netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

563 odpowiedzi78 423 wyświetleniazałożony przez anna.zakochana, 16.03.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 564 ]

261

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
polis napisał/a:
Foxterier napisał/a:

A co ma branie psychotropów do szczęścia? Leki psychotropowe bierze się na różne zaburzenia psychiczne i można być szczęśliwym biorąc je. To nie jest pigułka szczęścia.

Podejrzewam, że to była odpowiedź do display i jej zdania, że on jest teraz w szczęśliwym związku. Poza tym, tutaj masz przypadek gościa z depresją. Wydaje mi się, że ludzie z depresją raczej nie są szczęśliwi?

Jakim cudem zdiagnozowałaś u tego faceta depresję? Na podstawie tego co pisze tu autorka? Przecież on się tu słowem nie wypowiedział, nikt nie zna jego punktu widzenia a to co odbiera i pisze autorka jest bardzo subiektywne i zniekształcone przez złość jaką czuję do swojego byłego. Wciskacie facetowi jakieś różne choroby psychiczne, niemalże wsadzilibyście  go do psychiatryka tylko na podstawie tego co pisze o nim autorka. Tak nie można czy chcielibyście aby was ktoś oceniał tylko na podstawie tego co mówią o was inni?

Na tym forum widzę to sami specjaliści, psycholodzy i terapeuci...

262 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-05-06 08:09:12)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
display napisał/a:

Jakim cudem zdiagnozowałaś u tego faceta depresję? .

anna.zakochana napisał/a:

psychiatra stwierdził u niego depresję i stany lękowe. tylko przyznał że o zdradzie nie rozmawiali. dostał leki, ale terapii nie ma zaleconej. nie wiem co o tym myśleć.

Masz wariograf display?
ludzie odnoszą się do tego co Anna napisze i dowie się od faceta,piszą subiektywnie z doświadczeń własnych,podważanie wiarygodności Autorki tym, że jest subiektywna i w emocjach to słaby argument i tłumaczenie
w sytuacji jak nie przeczytałaś całego wątku lub bardzo pobieżnie.
Faktem jest, że opowieść faceta pewnie byłaby inna tak samo subiektywna i emocjonalna,a w sytuacji kiedy ewidentnie mamy do czynienia ze zdradą,niewiernością przed zerwaniem i odejściem to raczej jego wiarygodność jest bardziej wątpliwa,
pełna wybielania się ,oskarżeń,usprawiedliwień, racjonalizacji swojej zdrady - klasycznie wypaleniem,żalami,pretensjami,urazami do Anny,facet nie odszedł w próżnie tylko najpierw sprawdził wytrzymałość innej gałązki ,a teraz ukrywa swój niby nowy związek z powodów jemu znanych ,może to odlot,ucieczka ,a może wielka nowa miłość,a depresje różnego rodzaju chodzą po ludziach
czasem taki odlot jest tego objawem.
Pomysł terapii żeby rozstać się w zgodzie dla dobra dziecka i przyszłych poprawnych kontaktów był i jest dobry,ale potrzeba dobrowolnej zgody i chęci też tego faceta na to ,najpierw się zgodził teraz wydziwia,po prostu mu się nie chce i tyle,coraz mocniej widać jak odpada,albo odpłynął i przestaje się aż tak bardzo kryć z tym że to definitywny koniec i wycofuje się z pomysłu terapii
pod płaszczykiem tego że Anna nim niby rządzi,pokazuje tym moim zdaniem to że już nawet nie zostawia sobie drogi do powrotu albo jeszcze sam się buja i nie wie czego chce,a nowy związek jest niewiadomą i jak każdy nie ma żadnej gwarancji.
Z resztą jeszcze nie koniec jego wahania i miotania się tak na moje oko.

263

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

dzięki, paslawek, idealnie podsumowałeś to co sama bym chciałabym napisać na zarzuty które padły tutaj, tylko ja nie potrafię tak ładnie smile

264 Ostatnio edytowany przez Symbi (2022-05-06 09:45:48)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Leki psychotropowe bierze się nie tylko z powodu depresji, nie tylko na depresję ludzie się leczą psychiatrycznie. Stoję za stanowiskiem, że facet poszedł i Anna musi pogodzić się z tym, a robienie z siebie ofiary jego rzekomej manipulacji nie pomoże jej w zdrowieniu. Do porozumiewania się w sprawie dziecka po rozstaniu żadna terapia nie jest potrzebna, bo co ona chce uzgadniać? codzienny jadłospis dziecka, pory karmienia i ubiór? A w ważnych sprawach jak leczenie, szkoła, paszport nawet ojciec z ograniczoną władza rodzicielską decyduje.

265

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Symbi napisał/a:

Leki psychotropowe bierze się nie tylko z powodu depresji, nie tylko na depresję ludzie się leczą psychiatrycznie. Stoję za stanowiskiem, że facet poszedł i Anna musi pogodzić się z tym, a robienie z siebie ofiary jego rzekomej manipulacji nie pomoże jej w zdrowieniu. Do porozumiewania się w sprawie dziecka po rozstaniu żadna terapia nie jest potrzebna, bo co ona chce uzgadniać? codzienny jadłospis dziecka, pory karmienia i ubiór? A w ważnych sprawach jak leczenie, szkoła, paszport nawet ojciec z ograniczoną władza rodzicielską decyduje.

Dokładnie jest tak, jak napisałaś.
Wszystkie jakieś inne sposoby na tego faceta, terapie srapie, to tylko szukanie pretekstów, by mieć kontakt z tym chłopem.
A on i tak zrobi, co zechce. Będzie chciał mieć relacje z dzieckiem, to będzie miał, a jeśli nie, to żadna siła do niczego go nie zmusi.

266

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

display Nie wiem, skąd się ci wziął ten psychiatryk, nie wyolbrzymiaj. Na razie jedyne co stwierdziłam, to że gość powinien iść na terapię, skoro ma stwierdzoną depresję. Antydepresanty pomogą mu na lepsze samopoczucie, ale nie rozwiążą w cudowny sposób problemów, które doprowadziły go do tej sytuacji.

Wiem też, że psychotropy bierze się na inne schorzenia, ale mówimy tu o konkretnym przypadku gościa z depresją. Nie chodzi też o robienie z siebie ofiary manipulacji, tylko, żeby nie dać sobie wcisnąć poczucia winy. Poza tym nikt tu wielkich nadziej nie robi autorce. Zachowanie jej eksa wskazuje, że z tego już nic nie będzie. Rzuca się jeszcze, ale to łatwo się domyślić o co może chodzić i dokładnie tak jak napisał paslawek. Nowy związek jeszcze pewnie nie taki pewny, nie wiadomo jak się sytuacja tam rozwinie, to się chłop wacha i jest niezdecydowany. Jak wielu pewnie chciałby mieć i zjeść ciastko.

267

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Symbi napisał/a:

Leki psychotropowe bierze się nie tylko z powodu depresji, nie tylko na depresję ludzie się leczą psychiatrycznie. Stoję za stanowiskiem, że facet poszedł i Anna musi pogodzić się z tym, a robienie z siebie ofiary jego rzekomej manipulacji nie pomoże jej w zdrowieniu. Do porozumiewania się w sprawie dziecka po rozstaniu żadna terapia nie jest potrzebna, bo co ona chce uzgadniać? codzienny jadłospis dziecka, pory karmienia i ubiór? A w ważnych sprawach jak leczenie, szkoła, paszport nawet ojciec z ograniczoną władza rodzicielską decyduje.

Leki psychotropowe to  bierze się też bez istnienia depresji na przykład z powodu uzależnienia od leków psychotropowych albo przy okazji innego uzależnienia
co też podpada pod chorobę a uzależnione osoby i takie które miewają depresję potrafią się bronić przed terapią jak diabeł przed święconą wodą to wpisane w to jest oraz potencjalny zanik więzi i nie możność trudność w nawiązaniu podtrzymaniu takiego zjawiska.Nikt mu w głowie nie siedzi.
Autorka nic nie musi, raczej może się pogodzić, jak wiadomo w swoim tempie i przechodząc wszelkie fazy porozstawiane jedna po drugiej, pewnie jeszcze gdzieś tam nadzieja się w niej tli - normalka.
Mnie pomysł terapii wspólnej się podoba, jeżeli byłaby przeprowadzona z  dobrowolnością  pod kątem oczyszczenia wzajemnych urazów,żalów,pretensji, myślę że na pewno by nie zaszkodziła obojgu
Anka chodzi na terapie własną to sobie jakoś z czasem poradzi i prawdopodobnie prędzej czy później odpuści,rolę ofiary również to nieuniknione na dobrze przeprowadzonej psychoterapii,a co tamten ancymon zrobi mając  nieprzepracowane emocje nie wiadomo .
Anna zrobiła co mogła i potrafiła na ten moment, idealnych rozstań ze zdradą w tle to ja nie widziałem takich które nikogo nie zraniły i nie skrzywdziły chyba że u celebrytów i na filmach made in USA tam rozwód to święto lasu wszyscy są happy wzorcowo i morowo.
Różnie może być i wszystko jest możliwe,były Autorki nawet może wyjechać do Zanzibaru z nową dziewczyną na stałe i zerwać całkiem kontakt z dzieckiem - "siła wyższa",warto jednak czasem dla spokoju sumienia zrobić co się może i zweryfikować w ten sposób oczekiwania,role,przekonania w akcji.
,a na drugiego człowieka ma się taki wpływ na jaki on pozwoli lub nie, namawiałaby go Anka  do kontaktów z córką  to źle, bo wywołuje na nim  presję chłopina się spoci - będzie robił na przekór,nie będzie namawiała go na kontakt z dzieckiem też dla niego niby źle nie zależy jej na wychowaniu w którym bierze udział ojciec będzie może myślał że chce go odsunąć i będzie go pomijać lekceważyć jak tatę  , może trzeba go pilnować jak dzieciaka, jak kto chce zawsze znajdzie powód i wymówkę dla migania się lawirowania a ten to jakiś mocno zmulony osobnik, jeszcze chyba sam nie ma jasności co do swoich intencji wygląda na kogoś kto dryfuje i tylko czasem się upiera przy swoim dla jakiejś zasady albo po złości kto go tam wie.
Wszystko zależy od tego jaką i jakiej jakości facet ma więź z dzieckiem i czy potrafi ją zachować, rozwinąć, podtrzymać
natomiast w sytuacji kiedy ma się nową kobietę to bywa też najprzeróżniej,nowy związek absorbuje i potrafi oderwać uwagę od dziecka awersja do matki dziecka odpycha, a mało która "macocha" potrafi dać sobie radę z nową sytuacją dla niej .

268

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

ja nie wiem, doczytałam, że facet bierze leki psychiatryczne, a nie że ma STWIERDZONĄ depresję.
A od byłego partnera, co na siłę wysyłałby mnie po zakończeniu związku na jakąkolwiek terapię, w tym terapię dla pary, tym bardziej bym uciekała.

269

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Symbi napisał/a:

ja nie wiem, doczytałam, że facet bierze leki psychiatryczne, a nie że ma STWIERDZONĄ depresję.
A od byłego partnera, co na siłę wysyłałby mnie po zakończeniu związku na jakąkolwiek terapię, w tym terapię dla pary, tym bardziej bym uciekała.

Tak tylko że był moment, taki kiedy były Anny dawał sygnały dla nadziei,nie sądzę żeby to była tylko i wyłącznie kwestia interpretacji
Autorki i jej myślenie życzeniowe, osoby odchodzące często na początku bywają mocno niepewne i dają sprzeczne sygnały,lub stosują z tego pozornego naprawiania zasłonę dymną ,żeby ukryć zdradę, on najpierw odszedł, potem niby chciał naprawiać,zgodził się na terapię dla dziecka później wymyślił ją tylko dla siebie  - miota się, być może nowa relacja się klaruje albo nie za bardzo,ma to zwykle odzwierciedlenie i wpływ na niby zakończona.

