Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 61 do 84 z 84 ]

61

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Lady Loka

Ja wiem, ze nie ma parterow ktorzy oboje lubie dokladnie to samo i patrza w dokladnie tym samym kierunku....To nieralne!
Wiec co sugerujesz. Ze go zmuszam do zycia w miescie? Bo tak lubie?
I nie jestem wstanie sie poswiecic.

Zobacz podobne tematy :

62

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
onaona1 napisał/a:

Lady Loka

Ja wiem, ze nie ma parterow ktorzy oboje lubie dokladnie to samo i patrza w dokladnie tym samym kierunku....To nieralne!
Wiec co sugerujesz. Ze go zmuszam do zycia w miescie? Bo tak lubie?
I nie jestem wstanie sie poswiecic.

Nie o to chodzi.
Są takie aspekty życia, w których można się nie zgadzać i nie wpływa to na jakość bycia razem, a są takie aspekty, gdzie brak zgody oznacza ciągły konflikt i w konsekwencji obie strony są nieszczęśliwe.
Wasz konflikt o miejsce zamieszkania jest tym drugim typem.
Tak jak napisała wcześniej chyba Beyond. Nie da się mieszkać pół w mieście i pół na wsi. Oczekujesz, że to partner dostosuje się do Ciebie, a Ty mu łaskawie pozwolisz mieć ogródek działkowy, ale w żadnym momencie nie wykazujesz żadnej chęci do tego, żebyś sama dostosowała się do partnera. I tu jest właściwie sedno też Waszego konfliktu o jedzenie.

Ty uważasz, że Twoja racja jest twojsza i ma byc tak, jak Ty chcesz.
No niestety, przykro uświadamiać dorosłą i dojrzałą babkę, ale związki tak nie działają.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

63

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
onaona1 napisał/a:

No nie wiem. Kazdy lubi cos innego.

Ja lubie duze miasto - moge wyjsc do parku na spacer i do restauracji. Jestem wsrod ludzi. I mam dobra prace.

I wystarczyloby mnie tez 45 - 50 m q, jesli dobrze urzadzone. I rowniez wytrzymalabym na tylu mq z moim partnerem.

Obecnie mamy  czynsz na 67 m q i tez wytrzymujemy.

Ja pochodze ze wsi i zawdze moim marzeniem bylo zycie w wielkim miescie, i to zrealizowalam. Wies b mnie meczyla. Bylo mi tam nudno, wrecz depresjnie. Nie lubie tez pracy w ogrodku.  Ciagnelo mnie do miasta.

Mysle ze moze gdyby moj partner mial ogrodek dzialkowy to by go jakos zadowolilo?

Jak wspomnialam - absolutnie nie stac nas na dom czy wielkie mieszkanie. Wiec nie wiem jak on chce za to zaplacic?, skoro mnie o tym opowiada?. Wydaje mnie sie to nierealne.
Zwlaszcza ze nie jestesmy juz 20 latkami , ani anwet 30 latkami.

Sorry ale nie rozumiem Twojej logiki, z jednej strony piszesz, że masz dobrą pracę, wystarczyłoby Ci 45-50 m2, a z drugiej, że płacisz czy płacicie czynsz za 67 m2 i uważasz, że pracujesz tylko na jedzenie.
Po pierwsze, jak mnie nie stać i/lub chcę zaoszczędzić na swoje to wynajmuję po kosztach, nie 67 m2 tylko 30-40. I nie w centrum Berlina tylko na obrzeżach. Wtedy te kilka bananów czy bułek więcej, które pójdą do kosza, nie robiłoby różnicy.

64

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Hmm, prawdę mówiąc nie znam bogatych ludzi, którzy by marnowali cokolwiek. Jak to mówią grosz do grosza... Poza tym uważam, że to jest  bardzo złe, wyrzucać jedzenie, podczas gdy tyle jest głodu na tej planecie.

65

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
mallwusia napisał/a:

Hmm, prawdę mówiąc nie znam bogatych ludzi, którzy by marnowali cokolwiek. Jak to mówią grosz do grosza... Poza tym uważam, że to jest  bardzo złe, wyrzucać jedzenie, podczas gdy tyle jest głodu na tej planecie.

