netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

563 odpowiedzi78 424 wyświetleniazałożony przez anna.zakochana, 16.03.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 520 z 564 ]

456

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Jak tak piszesz, że to takie bardzo nietypowe to tak mi wpadło do głowy, czy jest szansa, że chce powiadomić, że będzie miał bejbika, a tym samym twoja córka siostrę albo brata?

Jakby Ci chciał nawtykać, to przygotowałabym sobie jakąś ciętą ripostę na tę okazję i bym wyszła. Szkoda by mi było słuchać takiego bieda wybielania.

457

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Czyli wciąż jesteśmy na etapie 'co on może chcieć / o co jemu może chodzić'.
Czyli kręcimy się w kółko.

Czyli na Zachodzie bez zmian, czy jakoś tak...

458

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

o bejbiku to bym się dowiedziała pewnie tydzień przed rozwiązaniem tongue i na pewno nie w tak zaplanowanej rozmowie. także raczej się skończy jak mówisz @polis - ja go wysłucham generalnie, ale zabieram swoją asertywność tam, której do tej pory w rozmowach z nim mi brakowało.

@noben a jak Ci powiem 'nie myśl o ogórkach' to o czym pomyślisz?

459

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

@noben a jak Ci powiem 'nie myśl o ogórkach' to o czym pomyślisz?

Pomyślę o Brianie Tracy i o słoniu, bo u niego, w oryginale, był słoń. Potem, któryś ze szkoleniowców Amway'a może zamienił go na ogórki, nie wiem.

Następnie z sentymentem pomyślę o własnej fascynacji kołczingiem sprzed lat, która na szczęście minęła jak inne choroby wieku dziecięcego.

Dopiero potem pomyślę o Tobie. A że pomyślę z życzliwością, to będę Ci życzyć i namawiać Cię, żebyś więcej myślała samodzielnie, a mniej przyjmowała truizmy samozwańczych specjalistów od ludzkiej psychiki.

460

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

On, on, on, o nim, jemu, dla niego, on, on, on.
Ale spoko, tak zdecydowanie przecież odcięłaś się i przestałaś się uganiać.

461

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

a w któym miejscu widzisz to uanianie się? smile
odcięłam się, postawiłam między mną a nim mur, nie ma dostępu aktualnie do moich odczuć, nie pokazuję tego, nie piszę więcej niż muszę i robię to bardziej oficjalnie. nie chodzę na obiadki, nie siedzę z nim jak przyjdzie do dziecka.
czy przeżywam sytuację? oczywiście że tak. mam wręcz poczucie że przechodzę aktualnie jakiś detoks, tak jakbym w końcu tą żałobę zaczęła przeżywać, bo do tej pory byłam nastawiona na działanie i tych uczuć nie wpuszczałam do środka. i nie chodzi o robienie z siebie ofiary, tylko żeby wypuścić złe emocje, odpuścić krzywdę i wybaczyć i zdjąć ten ciężar z siebie, najpierw trzeba to wpuścić i nie bronić się przed tymi emocjami.

462

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Dlaczego zgadzasz się na tę rozmowę? Co to ma wnieść? Jak ma coś do zakomunikowania to może wykorzystać formę pisemną, przeczytasz lub nie, nie bądź ćmą

463 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2022-08-16 12:46:23)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Dokładnie. Co za znaczenie ma że ON chce jakiejś rozmowy. Co to zmieni? A jak on Cię zacznie przekonywać do powrotu i przepraszać - to czy tego chcesz? Jeśli Ci zacznie tłumaczyć że czuł się taki, owaki, brakowało mu x, y,z - to czy to coś zmieni w Twojej decyzji? Z ciekawości pytam bo podejrzewam, że motyle zaczęły tam opadać i będzie próbował urabiać sobie powoli powrót.
Na Twoim miejscu zastanowiłabym się czego TY chcesz. Jeśli jestes w 100% pewna że już nie ma powrotu - to nie dawaj mu swojego spokoju ducha, nie daj mu okazji na mindfuck. Ja bym powiedziała że jeśli ma mi coś do przekazania to niech napisze, nawet dłuższego maila. Przekaz również wylapiesz.

464

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

zmienić myślę że nic nie zmieni. nie sądzę też by urabiał sobie powrót, raczej ich niezwiązek ma się dobrze.

niemniej ja to widzę trochę inaczej - pierwsza rzecz to tak jak nie w jego stylu są takie rozmowy, tak bardzo w nie moim stylu byłoby odmówienie takiej rozmowy. mogłabym zrobić tak jak piszecie, ale robiłabym to wtedy wbrew sobie, na siłę, by pokazać że jestem "ponad to". co też pokazywałoby że no, nie jestem i mogłoby być odczytane jako manipulacja. parę takich błędów popełniłam przez te pół roku. robiłam/mówiłam coś bo "tak powinno się robić po zdradzie", bo "przecież mam swój honor" itd. ale tego nie czułam i ZAWSZE to obracało się przeciwko mnie.  większym wysiłkiem dla mnie jest odmówić niż pójść bo taki mam charakter.

tu sobie zadałam jedynie pytanie czy będę w stanie udźwignąć tą rozmowę w tym momencie tak by być asertwyną, bronić swoich granic (motyw przewodni mojej terapii) i nie dać sobie wmówić winy za zdradę i tak, dam radę smile więc wole nawet po 10 minutach grzecznie wyjść, po prostu mówiąc że nie ma to sensu niż teraz pokazywać jak to mam to w czterech literach. ja już swoje mu nawyklinałam i zwyzywałam go, teraz zależy mi żeby nasze stosunki były grzeczne i uprzejme i nic mi nie dai jak będę mu pstryczkami kolejnymi leciała.

465

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

On mówi: "SKACZ!", ty pytasz: "JAK WYSOKO?!".

466

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

zmienić myślę że nic nie zmieni. nie sądzę też by urabiał sobie powrót, raczej ich niezwiązek ma się dobrze.

niemniej ja to widzę trochę inaczej - pierwsza rzecz to tak jak nie w jego stylu są takie rozmowy, tak bardzo w nie moim stylu byłoby odmówienie takiej rozmowy. mogłabym zrobić tak jak piszecie, ale robiłabym to wtedy wbrew sobie, na siłę, by pokazać że jestem "ponad to". co też pokazywałoby że no, nie jestem i mogłoby być odczytane jako manipulacja. parę takich błędów popełniłam przez te pół roku. robiłam/mówiłam coś bo "tak powinno się robić po zdradzie", bo "przecież mam swój honor" itd. ale tego nie czułam i ZAWSZE to obracało się przeciwko mnie.  większym wysiłkiem dla mnie jest odmówić niż pójść bo taki mam charakter.

tu sobie zadałam jedynie pytanie czy będę w stanie udźwignąć tą rozmowę w tym momencie tak by być asertwyną, bronić swoich granic (motyw przewodni mojej terapii) i nie dać sobie wmówić winy za zdradę i tak, dam radę smile więc wole nawet po 10 minutach grzecznie wyjść, po prostu mówiąc że nie ma to sensu niż teraz pokazywać jak to mam to w czterech literach. ja już swoje mu nawyklinałam i zwyzywałam go, teraz zależy mi żeby nasze stosunki były grzeczne i uprzejme i nic mi nie dai jak będę mu pstryczkami kolejnymi leciała.


W końcu Cię rozumiem i choć wcześniej uważałam że cały czas "prosisz się" o powrót i latasz za facetem który ma Cię w poważaniu i zresztą pisałam to nie raz tak teraz uważam że jakieś pokazówki typu "nie będę z nim rozmawiać bo foch"  nie mają sensu. Macie wspólne dziecko i będziecie musieli się kontaktować cały czas przez wiele lat. Ważne jest jednak żebyś zachowała zimna krew, myślę że z czasem naprawdę przyjdzie spokój i "odpuszczenie"

Ps. Myślę też że powinnaś całkowicie przestać myśleć, mówić i interesować się tą drugą. Ona już jest i nic tego nie zmieni ale ty jeśli przestaniesz o tym że ona istnieje, tracić energię na wkurw na nią to po pewnym czasie przyjdzie ulga. Odpuść ją bo przywołując ją w myślach sobie robisz sobie krzywą robotę.

467

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

nie powiem, miło przeczytać że ktoś mnie w czymś rozumie XD

o niej już baaaardzo mało myśle, bo faktycznie to jedna z gorszych rzeczy które sobie robiłam. bardzo daleko mi do tego żeby była mi obojetna, ale potrafię przekierować myśli w inną stronę szybko, jeśli akurat jakaś przypominajka się trafi. tych trochę się trafia niestety, bo dziunia ma pospolite imię. więc nieco szpilek dostaję. niemniej nie jest warta więcej niż ten ułamek sekundy w którym przeleci mi przez głowę kiedy ktoś woła swoje dziecko na ulicy.

