Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 81 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-05-03 21:10:14)

Temat: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Moj partner (mieszkamy razem) kupuje ogromne ilosci artykulow spozywczych, ktorech nie jestesmy w dwojke w stanie zjesc.
Dam przyklad - jesli powiem ze cos lubie np kiwi, arbuzy, Monte etc. to kupuje te produkty kazdego dnia!!! w ogromnych ilosciach. Np 4 sztuki monte! codziennie arbuz, pomarancza, melony.... etc czekolady....
Na dodatek kupuje ogromne ilosci slodyczy, np ogromne paczki haribo.
Ja nie jestem w stanie zjesc takich ilosci, Nie potrzebuje tego.
Szkoda mi tez naszych wspolnych pieniedzy!
Nie wiem tez co mam robic´z tymi produktami.

Kupuje tez ogromne ilosci owocow - kiwi, banany, melony, gruszki , jablka, pomarancza etc- ja nie jestem w stanie tego zjesc.
Od czasu kiedy jestesm razem przytylam i zle sie z tym czuje....

Kilkakrotnie rozmawialam z nim na ten temat. Np ze wyrzucam jedzenie!!!!czego nigdy nie robilam i nie znosze marnowania jedzenia i pieniedzy.
Niestety nie rozumie.
Co robic!
Dodam ze jego matka ma podobnie. Ona mieszka sama i ma rausch zakupow - ale wylacznie arykulow spozywczych.
Gotuje ogromne ilosci, nie zjada tego - wyrzuca do kosza albo do ...ubikacji.
Chomikuje te arykuly, potem sa przeterminowane. Wyrzuca.
Albo daje mnie - ogromne ilosci, ktore juz prawie sa po terminie.
sad
Nie moge patrzec na takie marnotrawstwo

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Jesteście młodą parą, on powiela schematy, które zna. Najłatwiej jest kogoś rozpieszczać jedzeniem. Po prostu mu powiedz, że tak nie chcesz. Ustalcie wcześniej czego i ile potrzebujecie albo co ma kupić. Minie mój partner na początku rozpieszczał czekoladkami czy lodami ale w końcu mu powiedziałam, że to doceniam, że chce sprawić mi przyjemność ale dbam o sylwetkę więc niech lepiej kupi owoce albo kwiaty.
ROZMOWA! i to szczera.
Znam wiele par, które przytyły bardzo będąc razem, dogadzając.. najgorsze co wtedy można usłyszeć, że taka byłaś szczupła jak cię poznałem czy inne takie.
Po prostu zaplanujcie to co jecie, a jak chce Cię rozpieszczać to niech kupuje coś neutralnego. I w takich ilościach by nie wyrzucać. Rozmowa na ten temat chyba nie powinna stanowić problemu.
Mój na początku znajomości przynosił często czekoladki lub lody, jak wcześniej wspomniałam, ale potem mu wprost powiedziałam by tego nie robił. Dogadzanie, dogadzaniem... lepiej niech kupi owoce czy warzywa albo sam coś ugotuje.
Teraz uzgadniamy co chcemy jeść, co kupujemy i nie marnujemy jedzenia i też nie tyjemy wink

3

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Czy on zmusza Cię do jedzenia?

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

4 Ostatnio edytowany przez onaona1 (2021-05-03 17:19:54)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Dziekuje Roxann za odpowiedz.
To niestety nie dziala- szczera rozmowa juz byla kilka razy i on nie zrozumial. Nic sie nie zmienilo.
Nie jestesmy tez juz nowa para- 5 lat mieszkamy razem.

Ela210 - nie nie zmusza mnie. Po prostu kupuje.....w ogromnych ilosciach a ja ...wyrzucam bo przetermonowane...

Chociaz jesli on ma czas i gotuje, a ja nie jem tego- to sie obraza i wyrzuca jedzenie do....ubikacji.
W tym momencie dochodzi do klotni, bo nie znosze jak ktos wyrzuca jedzenie.
On tak postepuje jak jego matka!

Denerwuje mnie tez to , gdyz szkoda mi pieniedzy na takie ilosci jedzenia.

5

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
onaona1 napisał/a:

Dziekuje Roxann za odpowiedz.
To niestety nie dziala- szczera rozmowa juz byla kilka razy i on nie zrozumial. Nic sie nie zmienilo.
Nie jestesmy tez juz nowa para- 5 lat mieszkamy razem.

Zacznijcie chodzuć na zakupy razem i to kontroluj.
Albo zapytaj go, czy mu nie szkoda tej kasy, którą wydaje po to, żeby te produkty potem wywalić.
Albo Ty rób zakupy bez niego, jemu daj bana na zakupy.
Albo rozdzielcie zakupy i niech każde z Was kupuje dla siebie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

6 Ostatnio edytowany przez onaona1 (2021-05-03 17:31:54)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Lady Loka, te pomysly juz byly.

Tzn ze kazdy kupuje dla siebie. To nie dziala, on nie rozumie.
Kupuje nadal mase jedzenia. Ja wtedy pytam, czy on to zje-mowi ze zje. Ale nie je. Po jakims czasie to wyrzucam, bo zgnile albo przetermonowane.


Jak mam dac bana na zakupy, on robi sobie kartke z lista zakupow sam. Jak zauwazy ze czegos brakuje to od razu wpisuje na te kartke.

On chodzi na zakupy w wolnej chwili, sam i kiedy chce. Nie mowi mi ze idzie na zakupy i tez nie pyta czego potrzebuje.  Z ta kartka idzie albo spontanicznie bez. Kupuje artykuly spozywcze.

Ja wogole nie chodze na zakupy artyulow spozywczych.


Kiedy razem idziemy, to probuje go hamowac- wtedy jest klotnia w sklepie i obrazanie.

Bylabym naprawde szczesliwa gdyby mi ktos poradzila jak skonczyc z ta mania zakupow.

Chodzo o ilosc. np Monte kazdego dnia, albo arbuz....:( i tez o pieniadze (on nie widzi tego ze wydaje tyle kasy na jedzenie)

7 Ostatnio edytowany przez Bbaselle (2021-05-03 17:41:39)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Tez uważam ze schemat wyniesiony z domu - pewnie chodził mamie po zakupy i kupował wszystko jak leciało w ilościach hurtowych wiec tutaj jest podobnie.
Rzeczy spakowane typu słodycze można sobie zachomikować w szafce albo szufladzie i sięgnąć po nie jak będzie ochota na cos słodkiego, one maja tak długa ważność ze mogą leżeć i leżeć. Z kolei z owocami faktycznie jest problem bo szybko tracą na świeżości, ale zawsze można skroić do jakiegoś muesli do śniadania albo zjeść jako mała przekąskę w środku dnia, albo zrobić sałatkę owocowa.
Nie mniej jednak musisz z nim porozmawiać. Wspólnie ustalcie listę zakupów i wspólnie wybierajcie się na te zakupy a kiedy będzie wrzucał za dużo do koszyka to mu przypomnij ze nie przejecie tego, a w lodowce i zamrażarce nie ma miejsca na przechowywanie tego.
Powinnaś mu również wspomnieć ze przez te wszystkie słodycze i owoce przytyłaś i zamierzasz ogarnąć jakaś dietę - wiec przez następny tydzień sama sobie robisz challenge i nie będziesz jadła słodyczy i a owoce ograniczysz do dwóch dziennie.

