netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Wasza wartosc

696 odpowiedzi32 452 wyświetleniazałożony przez rossanka, 03.09.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Wasza wartosc

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 697 ]

131

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:

Ale to nie znaczy, że jestem nieucztnna i nie chce pomóc w potrzebie?

Nie, to oznacza, że cenisz wlasny wolny czas i nie dajesz sie wykorzystywać.

132

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:

Ale to nie znaczy, że jestem nieucztnna i nie chce pomóc w potrzebie?

Dlaczego chcesz być uczynna i pomagać w potrzebie?

133 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-12 18:28:04)

Odp: Wasza wartosc
M!ri napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ale to nie znaczy, że jestem nieucztnna i nie chce pomóc w potrzebie?

Dlaczego chcesz być uczynna i pomagać w potrzebie?

Bo to uslysze" co, czyli mam rozumieć, że nie chcesz mi pomoc".
I jestem w kropce. To wyciaga ze mnie cała energię. Mogę pomóc jak ktoś nue jest w stanie sam czegoś zrobić, ale jak jest w stanie, to odbieram to jako wyrękę

134

Odp: Wasza wartosc

Bycie uczynnym to wyraz Twojej dobrej woli i wspanialomyślności, a nie obowiazek. Jak mnie ktoś o coś poprosi, to w zależności od tego czy tą osobę lubię, czy mam czas lub czy uważam, że faktycznie tej pomocy potrzebuje, pomagam lub nie. I zwisa mi oraz powiewa czy sie na mnie obrazi.

Mam taką sąsiadkę, której paczki notorycznie odbieralam, a czasami były to pokaźne pakunki. Ona nie mieszka tutaj regularnie, a tylko przyjeżdża czasem na weekend i ja zostawałam z tym badziewiem. W końcu mi się ulalo, bo kurcze, nie jestem biurem pocztowym, żeby przechowywać czyjeś pakunki. Ona się strasznie obraziła, że jak ja moge być taka nieuczynna. Śmiech na sali. Małpa jest kompletnie w stanie wskazać by jej Amazon lądował na poczcie, ale bylo jej wygodniej by lądował u sąsiadki, bo może mi zapukać do drzwi wieczorem, jak jej wygodnie.

Tak wlaśnie zachowuje się Twoja rodzina.

135

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:

Bo to uslysze" co, czyli mam rozumieć, że nie chcesz mi pomoc".
I jestem w kropce. To wyciaga ze mnie cała energię. Mogę pomóc jak ktoś nue jest w stanie sam czegoś zrobić, ale jak jest w stanie, to odbieram to jako wyrękę

Innymi słowy, energię wyciąga z Ciebie prawda. Bo prawdą jest, że nie chcesz pomóc; pomagasz, bo zależna jesteś od czyjejś opinii i świadomie postępujesz wbrew swym potrzebom. Napisałam o potrzebie i zawahałam się, bo z Twych postów, nie tylko w tym wątku, wynika, że jedna z ważniejszych Twych potrzeb to bycie akceptowanym/lubianym przez ludzi wokół Ciebie. I póki nie uwolnisz się od tego, póty będziesz tańczyć tak, jak inni Ci zagrają.


Andrzej Wiśniewski napisał/a:

Bywa, że ważni dla nas ludzie zbytnio nas kontrolowali lub nadmiernie się nami opiekowali. Takie zachowania często nie mają nic wspólnego z miłością. To subtelne formy pozbawiania wolności. Ludzie, którzy tego traktowania doświadczyli, mogą bać się, że miłość, bliskość to w gruncie rzeczy podporządkowanie. Dlatego często tęsknią za akceptacją i intymnością, ale jej się boją. Na marginesie warto powiedzieć, że wszyscy tyrani, dyktatorzy, i mali, i duzi, którzy tak uparcie dążą do całkowitej władzy, głęboko w duszy przeżywają silny lęk. Strach przed odrzuceniem, detronizacją skazującą na nic nieznaczące życie. Ktoś, kto nie wierzy, że można go kochać takiego, jaki jest, dąży do kontroli. Ale władza nie karmi. Może dać poczucie, że kogoś mam, kontroluję go, narzucam mu swoją wolę, ale on jest martwy, nic od niego nie dostanę w odruchu miłości czy choćby dobrej woli. Muszę wszystko wymusić strachem, a taki podarunek nie rozwija. Nie zawiera w sobie bezcennego przekazu, że został zrobiony w efekcie wolnego wyboru. Władza jest substytutem miłości, ale nie pozwala tak jak ona ludziom rosnąć.

136

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
M!ri napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ale to nie znaczy, że jestem nieucztnna i nie chce pomóc w potrzebie?

Dlaczego chcesz być uczynna i pomagać w potrzebie?

Bo to uslysze" co, czyli mam rozumieć, że nie chcesz mi pomoc".
I jestem w kropce. To wyciaga ze mnie cała energię. Mogę pomóc jak ktoś nue jest w stanie sam czegoś zrobić, ale jak jest w stanie, to odbieram to jako wyrękę

Żerują na Twoim poczuciu winy, które zostało Ci wbudowane przez takie, a nie inne wychowanie.

Ktoś okazał dezaprobatę i już czujesz się ukarana.

Cynicznie Ci napiszę, że wszystkie czyny altruistyczne są robieniem _sobie_ dobrze. A Ty chcesz robić dobrze wszystkim wokół, bo boisz się odtrącenia. Masz radary nakierowane na innych, nie na siebie.

137

Odp: Wasza wartosc
M!ri napisał/a:
rossanka napisał/a:
M!ri napisał/a:

Dlaczego chcesz być uczynna i pomagać w potrzebie?

Bo to uslysze" co, czyli mam rozumieć, że nie chcesz mi pomoc".
I jestem w kropce. To wyciaga ze mnie cała energię. Mogę pomóc jak ktoś nue jest w stanie sam czegoś zrobić, ale jak jest w stanie, to odbieram to jako wyrękę

Żerują na Twoim poczuciu winy, które zostało Ci wbudowane przez takie, a nie inne wychowanie.

Ktoś okazał dezaprobatę i już czujesz się ukarana.

Cynicznie Ci napiszę, że wszystkie czyny altruistyczne są robieniem _sobie_ dobrze. A Ty chcesz robić dobrze wszystkim wokół, bo boisz się odtrącenia. Masz radary nakierowane na innych, nie na siebie.

Mam radary na innych, bo żyje w społeczeństwie, nie na bezludnej wyspie.
Gdzieś ktoś mi zarzucił odwrotnie, chyba w moim temacie, że zbytnio skupiam się na sobie. To jak to jest.
Czytam te różne opinie na forum, na mój temat, czsami są bardzo skrajne, albo ludzie piszą rzeczy, założenia na mój temat, które się nijak mają do rzeczywistości.
To jaka jestem właściwie?
Sama z siebie wiem jaka, a potem wchodze na forum, jeden napisze o mnie coś, drugi jeszcze coś a trzeci jeszcze coś innego.

138 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-12 22:40:54)

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:

Gdzieś ktoś mi zarzucił odwrotnie, chyba w moim temacie, że zbytnio skupiam się na sobie. To jak to jest.

To jest tak, ze "zarzut" skupiania się na sobie dotyczył Twoich kontaktów z mężczyznami. Poznawania ich, pierwszego etapu znajomości a nie tego na ile jesteś uczynna wobec bliskich lub innych osób, i czy w związku z tym jesteś wykorzystywana czy nie.

139

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:

Mam radary na innych, bo żyje w społeczeństwie, nie na bezludnej wyspie.

Bądź jak Puszek. Puszek swojej kociej dupki nie ruszy jak nie będzie otwartej puszki.

Gdy pomagasz komuś to zastanów się co z tego masz.

rossanka napisał/a:

Czytam te różne opinie na forum, na mój temat, czsami są bardzo skrajne, albo ludzie piszą rzeczy, założenia na mój temat, które się nijak mają do rzeczywistości.

Uzewnętrzniasz się tu namiętnie więc najwyraźniej chcesz aby ludzie o Tobie pisali i do czegoś Ci to potrzebne

140

Odp: Wasza wartosc
M!ri napisał/a:
rossanka napisał/a:

Czytam te różne opinie na forum, na mój temat, czsami są bardzo skrajne, albo ludzie piszą rzeczy, założenia na mój temat, które się nijak mają do rzeczywistości.

Uzewnętrzniasz się tu namiętnie więc najwyraźniej chcesz aby ludzie o Tobie pisali i do czegoś Ci to potrzebne

@M!ri, to forum temu służy - uzewnętrznianiu się, dlaczego robisz z tego rossance zarzut?

141

Odp: Wasza wartosc
KoralinaJones napisał/a:
M!ri napisał/a:
rossanka napisał/a:

Czytam te różne opinie na forum, na mój temat, czsami są bardzo skrajne, albo ludzie piszą rzeczy, założenia na mój temat, które się nijak mają do rzeczywistości.