468

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

powiem Wam, że ciężkie dla mnie ostatnie dwa tygodnie. tak jakby faktycznie to wszystko ze mnie wyłaziło. niby dużo z siebie wyrzucałam wcześniej, ale czuję jakbym dopiero teraz zaczęła naprawdę przeżywać to rozstanie. tak jakbym całe pół roku była w wyparciu wcześniej? zaślepiona celem, którym był ON? czemu JA miałam taki cel? patrzę na to wszystko i aż samej mi się wierzyć nie chce że dałam sobie wmówić że ON jest lepszy ode mnie. że to JA mam zasłużyć na takiego zajebistego faceta i ojca i bóg wie co. że mam tyle wad i zero zalet. ba, moje zalety zamienił na wady. dałam sobie wmówić że nie jestem atrakcyjną partnerką a on jest jedyny na tej ziemi taki dobry i wyjątkowy. a on nie pamięta jednej dobrej rzeczy o mnie. sprawił, że przez parę miesięcy myślałam o sobie tylko w kontekście moich wad, musiałam siąść na tyłku i wrócić do naszego związku i zobaczyłam co JA znosiłam DOBREGO.

dużo się też dzieje. zajęcie się czymś fizycznie sporo daje i wtedy nie myślę. byłam i na speeddatingu, i na spa, i na wyjeździe z przyjaciółką, na imprezie, próbowałam nowych sportów, wróciłam do jogi, duuuużo wychodziłam. co odbiło się na mojej prcy, ale nadrobię. trudno mi za to jak nie mam zajętych rąk, w tym też skupienie na pracy nie idzie za dobrze a mam pracę w której muszę się mocno skupić i MYŚLEĆ. i jak już wracam do ciszy i spokoju to przeżywam. ale staram się być dla siebie dobra, popłakać, przytulić się i jechać dalej. wiem, że muszę to przejść. powtarzam sobie, że za rok o tej porze będzie już super.

rozmowy nie było smile moja pomoc do dziecka musiała nieco zmienić plany i była wcześniej, więc exluby napisał mi elaborat jak to nie był przygotowany żeby w takim terminie rozmwiać (3 dni różnicy, haha) no i  jakie już ma w tym czasie plany. i że "musimy to inaczej wymyśleć". chce niech myśli, nie wiem dalej w sumie co było jego celem więc nie zamierzam nic z tym robić. zrresztą jestem teraz na takim etapie że chyba bym go pobiła na tej rozmowie, bo niestety zaczęłam mocno odczuwać gniew na niego a nie chcę mu dać nic co mogłoby koić jego sumienie ("no taka właśnie zła a ja biedny"). nie wiem jak się tej złości pozbyć i czy to normalne? byłoby mi lżej bez tego. a mam niestety myśli w stylu JESZCZE TEGO POŻAUJE i chcę żeby żałował - dla samego żałowania. co w sumie krzywdzi mnie. ale nie wiem jak się od nich uwolnić. mogę je spychać, ale boję się że to będzie niedopuszczanie ich do środka co mi kiedyś wybuchnie w twarz. niemniej z dobrych rzeczy absolutnie mu tej złości nie okazuję - bo jest już mi obcy.

co nas czeka teraz to negocjajce kasy i kontaktów, ostatnio mi podniósł ciśnienie bo po 2 tygodniach od propozycji doczekałam się w końcu jednozdaniowej odpowiedzi - tragedii nie ma, ale z jego propozycji dla mnie jasno wynika, że totalnie nie docenia mojego wkładu w wychowanie córki i czasu którego jej poświęcam. a niby taki nowoczesny, niby nie chciał być weekendowym tatusiem ale póki co o zwiększenie udziału czasowego się nie zająknął. ale myślę, że ostatecznie jakoś tu dogadamy.

469 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2022-08-29 21:04:59)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Yeah!!! Czekałam na ten moment u Ciebie!!! Złość to pierwszy krok do zdrowienia i walki o swoje. Nie bój się jej. Ona minie. Jest adekwatna do krzywdy która Ci zrobił. I jest dobra bo właśnie oznacza NIEZGODĘ na to że ktoś TOBIE coś takiego robił. Zaczynasz widzieć go bez klapek. To właśnie ten proces! Idziesz do przodu. Najpierw rozwałka, idealizowanie, żałoba za tym co było a potem wqrw. Bo nie miał prawa tego Co zrobić. I wiesz co? Dokładnie tak. Nie miał prawa. Zwłaszcza w takiej formie.
Ja bym nie czekała na to co powie by nie ryzykować mieszania sobie w głowie bo nadal jesteś wrażliwa i do urobienia, cokolwiek o sobie myślisz dziś:) On chce Cię zmiękczyć może by lepiej wyjść na porozumieniu i alimentach. Wielu facetów tak robi.
Cieszę się że Ci złość wreszcie się obudziła bo teraz już jesteś w stanie grać z nim w to jak równy z równym. Tak trzymaj. Nie bój się, nie zostaniesz w tym stanie wiecznie. Będzie Ci jeszcze zwisał i powiewał. Serio serio:) Ale teraz ugraj najwięcej ile możesz by zabezpieczyć byt swój i córeczki.
Polecam rozmowę Martyny Wojciechowskiej z Joanną Przetakiewicz, jest na YouTube na kanale Martyny. Jakoś sprzed 2 tyg. Posłuchaj proszę.

470

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

się zaśmiałam jak zobaczyłam Twoje yeah wink

świetny wywiad! każda dziewczyna powinna go zobaczyć. nawet ja - która akurat takie kwestie jak niezależność finansowa wyniosła z domu, świadoma żę alimenty to obowiązek  - sporo z tego wyniosłam. dzięki.bardzo motywujące ogólnie.

471

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Bardzo się cieszę:)

472

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

To zależy według mnie, nigdy nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Najważniejsza jest rozmowa, szczera rozmowa i analiza sytuacji. Choć ta też może się oczywiście zmieniać. Trudny temat przyznaje...

473 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-11-03 20:58:39)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

heja!

parę razy zabierałam się żeby tu coś naskrobać, ale powiem Wam z ręką na sercu że stwiedzałąm, że jak znowu przeczytam żebym się ogarnęła bo to wszystko takie proste jak budowa cepa to mi niedobrze było wink żeby było jasne - bardzo jestem wdzięczna za wiele postów, nie sposób mi nawet wymienic nicków osób które mi bardzo pomogły i pomagają dalej zresztą, ale mam poczucie że przez czarno-białe osądy niektórych ludzie mogą się zniechęcać by tu opisywać swoje prawdziwe odczucia. to tak przy okazji. no ale zaryzykuję wink

przeczytałam sobie niedawno cały mój wątek i szczególną wartość widzę w pierwszych dwóch stronach, dobrze zrbić taką rewizję po czasie, jak juz nieco więcej rozsądku człowiek ma w sobie a mniej emocji i hormonów. w sumie to się bałam tego, pamiętam jak ulle mi napisała że jeśli prawdą jest co piszę o sobie (żem jednak silna osobowość) to za to co robię będę siebie kiedyś nienawidzić. ale wiecie, doszłam do wniosku że nie ma aż takiej tragedii jak niektózy chcieli sugerować i chociaż ogrooooom rzeczy bym zrobiła inaczej (jeśli nie wszystko) i przy niektórych się stukam w głowę co ja sobie myślałam, to jednak mój charakter teraz wychodzi - ja po prostu z tego wyciągam teraz lekcję czego na przyszłość nie robić a po drugie - w tamtym momencie to było najlepsze co potrafiłam. po prostu. po takiej lekcji łatwo być mądrym, w trakcie - naprawdę jest cholernie trudno.

doszłam też do wniosku, że to że byłam postrzegana jako słabiutka istotka - poza faktem że to był ogólnie słaby okres w moich życiu (i dalej jednak jest) ma związek z tym dlaczego tak bardzo się "uganiałam" za eks - bo był jedyną osobą przy której pokazywałam słabość. brakowało mi tego, bałam się utraty tego brzpiecznego miejsca, takie błędne koło. nie będę wnikać, pracuję nad tym na terapii i jak wszystko - wyszło z domu, ale właśnei forum mi to miejsce zapewniło. przychodziłam tutaj do tego wątku pokazać słabość. tu mogłam, nie znacie mnie.

no to tak słowem (przydługiego) wstępu. u mnie powiedzmy OK, przeżywam dalej żałobę, jestem cały czas w fazie złości która miesza się z innymi emocjami, teraz mam od wczoraj na nowo gorszy dzień z wielu względów no ale taka kolej rzeczy. jak to Windy cały czas tu powtarza "czas czas czas". staram się dbać o siebie w innych aspektach, wróciłam do jogi, chodzę na masaże i pracuję. dziecko i praca to teraz to moje dwa główne zajęcia. co wiecej, dopiero tak miesiąc temu zaczęłam naprawdę czerpać radość z macierzyństwa. wcześniej właściwie wegetowałam, wiadomo opiekowałam się dobrze swoich dzieciątkiem, uśmiech bąbelka był zawsze fajny, ale to nie było to. teraz NAPRAWDĘ czerpię ogromną radość z przebywania z córką a nie myślę że on nie jest z nami łe łę łe. po prostu sobie spędzamy fajnie czas, nigdy tak nikogo nie kochałam.

kwestie finansowe mam już prawie wszystkie ustalone. dla ciekawskich, przy rozmowie o alimentach wyszła nam "przez przypadek" ta rozmowa którą on tak niby chciał i moje podejrzenia były słuszne, de facto mi nawrzucał. i tym razem on zaczął, nie będę teraz opowiadać, bo to już dawno i nieważne, ale wyszły kolejne "problemy" - piszę w cudzysłowie, bo to co wymyśla teraz naprawdę mnie przekonało że rcjonalizacja idzie wciąż pełną parą. w każdym razie w kwestii alimentów mnie nieco znegocjował, ja się praktycznie od razu zgodziłam bo nie chciałam już tej rozmowy ciągnąć to na drugi dzień dostałam wiadomość że jego dziecko zawsze będzie miało godziwe życie i on zawsze da i że jak ja będę potrzebowałą to żebym też dała znać. tylko tym razem nie odebrałam tego jako "och jak on o mnie dba" tylko jako "znegocjowałem kasę na dziecko i mi trochę głupio to teraz muszę pokazać że nie żydzę żeby nie miała co opowiadać". w każdym razie podczas tej rozmowy powiedział że powinniśmy pójść do psychologa dziecięciego, z czym się zgodziłam, nawet go wybraliśmy (on zaprpopnował 3 opcje, ja wybrałam z tych 3) no i.. nie zapisał nas cały czas. tydzień po tej naszej kłótni przyszedł że myśli żeby pogadać jdnak przy osobie 3ciej (w sensie terapeucie par), powiedziałam ok, miał wysłać propozycję.. i oczywiście cisza smile myślę, że przyszedł bo jednak pojechał po mnie mocno i chyba stwierdził że powiedział ża dużo. ale kto tam wie. mini gifty wciaż dostaję, a to mi kupił jeden drobiazg bo "sobie kupował" a to pół garnka zupy mi przyniósł a to przywiózł coś z wyjazdu. jak pomyślałam sobie, że jej też kupił pamiątkę to wylądowało to w koszu.

