netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kolejny raz do was wracam...

72 odpowiedzi5 886 wyświetleńzałożony przez Kasia995, 30.08.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kolejny raz do was wracam...

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 73 z 73 ]

66

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Nambi napisał/a:
Kasia995 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Autorka prezentuje ewidentnie poidejście roszczeniowe, typu "mi się należy", "on ma się dostosować", ja wymagam i oczekuję", "on ma obowiązek a ja prawo".

Zapytałam, gdzie moje co wieczorowe całuski i przytulanki, to zrobił minę jakby był obrażony i odpowiedział, że jest zmęczony i nie ma już siły. Powstrzymałam się od komentarzy i kłótni, ale nie spałam prawie całą noc.

Masz w sobie dojrzałość 15 latki. Jesteś roszczeniowa, cały Twój świat kręci się wyłącznie wokół Ciebie.

Dlaczego sama nie pocałowałaś, nie przytuliłaś męża?

Nad ranem się przebudził, spojrzał na mnie i powiedział: "dobra choć się przytulić bo, nienawiść masz na twarzy wypisaną i aż strach się bać"...

Ja się temu człowiekowi szczerze dziwię co on w tym małżeństwie jeszcze robi.
Nie sądzę, żeby odgrywał się na Tobie. Zrozum, że on ma Ciebie, Twoich zachowań dość.

Po jego propozycji, przytuliłam i pocałowałam. W ciągu dnia też go pocałowałam. Nie jestem aż taka beznadziejna.

Jeśli mu tak że mną źle i zdecyduje się mnie zostawić to trudno, nie jestem w stanie na siłę go ze sobą zatrzymać.  Będę się natomiast dalej starać. Może dojdziemy do normalności. Chcę po prostu od niego wsparcia i zrozumienia, że potrzebuję czasu...

67

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:

Po jego propozycji, przytuliłam i pocałowałam. W ciągu dnia też go pocałowałam. Nie jestem aż taka beznadziejna.

Jeśli mu tak że mną źle i zdecyduje się mnie zostawić to trudno, nie jestem w stanie na siłę go ze sobą zatrzymać.  Będę się natomiast dalej starać. Może dojdziemy do normalności. Chcę po prostu od niego wsparcia i zrozumienia, że potrzebuję czasu...

Ale ja pytam, dlaczego sama nie przytuliłaś męża jak tylko położył się obok Ciebie w łóżku, zamiast pytać go gdzie są TWOJE "co wieczorowe całuski i przytulanki"?

68

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Hahhahahahahahhahahaha ale cyrk big_smile

69 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2022-09-08 16:06:23)

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Zgadzam się z Lady Loka i nie tylko, że maz po prostu ma dość. Mam wrażenie że nie do końca rozumiesz ze jeżeli krzyczysz, ciągle robisz awantury to każdy się zdystansuje, każdy będzie unikał bliskości. To nic dziwnego, że teraz maz nie dzwoni, nie przytula się. To ze za pół godziny przeprosisz nie zmienia faktu, że go ciągle ranisz i od smutku, złości na Ciebie nastrój nie zmieni mu się tak po prostu w radość i nie zapomni po chwili jak się zachowujesz. Zachowujesz się jak osoba "Taka mnie wziąłeś to taką mnie masz". Nie tedy droga. Moim zdaniem można zmienić swoje postępowanie. Toksyczne zagrania można przepracować na terapii. Nad wybuchowością można pracować. To od nas zależy czy to kontrolujemy czy nie. Mamy emocje ale możemy je kontrolować.

Wcześniej jak piszesz też mogliście nie mieć często seksu ale brak seksu w ciąży i po ciąży to trochę długo. Zwłaszcza jak nie ma też bliskości. No i nie dążycie do niej tylko wybuchasz i kłócicie się. Najpierw trzeba by zadbać o atmosferę inaczej się komunikować, zbliżyć się do siebie ponownie. Nawet jak nie ma ochoty na seks to można próbować coś z tym robić. Można też zaspokajac partnera inaczej i chociaż próbować się rozbudzić. Seks jest ważna częścią związku.

