kolejna kobieta po 40 szukająca miłości - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

Strony Poprzednia 1 5 6 7 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 361 do 420 z 632 ]

361

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
rossanka napisał/a:
zrzutekranu napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ooo  pare dni temu miałam takie rady, czy raczej sugestie (od 2 mężczyzn), abym weszła w taki układ (nie z nimi co prawda, bo to znajomi), ale mówili ogólnie, że żonaty czy nie żonaty, to nie ma znaczenia.
Powariowali chyba.

A ma, jeśli chodziło im, że to ma być jakaś kawa z seksem?

Z seksem im chodziło. Co za ludzie. I to starzy faceci takie pomysły mieli sad

Eh powiem ci, że szczerzy po prostu. Muszą cię uważać "za normalną babkę". A takie układy to zmora naszych czasów i jednocześnie błogosławieństwo.

Zobacz podobne tematy :

362

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
zrzutekranu napisał/a:
rossanka napisał/a:
zrzutekranu napisał/a:

A ma, jeśli chodziło im, że to ma być jakaś kawa z seksem?

Z seksem im chodziło. Co za ludzie. I to starzy faceci takie pomysły mieli sad

Eh powiem ci, że szczerzy po prostu. Muszą cię uważać "za normalną babkę". A takie układy to zmora naszych czasów i jednocześnie błogosławieństwo.

Nie wiem za jaką mnie uważają. Jeden jest koło 60ki. Drugi 75 plus sad

363

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

Seksu po prostu szukali.

Mówiłem to w kontekście zamieszkania ze sobą gdy się jest wolnym, że niekoniecznie relacja się rozpadnie, bo może trwać latami, ale musi być w niej coś co nie ginie. Czyli być jak trawa, która nie znika, a nie róża, którą trzeba pielęgnować, bo zapomniana umrze.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

364

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
rossanka napisał/a:
zrzutekranu napisał/a:
rossanka napisał/a:

Z seksem im chodziło. Co za ludzie. I to starzy faceci takie pomysły mieli sad

Eh powiem ci, że szczerzy po prostu. Muszą cię uważać "za normalną babkę". A takie układy to zmora naszych czasów i jednocześnie błogosławieństwo.

Nie wiem za jaką mnie uważają. Jeden jest koło 60ki. Drugi 75 plus sad

Czyli znają życie wink

365

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
zrzutekranu napisał/a:
rossanka napisał/a:
zrzutekranu napisał/a:

Eh powiem ci, że szczerzy po prostu. Muszą cię uważać "za normalną babkę". A takie układy to zmora naszych czasów i jednocześnie błogosławieństwo.

Nie wiem za jaką mnie uważają. Jeden jest koło 60ki. Drugi 75 plus sad

Czyli znają życie wink

A to życie to romanse z żonatymi? Bzdura. Chociaż słabe jednostki godzą się na to.

366

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
Gary napisał/a:

Nie mam takich doświadczeń związkowych. A te które opisałaś wyżej, twoje doświadczenia, były różnorodne i pewnie wartościowe dla twojego życia.
Myślę jednak, że nie mieszkając razem można się tak zaprzyjaźnić, zżyć ze sobą, tak bardzo, że potem bardziej będzie nam siebie brakowało niż byśmy chcieli zakończyć znajomość.

W takich luźniejszych relacjach (typu ja żonaty, ona mężatka), żadne z nas nie chce zakończyć relacji, relacja trwa latami, tak na luzie... nikt nie znika, nigdzie nie dążymy... gdybyśmy byli wolni to i tak ze sobą nie będziemy... ale żadne nie chce ograniczyć kontaktu.

Gary, tak sporo mężczyzn przewinęło się przez moje życie po rozwodzie, stąd też się wzięły moje "wymagania", wiem czego chce a czego juz na pewno nie.
Wydaje mi się, ze nie mieszkanie razem na dłuższą metę niestety spowoduje rozpad relacji, z wielu powodów, chociaż ja szybko na taki krok pewnie bym sie nie zdecydowała, ale kto wie smile
Relacja zonaty-mężatka, to zupełnie co innego, tutaj trzeba dzielić życie na dwa, to są zupełnie inne relacje, oparte na sexie i emocjach - tylko. Ja sobie czegoś takiego nie wyobrażam. Po drugie nie jestem mężatką, a bycie kochanką żonatego faceta jakoś mnie nie kręci smile to jest równia pochyła, ściągająca taka kobietę w dół. Po drugie uważam żonatych mężczyzn zdradzających swoje zony za ogromnych tchórzy, wiec sam fakt skreśla takiego faceta w moich oczach.

Foggy, różne to były sytuacje, każda inna, czasami bardzo poważne powody do "nie bycia" z danym panem, czasami relacje się po prostu rozmywały, czasami panowie nie chcieli nic więcej. Często było tak, ze panowie nie mieli pozakańczanych spraw z przeszłości co wychodziło z czasem, a co nie dało możliwosci budowania wspólnej relacji.

Zrzutekranu co rozumiesz przez
"A takie układy to ......... jednocześnie błogosławieństwo"
ja jednak uważam, ze zmora, żadnego błogosławieństwa w tym nie widzę.

Rossanka, tym Twoim znajomym to cos czuje takie układy się marzą, stąd te propozycje, że powinnaś w cos takiego wejść.

367

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
kobietapo40 napisał/a:

Gary, tak sporo mężczyzn przewinęło się przez moje życie po rozwodzie, stąd też się wzięły moje "wymagania", wiem czego chce a czego juz na pewno nie.

Gdy jesteśmy starsi, to mamy doświadczenie "związkowe", więc wiemy czego absolutnie nie zaakceptowalibyśmy w kolejnym związku, ponieważ we wcześniejszym związku te wady drugiej osoby nas bolały.

Moja żona ma wady, których bym nie zaakceptował w kolejnym związku. Ja mam wady, których ona by nie zaakceptowała. Musimy te wady objąć bezwarunkową tolerancją, aby razem zgodnie żyć. Dlatego wydaje się, że większość małżeństw jest złych.

Motto:      "Żona jest dobrą kobietą, ale ma pewne wady. Mąż jest złym mężczyzną, który ma pewne zalety."

Może dlatego osoby samotne nie mogą znaleźć nikogo do trwałej relacji, bo zawsze jest źle, bo każdy ma wady... w dodatku wady, których "absolutnie nie akceptujemy".



Wydaje mi się, ze nie mieszkanie razem na dłuższą metę niestety spowoduje rozpad relacji, z wielu powodów, chociaż ja szybko na taki krok pewnie bym sie nie zdecydowała, ale kto wie smile

Jesteś w tym ekspertem, więc pewnie docelowo trzeba zamieszkać razem, aby budować wspólne życie.




Relacja zonaty-mężatka, to zupełnie co innego, tutaj trzeba dzielić życie na dwa, to są zupełnie inne relacje, oparte na sexie i emocjach - tylko.

Stara miłość nie rdzewieje:   dziewczyna ze szkolnych lat, emocji nie ma wiele, seksu nie ma wiele, ale jaka historia przez tyle lat... Czyli nie tylko seks i emocje, ale też korzenie sto lat temu.

Jak kupimy sobie nowe duże drzewo, to korzenie będzie miało niewielkie, posadzimy go w ogródku, i pewnie uschnie. Lepiej kupić małe drzewo i niech sobie rośnie zapuszczając korzenie... ale to wymaga czasu, i nie wiemy czy drzewo jakie wyrośnie nam się spodoba. Taki dylemat budowania trwałych relacji.




Ja sobie czegoś takiego nie wyobrażam. Po drugie nie jestem mężatką, a bycie kochanką żonatego faceta jakoś mnie nie kręci smile to jest równia pochyła, ściągająca taka kobietę w dół. Po drugie uważam żonatych mężczyzn zdradzających swoje zony za ogromnych tchórzy, wiec sam fakt skreśla takiego faceta w moich oczach.

Oczywiście Ty musisz mieć wolnego, do spędzania czasu razem, do życia razem.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

368

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
Gary napisał/a:

Gdy jesteśmy starsi, to mamy doświadczenie "związkowe", więc wiemy czego absolutnie nie zaakceptowalibyśmy w kolejnym związku, ponieważ we wcześniejszym związku te wady drugiej osoby nas bolały.

Moja żona ma wady, których bym nie zaakceptował w kolejnym związku. Ja mam wady, których ona by nie zaakceptowała. Musimy te wady objąć bezwarunkową tolerancją, aby razem zgodnie żyć. Dlatego wydaje się, że większość małżeństw jest złych.

Motto:      "Żona jest dobrą kobietą, ale ma pewne wady. Mąż jest złym mężczyzną, który ma pewne zalety."

Może dlatego osoby samotne nie mogą znaleźć nikogo do trwałej relacji, bo zawsze jest źle, bo każdy ma wady... w dodatku wady, których "absolutnie nie akceptujemy".

