netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Wasza wartosc

696 odpowiedzi32 451 wyświetleńzałożony przez rossanka, 03.09.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Wasza wartosc

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 697 ]

66

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
Alika_ napisał/a:
rossanka napisał/a:

Tu wpływa na moją ocenę otoczenie, panna to wg nich ktoś kto ma ciężki charakter albo problemy psychicznie  wygórowane oczekiwania, albo karierowiczka czy egoistka-jednym słowem nic pozytywnego.
.

To moze warto zmienic otoczenie. Rozumiem, ze nie zawsze sie da, albo nie jest to takie proste, bo np masz takie osoby w pracy, ale na zycie towarzyskie poza pracowe juz masz wpływ. Nie wierze, ze masz wokol siebie wyłacznie osoby, ktore źle Cie oceniaja. Moze nie widzisz tych pozytywnych?

To mam pytanie do Ciebie i innych forumowiczów.
Jakie macie skojarzenie, pierwsze skojarzenie, co myślicie o osobie, która ma 45 lat, nie ma męża, nigdy nie miała i nie ma dzieci?
Napiszcie pierwsze skojarzenie.

Ja nie mam żadnych skojarzeń, liczy się człowiek.

67

Odp: Wasza wartosc

Ciężko mówić o skojazeniach, bo najpierw się powinno człowieka poznać zamiast wyrokować na podstawie wieku czy stanu cywilnego lub dzietności..

68

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
Alika_ napisał/a:
rossanka napisał/a:

Tu wpływa na moją ocenę otoczenie, panna to wg nich ktoś kto ma ciężki charakter albo problemy psychicznie  wygórowane oczekiwania, albo karierowiczka czy egoistka-jednym słowem nic pozytywnego.
.

To moze warto zmienic otoczenie. Rozumiem, ze nie zawsze sie da, albo nie jest to takie proste, bo np masz takie osoby w pracy, ale na zycie towarzyskie poza pracowe juz masz wpływ. Nie wierze, ze masz wokol siebie wyłacznie osoby, ktore źle Cie oceniaja. Moze nie widzisz tych pozytywnych?

To mam pytanie do Ciebie i innych forumowiczów.
Jakie macie skojarzenie, pierwsze skojarzenie, co myślicie o osobie, która ma 45 lat, nie ma męża, nigdy nie miała i nie ma dzieci?
Napiszcie pierwsze skojarzenie.

Że uciekła z zakonu wink

69

Odp: Wasza wartosc

Nikt nie ma napisane na czole, że ma dzieci albo nie i czy jest w związku czy nie.

70

Odp: Wasza wartosc
bagienni_k napisał/a:

Ciężko mówić o skojazeniach, bo najpierw się powinno człowieka poznać zamiast wyrokować na podstawie wieku czy stanu cywilnego lub dzietności..

Widzę to podobnie. To, co kto sobą reprezentuje, jakim jest czlowiekiem, wychodzi dopiero przy bliższym poznaniu takiej osoby.

71 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-08 12:41:01)

Odp: Wasza wartosc

Nie chodziło mi o kulturalne i wymijające wypowiedzi, ale dziękuję

Chodziło mi o pierwsze skojarzenie.
W Australii też pewnie mało kto był, a może napisać skojarzenia:
Australia-gorąco, kangury, surferzy i pożary buszu.
45 latka bez męża i dzieci-..........

72

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:

Nie chodziło mi o kulturalne i wymijające wypowiedzi, ale dziękuję

Chodziło mi o pierwsze skojarzenie.
W Australii też pewnie mało kto był, a może napisać skojarzenia:
Australia-gorąco, kangury, surferzy i pożary buszu.
45 latka bez męża i dzieci-..........

... kobieta.

73

Odp: Wasza wartosc
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:

Nie chodziło mi o kulturalne i wymijające wypowiedzi, ale dziękuję

Chodziło mi o pierwsze skojarzenie.
W Australii też pewnie mało kto był, a może napisać skojarzenia:
Australia-gorąco, kangury, surferzy i pożary buszu.
45 latka bez męża i dzieci-..........

... kobieta.

Ale jaka?

NIE  zdarzyło się komuś, że słyszał opowieść w stylu, że znajomy był w urzędzie i tam była niemiła urzędniczka, a gdy dowiedział się, że samotna to skwitoelwane było,a to stara panna, dlatego taka wredna.
Albo nauczycielka-jak złośliwe babsko, to tłoczone jest tym,że stara panna
Na forum samotne kobiety wyiewane są, że pewnie mieszkają z pieskiem czy kotkiem, jakby rodziny z dziećmi nie mialy piesków i kotków.

74

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:

Nie chodziło mi o kulturalne i wymijające wypowiedzi, ale dziękuję

Chodziło mi o pierwsze skojarzenie.
W Australii też pewnie mało kto był, a może napisać skojarzenia:
Australia-gorąco, kangury, surferzy i pożary buszu.
45 latka bez męża i dzieci-..........

... kobieta.

Ale jaka?
.

Singielka. A co więcej, to juz zalezy od dalszych obserwacji smile

75 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-08 13:05:10)

Odp: Wasza wartosc
Alika_ napisał/a:
rossanka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

... kobieta.

Ale jaka?
.

Singielka. A co więcej, to juz zalezy od dalszych obserwacji smile

Nie pytam o dalsze obserwacje, że trzeba kogoś bardziej poznać, ale o pierwsze skojarzenia. Samotna, singielka, stara panna czyli kto?
Czarownica z kotem
Brzydula
Korposzczurzyca
Księżniczka
Stara panna
Wredny charakter
Ofiara losu

76

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:

(...) pierwsze skojarzenia. Samotna, singielka, stara panna czyli kto? (...)

Bez zobowiązań. Wolna.

77

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:

Nie chodziło mi o kulturalne i wymijające wypowiedzi, ale dziękuję

Chodziło mi o pierwsze skojarzenie.
W Australii też pewnie mało kto był, a może napisać skojarzenia:
Australia-gorąco, kangury, surferzy i pożary buszu.
45 latka bez męża i dzieci-..........

... kobieta.

Ale jaka?

NIE  zdarzyło się komuś, że słyszał opowieść w stylu, że znajomy był w urzędzie i tam była niemiła urzędniczka, a gdy dowiedział się, że samotna to skwitoelwane było,a to stara panna, dlatego taka wredna.
Albo nauczycielka-jak złośliwe babsko, to tłoczone jest tym,że stara panna
Na forum samotne kobiety wyiewane są, że pewnie mieszkają z pieskiem czy kotkiem, jakby rodziny z dziećmi nie mialy piesków i kotków.

Dokładnie takie skojarzenie: Kobieta, ale jaka?
Nie, no bez przesady utarte sformułowania mają tylko pejoratywne znaczenie i nie oznaczają konkretnej osoby. Jak słyszysz na ulicy K. to już wbijasz sobie do głowy, że to o tobie? Kto tak powiedział, ty czarownico kogo miał na myśli, że ktoś taki jest czy złośliwie chciał podkreślić złe cechy u kogoś?
A twoje skojarzenia Rossanko, jakie są?

