netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kolejny raz do was wracam...

72 odpowiedzi5 885 wyświetleńzałożony przez Kasia995, 30.08.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kolejny raz do was wracam...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 73 ]

1

Temat: Kolejny raz do was wracam...

Cześć, po ostatnim moim temacie i waszej pomocy trochę się zreflektowałam. Przeprosiłam męża i obiecałam mu, że już nie będę się tak zachowywać. Udało nam się jakoś dogadać, ja też bardziej się staram. Codziennie jest ciepły obiad, staram się też poprawić relacje z jego rodziną (nie były złe,  po prostu ich nie trawię mimo, że w sumie nie zrobili mi nic złego).
W międzyczasie mieliśmy rocznicę ślubu. Mąż zaprosił mnie na kolację do restauracji w bardzo fajnym miejscu. Z dzieckiem został ktoś z rodziny. Wszystko wydawało się zmierzać w dobrym kierunku, tylko wciąż nie wszystko gra jak powinno...
Praktycznie nie ma u nas spraw łóżkowych. Mąż swoje po porodzie odczekał cierpliwie bez naciskania, potem po mojej wizycie u ginekologa coś napominał parę razy, próbował coś inicjować ale ja nie miałam ochoty i udałam, ze tego nie widzę innym razem odmówiłam wymigujacsie zmeczeniem. Teraz mam wrażenie że odpuścił i nie wiem czy się cieszyć czy płakać. Z jednej strony mam trochę spokoju bo głupio mi było co któryś raz mu odmawiać a z drugiej strony to przekłada się na to, że jest dla mnie bardziej oschły. Nie przytula już nie dotyka, muszę się o to prosić i nawet wtedy robi to niechętnie. Do tego zaczął ćwiczyć i biegać żeby zrzucić tatusiowe kilogramy. A mnie już zaczynają w domu łapać nerwy, że kogoś w pracy pewnie poznał. Przetrzepałam mu ostatnio telefon i prywatny i służbowy i nic nie znalazłam. Nie ma też innych przesłanek w stylu późniejszych powrotów do domu. Wraca zawsze o tej samej porze i pierwsze co to biegnie do naszego synka. Spędza z nim prawie każdą wolną chwilę. Nie wydaję mi się więc żeby miał kogoś innego, ale gdzieś z tyłu głowy ta myśl zostaje.

Boję się trochę, że wszystko co w naszym związku było dobre już się wypaliło. Rozmowy nie są takie jak wcześniej. Zbliżeń już nie ma wcale. Są tylko moje pretensje do niego i coraz bardziej opryskliwe jego odpowiedzi. Zawsze dzwonił do mnie z pracy, zapytać co tam u nas. Od ostatniej kłótni nie zadzwonił z pracy ani razu.
Czy jemu już nie zależy? Wszystko go denerwuje. Dowcip stał się uszczypliwy nie taki jak był kiedyś. Tak jakby nie chciał już walczyć o ten związek. Nie widzi tego, że się staram? Jestem impulsywną osobą i czasem mi się wyrwie, ale jeszcze przed ostatnią kłótnią jakoś starał się chociaż dogadać, a teraz to odburknie już tylko coś mniej lub bardziej wyraźnie i coraz bardziej zamyka się w sobie a mnie unika. Nie mówi komplementów, nie przytula, nie całuje, nie dzwoni bez potrzeby. Jakbyśmy byli współlokatorami z dzieckiem...

2

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Wasz związek jest już na krzywej schyłkowej. Aktualnie jesteście jeszcze na "OIOMie", ale tak się nie da długo. Chociaż... W moim małżeństwie ten okres schyłkowy trwał ponad 3 lata. Jeśli masz wrażenie, że Twój mąż odpuścił sprawy łóżkowe i do tego całkowicie przestał szukać z Tobą fizycznego kontaktu, a Ty się z tego trochę cieszysz, bo masz spokój, to... was już praktycznie nie ma. Albo się ockniecie i OBOJE zaczniecie to ratować, może pójdziecie na wspólną terapię, albo rozstaniecie się definitywnie.

3

Odp: Kolejny raz do was wracam...

"Nie mówi komplementów, nie przytula, nie całuje, nie dzwoni bez potrzeby. Jakbyśmy byli współlokatorami z dzieckiem..."

A czy Ty przytulasz, calujesz,dzwonisz i inicjujesz seks? Jeśli nie - to faktycznie współlokatorzy z Was. Odliczać, kiedy mąż pęknie. Odrzucilas go ileś razy i jeszcze się z tego cieszysz, że przestał cokolwiek inicjować...niby mamy XXI wiek, dostęp do internetu, można w kilka minut wyczytać, jak kończy się najczęściej niechciany celibat w malzenstwie.nie wiem, czy jest się z czego cieszyć... Ale każdy jest inny.

4

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Każdy ma swój punkt graniczny, a Ty swoim zachowaniem sprawiłaś, że jesteście już poza jego punktem granicznym.
Zamiast mieć pretensje i trzepać telefon to wrzuć na luz, zachowuj się normalnie, chodź na terapię i zobaczysz, czy to coś da, czy ta granica jest już nieodwracalna.

5

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Ale ja nic nie poradzę na to, że nie mam ochoty na seks. Wstaję do synka w nocy 2 razy po 30 minut, przez to się nie wysypiam.
Pozatym się staram. Czasem powiem mu mile słówko, albo go pocałuję, ale od niego bije jakiś taki chłód w stosunku do mnie. Wyszłam też z inicjatywą w kierunku poprawy relacji z jego rodziną.  Też jakoś tego nie dostrzegł nawet...

Wcześniej bardziej mu zależało, nie jest już taki jak kiedyś.

6 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-08-30 13:36:17)

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Przychylam się całkowicie do zdania Ewe131, poza tym, znamienne jest dość oczekiwanie "dzwonienia się bez potrzeby". Jeśli ludzie do siebie dzwonią, oznacza to, ze mają ową potrzebę, choćby się usłyszeć czy powiedzieć sobie coś miłego..No, ale tu trzeba obustronnych działań a nie oczekiwania tego wyłącznie od jednej strony, samej pozostając bierną.

7

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:

Ale ja nic nie poradzę na to, że nie mam ochoty na seks. Wstaję do synka w nocy 2 razy po 30 minut, przez to się nie wysypiam.

Doskonale Cię rozumiem. Mimo, że jestem facetem, mam 30 lat, to i tak ochoty na seks ZERO. Mogłoby to dla mnie nie istnieć.
Niewyspanie, fizyczne zmęczenie potrafi człowieka wydrenować zupełnie, więc nic dziwnego, że na seks nie masz ochoty.
Masz depresje albo cos podobnego?

8

Odp: Kolejny raz do was wracam...
bagienni_k napisał/a:

Przychylam się całkowicie do zdania Ewe131, poza tym, znamienne jest dość oczekiwanie "dzwonienia się bez potrzeby". Jeśli ludzie do siebie dzwonią, oznacza to, ze mają ową potrzebę, choćby się usłyszeć czy powiedzieć sobie coś miłego..No, ale tu trzeba obustronnych działań a nie oczekiwania tego wyłącznie od jednej strony, samej pozostając bierną.

Nie pozostaję bierna. Napisałam, że się staram. Może być zły o ostatnią akcję bo kłóciliśmy się (a w zasadzie to ja się kłóciłam, a on raczej milczał) przez tydzień, ale już 2 tygodnie minęły. Ok zdarzały mi się nawroty wybuchowości ale w ciągu 30 minut go przepraszałam. 

Ostatnio mi powiedział, że ma poczucie pewnej beznadziejności, a jak zaczęłam drążyć to znowu się wycofał i zamknął w sobie. Widzę że coś ukrywa, z czymś się męczy.  Nie jestem najłatwiejszą osobą do życia, zdaję sobie z tego sprawę, ale łatwiej by mi było się zmienić gdyby dalej mnie wspierał jak kiedyś...

9

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:

Ale ja nic nie poradzę na to, że nie mam ochoty na seks. Wstaję do synka w nocy 2 razy po 30 minut, przez to się nie wysypiam.
Pozatym się staram. Czasem powiem mu mile słówko, albo go pocałuję, ale od niego bije jakiś taki chłód w stosunku do mnie. Wyszłam też z inicjatywą w kierunku poprawy relacji z jego rodziną.  Też jakoś tego nie dostrzegł nawet...

Wcześniej bardziej mu zależało, nie jest już taki jak kiedyś.

No i co z tego, że się starasz? Nie jesteś dzieckiem, które powie, że mama jest głupia, a potem przyniesie kwiatka i mama będzie zadowolona.
Twoje zachowanie było przez dłuższy czas nieodpowiednie i naganne. I co, teraz chcesz, żeby wszystko wróciło do normy, bo Ty się starasz? Ale to tak nie działa. Nadużyłaś jego zaufania i ono się musi odbudować, o ile się kiedykolwiek odbuduje. A Ty nie masz się starać, tylko masz zmienić swoje zachowanie trwale.
I tak plus dla Twojego męża, że jeszcze wytrzymuje.
Tak jak pisałam, przekroczyłaś pewną granicę. I to, że się starasz, to nie wystarcza.

Poza tym Ty seksu nie chcesz, on się już nie stara, więc w sumie powinno Ci to pasować. W końcu nie męczy się o seks. Więc w czym problem?
Chcesz zmian? Zmieniaj siebie.

10

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Tomeek-92 napisał/a:
Kasia995 napisał/a:

Ale ja nic nie poradzę na to, że nie mam ochoty na seks. Wstaję do synka w nocy 2 razy po 30 minut, przez to się nie wysypiam.

Doskonale Cię rozumiem. Mimo, że jestem facetem, mam 30 lat, to i tak ochoty na seks ZERO. Mogłoby to dla mnie nie istnieć.
Niewyspanie, fizyczne zmęczenie potrafi człowieka wydrenować zupełnie, więc nic dziwnego, że na seks nie masz ochoty.
Masz depresje albo cos podobnego?

Depresji raczej nie mam. Ciężko mi tak naprawdę powiedzieć o co chodzi dokładnie, bo to nie jest tak, że nie mam w ogóle ochoty na nic. Chcę się wyrwać gdzieś wyjść i nie myśleć ciągle o dziecku. Mam teraz macierzyński i czasu mam sporo, ale co z tego skoro muszę siedzieć z dzieckiem...

11 Ostatnio edytowany przez Misinx (2022-08-30 13:53:26)

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:

Ale ja nic nie poradzę na to, że nie mam ochoty na seks. Wstaję do synka w nocy 2 razy po 30 minut, przez to się nie wysypiam.
Pozatym się staram. Czasem powiem mu mile słówko, albo go pocałuję, ale od niego bije jakiś taki chłód w stosunku do mnie. Wyszłam też z inicjatywą w kierunku poprawy relacji z jego rodziną.  Też jakoś tego nie dostrzegł nawet...

Wcześniej bardziej mu zależało, nie jest już taki jak kiedyś.

Ok, nie masz ochoty na seks. Tylko co w takiej sytuacji ma zrobić Twój mąż ? Ma szukać seksu "na mieście" ? To, że on Cię teraz nie dotyka i nie szuka kontaktu nie oznacza, że on też nie potrzebuje bliskości. Jest sfrustrowany i najnormalniej w świecie po prostu Cię aktualnie nie lubi. Ludzie nie doceniają tego jak ważne jest, żeby się po prostu lubić. On Cię nie lubi, co nie oznacza, że Cię nie kocha. Ale obecnie najczęściej działasz mu na nerwy, więc on z Tobą tego seksu nie będzie szukał. Ale to nie oznacza, że nie będzie szukał w ogóle.
Moim zdaniem powinniście spróbować wspólnej terapii, ale możliwe, że ona Wam tylko uświadomi, że to już koniec. Ale rozstać też się trzeba umieć. Macie dziecko i dalej będziecie jego rodzicami.