Gary, akurat to nie o jakieś tam wady chodzi, każdy je ma. Czy można uznać za wadę mężczyzny, który np. nie lubi spędzać czasu aktywnie, uważam, że nie,  to nie wada, to niedopasowanie.
W moich doświadczeniach to nie były wady, to były dosyć poważne sprawy np. światopoglądowe, zdarzyło się również uzależnienie od alkoholu.
Ja jestem tolerancyjna co do wad drugiego człowieka, bo sama oczywiście je mam. Chodzi bardziej  o to aby te wady nie utrudniały nam wzajemnie życia, aby były akceptowalne. Dla każdego jest inna granica.

369

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

OK smile smile Masz rację, bo jesteś praktykiem, a ja tylko teoretyzuję. smile smile

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

370

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

kobietapo40 - w temacie doszliśmy do wniosków, że znalezienie fajnego partnera to spore wyzwanie. Tak samo jak i partnerki. A takie układy są super, bo pozwalają się rozładować szukając sobie (na luzie oczywiście, nie mówię o jakimś randkowaniu równoległym).
Ja mam spore potrzeby seksualne, no, ciągle mi się chce prawie. I jasne, mogę się powstrzymywać ale w imię czego? Zresztą na pewno nieraz spotkałaś faceta myśląc "fajny do seksu ale nie do związku". U płci brzydkiej jest podobnie.
Szczególnie, że dzięki tinderom i tym podobnym randkę można mieć od tak, nie wychodząc z domu. A kobietom jest jeszcze łatwiej.

371 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-09-17 12:40:49)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

Takie informacje jak światopogląd czy problem z alkoholem raczej szybko wychodzą, jeśli się kogoś poznaje- wydaje mi się że mozna to odkryć jeszcze na etapie zwykłej znajomości, a nie bliższej relacji.
No chyba że ktoś wpada w odmęty romantyzmu, słodkich słówek, konwersacji o sprawach nieistotnych by podgrzać atmosferę.
ale to moze być przez mężczyznę z kolei odczytane jako: kobieta chętna na romans i nic więcej. Bo tak jak pisze zrzutekranu mężczyżni ( nie wszyscy ale większość) klasyfikują sobie kobiety. To jest częśto podświadome i już na początku ma się etykietę.
ale moze się mylę.

Gdy wieje wiatr historii, Ludziom jak pięknym ptakom Rosną skrzydła, natomiast Trzęsą się portki pętakom.?

372 Ostatnio edytowany przez kobietapo40 (2021-09-17 12:57:51)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
zrzutekranu napisał/a:

kobietapo40 - w temacie doszliśmy do wniosków, że znalezienie fajnego partnera to spore wyzwanie. Tak samo jak i partnerki. A takie układy są super, bo pozwalają się rozładować szukając sobie (na luzie oczywiście, nie mówię o jakimś randkowaniu równoległym).
Ja mam spore potrzeby seksualne, no, ciągle mi się chce prawie. I jasne, mogę się powstrzymywać ale w imię czego? Zresztą na pewno nieraz spotkałaś faceta myśląc "fajny do seksu ale nie do związku". U płci brzydkiej jest podobnie.
Szczególnie, że dzięki tinderom i tym podobnym randkę można mieć od tak, nie wychodząc z domu. A kobietom jest jeszcze łatwiej.

widzisz zrzutekranu, kiedyś szło się do burdelu, teraz wchodzi na tindera smile smile
Przerabiałam spotkania na sex i wiesz co, na dłuższą metę mnie to znudziło, takie mechaniczne, kilka ruchów posuwistych, trochę stękania i żegnamy się smile chociaż nigdy te żałowałam, to ogromne doświadczenie smile no i w jakimś stopniu potrzeby zaspokojone. Tylko mnie już to nie bawi z wielu powodów, wspominałam już o nich gdzieś wyżej.
Myślę sobie, że pewne osoby mogą się również od takich emocji, rozładowywania napięcia uzależnić i znalezienie partnera na dłużej będzie jeszcze trudniejsze.

A potrzeby seksualne ma każdy, jednak trochę nas to od zwierząt odróżnia, ze jesteśmy w stanie pohamować pewne instynkty i wcale to nie musi być "w imię czegoś"

Edit. Ela, pewne rzeczy wscale tak szybko nie wychodzą, jak p. alkoholizm, który wcale nie był "zdiagnozowany" - pewne zachowania wychodziły z czasem, szczególnie dla osoby nie znajacej tematu mogły być niewidoczne. Jeśli chodzi o światopoglad, to też różnie bywa, bo na tamtym etapie mojego zycia mogłoby sie wydawać, że jest to kwestia do przeskoczenia.

373 Ostatnio edytowany przez zrzutekranu (2021-09-17 13:00:57)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
Ela210 napisał/a:

Takie informacje jak światopogląd czy problem z alkoholem raczej szybko wychodzą, jeśli się kogoś poznaje- wydaje mi się że mozna to odkryć jeszcze na etapie zwykłej znajomości, a nie bliższej relacji.
No chyba że ktoś wpada w odmęty romantyzmu, słodkich słówek, konwersacji o sprawach nieistotnych by podgrzać atmosferę.
ale to moze być przez mężczyznę z kolei odczytane jako: kobieta chętna na romans i nic więcej. Bo tak jak pisze zrzutekranu mężczyżni ( nie wszyscy ale większość) klasyfikują sobie kobiety. To jest częśto podświadome i już na początku ma się etykietę.
ale moze się mylę.

Chyba każdy jakiego znam tak ma.
Upraszczając - dobra kandydatka na żonę (czy kto jak to widzi)/dobra kandydatka na seks (i nic więcej). No i jeszcze koleżanki wszelkiej maści, jak nie ma żadnego pociągu.
Kobiety chyba robią podobnie, nie? Nadaje się do związku, nie nadaje się ale w sumie ciacho czy tam inaczej fajny seksualnie, nie nadaje się do niczego i oczywiście friendzone.
kobietapo40 - no i na zdrowie. Za burdel się płaci, a seks bez zobowiązań to wymiana mająca na celu dać przyjemność obu stronom, w założeniu. Zresztą, to nie jest tak, że ja sobie szukałem kogoś konkretnie na seks. Chyba raz tylko. Zawsze do normalniejszej relacji, a że wychodziło jak wychodziło, cóż, nie będę wybrzydzał, jak się nie ma co się lubi...

374 Ostatnio edytowany przez kobietapo40 (2021-09-17 13:21:03)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
zrzutekranu napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Takie informacje jak światopogląd czy problem z alkoholem raczej szybko wychodzą, jeśli się kogoś poznaje- wydaje mi się że mozna to odkryć jeszcze na etapie zwykłej znajomości, a nie bliższej relacji.
No chyba że ktoś wpada w odmęty romantyzmu, słodkich słówek, konwersacji o sprawach nieistotnych by podgrzać atmosferę.
ale to moze być przez mężczyznę z kolei odczytane jako: kobieta chętna na romans i nic więcej. Bo tak jak pisze zrzutekranu mężczyżni ( nie wszyscy ale większość) klasyfikują sobie kobiety. To jest częśto podświadome i już na początku ma się etykietę.
ale moze się mylę.

Chyba każdy jakiego znam tak ma.
Upraszczając - dobra kandydatka na żonę (czy kto jak to widzi)/dobra kandydatka na seks (i nic więcej). No i jeszcze koleżanki wszelkiej maści, jak nie ma żadnego pociągu.
Kobiety chyba robią podobnie, nie? Nadaje się do związku, nie nadaje się ale w sumie ciacho czy tam inaczej fajny seksualnie, nie nadaje się do niczego i oczywiście friendzone.

To ja ci powiem z mojego punktu widzenia i na etapie jakim jestem teraz (nie ważne co było kiedyś). Jeśli facet nie nadaje się do sexu to nie nadaje się do związku, jeśli po pierwszych chwilach stwierdzę, ze nie nadaje sie do związku to i do sexu go nie chcę, a już określenia friendzone, nie biore wogóle pod uwagę, zauważyłam, że w moim wieku Panowie, rozpatruja tylko dwie opcje, sex lub związek, przyjaźni raczej nie tworzą.

Edit. Zrzut ekranu, za sex bez zobowiazań również się czasami płaci, tylko to inna waluta smile smile Dobrze, ze dodałeś w definicji, że założenia ma dać przyjemność obu stronom, chociaż nie zawsze tak jest niestety i wtedy niesmak pozostaje smile smile
Z tego co piszesz, Ty nie szukałeś do sexu, ale do związku a wychodziło inaczej - to co innego. Panowie są tam tylko dla seksu, o czym mówą otwarcie i już w pierwszych słować, więc to inna sprawa.

375

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
kobietapo40 napisał/a:
zrzutekranu napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Takie informacje jak światopogląd czy problem z alkoholem raczej szybko wychodzą, jeśli się kogoś poznaje- wydaje mi się że mozna to odkryć jeszcze na etapie zwykłej znajomości, a nie bliższej relacji.
No chyba że ktoś wpada w odmęty romantyzmu, słodkich słówek, konwersacji o sprawach nieistotnych by podgrzać atmosferę.
ale to moze być przez mężczyznę z kolei odczytane jako: kobieta chętna na romans i nic więcej. Bo tak jak pisze zrzutekranu mężczyżni ( nie wszyscy ale większość) klasyfikują sobie kobiety. To jest częśto podświadome i już na początku ma się etykietę.
ale moze się mylę.