78

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:

Z diagnozą musiałabyś znać mnie na żywo. To co tu pisze to z 10 procent mize, a i tak kluczowych i najważniejszych rzeczy tu nie napisałam.
Faktem jest tylko, że unikam konfliktowych sytuacji i mam skłonność do wycofywania się. Mize nawet za wcześnie. Tylko co to da, wiele osób niekoniecznie zaburzonych szybko się wycofuje i unika konfliktów.

Osobowość unikająca:
https://psychoterapiacotam.pl/osobowosc … -leczenie/

Poczytaj: "Osobowość unikająca a miłość"

Nic niezwykłego, ale opisuje "kilka" Twoich cech.

Poszukaj ciekawej grupy w okolicy, pochodź 3 miesiące.

PS. 45 latka bez męża i dzieci-.......... - pierwsze skojarzenie: to jest smutne

79

Odp: Wasza wartosc

Kobieta po czterdziestce, bez dzieci i męża? No, wolna, singielka.

Nie mam w zwyczaju oceniać ludzi na podstawie statusu matrymonialnego czy potomstwa, bo generalnie uprzedzeń nie mam. Wolę poznawać ludzi jako osoby, a nie jakieś chodzące klisze czegoś.

Uwierz mi, większość wcale Cie nie ocenia, bo są skupieni na wlasnym zyciu, a nie na zastanawianiu się jak Cię zdisować.

80

Odp: Wasza wartosc
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

... kobieta.

Ale jaka?

NIE  zdarzyło się komuś, że słyszał opowieść w stylu, że znajomy był w urzędzie i tam była niemiła urzędniczka, a gdy dowiedział się, że samotna to skwitoelwane było,a to stara panna, dlatego taka wredna.
Albo nauczycielka-jak złośliwe babsko, to tłoczone jest tym,że stara panna
Na forum samotne kobiety wyiewane są, że pewnie mieszkają z pieskiem czy kotkiem, jakby rodziny z dziećmi nie mialy piesków i kotków.

Dokładnie takie skojarzenie: Kobieta, ale jaka?
Nie, no bez przesady utarte sformułowania mają tylko pejoratywne znaczenie i nie oznaczają konkretnej osoby. Jak słyszysz na ulicy K. to już wbijasz sobie do głowy, że to o tobie? Kto tak powiedział, ty czarownico kogo miał na myśli, że ktoś taki jest czy złośliwie chciał podkreślić złe cechy u kogoś?
A twoje skojarzenia Rossanko, jakie są?

Takie jak słyszałam od ludzi, że biedaczka nie ułożyla sobie życia i pewnie płacze co noc w poduszkę.
Co jest prawdą, bo pamiętam najwięcej łez wylałam jak byłam sama w czasach nastolatki i wczesnej 20ki. Miałam 21 lat i był okres, że codziennie płakałam, że jestem sama. To trwali pół roku, hskos tak w środku studiów było. Pamiętam, że nigdy później już tyle nue płakałam.

Ludzie moga też myśleć, że kobieta ma wredny charakter i żaden z nią nie wytrzymał.

81

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:

Kobieta po czterdziestce, bez dzieci i męża? No, wolna, singielka.

Nie mam w zwyczaju oceniać ludzi na podstawie statusu matrymonialnego czy potomstwa, bo generalnie uprzedzeń nie mam. Wolę poznawać ludzi jako osoby, a nie jakieś chodzące klisze czegoś.

Uwierz mi, większość wcale Cie nie ocenia, bo są skupieni na wlasnym zyciu, a nie na zastanawianiu się jak Cię zdisować.

Ocenia, zobacz na forum. Nawet Twoja diagnoza to ocena
Wpisów na przestrzeni la,t  że powinnam kota kupic( albo inne singielki, bo do nich też panowie pisali) , nie zliczę.
Akurat kotów to ma teraz dużo małżeństw z dziećmi, widzę po znajomych.

82

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Kobieta po czterdziestce, bez dzieci i męża? No, wolna, singielka.

Nie mam w zwyczaju oceniać ludzi na podstawie statusu matrymonialnego czy potomstwa, bo generalnie uprzedzeń nie mam. Wolę poznawać ludzi jako osoby, a nie jakieś chodzące klisze czegoś.

Uwierz mi, większość wcale Cie nie ocenia, bo są skupieni na wlasnym zyciu, a nie na zastanawianiu się jak Cię zdisować.

Ocenia, zobacz na forum. Nawet Twoja diagnoza to ocena
Wpisów na przestrzeni la,t  że powinnam kota kupic( albo inne singielki, bo do nich też panowie pisali) , nie zliczę.
Akurat kotów to ma teraz dużo małżeństw z dziećmi, widzę po znajomych.

Nawet jeśli ocenia, to co Cię taka ocena obchodzi?

83

Odp: Wasza wartosc

Rossanka

,, rossanka napisał/a:
To mam pytanie do Ciebie i innych forumowiczów.
Jakie macie skojarzenie, pierwsze skojarzenie, co myślicie o osobie, która ma 45 lat, nie ma męża, nigdy nie miała i nie ma dzieci?
Napiszcie pierwsze skojarzenie."

Ja nie mam żadnych, bo patrząc na osobę interesuje mnie to co widzę i jak odbieram jej sposób bycia. Wyłącznie

Ale Tobie  nie o to chodzi
Więc łącząc to co ja widzę ,a to co chcesz żebym widziała pomyślę w zalżności tego co napisałam wyżej
Rossanka jest sama
Lub
Rossanka jest samotna
A to dwie różne rzeczy

Nie rozumiem też tego ze mając,, żal" do ludzi którzy Cię,, szufladkują tak BARDZO przejmujesz ich tok rozumowania

84

Odp: Wasza wartosc
wrzosiec napisał/a:

Rossanka

,, rossanka napisał/a:
To mam pytanie do Ciebie i innych forumowiczów.
Jakie macie skojarzenie, pierwsze skojarzenie, co myślicie o osobie, która ma 45 lat, nie ma męża, nigdy nie miała i nie ma dzieci?
Napiszcie pierwsze skojarzenie."

Ja nie mam żadnych, bo patrząc na osobę interesuje mnie to co widzę i jak odbieram jej sposób bycia. Wyłącznie

Ale Tobie  nie o to chodzi
Więc łącząc to co ja widzę ,a to co chcesz żebym widziała pomyślę w zalżności tego co napisałam wyżej
Rossanka jest sama
Lub
Rossanka jest samotna
A to dwie różne rzeczy

Nie rozumiem też tego ze mając,, żal" do ludzi którzy Cię,, szufladkują tak BARDZO przejmujesz ich tok rozumowania

Dobrze. Na przykład na forum ktoś anonimowy, bo orzeciez Cię nie zba pisze ci, że już się starzejesz, smierdzi Ci z ust, kup sobie kota, bo będziesz płakać w poduszkę, jesteś zbyt roszczeniowa, szukasz księcia z bajki, nie masz szans u rowiesnikow, nie ułożyłaś sonie życia, obniż wymagania-sluchav tych wpisów, przejmować się nimi czy robić swoje?

85 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-08 17:19:55)

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
wrzosiec napisał/a:

Rossanka

,, rossanka napisał/a:
To mam pytanie do Ciebie i innych forumowiczów.
Jakie macie skojarzenie, pierwsze skojarzenie, co myślicie o osobie, która ma 45 lat, nie ma męża, nigdy nie miała i nie ma dzieci?
Napiszcie pierwsze skojarzenie."