Uzewnętrzniasz się tu namiętnie więc najwyraźniej chcesz aby ludzie o Tobie pisali i do czegoś Ci to potrzebne

@M!ri, to forum temu służy - uzewnętrznianiu się, dlaczego robisz z tego rossance zarzut?

To raczej rossanka robi zarzut forumowiczom że ją oceniają na podstawie tego co tu pisze. Skąd zdziwienie że to może mieć się nijak do rzeczywistości.

142

Odp: Wasza wartosc
M!ri napisał/a:
rossanka napisał/a:

Mam radary na innych, bo żyje w społeczeństwie, nie na bezludnej wyspie.

Bądź jak Puszek. Puszek swojej kociej dupki nie ruszy jak nie będzie otwartej puszki.

Gdy pomagasz komuś to zastanów się co z tego masz.

rossanka napisał/a:

Czytam te różne opinie na forum, na mój temat, czsami są bardzo skrajne, albo ludzie piszą rzeczy, założenia na mój temat, które się nijak mają do rzeczywistości.

Uzewnętrzniasz się tu namiętnie więc najwyraźniej chcesz aby ludzie o Tobie pisali i do czegoś Ci to potrzebne

Bo sobie coś chciałam udowodnić, ale miałam widać błędne założenie, bo to nie prawda.

143

Odp: Wasza wartosc
KoralinaJones napisał/a:
rossanka napisał/a:

Gdzieś ktoś mi zarzucił odwrotnie, chyba w moim temacie, że zbytnio skupiam się na sobie. To jak to jest.

To jest tak, ze "zarzut" skupiania się na sobie dotyczył Twoich kontaktów z mężczyznami. Poznawania ich, pierwszego etapu znajomości a nie tego na ile jesteś uczynna wobec bliskich lub innych osób, i czy w związku z tym jesteś wykorzystywana czy nie.

To się skupię na tym poznawaniu.
Jak na razie jest jak jest.

144

Odp: Wasza wartosc

Oczywiście, że nie mieszkasz na bezludnej wyspie. Nie wynika jednak z tego, że masz opierać wlasne poczucie wartości i to co o sobie myślisz wyłącznie na reakcjach innych ludzi, bo to absurdalne. W takiej sytuacji jesteś zupełnie od innych zależna i wlaśnie dlatego moga Tobą sterować jak kukiełką.

Chodzi o to by mieć w sobie taki wewnętrzny kompas, który jest stały, niezależnie od tego co Ci ktoś tam powie czy jak się krzywo na Ciebie nie popatrzy. Zwróciłaś uwagę koleżance w pracy, bo robiła coś nieodpowiednio i ona sie na Ciebie obruszyła. Cóż w tym dziwnego? Ludzie generalnie nie lubią by im wytykano błędy, co nie znaczy, że nie mialaś racji. Jej reakcja jest przewidywalna i bylaby taka niezależnie od tego KTO jej tą uwagę zwrócił. Większość ludzi by wzruszyla ramionami, a dla Ciebie to nagle tragedia.

Zrozum, wiele ludzkich reakcji jest kompletnie z Tobą niezwiązanych i nie są żadną oceną Ciebie. Wystarczy, że kogos głowa bolala, pokłócili sie z małżonkiem, dziecko im choruje, maja stresujący remont czy coś innego, a Ty czasem dostaniesz rykoszetem, bo są po prostu w złym nastroju. Przestań brać wszystkiego do siebie.

145

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:

Oczywiście, że nie mieszkasz na bezludnej wyspie. Nie wynika jednak z tego, że masz opierać wlasne poczucie wartości i to co o sobie myślisz wyłącznie na reakcjach innych ludzi, bo to absurdalne. W takiej sytuacji jesteś zupełnie od innych zależna i wlaśnie dlatego moga Tobą sterować jak kukiełką.

Chodzi o to by mieć w sobie taki wewnętrzny kompas, który jest stały, niezależnie od tego co Ci ktoś tam powie czy jak się krzywo na Ciebie nie popatrzy. Zwróciłaś uwagę koleżance w pracy, bo robiła coś nieodpowiednio i ona sie na Ciebie obruszyła. Cóż w tym dziwnego? Ludzie generalnie nie lubią by im wytykano błędy, co nie znaczy, że nie mialaś racji. Jej reakcja jest przewidywalna i bylaby taka niezależnie od tego KTO jej tą uwagę zwrócił. Większość ludzi by wzruszyla ramionami, a dla Ciebie to nagle tragedia.

Zrozum, wiele ludzkich reakcji jest kompletnie z Tobą niezwiązanych i nie są żadną oceną Ciebie. Wystarczy, że kogos głowa bolala, pokłócili sie z małżonkiem, dziecko im choruje, maja stresujący remont czy coś innego, a Ty czasem dostaniesz rykoszetem, bo są po prostu w złym nastroju. Przestań brać wszystkiego do siebie.

To rozumiem. A co jeśli ktoś mówi, tobie to dobrze, zobacz jak ja mam zle, jaki jestem biedny, chory  mam pecha i nie chcesz mi pomoc, wszystko muszę sam robić. Czasem mam wyrzuty sumienia, że spotkało mnie coś dobrego, albo, że robię sobie przyjemności i jestem,m teraz w sumie mogę to powiedziec, całkiem szczęśliwa, a inni, bliscy mają gorzej. I mam wyrzuty sumienia, że mam lepiej. To zabija  mi radość życia.
To, co powie mi na przyklad niemiła sprzedawczyni, wiem, że może jest spowodowane ty, że mize gliwa ją boli, czy poprztykała się z mezem czy ogólnie ma marudny charakter I każdego klienta tak ofuka.
Mam chyba problem z relacjami w rodzinie. Stąd t moje podejście do związków, niby chce, ale z tyłu głowy mam, że to będzie podporządkowanie komuś, fichy, wyrzuty i ograniczenie wolności. A to nie tak powinno wyglądać. Tzn zdrowy związek. Tak myślę, chociaż w takim nie byłam.
Dla mnie idealny związek byłby, gdyby ktoś liczył się z moim zdaniem i mnie słuchał (I odwrotnie).

146 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-13 11:16:24)

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:

To rozumiem. A co jeśli ktoś mówi, tobie to dobrze, zobacz jak ja mam zle, jaki jestem biedny, chory  mam pecha i nie chcesz mi pomoc, wszystko muszę sam robić.

To jest manipulacja, wpędzanie w poczucie winy.

rossanka napisał/a:

Czasem mam wyrzuty sumienia, że spotkało mnie coś dobrego, albo, że robię sobie przyjemności i jestem,m teraz w sumie mogę to powiedziec, całkiem szczęśliwa, a inni, bliscy mają gorzej. I mam wyrzuty sumienia, że mam lepiej. To zabija  mi radość życia.

To jest udane wpędzenie Ciebie w poczucie winy.

147

Odp: Wasza wartosc
KoralinaJones napisał/a:
rossanka napisał/a:

To rozumiem. A co jeśli ktoś mówi, tobie to dobrze, zobacz jak ja mam zle, jaki jestem biedny, chory  mam pecha i nie chcesz mi pomoc, wszystko muszę sam robić.

To jest manipulacja, wpędzanie w poczucie winy.

rossanka napisał/a:

Czasem mam wyrzuty sumienia, że spotkało mnie coś dobrego, albo, że robię sobie przyjemności i jestem,m teraz w sumie mogę to powiedziec, całkiem szczęśliwa, a inni, bliscy mają gorzej. I mam wyrzuty sumienia, że mam lepiej. To zabija  mi radość życia.

To jest udane wpędzenie Ciebie w poczucie winy.

Teoretyzowanie. Na  każdym kroku spotykamy się z osobami, które starają się nas przekonać, że mają gorzej z lęku, że ktoś im  pozazdrości, źle spojrzy, obgada, itp.
Mało jest takich, którzy opowiadają o tym, jak są szczęśliwi.  Na przykład ktoś kupił sobie świetny samochód. I od razu rozpoczyna narzekanie, że tyle pieniędzy, że tyle utrzymanie kosztuje. Albo ktoś pojechał  na cudowną wycieczkę, więc zaczyna narzekanie, jak to czekał na lotnisku, a to że nic nie można było kupić, bo za drogo albo noclegi nie takie.
Rossanka, ty już tak masz, że się wszystkim przejmujesz. A czy słyszałaś o "staraczkach"?

148

Odp: Wasza wartosc
Tamiraa napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
rossanka napisał/a:

To rozumiem. A co jeśli ktoś mówi, tobie to dobrze, zobacz jak ja mam zle, jaki jestem biedny, chory  mam pecha i nie chcesz mi pomoc, wszystko muszę sam robić.

To jest manipulacja, wpędzanie w poczucie winy.

rossanka napisał/a:

Czasem mam wyrzuty sumienia, że spotkało mnie coś dobrego, albo, że robię sobie przyjemności i jestem,m teraz w sumie mogę to powiedziec, całkiem szczęśliwa, a inni, bliscy mają gorzej. I mam wyrzuty sumienia, że mam lepiej. To zabija  mi radość życia.

To jest udane wpędzenie Ciebie w poczucie winy.

