Dziewczyny, poradźcie mi co robić
Jestem z chłopakiem od prawie 5 lat, mieszkamy w jednym mieście (w jego mieście rodzinnym, ja przyjechałam tu na studia). Przez 5 lat chłopak nie poznał mnie ze swoją mamą (z tatą nie miał nigdy kontaktu). Od jakiś dwóch lat ten temat co chwilę powraca, on zapewnia mnie, że pozna w przyszłym miesiącu, potem, że w kolejnym etc. i tak ten temat się ciągnie od bardzo długiego czasu. Bardzo często mi mówi, że jego mama też chce mnie poznać, że on chce, żeby nasze spotkanie wyszło naturalnie. Mówi, że planuje ze mną przyszłość i oprócz tego wiem, że bardzo mnie kocha i mogę na niego zawsze liczyć. Ale w tym temacie bardzo zwleka. Jesteśmy też na etapie myślenia nad zamieszkaniem razem - ale tutaj znowu temat się odwleka, chłopak mówi, że chce uskładać więcej pieniędzy na wkład własny, a dzięki mieszkaniu z mamą, może więcej zaoszczędzić. Dziewczyny, co byście zrobiły na moim miejscu? Mamy po 26 lat.
Podobne tematy
2 2022-02-01 00:15:45 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-02-01 00:16:36)
Dziewczyny, poradźcie mi co robić
Jestem z chłopakiem od prawie 5 lat, mieszkamy w jednym mieście (w jego mieście rodzinnym, ja przyjechałam tu na studia). Przez 5 lat chłopak nie poznał mnie ze swoją mamą (z tatą nie miał nigdy kontaktu). Od jakiś dwóch lat ten temat co chwilę powraca, on zapewnia mnie, że pozna w przyszłym miesiącu, potem, że w kolejnym etc. i tak ten temat się ciągnie od bardzo długiego czasu. Bardzo często mi mówi, że jego mama też chce mnie poznać, że on chce, żeby nasze spotkanie wyszło naturalnie. Mówi, że planuje ze mną przyszłość i oprócz tego wiem, że bardzo mnie kocha i mogę na niego zawsze liczyć. Ale w tym temacie bardzo zwleka. Jesteśmy też na etapie myślenia nad zamieszkaniem razem - ale tutaj znowu temat się odwleka, chłopak mówi, że chce uskładać więcej pieniędzy na wkład własny, a dzięki mieszkaniu z mamą, może więcej zaoszczędzić. Dziewczyny, co byście zrobiły na moim miejscu? Mamy po 26 lat.
Spytałabym wprost o co chodzi, bo to nie jest normalna sytuacja, że przez 5 lat nie zdążył poznać Cię ze swoją matką, z którą mieszka w tym samym mieście.
Coś tu nie gra. Albo Ty jesteś trollem, albo on mocno kręci, a Ty pozwalasz się zwodzić.
Ostatnio był tu wątek dziewczyny, która miała opory źeby zaprosić chłopaka do domu, bo wstydziła się niemodnego wystroju mieszkania, więc może Twój facet też się wstydzi. Nie wiem tylko, czy matki, czy Ciebie :-/
Niestety, to nie troll
Pytałam wielokrotnie wprost - nie jest w stanie podać powodu. Mówi, że nie jest rodzinny, że rodzinę odwiedza raz do roku i nie lubi takich spotkań. Raz już zerwaliśmy przez to, obiecywał na kolanach, że do września poznam mamę, że on bardzo chce mnie przedstawić a mama ciągle o mnie dopytuje, ale „jakoś tak się przeciąga...”
Niestety od tego czasu nic się nie zmieniło. Byłam u niego wielokrotnie w mieszkaniu (pod nieobecność mamy
), więc na pewno nie przypadek „niemodnego mieszkania”.
Niestety, to nie troll
Pytałam wielokrotnie wprost - nie jest w stanie podać powodu. Mówi, że nie jest rodzinny, że rodzinę odwiedza raz do roku i nie lubi takich spotkań. Raz już zerwaliśmy przez to, obiecywał na kolanach, że do września poznam mamę, że on bardzo chce mnie przedstawić a mama ciągle o mnie dopytuje, ale „jakoś tak się przeciąga...”
Niestety od tego czasu nic się nie zmieniło. Byłam u niego wielokrotnie w mieszkaniu (pod nieobecność mamy
), więc na pewno nie przypadek „niemodnego mieszkania”.
Czyli po kryjomu, jak mamy nie ma, to Cię zaprasza, ale jak mama jest w domu, to przez 5 lat nie udało się?
Może mlaskasz, albo przeklinasz co drugie słowo, albo coś w tym stylu? :-D
Sorki, ale to brzmi niedorzecznie.
W ogóle kogoś z jego rodziny poznałaś, czy trzyma Cię w ukryciu przed wszystkimi? :-D
Magda9624 napisał/a:Niestety, to nie troll
Pytałam wielokrotnie wprost - nie jest w stanie podać powodu. Mówi, że nie jest rodzinny, że rodzinę odwiedza raz do roku i nie lubi takich spotkań. Raz już zerwaliśmy przez to, obiecywał na kolanach, że do września poznam mamę, że on bardzo chce mnie przedstawić a mama ciągle o mnie dopytuje, ale „jakoś tak się przeciąga...”
Niestety od tego czasu nic się nie zmieniło. Byłam u niego wielokrotnie w mieszkaniu (pod nieobecność mamy
), więc na pewno nie przypadek „niemodnego mieszkania”.
Czyli po kryjomu, jak mamy nie ma, to Cię zaprasza, ale jak mama jest w domu, to przez 5 lat nie udało się?
Może mlaskasz, albo przeklinasz co drugie słowo, albo coś w tym stylu? :-D
Sorki, ale to brzmi niedorzecznie.