I to nie jest tak, że ja zwalam całą winę za tą sytuację na Ciebie, bo nie wiem jaki jest Twój mąż. Ale rozwiązanie musicie wypracować wspólnie. W pojedynkę już nie da rady.

12

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Ja pewnie miałbym również poczucie beznadziejności, chociażby z tego powodu, że nawet nie mogę dojść do słowa ani SPOKOJNIE niczego z partnerką wyjaśnić, bo zaraz dochodzi do awantur czy krzyków. Osobiście jestem uczulony na wybuchowy sposób rozwiązywania konfliktów i każda taka kłótnia, z typowymi krzykami, wybuchami emocji czy złości, jest kompletnie bezcelowa, tym bardzej kiedy długo trwa. Nie tylko dlatego, że nie pozwala niczego rozwiązać, ale przede wszystkim dlatego, że dochodza do głosu wyłącznie skrajne emocje, które zamazują całkiem obraz rzeczywistości. Wygaduje się wtedy nieraz takie głupoty i absurdy, że patrząc  zboku człowiek zamiast płakać czy się martwić, zaczyna się śmiać: "jak to możliwe, że cżłowiek traci nad sobą panowanie"? Dlatego tak bardzo doceniam możliwość opanowywania emocji przez jak najdłuższy czas a ludzi, którzy unikają awantur za wszelką cenię szczególnie. Podkreślam:awantur, nie kłótni, bo kłócić się można w sposób wyważony.

Jeśli druga strona nie daje mi żadnego prawa ani możliwości swobodnej rozmowy, to ja dziękuję za taki związek. Wszystko należy "wymusząć "albo rozwiązywać kłótnią i krzykiem?

13

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Jak już wyżej zauważono, obawiam się, że Wasz związek Kasiu zmierza ku zagładzie. Często niestety tak bywa, że po pojawieniu się dziecka para się od siebie oddala, zamiast zbliżyć. I to ma miejsce u Was. Skoro nie ma już żadnej formy bliskości fizycznej jest naprawdę źle... Być może terapia par by jakoś Wam pomogła, nie wiem.

14

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Misinx napisał/a:
Kasia995 napisał/a:

Ale ja nic nie poradzę na to, że nie mam ochoty na seks. Wstaję do synka w nocy 2 razy po 30 minut, przez to się nie wysypiam.
Pozatym się staram. Czasem powiem mu mile słówko, albo go pocałuję, ale od niego bije jakiś taki chłód w stosunku do mnie. Wyszłam też z inicjatywą w kierunku poprawy relacji z jego rodziną.  Też jakoś tego nie dostrzegł nawet...

Wcześniej bardziej mu zależało, nie jest już taki jak kiedyś.

Ok, nie masz ochoty na seks. Tylko co w takiej sytuacji ma zrobić Twój mąż ? Ma szukać seksu "na mieście" ? To, że on Cię teraz nie dotyka i nie szuka kontaktu nie oznacza, że on też nie potrzebuje bliskości. Jest sfrustrowany i najnormalniej w świecie po prostu Cię aktualnie nie lubi. Ludzie nie doceniają tego jak ważne jest, żeby się po prostu lubić. On Cię nie lubi, co nie oznacza, że Cię nie kocha. Ale obecnie najczęściej działasz mu na nerwy, więc on z Tobą tego seksu nie będzie szukał. Ale to nie oznacza, że nie będzie szukał w ogóle.
Moim zdaniem powinniście spróbować wspólnej terapii, ale możliwe, że ona Wam tylko uświadomi, że to już koniec. Ale rozstać też się trzeba umieć. Macie dziecko i dalej będziecie jego rodzicami.

I to nie jest tak, że ja zwalam całą winę za tą sytuację na Ciebie, bo nie wiem jaki jest Twój mąż. Ale rozwiązanie musicie wypracować wspólnie. W pojedynkę już nie da rady.

Czyli co? Nie da się już nic zrobić? Uczucie z jego strony się wypaliło albo wkrótce wypali?

15 Ostatnio edytowany przez Nambi (2022-08-30 14:23:04)

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Przychylam się całkowicie do zdania Ewe131, poza tym, znamienne jest dość oczekiwanie "dzwonienia się bez potrzeby". Jeśli ludzie do siebie dzwonią, oznacza to, ze mają ową potrzebę, choćby się usłyszeć czy powiedzieć sobie coś miłego..No, ale tu trzeba obustronnych działań a nie oczekiwania tego wyłącznie od jednej strony, samej pozostając bierną.

Nie pozostaję bierna. Napisałam, że się staram. Może być zły o ostatnią akcję bo kłóciliśmy się (a w zasadzie to ja się kłóciłam, a on raczej milczał) przez tydzień, ale już 2 tygodnie minęły. Ok zdarzały mi się nawroty wybuchowości ale w ciągu 30 minut go przepraszałam. 

Ostatnio mi powiedział, że ma poczucie pewnej beznadziejności, a jak zaczęłam drążyć to znowu się wycofał i zamknął w sobie. Widzę że coś ukrywa, z czymś się męczy.  Nie jestem najłatwiejszą osobą do życia, zdaję sobie z tego sprawę, ale łatwiej by mi było się zmienić gdyby dalej mnie wspierał jak kiedyś...

Ja tu nie widzę starania się ani żadnej zmiany (coś przeoczyłam?).  Tu nie ma żadnej poprawy. Z tego co piszesz, to sytuacja wygląda tak, że Ty wybuchasz, po 30 minutach przepraszasz, jest spokój co chwilę przecinany drobnymi uszczypliowościami (a pewnie i niewerbalną manifestacją niezadowolenia), po czym znów wybuchasz. Od wybuchu złości do wybuchu złości. Nie dziwię się Twojemu mężowi, że jes tym zmęczony, ze staje się obojętny. Tak się przed Tobą broni. Żyje w toksycznym bagnie.

Obojętność może prowadzić już tylko w jednym kierunku. Wytrwale na to pracowałaś.

Z Twoich postów (również z poprzedniego wątku) wynika, że nie umiesz się komunikować. Czekasz, aż mąż się domyśli o co Ci chodzi, a ponieważ się nie domyśla, sfrustrowana, wybuchasz. Tak się nie da żyć. Piszszesz, że nie masz ochoty na seks, a zaloty swojego męża zbywasz milczeniem i wymówkami. I co? Ma się domyślić, że  jesteś zmęczona i na seks ochoty nie masz, czy może szczerze z nim rozmawiałaś? Poza tym to, co opisujesz to całkowity zanik potrzeby bliskości. To nie jest normalne. Mam wrażenie, że zmęczenie to tylko wymówka.

Żal mi Twojego dziecka. Ono, w przeciwiństwie do męża, nie ma możliwości obronić się przed Tobą. Ono też będzie musiało się domyślać o co Ci chodzi i jak sprostać Twoim wymaganiom. Przerażające.

16

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:
Misinx napisał/a:
Kasia995 napisał/a:

Ale ja nic nie poradzę na to, że nie mam ochoty na seks. Wstaję do synka w nocy 2 razy po 30 minut, przez to się nie wysypiam.
Pozatym się staram. Czasem powiem mu mile słówko, albo go pocałuję, ale od niego bije jakiś taki chłód w stosunku do mnie. Wyszłam też z inicjatywą w kierunku poprawy relacji z jego rodziną.  Też jakoś tego nie dostrzegł nawet...

Wcześniej bardziej mu zależało, nie jest już taki jak kiedyś.

Ok, nie masz ochoty na seks. Tylko co w takiej sytuacji ma zrobić Twój mąż ? Ma szukać seksu "na mieście" ? To, że on Cię teraz nie dotyka i nie szuka kontaktu nie oznacza, że on też nie potrzebuje bliskości. Jest sfrustrowany i najnormalniej w świecie po prostu Cię aktualnie nie lubi. Ludzie nie doceniają tego jak ważne jest, żeby się po prostu lubić. On Cię nie lubi, co nie oznacza, że Cię nie kocha. Ale obecnie najczęściej działasz mu na nerwy, więc on z Tobą tego seksu nie będzie szukał. Ale to nie oznacza, że nie będzie szukał w ogóle.
Moim zdaniem powinniście spróbować wspólnej terapii, ale możliwe, że ona Wam tylko uświadomi, że to już koniec. Ale rozstać też się trzeba umieć. Macie dziecko i dalej będziecie jego rodzicami.

I to nie jest tak, że ja zwalam całą winę za tą sytuację na Ciebie, bo nie wiem jaki jest Twój mąż. Ale rozwiązanie musicie wypracować wspólnie. W pojedynkę już nie da rady.

Czyli co? Nie da się już nic zrobić? Uczucie z jego strony się wypaliło albo wkrótce wypali?

Tego nie wiemy. Ale jeśli nie podejmiecie działania, to tak to się skończy. Dlatego potrzebna Wam jest wspólna terapia. Terapia dlatego, że podejrzewam, że między Wami jest już taki kwas, że nie będziecie w stanie konstruktywnie poprowadzić rozmowy. Potrzebujecie "moderatora" i przewodnika, a tym kimś może być właśnie terapeuta. Ale terapia też nie gwarantuje sukcesu. Być może już przekroczyliście granicę odwrotu.
Brak działania, to koniec małżeństwa.

17

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Kasiu, przypomniałam sobie Twoje poprzednie posty. Puść tego swojego męża wolno, jest młody, zdrowy, znajdzie jeszcze kobietę DO ŻYCIA.
Jak.mozna funkcjonować w takim domu? Co chwilę kłótnie, pretensje, wybuchy, przeprosiny, wariactwo! Czułości i seksu nie ma. Z tego co pisałaś - w ciąży też nie było, bo coś Ci strzykalo, niby nic wielkiego, bo do znajomych czasem wychodziliscie ale na seks szlaban, teraz po urodzeniu dziecka - na seks szlaban. Jak Twoim zdaniem zaspokaja swoje potrzeby Twój mąż? Bo to że je ma, to raczej jest PEWNE, jeśli jest zdrowym mężczyzna. Jedzie na "ręcznym" od czasów ciazy??? Jak musialabym postawić się w roli żony, której mąż odmawialby seksu i musiałabym zaspokajać się sama to czułabym się upokorzona, odrzucona, nieważna jako kobieta i żona, byłoby to dla mnie uwłaczające. Dlaczego nie myślisz o mężu? Przecież jest najbliższą osobą. A jak nie jest, to po co Go trzymasz przy sobie? Testujesz go, po której kłótni z kolei puszcza mu nerwy i po prostu Cię znienawidzi?
Jesteś ogromną egoistką, tylko Tobie ma być fajnie i dobrze,a jak nie to wrzask! Gow.o Cię obchodzi mąż. Niech robi co chce, byleby Ci gitary nie zawracał, z czego się NAWET CIESZYSZ. Przebija przez Ciebie jakaś dziecinność, niezyciowosc, nieumiejętność łączenia przyczyn ze skutkami,piszesz, że masz 25 lat...trudne do uwierzenia.

18 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-08-30 17:12:34)

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Wybuchy złości, fochy, uszczypliwości, niezadowolenie - czy naprawdę tak trudno pojąć, że to NIE JEST pożadany elemeny w jakiejkolwiek relacji a już tym bardziej małżeńskiej/partnerskiej? Serio należy wszystkiego się domyślać, bo uważasz, że to oczywiste? NIe nie jest, nawet jak się czegoś nie rozumie, to nalezy o TYM POWIEDZIEĆ, bo po to mamy dar mowy( nie krzyku!), aby się komunikować, zamiast zostawiać to domysłom czy posługiwać się dwuznaczością, aluzjami i sygnałymi podgrogowymi..

