Przecież takie rzeczy są wzajemne i równolegle. Koledzy idę o zakład zachowują się podobnie.
Jeśli ktoś trzyma dystans, to naturalne że ludzie wycofują się z interakcji z nim.
Czas cnót niewiescich typu : siedź w kącie a znajdą Cię bezpowrotnie minął.
Nigdy nie pozwoliłabym sobie na swobodniejsze zachowanie wobec kogoś kto by zachowywał dystans
Mam jednego takiego Pana w 10 osobowym zespole i z nim jest na czesc czesc mam sprawę taką a taką i tyle.
391 2022-09-18 09:51:51 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-18 09:53:09)
Podobne tematy
Najgorzej jest oczekiwać, że druga strona ma się zająć w 100 % tym zdobywaniem czy okazywaniem zainteresowania. Tak, jak ktoś wyżęj napisał, część Pań jeszcze twki w starych schematach, zostawiając absolutnie całą robotę facetowi. Potem sytuacja robi się taka, że facet staje na rzęsach i wszystko ogranizuje a kobieta tylko spija śmietankę..
Najgorzej jest oczekiwać, że druga strona ma się zająć w 100 % tym zdobywaniem czy okazywaniem zainteresowania. Tak, jak ktoś wyżęj napisał, część Pań jeszcze twki w starych schematach, zostawiając absolutnie całą robotę facetowi. Potem sytuacja robi się taka, że facet staje na rzęsach i wszystko ogranizuje a kobieta tylko spija śmietankę..
Nie chodziło mi o to, że facet ma być tym, który ma się zająć 100 procent zdobywaniem, a raczej tak jak pisze Ela, że ma być wzajemność. Ale może to oni zachowują się jak rozpieszczone księżniczki?:D
Nie będę pisać, że panowie dziś nie muszą zdobywać jak to drzewiej bywało:)
394 2022-09-18 11:09:32 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-18 11:13:36)
KoralinaJones napisał/a:Tamiraa napisał/a:Czyli nie chce im się:)
Komu? Mężczyznom? Mnie by się też nie chciało gdybym nie widziała ani grama zachęty, otwartości, przychylności i ciepła (o którym wspomniała @Ela). Może niektóre kobiety biorą zbyt dosłownie twierdzenie, że to mężczyzna jest zdobywcą.
Nie, nie chodzi o to, żeby byli zdobywcami. Ci mężczyźni u Rossanki wydają mi się tacy, że przyzwyczajeni są do schlebiania przez kobiety
Kobiety wychodzą z inicjatywą, dotykają, flirtują, A może mi się tak wydaje?
To właśnie też chodzi o umiejętne schlebianie mężczyźnie, o umiejętne komplementowanie go, docenianie. Bez tego niemożliwe jest jakiekolwiek zbliżenie się do drugiej osoby oraz nawiązanie i zbudowanie nici porozumienia, zainteresowania. Na pewno jest to jeden z elementów budowania znajomości.
Tamiraa napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Komu? Mężczyznom? Mnie by się też nie chciało gdybym nie widziała ani grama zachęty, otwartości, przychylności i ciepła (o którym wspomniała @Ela). Może niektóre kobiety biorą zbyt dosłownie twierdzenie, że to mężczyzna jest zdobywcą.
Nie, nie chodzi o to, żeby byli zdobywcami. Ci mężczyźni u Rossanki wydają mi się tacy, że przyzwyczajeni są do schlebiania przez kobiety
Kobiety wychodzą z inicjatywą, dotykają, flirtują, A może mi się tak wydaje?
To właśnie też chodzi o umiejętne schlebianie mężczyźnie, o umiejętne komplementowanie go, docenianie. Bez tego niemożliwe jest jakiekolwiek zbliżenie się do drugiej osoby oraz nawiązanie i zbudowanie nici porozumienia, zainteresowania. Na pewno jest to jeden z elementów budowania znajomości.
No, ale ja piszę o zbytniej intensywności czyli wszystkie panie startują w peletonie, takie wrażenie odniosłam po wypowiedzi Rossanki.
396 2022-09-18 11:24:26 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-18 11:32:35)
KoralinaJones napisał/a:Tamiraa napisał/a:Nie, nie chodzi o to, żeby byli zdobywcami. Ci mężczyźni u Rossanki wydają mi się tacy, że przyzwyczajeni są do schlebiania przez kobiety
Kobiety wychodzą z inicjatywą, dotykają, flirtują, A może mi się tak wydaje?
To właśnie też chodzi o umiejętne schlebianie mężczyźnie, o umiejętne komplementowanie go, docenianie. Bez tego niemożliwe jest jakiekolwiek zbliżenie się do drugiej osoby oraz nawiązanie i zbudowanie nici porozumienia, zainteresowania. Na pewno jest to jeden z elementów budowania znajomości.
No, ale ja piszę o zbytniej intensywności czyli wszystkie panie startują w peletonie, takie wrażenie odniosłam po wypowiedzi Rossanki.
A ja odniosłam wrażenie, że te panie są jedynie tak przez rossankę oceniane
Ewentualnie ta "intensywność" zachowania może być generowana przez już istniejącą zażyłość w odniesieniu do poszczególnych osób, względnie jest na nią przyzwolenie drugiej strony.
mam nadzieję że Rossanka sobie to przemyśli a nie zaszyje w mysiej norze..
398 2022-09-18 17:06:17 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-18 17:22:54)
Raczej na nas obrazi
Idę o zakład, że o paniach, które w obecności mężczyzn są zalotne i rozfiglowane, i które mają duże powodzenie, rossanka mówi z pogardą i złością przede wszystkim z niechęci, bo one mają to, czego sama pragnie a nie umie, nie wie, co zrobić, by to dostać. Bo tego się nigdy nie nauczyła! Nie umie się z nimi bawić, flirtować, lekko rozmawiać. Jest spięta, być może nastroszona. Życiowo i zawodowo ogarnięta, ambitna, zaradna i samodzielna (niewątpliwy atut), ale w kontaktach prywatnych z mężczyznami ujawnia się jej kompletne zagubienie. Gwoździem do trumny jest przemożna chęć bycia w poważnym, stałym związku, co dodatkowo potęguje zachowanie postawy dumnej, napiętej, wymuszającej szacunek i poważanie. Moim zdaniem, rossanka nie umie poruszać się swobodnie i z wyczuciem na polu kontaktów z mężczyznami.