po miesiącu napisał że oczywiście pamięta o tych dwóch kwestiach (psycholog i terapeuta) tylko ma x, y i z. nie odniosłam się, on dalej nic do tej pory. ale do czego zmierzam. mam teraz jeden problem do którego nie do końća wiem jak podejść. mamy ustalone alimenty i kontakty. generalnie jesteśmy oboje elastyczni i oboje tej elastyczności drugiej strony potrzebujemy (chociaż on bardziej) i się tutaj dogadujemy, nie ma żadnych spin. on przychodzi 2x w tygodniu do dziecka do mnie plus zabiera ją co drugi weekend do siebie. jak jest u mnie to ja albo pracuję albo gdzieś wychodzę. i to powiedzmy grało. widziałam, że córka po takim weekendzie jest bardziej do mnie przyklejona, ale nic co by jakoś bardzo mnie martwiło. ale tak od miesiąca się to zmieniło. nie mogę zniknąć z zasięgu wzroku jak ojciec przychodzi. nie chce iść do niego na ręce, dzisiaj spała jak przyszedł i jak się obudziła i zobaczyła jego zamiast mnie to w ryk, 20 minut nie mógł jej uspokoić to poszłam i po minucie już się śmiała. i tak reaguje tylko na niego. ma nianię która jest u niej 5h dziennie, nie ma problemu żebym ją zostawiła, do mojego rodzeńśtwa idzie bez problemu i się przytula, moja mama ją widzi rzadko bo mieszkamy daleko, więc musi ją przekabacić czymś w stylu "idziemy do piesków" ale idzie. mój strzał jest taki że po prostu zaczęła kumać, że ojciec=brak matki. bo ogólnie on się nią dobrze zajmuje, bawi, tuli, itd. no i powiem Wam, że nie wiem co z tym zrobić. ostatnio powiedziałam mu że do tego psychloga powinniśmy pójść bo ona reaguje w ten sposób tylko na niego. na co on (w momencie kiedy córa zanosiła się płaczem bo ją wziął ode mnie) "wcale nie". *facepalm*. więc chyba nie bardzo go to zmotywowało, pójdę chyba sama się skonsultować, ale może Wy macie jakieś pomysły. bo co mogę?  no tu nie ma dobrego rozwiązania. strasznie mnie to wkurza, nie odzywam się ale mam ochotę mu wykrzyczeć w twarz czy tego chciał dla diecka i czy to to życie które tak mówił że dla niej będzie lepsze hmm póki co jest lepsze chyba dla niego. (chociaż na super zadowolonego ostatnio nie wygląda wcale, jak zbity pies chodzi, nie wiem jak tematy z dziunią, ale mam poczucie że niekoniecznie tak dobrze jak by chciał)

a i pochwalę się, kupiłam auto smile także kolejna nikta odcięta, dla mnie to ogromny krok naprzód bo bez tego w pewnych sprawach musiałam polegać na nim, jak choćby wizyty u lekarza czy wyjazd na święta. no i zacznie się faza wycieczek z moim dzidziusiem smile także kongratki dla mnie wink

474

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Mogę być szczery Anno?
Myślę że wciąż pokładasz w nim za duże nadzieje,ze masz o nim zbyt dobre mniemanie,takie mam wrażenie czytając ten twój post po przerwie,być może mylne.
A to zwykły zdrajca.
Który mając dobra żonę i dziecko poszedł na panienki.
Którego nie interesował los dziecka gdy sie zabawiał.
Wiec dziwie sie twojemu zdziwieniu że nie za bardzo mu spieszno do psychologa dziecięcego.
Dziecko nie jest ślepe ani głuche,odbiera jego nastawienie do ciebie,i nijako staje w twojej obronie,dlatego tak reaguje na "ojca".

No i gratuluje niezależności.

475

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

To fajnie, że masz samochód.
Nie śledziłam Twojej historii, powiedz ile lat ma Twoje dziecko i dlaczego mieliście razem z ex chodzić do psychologa.

Co do zachowania córki, wygląda, że nie jest kolorowo, jak ją zabiera do siebie i to może mieć związek również z jego obecną kobietą.
Coś tam musi się dziać i to musisz od niego wyciągnąć, nie daj się zbyć, musi być powód, że dziecko zaczęło tak reagować na widok ojca.

476

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

wiesz Szeptuch, prawda że postrzegam go jako dobrą osobę. dobrą osobę która zrobiła bardzo złą i egoistyczną rzecz i wciąż w tym egoizmie siedzi bo nie ma na tyle siły by popracować nad swoimi słabościami. ale teraz widzę też znacznie więcej w jego zachowaniu motywacji takich hmm społecznych, że zrobi wszystko by zatrzeć obraz zdrajcy i żeby był postrzegany dobrze. ciekawa teoria z tym nastawianiem - bo  kłótni żadnych nie było przy dziecku a teraz jak już nawet tą chwilę razem spędzamy to jest ok. dzisiaj się z nami obojgiem bawiła i bardzo zadowolona. problem się robi jak ja chcę zniknąć z zasięgu wzroku.

wieka, dziecko ma kilkanaście miesięcy. do psychloga mieliśmy iść żeby nam ogólnie podpowiedział jak najlżej dla dziecka przeprowadzić rozstanie, jak przy takim małym dziecku ustalić kontakty i później jak mu mówić o relacji mamy i taty. to on wyszedł z tą kwestią i mam trochę poderzenie że chciał usłyszeć zapewnienie że nie robi dziecku krzywdy.
a co do jego dziuni, to jeśli w ogóle widziała córkę to dam sobie uciąć rękę że to były sporadyczne przypadki. oni razem nie mieszkają, on ukrywa w ogóle fakt że jest w jakiejkolwiek relacji z kimś i nie pozwoliłby sobie na to żebym mogła ich zobaczyć razem (a mieszkamy 300 metrów od siebie) to jestem 100% pewna, to też wynika z tej jego motywacji. a poza tym to 24letnia panna która lubi imprezować i raczej nie w głowie jej tego typu "rozrywki" smile poza tym właśnie dziecko malutkie i nie kuma czaczy a ogólnie to bardzo otwarta dziewczynka, do 10 miesiąca to w ogóle obcej osobie dała się wziąć na ręce bez problemu, jak już się zrobiła bardziej kumata to wiadomo wszedł wstydniś ale nawet gdybym się myliła i spędzali razem czas to nie byłby to problem. obstawiam jednak że to kwestia tego że ona wie że jak ojciec przychodzi to mama znika.

477

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

"chociaż na super zadowolonego ostatnio nie wygląda wcale, jak zbity pies chodzi, nie wiem jak tematy z dziunią, ale mam poczucie że niekoniecznie tak dobrze jak by chciał" - jedno zdanie, a tak wiele mówi. Może ma problemy z wypróznianiem, albo ceny paliw go nurtują, a może po prostu nie jest zadowolony, że jesteś w poblizu. Jest też taka możliwość, że twoja wyobraźnia płata Ci figle, A on ma wyśmienite samopoczucie. Przestań żyć nadzieją, że jego nowy związek nie wypali.

478

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Mimo wszystko nie powinna tak reagować.
A jak jest sama u ojca to nie płacze? Tym bardziej powinna, bo mamy nie widzi.

W każdym razie sama porozmawiaj z psychologiem, bo się nie doczekasz wspólnych  wizyt, przy okazji zapytaj co sądzi o reakcji dziecka, bo to jest dziwne.

479

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

w takim razie wybacz,bo to była moja pierwsza myśl gdy napisałaś że dziecko reaguje płaczem gdy ma isc do taty,właśnie ze źle się do ciebie odnosi.
W takim razie idz sama na konsultacje do psychologa dziecięcego,skoro dla niego panienka jest ważniejsza niz dowiedzenie sie dlaczego tak jego córka reaguje,to nic z tym nie zrobisz.
Rób swoje,dbaj o siebie i dziecko,a jego i jego wizerunek "zbitego psa" puszczaj bokiem.

480

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

o jest BEKA <3
powiedzmy że moje poczucie jest poparte faktami o których nie chcę tu pisać. ale to nieważne - OCZYWIŚCIE  że nie chcę i nigdy nie będę chciała żeby to im wypaliło. wiesz jak to skomplikuje życie mojej córki? na dziale obok jest temat jak laska nie zaprosiła partnerki ojca na ślub i prawie wszyscy się tam zgodzili że jeśli ojciec zostawił matkę dla tej kobiety to wtedy OK. co innego jak pozna inną kobietę, niech sobie wypala. ale z dziunią - nie chcę by z nią był niezależnie od wszystkiego co się dalej zadzieje.

wieka, Szeptuch - tak zrobię, dzięki.
ja mu mówię za każdym razem jak ja bierze na weekend żeby dał znać jak będzie płakać to coś zrobimy. problem jest taki że on sam przed sobą nie przyznaje że jednak ta sytuacja na dziecko wpływa. np. dzisiaj jak przyszłam powiediał że no ona jest głodna a nie chce jeść (w zamyśle - dlatego płacze). a płakała za mną. więc ja od niego nigdy nie usłyszę że ona tęskni - a przynajmniej dopóki nie zacznie mówić.

