Witam wszystkich
Jest to mój pierwszy post więc proszę o wyrozumiałość . Mam 24 lata i z mężem po ślubie jestem już 5 lat mamy 2 dzieci i trzecie w drodze . Kocham go bardzo ale czasem mam go serdecznie dość . Mój problem polega na tym że on uważa skoro założyliśmy rodzinę to nie należą mi się żadne wyjścia samej . Dodam że mąż pracuje na wyjazdach wraca na weekendy , ja nie pracuje bo siedzę w domu z dziećmi . Mieszkamy na wsi ja do tej pory nie mogę zrobić prawka bo jego wiecznie nie ma a rodzinę mamy bardzo daleko . Moje pytanie brzmi : Czy to źle że chce gdzieś sama wyjść , odpocząć sobie od dzieci troszkę ? Przez to czuje jak bym była tylko od niego zależna we wszystkim.
Podobne tematy
A nie jesteś zależna? Trójka dzieci w młodym wieku, szybko ślub, nie masz prawa jazdy, zdążyłaś chociaż podjąć prace przed zajściem w pierwsza ciąże? Masz jakieś pieniądze z macierzyńskiego/zwolnienia ciążowego?
Powinnaś mieć możliwośc wyjścia gdzieś sama- chociażby do biedry (to nie żart!:) dla mnie to czasem luksus iść na zwykle zakupy i nie słuchać wrzasków dzieci
), ale mam wrażenie ze sama sie uwikłałas w taka sytuacje.... teraz jesteś uwiązana... za chwile z trójka dzieci. Chyba tylko pozostaje zacisnąć zęby i odchować latorośle, zeby chociaż poszły do przedszkola, a wtedy wziac się za prawo jazdy i znalezienie pracy (chyba ze będziesz miała dokąd wrócić po wychowawczym). Jak chcesz robić prawo jazdy skoro mąż jest w delegacjach? Nie masz komu „sprzedać” dzieci chociaż na godzinę, bo piszesz, ze rodzina daleko. To może jakaś młoda mama w okolicy, z która co jakiś czas mogłabyś się wymieniać dziećmi na jakaś godzinkę co jakiś czas (raz Ty zajmujesz się Wasza gromada, a raz ona)... albo płatna niania, ale na wsi to może być trudno (chociaż tez nie zawsze ..., może jakaś obrotna sąsiadka chciałaby sobie dorobić i popilnowac co jakiś czas Twoje dzieci za zapłatę)
A kiedy i gdzie byś chciała wyjść bez dzieci? Na wsi to jedynie pozostaje sąsiadka/koleżanka, też ważny taki odpoczynek od dzieci.
Ale chyba wtedy gdy mąż jest w domu, a jemu to nie w smak.
Nie wierz w to, że nie możesz gdzieś wyjść sama, jak jego nie ma, jak znajdziesz opiekę, mogłabyś wyjść sama, albo pojechać z dziećmi do mamy, zostawić mamie pod opieką i np. spotkać się z koleżankami.
Choć teraz w pandemii, to lepiej pozostać przy spacerach.
4 2022-02-01 19:58:16 Ostatnio edytowany przez K_D79 (2022-02-01 20:00:41)
Nawet na głupie zakupy mi chodzi , ale zawsze on robi bo jedzie autem i szybciej . Czy to może być problem też w tym że on jest starszy ode mnie o 14 lat i już raz miał żonę ? Do mamy bym bardzo chciała pojechać ale on mi nie pozwala , tzn gdyby nie było mojego taty w domu bo twierdzi że jak on tam mieszka to ja nie mogę tam jeździć chyba że sama bez dzieci bo wyrządził mi niby ojciec wielką krzywdę .tylko że ja jemu już dawno wszystko wybaczyłam
Nawet na głupie zakupy mi chodzi , ale zawsze on robi bo jedzie autem i szybciej . Czy to może być problem też w tym że on jest starszy ode mnie o 14 lat i już raz miał żonę ? Do mamy bym bardzo chciała pojechać ale on mi nie pozwala , tzn gdyby nie było mojego taty w domu bo twierdzi że jak on tam mieszka to ja nie mogę tam jeździć chyba że sama bez dzieci bo wyrządził mi niby ojciec wielką krzywdę .tylko że ja jemu już dawno wszystko wybaczyłam
Albo jesteś trollem, albo wybacz - szarą gąską bez własnego zdania.
