netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

563 odpowiedzi78 425 wyświetleńzałożony przez anna.zakochana, 16.03.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 564 ]

326

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
polis napisał/a:
ulle napisał/a:

Na nic nie liczył. Ciężko to pojąć?

I to jest właśnie problem. Nie liczył i pewnie nie pomyślał. Jakby się rok albo jeszcze wcześniej porządnie zastanowił, czy dziecko chce mieć z autorką i nie był egoistą, to teraz mogliby już od dawna nie mieć kontaktów, nie usłyszałby wielu wyrzutów z jej strony i nie byłoby tylu kwasów, a tak sam piwa sobie nawarzył.

Ale jakiego piwa sobie nawarzyl? Ma dziecko z była kobietą, a w życiu tylko mu PRZYBYŁO, a nie ubyło, ma teraz więcej niż autorka.

Chce mieć kontakt z dzieckiem, jest zakochany, a jaka była geneza tego wszystkiego, to jakie ma to teraz znaczenie?

327

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

akurat już pracuję i sporo wychodzę a mam czas zachowywać się normalnie w stosunku do innych, ale to nieważne.

może i odpowiedział bezczelnie żeby mieć spokój, też taka opcja jest, nie dowiem się.

i owszem, wolałabym mieć za ojca dziecka w tym momencie kogoś innego. nie żałuję teraz oczywiście bo juz nie wyobrażam sobie życia bez tej małej istotki, ale jeśli faktycznie jest tak jak powiedział to słabo.

no i jeszcze odniosę się do tego że nie przewidział że się zakocha - dla mnie to jest po części zawsze decyzja. no ale ja romantyczką nie jestem. ja miałam przez te 10 lat mnóstwo okazji żeby się "zakochać".to nie jest tak że ja jakaś nieatrakcyjna jestem że tego jednego gościa się trzymam, wielu było co chciało i to na poważnie.  i nawet mi się niektórzy co się przystawiali, podobali ale zawsze w takich wypadkach przypominałam sobie że jestem w związku i to coś dla mnie znaczy i ucinałam te znajomości do minimum. a on się przyznał że ta laska to pierwsza od 10 lat która się wokół niego zakręciła - to jego decyzja że kontynuował tą znajomość. a kontyunował bo ego rosło. no i poszło.

No oczywiście, że jest to kwestia decyzji. Przecież nie jest rozwielitka bez mózgu.
A Ty nie podjelabys decyzji, jeśli według Ciebie byłaby korzystna dla Ciebie?
Nie powiesz mi chyba, że odpuscilabys coś, co dla Ciebie byłoby okazją.

328 Ostatnio edytowany przez polis (2022-05-09 14:12:03)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
ulle napisał/a:
polis napisał/a:
ulle napisał/a:

Na nic nie liczył. Ciężko to pojąć?

I to jest właśnie problem. Nie liczył i pewnie nie pomyślał. Jakby się rok albo jeszcze wcześniej porządnie zastanowił, czy dziecko chce mieć z autorką i nie był egoistą, to teraz mogliby już od dawna nie mieć kontaktów, nie usłyszałby wielu wyrzutów z jej strony i nie byłoby tylu kwasów, a tak sam piwa sobie nawarzył.

Ale jakiego piwa sobie nawarzyl? Ma dziecko z była kobietą, a w życiu tylko mu PRZYBYŁO, a nie ubyło, ma teraz więcej niż autorka.

Chce mieć kontakt z dzieckiem, jest zakochany, a jaka była geneza tego wszystkiego, to jakie ma to teraz znaczenie?

No jak ktoś w takiej sytuacji nie rozumie skąd są kwasy z matką dziecka, to ja nie wiem. To chyba jakieś upośledzenie samorefleksji i ograniczona umiejętność patrzenia z innej perspektywy. Nie powinien oczekiwać, że jak robi krzywe akcje i komplikuje innym życie, bo on ma zachciankę, depcząc przy tym marzenia drugiej osoby o pełnej rodzinie, to będzie miło i bez żalu, wydaje mi, że większość ludzi powinna to rozumieć.

329 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-05-09 14:14:12)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
polis napisał/a:
ulle napisał/a:
polis napisał/a:

I to jest właśnie problem. Nie liczył i pewnie nie pomyślał. Jakby się rok albo jeszcze wcześniej porządnie zastanowił, czy dziecko chce mieć z autorką i nie był egoistą, to teraz mogliby już od dawna nie mieć kontaktów, nie usłyszałby wielu wyrzutów z jej strony i nie byłoby tylu kwasów, a tak sam piwa sobie nawarzył.

Ale jakiego piwa sobie nawarzyl? Ma dziecko z była kobietą, a w życiu tylko mu PRZYBYŁO, a nie ubyło, ma teraz więcej niż autorka.

Chce mieć kontakt z dzieckiem, jest zakochany, a jaka była geneza tego wszystkiego, to jakie ma to teraz znaczenie?

No jak ktoś w takiej sytuacji nie rozumie skąd są kwasy z matką dziecka, to ja nie wiem. To chyba jakieś upośledzenie samorefleksji i ograniczona umiejętność patrzenia z innej perspektywy. Nie powinien oczekiwać, że jak robi krzywe akcje i komplikuje innym życie, bo on ma zachciankę, to będzie miło i bez żalu, wydaje mi, że większość ludzi powinna to rozumieć.

Większość ludzi może to zrozumieć, ale nie musi.
Ludzie lubią iść do przodu, a nie męczyć się i w kółko analizować to, co było.
Póki co nie ma jeszcze obowiązku bycia ukladnym w każdym calu.
Jeśli wprowadza taki obowiązek pod groźba kary, to może wtedy ludzie zaczną liczyć do dziesięciu, zanim coś zrobia lub powiedzą.

330 Ostatnio edytowany przez polis (2022-05-09 15:53:45)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
ulle napisał/a:

Większość ludzi może to zrozumieć, ale nie musi.
Ludzie lubią iść do przodu, a nie męczyć się i w kółko analizować to, co było.
Póki co nie ma jeszcze obowiązku bycia ukladnym w każdym calu.
Jeśli wprowadza taki obowiązek pod groźba kary, to może wtedy ludzie zaczną liczyć do dziesięciu, zanim coś zrobia lub powiedzą.

No to niech następnym razem pomyśli zanim zrobi, nie potrzeba do tego wybitnych zdolności samorefleksji i myślenia, żeby wiedzieć skąd teraz kwasy, a gdyby autorka była mściwa, to mogłaby sama się teraz zachować egoistycznie i stwierdzić, że ma nieodpartą ochotę przynajmniej raz na jakiś czas przypominać mu jaka z niego egoistyczna świnia jak ten pyta się o dziecko. Może to dla niej korzystne i robi jej dobrze takie wyrzucanie z siebie pomyj na niego. Aż jego to wkurza? O jej, kogo obchodzą jego uczucia.

Ciekawe, czy tego by chciał, czy oczekiwałby zrozumienia? Poza tym, jak się wychowuje dzieci, to się je uczy, żeby nie robiły drugiemu tego co im niemiłe. Jak sobie nie przyswoił podstawowych zasad funkcjonowania w społeczeństwie, to niech się wkurza, sam się prosił.

331 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-09 15:10:40)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Powiedzmy sobie szczerze: skoro gość definitywnie zakończył znajomość z Autorką, przestał ją kochać, to CO ma dalej zrobić? Biczować się dzień i noc? Dziwne to jego zachowanie z tymi wybuchami złości, ale odnoszę wrażęnie, że największym jego grzechem tutaj jest to, że chce sobie ułożyć życie na nowo a jedyne, co go interesuje, to dzieko, które ma z Autorką.

Zgadzam się z ulle- facet zacżął życie na nowo a Autorka dalej analizuje i rozpatruje to, co było.

Jeśli główną osią tego wątku ma być ocenianie samej DECYZJI faceta o rozstaniu, to raczej nie ma to zupełnie sensu..

ulle i polis akurat skupiają się na dwóch zupełnie różnych kwestiach..

332 Ostatnio edytowany przez polis (2022-05-09 15:27:36)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

bagienni_k ja tylko zauważam, że rozżalenie w takiej sytuacji jest jak najbardziej na miejscu. Gość sobie egoistycznie zrobił dziecko z kobietą, z którą tak naprawdę tego dziecka pewnie nie chciał, bo jakby tak naprawdę chciał, to walczyłby o rodzinę, a nie rok później poszedł w romans z inną. Skomplikował jej tym życie i podeptał marzenia, nie wiem więc skąd zdziwienie, że autorka jest rozżalona i ma pretensje. Akurat tutaj sytuacja skąd żale i pretensje jest jasna jak słońce i nie są to też żale i pretensje z czterech liter, tylko facet faktycznie zachował się mało elegancko delikatnie mówiąc i czasu też nie minęło aż tak wiele od rozstania.

333

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

ostatnio mi w końcu odpowiedział czemu zrobił sobie dziecko ze mną. "bo chciał mieć dziecko". w tym samym zdaniu zarzucił mi egoizm. nie mam słów już. ..

Ale przyszedł, zagaił rozmowę i tak powiedział, czy Ty wzięłaś go na niechciane spytki i wtedy to powiedział, żebyś się odwaliła?

Bo to jest gruba różnica.

Bardzo mętnie opisujesz co się wokół Ciebie dzieje, więc można tylko zgadywać jak jest, ale...
...ale moja interpretacja sytuacji jest taka:

Facet uznał związek z Tobą za zakończony. Gdyby nie dziecko, to by zerwał wszelkie kontakty i żył sobie dalej na własny rachunek.
Dziecko jednak jest i przez wzgląd na nie MUSI mieć z Tobą ten NIECHCIANY kontakt.

Z jego perspektywy wszystko co w tym kontakcie wykracza poza 'okołodziecięcą' konieczność jest nieprzyjemne, niechciane i niepożądane. Więc Ty z tymi wszystkimi szczerymi rozmowami, terapiami i sercem na dłoni jesteś jak szerszeń, który wpadł do mieszkania, od którego on się opędza. Może nawet te jego chamskie zachowania są udawane, żeby Cię wreszcie zniechęcić do kolejnych prób 'walczenia o związek''?

Po prostu nadajecie na zupełnie różnych częstotliwościach. Ty wciąż szukasz jakiejś interakcji z nim; jemu zależy aby w swoim życiu mieć Ciebie jak najmniej.

Czy jeśli ograniczasz rozmowy i w ogóle kontakt z nim do absolutnego minimum i nie zaczynasz drążyć tematu 'Was' w jakiejkolwiek formie, to on sam z siebie coś odwala, czy wtedy jest spokój?

334

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Ok, Autorka czuje rozżalenie i to jest zrozumiałe..Tylko pytanie czy to coś zmieni w jego stosunkach do niej samej? Widać raczej, żę nie..