270

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Ja powtórzę co napisałam wczesniej - wsadzał ptaka do obcej pipki (choć napisałabym wulgarniej), facet miał ja gdzieś, a ta lata za nim i chce go naprawiać. A paszoł won! Godności trochę.

271

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Symbi napisał/a:

Ja powtórzę co napisałam wczesniej - wsadzał ptaka do obcej pipki (choć napisałabym wulgarniej), facet miał ja gdzieś, a ta lata za nim i chce go naprawiać. A paszoł won! Godności trochę.

To samo wcześniej pisałam. Po co latać i zabiegać, wysyłać na terapię i starać się skoro jemu już nie zależy. Na brak miłości nie ma lekarstwa

272

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
paslawek napisał/a:
Symbi napisał/a:

ja nie wiem, doczytałam, że facet bierze leki psychiatryczne, a nie że ma STWIERDZONĄ depresję.
A od byłego partnera, co na siłę wysyłałby mnie po zakończeniu związku na jakąkolwiek terapię, w tym terapię dla pary, tym bardziej bym uciekała.

Tak tylko że był moment, taki kiedy były Anny dawał sygnały dla nadziei,nie sądzę żeby to była tylko i wyłącznie kwestia interpretacji
Autorki i jej myślenie życzeniowe, osoby odchodzące często na początku bywają mocno niepewne i dają sprzeczne sygnały,lub stosują z tego pozornego naprawiania zasłonę dymną ,żeby ukryć zdradę, on najpierw odszedł, potem niby chciał naprawiać,zgodził się na terapię dla dziecka później wymyślił ją tylko dla siebie  - miota się, być może nowa relacja się klaruje albo nie za bardzo,ma to zwykle odzwierciedlenie i wpływ na niby zakończona.


Paslawku, on miota się? Naprawdę tak myślisz?

273 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-05-06 17:53:51)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
ulle napisał/a:
paslawek napisał/a:
Symbi napisał/a:

ja nie wiem, doczytałam, że facet bierze leki psychiatryczne, a nie że ma STWIERDZONĄ depresję.
A od byłego partnera, co na siłę wysyłałby mnie po zakończeniu związku na jakąkolwiek terapię, w tym terapię dla pary, tym bardziej bym uciekała.

Tak tylko że był moment, taki kiedy były Anny dawał sygnały dla nadziei,nie sądzę żeby to była tylko i wyłącznie kwestia interpretacji
Autorki i jej myślenie życzeniowe, osoby odchodzące często na początku bywają mocno niepewne i dają sprzeczne sygnały,lub stosują z tego pozornego naprawiania zasłonę dymną ,żeby ukryć zdradę, on najpierw odszedł, potem niby chciał naprawiać,zgodził się na terapię dla dziecka później wymyślił ją tylko dla siebie  - miota się, być może nowa relacja się klaruje albo nie za bardzo,ma to zwykle odzwierciedlenie i wpływ na niby zakończona.


Paslawku, on miota się? Naprawdę tak myślisz?

Ewentualnie udawał że się miota przed Anną ,więc się miota i tworzy dramat,że taki wrażliwy jest ,też chciałby być ofiarą we własnych oczach,oczach tej 25 latki ( w wieku mojej córki nomen omen) i jeszcze w oczach Anny tak żeby jej nie było za wesoło,gdzieś w głębi to myślę że wielu odchodzących ma jakieś tam wyrzuty, wątpliwości, wahanie co można wykorzystać do gier i przewag z eks, tylko, że mając znieczulenie,"moc" w postaci emocji,perspektywy nowego związku łatwo jest je zagłuszyć,a podczas ukrytej części romansu nabiera się w tym dużej wprawy,łatwo zacząć kłamać, trudniej przestać, no i siebie też należy okłamać na samym początku, że nie robi się zła,na zewnątrz to wygląda na premedytacje, plan czym jest w gruncie rzeczy,zdrada to wybór przecież a potem mnóstwo zacierania śladów i na różne sposoby.

274

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
paslawek napisał/a:
ulle napisał/a:
paslawek napisał/a:

Tak tylko że był moment, taki kiedy były Anny dawał sygnały dla nadziei,nie sądzę żeby to była tylko i wyłącznie kwestia interpretacji
Autorki i jej myślenie życzeniowe, osoby odchodzące często na początku bywają mocno niepewne i dają sprzeczne sygnały,lub stosują z tego pozornego naprawiania zasłonę dymną ,żeby ukryć zdradę, on najpierw odszedł, potem niby chciał naprawiać,zgodził się na terapię dla dziecka później wymyślił ją tylko dla siebie  - miota się, być może nowa relacja się klaruje albo nie za bardzo,ma to zwykle odzwierciedlenie i wpływ na niby zakończona.


Paslawku, on miota się? Naprawdę tak myślisz?

Ewentualnie udawał że się miota przed Anną ,więc się miota i tworzy dramat,że taki wrażliwy jest ,też chciałby być ofiarą we własnych oczach,oczach tej 25 latki ( w wieku mojej córki nomen omen) i jeszcze w oczach Anny tak żeby jej nie było za wesoło,gdzieś w głębi to myślę że wielu odchodzących ma jakieś tam wyrzuty, wątpliwości, wahanie co można wykorzystać do gier i przewag z eks, tylko, że mając znieczulenie,"moc" w postaci emocji,perspektywy nowego związku łatwo jest je zagłuszyć,a podczas ukrytej części romansu nabiera się w tym dużej wprawy,łatwo zacząć kłamać, trudniej przestać, no i siebie też należy okłamać na samym początku, że nie robi się zła,na zewnątrz to wygląda na premedytacje, plan czym jest w gruncie rzeczy,zdrada to wybór przecież a potem mnóstwo zacierania śladów i na różne sposoby.

To jedna strona medalu. Wiadomo, że każdy chce się jakoś wybielić, bo w końcu każdy żyje w jakimś tam środowisku i nie chce budować o sobie opinii skur....la.
Może nawet miewać chwilę refleksji i sam przed sobą szukać powodów, by się usprawiedliwić.
W końcu każdy człowiek przyswoił w swoim życiu jakieś morale. Dla większości ludzi wpojone zasady postępowania są ważne, może jedynie zaburzency za nic sobie mają jakieś tam morale. Czy pedofil utrzyma łapy przy sobie mając do czynienia z dzieckiem, gdy akurat wacek mu stanie? No wiadomo że nie.
Facet autorki wie więc, co jest dobre, a co złe i być może miewa chwile zadumy.
Druga strona medalu wygląda tak, że Piotruś pan nagle został ojcem i przerosła go ta nowa życiową rola. Tak to bywa z facetami, którzy wyglądają na dorosłych, a w głowach mają tyle albo nawet mniej niż nastolatki. Coś urosło w nadmiarze, a coś nie urosło tak, jak powinno.
Powstaje wtedy typowy książkowy Piotruś pan.
I co taki robi? No przypomina sobie, jakie życie może być piękne oraz wesołe, gdy znowu ma się naście lat i nie ma się żadnych dzieciatych bab na głowie. Poznaje równa sobie pod względem rozwoju psychicznego i emocjonalnego i bawi się jak dziecko.
Zostawia stare nudne i ciężkie życie, wymyśla sto powodów, żeby siebie usprawiedliwić i mieć co powiedzieć znajomym, gdy będą pytali, co się stało i hula. Nic ani nikt nie zatrzyma Piotrusia w radosnym tańcu.
Jednak czy na pewno?
Tak, on kiedyś przestanie tańczyć, bo życie zrobi z nim porządek.
Pytanie kiedy to nastąpi?
A któżby o to dbał, kiedy Piotruś przestanie radośnie pląsać?

275

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
ulle napisał/a:

wygląda tak, że Piotruś pan nagle został ojcem i przerosła go ta nowa życiową rola.

To ciekawe, bo Ania - pomimo skrajnej urazy- sama pisze, że facet jako ojciec od początku zachowywał się wzorowo a i teraz, po rozstaniu, również.

Nie z dziecka zrezygnował, tylko z niej. I też nie bez powodu, o tym też w pierwszym poście (jeszcze nienasączonym mantrami z youtuba) jest sporo.

Wielki zarzut, że on 'nie przyszedł porozmawiać'. Kurde, jak ktoś wobec mnie zachowuje się w sposób oczywiście ujowy, to też mi się gadać nie chce.
Odwróćmy sytuację; załóżmy że narzeczony lałby Autorkę po pijanemu. W końcu ona by odeszła. Czy wtedy też byście tu pisali, że jest niedojrzałą manipulantką, bo nie odbyła z nim szeregu 'szczerych rozmów' dla oczyszczenia atmosfery i poprawy komunikacji.

Dziecko - nie dziecko. Może on uznał, że Ania utrwaliwszy związek dzieckiem poczuła się pewniej i pokazała swoją 'prawdziwą twarz'. Skoro ona mu do woli zarzuca złą wolę i cały zestaw niczym niedowiedzionych podłości, to może w drugą stronę to też zadziałało. W końcu ciągnie swój do swego.

Sorry. Facet stwierdził, że ma dość Autorki i miał po temu powody. Skoro nie chce z nią być, to zerwał. Proste. Miał się męczyć z kobietą, z którą nie chce być 'dla dobra dziecka'?
Bądźmy poważni.
I nie, wcale nie mam zamiaru dowalić Autorce. Po prostu pokazuję inną opcję. Bo to ciućkanie 'o jaka Ty biedna i poszkodowana' jest zbyt wygodne i zbyt łatwo wchodzi Autorce.

276

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

a czy ja go lałam po pijanemu? wink noben, no bez przesady. rzucałam piorunami, ale czepiałam się, tak. z bezsilności, zmęczenia, niemocy. w pierwszym poście nie ma nic do czego się nie przyznaję dalej. jedyne co, to przepracowałam sobie branie całej odpowiedzialności za siebie i winy. to pierwsza rzecz która mi wyszła w ogóle na terapii - że wzięłam całą odpowiedzialność za rozpad związku. i że oprócz tego żę przekraczam jego granice to nie wiem gdzie mam swoje.
nas oboje przerosły pewne rzeczy które nas spotkały. ja odreaogwałam na nim a on odreagował z dziunią. to nawet jestem w stanie zrozumieć. to, czego nie rozumiem to co się działo potem, kłamstwa, całowanie mnie w czółko jak wychodził od dziecka po czym jechanie do niej, wmawiania mi że to tylko koleżanka, demonizowanie moich wad, robienie ze mnie wariatki, etc.

najbliżej mi do postów paslawka. nie powiedziałabym, że jest piotrusiem panem, chociaż aktualnie zachowuje się faktycznie jak skrzywdzone dziecko i wchodzi w rolę ofiary. i nie zarzucam mu złej woli, wg on nie manipuluje świadomie, z jakąś kalkulacją i premedytacją. on ma taki schemat w sobie wyniesiony z domu i wg mnie nie zdaje sobie nawet z niego sprawy. i potwierdzam, że jest dobrym ojcem i jestem przekonana, że będzie miał fajny kontakt z córką.

277

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

potwierdzam, że jest dobrym ojcem i jestem przekonana, że będzie miał fajny kontakt z córką.

I to jest teraz najważniejsze, pozwól mu byc takim ojcem, jakim chce być, najwyżej to on będzie w przyszłości ponosił konsekwencje dzisiejszych wyborów.
Pasławek Ci pasuje, bo tłumaczy dlaczego czujesz sie pokrzywdzona, ale z mojej perspektywy pozostałe dziewczyny mają rację.