Ja nie mam żadnych, bo patrząc na osobę interesuje mnie to co widzę i jak odbieram jej sposób bycia. Wyłącznie

Ale Tobie  nie o to chodzi
Więc łącząc to co ja widzę ,a to co chcesz żebym widziała pomyślę w zalżności tego co napisałam wyżej
Rossanka jest sama
Lub
Rossanka jest samotna
A to dwie różne rzeczy

Nie rozumiem też tego ze mając,, żal" do ludzi którzy Cię,, szufladkują tak BARDZO przejmujesz ich tok rozumowania

Dobrze. Na przykład na forum ktoś anonimowy, bo orzeciez Cię nie zba pisze ci, że już się starzejesz, smierdzi Ci z ust, kup sobie kota, bo będziesz płakać w poduszkę, jesteś zbyt roszczeniowa, szukasz księcia z bajki, nie masz szans u rowiesnikow, nie ułożyłaś sonie życia, obniż wymagania-sluchav tych wpisów, przejmować się nimi czy robić swoje?

Ty chyba nie pytasz na poważnie?
Sama musisz umieć ocenić siebie i swoje postępowanie krytyczniej. Możliwe że jest w nim coś do zmiany, w samej postawie, zachowaniu ale też musisz rozumieć że na wiele rzeczy wpływu w życiu nie masz.

Natomiast nikt Ci jednoznacznie nie odpowie dlaczego do tej pory nie spotkałaś mężczyzny z którym mogłabyś spróbować ułożyć sobie życie.

86 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-09-08 18:48:00)

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
wrzosiec napisał/a:

Rossanka

,, rossanka napisał/a:
To mam pytanie do Ciebie i innych forumowiczów.
Jakie macie skojarzenie, pierwsze skojarzenie, co myślicie o osobie, która ma 45 lat, nie ma męża, nigdy nie miała i nie ma dzieci?
Napiszcie pierwsze skojarzenie."

Ja nie mam żadnych, bo patrząc na osobę interesuje mnie to co widzę i jak odbieram jej sposób bycia. Wyłącznie

Ale Tobie  nie o to chodzi
Więc łącząc to co ja widzę ,a to co chcesz żebym widziała pomyślę w zalżności tego co napisałam wyżej
Rossanka jest sama
Lub
Rossanka jest samotna
A to dwie różne rzeczy

Nie rozumiem też tego ze mając,, żal" do ludzi którzy Cię,, szufladkują tak BARDZO przejmujesz ich tok rozumowania

Dobrze. Na przykład na forum ktoś anonimowy, bo orzeciez Cię nie zba pisze ci, że już się starzejesz, smierdzi Ci z ust, kup sobie kota, bo będziesz płakać w poduszkę, jesteś zbyt roszczeniowa, szukasz księcia z bajki, nie masz szans u rowiesnikow, nie ułożyłaś sonie życia, obniż wymagania-sluchav tych wpisów, przejmować się nimi czy robić swoje?

Oj, Rossanka, a ty dalej swoje.  Każdy się kiedyś zestarzeje, umrze. Singielka ma masę  wolnego czasu i może robić  co tylko chce tylko musi mieć pomysł.  Jeśli jest priorytetem jest poszukanie partnera, to niech szuka póki nie znajdzie. Ktoś znalazł ciekawy wywiad z  Katarzyną Miller na ten temat.Pewnie cytałaś?https://ohme.pl/lifestyle/katarzyna-miller-jak-znalezc-faceta-porady/  Tylko,że co innego teoria, a co innego praktyka.

87 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2022-09-08 21:18:22)

Odp: Wasza wartosc

.

88 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2022-09-08 19:12:55)

Odp: Wasza wartosc

.

89 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2022-09-08 21:20:38)

Odp: Wasza wartosc

Cd
Rossanka

A niby czemu miałabym się przejmować tym co pisze,, ktoś kto przecież mnie nie zna"??
Nie jest ważne co kto mówi, pisze, nawet jeżeli cię zna.
Ważne jest co ty z tym zrobisz, jak to na Ciebie wpływa, jak reagujesz zarówno na dobre jak i złe wiadomości.
To coś o Tobie mówi a nie to czy jesteś sama.

90

Odp: Wasza wartosc

Gdyby powiedział mi coś takiego przyjaciel lub osoba, której ufam i czuję się bezpiecznie w jej towarzystwie to mogłabym poczuć przykrość. Ale tu na forum nie ma takiej osoby, więc pewnie zastanowiłabym się w jakim kontekście ktoś skierował do mnie taki tekst i czy na pewno to było do mnie czy po prostu chciał sobie ulżyć.

Potrzeba bliskości, ktoś poruszał ten temat... Owszem każdy tego potrzebuje, ale można to trochę oswoić posiadając zwierzaka. Zaraz usłyszę, że nie to samo, ale mając takiego towarzysza spełniamy takie potrzeby jak bycie użytecznym, odpowiedzialnym za inne życie, mamy sens wstawać każdego dnia rano, zapewnić mu dobre życie, a przytulanie i głaskanie rozładowuje napięcie. Przyznam, że nie zawsze jest to wygodne, ale śpiąc z psem - jego ciepło i oddech są budujące. A kiedy powiedzmy adoptujesz zwierzę czujesz się lepiej bo masz poczucie sprawczości. Polecam... On nie odpowie na żadne pytanie, ani go nie zada, ale zawsze cierpliwie wysłucha. Ja akurat nie wyobrażam sobie życia bez zwierząt i może dlatego uważam, że moje życie ma taką samą wartość jak każdej innej kobiety, czy ma faceta czy go nie ma. Dzisiaj koleżanka z pracy, też zwierzolub powiedziała, że faceta można się pozbyć, ale psa nie - po jakiejś kłótni o to ile wydaje na zwierzaka. I to w każdym kontekście jest prawdą.

91 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-09-08 19:31:15)

Odp: Wasza wartosc
wrzosiec napisał/a:

Rossanka

,, Dobrze. Na przykład na forum ktoś anonimowy, bo orzeciez Cię nie zba pisze ci, że już się starzejesz, smierdzi Ci z ust, kup sobie kota, bo będziesz płakać w poduszkę, jesteś zbyt roszczeniowa, szukasz księcia z bajki, nie masz szans u rowiesnikow, nie ułożyłaś sonie życia, obniż wymagania-sluchav tych wpisów, przejmować się nimi czy robić swoje?"

Mogłabyś korzystać z BBCode po prawej  u góry przy cytatach?

92

Odp: Wasza wartosc
LenaLu napisał/a:

Potrzeba bliskości, ktoś poruszał ten temat... Owszem każdy tego potrzebuje, ale można to trochę oswoić posiadając zwierzaka.

Tylko też nie każdy może sobie pozwolić na zwierzaka. Np. jak ktoś wynajmuje mieszkanie, to bardzo często są zakazy posiadania zwierząt.


I może taka propozycja byłaby ok dla kogoś kto jest np. świeżo po zerwaniu. Ale jeśli ktoś nigdy nie był w związku albo bardzo dawno temu, to wątpię, żeby jakiś zwierzak pomógł.