Chyba każdy jakiego znam tak ma.
Upraszczając - dobra kandydatka na żonę (czy kto jak to widzi)/dobra kandydatka na seks (i nic więcej). No i jeszcze koleżanki wszelkiej maści, jak nie ma żadnego pociągu.
Kobiety chyba robią podobnie, nie? Nadaje się do związku, nie nadaje się ale w sumie ciacho czy tam inaczej fajny seksualnie, nie nadaje się do niczego i oczywiście friendzone.

To ja ci powiem z mojego punktu widzenia i na etapie jakim jestem teraz (nie ważne co było kiedyś). Jeśli facet nie nadaje się do sexu to nie nadaje się do związku, jeśli po pierwszych chwilach stwierdzę, ze nie nadaje sie do związku to i do sexu go nie chcę, a już określenia friendzone, nie biore wogóle pod uwagę, zauważyłam, że w moim wieku Panowie, rozpatruja tylko dwie opcje, sex lub związek, przyjaźni raczej nie tworzą.

No i ok. Wiadomo, dobry seks musi być w związku, bez tego szkoda zachodu (przynajmniej dla mnie).
Co do przyjaźni, powiem ci z mojego punktu widzenia (i myślę, że lwiej części facetów). Jak idę na randkę to ja się nie chce bawić w koleżeństwa czy przyjaźnie. Ja szukam kobiety, partnerki, która jak wszystko fajnie się potoczy to będzie TEŻ przyjaciółką. Jak kobieta (nowo poznana z randki etc) zaczyna widzieć we mnie "przyjaciela" to przestaje marnować swój czas. Ładne określenie na "sry nic z tego nie będzie nie kręcisz mnie".
Co innego z jakąś znajomą którą znam X czasu, tego typu historie jak najbardziej, można się kolegewać - można i nawet jak się uda przyjaźnić.

376

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
zrzutekranu napisał/a:

kobietapo40 - w temacie doszliśmy do wniosków, że znalezienie fajnego partnera to spore wyzwanie. Tak samo jak i partnerki. A takie układy są super, bo pozwalają się rozładować szukając sobie (na luzie oczywiście, nie mówię o jakimś randkowaniu równoległym).
Ja mam spore potrzeby seksualne, no, ciągle mi się chce prawie. I jasne, mogę się powstrzymywać ale w imię czego? Zresztą na pewno nieraz spotkałaś faceta myśląc "fajny do seksu ale nie do związku". U płci brzydkiej jest podobnie.
Szczególnie, że dzięki tinderom i tym podobnym randkę można mieć od tak, nie wychodząc z domu. A kobietom jest jeszcze łatwiej.

Zrzutekranu, no widzsz, ty jestes w tej kategorii, na ktora kobieta poukladana nie spojrzy. Tej ktorej wlasnie autorka nie szuka. Ona woli poczekac. Wbrew temu, co zakladaja tu panowie i tak eufemistycznie nazywaja ''ma sprawic przyjemnosc obu stronom'', na randomowy seks zadna ceniaca sie kobieta nie pojdzie i tak latwo kobiete do lozka nie zaciagniesz i wcale nie macie tak latwo z tym dostepem do seksu. Chodza np. mlode, te ktore lubia ryzyko lub chca sobie cos udowonic, chca zdradzic lub traktuja mezczyzn przedmiotowo. Po drugiej stronie vice versa. Jakosciowo tanie, na dobre rzeczy dlugo sie czeka.

377 Ostatnio edytowany przez rossanka (2021-09-18 10:39:38)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
zrzutekranu napisał/a:

kobietapo40 - w temacie doszliśmy do wniosków, że znalezienie fajnego partnera to spore wyzwanie. Tak samo jak i partnerki. A takie układy są super, bo pozwalają się rozładować szukając sobie (na luzie oczywiście, nie mówię o jakimś randkowaniu równoległym).
Ja mam spore potrzeby seksualne, no, ciągle mi się chce prawie. I jasne, mogę się powstrzymywać ale w imię czego? Zresztą na pewno nieraz spotkałaś faceta myśląc "fajny do seksu ale nie do związku". U płci brzydkiej jest podobnie.

Myślę, że o to nie chodzi Autorce i że ona unikać chce właśnie takich spotkań tylko w celu rozładowania. Takich propozycji dostała pewnie na portalach randkowych czy też w realu kilka, kilkanaście. Z reguły kobieta działa inaczej. Mało jest takich, dla których sam seks to tylko seks, a potem rozchodzimy się do domów do następnego razu, a w międzyczasie szuka się faceta na stałe. U facetów jest inaczej. Dla nich seks to seks i tam nie musi chodzić o nic więcej. Stąd pewnie te skoki w bok w małżeństwach, dla niektórych panów nie jest to zdrada, bo nie kochają kochanki, nic nie czują do niej a seks to tylko fizyczne rozładowanie. Coś jak pójście na siłownie, albo do teatru aby nakarmić ducha, albo do restauracji aby sie najeść. Tam nie ma uczuć, przywiązania, idziesz ćwiczyć, oglądać sztukę, jesc. Na tej zasadzie idziesz uprawiać seks z kochanką. U kobiet włączają się uczucia, stąd pełno wątków, gdy kochanka się zakochuje, nawet hesli na początku deklarowała się, że dla niej będzie to tylko też sam seks. Układu ciągną się latami, kochanka czeka, kocha coraz bardziej, a facet nie widzi co za problem, bo żonę to on ma, a z kochanką uprawia jedynie czynność, bez wikłania się w uczucia .
Stad te nieporozumienia.
Mało tego, nieporozumienia mogą być już na początku. Dochodzi do zbliżenia, jest seks, jeden, drugi, kobieta myśli, że to związek, a dla mężczyzny może to również stawać się już powoli związkiem, a może tylko jest to dla niego rozładowanie seksualne i nic więcej.
Także w przypadku Autorki, myślę, że nie jest to dobry pomysł, takie znalezienie sobie kogoś do seksu, bo ona takich postaw jak Twoja właśnie unika. A internet pełen jest takich typków.

378 Ostatnio edytowany przez zrzutekranu (2021-09-18 20:01:51)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
rossanka napisał/a:
zrzutekranu napisał/a:

kobietapo40 - w temacie doszliśmy do wniosków, że znalezienie fajnego partnera to spore wyzwanie. Tak samo jak i partnerki. A takie układy są super, bo pozwalają się rozładować szukając sobie (na luzie oczywiście, nie mówię o jakimś randkowaniu równoległym).
Ja mam spore potrzeby seksualne, no, ciągle mi się chce prawie. I jasne, mogę się powstrzymywać ale w imię czego? Zresztą na pewno nieraz spotkałaś faceta myśląc "fajny do seksu ale nie do związku". U płci brzydkiej jest podobnie.

Myślę, że o to nie chodzi Autorce i że ona unikać chce właśnie takich spotkań tylko w celu rozładowania. Takich propozycji dostała pewnie na portalach randkowych czy też w realu kilka, kilkanaście. Z reguły kobieta działa inaczej. Mało jest takich, dla których sam seks to tylko seks, a potem rozchodzimy się do domów do następnego razu, a w międzyczasie szuka się faceta na stałe. U facetów jest inaczej. Dla nich seks to seks i tam nie musi chodzić o nic więcej. Stąd pewnie te skoki w bok w małżeństwach, dla niektórych panów nie jest to zdrada, bo nie kochają kochanki, nic nie czują do niej a seks to tylko fizyczne rozładowanie. Coś jak pójście na siłownie, albo do teatru aby nakarmić ducha, albo do restauracji aby sie najeść. Tam nie ma uczuć, przywiązania, idziesz ćwiczyć, oglądać sztukę, jesc. Na tej zasadzie idziesz uprawiać seks z kochanką. U kobiet włączają się uczucia, stąd pełno wątków, gdy kochanka się zakochuje, nawet hesli na początku deklarowała się, że dla niej będzie to tylko też sam seks. Układu ciągną się latami, kochanka czeka, kocha coraz bardziej, a facet nie widzi co za problem, bo żonę to on ma, a z kochanką uprawia jedynie czynność, bez wikłania się w uczucia .
Stad te nieporozumienia.
Mało tego, nieporozumienia mogą być już na początku. Dochodzi do zbliżenia, jest seks, jeden, drugi, kobieta myśli, że to związek, a dla mężczyzny może to również stawać się już powoli związkiem, a może tylko jest to dla niego rozładowanie seksualne i nic więcej.
Także w przypadku Autorki, myślę, że nie jest to dobry pomysł, takie znalezienie sobie kogoś do seksu, bo ona takich postaw jak Twoja właśnie unika. A internet pełen jest takich typków.