W ogóle kogoś z jego rodziny poznałaś, czy trzyma Cię w ukryciu przed wszystkimi? :-D
Poznałam wszystkich jego przyjaciół i znajomych, on poznał całą moją rodzinę i znajomych. Nie przeklinam, nie mlaskam. Na studiach bardzo się mną chwalił kolegom (razem studiowaliśmy), tylko z poznaniem mamy jest problem...
Wiem, że brzmi to niedorzecznie, ale po prostu nie chciałam na początku naciskać, bo jest jedynakiem, wychowywał się bez ojca. No i ogólnie jestem niestety mało asertywną osobą. Po części to moja wina, bo „nie przycisnęłam” wcześniej. Liczyłam, że sam wyjdzie z taką inicjatywą ![]()
MagdaLena1111 napisał/a:Magda9624 napisał/a:Niestety, to nie troll
Pytałam wielokrotnie wprost - nie jest w stanie podać powodu. Mówi, że nie jest rodzinny, że rodzinę odwiedza raz do roku i nie lubi takich spotkań. Raz już zerwaliśmy przez to, obiecywał na kolanach, że do września poznam mamę, że on bardzo chce mnie przedstawić a mama ciągle o mnie dopytuje, ale „jakoś tak się przeciąga...”
Niestety od tego czasu nic się nie zmieniło. Byłam u niego wielokrotnie w mieszkaniu (pod nieobecność mamy
), więc na pewno nie przypadek „niemodnego mieszkania”.
Czyli po kryjomu, jak mamy nie ma, to Cię zaprasza, ale jak mama jest w domu, to przez 5 lat nie udało się?
Może mlaskasz, albo przeklinasz co drugie słowo, albo coś w tym stylu? :-D
Sorki, ale to brzmi niedorzecznie.
W ogóle kogoś z jego rodziny poznałaś, czy trzyma Cię w ukryciu przed wszystkimi? :-DPoznałam wszystkich jego przyjaciół i znajomych, on poznał całą moją rodzinę i znajomych. Nie przeklinam, nie mlaskam. Na studiach bardzo się mną chwalił kolegom (razem studiowaliśmy), tylko z poznaniem mamy jest problem...
Wiem, że brzmi to niedorzecznie, ale po prostu nie chciałam na początku naciskać, bo jest jedynakiem, wychowywał się bez ojca. No i ogólnie jestem niestety mało asertywną osobą. Po części to moja wina, bo „nie przycisnęłam” wcześniej. Liczyłam, że sam wyjdzie z taką inicjatywą
Nie wiem.
Może w takim razie wchodzą jakieś dziwne relacje na lini matka-syn, w które on obawia się Ciebie wciągnąć.
Ale skoro po tylu wspólnych latach nie chce Tobie nawet o tym opowiedzieć, to kiepsko to widzę.
A może on nie z mamą mieszka tylko z żoną?:)
A może on nie z mamą mieszka tylko z żoną?:)
O tym samym pomyślałam ![]()
Jezu! Co wy macie z tymi trollami? ![]()
Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być różne, natomiast pewne jest, że albo czegoś w takim układzie wstydzi się (osoby samej matki, sytuacji rodzinnej itp. naprawdę różne zdarzają sytuacje ) lub coś po prostu ukrywa.
Ewidentnie okłamuje Cię, podając wydumane powody.
Po drugie, żeby nie mieszkać razem, odwlekać w nieskonczoność, a tylko tak można się poznać, bo może się okazać, że w wielu sprawach wam nie po drodze, jest co najmniej dziwne.
Jak wprost się nie da, powinnaś innymi ścieżkami się dowiedzieć, co jest grane.
Lady Loka napisał/a:A może on nie z mamą mieszka tylko z żoną?:)
O tym samym pomyślałam
Raczej nie zakładam, że ma inną dziewczynę / żonę. Dużo się spotykamy, cały czas jesteśmy na telefonie, przyjaźnie się z jego znajomymi z dzieciństwa - myślę, że na pewno któryś z nich by mi powiedział. No i razem studiowaliśmy przez 3 lata i widywaliśmy się wtedy praktycznie non stop. Po dzisiejszej kłótni znowu przekonywał mnie, że po prostu nie rozmawia z mamą za dużo i myślał, że jeszcze mamy czas. Faktycznie, jego telefony z mamą to zwykle minuta w stylu „co słychać? Dobrze. Aha, to dobrze. Pa”. Nie chcę tracić wartościowego faceta, ale z drugiej strony nie chcę godzić się na coś, co mi nie odpowiada ![]()
Dziewczyny, poradźcie mi co robić
Jestem z chłopakiem od prawie 5 lat, mieszkamy w jednym mieście (w jego mieście rodzinnym, ja przyjechałam tu na studia). Przez 5 lat chłopak nie poznał mnie ze swoją mamą (z tatą nie miał nigdy kontaktu). Od jakiś dwóch lat ten temat co chwilę powraca, on zapewnia mnie, że pozna w przyszłym miesiącu, potem, że w kolejnym etc. i tak ten temat się ciągnie od bardzo długiego czasu. Bardzo często mi mówi, że jego mama też chce mnie poznać, że on chce, żeby nasze spotkanie wyszło naturalnie. Mówi, że planuje ze mną przyszłość i oprócz tego wiem, że bardzo mnie kocha i mogę na niego zawsze liczyć. Ale w tym temacie bardzo zwleka. Jesteśmy też na etapie myślenia nad zamieszkaniem razem - ale tutaj znowu temat się odwleka, chłopak mówi, że chce uskładać więcej pieniędzy na wkład własny, a dzięki mieszkaniu z mamą, może więcej zaoszczędzić. Dziewczyny, co byście zrobiły na moim miejscu? Mamy po 26 lat.
To gdzie Wy się spotykacie od 5 lat skoro Ty w jego domu nigdy nie byłaś? A znasz adres?