Teoretyzowanie. Na  każdym kroku spotykamy się z osobami, które starają się nas przekonać, że mają gorzej z lęku, że ktoś im  pozazdrości, źle spojrzy, obgada, itp.
Mało jest takich, którzy opowiadają o tym, jak są szczęśliwi.  Na przykład ktoś kupił sobie świetny samochód. I od razu rozpoczyna narzekanie, że tyle pieniędzy, że tyle utrzymanie kosztuje. Albo ktoś pojechał  na cudowną wycieczkę, więc zaczyna narzekanie, jak to czekał na lotnisku, a to że nic nie można było kupić, bo za drogo albo noclegi nie takie.
Rossanka, ty już tak masz, że się wszystkim przejmujesz. A czy słyszałaś o "staraczkach"?

Tak. Staram się już taką nie być. Jest foch
Ale mam wtedy święty spokój. Ale i wyrzuty sumienia.:(

149 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-09-13 12:15:39)

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

To jest manipulacja, wpędzanie w poczucie winy.



To jest udane wpędzenie Ciebie w poczucie winy.

Teoretyzowanie. Na  każdym kroku spotykamy się z osobami, które starają się nas przekonać, że mają gorzej z lęku, że ktoś im  pozazdrości, źle spojrzy, obgada, itp.
Mało jest takich, którzy opowiadają o tym, jak są szczęśliwi.  Na przykład ktoś kupił sobie świetny samochód. I od razu rozpoczyna narzekanie, że tyle pieniędzy, że tyle utrzymanie kosztuje. Albo ktoś pojechał  na cudowną wycieczkę, więc zaczyna narzekanie, jak to czekał na lotnisku, a to że nic nie można było kupić, bo za drogo albo noclegi nie takie.
Rossanka, ty już tak masz, że się wszystkim przejmujesz. A czy słyszałaś o "staraczkach"?

Tak. Staram się już taką nie być. Jest foch
Ale mam wtedy święty spokój. Ale i wyrzuty sumienia.:(

Wyrzuty sumienia ma chyba każda wysoko wrażliwa osoba, niezależnie od wszystkiego. Myślę, że co uważasz za wadę jest  twoją zaletą.

150

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:

(...) A co jeśli ktoś mówi, tobie to dobrze, zobacz jak ja mam zle, jaki jestem biedny, chory  mam pecha i nie chcesz mi pomoc, wszystko muszę sam robić. Czasem mam wyrzuty sumienia, że spotkało mnie coś dobrego, albo, że robię sobie przyjemności i jestem,m teraz w sumie mogę to powiedziec, całkiem szczęśliwa, a inni, bliscy mają gorzej. I mam wyrzuty sumienia, że mam lepiej. To zabija  mi radość życia. (...)

To masz przechlapane. Bo od wiek wieków (niemal) bez przerwy są wojny, każdego dnia na świecie umierają ludzie bądź na ich skutek, bądź z biedy, gdy spojrzysz wokół znajdziesz sporo osób uboższych (i nie chodzi tu tylko o dobra materialne) od Ciebie. Możesz do końca swych dni widzieć szklankę do polowy pustą, możesz do połowy pełną. To ta sama szklanka, różni się tylko sposób widzenia. smile


(...) Mam chyba problem z relacjami w rodzinie. (...)

Wykreśliłabym słowo 'chyba'.


(...) Stąd t moje podejście do związków, niby chce, ale z tyłu głowy mam, że to będzie podporządkowanie komuś, fichy, wyrzuty i ograniczenie wolności. (...)

To, i mnóstwo innych rzeczy, wpoili Ci rodzice. Teraz jesteś dorosła i tylko od Ciebie zależy, co z tego przekazanego przez rodziców pakietu weźmiesz, co - jako zbędne, fałszywe, toksyczne - odrzucisz, czym będziesz kierowała się w życiu. Spójrz na życie swych rodziców. Dzięki swemu sposobowi myślenia o życiu i ludziach byli szczęśliwymi ludźmi?


(...) Dla mnie idealny związek byłby, gdyby ktoś liczył się z moim zdaniem i mnie słuchał (I odwrotnie).

Na tym, między innymi, polega zdrowa relacja, nie tylko damsko-męska.

151

Odp: Wasza wartosc

Rossanka, jeśli kobieta lat 45, w miarę wygladajaca i niezależna, jest sam, to dlatego że CHCE być sama.
przestań się w końdcu oszukiwać, wylewać te dziecinne żale jak to Tobie żle i jakie ciężkie miałaś dzieciństwo, jaka jesteś poszkodowana.
nie masz juz 15 lat i po co to młócisz w kółko, siedząc dalej na tej Twojej prowincji,. wśród żonatych i zajętych.
teraz sobie wymówkę znalazłaś, jak to rodzinie jesteś potrzebna. wiele ludzi z nerwicowymi objawami żyje i jakoś sobie próbuje to życie układać.
A Tobie się nawet terapeuty nie chce zmienić, jak Ci nie pomógł.

152

Odp: Wasza wartosc
Ela210 napisał/a:

Rossanka, jeśli kobieta lat 45, w miarę wygladajaca i niezależna, jest sam, to dlatego że CHCE być sama.
przestań się w końdcu oszukiwać, wylewać te dziecinne żale jak to Tobie żle i jakie ciężkie miałaś dzieciństwo, jaka jesteś poszkodowana.
nie masz juz 15 lat i po co to młócisz w kółko, siedząc dalej na tej Twojej prowincji,. wśród żonatych i zajętych.
teraz sobie wymówkę znalazłaś, jak to rodzinie jesteś potrzebna. wiele ludzi z nerwicowymi objawami żyje i jakoś sobie próbuje to życie układać.
A Tobie się nawet terapeuty nie chce zmienić, jak Ci nie pomógł.

Przecież nie  wylewam zali. Ktoś pyta o moje dzieciństwo to odpowiadam. Nie miałam pomysłu, by zakładać temat o moim dzieciństwie . Co mnie ono obchodzi, to już było dawno.
Co do mojej prowincji, to faktycznie dominują żonaci, i dochodzą pomału rozwodnicy, więc kto wie.
Na terapię się póki co nie wybieram, nie będę znowu opowiadała o tym samym. Z resztą teraz już jestem w takim momencie, że muszę sama sobie to poukładać, a to bez terapi mogę zrobić.
Nerwicowe objawy mam, ale żyje, pracuje, wychodzę, robię to co robią inni ludzie, a myślałaś, że co, że siedzę tylko i pisze na forum? Z resztą oni nawet nie wiedzą, że mam nerwice.

153

Odp: Wasza wartosc
Wielokropek napisał/a:
rossanka napisał/a:

(...) A co jeśli ktoś mówi, tobie to dobrze, zobacz jak ja mam zle, jaki jestem biedny, chory  mam pecha i nie chcesz mi pomoc, wszystko muszę sam robić. Czasem mam wyrzuty sumienia, że spotkało mnie coś dobrego, albo, że robię sobie przyjemności i jestem,m teraz w sumie mogę to powiedziec, całkiem szczęśliwa, a inni, bliscy mają gorzej. I mam wyrzuty sumienia, że mam lepiej. To zabija  mi radość życia. (...)

To masz przechlapane. Bo od wiek wieków (niemal) bez przerwy są wojny, każdego dnia na świecie umierają ludzie bądź na ich skutek, bądź z biedy, gdy spojrzysz wokół znajdziesz sporo osób uboższych (i nie chodzi tu tylko o dobra materialne) od Ciebie. Możesz do końca swych dni widzieć szklankę do polowy pustą, możesz do połowy pełną. To ta sama szklanka, różni się tylko sposób widzenia. :a.

Że są wojny to wiem. Ale co byś zrobiła, jakby orzyszla do Ciebie siostra, kolezanka, kuzynka, ktokolwiek i powiedziała, Wielokropek Tobie to dobrze, bo masz lekkie życie, nie to co ja, spadają na mnie wszystkie kłopoty.

154

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:

Że są wojny to wiem. Ale co byś zrobiła, jakby orzyszla do Ciebie siostra, kolezanka, kuzynka, ktokolwiek i powiedziała, Wielokropek Tobie to dobrze, bo masz lekkie życie, nie to co ja, spadają na mnie wszystkie kłopoty.

Kiedyś rozmawiałam ze znajomym.
Ja mówiłam: Tobie to dobrze, masz fajną żonę, dziecko, spełniasz się w rodzinie, żyjecie sobie razem, tak to super wygląda.
On powiedział na to: a ja Ci zazdroszczę, bo nie masz jeszcze męża i dzieci, jesteś niezależna, nie musisz na nikogo patrzeć i możesz robić co chcesz, jechać gdzie chcesz, nic Cię w jednym miejscu nie trzyma.

Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, Ross. Im się faktycznie może wydawać, że masz lepiej, tylko co z tego?