Ta opcja, gdzei jego wybuchy złości są skutkiem jej usilneych próśb odnowienia kontaktu są jak najbardziej możliwe. Autorka chyba nie może się do końća pogodzić, że gość wybrał inną.
Stało się, co się stało i jakie by nie były jego motywy, raczej Autorka nie jest w stanie tego odkręcić. Jakby to brutalnie nie zabrzmiało, dla faceta związanie się z Autorką było pomyłką.

335

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Polis, a gdzie ja napisałam, że nie rozumiem rozżalenia autorki. Oczywiście, że rozumiem.
Tylko że tematem wątku jest pytanie czy warto walczyć o ten związek, a nie klepanie w kółko tego samego, czyli pomstowania na tego faceta i oceniania go.
Po co to komu i czemu ma służyć?
Bagienniku, zrozumiałeś mnie bardzo dobrze i noben także.
Facet chcąc nie chcąc musi kontaktować się z Anną, jeśli chce mieć dziecko na oku.
Gdyby nie było dziecka prawdopodobnie w ogóle by się do niej nie odzywał.
To czy zrobił jej świństwo, czy nie jest sprawą wtórną. Nikt do więzienia nie posadzi go przecież ani nie poniesie on żadnej innej kary.
Jest wręcz przeciwnie, on zyskał na swoim odejściu, a nie stracił.
Straciłby, gdyby został z niechcianą kobieta, bo po prostu by się męczył. Ja w życiu nie chciałabym być z kim, kogo nie chcę. Toż można się przez coś takiego wykończyć.
To zrozumiałe, że on ciągnie do tego, co sobie wybrał.
Nikt męczennikiem na własne życzenie nie chce być.
Anna musi pojąć, że pewien jej etap życia skończył się i rozpoczął się nowy. Nikogo nie obchodzi to, że dzieje się tak wbrew jej woli.
Co ma zrobić ten facet?
Ma łeb sobie uciąć albo przyrodzenie i sypać na siebie wór popiołu?
Stało się.
Czas przestawić klepki w głowie i zakończyć użalanie się nad sobą oraz hodowanie w dobie nienawiści.
Nienawiść bardzo człowieka niszczy.

336

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Autorko, daj mu wreszcie spokój, bo doprowadzisz do tego, że facet na myśl o kontaktowaniu się z Tobą będzie miał ciarki na plecach.
I Ty chciałaś wlec go jeszcze na jakąś terapię?
Odpuść.

337 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-09 16:33:09)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Nienawiść człowieka niszczy, to fakt.
Natomaist teraz toczy się tutaj cały czas dyskusja o tym, dlaczego gość w ogóle ośmielił się odejść od Autorki. Jeśli wierzyć przebiegowi zdarzeń z opisu, to rzeczywiśćie nie ma czego pochwalać, bo facet wycofał się jakby tuż przed sformalizowaniem związku, gdzie jescze dziecko stanowiło dodatkowe(czy może główne) spoiwo. Jego motywacje można ocenić i chyba już zostało to zrobione. Natomiast teraz zdaje się tutaj toczyć bitwa o to, jak to się mogło stać i czy da się to uratować?
Otóż nie da się tego odkręcić! Facet pragnie jedynie kontaktów z dzieckiem i zwykłych, oficjalnych relacji z jego matką, bez żadnego zaangażowania. Zakończył jeden etap w życiu i powoli przechodzi w drugi. Być może ma problemy z panowaniem nad emocjami, ale raczej terapia nic tu nie pomoże a już na pewno nie sprawi, że pojawi się nadzieja na powrót.

Tak, jak ulle pisze - nikt nie będzie dobrowolnie męczennikiem, aby na siłę tkwić w niechcianym związku. Pytanie, które sobie mozna zdać "dlaczego on w ogóle wybrał Autorkę i (niby) chciał z nią dziecko jest oczywiste, ale nie jest chyba tematem tego wątku.
Siła psychiczna człowieka tkwi w tym, aby zamknąć jeden etap swojego życia i wejśc w następny z podniesioną głową.

338 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-05-09 16:45:22)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Bagienniku, on wybrał autorkę, bo wtedy pociągała go i podobała się jako kobieta.

Pobyli ze sobą jakiś czas i niestety związek poszedł się bujać, bo życie i jego problemy ich dwoje przerosły.
Gdyby w związku z ciążą i pojawieniem się dziecka układało się im jak z platka, to może nie mieliby powodu, by nawzajem, na co dzień zatruwać sobie życia kłócąc się o rzeczy błahe i ważne.
Niestety zły los poddał ich próbie, której oboje nie potrafili przejść pomyślnie.
Ona została z dzieckiem, bo matka to karmicielka i siedziała w domu jak więzień.
On był wśród ludzi i miał warunki do tego, by chociaż na kilka godzin uwolnić się z piekła. A co miał robić? Miał w podskokach wracać do domu, w którym ciągle były jakieś kłopoty, dramaty i wzajemna jatka? Ja też unikalabym miejsca, w którym po godzinie łeb by mi pękał ze zmęczenia.
Poznał jakąś pannę i odżył.
On ma teraz swoje życie i raczej nie będzie zainteresowany tym, by po raz drugi wchodzić do tej samej rzeki.

339

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
ulle napisał/a:

Ona została z dzieckiem, bo matka to karmicielka i siedziała w domu jak więzień.
On był wśród ludzi i miał warunki do tego, by chociaż na kilka godzin uwolnić się z piekła. A co miał robić? Miał w podskokach wracać do domu, w którym ciągle były jakieś kłopoty, dramaty i wzajemna jatka? Ja też unikalabym miejsca, w którym po godzinie łeb by mi pękał ze zmęczenia.

Dobrze to ulle  napisałaś
Właśnie tak bardzo często rozpadają się rodziny, ze ślubem i bez ślubu.
Matki zostają z dziećmi  mając na głowie cały dom, a ojciec ucieka z domu bo głowa go boli od wiecznych problemów. W sumie wszyscy nieszczęśliwi, bo nagle się okazuje, że trzeba zrobić coś więcej niż tylko zarobić na siebie i obsłużyć  siebie. Potem są wzajemne oskarżenia, że ona nic nie robi i ma wymagania jak księżniczka a jego traktuje jak bankomat, z drugiej strony że on w niczym nie chce pomagać i zawsze zmęczony, nic nie widzi, tysiąc razy trzeba o wszystko się prosić, wszystko powtarzać, i jeszcze ma pretensje że zona niczego w sypialni nie inicjuje.
A na końcu najtrudniej  jest samotnym matkom.

340 Ostatnio edytowany przez polis (2022-05-09 17:42:35)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Tak, nienawiść niszczy, ale autorka jeszcze na tym etapie nie jest. Za 2 lata sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej, ale po 2 miesiącach nie ma co się spodziewać, że nagle wszystko jej zobojętnieje. To już by podchodziło w tłumienie moim zdaniem, gdyby tak szybko poszło, a to też niezdrowe. To już lepiej niech się wyżali i wyklepie cały ten żal, żeby nie dusić tego w sobie i potem nie miała problemów np. z depresją. Żałoba po związku i zniszczonych marzeniach trochę potrwa.

Że jej eks chciałby mieć teraz jedynie oficjalne relacje, to może sobie chcieć, ale zachował się tak, a nie inaczej i sam sobie tego piwa naważył. Był z nią od lat i przez tyle lat to można spokoje dojść do wniosku, czy uważa się, że posiadania dziecka z tą osobą to dobry pomysł. Jak rozumiem to na dziecko się zdecydowali jak byli ze sobą od 9 lat. Toż to w 3 razy krótszym czasie można spokojnie dojść do wniosku, czy kogoś widzi się jako partnera, z którym chce się mieć dziecko.

I jeśli faktycznie jest tak, że nie miał wzięcia, to pewnie nawet siedział nie z wielkiej miłości tylko z braku opcji. Co jest tym bardziej słabe.

Annie gość pewnie w końcu zobojętniej, a jego jak teraz męczy komunikacja z nią, to cóż… Moim zdaniem gość obecnie płaci podatek od bezmyślności.

341 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-05-09 18:15:06)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
polis napisał/a:

ale po 2 miesiącach nie ma co się spodziewać,.

O tym nam wszystkim łatwo po latach nie pamiętać
o trudnej własnej ścieżce i szamotaninie, o  żalu po stracie i drodze do równowagi.

342

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Ok, zachowanie faceta z pewnością nie jest godne pochwały, tylko CO to teraz zmieni? Czy jest tutaj jakikolwiek sens, aby Autorka na siłę próbowała nawiązać z nim jakies bardziej przyjazne czy nawet daljej idace relacje? Stało się, wydarzenia potoczyły się tak a nie inaczej, więc czas dla Anny jest taki, aby zaczęła w końcu pooowoli wymazywać go ze swojej pamięci.

Czy on naprawdę musi się zmuszać do tego, aby poza kontaktami z dzieckiem utrzymywać zażyłość z Autorką?

Poruszana jest tutaj szansa na powrót(na co wskazuje zachowanie Anny) czy ocenianie postępowania faceta?

343

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
polis napisał/a:

Że jej eks chciałby mieć teraz jedynie oficjalne relacje, to może sobie chcieć, ale zachował się tak, a nie inaczej i sam sobie tego piwa naważył. .

''...przeziębię się na złość mamie...'' - podobna logika. Bo eks chyba nieszczególnie się przejmuje tymi annowymi podchodami do oczyszczenia atmosfery. Czasem coś burknie i sobie idzie do Dżesiki, a Autorka zostaje ze swoim żalem, frustracją i całym pakietem ujowych emocji i rozdrapanych ran.

Więc niestety - chociaż to niesprawiedliwe i trudne - ale Ania dla własnego dobra powinna przyjąć narzucone przez niego zasady gry vel kontaktów.
Bo każda próba dowalenia mu odbija się zwielokrotnionym rykoszetem na Autorce.

344

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Agnes76 napisał/a:
ulle napisał/a:

Ona została z dzieckiem, bo matka to karmicielka i siedziała w domu jak więzień.
On był wśród ludzi i miał warunki do tego, by chociaż na kilka godzin uwolnić się z piekła. A co miał robić? Miał w podskokach wracać do domu, w którym ciągle były jakieś kłopoty, dramaty i wzajemna jatka? Ja też unikalabym miejsca, w którym po godzinie łeb by mi pękał ze zmęczenia.

Dobrze to ulle  napisałaś
Właśnie tak bardzo często rozpadają się rodziny, ze ślubem i bez ślubu.
Matki zostają z dziećmi  mając na głowie cały dom, a ojciec ucieka z domu bo głowa go boli od wiecznych problemów. W sumie wszyscy nieszczęśliwi, bo nagle się okazuje, że trzeba zrobić coś więcej niż tylko zarobić na siebie i obsłużyć  siebie. Potem są wzajemne oskarżenia, że ona nic nie robi i ma wymagania jak księżniczka a jego traktuje jak bankomat, z drugiej strony że on w niczym nie chce pomagać i zawsze zmęczony, nic nie widzi, tysiąc razy trzeba o wszystko się prosić, wszystko powtarzać, i jeszcze ma pretensje że zona niczego w sypialni nie inicjuje.
A na końcu najtrudniej  jest samotnym matkom.