481

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

o jest BEKA <3
powiedzmy że moje poczucie jest poparte faktami o których nie chcę tu pisać. ale to nieważne - OCZYWIŚCIE  że nie chcę i nigdy nie będę chciała żeby to im wypaliło. wiesz jak to skomplikuje życie mojej córki? na dziale obok jest temat jak laska nie zaprosiła partnerki ojca na ślub i prawie wszyscy się tam zgodzili że jeśli ojciec zostawił matkę dla tej kobiety to wtedy OK. co innego jak pozna inną kobietę, niech sobie wypala. ale z dziunią - nie chcę by z nią był niezależnie od wszystkiego co się dalej zadzieje.

wieka, Szeptuch - tak zrobię, dzięki.
ja mu mówię za każdym razem jak ja bierze na weekend żeby dał znać jak będzie płakać to coś zrobimy. problem jest taki że on sam przed sobą nie przyznaje że jednak ta sytuacja na dziecko wpływa. np. dzisiaj jak przyszłam powiediał że no ona jest głodna a nie chce jeść (w zamyśle - dlatego płacze). a płakała za mną. więc ja od niego nigdy nie usłyszę że ona tęskni - a przynajmniej dopóki nie zacznie mówić.

Długa droga przed Tobą.

482

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

o jest BEKA <3
powiedzmy że moje poczucie jest poparte faktami o których nie chcę tu pisać. ale to nieważne - OCZYWIŚCIE  że nie chcę i nigdy nie będę chciała żeby to im wypaliło. wiesz jak to skomplikuje życie mojej córki? na dziale obok jest temat jak laska nie zaprosiła partnerki ojca na ślub i prawie wszyscy się tam zgodzili że jeśli ojciec zostawił matkę dla tej kobiety to wtedy OK. co innego jak pozna inną kobietę, niech sobie wypala. ale z dziunią - nie chcę by z nią był niezależnie od wszystkiego co się dalej zadzieje.

wieka, Szeptuch - tak zrobię, dzięki.
ja mu mówię za każdym razem jak ja bierze na weekend żeby dał znać jak będzie płakać to coś zrobimy. problem jest taki że on sam przed sobą nie przyznaje że jednak ta sytuacja na dziecko wpływa. np. dzisiaj jak przyszłam powiediał że no ona jest głodna a nie chce jeść (w zamyśle - dlatego płacze). a płakała za mną. więc ja od niego nigdy nie usłyszę że ona tęskni - a przynajmniej dopóki nie zacznie mówić.

Myślę ze to taki rodzaj wyparcia stosowany przez niego.
Za wszelka cenie nie chce do siebie dopuścić myśli że zniszczył albo przynajmniej bardzo skomplikował życie swojemu dziecku,że naraził je na wiele problemów i to wszystko tylko z tego powodu ze chciał sobie po bzykać.
Mam nadzieje że sie mylę ale uważam że on może bagatelizować w przyszłości wszystkie problemy związane z córką, bo przyznanie sie do nich,było by jednoczesnym przyznaniem sie że to on za to odpowiada.

483 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-11-03 22:16:58)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
BEKAśmiechu napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

o jest BEKA <3
powiedzmy że moje poczucie jest poparte faktami o których nie chcę tu pisać. ale to nieważne - OCZYWIŚCIE  że nie chcę i nigdy nie będę chciała żeby to im wypaliło. wiesz jak to skomplikuje życie mojej córki? na dziale obok jest temat jak laska nie zaprosiła partnerki ojca na ślub i prawie wszyscy się tam zgodzili że jeśli ojciec zostawił matkę dla tej kobiety to wtedy OK. co innego jak pozna inną kobietę, niech sobie wypala. ale z dziunią - nie chcę by z nią był niezależnie od wszystkiego co się dalej zadzieje.

wieka, Szeptuch - tak zrobię, dzięki.
ja mu mówię za każdym razem jak ja bierze na weekend żeby dał znać jak będzie płakać to coś zrobimy. problem jest taki że on sam przed sobą nie przyznaje że jednak ta sytuacja na dziecko wpływa. np. dzisiaj jak przyszłam powiediał że no ona jest głodna a nie chce jeść (w zamyśle - dlatego płacze). a płakała za mną. więc ja od niego nigdy nie usłyszę że ona tęskni - a przynajmniej dopóki nie zacznie mówić.

Długa droga przed Tobą.

nie jestem zaskoczona że tego nie kumasz, tym bardziej że nie masz dzieci. ale powiedzmy że Twój ojciec zdradził Twoją matkę i jest sobie z tą kobietą. jesteś kontent? chcesz z nią spędzać czas? święta? trochę wyobraźni.
a jeszcze dodaj do tego że to dziewczynka. to istotne. może to kwestia tego że moja relacja z ojcem jest taka se, ale gdyby zdradził moją matkę i zostawił rodzinę dla innej, to by dla mnie przestał istnieć.

@Szeptuch też tak sądzę, przynajmniej w kwestii wyparcia. w kwestii dalszych problemów nie zastanawiałam się jescze nad tym..

484

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Anno,
poczyniłaś znaczne postępy i zaczynasz odnajdywać siebie.
Ciesz się dzieckiem. bo szybko dorastają.

Już chyba wiesz, że nie warto walczyć o niego, tylko o dziecko.

Co do niego: to toksyk.
Gdyby nie dziecko, to doradziłbym całkowite odcięcie się.
On tobą cały czas manipuluje, ale dostrzegasz to i się bronisz.
Ureguluj sprawy prawne i ogranicz kontakty, sprowadź tematy tylko do dziecka i nic poza tym.
Minęło ponad pół roku, jesteś już gotowa na kolejne kroki.

485 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-11-03 22:42:04)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:
BEKAśmiechu napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

o jest BEKA <3
powiedzmy że moje poczucie jest poparte faktami o których nie chcę tu pisać. ale to nieważne - OCZYWIŚCIE  że nie chcę i nigdy nie będę chciała żeby to im wypaliło. wiesz jak to skomplikuje życie mojej córki? na dziale obok jest temat jak laska nie zaprosiła partnerki ojca na ślub i prawie wszyscy się tam zgodzili że jeśli ojciec zostawił matkę dla tej kobiety to wtedy OK. co innego jak pozna inną kobietę, niech sobie wypala. ale z dziunią - nie chcę by z nią był niezależnie od wszystkiego co się dalej zadzieje.

wieka, Szeptuch - tak zrobię, dzięki.
ja mu mówię za każdym razem jak ja bierze na weekend żeby dał znać jak będzie płakać to coś zrobimy. problem jest taki że on sam przed sobą nie przyznaje że jednak ta sytuacja na dziecko wpływa. np. dzisiaj jak przyszłam powiediał że no ona jest głodna a nie chce jeść (w zamyśle - dlatego płacze). a płakała za mną. więc ja od niego nigdy nie usłyszę że ona tęskni - a przynajmniej dopóki nie zacznie mówić.

Długa droga przed Tobą.

nie jestem zaskoczona że tego nie kumasz, tym bardziej że nie masz dzieci. ale powiedzmy że Twój ojciec zdradził Twoją matkę i jest sobie z tą kobietą. jesteś kontent? chcesz z nią spędzać czas? święta? trochę wyobraźni.
a jeszcze dodaj do tego że to dziewczynka. to istotne. może to kwestia tego że moja relacja z ojcem jest taka se, ale gdyby zdradził moją matkę i zostawił rodzinę dla innej, to by dla mnie przestał istnieć.

@Szeptuch też tak sądzę, przynajmniej w kwestii wyparcia. w kwestii dalszych problemów nie zastanawiałam się jescze nad tym..

Nie będę za bardzo rozwijał tego wątku  relacja małe dziecko  vs nowa partnerka, ale tu mnóstwo wariantów w przyszłości jest możliwych i niekoniecznie pomimo Twojego wychowania opieki, troski, córka będzie lubić/nie lubić te same osoby które Ty tylko lubisz
takie oczekiwanie od niej lojalności to zaborczość jest niebezpieczna sprawa
według tego co napisałaś powinna już od małego nienawidzić ojca przede wszystkim a to dla niej trucizna znowu inny watek mam na myśli

486

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Jedna rzecz rzuca się w oczy: nader rozbudowane (nad)interpretacje jego zachowan.

487

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

"według tego co napisałaś powinna już od małego nienawidzić ojca"

A gdzie to wybrzmiało? Chyba coś źle pasławek zrozumiałeś. Bo ja odniosłam wręcz odwrotne wrażenie.

488

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
wieka napisał/a:

"według tego co napisałaś powinna już od małego nienawidzić ojca"

A gdzie to wybrzmiało? Chyba coś źle pasławek zrozumiałeś. Bo ja odniosłam wręcz odwrotne wrażenie.

"ale gdyby zdradził moją matkę i zostawił rodzinę dla innej, to by dla mnie przestał istnieć."