Ja już dawno zapomniałam o czasach kiedy wspólnie cos jemy - ja z moim partnerem mamy inne nawyki żywieniowe i żadne nie robi z tego wielkiego problemu, on lubi zjeść dobry i duży typowo polski obiad a ja preferuje sałatkę i generalnie bardziej jestem za opcja wegańska i wegetariańska. Zazwyczaj gotuje dwa obiady które nam starczają na parę dni. Jak mi się nie chce to sobie zawsze upitole jakaś sałatkę ( warzywa to u mnie w lodowce podstawa) a jemu kupie kebaba i wszyscy są szczęśliwi.
Tez nie znoszę wyrzucać jedzenia i staram się wszystko zawsze 'przerobić' na cos innego albo z ostatków które mam w miseczce co zostały po którymś obiedzie cos podsmażyć, dodać i zrobić kolejna porcje na kolejny dzien.

Mysle ze elastyczne podejscie do kuchni jest bardzo wazne smile

edit:
dopiero to zauwazylam

Chociaz jesli on ma czas i gotuje, a ja nie jem tego- to sie obraza i wyrzuca jedzenie do....ubikacji.
W tym momencie dochodzi do klotni, bo nie znosze jak ktos wyrzuca jedzenie.
On tak postepuje jak jego matka!

Denerwuje mnie tez to , gdyz szkoda mi pieniedzy na takie ilosci jedzenia.

W takim razie ja bym palcem nie tknęła żadnego gotowania ani niczego.
Nie kłóciłaby się tez ze ktoś wywala jedzenie, bo jak widać przez ostatnie 5 lat to nic nie dało.
Cos się zepsuje, przeterminowane- niech stoi dalej, bo on kupuje bo ty wyrzucasz wiec ma w głowie to ze już nie ma wiec może zjedzone wiec trzeba kupić nowe.
Serio, nie tknęłabym nawet zepsutego owoca który by mi pod nosem leżał.
W końcu on zaleje się zepsutymi i przeterminowanymi rzeczami i może w końcu cos zrozumie.

I serio polecalabym przjesc na jakas diete, rozwiesic caly plan na lodowce i powidziec ze od dzisiaj tak jadasz tak.

8

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

No dobra, a jaka jest jego reakcja na to, że mu mówisz, że znowu wywalasz jedzenie, bo kupił za dużo i się zepsuło?

Dla mnie to jest strasznie dziwne i nie potrafię zrozumieć tego, że przez 5 lat mieszkacie razem i przez 5 lat on się nie nauczył ile jedzenia przejadacie w tygodniu?
Czy on widzi problem i chce jakoś go zmienić? Bo jak on nie widzi problemu, to Ty też nic tutaj nie zmienisz. Jedyną opcją jest całkowite rozdzielenie finansowe i każdy kupuje dla siebie. Może wtedy on by zobaczył, ile tego jego jedzenia się psuje? Bo jak Ty po nim wywalasz to czy on ma świadomość ile tego jest?
A może on po prostu chce jeść więcej owoców?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

9 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-05-03 21:11:15)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Byl taki czas ze wynosilam slodycze do pracy. Kolezanki sie ciesza jak jest cos na stole.
Ale to chyba byl blad.
Moja mama ma pomysl- zebym wogole tego nie wyrzucala ani nie rozpakowywala jak pryzniesie.
Tzn to ma wszystko lezec w lodowce, przeterminowane i spesniale. Rowniez slodycze maja lezec.
Zeby on sam to zobaczyl i wyrzucal.

Ale ja watpie zeby to cos dalo.
Jak wspomnialam jego matka jest zakupoholiczka (artykulow spozywczych), ktore potem wyrzuca do....ubikacji.
Boje sie nawet ze z czasem on wpadnie w jeszcze wiekszy zaupowy rausch. sad
Lady Foka, ja mam bardzo wrazliwy zaladek, mam ciagle biegunki.... Mysle ze to od fruktozy a takze laktozy (juz zabronilam mu kupwania mleka - powiedzialam ze mam nietolerancje i ciagle biegunki)
Zreszta jako dziecko odzywialam sie b. prosto, gdyz mam wrazliwy zaladek. tzn proste jedzenie. Czesto wymiotywalam w szkole.

A teraz te masy jedzenia.....

On je owoce i warzywa ale nie w takich ilosciach jak kupuje.
Ja mam chyba to wszystko  zjesc....To chyba dla mnie....

On jak wyrzucam mowi, ze trzeba jesc (tzn zdrowo sie odzywiac) i ze to nie jest za duzo....

Specjalnie kupil tez duza lodowke, gdzie moze chomikowac jedzenie - zamrazac.

Np zabronilam kupwania bananow, to je codziennie wyrzucalam. nie jestem w stanie zjesc 5 bananow na dzien. A on przynosi codziennie. One sie szybko psuja.
Moze bym zjadla 1- 2 na tydzien.  On sam nie zjadl takich ilosci bananow.....

Kupil dzis truskawki - zjadl 2 z paczki. reszta lezy...

Nie rozpakowalam zakupw, leza....

Myslicie ze to cos da, jesli to wszystko bedzie lezec i nie tkne tego palcem?

Podobnie jest teraz z kiwi. Kupuje teraz kiwi zamiast bananow. 5 sztuk na dzien. sad  tez leza. on nie je kiwi.

10

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Po przeczytaniu reszty twoich wypowiedzi i przeanalizowaniu uważam ze to ty robisz z tego wielki problem.
Nie mowie ze facet nie jest zakupoholikiem - może i jest ale ty mu w tym pomagasz a później się z nim kłócisz w tym temacie.
Po co wyrzucać? Niech leży- banany mogą przeleżeć i cały tydzień, będą po prostu bardziej dojrzale, po dwóch tygodniach nadadzą się do wyrzucenia albo przerobienia na jakieś ciasto bananowe.
Przede wszystkim "zabroniłam" - ze co zrobiłaś? Jak chce niech kupuje, ty go tylko musisz uprzedzić ze ze względów zdrowotnych odstawiasz produkty mleczne i je faktycznie odstawić. Jak chce kupić jogurt, czy to Monte czy cokolwiek innego to niech kupi. Nie ruszaj tego, niech się przeterminuje i zepsuje.
A tutaj już 5 raz powiedziałaś ze ciągle cos wyrzucasz i się kłócisz. Stad wnioskuje ze to ty robisz problem. Ewidentnie chłopak nie ma problemu, wiec i ty zluzuj.
Jak już napisałam uważam ze chłopak po prostu stara się żeby nic nie brakło bo może w dzieciństwie nie miał wiele i teraz ważne jest dla niego lodówka załadowana po korek.

Rada dla ciebie - zrób badania i będziesz wtedy wiedziała co jest twoim problemem żołądkowym i zastosuj dietę do tego potrzebna - oczywiście o wszystkim informuj partnera. Jak już jest taki szlachetny to niech zacznie ci gotować dietetyczne obiady smile

11

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Po prostu warto ustalić jadłospis czego nie lubicie a co jecie... i co kupujecie. ROZMOWA!
Naprawdę o nią tak ciężko?