Ale ja jej nie namawiam. Przedstawiam jedynie opcję, z której korzystała jak się okazało. Teraz nie chce i ok. Zapytała o moją perspektywę to ją pokazuje.
I dalej utrzymuje, że tak jak i faceci dzielą kobiety na te do łóżka i te do relacji potencjalnej, tak samo robią to kobiety.
Pronome, nie chce mi się nawet odpowiadać na takie wycieczki personalne, jak coś ubodło nie mój problem.

379

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
zrzutekranu napisał/a:
rossanka napisał/a:
zrzutekranu napisał/a:

kobietapo40 - w temacie doszliśmy do wniosków, że znalezienie fajnego partnera to spore wyzwanie. Tak samo jak i partnerki. A takie układy są super, bo pozwalają się rozładować szukając sobie (na luzie oczywiście, nie mówię o jakimś randkowaniu równoległym).
Ja mam spore potrzeby seksualne, no, ciągle mi się chce prawie. I jasne, mogę się powstrzymywać ale w imię czego? Zresztą na pewno nieraz spotkałaś faceta myśląc "fajny do seksu ale nie do związku". U płci brzydkiej jest podobnie.

Myślę, że o to nie chodzi Autorce i że ona unikać chce właśnie takich spotkań tylko w celu rozładowania. Takich propozycji dostała pewnie na portalach randkowych czy też w realu kilka, kilkanaście. Z reguły kobieta działa inaczej. Mało jest takich, dla których sam seks to tylko seks, a potem rozchodzimy się do domów do następnego razu, a w międzyczasie szuka się faceta na stałe. U facetów jest inaczej. Dla nich seks to seks i tam nie musi chodzić o nic więcej. Stąd pewnie te skoki w bok w małżeństwach, dla niektórych panów nie jest to zdrada, bo nie kochają kochanki, nic nie czują do niej a seks to tylko fizyczne rozładowanie. Coś jak pójście na siłownie, albo do teatru aby nakarmić ducha, albo do restauracji aby sie najeść. Tam nie ma uczuć, przywiązania, idziesz ćwiczyć, oglądać sztukę, jesc. Na tej zasadzie idziesz uprawiać seks z kochanką. U kobiet włączają się uczucia, stąd pełno wątków, gdy kochanka się zakochuje, nawet hesli na początku deklarowała się, że dla niej będzie to tylko też sam seks. Układu ciągną się latami, kochanka czeka, kocha coraz bardziej, a facet nie widzi co za problem, bo żonę to on ma, a z kochanką uprawia jedynie czynność, bez wikłania się w uczucia .
Stad te nieporozumienia.
Mało tego, nieporozumienia mogą być już na początku. Dochodzi do zbliżenia, jest seks, jeden, drugi, kobieta myśli, że to związek, a dla mężczyzny może to również stawać się już powoli związkiem, a może tylko jest to dla niego rozładowanie seksualne i nic więcej.
Także w przypadku Autorki, myślę, że nie jest to dobry pomysł, takie znalezienie sobie kogoś do seksu, bo ona takich postaw jak Twoja właśnie unika. A internet pełen jest takich typków.

Ale ja jej nie namawiam. Przedstawiam jedynie opcję, z której korzystała jak się okazało. Teraz nie chce i ok. Zapytała o moją perspektywę to ją pokazuje.
I dalej utrzymuje, że tak jak i faceci dzielą kobiety na te do łóżka i te do relacji potencjalnej, tak samo robią to kobiety.
Pronome, nie chce mi się nawet odpowiadać na takie wycieczki personalne, jak coś ubodło nie mój problem.

Ja nie dziele tak. Dziele na 3 grupy : facet do związku i seksu, facet do kolezenstwa, facet, którego nie chce znać.

380

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
Pronome napisał/a:

Zrzutekranu, no widzsz, ty jestes w tej kategorii, na ktora kobieta poukladana nie spojrzy. Tej ktorej wlasnie autorka nie szuka. Ona woli poczekac. Wbrew temu, co zakladaja tu panowie i tak eufemistycznie nazywaja ''ma sprawic przyjemnosc obu stronom'', na randomowy seks zadna ceniaca sie kobieta nie pojdzie i tak latwo kobiete do lozka nie zaciagniesz i wcale nie macie tak latwo z tym dostepem do seksu. Chodza np. mlode, te ktore lubia ryzyko lub chca sobie cos udowonic, chca zdradzic lub traktuja mezczyzn przedmiotowo. Po drugiej stronie vice versa. Jakosciowo tanie, na dobre rzeczy dlugo sie czeka.

może nie doczytałaś ale to właśnie autorka miała takie układy i jej sie znudziło smile

381

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

No właśnie tego nie rozumiem: jeżeli kobieta idzie z kimś  mało znanym do łóżka to widzę 2 wersje:
1silny pociąg seksualny
2 duże zauroczenie

W obu tych przypadkach seks powinien być między ludźmi udany bo są te emocje.
No chyba że seks miał dodatkowe tlo: czyli budowanie bliskości z mężczyzną ale takie wyobrażenia to mogą mieć młode niedoswiadczone dziewczyny.
Nie widzę  więc sensu w chodzeniu do łóżka z mężczyzną który takich emocji jednych albo drugich nie budzi.
I pisząc  zauroczenie nie mam na myśli tego co racjonalnie ocenia głowa: czyli przystojny inteligentny dowcipny itd.
Zauroczenie raczej typu: energia że chcę  przy nim być. Stamtąd już tylko krok do pożądania  i  satysfakcji bo przecież kobieta też ma jakiś wpływ na przebieg tej chwili.

Natomiast u mężczyzny jest inaczej: bo on się z natury rzeczy rozladowuje w seksie. To kobieta coś bierze więc musi się zastanawiać od kogo.
Ale może inne Panie mają  swoje spojrzenie.
Klasyfikacja mężczyzn podobną jak u Rossanki:
Taki który budzi emocje jako mężczyzna
Taki co zakwalifikowany jest jako kumpel
I ktoś kto ma etykietę unikać: czyli niewygodny niebezpieczny albo dupek.

Wyjście od kumpelstwa do 1 kategorii jest prawie niemożliwe jak się już odslonili przed sobą i ona go oceniła że nie jej typ.
Zejście do kategorii 2 z 1 też nie jest proste. Raczej się do 3 wpada.

Gdy wieje wiatr historii, Ludziom jak pięknym ptakom Rosną skrzydła, natomiast Trzęsą się portki pętakom.?

382

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
Ela210 napisał/a:

No właśnie tego nie rozumiem: jeżeli kobieta idzie z kimś  mało znanym do łóżka to widzę 2 wersje:
1silny pociąg seksualny
2 duże zauroczenie

W obu tych przypadkach seks powinien być między ludźmi udany bo są te emocje.
No chyba że seks miał dodatkowe tlo: czyli budowanie bliskości z mężczyzną ale takie wyobrażenia to mogą mieć młode niedoswiadczone dziewczyny.
Nie widzę  więc sensu w chodzeniu do łóżka z mężczyzną który takich emocji jednych albo drugich nie budzi.
I pisząc  zauroczenie nie mam na myśli tego co racjonalnie ocenia głowa: czyli przystojny inteligentny dowcipny itd.
Zauroczenie raczej typu: energia że chcę  przy nim być. Stamtąd już tylko krok do pożądania  i  satysfakcji bo przecież kobieta też ma jakiś wpływ na przebieg tej chwili.

Natomiast u mężczyzny jest inaczej: bo on się z natury rzeczy rozladowuje w seksie. To kobieta coś bierze więc musi się zastanawiać od kogo.
Ale może inne Panie mają  swoje spojrzenie.
Klasyfikacja mężczyzn podobną jak u Rossanki:
Taki który budzi emocje jako mężczyzna
Taki co zakwalifikowany jest jako kumpel
I ktoś kto ma etykietę unikać: czyli niewygodny niebezpieczny albo dupek.

Wyjście od kumpelstwa do 1 kategorii jest prawie niemożliwe jak się już odslonili przed sobą i ona go oceniła że nie jej typ.
Zejście do kategorii 2 z 1 też nie jest proste. Raczej się do 3 wpada.

Fajnie jest sobie poczytać kobiecy punkt widzenia, pozwala zrozumieć pewne zjawiska smile
Trochę uprościłem ale generalnie u mnie jest jak pisałem - laska tylko do seksu, laska do relacji (czyli rokuje związek co za tym idzie też seks - nie musi być szybko), koleżanka i paszoł won wiedźmo.
Czyli wychodzi z tego co piszesz, że wyjście z "friendzone" jest niemożliwe? W sumie też tak mam, że jak zaszufladkuje mi się "koleżanka" jako tylko koleżanka to staje się dla mnie równie seksowna i kobieca co facet. Chociaż z drugiej strony jakby na mnie siadła i wyglądałaby dla mnie ok pewnie inaczej bym śpiewał, hipotetycznie.