70

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Ewe131 napisał/a:

Kasiu, przypomniałam sobie Twoje poprzednie posty. Puść tego swojego męża wolno, jest młody, zdrowy, znajdzie jeszcze kobietę DO ŻYCIA.
Jak.mozna funkcjonować w takim domu? Co chwilę kłótnie, pretensje, wybuchy, przeprosiny, wariactwo! Czułości i seksu nie ma. Z tego co pisałaś - w ciąży też nie było, bo coś Ci strzykalo, niby nic wielkiego, bo do znajomych czasem wychodziliscie ale na seks szlaban, teraz po urodzeniu dziecka - na seks szlaban. Jak Twoim zdaniem zaspokaja swoje potrzeby Twój mąż? Bo to że je ma, to raczej jest PEWNE, jeśli jest zdrowym mężczyzna. Jedzie na "ręcznym" od czasów ciazy??? Jak musialabym postawić się w roli żony, której mąż odmawialby seksu i musiałabym zaspokajać się sama to czułabym się upokorzona, odrzucona, nieważna jako kobieta i żona, byłoby to dla mnie uwłaczające. Dlaczego nie myślisz o mężu? Przecież jest najbliższą osobą. A jak nie jest, to po co Go trzymasz przy sobie? Testujesz go, po której kłótni z kolei puszcza mu nerwy i po prostu Cię znienawidzi?
Jesteś ogromną egoistką, tylko Tobie ma być fajnie i dobrze,a jak nie to wrzask! Gow.o Cię obchodzi mąż. Niech robi co chce, byleby Ci gitary nie zawracał, z czego się NAWET CIESZYSZ. Przebija przez Ciebie jakaś dziecinność, niezyciowosc, nieumiejętność łączenia przyczyn ze skutkami,piszesz, że masz 25 lat...trudne do uwierzenia.


Mamusia przebija. Wróg mężczyzn. Matka nienawidząca mężczyzn wychowuje córkę na inwalidke. Ale za dużo uniesień. Temat imho założony przez administrację zeby zrobić jakiś ruch pod reklamy.

71 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-09-10 06:52:26)

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Autorka prezentuje ewidentnie poidejście roszczeniowe, typu "mi się należy", "on ma się dostosować", ja wymagam i oczekuję", "on ma obowiązek a ja prawo".

Nie do końca to prawda. Naprawdę staram się dawać z siebie więcej. Wczoraj specjalnie ułożyłam dzień pod niego. Poszłam sama z dzieckiem na spacer i zrobiłam obiad zanim zdążył wrócić z pracy. Tak żeby miał możliwość wyjść pobiegać zanim zapadnie zmrok.

Wszystko układało się dobrze dopóki on nie przyszedł do łóżka przed snem. Położył się od razu na brzuchu do spania. Zapytałam, gdzie moje co wieczorowe całuski i przytulanki, to zrobił minę jakby był obrażony i odpowiedział, że jest zmęczony i nie ma już siły. Powstrzymałam się od komentarzy i kłótni, ale nie spałam prawie całą noc.
Nad ranem się przebudził, spojrzał na mnie i powiedział: "dobra choć się przytulić bo, nienawiść masz na twarzy wypisaną i aż strach się bać"...
Przykro mi się zrobiło. Ta sytuacja to jego odgrywanie się na mnie. Ok, ma takie prawo, bo też wcześniej mu dużo różnych przykrości sprawiłam, ale bez przesady. Nie jest głupi, dużo, nawet bardzo dużo rzeczy potrafi zauważyć i wyciągnąć wnioski, tak jak to piszecie domyślić się, a takie odgrywanie się jest teraz dziecinne po prostu.

