Czy ja dobrze rozumiem, że mieszkaliście obok i nigdy w życiu nie wpadliście na siebie?
Ja zrozumiałam, że oni (chłopak i jego matka) mieszkają obok kina, a nie Autorka obok nich.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie poznałam jego mamy po 5 latach
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Czy ja dobrze rozumiem, że mieszkaliście obok i nigdy w życiu nie wpadliście na siebie?
Ja zrozumiałam, że oni (chłopak i jego matka) mieszkają obok kina, a nie Autorka obok nich.
Podobne tematy
Magda9624 napisał/a:Mama sprawia wrażenie bardzo miłej i ciepłej osoby, miło nam się rozmawiało. Pytała, czy nie byłam zła na chłopaka, że przez tyle czasu nas nie poznał. Chłopak po wyjściu powiedział, że odetchnął z ulgą i nie wie, dlaczego tak długo z tym zwlekał. Niby wszystko jest między nami okay, ale podskórnie jest mi trochę przykro, że to spotkanie było trochę wymuszone, a nie wyniknęło z własnej inicjatywy chłopaka.
Pewnie ktoś mi zarzuci, że szukam dziury w całym, ale i tak uważam, że to jest jednak dosyć dziwne, że przez długich 5 lat coś tak banalnego, jak choćby przelotne, jak dziś, spotkanie z tą kobietą (podobno miłą) było nie do przejścia, a przede wszystkim, że chłopak miał z tego powodu taki stres, że po wyjściu z domu aż sobie odetchnął z ulgą.
Dokładnie to samo pomyślałam. Skąd ten stres?
Ktoś tu coś odgrywa. Albo mama udaje miłą - i może chłopak miał powody by się bać, albo coś jest nie tak w ich relacji, albo w relacji autorki i jej chłopaka. Dziewczyna wręcz wymusiła spotkanie, prośbą i groźbą, zajęło jej to 5 lat. Albo chłopak jest po prostu dziecinny i niedojrzały.
Tak czy inaczej to jest dziwne. Popytalabym go jeszcze o to, bo nie rozumiem tego dramatu.
Nie wyobrażam sobie, żeby zaprosić dziewczynę syna na spotkanie w przelocie, jeśli ich znajomość trwa 5 lat. Po takim spotkaniu nadal niewiele o sobie wiecie, co najwyżej poznasz ją gdy spotkacie się na ulicy. Bardo to wszystko dziwne i nie wygląda poważnie.
Ja bym sobie dała spokój z próbą kolejnych spotkań, a inicjatywę pozostawiła chłopakowi i matce.
Nie dorabiajcie już sobie filozofii
Myślę że chłopak ma tak samo co ja, zapraszam do mojego wątku o tej samej tematyce ale z drugiej strony. Myślę, że on po prostu może mieć taką naturę, cenić sobie intymność relacji dla siebie, nie musi odczuwać chęci by każdemu pokazywać partnerkę. Może miał taką blokadę co ja miałam i też bardzo się stresowalam spotkaniem z mamą. Niepotrzebnie. Mama uwielbia Miśka, Misiek podobnie, zwłaszcza kuchnie
do dziś nie mam potrzeby by Misiek siadal do herbaty z mamą, po prostu swoje życie uczuciowe wolę pozostawić sobie niż wszystkim na pokaz i tyle. Jak widać, nie wszyscy są tacy sami. Nie ma co dorabiac filozofii i teorii spiskowych ![]()
CatLady napisał/a:Ano właśnie! Wieczór już, gdzie relacja?
Dzięki dziewczyny za wszystkie komentarze, jestem trochę w szoku, jak ten wątek się rozwinął i ile rad / wsparcia tutaj dostałam. Co do obiecanej relacji - właśnie wróciłam ze spotkania z chłopakiem
Poznałam wreszcie mamę, więc sukces (chyba?). Ale widziałyśmy się bardzo krótko, koło pół godziny. Chłopak zaproponował, żeby pierwsze spotkanie było bardziej „w przelocie”, przed wyjściem do kina (mieszkają obok). A dopiero na następne spotkanie zobaczymy się na obiad. Mama sprawia wrażenie bardzo miłej i ciepłej osoby, miło nam się rozmawiało. Pytała, czy nie byłam zła na chłopaka, że przez tyle czasu nas nie poznał. Chłopak po wyjściu powiedział, że odetchnął z ulgą i nie wie, dlaczego tak długo z tym zwlekał. Niby wszystko jest między nami okay, ale podskórnie jest mi trochę przykro, że to spotkanie było trochę wymuszone, a nie wyniknęło z własnej inicjatywy chłopaka.
Jeszcze tylko oral anal wypalenie w związku, jego koledzy i komplet fantazji trolla bedzid zrobiony
Zastanawiam się jak bardzo można być skłóconym z rodziną, aby rozmyślnie nie przedstawiać swojego partnera. Chyba, że ojciec czy matka są tak apodyktyczni, że odstraszają potencjalnych partnerów...