383

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
kobietapo40 napisał/a:

Takich tematów mnóstwo już było, przeczytałam kilka, jednak chciałabym bardziej od swojej strony podyskutować. A więc właśnie: jak kogoś poznać po 40? Czy może popełniam jakieś błędy, a może niewłaściwie szukam, a może nie szukam w ogóle, tylko udaję, że to robię?
To trochę o mnie słowem wstępu
Jestem po 40, po rozwodzie, matka samotna (jak ja nie lubię tego określenia).
Od rozwodu, a to już 7 lat, miałem jeden dłuższy związek (2 lata) reszta to jakieś mniej lub bardziej krótkie znajomości z których nic nie wychodziło. Dlaczego? Oto jest pytanie. Zazwyczaj ja je kończyłam, bo coś zaczynało nie grać z danym Panem, zdarzało się również, ze Panowie bez słowa się zmywali. Przez te kilka lat poznałam ich sporo w różnych okolicznościach i wniosek nasuwa mi się jeden, to już chyba niemożliwe spotkać kogoś na dłużej, do życia.
Zaczynam się z tym powoli godzić, że czekają mnie jedynie przelotne znajomości, albo bycie samej do końca mych dni
I tu pytanie, czy faktycznie jest tak trudno w pewnym wieku, czy to jednak ja te trudności piętrzę? Czy to wymagania, które podobno z wiekiem rosną? Czy może ja jednak podświadomie nie chcę związku, mimo, iż deklaruję taką chęć?
Chętnie podyskutuję na ten temat, jeśli nie jest już za bardzo „zmęczony”

Miłość ani jej szukanie, czy wiek, nie są trudnym tematem. Chodzi raczej o to, że po 40-tce każdy ma już jakieś przejścia, typu rozstania itp.
Chodzi raczej o to, że kochać chcą. Ale bardziej się boją.

384

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

Na poważny związek potrzeba czasu. W pewnym wieku obie strony randkowego rynku świadomie albo nieświadomie chcą skracać te procesy "poznawania" i przechodzić do sedna ważnych dla siebie spraw.

Jedyna rzecz w życiu, której nikt nam nie zwróci, to jest czas. "Wydawajmy" go mądrze.

385

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
apropo_defacto napisał/a:

Na poważny związek potrzeba czasu. W pewnym wieku obie strony randkowego rynku świadomie albo nieświadomie chcą skracać te procesy "poznawania" i przechodzić do sedna ważnych dla siebie spraw.

Jedyna rzecz w życiu, której nikt nam nie zwróci, to jest czas. "Wydawajmy" go mądrze.

A po czym poznać, że czas jest "wydawany" mądrze ?

Zgniłe jajko wink (nie JAJKA)

386

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

Wiecie, ze ja nie miałam nigdy przyjaciela faceta, takiego kumpla, kumpla. Oczywiście jacyś koledzy z pracy lub tego typu podobne znajomości. Nie wiem skąd to się wzięło, ale chyba nigdy nie wierzyłam w damsko męską przyjaźń, zawsze jakaś z tego niezręczność wychodziła.
Jeśli ja traktowałam kogoś jak kumpla, on zazwyczaj chciał ode mnie czegoś więcej (sexu, związku) i taka relacja zaczynała męczyć. Takich sytuacji było sporo i zawsze obawiałam się, że się powtórzą, więc później unikałam kumpelstwa.

387

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
kobietapo40 napisał/a:

Wiecie, ze ja nie miałam nigdy przyjaciela faceta, takiego kumpla, kumpla. Oczywiście jacyś koledzy z pracy lub tego typu podobne znajomości. Nie wiem skąd to się wzięło, ale chyba nigdy nie wierzyłam w damsko męską przyjaźń, zawsze jakaś z tego niezręczność wychodziła.
Jeśli ja traktowałam kogoś jak kumpla, on zazwyczaj chciał ode mnie czegoś więcej (sexu, związku) i taka relacja zaczynała męczyć. Takich sytuacji było sporo i zawsze obawiałam się, że się powtórzą, więc później unikałam kumpelstwa.

Moim zdaniem trwałe przyjaźnie damsko-męskie można zawrzeć w czasach szkolnych, studenckich. Ja mam takie właśnie z tych okresów. W późniejszym okresie to już nie wypalało i było najzwyklejszym friendzone. Teraz też już sobie nie wyobrażam, że z jakąś kobietą zacząłbym się przyjaźnić. Zresztą nie potrzebuję kompletnie już takich relacji. Wystarczą mi te co mam.

Zgniłe jajko wink (nie JAJKA)

388

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
kobietapo40 napisał/a:

Wiecie, ze ja nie miałam nigdy przyjaciela faceta, takiego kumpla, kumpla. Oczywiście jacyś koledzy z pracy lub tego typu podobne znajomości. Nie wiem skąd to się wzięło, ale chyba nigdy nie wierzyłam w damsko męską przyjaźń, zawsze jakaś z tego niezręczność wychodziła.
Jeśli ja traktowałam kogoś jak kumpla, on zazwyczaj chciał ode mnie czegoś więcej (sexu, związku) i taka relacja zaczynała męczyć. Takich sytuacji było sporo i zawsze obawiałam się, że się powtórzą, więc później unikałam kumpelstwa.

Mialam to samo. Chcialam sie przyjazbic, ale ci mezczyzni - okazywalo sie po czasie ( bo myslalam, ze chca sie przyjaznic ) ze liczyli na cos wiecej.
Natomiast mozna miec po pristu kolegow, z ktorymi zamieni sie od czasu do czasu pare zdan.
Mozna tez trafic odwrotnie, Ty jako kobieta chcesz czegis wiecej, a dla mezczyzny jestes jak siostra, calkiem aseksualna jako partnerka, wtedy jest orzykro, nalezy wirc sie szybko wycofac.
Ale powiem Wam najgorsza sytuacja bywala, jak bylam taką kokezanką, ale z ktorą on by sie chetnie przespal i nic wiecej. Tego nie moglam zrozumiec. Rozumiem sytuacje, gdy facet lubi kobiete, lubi z nia rozmawiac, maha takie same piczucie humoru, zainteresowanua, poglady, ale ona jest dla niego jak siostra i on noe wyobraza sobie nawet zblizenia z nią. Rozumiem tez sytuacje, kiedy mezczyzba uwielbia rozmawiac z kobietą, plus kreci go ona fizyczbie- wtedy byc moze wyjdzie nawet z tego zwiazek, kto wie, jesli takie samo zainteresowanie jest z drugiej strony.
Ale nie rozumiem sytuacji, gdy mezczyzna ponownie bardzo lubi rozmawiac z dana kobietą, dobrze mu wtedy, poza tym kreci go ona fizycznie i chetnie poszedlby z nia na seks, ale chce by to byla jedynie relacja kolezensko seksualna nic wiecej. Zakladajac dodatkowo, ze on i ona są wolni. Nigdy tego nie rozumialam. Dla mnie kolega to tylko kolega, nie chcialam z nim zadnych seksow.

389

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
rossanka napisał/a:
kobietapo40 napisał/a:

Wiecie, ze ja nie miałam nigdy przyjaciela faceta, takiego kumpla, kumpla. Oczywiście jacyś koledzy z pracy lub tego typu podobne znajomości. Nie wiem skąd to się wzięło, ale chyba nigdy nie wierzyłam w damsko męską przyjaźń, zawsze jakaś z tego niezręczność wychodziła.
Jeśli ja traktowałam kogoś jak kumpla, on zazwyczaj chciał ode mnie czegoś więcej (sexu, związku) i taka relacja zaczynała męczyć. Takich sytuacji było sporo i zawsze obawiałam się, że się powtórzą, więc później unikałam kumpelstwa.

Mialam to samo. Chcialam sie przyjazbic, ale ci mezczyzni - okazywalo sie po czasie ( bo myslalam, ze chca sie przyjaznic ) ze liczyli na cos wiecej.
Natomiast mozna miec po pristu kolegow, z ktorymi zamieni sie od czasu do czasu pare zdan.
Mozna tez trafic odwrotnie, Ty jako kobieta chcesz czegis wiecej, a dla mezczyzny jestes jak siostra, calkiem aseksualna jako partnerka, wtedy jest orzykro, nalezy wirc sie szybko wycofac.
Ale powiem Wam najgorsza sytuacja bywala, jak bylam taką kokezanką, ale z ktorą on by sie chetnie przespal i nic wiecej. Tego nie moglam zrozumiec. Rozumiem sytuacje, gdy facet lubi kobiete, lubi z nia rozmawiac, maha takie same piczucie humoru, zainteresowanua, poglady, ale ona jest dla niego jak siostra i on noe wyobraza sobie nawet zblizenia z nią. Rozumiem tez sytuacje, kiedy mezczyzba uwielbia rozmawiac z kobietą, plus kreci go ona fizyczbie- wtedy byc moze wyjdzie nawet z tego zwiazek, kto wie, jesli takie samo zainteresowanie jest z drugiej strony.
Ale nie rozumiem sytuacji, gdy mezczyzna ponownie bardzo lubi rozmawiac z dana kobietą, dobrze mu wtedy, poza tym kreci go ona fizycznie i chetnie poszedlby z nia na seks, ale chce by to byla jedynie relacja kolezensko seksualna nic wiecej. Zakladajac dodatkowo, ze on i ona są wolni. Nigdy tego nie rozumialam. Dla mnie kolega to tylko kolega, nie chcialam z nim zadnych seksow.