93

Odp: Wasza wartosc
LenaLu napisał/a:

Gdyby powiedział mi coś takiego przyjaciel lub osoba, której ufam i czuję się bezpiecznie w jej towarzystwie to mogłabym poczuć przykrość. Ale tu na forum nie ma takiej osoby, więc pewnie zastanowiłabym się w jakim kontekście ktoś skierował do mnie taki tekst i czy na pewno to było do mnie czy po prostu chciał sobie ulżyć.
Przyznam, że nie zawsze jest to wygodne, ale śpiąc z psem - jego ciepło i oddech są budujące. A kiedy powiedzmy adoptujesz zwierzę czujesz się lepiej bo masz poczucie sprawczości. Polecam... On nie odpowie na żadne pytanie, ani go nie zada, ale zawsze cierpliwie wysłucha. Ja akurat nie wyobrażam sobie życia bez zwierząt i może dlatego uważam, że moje życie ma taką samą wartość jak każdej innej kobiety, czy ma faceta czy go nie ma. Dzisiaj koleżanka z pracy, też zwierzolub powiedziała, że faceta można się pozbyć, ale psa nie - po jakiejś kłótni o to ile wydaje na zwierzaka. I to w każdym kontekście jest prawdą.

Nie każdy jest stworzony  do utrzymywania i opieki nad psem. Zgodzę się, że lepiej mieć zwierzaka do końca. Jest to decyzja  na całe psie życie. Ile to się słyszy jak się właściciele znęcają nad czworonogami.

94

Odp: Wasza wartosc

W mojej ocenie nic nabytego nie określa wartości człowieka - ani wykształcenie, ani pieniądze, ani stanowisko czy władza. Naszą wartością jest miara naszego człowieczeństwa i dobroci. Staram się nie porównywać do innych ludzi, a raczej do siebie z przeszłości. Gardzę podłością i złem. Zazdroszczę w zdrowy sposób mądrości i miłości.

95

Odp: Wasza wartosc

Również samoocena leży i kwiczy przez fakt bycia solo. To normalne, że gdy nie jesteśmy w związku lub nie założyliśmy rodziny włączają się nam chore myśli "co ze mną nie tak!?" Ale odpowiedź jest jedna - nic albo coś i trzeba być w tej kwestii obiektywnym ☝️

96 Ostatnio edytowany przez LenaLu (2022-09-08 20:16:25)

Odp: Wasza wartosc

Nie lubię stwierdzenia, że nie każdy może pozwolić sobie na zwierzaka bo w mojej głowie to brzmi - nie każdy może pozwolić sobie na dziecko lub drugą osobę w życiu, a jest jak jest wink A jeśli czegoś bardzo potrzebujesz to zawsze znajdziesz sposób.

Ale to nie wątek o tym. Widzę, że tu jedyną skalą wartościowania ludzi jest fakt czy mają kogoś czy nie. To nie zarzut tylko przykro się to czyta. Dużo smutku i rozgoryczenia, które rozumiem i chyba naprawdę jestem ostatnią osobą, która powinna się tu wypowiadać. Ale to my projektujemy emocje i zdarzenia na zewnątrz a nie na odwrót i albo zaczniemy choć trochę lubić to życie i siebie, albo będziemy powoli umierać z żalu i tkwieniu w przeszłości i idealizowanej przyszłości.

97 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-09-08 20:34:49)

Odp: Wasza wartosc
LenaLu napisał/a:

NWidzę, że tu jedyną skalą wartościowania ludzi jest fakt czy mają kogoś czy nie. To nie zarzut tylko przykro się to czyta. Dużo smutku i rozgoryczenia, które rozumiem i chyba naprawdę jestem ostatnią osobą, która powinna się tu wypowiadać. Ale to my projektujemy emocje i zdarzenia na zewnątrz a nie na odwrót i albo zaczniemy choć trochę lubić to życie i siebie, albo będziemy powoli umierać z żalu i tkwieniu w przeszłości i idealizowanej przyszłości.

Ależ  ja nie wartościuję kobiet według tego czy jest singielką czy nie.  Partnera się nie ma  tylko jest z nim, a to różnica.. Nikt nie jest na wyłączność.Czy ja nie posiadając psa, będę w oczach ludzi tą gorszą nieczułą egoistką? Też nie można tak  myśleć.

98

Odp: Wasza wartosc
LenaLu napisał/a:

Ale to my projektujemy emocje i zdarzenia na zewnątrz a nie na odwrót i albo zaczniemy choć trochę lubić to życie i siebie, albo będziemy powoli umierać z żalu i tkwieniu w przeszłości i idealizowanej przyszłości.

Lena, jasne, tylko że do czasu. No po prostu nie da się w takim podejściu wytrwać naście lat... Może przez parę lat jest to spoko, ale uwierz mi, po jakimś czasie mocno siądzie na psychę.

99 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2022-09-08 22:18:03)

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
Alika_ napisał/a:
rossanka napisał/a:

Moze , ze bycie w związku toi jednak najważniejsza rzecz dla człowieka, byżyć w parze.

Byc moze, ale jednak u Ciebie chyba jest tak, ze uzalezniasz swoją wartosc od tego, czy jestes w związku,  czy masz rodzine.
Prawdopodobnie tez porownujesz sie tez z innym (na swoją niekorzysc), i przez to czujesz sie gorzej.

Kim jest dla Ciebie singielka? Kimś gorszym? Dla mnie osobiscie nie. Widze osobę, ktora inaczej sie w zyciu realizuje po prostu. A jak Ty o tym myslisz, tak szczerze?

Myślę, że singielka jest sama bo:
Albo tak się jej ułożyło, chciała być z kimś ale nie wyszło, albo była w związku który się skończył, albo chce żec sama, nie widzi się jako żona czy matka(chociaż bardziej rzadko się z rym spotykam).
Tu wpływa na moją ocenę otoczenie, panna to wg nich ktoś kto ma ciężki charakter albo problemy psychicznie  wygórowane oczekiwania, albo karierowiczka czy egoistka-jednym słowem nic pozytywnego.
Dużo osób, mężatek tak uważa. A te, które nie to współczują  widzę jak patrzą moje dzieciate koleżanki, gdy im się np skarzylam, że żałuje że nie mam rodziny'cos tam pocieszały i patrzyły ze współczuciem, nie mogłam tego znieść.

Rossanko jeżeli ktoś się skarży, żałuje  że czegoś mu brakuje to czemu Cię dziwi najnormalniejsza reakcja/ pocieszenie i współczucie/ i to aż tak że  nie możesz tego znieść
Jest akcja jest reakcja
Mnie dziwi/dziwią Twoje reakcje , interpretacje .
Mam wrażenie ze największym Twoim wrogiem jest Rossanka
Przyklejasz łatki ,
Wyżej zapytano  ,, kim dla ciebie jest singielka"
A ty szukasz w odpowiedzi  przyczyny dla której ktoś jest sam.
Po co?
Ktoś jest sam, ktoś ma męża alkoholika, ktoś pracoholika, ktoś żonę bałaganiarę, a ktos adoptował dzieci. No i co ?ważny jest,, ktoś"
Wszystkich tak analizujesz czy tylko singli?

100

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Uwierz mi, większość wcale Cie nie ocenia, bo są skupieni na wlasnym zyciu, a nie na zastanawianiu się jak Cię zdisować.

Ocenia, zobacz na forum. Nawet Twoja diagnoza to ocena
.

