppsób spędzania wolnego czasu
Jeden z lepszych tematów do rozmowy.
No nie wiem. Tak myślałam, że to dobry temat,ale już teraz tego nie robie ponieważ ktos mi kiedys powiedział, ze dla niego to kontrola.
Bzdura. Temat rzeka, o ile ktoś faktycznie ma jakieś zainteresowania, zajęcia którym się poświęca w wolnym czasie.
Też mi się zdawało, że to dobry temat, okazało się, że nie lubi pytan typu jak minal dzien, co robiłeś, z kim się widziałeś i tym podobne. Nie pytałam więc, nie chcąc być nachalną.
Też mi się zdawało, że to dobry temat, okazało się, że nie lubi pytan typu jak minal dzien, co robiłeś, z kim się widziałeś i tym podobne. Nie pytałam więc, nie chcąc być nachalną.
To z tą osobą było coś nie tak, a nie z pytaniem. Pewnie coś ukrywał i/lub okazywał w ten sposób dystans i Twoje miejsce w szeregu.
rossanka napisał/a:Też mi się zdawało, że to dobry temat, okazało się, że nie lubi pytan typu jak minal dzien, co robiłeś, z kim się widziałeś i tym podobne. Nie pytałam więc, nie chcąc być nachalną.
To z tą osobą było coś nie tak, a nie z pytaniem. Pewnie coś ukrywał i/lub okazywał w ten sposób dystans i Twoje miejsce w szeregu.
Nie mam pojęcia. Albo niezależny typ. Albo zależy kto pyta co innego jak zapyta ukochana A co innego jak kobieta, z którą jest z braku laku, bo nie chce być sam.
M!ri napisał/a:rossanka napisał/a:Też mi się zdawało, że to dobry temat, okazało się, że nie lubi pytan typu jak minal dzien, co robiłeś, z kim się widziałeś i tym podobne. Nie pytałam więc, nie chcąc być nachalną.
To z tą osobą było coś nie tak, a nie z pytaniem. Pewnie coś ukrywał i/lub okazywał w ten sposób dystans i Twoje miejsce w szeregu.
Nie mam pojęcia. Albo niezależny typ. Albo zależy kto pyta co innego jak zapyta ukochana A co innego jak kobieta, z którą jest z braku laku, bo nie chce być sam.
Ukochanej tak by nie odpowiedział to pewne.
471 2022-09-20 09:48:23 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-20 09:48:48)
rossanka napisał/a:M!ri napisał/a:To z tą osobą było coś nie tak, a nie z pytaniem. Pewnie coś ukrywał i/lub okazywał w ten sposób dystans i Twoje miejsce w szeregu.
Nie mam pojęcia. Albo niezależny typ. Albo zależy kto pyta co innego jak zapyta ukochana A co innego jak kobieta, z którą jest z braku laku, bo nie chce być sam.
Ukochanej tak by nie odpowiedział to pewne.
Pytanie o sposób spędzania wolnego czasu jest bardzo naturalnym i neutralnym pytaniem. Poza tym, też nie wyobrażam sobie, aby nawet - spotykając się z kimś z braku laku - nawet tego o drugiej osobie nie wiedzieć. Dla mnie, jeśli ktoś nawet nie chce na taki temat rozmawiać, to znaczy, ze traktuje rozmówcę jak osobę obcą.
Po co przeżywać w kółko ten związek w którym byłaś wieki temu?
I to jego schyłkowy moment?
Po co pielęgnować w sobie to rozżalenie ?
Jaką przynosi Ci to korzyść?
rossanka napisał/a:M!ri napisał/a:To z tą osobą było coś nie tak, a nie z pytaniem. Pewnie coś ukrywał i/lub okazywał w ten sposób dystans i Twoje miejsce w szeregu.
Nie mam pojęcia. Albo niezależny typ. Albo zależy kto pyta co innego jak zapyta ukochana A co innego jak kobieta, z którą jest z braku laku, bo nie chce być sam.
Ukochanej tak by nie odpowiedział to pewne.
Tak myślałam, dlatego nie wypytywałam(mówił że jego była go wypytywala i go to wkurzało).
Po co przeżywać w kółko ten związek w którym byłaś wieki temu?
I to jego schyłkowy moment?
Po co pielęgnować w sobie to rozżalenie ?
Jaką przynosi Ci to korzyść?
Ale ja nie pisze o moim byłym związku.
To jest zupełnie inny mężczyzna. Poznałam go kilka lat temu, przed pandemią, jakiś miałam nadzieję na więcej, ale nie wyszło. To nie był mój ex.
475 2022-09-20 11:46:35 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-20 11:47:37)
No to jak on nie chciał z Tobą nawet o czasie wolnym rozmawiać, to skąd ta nadzieję, że mogłoby coś między wami być?
To jest raczej potwierdzenie, że trzeba szybko takie próby zbliżenia się prywatnego podjąć, by zobaczyć jak ktoś na Ciebie reaguje, zamiast budować nadzieję na nie wiadomo czym.