155 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-13 15:30:35)

Odp: Wasza wartosc

dziwne, ale ja nie mam takich ludzi wokół, co by tak powiedzieli- z bliskich-  ani teraz ani wcześniej gdy byłam w małzęństwie z udanymi dziećmi spłaconym kredytem, wakacjami na  wyspach greckich.
dlaczego? może dlatego że nie utrzymuję kontaktów z ludzmi na tyle ograniczonymi umysłowo, by takie rzeczy gadać..
no chyba żeby nastąpiło to po jakimś moim dłuższym biadoleniou, dla przeciwwagi.
no ale ja nie biadolę- dlaczego? hm.. bo to niczego nie rozwiązuje.

A moze Tobie Rossanko rozwiązuje coś takie biadolenie? przynosi Ci ulgę?
no to wiesz, ze w realu ludzie nie lubią takich co za dużo biadolą, i odbijają każdy argument.
bo się czują tak, jakby ich ktoś wykorzystywał do wyrzygania się i dla swojego komfortu ograniczają kontakt.

156

Odp: Wasza wartosc
Lady Loka napisał/a:
rossanka napisał/a:

Że są wojny to wiem. Ale co byś zrobiła, jakby orzyszla do Ciebie siostra, kolezanka, kuzynka, ktokolwiek i powiedziała, Wielokropek Tobie to dobrze, bo masz lekkie życie, nie to co ja, spadają na mnie wszystkie kłopoty.

Kiedyś rozmawiałam ze znajomym.
Ja mówiłam: Tobie to dobrze, masz fajną żonę, dziecko, spełniasz się w rodzinie, żyjecie sobie razem, tak to super wygląda.
On powiedział na to: a ja Ci zazdroszczę, bo nie masz jeszcze męża i dzieci, jesteś niezależna, nie musisz na nikogo patrzeć i możesz robić co chcesz, jechać gdzie chcesz, nic Cię w jednym miejscu nie trzyma.

Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, Ross. Im się faktycznie może wydawać, że masz lepiej, tylko co z tego?

Mam wtedy wyrzuty, że mam "lepiej"  i przez to nie mogę mieć problemow. One stają się nieistotne: powiem martwię się, że nie mam dzieci-mam odpowiedź: dzieci to kłopoty ciesz się ze ich nie masz  albo : Ja też chciałam zwiedzać świat,  żyć na wysokim poziomie a nie mam pieniędzy, nie widziałam Nowego Jorku i jakoś żyjè

157

Odp: Wasza wartosc
Ela210 napisał/a:

dziwne, ale ja nie mam takich ludzi wokół, co by tak powiedzieli- z bliskich-  ani teraz ani wcześniej gdy bytłam w małzęństwie z udanymi dziećmi spłacoinym kredytem, wakacjami na  wyspach greckich.
dlaczego? może dlatego że nie utrzymuję kontaktów z ludzmi na tyle ograniczonymi umysłowo, by takie rzeczy gadać..
no chyba żeby nastąpiło to po jakimś moim dłuższym biadoleniou, dla przeciwwagi.
no ale ja nie biadolę- dlaczego? hm.. bop to niczego nie rozwiązuje.

A moze Tobie Rossanko rozwiązuje coś takie biadolenie? przynosi Ci ulgę?
no to wiesz, ze w realu ludzie nie lubią takich co za dużo biadolą, i odbijają każdy argument.
bo się czują tak, jakby ich ktoś wykorzystywał do wyrzygania się i dla swojego komfortu ograniczają kontakt.

Wlasnie, że ja nie biadolę. W życiu zwykle słyszę, że Ty Rissanka to masz dobrze, nie to co ja i tu następuje lista. Jedynie tu mogę sobie pobiadolic, bo w realu nie mam jak. Odwrotnie natomiast, często słucham problemów z dziećmi u koleżanek, czy problemów z mężem, albo rozwodem czy z szefowa w pracy. sad
I tak słucham i słucham. Nie abym miała coś orzeciwko, pewnie dzieci dają też w kość, ale co mi da, że wybiadolę się takiej koleżance?

158

Odp: Wasza wartosc

Ps nie mam się komu wygadać. Kwiatkom na parapecie? Mieszkam sama od lat. A z koleżankami to spędzamy inaczej czas, nie będę im przecież opowiadać o problemach. A jak coś powiem to informacyjnie.

159

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:

(...) Ale co byś zrobiła, jakby orzyszla do Ciebie siostra, kolezanka, kuzynka, ktokolwiek i powiedziała, Wielokropek Tobie to dobrze, bo masz lekkie życie, nie to co ja, spadają na mnie wszystkie kłopoty.

Wielokrotnie takie "Tobie to dobrze" z różnymi dodatkami słyszałam. smile Kiedyś wdawałam się w polemiki, w ukazywanie tym osobom dobrych stron ich życia, później zrozumiałam, że nie tego im potrzeba. A potrzeba im wygadania się, wyżalenia, wręcz - wybacz - wyrzygania swych kłopotów. Co robiłam? Słuchałam i nie zaprzeczałam, nie zamykałam im usta, nie porównywałam. Dawałam swój czas i swą uwagę. I... czynię to nadal, wielokrotnie, potwierdzając, że dobrze mi się żyje.
Czy kłopoty mnie omijają? Nie. Nie jest to jednak powód, dla którego mam wcielać się w rolę ofiary, osoby "najbiedniejszej z całej wsi", być zazdrosną czy zawistną.
Mam szczęście. Żyję!

160

Odp: Wasza wartosc
Tamiraa napisał/a:

Ale mam wtedy święty spokój. Ale i wyrzuty sumienia.:(
Wyrzuty sumienia ma chyba każda wysoko wrażliwa osoba, niezależnie od wszystkiego. Myślę, że co uważasz za wadę jest  twoją zaletą.

To, co ma rossanka, to moim zdaniem, na podstawie tego co pisze - to przede wszystkim skrupuły. Nie chce odmowic, bo boi sie, z jaką sie to spotka reakcją. Albo odmawia, ale  tez boi sie, czy nie zostanie oceniona.
Pisze o tym, bo jak dla mnie, to watek poszedl w troche dziwnym kierunku, jakoby pomaganie komus bylo czyms niewlasciwym.
Pomagac jest fajnie, i dobrze, ale powinno to wynikac z wlasciwych powodow, np z empatii czy po prostu checi pomocy, a nie, jak tu z presji, czy poczucia winy.

161

Odp: Wasza wartosc
Alika_ napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Ale mam wtedy święty spokój. Ale i wyrzuty sumienia.:(
Wyrzuty sumienia ma chyba każda wysoko wrażliwa osoba, niezależnie od wszystkiego. Myślę, że co uważasz za wadę jest  twoją zaletą.

To, co ma rossanka, to moim zdaniem, na podstawie tego co pisze - to przede wszystkim skrupuły. Nie chce odmowic, bo boi sie, z jaką sie to spotka reakcją. Albo odmawia, ale  tez boi sie, czy nie zostanie oceniona.
Pisze o tym, bo jak dla mnie, to watek poszedl w troche dziwnym kierunku, jakoby pomaganie komus bylo czyms niewlasciwym.
Pomagac jest fajnie, i dobrze, ale powinno to wynikac z wlasciwych powodow, np z empatii czy po prostu checi pomocy, a nie, jak tu z presji, czy poczucia winy.

Rossanka nie pisze dokładnie o jakie pomaganie chodzi, gdzie  jest granica.  Gdzieś zakreślamy swoje granice, do jakiegoś momentu udzielamy pomocy, ale nie do tego stopnia by wszystko rzucać, by komuś pomóc. Zresztą jeśli nie idzie to w drugą stronę, chęci pomagania gasną/

162

Odp: Wasza wartosc

Jeżeli ktoś notorycznie by mi się żalil jak to mu w zyciu źle i jak ja mam lepiej, to przestalabym sie z taka osobą spotykać. Ja to odbieram jako toksyczne narzucanie się mi i psucie mi nastroju, a poza tym zwykłą manipulację.

Rozumiem jak raz czy dwa ktoś potrzebuje porady i realnego rozwiazania sytuacji, ale takie samo wypłakiwanie się, żeby gdzieś te swoje trujące opary wyemitować jest paskudnym marnotrawstwem mojego czasu. Nie jestem odpowiedzialna za szczeście innych ludzi i jak sami nie chca sobie pomóc, to nie jest ani moja wina ani mój problem.

163

Odp: Wasza wartosc
Tamiraa napisał/a:

Rossanka nie pisze dokładnie o jakie pomaganie chodzi, gdzie  jest granica.  Gdzieś zakreślamy swoje granice, do jakiegoś momentu udzielamy pomocy, ale nie do tego stopnia by wszystko rzucać, by komuś pomóc. Zresztą jeśli nie idzie to w drugą stronę, chęci pomagania gasną/

No nie napisala dokladnie, o jaką pomoc chodzi, wiec mozemy tylko teoretyzowac.. Bo czym innym jest pomoc rodzicowi, ktory jest np zdany tylko na nas, czym innym pomoc kolezance, z ktora łaczy nas ledwie znajomosc i ktora mogłaby spokojnie poradzic sobie sama.
No i, tak jak zostało powiedziane, wazna jest tez zasada wzajemnosci. Jesli tylko pomagam, albo tylko oczekuje pomocy, to rownowaga jest zachwiana, i jest sie albo pasozytem, albo notorycznie wykorzystywanym.