19 Ostatnio edytowany przez Kasia995 (2022-08-30 15:09:39)

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Ewe131 napisał/a:

Kasiu, przypomniałam sobie Twoje poprzednie posty. Puść tego swojego męża wolno, jest młody, zdrowy, znajdzie jeszcze kobietę DO ŻYCIA.
Jak.mozna funkcjonować w takim domu? Co chwilę kłótnie, pretensje, wybuchy, przeprosiny, wariactwo! Czułości i seksu nie ma. Z tego co pisałaś - w ciąży też nie było, bo coś Ci strzykalo, niby nic wielkiego, bo do znajomych czasem wychodziliscie ale na seks szlaban, teraz po urodzeniu dziecka - na seks szlaban. Jak Twoim zdaniem zaspokaja swoje potrzeby Twój mąż? Bo to że je ma, to raczej jest PEWNE, jeśli jest zdrowym mężczyzna. Jedzie na "ręcznym" od czasów ciazy??? Jak musialabym postawić się w roli żony, której mąż odmawialby seksu i musiałabym zaspokajać się sama to czułabym się upokorzona, odrzucona, nieważna jako kobieta i żona, byłoby to dla mnie uwłaczające. Dlaczego nie myślisz o mężu? Przecież jest najbliższą osobą. A jak nie jest, to po co Go trzymasz przy sobie? Testujesz go, po której kłótni z kolei puszcza mu nerwy i po prostu Cię znienawidzi?
Jesteś ogromną egoistką, tylko Tobie ma być fajnie i dobrze,a jak nie to wrzask! Gow.o Cię obchodzi mąż. Niech robi co chce, byleby Ci gitary nie zawracał, z czego się NAWET CIESZYSZ. Przebija przez Ciebie jakaś dziecinność, niezyciowosc, nieumiejętność łączenia przyczyn ze skutkami,piszesz, że masz 25 lat...trudne do uwierzenia.

To nie prawda, że nie zależy mi na mężu. Gdyby mi nie zależało to nie zdecydowała bym się na dziecko z nim i nie wychodziła bym z inicjatywą naprawienia relacji. Dużo dla niego też poświęciłam, to nie jest tak, że tylko siedzę i wymagam.
Mam trudny charakter i jego nie da się zmienić. Chyba też wiedział jaka jestem i skoro mu nie pasował mój charakter to mógł się nie oświadczać i nie żenić ze mna . Może nie zdawał sobie sprawy z tego co zrobił i teraz go to wszystko przytłoczyło?

W kwestii seksu to nigdy nie byłam jakąś boginią w tych kwestiach i zawsze było rzadziej niż częściej. I jakoś wtedy mimo pretensji z jego strony związek nie chylił się ku upadkowi a on nie był oschly dla mnie tak jak teraz. Też musi być jakaś przyczyna tego, może maży o innej kobiecie?...

20

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:

To nie prawda, że nie zależy mi na mężu. Gdyby mi nie zależało to nie zdecydowała bym się na dziecko z nim i nie wychodziła bym z inicjatywą naprawienia relacji. Dużo dla niego też poświęciłam, to nie jest tak, że tylko siedzę i wymagam.
Mam trudny charakter i jego nie da się zmienić. Chyba też wiedział jaka jestem i skoro mu nie pasował mój charakter to mógł się nie oświadczać i nie żenić ze mna . Może nie zdawał sobie sprawy z tego co zrobił i teraz go to wszystko przytłoczyło?

W kwestii seksu to nigdy nie byłam jakąś boginią w tych kwestiach i zawsze było rzadziej niż częściej. I jakoś wtedy mimo pretensji z jego strony związek nie chylił się ku upadkowi a on nie był oschly dla mnie tak jak teraz. Też musi być jakaś przyczyna tego, może maży o innej kobiecie?...

Ależ oczywiście, że się DA zmienić swój charakter. Przede wszystkim pora sobie wtłoczyć do mózgu że te awantury, które urządzasz to nie Twoja impulsywność, a przemoc psychiczna, którą stosujesz wobec swojego męża. Może to Ci pozwoli zrozumieć, jak bardzo toksyczna jesteś w tym związku.

Pisałam już wcześniej, każdy ma jakąś granicę tolerancji. Ty męża wypchnęłaś poza jego granicę. Może tolerował rzadszy seks, ale brak seksu od roku już nie toleruje. Za dużo, przelało się. Jak masz szklankę i wlewasz wodę po kropli, to w koncu się przeleje. I widocznie u niego się już przelało.

Może mąż właśnie sobie uświadamia, że mógł się nie żenić? Może pozew o rozwód z Twojej wyłącznej winy jest już w trakcie produkcji?

21

Odp: Kolejny raz do was wracam...

To nie prawda, że nie zależy mi na mężu. Gdyby mi nie zależało to nie zdecydowała bym się na dziecko z nim i nie wychodziła bym z inicjatywą naprawienia relacji. Dużo dla niego też poświęciłam, to nie jest tak, że tylko siedzę i wymagam.
Mam trudny charakter i jego nie da się zmienić. Chyba też wiedział jaka jestem i skoro mu nie pasował mój charakter to mógł się nie oświadczać i nie żenić ze mna . Może nie zdawał sobie sprawy z tego co zrobił i teraz go to wszystko przytłoczyło?

W kwestii seksu to nigdy nie byłam jakąś boginią w tych kwestiach i zawsze było rzadziej niż częściej. I jakoś wtedy mimo pretensji z jego strony związek nie chylił się ku upadkowi a on nie był oschly dla mnie tak jak teraz. Też musi być jakaś przyczyna tego, może maży o innej kobiecie?...

Na mężu ewidentnie Ci nie zależy. Stosujesz czynną (wybuchy złości) i bierną (fochy) agresję. Jesteś przemocowcem pełną gębą. A "charakter" (bo to nie jest cecha charakteru ta Twoja "impulsywność" tylko przemoc) zmienić się da, pod warunkiem, że się tego chce. A Ty nie chcesz. Tobie tak jest wygodnie.

22 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2022-08-30 16:38:52)

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Skoro jestes zmęczona bo wstajesz do dziecka w nocy 2x dlaczego nie spróbujesz przespać się w dzień z dzieckiem
Piszesz ze mąż po pracy zajmuje sie małym, więc tez masz czas na sen lub wyjscie z domu/ czego Ci brakuje/
Nie ma między wami bliskości i to ze jesteś sympatyczna dla jego rodziny tego nie zmieni
Musisz naprawić relacje, znaleźć czas dla męża, i ochotę na,, bliskośc"
Przytulanie, kizianie może,, podkręcać męża" I co później ma zrobić? Wziąć zimny prysznic?
Jesteś zmęczona monotonią, brakiem snu to jesteś drażliwa, czepliwa i niechętna na amory
Zmień coś i zadbaj o siebie

Jesteś,, pies ogrodnika"
Pisałaś kiedys ze mąż jest  przystojny, podoba się, a ty się boisz...
Teraz tez zastanawiasz się czy coś nie kombinuje
Sama niestety pchasz go w inna stronę, bo prócz tego ze przystojny to ma swoje potrzeby
Potrzebuje bliskiej osoby, partnerki, kochanki. Nie tylko mamuśki do dziecka

23

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Ale pierdzielenie! big_smile no jak dziecko!

"Nie da się, ja taka jestem i już, widziały gały co brały"

Co mega ważne - tak, da się zmienić Katarzyno swoje usposobienie, zachowanie, sposób myślenia, jeśli jest on toksyczny, szkodliwy, wyrządza komuś krzywdę - tylko trzeba PRAWDZIWIE CHCIEĆ. a widać, że Tobie za dużo to się nie chce, więc wolisz powiedzieć "nie da się".

Twój mąż może i akceptował (bo musiał...) rzadki seks, ale jest duża różnica między rzadkim seksem, a jego brakiem. Więc dziecinne tłumaczenie "boginią seksu nie byłam, więc teraz nie ma wcale" możesz sobie między bajki wsadzić.

A mówienie, że decydowanie się z kimś na dziecko jest dowodem tego, że Ci zależy na partnerze to jest mocno na wyrost... To jakby nie tędy droga i nie o to chodzi..
Nie za bardzo widzę, jak Ty o relacje dbasz? W jaki realny sposób walczysz ze swoją impulsywnością, agresja słowna, w jaki sposób polepszasz czy też bierzesz udział w procesie ulepszania jakości Waszej komunikacji? Czy komunikujesz wprost mężowi, spokojnie i jasno o swoich potrzebach (bo Twoje potrzeby powinny być zaspokajane  w małżeństwie na równi z potrzebami męża) i czy on mówi Tobie, co jemu sprawia przyjemność, radość, pozwala się zrelaksować i odprężyć po trudach codziennego dnia, i czy to realizujecie?
Bo jak nie to proza życia codziennego może człowieka bardzo szybko sprowadzić na manowce, chodzi taki nabuzowany, niezaspokojony i myślisz, że człowiek to robot??? Nie, jesteśmy ludźmi z krwi i kości.

24

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Sytuacja trochę daje do myślenia, bo jeśli na miejscu Autorki byłby facet, to nie jestem już pewien, czy opinia o możliwej zmianie byłaby tak powszechna. Prawda gdzies leży pośrodku, bo nad sobą można pracować, ale w szybkim temie i dużym stopniu ciężko się jest zmienić. Tu trzeba mnóstwo samozaparcia i drobnych kroczków, aby choć trochę poprawić ten sój stan.
Te wszystkie dąsy, złośliwości czy awantury sa zwyczajnie frustrujące bo to taka "sztuka dla sztuki", kiedy ktoś najwyraźniej odczuwa przyjemność z takiego zachowania, nawet jeśli prowadzi ono do takich wymownych skutków, jak w tym przypadku. Autorka zdaje się kompletnie lekceważyć odczucia męża, bo bagatelizuje swóje zachowanie względem niego.

25 Ostatnio edytowany przez Tomeek-92 (2022-08-30 17:39:07)

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:
Ewe131 napisał/a:

Kasiu, przypomniałam sobie Twoje poprzednie posty. Puść tego swojego męża wolno, jest młody, zdrowy, znajdzie jeszcze kobietę DO ŻYCIA.
Jak.mozna funkcjonować w takim domu? Co chwilę kłótnie, pretensje, wybuchy, przeprosiny, wariactwo! Czułości i seksu nie ma. Z tego co pisałaś - w ciąży też nie było, bo coś Ci strzykalo, niby nic wielkiego, bo do znajomych czasem wychodziliscie ale na seks szlaban, teraz po urodzeniu dziecka - na seks szlaban. Jak Twoim zdaniem zaspokaja swoje potrzeby Twój mąż? Bo to że je ma, to raczej jest PEWNE, jeśli jest zdrowym mężczyzna. Jedzie na "ręcznym" od czasów ciazy??? Jak musialabym postawić się w roli żony, której mąż odmawialby seksu i musiałabym zaspokajać się sama to czułabym się upokorzona, odrzucona, nieważna jako kobieta i żona, byłoby to dla mnie uwłaczające. Dlaczego nie myślisz o mężu? Przecież jest najbliższą osobą. A jak nie jest, to po co Go trzymasz przy sobie? Testujesz go, po której kłótni z kolei puszcza mu nerwy i po prostu Cię znienawidzi?
Jesteś ogromną egoistką, tylko Tobie ma być fajnie i dobrze,a jak nie to wrzask! Gow.o Cię obchodzi mąż. Niech robi co chce, byleby Ci gitary nie zawracał, z czego się NAWET CIESZYSZ. Przebija przez Ciebie jakaś dziecinność, niezyciowosc, nieumiejętność łączenia przyczyn ze skutkami,piszesz, że masz 25 lat...trudne do uwierzenia.

To nie prawda, że nie zależy mi na mężu. Gdyby mi nie zależało to nie zdecydowała bym się na dziecko z nim i nie wychodziła bym z inicjatywą naprawienia relacji.W kwestii seksu to nigdy nie byłam jakąś boginią w tych kwestiach i zawsze było rzadziej niż częściej. I jakoś wtedy mimo pretensji z jego strony związek nie chylił się ku upadkowi a on nie był oschly dla mnie tak jak teraz. Też musi być jakaś przyczyna tego, może maży o innej kobiecie?...