Ktoś nie chce pokazać Ci kawałka duszy swojej A chce pokazać tylko penisa?
Błagam Cię Ross, nie mamy po 14 lat.
A wyciąganie z tamtego zdarzenia wniosku że nie jest dobrym tematem rozmowy pytanie o bardziej prywatne rzeczy, gdy się chce kogoś poznać, by nie być nachalną to już jest kosmos
To zresztą w drugą stronę też działa.
No to jak on nie chciał z Tobą nawet o czasie wolnym rozmawiać, to skąd ta nadzieję, że mogłoby coś między wami być?.
Byłam skonfudowana. Bo tak mówił, że nie lubi takiego wypytywania a potem sam mi opowiadał, gdzie był, co robił, co kupił, albo coś z przeszłości, co robił, gdzie pracował, gdzie mieszkał, o dzieciństwie i tak dalej.
To jest raczej potwierdzenie, że trzeba szybko takie próby zbliżenia się prywatnego podjąć, by zobaczyć jak ktoś na Ciebie reaguje, zamiast budować nadzieję na nie wiadomo czym..
Też mam takie zdanie, albo cos idzie samo, albo nie idzie i nie ma co dorabiac ideologii, tworzyć scenariuszy.
M!ri napisał/a:rossanka napisał/a:Nie mam pojęcia. Albo niezależny typ. Albo zależy kto pyta co innego jak zapyta ukochana A co innego jak kobieta, z którą jest z braku laku, bo nie chce być sam.
Ukochanej tak by nie odpowiedział to pewne.
Pytanie o sposób spędzania wolnego czasu jest bardzo naturalnym i neutralnym pytaniem. Poza tym, też nie wyobrażam sobie, aby nawet - spotykając się z kimś z braku laku - nawet tego o drugiej osobie nie wiedzieć. Dla mnie, jeśli ktoś nawet nie chce na taki temat rozmawiać, to znaczy, ze traktuje rozmówcę jak osobę obcą.
Dla mnie też. Albo pytanie, co robiłeś w ciagu dnia. Moim zdaniem jest neutralne, takie grzeczne zainteresowanie.
Tamten jednak stwierdził, ze nie lubi, bo to wypytywanie, to sadziłam, ze jestem nachalna. Mężczyźni nie lubia nachalności.
478 2022-09-20 14:42:05 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-20 14:42:23)
KoralinaJones napisał/a:M!ri napisał/a:Ukochanej tak by nie odpowiedział to pewne.
Pytanie o sposób spędzania wolnego czasu jest bardzo naturalnym i neutralnym pytaniem. Poza tym, też nie wyobrażam sobie, aby nawet - spotykając się z kimś z braku laku - nawet tego o drugiej osobie nie wiedzieć. Dla mnie, jeśli ktoś nawet nie chce na taki temat rozmawiać, to znaczy, ze traktuje rozmówcę jak osobę obcą.
Dla mnie też. Albo pytanie, co robiłeś w ciagu dnia. Moim zdaniem jest neutralne, takie grzeczne zainteresowanie.
Tamten jednak stwierdził, ze nie lubi, bo to wypytywanie, to sadziłam, ze jestem nachalna. Mężczyźni nie lubia nachalności.
Nikt nie lubi nachalnego zachowania. Trudno jest mi się odnieść do tej konkretnej, wskazanej przez Ciebie sytuacji z konkretnym mężczyzną. Na pewnym etapie zażyłości pytanie o to co ktoś robił w ciągu dnia jest jak najbardziej normalnym pytaniem. To wszystko kwestia indywidualnego wyczucia oraz ogólnie stopnia bliskości relacji.
rossanka napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Pytanie o sposób spędzania wolnego czasu jest bardzo naturalnym i neutralnym pytaniem. Poza tym, też nie wyobrażam sobie, aby nawet - spotykając się z kimś z braku laku - nawet tego o drugiej osobie nie wiedzieć. Dla mnie, jeśli ktoś nawet nie chce na taki temat rozmawiać, to znaczy, ze traktuje rozmówcę jak osobę obcą.
Dla mnie też. Albo pytanie, co robiłeś w ciagu dnia. Moim zdaniem jest neutralne, takie grzeczne zainteresowanie.
Tamten jednak stwierdził, ze nie lubi, bo to wypytywanie, to sadziłam, ze jestem nachalna. Mężczyźni nie lubia nachalności.Nikt nie lubi nachalnego zachowania. Trudno jest mi się odnieść do tej konkretnej, wskazanej przez Ciebie sytuacji z konkretnym mężczyzną. Na pewnym etapie zażyłości pytanie o to co ktoś robił w ciągu dnia jest jak najbardziej normalnym pytaniem. To wszystko kwestia indywidualnego wyczucia oraz ogólnie stopnia bliskości relacji.
Dla mnie też, a on powiedział, ze nienawidzi tego w związku takiego wypytywania. To się już nie pytałam. w związku z nim też nie byłam. To był bład mojego życia ta znajomoś.