A nie możesz kiedyś po prostu przyjechać bez zapowiedzi z kawą pod pachą? Zobaczysz sama co jest grane.
Jak facet od 5 lat nie chce Cię poznać z mama, bo jej się wstydzi, bo mieszkania się wstydzi, czy cokolwiek innego to znaczy, ze szczerość u Was leży i kwiczy... to nie związek kilkumiesięczny tylko kilkuletni! A Ty podstawowych rzeczy o nim nie wiesz. I jak chcesz z nim budować przyszłość czy zakładać rodzine? To z jakiej rodziny pochodzimy nas nie determinuje w 100%, ale na pewno może coś o partnerze powiedzieć, o jego relacjach rodzinnych (które może nieświadomie przenosić na swoją rodzine w przyszłości), np. o jakichś grubszych kwestiach (finanse, spadki, dożywotnia opieka np. nad osoba niepełnosprawna czy chora psychicznie).
Przeciąganie tej sytuacji jest da Ciebie niekorzystne uważam.
Jezu! Co wy macie z tymi trollami?
Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być różne, natomiast pewne jest, że albo czegoś w takim układzie wstydzi się (osoby samej matki, sytuacji rodzinnej itp. naprawdę różne zdarzają sytuacje ) lub coś po prostu ukrywa.
Przyznaję się bez bicia ;-), że jak pojawia się taki temat, to mam wąty, czy to może być prawda i od razu mam wkręty o trollach. No bo jak można być z kimś 5 lat a jednocześnie być tak daleko od niego, że nie wie, co się kryje za tym trzymaniem jej z dala od mamy? Czy to w ogóle jest związek?
Bo, że coś tu ktoś ukrywa, to bez dwóch zdań.
I jeszcze pytanie - czy w rodzinie Twojego chłopaka nie było żadnych wesel, komunii, większych uroczystości?? Może to Ciebie się wstydzi skoro nie znasz jego matki...? Nie chodzicie nigdzie razem do jego rodziny??
I jeszcze pytanie - czy w rodzinie Twojego chłopaka nie było żadnych wesel, komunii, większych uroczystości?? Może to Ciebie się wstydzi skoro nie znasz jego matki...? Nie chodzicie nigdzie razem do jego rodziny??
Autorka bywała w jego domu, ale tylko pod nieobecność matki.
Mnie też przyszło do głowy, że wstydzi się z jakiś względów matki, ale trzymanie w tajemnicy przed partnerką, po tylu latach, nie do pomyślenia.
Dlatego faktycznie, ja bym powiedziała, w takim razie ja sama wybiorę się do twojej mamy, jak ma walnąć to i tak walnie, lepiej wcześniej niż za następne pięć lat.
Albo samemu iść, zapukać i zapytać o coś.
Zaufanie leży, więc jak można z takim facetem budować przyszłość...
A tych przyjaciół też można zapytać, co sądzą o ukrywaniu jego mamy przed Tobą, ona może nie wie o Twoim istnieniu, ja podejrzewam, że to może być jakaś choroba psychiczna.
Mnie sam fakt tego, że ona nie zna jego matki zupełnie nie rusza. Znam takie pary, małzeństwa, gdzie jedna strona była skłócona z rodzicami jeszcze przed związkiem, było odcięcie no i drugiej połówki nigdy nie poznali. To jeszcze spoko.
Ale dziwne jest to, że on z matką ciągle mieszka, są z jednego miasta, a ona pod nieobecność matki normalnie przychodzi do niego do domu.
Dlatego uważam, że to może być żona albo partnerka. I kij, że on ma czas dla dziewczyny. Nie takie rzeczy zdradzacze już robili.
Też jestem za opcją niespodziewanego nalotu z kawą.
Dzięki dziewczyny za wszystkie komentarze i że mogłam się tu wygadać
Macie racje, zrobię nalot z kawą i będę wiedzieć czarno na białym, co jest nie tak. Nie podejrzewam, że spotkam tam żonę / inną kobietę. Boję się po prostu, że nie traktuje mnie jak kobietę na całe życie i dlatego nie chce przedstawić mnie mamie. Zwłaszcza, że mama wychowywała go sama i pewnie ma wysokie wymagania co do partnerki syna.
Dzięki dziewczyny za wszystkie komentarze i że mogłam się tu wygadać
Macie racje, zrobię nalot z kawą i będę wiedzieć czarno na białym, co jest nie tak. Nie podejrzewam, że spotkam tam żonę / inną kobietę. Boję się po prostu, że nie traktuje mnie jak kobietę na całe życie i dlatego nie chce przedstawić mnie mamie. Zwłaszcza, że mama wychowywała go sama i pewnie ma wysokie wymagania co do partnerki syna.
Masz jeszcze jedną opcję - sadzasz faceta przy stole, pytasz i oczekujesz jasnej odpowiedzi, a nie kolejnej mijanki
w końcu to 5 lat, zasłużyłaś na to, żeby wiedzieć.
I jeszcze pytanie - czy w rodzinie Twojego chłopaka nie było żadnych wesel, komunii, większych uroczystości?? Może to Ciebie się wstydzi skoro nie znasz jego matki...? Nie chodzicie nigdzie razem do jego rodziny??
Ma bardzo małą rodzinę i nie trzymają się blisko - w mieście, gdzie mieszkamy ma tylko mamę. W Trójmieście ma babcię, wujka i dwóch kuzynów, ale widują się maksymalnie raz na rok. Przez 5 lat naszego związku nie było żadnych rodzinnych uroczystości - kuzyn swój ślub zorganizował za granicą i nikogo z rodziny nie zaprosił (widziałam na fb, że na ślubie była tylko para młoda i świadkowie - znajomi, więc wiem, że to nie jakieś wymysły mojego chłopaka).
Zwłaszcza, że mama wychowywała go sama i pewnie ma wysokie wymagania co do partnerki syna.
