netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Zdrada emocjonalna

90 odpowiedzi12 979 wyświetleńzałożony przez Verka74, 30.12.2019

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 91 z 91 ]

66

Odp: Zdrada emocjonalna

Również zwróciłam uwagę na tę sytuację. Autorka poprosiła męża o pomoc, bo musiała dostać się do pracy, w takiej dosyć kłopotliwej sytuacji albo się pomaga, albo podsuwa jakieś alternatywne rozwiązanie, a nie wrzeszczy, że zepsuty samochód trzeba naprawić. Strasznie to było zresztą 'odkrywcze'. 
Mnie jakieś trzy tygodnie temu padł akumulator. Tak się złożyło, że miałam kilka spraw do załatwienia, w tym jedną umówioną na konkretną godzinę. Kiedy zadzwoniłam do męża z samym zapytaniem czy to aby na pewno akumulator (tak wydedukowałam, ale pewna nie byłam), bo kolejno wyświetlają się komunikaty wskazujące na cały szereg awarii pojazdu, to pomimo że był w drodze do pracy, do której ma 25 kilometrów, wrócił, by to sprawdzić i podwieźć mnie tam, gdzie najpilniej potrzebowałam. Nigdy nie zdarzyło się, żeby w jakiejkolwiek podobnej sytuacji odmówił, a tym bardziej unosił się, nawet jeśli było to dla niego kłopotliwe.

Moim zdaniem masz, Josz, rację, że tak gwałtowna reakcja może wskazywać na jakiś drażliwy temat, być może możliwość zdemaskowania, że koleżanka też czekała na przysługę. Jeśli tak, to w tym miejscu pojawia się pytanie dlaczego ten temat jest aż tak drażliwy. Tego możemy się jednak głównie domyślać.

W każdym razie trochę za dużo tych wszystkich sygnałów, które wzbudziły Twój, Verko, niepokój. Tak szczerze, to u mnie również zapaliłaby się lampka ostrzegawcza, tym bardziej, że ta pani wydaje się nie mieć żadnych oporów. Owszem, decyzja zawsze należeć będzie do męża, ale ten - jak widać - nie widzi w jej zachowaniu nic niestosownego, wybucha nieadekwatnie do bodźca, a przy tym twierdzi, że histeryzujesz, choć zdaje się, że od histerii dzielą Cię jeszcze lata świetlne.

67 Ostatnio edytowany przez Morfeusz1 (2020-01-02 02:44:59)

Odp: Zdrada emocjonalna

Dużo niejasności w tym wszystkim , chyba coś kwitnie , na boku , jakieś zauroczenie. Właśnie choćby to auto i podwiezienie , znów znajoma, to dziwne zachowanie , opryskliwość . Coś się kończy a coś zaczyna ...
Sam wyjazd już to pokazał , jak ciężko zrezygnowac z tej relacji

68

Odp: Zdrada emocjonalna

Nie doczytałam o tych podwózkach, ale to zdenerwowanie przy tym jest dziwne, chyba że Verka faktycznie robi jazdy o każdą kobietę od dawna i on się spina.
Widać jednak że blisko i otwarcie to chyba trudno o rozmowę w tym  związku.
Normalnie mąż nie powinien mieć problemu zadzwonić przy żonie do tej Pani i powiedzieć sorry nie podjadę po Ciebie dzisiaj, bo żona mnie potrzebuje.
Jeśli przyjąć jednak opcję "walczenia" o męża, to chyba poszłabym w organizowanie wspólnego czasu razem, dbanie o męża, nie awantury..
Rozmowa z  babą  chyba nic nie da, jeśli tamta jest tak bojowo nastawiona..

69

Odp: Zdrada emocjonalna

Nigdy nie robiłam spiny o żadne podwożenie, kogokolwiek. Niestety nie mam takiej natury żeby wdać się w jakąś dyskusje z X. Staram się jakość naprawić związek, ale to jest bardzo trudne. Nie twierdzę, że oni mają romans, ale bez dwóch zdań mój mąż jest nią zauroczony a  ona nie ma żadnych oporów i pójdzie po bandzie.

70

Odp: Zdrada emocjonalna
Verka74 napisał/a:

Nigdy nie robiłam spiny o żadne podwożenie, kogokolwiek. Niestety nie mam takiej natury żeby wdać się w jakąś dyskusje z X. Staram się jakość naprawić związek, ale to jest bardzo trudne. Nie twierdzę, że oni mają romans, ale bez dwóch zdań mój mąż jest nią zauroczony a  ona nie ma żadnych oporów i pójdzie po bandzie.