Dla mnie też, a on powiedział, ze nienawidzi tego w związku takiego wypytywania. To się już nie pytałam. w związku z nim też nie byłam. To był bład mojego życia ta znajomoś.
Naprawdę ciężko się do tego odnieść, jakiego konkretnie zachowania nienawidził ten mężczyzna, z jakich wynikało to doświadczeń, z jakimi kobietami miał do czynienia, i - przede wszystkim - co dla niego mieściło się w granicach "wypytywania".
rossanka napisał/a:Dla mnie też, a on powiedział, ze nienawidzi tego w związku takiego wypytywania. To się już nie pytałam. w związku z nim też nie byłam. To był bład mojego życia ta znajomoś.
Naprawdę ciężko się do tego odnieść, jakiego konkretnie zachowania nienawidził ten mężczyzna, z jakich wynikało to doświadczeń, z jakimi kobietami miał do czynienia, i - przede wszystkim - co dla niego mieściło się w granicach "wypytywania".
Tego się już nie dowiem.
Na pewnym etapie nie wyobrażam sobie nie zadać pytania/pytańo wykonywaną pracę czy zajęcia poza pracą. To jak najbardziej naturalne.
Natomiast taka kombinacja zachowań nachalnych, jaką Ross opisałaś, to dotyczy pewnie jakiś skrajnych przypadków, z czego część podpada pod nękanie i stalking. Natomaist nie zgodzę się po prostu z tym, że jakiekolwiek kroki ze strony kobiety w celu zwróćenia uwagi faceta są nachalnością. Spora część kobiet niestety dalej tak uważa i nawet zwykłe zagadanie czy odezwanie się jest dla nich nie do przyjęcia.
483 2022-09-20 16:59:09 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-09-20 17:03:05)
KoralinaJones napisał/a:rossanka napisał/a:Dla mnie też. Albo pytanie, co robiłeś w ciagu dnia. Moim zdaniem jest neutralne, takie grzeczne zainteresowanie.
Tamten jednak stwierdził, ze nie lubi, bo to wypytywanie, to sadziłam, ze jestem nachalna. Mężczyźni nie lubia nachalności.Nikt nie lubi nachalnego zachowania. Trudno jest mi się odnieść do tej konkretnej, wskazanej przez Ciebie sytuacji z konkretnym mężczyzną. Na pewnym etapie zażyłości pytanie o to co ktoś robił w ciągu dnia jest jak najbardziej normalnym pytaniem. To wszystko kwestia indywidualnego wyczucia oraz ogólnie stopnia bliskości relacji.
Dla mnie też, a on powiedział, ze nienawidzi tego w związku takiego wypytywania. To się już nie pytałam. w związku z nim też nie byłam. To był bład mojego życia ta znajomoś.
Są tacy, którzy nie cierpią wypytywania. Jeśli tych pytań jest za dużo albo jedno po drugim, to ja sama zastanawiam się nad motywacją tej osoby do zasypywania pytaniami.
Mogę zadać jedno albo dwa, jeśli dana osoba chętnie odpowiada, ale nie więcej, przynajmniej nie od razu. Nie zadaję żadnej osobie, no może bardzo bliskiej, pytania, co robiła w ciągu dnia, najwyżej ogólnikowo, na przykład, jak minął dzień w taki sposób, żeby pytanie mogła ominąć, jeśli jej nie pasuje. Jak komuś się dzień nie udał tym bardziej nie chciałby o tym opowiadać.
Nie wiem czy ktoś lubi być niezamierzonym uczestnikiem quizu.
Pewnie, że są tacy, którzy uwielbiają mówić o sobie, ale oni z kolei koloryzują lub zręcznie omijają to, co im nie pasuje. Nie sądzisz Rossanko?
Na pewnym etapie nie wyobrażam sobie nie zadać pytania/pytańo wykonywaną pracę czy zajęcia poza pracą. To jak najbardziej naturalne.
Natomiast taka kombinacja zachowań nachalnych, jaką Ross opisałaś, to dotyczy pewnie jakiś skrajnych przypadków, z czego część podpada pod nękanie i stalking. Natomaist nie zgodzę się po prostu z tym, że jakiekolwiek kroki ze strony kobiety w celu zwróćenia uwagi faceta są nachalnością. Spora część kobiet niestety dalej tak uważa i nawet zwykłe zagadanie czy odezwanie się jest dla nich nie do przyjęcia.
Nie pisałam nic o zagadywaniu.
rossanka napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Nikt nie lubi nachalnego zachowania. Trudno jest mi się odnieść do tej konkretnej, wskazanej przez Ciebie sytuacji z konkretnym mężczyzną. Na pewnym etapie zażyłości pytanie o to co ktoś robił w ciągu dnia jest jak najbardziej normalnym pytaniem. To wszystko kwestia indywidualnego wyczucia oraz ogólnie stopnia bliskości relacji.