Tylko ciężko, jak w tym wypadku, przez tak długi czas na siebie nie wpaść, mieszkając niemal tuż obok..
Z rodziną można być skłóconym do tego stopnia, że można nawet z najbliższymi krewnymi nie utrzymywać żadnych kontaktów; jak obcy ludzie. Dlatego ja akurat wierzę w ten temat, a przynajmniej w to, że takie historie dzieją się naprawdę. A toksyczni rodzice, to już w ogóle potrafią rozwalić życie.
Z tym, że chłopak mieszka z matką, a jednocześnie się jej boi... Matka tak widocznie sobie go podporządkowała, że on nie jest w stanie jej się w niczym sprzeciwić, tak samo wyprowadzić się i zamieszkać z dziewczyną.
Autorka też powinna ten temat poruszyć, a nie przytaknąć, właściwie to nie miała nic przeciwko, że nie poznały się wcześniej, a myślała przecież inaczej.
Czyli wizyta była tylko kurtuazyjna, nic nie wnosząca do rozwiązania problemu.
Znam przypadek, spośród moich znajomych, a wcale nie taki rzadki chyba tak w ogóle, gdzie mąż koleżanki nigdy nie poznał ją ze swoim ojcem, który w dzieciństwie odszedł od jego matki do innej kobiety. Nigdy nie utrzymywał kontaktów z ojcem ponadto co konieczne, czyli prawie w ogóle. Koleżanka widziała swojego teścia tylko na ich ślubie. I wcale im ten teściu do życia i do szczęścia niepotrzebny.
Znam przypadek, spośród moich znajomych, a wcale nie taki rzadki chyba tak w ogóle, gdzie mąż koleżanki nigdy nie poznał ją ze swoim ojcem, który w dzieciństwie odszedł od jego matki do innej kobiety. Nigdy nie utrzymywał kontaktów z ojcem ponadto co konieczne, czyli prawie w ogóle. Koleżanka widziała swojego teścia tylko na ich ślubie. I wcale im ten teściu do życia i do szczęścia niepotrzebny.
Tylko, że tutaj jednak oni mieszkają razem, utrzymują codzienny kontakt, to trochę inna sytuacja.
Znam przypadek, spośród moich znajomych, a wcale nie taki rzadki chyba tak w ogóle, gdzie mąż koleżanki nigdy nie poznał ją ze swoim ojcem, który w dzieciństwie odszedł od jego matki do innej kobiety. Nigdy nie utrzymywał kontaktów z ojcem ponadto co konieczne, czyli prawie w ogóle. Koleżanka widziała swojego teścia tylko na ich ślubie. I wcale im ten teściu do życia i do szczęścia niepotrzebny.
Tak, to nie jest rzadkie, bo sama znam takie sytuacje z otoczenia, ale pamiętajmy, że tutaj chłopak mieszka z matką, a jednak robi uniki, na przykład zapraszając Autorkę pod nieobecność tej drugiej. Zastanawia, że matka okazała się miła i nie zdarzyło się nic kłopotliwego, a jednak w wiadomym temacie on ma zaskakująco duży problem, czyli albo o czymś nadal nie wiemy, oczywiście łącznie z Magdą, albo mama bardzo dobrze zagrała, co w pewien sposób wyjaśniałoby również jego odczucie ulgi po tym króciutkim spotkaniu.
Ja mimo tego wymuszonego spotkania byłbym nadal ostrożny autorko, bo sytuacja jest dziwna.
(...) ale pamiętajmy, że tutaj chłopak mieszka z matką, a jednak robi uniki, na przykład zapraszając Autorkę pod nieobecność tej drugiej..
Olinko, ja rozumiem. Odpowiem trochę pół żartem pół serio, że z uwagi na osobę np. mojej mamy, zaproszenie chłopaka na obiad miało na celu jedynie pozbycie się go
Ja bym odpuściła drążenie tematu matki, do prezentacji doszło, a jak już sobie radzą bez obecności mamy w ich życiu przez 5 lat, to sobie poradzą i na przyszłość.
A ja zapytam przewrotnie, czy Autorka jest pewna, że ta kobieta, którą poznała, to jego matka?
A ja zapytam przewrotnie, czy Autorka jest pewna, że ta kobieta, którą poznała, to jego matka?
Były już podnoszona taka opcja.
Dobrze sobie nie radzą, skoro on nie zamierza wyprowadzić się od matki, a jednocześnie drży na widok jej spotkania z dziewczyną.
Ewidentnie coś ukrywa i liczy na cud... może samo się rozwiąże.
Roxann napisał/a:A ja zapytam przewrotnie, czy Autorka jest pewna, że ta kobieta, którą poznała, to jego matka?