Przecież to proste. Po prostu taki facet generalnie nie ma ochoty się wiązać, brać zobowiązań. Ma inne priorytety. Ale nie unika kobiet. Lubi z nimi przebywać, rozmawiać, a czasami po prostu się przespać. Robi to oczywiście tylko z tymi, które mu się podobają.

Zgniłe jajko wink (nie JAJKA)

390

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
kobietapo40 napisał/a:

Wiecie, ze ja nie miałam nigdy przyjaciela faceta, takiego kumpla, kumpla. Oczywiście jacyś koledzy z pracy lub tego typu podobne znajomości. Nie wiem skąd to się wzięło, ale chyba nigdy nie wierzyłam w damsko męską przyjaźń, zawsze jakaś z tego niezręczność wychodziła.
Jeśli ja traktowałam kogoś jak kumpla, on zazwyczaj chciał ode mnie czegoś więcej (sexu, związku) i taka relacja zaczynała męczyć. Takich sytuacji było sporo i zawsze obawiałam się, że się powtórzą, więc później unikałam kumpelstwa.

Mialam to samo. Chcialam sie przyjazbic, ale ci mezczyzni - okazywalo sie po czasie ( bo myslalam, ze chca sie przyjaznic ) ze liczyli na cos wiecej.
Natomiast mozna miec po pristu kolegow, z ktorymi zamieni sie od czasu do czasu pare zdan.
Mozna tez trafic odwrotnie, Ty jako kobieta chcesz czegis wiecej, a dla mezczyzny jestes jak siostra, calkiem aseksualna jako partnerka, wtedy jest orzykro, nalezy wirc sie szybko wycofac.
Ale powiem Wam najgorsza sytuacja bywala, jak bylam taką kokezanką, ale z ktorą on by sie chetnie przespal i nic wiecej. Tego nie moglam zrozumiec. Rozumiem sytuacje, gdy facet lubi kobiete, lubi z nia rozmawiac, maha takie same piczucie humoru, zainteresowanua, poglady, ale ona jest dla niego jak siostra i on noe wyobraza sobie nawet zblizenia z nią. Rozumiem tez sytuacje, kiedy mezczyzba uwielbia rozmawiac z kobietą, plus kreci go ona fizyczbie- wtedy byc moze wyjdzie nawet z tego zwiazek, kto wie, jesli takie samo zainteresowanie jest z drugiej strony.
Ale nie rozumiem sytuacji, gdy mezczyzna ponownie bardzo lubi rozmawiac z dana kobietą, dobrze mu wtedy, poza tym kreci go ona fizycznie i chetnie poszedlby z nia na seks, ale chce by to byla jedynie relacja kolezensko seksualna nic wiecej. Zakladajac dodatkowo, ze on i ona są wolni. Nigdy tego nie rozumialam. Dla mnie kolega to tylko kolega, nie chcialam z nim zadnych seksow.

Przecież to proste. Po prostu taki facet generalnie nie ma ochoty się wiązać, brać zobowiązań. Ma inne priorytety. Ale nie unika kobiet. Lubi z nimi przebywać, rozmawiać, a czasami po prostu się przespać. Robi to oczywiście tylko z tymi, które mu się podobają.

Myslisz? Tzn okresowo moze tak byc, np po rozwodzie, gdy on chce sie wyszalec ( nie pisze o Tobie, tylko oglonie,croznie ludzie reaguja. Znajomy tak mial, po rozwodzie szalał, sypiał tez z innymi kobietami, nie chcial sie wiazac. Ale minal rok czy dwa, uznal, ze dosyc, ze chce teraz zwiazku i rzeczywiscie po czasie ponownie sie ozenil). Mozliwe jest, ze niektorzy sa po prostu takim typem, co sie nigdy nie chce wiazac? To by wszystko tlumaczylo.

391 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-09-22 12:13:19)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

"Mozliwe jest, ze niektorzy sa po prostu takim typem, co sie nigdy nie chce wiazac? "
Oczywiście. Bo np nie chce ograniczeń, nie chce dodatkowych obowiązków, dopasowywać się do kogoś

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

392

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
aniuu1 napisał/a:

"Mozliwe jest, ze niektorzy sa po prostu takim typem, co sie nigdy nie chce wiazac? "
Oczywiście. Bo np nie chce ograniczeń, nie chce dodatkowych obowiązków, dopasowywać się do kogoś

Chodzi Ci np o dzieci? Że dzieci to obowiązek i odpowiedzialność?

393 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-09-22 13:23:34)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
rossanka napisał/a:
aniuu1 napisał/a:

"Mozliwe jest, ze niektorzy sa po prostu takim typem, co sie nigdy nie chce wiazac? "
Oczywiście. Bo np nie chce ograniczeń, nie chce dodatkowych obowiązków, dopasowywać się do kogoś

Chodzi Ci np o dzieci? Że dzieci to obowiązek i odpowiedzialność?

Czasami chodzi o dzieci, ale najczęściej chyba chodzi o utrzymywanie pewnego poczucia wolności, co jest rozumiane np. jako życie całkowicie pod swoje dyktando. Współcześnie życie dostarcza tylu bodźców i atrakcji, że wielu, zwłaszcza młodych facetów długo nie chce z tego zrezygnować, a z rezygnacją, ograniczeniem właśnie utożsamiają sobie związek, małżeństwo, ojcostwo. To są faceci, którzy, gdy sobie robią bilans tego co zyskują i tracą będąc w związku, to aktualnie wychodzi im, że lepiej być samemu. Oczywiście to się może w każdej chwili zmienić.

Zgniłe jajko wink (nie JAJKA)

394

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
kobietapo40 napisał/a:

Wiecie, ze ja nie miałam nigdy przyjaciela faceta, takiego kumpla, kumpla. Oczywiście jacyś koledzy z pracy lub tego typu podobne znajomości. Nie wiem skąd to się wzięło, ale chyba nigdy nie wierzyłam w damsko męską przyjaźń, zawsze jakaś z tego niezręczność wychodziła.
Jeśli ja traktowałam kogoś jak kumpla, on zazwyczaj chciał ode mnie czegoś więcej (sexu, związku) i taka relacja zaczynała męczyć. Takich sytuacji było sporo i zawsze obawiałam się, że się powtórzą, więc później unikałam kumpelstwa.

Ja miałem takie przyjaźnie. Nie wyobrażam sobie przyjaźni z facetem, bo przy kobiecie można się otworzyć, być sobą.
Sprawy erotyczne, seksualne, trzeba uporządkować, aby była jasność, aby nie było niezręcznych podchodów, domysłów. Czy będzie seks, czy nie będzie -- to powinna być decyzja powiedziana wprost, uzgodniona.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

395

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
aniuu1 napisał/a:

"Mozliwe jest, ze niektorzy sa po prostu takim typem, co sie nigdy nie chce wiazac? "
Oczywiście. Bo np nie chce ograniczeń, nie chce dodatkowych obowiązków, dopasowywać się do kogoś

Chodzi Ci np o dzieci? Że dzieci to obowiązek i odpowiedzialność?

Czasami chodzi o dzieci, ale najczęściej chyba chodzi o utrzymywanie pewnego poczucia wolności, co jest rozumiane np. jako życie całkowicie pod swoje dyktando. Współcześnie życie dostarcza tylu bodźców i atrakcji, że wielu, zwłaszcza młodych facetów długo nie chce z tego zrezygnować, a z rezygnacją, ograniczeniem właśnie utożsamiają sobie związek, małżeństwo, ojcostwo. To są faceci, którzy, gdy sobie robią bilans tego co zyskują i tracą będąc w związku, to aktualnie wychodzi im, że lepiej być samemu. Oczywiście to się może w każdej chwili zmienić.

Myślę, że to akurat są normalne obawy. Sama również nie chciałabym żyć pod czyjeś dyktando. Chyba nikt nie chciałby.

396

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Chodzi Ci np o dzieci? Że dzieci to obowiązek i odpowiedzialność?

Czasami chodzi o dzieci, ale najczęściej chyba chodzi o utrzymywanie pewnego poczucia wolności, co jest rozumiane np. jako życie całkowicie pod swoje dyktando. Współcześnie życie dostarcza tylu bodźców i atrakcji, że wielu, zwłaszcza młodych facetów długo nie chce z tego zrezygnować, a z rezygnacją, ograniczeniem właśnie utożsamiają sobie związek, małżeństwo, ojcostwo. To są faceci, którzy, gdy sobie robią bilans tego co zyskują i tracą będąc w związku, to aktualnie wychodzi im, że lepiej być samemu. Oczywiście to się może w każdej chwili zmienić.

Myślę, że to akurat są normalne obawy. Sama również nie chciałabym żyć pod czyjeś dyktando. Chyba nikt nie chciałby.