Dla mnie też, a on powiedział, ze nienawidzi tego w związku takiego wypytywania. To się już nie pytałam. w związku z nim też nie byłam. To był bład mojego życia ta znajomoś.
Są tacy, którzy nie cierpią wypytywania. Jeśli tych pytań jest za dużo albo jedno po drugim, to ja sama zastanawiam się nad motywacją tej osoby do zasypywania pytaniami.
Mogę zadać jedno albo dwa, jeśli dana osoba chętnie odpowiada, ale nie więcej, przynajmniej nie od razu. Nie zadaję żadnej osobie, no może bardzo bliskiej, pytania, co robiła w ciągu dnia, najwyżej ogólnikowo, na przykład, jak minął dzień w taki sposób, żeby pytanie mogła ominąć, jeśli jej nie pasuje. Jak komuś się dzień nie udał tym bardziej nie chciałby o tym opowiadać.
Nie wiem czy ktoś lubi być niezamierzonym uczestnikiem quizu.
Pewnie, że są tacy, którzy uwielbiają mówić o sobie, ale oni z kolei koloryzują lub zręcznie omijają to, co im nie pasuje. Nie sądzisz Rossanko?
Zależy kto pyta. Ukochana, czy kobieta, którą jest zainteresowany - to mężczyzna chetnie opowiada. Niechciana kobieta- to mężczyzna odpędza się od niej i nie ma ochoty na opowiadanie.
Za każdym razem trzeba podchodzić do znajomości indywidualnie.
487 2022-09-20 18:37:18 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-20 18:45:48)
Gdybyś Rossanka nie byla tak egocentryczna, bo wbrew wszelkim pozorom jesteś, to byś nie miała takich problemów w relacjach.
Bo skupiłabyś się na drugim człowieku i byłabyś w stanie dostrzec jego reakcje, więc nie pchalabyś palca między drzwi, tak jak i my wszyscy robimy.
Większość z nas w biegu odpuszcza sobie wszelkie zauroczenia bez wzajemności, właśnie dlatego że dorośli.
Ale w stanie permanentnego skupienia na sobie i swoim ego nie ma szans tego dostrzec.
Nie zwalaj wszystkiego na rodzinę, nikt nie ma idealnej.
Każdy słyszy kazania i mądrości, ale się buntuje.
Nie wiem, sorry, może miała jakichs wyjątkowy pech i straszni psychopaci, ale pisze tu parę osób na forum, które miały niełatwo, a się tak nie usprawiedliwiają
A Ty sie kręcisz wokól własnego ogona i strzelasz fochy jakobyś byla jedyną poszkodowaną przez życie i taką której się nie chce nic zrobić we własnej sprawie.
Jeśli w realu jestes taka jak na forum, to gdzie Twoje przyjaciółki, aby Cię postawić do pionu. Spijacie sobie tylko z dzióbków?
Lubię być egoistyczna. I robić tak, by mi było dobrze.
To zdrowe podejście.
Lubię być egoistyczna. I robić tak, by mi było dobrze.
To zdrowe podejście.
Jeżeli w dalszym ciągu będziesz miała takie podejście, to nie znajdziesz partnera.
rossanka napisał/a:Lubię być egoistyczna. I robić tak, by mi było dobrze.
To zdrowe podejście.Jeżeli w dalszym ciągu będziesz miała takie podejście, to nie znajdziesz partnera.
Tego nie możesz wiedzieć.
Skoro lubisz być tak egoistyczna, to przygotuj się na samotne życie do samego końca.
Już nawetm jak się tego partnera znajdzie i przyciągnie do siebie, to potem, w trakcie trwania związku jakoś ciężko mi sobie wyobrazić u kogokolwiek taką egoistyczną postawę. Skończyłoby się to bardzo szybko.
A może właśnie dlatego się kończyło?
Skoro lubisz być tak egoistyczna, to przygotuj się na samotne życie do samego końca.
Już nawetm jak się tego partnera znajdzie i przyciągnie do siebie, to potem, w trakcie trwania związku jakoś ciężko mi sobie wyobrazić u kogokolwiek taką egoistyczną postawę. Skończyłoby się to bardzo szybko.
A może właśnie dlatego się kończyło?
Skończyło się to się skończyło, nie ma co już tego omawiać.
Egoizm jest zdrowy. Kto zadba o Ciebie, jeśli nie Ty sam? Sam masz o siebie zadbać.
Można się ostro przejechać na takim podejściu, jeśli się go potem stosuje zbyt dosłownie w relacji z drugą osobą. To chyba normalne, że w relacji dwojga ludzi zwraca się uwage także na potrzeby drugiej strony? Zresztą od początku, jeśli się przedstawia taką postawę egoistyczną, to druga strona to wyczuwa, po czym się oddala.
Nie potrzebuje niańki, ale partnera. Może i powinien mi pomóc w chwilach kryzysu (skoro coś dla niego znaczę), ale nie musi i nie powinien się na mnie uwieszać.