Dokładnie, ciężko jest samotnym matkom i te kobiety, które potrafią ogarnąć dziecko, siebie, dom i jeszcze rozwój zawodowy to prawdziwe bohaterki.
Facetów też można zrozumieć, bo faktycznie uciekają oni z miejsc, w których łeb im pęka. Nie dość, że wracają zmęczeni po pracy, po uzeraniu się z urzędami i milionem spraw na głowie, to jeszcze wchodzą do domu, gdzie kobieta prawie od progu drze się na nich, a w tle darcie się dziecka, pewnie i bałagan itd. Mało kto wytrzymuje coś takiego.
Kiedyś miałam kolegę ( to były jeszcze czasy pieluszek tetrowych), którego żona była wyjątkowo konfliktowa i rozdarta babą. Potrafiła też wrzucić do pralki pieluchy z kupą, bo nie miała czasu ani siły, żeby oczyścić pieluchę chociaż z grubsza. Kiedys kolega kupił żonie komplet garnków z pokrywami. Tak się zdarzyło, że jedna z pokryw wyślizgnęła się i niewiele brakowało, żeby nie upadła tej kobiecie na nogę. Boże, jaka ona urządziła mu wtedy awanturę, to głowa mała. Wrzeszczała, że specjalnie jej na złość kupił te garnki, żeby stopę jej ucięło.
Tak więc samo życie. Ludzie zatruwają sobie życie nawzajem, ile tylko mogą.
A potem są rozstania i dramaty.

345

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
ulle napisał/a:
Agnes76 napisał/a:
ulle napisał/a:

Ona została z dzieckiem, bo matka to karmicielka i siedziała w domu jak więzień.
On był wśród ludzi i miał warunki do tego, by chociaż na kilka godzin uwolnić się z piekła. A co miał robić? Miał w podskokach wracać do domu, w którym ciągle były jakieś kłopoty, dramaty i wzajemna jatka? Ja też unikalabym miejsca, w którym po godzinie łeb by mi pękał ze zmęczenia.

Dobrze to ulle  napisałaś
Właśnie tak bardzo często rozpadają się rodziny, ze ślubem i bez ślubu.
Matki zostają z dziećmi  mając na głowie cały dom, a ojciec ucieka z domu bo głowa go boli od wiecznych problemów. W sumie wszyscy nieszczęśliwi, bo nagle się okazuje, że trzeba zrobić coś więcej niż tylko zarobić na siebie i obsłużyć  siebie. Potem są wzajemne oskarżenia, że ona nic nie robi i ma wymagania jak księżniczka a jego traktuje jak bankomat, z drugiej strony że on w niczym nie chce pomagać i zawsze zmęczony, nic nie widzi, tysiąc razy trzeba o wszystko się prosić, wszystko powtarzać, i jeszcze ma pretensje że zona niczego w sypialni nie inicjuje.
A na końcu najtrudniej  jest samotnym matkom.

Dokładnie, ciężko jest samotnym matkom i te kobiety, które potrafią ogarnąć dziecko, siebie, dom i jeszcze rozwój zawodowy to prawdziwe bohaterki.
Facetów też można zrozumieć, bo faktycznie uciekają oni z miejsc, w których łeb im pęka. Nie dość, że wracają zmęczeni po pracy, po uzeraniu się z urzędami i milionem spraw na głowie, to jeszcze wchodzą do domu, gdzie kobieta prawie od progu drze się na nich, a w tle darcie się dziecka, pewnie i bałagan itd. Mało kto wytrzymuje coś takiego.
Kiedyś miałam kolegę ( to były jeszcze czasy pieluszek tetrowych), którego żona była wyjątkowo konfliktowa i rozdarta babą. Potrafiła też wrzucić do pralki pieluchy z kupą, bo nie miała czasu ani siły, żeby oczyścić pieluchę chociaż z grubsza. Kiedys kolega kupił żonie komplet garnków z pokrywami. Tak się zdarzyło, że jedna z pokryw wyślizgnęła się i niewiele brakowało, żeby nie upadła tej kobiecie na nogę. Boże, jaka ona urządziła mu wtedy awanturę, to głowa mała. Wrzeszczała, że specjalnie jej na złość kupił te garnki, żeby stopę jej ucięło.
Tak więc samo życie. Ludzie zatruwają sobie życie nawzajem, ile tylko mogą.
A potem są rozstania i dramaty.

Nigdy nie zrozumiem o co tu chodzi, z tym "nieogarnięciem".

Byłam samotną matką, też wtedy używałam pieluch tetrowych choć były już w powszechnym użyciu "pampersy", ale nie było mnie po prostu na nie stać. Musiałam pracować chałupniczo żeby się utrzymać i bieda czasem aż piszczała po kątach, jednak  nie pamiętam żebym pieluchę z kupą wrzucała do pralki. Pamiętam okres niemowlęctwa swojego dziecka jako naprawdę udany smile Nawet znajdowałam czas, aby ksiązki czytać. Tak więc, wszystko zależy od madame jak to dobrze zauważyłaś Ulle.

346 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2022-05-09 18:53:40)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Salomonka napisał/a:

Tak więc, wszystko zależy od madame jak to dobrze zauważyłaś Ulle.

Nie zgodzę się z tym. Nie wszystko zależy od kobiety.
Na układ składa się matka, dziecko, ojciec, sytuacja mieszkaniowa, wsparcie rodziny albo przyjaciół i jeszcze kilka ważnych spraw. To daje miliony kombinacji  i w każdej z nich ludzie są poddawani różnym sytuacjom.
Kupa w pielusze to już ekstremum i też sobie takich rzeczy nie wyobrażam, jednak uciekanie ojca z domu, w którym potrzebna jest jego pomoc to drugie ekstremum.

347

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Jeśli spora część konfliktów i awantur ma takie podłożę, jak ta afera z garnkami to się nie dziwię, żę faceci tracą cierpliwość.
Osobiście jestem bardzo uczulony na nadmiar ironii, absurdu czy dostrzegania ciągle czegoś, czego nie ma.. Najbardziej by mnie wkurzyło chyba nie to, żę ktoś się na mnie drze(choć oczywiście też, bo same krzyki niczemu nie służą), ale bardziej takie absurdalne teorie, jak właśnie wyżej przedstawiła ulle w historii z garnkami.

348

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
bagienni_k napisał/a:

Ok, zachowanie faceta z pewnością nie jest godne pochwały, tylko CO to teraz zmieni? Czy jest tutaj jakikolwiek sens, aby Autorka na siłę próbowała nawiązać z nim jakies bardziej przyjazne czy nawet daljej idace relacje? Stało się, wydarzenia potoczyły się tak a nie inaczej, więc czas dla Anny jest taki, aby zaczęła w końcu pooowoli wymazywać go ze swojej pamięci.

Czy on naprawdę musi się zmuszać do tego, aby poza kontaktami z dzieckiem utrzymywać zażyłość z Autorką?

Poruszana jest tutaj szansa na powrót(na co wskazuje zachowanie Anny) czy ocenianie postępowania faceta?

Część opinii dla mnie brzmi jak oczekiwanie, że ona już będzie zobojętniała. No jeszcze nie musi, nie po 2 miesiącach. Zdarzy się jej wybuchnąć, czuć rozżalenie czy dowalić byłemu. No i co z tego? Raz, że można powiedzieć, że sam sobie na to 'zapracował'. Dwa, nie dzieje się nic nadzwyczajnego, ma żal to niech go z siebie wylewa zamiast się w nim kisić, nikt też tutaj nie robi jej nadziei, że się jeszcze zejdą. Jakby to się ciągnęło przez 2 lata, no to tak, zgodziłabym się, że autorka przesadza i potrzebuje dać odpuścić, ale jak dopiero 2 miesiące temu się rozstała, to wiadomo, że jeszcze się z niej wylewa i fakt, że raz gościa nienawidzi, a raz ma nadzieje na powrót nie jest jeszcze żadną patologią na tym etapie.

Co do tego jak powinien zachować się jej były. No mógłby np. brać na klatę fakt, że zachował się słabo i nie ma co teraz oczekiwać miłych stosunków bez żalu, itp. Nie wymyślać, że się pójdzie na terapie jak nie ma takiego zamiaru, żeby jak eks partnerka postawi sensowne wymaganie robić dramy z d*py. Nie wciskać jej, że jej wina, że on zdradził, bo tak zła była, w momencie jak on siedział z nią tyle lat i nie był przywiązany do kaloryfera, miał czas się zorientować z kim jest i z kim dziecko będzie miał. Oczywiście to utopia, bo wymagałoby od niego większej refleksji nad sobą i wymaga to też od człowieka braku samooszukiwania się przynajmniej przed sobą, a gdyby miał większą samorefleksję + kręgosłup moralny, to tego całego bajzlu bardzo prawdopodobne by nie było.

349

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Witaj Salomonko.
Napiszę do Ciebie w najbliższym czasie, bo wieki już minęły.
No ta kobieta to już było naprawdę indywiduum. Wszyscy nabijaliśmy się z tego kolegi, a on naprawde bał się wracać do domu. Są i takie historie.
Agnes, nie tylko charakter pani domu ma wpływ na atmosferę w nim panującą, ale ja uważam, że głupia kobieta nigdy nie stworzy normalnego domu, do którego każdy domownik wracał będzie z radością i z ufnością.
Mądra kobieta nawet z najgorszym syfem może sobie poradzić i sprawić, by każdy dobrze czuł się w domu.

350

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Agnes76 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Tak więc, wszystko zależy od madame jak to dobrze zauważyłaś Ulle.

Nie zgodzę się z tym. Nie wszystko zależy od kobiety.
Na układ składa się matka, dziecko, ojciec, sytuacja mieszkaniowa, wsparcie rodziny albo przyjaciół i jeszcze kilka ważnych spraw. To daje miliony kombinacji  i w każdej z nich ludzie są poddawani różnym sytuacjom.
Kupa w pielusze to już ekstremum i też sobie takich rzeczy nie wyobrażam, jednak uciekanie ojca z domu, w którym potrzebna jest jego pomoc to drugie ekstremum.

Sytuacja mieszkaniowa? Nie rozśmieszaj mnie Agnes. Mieszkałam w wynajętej suterenie, gdzie gdy padał deszcz to miałam 20 cm wody w pokoju smile

Jednak powiedziałam że nie pozwolę się bić facetowi i w tym postanowieniu wytrwałam. Jeśli komuś wydaje się, że jednak osiąga jakieś korzyści życia w toksycznym związku, to już jego sprawa i niech się męczy smile

351

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Salomonka napisał/a:
Agnes76 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Tak więc, wszystko zależy od madame jak to dobrze zauważyłaś Ulle.

