Autor założył wczoraj wątek, poprosił o rady, dostał je a teraz... udowadnia, że romans jest świetnym pomysłem.
Dobrej zabawy życzę. Wszystkim. ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Koleżanka z pracy
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Autor założył wczoraj wątek, poprosił o rady, dostał je a teraz... udowadnia, że romans jest świetnym pomysłem.
Dobrej zabawy życzę. Wszystkim. ![]()
Nagroda pocieszenia? Serio miałbym nią być? To nie ten typ osób, napewno nie ona. To dobra osoba i z jej strony żadnego mszczenia się czy to względem jej ex czy mnie nie mogłoby być. Nie ten typ kobiet, ona by tak nie postąpiła. Tak samo nie traktowałaby mnie jako nagrodę pocieszenia. To atrakcyjna kobieta i mogłaby mieć nie jednego.
To po co tu się wywnętrzasz i wytrząsasz. Ludzie, bardziej doświadczeni mówią Ci co może być i jak to może się skończyć. Forum jest pełne takich wynurzeń: nie, to nie możliwe, ona taka nie jest, mnie to nie spotka. Tylko ciekawe skąd te tysiące tematów? Skoro jesteś jej tak pewien to idź i dmuchaj, opinię ludzi znasz i nie czekaj na to że ludzie będą Ci tylko przyklaskiwać bo są tu osoby które z niejedną sytuacją się spotkały, pozornie nie do uwierzenia że mogła by się wydarzyć a się wydarzyła.
Martinlord napisał/a:Nagroda pocieszenia? Serio miałbym nią być? To nie ten typ osób, napewno nie ona. To dobra osoba i z jej strony żadnego mszczenia się czy to względem jej ex czy mnie nie mogłoby być. Nie ten typ kobiet, ona by tak nie postąpiła. Tak samo nie traktowałaby mnie jako nagrodę pocieszenia. To atrakcyjna kobieta i mogłaby mieć nie jednego.
Rozśmieszyłeś mnie tym, co napisałeś i jednocześnie dałeś dowód na to, że w ogóle nie znasz kobiet. Pokazałeś także, że postrzegasz starszą koleżankę jako ideał, co oznacz, że jesteś już nią zafascynowany, zauroczony i ślepo wierzysz w to, co mówi, więc ciąg dalszy jest raczej nie trudny do przewidzenia, a zakończenie tym bardziej.
Nie mam może niewiadomo jakiego doświadczenia z kobietami. Prawiczkiem nie jestem, w paru związkach byłem, nie wypaliły one ale doświadczenie z nich wyniosłem. Nie jestem zakochany w koleżance. Napisałem jaka jest, nigdy nie dała mi podstaw by sądzić żeby była wyrachowana ****. Po prostu w niej nie widzę takiej osoby.
Autorze czy to tak że jesteś zauroczony z lekka tylko się boisz? ![]()
To że kochankowie nie rozstają się w zgodzie nie oznacza że robią jakiś cyrk i wtajemniczają osoby trzecie..
Edit: teraz doczytalam: nie jesteś zakochany a długo się znacie więc to się już nie zmieni
Mężczyźni z powodu seksu nie zakochują się.
Pozostaje zapytać wprost co sądzi o relacjach bez zobowiązań i dokładnie taką relację jak się ją widzi opisać. I powiedzieć że się zostawia inicjatywę jej. Wtedy sytuacja jest czysta.
Autorze czy to tak że jesteś zauroczony z lekka tylko się boisz?
To że kochankowie nie rozstają się w zgodzie nie oznacza że robią jakiś cyrk i wtajemniczają osoby trzecie..
Nie jestem w niej zakochany. Lubię ja bo to przyjaciółka i dobra osoba. Nigdy się na niej nie zawiodłem.
Jasminn napisał/a:Martinlord napisał/a:Nagroda pocieszenia? Serio miałbym nią być? To nie ten typ osób, napewno nie ona. To dobra osoba i z jej strony żadnego mszczenia się czy to względem jej ex czy mnie nie mogłoby być. Nie ten typ kobiet, ona by tak nie postąpiła. Tak samo nie traktowałaby mnie jako nagrodę pocieszenia. To atrakcyjna kobieta i mogłaby mieć nie jednego.
Rozśmieszyłeś mnie tym, co napisałeś i jednocześnie dałeś dowód na to, że w ogóle nie znasz kobiet. Pokazałeś także, że postrzegasz starszą koleżankę jako ideał, co oznacz, że jesteś już nią zafascynowany, zauroczony i ślepo wierzysz w to, co mówi, więc ciąg dalszy jest raczej nie trudny do przewidzenia, a zakończenie tym bardziej.
Nie mam może niewiadomo jakiego doświadczenia z kobietami. Prawiczkiem nie jestem, w paru związkach byłem, nie wypaliły one ale doświadczenie z nich wyniosłem. Nie jestem zakochany w koleżance. Napisałem jaka jest, nigdy nie dała mi podstaw by sądzić żeby była wyrachowana ****. Po prostu w niej nie widzę takiej osoby.
Bo nie miałeś romansu z tą kobietą, a wierz mi romans zmienia ludzi i rzeczywistość. Decydując się na coś musisz brać pod uwagę wszystkie konsekwencje wynikające z Twoich decyzji.
Nie jestem w niej zakochany. Lubię ja bo to przyjaciółka i dobra osoba. Nigdy się na niej nie zawiodłem.
To w takim razie co Cię dręczy że pytasz o opinię ludzi na forum?
Drogi Autorze.
Zarówno Twoje pytanie, jak też analizy oraz wnioski są...delikatnie mówiąc dość naiwne.
Raczej nie masz zbyt dużego doświadczenia z płcią przeciwną.
Z drugiej strony z pełnym przekonaniem rzucasz grube stwierdzenia: wiem, na pewno.
Podczas gdy w rzeczywistości nic nie wiesz i nic nie jest na pewno. Wszystko jest ''chyba'' i ''zdaje mi się''.
Proponuję na dobry początek uznać powyższe oraz przestać przyjmować za pewnik to, co ona mówi, albo powiedziała.
Zastanów się raczej dlaczego coś mówi i dlaczego powiedziała.
Pomogę Ci zacząć postrzegać sytuację właśnie w tych, zupełnie obcych dla Ciebie kategoriach: wiesz dlaczego mówi, że nie chce związku?
Dlatego, że jako starsza od Ciebie samotna matka MUSI to powiedzieć, aby Cię nie spłoszyć. Tak samo jak starszy facet próbujący poderwać młodą dziewczynę MUSI ją przekonać, że wcale nie zależy mu tylko na seksie.
Prawda w tym wypadku się nie liczy. To taka - nazwijmy to- zagrywka taktyczna.