12 Ostatnio edytowany przez onaona1 (2021-05-03 18:17:58)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Bbaselle, tu nawet nie chodzi juz o moje problemy zaladkowe.

Faktycznie zabronilam kupowania mleka (po wielu klotniach), gdy mam biegunke po tym.
Podobnie po owocach - duzych ilosciach.
Zrobilam koloskopie i mam lekka colitis ulcerose.

Byc moze chce mi dogadzac. Ale ja bym wolala zebysmy kupowali razem i przemyslanie.

Co do ciasta.
Byl czas ze bylo mi szkoda wyrzucac i pieklam ciasta - a potem je wyrzucalam, bo nikt ich nie jadl. My jestesmy w 2 i nie mamy tu zadnej rodziny, ktorej bym mogla te ciasta zaniesc.
mnie wystarczy 1- 2 kawalki ciasta, podobnie jemu. reszta laduje w koszu.

Tez nie mam czasu na przerabianie zywnosci, gdyz pracuje na 3 zmiany.
Wolalabym zebysmy zyli bardziej na luzie, bez wielkiego gotowania i kupwania, a czasem zwyczajnie zejdlismy na miescie

mysle ze te zakupy, i gotowanie w ogromnych ilosciach- to sprawa jego matki. ona tak go nauczyla.

13 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-05-03 18:17:23)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Jeżeli rozmowy były, a on dalej tyle kupuje i tyle się marnuje to jest szereg rozwiązań by nie musieć tego jedzenia wyrzucać do toalety. Możecie oddawać je do jadłodzielni, na grupach foodsharingowych, możesz zanosić bezdomnym, możesz skontaktować się z jakimś domem zakonnym, bo może wspierają biednych i chętnie przyjmą by rozdzielić to jedzenie dalej?

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

14

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

To prawda Rita.

To jedyne rowziazanie bym nie wyrzucala jedzenie.

Ale chcialabym zeby on to zapakowala i zanosil do jadlodajni.

15 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-05-03 18:23:03)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Ja rozumiem przytyć parę kilo bo partner kupuje słodycze i kusi ale na niego grzyba Ty jesz w takich ilościach jedzenie które WIESZ że Ci szkodzi ZDTOWOTNIE? I do tego skoro jesz to jemu może się wydawać że tylko coś tam pitolisz że nie lubisz i nie możesz a tak naprawdę to widzi że jesz dzień w dzień?

16

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

jjbp - chyba cos w tym jest.
moja mama uwaza ze moze on mysli ze ja to wszytsko zjadlam?
A ja wyrzucilam....

17

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
onaona1 napisał/a:

jjbp - chyba cos w tym jest.
moja mama uwaza ze moze on mysli ze ja to wszytsko zjadlam?
A ja wyrzucilam....

A nie możesz mu powiedzieć, że jesteś na diecie czy dbasz o figurę i jak coś kupuje to dla siebie ale też powinien o zdrowie zadbać?

18

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

On jedzie czasem do swojej matki i ona gotuje ogromne ilosci i postawi to na stole.
Widzialam kiedys, ze nie chcial jesc , a ona sie zdenerwowala i wyrzucila jedzenie do ubikacji.
Mowila ze sie tyle nagotowala, a on nie chce jesc....

On sie skarzy ze jego matka nakupila i nagotowala tyle jedzenia . Mowi do mnie, czy ona mysli ze on to wszystko zje?

Kilka razy zrobil mi podobnie. Pryzszlam z pracy, ugotowal obiad - ogromne ilosci, i nie zjadlam tego wszystkiego (ile moge jesc) . to stwierdzil ze mnie nie smakuje i wyrzcil do...ubikacji.
Strasznie jestem wtedy zla i wyzywam - bo uwazam ze to marnowanie jedzenia i pieniedzy.

19

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
onaona1 napisał/a:

Lady Foka

Przepraszam, ale nie mogę przestać się śmiać. big_smile big_smile big_smile
Ja wiem, że to pomyłka, ale płaczę ze śmiechu.
Dzięki.

P.S. Loka mam nadzieję, że też się uśmiechnęłaś. smile smile smile


Dobra, a teraz na temat.
Autorko posłuchaj swojej Mamy.
Nie wyrzucaj kompletnie nic z jedzenia.
Może, jak zobaczy ile tego się marnuje to przestanie robić takie zakupy.

A kto za te zakupy płaci?
Składacie się?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

20 Ostatnio edytowany przez onaona1 (2021-05-03 18:39:08)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

On placi.

21

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Tu chodzi o to ze twoje problemy żołądkowe wzięły się z tego ze udajesz ze wszystko możesz jeść, kiedy ewidentnie nie możesz. Ale tez ewidentnie nie czytasz wszystkiego co piszemy.
Ja dalej uważam ze problem jest w tym ze twój partner nie wie ze ty wynosisz jedzenie z domu albo je wyrzucasz. Wiec biegnie do sklepu i kupuje nowe. I tak w kółko Macieju.
Ja serio mowie jedz tyle ile możesz i ile jest zdrowe. A później nie interesuj się tym co on z tym zrobi. Wywala do kosza/ toalety bo chce twojej reakcji - machnij ramionami i zajmij się swoimi sprawami. Nie daj mu satysfakcji z tego ze on tak się narobił i wywalił, nie kłoć się z nim na ten temat, nie zabraniaj kupowania czegokolwiek.
Zacznij dbać o siebie, przegadaj z nim dietę na która chcesz pójść i powiedz ze prócz tych rzeczy które są na liście nie tkniesz niczego innego i zostaw tak ten temat.
Oczywiście bądź konsekwentna i nie jedz nic innego.

Opcja oddawania jedzenia jakimś organizacjom jest świetna ale nie widzę żeby się zadziała bo on nigdy na to się nie zdobędzie a jak ty zaczniesz to robić to nic się nie zmieni bo on dalej będzie myślał ze brakuje jedzenia w domu.
Po prostu zamiast kłócić się, olej temat. Niech sam potem sie zastanawia co zrobic z 2kg bananow i tysiacem kiwi i wszystkim innym co kupuje w dziwnych ilosciach.

22

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Tez bym zrobila terapie szokowa, zostaw wszystko co kupuje, nie wyrzucaj i sie nie denerwuj, a np, po dwoch tygodniach wyloz to cale przeterminowane/zepsute jedzenie na stol i pogadajcie na spokojnie, ze to marnotrastwo jedzenia i pieniedzy.

23

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
Krejzolka82 napisał/a:
onaona1 napisał/a:

Lady Foka

Przepraszam, ale nie mogę przestać się śmiać. big_smile big_smile big_smile
Ja wiem, że to pomyłka, ale płaczę ze śmiechu.
Dzięki.