A jak chciałabyś zrobić zakupy dla 4-os. rodziny bez auta?
Wnioskując z tego co piszesz - nie byłaś u rodziców od 5 lat? Rodzice nie znają swoich wnuków??? I na to pozwalasz? Twoje zdanie się nijak nie liczy? To po co ślub z takim facetem, który za nic ma Twoje zdanie i potrzeby? Wybiegając przed szereg - Dziecko w drodze nie jest przyczyną do wzięcia ślubu. Po co kolejne dzieci?
Musisz się postawić. Niestety, uzależnił Cię od siebie, uziemił dziećmi i to pewnie jeszcze nie ostatnia ciąża żebyś nie mogła ruszyć się na krok z domu.
Niewiarygodne to co piszesz, a oddychać Ci pozwala?
Dlaczego pozwoliłaś się tak podporządkować, jakbyś nie żyła na tej planecie.
Nie słuchaj męża, tylko rób jak uważasz.
No to chyba szara gąska , u rodziców byłam 2 lata temu , w sumie dlatego bo przejazdem byliśmy . Nie mówię o zakupach na tydzień tylko o takich powiedzmy nawet kupić coś jutro na obiad . Ślub wzięłam w wieku 18 lat no prawie 19 miałam i chyba nie byłam jeszcze dojrzała wtedy bo jak nie teraz o tym to się zgodziłam dlatego że myślałam super ślub to będziemy żyć jak w filach ale zaraz potem syn się urodził później córka i tak jakoś to wszytko wygląda . Dzieci nie były planowane .
No to chyba szara gąska , u rodziców byłam 2 lata temu , w sumie dlatego bo przejazdem byliśmy . Nie mówię o zakupach na tydzień tylko o takich powiedzmy nawet kupić coś jutro na obiad . Ślub wzięłam w wieku 18 lat no prawie 19 miałam i chyba nie byłam jeszcze dojrzała wtedy bo jak nie teraz o tym to się zgodziłam dlatego że myślałam super ślub to będziemy żyć jak w filach ale zaraz potem syn się urodził później córka i tak jakoś to wszytko wygląda . Dzieci nie były planowane .
A rodziców u Was czemu nie było? Jesteś żoną, to tez Twój dom, czemu nie zapraszasz rodziców do siebie? Jak macie daleko to nawet rozumiem, że z małymi dziećmi może być wyprawa, zeby jeździć daleko w odwiedziny.
Jak chcesz wyjsc na małe zakupy w ciągu tygodnia, a piszesz, ze męża i tak nie ma to musisz sobie sama zorganizować opiekę - znajoma sąsiadka, inna mama w okolicy.
Na kolejne nieplanowane dzieci polecam antykoncepcję ...
. Czy to może być problem też w tym że on jest starszy ode mnie o 14 lat i już raz miał żonę
On się ożenił z 19-letnią dziewczynka nie po to, żeby ona gdzieś niezależnie coś robiła i gdzieś chodziła.
.Do mamy bym bardzo chciała pojechać ale on mi nie pozwala , tzn gdyby nie było mojego taty w domu bo twierdzi że jak on tam mieszka to ja nie mogę tam jeździć chyba że sama bez dzieci bo wyrządził mi niby ojciec wielką krzywdę .tylko że ja jemu już dawno wszystko wybaczyłam
Całość brzmi tak, że mąż jest nadmiernie kontrolujący. Młoda żonka do wychowania, trójka dzieci, żeby miała co robić, brak prawka, żeby nigdzie nie wyszła. Oj, wkopalas się, dziewczyno.
Nie pytaj męża o pozwolenie,bo nie jesteś niewolnicą. Jeśli jesteś w stanie znaleźć kogoś, kto się zajmie dziećmi na czas Twojej nieobecności - np jakąś inna mama - to Twojemu mężowi nic do tego skoro i tak go w domu nie ma. Masz prawo by mieć czas dla siebie.