Więc jak miałaś okazję obserwować ja na żywo, to Ty widzisz jej wady lepiej niż On.
No dobra, nie moja bajka, wink ale jak chcesz ją zwalczyć to możesz wbić jej szpilki nie bezpośrednio, ale właśnie w głowie męża, tak by ten nawet nie zauważył..
Metoda podła ale w miłości i na wojnie..
Coś w stylu: X ma ładne stopy, szkoda tylko że ten palec u nogi koślawy..:)

71

Odp: Zdrada emocjonalna

Varko a może jednak żadna emocjonalna zdrada. Czy jesli zamiast koleżanki pojechałby kumpel też byś tak sie wkurzała. Przecież kumpla mąż też pewnie nie zostawiłby samego w hotelu. Problem w tym że nie określiliście jaki to ma być wyjazd. Gdybyście od razu ustalili że to ma być wyjazd romantyczny a nie towarzyski wypad pewnie całkiem inaczej by było.  Nie jest fajnie samej zwiedzać miasto , isć do restauracji i cokolwiek innego. Po prostu Pani X potraktowała to jako kumpelski wypad, pewnie Twojego meża tak samo traktuje w pracy . Jeśli nie masz innych podejrzeń nie wkurzaj się . Twojemu mężowi było pewnie głupio tak ją zastawić i powiedzieć żeby z Wami nie szła i tyle.
Kiedyś coś podobnego usłyszałam od swojej siostry  i byłam bardzo zaskoczona. Po prostu nie przyszło mi do głowy że ludzie którzy cały spędzają razem mogą  potrzebować jeszcze więcej wspólnego czasu. Swoją drogą to bardzo fajne że ciągle  w waszym związku tyle emocji . Może się mylę , ale piszę to ze swego punktu widzenia ... nie zawsze  samotna kobieta poluje na czyjegoś męża.

72

Odp: Zdrada emocjonalna
Verka74 napisał/a:

Próbowałam niejednokrotnie rozmawiać. Pierwszy raz po 3 dniach pobytu w Monachium, zażartowałam, że chciałbym trochę wolności, bo w końcu nie jesteśmy na koloniach.

A nie stać Cię na urlop z mężem, tylko pchasz się w delegację służbową razem z jego koleżanką X? Trzeba go było samego z nią puścić, a sama się zrelaksować w SPA.


Myślałam, że to zrozumiał, ale na następny dzień zeszliśmy do pobliskiej knajpy na kolację, cieszyłam się bardzo na ten wieczór, a on zadzwonił po X, żeby nie była sama.

Nie ma o co kotów drzeć. Pojechaliście tam we trójkę i to w dodatku na wyjazd służbowy.



Potem powiedziałam mu wprost, że spędzanie urlopu w jakim dziwnym trójkącie mi nie odpowiada. On tłumaczył, że razem współpracują, i nie może ja tak zostawić.

Przyznaję Ci rację, że koleżanka nie powinna się wszsędzie pchać, powinna dać Wam luz... ale z drugiej strony Ty też mogłabyś być trochę tolerancyjna... w końcu pojechałaś tam we trójkę.


We Włoszech puściły mi nerwy i spytałam męża czy się w niej zakochał. On się obraził i przestał się do mnie odzywać. Po przyjeździe jeszcze raz próbowałam wrócić do tych dziwnych sytuacji, ale mój mąż nie rozumie o co mi chodzi i choć wprost mi tego nie powiedział, myślę, że uważa mnie za histeryczkę.

Raczej nie uważa Cię za histeryczkę. Raczej się od Ciebie oddala z prędkością większą niż sobie zdajesz sprawę.

73

Odp: Zdrada emocjonalna

W codzienności małżeńskiej to czego jest najmniej to wspólne chwile, dlatego warto celebrować i cieszysz się wspólnymi wyjazdami. Może jesteś jeszcze bardzo młoda, albo wręcz przeciwnie, ale jak człowiek jest zakochany to chce z tą drugą osobą spędzić trochę czasu. Jeśli X byłby mężczyzna to równie przeszkadzało by mi jego namolne towarzystwo. Co do relacji kumpelskich pomiędzy kobietą a mężczyzną, to nie za bardzo w nie wierzę.

74 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2020-01-03 00:41:57)

Odp: Zdrada emocjonalna
zewka napisał/a:

Czy jesli zamiast koleżanki pojechałby kumpel też byś tak sie wkurzała. Przecież kumpla mąż też pewnie nie zostawiłby samego w hotelu.

Tak. Zgoda na kumpla męża (ale też do pewnego stopnia). A co zewka powie jeśli to byłby kolega żony i czepnął się rzep psiego ogona i z dziwnymi odzywkami? Czy mąż byłby zadowolony?
Jako mąż odpowiem: Nie, nie byłbym zadowolony.
Trochę logiki.

75

Odp: Zdrada emocjonalna
Witek7 napisał/a:

  A co zewka powie jeśli to byłby kolega żony i czepnął się rzep psiego ogona i z dziwnymi odzywkami? Czy mąż byłby zadowolony?
Jako mąż odpowiem: Nie, nie byłbym zadowolony.
Trochę logiki.

Otóż to. Czasem wystarczy w sposób obrazowy przedstawić komuś opis analogicznej sytuacji z nim samym w roli głównej, a wówczas perspektywa i spojrzenie na temat zmienia się dziwnie szybko.
Łatwo ocenia się czyjeś odczucia, uznając je za wyolbrzymione, gorzej jeśli sami znajdziemy się w bliźniaczym położeniu - to oczywiście odnosi się do postawy męża Autorki.

