netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Wasza wartosc

696 odpowiedzi32 458 wyświetleńzałożony przez rossanka, 03.09.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Wasza wartosc

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 697 ]

586

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:

Egoizmem ZDECYDOWANIE nie jest życie tak jak się komuś podoba (jak się ubiera, co czyta, co ogląda, gdzie pracuje, jakie ma hobby... itp). Egoizmem jest zmuszanie innych ludzi do życia pod nasze widzimisię i nieliczenie sie z ich zdaniem, potrzebami czy odczuciami. Twoi rodzice Rossanko to egoiści. Dlatego mają w odwloku jak się czujesz czy czego chcesz, a jak fikasz, to wpedzaja Cię w poczucie winy. Bo, jakby nie było, fajnie jest miec dziewczynke na posyłki.

Posiadanie wlasnego zdania i stawianie zdrowych granic żadnym egoizmem nie jest.

Była mowa o egocentryzmie, a o to już jest coś innego, niezdolność do tolerowania innych poglądów i postaw niż własne.

587 Ostatnio edytowany przez Alika_ (2022-09-21 10:02:45)

Odp: Wasza wartosc

Ja napisze swoje spostrzeżenia odnośnie Ciebie, rossanko (i to własniew tym wątku, bo tu zaczęlam, to i tu skończę;)).

Co mogę powiedzieć to to, ze w teorii jesteś dobra. Na kazdy argument masz gotową odpowiedź, zbijasz z pantałyku kazda radę, kazdy argument, coś jakby odbijanie piłeczki. byle tylko Twoje bylo na wierzchu. Nie zastanawiasz się głebiej nad tym, co inni Ci piszą. Nie bierzesz pod uwagę, ze w czymś moga mieć rację, ze może ktos z boku widzi więcej. Jesteś zamknięta na innych ludzi tak naprawdę.
Co więcej - jesli wątek idzie w innym kierunku, od razu zadajesz pytanie 'przywołujące', kierujące skupienie innych na Tobie. Szukasz atencji.
Pozwalam sobie to pisac, bo tez coś podobnego przechodziłam, wiec rozumiem, jak się czujesz. Ale tylko Ty mozesz to zmienić. jesli będziesz chciała.

Moja rada - jesli faktycznie chcesz cos zmienic w swoim zyciu, wroc na swoją terapię. Jesli chcesz zmienić.

588

Odp: Wasza wartosc
Harvey napisał/a:

Jak coś złego, to sorry.

Cześć, czołem, i spoko smile

589

Odp: Wasza wartosc

Wymagania rossanki:

20 lat: by nie pił i nie bił
30 lat: by nie bił
40 lat: by był
50 lat: by żył smile

Rossanka - fajna dupa jesteś, ale tak męcząca w podejściu, że żaden nie wytrzyma.

Wracaj na psychoterapię, bo mam nadzieję, że w ciągu kilku miesięcy przestaniesz tutaj spamować i zaczniesz żyć, a nie wegetować.

Z fartem foczko smile

590

Odp: Wasza wartosc

Ja tam mam że nie śpię jak mam stresujący dzień.
Pomaga melatonina .

591

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:

Coś złego.
W sumie dziś pół wieczoru że stresu miałam te ataki lękowe.
Ale musze to przezyc, a niespanie nic mi nie daw sumie głupi sposób,  nie spać by cos opóźnić.

Współczuję stresu, mam nadzieję, że już po wszystkim?

592

Odp: Wasza wartosc

Dziś ten film dał mi plaskacza w twarz. Nie spodziewałam się.
Rossanko oby ci te stresy jak najszybciej przeszły.

593

Odp: Wasza wartosc

Tak dzięki już wczorajszy dzień minął. Stresy są, takie życie.
Ciekawy filmik, w sumie vhyba sporo osób to ma. To nie wyklucza z życia  ale mize je utrudnić w niektórych aspektach.

594

Odp: Wasza wartosc
Ajko napisał/a:

Dziś ten film dał mi plaskacza w twarz. Nie spodziewałam się.
Rossanko oby ci te stresy jak najszybciej przeszły.

Ja o osobowości unikającej u Rossanki już napisałem.
Typowy (prawie ksiazkowy) przypadek.

595

Odp: Wasza wartosc
Farmer napisał/a:
Ajko napisał/a:

Dziś ten film dał mi plaskacza w twarz. Nie spodziewałam się.
Rossanko oby ci te stresy jak najszybciej przeszły.

Ja o osobowości unikającej u Rossanki już napisałem.
Typowy (prawie ksiazkowy) przypadek.

Farmer, skąd wiedziałeś?

596

Odp: Wasza wartosc
Tamiraa napisał/a:

Farmer, skąd wiedziałeś?

A jak myślisz?

597 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2022-09-22 21:53:19)

Odp: Wasza wartosc

.

598

Odp: Wasza wartosc
Farmer napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Farmer, skąd wiedziałeś?

A jak myślisz?

Zajrzałeś do szklanej kuli?

599

Odp: Wasza wartosc

Czytając co niektóre wpisy da się wyczuć przerażający narcyzm, egoizm.
Tylko ja, wyłącznie skupienie na sobie
(być może to swoista terapia?)
Wartość człowieka to przede wszystkim, jaki jesteś w stosunku do innego człowieka,
co robisz dla innych, a nie tylko dla siebie,
tylko ja, i ja…
Najbardziej niszczące cechy charakteru niszczące związki, kontakty ludzkie,
to przede wszystkim skupienie się tylko na sobie - okrutny egoizm - wyrachowanie, brak szacunku dla innego człowieka, kłamstwa.

600 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-22 21:31:45)

Odp: Wasza wartosc
Tamiraa napisał/a:
Farmer napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Farmer, skąd wiedziałeś?

A jak myślisz?

Zajrzałeś do szklanej kuli?

Ja myślę, że strzelał. tongue

PS. Aczkolwiek zaznaczam że ja się nie znam na "diagnozowaniu" osobowości. W tym celu to się chyba jakieś testy wykonuje.

601

Odp: Wasza wartosc
KoralinaJones napisał/a:

Ja myślę, że strzelał. tongue

Strzelectwo nie jest moją domeną, tylko inny sport walki smile


https://psychoterapiacotam.pl/osobowosc … -leczenie/

Osobowość unikająca a miłość

Osobowość unikająca a miłość – czy to w ogóle da się połączyć? Osoby z osobowością unikającą są przekonane, że to niemożliwe. Osobom z osobowością unikającą, trudno jest się zaangażować i otworzyć na drugą osobę. Osobowość unikająca jest przekonanym o tym, że nie zasługuje się na miłość i ciągle boi się odrzucenia. Trudno jest jej też zaufać, gdy jest się przekonanym, że jest się postrzeganym wyłącznie negatywnie.

Zdarza się jednak, że osobie z osobowością unikającą uda się przełamać własne ograniczenia i zbudować związek – to nie jest jednak koniec problemów. W takim wypadku może pojawić się na przykład lęk przed zbliżeniami intymnymi, czy przekonanie, że wszystko lada moment się skończy, bo partner bądź partnerka znajdą sobie kogoś lepszego. Osobowość unikająca w związku ciągle skupiona jest na analizowaniu zachowania, tak swojego, jak i partnera, przekonana, że każdy, nawet najdrobniejszy szczegół świadczy na jego niekorzyść.