Jest to jednak coś, co można nadrobić. Wymagałoby jedynie odpuszczenia upatrywania w każdym możliwym mężczyźnie, który się spodobał, kandydata na partnera (myślę, że rossanka podświadomie to robi) i bardziej lżejsze podejście do kwestii zainteresowany/niezainteresowany.
399 2022-09-18 18:11:10 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-18 18:12:21)
Trzeba wyluzować w temacie, tym bardziej że skąd poznając drugiego człowieka można z góry wiedzieć, czy ma to być zwykła znajomość, flirt, przelotny romans czy miłość na całe życie?
Komuś się może wydawać że takie rzeczy reguluje się założeniem z góry, ale to niedorzeczne.
Niedorzeczne dla tych którzy skupiają się na drugim człowieku, a nie na zadaniu do wykonania, którym jest bycie w związku.
Przecież zarówno w głowie takiej kobiety jak i mężczyzny 10 razy może się zmienić myslenie o tej relacji.
No chyba że tkwi się we własnym świecie "Ja chcę tego i tego i według tego schematu postępuję, głucha na to, że w świecie zewnętrznym jest jakaś dynamika..
Skupia się wtedy na tym, czy człowiek pasuje mu do idei, a nie na relacji.
Robi się jakaś lista cech do odchaczenia w wyglądzie i zachowaniu, które są spełniane albo nie.
Czyli np: flirtuje tzn zainteresowany.
Szczerze powiem że nie myślę w ten sposób o mężczyznach, że jak "puszczają do mnie oko" to są m na personalnie zainteresowani.
I vice versa, jak ktoś tego nie robi, nie oznacza z marszu, że nie zrobiłam na nim wrażenia.
Czyta się z tysiąca różnych sygnałów, a jedynym sposobem na ich rozpoznawanie jest praktyka, zbliżanie się do ludzi, ich obserwacja pozbawiona celu.
Obserwowanie jak reagują na różne rzeczy..
Rossanko też jest obserwowana, tak ze pod kątem reakcji na zachowanie koleżanek.
Wychwytuje się wszystko, o ile nie jest się za bardzo skupionym na sobie.
Być może ta koleżanka która skupia na sobie uwagę ma taką osobowość, a jednocześnie w tle zauważa 100 innych sygnałów, które pozwalają jej odsunąć się od tego kolegi gdyby zobaczyła mikrosygnal że sprawiła mu kłopot.
Tego się musi Ross i parę innych osób tu nauczyć.Po prostu chcieć się uczyć ludzi z ciekawosci, bezcelowo i nauczyć się odkrywać siebie, by ktoś się mógł przyłączyć..
Tamiraa napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Może chodzi o to, że ani flirt na wyniosłą królową lodu ani na wojowniczą jędzę feministkę a'la Mała Mi nie jest do końca dobrym sposobem?
Czyli nie chce im się:)
Komu? Mężczyznom? Mnie by się też nie chciało gdybym nie widziała ani grama zachęty, otwartości, przychylności i ciepła (o którym wspomniała @Ela). Może niektóre kobiety biorą zbyt dosłownie twierdzenie, że to mężczyzna jest zdobywcą.
No o TO mi chodziło.
Moje Panie, facet zachowuje się jak zwierzę, gdy się chce dobrać do majtek.
Szukając kobiety do związku szukamy czegoś więcej niż zgrabnego tyłka i fajnych piersi.
Nastawienie kobiety do mężczyzny, czułość, ciepło, przyjaźń to to, co nas przyciągnie na dłużej (dobry seks i smaczna micha też
)
A ze strony rossanki to ciągłe niezadowolenie, wyniosłość, niedostępność.
Który normalny facet chciałby taką kobietę w domu?
Taki masochizm ujdzie, gdy kobieta jest chętna i młodsza o 10-20 lat
, ale też na krótką metę.
Rossance brakuje doświadczenia we flirtowaniu z mężczyznami.
Nie zna nas, nie wie jakie akordy uderzyć i kiedy.
Brakuje finezji, chęci zabawy.
401 2022-09-18 20:00:05 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-09-18 20:01:16)
KoralinaJones napisał/a:Tamiraa napisał/a:Czyli nie chce im się:)
Komu? Mężczyznom? Mnie by się też nie chciało gdybym nie widziała ani grama zachęty, otwartości, przychylności i ciepła (o którym wspomniała @Ela). Może niektóre kobiety biorą zbyt dosłownie twierdzenie, że to mężczyzna jest zdobywcą.
No o TO mi chodziło.
Moje Panie, facet zachowuje się jak zwierzę, gdy się chce dobrać do majtek.
Szukając kobiety do związku szukamy czegoś więcej niż zgrabnego tyłka i fajnych piersi.Nastawienie kobiety do mężczyzny, czułość, ciepło, przyjaźń to to, co nas przyciągnie na dłużej (dobry seks i smaczna micha też
)
A ze strony rossanki to ciągłe niezadowolenie, wyniosłość, niedostępność.
Który normalny facet chciałby taką kobietę w domu?
Taki masochizm ujdzie, gdy kobieta jest chętna i młodsza o 10-20 lat, ale też na krótką metę.
Rossance brakuje doświadczenia we flirtowaniu z mężczyznami.
Nie zna nas, nie wie jakie akordy uderzyć i kiedy.
Brakuje finezji, chęci zabawy.
No, ciekawa jestem, jakbyś spotkał kobietę realnie, i chciał poflirtować, to jakbyś zaczął? big_smile.
No, ciekawa jestem, jakbyś spotkał kobietę realnie, i chciał poflirtować, to jakbyś zaczął? big_smile.
Ja z tych bezpośrednich
![]()
Tamiraa napisał/a:No, ciekawa jestem, jakbyś spotkał kobietę realnie, i chciał poflirtować, to jakbyś zaczął? big_smile.
Ja z tych bezpośrednich
![]()
![]()
Czyli?
