Sądzę że Rossance, w głębi duszy bardzo jest przykro, pewnie nie raz zdarza jej się robić łzy, że jej życie nie ułożyło tak jakby tego chciała, ale jak się nasłucha, naczyta, ile to ludzi trwa w związkach toksycznych, bez zrozumienia, bez szacunku, męczy się tak naprawdę w tych związkach, to z drugiej strony myśli sobie, że w sumie lepiej być samą niż w takim związku,
ale później znów pojawia się tęsknota za kimś bliskim, ważnym wraca, i to normalne zjawisko, każda kobieta potrzebuje wesprzeć się chodź od czasu na męskim ramieniu, czuć się kochana, bezpiecznie, żeby ktoś ją akceptował taką jaką jest, z jej niedoskonałościami, i zaletami,
(jak wiemy w związkach są ludzie którzy nie są idealni z wyglądu, ani charakteru)
I Rossanka zastanawia się nad tym, analizuje, co jest nie tak, dlaczego inni są w związkach fajnych, zdrowych, udaje im się, a jej nie…i to jest normalne zjawisko że się zastanawia, analizuje, pewnie znalazł by się jakiś pan dla niej, ale ona tez ma swoje preferencje, jak każdy.
Nawet ten wątek niby „wartość człowieka” a i tak jest sprowadzeniem do jej samotności…
Jest to jej forma terapii, nie wiem czy tylko na tym forum, i nie wiemy w jakiś stanie psychicznym jest, czy nie popija procentów, nie wiemy, nie znamy jej tak naprawdę, może to być bardzo czuła, wartościowa osoba, zagubiona, z wielkim pragnieniem bycia kochaną, tą jedyną,
nie wiemy tego tak naprawdę, nie wiemy czy ma wsparcie w rodzinie, pewnie nie obce są jej uwagi „a kiedy Ty założysz rodzinę” „Kiedy wyjdziesz za mąż/kiedy będziesz miała partnera“ itd, to nie pomaga, tym bardziej wbija gwóźdź do trumny.
Jedno jest pewne jest to bardzo smutne, przerażająca samotność, żal/smutek potrafi nawet doprowadzić do szybkiej śmierci, są takie przypadku niestety.
Kobieta która jest długo w związku/w związku nie zrozumie nigdy w pełni kobiety która jest długo samotna, zdana tak naprawdę tylko na siebie, co ona przeżywa, co przechodzi, często nie mówiąc za wiele, nie pokazując tak naprawdę tego, szczególnie w życiu realnym.
Kobieta może nie pokazywać, nie przyznawać się że boli ją to że jest samotna - nie ma nikogo bliskiego, nie ma własnej rodziny,
ale to jest tak naprawdę bardzo smutne, bardzo ciężkie dla kobiety…wbrew pozorom.
Osobiście znam parę kobiet całkiem samotnych, nie mają dzieci, własnej rodziny, bardzo długo samotnych,
w wieku średnim, atrakcyjnych(nie są idealne z wyglądu, ale są atrakcyjne)
życiowe, i z TRAUMAMI, rezygnujące szybko, zrażają się szybko, boją związku(że się zawiodą,że ktoś im zrobi krzywdę),bardzo empatyczne, uczciwe, wartościowe osoby, i odpuściły sobie…
I znam kobiety w związkach, które mają dzieci/rodzinę, które są bardzo egoistyczne, wyrachowane/przebiegle, bardzo materialistyczne,
manipulantki.
I wniosek nasuwa się sam…