278

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

a czy ja go lałam po pijanemu? wink noben, no bez przesady. rzucałam piorunami, ale czepiałam się, tak. z bezsilności, zmęczenia, niemocy. w pierwszym poście nie ma nic do czego się nie przyznaję dalej. jedyne co, to przepracowałam sobie branie całej odpowiedzialności za siebie i winy. to pierwsza rzecz która mi wyszła w ogóle na terapii - że wzięłam całą odpowiedzialność za rozpad związku. i że oprócz tego żę przekraczam jego granice to nie wiem gdzie mam swoje.
nas oboje przerosły pewne rzeczy które nas spotkały. ja odreaogwałam na nim a on odreagował z dziunią. to nawet jestem w stanie zrozumieć. to, czego nie rozumiem to co się działo potem, kłamstwa, całowanie mnie w czółko jak wychodził od dziecka po czym jechanie do niej, wmawiania mi że to tylko koleżanka, demonizowanie moich wad, robienie ze mnie wariatki, etc.

najbliżej mi do postów paslawka. nie powiedziałabym, że jest piotrusiem panem, chociaż aktualnie zachowuje się faktycznie jak skrzywdzone dziecko i wchodzi w rolę ofiary. i nie zarzucam mu złej woli, wg on nie manipuluje świadomie, z jakąś kalkulacją i premedytacją. on ma taki schemat w sobie wyniesiony z domu i wg mnie nie zdaje sobie nawet z niego sprawy. i potwierdzam, że jest dobrym ojcem i jestem przekonana, że będzie miał fajny kontakt z córką.

Skoro ma i będzie miał dobry kontakt z córką i jesteś tego pewna, to dlaczego pisałaś, że chcesz, by chodził razem z tobą na terapię, bo Ty martwisz się o to, jakim będzie ojcem, o kontakt ojca z dzieckiem?

Nic z tego nie rozumiem.
Albo jedno, albo drugie, a nie tyle stron klepania o niczym.

279 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-05-06 20:58:41)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
ulle napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

a czy ja go lałam po pijanemu? wink noben, no bez przesady. rzucałam piorunami, ale czepiałam się, tak. z bezsilności, zmęczenia, niemocy. w pierwszym poście nie ma nic do czego się nie przyznaję dalej. jedyne co, to przepracowałam sobie branie całej odpowiedzialności za siebie i winy. to pierwsza rzecz która mi wyszła w ogóle na terapii - że wzięłam całą odpowiedzialność za rozpad związku. i że oprócz tego żę przekraczam jego granice to nie wiem gdzie mam swoje.
nas oboje przerosły pewne rzeczy które nas spotkały. ja odreaogwałam na nim a on odreagował z dziunią. to nawet jestem w stanie zrozumieć. to, czego nie rozumiem to co się działo potem, kłamstwa, całowanie mnie w czółko jak wychodził od dziecka po czym jechanie do niej, wmawiania mi że to tylko koleżanka, demonizowanie moich wad, robienie ze mnie wariatki, etc.

najbliżej mi do postów paslawka. nie powiedziałabym, że jest piotrusiem panem, chociaż aktualnie zachowuje się faktycznie jak skrzywdzone dziecko i wchodzi w rolę ofiary. i nie zarzucam mu złej woli, wg on nie manipuluje świadomie, z jakąś kalkulacją i premedytacją. on ma taki schemat w sobie wyniesiony z domu i wg mnie nie zdaje sobie nawet z niego sprawy. i potwierdzam, że jest dobrym ojcem i jestem przekonana, że będzie miał fajny kontakt z córką.

Skoro ma i będzie miał dobry kontakt z córką i jesteś tego pewna, to dlaczego pisałaś, że chcesz, by chodził razem z tobą na terapię, bo Ty martwisz się o to, jakim będzie ojcem, o kontakt ojca z dzieckiem?

Nic z tego nie rozumiem.
Albo jedno, albo drugie, a nie tyle stron klepania o niczym.

terapia byłaby po to żeby wyjaśnić żale i pretensje między nami. już nam raz czy dwa te żale wyszły przy codziennych niby normalnych rozmowach o dziecku jak coś trzeba było ustalić. jak dziecko będzie większe to więcej decyzji do podjęcia, nie mówiąc o tym że jakieś wspólne uroczystości będą typu występ w przedszkolu to wypadałoby żeby nie było napięcia czy innych rzeczy które dziecko wyczuje raz dwa. tak samo wyczuje niechęć ojca do matki albo na odwrót.
niemniej czuję że do tej terapii tak czy siak nie dojdzie, bo pałeczka bo jego stronie.

zresztą aktualnie to ja już chcę tylko żeby mi zobojętniał, dzisiaj czuję wstręt i złość i pierwszy raz mam tak, że najchętniej bym go wymazała z życia.

280

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Te wybuchy złości czy szału wydają się kompletnie bezsensowne. Natomiast zastanawia mnie CO ma dać terapia, jeśli już właściwie nie jesteście razem? Terapia zdaje sie jest dla par, które jeszcze się nie rozstały a on przecież zachowuje się tak,  że raczej nic do Ciebie nie czuje..

281

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

pierwszy z brzegu link: https://www.wrelacji.pl/psychoterapia-s … -rozstania

"Czy psychoterapia par ma sens, gdy podjęliście już decyzję o rozstaniu?
Decyzja o rozstaniu czasem pojawia się nagle, pod wpływem wydarzeń takich jak odkrycie zdrady, romansu czy innego znaczącego zranienia – takiego, które wydaje się niemożliwe do zniesienia. W innych wypadkach, jeden z partnerów lub oboje dojrzewają do tej decyzji przez pewien czas. W czym mogą pomóc wspólne spotkania z psychoterapeutą, skoro para zamierza przestać być parą?

Psychoterapeuta pomoże wam porozmawiać i usłyszeć się nawzajem, obniżyć poziom eskalacji i agresji, jeśli takowa się pojawia w związku z rozmowami o rozstaniu. Dzięki spotkaniom z terapeutą poczujesz, że masz wpływ na tę decyzję, zrozumiesz ją lepiej, a także obniżysz intensywność bólu związanego z rozstaniem i szybciej zakończysz ten rozdział twojego życia. To ułatwi ci odnalezienie się w nowej rzeczywistości i pogodzenie się z tym to co się stało.

Sesje psychoterapii rozstających się partnerów mogą stać się okazją do podsumowania tego, co związek wniósł do waszego życia, przypomnienia sobie dobrych chwil i zapamiętania ich, tak, aby związek nie kojarzył się w przyszłości jedynie z bólem rozstania. Dzięki temu partnerzy mogą nadal żywić wobec siebie pozytywne uczucia i szanować się nawzajem. Wszak żadne z was nie rozpoczynało związku z myślą o rozstaniu!

Jest to również okazja do przyjrzenia się, jak każdy z partnerów przyczynił się do tego, że związek nie przetrwał i wzięcia za to odpowiedzialności. To może poprawić wasze relacje po rozstaniu oraz pomóc zbudować lepszy związek z kimś innym w przyszłości.

Decyzja o rozstaniu dotyczy więcej niż jednej osoby (czasem nie tylko samych partnerów ale również dzieci i innych członków rodziny). Czasem partnerzy się rozstają, ale nadal wspólnie prowadzą firmę. Wspólne spotkania pomogą wypracować wizję „wspólnej przyszłości” po rozstaniu, np. jako rodziców – partnerów w wychowaniu wspólnych dzieci. Dzięki psychoterapii obniży się poziom złości, eskalacji a wy będziecie potrafili „normalnie ze sobą rozmawiać”, będziecie się nawzajem szanować."

282

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Aniu, ten Twój pierwszy z brzegu link to jest komercyjna oferta poradni.
To tak, jakbyś w gazetce z Lidla szukała obiektywnej oceny produktów tam sprzedawanych...

283

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

jasne, że to po części marketing, niemniej mnie przekonują te argumenty smile

284

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Oj, Aniu kochane dziecko młode (wyobraź sobie, że z czułością to mówię). Aż się roześmiałam na te psychologiczne bzdury. Dokładnie to samo robi upływający czas, chyba, że będziesz w sobie pielęgnować złość i urazę. Ja z byłym mężem na uroczystościach dzieci po latach nawet wspólnie śpiewałam kolędy, mimo, że nie mieliśmy żadnej terapii. Chyba, że szukasz w eks przyjaciela, powiernika, ale uważam, że to zły adres.
Jak chcesz wywalić z siebie emocje, to polecam spisywać wszystko w listach do eks, listy ceremonialnie palić (oczywiście nie wysyłać) i spuszczać popiół w toalecie. Są pytania, na które nigdy nie uzyskasz odpowiedzi, z czasem uzyskanie odpowiedzi przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie.

285

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Widać, że większość z Was nigdy nie była na terapii. Dlatego też nie macie pojęcia, co ona może dać. Pewnie też nie wiecie nawet, że są specjalne nurty psychoterapii, które skupiają się na rozwiazywaniu problemów w rodzinach, wprowadzaniu zmian w rodzinie itd. Bralam udział w takiej terapii, mój mąż ze swoją mamą też. Efekty są powalające i każdemu mogę to polecić.

A Was zupelnie nie rozumiem - nie znacie się na temacie, to po co się wypowiadać? I z drugiej strony - macie inne zdanie, to po co je komuś wciskacie na siłę? Ania w terapię wierzy i to jej własny wybór, naprawdę nie rozumiem, po co tak bardzo chcecie jej wmówić swoje podejście.

Aniu, jak się czujesz? Co u Ciebie w ostatnich dniach?

286

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Symbi napisał/a:

Dokładnie to samo robi upływający czas, chyba, że będziesz w sobie pielęgnować złość i urazę..

I kto to napisał smile ,ktoś kto sam był na psychoterapii i ją sobie chwalił o ile mnie pamięć nie zwodzi smile.
Nie zgadzam się że  to samo zrobiłby upływający czas, z pewnością nie sam i bez działania,bez prób i błędów.
Takie patrzenie na zegar i czekanie to zmyłka jest, oznacza najczęściej zasłanie się ciągłym brakiem gotowości,
odkładaniem na jutro i odraczaniem różnych wewnętrznych decyzji, które rządzą się i bywają zdeterminowanie różnymi mechanizmami na poziomie podświadomym,
już samo odkrywanie sposobów myślenia, procesów uczuciowych, różnych punktów odniesienia i perspektyw powoduje chęć uwolnienia się od wzorów, które bywają mimowolne odruchowe destruktywne, potrzeba działania nie samego intelektualizowania,bo z drugiej strony odkrycie pewnych zjawisk w sobie, tych krzywdzących siebie i innych,powodujących,konflikty i cierpienie
, jeszcze ich nie usuwa ,wtedy czas jest sprzymierzeńcem oraz działanie i dobrowolne zrozumiane, wprowadzanie zmian
wcale nie perfekcyjne i doskonałe zwłaszcza na początku drogi i takie też dalej nie muszą być, można popełniać błędy i mylić się.
Akurat ja mam pozytywne doświadczenia z psychoterapią, więc ją sugeruje i zachwalam, mimo mnóstwa chłamu na rynku terapii,który oczywiście miewa miejsce, bo to biznes jest.
Świetnie by było żeby ludzi od młodości uczono pewnych rzeczy, ale to utopia ,a popularne przekonanie o jedynej słuszności w heroicznym samodzielnym wychodzeniu, bez wsparcia to powielanie pewnych mitów i stereotypów .Jak coś może pomóc to po co z tego rezygnować i się męczyć z otwieraniem otwartych drzwi, no chyba że się lubi swój bohaterski obraz.

287 Ostatnio edytowany przez Symbi (2022-05-07 03:37:36)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
paslawek napisał/a:
Symbi napisał/a:

Dokładnie to samo robi upływający czas, chyba, że będziesz w sobie pielęgnować złość i urazę..