Nie zgodzę się z tym. Nie wszystko zależy od kobiety.
Na układ składa się matka, dziecko, ojciec, sytuacja mieszkaniowa, wsparcie rodziny albo przyjaciół i jeszcze kilka ważnych spraw. To daje miliony kombinacji  i w każdej z nich ludzie są poddawani różnym sytuacjom.
Kupa w pielusze to już ekstremum i też sobie takich rzeczy nie wyobrażam, jednak uciekanie ojca z domu, w którym potrzebna jest jego pomoc to drugie ekstremum.

Sytuacja mieszkaniowa? Nie rozśmieszaj mnie Agnes. Mieszkałam w wynajętej suterenie, gdzie gdy padał deszcz to miałam 20 cm wody w pokoju smile

Jednak powiedziałam że nie pozwolę się bić facetowi i w tym postanowieniu wytrwałam. Jeśli komuś wydaje się, że jednak osiąga jakieś korzyści życia w toksycznym związku, to już jego sprawa i niech się męczy smile

Salomonko, zrozumiałam Twoją wypowiedź w ten sposób, że rozstałaś się z partnerem, bo nie pozwoliłaś się bić. Ja takie postawy bardzo szanuję i doceniam trud jaki muszą ponosić wówczas kobiety w codziennym życiu. Tylko jeśli przyjąć maksymę, że wszystko zależy od madame, to Ty jesteś odpowiedzialna za rozpad rodziny.
O to chodzi?

352

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Agnes76 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Nie zgodzę się z tym. Nie wszystko zależy od kobiety.
Na układ składa się matka, dziecko, ojciec, sytuacja mieszkaniowa, wsparcie rodziny albo przyjaciół i jeszcze kilka ważnych spraw. To daje miliony kombinacji  i w każdej z nich ludzie są poddawani różnym sytuacjom.
Kupa w pielusze to już ekstremum i też sobie takich rzeczy nie wyobrażam, jednak uciekanie ojca z domu, w którym potrzebna jest jego pomoc to drugie ekstremum.

Sytuacja mieszkaniowa? Nie rozśmieszaj mnie Agnes. Mieszkałam w wynajętej suterenie, gdzie gdy padał deszcz to miałam 20 cm wody w pokoju smile

Jednak powiedziałam że nie pozwolę się bić facetowi i w tym postanowieniu wytrwałam. Jeśli komuś wydaje się, że jednak osiąga jakieś korzyści życia w toksycznym związku, to już jego sprawa i niech się męczy smile

Salomonko, zrozumiałam Twoją wypowiedź w ten sposób, że rozstałaś się z partnerem, bo nie pozwoliłaś się bić. Ja takie postawy bardzo szanuję i doceniam trud jaki muszą ponosić wówczas kobiety w codziennym życiu. Tylko jeśli przyjąć maksymę, że wszystko zależy od madame, to Ty jesteś odpowiedzialna za rozpad rodziny.
O to chodzi?

Tak, ja jestem odpowiedzialna za rozpad DYSFUNKCYJNEJ rodziny. To ja zdecydowałam, że lepiej będzie mnie i mojemu dziecku bez ojca psychopaty. To ja podjęłam decyzję, że nie pozwolę aby moje dziecko wychowywało się w strachu i panice gdy tylko ujrzy ojca w drzwiach. Tak, ja ponoszę za to winę:) Tak to rozumiesz Agnes?

Z resztą zupełnie nie obchodzi mnie co myślisz na mój temat.

353

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
polis napisał/a:

Raz, że można powiedzieć, że sam sobie na to 'zapracował'.

Tyle, że on wydaje sie mieć w nosie, na co u Autorki zapracował.

polis napisał/a:


Co do tego jak powinien zachować się jej były.

Dla Autorki powinno mieć znaczenie jak sie zachował i dlaczego pomimo tego usilnie chce jego powrotu.

polis napisał/a:

No mógłby np. brać na klatę fakt, że zachował się słabo i nie ma co teraz oczekiwać miłych stosunków bez żalu, itp

Pytanie, czy on chce jakichkolwiek stosunków z Anią, i czy mu sie tego przypadkiem nie narzuca. I czy gdyby otwarcie przyznał się do słabego zachowania, Ania zostałaby mentalnie uwolniona.

polis napisał/a:

Nie wymyślać, że się pójdzie na terapie jak nie ma takiego zamiaru

Nie miał zamiaru. Ania próbowała go do tego nakłonić.

polis napisał/a:

Nie wciskać jej, że jej wina, że on zdradził, bo tak zła była,

Nie wciskał, on usprawiedliwiał swoja zdradę. Ania mogła z tym zrobić co chciała.

polis napisał/a:

  miał czas się zorientować z kim jest i z kim dziecko będzie miał..

Może właśnie tak zrobił, dlatego odszedł do innej kobiety- bez względu na dziecko.

polis napisał/a:

  i wymaga to też od człowieka braku samooszukiwania się przynajmniej przed sobą, a gdyby miał większą samorefleksję + kręgosłup moralny, to tego całego bajzlu bardzo prawdopodobne by nie było.

Może właśnie przestał się samooszukiwać.I odszedł.

354 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-05-09 19:43:46)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Agnes76 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Nie zgodzę się z tym. Nie wszystko zależy od kobiety.
Na układ składa się matka, dziecko, ojciec, sytuacja mieszkaniowa, wsparcie rodziny albo przyjaciół i jeszcze kilka ważnych spraw. To daje miliony kombinacji  i w każdej z nich ludzie są poddawani różnym sytuacjom.
Kupa w pielusze to już ekstremum i też sobie takich rzeczy nie wyobrażam, jednak uciekanie ojca z domu, w którym potrzebna jest jego pomoc to drugie ekstremum.

Sytuacja mieszkaniowa? Nie rozśmieszaj mnie Agnes. Mieszkałam w wynajętej suterenie, gdzie gdy padał deszcz to miałam 20 cm wody w pokoju smile

Jednak powiedziałam że nie pozwolę się bić facetowi i w tym postanowieniu wytrwałam. Jeśli komuś wydaje się, że jednak osiąga jakieś korzyści życia w toksycznym związku, to już jego sprawa i niech się męczy smile

Salomonko, zrozumiałam Twoją wypowiedź w ten sposób, że rozstałaś się z partnerem, bo nie pozwoliłaś się bić. Ja takie postawy bardzo szanuję i doceniam trud jaki muszą ponosić wówczas kobiety w codziennym życiu. Tylko jeśli przyjąć maksymę, że wszystko zależy od madame, to Ty jesteś odpowiedzialna za rozpad rodziny.
O to chodzi?

Nie Agnes, to co teraz napisałaś, to odwracanie kota ogonem.
Kobieta jest największą strażniczka domowego ogniska, jednak i ona musi mieć jakieś warunki, by stworzyć fajna atmosferę w domu. A warunki to nie tylko ściany i meble, ale człowiek, z którym przyszło żyć na co dzień. Czasem trafi się taki egzemplarz, że nie ma możliwości, by przebić głową mur.
Ja odwrócę to tak - mądra kobieta plus mądry mężczyzna mogą zajść daleko swoim zaprzęgiem, nawet jeśli zaczęli od łyżeczki. Wszystko jest na swoim miejscu i każdy domownik czuje się w takim domu bezpiecznie.
A teraz taki układ - mądra kobieta i np pijak. Dopóki matka żyje dzieci mają w miarę dobry dom, nie chodzą głodne ani obdarte. Matka ciągnie dom nadludzką siła. Matka umiera, a dzieci giną marnie, bo gary puste, a w kątach mieszkania zamiast mebli stoją butelki po wódce. Dom zamienia się w melinę.
A teraz głupia kobieta i mądry mąż. Jakby ten chłop się nie narobił, w domu i tak syf, puste gary i wieczne wrzaski oraz ogólny chaos, a taka rodzina prędzej czy później idzie z torbami. Chłop pracuje jak dziki osioł, a babsko np jest rozrzutne, gościnne w kroku albo jest zwykła fleja, leniem lub heterą.
Układ z głupim chłopem i głupią babą? No chyba nie muszę tego opisywać.

355

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Salomonka napisał/a:

Tak, ja jestem odpowiedzialna za rozpad DYSFUNKCYJNEJ rodziny. To ja zdecydowałam, że lepiej będzie mnie i mojemu dziecku bez ojca psychopaty. To ja podjęłam decyzję, że nie pozwolę aby moje dziecko wychowywało się w strachu i panice gdy tylko ujrzy ojca w drzwiach. Tak, ja ponoszę za to winę:) Tak to rozumiesz Agnes?

Z resztą zupełnie nie obchodzi mnie co myślisz na mój temat.

No właśnie moim zdaniem rozpad rodziny nie zależy tylko od kobiety, i Twój  przykład najlepiej to potwierdza.
Dlatego wcześniej Ci się sprzeciwiłam.

356

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Agnes76 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Tak, ja jestem odpowiedzialna za rozpad DYSFUNKCYJNEJ rodziny. To ja zdecydowałam, że lepiej będzie mnie i mojemu dziecku bez ojca psychopaty. To ja podjęłam decyzję, że nie pozwolę aby moje dziecko wychowywało się w strachu i panice gdy tylko ujrzy ojca w drzwiach. Tak, ja ponoszę za to winę:) Tak to rozumiesz Agnes?

Z resztą zupełnie nie obchodzi mnie co myślisz na mój temat.

No właśnie moim zdaniem rozpad rodziny nie zależy tylko od kobiety, i Twój  przykład najlepiej to potwierdza.
Dlatego wcześniej Ci się sprzeciwiłam.

Nie Agnes, teraz tak napisałaś, bo Salomonka potrafi dobrze komuś odpowiedzieć. Nie chcesz spierać się, bo wiesz, że ona ma rację.
Wcześniej napisałaś tak, że niestety, ale na miłe widać było, że chciałaś być złośliwa.

Ale wiesz o tym, że i tak Cię lubię i wiesz dlaczego?

357

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Agnes76 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Tak, ja jestem odpowiedzialna za rozpad DYSFUNKCYJNEJ rodziny. To ja zdecydowałam, że lepiej będzie mnie i mojemu dziecku bez ojca psychopaty. To ja podjęłam decyzję, że nie pozwolę aby moje dziecko wychowywało się w strachu i panice gdy tylko ujrzy ojca w drzwiach. Tak, ja ponoszę za to winę:) Tak to rozumiesz Agnes?

Z resztą zupełnie nie obchodzi mnie co myślisz na mój temat.

No właśnie moim zdaniem rozpad rodziny nie zależy tylko od kobiety, i Twój  przykład najlepiej to potwierdza.

Dlatego wcześniej Ci się sprzeciwiłam.