Historię jej relacji z byłym zna tylko ona i jej były. To co Ty dostajesz, to wersja dla Ciebie. Jak często w takich sytuacjach bywa - podkoloryzowana na potrzeby sytuacji; wedle ogólnej zasady ona jest tam wybielona, on przyczerniony.
Reszty interpretacji dokonaj sobie sam, skoro taki ogarnięty jesteś.
I ostatnia rzecz: nie oszukuj się, że wyjdzie z tego sterylny ''układ'' bez wpływu na pracę. Kwas w takim układzie musi się pojawić, więc przeanalizuj na spokojnie jakie masz opcje na tę okoliczność, która niewątpliwie będzie ceną za to, wymarzone przez Ciebie darmowe bzykanko.
Jasmin nie znasz wszystkich mężczyzn. Nie każdego ponoszą emocje tylko z powodu seksu. Ją mogą więc by uniknąć kłopotów jej trzeba decyzję zostawić.
Patrząc trzeźwo to za dużo tych czułych gestów z jej strony jak na sam układ bez zobowiązań.
Autora miałam za naiwnego z pierwszych postów ale teraz myślę że po prostu jest mocno racjonalny i mało emocjonalny. Ale przynajmniej uczciwy w tym że chce rozszyfrować jej intencje. Jeśli to nie tylko znajomość z pracy i jest podstawą do stwierdzeń o przyjaźni to prawdziwa przyjażn dobrze znosi otwartość i szczerość.
Jasmin nie znasz wszystkich mężczyzn. Nie każdego ponoszą emocje tylko z powodu seksu. Ją mogą więc by uniknąć kłopotów jej trzeba decyzję zostawić.
Elu, nikt nie zna wszystkich mężczyzn, kobiet ani nawet siebie nie znamy do końca dobrze. Może nie zawsze wszystkich mężczyzn ponoszą emocje spowodowane seksem, czasami jest to bliskość, adoracja, chęć rozmowy, przyjaźni czy przygody ale niestety już nas tak natura ukształtowała, że żeby nie wiem jak to się zaczęło przeważnie kończy się na seksie, no chyba, że ktoś dojrzały emocjonalnie będzie potrafił się wycofać w odpowiednim momencie.
Autorze byłeś zakochany we wszystkich kobietach z ktory mi miałeś seks?
Autorze byłeś zakochany we wszystkich kobietach z ktory mi miałeś seks?
Nie. I od razu odpowiem na kolejne pytanie. Seks nie był tak dobry niż z kobietą w której byłem zakochany.
Nagroda pocieszenia? Serio miałbym nią być? To nie ten typ osób, napewno nie ona. To dobra osoba i z jej strony żadnego mszczenia się czy to względem jej ex czy mnie nie mogłoby być. Nie ten typ kobiet, ona by tak nie postąpiła. Tak samo nie traktowałaby mnie jako nagrodę pocieszenia. To atrakcyjna kobieta i mogłaby mieć nie jednego.
A po co dojrzałej kobiecie po przejściach młodszy kochanek? Gdyby była taka jak piszesz, że mogłaby mieć nie jednego to by nie chodziła i nie biadoliła, że brakuje jej seksu.
Tak jak pisałam wyżej, jeśli pójdziecie na całość Wasza relacja zmieni nieodwracalnie.
Jak powstanie kwas, każdy będzie dbał o własne 4 litery. Wtedy to Twoje "ona taka nie jest" szlag trafi.
Jasmin nie znasz wszystkich mężczyzn. Nie każdego ponoszą emocje tylko z powodu seksu. Ją mogą więc by uniknąć kłopotów jej trzeba decyzję zostawić.
Patrząc trzeźwo to za dużo tych czułych gestów z jej strony jak na sam układ bez zobowiązań.
Autora miałam za naiwnego z pierwszych postów ale teraz myślę że po prostu jest mocno racjonalny i mało emocjonalny. Ale przynajmniej uczciwy w tym że chce rozszyfrować jej intencje. Jeśli to nie tylko znajomość z pracy i jest podstawą do stwierdzeń o przyjaźni to prawdziwa przyjażn dobrze znosi otwartość i szczerość.
Oczywiście że zależy mi na rozszyfrowaniu jej zachowania. Jeśli chodzi o te czule gesty. Fakt są one bardzo miłe i naprawdę dają dużo do myślenia. Aczkolwiek czy jak ktoś kupi czekolade czy jakiś drobny upominek z okazji urodzin czy walentynek to od razu znaczy że się w nim kocha? Myślę że nie. Koleżankę z pracy traktuje nie tylko jako koleżankę z pracy ale jako przyjaciółke. Zawsze można na nią liczyć, potrafimy się nawzajem zwierzyć i prosić o poradę nie tylko dot. życia zawodowego ale także prywatnego. Sama mi powiedziała kiedyś że byłem pierwszym i poki co jedynym facetem przed którym się otworzyła po akcji jej byłego męża i naprawdę opowiedziała o swoich uczuciach. Wiem że to brzmi dość naiwnie jak to pisze ale ja osobiście odbieram to jako przejaw zaufania względem drugiej osoby. Sam jak miałem jakieś problemy to się jej radziłem i zawsze mogłem liczyć na wysłuchanie i doradzenie. I nigdy nie było sytuacji żeby ktoś kogoś olał albo co gorsza rozpowiedział jakąś tajemnice. Jesteśmy wobec siebie szczerzy i nie robimy nigdy nic co miałoby zły wpływ na drugą osobę.
Martinlord napisał/a:Nagroda pocieszenia? Serio miałbym nią być? To nie ten typ osób, napewno nie ona. To dobra osoba i z jej strony żadnego mszczenia się czy to względem jej ex czy mnie nie mogłoby być. Nie ten typ kobiet, ona by tak nie postąpiła. Tak samo nie traktowałaby mnie jako nagrodę pocieszenia. To atrakcyjna kobieta i mogłaby mieć nie jednego.
A po co dojrzałej kobiecie po przejściach młodszy kochanek? Gdyby była taka jak piszesz, że mogłaby mieć nie jednego to by nie chodziła i nie biadoliła, że brakuje jej seksu.
Tak jak pisałam wyżej, jeśli pójdziecie na całość Wasza relacja zmieni nieodwracalnie.
Jak powstanie kwas, każdy będzie dbał o własne 4 litery. Wtedy to Twoje "ona taka nie jest" szlag trafi.
Tak. Mogłaby mieć każdego bo jest ładna, atrakcyjna kobieta, wielu się za nią ogląda. A dla czemu mi mówi takie rzeczy? Tego chce się dowiedzieć bo póki co to domysły. Może na tyle mi ufa że bez problemu jest mi w stanie powiedzieć o tym co jej brakuje, nawet jeśli chodzi o tak intymna sferę życia jaka jest seks.