Były już podnoszona taka opcja.
Dobrze sobie nie radzą, skoro on nie zamierza wyprowadzić się od matki, a jednocześnie drży na widok jej spotkania z dziewczyną.
Ewidentnie coś ukrywa i liczy na cud... może samo się rozwiąże.
Już pomijając fakt, że przez te 5 lat Autorka nie poznała matki swojego faceta, równie dziwne wydają się jej słowa czy nie była zła na chłopaka, że tak późno do tego doszło? A to oznacza, że albo on z jakiegoś powodu to odwlekał albo matka nie chciała spotkania.
Szczególnie dziwne bo kobieta zrobiła dobre pierwsze wrażenie. Dlatego przyszło mi na myśl, że na szybko zorganizował spotkanie z inną kobietą, która podała się za matkę. Ale jeśli ta wątpliwość została rozwiana, to chociaż tyle.
Ale jeśli ta wątpliwość została rozwiana, to chociaż tyle.
Właściwie nie została rozwiana, po prostu pojawiła się sugestia, że istnieje możliwość, że to nie była jego matka. W gruncie rzeczy to również wyjaśniałoby chłopaka zdenerwowanie i ulgę, kiedy było już po spotkaniu.
Olinko, ja rozumiem. Odpowiem trochę pół żartem pół serio, że z uwagi na osobę np. mojej mamy, zaproszenie chłopaka na obiad miało na celu jedynie pozbycie się go
.
No tak, niczego nie można wykluczyć
, jednak mama podobno była miła, dlatego nie wydaje się, żeby miała być bronią hukową
. Ponadto wystarczyłoby, gdyby chłopak był szczery i jeśli miał jakieś obawy, to po prostu o nich powiedział.
Generalnie coś się tam nie spina, nie wiadomo tylko co dokładnie.
Ja bym odpuściła drążenie tematu matki, do prezentacji doszło, a jak już sobie radzą bez obecności mamy w ich życiu przez 5 lat, to sobie poradzą i na przyszłość.
Oczywiście, że tak. Sama wcześniej wspomniałam, że nigdy nie miałam parcia na poznawanie czyichkolwiek rodziców, nie uważałam bowiem, że są w moim życiu koniecznie niezbędni. Niemniej tutaj wygląda to nieco inaczej, bo Autorka w pewnym momencie zaczęła naciskać i wtedy okazało się, że jest problem, ten z kolei wywołał niepokój i zaczął coraz bardziej ciążyć.
W sumie można napisać, że lepiej było nie ruszać tematu, ale mleko już się rozlało.
Pomysł z podmienioną matką bardzo mi się spodobał... ![]()
Magada sie nie odzywa....wiedzialem ze to sie tak skonczy.
Obstawiam ze autora zaczela cos weszyc, zadawac niewygodne pytania i jej niedoszla tesciowa pozbyla sie jej.
.
niedoszla tesciowa pozbyla sie jej.
O matko! W jakim sensie - pozbyła się jej?
Przerażasz mnie ![]()
O matko! W jakim sensie - pozbyła się jej?
Przerażasz mnie
Haha, no właśnie? ![]()
CatLady napisał/a:O matko! W jakim sensie - pozbyła się jej?
Przerażasz mnie
Haha, no właśnie?
Żyję, nikt się mnie nie pozbył
Cała sytuacja zakończyła się happy endem. Mama chłopaka napisała do mnie na fb, że cieszy się, że wreszcie mnie poznała, jej dom jest otwarty, żebym przyjeżdżała na obiadki, kiedy chcę i ma nadzieję na dłuższe spotkanie. Mama bardzo mnie wychwaliła przed chłopakiem, chłopak stwierdził, że teraz nie ma wyboru - obiadki u teściowej co weekend
I że cieszy się, że odkręcił wreszcie tą beznadziejną sytuację przedłużania poznania mamy i sam nie wie, czemu robił z tego taki big deal. I żeby nie winić mamy, bo to on tak po prostu niepotrzebnie przedłużał.
No i fajnie
czyli chłopak po prostu tak miał, i co "płaskoziemcy"? ![]()
Czyli dlaczego tak bał się mamy, pozostaje w domysłach, ściemnia, że nie wiedział dlaczego, bo wstyd mu powodu...
Ale w sumie fajnie, że tak się skończyło, dzięki swojej stanowczości, śpisz spokojnie.
O wspólnym mieszkaniu też decyduj, bo teraz pewnie będzie bał się wyprowadzić od mamy...
Powodzenia.
Magda, Hola hola moja droga..czy tam, nie tak szybko zlota rybko...nie wierze w takie slodkie pierdy, cos ktos tam gdzies knuje albo chlopak, albo prszesympatyczna milusia niedosza mamusia. Badz czujana! ta historyjka od poczatku pachnie kryminałkiem.