A ja nie znam ludzi, którzy w ogóle nie wyrzucają jedzenia. Bez względu na dochody. Jedni mniej, drudzy więcej. Zawsze coś może przeterminować, zepsuć lub nie zostać zjedzone.
Natomiast też nie znam ludzi, szczególnie w wieku 40-50l, którzy mówią, że pracują tylko na żywność i w oszczędzaniu na niej widzą czy chcą widzieć możliwość kupna własnego mieszkania czy domu. W końcu przecież jakieś kosmetyki czy ubrania też kupują, nie mówiąc o innych rzeczach (a one często kosztują dużo więcej).

66

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Jeżeli piszesz, że masz dobrą pracę, to chyba faktycznie na jedzeniu oszczedzać nie musisz. Twój partner też pracuje, więc nie powinniście miec problemu z oszczędzaniem. Rozumiem jakbyście mieszkali w UK, bo tu ceny nieruchomości są z kosmosu, ale w Europie? No chyba, że faktycznie uparlaś się by mieszkać w jakiejs super ekskluzywnej dzielnicy.

Powtarzam, problem nie leży w zakupach czy w tym co kto z Was lubi, ale w kompletnej niezdolności do dialogu. Każde z Was upiera się przy swoim i centymetra gruntu nie chce oddać. Tu nie chodzi o to, że ludzie maja być identyczni, bo nigdy nie są, ale istnieją takie róznice, które nie wpływaja na zycie i takie mega duże, które sa nie do przeskoczenia. Mój facet może lubić jakiś rodzaj muzyki, który mi zwisa i to jest nic, ale gdyby, na przykład, byl osobą super ekstrawertyczną, która ciagle sprasza hordy znajomych do domu, to ten związek nie mial by racji bytu.

67

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Zamiast oszczędzać na jedzeniu lepiej pomyślcie po ch.. płacicie czynsz za prawie 70m mieszkanie.

68

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
Roxann napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Hmm, prawdę mówiąc nie znam bogatych ludzi, którzy by marnowali cokolwiek. Jak to mówią grosz do grosza... Poza tym uważam, że to jest  bardzo złe, wyrzucać jedzenie, podczas gdy tyle jest głodu na tej planecie.

A ja nie znam ludzi, którzy w ogóle nie wyrzucają jedzenia. Bez względu na dochody. Jedni mniej, drudzy więcej. Zawsze coś może przeterminować, zepsuć lub nie zostać zjedzone.
Natomiast też nie znam ludzi, szczególnie w wieku 40-50l, którzy mówią, że pracują tylko na żywność i w oszczędzaniu na niej widzą czy chcą widzieć możliwość kupna własnego mieszkania czy domu. W końcu przecież jakieś kosmetyki czy ubrania też kupują, nie mówiąc o innych rzeczach (a one często kosztują dużo więcej).

Ja nie wyrzucam smile Do sklepów mogę zajść w kapciach, więc nie robię zapasów.

69

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
mallwusia napisał/a:
Roxann napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Hmm, prawdę mówiąc nie znam bogatych ludzi, którzy by marnowali cokolwiek. Jak to mówią grosz do grosza... Poza tym uważam, że to jest  bardzo złe, wyrzucać jedzenie, podczas gdy tyle jest głodu na tej planecie.

A ja nie znam ludzi, którzy w ogóle nie wyrzucają jedzenia. Bez względu na dochody. Jedni mniej, drudzy więcej. Zawsze coś może przeterminować, zepsuć lub nie zostać zjedzone.
Natomiast też nie znam ludzi, szczególnie w wieku 40-50l, którzy mówią, że pracują tylko na żywność i w oszczędzaniu na niej widzą czy chcą widzieć możliwość kupna własnego mieszkania czy domu. W końcu przecież jakieś kosmetyki czy ubrania też kupują, nie mówiąc o innych rzeczach (a one często kosztują dużo więcej).

Ja nie wyrzucam smile Do sklepów mogę zajść w kapciach, więc nie robię zapasów.

