Ja ludzi lubię, towarzyska jestem, ale dom też lubię i dobrze mi u siebie. Najbardziej kocham sama sobie organizować czas, decydować, kiedy pracuję, kiedy odpoczywam. Niestety, nie ma tak dobrze. Rozmemłania domowym trybem życia się nie boję, bo od czasu do czasu świadomie sobie na nie pozwalam, a na dłuższą metę tego stanu nie lubię, więc nie przesadzam z nim.
Niestety, często mam takie stany, że walczę ze zmęczeniem, rozpaczliwie pragnę kwadransa drzemki, więc ogromnie na rękę byłoby mi pracować w nieustalonych sztywno godzinach.
Dziś po pracy położyłam się na chwilę, odleciałam gdzieś daleko, a po może dwudziestu minutach wstałam z nową energią. Zaraz idę na wymuszony spacer, po codzienne sprawunki. A na dworze dziś nie wieje, ale piiiiii.... 
Moje życie w dobie pandemii właściwie się nie zmieniło, mniej tylko się odwiedzamy z koleżankami, ale od czego są telefony i Messenger? Galerie nigdy nie były mi do szczęścia potrzebne, w ubrania od lat zaopatruję się w szmateksach (teraz też), a przecież takich zakupów nie robi się co dzień ani nawet co tydzień, zaś spożywkę i domowy przemysł załatwiam w najbliższej Biedronce, chyba że mam ochotę urozmaicić sobie trasę i pospacerować.
Do kina by się poszło, albo do jakiegoś lokalu ze znajomymi, na basen, ale to też nie zdarzało mi się zbyt często.
Moja praca jest biurowa, więc jej charakter nie uległ zmianie jak w dziale obsługi "klientów".
Spadam, bo utonę w tym pisaniu 
Jeszcze sobie Joannę Glogazę poczytam, moje ostatnie blogowe odkrycie. Panienka jest młoda, ale pisze ciekawie i - ośmielę się stwierdzić - pożytecznie. Inspirująca i motywująca osóbka.