Magda, Hola hola moja droga..czy tam, nie tak szybko zlota rybko...nie wierze w takie slodkie pierdy, cos ktos tam gdzies knuje albo chlopak, albo prszesympatyczna milusia niedosza mamusia. Badz czujana! ta historyjka od poczatku pachnie kryminałkiem.
Ja nadal tego nie kupuję. Coś mi w tej relacji zgrzyta, choć szczerze życzę, aby prawda okazała się tak banalna, na jaką pozornie wygląda.
Ja nadal tego nie kupuję. Coś mi w tej relacji zgrzyta, choć szczerze życzę, aby prawda okazała się tak banalna, na jaką pozornie wygląda.
Zgadzam się. Gdyby chodziło tylko o to, że dla niego to nie miało znaczenia to by się przez ten czas na pewno kiedyś przypadkiem spotkały to raz, a dwa to nie odsuwałby tego w taki sposób jakby już wiedział, że jej zależy, a trzy nie przeżywałby tak tego spotkania i cztery słowa i reakcje chłopaka jak i jego matki są co najmniej zastanawiające.
Zgadzam się. Gdyby chodziło tylko o to, że dla niego to nie miało znaczenia to by się przez ten czas na pewno kiedyś przypadkiem spotkały to raz, a dwa to nie odsuwałby tego w taki sposób jakby już wiedział, że jej zależy, a trzy nie przeżywałby tak tego spotkania i cztery słowa i reakcje chłopaka jak i jego matki są co najmniej zastanawiające.
Mnie najbardziej zgrzyta, że trwało to aż 5 lat zanim doszło do spotkania, czyli szmat czasu, przez który chłopak ani się nie zająknął, że chciałby, aby panie się poznały, potem kręcił, zwodził, przeciągał ten moment do granic możliwości. Dalej mamy spotkanie niemal w przelocie, wymianę raptem kilku zdań i to już wystarczyło, aby pojawiła się zaskakująca jak na tak nikłą znajomość zażyłość - wylewna wiadomość na FB, zachwyt nad osobą Autorki, plany na cotygodniowe obiadki. Jakieś to wszystko wydaje się podejrzanie przerysowane.
I jeszcze ta jego wyraźna ulga po fakcie, jakby co najmniej obawiał się swojej matki, jej reakcji lub zachowania.
Też się zastanawiałam dlaczego chłopak tak obawiał się spotkania dziewczyny z matkę, skoro matka jest tak przyjaźnie nastawiona do znajomości. Przychodzi mi do głowy i taka możliwość, że matka to perfekcjonistka, przy całej swej dobroci jest bardzo wymagająca, co sprawiało, że syn często czuł się niewystarczająco dobry. Mógł chcieć chronić dziewczynę, aby nie zraziła się do matki bo zależało mu na obu.
Dalsza znajomość pań na pewno wszystko wyjaśni. Ostatecznie ważna jest relacja dziewczyny z chłopakiem, a w razie zgrzytów z matką zmniejszą ilość kontaktów, i zamiast zażyłości wypracują relację miłej uprzejmości.
Cała sytuacja zakończyła się happy endem. Mama chłopaka napisała do mnie na fb, że cieszy się, że wreszcie mnie poznała, jej dom jest otwarty, żebym przyjeżdżała na obiadki, kiedy chcę i ma nadzieję na dłuższe spotkanie. Mama bardzo mnie wychwaliła przed chłopakiem, chłopak stwierdził, że teraz nie ma wyboru - obiadki u teściowej co weekend
I że cieszy się, że odkręcił wreszcie tą beznadziejną sytuację przedłużania poznania mamy i sam nie wie, czemu robił z tego taki big deal. I żeby nie winić mamy, bo to on tak po prostu niepotrzebnie przedłużał.
Czyli ze skrajności w skrajność :-P
Najpierw ukrywanie Cb przez całe lata przed mamusią, a teraz co niedziela ciągnie Cię na obiadek do niej?
Albo totalny dystans, albo życie niemal w trójkącie.
Coś tu ewidentnie jest nie halo.
Ciekawe czy ta Magda jeszcze zyje. Mam nadzieje, ze wspolnie spedzaja milo czas z niedoszla tesciowa , robia wspolne wypieki smieszkuja sobie i iskaja sie po pleckach:)
Prawda jeszcze wyjdzie na jaw, jeśli autorka nadal będzie się z chłopakiem spotykać. Chociaż jak przez pięć lat mamusia potrafiła się ukrywać, kto wie. Pytanie, czy autorka nie była zła, potwierdza moją prozaiczną hipotezę.:)
Pomysł z podmienionymi rodzicami widziałam na filmie, ale oni byli z USA I chodziło im raczej o kasę, bo ktoś im za to zapłacił:)
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie poznałam jego mamy po 5 latach
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026