Nie idź tą drogą. Moja żona na bank obecnie żałuje, że ma ze mną dziecko, chociaż jeszcze do niedawna mogłaby mówić, jak Ty.

Może się przebadaj? Ja też nie potrzebuje obecnie seksu, ale kiedys było inaczej. Przy czym to nie jest normalne. Może jestes ogólnie niskolibidowa, ale cos też może stać za tym. Może nadmierne przemęczenie, niewyspanie, może cos hormonalnego np tarczyca Ci szwankuje? Jestes pewna, że za Twój wybuchowy charakter nie odpowiada psychika?
Przy czym ja nie czytałem Twojego poprzedniego wątku, więc nie mam rozeznania.
Bo tak to lepiej zrób cos, zanim skończy się tak, jak u mnie.

26

Odp: Kolejny raz do was wracam...

?

27

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Jezeli to nie jakis fake, to jestem w szoku, że ten facet jeszcze nie uciekł.

28

Odp: Kolejny raz do was wracam...
KoloroweSny napisał/a:

Jezeli to nie jakis fake, to jestem w szoku, że ten facet jeszcze nie uciekł.

On właśnie ucieka. Emocjonalnie. Autorka robi awantury, ciska się przez cały tydzień, a on reaguje na to milczeniem. Przyszła obojętność. Zgaduję, że nastepny temat autorki będzie zatytułowany:"Zostawił mnie z małym dzieckiem", "Małe dziecko, rozwód", "Mąż się wyprowadził. Co robić?", albo coś w tym rodzaju.

29 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-08-31 10:41:46)

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Napisze ostro.

Kiedy kobiety naucza się jednej prostej rzeczy:
Żeby w małżeństwie było dobrze, muszą rozkładać nogi.
To ich obowiązek.
Nie oznacza to że muszą być na każde skinienie faceta, ale seks musi być regularny, i najlepiej jak najczęstszy.
Wystarczy 5min na tym forum żeby dość do podobnych wniosków, zawsze maleństwa sypia się od tego ze kobieta (czasami facet) unika seksu, bliskości.
Oczywiście, kobieta ma prawo powiedzieć NIE.
Tylko ze każda decyzja wiąże sie z konsekwencjami, w tym przypadku jest to rozpad rodziny.
Gdy rozpada sie rodzina, gdy cierpią na tym dzieci, kto jest winny?
Facet który ich zostawił z powodu chłodu, braku seksu, bliskości czułości?
Czy kobieta która miała problem z wypełnieniem swoich obowiązków małżeńskich i rozłożeniem nóg dla swojego męża?
Zawsze tez zastanawiałem się kto w takiej sytuacji jest większym egoistą, bo społeczeństwo zawsze uważa że facet
Oczywiście, są facecie który również odmawiają wypełnienia swoich obowiązków względem żony, ale tutaj zasada jest taka sama.
Mam wrażenie ze ludzie nie rozumieją tego ze małżeństwo wiąże sie z pewnymi prawami ale i obowiązkami dla małżonków.

W tym temacie oczywiście nie zawinił sam brak seksu czy bliskości ze strony żony ale ogólnie to wszystko co robiła swojemu mężowi i to jakie piekło mu w domu zgotowała.
Podtrzymuje swoje zdanie z poprzedniego tematu autorki:
Mam nadzieje ze mąż się z tobą rozwiedzie i dostanie pełnie praw nad dzieckiem.

30

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Szeptuch napisał/a:

Napisze ostro.

Kiedy kobiety naucza się jednej prostej rzeczy:
Żeby w małżeństwie było dobrze, muszą rozkładać nogi.
To ich obowiązek.
Nie oznacza to że muszą być na każde skinienie faceta, ale seks musi być regularny, i najlepiej jak najczęstszy.
Wystarczy 5min na tym forum żeby dość do podobnych wniosków, zawsze maleństwa sypia się od tego ze kobieta (czasami facet) unika seksu, bliskości.
Oczywiście, kobieta ma prawo powiedzieć NIE.
Tylko ze każda decyzja wiąże sie z konsekwencjami, w tym przypadku jest to rozpad rodziny.
Gdy rozpada sie rodzina, gdy cierpią na tym dzieci, kto jest winny?
Facet który ich zostawił z powodu chłodu, braku seksu, bliskości czułości?
Czy kobieta która miała problem z wypełnieniem swoich obowiązków małżeńskich i rozłożeniem nóg dla swojego męża?
Zawsze tez zastanawiałem się kto w takiej sytuacji jest większym egoistą, bo społeczeństwo zawsze uważa że facet
Oczywiście, są facecie który również odmawiają wypełnienia swoich obowiązków względem żony, ale tutaj zasada jest taka sama.
Mam wrażenie ze ludzie nie rozumieją tego ze małżeństwo wiąże sie z pewnymi prawami ale i obowiązkami dla małżonków.

W tym temacie oczywiście nie zawinił sam brak seksu czy bliskości ze strony żony ale ogólnie to wszystko co robiła swojemu mężowi i to jakie piekło mu w domu zgotowała.
Podtrzymuje swoje zdanie z poprzedniego tematu autorki:
Mam nadzieje ze mąż się z tobą rozwiedzie i dostanie pełnie praw nad dzieckiem.

Aż zacytuję w całości, aby te złote myśli nie zniknęły.

Czyli jak kobieta nie rozkłada nóg (regularnie i często!) to rozbija rodzinę… aha big_smile

Dobitny przykład, że niektórzy mężczyźni nie mają żadnych uczuć wyższych, a wszystko sprowadza się do poziomu rozporka.

31 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-08-31 11:14:13)

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Ale Kolega ostro pojechał..zdecydowanie za ostro.. Bo akurat brak seksu to tylko wierzchołek góry lodowej..Dla mnie nie do zniesienia byłoby już to, w jaki sposób Autorka "rozmawia" z mężem..

32 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-08-31 11:34:57)

Odp: Kolejny raz do was wracam...
M!ri napisał/a:

Aż zacytuję w całości, aby te złote myśli nie zniknęły.

Czyli jak kobieta nie rozkłada nóg (regularnie i często!) to rozbija rodzinę… aha big_smile

Dobitny przykład, że niektórzy mężczyźni nie mają żadnych uczuć wyższych, a wszystko sprowadza się do poziomu rozporka.

Daruj sobie ten seksizm.

I tak jest, jak  kobieta nie rozkłada nóg (regularnie i często!) to rozbija rodzinę, nie wiem ile masz lat, pewnie mniej niż 25, co wskazywało by inne twoje bzdury pisane o dzieciach, ale jak trochę dłużej pożyjesz na tym świecie to będziesz wiedziała o co chodzi.

I tak samo wspomniałem o facetach którzy unikają seksu z żona, ale w tedy nie pasowała by to do twojego seksizmu wiec sobie to pominęłaś prawda?
Tak, czy to mąż czy żona maja obowiązek reglanie uprawiać seks z swoim partnerem
Brak tego seksu  rzutuje na inne elementy małżeństwa i albo jedno z małżonków trwa nieszczęśliwe, ze względu na dzieci albo rodzina się rozpada.
Wiec TAK, kobieta która odmawia mężowi  regularnego seksu niszczy rodzinę.
To że nie widzisz nic poza czubkiem własnego nosa i poza swoimi prawami, choć bądźmy szczerzy, nikt cie za żonę nigdy nie będzie chciał, to nie znaczy że nie ma pewnych prawidłowości i tego że masz pewne obowiązki w związku, które można po 5 min analizy tego forum doświadczyć.
Najczęściej dotyczy to jednak kobiet( choć, jak wspomniałem facetów tez) że przed ślubem i przed dzieckiem jest demonem seksu a po ślubie i po dziecku na faceta nałożony jest celibat.
Bo przed ślubem udawała, okłamywała faceta co do swojego libido, i czekała tylko na pierwsze zapłodnienie.
Jezli dla ciebie taka kobieta nie jest winna rozpadu rodziny to nie mamy o czym gadać

33

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Szeptuch napisał/a:

Wiec TAK, kobieta która odmawia mężowi  regularnego seksu niszczy rodzinę.

Powiedz to swojemu synowi na odchodne, że tatuś już nie kocha mamusi, bo ta nie dawała mu wystarczająco często big_smile

34

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Szeptuch napisał/a:
M!ri napisał/a:

Aż zacytuję w całości, aby te złote myśli nie zniknęły.

Czyli jak kobieta nie rozkłada nóg (regularnie i często!) to rozbija rodzinę… aha big_smile

Dobitny przykład, że niektórzy mężczyźni nie mają żadnych uczuć wyższych, a wszystko sprowadza się do poziomu rozporka.

Daruj sobie ten seksizm.

I tak jest, jak  kobieta nie rozkłada nóg (regularnie i często!) to rozbija rodzinę, nie wiem ile masz lat, pewnie mniej niż 25, co wskazywało by inne twoje bzdury pisane o dzieciach, ale jak trochę dłużej pożyjesz na tym świecie to będziesz wiedziała o co chodzi.

I tak samo wspomniałem o facetach którzy unikają seksu z żona, ale w tedy nie pasowała by to do twojego seksizmu wiec sobie to pominęłaś prawda?
Tak, czy to mąż czy żona maja obowiązek reglanie uprawiać seks z swoim partnerem
Brak tego seksu  rzutuje na inne elementy małżeństwa i albo jedno z małżonków trwa nieszczęśliwe, ze względu na dzieci albo rodzina się rozpada.
Wiec TAK, kobieta która odmawia mężowi  regularnego seksu niszczy rodzinę.
To że nie widzisz nic poza czubkiem własnego nosa i poza swoimi prawami, choć bądźmy szczerzy, nikt cie za żonę nigdy nie będzie chciał, to nie znaczy że nie ma pewnych prawidłowości i tego że masz pewne obowiązki w związku, które można po 5 min analizy tego forum doświadczyć.
Najczęściej dotyczy to jednak kobiet( choć, jak wspomniałem facetów tez) że przed ślubem i przed dzieckiem jest demonem seksu a po ślubie i po dziecku na faceta nałożony jest celibat.
Bo przed ślubem udawała, okłamywała faceta co do swojego libido, i czekała tylko na pierwsze zapłodnienie.
Jezli dla ciebie taka kobieta nie jest winna rozpadu rodziny to nie mamy o czym gadać

Napisałeś to w sposób tendencyjny, upatrując najczęściej winy kobiet, sprowadzając seks do "rozkładania nóg". Tego nie ma co nawet komentować.
Pomijając jednak to stronnicze zabarwienie, to nie jest niczym zadziwiającym prawda, że kiedy w małżeństwie kończy się bliskość seksualna, to małżeństwo się kończy. Oczywiście bywają wyjątki i oczywiście w pewnym wieku ta bliskość seksualna po prostu kończy się w sposób naturalny. Ale u autorki nie chodzi o taki przypadek.
Jakość seksu w małżeństwie jest najczęściej efektem problemów we wspólnym pożyciu, a nie jego przyczyną. To, że jest coś do dupy wynika z tego, że w innych obszarach też coś szwankuje. Zdecydowanie rzadziej jest tak, że wszystko jest super, a tylko seks nie wychodzi. Dlatego samo regularne "rozkładanie nóg" nic nie da. Bardzo upraszczasz temat. Ale może to taki wiek.

35

Odp: Kolejny raz do was wracam...

To co? Żeby mąż był zadowolony to mam być posłuszną żoną bez prawa głosu w kwestiach które mi nie pasują żeby go nie urazić  i jeszcze do tego rozkładać nogi na każde jego pstryknięcie palców? Przecież to bez sensu. Zmuszać się do czegoś czego nie chcę i cierpliwie znosić niewygody w imię miłości i rodziny...
I tak jest mi ciężko w takiej sytuacji jak teraz jestem. Nie wyobrażam sobie jeszcze za nim latać
Zresztą
Za waszą wczorajszą radą, chciałam wczoraj podgrzać trochę atmosferę. Siedziałam z godzinę w łazience żeby się ogarnąć. Wyszłam, myślałam że coś się ruszy, a on mnie zignorował. Widocznie też nie ma ochoty

36

Odp: Kolejny raz do was wracam...