Może się źle wyraziłem. Chodzi o to, że bycie w poważnym związku, w małżeństwie, bycie rodzicem powoduje, że priorytety się zmieniają, że dochodzą pewne sprawy wynikające z odpowiedzialności, z troski o inną osobę itd. No po prostu już nie można sobie wtedy robić co tylko się chce, że przykładowo mam zachciankę, to się pakuję i jadę sobie nad morze, bo kto mi przecież zabroni. Czy to jest życie pod czyjeś dyktando ? Pewnie ci, którzy przed tym uciekają tak to określają (to nie jest aluzja do Ciebie).

Zgniłe jajko wink (nie JAJKA)

397

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
rossanka napisał/a:
aniuu1 napisał/a:

"Mozliwe jest, ze niektorzy sa po prostu takim typem, co sie nigdy nie chce wiazac? "
Oczywiście. Bo np nie chce ograniczeń, nie chce dodatkowych obowiązków, dopasowywać się do kogoś

Chodzi Ci np o dzieci? Że dzieci to obowiązek i odpowiedzialność?

No na przykład. Ktoś może czuć się za słaby aby brać odpowiedzialność.
Lub może mu odpowiadać, że nie musi z nikim konsultować działań (wyjazd do pracy za granicę, wyjścia z kolegami, decyzje zakupowe).. Nikt też nie jest zazdrosny o koleżanki. Nie trzeba jeździć do teściów :-) itp

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

398

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

Wygląda na to, że zdrowiej być samemu. Kupuje się co vhce, wychodzi kiedy chce, wraca kiedy chce. Do teściów nie trzeba chodzic i można palić światło ile się chce.
Jaki jest więc plus związków?

399 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-09-22 15:24:57)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

To już każdy sam musi wiedzieć czy chce być w związku czy nie.

To co dla jednego będzie ciężarem dla kogoś innego może być radością

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

400

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
rossanka napisał/a:

Wygląda na to, że zdrowiej być samemu. Kupuje się co vhce, wychodzi kiedy chce, wraca kiedy chce. Do teściów nie trzeba chodzic i można palić światło ile się chce.
Jaki jest więc plus związków?

Rossanka, celne pytanie. Kiedyś związek łączył się z "profitami" typu regularny sex, bliskość (nie wymieniając juz innych przywilejów), teraz te dwie rzeczy można mieć na chwilę, bez związku. Takie to dziwne czasy nastały sad

401 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-09-22 16:10:47)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
kobietapo40 napisał/a:

teraz te dwie rzeczy można mieć na chwilę, bez związku. Takie to dziwne czasy nastały sad

Od zawsze tak można było. Zmieniło się to, że mamy portale randkowe i jest ciut łatwiej.

Mam wrażenie, że człowiek pragnie tego czego aktualnie nie ma. Jeśli nie masz spokoju (samotności) to go pragniesz. Jak nie masz bliskości, a chcesz to szukasz takiej relacji.

402 Ostatnio edytowany przez xerxes (2021-09-22 16:11:15)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

może chodzi o znalezienie takiej osoby, przy której wszystko staje się piękniejsze big_smile czyli prawdziwą miłość

403

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
kobietapo40 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Wygląda na to, że zdrowiej być samemu. Kupuje się co vhce, wychodzi kiedy chce, wraca kiedy chce. Do teściów nie trzeba chodzic i można palić światło ile się chce.
Jaki jest więc plus związków?

Rossanka, celne pytanie. Kiedyś związek łączył się z "profitami" typu regularny sex, bliskość (nie wymieniając juz innych przywilejów), teraz te dwie rzeczy można mieć na chwilę, bez związku. Takie to dziwne czasy nastały sad

Dobre podsumowanie. Po co właściwie w takim razie ludziom związki? Pomijając kwestie dzieci, bo nie wszyscy chcą, nie wszyscy mogą, albo mają już dorosłe, a szukają kolejnego partneta/ partnerki?

Albo , jak ktoś wyżej napisał, chodzi o miłość. To się podobno zdarza.

404

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
Misinx napisał/a:
apropo_defacto napisał/a:

Na poważny związek potrzeba czasu. W pewnym wieku obie strony randkowego rynku świadomie albo nieświadomie chcą skracać te procesy "poznawania" i przechodzić do sedna ważnych dla siebie spraw.

Jedyna rzecz w życiu, której nikt nam nie zwróci, to jest czas. "Wydawajmy" go mądrze.

A po czym poznać, że czas jest "wydawany" mądrze ?

Po potrzebie tworzenia takich tematów na forach.

405 Ostatnio edytowany przez kobietapo40 (2021-09-27 10:39:50)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

Witajcie, obiecałam, ze będę spowiadać się jak moje "podboje" portalowe idą, a więc:
były trzy spotkania, z trzema różnymi Panami smile idąc radą Garego szybka kawa, godzinka, 1,5 aby zobaczyć czy jest nam po drodze.
Pan nr 1 - bardzo miły i sympatyczny, jednak z tego co zauważyłam trochę jeszcze pogubiony po niedawnym rozstaniu, więc odpada
Pan nr 2 - typ "cwaniaczka", odpadł już po kilku minutach spotkania. Trochę sie spóźnił, za co przeprosił i myślę ok, zdarza się. Jednak potem dopalił tekstem przy płaceniu za herbatkę: " to ja już zapłacę, bo się spóźniłem" później nie było lepie. Odezwał się do mnie po kilku dniach z pytaniem, czy spotkam się jeszcze, jak grzecznie odmówiłam, zostałam "obrzucona błotem"
Pan nr 3 - ciekawy i interesujący, inteligentny, dobrze się rozmawiało, dużo o sobie opowiadał, ale bardzo ciekawie. Następnego dnia napisał do mnie aby poznać wrażenia po spotkaniu. Odpowiedziałam zgodnie z prawda, na co zostałam zaproszona na kolejne spotkanie u niego w domu. Gdy odpisałam, ze chętnie sie z nim spotkam ale w innym miejscu, kontakt się urwał smile
Zaznaczę, że od razu podkreślałam, ze zależy mi na relacji a nie szybkich numerkach sad

406 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-09-27 10:17:55)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

....
Pan nr 3 - ..

Kontynuuj numerację :-)

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

407

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
aniuu1 napisał/a:

....
Pan nr 3 - ..

Kontynuuj numerację :-)

tak zrobię smile , oby tylko 3 cyfrowa liczba z tego nie wyszła smile

408 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-09-27 10:47:49)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

Jak wyjdzie to pogratuluję ci wytrwałości i siły psychicznej :-)

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

409 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-09-27 10:53:21)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
kobietapo40 napisał/a:

Witajcie, obiecałam, ze będę spowiadać się jak moje "podboje" portalowe idą, a więc:

smile smile Fajnie że piszesz, bo to jak relacja z podróży do egzotycznych krajów smile smile



" to ja już za płacę, bo się spóźniłem"

Hehehe... ups... ale wtopa. smile smile

Mam pytanie -- w takich randkach to kto płaci za kawę? Mężczyzna powinien przecież? Czy to nie oczywiste? To się uzgadnia? Czy to nie mężczyzna zaprasza na kawę? Dorosłego pracującego faceta powinno stać na 50zł kilka razy w miesiącu, o ile w ogóle znajdzie kilka kobiet, które zechcą się z nim spotkać w realu...



grzecznie odmówiłam, zostałam "obrzucona błotem"

smile smile oj trzeba mieć grubą skórę na odsiewanie panów w internecie...
Ja bym im odmawiał bardzo ostro, kulturalnie, faktami, np:

"Nie spotkam się z Tobą jeszcze raz, bo się nie spóźnisz, i będę musiała płacić za kawę, a szukam pana, którego stać na kawę ze trzy razy w miesiącu, nie szukam utrzymanka".

albo ten pierwszy:

"Sprawiasz wrażenie, że nie odciąłeś się od poprzedniej relacji, więc nie czas na relację ze mną dopóki nie uporządkujesz swoich spraw".

Pewnie któryś Cię zbluzga, ale to już i tak po skreśleniu go, czyli bez znaczenia.



... na co zostałam zaproszona na kolejne spotkanie u niego w domu. Gdy odpisałam, ze chętnie sie z nim spotkam ale w innym miejscu, kontakt się urwał smile

Na spotkaniu nie mówił o seksie? Bo jeśli liczył na seks, to zamiast "ciekawie mówić o sobie" powinien dążyć do erotyki...



... zależy mi na relacji a nie szybkich numerkach sad

Napisałaś im wyraźnie:

"Nie idę na seks ani na pierwszej, ani na trzeciej, ani na 20 tej randce. Lubię seks ale nie ulegam, nawet jak będziesz Don Juan de Marco. Szukam partnera, z którym będę żyć."



tak zrobię smile , oby tylko 3 cyfrowa liczba z tego nie wyszła smile

Chyba jednak taka wyjdzie... ale jak będzie 101 i dalej nic, to przyznam rację, że internet nie nadaje się do poznawania nowych ludzi.
Z drugiej strony, to jest 101 kaw, czyli powiedzmy 200 godzin pracy.
Oprócz tego pewnie z 400 godzin pisania.
Czyli 600 godzin inwestycji. Czyli jakby cztery miesiące pracy na etacie.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

410

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

Jakoś nie umiem w to cytowanie, wiec będą cudzysłowy, a więc Gary odpowiedam

"Mam pytanie -- w takich randkach to kto płaci za kawę? Mężczyzna powinien przecież? Czy to nie oczywiste? To się uzgadnia? Czy to nie mężczyzna zaprasza na kawę? Dorosłego pracującego faceta powinno stać na 50zł kilka razy w miesiącu, o ile w ogóle znajdzie kilka kobiet, które zechcą się z nim spotkać w realu..."