Ela210 napisał/a:Jasmin nie znasz wszystkich mężczyzn. Nie każdego ponoszą emocje tylko z powodu seksu. Ją mogą więc by uniknąć kłopotów jej trzeba decyzję zostawić.
Patrząc trzeźwo to za dużo tych czułych gestów z jej strony jak na sam układ bez zobowiązań.
Autora miałam za naiwnego z pierwszych postów ale teraz myślę że po prostu jest mocno racjonalny i mało emocjonalny. Ale przynajmniej uczciwy w tym że chce rozszyfrować jej intencje. Jeśli to nie tylko znajomość z pracy i jest podstawą do stwierdzeń o przyjaźni to prawdziwa przyjażn dobrze znosi otwartość i szczerość.Oczywiście że zależy mi na rozszyfrowaniu jej zachowania. Jeśli chodzi o te czule gesty. Fakt są one bardzo miłe i naprawdę dają dużo do myślenia. Aczkolwiek czy jak ktoś kupi czekolade czy jakiś drobny upominek z okazji urodzin czy walentynek to od razu znaczy że się w nim kocha? Myślę że nie. Koleżankę z pracy traktuje nie tylko jako koleżankę z pracy ale jako przyjaciółke. Zawsze można na nią liczyć, potrafimy się nawzajem zwierzyć i prosić o poradę nie tylko dot. życia zawodowego ale także prywatnego. Sama mi powiedziała kiedyś że byłem pierwszym i poki co jedynym facetem przed którym się otworzyła po akcji jej byłego męża i naprawdę opowiedziała o swoich uczuciach. Wiem że to brzmi dość naiwnie jak to pisze ale ja osobiście odbieram to jako przejaw zaufania względem drugiej osoby. Sam jak miałem jakieś problemy to się jej radziłem i zawsze mogłem liczyć na wysłuchanie i doradzenie. I nigdy nie było sytuacji żeby ktoś kogoś olał albo co gorsza rozpowiedział jakąś tajemnice. Jesteśmy wobec siebie szczerzy i nie robimy nigdy nic co miałoby zły wpływ na drugą osobę.
Skoro jest Twoją przyjaciółką, to po jakiego grzyba chcesz to zepsuć/stracić? To darmowe bzykanko jest tego warte?
Naiwnością jest myślenie krótkowzroczne. Jeśli ona sobie Ciebie upatrzyła, to raczej nie o sam seks jej chodzi.
Może też być tak, że jesteś dla niej aseksualny (tak to też jest prawdopodobne) i traktuje Cię jak męską psiapsiółkę. Może dlatego nie ma oporów by gadać o seksie bo wie, że Tobie może. Ktoś inny mógłby różnie zareagować.
Odoby, którym zależy tylko na seksie raczej nie bawią w budowanie emocjonalnej relacji bo to tylko rodzi problemy. Przyjaciel to przyjaciel a kochanek to kochanek, a jak 2 w 1 to partner (w domyśle i/lub planach).
Gdybym ja 'inwestowała' w przyjaźń, którą cenie to nie po to by ją stracić przez pójście do łóżka. Raczej chciałabym albo by było jak jest bo prawdziwy przyjaciel to dobro luksusowe albo dążyła do związku.
Edit: i jeszcze raz powtórzę, jak pójdziecie ze sobą do łóżka, Wasza przyjaźń prędzej czy później skończy (no chyba że przerodzi się to w zwiazek). Czy za kilka tygodni czy miesięcy ale skończy. Nie pytaj dlaczego. Po prostu tak jest. Potem już czasu nie cofniesz.
Ona dobrze wie że nie jestem aseksualny. Wie o mnie wystarczająco dużo rzeczy, nawet tych prywatnych by móc wyrobić sobie o mnie opinie.
Wiem że jak dojdzie do seksu to już wszystko się zmieni. Nikt nie wie jak, może na dobre? Nie trzeba być w związku żeby uprawiać dobry seks. Jeśli ktoś komuś ufa i sie z kimś dobrze czuje to czemu nie? Zawsze ta granice przyjaźni można przesunąć dalej mając oczywiście rękę na pulsie
Ona dobrze wie że nie jestem aseksualny. Wie o mnie wystarczająco dużo rzeczy, nawet tych prywatnych by móc wyrobić sobie o mnie opinie.
Wiem że jak dojdzie do seksu to już wszystko się zmieni. Nikt nie wie jak, może na dobre? Nie trzeba być w związku żeby uprawiać dobry seks. Jeśli ktoś komuś ufa i sie z kimś dobrze czuje to czemu nie? Zawsze ta granice przyjaźni można przesunąć dalej mając oczywiście rękę na pulsie
Ale ja nie twierdzę, że Ty jesteś aseksualny tylko ona może w Tobie tej seksualności nie widzi. Dlatego traktuje Cię jak psiapsiółkę.
Ale Ty dalej nic nie rozumiesz, tu nie chodzi o dobry seks, on może być za*sty, tylko o to że po nim, po pewnym czasie jak formuła wyczerpie, a prędzej czy poźniej do tego dojdzie, z Waszej przyjaźni nic nie zostanie.
Nie da się bzykac po kątach, bez zobowiązań, w nieskończoność. Przez jakiś czas może to kręcić ale potem zapał minie.
Możliwe, że będziecie na tyle dojrzali by to skończyć z klasą ale z tym różnie bywa.
Nie da się bzykac po kątach, bez zobowiązań, w nieskończoność. Przez jakiś czas może to kręcić ale potem zapał minie.
Możliwe, że będziecie na tyle dojrzali by to skończyć z klasą ale z tym różnie bywa.
Pod warunkiem że Pani nie zamarzy/umyśli się coś głębszego. Wtedy to już strome schody pod górę. Ile tu już było takich historii.
Roxann napisał/a:Nie da się bzykac po kątach, bez zobowiązań, w nieskończoność. Przez jakiś czas może to kręcić ale potem zapał minie.
Możliwe, że będziecie na tyle dojrzali by to skończyć z klasą ale z tym różnie bywa.Pod warunkiem że Pani nie zamarzy/umyśli się coś głębszego. Wtedy to już strome schody pod górę. Ile tu już było takich historii.
Mówiła nie raz że nie chce się wiazac. Mówiła że teraz najważniejsze dla niej jest dobro dziecka i jemu chce poświęcić czas.
Roxann napisał/a:Nie da się bzykac po kątach, bez zobowiązań, w nieskończoność. Przez jakiś czas może to kręcić ale potem zapał minie.
Możliwe, że będziecie na tyle dojrzali by to skończyć z klasą ale z tym różnie bywa.Pod warunkiem że Pani nie zamarzy/umyśli się coś głębszego. Wtedy to już strome schody pod górę.
Ale o tym też tu piszemy. Ja jestem ciut starsza od tej pani i nie zaryzykowałabym wieloletniej przyjaźni takim układem i to w pracy.