489

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

ale czemu od małego? właściwie odwrotnie - taka sytuacja to nie będzie miała miejsca kolejne kilkanaście lat dopóki dziecko nie zakuma sytuacji. trochę też nie rozumiem Twojego posta paslawek, jakbyś rozwinął to bym była wdzięczna. ja nie zamierzam zrobić nic żeby utrudnić kontakt ojcu czy "przywłaszczać" dziecko. chcę by był obecny w jej życiu, zaakcpetuję każdy jej wybór i będą ją zawsze wspierać. tak naprawdę teraz już idę na ustępstwa na które wcale nie mam ochoty, ale wiem że dla niej są to dobre decyzje. właśnie chodzi mi o to że dziecko swój rozum będzie miało pomimo tego co ja zrobię. jest osoba w mojej rodzinie która bardzo skrzywdziła moją mamę. moja mama tej osobie wybaczyła. ja nie.
nie wiem jak będzie kiedyś, ale wiem, że jeśli tej dziewczyny nie będzie w naszym życiu to nie będzie po prostu tego typu dylematów dla mojej córki. będzie dla niej prościej.

490

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
paslawek napisał/a:
wieka napisał/a:

"według tego co napisałaś powinna już od małego nienawidzić ojca"

A gdzie to wybrzmiało? Chyba coś źle pasławek zrozumiałeś. Bo ja odniosłam wręcz odwrotne wrażenie.

"ale gdyby zdradził moją matkę i zostawił rodzinę dla innej, to by dla mnie przestał istnieć."

A czy tak nie działają takie mini wszechświaty jak rodzina?
Nie wiem czy to dobre porównanie ale np gdyby nawet mój teściu zdradził moja teściowa, to myślę że przestał by istnieć dla całej rodziny,nikt by go już nie zaprosił na jakąkolwiek uroczystość rodzinna.

491 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-11-03 23:10:11)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

ale czemu od małego? właściwie odwrotnie - taka sytuacja to nie będzie miała miejsca kolejne kilkanaście lat dopóki dziecko nie zakuma sytuacji. trochę też nie rozumiem Twojego posta paslawek, jakbyś rozwinął to bym była wdzięczna. ja nie zamierzam zrobić nic żeby utrudnić kontakt ojcu czy "przywłaszczać" dziecko. chcę by był obecny w jej życiu, zaakcpetuję każdy jej wybór i będą ją zawsze wspierać. tak naprawdę teraz już idę na ustępstwa na które wcale nie mam ochoty, ale wiem że dla niej są to dobre decyzje. właśnie chodzi mi o to że dziecko swój rozum będzie miało pomimo tego co ja zrobię. jest osoba w mojej rodzinie która bardzo skrzywdziła moją mamę. moja mama tej osobie wybaczyła. ja nie.
nie wiem jak będzie kiedyś, ale wiem, że jeśli tej dziewczyny nie będzie w naszym życiu to nie będzie po prostu tego typu dylematów dla mojej córki. będzie dla niej prościej.

Teraz rozumiem - prościej by było dla Ciebie gdyby obecna dziewczyna eksa zniknęła,ale jeśli nie zniknie to nie zamartwiasz się na przyszłość ok w porządku
Sorry ale ostatnio za dużo piszę moim zdaniem na forum w jednym wątku i nie mam trochę weny na to rozwijanie ,może innym razem.

492

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Aniu zmieniasz się cały czas, w tą dobrą stronę, da się to zauważyć.
W moim odczuciu jednak... cały czas za dużo tego ex w Twoim życiu. On to chyba robi, żeby mieć Ciebie pod ręką i pod kontrolą. Do tego próbuje się wybielić, czyli mówiąc po ludzku... manipuluje. Tak mi się przynajmniej wydaje.

493

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Aniu, lęk separacyjny to jak najbardziej normalny etap rozwoju niemowlęcia/ dziecka. U Was może być dodatkowo zintensyfikowany poprzez to, że córka więcej czasu spędza i przebywa z Tobą, ale naprawdę nie uważam, żeby taki maluch miał w głowie logikę, że jak jest tatuś, to nie ma mamusi, a jak jest mamusia, to nie ma tatusia.
Lęki rozwojowe to naturalne zjawiska i jak najbardziej pojawiają się również u dzieci, których rodzice są razem.

494 Ostatnio edytowany przez polis (2022-11-03 23:57:44)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Idź do psychologa sama. On widać z tych co dużo gadają, a mało robią, a w życiu liczą się czyny, nie słowa. Z córką chce się widzieć, to dobrze, ale nie robi nic nadzwyczajnego. Zwyczajnie wypełnia swoje ojcowskie obowiązki. Nic za co można by dostać medal.

Co do tej panny, no nie zdziwiłabym się, gdyby to padło. 24 letnia panna i kawaler z dzieckiem. Bardzo możliwe, że jeśli jej rodzina się dowie albo już się dowiedziała, to wybija tej pannie takiego kawalera z głowy. Zależnie od tego w jakim towarzystwie panna się obraca, to mogą też być koleżanki albo on sama dojdzie, że może fajniej by było pewne etapy w życiu przechodzić razem z kimś po raz pierwszy.

495

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

No a jak nowy zwiazek nie padnie, a dziecko polubi partnerkę taty? Co wtedy zrobisz Anno - będziesz tupać bucikami o podłogę, czy w końcu zrozumiesz, że rzeczywistość nie musi iść w parze z twoim zyczeniowym myśleniem?

496

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
paslawek napisał/a:
wieka napisał/a:

"według tego co napisałaś powinna już od małego nienawidzić ojca"

A gdzie to wybrzmiało? Chyba coś źle pasławek zrozumiałeś. Bo ja odniosłam wręcz odwrotne wrażenie.

"ale gdyby zdradził moją matkę i zostawił rodzinę dla innej, to by dla mnie przestał istnieć."

To nie oznacza, że jest za tym, żeby córka od małego nienawidziła ojca, nie utrudnia mu kontaktów.
Tak jest z reguły, że jak ojciec zostawi starsze dzieci, to one mają do niego wielką niechęć.
W tym przypadku wszystko zależy od relacji ojca z dzieckiem.
Chociaż nie bardzo rozumiem jakie znaczenie czy on by był z tą czy inną kobietą, choć to jest krótki czas, emocje górują.
Ania po rozmowach z psychologiem też się przekona jak ważny dla dziecka jest dobry kontakt z obojgiem rodziców.

497

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Szeptuch napisał/a:
paslawek napisał/a:
wieka napisał/a:

"według tego co napisałaś powinna już od małego nienawidzić ojca"

A gdzie to wybrzmiało? Chyba coś źle pasławek zrozumiałeś. Bo ja odniosłam wręcz odwrotne wrażenie.

"ale gdyby zdradził moją matkę i zostawił rodzinę dla innej, to by dla mnie przestał istnieć."

A czy tak nie działają takie mini wszechświaty jak rodzina?
Nie wiem czy to dobre porównanie ale np gdyby nawet mój teściu zdradził moja teściowa, to myślę że przestał by istnieć dla całej rodziny,nikt by go już nie zaprosił na jakąkolwiek uroczystość rodzinna.

mi też się tak wydaje, a przynajmniej dla mnie to dosyć naturalny mechanizm. myślę nawet że to bardziej działa w stosunku do naszych bliskich niż nas samych. nawet widzę to po sobie i moim eks, moi bliscy są na niego bardziej źli niż ja.

paslawek napisał/a:

Teraz rozumiem - prościej by było dla Ciebie gdyby obecna dziewczyna eksa zniknęła,ale jeśli nie zniknie to nie zamartwiasz się na przyszłość ok w porządku
Sorry ale ostatnio za dużo piszę moim zdaniem na forum w jednym wątku i nie mam trochę weny na to rozwijanie ,może innym razem.

tak smile
ja tej Waszej dysusji tam obok nie ogarniam big_smile

pjack napisał/a:

Aniu zmieniasz się cały czas, w tą dobrą stronę, da się to zauważyć.
W moim odczuciu jednak... cały czas za dużo tego ex w Twoim życiu. On to chyba robi, żeby mieć Ciebie pod ręką i pod kontrolą. Do tego próbuje się wybielić, czyli mówiąc po ludzku... manipuluje. Tak mi się przynajmniej wydaje.

masz rację, sporo go. z jednej strony mi to powoli zaczyna przeszkadzać żę mam go 2x w tyg na chacie, z drugiej.. to jego chata też hmm to najlepsze wg mnie dla dziecka aktualnie no i nie ukrywam że po prostu wygodne dla mnie. więc owszem, on tu realizuje swoje potrzeby wyłącznie, ale ja to teraz już kumam i nie daję mu więcej niż sama potrzebuję wziąć.

Dracarys napisał/a:

Aniu, lęk separacyjny to jak najbardziej normalny etap rozwoju niemowlęcia/ dziecka. U Was może być dodatkowo zintensyfikowany poprzez to, że córka więcej czasu spędza i przebywa z Tobą, ale naprawdę nie uważam, żeby taki maluch miał w głowie logikę, że jak jest tatuś, to nie ma mamusi, a jak jest mamusia, to nie ma tatusia.
Lęki rozwojowe to naturalne zjawiska i jak najbardziej pojawiają się również u dzieci, których rodzice są razem.

tak, wiem, tylko widzisz - ja widzę subtelne różnice przy nim a przy innych osobach. bo ona ogólnie teraz jest bardzo za mamą, tak jak nigdy nie była wiec wiem że to oczywiście ma duży wpływ. ale mam poczucie że jak on jest to mnie bardziej pilnuje. muszę być pół metra od niej. nie ma tak jak jesteśmy same i nie ma tak jak ktoś inny przyjdzie - wtedy wystarczy zazwyczaj że jestem w zasięgu wzroku czyli w tym samym pokoju. to mnie martwi.
a co do logiki to jak najbardziej dzieciaki ogarniają tego typu implikacje, nie pamiętam już który to skok jest, ale gdzieś w okolicach pierwszego roku.

polis napisał/a:

Idź do psychologa sama. On widać z tych co dużo gadają, a mało robią, a w życiu liczą się czyny, nie słowa. Z córką chce się widzieć, to dobrze, ale nie robi nic nadzwyczajnego. Zwyczajnie wypełnia swoje ojcowskie obowiązki. Nic za co można by dostać medal.