W takich warunkach trudno bez pomocy zbudować trwały związek oparty na miłości i zaufaniu.

A teraz panie niech zgadują dalej skąd wiedziałem smile

602

Odp: Wasza wartosc
Farmer napisał/a:

A teraz panie niech zgadują dalej skąd wiedziałem smile

Miałabym dla Ciebie zadanie, lecz nie wiem jak Ci idzie czytanie dużej ilości treści i wskazywanie na jej podstawie dowodów na poparcie swoich twierdzeń tongue

603

Odp: Wasza wartosc

Bla bla bla, kolejne 10 lat bla...

Rosi jest tak wygodnie, tu pogada, tam zaliczy a Wy pawiany kombinujcie tongue

A temat się dalej ciągnie tongue

604

Odp: Wasza wartosc
Harvey napisał/a:

Bla bla bla, kolejne 10 lat bla...

Rosi jest tak wygodnie, (...)

A temat się dalej ciągnie tongue

Z tym się akurat zgodzę.

605

Odp: Wasza wartosc
KoralinaJones napisał/a:

Miałabym dla Ciebie zadanie, lecz nie wiem jak Ci idzie czytanie dużej ilości treści i wskazywanie na jej podstawie dowodów na poparcie swoich twierdzeń tongue

Czytam z prędkością 500 słów na minutę .
Mimo wszystko na wpisy Rossanki z jednego miesiąca trochę czasu poświeciłem.

606

Odp: Wasza wartosc
Farmer napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Ja myślę, że strzelał. tongue

Strzelectwo nie jest moją domeną, tylko inny sport walki smile


https://psychoterapiacotam.pl/osobowosc … -leczenie/

Osobowość unikająca a miłość

Osobowość unikająca a miłość – czy to w ogóle da się połączyć? Osoby z osobowością unikającą są przekonane, że to niemożliwe. Osobom z osobowością unikającą, trudno jest się zaangażować i otworzyć na drugą osobę. Osobowość unikająca jest przekonanym o tym, że nie zasługuje się na miłość i ciągle boi się odrzucenia. Trudno jest jej też zaufać, gdy jest się przekonanym, że jest się postrzeganym wyłącznie negatywnie.

Zdarza się jednak, że osobie z osobowością unikającą uda się przełamać własne ograniczenia i zbudować związek – to nie jest jednak koniec problemów. W takim wypadku może pojawić się na przykład lęk przed zbliżeniami intymnymi, czy przekonanie, że wszystko lada moment się skończy, bo partner bądź partnerka znajdą sobie kogoś lepszego. Osobowość unikająca w związku ciągle skupiona jest na analizowaniu zachowania, tak swojego, jak i partnera, przekonana, że każdy, nawet najdrobniejszy szczegół świadczy na jego niekorzyść.

W takich warunkach trudno bez pomocy zbudować trwały związek oparty na miłości i zaufaniu.

A teraz panie niech zgadują dalej skąd wiedziałem smile

No, wiadomo, radzieccy uczeni podpowiedzieli;) jak w tym kawale o badaniach nad muchą i jej odnóżami big_smile
Farmer, nawet w artykule, który przytoczyłeś, jest kilka zdań, które wskazują cechy, a ich określenie wymaga specjalistycznych badań. Gdyby tak nie było każdy z ulicy mógłby zdiagnozować kogoś, kto mu nie odpowiada albo nie mieści się w jego pojmowaniu rzeczywistości.

607

Odp: Wasza wartosc
Ajko napisał/a:

Dziś ten film dał mi plaskacza w twarz. Nie spodziewałam się.
Rossanko oby ci te stresy jak najszybciej przeszły.

Ja też się nie spodziewałam.
Uslyszałam trochę coś jakby o mnie.

608

Odp: Wasza wartosc
Tamiraa napisał/a:

Farmer, nawet w artykule, który przytoczyłeś, jest kilka zdań, które wskazują cechy, a ich określenie wymaga specjalistycznych badań. Gdyby tak nie było każdy z ulicy mógłby zdiagnozować kogoś, kto mu nie odpowiada albo nie mieści się w jego pojmowaniu rzeczywistości.

Niech Rossanka idzie i niech porozmawia z psychologiem.
Zachowanie jak najbardziej odpowiada opisowi.

609 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-23 18:43:26)

Odp: Wasza wartosc
Farmer napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Farmer, nawet w artykule, który przytoczyłeś, jest kilka zdań, które wskazują cechy, a ich określenie wymaga specjalistycznych badań. Gdyby tak nie było każdy z ulicy mógłby zdiagnozować kogoś, kto mu nie odpowiada albo nie mieści się w jego pojmowaniu rzeczywistości.

Niech Rossanka idzie i niech porozmawia z psychologiem.
Zachowanie jak najbardziej odpowiada opisowi.

Czy ktoś kto szuka źródeł swoich niepowodzeń a które to niepowodzenia rozumie na swój sposób, od razu musi mieć określone zaburzenia osobowości?

610

Odp: Wasza wartosc

No właśnie. Nie musi mieć wcale określonego wyżej zaburzenia. W całości i niewątpliwie, jak sugeruje Farmer. Na skali od 1-10 może plasować się na przykład na trzecim miejscu..trudno mówić o takimś kimś, że jest zaburzony.

611

Odp: Wasza wartosc
Farmer napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Farmer, nawet w artykule, który przytoczyłeś, jest kilka zdań, które wskazują cechy, a ich określenie wymaga specjalistycznych badań. Gdyby tak nie było każdy z ulicy mógłby zdiagnozować kogoś, kto mu nie odpowiada albo nie mieści się w jego pojmowaniu rzeczywistości.

Niech Rossanka idzie i niech porozmawia z psychologiem.
Zachowanie jak najbardziej odpowiada opisowi.

Na ciebie też się coś znajdzie, nie martw się:)

612

Odp: Wasza wartosc

Przepraszam, ale jak ktoś ma praktycznie wszystkie objawy danego zaburzenia i to w tak wysokim natężeniu, że uniemożliwia mu to normalne funkcjonowanie, to ewidentnie cos z jego osobowością jest bardzo nie halo.

Jest różnica pomiędzy kimś kto jest trochę nieśmiały/ boi sie nowych sytuacji/ jest wrazliwy na opinię innych ale mimo wszystko próbuje się przelamywać, a kimś, kto ze względu na chroniczny lęk przed wyrazaniem własnych opinii, przed odrzuceniem, nie szanuje siebie i swoich granic i od 10 lat drepta w kółko w tym samym miejscu.

613

Odp: Wasza wartosc

A gdyby tak przyjąć że ktoś ma wyłącznie kompleksy które skutecznie blokują go w wyrażaniu siebie i zachowaniu pewności siebie?

614

Odp: Wasza wartosc

A czy to takie do konca wazne, czy ktos ma zaburzenia osobowosci, czy tylko np kompleksy?
Wazne jest to, ze źle mu sie zyje.
Ja tez pisalam rossance, ze terapia moglaby jej pomoc uporac sie z problemami.

615

Odp: Wasza wartosc
KoralinaJones napisał/a:

A gdyby tak przyjąć że ktoś ma wyłącznie kompleksy które skutecznie blokują go w wyrażaniu siebie i zachowaniu pewności siebie?