164 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-13 17:25:47)

Odp: Wasza wartosc

No właśnie zastanów się dlaczego:
Dlaczego w realu tylko kwiatkom na parapecie możesz się wygadać?
Wielokropek, ci czujesz gdy Ci się ludzie wyrzygują?
No większość tych z ktory mi rozmawiałam pytając dlaczego pozwalają na takie długie tyrady   bezproduktywne na zasadzie ping ponga  w ich obecnosci po prostu mają taki stosunek do tego, że  wpuszczają jednym uchem A wypuszczają drugim, tak naprawdę mają to daleko w poważaniu.
Pewnie zależy to od filozofii życiowej, ale ja uważam takie wysluchiwanie ich za szkodliwe, bo obserwacja wskazuje,  że im to niekoniecznie pomaga, skoro powtarzają ten proceder, więc jednak decyduję się coś  uszczknąc  że swojego komfortu i energii i zaszczycić ich swoim zdaniem na ten temat smile

165 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-13 17:49:21)

Odp: Wasza wartosc
Alika_ napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Rossanka nie pisze dokładnie o jakie pomaganie chodzi, gdzie  jest granica.  Gdzieś zakreślamy swoje granice, do jakiegoś momentu udzielamy pomocy, ale nie do tego stopnia by wszystko rzucać, by komuś pomóc. Zresztą jeśli nie idzie to w drugą stronę, chęci pomagania gasną/

No nie napisala dokladnie, o jaką pomoc chodzi, wiec mozemy tylko teoretyzowac.. m.

Z treści i tonu tych wypowiedzi można wnioskować, że chodzi o pomoc, której udzielania żąda się od niej, a której udzielenie jest dla niej pewnym ciężarem, a dodatkowo brak udzielenia tej pomocy powoduje pretensje do niej, w konsekwencji jej złe samopoczucie.

Czyli rossanka nie słyszy czy mi pomożesz, czy możesz/dasz radę mi pomóc?, jesteś mi potrzebna a słyszy masz mi pomóc, nie chcesz mi pomóc, jesteś niedobra

Rossanka czuje się zwyczajnie wykorzystywana bez zwrócenia uwagi na jej możliwości udzielenia pomocy, samopoczucie, i ogólnie jej osobistą sytuację.


Dobrze rozumiem, rossanko?

166

Odp: Wasza wartosc
Ela210 napisał/a:

(...) Wielokropek, ci czujesz gdy Ci się ludzie wyrzygują? (...)

Współczucie. Bycie zgorzkniałym nie jest najłatwiejszym sposobem życia. I to nie tak, że ja zawsze wysłuchuję takich ludzi. Robię to, gdy mam czas i jestem w tzw. formie (masochistką nie jestem i gdy wlokę swą szczękę za sobą, to od razu mówię STOP). Zresztą umówieni jesteśmy, że przed użyciem mnie, osoba pyta się, czy mogę to dźwignąć, czy mam czas, przestrzeń. I gdy nie jestem gotowa, mówię NIE. Od tych osób wiem, że po takim odgadaniu się, lżej im a i decyzje zgodne z rozumem łatwiejsze są dla nich do podjęcia.

Coś widocznie w sobie mam, że takimi "rzygającymi" osobami są też obcy, przypadkiem spotkani ludzie (tramwaj, pociąg), choć bywa i tak, że zagadują do mnie przesympatyczni ludzie, z którymi mogłabym "konie kraść".

167

Odp: Wasza wartosc

Liczy się seks kasa i dobra zabawa

168

Odp: Wasza wartosc
Wielokropek napisał/a:
rossanka napisał/a:

(...) Ale co byś zrobiła, jakby orzyszla do Ciebie siostra, kolezanka, kuzynka, ktokolwiek i powiedziała, Wielokropek Tobie to dobrze, bo masz lekkie życie, nie to co ja, spadają na mnie wszystkie kłopoty.

Wielokrotnie takie "Tobie to dobrze" z różnymi dodatkami słyszałam. smile Kiedyś wdawałam się w polemiki, w ukazywanie tym osobom dobrych stron ich życia, później zrozumiałam, że nie tego im potrzeba. A potrzeba im wygadania się, wyżalenia, wręcz - wybacz - wyrzygania swych kłopotów. Co robiłam? Słuchałam i nie zaprzeczałam, nie zamykałam im usta, nie porównywałam. Dawałam swój czas i swą uwagę. I... czynię to nadal, wielokrotnie, potwierdzając, że dobrze mi się żyje.
Czy kłopoty mnie omijają? Nie. Nie jest to jednak powód, dla którego mam wcielać się w rolę ofiary, osoby "najbiedniejszej z całej wsi", być zazdrosną czy zawistną.
Mam szczęście. Żyję!

No właśnie, rola ofiary...
Wielokropek kwintesencja całego tego tematu o wartości, własnej wartości. Przyznam, że dzisiaj trudno jest mi zrozumieć dlaczego ludzie odmawiają sobie tego, że mają prawo być tu i teraz, że właśnie to ich wartość. Jak można być ofiarą innych, otoczenia, niesprzyjających warunków, kiedy można być kreatorem własnych przekonań. Zresztą bycie ofiarą... to my sami siebie usadawiamy w takim położeniu.
Ale żeby to zrozumieć trzeba zajrzeć w głąb, bardzo daleko, rozejrzeć się w sobie, a nie szukać niesprzyjających warunków.
Dać czas i uwagę - kluczowe, nie oceniać, przyjąć i odpuścić.
Mnie kłopoty też nie omijają, czasem jest ich sporo i muszę usiąść i znaleźć tam siebie, siebie bo tylko ja znam odpowiedź.
Ja nie chcę już być ofiarą, wiele mnie to kosztuje, ale to jedyne życie, które mam.

169

Odp: Wasza wartosc
Ela210 napisał/a:

No właśnie zastanów się dlaczego:
Dlaczego w realu tylko kwiatkom na parapecie możesz się wygadać?
smile

A komu? Przecież sama sobie muszę poradzić.
Ale gdzieś jakieś uczucia muszą mieć ujscie,  bo inaczej się skumulują a to nuezdrowe. To pada wtedy na forum.

170

Odp: Wasza wartosc
Wielokropek napisał/a:
Ela210 napisał/a:

(...) Wielokropek, ci czujesz gdy Ci się ludzie wyrzygują? (...)

Współczucie. Bycie zgorzkniałym nie jest najłatwiejszym sposobem życia. I to nie tak, że ja zawsze wysłuchuję takich ludzi. Robię to, gdy mam czas i jestem w tzw. formie (masochistką nie jestem i gdy wlokę swą szczękę za sobą, to od razu mówię STOP). Zresztą umówieni jesteśmy, że przed użyciem mnie, osoba pyta się, czy mogę to dźwignąć, czy mam czas, przestrzeń. I gdy nie jestem gotowa, mówię NIE. Od tych osób wiem, że po takim odgadaniu się, lżej im a i decyzje zgodne z rozumem łatwiejsze są dla nich do podjęcia.

Coś widocznie w sobie mam, że takimi "rzygającymi" osobami są też obcy, przypadkiem spotkani ludzie (tramwaj, pociąg), choć bywa i tak, że zagadują do mnie przesympatyczni ludzie, z którymi mogłabym "konie kraść".

To mam to samo. Skutkuje to tym, że słucham zwierzeń i kłopotów innych ale gdy tylko pisze o tym ma forum to zaraz słyszę, że narzekam i nic nie robię  . Inni mogą się wygadać, nie ja.

171

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
Ela210 napisał/a:

(...) Wielokropek, ci czujesz gdy Ci się ludzie wyrzygują? (...)

Współczucie. Bycie zgorzkniałym nie jest najłatwiejszym sposobem życia. I to nie tak, że ja zawsze wysłuchuję takich ludzi. Robię to, gdy mam czas i jestem w tzw. formie (masochistką nie jestem i gdy wlokę swą szczękę za sobą, to od razu mówię STOP). Zresztą umówieni jesteśmy, że przed użyciem mnie, osoba pyta się, czy mogę to dźwignąć, czy mam czas, przestrzeń. I gdy nie jestem gotowa, mówię NIE. Od tych osób wiem, że po takim odgadaniu się, lżej im a i decyzje zgodne z rozumem łatwiejsze są dla nich do podjęcia.

Coś widocznie w sobie mam, że takimi "rzygającymi" osobami są też obcy, przypadkiem spotkani ludzie (tramwaj, pociąg), choć bywa i tak, że zagadują do mnie przesympatyczni ludzie, z którymi mogłabym "konie kraść".

