Muqin- taka sytuacja: jesteś w klubie, na koncercie, tańczysz, bawisz się. Łapie cię obcy typ za tyłek, albo za biust i co ? Nie dasz liścia bo za gorąco i eneeagram ci się nie domknie? Teoria sobie, a życie sobie, nie da się zawsze żyć pod kloszem z gotowymi odpowiedziami na wszystko.
Moim zdaniem Jack nie promuje przemocy, po prostu jej doświadczył. W jednej kwestii z nim sie zgadzam - same bójki nie są problemem, prolem się zaczyna kiedy pojawia się izolacja i wstyd. Jeśli w szkole wszyscy się biją, to przemoc przestaje być izolująca i wstydliwa. Możesz pogadać o tym z kolega z ławki, wrócić razem okrężną drogą ze szkoły, żeby ominąć chłopców ze starszej klasy. Możesz oddać. Możesz zasadzić si swoją grupą w odwecie jak ci ktoś uprzykrza życie. Powszechność zjawiska odejmuje mu wydzwięk traumatyczny. Jeśli Jack doświadczyl przemocy ogólnoszkolnej, a nie takiej wymierzonej tylko w jedna jedyna osobę, może mieć znieczulice. Ktoś go bił? Więc mu oddał. Probelm z głowy. Jak ktoś inny zacznie to się znowu postawi.
Tak jak po Mrs.Happiness widać wręcz aure wyrozumiałości i pokłady zrozumienia, tak u ciebie jest aura tego co sama mówisz- gorące uczucia na nie. Dla Jacka, wręcz przeciwnie- na pełnej petardzie. Myślę, że na swój sposób, w swoim temperamencie, każde z was ma rację. Nie jest to kwestia etyki, znajomości psychologii, ale właśnie temperamentu. Adrenalinowca choleryka bójka może mniej stresować niż sprawdzian z polaka.
Ciebie też zapytam: czy dałaś komuś z liścia? Nie na papierze czy wolno i czy wypada, tylk czy życie cię postawiło cię w takiej sytuacji, że już nic innego nie pozostaje.