Gdybym na to zdecydowała to pewnie z tyłu głowy mialabym związek.
Tym bardziej że Autor pisze, że to atrakcyjna kobieta.
Może się więc tylko bawi gadając o tym seksie widząc jak Autor napala. Jak jest przebiegła to owinie go wokół palca bo po postach widać że on rasowym kochankiem obytym w relacjach damsko-męskich raczej nie jest ![]()
Janix2 napisał/a:Roxann napisał/a:Nie da się bzykac po kątach, bez zobowiązań, w nieskończoność. Przez jakiś czas może to kręcić ale potem zapał minie.
Możliwe, że będziecie na tyle dojrzali by to skończyć z klasą ale z tym różnie bywa.Pod warunkiem że Pani nie zamarzy/umyśli się coś głębszego. Wtedy to już strome schody pod górę.
Ale o tym też tu piszemy. Ja jestem ciut starsza od tej pani i nie zaryzykowałabym wieloletniej przyjaźni takim układem i to w pracy.
Gdybym na to zdecydowała to pewnie z tyłu głowy mialabym związek.
Tym bardziej że Autor pisze, że to atrakcyjna kobieta.
Może się więc tylko bawi gadając o tym seksie widząc jak Autor napala. Jak jest przebiegła to owinie go wokół palca bo po postach widać że on rasowym kochankiem obytym w relacjach damsko-męskich raczej nie jest
Rasowym kochankiem napewno nie jestem, w porno nie grywam. Doświadczenie z kovteami mam, może nie jakieś kolosalne mimo młodego wieku. Też się na nie jednaj sparzylem. Swoje domysły opwiram na znajomości koleżanki że strony zawodowej i prywatnej i wiem czego się po niej mogę spodziewać. Co by mogła zrobić a czego nie a wokół palca owijać mnie nie musi bo co by to jej dalo
Bo kobietom się wydaje że każdego można owinąć wokół palca. Otóż nie.
Dlaczego nie możesz z nią szczerze porozmawiać? Boisz się że wasza znajomość się skończy?
Bo kobietom się wydaje że każdego można owinąć wokół palca. Otóż nie.
Dlaczego nie możesz z nią szczerze porozmawiać? Boisz się że wasza znajomość się skończy?
Masz rację. Tu niema co gdybać. Jutro z nią pogadam i zagram w otwarte karty. Jeśli z jej strony padnie jakąś propozycja seksu. To myślę że nie będę miał oporów. Bardzo lubię ta koleżankę i podoba mi się, pociąga mnie fizycznie.
Janix2 napisał/a:Roxann napisał/a:Nie da się bzykac po kątach, bez zobowiązań, w nieskończoność. Przez jakiś czas może to kręcić ale potem zapał minie.
Możliwe, że będziecie na tyle dojrzali by to skończyć z klasą ale z tym różnie bywa.Pod warunkiem że Pani nie zamarzy/umyśli się coś głębszego. Wtedy to już strome schody pod górę. Ile tu już było takich historii.
Mówiła nie raz że nie chce się wiazac. Mówiła że teraz najważniejsze dla niej jest dobro dziecka i jemu chce poświęcić czas.
Mówiła, mówiła... mówić można wiele...
Po rozwodzie nikt od razu nie chce wiązać.
Zresztą o pewnych rzeczach się nie mówi po prostu.
Jak dla mnie są cztery opcje co do jej intencji:
1. Kręci ją, że młodszy facet na nią leci, dobrze się bawi i tak podbudowywuje ego po rozwodzie (to się widzi) ale nie zamierza nic z tym robić;
2. Ma Cię za psiapsiółkę i nawet nie domyśla, że masz kosmate myśli;
3. Liczy, że z tego coś więcej wyniknie;
4. Ma ochotę na niezobowiązujące bzykanko i przyjaciel z pracy wydaje się być dobrą opcją ale... jak jest taka atrakcyjna to raczej wybrałaby faceta z większą werwą. No chyba, że sama jest osobą dominującą i taki facet ją kręci.
Która opcja jest prawdziwa? Nie wiem.
Werwa u faceta nie oznacza chęci dominacji ![]()
I odwrotnie..
4. Ma ochotę na niezobowiązujące bzykanko i przyjaciel z pracy wydaje się być dobrą opcją ale... jak jest taka atrakcyjna to raczej wybrałaby faceta z większą werwą. No chyba, że sama jest osobą dominującą i taki facet ją kręci.
Która opcja jest prawdziwa? Nie wiem.
Myślę że gdyby optowała za tą opcją to znaki i działanie z jej strony były by bardziej stanowcze. Np. poprosiła by go aby któregoś dnia po południu wpadł do niej i pomógł jej np przestawić regał, albo coś w podobnym tonie. Chyba za długo by się nie czaiła aż on się zdecyduje.
Roxann napisał/a:Janix2 napisał/a:Pod warunkiem że Pani nie zamarzy/umyśli się coś głębszego. Wtedy to już strome schody pod górę.
Ale o tym też tu piszemy. Ja jestem ciut starsza od tej pani i nie zaryzykowałabym wieloletniej przyjaźni takim układem i to w pracy.
Gdybym na to zdecydowała to pewnie z tyłu głowy mialabym związek.
Tym bardziej że Autor pisze, że to atrakcyjna kobieta.
Może się więc tylko bawi gadając o tym seksie widząc jak Autor napala. Jak jest przebiegła to owinie go wokół palca bo po postach widać że on rasowym kochankiem obytym w relacjach damsko-męskich raczej nie jestRasowym kochankiem napewno nie jestem, w porno nie grywam. Doświadczenie z kovteami mam, może nie jakieś kolosalne mimo młodego wieku. Też się na nie jednaj sparzylem. Swoje domysły opwiram na znajomości koleżanki że strony zawodowej i prywatnej i wiem czego się po niej mogę spodziewać. Co by mogła zrobić a czego nie a wokół palca owijać mnie nie musi bo co by to jej dalo
Co by to jej dało? Wiele. Tak jak faceci bywają wyrachowani, tak kobiety rownież. Wydajesz się być bardzo nieszkodliwą osobą, zapatrzoną w tą kobietę, którą być może łatwo manipulować.
Nawet tu były takie wątki gdzie kobiety z dzieckiem przygarniały sobie 'przydupasów' co będą im usługwiać, bzykać ale ciągle koczować na wycieraczce bo pani z takim nie zwiąże.
Nie mówię, że tu tak musi być. Tylko, że bywa.
Nie wiem na ile masz silną psychikę ale pewności siebie zbytno po Tobie nie widać.
Dlatego jutro z nią pogadam. Jakoś zacznę temat i wybadam o co chodzi. Jeśli będzie z jej strony propozycja seks układu to wchodze w to. Wiem czym ryzykuje ale raz się żyje. Lubię ja bardzo i podoba mi się, myślę że powinno być okej
Werwa u faceta nie oznacza chęci dominacji
I odwrotnie..