Lubię być egoistyczna. I robić tak, by mi było dobrze.
To zdrowe podejście.
Egoistyczna to nie to samo co egocentryczna.
Można się ostro przejechać na takim podejściu, jeśli się go potem stosuje zbyt dosłownie w relacji z drugą osobą. To chyba normalne, że w relacji dwojga ludzi zwraca się uwage także na potrzeby drugiej strony? Zresztą od początku, jeśli się przedstawia taką postawę egoistyczną, to druga strona to wyczuwa, po czym się oddala.
Nie potrzebuje niańki, ale partnera. Może i powinien mi pomóc w chwilach kryzysu (skoro coś dla niego znaczę), ale nie musi i nie powinien się na mnie uwieszać.
Zaraz, moment, tyle było pisania, że druga strona nie jest do rozwiązywania cudzych problemow, że trzeba je rozwiązywać samemu, a nie oczekiwac tego od partnera, a tu nagle odwrotne zdanie.
496 2022-09-20 20:19:05 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2022-09-20 20:19:19)
KoloroweSny napisał/a:rossanka napisał/a:Lubię być egoistyczna. I robić tak, by mi było dobrze.
To zdrowe podejście.Jeżeli w dalszym ciągu będziesz miała takie podejście, to nie znajdziesz partnera.
Tego nie możesz wiedzieć.
Nie moge wiedziec, ale mogę powiedzieć z dużą dozą prawdopodobieństwa graniczącą z pewnością. Mineło kupe czasu a Twoj temat nadal tętni Twoimi postami z tymi samymi problemami co miliard lat temu. Jak nie miałaś partnera tak nie masz. A co gorsza już w każdym poście się przebija to samo. Ja tego nie pisze zeby Ci dowalić, tylko żebyś w końcu przejrzała na oczy, że nie tędy droga.
497 2022-09-20 20:20:31 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-20 20:24:19)
Oczywiście że nie to samo.
Bo egoizm to wybór po prawidłowej percepcji.
Natomiast egocentryzm to niemożność spostrzeżenia perspektywy innej osoby.
Więc wszystkie decyzje są oparte o fałszywe przesłanki.Ty wcale nie jesteś egoistką Rossanko, bo nie robisz nic by Tobie było lepiej.
Miałaś słabą terapeutkę, albo jak wiele osób na forum uciekłaś z terapii gdy wymagała od Ciebie wyjścia że strefy komfortu.
To Twoje życie, zrobisz co chcesz, ale ja na Twoim miejscu zawalczylabym o siebie by nie mieć tak do 90.
rossanka napisał/a:KoloroweSny napisał/a:Jeżeli w dalszym ciągu będziesz miała takie podejście, to nie znajdziesz partnera.
Tego nie możesz wiedzieć.
Nie moge wiedziec, ale mogę powiedzieć z dużą dozą prawdopodobieństwa graniczącą z pewnością. Mineło kupe czasu a Twoj temat nadal tętni Twoimi postami z tymi samymi problemami co miliard lat temu. Jak nie miałaś partnera tak nie masz. A co gorsza już w każdym poście się przebija to samo. Ja tego nie pisze zeby Ci dowalić, tylko żebyś w końcu przejrzała na oczy, że nie tędy droga.
Takiego scenariusza, że będę tyle sama nie zakładałam, ale się trafił. Nie przewidzisz.
A może nie ma w tym mojej winy, tylko tak się zdarza?
Tak jak kogoś w końcu poznam, nie będzie to jakaś moja zasługa, ale przyoadek.
Oczywiście że nie to samo.
Bo egoizm to wybór po prawidłowej percepcji.
Natomiast egocentryzm to niemożność spostrzeżenia perspektywy innej osoby.
Więc wszystkie decyzje są oparte o fałszywe przesłanki.
Perspektywy innej osoby to nigdy nie poznasz, bo w niej nie siedzisz. Możesz się tylko domyślać i wyciągać błędne wnioski albo prawidłowe.
KoloroweSny napisał/a:rossanka napisał/a:Tego nie możesz wiedzieć.
Nie moge wiedziec, ale mogę powiedzieć z dużą dozą prawdopodobieństwa graniczącą z pewnością. Mineło kupe czasu a Twoj temat nadal tętni Twoimi postami z tymi samymi problemami co miliard lat temu. Jak nie miałaś partnera tak nie masz. A co gorsza już w każdym poście się przebija to samo. Ja tego nie pisze zeby Ci dowalić, tylko żebyś w końcu przejrzała na oczy, że nie tędy droga.
Takiego scenariusza, że będę tyle sama nie zakładałam, ale się trafił. Nie przewidzisz.
A może nie ma w tym mojej winy, tylko tak się zdarza?
Tak jak kogoś w końcu poznam, nie będzie to jakaś moja zasługa, ale przyoadek.