Agnes, wchodzimy na kruchy lód z tą dyskusją. Możemy się tu przerzucać argumentami, ale moim zdaniem to że ludzie dorośli dobierają się w pary i powołują na świat dziecko, to wiąże się z ogromną odpowiedzialnością, a ja byłam zbyt młoda aby dobrze ocenić kandydata na męża. Jednak potrafiłam naprawić swój błąd jak umiałam, płacąc za to bardzo wysoką cenę.

Gdybyś dziś porozmawiała z moim  ex to dowiedziałabyś się, że bił mnie bo musiał smile Bo byłam krnąbrna, nieposłuszna i nie pozwalałam mu na chlanie itd.

Gdyby napisał list na tym forum, to pewnie spotkałby się z wyrazami wspólczucia, jaką to straszną żonę miał , która w dodatku od niego uciekła jak stała i nigdy więcej jej na oczy nie zobaczył smile

Tak więc punkt widzenia zależy od punktu siedzenia smile

358

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
ulle napisał/a:
Agnes76 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Tak, ja jestem odpowiedzialna za rozpad DYSFUNKCYJNEJ rodziny. To ja zdecydowałam, że lepiej będzie mnie i mojemu dziecku bez ojca psychopaty. To ja podjęłam decyzję, że nie pozwolę aby moje dziecko wychowywało się w strachu i panice gdy tylko ujrzy ojca w drzwiach. Tak, ja ponoszę za to winę:) Tak to rozumiesz Agnes?

Z resztą zupełnie nie obchodzi mnie co myślisz na mój temat.

No właśnie moim zdaniem rozpad rodziny nie zależy tylko od kobiety, i Twój  przykład najlepiej to potwierdza.
Dlatego wcześniej Ci się sprzeciwiłam.

Nie Agnes, teraz tak napisałaś, bo Salomonka potrafi dobrze komuś odpowiedzieć. Nie chcesz spierać się, bo wiesz, że ona ma rację.
Wcześniej napisałaś tak, że niestety, ale na miłe widać było, że chciałaś być złośliwa.

Ale wiesz o tym, że i tak Cię lubię i wiesz dlaczego?

Ulle, przeczytaj spokojnie to co pisałyśmy, bo naprawdę nie miałam żadnego zamiaru być złośliwa. Ja do Salomonki nic nie mam, a już ostatnie co chciałabym tutaj robić to komuś dokuczać.

Salomonka napisała, że wszystko zależy od madamme.
Ja się z tym nie zgodziłam.
Ona podała swój przykład, po czym ja do niego  ja zastosowałam jej zasadę, że wszystko zależy od madame.
Chodziło mi tylko o wykazanie, ze nie za wszystko odpowiedzialna jest kobieta, bo rodzina to układ wielu zmiennych.

359 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-05-09 20:54:56)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
memo331 napisał/a:

Może właśnie przestał się samooszukiwać.I odszedł.

"Katalizatorka" dodała mu tylko sił i mocy, co jest bardzo, bardzo istotne, bo romanse przekoszają i zniekształcają percepcję w dłuższej perspektywie mocno wpływają na decyzje oraz na subiektywne inaczej widzenie cech partnera, partnerki ,jedne postawy awersyjne, urazowe wzmacniają  inne osłabiają różnymi grami z emocjami więc z tym samooszukiwaniem to kontrowersyjne trochę,to nie było takie samo z siebie u tego ancymona."Nie kocham " to wybór a nie że coś się samo porobiło i za ten wybór każdy jest odpowiedzialny od tego się zaczyna ,a ten se wymyślił najgłupsze rozwiązanie jakie może być jedynie najprzyjemniejsze pies go ganiał,niech se żyje jak sobie zamyślił ,ale przytomny to on dla mnie nie jest. 
Można tylko pogdybać czy rzeczywiście gdyby nie ta 25 latka to facet na pewno by odszedł nie dowiemy się tego.
Poczułem się trochę przez moment jak frajer wspominając,nastroje, humory zachcianki problemy w ciąży mojej żony i że to mnie  to nie przerosło,choć maiłem swoje problemy ze sobą wcale nie małe, a święty nie jestem nie byłem i nie będę nawet nie mam zamiaru,wiem jak to jest kogoś zdradzić ,mieć romans z kimś w związku i wiem jak być zdradzonym - nie oszczędzałem sobie doświadczeń.
Facet chciał dziecka tylko nie na cały etat na pół gwizdka sobie wykombinował , że jak dorwał młodą chętną i gotową na zabawę dvpę to nagle się rozmyślił i  sobie przypomniał wstecznie , że tak go przerasta bycie ojcem i partnerem,a  Anna jest taka słaba i kiepska,"toksyczna" ma same wady - klasyka i raczej nieodwracalny proces destrukcji trudny do pogodzenia dla zdradzonej młodej matki ,taki archetyp jest silny i trudny do zaakceptowania wybaczenia jeden z trudniejszych wiele wieków na to pracowało, porzucenia matki zaraz niedługo po porodzie lub w ciąży to cięższy kaliber do pogodzenia się.
Wspomniałem mojej córce o historii Anny córka niebawem kończy właśnie 25 lat na szczęście nie ma mnie za frajera natomiast
byłego Anny jak najbardziej nie powtórzę co powiedziała o nim, bo to bywa pyskate stworzenie smile

360

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Agnes76 napisał/a:
ulle napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

No właśnie moim zdaniem rozpad rodziny nie zależy tylko od kobiety, i Twój  przykład najlepiej to potwierdza.
Dlatego wcześniej Ci się sprzeciwiłam.

Nie Agnes, teraz tak napisałaś, bo Salomonka potrafi dobrze komuś odpowiedzieć. Nie chcesz spierać się, bo wiesz, że ona ma rację.
Wcześniej napisałaś tak, że niestety, ale na miłe widać było, że chciałaś być złośliwa.

Ale wiesz o tym, że i tak Cię lubię i wiesz dlaczego?

Ulle, przeczytaj spokojnie to co pisałyśmy, bo naprawdę nie miałam żadnego zamiaru być złośliwa. Ja do Salomonki nic nie mam, a już ostatnie co chciałabym tutaj robić to komuś dokuczać.

Salomonka napisała, że wszystko zależy od madamme.
Ja się z tym nie zgodziłam.
Ona podała swój przykład, po czym ja do niego  ja zastosowałam jej zasadę, że wszystko zależy od madame.
Chodziło mi tylko o wykazanie, ze nie za wszystko odpowiedzialna jest kobieta, bo rodzina to układ wielu zmiennych.


Ok, przyjmuje to.
Może użyłam niefortunnego słowa, że złośliwie.
Bardziej na miejscu byłoby, że przewrotnie.

361

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Salomonka napisał/a:

Tak, ja jestem odpowiedzialna za rozpad DYSFUNKCYJNEJ rodziny. To ja zdecydowałam, że lepiej będzie mnie i mojemu dziecku bez ojca psychopaty. To ja podjęłam decyzję, że nie pozwolę aby moje dziecko wychowywało się w strachu i panice gdy tylko ujrzy ojca w drzwiach. Tak, ja ponoszę za to winę:) Tak to rozumiesz Agnes?

Z resztą zupełnie nie obchodzi mnie co myślisz na mój temat.

Wracając do tematu -bardzo szanuję Twoją postawę.
Mam takie samo zdanie, że nie należy trwać w związku w którym jest przemoc, a zwłaszcza dzieci nie należy wychowywać w takiej rodzinie.
Uważam, że jesteś bardzo mądrą kobietą.

362 Ostatnio edytowany przez polis (2022-05-09 20:43:44)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

memo331 nie wiem po co rozbijasz tak na zadania i bierzesz wypowiedzi wyrwane z kontekstu. To co napisałam ma sens jako cały akapit. Napisałam, jak mógłby się zachować gdybyśmy mieli sytuację idealną i napisałam też, że to utopia i dlaczego. To co pisałam o terapii to, mógł zwyczajnie powiedzieć. "Nie mam zamiaru już z tobą być, nigdzie nie idę." Rzucanie, że by się przeszedł i dostawanie ataku, kiedy ktoś wyznacza deadline nie uważam za jasne postawienie kwestii, że takiego zamiaru nie ma. No i chłop zastanawiający się 10 lat i dopiero po tym czasie stwierdzający, że to jednak nie to jak już dziecko zrobił po jakichś 9 latach i nową gałąź złapał. No nie miał biedak czasu na przemyślenia, czy na pewno chce mieć z autorką dzieci. big_smile

Problem jest tutaj ewidentnie obustronny. Tylko autorka coś z tym robi, więc jest szansa, że więcej w takie bagno się nie wpakuje, ponieważ będzie wiedzieć na co zwracać uwagę w przyszłości, i szczerze jej życzę, żeby doszła do tego miejsca, gdzie związek z tym takim gościem uzna za niemożliwy, a sama wizja będzie odpychająca. Sygnały pewnie wcześniej były, a i ona jak zmieni postępowanie na bardziej asertywne i zadba o swoje granice, to też jej kolejne związki będą wyglądać inaczej. Sama pisząc tutaj pewnie też się czegoś nauczyła. Choćby te zdania podrzucone przez Mendre rzucone na innym etapie związku, kiedy obu stronom zależy, mogłyby go pomóc pociągnąć w zupełnie innym kierunku. Choć nie wiem, czy autorka będzie miała teraz ochotę na związek, gdzie partner jak ma problem to milczy i nie chce o tym rozmawiać.

363

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Agnes76 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Tak, ja jestem odpowiedzialna za rozpad DYSFUNKCYJNEJ rodziny. To ja zdecydowałam, że lepiej będzie mnie i mojemu dziecku bez ojca psychopaty. To ja podjęłam decyzję, że nie pozwolę aby moje dziecko wychowywało się w strachu i panice gdy tylko ujrzy ojca w drzwiach. Tak, ja ponoszę za to winę:) Tak to rozumiesz Agnes?

Z resztą zupełnie nie obchodzi mnie co myślisz na mój temat.

Wracając do tematu -bardzo szanuję Twoją postawę.
Mam takie samo zdanie, że nie należy trwać w związku w którym jest przemoc, a zwłaszcza dzieci nie należy wychowywać w takiej rodzinie.
Uważam, że jesteś bardzo mądrą kobietą.

Dlatego czasem wydaję się taka malo wyrozumiała dla kogoś, kto dokładnie widzi że robi błąd tkwiąc w chorym związku, a jednak nie robi nic by to zmienić. Gdzie byłabym dziś, gdybym kiedyś nie zdecydowała się od mojego męza odejść? Może już dwa metry pod ziemią. Mój mąż pewnie nigdy nie zdecydowałby się na rozstanie, bo jemu było bardzo dobrze i nie chciał niczego zmieniać. W takim "układzie" jedna ze stron musi w końcu powiedzieć stop i po prostu zaryzykować odejście. Wiele kobiet odczuwa strach przed podjęciem takiego kroku bo jednak coś je trzyma; pewien standard życia do którego przywykły, opinia rodziny, jakieś inne korzyści.. I dopóki wygoda będzie brała górę, to znajdą tysiące argumentów aby usprawiedliwiać swoją postawę, choć cierpią.