Co kto lubi. Ja nie widziałabym nic interesującego w romansie z młodszym facetem bez ikry. Jak romans to płomienny ![]()
Tym bardziej, że kobieta ponoć atrakcyjna.
Może jest typem dominujący a może wybrała sobie go bo wie, że kwasu jej nie zrobi i może nim manipulować.
No sorry ale jak atrakcyjna kobieta mówi mu wprost, że potrzebuje seksu i chce młodego kochanka a ten nie reaguje... No kurde, chyba (prawie) każdy z tą przysłowiową ikrą by coś odpowiedział, ja wcześniej podałam przykłady ale nawtet zwykłe: ok, ale jak Ci w tym mogę pomóc? ![]()
Tym bardziej, że jemu też o bzykanko chodzi.
EDIT: Żeby nie było, zawsze będę odradzała romanse w pracy ale jeśli dwie osoby są wolne i maja na siebie ochotę, to czemu nie? O ile to im nie będzie kolidować i nie ma zależności podwładny-przełożona czy odwrotnie. W wielu pracach tworzą pary, u mnie nawet były 2 małżeństwa tylko w innych, zupełnie niezależnych działach i nic z tym nic nie robił. Nawet jak jedna para powstała w tym samym dziale, to przełożeni podeszli z wyrozumiałością i po prostu jedną osobę przenieśli. Co innego jak jest jest zależna relacja i/lub jedna czy dwie osoby są zajęte.
Poza tym z tego co Autor pisze, to ta babka mu podoba i jak sytuacja rozwinie, to pewnie i na związek zgodzi.
A wiedzieć na czym się stoi warto zawsze i wierzę, że Autor sprytnie i inteligentnie to rozegra by nie było kwasu już na starcie. Moja rada: podejść do tej rozmowy z luzem i humorem, wtedy nawet jak kobieta wycofa nie będzie przypału. I oboje mogą się potem z tego śmiać. Na zasadzie, no wiesz, jak tak mówisz mi o tym seksie i młodszym kochanku to myślałem, że coś mi sugerujesz
No ale nie wiem na ile on jest śmiertelnie poważny bo że ona nie jest to sam wspominał, że mówiła żartując. Mi by takie teksty nie sprawiły żadnego problemu nawet jak za nimi by nic nie szło. Po prostu mam dystans i poczucie humoru takie jakie mam. I ja (podkreślam ja) w ten sposób rozwiałabym wątpliwości. A potem już na spokojnie i poważne można ustalać szczegóły.
Dlatego jutro z nią pogadam. Jakoś zacznę temat i wybadam o co chodzi. Jeśli będzie z jej strony propozycja seks układu to wchodze w to. Wiem czym ryzykuje ale raz się żyje. Lubię ja bardzo i podoba mi się, myślę że powinno być okej
Zapytaj ją wprost bez kluczenia , czy jej mąż zranił ją tak bardzo zdradzając ją z młodszą kochanką i dlatego szuka potwierdzenia, że jeszcze coś znaczy jako kobieta, kiedy znajdzie chętnego do wyleczenia jej z tego kompleksu. Jeżeli to potwierdzi, to po prostu zaoferuj swoje usługi i będziesz lekiem na całe jej zło jeśli tego tak pragniesz, to powodzenia! Wówczas nie będziesz nagrodą pocieszenia tylko dobrym samarytaninem, który uleczy rany zadane przez męża.
Ale po co Jasmin on ma ją tak atakować pokazując przy Tym jakieś kompleksy?
Z mojej strony to tak wygląda że ona jest nim zainteresowana i może ma zresztą podobne myśli jak on.
Lepiej powiedzieć prosto że się mu podoba i lubi ją i że nie ma nic przeciwko zbliżeniu znajomosci ale bez wspólnych planów bo na ten moment lub w ogóle ( nic jej obiecać nie moze) ważne by być naprawdę szczerym.
Na jej reakcję wpływu nie ma być może będzie szczera i spokojna A może się wycofa mówiąc że coś sobie ubzdural bo liczyła na więcej.
Martinlord napisał/a:Dlatego jutro z nią pogadam. Jakoś zacznę temat i wybadam o co chodzi. Jeśli będzie z jej strony propozycja seks układu to wchodze w to. Wiem czym ryzykuje ale raz się żyje. Lubię ja bardzo i podoba mi się, myślę że powinno być okej
Zapytaj ją wprost bez kluczenia , czy jej mąż zranił ją tak bardzo zdradzając ją z młodszą kochanką i dlatego szuka potwierdzenia, że jeszcze coś znaczy jako kobieta, kiedy znajdzie chętnego do wyleczenia jej z tego kompleksu. Jeżeli to potwierdzi, to po prostu zaoferuj swoje usługi i będziesz lekiem na całe jej zło jeśli tego tak pragniesz, to powodzenia! Wówczas nie będziesz nagrodą pocieszenia tylko dobrym samarytaninem, który uleczy rany zadane przez męża.
Ty tak serio? No przecież on też nakręcony jest na seks. I wie z czym to się je. Oboje są wolni. Problem, że pracują razem ale go akurat dość łatwo (choćby teoretycznie) rozwiązać.
Może oboje lecą na siebie ale żadne nie chce zrobić pierwszego kroku.
Gdyby kobieta była mężatką, odradzałabym bardziej.
Facet jest dorosły, jak nawet straci pracę, przyjaźń, to się ogarnie. Tak myślę.
Kobieta dużo przeszła, więc ew rozstanie z Autorem nie będzie raczej dla niej traumą a może fajna relacja zrodzi? Czy chociaż sobie odbije zdradę męża młodym kochankiem.
To jak kto i w jakim stanie emocjonalnym i nie tylko wyjdzie z tego, to już inna kwestia. Ale Autor z tego co pisze bierze to na klatę, wszelkie konsekwencje...
Słuchajcie, czytałem wasze komentarze, te ostatnie były bardzo pomocne. Jutro jak będziemy sobie robić kawę to ja jakoś zagadam. Nie wiem jeszcze jak ale coś wykombinuje, przedewszystkim na spokojnie bez stresu. Laska mi się podoba i chętnie z nią wejdę w układ jeśli takowy mi zaproponuje. Czy będę lekiem czy metoda zemsty? Myślę że lekiem bo że swoim ex nie ma prawie żadnego kontaktu. Laska jeśli chce seksu że mną, to jej to dam, oczywiście na wczesbiej ustalonych warunkach. Sama przyjemność, jakąś przygoda ale żaden związek. Ona się szuka związków, ja ze starsza i z dzieckiem nie chce się związać ale chętnie z własną nią wejdę w układ jeśli sama zechte. Jutro ogarne temat, zobaczymy jak się sytuacja rozwinie. Trzymajcie kciuki!