No serio? Jak młodsza 20 lat lat to może być niemiła? ![]()
No u kobiety to nie przejdzie: młodszy o 20 lat ma obowiązek być miły ![]()
Jednak mężczyźni to mają ciężkie życie.. hmm..
Farmer napisał/a:Tamiraa napisał/a:No, ciekawa jestem, jakbyś spotkał kobietę realnie, i chciał poflirtować, to jakbyś zaczął? big_smile.
Ja z tych bezpośrednich
![]()
![]()
Czyli?
Proponuję śniadanie do łóżka ![]()
No serio? Jak młodsza 20 lat lat to może być niemiła?
No u kobiety to nie przejdzie: młodszy o 20 lat ma obowiązek być miły
Jednak mężczyźni to mają ciężkie życie.. hmm..
Jak młodsza, ładniejsza i chętna, to może być niemiła ![]()
Mężczyźni to jednak są biedni z tymi kobietami ...
No serio? Jak młodsza 20 lat lat to może być niemiła?
No u kobiety to nie przejdzie: młodszy o 20 lat ma obowiązek być miły
Jednak mężczyźni to mają ciężkie życie.. hmm..
Powiem ci że to nie o bycie miłym chodzi.
Z mojego doświadczenia, gdy miałem 20 lat a partnerka seksualno- weekendowa kolo 40, to co najbardziej im sie u mnie podobało to taki hmm nie wiem jak to opisać, spokój.
Ja miałem bardzo stępione okazywanie uczuć przez rodzinne i ogólnie ekspresje.
I to w pewien sposób przyciągało je do mnie, trochę może intrygowało.
Podobało sie to ze nie wybucham śmiechem,nie krzyczę, w ogóle nie podnoszę głosu, nie mam takich nagłych ruchów, typu chwytanie za klamkę czy odstawianie szklani itp
Byłem w tedy mega melancholikiem.
A one w pewien sposób hmm chciały się mną zaopiekować?
oczywiście, nie zbuduje sie na tym związku, że juz o różnicy wieku nie wspomnę.
Ale mega dużo sie dzięki nim nauczyłem, nie tylko o kobietach.
I każdemu facetowi polecam taka relacje.
I każdemu facetowi polecam taka relacje.
xDDD
Super, ale najpierw kobiety muszą faceta zauważać xD
Szeptuch napisał/a:I każdemu facetowi polecam taka relacje.
xDDD
Super, ale najpierw kobiety muszą faceta zauważać xD
chyba przezroczysty nie jesteś prawda?
410 2022-09-18 21:47:53 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-09-18 21:47:59)
chyba przezroczysty nie jesteś prawda?
Po tylu latach mogę powiedzieć, że dla kobiet raczej jestem totalnie aseksualny, nieinteresujący i niewidoczny. I tyle ![]()
A co rozmawiałeś i prosiłeś o opinie wszystkie kobiety?
Szczerze nie chce mi sie czytać tych 1.7k twoich postów żeby dowiedzieć sie gdzie lezy problem.
ale osobiście znam tak nieatrakcyjnych facetów( niscy, z nadwaga,zakola, łuszczyca) którzy maja super zony, ze wiem, ze nie możesz być nieatrakcyjny dla wszystkich kobiet.
znasz takie powiedzenie "każda potwora znajdzie swego adoratora"?
No właśnie.
412 2022-09-18 21:57:12 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-09-18 21:58:20)
A co rozmawiałeś i prosiłeś o opinie wszystkie kobiety?
Szczerze nie chce mi sie czytać tych 1.7k twoich postów żeby dowiedzieć sie gdzie lezy problem.
ale osobiście znam tak nieatrakcyjnych facetów( niscy, z nadwaga,zakola, łuszczyca) którzy maja super zony, ze wiem, ze nie możesz być nieatrakcyjny dla wszystkich kobiet.
znasz takie powiedzenie "każda potwora znajdzie swego adoratora"?
No właśnie.
Mam 31 lat. Gdybym miał jakiekolwiek szanse kogoś poznać, to już bym poznał. Na portalach randkowych - 0 szans, na szybkich randkach - 0, na portalach typu datezone - 0, w realnym życiu - 0.
I nie ciągnijmy tego, to nie miejsce na taką dyskusję xD
Tamiraa napisał/a:Farmer napisał/a:Ja z tych bezpośrednich
![]()
![]()
Czyli?
Proponuję śniadanie do łóżka
Czyli właściwie bezpośrednio proponujesz seks. My tutaj trochę o czymś innym.
Szeptuch, 20 latek to dziecko ![]()
Mam 50 i widzę ze dopiero od 30 coś się w mężczyznach zmienia.
Gdyby jakaś 40 dorwała się do mojego synka jak miał 20 lat to bym wyrwała wszystkie włosy, wcześniej niż jego dziewczyna ![]()
Szeptuch, 20 latek to dziecko
Mam 50 i widzę ze dopiero od 30 coś się w mężczyznach zmienia.
Gdyby jakaś 40 dorwała się do mojego synka jak miał 20 lat to bym wyrwała wszystkie włosy, wcześniej niż jego dziewczyna
Ale tak samo jest z kobietami, zazwyczaj coś sie zmienia po 30, albo kiedy dostana od życia po dupie, i uzmysłowia sobie ze jednak nie sa księżniczkami.
Tak jak wiesz, ja nigdy w związku nie byłem,przed moim małżeństwem, wiec nie miał kto mnie chronić przed tymi złymi 40 stkami ![]()
Czyli właściwie bezpośrednio proponujesz seks. My tutaj trochę o czymś innym.
W pewnym wieku nie ma się już ani czasu ani ochoty na kilku(-nasto)tygodniowe podchody.
Ela210 napisał/a:Szeptuch, 20 latek to dziecko
Mam 50 i widzę ze dopiero od 30 coś się w mężczyznach zmienia.
Gdyby jakaś 40 dorwała się do mojego synka jak miał 20 lat to bym wyrwała wszystkie włosy, wcześniej niż jego dziewczynaAle tak samo jest z kobietami, zazwyczaj coś sie zmienia po 30, albo kiedy dostana od życia po dupie, i uzmysłowia sobie ze jednak nie sa księżniczkami.
Mężczyźni też dojrzewają dopiero gdy dostaną po dupie czy tyczy się to tylko kobiet?