Jak to się mówi; Każdy musi dosięgnąć swojego dna, żeby się od niego odbić.

364

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Salomonko, autorka jak na razie nie sięgnęła dna, bo ciągle myśli o tym facecie. Coś jeszcze musi się u nich wydarzyć, żeby w końcu wkurzyła się i zaczęła zbierać się z podłogi.
U nich to dopiero dwa miesiące. Za rok będzie miała tę sprawę z głowy.
Póki co ona ma gdzie mieszkać, ma pracę, więc i dochody, na pewno ojciec dziecka też daje jej pieniądze, dziecko wyszło z najgorszego itd.
Coś się u nich stanie, oczywiście nie wiem, może boczna zaciąży, coś co wstrząśnie Anna porządnie. I dopiero wtedy zmienia jej się priorytety myślowe.
Na razie ciągle jest jej za dobrze.

365

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
polis napisał/a:

memo331 nie wiem po co rozbijasz tak na zadania

Bo mogę i nie jest to zabronione? smile Odnoszę się do tez, które stawiasz według własnego uznania smile Czy grillowanie jej ex partnera, coś wniesie w jej obecną sytuację? To chyba nie pora na umoralnianie kogoś, na kogo kompletnie nie ma sie wpływu, i kto na to umoralnianie gwiżdże po prostu. Ja tu mogę potrzymać Autorke za rękę i pokazać, jakiego człowieka wyhodowała na własnym łonie. Tylko, czy to jej na pewno pomoże?

366 Ostatnio edytowany przez Symbi (2022-05-10 10:29:03)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

.

367 Ostatnio edytowany przez polis (2022-05-10 09:06:38)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
memo331 napisał/a:
polis napisał/a:

memo331 nie wiem po co rozbijasz tak na zadania

Bo mogę i nie jest to zabronione? smile Odnoszę się do tez, które stawiasz według własnego uznania smile Czy grillowanie jej ex partnera, coś wniesie w jej obecną sytuację? To chyba nie pora na umoralnianie kogoś, na kogo kompletnie nie ma sie wpływu, i kto na to umoralnianie gwiżdże po prostu. Ja tu mogę potrzymać Autorke za rękę i pokazać, jakiego człowieka wyhodowała na własnym łonie. Tylko, czy to jej na pewno pomoże?

Nie o to chodziło, tylko o to, że nie widzę problemu, że autorka trochę sobie pojeździ czasami po nim czy zacznie tęsknić i mieć nadzieje. Z tego się z czasem wyleczy. Natomiast uważam, że niewątpliwie pomoże wyrzucenie z siebie emocji bez oceniania, czy ona czasem nie powinna już być na dalszym etapie jak ludzie, którzy są lata po rozstaniu.

Czy to jej pomoże? Nie wiem jakie masz doświadczenia, ale mnie refleksja nad pomyłkami przeszłości pomagała w przyszłości ich unikać i z daleka omijać takich dzbanów.

368 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-05-10 10:08:38)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

dzięki wszystkim za zaangażowanie w dyskusję, ale się porobiło smile  fajnie się czyta.

najbardziej kojące jest dla mnie po prostu zrozumienie że jestem w tym miejscu w którym jestem. to prawda, że czasem po prostu muszę wyrzucić emocje a one się pojawiają jak go widzę. zmiana myślenia i nawyków to nie jest pstryknięcie palcem. teraz znowu 5 dni bez i od razu wszystko się zaczyna zacierać, trochę się tu wyżalę, trochę do przyjaciół i nie mam potrzeby później rzucać piorunami w niego i potrafię się skupić na sobie. aktualnie to nie mam ochoty z nim gadać w ogóle. zobaczymy co będzie dzisiaj jak go zobaczę bo przychodzi.

prawda że nie dotknęłam dna. zbliżyłam się ostatnio lekko, stąd moja niechęć. wolałabym jednak tego dna nie dotykać i poradzić sobie w inny sposób.

noben, zapytałaś czy on sam z siebie - no dobrze podejrzewasz że nie. mój największy probem jest taki że chciałabym znać odpowiedzi na pytania na które odpowiedzi nie znam i nie rozumiem tego wszystkiego. dociera powoli że nie dostanę odpowiedzi, ale to trudne. i nie powtarzajcie mi że to "proste jak budowa cepa" bo nie kocha i sobie poszedł i tralalala życie. no dla mnie to nie jest proste. dla mnie jak się decydujesz na dziecko, dajesz pierścionek mówiąc że taki kamień wybrał bo jest wyjątkowy bo to i to to się deklarujesz i bierzez odpowiedzialność i jak się coś sypie to robisz wszystko żeby to naprawić. szczególnie że to było rok temu. nie 5, nie nawet 3 lata temu. ROK. zrobisz wszystko i się nie uda - ok, znaczy że trzeba iść dalej. i nie, gdyby tylko mi się coś opłacało a mojej rodzinie nie to bym nie skorzystała tak o.

totalnie zgadzam się z postami polis - co innego jakby mi powiedział "nie kocham Cię, nie chcę iść na terapię, chcę tylko kontakt z dzieckiem, uregulujmy". a on gra w swoją grę bo jak powie w ten sposób bo przyznaje że odszedł od młodej matki z niemowlakiem. jestem totalnie przekonana że to dla niego najtrudniejse w tym wszystkim - bo jak zrobić żeby ludzie pominęli ten fakt? trochę trudno, szczególnie jak ktoś znał nas oboje. fakt, że gdyby nie dziecko dawno by sobie z kochanką normalnie szalał i się nie odzywał. ale ja też bym była w innym miejscu i też bym o niego nie zabiegała. faceta to ja sobie znajdę jak będę chciała. bez dziecka to już w ogóle byłoby super proste.

niemniej analogia szerszenia do mnie przemawia bo tak teraz jest. a nie chcę być szerszeniem. jak dzisiaj przylezie to będę sobie tego szerszenia przywoływać w myślach.

p.s. temat założyłam żeby poznać opinię innych osób o sytuacji ale też żeby mieć miejsce na swoje żale. pisanie tu mi pomaga więc te żale jeszcze będę tu chwilę wylewać.

369 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-05-10 12:51:54)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Wylewaj więc te swoje zale - w końcu to całkiem świeża sprawa dla Ciebie, minęły zaledwie dwa miesiące.
I tak jesteś dzielna i widać, że ponad wszystko pragniesz z tego wyjść.
To prawda, że nie sięgnęłas jeszcze dna i obyś go nigdy nie doświadczyła.
Prawda jest też, że dziecko mocno pokrzyżowało Ci życie i chociaż kochasz swoje dziecko i nie żałujesz, że je masz, to przecież wiadomo, że wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej.
Jest jednak tak, jak jest.
Córka jest najważniejsza osobą w życiu i Ty sama dla siebie.
Facet niech idzie i pławi się w szczęściu, jednak uwierz mi, będzie tak tylko do czasu.
Przyjdzie jeszcze taki moment, ze dostaniesz od życia satysfakcję za swoje aktualne cierpienie.
Przyjdzie szczęście w najmniej spodziewanym momencie.
Jesteś fajna osobą.

370

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

NIkt nie siedzi w jego głowie i nie wie, tak naprawdę co nim kierowało. Osobiście zastanawiam się, czy te wszystkie jego wybuchy emocji to jego naturalne zachowanie czy może od jakiegoś czasu i na skutek konkretnej  "iskry" się to wyzowliło. Pewnie dla Ciebie nie ma to znaczenia, ale dla mnei sam odbiór jego postępowania byłby nieco inny, w zależności od tego, która opcja okazałaby się prawdziwa. Nie było wcześniej widać żadnych tego typu symptomów? Te wybuchu zlości wyglądają jak objaw braku kontorlki nad sytuacją i obijanie się o ścianę.
Nie zmienia to faktu, że ciężko dociec, o co facetowi chodzi..

371

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

dzięki ulle smile

mam od wczoraj całkiem niezły dzień. przyszedł i w sumie go zlałam, nie poczułam nic więcej nic to jak go nie widziałam. poczucie że on ma mnie w dupie i jak bardzo mnie zranił i zdeptał marzenia i plany już zagnieździła się całkiem nieźlew moim umyśle. wciąż jest część mnie która marzy żeby on przyszedł i powiedział jaki to był głupi, ale (mam nadzieję) doszłam do momentu żeby nie "działać".  a poza tym miałam kupę zajęć, byłam na niedoczasie ze swiimi obowiązkami i łącznie chyba ze 2 zdania wymieniliśmy jak tam córka. generalnie traktowałam go jak mebel w mieszkaniu ale nie było to wymuszone i udawane, po prostu nie miałam potrzeby do niego zagadywać nie mówiąc o braniu na spytki. i chyba nawet poczuł to bo nawet przylazł się zapytać czy chcę herbatę jak sobie robił. nie to żeby to coś znaczyło, ale ja tam sobie herbatę zrobiłam wcześniej sama i go nie pytałam tongue

dzisiaj pracuję z kawiarni, spotkałam się z kolegą z którym robię projekt i mi dobrze. widzę że muszę więcej wychodzić, bo pracę mam zdalną, a nawet takie posiedzenie w kawiarni jest odświeżające. potrzebuję ludzi i potrzebuję trochę poobracać się w towarzystwie mężczyzn. nie chodzi o jakiś związek ale sama idea że są faceci którzy są fajni sprawia że zaczynam widzieć że ten mój nie jest jedyny. nawet mi przyszło przez głowę żeby sobie jakiś profil randowy założyć bo o ile myśl że miałabym się z kimś (innym) związać póki co jest odrzucająca to poflirtować dla odciągnięcia myśli - czemu nie. ale trochę się boję jakiegoś gówna (np. że się kimś zauroczę albo ktoś mną i nie będzie wzajemności).

miłego dnia!

372

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

A ja Ci napiszę po raz kolejny Aniu, progres jaki zrobiłaś w dwa miesiące od godziny zero jest naprawdę... godny podziwu! smile
Sam dopiero zaczynałem dopuszczać do siebie inne myśli, niż te w szoku po tym czasie, a u Ciebie już świadome myślenie. Fajnie, naprawdę fajnie to racjonalizujesz.
Wyjścia z domu w celu tak naprawdę przewietrzenia głowy są mocnym pozytywem, nawet i w kwestii zawodowej - zapewne wówczas wzrasta produktywność Twoja. Także dobry kierunek, trzymaj się go, wszak świat się nie zatrzymał.
A po co komu portal randkowy, masz to forum, a zdaje się że sporo tu fajnych i poukładanych osób. smile

373

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Super się czytało Twój ostatni post, Aniu. Może takie szczegóły jak herbata to mała rzecz, ale ja sądzę, że one mają znaczenie. Zarówno z Twojej strony, że nie zaproponowałaś jemu, a z jego, że zaproponował Tobie. Trochę się role zaczynają odwracać i mam nadzieję, że świetnie Ci to zrobi na samoocenę.