I kto to napisał smile ,ktoś kto sam był na psychoterapii i ją sobie chwalił o ile mnie pamięć nie zwodzi smile.
.

Nie Pasławku, ja NIGDY nie byłam na psychoterapii. Duzo czytałam, owszem, analizowałam sobie, ale nigdy nie byłam na żadnej terapii. Do wszystkiego doszłam sama. Uważam terapie za przereklamowane w niektórych przypadkach jak tu terapia PO rozstaniu, a patrząc na przypadki z tego forum nabieram pewności. Pamięć Cię zawiodła, (SKS?) zresztą ja swojej historii nigdy tu nie opisywałam. Nie dziwię Ci się, bo np. MagdaLena1111 brała mnie tu za Daisy i myślała, że podwójny nick znalazła, a Ty mnie do jakiegoś speckommando wsadziłeś ostatnio.
Oczywiście Anna jak najbardziej może kontynuować swoją terapię indywidualną.

288

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

A nie jest czasem tak, że niektórym ta terapia jest potrzebna bardziej, niektórym mniej? Zgadzam się częściowo z opinią, że "to samo załatwia upływający czas", ale może nie dla każdego tak jest? Może dla nich łatwiej pewne rzeczy przejść na terapii? Nie zawsze jedna droga jest jedyną słuszną. Nadal podtrzymuję swoje stanowisko, że Ania jak na tak krótki czas od godziny zero i malucha w domu radzi sobie świetnie (a przynajmniej dużo lepiej niż ja po takim czasie).
Autorko, daj sobie czas, a resztę rób zgodnie ze sobą. A co będzie, to będzie:)

289

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

WindyBoy, ja mówię o tym konkretnym przypadku: nie widzę sensu terapii par dla pary PO rozstaniu. Po co? Przecież nie na darmo zaleca się jako jedną z metod szybkiego dochodzenia do siebie po rozstaniu całkowite ucięcie kontaktów z eks. Pracują razem, ona u niego w firmie? Wystarczą kontakty w sprawie dziecka, a przecież Anna nie będzie chyba dzwonić dzień w dzień w co ubrać dziecko i jakie mleko podać, skoro już teraz jest taka samodzielna? Ustalić terminy, kiedy kto ma dziecko i kontaktować się np. w razie choroby.
Ja rozstawałam się w wielkich emocjach i skutki zdrowotne odczuwać będę do końca zycia (nie jest to depresja), ale z byłym nie wyobrażam sobie żadnych rozmów po rozstaniu innych niż o dzieciach i to merytorycznych, bo po prostu nie ma o czym. To ojciec dzieci, ale dla mnie obcy człowiek.

290

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Mendre napisał/a:

Widać, że większość z Was nigdy nie była na terapii. Dlatego też nie macie pojęcia, co ona może dać.

Tu się zgodzę. Panujące na forum ogólne przeświadczenie, że terapia jest lekiem na wszelkie zło tego świata, faktycznie wynika z nieznajomości tematu.
Takie naiwno-durne przeświadczenie, że obcy człowiek zrobi czary-mary i rozwiąże za nas nasze problemy życiowe.

Mendre napisał/a:

Ania w terapię wierzy i to jej własny wybór,

Właśnie tu jest problem: ona 'wierzy' - jej entuzjazm dla konceptu terapii przerósł zdroworozsądkowe ramy i zahacza o kult religijny.

Pracuję na codzień z terapeutami i znam tę branżę 'od środka'. Wiem co prywatnie mówią o swoich klientach i co myślą o możliwościach serwowanych przez siebie rozwiązań.

W przypadku Ani byłoby to coś w stylu: 'Jeśli jest tak głupia, żeby płacić 150 zł za godzinę żeby se pogadać, to ja mogę posłuchać'.

Bo Autorka nie jest na nic chora, a terapia -jak z nazwy wynika - służy do leczenia.
A nie do rozwiązywania typowych życiowych problemów dorosłych ludzi. Trochę odpowiedzialności za własne życie!

291 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-05-07 08:28:41)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Symbi, a ile Twoje dzieci miały lat? bo ona nie ma roku to wiadomo że ojciec nie zadzwoni do dziecka zapytać jak tam tylko pisze do mnie.

więc dziecko jest u mnie, ma co drugi weekend i przychodzi na tygodniu tutaj 2x bo na tygodniu nie chcemy jej wieczorami jeszcze przerzucać bo już się wycisza przed snem a chodzi spać 18:30. więc lgoistycznie trudno inaczej.
poza tym codziennie dostaję średnio dwa razy na dzień pytanie jak tam dziecko i np. prośby o zdjęcie. może faktycznie ja powinnam ten kontakt jeszcze bardziej uciąć, ale rozumiem że on tęskni za małą. jak miał ją na weekendzie to ja usychałam z tęskonaty i ogólnie się zastanawiam czy ją na całe weekendy oddawać bo widzę też po niej że po takim weekendzie bardzo do mnie lgnie więc tęskniła też.ale tak źle i tak niedobrze.

@noben, z Tobą się nie zgodzę, chociaż długo sama miałam negatywny stosunek do terapii. ale moja sisotra chodzi rok i jaką zmianę przeszła to jest fenomenalne. niemniej mało jest ludzi którzy naprawdę chcą pracować nad sobą i na terapię chodz sporo osób żeby chodzić i stwrzać pozory że coś robią. więc też jakoś mnie nie dziwią te opinie. z drugiej strony terapie owszem stały się modne więc jest też dużo terapeutów z przypadku.

@Mednre dziękuję, jako tako - dużo mam w sobie złości i żalu ostatnio.

292 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-05-07 09:53:20)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Symbi napisał/a:
paslawek napisał/a:
Symbi napisał/a:

Dokładnie to samo robi upływający czas, chyba, że będziesz w sobie pielęgnować złość i urazę..

I kto to napisał smile ,ktoś kto sam był na psychoterapii i ją sobie chwalił o ile mnie pamięć nie zwodzi smile.
.

Nie Pasławku, ja NIGDY nie byłam na psychoterapii. Duzo czytałam, owszem, analizowałam sobie, ale nigdy nie byłam na żadnej terapii. Do wszystkiego doszłam sama. Uważam terapie za przereklamowane w niektórych przypadkach jak tu terapia PO rozstaniu, a patrząc na przypadki z tego forum nabieram pewności. Pamięć Cię zawiodła, (SKS?) zresztą ja swojej historii nigdy tu nie opisywałam. Nie dziwię Ci się, bo np. MagdaLena1111 brała mnie tu za Daisy i myślała, że podwójny nick znalazła, a Ty mnie do jakiegoś speckommando wsadziłeś ostatnio.
Oczywiście Anna jak najbardziej może kontynuować swoją terapię indywidualną.

Wyjdzie na to,że musi wyjść na moje i że jestem zawzięty,wścibski, pamiętliwy
oraz że śledzę .etc
reputację i tak mam zszarganą big_smile, wiesz Symbi, że cię lubię bo jesteś konkretna i szczera babka ,może i przesadziłem z tą psychoterapią a to było już jakiś czas temu z tym że sama o tym napisałaś w wątku Adeli i to tak zapamiętałem,zaznaczam to nie jest jakaś walka z Tobą czy próba dyskredytowania Ciebie i Twojej wiarygodności

Symbi napisał/a:

Ja miałam kilka spotkań raptem, ze cztery, ale terapeutka była bardzo zaangażowana, pytała, robiła notatki itd. Dziecko moje przez rok chodziło na terapię, dostawało nawet prace domowe.

a speckomando to było z najbardziej mim zdaniem walecznych dziewczyn z forum złożone 5 to za mało do wyboru i nie było w tym złośliwości

293 Ostatnio edytowany przez Symbi (2022-05-07 09:38:14)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Jesli cztery spotkania uważasz za cała terapię, to ja wątpię w Twoje umiejętności. A nie kontynuowałam, bo nie byłam zadowolona. Syn to osobna historia.
Anno, napisałam na maila.

294

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Aniu, czytam Twój wątek od początku. Ja zostałam nagle z dzieckiem rocznym i niespełna trzyletnim. Relacja z ojcem (czekam na rozprawę rozwodową) wyglada tak: zajmuje się dziećmi zgodnie z niepodpisanym jeszcze porozumieniem rodzicielskim, czyli zabiera dzieci na jeden weekend w miesiącu od piątku do wtorku. Pozostałe tygodnie od poniedziałku do wtorku rana. Z racji tego, że poszedł sobie w chwili rozpoczęcia remontu nowego mieszkania( takiego z wymianą instalacji, okien, burzeniem ścian) i nie miał zamiaru partycypować w kosztach, przez próg tego mieszkania nie przechodzi i nie spędza tu czasu z dziećmi. Spakowane dzieci najczęściej wydaje i odbiera opiekunka. W sprawach dzieci ustalamy wszystko SMS lub mailowo lub w trudniejszych sprawach przez adwokatki. Dzwoni do nich codziennie, czasem coś gulgają przez telefon, czasem nie, bo są małe. O tacie mówimy miło i serdecznie, chętnie spędzają z nim czas. Wakacje będą na pół, w majówkę mali byli ze mną, w czerwcówke będą z tatą, tak tez było w Wielkanoc. Weszłam na wyżyny rozsądku- gdy są z nim nie piszę nie dzwonię, nie dopytuję. Wracają zadowoleni do swojej rutyny a ja w tym czasie dobrze odpoczywam, wyjeżdżam, nadrabiam kino. Nie wysyłam zdjęć, bo nie jestem piastunką do animowania tęsknot taty, na smsy typu, że się stęsknił za nimi nie reaguję, bo to jego tęsknoty. Bardzo mocno mnie skrzywdził, ale wniosłam pozew bez winy, jak podpiszemy porozumienie rodzicielskie zostanie w rękach sądu kwota alimentów. To on odpowiada za swoje relacje z dziećmi, ja nic nie utrudniam, ochoczo przystaję na propozycje częstszego spędzania z nimi przez tatę czasu. Dzieci są radosne, otwarte, dobrze śpią i jedzą, mam dużo znajomych więc nie tracę czasu na tęsknoty „ za pełna rodziną w majówkę” bo to już mrzonki. Tata też o dzieci dopytuje, ale przyznam, że uporczywe smsy o ilość wypitego mleczka przez hospitalizowaną córkę w chwili, gdy on odbywa „ delegację” zagraniczną skutecznie mnie leczy z troski o jego emocje. To jest narcyz a ja spierd…m, widzę go raz na kwartał. Zobaczymy, czy jego ojcostwo jest na serio czy przedprocesowe, ale nie mam na to wpływu. Nie trać czasu Aniu na taplanie się w błocie jego manipulacji uczuciami i terapie z niechętną temu osobą. To klasyka gaslightingu, szkoda życia. Piszę to z punktu widzenia 8 miesięcy od dnia, gdy wyrwał mi dywanik bezpiecznego życia spod stóp. Teraz dociera do mnie, że nienajgorzej wyszło.

295

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Problem z terapią jest taki, że praktycznie nie ma szans by ktoś za 1 razem trafił dobrze. Większość psychologów nie nadaje się do zawodu, używają pacjentów by w jakiś sposób rozprawić się z własnymi demonami. Osobiście szukalbym kogoś kogo poleci np psychiatra jakiś, ale z drugiej strony nie do końca rozumiem cel tutaj...