To co? Żeby mąż był zadowolony to mam być posłuszną żoną bez prawa głosu w kwestiach które mi nie pasują żeby go nie urazić  i jeszcze do tego rozkładać nogi na każde jego pstryknięcie palców? Przecież to bez sensu. Zmuszać się do czegoś czego nie chcę i cierpliwie znosić niewygody w imię miłości i rodziny...
I tak jest mi ciężko w takiej sytuacji jak teraz jestem. Nie wyobrażam sobie jeszcze za nim latać
Zresztą
Za waszą wczorajszą radą, chciałam wczoraj podgrzać trochę atmosferę. Siedziałam z godzinę w łazience żeby się ogarnąć. Wyszłam, myślałam że coś się ruszy, a on mnie zignorował. Widocznie też nie ma ochoty

37

Odp: Kolejny raz do was wracam...
M!ri napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Wiec TAK, kobieta która odmawia mężowi  regularnego seksu niszczy rodzinę.

Powiedz to swojemu synowi na odchodne, że tatuś już nie kocha mamusi, bo ta nie dawała mu wystarczająco często big_smile

Będziesz mogła to powiedzieć swojemu dziecku ( o ile znajdzie się desperat chcący cię zapłodnić ) że tatuś odchodzi od nas bo w dupie miałam jego potrzeby, i wolałam przyglądać się jego rosnącej flustracji i napięciu seksualnemu bo mi się nie chciało. dlatego nas zostawił szukać bliskości do której ma prawo gdzie indziej, i dlatego teraz nie masz ojca.

38 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-08-31 12:22:57)

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Misinx napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
M!ri napisał/a:

Aż zacytuję w całości, aby te złote myśli nie zniknęły.

Czyli jak kobieta nie rozkłada nóg (regularnie i często!) to rozbija rodzinę… aha big_smile

Dobitny przykład, że niektórzy mężczyźni nie mają żadnych uczuć wyższych, a wszystko sprowadza się do poziomu rozporka.

Daruj sobie ten seksizm.

I tak jest, jak  kobieta nie rozkłada nóg (regularnie i często!) to rozbija rodzinę, nie wiem ile masz lat, pewnie mniej niż 25, co wskazywało by inne twoje bzdury pisane o dzieciach, ale jak trochę dłużej pożyjesz na tym świecie to będziesz wiedziała o co chodzi.

I tak samo wspomniałem o facetach którzy unikają seksu z żona, ale w tedy nie pasowała by to do twojego seksizmu wiec sobie to pominęłaś prawda?
Tak, czy to mąż czy żona maja obowiązek reglanie uprawiać seks z swoim partnerem
Brak tego seksu  rzutuje na inne elementy małżeństwa i albo jedno z małżonków trwa nieszczęśliwe, ze względu na dzieci albo rodzina się rozpada.
Wiec TAK, kobieta która odmawia mężowi  regularnego seksu niszczy rodzinę.
To że nie widzisz nic poza czubkiem własnego nosa i poza swoimi prawami, choć bądźmy szczerzy, nikt cie za żonę nigdy nie będzie chciał, to nie znaczy że nie ma pewnych prawidłowości i tego że masz pewne obowiązki w związku, które można po 5 min analizy tego forum doświadczyć.
Najczęściej dotyczy to jednak kobiet( choć, jak wspomniałem facetów tez) że przed ślubem i przed dzieckiem jest demonem seksu a po ślubie i po dziecku na faceta nałożony jest celibat.
Bo przed ślubem udawała, okłamywała faceta co do swojego libido, i czekała tylko na pierwsze zapłodnienie.
Jezli dla ciebie taka kobieta nie jest winna rozpadu rodziny to nie mamy o czym gadać

Napisałeś to w sposób tendencyjny, upatrując najczęściej winy kobiet, sprowadzając seks do "rozkładania nóg". Tego nie ma co nawet komentować.
Pomijając jednak to stronnicze zabarwienie, to nie jest niczym zadziwiającym prawda, że kiedy w małżeństwie kończy się bliskość seksualna, to małżeństwo się kończy. Oczywiście bywają wyjątki i oczywiście w pewnym wieku ta bliskość seksualna po prostu kończy się w sposób naturalny. Ale u autorki nie chodzi o taki przypadek.
Jakość seksu w małżeństwie jest najczęściej efektem problemów we wspólnym pożyciu, a nie jego przyczyną. To, że jest coś do dupy wynika z tego, że w innych obszarach też coś szwankuje. Zdecydowanie rzadziej jest tak, że wszystko jest super, a tylko seks nie wychodzi. Dlatego samo regularne "rozkładanie nóg" nic nie da. Bardzo upraszczasz temat. Ale może to taki wiek.

Napisałem to tak jak chciałem napisać po to aby wywołać taki a nie inny efekt. Mógłbym używać pięknych i okrągłych słów i  mówić o " współżyciu" albo o " miłosnym tańcu" . Polecam ci też czytać ze zrozumieniem, poruszyłem problem braku seksu i kaskady problemów z tego wynikająca, za przykład podając kobiety, bo po pierwsze temat jak widzisz sam jest kobiety a druga sprawa, poczytaj choćby książkę starowicza najnowszą a jak nie masz to popytaj wśród znajomych na jak nie masz to poczytaj sobie to forum, to kobiety nieporównywalnie częściej odmawiają seksu mężczyźnie a nie odwrotnie. To u kobiet o wiele częściej po ślubie i dziecku jak myśli że już usidliła faceta nagle libido spada do zera i kończy się seks. Tak wygląda rzeczywistości.
I zdecydowanie częściej jest tak że wszystko inne gra w związku a mąż/ żoną odmawiają seksu swojemu partnerowi. Nawet na tym forum jest masa tematów w stylu " związek super ale przez  brak seksu wszystko się psuje " niż odwrotnie.
Bardzo uprosciles temat. Ale widocznie to taki wiek

39

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Szeptuch napisał/a:
M!ri napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Wiec TAK, kobieta która odmawia mężowi  regularnego seksu niszczy rodzinę.

Powiedz to swojemu synowi na odchodne, że tatuś już nie kocha mamusi, bo ta nie dawała mu wystarczająco często big_smile

Będziesz mogła to powiedzieć swojemu dziecku ( o ile znajdzie się desperat chcący cię zapłodnić ) że tatuś odchodzi od nas bo w dupie miałam jego potrzeby, i wolałam przyglądać się jego rosnącej flustracji i napięciu seksualnemu bo mi się nie chciało. dlatego nas zostawił szukać bliskości do której ma prawo gdzie indziej, i dlatego teraz nie masz ojca.

Z moim partnerem przechodzimy przez okresy lepsze i gorsze, ale wiesz co? On po prostu żywi do mnie szczere uczucie, dlatego sam seks schodzi na dalszy plan i nie jest problemem, że nie zawsze wyrobi normę wytrysków 3x/tydzień.

40

Odp: Kolejny raz do was wracam...
M!ri napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
M!ri napisał/a:

Powiedz to swojemu synowi na odchodne, że tatuś już nie kocha mamusi, bo ta nie dawała mu wystarczająco często big_smile

Będziesz mogła to powiedzieć swojemu dziecku ( o ile znajdzie się desperat chcący cię zapłodnić ) że tatuś odchodzi od nas bo w dupie miałam jego potrzeby, i wolałam przyglądać się jego rosnącej flustracji i napięciu seksualnemu bo mi się nie chciało. dlatego nas zostawił szukać bliskości do której ma prawo gdzie indziej, i dlatego teraz nie masz ojca.

Z moim partnerem przechodzimy przez okresy lepsze i gorsze, ale wiesz co? On po prostu żywi do mnie szczere uczucie, dlatego sam seks schodzi na dalszy plan i nie jest problemem, że nie zawsze wyrobi normę wytrysków 3x/tydzień.

Nie manipuluj.
Sprowadzasz wszystko do absurdu, i prowadzisz typową narrację w której facet który odchodzi od kobiety bo ta nie współżyje z nim to zwierzę bez uczuć.
Tyle że tak naprawdę pusta egoistką jest tutaj kobieta, to ona tutaj nie ma uczuć i to ona ma w dupie partnera i rodzinę. To ona go nie kocha,bo jeżeli się kocha partnera to chce się z nim uprawiać seks. Chyba że od początku, jasno i klarownie było wyjaśnione że seks tylko w celach prokreacyjnych a potem celibat. W tedy ok, każdy wiedział na co się pisze. Sprytnie też manipulujesz moimi wypowiedziami, a ja jasno napisałem że to nie znaczy że kobieta ma być na każde zawołanie faceta, co sobie pominęłas. Seks na być regularny i jak najczęstszy, tylko tyle napisałem a nie że ma być 3 x dziennie.
Choć fakt czasami żoną wymaga ode mnie nawet 3 razy dziennie smile

41

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Szeptuch napisał/a:

Sprowadzasz wszystko do absurdu, i prowadzisz typową narrację w której facet który odchodzi od kobiety bo ta nie współżyje z nim to zwierzę bez uczuć.

Ja sprowadzam do absurdu? To Ty napisałeś, że kobieta jak nie chce rozpadu rodziny to musi rozkładać nogi.

Szeptuch napisał/a:

jeżeli się kocha partnera to chce się z nim uprawiać seks

Uprawiać seks chce się, gdy się chce uprawiać seks.
Można kochać bez chęci na seks. Można chcieć seksu bez uczuć.


Aby Ci żona nie pokazała drzwi, gdy będziesz w wieku, że fiutek zaczyna opadać i się przestajesz sprawdzać. Chociaż jeżeli dzieli Twoje poglądy to powinna.

42 Ostatnio edytowany przez Nambi (2022-08-31 14:18:35)

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:

To co? Żeby mąż był zadowolony to mam być posłuszną żoną bez prawa głosu w kwestiach które mi nie pasują żeby go nie urazić  i jeszcze do tego rozkładać nogi na każde jego pstryknięcie palców? Przecież to bez sensu. Zmuszać się do czegoś czego nie chcę i cierpliwie znosić niewygody w imię miłości i rodziny...

Widzisz różnicę pomiędzy byciem posłuszną (Ty chyba rozumiesz przez to udawanie, że nie ma jakiegoś problemu i milczenie na ten temat), a rozmawianiem, komunikowaniem drugiej osobie tego co się myśli, czuje, czego by się chciało, a czego nie, jakie ma się spojrzenie na dany temat? Przy czym rozmowa to jest spokojna wymina zdań, argumentów, bez oskarżeń, bez używania takich wyrażeń jak "bo ty zawsze...", "bo ciągle...",bez uszczypliwości? W rozmowę jest też wpisana chęć zrozumienia tego, co druga strona mówi, rozważenia jej argumentów, a nawet przyznanie, że się nie miało racji, że się czegoś nie widziało, nie rozumiało (o ile wymiana zdań prowadzi do takiej konkluzji). Tak się wypracowuje kompromisy.
Mam wrażenie, że uważasz, że terapia (zrezygnowałaś z niej) i próba zmiany siebie, swojego postępowania to zmuszanie się do czegoś, czego Ty nie chcesz. Bo Ty jesteś jaka jesteś i już. I niech całe otoczenie to znosi, bo Ty masz taki "charakter", nie chcesz się zmienić, tak Ci wygodnie. Niech się wszyscy dookoła pozmieniają, jeśli chcą być w Twoim życiu.