Co do tej panny, no nie zdziwiłabym się, gdyby to padło. 24 letnia panna i kawaler z dzieckiem. Bardzo możliwe, że jeśli jej rodzina się dowie albo już się dowiedziała, to wybija tej pannie takiego kawalera z głowy. Zależnie od tego w jakim towarzystwie panna się obraca, to mogą też być koleżanki albo on sama dojdzie, że może fajniej by było pewne etapy w życiu przechodzić razem z kimś po raz pierwszy.

on raczej z tych co dużo myślą big_smile
a koleżanka jakby była taka mądra to by w ogóle w taki układ nie wchodziła.

BEKAśmiechu napisał/a:

No a jak nowy zwiazek nie padnie, a dziecko polubi partnerkę taty? Co wtedy zrobisz Anno - będziesz tupać bucikami o podłogę, czy w końcu zrozumiesz, że rzeczywistość nie musi iść w parze z twoim zyczeniowym myśleniem?

a gdzie to napisałam? wręcz jestem przekonana, że dziecko by ją polubiło o ile nie będzie dla niej niemiła bo to maluszek i bardzo otwarty na ludzi. no i OK, będę musiała to przeżyć.
to nie znaczy że muszę im kibicować, to nie znaczy że muszę się z tego cieszyć. to byłby masochizm przecież.  takżę nie myl dwóćh rzeczy.

498

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Aniu, moim zdaniem dziecko jest jak barometr wychwytujący najmniejsze zmiany pogody/nastroju matki.
Jeśli na widok ojca córeczki w jakiś sposób zmienia się Twój nastrój - stajesz się bardziej spięta, budzi w Tobie złość albo inne niezbyt przyjemne uczucia - córka wyczuwa te zmiany, budzą w niej niepokój o Ciebie, i oznajmia to płaczem.

499 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-11-04 12:52:22)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Anno, chyba za bardzo rozbierasz na czynniki pierwsze wszystko, co on mówi, robi albo nie robi.
A przecież zwyczajnie jest - dla niego Ty jesteś historią, a ponieważ łączy Was dziecko, to w takim zakresie on musi pojawiać się w Twoim życiu. Może od czasu do czasu dręczą go wyrzuty sumienia, sam źle się czuje z tym, że tak wszystko się potoczyło, jednak chyba nic ponadto. Przychodzi do dziecka i cóż? Na długie lata jesteś skazana na obecność tego faceta w Twoim życiu.
Nie analizuj każdego jego słowa, bo i tak do jego głowy nie wejdziesz, a sobie tylko dokladasz do pieca.
Przychodzi dwa razy w tygodniu - przyznaję, że dość upierdliwe, tzn dla mnie coś takiego byłoby upierdliwe.
Ty możesz podchodzić do tego inaczej, bo jednak możesz gdzieś wyjść bez dziecka.
Wydaje mi się jednak, że chyba powinnaś iść w tym kierunku, żeby on nie przychodził tak często do Twojego domu. Wiosną latem będzie z tym łatwiej, bo zapakujesz dziecko do wózka i pójdą na spacer, teraz musisz znosić faceta w domu.
Dwa razy w tygodniu jesz więc odgrzewanego kotleta, wracają myśli i wspomnienia, a ponieważ on w czasie tych wizyt jest zapewne miły i wesoły, więc nic dziwnego, że patrzysz na niego coraz łaskawszym okiem.
Dla Ciebie Aniu nie jest to niczym dobrym.
Ciągle kochasz tego faceta, chociaż ciężko nad sobą pracujesz, to jednak jest tego człowieka troszkę za dużo.
Ja rozumiem, że chodzi o dziecko, ale tu tak akurat pechowo trafiło, że najwyższą cenę za wszystko ciągle płacisz Ty.
Nigdy u niego nie byłaś? A może dałoby się urządzać spotkania z córką u niego?
Napisałaś, że on nie mieszka z Dzesika czy tam z dziunia, więc może faktycznie mógłby brać mała do siebie?
Mała może tak na niego reagować, ponieważ w czasie jego wizyt jest w swoim domu, w którym zawsze przebywa z mamą.
Nagle przychodzi jakiś człowiek i traktuje dziecko podobnie jak mama, czyli karmi, przewija, bawi się itd
Inni ludzie też czasem się pojawiają, ale oni nie zachowują się tak, jak ten, co przychodzi tak często. Są więc do zaakceptowania.
Mała jest teraz mamina, więc nic dziwnego, że płacze, ilekroć się oddalisz.
Aniu, zastanów się czy nie jest tego faceta za dużo w Twoim życiu, a co za tym idzie za dużo jest go w Twojej głowie?

500

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Pomysł z psychologiem dziecięcym super, mi bardzo pomógł - nie ma się co oglądać na ex. Mi akurat psycholog mówiła, że dziecko będzie tęsknić bardziej za rodzicem, z którym spędza mniej czasu (moje dzieci są starsze), ten temat warto przegadać (bo przecież jak jest opiekunka to też pewnie często wychodzisz i dramatu nie ma). W tym wieku dziecko może być znacznie bardziej przywiązane do Ciebie, z czasem to się powinno wyrównać (ale to w okolicy pójścia do szkoły).
Beka ma (moim skromnym zdaniem) rację z oceną Twojego podejścia do ex i jego związku - świętym graalem będzie, jak będzie Ci OBOJĘTNE, czy mu związek z niunią wypala, czy nie. Czy łatwo ten stan osiągnąć - nie wiem, mojej jż "związek" nie wypalił.
No i faktycznie - cały czas rozkminiasz jego zachowania aż do przesady. Patrząc na kalendarz - już wkrótce przestaniesz i wtedy poczujesz, jak bardzo było to bezsensowne:) Finalnie liczyć będą się tylko i wyłącznie czyny wobec córki.
Ja jeszcze łapię się na tym, że mnie niektóre zachowania jż wobec dzieci czy w ogóle decyzje życiowe dziwią (nic wielkiego). Przyjmuję jednak do wiadomości, że ona taka jest i jak daje sobie dzieciom wejść na głowę czy częściej spóźnia się z odprowadzeniem do szkoły, to jest to jej sprawa, świat się nie zawali, krzywda im się nie stanie (swoją drogą dzieci potrafią się genialnie adaptować - wiedzą, co wolno im u niej, u mnie, u jednych czy drugich dziadków i traktują to jako coś oczywistego:)

501

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
WindyBoy napisał/a:

Pomysł z psychologiem dziecięcym super, mi bardzo pomógł - nie ma się co oglądać na ex. Mi akurat psycholog mówiła, że dziecko będzie tęsknić bardziej za rodzicem, z którym spędza mniej czasu (moje dzieci są starsze), ten temat warto przegadać (bo przecież jak jest opiekunka to też pewnie często wychodzisz i dramatu nie ma). W tym wieku dziecko może być znacznie bardziej przywiązane do Ciebie, z czasem to się powinno wyrównać (ale to w okolicy pójścia do szkoły).
Beka ma (moim skromnym zdaniem) rację z oceną Twojego podejścia do ex i jego związku - świętym graalem będzie, jak będzie Ci OBOJĘTNE, czy mu związek z niunią wypala, czy nie. Czy łatwo ten stan osiągnąć - nie wiem, mojej jż "związek" nie wypalił.
No i faktycznie - cały czas rozkminiasz jego zachowania aż do przesady. Patrząc na kalendarz - już wkrótce przestaniesz i wtedy poczujesz, jak bardzo było to bezsensowne:) Finalnie liczyć będą się tylko i wyłącznie czyny wobec córki.
Ja jeszcze łapię się na tym, że mnie niektóre zachowania jż wobec dzieci czy w ogóle decyzje życiowe dziwią (nic wielkiego). Przyjmuję jednak do wiadomości, że ona taka jest i jak daje sobie dzieciom wejść na głowę czy częściej spóźnia się z odprowadzeniem do szkoły, to jest to jej sprawa, świat się nie zawali, krzywda im się nie stanie (swoją drogą dzieci potrafią się genialnie adaptować - wiedzą, co wolno im u niej, u mnie, u jednych czy drugich dziadków i traktują to jako coś oczywistego:)

dla mnie to Wy mówicie o czymś innym niż ja. bo zgadzam się że wyleczenie będzie wtedy jak będzie mi obojetne czy n buduje relację z dżesiką czy inną kobietą. to nie ma znaczenia tak naprawdę - znaczenie ma że mnie zostawił.
ale druga sprawa jest że nie uwierzę że jakbyś Windy miał wybór: a) koleś dla którego odpłynęła Twoja żona jest w Twoim życiu i b) nie ma go w Twoim życiu to powiesz "a rzućmy sobie kostką". przecież że wybrałbyś b). gdybyśmy nie mieli dzieci to nie byłoby problemu. ale mamy a ja nie mam ochoty by dżesika w moim życiu była i może być mi emocjonalnie obojętne z kim on jest ale nie będzie obojętne to że ona byłaby w moim życiu. może zdanie zmienię, póki co dżesiki na oczy nie widziałam i mi z tym dobrze i nie mam ochoty tego zmieniać. naprawdę uważacie że to takie dziwne? no ja uważam że to całkiem zdrowe jest i naturalne.