Jakby pod tym względem obawiał się matki, to też by nie wróżyło dobrze na przyszłość.
Ale najgorsze jest to, że nie mówi Ci prawdy, zbywa i czeka na jakiś cud...
"Wiem, że brzmi to niedorzecznie, ale po prostu nie chciałam na początku naciskać, bo jest jedynakiem, wychowywał się bez ojca. No i ogólnie jestem niestety mało asertywną osobą. Po części to moja wina, bo „nie przycisnęłam” wcześniej. Liczyłam, że sam wyjdzie z taką inicjatywą?"
Byłam jeszcze bardzo młodą panienką. Przyjaźniłam się z M., miałyśmy wkrótce wspólną paczkę znajomych. Spotykaliśmy się w kawiarniach, chodziliśmy na tańce
do klubów, a od czasu do czasu na "domówki" do tych, co mieli własne pokoje.
Jednak chłopak M. nigdy nas nie zapraszał do siebie choć miał bardzo dobre ku
temu warunki. M. była niezadowolona, bo chodzili ze sobą też dość długo i też
chciała zobaczyć jak jej luby mieszka i poznać jego matkę, którą jej luby ukrywał.
Matka także samotnie od dziecka wychowywała tego chłopaka.
Był zawsze dobrze ubrany, dobrze wychowany, ale unikał tematu matka - jak ognia.
Naciskany przez M. pod byle pretekstem z nią zerwał.
M. długo nie mogła zrozumieć, aż spotkała jego przyjaciela, z którym poszła do kawiarni na pogaduszki i tam dowiedziała się, że jej chłopak współżył z matką.
I to się potwierdziło.
Drugi przykład:
Moja kuzynka pracowała w szkolnictwie i miała tam zaprzyjaźnioną nauczycielkę,
z którą spotykała się u siebie w domu lub gdzieś zewnątrz, ale nigdy nie była do
niej zapraszana, bo jej syn studiował, miał dużo nauki i nie lubił gości.
Także sama wychowywała wówczas 23 letniego syna, który nie lubił dziewczyn
i nie był jeszcze w żadnym poważniejszym związku z dziewczyną.
Nie będę już opisywała szczegółów, ale historia taka sama jak w powyżej.
Nie twierdzę, że ta samo dzieje się w przypadku chłopaka autorki wątku, ale myślę,
że istnieje jakiś bardzo poważny powód, że przez 5 lat dziewczyna matki nie poznała.
Mam młodą przyjaciółeczkę, która nigdy do swojego domu nie zapraszała swoich
gości podając za powód, że babcia/jej opiekunka/ może narobić 'siana', a matka
schizofreniczka - wiochy. Znając ich wszystkich , przyznaję jej rację.
Swojego chłopaka przedstawiła rodzinie po kilku latach wtedy, gdy już byli w trwałym związku, wynajęli mieszkanie i przygotowała go na ewentualne niespodzianki.
Są szczęśliwi z dala od nich wszystkich.
22 2022-02-01 15:01:46 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-02-01 15:05:59)
Aż włos się jeży...
Ale niestety są takie przypadki, tylko częściej wychodzą na jaw związki ojca z córka, niż matki z synem.
23 2022-02-01 15:29:12 Ostatnio edytowany przez szeptem (2022-02-01 15:30:10)
Postaw spokojnie warunek - jeśli w tym tygodniu nie nastąpi zaproszenie do domu / poznanie z matką, to się rozstajecie. Obserwuj zachowanie partnera. Wyciągaj wnioski. Ewidentnie facet coś ściemnia, albo co najprawdopodobniejsze nie traktuje Cię poważnie ale unika przyznania się do tego. Niestety byłam w podobnej sytuacji (ale "tylko" przez 2 lata, bo tyle razem byliśmy z exem) - nigdy jego mamusi nie poznałam - nie zasłużyłam - a tez razem mieszkali. Nie byłam nawet nigdy u niego. ![]()
Więc u Ciebie może być podobnie. Szkoda czasu.
Może jego matka nie chce Cię poznać. Może z jakiś przyczyn jest pomiędzy przysłowiowym młotem a kowadłem(?)
Ja tu widzę dwa problemy:
1. Nie przedstawił Cię matce - po tylu latach coś tu poważnie śmierdzi
2. Okłamuje Cię - na kolanach obiecywał, już miałaś ją poznać, ale 'jakos' nie wyszło
Też jestem za niespodziewanym nalotem. Rozmowy już próbowałaś, ale za łatwo dajesz się zbywać. Znowu by Ci naobiecywal, a Ty byś uwierzyła.
Nie wiem dlaczego jeszcze was nie poznał, ale coś tu jest nie tak.
Ewidentnie jest coś na rzeczy i to na linii matka-syn.
Kojarzysz w ogóle tą kobietę?
Ja nie wiem czy się wstydzi/obawia Ciebie jej przedstawić czy Ciebie jej.
Btw ja też tak miałam przez wiele, wiele lat, że tej granicy nie przekroczyłam ale ze strachu.
Postaw spokojnie warunek - jeśli w tym tygodniu nie nastąpi zaproszenie do domu / poznanie z matką, to się rozstajecie. Obserwuj zachowanie partnera. Wyciągaj wnioski. Ewidentnie facet coś ściemnia, albo co najprawdopodobniejsze nie traktuje Cię poważnie ale unika przyznania się do tego. Niestety byłam w podobnej sytuacji (ale "tylko" przez 2 lata, bo tyle razem byliśmy z exem) - nigdy jego mamusi nie poznałam - nie zasłużyłam - a tez razem mieszkali. Nie byłam nawet nigdy u niego.
Więc u Ciebie może być podobnie. Szkoda czasu.