Czy wychodząc za mąż brałaś pod uwagę, że małżonkowie uprawiają seks? Że to jest bardzo istotny element związku? Szukałaś przyczyny zerowego libido? A może to Ci po prostu pasuje, bo tak naprawdę to intymność z mężem nigdy Cie nie interesowała i była tylko sposobem na podtrzymanie związku do momentu ślubu i zajścia w ciążę? Jeśli seks nie jest dla Ciebie, bo brak takiej potrzeby to jest część Twojej osobowości, po prostu nie masz potrzeby bliskości, to zakończ to młażeństwo i pozwól, zeby Twój mąż odnalazł szczęście u boku innej kobiety.

I tak jest mi ciężko w takiej sytuacji jak teraz jestem. Nie wyobrażam sobie jeszcze za nim latać
Zresztą
Za waszą wczorajszą radą, chciałam wczoraj podgrzać trochę atmosferę. Siedziałam z godzinę w łazience żeby się ogarnąć. Wyszłam, myślałam że coś się ruszy, a on mnie zignorował. Widocznie też nie ma ochoty

To dziecinada. Ty narozrabiałaś i oczekujesz, że teraz to Twój mąż podejmie trud naprawienia sytuacji, mimo, że to nie on zawinił, bo Ty za nim "latać" nie będziesz.

Wyszłaś z łazienki i co? Tak stałaś? Przeparadowałaś mu przed nosem? Liczylaś na to, że podejdzie do Ciebie i zacznie się przymilać, bo Ty wyszłaś z łazienki nie wiem w czym, zgaduję, że np. w pełnym makijażu i seksownej bieliżnie. Czy może wreszcie zachowałaś się dojrzale i zainicjowałaś seks? Zainicjowałaś tzn. sama zaczęłaś się przytulać, dotykać go albo nawet wprost powiedziałaś mu czego byś chciała?
Z tego co piszesz, to Twój mąż podejmował próby współżycia, które Ty ignorowałaś. Przekroczylaś pewną granicę. Już to ktoś napisał. On już nie będzie o Ciebie zabiegał, bo wie, że najpewniej dostanie odpowiedź odmowną albo go całkowicie zignorujesz, będziesz udawała, ze nie wiesz o co chodzi.

Kobieto! Brak seksu to w tym związku chyba najmniejszy problem. Prawdziwe problemy to Twoja AGRESJA, to, że stosujesz PRZEMOC i usprawiedliwiasz to stwierdzeniem: "bo ja tak jestem i już i nie mam zamiaru się zmienić, bo mnie tak jest dobrze, niech się martwią ci, kórym to nie pasuje". W ogóle nie dostrzegasz w swoim mężu drugiego człowieka. Wazne jest tylko to co Ty myślisz, czego Ty oczekujesz, co Tobie sprawia przyjemnośc a co nie. TY, TY i jeszcze raz TY! i nikt inny. NIE UMIESZ I NIE CHCESZ KOMUNIKOWAĆ jasno, słowami, tego o co Ci chodzi. Oczekujesz, że cały otaczający świat bedzie się DOMYŚLAŁ czego Ty chcesz i jeszcze te oczekiwania spełniał sumiennie! No księżniczka...

Jestem kobietą, ale uważam, że to nie tylko nie sprawiedliwe, ale przede wszystkim bardzo krzywdzące, szczególnie dla dzieci, że w Polsce tak rzadko sądy przyznaja opiekę nad dziećmi ojcom. Twoje wrzaski i wieczne niezadowolenie, fochy, już wyrządzają nieodwracalną krzywdę dziecku. Z wiekiem będzie gorzej.

43

Odp: Kolejny raz do was wracam...
M!ri napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Sprowadzasz wszystko do absurdu, i prowadzisz typową narrację w której facet który odchodzi od kobiety bo ta nie współżyje z nim to zwierzę bez uczuć.

Ja sprowadzam do absurdu? To Ty napisałeś, że kobieta jak nie chce rozpadu rodziny to musi rozkładać nogi.

Szeptuch napisał/a:

jeżeli się kocha partnera to chce się z nim uprawiać seks

Uprawiać seks chce się, gdy się chce uprawiać seks.
Można kochać bez chęci na seks. Można chcieć seksu bez uczuć.


Aby Ci żona nie pokazała drzwi, gdy będziesz w wieku, że fiutek zaczyna opadać i się przestajesz sprawdzać. Chociaż jeżeli dzieli Twoje poglądy to powinna.

Zapomniałem że tobie trzeba mówić o oczywistosciach.

Logiczne jest że np w przypadku połogu/ choroby/ trudnego okresu w pracy czy w wyniku zmartwień o członków rodziny tego seksu nie będzie. Ale są to sytuację okresowe i ekstremalne. Poza takimi sytuacjami seks musi być regularny aby związek był zdrowy. Na szczęście w przypadku opadającego penisa są na to środki ewentualnie mogę żonę zadawałac inaczej, są pewne zabawki, nie wiem czy słyszałaś oraz o tym że seks nie ogranicza się do penetracji pewnie też nie. Smutne to jest jak się czyta twoje posty. Nie chodzi o seks, nie chodzi o penetrację, chodzi i interesowanie się partnerem, o dbanie o jego dobro, i jak udowodniono w przypadku mężczyzn również o zdrowie, bo regularne wytryski zmniejszają ryzyko raka prostaty. Chodzi o myślenie o partnerze. Moja żona wie kiedy potrzebuje jej atrybutów kobiecości i ja wiem kiedy ona potrzebuje męskości, bo się sobą interesujemy, nasze dobro leży nam na sercu.No ale u ciebie chyba to wygląda inaczej
Zresztą jestem niemal, niemal w 100% pewien że podobny post do mojego kiedyś umieściła Olinka, poparła ja wieka i kilka innych kobiet. I też użyto sformułowania " żeby w domu/ rodzinie było dobrze to kobieta musi rozkładać nogi" tylko w tedy siedziałaś cicho bo nie miała byś jak napisać o facetach którzy myślą tylko o jednym prawda ?

I tak jest, przyswojenie to ważna sprawa więc powtarzaj sobie " kobieta która nie uprawia seksu z swoim mężem a nie ma do tego żadnych przeciwwskazań, niszczy rodzinę "
Może czegoś się tutaj nauczysz


Autorko.
Zabawnie się czyta to co piszesz.
Jak ty nie chciałaś seksu to mąż musiał się obejść smakiem.
Jak mąż nie chce seksu teraz to jest wielki płacz i złość. Bo jak on śmie nie chcie
Zresztą jakim prawem ty wymagałas od niego spełniania obowiązków męża ( remont dbanie o finanse) skoro ty nie spełniała swoich obowiązków i się jeszcze z tego cieszylas że sobie odpuścił? Biedny chlop najpierw zapierdol w robocie potem powrót do domu, a tam zimny obiad bo księżniczka cały dzień zajęta Bóg wie czym potem musi chłop posprzątać w domu bo ksiey zajęta Bóg wie czym, potem opieka nad dzieckiem, potem remont i to wszystko okraszone wrzaskami i jeszcze brakiem seksu.
To jest tak do bólu typowo kobiece że myślę że to troll

44

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Szeptuch napisał/a:

I tak jest, przyswojenie to ważna sprawa więc powtarzaj sobie " kobieta która nie uprawia seksu z swoim mężem a nie ma do tego żadnych przeciwwskazań, niszczy rodzinę "

Aha to teraz będziesz decydował co jest przeciwskazaniem - wystarczającym w Twoim mniemaniu, a co nie. O ile nie jest obłożnie chora - marsz do wyra. To nic, że nie ma ochoty na zbliżenie i mdli ją na samą myśl.


Szeptuch napisał/a:

Nie chodzi o seks, nie chodzi o penetrację, chodzi i interesowanie się partnerem, o dbanie o jego dobro,

Czyli jednak nie chodzi o rozkładanie nóg? Szok! Jednak na to wpadłeś big_smile

45

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:

To co? Żeby mąż był zadowolony to mam być posłuszną żoną bez prawa głosu w kwestiach które mi nie pasują żeby go nie urazić  i jeszcze do tego rozkładać nogi na każde jego pstryknięcie palców? Przecież to bez sensu. Zmuszać się do czegoś czego nie chcę i cierpliwie znosić niewygody w imię miłości i rodziny...
I tak jest mi ciężko w takiej sytuacji jak teraz jestem. Nie wyobrażam sobie jeszcze za nim latać
Zresztą
Za waszą wczorajszą radą, chciałam wczoraj podgrzać trochę atmosferę. Siedziałam z godzinę w łazience żeby się ogarnąć. Wyszłam, myślałam że coś się ruszy, a on mnie zignorował. Widocznie też nie ma ochoty

" Wyszłam cała na biało" big_smile
I co dalej? Od Twego widoku mąż miał paść na kolana i błagać o seks? Czy miał się domyśleć, że Ty chcesz seksu? Co zrobiłaś? Podeszłas, zaczęłaś go dotykać, całować, mówić na co masz ochotę? Czy stałaś i po kilku chwilach puscilas focha, bo mąż się nie domyślił? Dziecinada big_smile

46

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Ewe131 napisał/a:
Kasia995 napisał/a:

To co? Żeby mąż był zadowolony to mam być posłuszną żoną bez prawa głosu w kwestiach które mi nie pasują żeby go nie urazić  i jeszcze do tego rozkładać nogi na każde jego pstryknięcie palców? Przecież to bez sensu. Zmuszać się do czegoś czego nie chcę i cierpliwie znosić niewygody w imię miłości i rodziny...
I tak jest mi ciężko w takiej sytuacji jak teraz jestem. Nie wyobrażam sobie jeszcze za nim latać
Zresztą
Za waszą wczorajszą radą, chciałam wczoraj podgrzać trochę atmosferę. Siedziałam z godzinę w łazience żeby się ogarnąć. Wyszłam, myślałam że coś się ruszy, a on mnie zignorował. Widocznie też nie ma ochoty

" Wyszłam cała na biało" big_smile
I co dalej? Od Twego widoku mąż miał paść na kolana i błagać o seks? Czy miał się domyśleć, że Ty chcesz seksu? Co zrobiłaś? Podeszłas, zaczęłaś go dotykać, całować, mówić na co masz ochotę? Czy stałaś i po kilku chwilach puscilas focha, bo mąż się nie domyślił? Dziecinada big_smile

Tak, wyszłam w piżamie, zapytałam czy idzie się położyć do łóżka,  powiedział ze niedługo przyjdzie więc  poszłam do sypialni. Przyszedł łaskawie godzinę później, po tym jak sam zjadł przygotowaną przez siebie kolację, obejrzał mecz do końca i się wykąpał. Potem odwrócił się do mnie plecami i zasnął.
Nikt nie oczekiwał, że będzie błagać o seks, ale gdyby zaczął inicjować to bym nie odmówiła. Całą godzinę na niego czekałam, specjalnie nie zasypiałam, żeby nie powiedział że nie czekałam na niego. Nie jestem obrażona. On teoretycznie też nie jest,  przynajmniej niczego oficjalnie mi nie zakomunikował. Po prostu sobie siedzi i większość czasu milczy, nasze rozmowy są na poziomie komunikatów jak w pracy, plus dziękuję za obiad, był pyszny i czy w czymś Ci pomóc.  On też nie wychodzi z propozycją omówienia problemów. Po prostu udaje że ich nie ma...

Denerwuje mnie wlasnie ta jego ciapowatość w stosunku do mnie w ostatnim czasie. Kiedyś potrafił mnie opierdzielić od góry do dołu, krzyknąć i postawić do pionu. Nie dawał sobie wejść na głowę.
Potrafil  wejść pod prysznic, wziąć za biodra i niepytany o nic zainicjować stosunek. A od momentu zajścia w ciążę nic mi nigdy nie powie, nie zwróci uwagi, tylko się wycofuje coraz bardziej. Wcześniej to on prowadził związek a teraz zrzucił to na moje barki

47 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-08-31 14:44:42)

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Szeptuch napisał/a:

jak  kobieta nie rozkłada nóg (regularnie i często!) to rozbija rodzinę

No ogolnie to (prawdopodobnie nieswiadomie) ignorujesz fakt, ze zrodlo rozbicia rodziny lezy duzo glebiej.
Zauwazasz sluszna relacje miedzy rozpadem zwiazku a brakiem seksu.
Ale fakt, ze kobieta musi sie zmuszac do seksu z mezczyzna tez ma swoje zrodlo.
I bardzo czesto to zrodlo powoduje zarowno niechec do seksu jak i rozpad zwiazku - pomiedzy ktorymi jest w duzej mierze jedynie korelacja a nie zwiazek przyczynowo-skutkowy.