A z tym to sie nie zgodzę. Nie kazda informacja (zwrotna) na Twoj temat to ocena. Czasem moze to byc obserwacja, opis, sygnał, to jak ktos Cie odbiera. T Ty od razu traktujesz to jako ocenę, wartosciowanie. Sam pisalas tu o swojej nerwicy, czy depresji, a gdy juz ktos inny to napisze, to czujesz sie oceniana.
Chyba potrzebowałabys troche więcej dystansu do siebie.

101

Odp: Wasza wartosc
Alika_ napisał/a:
rossanka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Uwierz mi, większość wcale Cie nie ocenia, bo są skupieni na wlasnym zyciu, a nie na zastanawianiu się jak Cię zdisować.

Ocenia, zobacz na forum. Nawet Twoja diagnoza to ocena
.

A z tym to sie nie zgodzę. Nie kazda informacja (zwrotna) na Twoj temat to ocena. Czasem moze to byc obserwacja, opis, sygnał, to jak ktos Cie odbiera. T Ty od razu traktujesz to jako ocenę, wartosciowanie. Sam pisalas tu o swojej nerwicy, czy depresji, a gdy juz ktos inny to napisze, to czujesz sie oceniana.
Chyba potrzebowałabys troche więcej dystansu do siebie.

O to mi właśnie chodziło. Jeżeli ktoś ciągle opowiada o tym jak nie potrafiłby się nie zgodzić z partnerem, to stwierdzenie, że unika konfliktów jest stwierdzeniem faktu, a nie moralną ocena takiego zachowania.

Mnie się wydaje, że Rossanka projektuje na innych ludzi to, co sama o sobie myśli.

102

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:

Mnie się wydaje, że Rossanka projektuje na innych ludzi to, co sama o sobie myśli.

Pewnie tak właśnie jest.

Sama uważa, że nie jest w związku, bo jest gorsza i dlatego dotykają ją wypowiedzi o nieszczęśliwych starych pannach.

Taki przykład: co i rusz jakiś pajac na forum próbuje mi wmówić, że nie mam dzieci, bo na bank nikt mnie nie chciał albo że przegapiłam moment i na pewno teraz płaczę w poduszkę. Ale jak ma mnie to jakkolwiek dotknąć skoro ja jestem kurewsko przeszczęśliwa, że nie mam dzieci big_smile a na matki patrzę ze współczuciem.
Psy szczekają, karawana jedzie dalej.

103

Odp: Wasza wartosc
Alika_ napisał/a:
rossanka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Uwierz mi, większość wcale Cie nie ocenia, bo są skupieni na wlasnym zyciu, a nie na zastanawianiu się jak Cię zdisować.

Ocenia, zobacz na forum. Nawet Twoja diagnoza to ocena
.

A z tym to sie nie zgodzę. Nie kazda informacja (zwrotna) na Twoj temat to ocena. Czasem moze to byc obserwacja, opis, sygnał, to jak ktos Cie odbiera. T Ty od razu traktujesz to jako ocenę, wartosciowanie. Sam pisalas tu o swojej nerwicy, czy depresji, a gdy juz ktos inny to napisze, to czujesz sie oceniana.
Chyba potrzebowałabys troche więcej dystansu do siebie.

Nic takiego nie pisałam. Miałam zdiagnozowaną nerwice.
Co do oceny związkowej to tak jest. Nezczyzni piszą tu, że pewnie jestem zbyt wybredna, czy szukam księcia, czyli to musi być prawda? Co prawda na oczy mnie nie widzieli, nie przebywali ze mną nawet 5 minut, a piszą coś w tym stylu. Forum daje złudne wyobrażenia. I orzeciez tu nie pisze się wszystkiego, przez co oceny są nietrafione bo wystawiane na podstawie tego, co ktoś napisze, a skoro nie pisze wszystkiego to i ocena nie może być trafna.

104 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2022-09-09 10:56:59)

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:

(...) Mnie się wydaje, że Rossanka projektuje na innych ludzi to, co sama o sobie myśli.

Dlatego, z takim uporem odrzuca inny sposób myślenia a szuka potwierdzenia swego, także o sobie. I jeśli nie zdecyduje się (a od dawna wszystko wskazuje na to, że tak będzie) na zakwestionowanie tego, co myśli, to tkwić będzie w tym - z pozoru - szkodliwym dla niej matrixie.



***
A propos tematu wątku. smile
Moja wartość wzrosła w mych oczach od czasu, gdy... polubiłam siebie, pozwoliłam sobie na "miękki brzuszek" i przestałam być zależna od opinii innych na mój temat.

105 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2022-09-09 10:57:26)

Odp: Wasza wartosc
M!ri napisał/a:

Sama uważa, że nie jest w związku, bo jest gorsza i dlatego dotykają ją wypowiedzi o nieszczęśliwych starych pannach.

Taki przykład: co i rusz jakiś pajac na forum próbuje mi wmówić, że nie mam dzieci, bo na bank nikt mnie nie chciał albo że przegapiłam moment i na pewno teraz płaczę w poduszkę. Ale jak ma mnie to jakkolwiek dotknąć skoro ja jestem kurewsko przeszczęśliwa, że nie mam dzieci big_smile a na matki patrzę ze współczuciem.
Psy szczekają, karawana jedzie dalej.

Zgodzę się z tym. Jeżeli ktoś sam o sobie myśli, że jest gorszy, niewarty istnienia, tylko dlatego, że nie jest w związku, to będzie brał do siebie nawet absolutnie niewinnie rzucane pytania o męża jako przytyk i zniewagę adresowaną do niego. Bo wlaśnie projektuje własne kompleksy na innych.

Ja tez dzieci nie mam z wyboru i do glowy by mi nie przyszło, ze ludzie na mnie krzywo patrza z tego powodu. A jak nawet niektórzy patrzą, to co z tego? Mnie jest dobrze, a oni sobie myślą co chcą.

106

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:
M!ri napisał/a:

Sama uważa, że nie jest w związku, bo jest gorsza i dlatego dotykają ją wypowiedzi o nieszczęśliwych starych pannach.

Taki przykład: co i rusz jakiś pajac na forum próbuje mi wmówić, że nie mam dzieci, bo na bank nikt mnie nie chciał albo że przegapiłam moment i na pewno teraz płaczę w poduszkę. Ale jak ma mnie to jakkolwiek dotknąć skoro ja jestem kurewsko przeszczęśliwa, że nie mam dzieci big_smile a na matki patrzę ze współczuciem.
Psy szczekają, karawana jedzie dalej.

Zgodzę się z tym. Jeżeli ktoś sam o sobie myśli, że jest gorszy, niewarty istnienia, tylko dlatego, że nie jest w związku, to będzie brał do siebie nawet absolutnie niewinnie rzucane pytania o męża jako przytyk i zniewagę adresowaną do niego. Bo wlaśnie projektuje własne kompleksy na innych.

Ja tez dzieci nie mam z wyboru i do glowy by mi nie przyszło, ze ludzie na mnie krzywo patrza z tego powodu. A jak nawet niektórzy patrzą, to co z tego? Mnie jest dobrze, a oni sobie myślą co chcą.