Z calym szacunkiem, po tych wszystkich postach w których się wypowiadasz - powinnaś znacząco zmienić swoje podejście. Bo połowa tych niepowodzeń jest spowodowana wlasnie tym.
Nawet przypadki w życiu zdarzają się nam nieprzypadkowo.
Nawet przypadki w życiu zdarzają się nam nieprzypadkowo.
Czasem się nad tym zastanawiam, ale nie wiem.
Lepiej za dużo o tym nie rozmyślać.
503 2022-09-20 20:36:10 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-20 20:36:44)
KoloroweSny napisał/a:rossanka napisał/a:Lubię być egoistyczna. I robić tak, by mi było dobrze.
To zdrowe podejście.Jeżeli w dalszym ciągu będziesz miała takie podejście, to nie znajdziesz partnera.
Tego nie możesz wiedzieć.
Cała Ty, ross. Nie wiem właściwie w jakim celu tu tyle lat piszesz. Czy chcesz poznać inny punkt widzenia, wyciągnąć z tego coś dla siebie, czy przekonywać przypadkowych ludzi, że nie mają racji.
Jeśli tylko przeczytasz coś, co jest chociażby odrobinę nie po Twojej myśli od razu ripostujesz typu: tak tylko pisze, tego nie wiecie, źle mi doradziliście, nie macie racji, nic o mnie nie wiecie, nie znacie mnie w rzeczywistości to skąd możecie wiedzieć itd., itp.
A więc kogo, ross, chcesz przekonać i do czego?
Może określenie "wina" jest tutaj zbyt na wyrost, ale zdecydowanie warto spojrzeć na swoje podejście, aby spróbować chociaż znaleźć przyczynę niepowodzeń. Może po częśći rzeczywiście jest to nimi spowodowane.
Tym bardziej, jak się nie odróżnia egoizmu od egocentryzmu. Zresztą egoizm ma negtywny wydźwięk, nie ma się co zatem dziwić, że osoba egoistyczna ma i będzie miała problem, aby relację stworzyć i utrzymać. Dlaczego? Ano dlatego, że nie będzie w stanie spojrzeć na coś z perspektywy partnera. Po iluś tam przypadkach druga strona stwierdzi, że jej potrzeby są ignorowane, więc odejdzie. Tyle.
Dlatego jest różnica między równorzędnym partnerem a niańką, tudziez ratownikiem lub przewodniczką, którymi to mamy dla kogoś być w życiu.
505 2022-09-20 20:39:12 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-20 20:43:07)
Ela210 napisał/a:Oczywiście że nie to samo.
Bo egoizm to wybór po prawidłowej percepcji.
Natomiast egocentryzm to niemożność spostrzeżenia perspektywy innej osoby.
Więc wszystkie decyzje są oparte o fałszywe przesłanki.Perspektywy innej osoby to nigdy nie poznasz, bo w niej nie siedzisz. Możesz się tylko domyślać i wyciągać błędne wnioski albo prawidłowe.
Ale pozbycie się egocentryzmu i skierowanie uwagi na drugą osobą, otwarcie się na drugą osobę pozwala przynajmniej w przybliżeniu tę perspektywę starać się poznawać.
Flirty, romanse, związki udają się lub nie udają się, każdy człowiek może powiedzieć: tak dobrze żarło a zdechło... No bo czasem zdycha i prędzej oszalejesz jak dojdziesz dlaczego.
rossanka napisał/a:Ela210 napisał/a:Oczywiście że nie to samo.
Bo egoizm to wybór po prawidłowej percepcji.
Natomiast egocentryzm to niemożność spostrzeżenia perspektywy innej osoby.
Więc wszystkie decyzje są oparte o fałszywe przesłanki.Perspektywy innej osoby to nigdy nie poznasz, bo w niej nie siedzisz. Możesz się tylko domyślać i wyciągać błędne wnioski albo prawidłowe.
Ale pozbycie się egocentryzmu i skierowanie uwagi na drugą osobą, otwarcie się na drugą osobę pozwala przynajmniej w przybliżeniu tę perspektywę starać się poznawać.
Najlepiej zapytać wprost.
rossanka napisał/a:KoloroweSny napisał/a:Jeżeli w dalszym ciągu będziesz miała takie podejście, to nie znajdziesz partnera.
Tego nie możesz wiedzieć.
Cała Ty, ross. Nie wiem właściwie w jakim celu tu tyle lat piszesz. Czy chcesz poznać inny punkt widzenia, wyciągnąć z tego coś dla siebie, czy przekonywać przypadkowych ludzi, że nie mają racji.
Jeśli tylko przeczytasz coś, co jest chociażby odrobinę nie po Twojej myśli od razu ripostujesz typu: tak tylko pisze, tego nie wiecie, źle mi doradziliście, nie macie racji, nic o mnie nie wiecie, nie znacie mnie w rzeczywistości to skąd możecie wiedzieć itd., itp.A więc kogo, ross, chcesz przekonać i do czego?
To co mam tylko siedzieć i słuchać? Nic już powiedzieć nie można?