Ale co mają do rzeczy kapcie? Nie wierzę, że nigdy nic nie wyrzuciłaś.

70

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Akurat w kwestii marnowania jedzenia, mam podobnie jak mallwusia: jeśli coś mi się zepsuje na tyle, że nie nadaje się to do zjedzenia, to jest to raczej wydarzenie godne zapisania w kalendarzu. Nie znoszę marnowania żywności. Umiejętnie przeprowadzone zakupy z ogólną wiedzą, co i ile potrafi wytrzymać, nie jest takie trudne wbrew pozorom.

Autorko, co do Waszych problemów: Wy poprostu się za bardzo różnicie. Ty tutaj sprawiasz wrażenie, jakbyś usilnie póbowała go przekonać do zalet wielkomiejskiego życia, on zapewne próbuje zrobić to samo, tylko na swoją modłę. Żadne z Was nie chce ustąpić, bo nie widzi niczego dobrego ani nie rozumie drugiej strony. Skoro Ty tutaj piszesz a nie TWój partner, to wyobraź sobie, że są ludzie, dla których wielkomiejski gwar jest męczący sam w sobie. WOlą chociaż mieszkać na przedmieściach i dojeżdżać do pracy do centrum. Z pewnością niektóre z miejskich atrakcji nie są dla nich tak pociągające, jak dla Ciebie smile
Widzisz, ja np wolałbym przerzucać łopatą ziemię w kompostowniku cały dzień, niż łazić godzinę po galerii handlowej z kimś, kto się wybrał na zakupy, bo "nie ma w czym chodzić"(czy ogólnie łażenie po sklepach czy galeriach albo spędzanie czasu w głośnych klubach).

Pytanie, co Was zatem połączyło, skoro macie tak odmienne "horyzonty"?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

71

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Nigdy nie wyrzucam, racjonalne robienie zakupów i przetwarzanie żywności opanowałam do perfekcji, to nie jest wielka filozofia smile W rodzinnym domu także nigdy nie wyrzucaliśmy jedzenia.
Pomijam sytuacje, że produkt jest zepsuty z winy producenta, typu kapusta zgnita od środka, a z zewnątrz piękna.

A co do wynajmu, to większe nie zawsze oznacza droższe. Córka np.
wynajmuje 73m2 z garażem w cenie kawalerki (nowa plomba w centrum miasta). Właścicielka mieszka w Berlinie i nie podwyższa ceny od lat, bo ma przynajmniej bardzo solidnych najemców, którzy płacą na czas i dbają jak o swoje smile

72 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-05-05 18:49:39)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Mam podobnie jak Mallwusia i znam wielu ludzi, którzy naprawdę praktycznie wcale nie wyrzucają jedzenia. Znam takich, którzy wykorzystują nawet obierki od ziemniaków, ogórków, cukinii, resztki owoców z wyciskarki, robią różne pieczone placki z resztek, które im zostały a jak okaże się, że kupili za dużo to oddają na wspominiane już przeze mnie kiedyś jadłodzielnie, do domów zakonnych zajmujących się biednymi albo bezdomnymi, albo biedniejszym sąsiadom albo na grupach foodsharingowych. Sama tak robię. Ale przede wszystkim jak już napisano- racjonalne robienie zakupów i planowanie posiłków na nadchodzący tydzień to żadna filozofia by nie kupować ponad miarę i nie musieć jedzenia wyrzucać.

Co do połączenia życia w mieście i na wsi- znam przynajmniej trzy pary, które w dni robocze stacjonują w mieście w niewielkim mieszkanku bo- praca blisko, bo nie trzeba stać w korkach do miasta, nie tracić czasu na dojazdy i mogą czerpać z korzyści wynikających z miastowego życia, a w piątek po pracy jadą pod miasto do małego domku i tam spędzają czas do niedzieli wieczór. To jest pewna forma kompromisu. Fakt, mieszkanko małe w gorszej dzielnicy, domek sporo dalej od miasta by było taniej, ale każdy ma zalążek tego czego by chciał. To jest w jakiś sposób spotkanie się po środku, wystarczy chcieć tak na to spojrzeć. Nie widzę powodu dlaczego jego chęć mieszkania na wsi byłaby ważniejsza niż jej chęć mieszkania w mieście, bo mam wrażenie, że z postów niektórych to wybrzmiewało, ale to tylko mój odbiór.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