Nie ma nic złego w tym,że chcesz na chwilę wyjść z domu i odpocząć bez dzieci. Powiedziałabym wręcz, że to naturalna potrzeba. Masz do tego pełne prawo. Oderwanie się od codziennych i stałych obowiązków jest potrzebne do higieny psychicznej.
Trzeba też wziąć pod uwagę, że gdy mąż wraca po tygodniu pracy na weekend do domu, nie marzy mu się zajmowanie małymi dziećmi. To nie musi być zła wola tylko zwykłe wygodnictwo.
11 2022-02-02 00:32:27 Ostatnio edytowany przez blueangel (2022-02-02 00:38:48)
skoro i tak nie masz rodzinyna miejscu, zeby ci te dzieci przypilnowac to przeciez i tak nie mialabys jak wyjsc. wiele kobiet nie ma jak wyjsc, gdy ma male dzieci, bo samotnie wychowujace, bo rodzina daleko, bo ..., bo.. ,bo... .odchowaj to zaczniesz wychodzic.
a ojciec jaka krzywde mialby ci wyrzadzic, bo nie zrozumialam? chodzi ci o TWOJEGO ojca? jesli tak to szkoda, bo moze taki pobyt u rodzicow moglby byc wlasnie taka odskocznia.
ewentualnie dobry pomysl, jak ktos wyzej napisal - zapros mame do siebie! mama pewnie ci chwilke dzieci przypilnuje to i se wyjdziesz na jakis spacerek lub do sklepu.
Trzeba też wziąć pod uwagę, że gdy mąż wraca po tygodniu pracy na weekend do domu, nie marzy mu się zajmowanie małymi dziećmi. To nie musi być zła wola tylko zwykłe wygodnictwo.
No ale to są też jego dzieci. Autorce pewnie też się nie marzy zajmowanie nimi 24/7, to co, ma je wystawić na ulicę?
13 2022-02-02 09:30:00 Ostatnio edytowany przez madoja (2022-02-02 09:30:16)
Jaką krzywdę ojciec Ci zrobił, że Twój mąż boi się, że skrzywdzi też Wasze dzieci?
I dlaczego - nie mając pracy, prawka, żadnych perspektyw - wciąż zachodzisz w kolejne ciąże? No nic dziwnego że jesteś uzależniona od męża i jeszcze długo będziesz.
Agnes76 napisał/a:Trzeba też wziąć pod uwagę, że gdy mąż wraca po tygodniu pracy na weekend do domu, nie marzy mu się zajmowanie małymi dziećmi. To nie musi być zła wola tylko zwykłe wygodnictwo.
No ale to są też jego dzieci. Autorce pewnie też się nie marzy zajmowanie nimi 24/7, to co, ma je wystawić na ulicę?
Zgadzam się z tym. Nie wyobrażam sobie być całymi dniami i nocami z malutkimi dziećmi bez możliwości wyjścia samej z domu. Napisałam to w pierwszej części posta. To co zacytowałaś ma być wskazówką, żeby uwzględniła powody, dla których mąż nie chce się zajmować małymi dziećmi i jakoś to rozwiązała. Na każdego faceta może działać coś innego i trzeba znaleźć kompromis. Jeden zostanie z dziećmi bo w zamian będzie mógł sam wyjść do kolegów, natomiast taki, co nie ma kolegów, wolałby coś innego w zamian. Chodzi o to, że każde z nich może coś zyskać gdy zajmą się na zmianę dziećmi, a wolny czas będzie mogło spędzić jak chce.
Z całym szacunkiem gość jest stuknięty i obawiam się że ciężko mu to będzie wytłumaczyć postaraj się postawić, ale to chore że Ci czegoś takiego zabrania powiedz mu że niewolnictwo się skończyło .wydaje mi się że on może się bać ze Cie straci wiesz go nie ma ,a Ty możesz kogoś poznać delegacje to trudny temat dla związku i często jest to przyczyna rozpadu znam mnóstwo takich rozpadów
Lady Loka napisał/a:Agnes76 napisał/a:Trzeba też wziąć pod uwagę, że gdy mąż wraca po tygodniu pracy na weekend do domu, nie marzy mu się zajmowanie małymi dziećmi. To nie musi być zła wola tylko zwykłe wygodnictwo.