Może dlatego, że dzieci nie masz z wyboru. Myślę, że jakbym ich nie miała z wyboru, to też by mnie to gadanie nie obchodziło. Coś na zasadzie, że ktoś może mi dogryzać, że nie ukończyłam studiów bo ja wiem niech będzie na Uniwersytecie Warszawskim, tylko, że mnie to nie boli, bo nigdy się do Warszawy nie wybierałam na studia. Może jakbym się wybierała, ale nie dostała czy zawaliła te studia w Warszawie, wtedy by mnie to dołowało, takie gadanie ludzi.
Może o to chodzi?

107

Odp: Wasza wartosc

Zacznijmy od tego, że jeśli ktoś uważa siebie za nic niewartego człowieka, niegodnego istnienia, bo nie jest/nie był w związku, to powinien jak najprędzej uzyskać pomoc specjalisty.

108 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-09 14:15:27)

Odp: Wasza wartosc
bagienni_k napisał/a:

Zacznijmy od tego, że jeśli ktoś uważa siebie za nic niewartego człowieka, niegodnego istnienia, bo nie jest/nie był w związku, to powinien jak najprędzej uzyskać pomoc specjalisty.

Nie,że nie jest w związku, ogólnie pisze. Jakby mnie nigdy nie było, to nikt na tym by nie stracił, a moja rodzina zyskała nawet pod względem finansowym, bo nie zabierałabym miejsca rodzeństwu.
I nie wiedziałabym, że mnie nie ma.
Związek to tu akurat nie ma nic do rzeczy.
Chociaż niejako trochę jedno łączy się z drugim.
I jak jesteś w związku, to jesteś bardziej nietykalna.  Bo sama-to rodzina, rodzenstwo uważa, że nie masz swojego życia i jesteś na ich posylki, a jak się stawiasz to jest fochów.
Ja to zawsze chciałam żyć po swojemu. Jak żyje po swojemu, nie patrząc na zdanie rodziny, rodzeństwa, kuzynostwa, znajomych, koleżanek, to żyje mi się o niebo lepiej a moich ataków i nawrotów nerwicy nie mam wcale. Wystarczy jednak, że ktoś chce mną kierować, narzuca swoje zdanie  to zaraz mam lęki i somaty.
Powiecie aby się nie zgadzać
Wtedy slysze: co to znaczy, że nie chcesz mi pomoc? Albo: Ja to mowie dla twojego dobra, zrobisz jak zechcesz. I tak dalej.
Jak tak patrzec  to najbezpieczniej czuję się sama.ze sobą, bo z rodziną to tylko nerwow można dostać. A tak być nie powinno. Bliskie osoby powinny oznaczać spokój, bezpieczeństwo, radość. A nie tylko stresy, pretensje, narzucanie i wtrącanie się w czyjeś życie. sad
Chyba wolę być podświadomie sama.:(

109

Odp: Wasza wartosc

Nie chcę Cię martwić, ale jeżeli jako dorosla kobieta w wieku średnim, nie potrafisz sie postawić czlonkom rodziny, to podobnie bedziesz zachowywać się w związku. Nie potrafisz stawiać granic i traktujesz zdanie innych ludzi jako ważniejsze od swojego. Stad sie bierze to Twoje durne przekonanie, że z mężem zawsze trzeba sie zgadzać, bo inaczej, o larum, on Cie zostawi.

Poza tym, druga osoba w związku nie jest od tego, żeby bronić Cię przed fochami Twojej rodziny. Maż nie jest żywą tarczą, która ma na celu znoszenie złych nastrojów mamusi, tatusia, siostrzyczki czy kogoś tam jeszcze. Nie jestes dzieckiem i powinnaś sama umiec odmówić, kiedy nie chcesz czegoś zrobić.

110

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:

Nie chcę Cię martwić, ale jeżeli jako dorosla kobieta w wieku średnim, nie potrafisz sie postawić czlonkom rodziny, to podobnie bedziesz zachowywać się w związku. Nie potrafisz stawiać granic i traktujesz zdanie innych ludzi jako ważniejsze od swojego. Stad sie bierze to Twoje durne przekonanie, że z mężem zawsze trzeba sie zgadzać, bo inaczej, o larum, on Cie zostawi.

Poza tym, druga osoba w związku nie jest od tego, żeby bronić Cię przed fochami Twojej rodziny. Maż nie jest żywą tarczą, która ma na celu znoszenie złych nastrojów mamusi, tatusia, siostrzyczki czy kogoś tam jeszcze. Nie jestes dzieckiem i powinnaś sama umiec odmówić, kiedy nie chcesz czegoś zrobić.

Odmawiam. Tylko potem mam lęki, bo wydaje mi się, że nie powinnam sad
Ale gdybym miała męża, to nawet nie prosiliby mnie o pewne rzeczy sad

111 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2022-09-09 15:32:30)

Odp: Wasza wartosc

Rossanka
Bajek się  naczytałaś, że bliscy powinni to czy tamto. Nie patrzysz na boki?

Bliscy, koledzy w pracy, znajomi, itd to ludzie
A ludzie patrzą na siebie. By im było wygodnie potrzebują kogoś kto ich odciąży
Jedni na to pójdą inni nie. Ty tak
Bliscy  zagrają ci na,, to dla twojego dobra" Lub na wyrzutach sumienia
Gdybyś miała jasny osąd sytuacji to nigdy byś się nie dała, a oni z czasem zrozumieliby ze stawiasz granice

Jak jest partner to bliscy też wiedzą jak się w zwiazku powinien zachować, przyczepią się ze za dużo pije, za mało zarabia, a dzieci powinno się tak a nie inaczej wychować.
Chyba że wiedzą że sobie w stosunku do Ciebie nie mogą na takie uwagi pozwolić bo się odetniesz

112 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-09-09 15:26:41)

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Nie chcę Cię martwić, ale jeżeli jako dorosla kobieta w wieku średnim, nie potrafisz sie postawić czlonkom rodziny, to podobnie bedziesz zachowywać się w związku. Nie potrafisz stawiać granic i traktujesz zdanie innych ludzi jako ważniejsze od swojego. Stad sie bierze to Twoje durne przekonanie, że z mężem zawsze trzeba sie zgadzać, bo inaczej, o larum, on Cie zostawi.

Poza tym, druga osoba w związku nie jest od tego, żeby bronić Cię przed fochami Twojej rodziny. Maż nie jest żywą tarczą, która ma na celu znoszenie złych nastrojów mamusi, tatusia, siostrzyczki czy kogoś tam jeszcze. Nie jestes dzieckiem i powinnaś sama umiec odmówić, kiedy nie chcesz czegoś zrobić.

Odmawiam. Tylko potem mam lęki, bo wydaje mi się, że nie powinnam sad
Ale gdybym miała męża, to nawet nie prosiliby mnie o pewne rzeczy sad

Ja się wyleczyłam z nadmiernej pomocy od czasu jak sama zachorowałam. Nie życzę ci, żeby choroba była twoim doświadczeniem leczącym cię z lęków i wyrzutów sumienia.

113

Odp: Wasza wartosc
Tamiraa napisał/a:
rossanka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Nie chcę Cię martwić, ale jeżeli jako dorosla kobieta w wieku średnim, nie potrafisz sie postawić czlonkom rodziny, to podobnie bedziesz zachowywać się w związku. Nie potrafisz stawiać granic i traktujesz zdanie innych ludzi jako ważniejsze od swojego. Stad sie bierze to Twoje durne przekonanie, że z mężem zawsze trzeba sie zgadzać, bo inaczej, o larum, on Cie zostawi.