73

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Rit_a aż się miło robi, jak się czyta takie posty smile

Problem z tym, że oni trzymają to linę, każde z każdej strony i żadne  znich nie chce puścić..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

74

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Tez staram się nie wyrzucać niczego i umiejętnie przetwarzać rzeczy ale czasami tak się nie da - parę razy zdarzyło mi się wylać zupę bo pomimo ze stalla w lodowce to lekko podkisła, są pewnie rzeczy których, mimo najszczerszych chęci, nie przeskoczymy. Czasami wyrzucę ziemniaka z obiadu bo został jeden i zczerniał.  Nie widzę w tym nic złego bo przecież nie utylizuje świeżych mielonych w toalecie.
Natomiast mam pytanie do autorki - kiedy ostatni raz byłaś na zakupach? Ja co dwa dni tacham siate rzeczy do domu - i to najpotrzebniejszych co wiem ze zjemy, mimo ze wcale  dużo jedzenia nie pochłaniamy. Każde zakupy kosztują i nawet jak czasami się kupi czegoś w nadmiarze to wiadomo ze i można zamrozić, ale tak prędzej czy później się zje.
Nie da się aż tak dużo oszczędzić pieniędzy na zakupach- no chyba ze faktycznie ktoś stawia na posiłki typu spaghetti w puszcze itp. tylko ze wartości odżywcze takich   wymysłów są żadne.
Ja często tez kupuje rzeczy które maja obniżona cenę bo ich data przydatności przypada danego dnia - zazwyczaj są jeszcze całkiem świeże a cenowo atrakcyjne. Oczywiście śmieszy mnie jak obniżają ceny ziemniaków albo marchewki albo kalafiora bo jest data przydatności a warzywa wyglądają dalej super. Zresztą ciężko ustalić datę przydatności ziemniaka smile

75

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

U mnie też (prawie) nic się nie marnuje. Zakupy spożywcze robię raz w tygodniu. Mrożę to co nie poleży.

W domu w którym się wychowałam też się nic nie marnowało. Siódemka dzieci była i nie ważne ile się kupiło, to następnego dnia znowu pusto w lodówce było ;-) 
Jak widziałam jak ktoś wyrzucał jedzenie, to zawsze mnie to wkurzało. U nas jedzenie było, ale dziadkowie dokładali się matce żeby starczało.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

76

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Wiadomo, że większość ludzi nie chce wyrzucać jedzenia. Mnie zawsze mierzi jak mi zostaja przejrzale banany, bo nie jestem fanka tych owoców, a za chlebkiem bananowym tez nie przepadam. Ale kupuję kiść co tydzień, bo Miś lubi zabierać je do lunchboxa. Tylko szkoda, że nie zawsze je zjada wink

Moim podstawowym pytaniem jednak jest: co tych ludzi w związku w ogóle łączy? Bo jak na razie to widze, że sa to dwie osoby, które wzajemnie sie wkurzają i nie potrfia iść na żaden kompromis.

77 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-05 19:42:33)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Ja wyrzucam coś bardzo rzadko. i nie kupuię na zapas ani nawet raz na tydzień. bo wtedy zawsze wyrzucałam.
nie chyba że rzeczy typu makaron czy zapuszkowane warzywa.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

78 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-05-05 20:20:14)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Wydaje się, że oboje pochodzą z zupełnie różnych światów smile Osobiście widzę, że bliżej mi do tego faceta, jeśli chodzi o preferowany styl życia i miejsce zamieszkania, nie zaś o jedzenie cz ykoniecnzość samego większego mieszkania. Ciężko u nich o jakikolwiek kompromis, dlatego też się zastanawiam, co ich połączyło.