Większość ludzi ma jakieś kompleksy. Woleli by być wyzsi, mieć mniejszy nos, być bardziej w czymś utalentowani..itd, ale nie spędza im to snu z powiek.

Ja chciałabym mieć talię osy i czasami sobie poklnę, że choćbym się zainstalowała 24/7 na silowni i ważyła 45 kg, to po prostu jest to niemożliwe, bo mam figurę z wąskimi biodrami i slabo zarysowaną talią. Mimo to z domu wychodze, noszę spódnice i sukienki z paskiem. Nie jest to dla mnie wiekszym problemem.

Natomiast wyobraź sobie kogoś, kto tak nienawidzi wlasnej figury, że unika nawet patrzenia w lustro, ubiera sie w ekwiwalent worka na kartofle, porównuje się do kazdej osoby na ulicy i uważa, że jeżeli nie ma talii osy, to jest szpetna i nie zasluguje na milość.

To pierwsze to lekki kompleks, to drugie to już dysmorfofobia.

616

Odp: Wasza wartosc
Tamiraa napisał/a:

Na ciebie też się coś znajdzie, nie martw się:)

kobiety i ich domyślność ...

617 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-23 23:17:02)

Odp: Wasza wartosc
Farmer napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Na ciebie też się coś znajdzie, nie martw się:)

kobiety i ich domyślność ...

Ja mam na Ciebie paragraf, chcesz?
Oczywiście, oprócz własnej, autorskiej teorii.

618

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:

Przepraszam, ale jak ktoś ma praktycznie wszystkie objawy danego zaburzenia i to w tak wysokim natężeniu, że uniemożliwia mu to normalne funkcjonowanie, to ewidentnie cos z jego osobowością jest bardzo nie halo.

Jest różnica pomiędzy kimś kto jest trochę nieśmiały/ boi sie nowych sytuacji/ jest wrazliwy na opinię innych ale mimo wszystko próbuje się przelamywać, a kimś, kto ze względu na chroniczny lęk przed wyrazaniem własnych opinii, przed odrzuceniem, nie szanuje siebie i swoich granic i od 10 lat drepta w kółko w tym samym miejscu.

Na podstawie 11 stron tematu nie orzeka się zaburzeń osobowości, podobno nie ma ludzi całkiem normalnych, są tylko niezdiagnozowani:) Nie wiem jak Rossanka funkcjonuje w realu, posiłkuję się wypowiedziami na forum.
Co do dreptania w kółko, to trzeba wyjść z własnej strefy komfortu, kto tego nie zrobi będzie tkwił uwięziony w starych przekonaniach i niechęci do zmian. Sama wiesz o tym najlepiej. Jeśli o tym nie zdecydujemy, to już wybraliśmy.
Ale masz rację, kto szuka tyle lat i znaleźć nie może, to albo nie trafił na odpowiedniego kandydata albo powinien popracować nad sobą.

619

Odp: Wasza wartosc
Tamiraa napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Przepraszam, ale jak ktoś ma praktycznie wszystkie objawy danego zaburzenia i to w tak wysokim natężeniu, że uniemożliwia mu to normalne funkcjonowanie, to ewidentnie cos z jego osobowością jest bardzo nie halo.

Jest różnica pomiędzy kimś kto jest trochę nieśmiały/ boi sie nowych sytuacji/ jest wrazliwy na opinię innych ale mimo wszystko próbuje się przelamywać, a kimś, kto ze względu na chroniczny lęk przed wyrazaniem własnych opinii, przed odrzuceniem, nie szanuje siebie i swoich granic i od 10 lat drepta w kółko w tym samym miejscu.

Na podstawie 11 stron tematu nie orzeka się zaburzeń osobowości, podobno nie ma ludzi całkiem normalnych, są tylko niezdiagnozowani:) Nie wiem jak Rossanka funkcjonuje w realu, posiłkuję się wypowiedziami na forum.
Co do dreptania w kółko, to trzeba wyjść z własnej strefy komfortu, kto tego nie zrobi będzie tkwił uwięziony w starych przekonaniach i niechęci do zmian. Sama wiesz o tym najlepiej. Jeśli o tym nie zdecydujemy, to już wybraliśmy.
Ale masz rację, kto szuka tyle lat i znaleźć nie może, to albo nie trafił na odpowiedniego kandydata albo powinien popracować nad sobą.

Ja tylko pragnę nadmienić, że to nie jest tylko 11 stron tematu. W tym wątku tak, w innym temacie jest tych stron duzo duzo wiecej. Poza tym w co którejś wypowiedzi, w każdym innym wątku leci dokładnie to samo więc ... cóż.

620

Odp: Wasza wartosc
KoloroweSny napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Przepraszam, ale jak ktoś ma praktycznie wszystkie objawy danego zaburzenia i to w tak wysokim natężeniu, że uniemożliwia mu to normalne funkcjonowanie, to ewidentnie cos z jego osobowością jest bardzo nie halo.

Jest różnica pomiędzy kimś kto jest trochę nieśmiały/ boi sie nowych sytuacji/ jest wrazliwy na opinię innych ale mimo wszystko próbuje się przelamywać, a kimś, kto ze względu na chroniczny lęk przed wyrazaniem własnych opinii, przed odrzuceniem, nie szanuje siebie i swoich granic i od 10 lat drepta w kółko w tym samym miejscu.

Na podstawie 11 stron tematu nie orzeka się zaburzeń osobowości, podobno nie ma ludzi całkiem normalnych, są tylko niezdiagnozowani:) Nie wiem jak Rossanka funkcjonuje w realu, posiłkuję się wypowiedziami na forum.
Co do dreptania w kółko, to trzeba wyjść z własnej strefy komfortu, kto tego nie zrobi będzie tkwił uwięziony w starych przekonaniach i niechęci do zmian. Sama wiesz o tym najlepiej. Jeśli o tym nie zdecydujemy, to już wybraliśmy.
Ale masz rację, kto szuka tyle lat i znaleźć nie może, to albo nie trafił na odpowiedniego kandydata albo powinien popracować nad sobą.

Ja tylko pragnę nadmienić, że to nie jest tylko 11 stron tematu. W tym wątku tak, w innym temacie jest tych stron duzo duzo wiecej. Poza tym w co którejś wypowiedzi, w każdym innym wątku leci dokładnie to samo więc ... cóż.

Nie czytałam wszystkiego.

621

Odp: Wasza wartosc
Tamiraa napisał/a:

Nie czytałam wszystkiego.

Ja miałem trochę czasu. 10 lat na forum, to trochę wpisów się znalazło.
Sama torpeduje relacje już na samym początku.

622

Odp: Wasza wartosc
Farmer napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Nie czytałam wszystkiego.

Ja miałem trochę czasu. 10 lat na forum, to trochę wpisów się znalazło.

Olinka jak wróci to Cię zbanuje tongue

623

Odp: Wasza wartosc
KoloroweSny napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Przepraszam, ale jak ktoś ma praktycznie wszystkie objawy danego zaburzenia i to w tak wysokim natężeniu, że uniemożliwia mu to normalne funkcjonowanie, to ewidentnie cos z jego osobowością jest bardzo nie halo.