To mam to samo. Skutkuje to tym, że słucham zwierzeń i kłopotów innych ale gdy tylko pisze o tym ma forum to zaraz słyszę, że narzekam i nic nie robię  . Inni mogą się wygadać, nie ja.

rossanko czytam Ciebie od początku i widzę siebie w tej Twojej wrażliwości i otwartości na innych Chcesz wszystkim dogodzić, sprawić by Cię docenili i zauważyli, a niestety świat tak nie działa. Myślisz, że kiedy wysłuchasz, zrozumiesz, pomożesz świat zapisze Ci to jako dobry uczynek a'konto. Też tak myślałam i dawałam siebie zawsze i wszędzie, ratowałam wszystkich i wszystko, aż w końcu kiedy poprosiłam o pomoc usłyszałam, że nikt nie ma na to siły - tak w skrócie. No i musiałam pogrzebać w sobie... Wyjścia nie było

172

Odp: Wasza wartosc
LenaLu napisał/a:
rossanka napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Współczucie. Bycie zgorzkniałym nie jest najłatwiejszym sposobem życia. I to nie tak, że ja zawsze wysłuchuję takich ludzi. Robię to, gdy mam czas i jestem w tzw. formie (masochistką nie jestem i gdy wlokę swą szczękę za sobą, to od razu mówię STOP). Zresztą umówieni jesteśmy, że przed użyciem mnie, osoba pyta się, czy mogę to dźwignąć, czy mam czas, przestrzeń. I gdy nie jestem gotowa, mówię NIE. Od tych osób wiem, że po takim odgadaniu się, lżej im a i decyzje zgodne z rozumem łatwiejsze są dla nich do podjęcia.

Coś widocznie w sobie mam, że takimi "rzygającymi" osobami są też obcy, przypadkiem spotkani ludzie (tramwaj, pociąg), choć bywa i tak, że zagadują do mnie przesympatyczni ludzie, z którymi mogłabym "konie kraść".

To mam to samo. Skutkuje to tym, że słucham zwierzeń i kłopotów innych ale gdy tylko pisze o tym ma forum to zaraz słyszę, że narzekam i nic nie robię  . Inni mogą się wygadać, nie ja.

rossanko czytam Ciebie od początku i widzę siebie w tej Twojej wrażliwości i otwartości na innych Chcesz wszystkim dogodzić, sprawić by Cię docenili i zauważyli, a niestety świat tak nie działa. Myślisz, że kiedy wysłuchasz, zrozumiesz, pomożesz świat zapisze Ci to jako dobry uczynek a'konto. Też tak myślałam i dawałam siebie zawsze i wszędzie, ratowałam wszystkich i wszystko, aż w końcu kiedy poprosiłam o pomoc usłyszałam, że nikt nie ma na to siły - tak w skrócie. No i musiałam pogrzebać w sobie... Wyjścia nie było

Właściwie, nie.
Tzn jak byłam młodsza tak uważałam, teraz nie.
Teraz jestem dość egoistyczna i chce najlepiej dla siebie. Jednak odmawiając bywa, że czuję się nieswojo.
Nie ma czegoś takiego, że zrobisz coś dobrego to cis dobrego Cię spotka.
Chociaż jarma, myślę, że to istnieje, ale to już inny temat.

173 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2022-09-13 19:18:14)

Odp: Wasza wartosc
LenaLu napisał/a:

No właśnie, rola ofiary... (...)

Bardzo pożywna, co widać nie tylko w realu, ale i tu, na forum. smile



rossanka napisał/a:

To mam to samo. Skutkuje to tym, że słucham zwierzeń i kłopotów innych ale gdy tylko pisze o tym ma forum to zaraz słyszę, że narzekam i nic nie robię  . Inni mogą się wygadać, nie ja.

Jak pewnie przeczytałaś, nie wszystkie osoby w realu są gotowe na słuchanie narzekania i wyrzygiwania na nie kłopotów. smile Ba, powiem, że takich osób jest zdecydowanie więcej od tych, które decydują się (i to też przy spełnieniu określonych warunków) na bycia spluwaczką.
Nie masz tak samo, ja nie jestem zmuszana do wysłuchiwania kogokolwiek, umiem postawić granice, umiem zadbać o siebie. Nie pomagam, gdy na to się nie decyduję, nie czuję się i nie jestem przez nikogo wykorzystywana.

Ale sprawa jest prosta. smile Skoro na forum chcesz tylko się wygadać, nie chcesz niczego więcej, to napisz to na początku każdego "narzekającego" posta. Myślę, że znakomita część użytkowników, nawet słowa nie napisze.

Dla mnie to istotna wiadomość: nie chcesz niczego w swym zachowaniu czy myśleniu zmieniać, chcesz tylko sobie ponarzekać. smile
I jeszcze jedno. Jeśli ktoś, kto narzeka nie zmienia nic (ani w sobie, ani w otoczeniu), to znaczy, że życie jakie wiedzie mu odpowiada. Bo decyzję poznać można jedynie po zachowaniu, nie po słowach. smile

174

Odp: Wasza wartosc

Widzisz Rossanka, ale nie jesteś w stanie w realu znależć takiej osoby, która Cię wysłucha, bo nie dajesz sobie prawa do bycia wysłuchaną. Wydaje Ci się, że sprawy innych są ważniejsze od Twoich. A tak nie jest. Są tak samo ważne.

175 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-13 19:50:58)

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:

Widzisz Rossanka, ale nie jesteś w stanie w realu znależć takiej osoby, która Cię wysłucha, bo nie dajesz sobie prawa do bycia wysłuchaną. Wydaje Ci się, że sprawy innych są ważniejsze od Twoich. A tak nie jest. Są tak samo ważne.

Jakoś nie zwykłam tego robić. Na terapii, która przeszlam, jednym z punktów było to, żeby w czasie kryzysu potrafić powiedzieć o kłopotach innym ludziom, bo do tej pory tego nie robiłam. Czy jako nastolatka czy młoda dorosła nie mówiłam ludziom dookoła o swoich kłopotach, to była dla mnie abstrakcja. To, że się czasem tu wywnętrzam to jest dla mnie duży postęp. W zasadzie o uczuciach to nigdy nie rozmawiałam.
U mężczyzn, zmieniając temat bardzo dużym plusem jest uczuciowość. A nie takie tylko rozmawianie o pracy czy pogodzie. Albo technice czy wakacjach.

176

Odp: Wasza wartosc
Wielokropek napisał/a:
LenaLu napisał/a:

No właśnie, rola ofiary... (...)

Bardzo pożywna, co widać nie tylko w realu, ale i tu, na forum. smile



rossanka napisał/a:

To mam to samo. Skutkuje to tym, że słucham zwierzeń i kłopotów innych ale gdy tylko pisze o tym ma forum to zaraz słyszę, że narzekam i nic nie robię  . Inni mogą się wygadać, nie ja.

Jak pewnie przeczytałaś, nie wszystkie osoby w realu są gotowe na słuchanie narzekania i wyrzygiwania na nie kłopotów. smile Ba, powiem, że takich osób jest zdecydowanie więcej od tych, które decydują się (i to też przy spełnieniu określonych warunków) na bycia spluwaczką.
Nie masz tak samo, ja nie jestem zmuszana do wysłuchiwania kogokolwiek, umiem postawić granice, umiem zadbać o siebie. Nie pomagam, gdy na to się nie decyduję, nie czuję się i nie jestem przez nikogo wykorzystywana.

Ale sprawa jest prosta. smile Skoro na forum chcesz tylko się wygadać, nie chcesz niczego więcej, to napisz to na początku każdego "narzekającego" posta. Myślę, że znakomita część użytkowników, nawet słowa nie napisze.

Dla mnie to istotna wiadomość: nie chcesz niczego w swym zachowaniu czy myśleniu zmieniać, chcesz tylko sobie ponarzekać. smile
I jeszcze jedno. Jeśli ktoś, kto narzeka nie zmienia nic (ani w sobie, ani w otoczeniu), to znaczy, że życie jakie wiedzie mu odpowiada. Bo decyzję poznać można jedynie po zachowaniu, nie po słowach. smile

Odniosę się, żeby nie było,  że nie przeczytałam.
Kompletnie nie trafione. Nie wiem, skąd ten pomysł.

177 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2022-09-13 19:59:36)

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:

(...) Kompletnie nie trafione. Nie wiem, skąd ten pomysł.

Taki wniosek wysnułam po przeczytaniu ostatnich Twych postów. Błędnie odczytałam Twe intencje. Bywa. smile
Rozumiem więc, że na forum szukasz pomocy w rozwiązaniu swych problemów, odpowiedzi na swe wątpliwości.

178 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-13 20:06:28)

Odp: Wasza wartosc

Cóż, jest popyt i podaż na biadolenie bez sensu. Bo zwykle są to słowotoki  pozbawione logiki, cos na wzór gadania pijaka i dlatego najbarwniejsze tego typu wywody odbywają się pod wpływem procentów.
Ja staram się tego nie karmić i w realu i w wirtualu, jako objawu lenistwa umysłowego.
Tak JAK BB widzę w tym bardzo dużo wszelkich manipulacji a tę cechę uważam za wstrętną i nie karmię jej.
Zresztą wystarczy pokazać manipulantowi ze widzi się jego manipulacje i reaguje agresją.
Ale co kto lubi. Ja w każdym razie nic szlachetnego w tym nie widzę.
Co innego gdy ktoś faktycznie znalazł się w ciężkiej życiowej sytuacji i potrzebuje tej pomocy. Wtedy zresztą otrzymuje się powera zwrotnego, a nie czujesz się jak kapeć po biadoleniu jakiegoś zgorzkniałego typa oburzonego że go nie pogłaskano.