Moim zdaniem nie pasujecie do siebie. Gdzieś się wymijacie. Kasiu, może więcej rozmawiajcie, choć teraz może i za późno. Musielibyście zacząć od nowa. Ty wybuchowa, zmęczona dzieckiem, on daleko, przychodzi późno do domu. Dwadzieścia parę lat to jest bardzo mało, żeby wiedzieć jak się komunikować między sobą. Ja bym widziała światełko w tunelu we wspólnej terapii.  Ktoś zwrócił uwagę, że ta twoja wybuchowość może wynikać z problemów zdrowotnych. Jak dla mnie to powtarzam to z innego wątku autorki, to on jest bierny, nie umie albo nie chce się z tobą już porozumieć. A ty niepotrzebnie krzyczysz zamiast sama odpocząć, zrelaksować się, a dziecko zostawić  pod czyjąś opieką. Drugim kamieniem jest niemożność porozumienia się z jego rodziną.  A to właśnie dobra komunikacja z  tamtą rodziną mogłaby ci pomóc. Wiadomo, nie brałaś ślubu z jego rodziną, ale dobry kontakt mógłby pomóc w relacji z mężem.

72

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Autorka to klasyczny toksyk i narcyz.
Facet jest upodlony.
Jest z nią tylko pewnie ze względu na dziecko.

Autorko: terapia i to kilkuletnia.
Jeśli się nie zmienisz, to każdy związek będzie się szybko kończył, bo nikt z tobą nie wytrzyma.

73

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Autorko, na swój sposób byłem na miejscu Twojego męża (przynajmniej w niektórych aspektach)... i jak kobieta ciągle odmawia seksu, to (jak już ktoś tu napisał) jest to upokarzające i ile k**** można (a jak widzę po sobie i po Twoim mężu - można długo....) Nie będę powtarzał tu swojej historii, ale jestem w trakcie rozwodu.
Jeśli FAKTYCZNIE chcesz próbować ratować Wasz związek (a ja akurat uważam, że masz na to szansę), to zamiast pytać męża o cokolwiek zacznij się do niego dobierać. On czuje się odrzucony, zniechęcony, upokorzony. I jak nawet powiesz coś miłego, to szuka drugiego dna a jego organizm spodziewa się awantury (bo Twoje obecne zachowanie jest dla niego odstępstwem od czegoś, co przyjął już za standard). Nie oczekuj, że się czegokolwiek domyśli, bo jak ma to zrobić nauczony, że jedyne co dostanie to upokorzenie? Żeby zmienić jego nastawienie musisz być wytrwała, pewnie tygodniami lub miesiącami. A jak pojawi się jakakolwiek próba bliskości, czułości, miłe słowo ze strony męża to wyraźnie to zawsze zauważ, doceń, przyjmij - on w takiej sytuacji będzie przesadnie wyczulony na jakikolwiek sygnał odrzucenia (w normalnym związku by tak nie miał, teraz musi dojść do siebie i to potrwa). Jak jesteś zmęczona i nie masz ochoty nawet na przytulenie, to mu to jasno powiedz, a potem możliwie szybko sama wykaż inicjatywę. Z tego co piszesz to sama to zepsułaś, więc nie podchodź do tego na zasadzie "pozwolę mu to naprawić". Wszystko jest w Twoich rękach - on ma na teraz dość i to się szybko nie zmieni.
To Ty masz go teraz zdobyć, a nie dać się zdobywać. To on ma być dla Ciebie teraz najważniejszy (a nie Ty czy nawet nie dziecko). I swoimi zachowaniami (a nie słowami) musisz mu to pokazać.
Wydaje mi się, że w ogóle z nim nie rozmawiasz. Mówiłaś mu, że wiesz, że jesteś trudna, że wszystko Cię przerosło i odpychałaś go od siebie i takie tam, ale go potrzebujesz, chcesz, pragniesz i masz nadzieję, że zbudujecie razem znowu fajny związek?

Jak nic nie zmienisz (a mimo że dla Ciebie to dużo, to jednak aktualnie robisz niewiele), to będą tylko dwie opcje:
- on sobie kogoś znajdzie (chociaż wątpię, bo to typ jak ja - skupi się na pracy i dzieciach).
- Ty będziesz wkurzona jego biernością (bo przecież od wielkiego dzwonu "dałaś mu opcję" :DDD) i jak poderwie Cię pierwszy lepszy ruchacz, to nagle poczujesz, że brakowało Ci bliskości i mąż Ci w sumie przeszkadza:)

Posty [ 66 do 73 z 73 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kolejny raz do was wracam...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026