Myślę, że z czasem zauważysz coraz więcej jego cech, które doprowadziły Was do rozpadu i takiego ch***wego zachowania jak zdrada. Ktoś, kto ma pierwszą okazję i już leci w inne ramiona, musi być naprawdę podły. Gdyby się trafiła siksa 5 lat temu, to co? Też by pewnie poszedł. A Ty za to jesteś mądra, zaradna, atrakcyjna i uczciwa — zasługujesz na kogoś 100 razy lepszego.

Ale co mogę napisać z perspektywy takiej młodej dziewczyny, bo sama mam 26 lat, to tylko tyle, że ona się nim na 99% znudzi. Mnie też się kiedyś podobali starsi faceci, ale jednak na dłuższą metę to zupełnie inne etapy w życiu i inne potrzeby. Super, jakbyś wtedy już była tak podbudowana, że nawet nie będziesz chciała myśleć o powrocie. A patrząc po Twoich ogromnych postępach, jest na to duża szansa. smile

Co do randkowania i flirtowania — jeśli masz ochotę, to pewnie! Możesz zacząć delikatnie, od samego pisania. Jak będziesz dbać o swoje potrzeby w tym, to nic nie powinno się stać smile

374

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Dobrze, że olewasz frajera. Nie ma się pewnie nawet co go pytać, czemu postąpił tak a nie inaczej, ponieważ jeśli ma niską samoświadomość, to bardzo możliwe, że on sam nie wie i sam musiałby dopiero do tego dojść.

375

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

bardzo Wam dziękuję smile

@Mendre Ty masz 26 lat?! big_smile dziewczyno, ale bym chciała być taka dojrzała w tym wieku big_smile

ja w związki z dużą różnicą wieku jakoś nie wierzyłam nigdy, ale to bardzo subiektywne, bo ja siebie nie widzę w takim związku, niemniej obiektywnie - tak, zgadzam się, że obie osoby muszą wiedzieć czego chcą i chcieć tego samego pomimo bycia na teoretycznie innym etapie. no ale widać aktualnie w jakiś sposób zaspakajają swoje potrzeby.

i owszem, on nie wie.  myślę że nawet nie ma myśli jakiejś że coś w nim jest do przepracowania skoro zdradził. tylko "został do tego doprowadzony". albo druga opcja - ma taką myśl ale się jej panicznie boi. no ale to już po jego stronie.

376

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Hej Aniu! Widzę, że wracasz do żywych:) Zatrzymam się przy części dotyczącej facetów i randek. Ja właśnie wpadłam na ten sam pomysł i romanse pomogły mi zobaczyć mojego męża w zupełnie innym świetle. Tyłu fajnych facetów na świecie, z którymi można się dobrze bawić, śmiać, inteligentnych etc..I tak, ta świadomość i ich adoracja wtedy dały mi trochę skrzydeł. Ale wiesz co się stało teraz? Niestety nieprzezyte emocje sprzed tych prawie już 2 lat u mnie wróciły teraz i rozłożyły mnie na łopatki. Ok, pozbieram się. Ale prawda jest taka, że takie rozczarowanie i krzywda to ogromne emocje i one muszą być wyrażone. Przez to, że ja rzuciłam się w mega wir - i choć wtedy czułam się jak na szczycie świata;) - potem mnie to zmiotło. Więc jeśli mogę Ci coś doradzić to owszem, otwieraj się, zobacz właśnie te całą resztę świata bo to da Ci nową perspektywę. Ale jednocześnie daj sobie prawo czuć, płakać, nie idź w tryb "ojej już jestem wyleczona, jest super, będę teraz tylko szaleć". Słuchaj siebie przede wszystkim. Ale wiem, że będzie dobrze bo fajna z Ciebie dziewczyna:*

377

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Nie. Nie zgadzam się. Od paru osób tutaj w trudnych momentach dostałem (zależnie od tego, czego nie oczekiwałem, ale zdecydowanie potrzebowałem) słowa otuchy, wytłumaczenia pewnych zachowań, lub kubeł zimnej wody i brutalnej prawdy między oczy. I sorry Pain, nie ma takiej opcji, żeby coś Cię rozłożyło na łopatki. To kryzys, z którego szybko wyjdziesz silniejsza.
Poza tym, ponieważ mój stan "wolności" już trochę trwa i zainteresowanie płci przeciwnej się gdzieś tam pojawia, to pewna rzecz zaczęła mnie zastanawiać (w sferze teoretycznej, bez rozwodu i tak na pewne rzeczy się nie zdecyduję) - czy i jak zmieniłbym się jako człowiek, jakbym teraz zaczął sobie skakać z kwiatka na kwiatek. Czy nie jest czasem tak, że takie zachowania przez dłuższy czas spłycają nasze podejście do życia? Czy np. używając sobie życia przez jakiś czas i poznając w pewnym momencie osobę wartą głębszej relacji byłbym w stanie się zaangażować? Czy schemat zachowań zmieniłby się na tyle, że byłoby to trudniejsze?

378

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

No ale co nie skoro tak, mnie ten fakt nieprzeżycia pewnie do końca tamtych emocji rozłożył. Owszem, wyjdę z tego, przecież nie będę tego trawiła jako 80letnia babuleńka:) Mam tylko refleksję i nią się podzieliłam - żaby właśnie uważać z tym, nie uciekać od razu w "nowe życie yay" tylko dać sobie czas i przestrzeń na przeżycie straty. Tak, straty. Nawet jeśli nic nie czujemy do partnera (ja po 2 latach już nie mam emocji do męża romantycznych, raczej obojętnośc wymieszaną z lekkim rozczarowaniem) - to czuję gdzieś tam żal za strata rodziny, spokoju, poczucia bezpieczeństwa. I to trzeba przetrawić.
Co do spłycenia. Tak Windy. Ja to poczułam w pewnym momencie i dlatego się zatrzymałam. Randki przestały budzić moja jakąkolwiek ekscytację, ot zwykle spotkanie. Romans też nie był jakiś wow. Nie to żebym niewiadomo jakie rzeczy robiła ale fakt, że zobaczyłam w sobie to o czym mówisz. Jednak na tyle jestem wrażliwa jednak i cenie jakościowe głębokie relacje ze tym bardziej postanowiłam się zatrzymać i uznałam, że to zły kierunek. Nie żałuję, bo widocznie taka ścieżka była dla mnie i tego wtedy potrzebowałam. Ale teraz już potrzebuje czegoś innego. Piszę to wszystko po to by gdzieś tam Autorce za jakiś czas zacznie chodzić coś takiego po głowie i uczulam tylko żeby nie odpłynąć za mocno bez przeżycia tamtych emocji straty. Bo one wrócą.

379 Ostatnio edytowany przez Deszcz (2022-05-18 09:22:45)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Przeżywanie straty i "pożegnanie" byłego już partnera to jeden z duchowych elementów życia, w których utopiła się moja żona (na pewno część z Was przeczytała moja historię). Pytanie - jesli rzeczywiście tak powinno się zrobić, to kiedy ma się tą świadomość, że w końcu jest się już "czysty" I gotowy na coś nowego. To może być jak z moją żoną- przeżyte traumy nie będą możliwe do wymazania i będzie można tak terapeutyzowac się w nieskończoność. Ja mam poczucie beznadziejności, bo wiem że nigdy nie będę już w stanie nawet w połowie tak pokochać kogoś jak moją żonę i gdyby pojawiła się nowa osoba to na siłę bym szukał w niej tego, co dostawalem wcześniej. Jedyna nadzieja to od razu trafić na kogoś właściwego, z kim będzie można dzielić się nowym szczęściem, ale co gdy życie da kolejnego kopniaka i tym razem dużo szybciej niż poprzednio? To może być już nie do przejścia i człowiek stanie się w pewnym sensie "niepełnosprawny", bo jego serce się zamknie na amen. Dużo jest takich ludzi. Niektórzy mówią o sobie, że są "szczęśliwymi singlami".

380 Ostatnio edytowany przez Symbi (2022-05-18 15:36:09)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

.

381

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Nieee mylisz tematy moim zdaniem. Ja uważam że jestem gotowa by kogoś pokochać bo akurat serce mam wolne już od męża. Wiem że go nie kocham już i pokazało mi to kilka sytuacji - zagrożenie jego zdrowia. Nie czułam absolutnie żadnej troski, nic. Po prostu nie moja sprawa. Chciałabym się zakochać w fajnym człowieku, akurat te gotowość jakoś czuję.
Co innego jednak przepracowanie emocji. Mogę męża nie kochać ale czuć żal, stratę, krzywdę, ból. Coś czego nie przeplakalam w przeszłości a co wróciło do mnie. I o tym piszę - żeby potraktować emocje jako energię która musi być uwolniona bo jak nie zostanie to wróci.

382

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

zgadzam się z Tobą Pain całkowicie. i niestety boję się że będzie mi bardzo trudno pogodzić się ze stratą rodziny. nie wiem czy się kiedykolwiek z tym pogodzę. ze stratą mężczyzny poradzę sobie. ale PEŁNA rodzina, marzenia z nią związane, plany na rodzeńśtwo dla córki - to muszę przeżyć. fajnie, że ostrzegasz, bo faktycznie człowiek w pewnym momencie już ma dosyć bólu i po prostu chce zacząć normalnie ŻYĆ. totalnie rozumiem że można tak wpaść w jakiś wir pozytywnych wrażeń.

zarejestrowałam się na jednym z portali, ale po tych paru dniach już widzę że to nie dla mnie i  chyba też nie jestem gotowa nawet na jakiś romans. zresztą ja nie z tych romansujących bez zobowiązań, chociaż myśli takie, żeby się "wyszaleć" teraz skoro już od młodości byłam tylko w "poważnych" związkach mam (nie mówiąc o tym że czuję się już lekko wyposzczona tongue ). niemniej ostatni weekend, gdzie byłam sama, pracowałam i zajmowałam się sobą, płakałam jak mi było trzeba, pokazał że faktycznie ja teraz przez jakiś czas MUSZĘ być sama. że nawet gdybym jakimś cholernym cudem miała się z ex zejść (nadzieja całkowicie nie zniknęła..) - to musiałby być świadomy wybór tego konkretnego mężczyzny a nie kwestia wszystkiego innego i mojej desperacji.