@Agnes może tak być sad ja emocji nie okazuję, siedzą głęboko, ale córcia może wyczuwać..

@Ulle masz rację że to niewygodna sytuacja dla mnie ale na ten moment tak musi zostać, są też powody o któych nie chcę pisać. powiedzmy że to inwestycja.
ale też nie jest tak że cały czas on siedzi w mojej głowie, widzę na szczęście po efektywności mojej pracy i liczbie oglądanych podcastów - jedno poszło w górę a drugie znacznie w dół smile

502

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Ona absolutnie nie musi być w Twoim życiu, czy to ta, czy następna, nie musisz jej znać, ale to dotyczy Ciebie.
Silą rzeczy partnerka ex będzie w życiu córki i z tym, niestety trzeba się pogodzić, wyobrażam sobie jakie to trudne.

Też uważam, że te spotkania 2 razy w tygodniu lepiej jakby były u niego w domu, tym bardziej, że mieszka blisko, ma samochód.

503 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-11-04 17:51:35)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

tak smile
ja tej Waszej dysusji tam obok nie ogarniam big_smile

.

Tam obok to jest o wiele cięższy przypadek niż Twój i eks z dziunią włącznie
Twój przypadek wydaje się czymś znacznie prostszym na tym etapie i w tym obecnym kształcie
a sposób dyskusji tam czasem przeradza się w sąd kapturowy i wojnę płciową
z różnymi forumowymi atrakcjami
dlatego, chyba se odpuszczę bo i ja dałem się wciągnąć za moją zgodą niestety w ten szum i wir
na jakiś czas trzeba zejść z trybuny i się zastanowić po co tam piszę te różne rzeczy
co mi to daje i co mi to robi .

504 Ostatnio edytowany przez memo331 (2022-11-04 21:06:22)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
After napisał/a:

Życie to proces ciągły i niesie ze sobą mnóstwo nieprzewidywalnych sytuacji.
Masz jeszcze wiele lat przed sobą i jest nadzieja, że któregoś dnia obudzisz się i to poczujesz.
Albo ktoś Ci w tym pomoże, bo poznasz kogoś kto wpłynie na Ciebie w nienazwany sposób. Wtedy poznasz to najpiękniejsze w świecie uczucie, które zalewa człowieka gdy wyrwie mu się pytanie do samego siebie "Po jaki ch*j sie tak z nią męczyłem?"

Jakby powiedział nieodżałowany, niegdysiejszy użytkownik forum.
Nadal orbitujesz wokół ex. Odnoszę wrażenie, że jednak żywisz jakąś podprogową nadzieję na reaktywację zdechłej relacji. Ulle ma rację, Noben też. Niby idziesz do przodu, samo się uświadamiasz, a ja jednak widzę Twój cień na jego plecach.

505

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

A ja bym się o Anne nie obawiał pod tym względem.
Moja szklana kula podpowiada mi tu pewnego klasyka:

Anna w końcu się zakocha, znajdzie faceta który pokocha ją i jej dziecko. I stanie się dla jej córki drugim ojcem. W tedy jej eks NAGLE będzie miał na sztandarach " dobro rodziny". I że dla dobra dziecka powinni się zejść, bo on teraz wie co jest ważne w życiu, i że jest to rodzina.bla bla bla literki.

W tedy Anna każe mu spadać na drzewo.
I w tedy zdrajca skończy tak jak powinien, czyli sam, bo nowa dziunia weźmie sobie kogoś bez zobowiązań.

I wszyscy ( poza eks) będą żyć długo i szczęśliwie.
Koniec.

506

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Szeptuch napisał/a:

A ja bym się o Anne nie obawiał pod tym względem.
Moja szklana kula podpowiada mi tu pewnego klasyka:

Anna w końcu się zakocha, znajdzie faceta który pokocha ją i jej dziecko. I stanie się dla jej córki drugim ojcem. W tedy jej eks NAGLE będzie miał na sztandarach " dobro rodziny". I że dla dobra dziecka powinni się zejść, bo on teraz wie co jest ważne w życiu, i że jest to rodzina.bla bla bla literki.

W tedy Anna każe mu spadać na drzewo.
I w tedy zdrajca skończy tak jak powinien, czyli sam, bo nowa dziunia weźmie sobie kogoś bez zobowiązań.

I wszyscy ( poza eks) będą żyć długo i szczęśliwie.
Koniec.

Szeptuch, to ładna bajka i gdyby to był film romantyczny, to jak najbardziej, ale to jest życie, które może za x lat wyglądać zupełnie inaczej. Jak Anna będzie żyła takimi bajeczkami, to za te x lat może obudzić się z ręką w nocniku.

507 Ostatnio edytowany przez polis (2022-11-05 11:36:23)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

a koleżanka jakby była taka mądra to by w ogóle w taki układ nie wchodziła.

To fakt, dziewczyna widać, że młoda i jeszcze nie patrzy na takie rzeczy. Jakbym spotkała gościa, co zostawił partnerkę w ciąży albo z małym dzieckiem, kiedy wiadomo, że wsparcie jest ważne, to uznałabym to za bardzo poważny red flag, że pan się do poważnego związku nie nadaje i należy uciekać.

Co do tego, że annie nie jest jeszcze obojętny, no nie jest, bo na to potrzeba czasu. Rok nie minął, jak się jej rozpadł wieloletni związek. Nikt nie przejdzie nad tym do porządku dziennego w ciągu 2 dni. Chyba że będzie tłumić emocje, co jest niezdrowym podejściem i uważam, że normalne przechodzenie żałoby, pozwolenie sobie na emocje, jest w takiej sytuacji najlepszym co można zrobić. Lepiej jest im dać wybrzmieć od razu niż jakby miały robić bajzel w psychice potem latami.

Nie widzę też problemu w tym, że na tym etapie sobie analizuje, uważam, że tak może być. Sama tak miałam po rozstaniu, ale ilość analiz z czasem spadała, żeby w końcu szorować po ziemi. Nasłuchałam się podcastów psychoterapeutów, naczytałam książek, czegoś nowego się zawsze dowiedziałam, dało mi to spojrzenie z innej perspektywy, czasami coś mi tam naświetliło o związku, ale raczej dowiedziałam się czegoś o sobie, bo do swoich uczuć i historii mam dostęp, a do uczuć i emocji innych ludzi nie mam, więc mogę tylko zgadywać, czy problemem eks było X czy Y.

BEKAśmiechu to, że związek eksa i kochanki się rozpadnie uważam za bardzo prawdopodobne. Młoda 24 letnia dziewczyna bez zobowiązań i kawaler z odzysku z dzieckiem? Obiektywnie patrząc to ten związek ma maksymalnie średnio-słabe szanse na przetrwanie.

508

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Szeptuch napisał/a:

W tedy jej eks NAGLE będzie miał na sztandarach " dobro rodziny". I że dla dobra dziecka powinni się zejść, bo on teraz wie co jest ważne w życiu, i że jest to rodzina.bla bla bla literki.

A to jest wysoce prawdopodobne.

Szeptuch napisał/a:

W tedy Anna każe mu spadać na drzewo.

A na to sie ,jakby co, nie zanosi.
Na dzień dzisiejszy Ania jest bardziej w trybie stand-by. Gotowa na powrót, jeśli pojawi sie szansa. Tam musiałoby wydarzyć się coś kategorycznego, nie wiem: ciąża, ślub. Odcięło by ją to emocjonalnie.

509

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

To czy jego nowy związek się rozpadnie, czy do grobowej deski nie ma żadnego znaczenia. Analizowanie tego, szukanie "znaków", obserwowanie eks pod tym kątem to robienie sobie kuku. I żadnym wytłumaczeniem nie jest to ile czasu minęło od rozstania.

510 Ostatnio edytowany przez polis (2022-11-05 11:55:19)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
BEKAśmiechu napisał/a:

To czy jego nowy związek się rozpadnie, czy do grobowej deski nie ma żadnego znaczenia. Analizowanie tego, szukanie "znaków", obserwowanie eks pod tym kątem to robienie sobie kuku. I żadnym wytłumaczeniem nie jest to ile czasu minęło od rozstania.

Dla mnie jest, inaczej na pewne rzeczy patrzy się parę dni po rozstaniu, inaczej kilka miesięcy po rozstaniu, a inaczej kilka lat po rozstaniu po długoletnim związku. Zupełnie inne emocje, a może przede wszystkim zupełnie inna ich intensywność.

Na dzień dzisiejszy Ania jest bardziej w trybie stand-by. Gotowa na powrót, jeśli pojawi sie szansa. Tam musiałoby wydarzyć się coś kategorycznego, nie wiem: ciąża, ślub. Odcięło by ją to emocjonalnie.

Myślę, że wystarczy, że przejdzie swoją żałobę do końca i nie zatrzyma się przez np. tłumienie na jakimś etapie. Ta żałoba w końcu po to jest, żeby przygotować na nową rzeczywistość.

511

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Ale ta rzeczywistość już się wydarzyła Polis. Autorka została porzucona z małym dzieckiem, w trakcie wieloletniego związku. Bo-pan się do poważnego związku nie nadaje i należy uciekać. Czy trzeba jeszcze więcej czerwonych flag? smile Żałoba żałobą, ale grzebanie w codzienności ex, ciągłe interpretacje jego zachowań, wieloetapowe analizy Dżesik, Dziuń. To raczej zamknięcie w się w bolesnej pętli. Rok, to jednak nie dwa dni, nie dwa miesiące. I tak, ma prawo żyć tak przez kolejne lata smile Mi się jednak wydaje, że Autorka ciągle mimo wszystko liczy na to, że on wróci. Do czego również ma prawo, ale jak sama mówisz: Red Flag.