Jest różnica pomiędzy kimś kto jest trochę nieśmiały/ boi sie nowych sytuacji/ jest wrazliwy na opinię innych ale mimo wszystko próbuje się przelamywać, a kimś, kto ze względu na chroniczny lęk przed wyrazaniem własnych opinii, przed odrzuceniem, nie szanuje siebie i swoich granic i od 10 lat drepta w kółko w tym samym miejscu.

Na podstawie 11 stron tematu nie orzeka się zaburzeń osobowości, podobno nie ma ludzi całkiem normalnych, są tylko niezdiagnozowani:) Nie wiem jak Rossanka funkcjonuje w realu, posiłkuję się wypowiedziami na forum.
Co do dreptania w kółko, to trzeba wyjść z własnej strefy komfortu, kto tego nie zrobi będzie tkwił uwięziony w starych przekonaniach i niechęci do zmian. Sama wiesz o tym najlepiej. Jeśli o tym nie zdecydujemy, to już wybraliśmy.
Ale masz rację, kto szuka tyle lat i znaleźć nie może, to albo nie trafił na odpowiedniego kandydata albo powinien popracować nad sobą.

Już pisam, odpadają żonaci i wolni, którzy nue są zainteresowani. Na innych nie trafiam.
Podejrzewam, że sporo osób, czytając forum, ma ten problem, kobiety o mezczyzni latami są sami. Albo byli w dłuższych związkach, nastąpiło rozstanie, mija rok, dwa, trzy, kolejne-i nadal są same. I też można je diagniozwac, że pewnie są same na własne życzenie.

624

Odp: Wasza wartosc

Dla Ciebie każdy jest niezainteresowany, bo nie potrafisz wykrzesić z siebie zadnej propozycji i liczysz ze facet zrobi wszystko sam.

625

Odp: Wasza wartosc

Nie róbmy z rossanki desperatki i naprawdę nie zalecajmy jej wykrzesywania z siebie składania facetom propozycji, ale może na początek wykrzesanie z siebie większej otwartości w stosunku do tych mężczyzn których spotyka i większej cierpliwości w kontaktach z nimi. Ona i tak sama z siebie poddała się dużej presji.

626

Odp: Wasza wartosc
KoloroweSny napisał/a:

Dla Ciebie każdy jest niezainteresowany, bo nie potrafisz wykrzesić z siebie zadnej propozycji i liczysz ze facet zrobi wszystko sam.

Jeśli facet nie chce rozmawiać, ucina rozmowy albo mówi, że nie na czasu-wnioskuje, że nie jest zainteresiwanym.

627

Odp: Wasza wartosc
KoralinaJones napisał/a:

Nie róbmy z rossanki desperatki i naprawdę nie zalecajmy jej wykrzesywania z siebie składania facetom propozycji, ale może na początek wykrzesanie z siebie większej otwartości w stosunku do tych mężczyzn których spotyka i większej cierpliwości w kontaktach z nimi. Ona i tak sama z siebie poddała się dużej presji.

To nie robienie z niej desperatki a doradzenie czegos, co zdecydowanie pomoże. Nie może ciągle liczyć na cud, po tylu latach czas w końcu wziąc sprawy w swoje ręce i zacząć działać. Myślę, że te lata to było zdecydowanie dużo, żeby nauczyć się otwartości, teraz czas na krok dalej.

628

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
KoloroweSny napisał/a:

Dla Ciebie każdy jest niezainteresowany, bo nie potrafisz wykrzesić z siebie zadnej propozycji i liczysz ze facet zrobi wszystko sam.

Jeśli facet nie chce rozmawiać, ucina rozmowy albo mówi, że nie na czasu-wnioskuje, że nie jest zainteresiwanym.

za dużo wnioskujesz ...

629

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
KoloroweSny napisał/a:

Dla Ciebie każdy jest niezainteresowany, bo nie potrafisz wykrzesić z siebie zadnej propozycji i liczysz ze facet zrobi wszystko sam.

Jeśli facet nie chce rozmawiać, ucina rozmowy albo mówi, że nie na czasu-wnioskuje, że nie jest zainteresiwanym.

Ale czy my dalej rozmawiamy o tym, któremu zaproponowałaś tę kawę i odmówił usprawiedliwiając się brakiem czasu? Jeśli tak, to dlaczego w kółko go wałkujemy?

630 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-24 11:26:12)

Odp: Wasza wartosc
KoloroweSny napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Nie róbmy z rossanki desperatki i naprawdę nie zalecajmy jej wykrzesywania z siebie składania facetom propozycji, ale może na początek wykrzesanie z siebie większej otwartości w stosunku do tych mężczyzn których spotyka i większej cierpliwości w kontaktach z nimi. Ona i tak sama z siebie poddała się dużej presji.

To nie robienie z niej desperatki a doradzenie czegos, co zdecydowanie pomoże. Nie może ciągle liczyć na cud, po tylu latach czas w końcu wziąc sprawy w swoje ręce i zacząć działać. Myślę, że te lata to było zdecydowanie dużo, żeby nauczyć się otwartości, teraz czas na krok dalej.

Rozumiem tutaj trochę rossankę, wyszła raz z bezpośrednią inicjatywą i spotkała się z odrzuceniem, mimo iż mogłoby się wydawać że mężczyzna jest zainteresowany rozwojem znajomości. Nie wiadomo jak było naprawdę i jakie były rzeczywiste przyczyny takiego a nie innego obrotu sprawy.

rossanka, celuje w mężczyzn w swoim wieku, a to są już panowie, którzy jeśli chcą, to potrafią umówić się z kobietą, ona nie ma do czynienia z niedoświadczonymi chłopakami którzy boją się zgadać do dziewczyny wink

Mnie się wydaje, tak czuję z tego co "znam" rossankę, że jedyne co można jej zalecić, to więcej luzu, otwartości, ale niekoniecznie bezpardonowej bezpośredniości, i cierpliwość. Moim zdaniem chęć bycia w związku powoduje że jest za bardzo zadaniowa. Kontakt z mężczyzną który się podoba, tym bardziej który się bardzo podoba, to mimo wszystko nie zadanie do wykonania, czyli doprowadzenie do związku.

631

Odp: Wasza wartosc
KoralinaJones napisał/a:
rossanka napisał/a:
KoloroweSny napisał/a:

Dla Ciebie każdy jest niezainteresowany, bo nie potrafisz wykrzesić z siebie zadnej propozycji i liczysz ze facet zrobi wszystko sam.

Jeśli facet nie chce rozmawiać, ucina rozmowy albo mówi, że nie na czasu-wnioskuje, że nie jest zainteresiwanym.

Ale czy my dalej rozmawiamy o tym, któremu zaproponowałaś tę kawę i odmówił usprawiedliwiając się brakiem czasu? Jeśli tak, to dlaczego w kółko go wałkujemy?

Nie, to już inny.
Tzn ten nie mówi że nie ma czasu, tylko ucina rozmowy i gdzieś leci.

632

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
rossanka napisał/a:

Jeśli facet nie chce rozmawiać, ucina rozmowy albo mówi, że nie na czasu-wnioskuje, że nie jest zainteresiwanym.

Ale czy my dalej rozmawiamy o tym, któremu zaproponowałaś tę kawę i odmówił usprawiedliwiając się brakiem czasu? Jeśli tak, to dlaczego w kółko go wałkujemy?

Nie, to już inny.
Tzn ten nie mówi że nie ma czasu, tylko ucina rozmowy i gdzieś leci.