P.S. Loka mam nadzieję, że też się uśmiechnęłaś. smile smile smile

Czasami mnie to bawi, czasami irytuje, dużo wersji nicku już tu widziałam i nie wiem co jest trudnego w napisaniu poprawnie xD

Onaona, nie odpowiedziałaś mi na pytanie. Jaka jest jego reakcja, kiedy mówisz mu, że kolejny raz przepierniczył kasę na jedzenie, które teraz wywalacie? Może zbieraj paragony, albo popatrz na orientacyjne ceny i zrób mu podsumowanie, ile realnych pieniędzy w ciągu miesiąca wrzucił do kibla? Może to na niego podziała?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

24 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2021-05-03 19:04:39)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

A może jest tak, że On ze swoją Mamą robią takie wielkie zakupy, ponieważ kiedyś nie mieli co jeść?
Może teraz, jak mają pieniądzę to podświadomie kupują mnóstwo rzeczy, żeby Im nie brakło?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

25

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Lady Loka - mam nadzieje ze teraz poprawnie napisalam twojego Nicka. Przepraszam....przekrecanie Nicka nie bylo przeze mnie  zamierzone ....

Tak, denerwuje mnie wo wywalanie pieniedzy do kibla....Dokladnie to...Wolalabym zebysmy oszczedzali i planowali razem zakupy.

Co do nowej  taktyki - postawil mi torby z zakupami na korytarzu i nie ruszylam ich- stoja. Teraz zauwazyl te te torby stoja - i mowi w zlosci! Czemu nie posprzatalam tego, czemu te torby stoja...? Ja- zero reakcji, siedze sobie dalej.....Pytam czy idzie na spacer teraz ze mna, mowi ze nie i polozyl sie spac teraz - pewnie zmeczony tym taszczeniem toreb?.

26

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

A Wy nie umiecie ze sobą inaczej rozmawiać?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

27

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Mi się tam podoba Lady Foka big_smile big_smile big_smile

A powracając, rozmowa, rozmowa i rozmowa. Wbijanie mu do głowy pewnych rzeczy, tłumaczenie, pokazywanie. Jak wstanie porozmawiaj z nim bardzo łopatologicznie, pokaz ile macie w lodówce i zapytaj po co kupuje.

28

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

A może on ma jakieś zaburzenia? Coś jak patologiczne zbieractwo (ang. Hoarding)?

Mnie się wydaje nienormalne żeby dorosły facet aż do tego stopnia nie miał pojęcia, ile zjadają dwie osoby.

29

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
onaona1 napisał/a:

Co do nowej  taktyki - postawil mi torby z zakupami na korytarzu i nie ruszylam ich- stoja. Teraz zauwazyl te te torby stoja - i mowi w zlosci! Czemu nie posprzatalam tego, czemu te torby stoja...? Ja- zero reakcji, siedze sobie dalej.....Pytam czy idzie na spacer teraz ze mna, mowi ze nie i polozyl sie spac teraz - pewnie zmeczony tym taszczeniem toreb?.

Nie dziwię się, że nie potraficie się porozumieć, skoro zamiast normalnie porozmawiać/ odpowiadać, Ty stroisz fochy jak dziecko i bawisz się w gierki "zero reakcji".
Nie wiem w jakim jesteście wieku z Twoim partnerem, ale co przychodzi mi w takich sytuacji do głowy, to spokojna odpowiedź - nie będę rozpakowywać tych zakupów, uważam, że po raz kolejny kupiłeś zbyt wiele rzeczy, z których połowę wyrzucimy. Nie będę się angażować w to marnowanie pieniędzy, i widzę również, że moje słowa i wielokrotne tłumaczenia nie przynoszą żadnego efektu. Skoro uważasz, że te ogromne zakupy jakie zrobiłeś są Ci potrzebne, to rozpakuj je proszę sam.
Ty zamiast normalnej ścieżki komunikacji wybierasz "zero reakcji', "siedzę sobie dalej" i "pytasz czy idzie teraz z Tobą na spacer". Coś jak przysłowiowy dialog głuchego ze ślepym o kolorach i dźwiękach.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

30

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

No a poza tym, skąd on ma wiedzieć o co Tobie chodzi skoro nic nie powiedziałaś? Ma się sam domyślić czy o co w tym chodzi ? big_smile

31

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Dziwne gierki i sporo agresji, również z Twojej strony. Na jego przekraczanie granic możesz po prostu nie pozwolić: nie jeść, nie sprzątać, nie wyrzucać, nie ignorować ani nie krzyczeć, nie zakazywać, nie strofować. Zapytać możesz: może o powody, czy on chce coś pokazać, czy udowodnić że jest dobrym partnerem, zarabia "na chleb", może uważa, że tylko tak można sprawić drugiej osobie przyjemność. Możesz też poinformować: próbowałam dostosować się do Twoje stylu zakupów i żywienia i mi to nie idzie. Od tej pory będę sama sobie robiła zakupy i chcę, żebyśmy rozdzielili finanse... Nie lubię marnowania jedzenia, boli mnie to. Nie lubię też tyle jeść.
I tyle. Dlaczego nie uznać za fakt i przestać podchodzić do tego emocjonalnie? Jego pieniądze, jego sprawa... Może kiedyś się ogarnie. Ale to jest dorosły człowiek i nie masz prawa zakazywać mu robić z jego pieniędzmi co mu się żywnie podoba. Może je drzeć albo je rozdawać. Ty możesz jedynie się do tego ustosunkować.


Zresztą, z nadmiarem jedzenia też można dużo rzeczy zrobić, są miejsca, które zbierają żywność, w większych miastach są jadłodzielnie, lodówki na mieście itd. A może on jakąś pasję dbania o ludzi chce rozwinąć i nie umie inaczej, a może chce być szefem kuchni i tylko tak może się realizować.

If you can be anything, be kind.

32 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-03 21:34:31)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Dokładnie. zamówiłabym raz na 2 dni przyjazd kogoś ze stołówki dla bezdomnych i oddała wszystko.

albo ustal z nim że on raz na tydzień sprząta lodówkę.
albo z nim po prostu zerwij. czy on chomikuje też inne rzeczy?

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

33 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-05-03 22:15:40)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Jeśli nie uda Ci się dogadać z nim zmniejszenia tych zakupów to może przynajmniej porozumieć się z kimś potrzebującym z sąsiedztwa, żeby odbierał to jedzenie.  Przynajmniej coś dobrego z tego będzie. Są ludzie którym ledwo starcza na życie. Mnie też by przeszkadzało marnotrawstwo.
Można też podliczyć roczny koszt tego co zostaje. Może to zrobi jakieś wrażenie na mężu.

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

34

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Jeszcze dla ludzi urodzonych w okresie międzywojennym notoryczne niedożywienie było standardem, a obfitość wszelakiego jadła stanowiła o społecznym statusie, tak jak dziś hybrydowy SUV i lody z Lidla.
Moja mama - chociaż formalnie wykształcona i w większości aspektów bardzo rozsądna, też się załapała na ten wzorzec kulturowy i pieczołowicie dba o to, w domu było o 50% więcej jedzenia niż potrzeba. Nie wytłumaczysz, nie przegadasz. To jest przekonanie wręcz religijne i sens perswazji taki sam jak racjonalne tłumaczenie niemożności zamiany wody w wino.