383

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

A mi się wydaję, że to chyba normalne... bo samemu też jedyny żal, rozpacz jaką odczuwam to przez fakt utraty rodziny.
Do jeszcze żony.. wyczuwam już obojętność, otwieram oczy na jej wady (czym się zaskakuję, ile ich jest... a człowiek tego nie widział).
Samej tej osoby, jej straty... to mi nie szkoda, ale że dzieci wychowają się na dwa domy, pytają dlaczego tak jest, że człowiek dążył do jedności, do całości... a w zamian dostał kopa, to już inna kwestia.
Reasumując, ch** z tymi naszymi niewiernymi ex... szkoda tylko, że wyobrażenie o pełnej rodzinie zostało zniszczone niestety. Mimo wszystko będzie już inaczej, nie tak jak człowiek sobie wyobrażał, co nie oznacza - że źle.
A tak na marginesie, chodź stosunkowo dość młody chyba jeszcze jestem, to jakoś w tango jednak nie poszedłem - jakoś tak... to chyba nie to, czego mi trzeba i czego bym w życiu szukał. smile

384

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

O to to. Te dzieci jak nomadowie między dwoma domami. Te święta bez świątecznej atmosfery bo np w tym roku dzieci z tatą. To bycie samej w takich tematach jak np wymiana oleju w aucie:) Takie skrawki codzienności które czasem zakluja i nie mają już nic wspólnego z osobą ex tylko ze strata pełnej rodziny, wyobrażeń, spokoju etc. I moim zdaniem to trzeba wypłakać, przemielić, pogodzić się z tym. A to trwa niestety. Ale potem przychodzi ulga.

385

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

taaak, te małe codzienne ukłucia są najgorsze.. choćby dzisiaj byłam w "naszej" knajpce. byłam z córeczką i bardzo dobrze się bawiłyśmy, uwielbiam to miejsce, dobrze karmią i mają super atmosferę i jedyna taka w naszej okolicy. ale właśnie, siedząc tam przypomniałam sobie że to pierwsza knajpka w której byliśmy po wyjściu ze szpitala. i te weekendy kiedy rano nie chciało nam się gotować i chodziliśmy tam na śniadania. to straszne, że takie rzeczy będą mi jeszcze długo towarzyszyć..

386

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Jak znajdziecie jakąś receptę na to, o czym piszecie powyżej dziewczyny... to podzielcie się proszę. Ot jeżeli miałby w tym pomóc nie wiem, flirt, zajęcie głowy, robienie czegoś dzięki czemu te szpileczki odejdą w niepamięć. smile

Sam zaraz jadę z dziećmi nad morze tydzień przewietrzyć głowę, chociaż oczywiście na ośrodek, gdzie ze 3 razy byliśmy razem i kupowałem to prawie rok temu. Niby człowiek wraca pomału do treningów, poświęcił się trochę sobie, nakupował i wymienił garderoby znaczną część, zapisałem się też na tatuaż, próbuję utonąć w pracy... ale wracając do pustego mieszkania, otwierasz drzwi i... bum. W w tygodniu, gdy mam dzieci - jedno, dwa pytania od nich, czy też od otoczenia jak ktoś nie wie i też... bum.
Także na to wszystko to chyba czas, czas i jeszcze raz czas...

387

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Ja myślę że czas i zbudowanie nowego na miejsce starego - dopiero wtedy to stare będzie taka już historia, która nie będzie budziła emocji. Pomyśl pjack o czymś co kiedyś było dla Ciebie ciężkie, jakieś wspomnienie. Np przed małżeństwem, dawno temu. I jak dziś o tym myślisz to pewnie nie boli tak mocno prawda? Bo potem było dużo innych rzeczy, miejsc, doświadczeń, ludzi. I to blaknie.
Pamiętam jak na studiach chłopak mi złamał serce strasznie, płakałam bardzo. Ale potem poznałam męża, założyłam rodzinę, żyłam swoim życiem. Dziś jak pomyślę o tym chłopaku to hehe. Bo jakbym go na ulicy spotkała to bym się pewnie przywitała i pogadala na luzie. Ale właśnie czas i nowe na miejsce pustki.
Ja polecam niezmiennie sport, jakieś nowe aktywności, zrobienie czegoś na co kiedyś nie mieliśmy czasu/przestrzeni (np Windy podróżuje jak szalony:). Wtedy łapiesz nowe emocje, widzisz że świat dalej się kręci i na tym świecie nadal są fajne miejsca, fajni ludzie, można przeżywać dalej coś fajnego. Flirt też polecam bo pozwala trochę odzyskać podeptane go poczucia atrakcyjności ale przestrzegam przed przesada jak pisałam wyżej:)
Ja obecnie doszłam do etapu, że wreszcie dojrzałam do tego by stanąć z tą krzywda twarza w twarz i już nie uciekać przed tym. Długo mi zeszło nie?:) W ogóle nie mam ochoty na randki i romanse już, po prostu sfera znikła dla mnie. Teraz bardziej jestem zainteresowana poznaniem i "pogodzeniem" się ze sobą. Taka fajna podróż solo. Coś co większość ludzi intuicyjnie robi najpierw, przed szukaniem nowego partnera. A ja pomieszalam etapy;)))
Miłego weekendu kochani!!!

388

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Wcale nie jak szalony, zszedłem do 2-3 wyjazdów w miesiącu, bo inne aktywności też mnie ciągną:) Skoro już jestem singlem i mogę zrealizować wszystkie swoje plany, to... czemu tego nie robić? Do tego dzieciaki są już w takim wieku, że wyjazdy z nimi to jedna wielka przygoda. Btw dzięki temu nawet nie mam czasu się wkurzać na jż, jak jej zachowanie ws. rozwodu jest dziwne.... w sumie może jeszcze o tym napiszę u siebie.
Praca zdalna w nienormowanym czasie jest kluczem i zbawieniem.

389

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

ja bym dużo dała za te tylko 2-3 wyjazdy w miesiącu, kurde nie wyrabiam z czasem big_smile zadeklarowałam się na sporo godzin w robocie i siedzę po nocach weekendach teraz. trochę też ze swojej winy bo bywają dni że efektywność mam słabą bonie mogę się skupić bo emocje wyłażą. ale fajnie też, bo widzę że rok bez pracy  nie wpłynął na moje kompetencje wink daję nieźle radę.

a poza tym niby bez zmian, ale sinusuida masakra. raz wręcz czuję nienawiść, uważam go najbardziej podłą świenię, raz tęsknię i myślę że to najlepszy człowiek na świecie dla mnie i chcę żeby wrócił. no ale co z tego. chociaż mieliśmy ostatnio znowu 2 wymiany wiadomości, w związku z dzieckiem ale tematy poboczne wychodzą plus widzę że on się lekko mota w związku z tym że nie daję już wmówić pewnych rzeczy.

niedługo pierwsze urodziny naszej córki.. ściska mnie, że nie zrobimy tego tak jak marzyłam jeszcze trochę czasu temu. niemniej napisałam mu ostatnio że chcę drugi weekend czerwca bo moi rodzice przyjeżdzają odwiedzić wnuczkę z prezentami to dostałam 4 wiadomości żebyśmy zorgniazowali razem córce jak się da i coś o tym że on nie broni żeby dziadkowie przyjeżdzali i że chce żeby wobec jego rodziców też tak było (???). nigdy nie było żadnych tematów że ktoś komuś zabrania. napisałam, że że urodziny i tak są w środku tygodnia i chcę żeby córka miała kontakt z obiema rodzinami ale odnośnie spędzania razem czasu już się wypowiedziałam i nie jest to dla mnie komfortowe. w przyszłości jak dziecko będzie kumać czaczę to jeszcze można się zastanowić ale ogólnie że mam wrażenie że chce korzystać z przywilejów bycia ze mną w związku nie będąc w tym związku. napisał żę "on tam nie korzysta ale to nieistotne". ale już któryś raz widzę że dąży do tego spędzania czasu razem, jak zapytałam jak on to sobie wyobraża jak każde z nas będzie zwiazku, że w 5 będziemy sobie na wycieczki jeździć to powiedział że "może być i tak". w takich momentach to mi już ręcej opadają i zastanawiam się czy ja jestem jakąś straszną konserwą czy to jednak jemu już całkiem na dekiel coś upadło.

ogólnie mam wrażenie że jest tak dziwnie między nami. jak się mocno ścięliśmy wiadomościami i na drugi dzień przyszedł do dziecka to był taki hmm łągodny i miły. ja w sumie też. i chyba nie do końća jest tak, że on coś mówi tylko po to żebym się odczepiła, bo potrafi wiadomość załadwać że trzeba klknąć "pokaż więcej". chyba chcąc nie chcąc uczymy się nowych wersji siebie i tej komunikacji. z jednej strony ja mocniej stawiam swoje granice i nazywam bardzo rzeczy po imieniu, ale z drugiej jak ostatnio zrobił jedną miłą rzecz dla mnie to również wprost i bardzo szczerze podziękowałam. pracuję nad sobą w tej kwestii a tu dobry trening mam wink

wygadałąm się to idę dalej w robotę, mam nadzieję że reszta tutaj bardziej odpoczywa na koniec weekendu big_smile

390

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Ania, może tak na to nie patrzysz, ale jego zainteresowanie spędzaniem czasu z dzieckiem NIE wiąże się ze spędzaniem czasu z Tobą. Ok, jak mu nowy związek z dziunią nie wyjdzie to będzie chciał wrócić, ale czy na pewno chciałabyś być kołem zapasowym, rezerwą - do kolejnego razu?
A jeśli dwoje dorosłych ludzi, niezależnie od popełnionych względem siebie świństw potrafi być na tyle dorosłych, żeby dziecko miało dostępnych oboje rodziców, to jest to duży plus. Tu na forum i w życiu znam przynajmniej kilka sytuacji, gdzie dzieci mocno tracą przez wojnę rodziców (nawet, jeśli osoby zdradzone są gotowe podejść do sprawy po ludzku - to jednak odrębny temat) i kilka, gdzie rodzice się dogadują i dzieciom to służy. A sytuacja Twoja, moja, paru innych osób z forum to naprawdę nic w porównaniu do przyczyn niektórych rozwodów z tej drugiej opcji. Warto oddzielić (choć to trudne) kwestie "Was" jako byłych partnerów i "Was" jako rodziców.
Gdzieś tu Ulle napisała, że np. za bardzo odpuszczałem jż zamiast ją mocniej docisnąć. Może ma rację, ale koniec końców dogadujemy się w kwestii opieki tak jak chciałem (naprzemiennie), nie ma między nami wojny (to może być akurat stan tymczasowy, bo nie mogę doprosić się o podpis na porozumieniu ws. opieki, które chcę dołączyć do pozwu) i ja to doceniam. Jasne, jakby przegięła to musiałbym grać ostrzej, ale przy rozważaniu różnych decyzji zawsze biorę pod uwagę, jaki wpływ na dzieci będą one miały - nawet chowając ego do kieszeni. U mnie minęło już prawie 9 miesięcy - nawet jak jż mnie czasem wkurza swoimi zachowaniami, to jest to jej życie, nie "nasze".

Posty [ 326 do 390 z 564 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026