418 2022-09-18 22:49:55 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-18 22:50:54)
KoralinaJones napisał/a:Czyli właściwie bezpośrednio proponujesz seks. My tutaj trochę o czymś innym.
W pewnym wieku nie ma się już ani czasu ani ochoty na kilku(-nasto)tygodniowe podchody.
Zgadza się, niemniej jednak po tak zadanym pytaniu brałabym wyłącznie pod uwagę, że śniadanie do łóżka podajesz wyłącznie jeden jedyny raz. W pewnym wieku przestaje się żyć złudzeniami.
Szeptuch napisał/a:Ela210 napisał/a:Szeptuch, 20 latek to dziecko
Mam 50 i widzę ze dopiero od 30 coś się w mężczyznach zmienia.
Gdyby jakaś 40 dorwała się do mojego synka jak miał 20 lat to bym wyrwała wszystkie włosy, wcześniej niż jego dziewczynaAle tak samo jest z kobietami, zazwyczaj coś sie zmienia po 30, albo kiedy dostana od życia po dupie, i uzmysłowia sobie ze jednak nie sa księżniczkami.
Mężczyźni też dojrzewają dopiero gdy dostaną po dupie czy tyczy się to tylko kobiet?
Prawie Tylko kobiet.
Mało który facet może sobie pozwolić na zgrywanie księcia.
Po co jeść śniadanie z gościem na 1 raz?
Lepiej już by taksówkę zamówił
421 2022-09-18 23:24:08 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-18 23:28:01)
Pewnie chodzi o to, że lepiej brzmi śniadanie nad ranem niż to, że zamówi taksówkę. Zresztą ja nie mam tego problemu, bo nad ranem pijam wyłącznie kawę.
To podejśćie, gdzie nawet podświadomie, traktuje sie kogoś od razu jak potencjalnego partnera,to może jest i częste, ale na poziomie lat 14-15..Sam pamiętam, jak tak miałem i właśnie na poziomie gimnazjum. Sam fakt luźnego poznawania i rozmowy z ludźmi, flirtu czy kontaktu jest swoistą przyjemnością. U Ross jest coś takiego, że albo w ciągu sekundy facet objawi się jako ideał, albo od razu idzie w odstawkę. Doż żadnych form kontaktu ani rozmowy nie dochodzi, jelśli pojawia się ta "rysa" na szkle...
U Ross jest coś takiego, że albo w ciągu sekundy facet objawi się jako ideał, albo od razu idzie w odstawkę. Doż żadnych form kontaktu ani rozmowy nie dochodzi, jelśli pojawia się ta "rysa" na szkle...
Ja bym powiedział, że to normalne zjawisko obserwowane na portalach randkowych
Tylko że tu ma miejsce w normalnym świecie.
Pewnie chodzi o to, że lepiej brzmi śniadanie nad ranem niż to, że zamówi taksówkę. Zresztą ja nie mam tego problemu, bo nad ranem pijam wyłącznie kawę.
Po co podchody, jeśli w łóżku nie będzie ok?
425 2022-09-19 08:23:41 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-19 08:28:18)
KoralinaJones napisał/a:Pewnie chodzi o to, że lepiej brzmi śniadanie nad ranem niż to, że zamówi taksówkę. Zresztą ja nie mam tego problemu, bo nad ranem pijam wyłącznie kawę.
Po co podchody, jeśli w łóżku nie będzie ok?
Bo nie samym seksem człowiek żyje.
Ponadto nie każdy jest jak zwierzątko, które od razu chce się dobrać do cudzych majtek (w każdym razie nie zawsze i nie w każdych okolicznościach).
rossanka napisał/a:KoloroweSny napisał/a:Ty też nie chcesz, skoro mu nie zaproponowałaś.
Już tu pisałam. Kilka lat temu miałam identyczna sytuację i też posłuchałam rady, aby facetowi zaproponować wspólne wyjście. Nie chciałam tego robić, bo wiem, że jak mężczyzna chce, to sam proponuję, gdy tego nie robi, to oznacza, że nie chce tego robić.
Posłuchałam jednak argumenty takich, jak Ty dajesz.
Po kolejnym kontakcie, rozmowie, żartowaniu zaprosiłam go a on powiedział, że chętnie ale nie ma czasu. Za rok znalazł jednak czas dla innej.W sumie nic nie tracisz jak sama wystąpisz z inicjatywą.
Z jaka konkretnie? Zaproszenie na spotkanie?
Aha, kilka lat temu, jeden facet. Litosci rossanko...szczerze Ci powiem, że mam identyczne odczucia, w stosunku do Twojej osoby, jak Koralina tutaj napisała. Odbieram Cię jako osobę bardzo zachowawcza, powazna, która nie potrafi wyluzowac itp. Ostatnio nawet myślałam o Tobie, czytając kolejne wpisy, że nie pamiętam, a jesteśmy tutaj obie ładnych kilka lat, żebyś zażartowala na jakiś temat. Coś czuję, że Twoj flirt tez tak wygląda, powscigliwy taki. Czy taka jesteś w rzeczywistości? Nie wiem, tak Cię rossanko odbieram, widzę, że nie tylko ja. Bez urazy
Żartowałam, pisałam tu i wygłupiałam sie w kafejkach pare lat temu, chyba najintensywniej w 2014, 2015 roku, może ciut później z tego co pamiętam. Teraz się tak już nie udzielam.
lody miętowe napisał/a:Aha, kilka lat temu, jeden facet. Litosci rossanko...szczerze Ci powiem, że mam identyczne odczucia, w stosunku do Twojej osoby, jak Koralina tutaj napisała. Odbieram Cię jako osobę bardzo zachowawcza, powazna, która nie potrafi wyluzowac itp. Ostatnio nawet myślałam o Tobie, czytając kolejne wpisy, że nie pamiętam, a jesteśmy tutaj obie ładnych kilka lat, żebyś zażartowala na jakiś temat. Coś czuję, że Twoj flirt tez tak wygląda, powscigliwy taki. Czy taka jesteś w rzeczywistości? Nie wiem, tak Cię rossanko odbieram, widzę, że nie tylko ja. Bez urazy
Też mam takie odczucia
Gdybym była facetem, który usilowałby ją sobą zainteresować poprzez luźną gadkę, a w zamian dostawałabym zdawkowe odpowiedzi, brak pozytywnej mowy ciala, żadnych pytań wskazujących na to, że chce mnie bliżej poznać, to doszlabym do prostego wniosku, że Ross rozmawia ze mną z grzeczności, ale tak naprawde ma mnie gdzieś. Jaki dureń, w takiej sytuacji, zapraszałby kogokolwiek na randkę? Żeby kosza dostać?