To olać, następny proszę.

633

Odp: Wasza wartosc

Ja totalnie nie rozumiem odrzucania rozwodników, dzieciatych czy nie, w wieku 45 lat. Gdybym teraz byla singielką, to by mi zwisalo i powiewało. Zwykle dzieciaki już są dorosle- lub prawie dorosle- a facet ma zaplecze i sie czegoś dorobił. Poza tym, nie przeszkadza mi jeżeli mężczyzna jest starszy. Też mam 45 lat i mój partner ma 55- wielka mi rzecz.

Podpisuje się pod użytkownikami, którzy piszą, że Ross kompletnie sabotuje jakikolwiek związek.

634 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-24 13:42:56)

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:

Ja totalnie nie rozumiem odrzucania rozwodników, dzieciatych czy nie, w wieku 45 lat. Gdybym teraz byla singielką, to by mi zwisalo i powiewało. Zwykle dzieciaki już są dorosle- lub prawie dorosle- a facet ma zaplecze i sie czegoś dorobił. Poza tym, nie przeszkadza mi jeżeli mężczyzna jest starszy. Też mam 45 lat i mój partner ma 55- wielka mi rzecz.

Podpisuje się pod użytkownikami, którzy piszą, że Ross kompletnie sabotuje jakikolwiek związek.

Pisała o tym wielokrotnie. Dla ross nie do zaakceptowania jest fakt że dziecko byłoby/ mogłoby być najważniejsze i na pierwszym miejscu. Na pierwszym miejscu i najważniejsza chce być wyłącznie rossanka. Nie podzieli się partnerem. Jednocześnie twierdzi że nie jest zaborcza. Będzie ciężko. wink

635 Ostatnio edytowany przez rossanka (2022-09-24 13:54:11)

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:

Ja totalnie nie rozumiem odrzucania rozwodników, dzieciatych czy nie, w wieku 45 lat. Gdybym teraz byla singielką, to by mi zwisalo i powiewało. Zwykle dzieciaki już są dorosle- lub prawie dorosle- a facet ma zaplecze i sie czegoś dorobił. Poza tym, nie przeszkadza mi jeżeli mężczyzna jest starszy. Też mam 45 lat i mój partner ma 55- wielka mi rzecz.

Podpisuje się pod użytkownikami, którzy piszą, że Ross kompletnie sabotuje jakikolwiek związek.

A ja myślę, że jakby takie nastoletnie dziecko lub dorosłe dziecko ingerowalo w wasze życie i partner by ci powiedział, że dziecko ma jedno,a takich Beyond ma wiele, więc albo się godzisz, że zdanie dziecka zawsze będzie nad Twoim zdaniem,  to pierwsza urządziłabys dym. Piszę to na podstawie postów skłócenia z rodziną, chórem parafialnym i tym domem Miśka, który zamieszkiwała jego ex.
Takie mam wrażenie.
Jal dziecko jest ważniejsze od partnera, to potem mamy wątki takie jak ten, że po urodzieiu mąż poszedł w odstawkę żona spi z dzieckiem już 8 rok, a mąż jest od zarabiania pieniędzy. I tyle.

636

Odp: Wasza wartosc
KoralinaJones napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Ja totalnie nie rozumiem odrzucania rozwodników, dzieciatych czy nie, w wieku 45 lat. Gdybym teraz byla singielką, to by mi zwisalo i powiewało. Zwykle dzieciaki już są dorosle- lub prawie dorosle- a facet ma zaplecze i sie czegoś dorobił. Poza tym, nie przeszkadza mi jeżeli mężczyzna jest starszy. Też mam 45 lat i mój partner ma 55- wielka mi rzecz.

Podpisuje się pod użytkownikami, którzy piszą, że Ross kompletnie sabotuje jakikolwiek związek.

Pisała o tym wielokrotnie. Dla ross nie do zaakceptowania jest fakt że dziecko byłoby/ mogłoby być najważniejsze i na pierwszym miejscu. Na pierwszym miejscu i najważniejsza chce być wyłącznie rossanka. Nie podzieli się partnerem. Jednocześnie twierdzi że nie jest zaborcza. Będzie ciężko. wink

Nawet biologiczne dziecko nie powinno być na 1 miejscu . Najpierw jest partner.
Tylko błagam nie piszcie mi teraz o płaczącym z głodu noworodkiem, którego nie chce nakarmić żona bo mąż chce teraz iść na zakupy a on jest ważniejszy niż dziecko.
Ti na forum jest mistrzostwo w przekręcaniu faktów i wkładania w usta słów, których się nie powiedziało.

637 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-24 13:55:20)

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Ja totalnie nie rozumiem odrzucania rozwodników, dzieciatych czy nie, w wieku 45 lat. Gdybym teraz byla singielką, to by mi zwisalo i powiewało. Zwykle dzieciaki już są dorosle- lub prawie dorosle- a facet ma zaplecze i sie czegoś dorobił. Poza tym, nie przeszkadza mi jeżeli mężczyzna jest starszy. Też mam 45 lat i mój partner ma 55- wielka mi rzecz.

Podpisuje się pod użytkownikami, którzy piszą, że Ross kompletnie sabotuje jakikolwiek związek.

A ja myślę, że jakby takie nastoletnie dziecko lub dorosłe dziecko ingerowalo w wasze życie i partner by ci powiedział, że dziecko ma jedno,a takich Beyond ma wiele, więc albo się godzisz, że zdanie dziecka zawsze będzie nad Twoim zdaniem,  to pierwsza urządziłabys dym. Piszę to na podstawie postów skłócenia z rodziną, chórem parafialnym i tym domem Miśka, który zamieszkiwała jego ex.
Takie mam wrażenie.
Jal dziecko jest ważniejsze od partnera, to potem mamy wątki takie jak ten, że po urodzieiu mąż poszedł w odstawkę żona smi z dzieckiem już 8 rok, a mąż jest od zarabiania pieniędzy. I tyle.

Takie są związki. Obarczone ryzykiem, konfliktami i kompromisami. Samo uczucie nie wystarcza do ich zbudowania i utrzymania.

Co to wszystko powyżej co napisałaś w kierunku Beyondblackie zmienia w Twoim życiu?

638 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-24 14:09:47)

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Ja totalnie nie rozumiem odrzucania rozwodników, dzieciatych czy nie, w wieku 45 lat. Gdybym teraz byla singielką, to by mi zwisalo i powiewało. Zwykle dzieciaki już są dorosle- lub prawie dorosle- a facet ma zaplecze i sie czegoś dorobił. Poza tym, nie przeszkadza mi jeżeli mężczyzna jest starszy. Też mam 45 lat i mój partner ma 55- wielka mi rzecz.

Podpisuje się pod użytkownikami, którzy piszą, że Ross kompletnie sabotuje jakikolwiek związek.

Pisała o tym wielokrotnie. Dla ross nie do zaakceptowania jest fakt że dziecko byłoby/ mogłoby być najważniejsze i na pierwszym miejscu. Na pierwszym miejscu i najważniejsza chce być wyłącznie rossanka. Nie podzieli się partnerem. Jednocześnie twierdzi że nie jest zaborcza. Będzie ciężko. wink

Nawet biologiczne dziecko nie powinno być na 1 miejscu . Najpierw jest partner.