A jak się z drugiej strony zgadzam i przyznaje rację to też jest źle:(
KoralinaJones napisał/a:rossanka napisał/a:Perspektywy innej osoby to nigdy nie poznasz, bo w niej nie siedzisz. Możesz się tylko domyślać i wyciągać błędne wnioski albo prawidłowe.
Ale pozbycie się egocentryzmu i skierowanie uwagi na drugą osobą, otwarcie się na drugą osobę pozwala przynajmniej w przybliżeniu tę perspektywę starać się poznawać.
Najlepiej zapytać wprost.
Jasne, i zarżnąć znajomość w zarodku. Jakie to proste, prawda? I o co pytać? Hej, jesteś mną zainteresowany? Ross, Ty masz 45 lat, pobudka dziewczyno!!!
rossanka napisał/a:KoloroweSny napisał/a:Jeżeli w dalszym ciągu będziesz miała takie podejście, to nie znajdziesz partnera.
Tego nie możesz wiedzieć.
Cała Ty, ross. Nie wiem właściwie w jakim celu tu tyle lat piszesz. Czy chcesz poznać inny punkt widzenia, wyciągnąć z tego coś dla siebie, czy przekonywać przypadkowych ludzi, że nie mają racji.
Jeśli tylko przeczytasz coś, co jest chociażby odrobinę nie po Twojej myśli od razu ripostujesz typu: tak tylko pisze, tego nie wiecie, źle mi doradziliście, nie macie racji, nic o mnie nie wiecie, nie znacie mnie w rzeczywistości to skąd możecie wiedzieć itd., itp.A więc kogo, ross, chcesz przekonać i do czego?
Ona chce przekonać samą siebie, że to nie w niej jest problem, a po prostu spotyka nieodpowiednich facetów na swojej drodze. Takim sposobem wchodzi w bezpieczną strefę komfortu 'nic nie musze'. Woli być w tym, co zna. A widać jak na dłoni, że terapia była słaba, powinna odbyć kolejną. Ale do tego trzeba się ruszyć.
Pisanie milionowych postów/wątków na dokładnie ten sam temat - nie mam faceta - jest bezcelowe. Ileż można. To jest w koło wojtek i to samo. I widzi to każdy tylko nie Ross, wróc - ona nie chce widzieć.
O niepowodzeniach mogłabym napisać gdybym w ciągu tych lat była powiedzmy niech będzie w trzech związkach i każdy z nich się posypał, bo costam i analizowałabym, co zrobiłam nie tak.
Ale nie byłam w żadnym. Tyle razy tu pisałam, że dosłownie każdy mężczyzna, którym sie choć trochę zainteresowałam, okazywał się żonaty. A jak jeden w końcu wolny, to niezainteresowany relacją.
O niepowodzeniach mogłabym napisać gdybym w ciągu tych lat była powiedzmy niech będzie w trzech związkach i każdy z nich się posypał, bo costam i analizowałabym, co zrobiłam nie tak.
Ale nie byłam w żadnym. Tyle razy tu pisałam, że dosłownie każdy mężczyzna, którym sie choć trochę zainteresowałam, okazywał się żonaty. A jak jeden w końcu wolny, to niezainteresowany relacją.
Tak jak ten ktoremu nawet kawy nie zaproponowałaś, bo cos tam sroś tam ? PRZESTAŃ ! Czy Ty wierzysz w to co piszesz?
O niepowodzeniach mogłabym napisać gdybym w ciągu tych lat była powiedzmy niech będzie w trzech związkach i każdy z nich się posypał, bo costam i analizowałabym, co zrobiłam nie tak.
Ale nie byłam w żadnym. Tyle razy tu pisałam, że dosłownie każdy mężczyzna, którym sie choć trochę zainteresowałam, okazywał się żonaty. A jak jeden w końcu wolny, to niezainteresowany relacją.
Jak długo go znasz? Ale szczerze.
Jeśli tych żonatych/zajętych było aż tylu, to też bym się zastanawiał, czy tu nie tkwi problem..
Ale wiecie, że wszystko co piszemy nie ma najmniejszego sensu? To wszystko zostało już wczesniej napisane i co ? I NIC.
515 2022-09-20 21:06:36 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-20 21:15:05)
O niepowodzeniach mogłabym napisać gdybym w ciągu tych lat była powiedzmy niech będzie w trzech związkach i każdy z nich się posypał, bo costam i analizowałabym, co zrobiłam nie tak.
Ale nie byłam w żadnym. Tyle razy tu pisałam, że dosłownie każdy mężczyzna, którym sie choć trochę zainteresowałam, okazywał się żonaty. A jak jeden w końcu wolny, to niezainteresowany relacją.