Nie ma zdawkowych odpowiedzi i pozytywnej mowy ciała, przeciwnie, też zaczepiam, przystaje i ciągne rozmowe, tylko co , jak druga ucieka, musze lecieć itd, przecież nie będę go przytrzymywac za nogawkę.
Może trzeba najpierw ocieplić wizerunek, zanim się kogoś zaprosi.Bo kolce są dobre, ale trzeba też czymś to złagodzić .
Może wtedy sam z inicjatywą wyjdzie.
No ja kompletnie mięknę wobec mężczyzny na którym mo zależy, i on jak dostaje szpileczki, to takie małe, dla przyjemności:)
No chyba że się jakąś inna zauroczył, co go dotyka .hmm..ale może warto zaryzykować
To robię, ale spokojnie nie jestem zakochana czy coś po prostu zainteresowałam sie trochę.
rossanka napisał/a:KoloroweSny napisał/a:Ty też nie chcesz, skoro mu nie zaproponowałaś.
Już tu pisałam. Kilka lat temu miałam identyczna sytuację i też posłuchałam rady, aby facetowi zaproponować wspólne wyjście. Nie chciałam tego robić, bo wiem, że jak mężczyzna chce, to sam proponuję, gdy tego nie robi, to oznacza, że nie chce tego robić.
Posłuchałam jednak argumenty takich, jak Ty dajesz.
Po kolejnym kontakcie, rozmowie, żartowaniu zaprosiłam go a on powiedział, że chętnie ale nie ma czasu. Za rok znalazł jednak czas dla innej.I umarłaś przez to czy co? I przez tą jedna sytuacje teraz zadnemu innemu facetowi nie zaproponujesz wyjscia?
Spokojnie, nic mi nie jest. Tylko to po raz którys potwierdza moje zdanie (i zdanie koleżanek w moim wieku), że jak mężczyzna jest zaineresowany, to sie o tym wie. I nie zaprasza się go z jednego powodu - jeszcze nie zdążysz go zaprosić a on już zaprosi Ciebie, zanim się obejrzysz. Sprawdzone. Jak baba lata za chłopem - nic z tego nie będzie. Znaczy obecnie nie ma nikogo a lepsza taka niż zadna (mężczyźni też mają różne pomysły). Jak się trafi ta właściwa to w trymiga on wykona ruch w jej kierunku.
Też mnie to zastanawia jakie to straszne rzeczy się dzieją kiedy dostaje się odpowiedź odmowną
Ile to razy jakiś facet mi się spodobał, zaprosilam go na kawe/ piwo/ imprezę i dostalam, grzecznego, ale mimo wszystko, kosza? Calkiem wiele razy. Niektórym mężczyznom się nie spodobałam, niektórym nie odpowiadała moja bezpośredniość, a jeszcze inni byli zajęci. Korona z głowy mi nie spadła.
Ale Ross chyba myśli, że jej życie się magicznie zmieni bez jej najmniejszego udziału.
Nic się nie dzieje, tylko przez cwierc wieku dorosłego życia można juz być zniechęconym. Rozumiem dostać kosza raz czy dwa. Czy trzy, ale za każdym razem od ponad 20 lat - myślę, że nie dziwne, że czuję już jakąś niechęć i rozczarowanie.
o tak, jakbyś od swojego Miśka też dostała kosza i od kolejnego mężczyzny i od kolejnego. I tak do dziś. Nie byłoby mieszkania ani z życia z Miśkiem, miałabyś 45 lat i za każdym razem co byś spotkała faceta, ktory by Cię nie chciał - myślę, że mogłabyś też obecnie być już zmęczona i zrezygnowana.
MeggiF napisał/a:rossanka wielokrotnie pisała, ze chce kawalera, albo rozwodnika bez dzieci. Kazdy taki mężczyzna w jej przedziale wiekowym, jesli jest kawalerem, to najczęsciej nie bez powodu nim sie stał, jesli jest rozwodnikiem, to najczęsciej z dziećmi. Więc odpada.
Idąc tą anologią, to nie bez powodu ona też jest sama. Jeżeli przez 10 lat się nic nie zmienia, to może czas zejść z oczekiwań i zmienić nieco sposób myślenia?
Z których dokładnie oczekiwań mam zejść?
Nie dam rady wszystkim odpisac :0
Skracając, wymagań swoich nie obniże, nie zwiąże się z kimś bez uczucia tylko z rozsądku.
Problem jest zawarty w temacie wątku o poczuciu wartości, myślę, że to muszę zmienic przy męzczyznach.
nie mogę wciaz spotykac się z tymi, którzy mnie kompletnie nieinteresują, sa mi obojętni, nie myślę o nich ani przez sekundę w ciągu dnia.
I nie mogę stawiać się niżej ot tych mężczyzn, którzy mi się podobają, kontrolować każde słowo w obawie, że coś się im nie spodoba - bo to nie będę ja.
Co do wkręcania się, bo ktoś tu tak napisał, jakoś ostatnio nie mam tak, że jak poznam pana X, to już mam w głowie ślub, domek i dzieci. Po prostu mnie ciekawi jako osoba i to wszystko.
Narzucac się komuś nie zamierzam, chce się ze mną spotykać to dobrze, nie chce to nie.
Na pewno nie obniżę swoich wymagań i nadal odpadają żonaci, nie zainteresowani mną, albo tacy, których po prostu nie lubię, a sa wolni, albo nie mam z nimi o czym rozmawiać, źle się czuję w ich towarzystwie, oraz brak jest pociągu fizycznego.
Z żadnego z tych punktów nie chcę rezygnować.