Po tym tekście z płaceniem, odpowiedziałam Panu, ze "jeśli chodzi o płacenie, to uważam, ze płaci osoba, która zaprasza", więc sygnał był jasny i tak uważam za każdym razem. Nie wyciągam portfela w ogóle smile


"Sprawiasz wrażenie, że nie odciąłeś się od poprzedniej relacji, więc nie czas na relację ze mną dopóki nie uporządkujesz swoich spraw".

Temu Panu nie miałam okazji odpowiedzieć, bo po spotkaniu kontaktu już nie było


"Na spotkaniu nie mówił o seksie? Bo jeśli liczył na seks, to zamiast "ciekawie mówić o sobie" powinien dążyć do erotyki... "
Nie, nie mówił, rozmowa przebiegała na różne tematy, ale nie zahaczała o temat sexu.


"Napisałaś im wyraźnie:

Nie idę na seks ani na pierwszej, ani na trzeciej, ani na 20 tej randce. Lubię seks ale nie ulegam, nawet jak będziesz Don Juan de Marco. Szukam partnera, z którym będę żyć."

Nie określę na której randce idę na sex, bo tego nie wiem, napiszę, że na 3 to Panowie odbębnią szybko 2 spotkanka i powiedzą "o juz 3 to się seximy" smile smile Zaznaczyłam, że szukam partnera na dłużej, ze sex przygody jednorazowe lub kilkurazowe mnie nie interesują.
Ja coś czuję, że Pan nr 3 badał teren, czy mu się uda smile to spotkanie było w weekend więc świeżynka.


"Chyba jednak taka wyjdzie... "
weź Ty mnie Gary nie załamuj sad

411

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
kobietapo40 napisał/a:

Nie określę na której randce idę na sex, bo tego nie wiem, napiszę, że na 3 to Panowie odbębnią szybko 2 spotkanka i powiedzą "o juz 3 to się seximy" smile smile Zaznaczyłam, że szukam partnera na dłużej, ze sex przygody jednorazowe lub kilkurazowe mnie nie interesują.

Tylko wiesz jak z facetami bywa -- piszesz "nie chcę seksu", to on myśli "może się sobie spodobamy, i będziemy mieli seks szybko".
Trzeba im wzmocnić przekaz:

"Hej gościu! Jak piszę, że nie chcę seksu na pierwszych randkach, to faktycznie nie chcę... seks będzie kiedyś tam, lubię seks, ale na początku musimy się poznać. NIE w seksie. ".


Mam jeszcze takie pytania:

1. czy na tych kawach miałaś poczucie "niechże to spotkanie się już skończy, bo chcę iść", czyli tracilaś czas choć nie chciałaś robić draki

2. czy nie lepiej zamiast kawy się zobaczyć "na parkingu", albo w parku?






"Chyba jednak taka wyjdzie... "
weź Ty mnie Gary nie załamuj sad

W liceum było wiele klas A, B, C, D, ... i były klasy pierwsze, drugie, trzecie, czwarte... No to ile osób było? 400? Z tego 200 chlopaków? Z tego małżeństw licealnych 2?

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

412 Ostatnio edytowany przez kobietapo40 (2021-09-27 12:09:35)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
Gary napisał/a:

Mam jeszcze takie pytania:

1. czy na tych kawach miałaś poczucie "niechże to spotkanie się już skończy, bo chcę iść", czyli tracilaś czas choć nie chciałaś robić draki

2. czy nie lepiej zamiast kawy się zobaczyć "na parkingu", albo w parku?

1. nie takiego poczucia nie miałam, nawet z tym Panem nr 2 "cwaniaczkiem" od płacenia, miałam w pewnym momencie niezły wewnętrzny ubaw. Podejrzewam jednak, ze jeśli to byłby Pan nr XX lub XXX to już by mi się nie chciało tej godziny spędzać razem.

2. nie wyobrażam sobie spotkania na parkingu, już gdzież to pisałam, to miałaby być weryfikacja zdjęcia? no bo co innego? No i żadnych parków i spacerów, na tej przysłowiowej kawie, przynajmniej wychodzą takie kwiatki z płaceniem smile

Jak na razie ta godzinka jest ok, umawiam się blisko miejsca gdzie w danym dniu i godzinie przebywam, więc nie tracę dużo czasu.

No i jeszcze jedna kwestia, jakby ktoś chciał opinię o portalach. tak jak pisałam, jestem na dwóch (różne zdjęcia na każdym) i wszystkie powyższe spotkania były z Tindera, Badoo jak dla mnie na razie porażka.

413

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

Ty "polujesz" na Sympatii ?

Zgniłe jajko wink (nie JAJKA)

414

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
Misinx napisał/a:

Ty "polujesz" na Sympatii ?

nie, napisałam wyżej gdzie smile

415

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

Czasy randek z portalu,  ech ja doliczyłam do 4 panów,  5 pan został na dłużej i tak jest już ponad rok.  Jednym słowem są jakieś szanse na liczbę niekoniecznie trzycyfrowa

416

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

Z tym płaceniem za kawe to nie jest takie oczywiste. Aby nie k9ntynuowac znajomosci online w nieskonczonosc, spotkanie jest potrzebne, ale na tak wstepnym etapie znajomosci czyż nie powinien każdy zapłacic sam za siebie?

417

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
kobietapo40 napisał/a:

Po tym tekście z płaceniem, odpowiedziałam Panu, ze "jeśli chodzi o płacenie, to uważam, ze płaci osoba, która zaprasza", więc sygnał był jasny i tak uważam za każdym razem. Nie wyciągam portfela w ogóle smile


Czyli to nie Ty zapraszasz, a Ciebie zapraszają.
Ty nie płacisz bo jesteś zaproszona.
Ty też nie zaprosisz, bo musiałabyś zapłacić a kobiecie nie wypada...
Możesz wybrać tylko oferty z zaproszeń.
Reasumując: to nie Ty decydujesz czy chcesz kogoś poznać tylko wybierasz z wąskiego grona tych, którzy odważą się napisać do Ciebie.

418 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-09-30 08:20:37)

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
Ein napisał/a:

Czyli to nie Ty zapraszasz, a Ciebie zapraszają.
Ty nie płacisz bo jesteś zaproszona.
Ty też nie zaprosisz, bo musiałabyś zapłacić a kobiecie nie wypada...
Możesz wybrać tylko oferty z zaproszeń.
Reasumując: to nie Ty decydujesz czy chcesz kogoś poznać tylko wybierasz z wąskiego grona tych, którzy odważą się napisać do Ciebie.

No nie koniecznie. Są inne możliwości. Nikt nie pisze od razu z zaproszeniem. Poza tym można coś powiedzieć, żeby facet wiedział, że kobieta jest gotowa na spotkanie, nie formułując zaproszenia wprost ;-)

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

419

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
BlackDog napisał/a:

Miłość ani jej szukanie, czy wiek, nie są trudnym tematem. Chodzi raczej o to, że po 40-tce każdy ma już jakieś przejścia, typu rozstania itp.
Chodzi raczej o to, że kochać chcą. Ale bardziej się boją.

Tu nie o strach chodzi.
Ludzie z wiekiem stają mniej tolerancyjni i bardziej wymagający. Patrzą na rzeczy, które dla młodych nie są istotne.
A co gorsze mają swoje przyzwyczajenia, utarte ścieżki z których nie chcą rezygnować.
Ale oczywiście wymagają od ewentualnego partnera by całkowicie nas zaakceptował z "dobrodziejstwem inwentarza" smile

420

Odp: kolejna kobieta po 40 szukająca miłości
zwyczajny gość napisał/a:
BlackDog napisał/a:

Miłość ani jej szukanie, czy wiek, nie są trudnym tematem. Chodzi raczej o to, że po 40-tce każdy ma już jakieś przejścia, typu rozstania itp.
Chodzi raczej o to, że kochać chcą. Ale bardziej się boją.

Tu nie o strach chodzi.
Ludzie z wiekiem stają mniej tolerancyjni i bardziej wymagający. Patrzą na rzeczy, które dla młodych nie są istotne.
A co gorsze mają swoje przyzwyczajenia, utarte ścieżki z których nie chcą rezygnować.
Ale oczywiście wymagają od ewentualnego partnera by całkowicie nas zaakceptował z "dobrodziejstwem inwentarza" smile

I tu jest pies pogrzebany. Ja naprawdę nie sądzę, żeby ci faceci byli tacy koszmarni. Tylko...no tak jak napisałeś.

Posty [ 361 do 420 z 632 ]

Strony Poprzednia 1 5 6 7 8 9 10 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » kolejna kobieta po 40 szukająca miłości

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021