No ale ross, w tym wieku 40+ nie będzie inaczej, albo Ci mężczyźni są żonaci (ok, odpadają, to zrozumiałe) albo będą rozwiedzeni, posiadający zobowiązania z poprzednich związków. To naprawdę rzadkość aby spotkać kawalera w tym wieku. Rozumiem spotkałaś jednego i nic z tego nie wyszło. Przy czym ja zaczynam odnosić wrażenie, że to bycie kawalerem to był jego jedyny atut. Czy gdyby ten sam mężczyzna był rozwiedziony i miał dziecko z poprzedniego związku byłabyś nim tak samo zainteresowana?
Nie łudź się, że w wieku 40+ zbudujesz idylliczny związek jakbyś miała 20 lat i zaczynała od zera. Nawet jeśli ten ktoś będzie kawalerem, to może mieć np. dziecko z poprzedniego związku (jest to dla Ciebie do zaakceptowania?), może mieć na koncie liczne romanse, przygody itp. Ludzie naprawdę mają różną przeszłość w tym wieku.
Mnie się aż tak bardzo do związku nie spieszy jak Tobie, ale ja sobie zdaję sprawę, że jeśli znowu kogoś poznam potencjalnie odpowiedniego, to będzie to ktoś kto ma za sobą jakąś przeszłość, zobowiązania (i materialne, i emocjonalne też), bo "gustuję" docelowo w Panach w stosownym wieku i problemem co najwyżej będzie to czy jestem w stanie zaakceptować stan rzeczy z bagażem przeszłości a nie że problemem będzie sam fakt przeszłości (bo takie oczekiwania to mrzonki).
rossanka napisał/a:O niepowodzeniach mogłabym napisać gdybym w ciągu tych lat była powiedzmy niech będzie w trzech związkach i każdy z nich się posypał, bo costam i analizowałabym, co zrobiłam nie tak.
Ale nie byłam w żadnym. Tyle razy tu pisałam, że dosłownie każdy mężczyzna, którym sie choć trochę zainteresowałam, okazywał się żonaty. A jak jeden w końcu wolny, to niezainteresowany relacją.Tak jak ten ktoremu nawet kawy nie zaproponowałaś, bo cos tam sroś tam ? PRZESTAŃ ! Czy Ty wierzysz w to co piszesz?
To niecten to ten drugi, któremu zaproponowałam spotkanie, powiedział, że nie ma czasu. Potem za każdym razem to powtarzał jak coś proponowałam.
Rozwodnik może być, na ślubie kościelnym mi nie zależy. Dzieci-zalezy. Jak mi powie cos w stylu"dziecko dla mnie jest najważniejsze, Ciebie zawsze mige zastąpić inną bo kobiety zawsze mogę zmienić" to za takie coś podziękuję.
Rozwodnik może być, na ślubie kościelnym mi nie zależy. Dzieci-zalezy. Jak mi powie cos w stylu"dziecko dla mnie jest najważniejsze, Ciebie zawsze mige zastąpić inną bo kobiety zawsze mogę zmienić" to za takie coś podziękuję.
Mężczyzna zawsze może zastąpić inną i ktoś inny może być dla niego ważniejszy np. mamusia. Zejdź z oczekiwań 20 latki w wieku 40 lat, bo sama sobie podcinasz tym skrzydła.
Jeśli tych żonatych/zajętych było aż tylu, to też bym się zastanawiał, czy tu nie tkwi problem..
Normalnie. Jak miałam 20 lat, na moim roku było jedno małżeństwo. Teraz są prawie wszyscy na różnych fejsbukach i widzę, że wolnych osób z dawnych lat praktycznie nie ma. Niektórzy są już w kolejnych małżeństwach.
Jest jeden kolega po rozwodzie, chyba sam, tak wywnioskowałam, mieszka na wyspach. Jedna wolna koleżanka żyjąca w luźnym związku i to tyle. Niesparowanych osob znam malo, chyba, że w przedziale 20- 25lat.
520 2022-09-20 21:29:22 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-20 21:30:47)
bagienni_k napisał/a:Jeśli tych żonatych/zajętych było aż tylu, to też bym się zastanawiał, czy tu nie tkwi problem..
Normalnie. Jak miałam 20 lat, na moim roku było jedno małżeństwo. Teraz są prawie wszyscy na różnych fejsbukach i widzę, że wolnych osób z dawnych lat praktycznie nie ma. Niektórzy są już w kolejnych małżeństwach.
Jest jeden kolega po rozwodzie, chyba sam, tak wywnioskowałam, mieszka na wyspach. Jedna wolna koleżanka żyjąca w luźnym związku i to tyle. Niesparowanych osob znam malo, chyba, że w przedziale 20- 25lat.
Ty, ross, udajesz że nie wiesz o czym pisał @bagiennik,zgrywasz się teraz, czy faktycznie nie wyczuwasz intencji wypowiedzi?
Powiem Ci, że trudno do Ciebie dotrzeć, przebić się przez Twój tok myślenie, postrzegania. Czuje się wręcz taką zaporę, opór. Raczej odpowiadasz też zdawkowo, często obronno - agresywnie. Jeśli tak rozmawiasz z facetami, to faktycznie kaplica.