Jak wejde w związek to z uczucia plus odrobina rozsadku. I to się dzieje samo, a nie, ze wykalkuluję co mam powiedzieć, jak się zachować, gdzie kogoś zaprosić czy planowac sobie z nim przyszłość Takie rzeczy dzieją sie same jak z resztą można poczytać na forum.
Nawet te nieszcześlowe związki kochanek z żonatymi - czy one planowały, ze się zakochają w kimś żonatym? Nie , samo poszł. To, że to głupi układ to już inna sprawa i na inny temat.
Farmer napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Pewnie chodzi o to, że lepiej brzmi śniadanie nad ranem niż to, że zamówi taksówkę. Zresztą ja nie mam tego problemu, bo nad ranem pijam wyłącznie kawę.
Po co podchody, jeśli w łóżku nie będzie ok?
Bo nie samym seksem człowiek żyje.
Ponadto nie każdy jest jak zwierzątko, które od razu chce się dobrać do cudzych majtek (w każdym razie nie zawsze i nie w każdych okolicznościach).
Zabawiasz się w Elektryczną?
435 2022-09-19 13:49:29 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-19 13:51:21)
KoralinaJones napisał/a:Farmer napisał/a:Po co podchody, jeśli w łóżku nie będzie ok?
Bo nie samym seksem człowiek żyje.
Ponadto nie każdy jest jak zwierzątko, które od razu chce się dobrać do cudzych majtek (w każdym razie nie zawsze i nie w każdych okolicznościach).Zabawiasz się w Elektryczną?
Nie. Po prostu nie zawsze, nie z każdym, i nie w każdych okolicznościach mam ochotę tylko na seks. Twoją zaczepkę o wspólnym śniadaniu odczytałabym jako propozycję ONS. Nie mówię, że to niestosowne, czy obraźliwe, ale o tym, na co mam ochotę lub nie z określonym mężczyzną.
436 2022-09-19 15:06:09 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-09-19 15:06:49)
Tamiraa napisał/a:rossanka napisał/a:Już tu pisałam. Kilka lat temu miałam identyczna sytuację i też posłuchałam rady, aby facetowi zaproponować wspólne wyjście. Nie chciałam tego robić, bo wiem, że jak mężczyzna chce, to sam proponuję, gdy tego nie robi, to oznacza, że nie chce tego robić.
Posłuchałam jednak argumenty takich, jak Ty dajesz.
Po kolejnym kontakcie, rozmowie, żartowaniu zaprosiłam go a on powiedział, że chętnie ale nie ma czasu. Za rok znalazł jednak czas dla innej.W sumie nic nie tracisz jak sama wystąpisz z inicjatywą.
Z jaka konkretnie? Zaproszenie na spotkanie?
Chwila, inicjatywa to nie propozycja. Można ją różnie rozumieć i nie powiem ci jaka to ma być inicjatywa, bo to wszystko zależy od osoby i okoliczności. Miło się wspomina jak ktoś wyjdzie z bezinteresowną inicjatywą czegoś konkretnego, od tak, dla przyjemności, bo cię lubi.
Tamiraa napisał/a:Farmer napisał/a:Ja z tych bezpośrednich
![]()
![]()
Czyli?
Proponuję śniadanie do łóżka
Przecież to nie flirt tylko konkretna propozycja. Są kobiety, które potrafią przekuć to na słowne igraszki. typu co by to było gdyby... I by się potoczyło, a są takie, które by zrozumiały dosłownie.
rossanka napisał/a:Tamiraa napisał/a:W sumie nic nie tracisz jak sama wystąpisz z inicjatywą.
Z jaka konkretnie? Zaproszenie na spotkanie?
Chwila, inicjatywa to nie propozycja. Można ją różnie rozumieć i nie powiem ci jaka to ma być inicjatywa, bo to wszystko zależy od osoby i okoliczności. Miło się wspomina jak ktoś wyjdzie z bezinteresowną inicjatywą czegoś konkretnego, od tak, dla przyjemności, bo cię lubi.
Myślałam, że chodziło Ci o zaproszenie np do restauracji czy na spacer konkretnie, dzień, godzina.
Jeśli chodzi o inną inicjatywę, to wykazałam.
Nie ma o czym gadać, nic się nie stało, tak tylko posze, że kimś się zainteresowałam. Trochę.
Mam pytanie kplejne: zalozmy, że Waszych bliskich spotyka nieszczęście, czy nie macie wyrzutów sumienia, że akurat teraz jesteście w miarę szczęśliwi i nie macie takich problemów? Wydaje mi się, że wtedy nie powinnam się cieszyć z małych rzeczy, bo inni mają gorzej i że powinnam zrezygnować ze swoich aktywności, wydatków i sposobu życia. Tylko siedzieć i się z kimś umartwiac.
Mam pytanie kplejne: zalozmy, że Waszych bliskich spotyka nieszczęście, czy nie macie wyrzutów sumienia, że akurat teraz jesteście w miarę szczęśliwi i nie macie takich problemów? Wydaje mi się, że wtedy nie powinnam się cieszyć z małych rzeczy, bo inni mają gorzej i że powinnam zrezygnować ze swoich aktywności, wydatków i sposobu życia. Tylko siedzieć i się z kimś umartwiac.
A postaw się w odwrotnej sytuacji, że ciebie spotyka nieszczęście, a komuś z bliskich powodzi się lepiej, to wolałabyś, żeby siedział z tobą i się umartwiał czy korzystał dalej ze swoich aktywności?
Farmer napisał/a:Tamiraa napisał/a:Czyli?
Proponuję śniadanie do łóżka
Przecież to nie flirt tylko konkretna propozycja. Są kobiety, które potrafią przekuć to na słowne igraszki. typu co by to było gdyby... I by się potoczyło, a są takie, które by zrozumiały dosłownie.
I tu i tu zyskuję ![]()
Tamiraa napisał/a:rossanka napisał/a:Z jaka konkretnie? Zaproszenie na spotkanie?
Chwila, inicjatywa to nie propozycja. Można ją różnie rozumieć i nie powiem ci jaka to ma być inicjatywa, bo to wszystko zależy od osoby i okoliczności. Miło się wspomina jak ktoś wyjdzie z bezinteresowną inicjatywą czegoś konkretnego, od tak, dla przyjemności, bo cię lubi.