Napisze to z dużą przykrością ale pokazujesz bardzo wyraźnie cechy osoby toksycznej. Do przemyślenia dla Ciebie.

W wieku dojrzałym, a więc w wieku 40+, buduje się związki przede wszystkim partnerskie, bo to są związki, które (oprócz tego że w ogóle), to w tym wieku szczególnie dają największe szanse powodzenia.

Zmień rossanko myślenie na myślenie kobiety 40-letniej i porzuć wreszcie poszukiwanie związku opartego na wielkim uczuciu, które to uczucie zbuduje i przezwycięży wszystko. I od razu odpowiadając na to co w odniesieniu do tego zapewne napiszesz (znam to już na pamięć) - nie, nie chodzi o to, żeby brać byle co i byle kogo, oraz być czyimś popychadłem, bo nikt nie przeczy, że po 40 nie można się zakochać.

639

Odp: Wasza wartosc
KoralinaJones napisał/a:
rossanka napisał/a:
KoralinaJones napisał/a:

Pisała o tym wielokrotnie. Dla ross nie do zaakceptowania jest fakt że dziecko byłoby/ mogłoby być najważniejsze i na pierwszym miejscu. Na pierwszym miejscu i najważniejsza chce być wyłącznie rossanka. Nie podzieli się partnerem. Jednocześnie twierdzi że nie jest zaborcza. Będzie ciężko. wink

Nawet biologiczne dziecko nie powinno być na 1 miejscu . Najpierw jest partner.

Napisze to z dużą przykrością ale pokazujesz bardzo wyraźnie cechy osoby toksycznej. Do przemyślenia dla Ciebie.

W wieku dojrzałym, a więc w wieku 40+, buduje się związki przede wszystkim partnerskie, bo to są związki, które (oprócz tego że w ogóle), to w tym wieku szczególnie dają największe szanse powodzenia.

Zmień rossanko myślenie na myślenie kobiety 40-letniej i porzuć wreszcie poszukiwanie związku opartego na wielkim uczuciu, które to uczucie zbuduje i przezwycięży wszystko. I od razu odpowiadając na to co w odniesieniu do tego zapewne napiszesz (znam to już na pamięć) - nie, nie chodzi o to, żeby brać byle co i byle kogo, oraz być czyimś popychadłem, bo nikt nie przeczy, że po 40 nie można się zakochać.

Bez uczucia nie wyjdzie związek. Jak wtedy mieszkać razem, uprawiać seks i dzielić życie?
To jak mieszkanie że współlokatorem, gdzie dzielicie się rachunkami, oplacacie mieszkanie i mijacie się po drodze gdy każde biegnie do swoich zajęć.

640

Odp: Wasza wartosc

Wszystko opiera się o ten seks przynajmniej u mnie. Srks jest w związku niezbędny. A nie potrafię się zmusić do seksu z kimś, kto mnie nie pociąga i nie mam ochoty z nim spac . Jak również z kimś, ktoś jest pociągający fizycznie, ale cos mi nie pasuje w jego zachowaniu w stosunku do mnie( np jest lekceważący, niegrzeczny albo agresywny).
I w obu przypadkach fiasko.

641 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-09-24 14:50:07)

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:

(...) ale cos mi nie pasuje w jego zachowaniu w stosunku do mnie( np jest lekceważący, (...)

Przecież Twój były chłopak lekceważył Cię na całego... Jak to ma się do Twoich deklaracji? Nijak.

Poplątanie z pomieszaniem z postrzeganiem rzeczywistości, w którym mógłby pomóc Ci odnaleźć się dobry terapeuta, o ile byłabyś z nim totalnie szczera, no chyba że konsekwentnie oszukujesz samą siebie i chcesz tkwić w tym wymyślonym przez siebie matrixie.


rossanka napisał/a:

Bez uczucia nie wyjdzie związek. Jak wtedy mieszkać razem, uprawiać seks i dzielić życie?

Ja już nie mam nic do dodania w Twoich tematach. Nie obraź się za porównanie, ross, ale rozmowa z Tobą, to jak dyskusja ze zdartą płytą, która kręci się w kółko.

Głucha na wszystko, co się do niej mówi, nawet wtedy kiedy częściowo przyznaje się jej rację. Bo na tej płycie jest nagrane w kółko: uczucie, uczucie, uczucie, uczucie... Płyta tak sprzed 20-stu paru lat, na której nic nie zostało dodane do repertuaru.

642

Odp: Wasza wartosc
rossanka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Ja totalnie nie rozumiem odrzucania rozwodników, dzieciatych czy nie, w wieku 45 lat. Gdybym teraz byla singielką, to by mi zwisalo i powiewało. Zwykle dzieciaki już są dorosle- lub prawie dorosle- a facet ma zaplecze i sie czegoś dorobił. Poza tym, nie przeszkadza mi jeżeli mężczyzna jest starszy. Też mam 45 lat i mój partner ma 55- wielka mi rzecz.

Podpisuje się pod użytkownikami, którzy piszą, że Ross kompletnie sabotuje jakikolwiek związek.

A ja myślę, że jakby takie nastoletnie dziecko lub dorosłe dziecko ingerowalo w wasze życie i partner by ci powiedział, że dziecko ma jedno,a takich Beyond ma wiele, więc albo się godzisz, że zdanie dziecka zawsze będzie nad Twoim zdaniem,  to pierwsza urządziłabys dym. Piszę to na podstawie postów skłócenia z rodziną, chórem parafialnym i tym domem Miśka, który zamieszkiwała jego ex.
Takie mam wrażenie.
Jal dziecko jest ważniejsze od partnera, to potem mamy wątki takie jak ten, że po urodzieiu mąż poszedł w odstawkę żona spi z dzieckiem już 8 rok, a mąż jest od zarabiania pieniędzy. I tyle.

Tylko jest jedno ALE. My te wszystkie konflikty rozwiązaliśmy smile Chór wybralam inny, z bratową nic mnie nie laczy i przynajmniej nie musze udawać, a z jego ex problem rozwiązaliśmy polubownie 6 lat temu.

Widzisz różnicę w mysleniu?