179

Odp: Wasza wartosc
Wielokropek napisał/a:
rossanka napisał/a:

(...) Kompletnie nie trafione. Nie wiem, skąd ten pomysł.

Taki wniosek wysnułam po przeczytaniu ostatnich Twych postów. Błędnie odczytałam Twe intencje. Bywa. smile
Rozumiem więc, że na forum szukasz pomocy w rozwiązaniu swych problemów, odpowiedzi na swe wątpliwości.

Przyzwyczaiłam się do tego miejsca, kiedyś szukałam odpowiedzi, recept, ale przecież takich nie ma.
Myślałam, że hest orzepis na znalezienie faceta( te prawie 10kat temu, gdy zakładałam tu watek), że trzeba zrobić to to i tamto, zmienić w wyglądzie to i to, w charakterze to i to, w sposobie bycia to i to, i to da efekt, że na oewno kogoś znajdę. Założenie było, jak teraz widz, z góry głupie jak tak patrzę wstecz. Sedno jest w czymś innym.

180

Odp: Wasza wartosc

Dla mnie to wygląda tak rossanka pragnie znaleźć odpowiedź na trapiące je dylematy, ale od wielu lat szuka tylko i wyłącznie na zewnątrz. To nie zarzut, ja to rozumiem bo i sama tak wiele lat próbowałam. Jednak, jak dla mnie, w pewnym momencie przychodzi takie walnięcie bez oddechu i myślisz - no ku..a jak nie tam, to może gdzie indziej. Przepraszam..., ale u mnie tak wyglądało, długo szukałam odpowiedzi we wszystkim i wszystkich, ale siebie odsuwałam. Dziś pytam gdzie byłam w tym wszystkim ja. Nie uważam się za speca od własnego rozwoju, ani tym bardziej za kogoś kto już skończył poszukiwania. Po prostu zmieniłam kierunek, czy dobrze to się okaże. Ale jak dla mnie nieznane jest lepsze niż to co teraz, a raczej to co wcześniej smile

181

Odp: Wasza wartosc
LenaLu napisał/a:

Dla mnie to wygląda tak rossanka pragnie znaleźć odpowiedź na trapiące je dylematy, ale od wielu lat szuka tylko i wyłącznie na zewnątrz. To nie zarzut, ja to rozumiem bo i sama tak wiele lat próbowałam. Jednak, jak dla mnie, w pewnym momencie przychodzi takie walnięcie bez oddechu i myślisz - no ku..a jak nie tam, to może gdzie indziej. Przepraszam..., ale u mnie tak wyglądało, długo szukałam odpowiedzi we wszystkim i wszystkich, ale siebie odsuwałam. Dziś pytam gdzie byłam w tym wszystkim ja. Nie uważam się za speca od własnego rozwoju, ani tym bardziej za kogoś kto już skończył poszukiwania. Po prostu zmieniłam kierunek, czy dobrze to się okaże. Ale jak dla mnie nieznane jest lepsze niż to co teraz, a raczej to co wcześniej smile

No więc właśnie, dobrze to ujęłaś.

182 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-09-14 08:42:28)

Odp: Wasza wartosc

swietnie..zwłaszcza ze większość dyskusji toczy sie wokół tego, że Ross sama powinna określić czego chce smile
ale idac ta ścieżką dochodzi się do pytań, od których odwraca sie ona na pięcie.
Zresztą to podobny schemat.
Dobra byłaby terapia behawioralna, by prześledzic te schematy.
moze jak Ross zapłaci 200 zł za godzinę to się jej zechce to zrobić smile Bo dostrzeżone przez ludzi na forum olewa.
pewnie spotka tu wiele osób które  pogłaskają po głowie i utwierdzą w przekonaniu że wszystko ok, takie jest życie smile
same mając rodziny, partnerów big_smile
nie, nie jest ok, by kobieta 40 plus PRAGNĄCA być w związku łaziła po świecie sama i nie trzeba tego pokrywać mądrościami w stylu budda, bo nie wszystkim to służy
jeszcze jestem w stanie zrozumieć chrześcijański kult cierpienia, to by miało sens smile

183 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-09-14 10:32:31)

Odp: Wasza wartosc

Ktoś gdzieś wyżej wspomniał o absurdalności postrzegania swojej wartości całkowicie przez pryzmat związku czy nawet opinii innych ludzi. Zawsze to powtarzałem i będę powtarzać: to już jest powazny sygnał, że z człowiekiem jest coś mocno nie tak. Skoro ja sam miałbym siebie uważać za bezwartościowego, bo pomimo moich niewątpliwych sukcesów czy udanego życia, sam fakt, że nie mam partnera czy coś tam o mnie po kątach mówią, miałby sprawić, że czuję się paskudnie, to wylądowałbym szybko w penym miejscu zamkniętym. Chociaż w dzieciństwie rodzina próbowała mnie do czegoś zachęcać, porównując mnie z innymi, to na szczeście nie podłapałem tego przekonania, że muszę się ciągle z kimś ścigać czy patrzeć na innych, zwracając uwage na ich opinie. Dlatego zdanie osób z mojego otoczenia na temat mojego życia, zawodu, pasji czy stanu cywilnego ma głęboko gdzieś, jeśli wiem, że jest skrajnie negatywne, przesiąknięte pogardą, lekceważeniem czy politowaniem. Osoba postronna nie ma tak wielkiego wpływu na moje poczucie własnej wartości. Nie może mieć, bo inaczej stwierdzę, że to ze mną jest poważny problem. To ja muszę słyszeć codziennie czy odpowiednio często, jaki to ze mnie "cudowny i zaje**ty facet", żebym czuł się ze sobą szczęśliwy, doprawionym czułym dotykiem, przytuleniem czy bliskością, bo inaczej popadnę w depresję?

Kwestie narzekania: każdy będzie zawsze na wszystko narzekał, bo gdzieś tam podświadomie oczekuje, iż może mieć przecież jeszcze lepiej w życiu, niż ma. Osobiście nigdy nikomu nie zwierzałem się w tej formie, mówiąc: "Jak Ci zazdroszcę, że masz rodzinę, związek czy dzieci, bo po co? Jeślibym chciał mieć, to bym przecierz coś robił w tym kierunku, zamiast wiecznie narzekać czy biadolić. W drugą stronę już słyszałem, że "ja to mam fajne, bo jestem wolny".. No cóż, każdy czegoś kiedyś pragnie a potem zaczyna tęksnić za tym, co było, mimo, że tak naprawdę jest szczęśliwy.

184

Odp: Wasza wartosc
Ela210 napisał/a:

swietnie..zwłaszcza ze większość dyskusji toczy sie wokół tego, że Ross sama powinna określić czego chce smile
ale idac ta ścieżką dochodzi się do pytań, od których odwraca sie ona na pięcie.
Zresztą to podobny schemat.
Dobra byłaby terapia behawioralna, by prześledzic te schematy.
moze jak Ross zapłaci 200 zł za godzinę to się jej zechce to zrobić smile Bo dostrzeżone przez ludzi na forum olewa.
pewnie spotka tu wiele osób które  pogłaskają po głowie i utwierdzą w przekonaniu że wszystko ok, takie jest życie smile
same mając rodziny, partnerów big_smile
nie, nie jest ok, by kobieta 40 plus PRAGNĄCA być w związku łaziła po świecie sama i nie trzeba tego pokrywać mądrościami w stylu budda, bo nie wszystkim to służy
jeszcze jestem w stanie zrozumieć chrześcijański kult cierpienia, to by miało sens smile

Też masz rację w tym co piszesz.
Powinnam żyć życiem a nie od prawie 10 lat pisać w kółko to samo I słuchać nietrafionych rad, czy docinków forumowych frustratow. Zmarnowałam tu dekadę życia. Chociaż wiele osób dało całkiem trafne porady życiowe, ale psychicznie byłam wtedy na to za słaba. Powinnam już skończyć z tym kreceniem się w kółko, bo to mi nic nie daje i nie służy.
Nie dla mnie związki z rozsądku i resztki. Ostatnia nowa znajomość o której pisałam okazało się, że po raz kolejny facet chciał sobie tylko poflirtowac I pogadać, a na zainteresowanie zaczął się oddalać.
Ale dobre i to, bo przestałam tak obsesyjnie myśleć o tamtym wcześniejszym, który nawiasem mówiąc już jest w nowym związku.

To by było na tyle.

185

Odp: Wasza wartosc

Ross, bo rady są tylko dobre jeżeli się je stusuje w życiu. Samo czytanie czyis mundrości nie czyni cudów. To tak jakby wertować dziesiątki ksiażek kucharskich, nawet najlepszych, bez postawienia kroku w kuchni. Świetna kucharką się od tego nie staniesz.