Co do jedzenia jeszcze, to poza rzadkimi przypadkami, w sumie nie wiem, co jest trudnego w tym, aby rozsądnie kupować tak, aby w miarę szybko pozbywać się produktów i nie pozwolić się im zepsuć.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

79

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

To ja Wam powiem, że robię zakupy raz na 2-3 tygodnie big_smile raz w tygodniu dokupuję wędlinę, mięso mamy pomrożone, chleb pieczemy sami. Praktycznie nie zdarza nam się wyrzucać jedzenia.
Warzywa jak widzimy, że już są średniej jakości, to robimy z nich zupę. Z owoców koktajle. Nawet nasze koty dojadają tak, że nie trzeba po nich wyrzucać big_smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

80

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Jezeli te zakupy są powodem do rozstania, rozstań sie z nim. Jezeli nie, przestań o tym myslec i zawracac mu tyłek. Nie polecam za to "robić facetowi bana na zakupy" (chyba porada Lady Loki) - nie jest dzieckiem, zebys mu czegos zabraniała.

81 Ostatnio edytowany przez authority (2021-05-07 03:22:30)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
bagienni_k napisał/a:

Niechęć do mieszkania w centrum hałaśliwego miasta zrozumiem, ale 40 m kwadratowych dla 2 osób( jeśli oczywiście dzieci nie ma) to mało? Nieźle smile To potrzebujecie sporo przestrzeni dla siebie, albo każde dla siebie po trochu, byle się czasowo i przestrzennie na jakiś czas odzielić od siebie..Wtedy jak najbardziej smile

Tyle że jak ktoś pracuje w dużym mieści to gdzie będzie pracował na wsi. Kolejna sprawa Małe miasteczka wieś to sam przerabiałem plotkowanie każdy każdego zna nic miłego. W mieście można się czuć anonimowym, wolnym a znajomych, kumpli, przyjaciół samemu się dobiera według uznania.

BEKAśmiechu napisał/a:

Jezeli te zakupy są powodem do rozstania, rozstań sie z nim. Jezeli nie, przestań o tym myslec i zawracac mu tyłek. Nie polecam za to "robić facetowi bana na zakupy" (chyba porada Lady Loki) - nie jest dzieckiem, zebys mu czegos zabraniała.

Zostawić w lodówce niech widzi jak się psuje.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

82

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Ja bym nie wytrzymała z takim "partnerem". Co to za partner, który w ogóle Cię nie słucha, nie bierze do serca Twoich próśb, nalegań? on jest głupi czy co?... przecież to zachowanie nie jest normalne. On ma problem i to spory - marnuje masę pieniędzy i jedzenia, którego inni nie mają wcale. Przez niego się tylko stresujesz, tyjesz i masz chyba nerwicę. Jesteś pewna, że to facet dla Ciebie? Ja bym zwiewała, bo to się nie zmieni, skoro od 5 lat prosisz a efektów brak.

83

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Oby tylko stwierdzenie "(...) partner, który Cię w ogóle nie słucha(...)" nie zamieniło się od razu w "masz mnie słuchać i koniec!".. smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

84

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Nie, to nie tak działa. Ja bym doceniła partnera, że sam robi zakupy i dba,żeby niczego w domu nie zabrakło. Nadwyżki rozdałabym biednym.
Ja w tym czasie mogłabym poświęcić czas dla siebie.Jeśli on płaci za zakupy, to niech kupuje jak chce.To kupowanie to jakaś czynność zastępcza.Coś nie jest tak.

Ciekawa jestem czy on ma jeszcze jakieś zainteresowania czy tylko zakupy, które, moim zdaniem, trochę oddalają was od siebie. Ty mówisz - nie kupuj, on idzie i kupuje.Obydwoje nie liczycie się ze zdaniem partnera. To samo jest w kwestii przyszłego zamieszkania.Ty tak, on tak, jakbyście żyli osobno i partner nie ma nic do gadania. A jakbyś poszła  razem z nim, to też tak samo by kupował? A może poprosiłabyś  go inne zakupy dla siebie,ciuchowe albo kosmetyczne? Ciekawe co by zrobił.

Posty [ 61 do 84 z 84 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021