Te wzorce - aczkolwiek już rzadkie - jeszcze spotyka się w niektórych rodzinach. I to są bardzo głęboko wryte tematy, których żadną rozmową ani wyliczaniem potencjalnych oszczędności się nie załatwi. Tak samo można racjonalnie tłumaczyć, że zamiast kupować suknię ślubną na jeden wieczór, lepiej pójść w jeansach bo i wygodniej i taniej. Logika jest po stronie jeansów, a i tak 90% koniecznie musi mieć sukienkę i koniec.

Myślę, droga Autorko, że faktycznie powinnaś policzyć- ale nie ile jedzenia Twój mąż marnuje bez sensu, lecz to, czy ta jedna jego wada przekreśla całokształt.
Bo on w tej materii się nie zmieni.
Więc uznaj po prostu, że taki jego urok. Inni marnują na fajki albo wędki, a on na jedzenie. Każdy ma jakieś hobby.

35 Ostatnio edytowany przez onaona1 (2021-05-04 11:55:10)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

sad
Chcialam zlozyc papiery do urzedu stanu cywilnego i wziasc z nim slub.
Ale juz teraz nie wiem.....
Denerwuje mnie te wydawanie kasy- mysle ze mielibysmy duzo wiecej oszczednosci gdyby nie wydawal bezmyslnie kasy.
Zwlaszcza ze chcialabym kupic male mieszkanie dla nas dwoje. Myslalam o malym mieszkaniu okolo 40-45 m q.
Dzis o tym rozmawialam z nim. I juz sie poklocilismy. on uwaza ze to za male mieszkanie.....dla nas.
Niestety nie stac nas nawet na te 40- 45 metrow q. gdyz mamy aktuealnie za malo oszczedzonych funduszy.
Ja jestem juz po 40 stce a on po 50 tce. I nie planujemy dzieci. myslalam ze takie male mieszkanie nam wystarczy. Na stare lata i zeby nie placic czynszu....
On jest niezadowolony jak mu pokazalam to male mieszkanie......mowi ze nawet nie wstawie tam mojej szafy. To mowie, ze kupie mniejsza szafe ....i juz....... On jest niezadoolony, chce miec wieksze mieszkanie....:(

36

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
onaona1 napisał/a:

sad
Chcialam zlozyc papiery do urzedu stanu cywilnego i wziasc z nim slub.
Ale juz teraz nie wiem.....
Denerwuje mnie te wydawanie kasy- mysle ze mielibysmy duzo wiecej oszczednosci gdyby nie wydawal bezmyslnie kasy.
Zwlaszcza ze chcialabym kupic male mieszkanie dla nas dwoje. Myslalam o malym mieszkaniu okolo 40-45 m q.
Dzis o tym rozmawialam z nim. I juz sie poklocilismy. on uwaza ze to za male mieszkanie.....dla nas.
Niestety nie stac nas nawet na te 40- 45 metrow q. gdyz mamy aktuealnie za malo oszczedzonych funduszy.
Ja jestem juz po 40 stce a on po 50 tce. I nie planujemy dzieci. myslalam ze takie male mieszkanie nam wystarczy. Na stare lata i zeby nie placic czynszu....
On jest niezadowolony jak mu pokazalam to male mieszkanie......w internecie.....

Oho... Chyba nie tylko z lodówką macie problem...

37 Ostatnio edytowany przez onaona1 (2021-05-04 12:08:44)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Mowie teraz ze 50 m q - i mowi mi ze za male.....

Mnie by wystarczylo, male mieszkanie, gdyz jak wspomnialam nie planuje dzieci....Wazne ze swoje....

Nawet mniejsze by wystarczylo......

Wazne bylaby tez lokalizacja, blizej centrum, nie zupelnie na peryferiach.
On wolalby miec wielkie mieszkanie, gdzies na peryferiach albo nawet dom---na wsi!!! Stary dom do remontu.

Dom dla 2 osob? gdzie jakw spomnialam nie stac mnie na to, ani nie planuje dzieci. A na inwestycje w duzy dom - remont zupelnie nie mam ochoty

Ja z kolei wolalabym zyc w malym mieszkaniu w miescie, bardziej centralnie.....blizej pracy i miejskiego zycia.

Niespecjalnie potrafimy sie dogadac, pewnie na czynszu bedziemy siedziec do konca zycia....

38

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
onaona1 napisał/a:

Mowie teraz ze 50 m q - i mowi mi ze za male.....

Mnie by wystarczylo, male mieszkanie, gdyz jak wspomnialam nie planuje dzieci....Wazne ze swoje....

Nawet mniejsze by wystarczylo......

Wazne bylaby tez lokalizacja, blizej centrum, nie zupelnie na peryferiach.
On wolalby miec wielkie mieszkanie, gdzies na peryferiach albo nawet dom---na wsi!!! Stary dom do remontu.

Dom dla 2 osob? gdzie jakw spomnialam nie stac mnie na to, ani nie planuje dzieci. A na inwestycje w duzy dom - remont zupelnie nie mam ochoty

Ja z kolei wolalabym zyc w malym mieszkaniu w miescie, bardziej centralnie.....blizej pracy i miejskiego zycia.

Niespecjalnie potrafimy sie dogadac, pewnie na czynszu bedziemy siedziec do konca zycia....

Może wjedź mu na ambicję i powiedz, że jak nie będziecie oszczędzać, to nigdy nie będzie was stać na większe mieszkanie:) Od dziś koniec z wielkimi zakupami i wszystko z kartką w ręce, zaplanowane i policzone. smile 
Jednak poza tym, to myślę że jednak nie jesteście po prostu dobrani. W czym jeszcze się nie zgadzacie?

39

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Mysle ze nie zgadzamy sie w 2 kwestiach: zakupy arykulow zywnosciowych w nadmiarze.
I miejsce zamieszkania: ja - duze miasto, w malym mieszkaniu, gdzie mam dobra droge do pracy i jestem wsrod ludzi (miejskie zycie), bez remontow, ogrodka etc.
On - spokojniej, na peryferiach, w wiekszym mieszkaniu albo w domu - ogrodku.

W innych kwestaich. dogadujemy sie dobrze.

40

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
onaona1 napisał/a:

Mysle ze nie zgadzamy sie w 2 kwestiach: zakupy arykulow zywnosciowych w nadmiarze.
I miejsce zamieszkania: ja - duze miasto, w malym mieszkaniu, gdzie mam dobra droge do pracy i jestem wsrod ludzi (miejskie zycie), bez remontow, ogrodka etc.
On - spokojniej, na peryferiach, w wiekszym mieszkaniu albo w domu - ogrodku.

W innych kwestaich. dogadujemy sie dobrze.

No ale juz kij z jedzeniem, ta niezgoda o miejsce zamieszkania to raczej taka bardzo duza kwestia. Nie da sie miec pol domu tu i pol mieszkania tam, albo to albo to. Jak sie tu nie zgadzacie, to sie nie dogadacie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

41 Ostatnio edytowany przez onaona1 (2021-05-04 12:46:13)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Lady Loka, musimy sie jakos dogadac....

tzn ja zamierzam przeforsowac kupienie malego mieszkania w miescie...
kupienie domu na wsi -wtedy musimy sie pozegnac - nie wyobrazam siebie siedzenia na wsi, samej z nim, bez dzieci, z daleko droga do pracy. to zycie dla rodziny nie dla pary bez dzieci

zgodze sie na kompromis i przeprowadzke na peryferie leipzig- bo mieszkamy teraz w berlinie (kocham to miasto i bedzie to moje pozegnanie z nim) - nietety nie stac mnie na zycie tutaj...
ale i na to musimy jeszcze troche oszczedzac...

przyjamniej takie mam przemyslenie na teraz. Mysle ze to juz jakis kompromis czy nie?. Bo on by nie siedzial w berlinie ze mna na 35 m q - tu byloby nas  evt stac tylko na takie b. male mieszkanie ...