Postawiłam dzisiaj ultimatum - albo poznam mamę w ten weekend albo nigdy. Jesteśmy umówieni na sobotę, że przyjadę spontanicznie na herbatę. Ale co z tego wyjdzie zobaczymy ![]()
Ja się zastanawiam jak długo trzeba gotować żabę, żeby przez 5 lat będąc w związku nie zorientować się, że coś tu nie gra. Jak tak się czyta pierwszy post to jest to wręcz nie do uwierzenia.
Troll
Troll
Wiem, że jest to trudne do uwierzenia, ale po co traciłabym czas na szukanie porad i pisanie postów? Niestety, wiele rzeczy się złożyło na to, że przez te 5 lat nadal nie znam jego mamy. Przede wszystkim, mój brak asertywności i umiejętności stawiania na swoim. Jego odwlekanie wszystkiego. I nasza praca - obydwoje po studiach zaczepiliśmy się w korporacji (Warszawa) i pracujemy po długie godziny. No i przez długi czas poznanie jego mamy po prostu nie było dla mnie na liście priorytetów - nie miałam żadnych wątpliwości co do jego uczuć, zawsze traktuje mnie z szacunkiem, dba o mnie, moi znajomi za nim szaleją. No i wiedziałam, że nie jest rodzinny oraz wychowywał się bez ojca, który zostawił jego i mamę. Długo w ogóle nie chciałam rozdrapywać tego tematu, ale czuję, że po prostu przegapiłam moment.
31 2022-02-01 19:31:33 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-02-01 19:32:08)
Napisz po wizycie, ciekawe czy akurat mamie coś nie wypadnie i nie będzie jej w domu...:P
Obstawiam, że jeśli w sobotę pojawisz się u niego w domu, mamy nie będzie - musiała nagle wyjść, porwało ją ufo, leży umierająca, itd. Jeśli tak faktycznie się stanie, to jasny sygnał, że nie ma co się dalej angażować w ten "związek". Napisz nam tu relację ze spotkania.
Obstawiam, że jeśli w sobotę pojawisz się u niego w domu, mamy nie będzie - musiała nagle wyjść, porwało ją ufo, leży umierająca, itd. Jeśli tak faktycznie się stanie, to jasny sygnał, że nie ma co się dalej angażować w ten "związek". Napisz nam tu relację ze spotkania.
Dam znać, jak poszło. Dzięki dziewczyny za odzew i rady!
Fajnie, że jesteście umówieni na sobotę, oby wszystko wyszło i było wiadomo co jest grane. Natomiast nie jestem za tym by niespodziewanie wpadać na wizytę z kawą. Na miejscu faceta i jego matki, pomyślałabym że wariatka i niesmak byłby.
Obstawiam że z matką może być coś nie tak, typu alkoholiczka, czy problemy psychiczne. Może być też tak, że matka powie coś, czego partner by nie chciał by mówiła. Może nie jest Ciebie pewny. Mojego Miśka też przyprowadzilam po dłuższym czasie, bo ja taka po prostu jestem, nie czuję potrzeby, no i muszę być pewna partnera.
Daj znać jak poszło.
Niepokojące jest to, że oszukuje, obiecuję i nie dotrzymuje słowa. Jeśli i w sobotę by tak wyszło, rozważalabym rozstanie, bo słabo to rokuje na przyszłość.
Wydaje mi sie ze ukrywa przed toba swoja matke bo wczesniejsze dziewczyny wyparowaly po spotkaniu z nia i chce cie uchronic:)
Powodow moze byc kilka jest jedynym dzieckiem i jego matka moze byc tak zaborcza ze cie zje na sniadanie a jemu na tobie bardzo zalerzy / kocha i chce tego uniknac lub odwlec w czasie.
Wstydzi sie z jakis powodow wlasnej matki - moze problemy psychiczne. Jego mamuska moze miec zryty baniak do potegi zajmujac sie jeydnym dzieckiem ktore teraz dorasta i moze opuscic dom.
Niedy sie nie dowiesz co siedzi w glowie swira:).
Moze mama jest transwestyta i sie tego wsydzi , albo po wielu opracjach plastycznych ktore mialy upiekrzyc a zrobily z niej potwora ze az lutra strzelaja.
No nie masz krysztalowej kuli ani z fusow sie nie dowiesz.
Skoro dawals rade bez tej mamuski to odpusc sobie i zyj , jesli cie to gniecie i zatruwa zwiazek na tyle ze nie mozesz normalnie w nim trwac to sie rozstance.
Poprostu z nim porozmawiaj i dowiedz sie jak jest przyczyna ze tak odwleka, bo czujesz ze cos jest z toba nie tak i zle ci w zwiazku.
Natomiast nie jestem za tym by niespodziewanie wpadać na wizytę z kawą. Na miejscu faceta i jego matki, pomyślałabym że wariatka i niesmak byłby.
Mam podobne odczucia i stanowisko.
James Bond w spódnicy ni to przypadkiem, ni to z premedytacją wpada z kawą, podczas gdy matka np. bierze kąpiel, drzemie po pracy, czy cokolwiek innego. Po co? Żeby wyręczyć faceta w aranżacji zapoznawczego spotkania, czy żeby go sprawdzić?
Bez sensu.
Z nim jest w związku i z nim niech załatwia sprawy.
37 2022-02-02 16:19:19 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-02-02 16:19:55)
Istotka6 napisał/a:Natomiast nie jestem za tym by niespodziewanie wpadać na wizytę z kawą. Na miejscu faceta i jego matki, pomyślałabym że wariatka i niesmak byłby.
Mam podobne odczucia i stanowisko.
James Bond w spódnicy ni to przypadkiem, ni to z premedytacją wpada z kawą, podczas gdy matka np. bierze kąpiel, drzemie po pracy, czy cokolwiek innego. Po co? Żeby wyręczyć faceta w aranżacji zapoznawczego spotkania, czy żeby go sprawdzić?