296

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Miszmisz napisał/a:

Aniu, czytam Twój wątek od początku. Ja zostałam nagle z dzieckiem rocznym i niespełna trzyletnim. Relacja z ojcem (czekam na rozprawę rozwodową) wyglada tak: zajmuje się dziećmi zgodnie z niepodpisanym jeszcze porozumieniem rodzicielskim, czyli zabiera dzieci na jeden weekend w miesiącu od piątku do wtorku. Pozostałe tygodnie od poniedziałku do wtorku rana. Z racji tego, że poszedł sobie w chwili rozpoczęcia remontu nowego mieszkania( takiego z wymianą instalacji, okien, burzeniem ścian) i nie miał zamiaru partycypować w kosztach, przez próg tego mieszkania nie przechodzi i nie spędza tu czasu z dziećmi. Spakowane dzieci najczęściej wydaje i odbiera opiekunka. W sprawach dzieci ustalamy wszystko SMS lub mailowo lub w trudniejszych sprawach przez adwokatki. Dzwoni do nich codziennie, czasem coś gulgają przez telefon, czasem nie, bo są małe. O tacie mówimy miło i serdecznie, chętnie spędzają z nim czas. Wakacje będą na pół, w majówkę mali byli ze mną, w czerwcówke będą z tatą, tak tez było w Wielkanoc. Weszłam na wyżyny rozsądku- gdy są z nim nie piszę nie dzwonię, nie dopytuję. Wracają zadowoleni do swojej rutyny a ja w tym czasie dobrze odpoczywam, wyjeżdżam, nadrabiam kino. Nie wysyłam zdjęć, bo nie jestem piastunką do animowania tęsknot taty, na smsy typu, że się stęsknił za nimi nie reaguję, bo to jego tęsknoty. Bardzo mocno mnie skrzywdził, ale wniosłam pozew bez winy, jak podpiszemy porozumienie rodzicielskie zostanie w rękach sądu kwota alimentów. To on odpowiada za swoje relacje z dziećmi, ja nic nie utrudniam, ochoczo przystaję na propozycje częstszego spędzania z nimi przez tatę czasu. Dzieci są radosne, otwarte, dobrze śpią i jedzą, mam dużo znajomych więc nie tracę czasu na tęsknoty „ za pełna rodziną w majówkę” bo to już mrzonki. Tata też o dzieci dopytuje, ale przyznam, że uporczywe smsy o ilość wypitego mleczka przez hospitalizowaną córkę w chwili, gdy on odbywa „ delegację” zagraniczną skutecznie mnie leczy z troski o jego emocje. To jest narcyz a ja spierd…m, widzę go raz na kwartał. Zobaczymy, czy jego ojcostwo jest na serio czy przedprocesowe, ale nie mam na to wpływu. Nie trać czasu Aniu na taplanie się w błocie jego manipulacji uczuciami i terapie z niechętną temu osobą. To klasyka gaslightingu, szkoda życia. Piszę to z punktu widzenia 8 miesięcy od dnia, gdy wyrwał mi dywanik bezpiecznego życia spod stóp. Teraz dociera do mnie, że nienajgorzej wyszło.

Wielki szacun.

297

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Be. napisał/a:

Problem z terapią jest taki, że praktycznie nie ma szans by ktoś za 1 razem trafił dobrze. Większość psychologów nie nadaje się do zawodu, używają pacjentów by w jakiś sposób rozprawić się z własnymi demonami. Osobiście szukalbym kogoś kogo poleci np psychiatra jakiś, ale z drugiej strony nie do końca rozumiem cel tutaj...

Cel jest taki ,że każda sroka swój ogonek chwali smile Ci co byli na terapii i co nie byli - normalka.

298 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-05-07 15:52:28)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Be. napisał/a:

Problem z terapią jest taki, że praktycznie nie ma szans by ktoś za 1 razem trafił dobrze. Większość psychologów nie nadaje się do zawodu, używają pacjentów by w jakiś sposób rozprawić się z własnymi demonami. Osobiście szukalbym kogoś kogo poleci np psychiatra jakiś, ale z drugiej strony nie do końca rozumiem cel tutaj...

Ja też nie rozumiem sensu podejmowania wspólnej terapii z tym facetem.
Ja też mam za sobą kilka prób poddania się terapii, oczywiście nie w ostatnich latach, pisze o latach bycia z bardzo ciężkim człowiekiem i wyczolgiwania się z chorego układu i wtedy faktycznie latałam po psychologach, zaliczyłam również paru psychiatrów i niestety, nie mogłam trafić na odpowiedniego psychologa, szczególnie zapamiętałam dwie psycholożki i powiem szczerze, że w życiu nie spotkałam się z takimi dziwolagami. Siedząc tam myślałam " Boże kochany, to tak ze mną źle, że siedzę tutaj i wysłuchuje wszystkie te androny"
W końcu pojęłam, że najlepszym terapeuta dla siebie będę ją sama. Raz na zawsze wyleczyłam się z psychologów. Sama mam zaliczone niecałe dwa semestry psychologii klinicznej - zafundowałam sobie taki kaprys,  oczywiście traktowałam to jako rodzaj terapii dla siebie. Nic wtedy nie wiedziałam, ale jedno wiedziałam - wiedza, wiedza jak najszybciej i jak najwięcej.
Dzisiaj i od kilku lat zresztą tak uważam, że człowiek musi poradzić sobie sam. Wtedy cokolwiek, co sobie wypracuje jest trwałe i sprawia, że poczucie własnej wartości natychmiast wzrasta.
Wspomagalam się, rzecz jasna, książkami, moja Biblią w tym czasie była adresowana jakby wprost do mnie książka " Moje dwie głowy", czytałam Maję Friedrich i byłam w szoku, bo wszystko, co tam było napisane było konkretnie do mnie.
Czytałam też inne, buszowałam w internecie itd.
Ciężko nad sobą pracowałam i sama dla siebie byłam autorytetem.
Do tej pory lubię wejść sobie na różne blogi np Tatiany Mietkowej albo Jarosława Gibasa i wielu innych i posłuchać sobie, dzisiaj, rzeczy oczywistych dla mnie.
A teraz jestem zadowolona ze swojego życia, tylko czasem gdy czytam niektóre wątki, aż zatyka mnie z wrażenia, że ludzie potrafią być tacy durni. Rozumiem ich jednak, bo sama również przeszłam przez głupotę i dlatego staram się pomóc. Sporo osób pisze lub pisało ze mną na priv.
Jedna zła decyzja, beznadziejny wybór, a potrafi mścić się coś takiego przez kolejne lata, nawet do końca życia.
Droga do wolności jest trudna, ale trzeba pokonać wszystkie przeszkody, by odzyskać w końcu święty spokój.

299 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-05-07 11:59:03)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Na terapii przede wszystkim człowiek radzi sobie sam tak czy inaczej z terapeutą też musi sobie na swój sposób poradzić,czy na grupowej czy indywidualnej
nikt za niego nic nie jest w stanie przeżyć smile terapia to nie pigułki,samodzielność jest nieunikniona,a traktowanie terapeutów jak guru to słabe oczekiwanie jest, kończy się na ogół właśnie niezadowoleniem i rozczarowaniem .
jak dla mnie to taka niby samodzielna praca nad sobą,niby bez żadnej psychoterapii (ale jednak z literaturą okazuje się fachową)bywa nieco przereklamowana
zwłaszcza Youtuberzy - domorośli terapeuci co niektórzy nie wszyscy ,żeby nie było,czasem to jakieś nawiedzone, oszołomstwo jest po prostu cudaczne, dziwaczne mieszanki zlepki powykręcanych, przegiętych "zdrowych egoizmów" metafizycznych, ezoterycznych odlotów pseudoreligijnych, często mam wrażenie że zastępczo zamiast dragów smile rodzaj znieczulenia.
Dla mnie same książki to było za mało,potrzebowałem nauki jakby od nowa, ćwiczeń wśród innych ludzi i czerpania z doświadczeń innych na grupach wsparcia
ale to różnie ludzie mają i nie ma jedynie słusznej drogi do równowagi,a różne zapętlenia, fascynacje to są etapy, dobrze traktować je jak tymczasowe fazy i nie zatrzymywać się w czymś uparcie.

Pomysł Anny wspólnej terapii i tak upadł,były się wymigał i po zawodach,a czy sam ze sobą da radę kto to wie.

300

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Każdemu pomaga co inne. Ostatnio rozmawiałam ze znajomą, która wybiera się na terapię, terapeuta po pierwszym spotkaniu powiedział jej, że wstępnych spotkań ma się odbyć 4-5, by w ogóle można było podjąć temat terapii (w sensie, czy on jako terapeuta zdecyduje się ją prowadzić).

301

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Właściwie, jedyne co się nasuwa, jeśli chodzi o poowdy dla takiej terapii, to zdolność osiągnięcia porozumienia, kiedy dochodzi do kontaktów w czasie naprzemiennej opieki nad dzieckiem..NO, naprawdę czemu ma służyć terapia dla dwojga osób, jeśli te osoby nie są już w stałym związku? Może w celu zapanowania którejś ze stron(albo obu) nad emocjami w trakcie wzajemnych kontaktów?
Facet ma problemy z tym, aby p[anować nad sobą, bo niepotrzebnie obwinia o coś Autorkę, czego ona nie zrobiła...

302 Ostatnio edytowany przez Symbi (2022-05-07 17:49:07)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
paslawek napisał/a:

Na terapii przede wszystkim człowiek radzi sobie sam tak czy inaczej z terapeutą też musi sobie na swój sposób poradzić,czy na grupowej czy indywidualnej
nikt za niego nic nie jest w stanie przeżyć smile terapia to nie pigułki,samodzielność jest nieunikniona,a traktowanie terapeutów jak guru to słabe oczekiwanie jest, kończy się na ogół właśnie niezadowoleniem i rozczarowaniem .
jak dla mnie to taka niby samodzielna praca nad sobą,niby bez żadnej psychoterapii (ale jednak z literaturą okazuje się fachową)bywa nieco przereklamowana
zwłaszcza Youtuberzy - domorośli terapeuci co niektórzy nie wszyscy ,żeby nie było,czasem to jakieś nawiedzone, oszołomstwo jest po prostu cudaczne, dziwaczne mieszanki zlepki powykręcanych, przegiętych "zdrowych egoizmów" metafizycznych, ezoterycznych odlotów pseudoreligijnych, często mam wrażenie że zastępczo zamiast dragów smile rodzaj znieczulenia.
Dla mnie same książki to było za mało,potrzebowałem nauki jakby od nowa, ćwiczeń wśród innych ludzi i czerpania z doświadczeń innych na grupach wsparcia
ale to różnie ludzie mają i nie ma jedynie słusznej drogi do równowagi,a różne zapętlenia, fascynacje to są etapy, dobrze traktować je jak tymczasowe fazy i nie zatrzymywać się w czymś uparcie.

Pomysł Anny wspólnej terapii i tak upadł,były się wymigał i po zawodach,a czy sam ze sobą da radę kto to wie.

Ale Ty też, zdaje się, na terapii leczyłeś się z uzależnienia od narkotyków i alkoholu, a nie wyłącznie ze złamanego serca. Wydaje mi się, że problemy zupełnie innej kategorii.

303 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-05-07 18:21:17)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Symbi napisał/a:
paslawek napisał/a:

Na terapii przede wszystkim człowiek radzi sobie sam tak czy inaczej z terapeutą też musi sobie na swój sposób poradzić,czy na grupowej czy indywidualnej
nikt za niego nic nie jest w stanie przeżyć smile terapia to nie pigułki,samodzielność jest nieunikniona,a traktowanie terapeutów jak guru to słabe oczekiwanie jest, kończy się na ogół właśnie niezadowoleniem i rozczarowaniem .
jak dla mnie to taka niby samodzielna praca nad sobą,niby bez żadnej psychoterapii (ale jednak z literaturą okazuje się fachową)bywa nieco przereklamowana
zwłaszcza Youtuberzy - domorośli terapeuci co niektórzy nie wszyscy ,żeby nie było,czasem to jakieś nawiedzone, oszołomstwo jest po prostu cudaczne, dziwaczne mieszanki zlepki powykręcanych, przegiętych "zdrowych egoizmów" metafizycznych, ezoterycznych odlotów pseudoreligijnych, często mam wrażenie że zastępczo zamiast dragów smile rodzaj znieczulenia.
Dla mnie same książki to było za mało,potrzebowałem nauki jakby od nowa, ćwiczeń wśród innych ludzi i czerpania z doświadczeń innych na grupach wsparcia
ale to różnie ludzie mają i nie ma jedynie słusznej drogi do równowagi,a różne zapętlenia, fascynacje to są etapy, dobrze traktować je jak tymczasowe fazy i nie zatrzymywać się w czymś uparcie.