42

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
onaona1 napisał/a:

Lady Loka, musimy sie jakos dogadac....

tzn ja zamierzam przeforsowac kupienie malego mieszkania w miescie...
kupienie domu na wsi -wtedy musimy sie pozegnac - nie wyobrazam siebie siedzenia na wsi, samej z nim, bez dzieci, z daleko droga do pracy. to zycie dla rodziny nie dla pary bez dzieci

zgodze sie na kompromis i przeprowadzke na peryferie leipzig- bo mieszkamy teraz w berlinie (kocham to miasto i bedzie to moje pozegnanie z nim) - nietety nie stac mnie na zycie tutaj...
ale i na to musimy jeszcze troche oszczedzac...

przyjamniej takie mam przemyslenie na teraz. Mysle ze to juz jakis kompromis czy nie?. Bo on by nie siedzial w berlinie ze mna na 35 m q - tu byloby nas  evt stac tylko na takie b. male mieszkanie ...

Dogadanie sie w zwiazku nie wyglada tak, ze on koniecnie musi sie ugiac, a Ty decydujesz, jak ma byc,
Ty nie zakladasz zadnej komunikacji z nim, Ty chcesz, zeby bylo tak, jak Ty chcesz.
A to nie wrozy dobrze zadnej relacji.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

43 Ostatnio edytowany przez onaona1 (2021-05-04 13:09:09)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Lady Loka, jak ta rozmowa, komunikacja mialaby przebiegac w tej trudnej kwestii?

ja lubie duze miasta/male mieszkania/miejkie zycie,  on mniejsze miasta/domy/ogrodki.
Wiec jak?

Tych roznic nie zauwazylam gdy zaczynalam z nim zwiazek przed 5 laty.

Ja nie pojmuje po co nam duzy dom czy duze mieszkanie skoro jestesmy w dwojke?

Ja i tak bede nieszczesliwa wyjezdzajac stad, i rozstajac sie z moja obecna praca i kolegami/kolezankami z pracy.
nie mam innej opcji, musze zaczac na nowo - w innej pracy i z innymi ludzmi... To tez nie latwe...

dla niego pewnie jest nielatwe zycie tutaj- duze miasto, halas.

44

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Jeśli chodzi o te zakupy żywnościowe, to powiedziałabym mu na spokojnie, że wciąż jest to problemem i że musicie coś ustalić konkretnie w tej kwestii, bo nie moze być tak, że tracicie mnóstwo pieniędzy, których w nadmiarze nie macie, a przed Wami konkretne wydatki mieszkaniowe.
Po pierwsze przestałabym rozpakowywać, niech on widzi, ile tego do domu wnosi.
Po drugie absolutnie bym niczego nie wyrzucała, choćby to miało w lodówce zakwitnąć. Odkładałabym do pudła tyle, ile potrzebuję, a reszta jest do jego dyspozycji.
Niech sobie przegląda terminy ważności i sam to wyrzuca.
Zaproponowałabym wpisywanie wszystkiego, co ląduje na śmietniku do jakiegoś notatnika. Może podsumowanie nim wstrząśnie ??
Co do mieszkania to ciężki temat niestety, nie widzę kompromisów sad

45

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
onaona1 napisał/a:

Lady Loka, jak ta rozmowa, komunikacja mialaby przebiegac w tej trudnej kwestii?

ja lubie duze miasta/male mieszkania/miejkie zycie,  on mniejsze miasta/domy/ogrodki.
Wiec jak?

Tych roznic nie zauwazylam gdy zaczynalam z nim zwiazek przed 5 laty.

Ja nie pojmuje po co nam duzy dom czy duze mieszkanie skoro jestesmy w dwojke?

Ja i tak bede nieszczesliwa wyjezdzajac stad, i rozstajac sie z moja obecna praca i kolegami/kolezankami z pracy.
nie mam innej opcji, musze zaczac na nowo - w innej pracy i z innymi ludzmi... To tez nie latwe...

dla niego pewnie jest nielatwe zycie tutaj- duze miasto, halas.

Normalnie. Podjac dojrzala decyzje i sie nie unieszczesliwiac nawzajem. Ty nie chcesz mieszkac tam, gdzie on, on nie chce mieszkac tam, gdzie Ty.
Moim zdaniem rozwiazanie jest proste.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

46 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-05-04 13:32:18)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Musicie pogadać i albo okaże się że jedno z Was nie jest jednak tak super przywiązane do swojej wizji gdzie będziecie mieszkać (u mnie tak było, też mieliśmy pewien rozstrzal w kwestii zamieszkania ale koniec końców uznałam że jestem w stanie w tej kwestii ustąpić bez czucia się pokrzywdzona), albo zdecydują względy pragmatyczne czyli na co Was stać, albo któreś zawsze będzie niezadowolone i pewnie prędzej czy później zawazy to bardzo negatywnie na Waszej reakcji

47 Ostatnio edytowany przez Jasminn (2021-05-04 13:47:32)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
onaona1 napisał/a:

Lady Loka, jak ta rozmowa, komunikacja mialaby przebiegac w tej trudnej kwestii?

ja lubie duze miasta/male mieszkania/miejkie zycie,  on mniejsze miasta/domy/ogrodki.
Wiec jak?

Tych roznic nie zauwazylam gdy zaczynalam z nim zwiazek przed 5 laty.

Ja nie pojmuje po co nam duzy dom czy duze mieszkanie skoro jestesmy w dwojke?

Ja i tak bede nieszczesliwa wyjezdzajac stad, i rozstajac sie z moja obecna praca i kolegami/kolezankami z pracy.
nie mam innej opcji, musze zaczac na nowo - w innej pracy i z innymi ludzmi... To tez nie latwe...

dla niego pewnie jest nielatwe zycie tutaj- duze miasto, halas.


Związek polega m.in. na tym, że nie podejmuje się indywidualnych decyzji, tylko podejmuje się wspólne decyzje jakie rozwiązania będą najlepsze dla obojga - to sztuka kompromisu, a nie pole walki. Z Twoich postów wynika, że każdy ma swoje racje i żadne z was nie chce ustąpić, a to oznacza, że chyba razem już wam nie po drodze. Konieczna jest poważna rozmowa, określenie wspólnych priorytetów, a jak NIE to po prostu się rozstać, a nie toczyć wieczne wojny i to nie tylko w kwestii mieszkaniowej. Musicie wydorośleć i dojrzeć wzajemnie dla siebie oraz podjąć decyzje, bo inaczej to męczarnia, a na tym przecież nie polega wspólne szczęśliwe życie.