No ale to są też jego dzieci. Autorce pewnie też się nie marzy zajmowanie nimi 24/7, to co, ma je wystawić na ulicę?
Zgadzam się z tym. Nie wyobrażam sobie być całymi dniami i nocami z malutkimi dziećmi bez możliwości wyjścia samej z domu. Napisałam to w pierwszej części posta. To co zacytowałaś ma być wskazówką, żeby uwzględniła powody, dla których mąż nie chce się zajmować małymi dziećmi i jakoś to rozwiązała. Na każdego faceta może działać coś innego i trzeba znaleźć kompromis. Jeden zostanie z dziećmi bo w zamian będzie mógł sam wyjść do kolegów, natomiast taki, co nie ma kolegów, wolałby coś innego w zamian. Chodzi o to, że każde z nich może coś zyskać gdy zajmą się na zmianę dziećmi, a wolny czas będzie mogło spędzić jak chce.
No tak, tylko Ty zakładasz, że powinno się dorosłego faceta, po 30tce potraktowac jak dziecko, które dostanie cukierka jak nie będzie płakać na szczepieniu. Tymczasem to po prostu są jego dzieci i on czy chce czy nie chce, to ma obowiązek się nimi zająć. Zwłaszcza, że osobiście jestem przekonana, że on jest głównym czynnikiem tutaj, dla którego dzieci jest tak szybko tak dużo.
Tu nie ma czegoś w zamian. Jemu trzeba po prostu wyłożyć sprawę jasno, że jak sobie narobił dzieci, to teraz ma z nimi siedzieć bo jest ich ojcem.
Poza tym minie chwila i okaże się, że on nie ma kontaktu z własnymi dziećmi, bo nie spędza z nimi czasu. A machną sobie ich pewnie jeszcze kilka, bo to mu przytrzyma żonę w domu.
17 2022-02-02 10:55:52 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2022-02-02 11:10:34)
No tak, tylko Ty zakładasz, że powinno się dorosłego faceta, po 30tce potraktowac jak dziecko, które dostanie cukierka jak nie będzie płakać na szczepieniu. Tymczasem to po prostu są jego dzieci i on czy chce czy nie chce, to ma obowiązek się nimi zająć. Zwłaszcza, że osobiście jestem przekonana, że on jest głównym czynnikiem tutaj, dla którego dzieci jest tak szybko tak dużo.
Tu nie ma czegoś w zamian. Jemu trzeba po prostu wyłożyć sprawę jasno, że jak sobie narobił dzieci, to teraz ma z nimi siedzieć bo jest ich ojcem.
Poza tym minie chwila i okaże się, że on nie ma kontaktu z własnymi dziećmi, bo nie spędza z nimi czasu. A machną sobie ich pewnie jeszcze kilka, bo to mu przytrzyma żonę w domu.
Ja zakładam, że dorosły facet od początku wiedział, że ma dzieci, i jakoś nie potrafił wykazać się empatia i zrozumieniem dla swojej młodziutkiej żony. Ona też nie jest zbyt asertywna, skoro pyta na forum, czy ma prawo na chwilę odpoczynku bez dzieci. Dlatego nie wygląda mi na to, że ona po przeczytaniu porad - postaw się i zażądaj opieki naprzemiennej nad dziećmi, natychmiast ustawi męża i uzyska prawo od odpoczynku kiedy chce bez dzieci. Nie jestem zwolenniczką ostrego i stanowczego stawiania żądań, nawet jeśli one są uzasadnione. W mojej ocenie ataki frontalne więcej niszczą niż dają pożytku, a i ruin w okół potrafią narobić. Lepsze dla mnie są negocjacje albo w ostateczności partyzantka, bo zniszczeń mniej a cel też można osiągnąć ![]()
Oczywiście to co napisałaś jest bardzo ważne dla jej poczucia, że ma prawo do odpoczynku bez dzieci, i temu przyklaskuję.