Poza tym, druga osoba w związku nie jest od tego, żeby bronić Cię przed fochami Twojej rodziny. Maż nie jest żywą tarczą, która ma na celu znoszenie złych nastrojów mamusi, tatusia, siostrzyczki czy kogoś tam jeszcze. Nie jestes dzieckiem i powinnaś sama umiec odmówić, kiedy nie chcesz czegoś zrobić.

Odmawiam. Tylko potem mam lęki, bo wydaje mi się, że nie powinnam sad
Ale gdybym miała męża, to nawet nie prosiliby mnie o pewne rzeczy sad

Ja się wyleczyłam z nadmiernej pomocy od czasu jak sama zachorowałam. Nie życzę ci, żeby choroba była twoim doświadczeniem leczącym cię z lęków i wyrzutów sumienia.

Wlasnie też teraz choruje, ale mam nadzieję, że się poprawi, trzeba być dobrej myśli. Nikt mi nie pomaga. Dlatego ostatnio dbam o siebie. Mimo tego wyrzuty sumienia miewam sad

114 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-09-09 15:47:27)

Odp: Wasza wartosc

Rossanka, pooglądaj sobie webinary o asertywności, dowiesz się jak można bez wyrzutów sumienia być asertywnym.

115

Odp: Wasza wartosc
Tamiraa napisał/a:

Rossanka, pooglądaj sobie webinary o asertywności, dowiesz się jak można bez wyrzutów sumienia być asertywnym.

Oglądam, czytam.  Nie wiem, czy to działa, bo odmówić umiem ale miewam potem wyrzuty sumienia. I dopadają mnie objawy nerwicowe.

116

Odp: Wasza wartosc

Rossanka bo samo oglądanie i czytanie nic nie da.
Trzeba to zrozumieć ,przerobić i wdrożyć.
uwierz to nie jest trudne jeżeli zaczniesz to brać na rozum a nie na emocje
Dlaczego masz wyrzuty sumienia jak nie dasz się wykorzystać,dlaczego czujesz się winna gdy powiesz co myślisz,odmówisz?
Chodzi o schorowaną,niesamodzielną osobę?
Sama nie wiesz co jest dla Ciebie dobre?jeżeli wiesz i robisz po swojemu to skąd wyrzuty sumienia?
Potrafisz odwrócić sytuację?ktoś inny ma takie problemy gdy chodzi o Ciebie?

Jak funkcjonował Twój związek o którym pisałaś skoro nie wyrażałaś swojego zdania z obawy że partner odejdzie?Skąd miał wiedzieć co myslisz,czujesz,co lubisz zjeść ,a co w seksie chciałabyś zmienić?
Tak też jest wśród rodziny znajomych.
Mówisz że coś sprawia Ci przykrość,obraża czy zamykasz się w sobie ?

117 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-09 16:55:56)

Odp: Wasza wartosc
wrzosiec napisał/a:

Rossanka bo samo oglądanie i czytanie nic nie da.
Trzeba to zrozumieć ,przerobić i wdrożyć.
uwierz to nie jest trudne jeżeli zaczniesz to brać na rozum a nie na emocje
Dlaczego masz wyrzuty sumienia jak nie dasz się wykorzystać,dlaczego czujesz się winna gdy powiesz co myślisz,odmówisz?
Chodzi o schorowaną,niesamodzielną osobę?
Sama nie wiesz co jest dla Ciebie dobre?jeżeli wiesz i robisz po swojemu to skąd wyrzuty sumienia?
Potrafisz odwrócić sytuację?ktoś inny ma takie problemy gdy chodzi o Ciebie?

Jak funkcjonował Twój związek o którym pisałaś skoro nie wyrażałaś swojego zdania z obawy że partner odejdzie?Skąd miał wiedzieć co myslisz,czujesz,co lubisz zjeść ,a co w seksie chciałabyś zmienić?
Tak też jest wśród rodziny znajomych.
Mówisz że coś sprawia Ci przykrość,obraża czy zamykasz się w sobie ?

Nie chodzi o schorowana osobę.
Wśród znajomych itd odcinam się, nie ma sensu mówić co sprawia mi przykrosc bo slysze: wydawało Ci się, jesteś za drażliwa, ojej tobie nic powiedzieć nie można. Przerabiałam to juz wiele razy i nie chce mi się szarpać.
Dziś nawet miałam sytuację, nie spodobało mi się zachowanie jednej osoby, o którym jej powiedziałam. Usłyszalam: A co ci się w tym nie podobało, czemu mam tak nie robić? A na koniec powiedziala"dobrze już nie bede" ale obrażonym tonem.

Co do ex związku to wtedy byłam całkiem inna z asertywności minus 10. Zawaliłam na całej linii. Facet na koniec powiedział mi, że byłam zbyt uległa i na wszystko sie zgadzałam, a on to by chciał się nieraz pokłócić u być postawiony do pionu.

118

Odp: Wasza wartosc

A dlaczego miałabyś nie odmówić jakiejś osobie z rodziny, jeżeli jest w pelni sprawna/ zdrowa i jasnym jest, że Cię wykorzystuje? Dlaczego masz poczucie winy? Ta osoba jest ważniejsza od Ciebie? Jesteś jej podwładną?

Nie przyszło Ci do głowy, że ci ludzie dobrze wiedza jak Toba manipulować? Pewnie potem się z Ciebie smieją za plecami jak łatwo Ci cos wmówic i jak leciesz na każde zawołanie.

119

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:

A dlaczego miałabyś nie odmówić jakiejś osobie z rodziny, jeżeli jest w pelni sprawna/ zdrowa i jasnym jest, że Cię wykorzystuje? Dlaczego masz poczucie winy? Ta osoba jest ważniejsza od Ciebie? Jesteś jej podwładną?
e.

A jak ktoś mówi, że jest chory? Bo jakby był zdrowy to nie potrzebowałby pomocy?

120

Odp: Wasza wartosc

rossanka

Co do ex związku to wtedy byłam całkiem inna z asertywności minus 10. Zawaliłam na całej linii. Facet na koniec powiedział mi, że byłam zbyt uległa i na wszystko sie zgadzałam, a on to by chciał się nieraz pokłócić u być postawiony do pionu.

nie wygląda na to żebyś się wiele zmieniła.Z tego co piszesz nadal jesteś uległa, nawet jeżeli uda Ci się postawić na swoim to nie jesteś z tego powodu zadowolona.Ważne jest zdanie innych ,ich ocena.
Tłumaczysz innych,uciekasz w relacjach.wolisz unikać niż działasz.
Niską samoocenę się przerabia na terapii,to z czegoś się wzięło.Bez zrozumienia tego nic się nie zmieni
A z tego co widzę chociażbyś mogła zrobić to sama to po odpowiedziach do komentarzy bez profesjonalnego wsparcia nie dasz rady.

Jak byłaś traktowana w domu rodzinnym,Ty i rodzeństwo ?Duża jest różnica między wami?pisałaś o płakaniu.Byłaś doceniana,chwalona,wspierana,motywowana?
Mama ustępowała tacie by nie odszedł?

121

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

A dlaczego miałabyś nie odmówić jakiejś osobie z rodziny, jeżeli jest w pelni sprawna/ zdrowa i jasnym jest, że Cię wykorzystuje? Dlaczego masz poczucie winy? Ta osoba jest ważniejsza od Ciebie? Jesteś jej podwładną?
e.