Bez sensu.
Z nim jest w związku i z nim niech załatwia sprawy.
Niby tak, niekoniecznie wpadać z kawą, ale skoro z facetem się nie da, nawet zerwanie nie pomogło, to sprawa musi być grubsza i należałoby przeprowadzić małe śledztwo.
Ale poczekajmy, czy dojdzie do tej wizyty, bo teraz taki czas, że zawsze można się wymigać wirusem ![]()
Mozesz ewentualnie wbic na chate jako sprzedawca termomiksa w promocji na 50% zniszki na cebule w lokalnym sklepie.
Termomiks z tego co wiem teraz w polsce rzadzi i dzieli i kazdy zajada miksy, pieczone,smarzone ,gotowane, mydlo i powidlo.
Jesli jej nie zastaniesz znowu na kwadracie no to trudno stan w rogu salon z czapka z gazety na glowie i udawaj lampe, na kogos wchodzacego do salonu na pewno zadziala,
Moze ma kilka mam albo kilka dziewczyn albo brata blizniaka jednojajecznego czy jaks tak.
A powaznie jesli gadka z facetem sie nie klei i nic nie dasz rady wskurac to wbijaj pod madrym pretekstem anyway przynajmniej bedziesz wiedziec o co do grzyba chodzi.
Ciekawosc 1 stopien do piekla....ale kto nie byl ten nie wie jak tam fajnie.
39 2022-02-03 09:21:27 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-02-03 09:29:51)
Nie jestem zwolenniczką niespodziewanego najścia do domu, żeby tylko poznać mamę faceta. Możesz ją zaprosić do restauracji na obiad, możesz zaprosić pierwsza do domu, przesłać jakiś drobiazg z okazji lub bez okazji, możesz przesłać ciasto czy jakąś nietypową potrawę, która ci świetnie wychodzi.
Trudno zgadnąć, dlaczego nie poznałaś jeszcze jego mamy. Widziałaś jej zdjęcie?, wiesz jak wygląda? Jestem za tym, że mama podporządkowała go do tego stopnia, że boi się o tobie jej powiedzieć.
Aha, czy w ogóle snuliście wspólne plany na przyszłość? Jak twój facet to widzi?
Możesz mu wprost powiedzieć, że źle się czujesz, że po tylu latach, jeszcze nie poznałaś jego mamy i jest to dla ciebie przykre, bo cię lekceważy i nie traktuje poważnie.
Oczywiście, że jej nie poznasz
. Mamie na bank coś wypadnie.
I jeszcze jedno pytanie. Przyjaciele od dziecka muszą znać jego matkę. Nie ma bata, że nie. Zapytaj ich wprost o co chodzi? Przecież się przyjaźnią tak długo i napewno jako dzieciaki się widywali w domu, na wywiadówkach itp.
Oczywiście, że jej nie poznasz
. Mamie na bank coś wypadnie.
I jeszcze jedno pytanie. Przyjaciele od dziecka muszą znać jego matkę. Nie ma bata, że nie. Zapytaj ich wprost o co chodzi? Przecież się przyjaźnią tak długo i napewno jako dzieciaki się widywali w domu, na wywiadówkach itp.
A co jak swiadkow brak bo nikt nie przezyl spotkania?
Historia troche przedwojenna... ale co tam. Moze nadal gdzie niegdzie takie rodzynki sie zdarzaja , konwenanse panie.
To zdecydowanie nie jest normalna sytuacja, jeśli przez 5 lat nie miałaś możliwości poznać matki chłopaka. Stawiam na jakiś większy problem, bo nie uwierzę, że rzeczywiście nie było takiej możliwości. On zdecydowanie robi uniki i coś musi być na rzeczy. Martwi jednak brak szczerości w stosunku do Ciebie, a co za tym idzie on Ci wyraźnie nie ufa, a równocześnie podkopuje Twoje zaufanie.
To co przychodzi mi do głowy w pierwszej kolejności, to problem alkoholowy, choroba psychiczna, jakiegoś typu zaburzenia, które w kontaktach z innymi ludźmi wywołują problemy, ale też matki zaborczość w stosunku do syna, bo pamiętajmy, że jest samotnie przez nią wychowywanym jedynakiem, co znaczy, że cała jej uwaga była skupiona wyłącznie na nim.
W rodzinie po stronie męża mamy 36 letniego faceta, który jest matce podporządkowany do tego stopnia, że do dziś jest sam, z nią spędza wakacje, święta, a kiedy zaprosiłam go do nas na kolację, to pomimo że wiedział, że jest przygotowana, w ostatniej chwili odmówił, żeby, jak stwierdzil, nie psuć sobie urlopu. Znaczyło to tyle, że nie ruszył się bez niej, bo gdyby tak zrobił, miałby nieprzyjemności. Sytuacja chora i bardzo, bardzo toksyczna, niestety ani on, ani ona problemu nie widzą.
43 2022-02-03 13:10:33 Ostatnio edytowany przez Panna Szlachetnego Rodu (2022-02-03 13:16:39)
W rodzinie po stronie męża mamy 36 letniego faceta, który jest matce podporządkowany do tego stopnia, że do dziś jest sam, z nią spędza wakacje, święta, a kiedy zaprosiłam go do nas na kolację, to pomimo że wiedział, że jest przygotowana, w ostatniej chwili odmówił, żeby, jak stwierdzil, nie psuć sobie urlopu. Znaczyło to tyle, że nie ruszył się bez niej, bo gdyby tak zrobił, miałby nieprzyjemności. Sytuacja chora i bardzo, bardzo toksyczna, niestety ani on, ani ona problemu nie widzą.
Czy jest podporządkowany, to jest uzależniony od matki ekonomicznie (finansowo), a jeśli tak, to z konieczności, czy z własnego wyboru, z czystego lenistwa i wygodnictwa?