Jeśli oboje będziemy tego samego zdania co do wejścia w układ to od razu omówimy szczegóły i ustalimy granice. Mimo wszystko niektórych zachowań trzeba unikac, związkiem nie będziemy przecież.
za czyjś seks jeszcze kciuków nie trzymałam
ale z ciekawosci poznam dalszą część tej historii teraz i za pół roku?
za czyjś seks jeszcze kciuków nie trzymałam
ale z ciekawosci poznam dalszą część tej historii teraz i za pół roku?
Spokojnie, to nie będzie mój pierwszy seks, wiem z czym to się je. O ile dojdzie do spotkań oczywiście, bo pierw muszę z koleżanką szczerze pogadać. Napewno jak się coś zmieni to dam znać. Ostatnie posty sa bardzo merytoryczne i pomocne, takiego czegoś oczekiwałem zakładając ten wątek.
Jeśli oboje będziemy tego samego zdania co do wejścia w układ to od razu omówimy szczegóły i ustalimy granice. Mimo wszystko niektórych zachowań trzeba unikac, związkiem nie będziemy przecież.
Nigdy nie mów nigdy. Może akurat się tak zdarzy, że stworzycie szczęśliwy związek - tak jak w przypadku Prezydenta Francji Marcona. Życie pisze różne scenariusze.
Ciekawa jestem rozwoju sytuacji, dlatego czekam na ciąg dalszy rozwoju wydarzeń.
Martinlord napisał/a:Jeśli oboje będziemy tego samego zdania co do wejścia w układ to od razu omówimy szczegóły i ustalimy granice. Mimo wszystko niektórych zachowań trzeba unikac, związkiem nie będziemy przecież.
Nigdy nie mów nigdy. Może akurat się tak zdarzy, że stworzycie szczęśliwy związek - tak jak w przypadku Prezydenta Francji Marcona. Życie pisze różne scenariusze.
Ciekawa jestem rozwoju sytuacji, dlatego czekam na ciąg dalszy rozwoju wydarzeń.
Dam znać jak się sytuacja rozwinie! Aczkolwiek na związek nie liczę.
Na jedno można tu zwrócić uwagę
kobiety są napalone na związek. Jak widać po przeglądzie odpowiedzi, no bo przecież każdy projektuje własne oczekiwania. ![]()
Na jedno można tu zwrócić uwagę
kobiety są napalone na związek. Jak widać po przeglądzie odpowiedzi, no bo przecież każdy projektuje własne oczekiwania.
Nie chodzi o napalenie na związek, tylko nigdy nie należy wykluczać niczego. Może to być przygoda na jedną noc, a może na lata. Czasami nic się nie planuje, a później jakoś tak dziwnie wszystko się układa.
między Macronami jest 24 lata różnicy Jasminn ![]()
jakby mi się kazał niańczyć z racji młodszeństwa 7 lat młodszy facet to bym go wyśmiała ![]()
projektować w przypadku kolegi i jego koleżanki mozna po seksie, nie przed- więc niczego nie projektuję ![]()
Martinlord napisał/a:Nagroda pocieszenia? Serio miałbym nią być? To nie ten typ osób, napewno nie ona. To dobra osoba i z jej strony żadnego mszczenia się czy to względem jej ex czy mnie nie mogłoby być. Nie ten typ kobiet, ona by tak nie postąpiła. Tak samo nie traktowałaby mnie jako nagrodę pocieszenia. To atrakcyjna kobieta i mogłaby mieć nie jednego.
To po co tu się wywnętrzasz i wytrząsasz. Ludzie, bardziej doświadczeni mówią Ci co może być i jak to może się skończyć. Forum jest pełne takich wynurzeń: nie, to nie możliwe, ona taka nie jest, mnie to nie spotka. Tylko ciekawe skąd te tysiące tematów? Skoro jesteś jej tak pewien to idź i dmuchaj, opinię ludzi znasz i nie czekaj na to że ludzie będą Ci tylko przyklaskiwać bo są tu osoby które z niejedną sytuacją się spotkały, pozornie nie do uwierzenia że mogła by się wydarzyć a się wydarzyła.
Powiem tak. Nigdy nie mów że ktoś - a w sumie tylko Twoja znajoma/przyjaciółka czegoś nie zrobi bo możesz się sparzyć i to bardzo. Ja wierzyłem swojej już, a efekt był taki że prawie odeszła z dzieckiem do typa o 25 lat starszego od niej.... Ufać można co najwyżej sobie. Więc rady powyżej weź Sobie do serca.
[ Aczkolwiek na związek nie liczę.
Raczej liczysz, że ona nie liczy. I raczej się przeliczysz, bo kobieta szukająca gołego seksu - o ile w ogóle istnieje - nie będzie marnować pół roku na podchody wobec ciężko łapiącego temat faceta.
między Macronami jest 24 lata różnicy Jasminn
jakby mi się kazał niańczyć z racji młodszeństwa 7 lat młodszy facet to bym go wyśmiała
Przykro mi ale Macronowie to patologia czy inny syndrom sztokholmski, jakiś związek pedofilki ze swoją ofiarą.
Brigitte Macron - Pracowała jako nauczycielka języka francuskiego i łaciny w katolickim liceum jezuitów w Amiens. W 1992, gdy Emmanuel Macron miał 15 lat, Brigitte zaczęła romansować z przyszłym francuskim politykiem[3]. Do zainicjowania związku doszło z inicjatywy Macrona[4]. Po wyjściu na jaw romansu z nauczycielką, rodzice Macrona wysłali go do Paryża, by tam dokończył naukę i zdał maturę[5].
Za artykułem na wiki o tej pani.
40 letnia nauczycielka romansująca, taaaa na pewno tylko słuchali muzyki i wysyłali sobie serduszka
, z 15 letnim uczniem.
Przykro mi ale nie rozumiem co to ma do tematu autora. Że niby koleżanką jest pedofilką A jego należy ratować? ![]()
Gdyby 36 mezczyzna zainteresował się 29 letnią koleżanką z pracy też by był wykorzystywaczem młodszej i niedoświadczonej? Proponuję oprzytomnieć kawę wypić czy coś?
Albo uważniej wątek czytać.
Podtrzymuję swoje zdanie że przykład podany przez Jasminn tu nie pasuje do niczego.
A co do Macrona to możesz go ratować jak chcesz
pewnie nie będziesz sam.
Że to żaden przykład na udany związek starszej z młodszym?
Co innego jak, w momencie poznania się/rozpoczęcia relacji, on ma 30, a ona 40/50/70. Są wtedy ukształtowanymi ludźmi.
A autora nie trzeba ratować, przecież chłop ma 30 lat. ![]()
A to ja podałam to jako przykład?
A autora nie trzeba ratować, przecież chłop ma 30 lat.