Pomysł Anny wspólnej terapii i tak upadł,były się wymigał i po zawodach,a czy sam ze sobą da radę kto to wie.

Ale Ty też, zdaje sie, na terapii leczyłeś się z uzależnienia od wódy i ćpania, a nie ze złamanego serca. Wydaje mi się, że problemy zupełnie innej kategorii.

Jedno drugiemu nie przeszkadza,ponury ćpun i alkoholik taki co już nie chla i nie ćpa  też może się zakochać i to nie raz  i co wtedy smile w nim taż można się zakochać, o zgrozo big_smile 
Jak zaprzestałem ćpania i picia to się leczyłem dalej ponieważ 6 tygodni odwyku to dopiero początek terapii.
Bez wspierania  substancjami dalej się żyje i ma jakieś problemy różne ,kolorowe i podłużne ") ,nie tylko przez "wódę i ćpanie" smile
Wóda i kac to nie jest jeszcze alkoholizm i największy problem smile ani jedyna przyczyna uzależnienia big_smile  już jak nie piłem i nie ćpałem miewałem sercowe problemy i miedzy innymi jedna z kobiet z którą planowałem życie mnie wrednie i podstępnie zdradziła.Terapia na której wtedy byłem bardzo mi pomogła w dojściu do siebie a zrozumienie mechanizmów uzależnienia w relacji pomogło w leczeniu złamanego serca w ogóle pomagała mi na początku bardzo ponieważ miałem mnóstwo sercowych problemów smile.
Terapie uzależnień dotyczy w jakiejś mierze zapobieganiu nawrotom choroby ale nie tylko i nie wyłącznie,na początku jest wiele o substancjach i ich działaniu wpływie na psychikę,konsekwencjach ,potem terapia dotyczy życia po prostu dawania z nim rady i z emocjami i zdrowienia z "chorych emocji",regulowania uczuć już w nie nałogowy, sposób, dojrzewania, dorastania, rozwoju i takie tam smile.Uzależnienia mają wiele wspólnych cech i mianowników do depresji czy nerwic podobnie nerwice i depresje mają wiele mechanizmów z uzależnień ,o podwójnych diagnozach nie wspomnę.
Sama abstynencja nie leczy uzależnienia pewne zjawiska można co najwyżej min,imalizować lub spowolnić,a izolacja do ludzi i życia to raczej marny i słaby sposób na zdrowienie - moim i nie tylko moim zdaniem.
Zatem czy tylko normalni ludzie  mogą leczyć złamane serca ?

304

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Rozumiem. Ja to osiągnęłam w inny sposób, ale też bym powiedziała, że przede wszystkim dojrzałam. Natomiast przeciw chorobie muszę stale brać lek, choć nie jest to antydepresant. Dlatego nie nadaję się do speckommando.

305

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Symbi napisał/a:

Dlatego nie nadaję się do speckommando.

E tam
Jesteś bardzo dzielna obiektywnie i dlatego nie zgadzam się z tym speckomando smile

306

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Symbi napisał/a:

Jesli cztery spotkania uważasz za cała terapię, to ja wątpię w Twoje umiejętności. A nie kontynuowałam, bo nie byłam zadowolona. Syn to osobna historia.
Anno, napisałam na maila.

kurcze, nic nie mam

Miszmisz napisał/a:

Aniu, czytam Twój wątek od początku. Ja zostałam nagle z dzieckiem rocznym i niespełna trzyletnim. Relacja z ojcem (czekam na rozprawę rozwodową) wyglada tak: zajmuje się dziećmi zgodnie z niepodpisanym jeszcze porozumieniem rodzicielskim, czyli zabiera dzieci na jeden weekend w miesiącu od piątku do wtorku. Pozostałe tygodnie od poniedziałku do wtorku rana. Z racji tego, że poszedł sobie w chwili rozpoczęcia remontu nowego mieszkania( takiego z wymianą instalacji, okien, burzeniem ścian) i nie miał zamiaru partycypować w kosztach, przez próg tego mieszkania nie przechodzi i nie spędza tu czasu z dziećmi. Spakowane dzieci najczęściej wydaje i odbiera opiekunka. W sprawach dzieci ustalamy wszystko SMS lub mailowo lub w trudniejszych sprawach przez adwokatki. Dzwoni do nich codziennie, czasem coś gulgają przez telefon, czasem nie, bo są małe. O tacie mówimy miło i serdecznie, chętnie spędzają z nim czas. Wakacje będą na pół, w majówkę mali byli ze mną, w czerwcówke będą z tatą, tak tez było w Wielkanoc. Weszłam na wyżyny rozsądku- gdy są z nim nie piszę nie dzwonię, nie dopytuję. Wracają zadowoleni do swojej rutyny a ja w tym czasie dobrze odpoczywam, wyjeżdżam, nadrabiam kino. Nie wysyłam zdjęć, bo nie jestem piastunką do animowania tęsknot taty, na smsy typu, że się stęsknił za nimi nie reaguję, bo to jego tęsknoty. Bardzo mocno mnie skrzywdził, ale wniosłam pozew bez winy, jak podpiszemy porozumienie rodzicielskie zostanie w rękach sądu kwota alimentów. To on odpowiada za swoje relacje z dziećmi, ja nic nie utrudniam, ochoczo przystaję na propozycje częstszego spędzania z nimi przez tatę czasu. Dzieci są radosne, otwarte, dobrze śpią i jedzą, mam dużo znajomych więc nie tracę czasu na tęsknoty „ za pełna rodziną w majówkę” bo to już mrzonki. Tata też o dzieci dopytuje, ale przyznam, że uporczywe smsy o ilość wypitego mleczka przez hospitalizowaną córkę w chwili, gdy on odbywa „ delegację” zagraniczną skutecznie mnie leczy z troski o jego emocje. To jest narcyz a ja spierd…m, widzę go raz na kwartał. Zobaczymy, czy jego ojcostwo jest na serio czy przedprocesowe, ale nie mam na to wpływu. Nie trać czasu Aniu na taplanie się w błocie jego manipulacji uczuciami i terapie z niechętną temu osobą. To klasyka gaslightingu, szkoda życia. Piszę to z punktu widzenia 8 miesięcy od dnia, gdy wyrwał mi dywanik bezpiecznego życia spod stóp. Teraz dociera do mnie, że nienajgorzej wyszło.

dzięki za podzielenie się swoją historią. ogromny szacunek! od początku miałaś tyle rozsądku w działaniu czy potrzebowałąś trochę czasu?

307

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Bardzo często pierwsze wiadomości przez forum trafiają do spamu,sprawdź tam Anno.

308

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

niestety w spamie też nie ma

309

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

OK.
Były w wieku przedszkolnym, teraz są dorosłe. Początkowo ojciec rzucił sie w wir nowego zycia i dla nich miał niewiele czasu. Nie ustalilismy w wyroku rozwodowym żadnego planu, więc w praktyce pisał do mnie SMS na godzinę przed, że chce dzieci. dawałam bez szmerania. Po dwóch latach, kiedy doszłam do wniosku, że  w ogóle nie moge sobie nic zaplanować, ani czasu z dziecmi, ani swojego czasu wolnego, zbuntowałam się. Raz odmówiłam dania dzieci, jak znowu napisał na godzinę przed. Doszło do ugody w sprawie jego kontaktów z dziecmi i odtąd brał regularnie co drugi tydzień na weekend, w wakacje na 3 tygodnie i tydzien ferii zimowych. Boże Narodzenie, Wielkanoc dogadaliśmy. Nigdy nie pytałam co z tata robią, on nie dzwonił do dzieci, jak były ze mną, ale brał regularnie w umowionych terminach. Choroby, komunie, nauka, zajęcia dodatkowe, treningi - wszystko na mojej głowie - ojciec mial ograniczone prawa rodzicielskie, odrabiał lekcje z dziecmi partnerki i zajmował sie dzieckiem z nowego związku. Teraz dzieci duże, to same jadą do taty, kiedy chcą, żaden plan nie obowiązuje. W kwietniu wziął je raz, na Świeta. Trwa parzysty weekend maja, czyli jego weekend, nie odezwał się, że chce ich zabrać.
Początkowo było mi smutno, jak dzieci do niego jechały, ale z czasem to uczucie przeszło, w końcu to ich ojciec. Potem to nawet cieszyłam się jak miałam "wolne" od dzieci, bo mogłam sobie spać do 11, czytać, pić w łóżku kawę, robić sobie domowe SPA.
W zeszłym roku były mąż napisał mi, że mnie podziwia - to była niespodziewana nagroda za cały trud macierzyństwa.

310 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-05-08 20:14:46)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

spać do 11 <3

z jednej strony pewnie jest prościej się odciąć gdy ex się wypina na dzieci albo remont - złość i żal musi być niesamowita. z drugiej oczywiście cieszę się że u mnie tak nie ma.
póki co złość mi towarzyszy nadal. dowiedziałam się też jednej rzeczy ostatnio, o której nawet nie chce mi się pisać, bo jest tak żałosna, po której naprawdę mam jego i jego obwiniania serdecznie dosyć. dobre to chociaż, że sytuacja pokazała mi jak bardzo on jest aktualnie oderwany od rzeczywistości i że naprawdę NAPRAWDĘ przesadza i poszedł z tym tak daleko że nie jestem w stanie NIC zrobić żeby sytuacja była mniej napięta. wręcz odwrotnie - widzę że każde moje słowo on traktuje jako atak.
a jednak ja łatwo biorę winę na siebie. jeszcze - bo aktualnie mocno pracuję nad czuciem swoim granic smile

311 Ostatnio edytowany przez polis (2022-05-08 21:08:26)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Napisałaś wcześniej, że ten twój były nie robi tego co robi świadomie, nie dziwi mnie to. Z tego co czytałam w romanse często wchodzą osoby o niskiej samoświadomości. Podobno wielu jak się zapytać, czemu to zrobili to odpowiedzą coś w stylu: "Nie wiem", "Nie rozumiem". Sami nie widzą czego chcą i czego szukają i chociaż z boku wygląda, że są aktywnymi aktorami, to jak opowiadają robią to w taki sposób, że można by pomyśleć, że to listki na wietrze, które podmuch wiatru skierował w tym kierunku bez ich woli.

Sama myślę widzisz, że udany związek z kimś takim nie byłby łatwy do osiągnięcia. Może przez jakiś czas by było ok, a potem cóż...

312

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
polis napisał/a:

Z tego co czytałam w romanse często wchodzą osoby o niskiej samoświadomości. Podobno wielu jak się zapytać, czemu to zrobili to odpowiedzą coś w stylu: "Nie wiem", "Nie rozumiem". Sami nie widzą czego chcą i czego szukają i chociaż z boku wygląda, że są aktywnymi aktorami, to jak opowiadają robią to w taki sposób, że można by pomyśleć, że to listki na wietrze, które podmuch wiatru skierował w tym kierunku bez ich woli.