Dam znać, jak poszło. Dzięki dziewczyny za odzew i rady!
Do soboty jedynie 2 dni. Uzbrajam się w cierpliwość ![]()
Czy jest podporządkowany, to jest uzależniony od matki ekonomicznie (finansowo), a jeśli tak, to z konieczności, czy z własnego wyboru, z czystego lenistwa i wygodnictwa?
Finansowo jest samodzielny, ale podporządkowany metce emocjonalnie. Kobieta jest straszną egocentryczką, z mężem się rozwiodła i chyba potrzebowała, aby być w centrum jego (syna) świata.
To wiecznie sfochowana, emocjonalna szantażystka. Nawet będąc w moim domu gościem usiłowała narzucać własne zasady, co oczywiście wywoływało konflikty. Mój mąż długo był dla siostry tolerancyjny, ale i on w końcu zaczął zauważać metody, jakimi się posługuje. Na uzależnianie od siebie syna uwagę zwracałam już lata temu, ale wtedy nikt nie brał tego poważnie, a teraz wydaje się, że facet już nie ułoży sobie życia, bo nie potrafi odciąć pępowiny.
Interesujące, nawet ja czekam do soboty aby zobaczyć jak sytuacja się rozwiąże.
Wydaje mi się jednak ze są małe szanse żebyś ja poznała. Ale skoro byłaś u niego w mieszkaniu to z cała pewnością widziałaś jakieś zdjęcia, mamy pokój nie wiem cokolwiek co by było bardziej prywatne i z czego można by się czegoś domyśleć ?
Wywiad wśród znajomych chłopaka z młodości tez nie jest głupia sprawa.
Ale koniec końców jest taki jak większość osób pisała- jeśli jest to dla ciebie priorytetowa sprawa, jeśli chodzi o to ze facet ciągle obiecuje i nie podaje powodu dla którego nie poznałaś mamy to faktycznie zastanowiłabym się nad tym.
Jeśli natomiast potrafiłabyś żyć i jej nie znać i nijako by to nie wpływało na twoja relacje z facetem to po prostu olej to.
Ja dodam tylko od siebie ze ja swoje własne kuzynostwo widuje raz na ruski rok i raczej nie mam z nimi kontaktu na co dzień a bardziej od święta ( dosłownie bo spotykamy się na święta co 2-3 lata).Rodziny mojego własnego partnera nie znam, ale to pewnie dlatego ze mieszkamy w różnych krajach. Zresztą ja tak zawsze miała ze raczej zwisało mi to, oraz nie wyobrażałam sobie nigdy żeby do obcej baby mówić "mamusiu" ![]()
47 2022-02-04 13:55:41 Ostatnio edytowany przez CatLady (2022-02-04 13:56:14)
Też czekam na sobotę!
Ja bym nie miała problemu z tym, że nie znam matki faceta po 5 latach związku, gdyby był ważny powód dlaczego tak jest, gdyby facet mi szczerze powiedział: słuchaj, moja matka jest alkoholiczką/psychicznie chora, przemocowa i wstydzę się jej / nie mam z nią kontaktu / nie chce cię narażać. Ale Twój z nią mieszka, czyli powyższe powody odpadają. Do tego zamiast powiedzieć wprost to okłamuje Cię od 5 lat i zwodzi - TO jest tutaj główny problem, nie znajomość z matką sama w sobie.
Aż się zastanawiam, czy nie jest tak jak ktoś wyżej pisał, że on z nią sypia, albo jest całkowicie uzależniony.
Już dawno bym postawił na ostrzu noża albo szczerze mówi o co chodzi albo adios, bo to normalne nie jest. Gdyby matka mieszkała setki kilometrów od Was to od biedy można by było jakoś zrozumieć, ale jak mieszka z nim to po roku, dwóch to już się robi podejrzane, a po 5 to zakrawa na jakiś gruby odchył.
Swoją drogą nie mogę się doczekać tego co Ci jutro powie, dlaczego jej nie poznasz. Trzymam kciuki żebyś się nie złamała.
Do tego zamiast powiedzieć wprost to okłamuje Cię od 5 lat i zwodzi - TO jest tutaj główny problem, nie znajomość z matką sama w sobie.
Dla mnie też nie byłoby żadnego problemu, gdybym nie znała matki partnera, nigdy nie uważałam, że jest to konieczne, ale tutaj coś mocno nie gra, w efekcie czego pojawiła się aura niepokoju i braku szczerości. W takich sytuacjach intuicji należy słuchać, bo jeśli ktoś nie potrafi wprost powiedzieć o co chodzi, w zamian robi uniki i pojawiają się obietnice bez pokrycia, to to nie bierze się z niczego.
A może on nie z mamą mieszka tylko z żoną?:)
haha, albo mama ma profil na onlyfansach ![]()
Czekamy z niecierpliwością na relację Autorki... ![]()
Ano właśnie! Wieczór już, gdzie relacja?
53 2022-02-05 20:48:20 Ostatnio edytowany przez Sainz (2022-02-05 20:55:59)
Prawdopodobnie troll - założony dokładnie ten sam wątek na pewnym różowym forum (na literę W) i po pewnym czasie, urwanie tematu ![]()
Ano właśnie! Wieczór już, gdzie relacja?
Dzięki dziewczyny za wszystkie komentarze, jestem trochę w szoku, jak ten wątek się rozwinął i ile rad / wsparcia tutaj dostałam. Co do obiecanej relacji - właśnie wróciłam ze spotkania z chłopakiem
Poznałam wreszcie mamę, więc sukces (chyba?). Ale widziałyśmy się bardzo krótko, koło pół godziny. Chłopak zaproponował, żeby pierwsze spotkanie było bardziej „w przelocie”, przed wyjściem do kina (mieszkają obok). A dopiero na następne spotkanie zobaczymy się na obiad. Mama sprawia wrażenie bardzo miłej i ciepłej osoby, miło nam się rozmawiało. Pytała, czy nie byłam zła na chłopaka, że przez tyle czasu nas nie poznał. Chłopak po wyjściu powiedział, że odetchnął z ulgą i nie wie, dlaczego tak długo z tym zwlekał. Niby wszystko jest między nami okay, ale podskórnie jest mi trochę przykro, że to spotkanie było trochę wymuszone, a nie wyniknęło z własnej inicjatywy chłopaka.