Ratować pewnie nie ale skoro Autor z tych słabo łapiących temat, to mam obawy czy stres go nie zje.
Wiadomo, że są różne gusta i być może tą kobietę to kręci, że facet się peszy ale ... jeśli celem ma być sam seks, to raczej atrakcyjna kobieta wybrałaby kogoś z większym polotem.
Dlatego możliwe, że tak jak pisałam wcześniej, traktuje go wyłącznie jak psiapsiółkę albo nie zdradza mu swoich prawdziwych intencji by go nie spłoszyć i uznała, że go sobie "wychowa" ![]()
Znerx napisał/a:A autora nie trzeba ratować, przecież chłop ma 30 lat.
Ratować pewnie nie ale skoro Autor z tych słabo łapiących temat, to mam obawy czy stres go nie zje.
Wiadomo, że są różne gusta i być może tą kobietę to kręci, że facet się peszy ale ... jeśli celem ma być sam seks, to raczej atrakcyjna kobieta wybrałaby kogoś z większym polotem.
Dlatego możliwe, że tak jak pisałam wcześniej, traktuje go wyłącznie jak psiapsiółkę albo nie zdradza mu swoich prawdziwych intencji by go nie spłoszyć i uznała, że go sobie "wychowa"
Ratować mnie nie trzeba, bez przesady. Koleżanka nie traktuje mnie jako psiapsi to napewno mogę wam zagwarantować. Kwestia tego czy lapalem jej zaloty. Podejrzewalem o co jej chodzi ale nie do końca byłem pewien stąd ten wątek. Wolałem poradzić się innych osób niż od razu iść na żywioł i ew. się sparzyć. U nas w pracy niema wielu pracowników. Jest nas prawie 30 osób. Gdybym zareagował od razu na jej zaloty a potem by się okazało że ona nic nie oczekuje to dość że bym się spazyl mocno to dwa by mnie tu zjedli jeśli by to wyszło na jaw. Po prostu potrzebowałem spojrzenia na sytuację innych osób niezaangażowanych w to. Dlatego założyłem wątek
Mnie tam zawsze drażnił typ włoskiego kochanką latającego za mną z niespodziankami ![]()
Więc jak coś ona w nim widzi to widzi..
Raczej obstawiam zawód że tej adoracji nie będzie.
Ale szanuję taką postawę w przeciwieństwie do blichtru by zaciągnąć kobietę do łóżka:)
Ratować mnie nie trzeba, bez przesady. Koleżanka nie traktuje mnie jako psiapsi to napewno mogę wam zagwarantować. Kwestia tego czy lapalem jej zaloty. Podejrzewalem o co jej chodzi ale nie do końca byłem pewien stąd ten wątek. Wolałem poradzić się innych osób niż od razu iść na żywioł i ew. się sparzyć. U nas w pracy niema wielu pracowników. Jest nas prawie 30 osób. Gdybym zareagował od razu na jej zaloty a potem by się okazało że ona nic nie oczekuje to dość że bym się spazyl mocno to dwa by mnie tu zjedli jeśli by to wyszło na jaw. Po prostu potrzebowałem spojrzenia na sytuację innych osób niezaangażowanych w to. Dlatego założyłem wątek
Ale pytanie osób niezaangażowanych to nie jest najszczęśliwszy pomysł. My przecież Was nie znamy i nie wiemy w jaki sposób ona z Tobą rozmawia. Mnie po prostu dziwi to, że sporo tak jak twierdzisz znacie się lata, przyjaźnicie, gadacie na różne tematy, nie jesteś czy nie byłeś w stanie odczytać jej sygnałów, czy to flirt czy zwykłe gadanie, jak też to, że się stresujesz rozmową. Po prostu z tego raczej wynika, że wcale nie jesteście sobie tak bliscy i boisz się jej reakcji, mimo, że twierdzisz, że ją znasz i że ona taka nie jest i że nic nie zrobiłaby wbrew tobie, to jednak piszesz wyżej, że gdyby to wyszło na jaw to by ciebie tam zjedli.
Martinlord napisał/a:Ratować mnie nie trzeba, bez przesady. Koleżanka nie traktuje mnie jako psiapsi to napewno mogę wam zagwarantować. Kwestia tego czy lapalem jej zaloty. Podejrzewalem o co jej chodzi ale nie do końca byłem pewien stąd ten wątek. Wolałem poradzić się innych osób niż od razu iść na żywioł i ew. się sparzyć. U nas w pracy niema wielu pracowników. Jest nas prawie 30 osób. Gdybym zareagował od razu na jej zaloty a potem by się okazało że ona nic nie oczekuje to dość że bym się spazyl mocno to dwa by mnie tu zjedli jeśli by to wyszło na jaw. Po prostu potrzebowałem spojrzenia na sytuację innych osób niezaangażowanych w to. Dlatego założyłem wątek
Ale pytanie osób niezaangażowanych to nie jest najszczęśliwszy pomysł. My przecież Was nie znamy i nie wiemy w jaki sposób ona z Tobą rozmawia. Mnie po prostu dziwi to, że sporo tak jak twierdzisz znacie się lata, przyjaźnicie, gadacie na różne tematy, nie jesteś czy nie byłeś w stanie odczytać jej sygnałów, czy to flirt czy zwykłe gadanie, jak też to, że się stresujesz rozmową. Po prostu z tego raczej wynika, że wcale nie jesteście sobie tak bliscy i boisz się jej reakcji, mimo, że twierdzisz, że ją znasz i że ona taka nie jest i że nic nie zrobiłaby wbrew tobie, to jednak piszesz wyżej, że gdyby to wyszło na jaw to by ciebie tam zjedli.
Nie tyle co się bałem jej reakcji. A nie chciałem zrobić z siebie idioty gdyby miała inne intencje.
Nie tyle co się bałem jej reakcji. A nie chciałem zrobić z siebie idioty gdyby miała inne intencje.
No ok ale skoro tak dobrze się wam rozmawia, twierdzisz, że się przyjaźnicie i jej ufasz, to w czym problem? Przyjaciele mają zwykle określony sposób komunikacji i wyjaśnienie tej sprawy powinno się odbyć naturalnie, na luzie. Ona przecież nie owija w bawełnę, tylko prosto z mostu gada Ci o intymnych rzeczach, jak niezaspokojone potrzeby seksualne. Ja osobiście jakoś średnio sobie wyobrażam taką sytuację.
Martinlord napisał/a:Nie tyle co się bałem jej reakcji. A nie chciałem zrobić z siebie idioty gdyby miała inne intencje.