A jak ktoś mówi, że jest chory? Bo jakby był zdrowy to nie potrzebowałby pomocy?

Przepraszam, ale gadac sobie dużo można- liczy się rzeczywistość. Ręce ma? Nogi ma? Ruszać sie może? Nie pada na twarz z goraczki? To może sobie sam/sama pójśc do sklepu, urzędu, obrobić ogródek czy ugotować obiad. Ja znam takie mamusie, siostrzyczki, wujków czy pociotki co mistycznie dostają jakiejś bliżej nieokreślonej migreny czy bólu serca jak trzeba zrobić coś upierdliwego, a naiwny człowiek rodziny jest pod ręką. To jest jawna manipulacja i wysługiwanie się.

A oni coś dla Ciebie robią? Kiedykolwiek?

122

Odp: Wasza wartosc
wrzosiec napisał/a:

rossanka

Co do ex związku to wtedy byłam całkiem inna z asertywności minus 10. Zawaliłam na całej linii. Facet na koniec powiedział mi, że byłam zbyt uległa i na wszystko sie zgadzałam, a on to by chciał się nieraz pokłócić u być postawiony do pionu.

nie wygląda na to żebyś się wiele zmieniła.Z tego co piszesz nadal jesteś uległa, nawet jeżeli uda Ci się postawić na swoim to nie jesteś z tego powodu zadowolona.Ważne jest zdanie innych ,ich ocena.
Tłumaczysz innych,uciekasz w relacjach.wolisz unikać niż działasz.
Niską samoocenę się przerabia na terapii,to z czegoś się wzięło.Bez zrozumienia tego nic się nie zmieni
A z tego co widzę chociażbyś mogła zrobić to sama to po odpowiedziach do komentarzy bez profesjonalnego wsparcia nie dasz rady.

Jak byłaś traktowana w domu rodzinnym,Ty i rodzeństwo ?Duża jest różnica między wami?pisałaś o płakaniu.Byłaś doceniana,chwalona,wspierana,motywowana?
Mama ustępowała tacie by nie odszedł?

Zrobiłam postępy. Wtedy nie potrafiłam odmówić a teraz potrafię, choć czuję wyrzuty sumienia.
Rodzeństwo mogło nawywijać i tak nie ponosiło konsekwencji, odwrotnie , zyskiwało pomoc i uwagę.
Ja byłam niewidzialna grzeczna i trzymana krótko.
Moja mama miałaby ustępować tacie?  A w zyciu:D
Nieraz myślałam jako dziecko, że ona specjalnie robi aby było odwrotnie niż chciał tata big_smile

123

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:
rossanka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

A dlaczego miałabyś nie odmówić jakiejś osobie z rodziny, jeżeli jest w pelni sprawna/ zdrowa i jasnym jest, że Cię wykorzystuje? Dlaczego masz poczucie winy? Ta osoba jest ważniejsza od Ciebie? Jesteś jej podwładną?
e.

A jak ktoś mówi, że jest chory? Bo jakby był zdrowy to nie potrzebowałby pomocy?

Przepraszam, ale gadac sobie dużo można- liczy się rzeczywistość. Ręce ma? Nogi ma? Ruszać sie może? Nie pada na twarz z goraczki? To może sobie sam/sama pójśc do sklepu, urzędu, obrobić ogródek czy ugotować obiad. Ja znam takie mamusie, siostrzyczki, wujków czy pociotki co mistycznie dostają jakiejś bliżej nieokreślonej migreny czy bólu serca jak trzeba zrobić coś upierdliwego, a naiwny człowiek rodziny jest pod ręką. To jest jawna manipulacja i wysługiwanie się.

A oni coś dla Ciebie robią? Kiedykolwiek?

Nie potrzebuje sama sobie poradzę, umiem zyc sama. A i potem nie będę musiała wysłuchiwać że osoba pomogła mi w 2005 roku i w 2011, więc teraz moja kolej abym coś dla niej zrobiła.

124

Odp: Wasza wartosc

Sama jesteś sobie winna, bo przyzwyczailaś rodzinę, że będziesz na każde ich skinienie, a oni moga Cię ignorować. Zachowujesz się tak jakbyś nie miała szacunku dla siebie ani dla swojego czasu i taki komunikat przekazujesz im.

Jakbys wreszcie zaczęła odmawiać, to może by się na początku pofochali (smutno tracić darmowa pomoc domową, w końcu), ale w końcu by zrozumieli, że masz granice. Ta świadomość, sama w sobie, może trochęszacunku do siebie.

125

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:

Sama jesteś sobie winna, bo przyzwyczailaś rodzinę, że będziesz na każde ich skinienie, a oni moga Cię ignorować. Zachowujesz się tak jakbyś nie miała szacunku dla siebie ani dla swojego czasu i taki komunikat przekazujesz im.

Jakbys wreszcie zaczęła odmawiać, to może by się na początku pofochali (smutno tracić darmowa pomoc domową, w końcu), ale w końcu by zrozumieli, że masz granice. Ta świadomość, sama w sobie, może trochęszacunku do siebie.

Właśnie odmawiam od jakiegoś czasu i kontakt też się znacznie zmniejszył.
Ja chce w końcu pożyć i mieć święty spokój. Dlaczego każdy nie może żyć swoim życiem?
Nie jestem już
mlodziutka ale nie jestem też stareńką babulinką. Chcę jeszcze pożyć, używać życia i robić głupoty.
Dzieci już mieć nie będę, więc zegar mi nie tyka i mam czas.

126

Odp: Wasza wartosc

No, widzisz, odmawiasz i swiat sie jakos nie zawalił.

127

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:

No, widzisz, odmawiasz i swiat sie jakos nie zawalił.

I te osoby sobie radzą w tym, w czym miałam pomóc.

128

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

No, widzisz, odmawiasz i swiat sie jakos nie zawalił.

I te osoby sobie radzą w tym, w czym miałam pomóc.

Oczywiście sobie radzą, bo te rzeczy byli zawsze w stanie sami wykonać, tylko, że było im wygodniej się wyręczyć dziewczynką na posyłki.

Nie ma nic złego w tym, że wyznaczasz granice i odmawiasz kiedy priorytetyzujesz czas dla siebie. Nie musisz się tłumaczyć, że mówisz "nie".

129

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:
rossanka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

No, widzisz, odmawiasz i swiat sie jakos nie zawalił.

I te osoby sobie radzą w tym, w czym miałam pomóc.

Oczywiście sobie radzą, bo te rzeczy byli zawsze w stanie sami wykonać, tylko, że było im wygodniej się wyręczyć dziewczynką na posyłki.

Nie ma nic złego w tym, że wyznaczasz granice i odmawiasz kiedy priorytetyzujesz czas dla siebie. Nie musisz się tłumaczyć, że mówisz "nie".

Ale to nie znaczy, że jestem nieucztnna i nie chce pomóc w potrzebie?

130

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:

Ale to nie znaczy, że jestem nieucztnna i nie chce pomóc w potrzebie?

To znaczy, że nie masz czasu, ochoty, możliwości, nie dasz się wykorzystywać.

Posty [ 66 do 130 z 697 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Wasza wartosc

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026