643

Odp: Wasza wartosc

Sądzę że Rossance, w głębi duszy bardzo jest przykro, pewnie nie raz zdarza jej się robić łzy, że jej życie nie ułożyło tak jakby tego chciała, ale jak się nasłucha, naczyta, ile to ludzi trwa w związkach toksycznych, bez zrozumienia, bez szacunku, męczy  się tak naprawdę w tych związkach, to z drugiej strony myśli sobie, że w sumie lepiej być samą niż w takim związku,
ale później znów pojawia się tęsknota za kimś bliskim, ważnym wraca, i to normalne zjawisko, każda kobieta potrzebuje  wesprzeć się chodź od czasu na męskim ramieniu, czuć się kochana, bezpiecznie, żeby ktoś ją akceptował taką jaką jest, z jej niedoskonałościami, i zaletami,
(jak wiemy w związkach są ludzie którzy nie są idealni z wyglądu, ani charakteru)
I Rossanka zastanawia się nad tym, analizuje, co jest nie tak, dlaczego inni są w związkach fajnych, zdrowych, udaje im się, a jej nie…i to jest normalne zjawisko że się zastanawia, analizuje, pewnie znalazł by się jakiś pan dla niej, ale ona tez ma swoje preferencje, jak każdy.
Nawet ten wątek niby „wartość człowieka” a i tak jest sprowadzeniem do jej samotności…
Jest to jej forma terapii, nie wiem czy tylko na tym forum, i nie wiemy w jakiś stanie psychicznym jest, czy nie popija procentów, nie wiemy, nie znamy jej tak naprawdę, może to być bardzo czuła, wartościowa osoba, zagubiona, z wielkim pragnieniem bycia kochaną, tą jedyną,
nie wiemy tego tak naprawdę, nie wiemy czy ma wsparcie w rodzinie, pewnie nie obce są jej uwagi „a kiedy Ty założysz rodzinę” „Kiedy wyjdziesz za mąż/kiedy będziesz miała partnera“ itd, to nie pomaga, tym bardziej wbija gwóźdź  do trumny.
Jedno jest pewne jest to bardzo smutne, przerażająca samotność, żal/smutek potrafi nawet doprowadzić do szybkiej śmierci, są takie przypadku niestety.
Kobieta która jest długo w związku/w związku nie zrozumie nigdy w pełni kobiety która jest długo samotna, zdana tak naprawdę tylko na siebie, co ona przeżywa, co przechodzi, często nie mówiąc za wiele, nie pokazując tak naprawdę tego, szczególnie w życiu realnym.
Kobieta może nie pokazywać, nie przyznawać się że boli ją to że jest samotna - nie ma nikogo bliskiego, nie ma własnej rodziny,
ale to jest tak naprawdę bardzo smutne, bardzo ciężkie dla kobiety…wbrew pozorom.
Osobiście znam parę kobiet całkiem samotnych, nie mają dzieci, własnej rodziny, bardzo długo samotnych,
w wieku średnim, atrakcyjnych(nie są idealne z wyglądu, ale są atrakcyjne)
życiowe, i z TRAUMAMI, rezygnujące szybko, zrażają się szybko, boją związku(że się zawiodą,że ktoś im zrobi krzywdę),bardzo empatyczne, uczciwe, wartościowe osoby, i odpuściły sobie…
I znam kobiety w związkach, które mają dzieci/rodzinę, które są bardzo egoistyczne, wyrachowane/przebiegle, bardzo materialistyczne,
manipulantki.
I wniosek nasuwa się sam…

644

Odp: Wasza wartosc

sad

645

Odp: Wasza wartosc

Ross czemu nie podejmujesz w dalszym ciągu terapii ?

646

Odp: Wasza wartosc
KoloroweSny napisał/a:

Ross czemu nie podejmujesz w dalszym ciągu terapii ?

Powody są następuj ące:
To, co chciałam osiągnąc mniej więcej osiągnęłam, dużo zmieniłam w sobie i jestem już zupełnie inną osobą na wielu obszarach niż byłam przed 2010 rokiem.
Dzięki terapii poprawiło mi sie wiele sfer życia.
Jenk:
nie wierzę zby jakakolwiek terapia  wyleczyła mnie z nerwicy, objawy mam do dziś. W przypadku stresu mam duże mdłości, trwające czasami codziennie, kłopoty z żołądkiem i uczucie, że zaraz zwymiotuje. Albo , gdy stres już jest bardzo nasilony - brak apetytu. Czasami  do tego dochodzi uczucie duszenia się, jakbym nie mogła złapać tchu i miała wielką kulkę w gardle. Czasami mam też napady lękowe, pomaga mi ruch, myślenie o czyms innym, spacer, sprzątanie i ogólnie nie zwracanie uwagi na ten objaw i on przechodzi. Te objawy to moja zmora. Wiem, co zrobić aby je złagodzić, czego się napić (pomaga mi gorąca woda), co i jak ćwiczyć, jak pracować w tym stanie z oddechem i jakie ogólnie ćwiczenia wykonywać aby mi sie poprrawiło, uprawiam dużo sportu. Jednak jakiś stres-objawy z ciała pojawiaja się automatycznie. Uważam, ze terapia jakakolwniek ich nie wyeliminuje.
Na terapii by łam w sumie 6 lat, teraz sadze , ze to za długo. Trzeba żyć  a nie ciągle omawiac problemy na terapii Krejzolka miała poniekąd racje mówiąc, że terapie nic nie działają bo tylko człowiek sam z siebie może dokonac zmiany. A jeżeli jest do tego zdolny, to niepotrzebna mu żadna terapia. Chyba miała rację.
Na terapii powiedziała już w szystko, nie mam żadnych tajemnic, powiedziałam tam rzeczy, których nikomu nie mówiłam i omówiłam je. Teraz musiałabym opowiadac to raz jeszcze, co dla mnie jest już zupełną stratą czasu.
Terapeutów miałam w sumie dwóch, jakby co, mężczyzna i kobieta.
Terapia polegała na wspomnieniach z dziecinstwa, pracy z emocjami i zrozumienia na czym polegaja moje obecne reakcje, bo nie łączyłam pewnych faktów.
Czasami polegała na omawianiu problemów dnia codziennego, omówienia uczuć, jak sie czułam, co zrobiła, zrozumienie dlaczego i co chciałabym zmienić. Po czym to wdrażałam, w zależności od problemu.
I tak jak o tym pomyśle, to całkiem nieźle żyję, jak wspomne jak było 20lat temu, myślałam, że będę jedną wielką kupką nieoowodzeń, pecha i nieszcześcia, a tu okazuje się, że tak nie jest.
Tylko z tymi związkami mi nie wyszło - dlatego mnie to nurtuje.
Na swoich terapiach poruszałam ten temat, ani kobieta terapeuta ani mężczyzna nie mówili mi, abym sobie dała z tym spokó, żyła samej, odnalazła szczęscie sama ze sobą.
Nie przedłużając ich wnioski byly takie (bylam w terapii jak mi sie zaczął swieżo związek, jak i etdey, gdy sie już kończył, więc znali sprawę od środka), ze nie mogę być taka uległa, mam mieć w związku też swoje zdanie, jak mi się cos nie podoba to mam o tym komunikować i że sama związku nie pociągnę jak druga osoba nie chce i lepiej go skończyć niż być na siłę w nadziei, ze druga osoba zmieni zdanie.
Terapia, gdy sie skończyła parę lat temu - podsumowanie było, ze teraz sama mam sobie radzić.
WIęcej nie mogę napisać bo to są prywtne rzeczy, a tu dużo osób czyta,

647

Odp: Wasza wartosc
Beyondblackie napisał/a:
rossanka napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Ja totalnie nie rozumiem odrzucania rozwodników, dzieciatych czy nie, w wieku 45 lat. Gdybym teraz byla singielką, to by mi zwisalo i powiewało. Zwykle dzieciaki już są dorosle- lub prawie dorosle- a facet ma zaplecze i sie czegoś dorobił. Poza tym, nie przeszkadza mi jeżeli mężczyzna jest starszy. Też mam 45 lat i mój partner ma 55- wielka mi rzecz.

Podpisuje się pod użytkownikami, którzy piszą, że Ross kompletnie sabotuje jakikolwiek związek.