Tylko, że Ty, tak metaforycznie, boisz sie zrobić zakalec, więc jedynie poprzestajesz na gapieniu się w przepis na ciasto, kompletnie nie rozumiejąc, że żeby nauczyć się zrobić biszkopt niezbęne jest parę nieudanych gniotów.

186

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:

Ross, bo rady są tylko dobre jeżeli się je stusuje w życiu. Samo czytanie czyis mundrości nie czyni cudów. To tak jakby wertować dziesiątki ksiażek kucharskich, nawet najlepszych, bez postawienia kroku w kuchni. Świetna kucharką się od tego nie staniesz.

Tylko, że Ty, tak metaforycznie, boisz sie zrobić zakalec, więc jedynie poprzestajesz na gapieniu się w przepis na ciasto, kompletnie nie rozumiejąc, że żeby nauczyć się zrobić biszkopt niezbęne jest parę nieudanych gniotów.

Gniota to akurat właśnie zrobiłam kolejnego.
Co do innych rad aby nauczyć się żyć samemu to jest dla mnie żadna rada bo to umiem I robię od 25 lat.
To już bardziej byłoby wskazane żyć i nauczyć się żyć z kimś. Tylko do tego celu "potrzeba"kogos realnego a nie tylko gadania o tym i teoretyzowania. A że zdarzają mi się albo znajomości z rozsadku-ktore odpalam, albo  trafiam na Pana "pogadam, poflirtuje  pozawracam głowę, bo mi się nudzi" co wychodzi po czasie, to szlu nie ma.
Żonatych pomijam, bo znam dużo fajnych, ale ich skreślam od razu.
Co do tematu wątku, czyli wartości I zasługiwania myślę, że nie musze tego robić. Albo.mnoe ktoś bierze taką jaką jestem albo nie bierze. Przecież nie będę udawać kogoś innego.

187

Odp: Wasza wartosc

Problem w tym, że osoba, która nie widzi wartości w sobie, nie wygeneruje tego by ktos widziala wartość w niej. Jeżeli sama się nie szanujesz i nie cenisz, to wiecznie będziesz sie podkladać drugiemu czlowiekowi by tylko z Tobą był, a to, uwierz mi, szacunku nie rodzi.

Twój przepis na biszkopt to nie szukanie na silę kolejnego chlopa, ale nauczenie się stawiania granic, akceptowania tego, że masz prawo do przyjemności i wlasnych opinii oraz zaprzestanie pogonii za perfekcjonizmem we wszystkim.

188

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Ross, bo rady są tylko dobre jeżeli się je stusuje w życiu. Samo czytanie czyis mundrości nie czyni cudów. To tak jakby wertować dziesiątki ksiażek kucharskich, nawet najlepszych, bez postawienia kroku w kuchni. Świetna kucharką się od tego nie staniesz.

Tylko, że Ty, tak metaforycznie, boisz sie zrobić zakalec, więc jedynie poprzestajesz na gapieniu się w przepis na ciasto, kompletnie nie rozumiejąc, że żeby nauczyć się zrobić biszkopt niezbęne jest parę nieudanych gniotów.

Gniota to akurat właśnie zrobiłam kolejnego.
Co do innych rad aby nauczyć się żyć samemu to jest dla mnie żadna rada bo to umiem I robię od 25 lat.
To już bardziej byłoby wskazane żyć i nauczyć się żyć z kimś. Tylko do tego celu "potrzeba"kogos realnego a nie tylko gadania o tym i teoretyzowania. A że zdarzają mi się albo znajomości z rozsadku-ktore odpalam, albo  trafiam na Pana "pogadam, poflirtuje  pozawracam głowę, bo mi się nudzi" co wychodzi po czasie, to szlu nie ma.
Żonatych pomijam, bo znam dużo fajnych, ale ich skreślam od razu.
Co do tematu wątku, czyli wartości I zasługiwania myślę, że nie musze tego robić. Albo.mnoe ktoś bierze taką jaką jestem albo nie bierze. Przecież nie będę udawać kogoś innego.

Piszesz o tym facecie, gdzie nie zrobilas kompletnie nic, nawet nie zaproponowalas kawy bo z marszu uznalas ze jest niezainteresowany? Ross no prosze Cie ... Ty sie ciagle sama sabotujesz i przez takie cos jestes niestety sama.

189

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:

Problem w tym, że osoba, która nie widzi wartości w sobie, nie wygeneruje tego by ktos widziala wartość w niej. Jeżeli sama się nie szanujesz i nie cenisz, to wiecznie będziesz sie podkladać drugiemu czlowiekowi by tylko z Tobą był, a to, uwierz mi, szacunku nie rodzi.

Twój przepis na biszkopt to nie szukanie na silę kolejnego chlopa, ale nauczenie się stawiania granic, akceptowania tego, że masz prawo do przyjemności i wlasnych opinii oraz zaprzestanie pogonii za perfekcjonizmem we wszystkim.

Właśnie to robię.
Ostatnia znajomosc-kiedys już bym była coraz bardziej zaangazowana( choć tak naprawdę nie ma w co) I bym płakała, że facet mnie nie chce, a może i nawet starałabym się mu przypodobac, aby jednak mnie zechciał. A tym razem zaciekawiłam się nim, ale nie zauroczyła i nie zakochała, trochę mi szkoda, ale przecież nie przeskoczę samej siebie.
I tak cud, że nie poplyelam dalej, no no, jestem pełna podziwu dla samej siebie.

190

Odp: Wasza wartosc
KoloroweSny napisał/a:
rossanka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Ross, bo rady są tylko dobre jeżeli się je stusuje w życiu. Samo czytanie czyis mundrości nie czyni cudów. To tak jakby wertować dziesiątki ksiażek kucharskich, nawet najlepszych, bez postawienia kroku w kuchni. Świetna kucharką się od tego nie staniesz.

Tylko, że Ty, tak metaforycznie, boisz sie zrobić zakalec, więc jedynie poprzestajesz na gapieniu się w przepis na ciasto, kompletnie nie rozumiejąc, że żeby nauczyć się zrobić biszkopt niezbęne jest parę nieudanych gniotów.

Gniota to akurat właśnie zrobiłam kolejnego.
Co do innych rad aby nauczyć się żyć samemu to jest dla mnie żadna rada bo to umiem I robię od 25 lat.
To już bardziej byłoby wskazane żyć i nauczyć się żyć z kimś. Tylko do tego celu "potrzeba"kogos realnego a nie tylko gadania o tym i teoretyzowania. A że zdarzają mi się albo znajomości z rozsadku-ktore odpalam, albo  trafiam na Pana "pogadam, poflirtuje  pozawracam głowę, bo mi się nudzi" co wychodzi po czasie, to szlu nie ma.
Żonatych pomijam, bo znam dużo fajnych, ale ich skreślam od razu.
Co do tematu wątku, czyli wartości I zasługiwania myślę, że nie musze tego robić. Albo.mnoe ktoś bierze taką jaką jestem albo nie bierze. Przecież nie będę udawać kogoś innego.

Piszesz o tym facecie, gdzie nie zrobilas kompletnie nic, nawet nie zaproponowalas kawy bo z marszu uznalas ze jest niezainteresowany? Ross no prosze Cie ... Ty sie ciagle sama sabotujesz i przez takie cos jestes niestety sama.

Jakby był zainteresowany to sam by kawę już dawno zaproponował. To nie jest nieśmiały i zahukany facet.

191

Odp: Wasza wartosc

Idź na tą randkę i zobacz co będzię... i na litość boską przestań się użalać 10 kolejnych lat.

192

Odp: Wasza wartosc
Harvey napisał/a:

Idź na tą randkę i zobacz co będzię... i na litość boską przestań się użalać 10 kolejnych lat.

Duch sie pojawił big_smile big_smile
Randki nie będzie. Chłop niezainteresowany.

193

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
Harvey napisał/a:

Idź na tą randkę i zobacz co będzię... i na litość boską przestań się użalać 10 kolejnych lat.

Duch sie pojawił big_smile big_smile
Randki nie będzie. Chłop niezainteresowany.

Oj tam duch, czasu nie miałem tongue

To uj mu w d*pę i tyle w temacie smile

A czemu nie zainteresowany? tongue

194

Odp: Wasza wartosc
Harvey napisał/a:
rossanka napisał/a:
Harvey napisał/a:

Idź na tą randkę i zobacz co będzię... i na litość boską przestań się użalać 10 kolejnych lat.

Duch sie pojawił big_smile big_smile
Randki nie będzie. Chłop niezainteresowany.

A czemu nie zainteresowany? tongue

Nie mam pojęcia. Za chłopem nie trafisz.
A ty co, spotykasz się z jakąś, coś się zmieniło?

195

Odp: Wasza wartosc

Właściwie to wniosek, że jest niezainteresowany, jest wzięty znikąd. Bo właśnie mogło być odwrotnie - czekał na Twój ruch. Czy to takie nieprawdopodobne?

No cóż, skoro niezainteresowany, to chyba ma do tego prawo...

Posty [ 131 do 195 z 697 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Wasza wartosc

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026