Jeżeli piszesz, że masz dobrą pracę, to chyba faktycznie na jedzeniu oszczedzać nie musisz. Twój partner też pracuje, więc nie powinniście miec problemu z oszczędzaniem. Rozumiem jakbyście mieszkali w UK, bo tu ceny nieruchomości są z kosmosu, ale w Europie? No chyba, że faktycznie uparlaś się by mieszkać w jakiejs super ekskluzywnej dzielnicy.
Powtarzam, problem nie leży w zakupach czy w tym co kto z Was lubi, ale w kompletnej niezdolności do dialogu. Każde z Was upiera się przy swoim i centymetra gruntu nie chce oddać. Tu nie chodzi o to, że ludzie maja być identyczni, bo nigdy nie są, ale istnieją takie róznice, które nie wpływaja na zycie i takie mega duże, które sa nie do przeskoczenia. Mój facet może lubić jakiś rodzaj muzyki, który mi zwisa i to jest nic, ale gdyby, na przykład, byl osobą super ekstrawertyczną, która ciagle sprasza hordy znajomych do domu, to ten związek nie mial by racji bytu.