Dzięki za wszystkie rady , na pewno to sobie wszystko przemyśle .
Przemyśl Przemyśl - fajne miasteczko
Z niewolnika nie ma pracownika ani kochajacej partnerki. Wytlumacz swojemu partnerowi ze no slabo jest.
Ze moze chociarz pole bawelny zasieje a ty sie wysmarujesz samoopalaczem do granic brazu/czerni zeby puczol sie jak prawdziwy Pan
z Chameryki.
Przykro mi ze na takiego typa trafilas.
20 2022-02-02 15:28:37 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-02-02 15:29:13)
Autorko, może Cię to zdziwi i zaskoczy, ale jesteś wolnym człowiekiem. W sensie nie jesteś niczyją własnością. Nie żyjemy też w żadnego rodzaju talibanie, gdzie kobieta jest własnością mężczyzny i potrzebuje jego zgody, żeby wyjść do Biedry, na spacer, czy gdziekolwiek indziej.
W naszej kulturze bardziej właściwe jest wspólne uzgadnianie z własnym partnerem wszystkich spraw, które Was dotyczą. Wspólne uzgadnianie oznacza, że oboje przedstawiacie swoje stanowiska, coś ustalacie, czasami idziecie na kompromisy, ale jednak po wspólnych uzgodnieniach, a nie w sytuacji, że jedno narzuca coś drugiemu.
Witam wszystkich
Jest to mój pierwszy post więc proszę o wyrozumiałość . Mam 24 lata i z mężem po ślubie jestem już 5 lat mamy 2 dzieci i trzecie w drodze . Kocham go bardzo ale czasem mam go serdecznie dość . Mój problem polega na tym że on uważa skoro założyliśmy rodzinę to nie należą mi się żadne wyjścia samej . Dodam że mąż pracuje na wyjazdach wraca na weekendy , ja nie pracuje bo siedzę w domu z dziećmi . Mieszkamy na wsi ja do tej pory nie mogę zrobić prawka bo jego wiecznie nie ma a rodzinę mamy bardzo daleko . Moje pytanie brzmi : Czy to źle że chce gdzieś sama wyjść , odpocząć sobie od dzieci troszkę ? Przez to czuje jak bym była tylko od niego zależna we wszystkim.
Dobrze czujesz, że na teraz jesteś we wszystkim od męża zależna.
Jesteś w fatalnej sytuacji, bo dwoje dzieci wziąć za łapki i gdzieś z nimi powędrować
jest o wiele łatwiej, niż w obecnej sytuacji, a też i życie na wsi rządzi się swoimi prawami.
Pięć lat małżeństwa i poddańczej postawy zrobiło swoje. Teraz będzie Ci trudno wypracować kompromis. Jednak nie zgadzaj się na ograniczanie wolości, co jest prawem każdego człowieka.
Idzie wiosna, dni będą dłuższe, wyjście z domu łatwiejsze.
Jeśli są wokół Ciebie życzliwi sąsiedzi z małymi dziećmi, to może by urządzać
spotkania naprzemienne chociaż dla dobra dzieci, a przy okazji zwyczajnie sobie
pogadać, wypić wspólnie kawę, wymienić się czasem opieką nad swoimi i ich
dziećmi.
Na wsi ludzie są zapracowani, ale można sobie nawzajem pomóc w pracach domowych, czy przydomowych.
Może jest w pobliżu jakaś świetlica, klub gdzie panie uczą się różnych rzeczy np. haftu.
Szukaj wszelkich możliwości by nawet z trójką już dzieci być pomiędzy ludźmi.
Przebywanie samej w domu i kręcenie się w kółko przy tych samych czynnościach,
bez urozmaicenia prowadzi do delikatnie mówiąc frustracji.
Zapytaj męża jak i z kim On spędza wolny czas po swojej pracy i postaraj się wytłumaczyć, co Tobie robi zamknięcie przed światem.
Ktoś już Tobie napisał o stosowaniu antykoncepcji. Naucz się liczyć płodne dni, by
ewentualnie czwarta - była już zaplanowaną ciążą.