Np. w tym temacie https://www.netkobiety.pl/t128716.html autor zostawil zone z dzieckiem, poszedl sie zabawic z kolegami i jak mu zrobila awanture po powrocie to ja ustawil do pionu (a raczej poziomu) fizycznie.
Czy jesli po takiej akcji kobieta nie bedzie czula sie przy nim bezpiecznie i nie bedzie chciala seksu a zwiazek sie rozpadnie to przyczyna rozpadu bedzie brak seksu i egoizm kobiety?

48 Ostatnio edytowany przez Nambi (2022-08-31 14:46:47)

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:

Tak, wyszłam w piżamie, zapytałam czy idzie się położyć do łóżka,  powiedział ze niedługo przyjdzie więc  poszłam do sypialni.

Aha, czyli miał się domyślić, ale się nie domyślił. Nie miał takiego obowiązku. Ty poważnie uważasz, że zainicjowałaś seks????

Denerwuje mnie wlasnie ta jego ciapowatość w stosunku do mnie w ostatnim czasie. Kiedyś potrafił mnie opierdzielić od góry do dołu, krzyknąć i postawić do pionu. Nie dawał sobie wejść na głowę.

To nie jest normalne, że szukasz takiej interakcji, że próbujesz wywołać u niego takie reakcje.
On jest zmęczony Twoim zachowaniem. Dlatego "odpuścił". Prawdopodobnie zrezygnował i powoli wycofuje się z tego związku.

49

Odp: Kolejny raz do was wracam...
JohnyBravo777 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

jak  kobieta nie rozkłada nóg (regularnie i często!) to rozbija rodzinę

No ogolnie to (prawdopodobnie nieswiadomie) ignorujesz fakt, ze zrodlo rozbicia rodziny lezy duzo glebiej.
Zauwazasz sluszna relacje miedzy rozpadem zwiazku a brakiem seksu.
Ale fakt, ze kobieta musi sie zmuszac do seksu z mezczyzna tez ma swoje zrodlo.
I bardzo czesto to zrodlo powoduje zarowno niechec do seksu jak i rozpad zwiazku - pomiedzy ktorymi jest w duzej mierze jedynie korelacja a nie zwiazek przyczynowo-skutkowy.

Np. w tym temacie https://www.netkobiety.pl/t128716.html autor zostawil zone z dzieckiem, poszedl sie zabawic z kolegami i jak mu zrobila awanture po powrocie to ja ustawil do pionu (a raczej poziomu) fizycznie.
Czy jesli po takiej akcji kobieta nie bedzie czula sie przy nim bezpiecznie i nie bedzie chciala seksu a zwiazek sie rozpadnie to przyczyna rozpadu bedzie brak seksu i egoizm kobiety?


W związku kochających się ludzi nikt do seksu zmuszać się nie musi. Jeżeli musi to znaczy że nie kocha.

I i myślisz się poczytaj książki starowicza. Schemat jest taki że najpierw występuje powolny zanik pożycia małżeńskiego i wraz z nim postępują inne problemy.

Owszem zdążą się odwrotnie, tak jak w tym temacie który zlinkowales ale to raczej wyjątek od reguły. Zapaść związku zaczyna się w małżeńskim łożu

50

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Nambi napisał/a:
Kasia995 napisał/a:

Tak, wyszłam w piżamie, zapytałam czy idzie się położyć do łóżka,  powiedział ze niedługo przyjdzie więc  poszłam do sypialni.

Aha, czyli miał się domyślić, ale się nie domyślił. Nie miał takiego obowiązku. Ty poważnie uważasz, że zainicjowałaś seks????

Denerwuje mnie wlasnie ta jego ciapowatość w stosunku do mnie w ostatnim czasie. Kiedyś potrafił mnie opierdzielić od góry do dołu, krzyknąć i postawić do pionu. Nie dawał sobie wejść na głowę.

To nie jest normalne, że szukasz takiej interakcji, że próbujesz wywołać u niego takie reakcje.
On jest zmęczony Twoim zachowaniem. Dlatego "odpuścił". Prawdopodobnie zrezygnował i powoli wycofuje się z tego związku.

Nie uważam że zainicjowałam seks, ale uważam że dałam mu do tego opcję, żeby przejął kontrolę.
Nic z tym nie zrobił.

W drugiej kwestii, to niby co nie jest normalne w takiej interakcji? Nie za bardzo rozumiem. Kiedyś sobie radził ze mną, nagłe nie umie?

51

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:
Ewe131 napisał/a:
Kasia995 napisał/a:

To co? Żeby mąż był zadowolony to mam być posłuszną żoną bez prawa głosu w kwestiach które mi nie pasują żeby go nie urazić  i jeszcze do tego rozkładać nogi na każde jego pstryknięcie palców? Przecież to bez sensu. Zmuszać się do czegoś czego nie chcę i cierpliwie znosić niewygody w imię miłości i rodziny...
I tak jest mi ciężko w takiej sytuacji jak teraz jestem. Nie wyobrażam sobie jeszcze za nim latać
Zresztą
Za waszą wczorajszą radą, chciałam wczoraj podgrzać trochę atmosferę. Siedziałam z godzinę w łazience żeby się ogarnąć. Wyszłam, myślałam że coś się ruszy, a on mnie zignorował. Widocznie też nie ma ochoty

" Wyszłam cała na biało" big_smile
I co dalej? Od Twego widoku mąż miał paść na kolana i błagać o seks? Czy miał się domyśleć, że Ty chcesz seksu? Co zrobiłaś? Podeszłas, zaczęłaś go dotykać, całować, mówić na co masz ochotę? Czy stałaś i po kilku chwilach puscilas focha, bo mąż się nie domyślił? Dziecinada big_smile

Tak, wyszłam w piżamie, zapytałam czy idzie się położyć do łóżka,  powiedział ze niedługo przyjdzie więc  poszłam do sypialni. Przyszedł łaskawie godzinę później, po tym jak sam zjadł przygotowaną przez siebie kolację, obejrzał mecz do końca i się wykąpał. Potem odwrócił się do mnie plecami i zasnął.
Nikt nie oczekiwał, że będzie błagać o seks, ale gdyby zaczął inicjować to bym nie odmówiła. Całą godzinę na niego czekałam, specjalnie nie zasypiałam, żeby nie powiedział że nie czekałam na niego. Nie jestem obrażona. On teoretycznie też nie jest,  przynajmniej niczego oficjalnie mi nie zakomunikował. Po prostu sobie siedzi i większość czasu milczy, nasze rozmowy są na poziomie komunikatów jak w pracy, plus dziękuję za obiad, był pyszny i czy w czymś Ci pomóc.  On też nie wychodzi z propozycją omówienia problemów. Po prostu udaje że ich nie ma...

Denerwuje mnie wlasnie ta jego ciapowatość w stosunku do mnie w ostatnim czasie. Kiedyś potrafił mnie opierdzielić od góry do dołu, krzyknąć i postawić do pionu. Nie dawał sobie wejść na głowę.
Potrafil  wejść pod prysznic, wziąć za biodra i niepytany o nic zainicjować stosunek. A od momentu zajścia w ciążę nic mi nigdy nie powie, nie zwróci uwagi, tylko się wycofuje coraz bardziej. Wcześniej to on prowadził związek a teraz zrzucił to na moje barki

Ale to Ty nie chcesz seksu od ciąży, więc z jakiej paki on ma wiedzieć, że teraz może wleźć Ci pod prysznic? Prawdopodobnie spodziewa się, że jakby wszedł, to zrobisz awanturę.

Dałaś mu opcję zainicjowania, a on z niej nie skorzystał, bo nie chciał. A Ty znowu masz pretensje.

52

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:

Denerwuje mnie wlasnie ta jego ciapowatość w stosunku do mnie w ostatnim czasie. Kiedyś potrafił mnie opierdzielić od góry do dołu, krzyknąć i postawić do pionu. Nie dawał sobie wejść na głowę.
Potrafil  wejść pod prysznic, wziąć za biodra i niepytany o nic zainicjować stosunek. A od momentu zajścia w ciążę nic mi nigdy nie powie, nie zwróci uwagi, tylko się wycofuje coraz bardziej. Wcześniej to on prowadził związek a teraz zrzucił to na moje barki

A co biedny chłop ma robić?
Próbował zapewne wszystkiego, a teraz Ciebie zwyczajnie unika.
Jesteś pasywno-agresywna. Nie potrafisz powiedzieć o co tobie chodzi. Zimna jak ryba.
A chłop siedzi sam i się poddał.

Oczywiście, że Ciebie pożąda, ale mu tak obrzydziłaś życie, że Ciebie omija.
Jesteś toksyczna, wiesz o tym, ale nie chcesz się zmienić.
On jest jeszcze z Tobą wyłącznie z uwagi na dziecko.

On się więcej nie będzie o Ciebie starał.
Jak chcesz uratować związek, to TY i tylko TY musisz działać.

A myślisz, że jak zostaniesz sama, to będziesz mieć lepiej?
Masz dobrego faceta, ale nawet tego nie potrafisz docenić.

53

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:

Kiedyś sobie radził ze mną, nagłe nie umie?

Nie chce. Ile k#$%^wa można!!!

54

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Lady Loka napisał/a:

Dałaś mu opcję zainicjowania, a on z niej nie skorzystał, bo nie chciał. A Ty znowu masz pretensje.

Zrobiła "opcję", a sama nic nie zainicjowała.
Co?

Jemu nawet pewnie do głowy nie przyszło, by coś zainicjować.
Awantury, fochy, oziębłość.
To zabiło w nim zainteresowanie.

A Kasia o wszytko ma pretensje.
Bo on zajmuje się dzieckiem, sam sobie zrobił jedzenie, obejrzał mecz itp.

Cierpliwy i honorowy chłop, że jeszcze nie uciekł, albo plaskaczem nie przemówił do rozsądku toksykowi.

55 Ostatnio edytowany przez Nambi (2022-08-31 15:36:47)

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:
Nambi napisał/a:
Kasia995 napisał/a:

Tak, wyszłam w piżamie, zapytałam czy idzie się położyć do łóżka,  powiedział ze niedługo przyjdzie więc  poszłam do sypialni.

Aha, czyli miał się domyślić, ale się nie domyślił. Nie miał takiego obowiązku. Ty poważnie uważasz, że zainicjowałaś seks????

Denerwuje mnie wlasnie ta jego ciapowatość w stosunku do mnie w ostatnim czasie. Kiedyś potrafił mnie opierdzielić od góry do dołu, krzyknąć i postawić do pionu. Nie dawał sobie wejść na głowę.

To nie jest normalne, że szukasz takiej interakcji, że próbujesz wywołać u niego takie reakcje.
On jest zmęczony Twoim zachowaniem. Dlatego "odpuścił". Prawdopodobnie zrezygnował i powoli wycofuje się z tego związku.

Nie uważam że zainicjowałam seks, ale uważam że dałam mu do tego opcję, żeby przejął kontrolę.
Nic z tym nie zrobił.

W drugiej kwestii, to niby co nie jest normalne w takiej interakcji? Nie za bardzo rozumiem. Kiedyś sobie radził ze mną, nagłe nie umie?