Myślałam, że chodziło Ci o zaproszenie np do restauracji czy na spacer konkretnie, dzień, godzina.
Jeśli chodzi o inną inicjatywę, to wykazałam.
Ciekawa jestem jak wygląda ta inna inicjatywa jeżeli jednocześnie tak krytycznie oceniasz kobiety ciepłe i otwarte na mężczyzn:
Na przykład rozmowa, żarty i koleżanka poklepuje kolegę po plecach, ręce, albo dotyka go w rozmowie. Generalnie dużo dotyku tam jest.
Albo coś w stylu: gorąco mi się zrobiło od rozmowy z Tobą. A to nie jest para.
Albo jakieś seksualne zarty: on np mowi: złapałem flaka w samochodzie wczoraj na drodze, a ona mówi, ale innego flaka nie masz? -A to nie jest para.
Ponadto zdrobnienia:Pawełku Marcinku-a to nie jest para..
rossanka napisał/a:Mam pytanie kplejne: zalozmy, że Waszych bliskich spotyka nieszczęście, czy nie macie wyrzutów sumienia, że akurat teraz jesteście w miarę szczęśliwi i nie macie takich problemów? Wydaje mi się, że wtedy nie powinnam się cieszyć z małych rzeczy, bo inni mają gorzej i że powinnam zrezygnować ze swoich aktywności, wydatków i sposobu życia. Tylko siedzieć i się z kimś umartwiac.
A postaw się w odwrotnej sytuacji, że ciebie spotyka nieszczęście, a komuś z bliskich powodzi się lepiej, to wolałabyś, żeby siedział z tobą i się umartwiał czy korzystał dalej ze swoich aktywności?
Wolałabym aby korzystał. Z resztą to robią.
Ale widzisz to chodzi o innych. Myślę, że oni mają do tego prawo, a mnie nie wolno.
rossanka napisał/a:Tamiraa napisał/a:Chwila, inicjatywa to nie propozycja. Można ją różnie rozumieć i nie powiem ci jaka to ma być inicjatywa, bo to wszystko zależy od osoby i okoliczności. Miło się wspomina jak ktoś wyjdzie z bezinteresowną inicjatywą czegoś konkretnego, od tak, dla przyjemności, bo cię lubi.
Myślałam, że chodziło Ci o zaproszenie np do restauracji czy na spacer konkretnie, dzień, godzina.
Jeśli chodzi o inną inicjatywę, to wykazałam.Ciekawa jestem jak wygląda ta inna inicjatywa jeżeli jednocześnie tak krytycznie oceniasz kobiety ciepłe i otwarte na mężczyzn:
rossanka napisał/a:Na przykład rozmowa, żarty i koleżanka poklepuje kolegę po plecach, ręce, albo dotyka go w rozmowie. Generalnie dużo dotyku tam jest.
Albo coś w stylu: gorąco mi się zrobiło od rozmowy z Tobą. A to nie jest para.
Albo jakieś seksualne zarty: on np mowi: złapałem flaka w samochodzie wczoraj na drodze, a ona mówi, ale innego flaka nie masz? -A to nie jest para.
Ponadto zdrobnienia:Pawełku Marcinku-a to nie jest para..
Nie krytykuje, tylko dla mnie to już nachalność a myślę, że mężczyźni nie lubią nachalnych kobiet bo czują się wtedy stłamszeni i ograniczeni.
Tamiraa napisał/a:rossanka napisał/a:Mam pytanie kplejne: zalozmy, że Waszych bliskich spotyka nieszczęście, czy nie macie wyrzutów sumienia, że akurat teraz jesteście w miarę szczęśliwi i nie macie takich problemów? Wydaje mi się, że wtedy nie powinnam się cieszyć z małych rzeczy, bo inni mają gorzej i że powinnam zrezygnować ze swoich aktywności, wydatków i sposobu życia. Tylko siedzieć i się z kimś umartwiac.
A postaw się w odwrotnej sytuacji, że ciebie spotyka nieszczęście, a komuś z bliskich powodzi się lepiej, to wolałabyś, żeby siedział z tobą i się umartwiał czy korzystał dalej ze swoich aktywności?
Wolałabym aby korzystał. Z resztą to robią.
Ale widzisz to chodzi o innych. Myślę, że oni mają do tego prawo, a mnie nie wolno.
Nikt nie będzie szczęśliwy, jeśli będziesz zamartwiała razem z nim. Owszem trzeba pobyć z kimś bliskim, pomóc, ale z poprawką na to, że ty też masz swoje życie. Optymizm się nie bierze znikąd. A zarażać optymizmem można kiedy się samemu ma z czego cieszyć. Każdy musi kiedyś naładować baterie.
rossanka napisał/a:Tamiraa napisał/a:A postaw się w odwrotnej sytuacji, że ciebie spotyka nieszczęście, a komuś z bliskich powodzi się lepiej, to wolałabyś, żeby siedział z tobą i się umartwiał czy korzystał dalej ze swoich aktywności?
Wolałabym aby korzystał. Z resztą to robią.
Ale widzisz to chodzi o innych. Myślę, że oni mają do tego prawo, a mnie nie wolno.Nikt nie będzie szczęśliwy, jeśli będziesz zamartwiała razem z nim. Owszem trzeba pobyć z kimś bliskim, pomóc, ale z poprawką na to, że ty też masz swoje życie. Optymizm się nie bierze znikąd. A zarażać optymizmem można kiedy się samemu ma z czego cieszyć. Każdy musi kiedyś naładować baterie.
Wychodzi na to, że sama sobie na nic nie pozwalam i o to się rozchodzi
Z tymi facetami tak samo ![]()
Tamiraa napisał/a:rossanka napisał/a:Wolałabym aby korzystał. Z resztą to robią.
Ale widzisz to chodzi o innych. Myślę, że oni mają do tego prawo, a mnie nie wolno.Nikt nie będzie szczęśliwy, jeśli będziesz zamartwiała razem z nim. Owszem trzeba pobyć z kimś bliskim, pomóc, ale z poprawką na to, że ty też masz swoje życie. Optymizm się nie bierze znikąd. A zarażać optymizmem można kiedy się samemu ma z czego cieszyć. Każdy musi kiedyś naładować baterie.