No ok ale skoro tak dobrze się wam rozmawia, twierdzisz, że się przyjaźnicie i jej ufasz, to w czym problem? Przyjaciele mają zwykle określony sposób komunikacji i wyjaśnienie tej sprawy powinno się odbyć naturalnie, na luzie. Ona przecież nie owija w bawełnę, tylko prosto z mostu gada Ci o intymnych rzeczach, jak niezaspokojone potrzeby seksualne. Ja osobiście jakoś średnio sobie wyobrażam taką sytuację.
Mimo wszystko propozycja seksu to dość intymna sprawa. Wolałem mieć pewność. Mimo wszystko teraz jestem pewny swego i tego czego chce.
Mimo wszystko propozycja seksu to dość intymna sprawa. Wolałem mieć pewność. Mimo wszystko teraz jestem pewny swego i tego czego chce.
Ty jesteś już pewny swego i wiesz czego chcesz, a czy już wiesz czego ona chce od Ciebie i jaki cel miały jej bardzo osobiste zwierzenia? Czy udało Ci się otwarcie porozmawiać w tej sprawie?
Nie mieliśmy okazji dziś zostać sam na sam
W pracy będzie ciężko znaleźć czas i miejsce do spokojnej rozmowy. Może umówisz się z nią poza pracą na spacer, kawę lub coś co lubicie razem robić, atmosfera się rozluźni i rozmowa będzie swobodniejsza.
U nas w pracy jest dość luźna atmosfera. Jest szansa by pogadać czy to przy kawie, gdzieś na korytarzu czy w innym miejscu. Jutro przy jakiś z możliwości ja zagadam. Dziś za dużo rzeczy było do roboty żeby sobie pozwolić na spokojna rozmowę.
Właśnie jak jest potrzeba rozmowy, to nie ma klimatu. Taki urok pracy. Powodzenia i nic na siłę!
Widzę, że decyzja podjęta, ale jeszcze coś dodam od siebie.
Ja też nie sądzę, żeby ona była zainteresowana tylko i wyłącznie seksem. Atrakcyjna kobieta, która - wg autora - mogłaby sobie ten seks znaleźć bez problemu, a wybiera dobrego kolegę z pracy i poświęca na podchody tyle czasu? To nie wygląda na "hej, mam ochotę na seks" tylko jak regularny podryw do związku. Może jeszcze nieoficjalnego, bo praca itd., ale na pewno - do jakiejś relacji, głębszej niż sam seks.
A że mówi, że nie chce związku? A co miałaby powiedzieć? "Jestem rozwódką z dzieckiem i widzę w Tobie materiał na partnera"? Przecież autor by zwiał.
Zresztą nie posądzam jej o manipulacje; ona równie dobrze może wiedzieć, że związku z tego nie będzie, ale uważać, że sobie poradzi, że jakoś to będzie, a na związek po prostu podświadomie liczyć. Za dużo tych jej starań po prostu, jeśli miałoby chodzić tylko o seks.
Jak to dobrze, że człowiek nie miał do tej pory okazji pracować w takim typowym ,miejscu, gdzie mogą powstawać tego typu relacje..
Nic tylko kłopotów sobie można narobić, bo jednak w pracy warto się na niej wyłącznie skupić..
Poza tym, to skoro ona mówi wyraźnie, że nie chce związku a odstawia takie teatrzyki, to może warto wygarnąć prosto z mostu w co ona się tak naprawdę bawi? Wiek, stan cywilny czy obecność dziecka nie sa tu chyba największym problemem, ale Twoje intencje i jej zachowanie, sprzeczne z tym, co wcześniej powiedziała. Nic mnie tak nie denerwuje, jak sprzeczność zachowania z zapewnieniami, co dotyczy przecież każdej sfery życia.
Jestem po rozmowie z koleżanką. Była okazja rano przy kawie chwilę pogadać, stwierdziłem że teraz albo nigdy. Rozmowę zacząłem pytaniem dlaczego tak się o mnie martw(ostatnio byłem na poligonie i mówiła żebym na siebie uważał) i nawet nie wiem kiedy ale temat zszedł na upominki i zwierzenia. Powiedziała mi że od jakiegoś czasu jest zainteresowana seks relacja że mną, ale krepowala się spytać wprost i liczyła ze to jakoś wyjdzie ode mnie. Te wszystkie sygnały, zwierzenia i rozmowy miały sprawić żeby zaczął na nią patrzeć jak na obiekt seksualny (od dawna nim dla mnie jest) i chciała żebym to ja zaproponował taki układ. Bała się mojej reakcji gdyby sama zapytała. A chce właśnie ze mną wejść w taki układ bo mi ufa i dobrze czuje się w moim towarzystwie. Porozmawialiśmy dziś naprawdę szczerze i oboje stwierdziliśmy że czemu nie warto spróbować, i tak zgodziłem się spotkać z nią dla seksu. Oboje się lubimy, ufamy sobie i lubimy ze sobą spędzać czas. Póki co stwierdziliśmy że po majówce spotkamy się na któryś z weekend ów i pojdziemy razem do łóżka żeby się lepiej poznać, by mieć czas na dopasowanie się i potem razem stwierdzimy czy dalej idziemy w taką relacje jeśli nam się spodoba lub dajemy sobie siada po jednym weekendzie gdyby nam się to nie podpasowalo. Oczywiście na starcie oboje zaznaczyliśmy że nie szukamy związków ani nie będziemy się w sobie podkochiwac czy nikogo przekonywać do siebie na siłę. Czysty seks bez zobowiązań, mile i fajne spędzenie wolnego czasu. Oczywiście wszystko trzymamy w tajemnicy przed innymi. Zabezpieczenie po mojej stronie. Szczerze przyznam że troszkę się stresowałem rozmowa ale było całkiem luźno i wszystko się wyjaśniło. Myślę że będzie całkiem przyjemnie
Myślę że będzie całkiem przyjemnie
Na początku na pewno.
A co będzie potem to i tak w tej chwili nie ma dla Was znaczenia więc próżno produkować.
Cóż więcej rzec, bawcie się dobrze! I oby zbyt dużego kwasu z tego nie było.
"Jest zainteresowana, ale krępowała się zapytać wprost(...), chciała, abym to ja zaproponował taki układ" - jakie to typowe ![]()
Czyżby zaproponowanie tego rodzaju znajomości było dla niektórych kobiet szczytem odwagi?
Martinlord napisał/a:Myślę że będzie całkiem przyjemnie
Na początku na pewno.
A co będzie potem to i tak w tej chwili nie ma dla Was znaczenia więc próżno produkować.
Cóż więcej rzec, bawcie się dobrze! I oby zbyt dużego kwasu z tego nie było.
Ustaliliśmy że oboje będziemy dokładać starań aby to był bardzo miło spędzony czas. Związków nie szukamy, żadne z nas drugiego nie kocha. Każdy może zrezygnować kiedy zechce. Koleżanka szukała stałego partnera do seksu i go znalazła. Ja również nie zamierzam narzekać ![]()
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Koleżanka z pracy
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024