A ja myślę, że jakby takie nastoletnie dziecko lub dorosłe dziecko ingerowalo w wasze życie i partner by ci powiedział, że dziecko ma jedno,a takich Beyond ma wiele, więc albo się godzisz, że zdanie dziecka zawsze będzie nad Twoim zdaniem,  to pierwsza urządziłabys dym. Piszę to na podstawie postów skłócenia z rodziną, chórem parafialnym i tym domem Miśka, który zamieszkiwała jego ex.
Takie mam wrażenie.
Jal dziecko jest ważniejsze od partnera, to potem mamy wątki takie jak ten, że po urodzieiu mąż poszedł w odstawkę żona spi z dzieckiem już 8 rok, a mąż jest od zarabiania pieniędzy. I tyle.

Tylko jest jedno ALE. My te wszystkie konflikty rozwiązaliśmy smile Chór wybralam inny, z bratową nic mnie nie laczy i przynajmniej nie musze udawać, a z jego ex problem rozwiązaliśmy polubownie 6 lat temu.

Widzisz różnicę w mysleniu?

A widzisz różniecę w tym że WY konflikty rozwiązaliście, a ja pisze o przypadku typu na przykład gdy dziecku nie podoba się, że Misiek zamieszkuje z Tobą, albo, Ty chcesz pokój na zielono, a dziecku podoba się różowy i Misiek przychyla się do zdania dziecka, albo umówiłas się ze wyjdziecie z Miśkiem w sobote do znajomych a Misiek mówi Ci, ze okazało się, że dziecko chce z nim wtedy iść do kina, to do znajomych musisz isć sama, bo rozumiesz dziecko to dziecko, a Beond może być wiele. I tu nie ma żadnego rozwiązywania konfliktów, tylko Misiek robi to co chce dziecko, a Twoje zdanie jest nieważne.
A potem słyszysz, że jak się nie podoba, to sobie poszukaj innego.
(to przykłady, więc nie czepiajcie sie jakby co).

648

Odp: Wasza wartosc
KoralinaJones napisał/a:
rossanka napisał/a:

(...) ale cos mi nie pasuje w jego zachowaniu w stosunku do mnie( np jest lekceważący, (...)

Przecież Twój były chłopak lekceważył Cię na całego... Jak to ma się do Twoich deklaracji? Nijak.

Poplątanie z pomieszaniem z postrzeganiem rzeczywistości, w którym mógłby pomóc Ci odnaleźć się dobry terapeuta, o ile byłabyś z nim totalnie szczera, no chyba że konsekwentnie oszukujesz samą siebie i chcesz tkwić w tym wymyślonym przez siebie matrixie.

.

To było 10 lat temu :0
Teraz nie wchodze w coś takiego.

649

Odp: Wasza wartosc
DotykDuszy napisał/a:

I Rossanka zastanawia się nad tym, analizuje, co jest nie tak, dlaczego inni są w związkach fajnych, zdrowych, udaje im się, a jej nie…i to jest normalne zjawisko że się zastanawia, analizuje, pewnie znalazł by się jakiś pan dla niej, ale ona tez ma swoje preferencje, jak każdy.

Coś w tym stylu,


DotykDuszy napisał/a:

Nawet ten wątek niby „wartość człowieka” a i tak jest sprowadzeniem do jej samotności…
Jest to jej forma terapii, nie wiem czy tylko na tym forum, i nie wiemy w jakiś stanie psychicznym jest, czy nie popija procentów, nie wiemy, nie znamy jej tak naprawdę, może to być bardzo czuła, wartościowa osoba, zagubiona, z wielkim pragnieniem bycia kochaną, tą jedyną,
nie wiemy tego tak naprawdę, nie wiemy czy ma wsparcie w rodzinie, pewnie nie obce są jej uwagi „a kiedy Ty założysz rodzinę” „Kiedy wyjdziesz za mąż/kiedy będziesz miała partnera“ itd, to nie pomaga, tym bardziej wbija gwóźdź  do trumny.
Jedno jest pewne jest to bardzo smutne, przerażająca samotność, żal/smutek potrafi nawet doprowadzić do szybkiej śmierci, są takie przypadku niestety.

Na szczęscie nie popija, uff, byłby kłopot. Wiesz, w rodzinie nawet już mi tak nie mówią, dużo z rodziny, starszych osób już wymarło. Teraz w tym tygodniu też jeden członek bliskiej bardzo rodziny, moze dlatego mi tak "odbija" w tym tygodniu, bo dobiło mnie to, a jeszcze ten pogrzeb, myślałam, ze zemdleję z tych nerwów w kościele ale jakoś dałam rade. Ta osoba pewnie mówiłaby, abym sie tak nie przejmowała, z e wszystko jest w porzadku, w sumie jeszcze to do mnie nie dociera. W zasadzie myślę o tym cały czas, Ale takie jest  życie, ludzie umierają, przynajmniej wiek miała zasłużony. Chociaz po covidzie, wojnie, śmierci jednej osoby w rodzinie rok temu i jeszcze paru nieprzyjemnych rodzinnych rzeczy, jeszcze i to teraz to jest okropnie dołujące.
Człowiek chciałby mieć jakieś plany, ale chyba najlepiej jest żyć bez planów i cieszyć się dniem dzisiejszym.
To jest popularne zdanie, ale to prawda.


DotykDuszy napisał/a:

Kobieta która jest długo w związku/w związku nie zrozumie nigdy w pełni kobiety która jest długo samotna, zdana tak naprawdę tylko na siebie, co ona przeżywa, co przechodzi, często nie mówiąc za wiele, nie pokazując tak naprawdę tego, szczególnie w życiu realnym.
Kobieta może nie pokazywać, nie przyznawać się że boli ją to że jest samotna - nie ma nikogo bliskiego, nie ma własnej rodziny,
ale to jest tak naprawdę bardzo smutne, bardzo ciężkie dla kobiety…wbrew pozorom.
Osobiście znam parę kobiet całkiem samotnych, nie mają dzieci, własnej rodziny, bardzo długo samotnych,
w wieku średnim, atrakcyjnych(nie są idealne z wyglądu, ale są atrakcyjne)
życiowe, i z TRAUMAMI, rezygnujące szybko, zrażają się szybko, boją związku(że się zawiodą,że ktoś im zrobi krzywdę),bardzo empatyczne, uczciwe, wartościowe osoby, i odpuściły sobie…
I znam kobiety w związkach, które mają dzieci/rodzinę, które są bardzo egoistyczne, wyrachowane/przebiegle, bardzo materialistyczne,
manipulantki.
I wniosek nasuwa się sam…

Tez obserwuje podobnie, sa zgryżliwe i złosliwe ale i odwrotnie  fajne pozytywne samotn
e osoby, ale i sa zgryźliwe i złośliwe, jak i pozytywne i pogodne mężatki.

Co do wygladu, to pewnie zależy od preferencji co się komu podoba, ale i tu jest różnie, Jeden zakocha sie w zielonookokiej szczupłej blondynce bo taki był jego typ przez całe życie. A drugi w ciemnookiej brunetce - chociaz całe życie oglądał się za blondynkami.

650 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2022-09-24 21:24:55)

Odp: Wasza wartosc

Ross,ja swojego bratanka opierdodiam gdy się spóźnił pół godziny. Mój czas i czas Misia nie jest jakąś nieważną pierdolą. To jest nasze życie i jak ktoś to ignoruje, to może sobie walić w ściane i mnie to zero interesuje.

Posty [ 586 do 650 z 697 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Wasza wartosc

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026