Wychodzi na to, że sama sobie na nic nie pozwalam i o to się rozchodzi
Z tymi facetami tak samo
Bo to jest trudne dla kogoś, kto zawsze pomagał innym.
rossanka napisał/a:Tamiraa napisał/a:Nikt nie będzie szczęśliwy, jeśli będziesz zamartwiała razem z nim. Owszem trzeba pobyć z kimś bliskim, pomóc, ale z poprawką na to, że ty też masz swoje życie. Optymizm się nie bierze znikąd. A zarażać optymizmem można kiedy się samemu ma z czego cieszyć. Każdy musi kiedyś naładować baterie.
Wychodzi na to, że sama sobie na nic nie pozwalam i o to się rozchodzi
Z tymi facetami tak samo
Bo to jest trudne dla kogoś, kto zawsze pomagał innym.
Nawet nie tyle pomagał, co żył życiem innych w znaczeniu, że się dlugo podporządkowywał, rezygnując że swojego. Też bym sobie chciała jeszcze pożyć, a czasem czuję jakbym miała prawie 90lat i nic mnie już w życiu nie czekało. ![]()
448 2022-09-19 17:05:08 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-19 17:06:40)
M!ri napisał/a:rossanka napisał/a:Myślałam, że chodziło Ci o zaproszenie np do restauracji czy na spacer konkretnie, dzień, godzina.
Jeśli chodzi o inną inicjatywę, to wykazałam.Ciekawa jestem jak wygląda ta inna inicjatywa jeżeli jednocześnie tak krytycznie oceniasz kobiety ciepłe i otwarte na mężczyzn:
rossanka napisał/a:Na przykład rozmowa, żarty i koleżanka poklepuje kolegę po plecach, ręce, albo dotyka go w rozmowie. Generalnie dużo dotyku tam jest.
Albo coś w stylu: gorąco mi się zrobiło od rozmowy z Tobą. A to nie jest para.
Albo jakieś seksualne zarty: on np mowi: złapałem flaka w samochodzie wczoraj na drodze, a ona mówi, ale innego flaka nie masz? -A to nie jest para.
Ponadto zdrobnienia:Pawełku Marcinku-a to nie jest para..Nie krytykuje, tylko dla mnie to już nachalność a myślę, że mężczyźni nie lubią nachalnych kobiet bo czują się wtedy stłamszeni i ograniczeni.
Po pierwsze to sama napisałaś, że nie wyglądają na niezadowolonych.
Po drugie, nie musisz mieć takiego stylu jak kolezanki, padło pytanie od Miri, jaki jest Twój styl w kontaktach z mężczyzną skoro uważasz że dajesz zachęty.
I mam pytanie, czy Ty jesteś gadułą w relacji z mężczyznami którzy Ci się podobają?
Tamiraa napisał/a:rossanka napisał/a:Wychodzi na to, że sama sobie na nic nie pozwalam i o to się rozchodzi
Z tymi facetami tak samo
Bo to jest trudne dla kogoś, kto zawsze pomagał innym.
Nawet nie tyle pomagał, co żył życiem innych w znaczeniu, że się dlugo podporządkowywał, rezygnując że swojego. Też bym sobie chciała jeszcze pożyć, a czasem czuję jakbym miała prawie 90lat i nic mnie już w życiu nie czekało.
No, to masz dwa wyjścia:D
Tamiraa napisał/a:Farmer napisał/a:Proponuję śniadanie do łóżka
Przecież to nie flirt tylko konkretna propozycja. Są kobiety, które potrafią przekuć to na słowne igraszki. typu co by to było gdyby... I by się potoczyło, a są takie, które by zrozumiały dosłownie.
I tu i tu zyskuję
I tu i tu, czyli jednak widzisz różnice w celach i środkach jakimi do nich dążysz.
rossanka napisał/a:M!ri napisał/a:Ciekawa jestem jak wygląda ta inna inicjatywa jeżeli jednocześnie tak krytycznie oceniasz kobiety ciepłe i otwarte na mężczyzn:
Nie krytykuje, tylko dla mnie to już nachalność a myślę, że mężczyźni nie lubią nachalnych kobiet bo czują się wtedy stłamszeni i ograniczeni.
Po pierwsze to sama napisałaś, że nie wyglądają na niezadowolonych.
Po drugie, nie musisz mieć takiego stylu jak kolezanki, padło pytanie od Miri, jaki jest Twój styl w kontaktach z mężczyzną skoro uważasz że dajesz zachęty.
I mam pytanie, czy Ty jesteś gadułą w relacji z mężczyznami którzy Ci się podobają?
Po czym gość ma odróżnić czy interesujesz się nim jak kumplem, czy damsko - męsko?
rossanka napisał/a:M!ri napisał/a:Ciekawa jestem jak wygląda ta inna inicjatywa jeżeli jednocześnie tak krytycznie oceniasz kobiety ciepłe i otwarte na mężczyzn:
Nie krytykuje, tylko dla mnie to już nachalność a myślę, że mężczyźni nie lubią nachalnych kobiet bo czują się wtedy stłamszeni i ograniczeni.
Po pierwsze to sama napisałaś, że nie wyglądają na niezadowolonych.
Po drugie, nie musisz mieć takiego stylu jak kolezanki, padło pytanie od Miri, jaki jest Twój styl w kontaktach z mężczyzną skoro uważasz że dajesz zachęty.
I mam pytanie, czy Ty jesteś gadułą w relacji z mężczyznami którzy Ci się podobają?
Teraz?
Myślę, że pół na pol. Czasem gadułą, a czasem słucham. Myślę też, że to dobry balans.
Jak mi się mężczyzna podoba, to mogę go bawet dotknąć. Kiedyś rękaby mibpredzej uschła.
Nie o to mi chodziło ile kto gada.
Bo gadać to można z kumplem i godzinami.
Nie o to mi chodziło ile kto gada.
Bo gadać to można z kumplem i godzinami.
To o co pytasz?
O to czym się różni rozmowa z dobrym kumplem od rozmowy z mężczyzną który Cię interesuje jako mężczyzna