Chyba trochę uprościłaś, ale coś w tym jest:)
Warto pamiętać o jeszcze jednej rzeczy (której dostrzeżenie przynajmniej mi zajęło sporo czasu) - zdradzający generalnie nie żałują zdrady, bo to były fajne i silne emocje. Ja usłyszałem w pewnym momencie "przepraszam, niczym nie zasłużyłeś sobie na takie potraktowanie" i wtedy było to dla mnie ważne. Tylko moja jż zawsze bardzo precyzyjnie dobiera słowa i gdy już przeszliśmy z pierwszego etapu ("ja musiałam", "nie wiem jak to się stało" itd.), to dotarło do mnie, co dokładnie miała na myśli - nawet przez moment nie żałowała faktu, że mi wklejała różne kłamstwa i próbowała rozwinąć nową relację na boku. Żałowała dwóch rzeczy - że nie wyszło smile i że się dowiedziałem. Zdradzający prawie nigdy nie żałują samej zdrady, tylko co najwyżej konsekwencji jej ujawnienia (a i to bardzo rzadko).
I na tyle na ile przeczytałem historię Ani, to podejście jest podobne - on może żałować konsekwencji wypłynięcia zdrady, tego jak będą postrzegać go inni, może być fajnym ojcem, ale to wszystko oddzielone jest od podejścia do Autorki. Innymi słowy - w du**e ma Anię i jej odczucia. Wystarczy przejrzeć forum - jedyne sytuacje, w których związek po zdradzie funkcjonuje w miarę sensownie to te, w których zdradzacz wydaje się faktycznie dostrzegać, że sama zdrada była złem, a nie jej konsekwencje.
Dlatego Ania potrzebuje czasu i dystansu - wtedy pewne emocje z niej zejdą i dojdzie do etapu, w którym szanowny będzie jej coraz bardziej obojętny.

313

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
WindyBoy napisał/a:

Innymi słowy - w du**e ma Anię i jej odczucia.
.

No własnie to sie tu Ani chce uświadomić na co Ania jest na razie głucha.Według mnie bardzo dobre posty pisze nobe, jeśli Ania spróbuje odrzucić emocjonalne do niej podejście smile  Dla mnie historia jest banalna jak makaron z serem. Ex chciał się salwować ze związku. Normalnie by ją rzucił po prostu, ale tyle wspólnych lat, dziecko. No i pojawił się katalizator (czyt. siksa). Ania szuka drugiego dna. Uważa, że się się pogubił, a on, że się uwolnił. Wymusza na nim rozsądek, a on przed wymuszeniem ucieka.Chce go (dla siebie, dziecka, ich), a on już ani jej ani "ich" nie chce. Brutalnie chce jej, i siebie możne nawet nie z nią, ale nie z Anią.
Pytasz dlaczego dziecko z Tobą chciał. Może realizował Twoje oczekiwania Aniu, a może czuł, że po tylu latach jest Ci winien kolejny krok. Pytasz dlaczego Cie oszukiwał i kłamał. Bo nie kocha Cię. Jeśli partner porzuca partnerkę, to chyba nie ma bardziej czytelnego sygnału, że nie chce jej w swoim życiu. I na tym Aniu powinnaś się zatrzymać, a nie łapać sznurki uciekającego latawca. Jeśli chcesz terapii to tylko w swoim imieniu. Tak po prawdzie nie masz prawa wymuszać jej na nim. Nie przekonuje mnie argument, że chcesz w ten sposób poprawić komunikację miedzy Wami. Raczej spowodować, żeby coś "przemyślał" i wrócił do was. Ja rozumiem Aniu Twój ból i wszelkie emocje, które są jego udziałem. Ale wiem, że im szybciej oddzielisz jego od siebie, od swojego życia, tym szybciej wrócisz do siebie i swojego życia.

314 Ostatnio edytowany przez polis (2022-05-09 11:22:18)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
WindyBoy napisał/a:
polis napisał/a:

Z tego co czytałam w romanse często wchodzą osoby o niskiej samoświadomości. Podobno wielu jak się zapytać, czemu to zrobili to odpowiedzą coś w stylu: "Nie wiem", "Nie rozumiem". Sami nie widzą czego chcą i czego szukają i chociaż z boku wygląda, że są aktywnymi aktorami, to jak opowiadają robią to w taki sposób, że można by pomyśleć, że to listki na wietrze, które podmuch wiatru skierował w tym kierunku bez ich woli.

Chyba trochę uprościłaś, ale coś w tym jest:)
Warto pamiętać o jeszcze jednej rzeczy (której dostrzeżenie przynajmniej mi zajęło sporo czasu) - zdradzający generalnie nie żałują zdrady, bo to były fajne i silne emocje. Ja usłyszałem w pewnym momencie "przepraszam, niczym nie zasłużyłeś sobie na takie potraktowanie" i wtedy było to dla mnie ważne. Tylko moja jż zawsze bardzo precyzyjnie dobiera słowa i gdy już przeszliśmy z pierwszego etapu ("ja musiałam", "nie wiem jak to się stało" itd.), to dotarło do mnie, co dokładnie miała na myśli - nawet przez moment nie żałowała faktu, że mi wklejała różne kłamstwa i próbowała rozwinąć nową relację na boku. Żałowała dwóch rzeczy - że nie wyszło smile i że się dowiedziałem. Zdradzający prawie nigdy nie żałują samej zdrady, tylko co najwyżej konsekwencji jej ujawnienia (a i to bardzo rzadko).
I na tyle na ile przeczytałem historię Ani, to podejście jest podobne - on może żałować konsekwencji wypłynięcia zdrady, tego jak będą postrzegać go inni, może być fajnym ojcem, ale to wszystko oddzielone jest od podejścia do Autorki. Innymi słowy - w du**e ma Anię i jej odczucia. Wystarczy przejrzeć forum - jedyne sytuacje, w których związek po zdradzie funkcjonuje w miarę sensownie to te, w których zdradzacz wydaje się faktycznie dostrzegać, że sama zdrada była złem, a nie jej konsekwencje.
Dlatego Ania potrzebuje czasu i dystansu - wtedy pewne emocje z niej zejdą i dojdzie do etapu, w którym szanowny będzie jej coraz bardziej obojętny.

Jest to uproszczenie, ale ma sens dla mnie. Jak ktoś zna swoje potrzeby, to może szukać społecznie akceptowalnych sposobów na ich zaspokojenie.

No oczywiście, że będzie jej coraz bardziej obojętny, ale na to też potrzeba czasu. Tutaj natomiast niektórzy się zachowują jakby już natychmiast w tej chwili powinna całkowicie zobojętnieć na eksa. Może niektórym byłoby lżej, jakby zranione w taki sposób osoby zapominały o wszystkim w mig, a najlepiej jakby mogły pstryknąć palcami i bach jesteś obojętny.

Czy terapia par ma senes nie wiem, ale gdzieś czytałam, że efektem udanej może być rozstanie, ponieważ partnerów już nic nie łączy. Także no. smile Myślę, że dobry teraputa nie będzie ich na siłę scalał, a jak to nie będzie odpowiednia terapia dla nich, to może im to powiedzieć i wysłać na np. rodzinną, jeśli sam takiej nie prowadzi.

315

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Oczywiście, że to się zgadza. Społecznie próbuje się usprawiedliwiać ogólna rozwiązłość ludzi i próbuje się temu przylepiać pozytywne latki. Takimi ludźmi łatwo jest sterować, seks jest wszędzie... natomiast potem człowiek zaczyna z takimi osobami rozmawiać, chodzi na jakieś psychoterapie i widzi, że to nie wolnosc i swoboda tylko zaburzenia smile

316

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

dziękuję Wam. @polis nie ukrywam że Tobie szczególnie, niektórzy powiedzą że mnie głaskasz ale jest dokładnie tak jak piszesz - ja potrzebuję czasu. powoli się łamię. bo nie jest tak, że ja Was nie słyszę. ja mam momenty że doskonale zdaję sobie sprawę że on mnie nie kocha. nie tylko nie kocha, ale nie szanuje i jest dwulicowy. a to tak boli, że umysł sam się przed tym broni żeby móc normalnie w miarę funkcjonować więc wynajduje te "sygnały" - bardziej lub mniej realne.

@memo ostatnio mi w końcu odpowiedział czemu zrobił sobie dziecko ze mną. "bo chciał mieć dziecko". w tym samym zdaniu zarzucił mi egoizm. nie mam słów już. nie wiem kim jest ten człowiek - czy naprawdę tak wtedy myślał i tak czuł a ja nie widziałam tego, czy to jest cały czas racjonalizowanie zdrady i demonizowanie. serio nie wiem.

bardzo rezonuje mi to co napisałeś Windy - że on ma moje uczucia w dupie. coraz bardziej to dostrzegam. dzisiaj jak zapytał jak tam córka a ja grzecznie mu napisałam pełne 3 zdania nawet nie napisał 'ok' albo 'dzieki'. oczywiście jak przestanę mu odpowiadać na te wiadomości to będę ta zła co mu informacje o dziecku ogranicza. dostrzegam coraz więcej braku szacunku, ta "żałosna sytuacja" o której pisałam wcześniej pokazała mi tak czarno na białym że zrobił sobie ze mnie wroga i ja jestem ta zła na drodze do szczęścia jego i siksy. a oni są jak romeo i julia. niby oczywiste, ale jednak wydawało mi się, że skoro jestem najważniejszą osobą w życiu jego dziecka to będzie mnie trochę bardziej szanował..

317

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Dziewczyno, ależ Ty jesteś rozżalona. Przecież wiadomo, że jesteś i zawsze będziesz ważna osoba w jego życiu, ponieważ urodzialas jego dziecko.
Jesteś mu też obojętna jako kobieta, jednak na pewno zapamięta Cię do końca życia.
Minie jakiś czas i Ty zaczniesz żyć swoim życiem, i chociaż czas i nowe wydarzenia zatrą waszą historię, to przecież zawsze łączyć was będzie dziecko.
W tamtym czasie, gdy razem planowaliscie dziecko zapewne oboje mieliście jak najlepsze zamiary wobec siebie. Przecież on zachodząc z Tobą w ciążę nie wiedział o tym, że sprawa tak się skomplikuje, że on tego nie uciagnie i że spotka kogoś, w kim się zakocha.
Nie posądzaj go więc o to, że on zrobił Ci wtedy na złość i specjalnie wpakował w kanał.
Tak wam się po prostu ułożyło.
Niestety, ale w życiu tak się właśnie dzieje.
Ciągle oczekujesz atencji od tego faceta, bo Ty napisałaś trzy zdania, on przeczytał i nawet Ci nie odpisał. A co miał ci odpisać? Oh, dziękuję, że tak ładnie napisałaś mi, jak czuje się moja córka?
Dobrze, że ten facet interesuje się dzieckiem, że nie wypiął się, jak robią to inni ojcowie i przestań myśleć o tym chłopie w takich kategoriach, jakbyś nadal była jego kobieta.
Nie jesteś jego kobieta.
On ma teraz inna kobietę i Ty nią nie jesteś.
Ty masz z nim jasny i czytelny układ - jesteście rodzicami waszej córki.
Nic więcej.
Jednak czy to mało?
A jeśli on będzie miał dziecko z inna kobietą i zapomni o waszej córce? To co wtedy zrobisz i jak przeżyjesz taki dramat?
On Ciebie na pewno kiedyś kochał i poważał, skoro chciał mieć z Tobą dziecko.
Dzisiaj jednak to już tylko historia.
Nie możesz tego zmienić.

318

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

to nie jest kwestia atencji tylko kultury i czegoś takiego oczekuję od każdej osoby z którą rozmawiam. dla mnie to naturalne. zadaję pytanie - ktoś odpowiada - ja dziękuję.

piszesz żebym nie zarzucała mu złej woli - on sam mi mówi że zrobił dziecko bo chciał dziecko a nie że chciał ze mną dziecko.

jestem rozżalona, owszem.

319

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Anna.Zakochana napisał/a:

bardzo rezonuje mi to co napisałeś Windy - że on ma moje uczucia w dupie. coraz bardziej to dostrzegam.