A skąd on miał wiedzieć, ze teraz to mu dałaś "opcję"? Skąd miał wiedzieć, że tym razem łaskawie nie odmówisz, skoro poprzednio odmawiałaś? No skąd? Powiedziałaś mu o tym WPROST, a nie aluzjami, gestami? A, wiem. Miał się domyślić...

A dlaczego Ty nie przejęłaś kontroli? Dalczego nie podeszłaś do niego, nie przytuliłaś się i nie powiedziałaś: "Chcę się z Tobą kochać"? Tak po prostu. Dlaczego uważasz, że to on powinien wyjść z inicjatywą, a nie Ty?

Jeśli chodzi o tę drugą kwestię, to wszczynasz kłótnie, ktrych celem jest wywołanie ostrej interakcji ze strony męża. Tego oczekujesz, to Ci sprawia przyjemność, tym się "żywisz". Szukasz agresji, nie umiesz bez tego funkcjonować. To jest TOKSYCZNE. I to go wykończyło. Zresztą z poprzedniego wątku pamiętam, ze Twój mąż próbował Ci uzmysłowić, że normalnie ludzie tak się nie zachowują, że nie umiesz się skutecznie, w cywilizowany sposób komunikować. Nie dotarło.

To nie on ma sobie z Tobą "radzić". Ty sama ze sobą muszisz sobie poradzić. Ale, żeby to się udało musisz zobaczyć problem, szczerze dla siebie samej chcieć zmiany, pójść na terapię i w niej wytrwać.

56

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Tak też myślałam big_smile
Jak tak samo wyglądają Twoje inne "zmiany zachowania" to gratuluję!
Kasia, nie wiem, czy może masz jakieś lekkie Aspergery czy coś, za naszych czasów nikt dzieci nie diagnozował, ale trudno jest do Ciebie z czymkolwiek dotrzeć. Jakbyś nie rozumiała naszych słów, dziwiła się "o co chodzi?", Nie potrafiła tych rad z forum przełożyć na uzdrawianie Waszych relacji. Brakuje analizy u Ciebie przyczynowo-skutkowej.
Chłopa tyle razy odtracalas, że byłby naprawdę NAIWNY, jakby po raz n-ty próbował pójść z Tobą do łóżka. On ma w głowie schemat, któregos sama go nauczyła "nie pytać,nie przymilać się,nie próbować,bo znowu będzie "nie, bo coś tam", albo wrzaski,albo kłótnie. 
Jak chcesz mieć pełną,normalna rodzinę to musisz teraz o nią WALCZYĆ. INICJOWAĆ samodzielnie pozytywne chwilę z mężem -rozmowy, spacery, wspólną zabawę z dzieckiem, i wspólne spędzanie czasu wieczorem,gdy dziecko śpi. Nikt tego za Ciebie nie zrobi.
A już na pewno nie powinnaś zrzucać odpowiedzialności na męża za SWOJE ZACHOWANIE. bo on nie przyszedł do sypialni..
no, ja do hydry też bym nie przyszła big_smile żeby mi głowę odżarła???

57

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Kasia
,,, po mojej wizycie u ginekologa coś napominał parę razy, próbował coś inicjować ale ja nie miałam ochoty i udałam, ze tego nie widzę innym razem odmówiłam wymigujacsie zmeczeniem. Teraz mam wrażenie że odpuścił i nie wiem czy się cieszyć czy płakać. Z jednej strony mam trochę spokoju bo głupio mi było co któryś raz mu odmawiać a z drugiej strony to przekłada się na to, że jest dla mnie bardziej oschły. Nie przytula już nie dotyka, muszę się o to prosić i nawet wtedy robi to niechętnie..... "

Twój mąż raczej nie jest wróżką i skoro tyle razy wykręcałaś się to odpuścił bo to upokarzajace

Kasia995 napisał/a:
Tak, wyszłam w piżamie, zapytałam czy idzie się położyć do łóżka,  powiedział ze niedługo przyjdzie więc  poszłam do sypialni...

A co w tym było niecodziennego?

Pytanie o ,, położenie się? czy pizama?
Po tylu odmowach skąd miał sie domyślić ze dostał zielone światło?
Nie mogłaś zostać z nim w pokoju, piżamę zamienić na koszulke, chociażby przytulić się?

Piszesz ze kochasz męża, tłumacząc to tym ze urodziłaś/ chyba nieplanowane/ dziecko.
Czy mąż Ci się podoba jako mężczyzna, nakręcał kiedykolwiek?
Dlaczego sama  nie inicjujesz zbliżeń jak dorosła kobieta tylko czekasz by  grymasić
Czy po prostu wyszłaś za mąż bo przyszedł na to czas a on był chętny?
A później urodziłaś dziecko/ bo zaszłaś w ciążę/
Czemu nie ogarniasz domu gdy mąż jest w pracy by znaleźć czas dla niego jak wróci .
Czy gdyby ktoś przestawiał Cię w domu jak mebel miałabyś ochotę chociażby na uśmiech?

Twoje zachowanie odpycha męża od Ciebie, przestajesz być dla niego atrakcyjna
Mężczyzna w sypialni też musi mieć warunki do spełnienia. Nie wystarczy zapytać czy idzie się położyć tym bardziej jak się w dzień warczy
U niego to nie jest ciapowatość tylko niechęć do ciebie, brak ochoty na ciebie

58

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Jakoś dziwnie, ta wizja sprowadzania seksu do rozkładania nóg wydaje się pusta i płytka..Najpiękniejsze jest to, jak seks zaczyna się w głowie smile

Autorka chyba rzeczywiście myli tu pewne podstawowe pojęcia. To, żę jest zwyczajną egoistką to już wiadomo, natomiast przez określanie ignorowania problemu byciem posłuszną, to juz naprawdę zaczynam życzyć temu facetowi, żeby się rozwiódł. Widąć, zaczyna chodzić na rezerwach swoich nerwów i wytrzymałości psychicznej. I seroi nie ma się co dziwić, bo sam fakt, że dla Autorki chyba jakakolwiek dyskusja czy nawet konflikt nie może się obejść bez awantury czy krzyków, wybuchu emocji, już o czymś świadczy. Czy mam takie wrażenie, czy coraz częściej pokojowe rozwiązywanie konfliktów w związku budzi u drugiej strony niesmak?
Trzeba się wykrzyczeć czy wysłuchać krzyków, aby dojść do porozumienia?

59

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:

Nie uważam że zainicjowałam seks, ale uważam że dałam mu do tego opcję, żeby przejął kontrolę.
Nic z tym nie zrobił.

Dziwiłabym się, gdyby zrobił. Zabiegał o Ciebie tyle razy, że wyraźnie wyczerpał swój limit upokorzenia, żeby miał próbować po raz kolejny.

W tym miejscu zapytam co TOBIE przeszkadzało, żeby wyjść z inicjatywą? Brak rzeczywistej ochoty czy może duma Ci na to nie pozwoliła? Jednak bez względu na odpowiedź teraz przynajmniej masz usprawiedliwienie, którym w razie potrzeby możesz się zasłonić, gdyby Ci kiedyś jeszcze śmiał zarzucić, że odmawiasz mu seksu. 
Wiesz, że to nie jest nic innego, jak perfidna manipulacja? A przecież o to Ci chodziło, prawda? <pytanie rzecz jasna retoryczne>

Moim zdaniem ten związek chyli się ku upadkowi i jeśli teraz naprawdę czegoś z tym nie zrobisz, ale bez posuwania się do tego typu zagrań, jak wyżej, to za chwilę będzie za późno. O ile już nie jest, bo mąż wydaje się związkiem z Tobą wyraźnie zmęczony. Sądzę, że w poczuciu bezsilności i braku nadziei on już odpuścił, zatem piłeczka jest po Twojej stronie.

60

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Autorka prezentuje ewidentnie poidejście roszczeniowe, typu "mi się należy", "on ma się dostosować", ja wymagam i oczekuję", "on ma obowiązek a ja prawo".

61

Odp: Kolejny raz do was wracam...
bagienni_k napisał/a:

Autorka prezentuje ewidentnie poidejście roszczeniowe, typu "mi się należy", "on ma się dostosować", ja wymagam i oczekuję", "on ma obowiązek a ja prawo".

Nie do końca to prawda. Naprawdę staram się dawać z siebie więcej. Wczoraj specjalnie ułożyłam dzień pod niego. Poszłam sama z dzieckiem na spacer i zrobiłam obiad zanim zdążył wrócić z pracy. Tak żeby miał możliwość wyjść pobiegać zanim zapadnie zmrok.

Wszystko układało się dobrze dopóki on nie przyszedł do łóżka przed snem. Położył się od razu na brzuchu do spania. Zapytałam, gdzie moje co wieczorowe całuski i przytulanki, to zrobił minę jakby był obrażony i odpowiedział, że jest zmęczony i nie ma już siły. Powstrzymałam się od komentarzy i kłótni, ale nie spałam prawie całą noc.
Nad ranem się przebudził, spojrzał na mnie i powiedział: "dobra choć się przytulić bo, nienawiść masz na twarzy wypisaną i aż strach się bać"...
Przykro mi się zrobiło. Ta sytuacja to jego odgrywanie się na mnie. Ok, ma takie prawo, bo też wcześniej mu dużo różnych przykrości sprawiłam, ale bez przesady. Nie jest głupi, dużo, nawet bardzo dużo rzeczy potrafi zauważyć i wyciągnąć wnioski, tak jak to piszecie domyślić się, a takie odgrywanie się jest teraz dziecinne po prostu.

62 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-09-01 09:32:40)

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Bez przerwy przewija się tutaj ta narracja "ja", "mnie", "moje" itp..

A GDZIE jest "on" czy "jego"? MOże warto się zastanowić nad tym, DLACZEGO on nie ma na nic ochoty i czym/kim jest to spowodowane? Tak, jakby on zwyczajnie nie miał prawa do swoich rozterek, emocji czy błędów. przeżywania tego, co wcześniej było, co widocznie mocno się nad nim odcisnęło,  do zachowań, które ewidentnie wskazują, że facet ma wszystkiego dość.

63

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:

Zapytałam, gdzie moje co wieczorowe całuski i przytulanki,...

Serio nie wierzę że tacy ludzie istnieją xD To musi być troll

I niby nie jesteś roszczeniowa nic a nic OMG

64 Ostatnio edytowany przez Nambi (2022-09-01 10:02:30)

Odp: Kolejny raz do was wracam...
Kasia995 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Autorka prezentuje ewidentnie poidejście roszczeniowe, typu "mi się należy", "on ma się dostosować", ja wymagam i oczekuję", "on ma obowiązek a ja prawo".

Zapytałam, gdzie moje co wieczorowe całuski i przytulanki, to zrobił minę jakby był obrażony i odpowiedział, że jest zmęczony i nie ma już siły. Powstrzymałam się od komentarzy i kłótni, ale nie spałam prawie całą noc.

Masz w sobie dojrzałość 15 latki. Jesteś roszczeniowa, cały Twój świat kręci się wyłącznie wokół Ciebie.

Dlaczego sama nie pocałowałaś, nie przytuliłaś męża?

Nad ranem się przebudził, spojrzał na mnie i powiedział: "dobra choć się przytulić bo, nienawiść masz na twarzy wypisaną i aż strach się bać"...

Ja się temu człowiekowi szczerze dziwię co on w tym małżeństwie jeszcze robi.
Nie sądzę, żeby odgrywał się na Tobie. Zrozum, że on ma Ciebie, Twoich zachowań dość.

65

Odp: Kolejny raz do was wracam...

Tacy ludzie istnieją, ale z reguły nie mają więcj niż 15 lat..

Współczuję facetowi i to mocno, bo Autorka ma kompletnie przestawiony obraz rzeczywistości. Niby jest małżeństwo, ale liczy się tylko i wyłącznie ONA, zaś jej mąż pozostaje jedynie w roli służącego, podnóżka i umilacza.

Posty [ 1 do 65 z 73 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kolejny raz do was wracam...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026