Cieszę się bardzo, że już to macie za sobą. Teraz będzie z górki ![]()
Mama sprawia wrażenie bardzo miłej i ciepłej osoby, miło nam się rozmawiało. Pytała, czy nie byłam zła na chłopaka, że przez tyle czasu nas nie poznał. Chłopak po wyjściu powiedział, że odetchnął z ulgą i nie wie, dlaczego tak długo z tym zwlekał. Niby wszystko jest między nami okay, ale podskórnie jest mi trochę przykro, że to spotkanie było trochę wymuszone, a nie wyniknęło z własnej inicjatywy chłopaka.
Pewnie ktoś mi zarzuci, że szukam dziury w całym, ale i tak uważam, że to jest jednak dosyć dziwne, że przez długich 5 lat coś tak banalnego, jak choćby przelotne, jak dziś, spotkanie z tą kobietą (podobno miłą) było nie do przejścia, a przede wszystkim, że chłopak miał z tego powodu taki stres, że po wyjściu z domu aż sobie odetchnął z ulgą.
No nie wiem, ale jak mój syn po raz pierwszy zaprosił do domu swoją obecną dziewczynę, to tylko mnie o tym uprzedził, na wejściu nas sobie przedstawił, zamieniliśmy kilka słów i to było tyle. Bez spięcia, żadnych specjalnych podchodów, zabiegów, zupełnie naturalnie.
Nieco zaskakuje również pytanie matki chłopaka czy nie byłaś na niego zła. Brzmi to dokładnie tak, jakby z nią na ten temat rozmawiał.
57 2022-02-06 11:45:57 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-02-06 11:47:10)
Dla mnie nic się nie wyjaśniło, rozmowa z matką na pewno była niejedna na temat spotkania, dalej jest to sprawa zagadkowa.
Spotkanie w przelocie, żeby za dużo nie zostało powiedziane, tu matka rozdaje karty...
Zaproszenia na obiad raczej się nie doczekasz, a naciskać nie wypada, ale możesz sama zaprosić... Przyjmie zaproszenie!?
A tak ważne nie są spotkania z matką, jak zamieszkanie razem, dopiero to wyjaśni sytuację i tu powinnaś stawiać sprawę jasno.
Czy to w ogóle była matka?
ta cała historia/histeria brzmi jam wstep do thrillera ktory ma nastąpić wkrótce.
Cos tu jest nie halo, ktos gdzieś moze miec "polski lad" w głowie a to juz temat nie do ogarnięcia
60 2022-02-06 11:51:16 Ostatnio edytowany przez Panna Szlachetnego Rodu (2022-02-06 11:53:19)
Nie zapominaj @edek, że historie z dreszczykiem dzieją się naprawdę ![]()
Cieszę się bardzo, że już to macie za sobą. Teraz będzie z górki
Jestem podobnego zdania.
Potrzebny jest spokój i czas.
Wydaje mi się, że chłopak dobrze zaaranżował to pierwsze krótkie spotkanie.
Pytanie matki czy nie byłaś zła, że nie wcześniej, mogło być wywołane rozmową
chłopaka, przygotowującą matkę do tego spotkania.
Teraz tylko miej oczy otwarte.
Tylko nie zamieszkuj Magda z nim i jego mamą! ![]()
Magada - jezesli zabrniesz juz w zaciesnianiu relacji na tyle gleboko, postaraj sie zamienic z mamuska kawa badz talerzem z zupka czy obiadkiem:) i zaczekaj na reakcje:) - jak by co to u Ciebie w domu tak zawsze sie robi i myslalas ze tak to wszedzie:)
@Panna Szlachetnego - dreszczykiem - cos tam o tym wiem.... zona kiedys mi zaserwowala sporo aspiryny ( goraczka spadla )+ troche panadolu zebym nie marudzil ze boli.
Pare minut potem podczas rodeo dostalem takich drgawek ze moglbym zawstydzic nie jeden wibrator, chcialem dzwonic 112 ale najpierw musialem jakos odcedzic ziemniaczki.... w lazience tylko sufit ocalal, jak juz posprzatalem to dreszczyk minol - happy end byl kolejnego dnia.
@Panna Szlachetnego - dreszczykiem - cos tam o tym wiem.... zona kiedys mi zaserwowala sporo aspiryny ( goraczka spadla )+ troche panadolu zebym nie marudzil ze boli.
Pare minut potem podczas rodeo dostalem takich drgawek ze moglbym zawstydzic nie jeden wibrator, chcialem dzwonic 112 ale najpierw musialem jakos odcedzic ziemniaczki.... w lazience tylko sufit ocalal, jak juz posprzatalem to dreszczyk minol - happy end byl kolejnego dnia.
W taki oto sposób można pomylić dreszcze z dreszczykiem ![]()
Chłopak zaproponował, żeby pierwsze spotkanie było bardziej „w przelocie”, przed wyjściem do kina (mieszkają obok).
Czy ja dobrze rozumiem, że mieszkaliście obok i nigdy w życiu nie wpadliście na siebie?
No moim zdaniem i tak coś nie gra. Jeżeli 5 lat mieszkacie obok siebie to dziwne, że nigdy się nie widzieliście. Ja mam Tesciowa też niedaleko zanim ją poznałam widziałam wielokrotnie chociażby w oknie, na zakupach czy na spacerze itp