48 Ostatnio edytowany przez onaona1 (2021-05-05 14:16:04)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Pewniw nigdy niczego wlasnego nie bedziemy miec- mieszkania.
Bo nie osczcdzamy jak trzeba.
Dzis ma wolne to od razu wylecial do spozywczego. Mowilam dokladnie co ma kupic.
Ja osobiscie nie poszlabym do sklepu, bo niczego nie potrzebuje.
Zakupy byly mniejsze, ale kupil tez rzeczy ktorych nie chcialam.

Cyz to jest normalne ze facet jak ma wolne ciagle lata do spozywczego, kilka razy na tydzien????

Cyz to ma wszystko sens. 5 lat razem.
To trudno wszystko porzucic. Trudno tez znalezc innego partnera. pewnie tez mialby wady.inne ale wady.
Z drugiej strony - ja pracuje tylko na zywnosc....
I co mieszkania tez sie nie rozumiemy...

49

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Jego latanie do spożywczaka to jest Wasz najmniejszy problem. Wy nie potraficie ze soba w ogóle rozmawiać. Każde z Was upiera sie przy swoim i strzela focha jak druga strona sie nie ugina.

Ty uwazasz, że male mieszkanie dla dwojga ludzi jest idealnym rozwiązaniem. Ja zas Ci napisze, że rozumiem Twojego partnera, bo jakbym miala byc z Miśkiem na 40m kwadratowych, to bysmy sie chyba pozabijali. Już nie wspominajac, że bez ogródka i w centrum wielkiego miasta, z milionem samochodów, tlumów ludzi i w ciagłym hałasie, to bym zwariowała. Dla mnie dom, w zacisznym miejscu, z dostepem do prywatnej zieleni to podstawa. Na szczeście moja druga polowa totalnie się ze mną zgadza.

Nie da się po prostu pogodzić tak skrajnych oczekiwań jakie są w Waszym związku, bez chęci z obu stron do kompromisu. O ile nie jestescie w stanie dojść do jakiejś wersji pośredniej- nie wiem, może jakiś nie za duży domek, w spokojnej dzielnicy- to nie widze przyszlości takiego związku. Czy Wy nie rozmawialiście o takich podstawach pięć lat temu?

50

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Niechęć do mieszkania w centrum hałaśliwego miasta zrozumiem, ale 40 m kwadratowych dla 2 osób( jeśli oczywiście dzieci nie ma) to mało? Nieźle smile To potrzebujecie sporo przestrzeni dla siebie, albo każde dla siebie po trochu, byle się czasowo i przestrzennie na jakiś czas odzielić od siebie..Wtedy jak najbardziej smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

51

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
onaona1 napisał/a:

Pewniw nigdy niczego wlasnego nie bedziemy miec- mieszkania.
Bo nie osczcdzamy jak trzeba.
Dzis ma wolne to od razu wylecial do spozywczego. Mowilam dokladnie co ma kupic.
Ja osobiscie nie poszlabym do sklepu, bo niczego nie potrzebuje.
Zakupy byly mniejsze, ale kupil tez rzeczy ktorych nie chcialam.

Cyz to jest normalne ze facet jak ma wolne ciagle lata do spozywczego, kilka razy na tydzien????

Cyz to ma wszystko sens. 5 lat razem.
To trudno wszystko porzucic. Trudno tez znalezc innego partnera. pewnie tez mialby wady.inne ale wady.
Z drugiej strony - ja pracuje tylko na zywnosc....
I co mieszkania tez sie nie rozumiemy...

Nie załamuj się. To jest zakupowa mania i znam osoby, które mają identycznie, serio są gorsze wady smile

Spróbuj najpierw terapii szokowej. Zachomikuj wszystko, co on kupuje. Nie wyrzucaj, nie rozdawaj, niech lodówka się zapcha po brzegi. Swoje sobie odłóż. Ostatecznie kup drugą, malutką lodówkę i rozdzielcie finanse na jedzenie.

Co do mieszkania nie zgadzam się z Beyond. To, że jej się podoba na peryferiach nie znaczy, że Tobie też musi. To jest temat do obgadania, na spokojnie. Mnie też by się nie chciało w tym wieku grzebać się latami w remontach starego domu. Nigdy w życiu! Poza tym za co on chce kupić ten dom? Poroznawiajcie spokojnie, jakie są realia, jakie macie możliwości, żeby się nie porywać z motyką na księżyc smile

52

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
bagienni_k napisał/a:

Niechęć do mieszkania w centrum hałaśliwego miasta zrozumiem, ale 40 m kwadratowych dla 2 osób( jeśli oczywiście dzieci nie ma) to mało? Nieźle smile To potrzebujecie sporo przestrzeni dla siebie, albo każde dla siebie po trochu, byle się czasowo i przestrzennie na jakiś czas odzielić od siebie..Wtedy jak najbardziej smile

No, widzisz, a ja uwazam, że nawet 65 m kwadratowych to malo dla dwóch osób (tyle mialo moje mieszkanie i eks męża). Dom to się zaczyna od 100 m wink Może jest tak dlatego, że wychowalam się w duzej willi, gdzie zawsze mozna bylo liczyć na prywatność, a charakter mam taki, że przestrzeni potrzebuję. Takie 40 m kwadratowych to dla mnie wizja jakiejś klaustrofobicznej kawalerki hmm

53

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Ja także uważam, że to bardzo mało, ale jakie to ma znaczenie, skoro ich na więcej nie stać ?

54

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
mallwusia napisał/a:

Ja także uważam, że to bardzo mało, ale jakie to ma znaczenie, skoro ich na więcej nie stać ?

Ale przecież Autorka sama pisze, że tyle metrów by chciała mieć, że więcej jest jej niepotrzebne. Gdyby zalezalo jej na czymś większym, to przecież nie jest problemem przenieśc się z Berlina do jakiegoś innego, tańszego miasta.

Poza tym, nie chodzi o to, że ja sie upieram, ze każdy powinien koniecznie chcieć mieszkać na peryferiach albo na wsi, tylko, że w jej związku partner wyraźnie nie podziela jej zachwytu dla "miastowego" życia i normalnie sie męczy. To są naprawde skrajne oczekiwania i przy braku chęci rozmowy i zdolności do kompromisu, nie do przejścia.

55 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-05-05 15:22:56)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Generalnie, pomijając koszta, to osobiście mi taki metraż nie przeszkadza, pod warunkiem, żę jest dobrze urządzony. Jak jest za dużo wolnej przestrzeni, to czuję się jak w hangarze.. Za to sam na 40 m czułbym się wręcz idealnie, natomiast jeśli 60 m ma być za małym kawałkiem dla dójki, to...mogę tylko pogratulować w ajkich warunkach się wychowaliście..Jeśli mówimy oczywiście o mieszkaniu a nie o osobnym domu, bo te zazwyczaj i tak z góry mają większy metraż smile
Jeśli mają się dzieci pojawić, to oczywiście całkiem zmienia postać rzeczy smile

Ale ja to jestem w wielu kwestiach minimalistą, szczególnie w tych stricte materialnych smile

No, cóż oboje się zwyczajnie nie dobrali, ale jeśli mam być szczery to całkowicie rozumiem ludzi, którzy chcą uciec z miasta, przede wszystkim w kwestii samego mieszkania.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

56 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-05-05 15:56:14)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
onaona1 napisał/a:

Pewniw nigdy niczego wlasnego nie bedziemy miec- mieszkania.
Bo nie osczcdzamy jak trzeba.
Dzis ma wolne to od razu wylecial do spozywczego. Mowilam dokladnie co ma kupic.
Ja osobiscie nie poszlabym do sklepu, bo niczego nie potrzebuje.
Zakupy byly mniejsze, ale kupil tez rzeczy ktorych nie chcialam.