Mi zajęło to dużo czasu, ale jak już dotarło, to wiele zachować jż stało się dla mnie zrozumiałych. Jednym z elementów zdrady jest kompletny brak szacunku dla zdradzonej osoby.

ulle napisał/a:

Dziewczyno, ależ Ty jesteś rozżalona. Przecież wiadomo, że jesteś i zawsze będziesz ważna osoba w jego życiu, ponieważ urodzialas jego dziecko.

Nie, nie musi być ważną osobą w jego życiu i nie, nie musiał jej kochać jak decydował się na dziecko.
Nie wiem, czy nie jesteśmy z jż rodzicami tylko dlatego, że zegar tykał (a ja tych dzieci też chciałem, długo się o nie staraliśmy), a ja byłem po prostu fajnym materiałem na ojca i akurat nie pojawił się katalizator w pobliżu. Jak różowe okularki spadły, to wiele zachowań jż powinno odpalić u mnie lampy ostrzegawcze, bez zrzucania ich na problemy nerwicowe. I pomijam w takich przemyśleniach fakt, że tuż po odejściu jż nasłuchałem się jak to "bo wtedy to zrobiłeś to, a 3 lata wcześniej tamto, a 5 lat wcześniej irytowało mnie siamto", bo składając komplet zarzutów pretensje miała, zanim się poznaliśmy:)

Reszta - pełna zgoda.
Ania - nie spiesz się. Masz szczęście, że przyszła wiosna, daj sobie 2-3 miesiące i zobaczysz, że Twoje podejście się zmieni:)
Wychodź często z domu, choćby na piwo ze znajomymi i będzie ok.

320 Ostatnio edytowany przez polis (2022-05-09 13:30:15)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
ulle napisał/a:

Ty masz z nim jasny i czytelny układ - jesteście rodzicami waszej córki.
Nic więcej.
Jednak czy to mało?

Wiesz wydaje mi się, że w takiej sytuacji niektóre osoby mogłyby woleć nie mieć dziecka z takim człowiekiem, żeby urwać kontakt raz a dobrze i z punktu widzenia autorki to oczywiście może być mało. Nie na to liczyła. On przecież żadnej łaski jej nie zrobił, za to mocno pokomplikował jej swoim chciejstwem posiadania dziecka życie. Gdyby się porządnie zastanowił nad sobą, czy jak chce mieć dziecko, to na pewno z nią, to dzisiaj pewnie całej sytuacji mogłoby nie być. Gdyby nie był egoistą, to by nie komplikował życia kobiecie, której nie kocha i z którą dziecka tak naprawdę nie chce. Nic dziwnego, że autorka jest rozżalona. Kobiecie bez dziecka łatwiej byłoby znaleźć partnera, który chciałby mieć dziecko konkretnie z nią.

anna.zakochana na mojej to on na ciebie projektuje własne negatywne cechy. Sam zachowuje się jak egoista, ale tobie zarzuca egoizm.

321

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

to nie jest kwestia atencji tylko kultury i czegoś takiego oczekuję od każdej osoby z którą rozmawiam. dla mnie to naturalne. zadaję pytanie - ktoś odpowiada - ja dziękuję.

piszesz żebym nie zarzucała mu złej woli - on sam mi mówi że zrobił dziecko bo chciał dziecko a nie że chciał ze mną dziecko.

jestem rozżalona, owszem.

A co miał Ci powiedzieć? Pewnie non stop zameczasz go wyrzutami, to odpowiedział dość bezczelnie, żebyś raz na zawsze dała mu święty spokój.
I tak mógł odpowiedzieć Ci jeszcze bardziej dosadnie.
Kultura osobista. Owszem, istnieje coś takiego, ale oprzytomnij wreszcie. Ty siedzisz w domu i opiekujesz się małym dzieckiem. Dla Ciebie każdy dzień jest praktycznie taki sam, jak poprzedni. Nuda, robota przy dziecku, robota w domu, nuda, robota przy dziecku, robota w domu - taka przeplatanka.
On natomiast jest aktywny zawodowo, ma swoje życie i czasem nie ma nawet czasu zajmować się takimi bzdetami, jak to, żeby odpisać Ci za każdym razem.
Zapytał o dziecko, Ty odpisałaś, on przyjął do wiadomości i po cholerę dalsze ceregiele?
Każdy leci, pędzi, bo ma inne zajęcia i sprawy na głowie.
Zwyczajnie nudzisz się w tej chałupie, a jednocześnie jesteś umordowana non stop tym samym zajęciem przy dziecku i dlatego sama stwarzasz sobie problemy, by chociaż tak urozmaicić sobie życie. Przynajmniej coś się dzieje. Gdyby nie było tego faceta, to zwariowałabys z nudów przy małym dziecku, bo niestety ale przy małym dziecku człowiek cofa się w rozwoju.

322 Ostatnio edytowany przez polis (2022-05-09 13:40:22)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
ulle napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

to nie jest kwestia atencji tylko kultury i czegoś takiego oczekuję od każdej osoby z którą rozmawiam. dla mnie to naturalne. zadaję pytanie - ktoś odpowiada - ja dziękuję.

piszesz żebym nie zarzucała mu złej woli - on sam mi mówi że zrobił dziecko bo chciał dziecko a nie że chciał ze mną dziecko.

jestem rozżalona, owszem.

A co miał Ci powiedzieć? Pewnie non stop zameczasz go wyrzutami, to odpowiedział dość bezczelnie, żebyś raz na zawsze dała mu święty spokój.
I tak mógł odpowiedzieć Ci jeszcze bardziej dosadnie.
Kultura osobista. Owszem, istnieje coś takiego, ale oprzytomnij wreszcie. Ty siedzisz w domu i opiekujesz się małym dzieckiem. Dla Ciebie każdy dzień jest praktycznie taki sam, jak poprzedni. Nuda, robota przy dziecku, robota w domu, nuda, robota przy dziecku, robota w domu - taka przeplatanka.
On natomiast jest aktywny zawodowo, ma swoje życie i czasem nie ma nawet czasu zajmować się takimi bzdetami, jak to, żeby odpisać Ci za każdym razem.
Zapytał o dziecko, Ty odpisałaś, on przyjął do wiadomości i po cholerę dalsze ceregiele?
Każdy leci, pędzi, bo ma inne zajęcia i sprawy na głowie.
Zwyczajnie nudzisz się w tej chałupie, a jednocześnie jesteś umordowana non stop tym samym zajęciem przy dziecku i dlatego sama stwarzasz sobie problemy, by chociaż tak urozmaicić sobie życie. Przynajmniej coś się dzieje. Gdyby nie było tego faceta, to zwariowałabys z nudów przy małym dziecku, bo niestety ale przy małym dziecku człowiek cofa się w rozwoju.

Jeśli kobieta jest przygwożdżona w domu przy dziecku, którego jej facet chciał, ale niekoniecznie z nią. To chyba tym bardziej jej rozżalenie powinno być zrozumiałe.

No niestety jak sie gość zachowuje egoistycznie to w jego relacjach prędzej czy później będą kwasy. Nie wiem na co liczył z takim podejściem? Że on będzie odwalał krzywe akcje, a osoba tym dotknięta, będzie zadowolona i uśmiechniętą?

323 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-05-09 13:45:15)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
polis napisał/a:
ulle napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

to nie jest kwestia atencji tylko kultury i czegoś takiego oczekuję od każdej osoby z którą rozmawiam. dla mnie to naturalne. zadaję pytanie - ktoś odpowiada - ja dziękuję.

piszesz żebym nie zarzucała mu złej woli - on sam mi mówi że zrobił dziecko bo chciał dziecko a nie że chciał ze mną dziecko.

jestem rozżalona, owszem.

A co miał Ci powiedzieć? Pewnie non stop zameczasz go wyrzutami, to odpowiedział dość bezczelnie, żebyś raz na zawsze dała mu święty spokój.
I tak mógł odpowiedzieć Ci jeszcze bardziej dosadnie.
Kultura osobista. Owszem, istnieje coś takiego, ale oprzytomnij wreszcie. Ty siedzisz w domu i opiekujesz się małym dzieckiem. Dla Ciebie każdy dzień jest praktycznie taki sam, jak poprzedni. Nuda, robota przy dziecku, robota w domu, nuda, robota przy dziecku, robota w domu - taka przeplatanka.
On natomiast jest aktywny zawodowo, ma swoje życie i czasem nie ma nawet czasu zajmować się takimi bzdetami, jak to, żeby odpisać Ci za każdym razem.
Zapytał o dziecko, Ty odpisałaś, on przyjął do wiadomości i po cholerę dalsze ceregiele?
Każdy leci, pędzi, bo ma inne zajęcia i sprawy na głowie.
Zwyczajnie nudzisz się w tej chałupie, a jednocześnie jesteś umordowana non stop tym samym zajęciem przy dziecku i dlatego sama stwarzasz sobie problemy, by chociaż tak urozmaicić sobie życie. Przynajmniej coś się dzieje. Gdyby nie było tego faceta, to zwariowałabys z nudów przy małym dziecku, bo niestety ale przy małym dziecku człowiek cofa się w rozwoju.

Jeśli kobieta jest przygwożdżona w domu przy dziecku, którego jej facet chciał, ale niekoniecznie z nią. To chyba tym bardziej jej rozżalenie powinno być zrozumiałe.

No niestety jak sie gość zachowuje egoistycznie to w jego relacjach prędzej czy później będą kwasy. Nie wiem na co liczył z takim podejściem? Że on będzie odwalał krzywe akcje, a osoba tym dotknięta, będzie zadowolona i uśmiechniętą?

Na nic nie liczył. Ciężko to pojąć?
On ma swoje życie i żyje tym swoim życiem.
Autorka żyje jego życiem.
On gdy zaczyna dzień, nie myśli o autorce, tylko o swoich sprawach, jak coś załatwić i jak znaleźć na to czas itd.
Ona natomiast ledwo otworzy rano oczy myśli o tym facecie.
Czas zmienić swoje nawyki.

324 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-05-09 13:51:51)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

akurat już pracuję i sporo wychodzę a mam czas zachowywać się normalnie w stosunku do innych, ale to nieważne.

może i odpowiedział bezczelnie żeby mieć spokój, też taka opcja jest, nie dowiem się.

i owszem, wolałabym mieć za ojca dziecka w tym momencie kogoś innego. nie żałuję teraz oczywiście bo juz nie wyobrażam sobie życia bez tej małej istotki, ale jeśli faktycznie jest tak jak powiedział to słabo.

no i jeszcze odniosę się do tego że nie przewidział że się zakocha - dla mnie to jest po części zawsze decyzja. no ale ja romantyczką nie jestem. ja miałam przez te 10 lat mnóstwo okazji żeby się "zakochać".to nie jest tak że ja jakaś nieatrakcyjna jestem że tego jednego gościa się trzymam, wielu było co chciało i to na poważnie.  i nawet mi się niektórzy co się przystawiali, podobali ale zawsze w takich wypadkach przypominałam sobie że jestem w związku i to coś dla mnie znaczy i ucinałam te znajomości do minimum. a on się przyznał że ta laska to pierwsza od 10 lat która się wokół niego zakręciła - to jego decyzja że kontynuował tą znajomość. a kontyunował bo ego rosło. no i poszło.

325

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
ulle napisał/a:

Na nic nie liczył. Ciężko to pojąć?

I to jest właśnie problem. Nie liczył i pewnie nie pomyślał. Jakby się rok albo jeszcze wcześniej porządnie zastanowił, czy dziecko chce mieć z autorką i nie był egoistą, to teraz mogliby już od dawna nie mieć kontaktów, nie usłyszałby wielu wyrzutów z jej strony i nie byłoby tylu kwasów, a tak sam piwa sobie nawarzył.

Posty [ 261 do 325 z 564 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026