512

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Wydarzyła, tylko żałoba potrzebuje czasu.

Pan się oczywiście do związku nie nadaje, ale co innego patrzeć na to z zewnątrz okiem kogoś, kto nie jest emocjonalnie zaangażowany, a co innego być w tym emocjonalnym bagnie po same uszy. Dlatego dalej uważam, że Annie potrzebny jest po prostu czas i przeżycie żałoby.

513

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Aniu, a czy ta inwestycja, to nie jest przypadkiem zapraszanie dwa razy w tygodniu tego pana do swojego domu, żeby krok po kroku odnowić z nim więzi?
Bo wiesz, jak to jest. Facet przychodzi do dziecka, jest miła atmosfera, dziecko łączy i w facecie budzi się pragnienie, żeby zostać na dłużej. Raz przedłuży wizytę o pół godziny, następnym razem posiedzi z Wami godzinę dłużej, to kawka, to ciasteczko, czasem wspólny obiadek i tak powolutku, powolutku...
Nie na tym Aniu polega ta Twoja inwestycja?

514

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Napiszę brutalnie, bo może zrozumiesz.

Ex opuścił Ciebie. I NIE wróci.
Zastanów się, czy rzeczywiście chciałabyś jego powrotu, po tym co zrobił.
Już nigdy nie będzie tak, jak było.

Ponieważ jest dziecko, to niestety będziesz się z nim widywać.
Zakończ wreszcie sprawę tego związku i poszukaj sobie kogoś kto Ciebie podrapie, gdy swędzi.

515

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Ja myślę, że Ania obrała taką taktykę, bo chce, żeby ta panna zrezygnowała z ex, a on przebywając u niej z dzieckiem, może wzbudzać jej zazdrość.

Jej wybór, ma prawo.

516 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-11-05 17:04:09)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

chodzi o kwestie formalne. dopóki nie będę miała na papierze że dziecko jest przy mnie to nie jest mi na rękę żeby je tak często u siebie miał.

Ulle, trochę Cię poniosła wyobraźnia z tym jak spędzamy czas, bo mieszkanie małe nie jest i generalnie poza ostatnim tygodniem gdzie jak wspominałam, musiałam być blisko dziecka to ja jestem w innym pokoju jeśli w ogóle jestem i praktycznie się nie widzimy. ze dwa razy się zdarzyło że więcej pogadaliśmy i to on de facto mnie zagadał jak opowiadał gdzie tam był. ale to nieważne. ja go już nie próbuję "odzyskać", bo do mnie dotarło już jakiś czas temu że to totalnie bez sensu a gdyby naweeeeeet kiedysssss miało się coś wydarzyć to tylko z jego strony a i pracę musiałby rzucić - a to się po prostu nie wydarzy. no chance.

ja patrzę na to mniej więcej jak polis opisała. mam wrażenie w ogóle że ja jakoś z opóźnionym zapłonem po prostu reaguję. choćby teraz mam odczucia które opisywały osoby w mojej sytuacji po 1-2 miesiącu a ja je mam teraz. pierwszy raz od tych kilku mieisęcy nie mam totalnie ochoty go widzieć i do niego pisać. napisał mi dzisiaj jak zwykle co tam słychać u dziecka i nie odpisałam. jak sobie myślę że mam wziąć telefon i mu coś napisać to mnie skręca. zawsze odpisywałam, czułam taką hmm "powinność". jakby się coś działo to przecież zadzwonię. niech się buja, chciał swoje osobne życie to ma. ja mam swoje. i analizuję owszem, ale ja analizuję w ten sposób wszystkich, już mówiłam chyba że raz że lubię a dwa - z tego żyję tongue a jego coraz mniej bo jest po prostu coraz mniej sytuacji do analizowania. podcastów praktycznie nie oglądam, raz na tydzień sobie coś włączę, dla siebie i tyle. nie wiem Beka co masz na myśli że się obudzę z ręką w nocniku, że nie będę nikogo mieć? nawet jeśli też będzie spoko. a na związek to będę gtowa najwcześniej na wiosnę. byłam na paru randkach, było miło ale póki co nie mam ochoty poznawać facetów.

memo, z tą nadzieją "podprogową" mnie trochę zatrzymałaś. zastanawiam się nad tym. bo właśnie czuję że aktualny dołek wynika z tego że ja tą nadzieje straciłam a właściwie to chciałabym ją mieć. nie wiem czy to choćby trochę ma sens i wiem że to głupie ale tak czuję. no a właśnie mój cel nr 1 to być blisko swoich emocji nawet jak nie mają sensu. przejdą. wiecie, ja jestem osobą która jak ogląda mecz i jest wynik 3:1 w 90 minucie to ja mówię że jeszcze wygramy. no i teraz się czuję że jest 95 minuta i po prostu zaraz mecz się skończy i mi przykro. ale jak się skończy to znowu szybko zapomnę. nie wiem, może nowy rok to będzie mój czas smile
niemniej z cieniem na plecach masz rację, ja go totalnie czuję i zaczyna mi uwieraćm choćby te smski codziennie.

517

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

dokładnie 9 miesięcy po rozstaniu wizyta u psychiatry. druga w tym roku, ale nie dostałam wcześniej żadnych leków bo nie było tak źle a ja karmiłam. teraz nie karmię i już nie jest "nie tak źle". jak większość chyba w takich sytuacjach koniec końców dostałam prochy. poszłam przede wszystkim dlatego że moja koncentracja była na poziomie gruntu. wysiłek fizyczny super, roboty manualne super, no ale ja mam pracę umysłową i to wymagającą dużej dozy skupienia . a wiadomo że jej nie mogę stracić. dopóki w mojej głowie była ta nadzieja to byłam na jakimś flow, jechałam na automacie "ratowania rodziny", ale im bardziej do mnie docierało co się stało to leciałam w dół. jeszcze te dwa ostatnie miesiące siebie oszukiwałam że jest OK, radzę sobie ze wszystkim itd i w sumie z codziennością sobie super radzę, jak wychodzę to jestem pełna energii i towarzyska. tylko jak wracałam to padałam na twarz, rano nie chciało mi się wstać. lekarz stwierdził że "depresja umiarkowana", chociaż czy można postawić diagnozę w 30 minut? 250 zł skasowane, dwa opakowania kapsułek i za miesiąc kontrola.

leki teoretycznie jescze nie powinny działać, nie wiem czy to placebo czy działania niepożądane, ale czuję spokój którego dawno nie czułam. w sumie to nie wiedziałam, że tego spokoju nie mam. i zaczęłam lepiej spać. i jakoś tak wszystko jest mi bardiziej obojętne. poza córeczką - ale do niej to moja miłość codziennie wzrasta, dla niej żyję. no i pracuję sobie. powoli, bez pośpiechu. tak z 2-3 razy wolniej niż normalnie bym potrafiła, ale 2-3 razy lepiej niż przed lekami.

w ten sam dzień w który byłam u lekarza, byłam na randce. oczywiście pełna energii i w najlepszym wydaniu. fajny chłopak, w moim wieku, o dziwo bez zobowiązań. sporo nas łączy, dobrze nam się gadało. i żywo mną zainteresowany. pisze codziennie. a ja? boję się. zaczęłam robić uniki. chyba jeszcze trochę czasu musi upłynąć.. a ja muszę odpocząć, od wszystkiego.

518

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Anno.
Myślę że za dużo od siebie wymagałaś psychicznie.
Nie dawałaś sobie pozwolenia na słabość, na łzy, wkurwienie i złość.
Nie dziwie Ci sie, tego wymagała sytuacja,i przede wszystkim twoje dziecko.
Wiec funkcjonowałaś na najwyższych obrotach, bez wytchnienia.
Ale niestety za wszystko trzeba w końcu zapłacić.
A masz prawo do tych wszystkich emocji, i przede wszystkim do słabości.
Terapia,terapią, ale nie masz kogoś bliskiego, jakiejś przyjaciółki której mogłabyś sie wypłakać?
Zrzucić na chwile ta maskę silnej,wytrwałej samotnej mamy, i po prostu płakać?

Z twojego opisu, jak te leki zadziałały, boje sie że dostałaś benzodiazepiny(  chyba że sie mylę).
Jeżeli sie nie mylę, to uważaj na te leki, bo bardzo łatwo sie od nich uzależnić.

co do tego chłopaka, moim zdaniem (mogę sie mylić) jest to najlepsza droga dla ciebie na zerwanie z przeszłością.
Jestes świadomą kobieta, wiec wiem że byle kogo(byle by był) sobie nie wybierzesz.
Więc staraj sie rozwijać ta znajomość, myślę że miłość i poczucie bezpieczeństwa jakie daje związek, bardzo dobrze na ciebie wpłynie.

519

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

To co opisałaś, to rzeczywiście depresja, z którą przyjdzie Ci walczyć kilka miesięcy.
Nowy związek na tym etapie, to za szybko.

Nie zrobiłaś jednej podstawowej rzeczy. Nie wybaczyłaś sobie.

520

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Od marca pani sobie nie poradziła.. może masz porąbany charakter a nie wymyślasz kolejne wytłumaczenie pod tytułem depresja.
Zapomniała (i wy) że to ona zohydziła siebie poprzez zajeżdżanie i przypierd.do faceta. Całe szczęście że szybko zrozumiał.
Najbardziej ją boli że znalazł sobie młodszą. No kurde dziwne żeby poszukał starszej.

Posty [ 456 do 520 z 564 ]

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026