Cyz to jest normalne ze facet jak ma wolne ciagle lata do spozywczego, kilka razy na tydzien????

Cyz to ma wszystko sens. 5 lat razem.
To trudno wszystko porzucic. Trudno tez znalezc innego partnera. pewnie tez mialby wady.inne ale wady.
Z drugiej strony - ja pracuje tylko na zywnosc....
I co mieszkania tez sie nie rozumiemy...

Jesteście razem 5 lat, to naprawdę można już poznać się na tyle aby zaakceptować swoje wady nawzajem i nauczyć się z nimi żyć, albo po prostu uświadomić sobie, że jeśli nie jest dobrze, to lepiej nie będzie.
Nie rozumiem dlaczego musisz mieć partnera aby żyć?
Chcesz zbudować swoją przyszlość z czlowiekiem który cię denerwuje i właściwie w dwóch podstawowych kwestiach (dom i jedzenie) nie możesz się z nim  porozumieć. Dorosłego, ukształtowanego człowieka bardzo trudno zmienić, właściwie jest to niemożliwe. Chcesz ciągle, do końca swoich dni frustrować się w imię tego, aby być w związku? Nie za wysoka to cena?

57

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

No, bo z mieszkaniem to jest tak jak z posiadaniem dzieci. Nie da się jednocześnie mieć dziecka i go nie mieć, jak i nie da się mieszkać w środku wielkiego miasta i na sielskim odludziu. Dlatego tak mnie dziwi, że ludzie w związku nie przegadali tak ważnej sprawy LATA temu, a teraz oczekuja, że drugiemu sie nagle magicznie odmieni.

58

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
onaona1 napisał/a:

Pewniw nigdy niczego wlasnego nie bedziemy miec- mieszkania.
Bo nie osczcdzamy jak trzeba.
Dzis ma wolne to od razu wylecial do spozywczego. Mowilam dokladnie co ma kupic.
Ja osobiscie nie poszlabym do sklepu, bo niczego nie potrzebuje.
Zakupy byly mniejsze, ale kupil tez rzeczy ktorych nie chcialam.

Cyz to jest normalne ze facet jak ma wolne ciagle lata do spozywczego, kilka razy na tydzien????

Cyz to ma wszystko sens. 5 lat razem.
To trudno wszystko porzucic. Trudno tez znalezc innego partnera. pewnie tez mialby wady.inne ale wady.
Z drugiej strony - ja pracuje tylko na zywnosc....
I co mieszkania tez sie nie rozumiemy...

Ja osobiście uważam, że wydawanie kasy na żywność nie jest tu największym problemem. Może nie jest ona zbyt tania ale bez przesady. Przecież nie kupuje codziennie krewetek choć fakt nie lubię marnować żywności.
Faceci jednak potrafią dużo większe pieniądze wydawać na inne zachcianki, pal licho jeśli to jakieś hobby ale często są to po prostu alkohol i fajki. 
U Was po prostu nie ma zgodności co do priorytetów. Każde z Was ma inny plan na (dalsze) życie.
Wiele ludzi w pewnym wieku ma dość miejskiego zgiełku i marzy o domku "na wsi" na starość lub choćby jakiejś działce. Pandemia jeszcze bardziej nasiliła to zjawisko, kiedy ludzie zostali niejako uziemieni w swoich domach. Wielu moich znajomych, którzy planowali zakupić większe mieszkanie w dogodnej lokalizacji, zmieniło plany i rozglądają za działką lub domkiem pod miastem.
Zawsze jednak można znaleźć jakiś kompromis, o ile się chce. No i oczywiście mierzyć siły na zamiary.
Serio nie uważam, że gdyby Twój partner kupował tych przykładowych kilka bananów mniej, to by coś zmieniło. Są inne większe wydatki, które mogą zrujnować budżet, no nie wiem choćby jakaś nagła naprawa auta czy wymiana jakiegoś sprzętu.
Oszczędzanie na jedzeniu kojarzy mi się z życiem studenckim a Wy macie xx lat więcej dlatego to, że piszesz, że pracujesz na jedzenie może nie jest winą partnera, tylko choćby pracy? Przepraszam, że to piszę ale oboje nie macie nastu czy 20 lat.

59 Ostatnio edytowany przez onaona1 (2021-05-05 16:09:37)

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

No nie wiem. Kazdy lubi cos innego.

Ja lubie duze miasto - moge wyjsc do parku na spacer i do restauracji. Jestem wsrod ludzi. I mam dobra prace.

I wystarczyloby mnie tez 45 - 50 m q, jesli dobrze urzadzone. I rowniez wytrzymalabym na tylu mq z moim partnerem.

Obecnie mamy  czynsz na 67 m q i tez wytrzymujemy.

Ja pochodze ze wsi i zawdze moim marzeniem bylo zycie w wielkim miescie, i to zrealizowalam. Wies b mnie meczyla. Bylo mi tam nudno, wrecz depresjnie. Nie lubie tez pracy w ogrodku.  Ciagnelo mnie do miasta.

Mysle ze moze gdyby moj partner mial ogrodek dzialkowy to by go jakos zadowolilo?

Jak wspomnialam - absolutnie nie stac nas na dom czy wielkie mieszkanie. Wiec nie wiem jak on chce za to zaplacic?, skoro mnie o tym opowiada?. Wydaje mnie sie to nierealne.
Zwlaszcza ze nie jestesmy juz 20 latkami , ani anwet 30 latkami.

60

Odp: Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac
onaona1 napisał/a:

No nie wiem. Kazdy lubi cos innego.

Ja lubie duze miasto - moge wyjsc do parku na spacer i do restauracji. Jestem wsrod ludzi. I mam dobra prace.

I wystarczyloby mnie tez 45 - 50 m q, jesli dobrze urzadzone. I rowniez wytrzymalabym na tylu mq z moim partnerem.

Obecnie mamy  czynsz na 67 m q i tez wytrzymujemy.

Ja pochodze ze wsi i zawdze moim marzeniem bylo zycie w wielkim miescie, i to zrealiziwalam. Wies b mnie meczyla. Bylo mi tam nudno, wrecz depreyjnie. Ciagnelo mnie do miasta.

Mysle ze moze gdyby moj partner mial ogrodek dzialkowy to by go jakos zadowolilo?

Jak wspomnialam - absolutnie nie stac nas na dom czy wielkie mieszkanie. Wiec nie wiem jak on chce za to zaplacic. Wydaje mnie sie to nierealne.

No ale to Ty tak masz. A Twój partner ma inaczej.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Posty [ 1 do 60 z 81 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ogromne zakupy partnera- jak to zahamowac

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021