76

Odp: Zdrada emocjonalna
zewka napisał/a:

Twojemu mężowi było pewnie głupio tak ją zastawić i powiedzieć żeby z Wami nie szła i tyle.

Aha...Jaki problem jest w powiedzeniu koleżance, że jedno popołudnie i wieczór podczas kilkudniowego wyjazdu chcę spędzić z kobietą mojego życia, więc wybacz, że tym razem nie będziemy Ci towarzyszyć? Hm?
Kto jest priorytetem dla tego pana, na czyich odczuciach powinno mu zależeć, o kogo powinien zadbać?
Jak dla mnie to Pan mąż zachował się słabo a wstawka o histerycznym zachowaniu żony, która próbowała egzekwować swoje prawa do wcześniejszych ustaleń poczynionych wspólnie z mężem, to już gruba przesada.

77

Odp: Zdrada emocjonalna
Olinka napisał/a:

Otóż to. Czasem wystarczy w sposób obrazowy przedstawić komuś opis analogicznej sytuacji z nim samym w roli głównej, a wówczas perspektywa i spojrzenie na temat zmienia się dziwnie szybko.
Łatwo ocenia się czyjeś odczucia, uznając je za wyolbrzymione, gorzej jeśli sami znajdziemy się w bliźniaczym położeniu - to oczywiście odnosi się do postawy męża Autorki.

Zgoda, tylko, żeby wyobraźnia zadziałała, trzeba mieć choć odrobinę empatii wobec osoby, której sprawiło się przykrość.
W tej sytuacji zasadne byłoby pytanie, co poczułby pan mąż, gdyby do zestawu mąż (bez żony) + koleżanka, dołączył inny namolny pan?

78

Odp: Zdrada emocjonalna
josz napisał/a:

W tej sytuacji zasadne byłoby pytanie, co poczułby pan mąż, gdyby do zestawu mąż (bez żony) + koleżanka, dołączył inny namolny pan?

Właśnie o namolnym panu określonym mianem "kolegi żony" była mowa wink.

79

Odp: Zdrada emocjonalna

Dzięki za wasze wpisy, a przede wszystkim za zrozumienie. Wasze wsparcie w jakiś sposób mnie wzmocniło.Dobre słowo dużo może.

80

Odp: Zdrada emocjonalna
Olinka napisał/a:
josz napisał/a:

W tej sytuacji zasadne byłoby pytanie, co poczułby pan mąż, gdyby do zestawu mąż (bez żony) + koleżanka, dołączył inny namolny pan?

Właśnie o namolnym panu określonym mianem "kolegi żony" była mowa wink.

Tyle, że ja nie miałam na myśli namolnego kolegi żony, tylko tejże koleżanki w układzie trójkowym z mężem autorki.
Jeżeli mąż jest zauroczony koleżanką (o ile to prawda), to raczej nie o żonę byłby zazdrosny.
Dlatego też uważam za bezsensowne rady udzielane często zdradzanym kobietom; odstaw się na bóstwo, wyjdź gdzieś, wzbudź w nim zazdrość.
Jeśli uczucie wyblakło, to i zazdrości nie ma.
Nie odnoszę tego do sytuacji w jakiej znalazła się Verka, ale zgadzam się z opinią, że zbyt dużo tu zbiegów okoliczności.
W ogóle  wątki o tzw koleżankach, czy przyjaciółkach męża są bardzo przygnębiające, bo co prawda gdzieś capi, ale trudno zlokalizować źródło.
Trudno nawet udzielić autorce konkretnej rady, bo zawsze na dwoje babka wróżyła. Z jednej strony można niechcący męża urazić sugestiami, okazując brak zaufania, z drugiej jednak pewne fakty biją po oczach, aż boli.
Po za tym, który mąż przyzna się do zauroczenia, a tym bardziej zdrady? Może dopiero wtedy, gdy będzie już pozamiatane?

81

Odp: Zdrada emocjonalna
josz napisał/a:

Tyle, że ja nie miałam na myśli namolnego kolegi żony, tylko tejże koleżanki w układzie trójkowym z mężem autorki.

Przepraszam, rzeczywiście to ja źle odczytałam opisaną konfigurację.

Można jednak teoretycznie założyć, że męża Verki z koleżanką nic nie łączy, a mimo to irytuje się na samo wspomnienie, że ta przekracza pewne granice, a on nie tylko nie reaguje, ale wręcz obwinia żonę o bezpodstawną histerię. Wówczas 'moja' wersja mogłaby mu w sposób obrazowy uświadomić jak czuje się człowiek znajdujący się po tej drugiej stronie.

82

Odp: Zdrada emocjonalna
Olinka napisał/a:
josz napisał/a:

Tyle, że ja nie miałam na myśli namolnego kolegi żony, tylko tejże koleżanki w układzie trójkowym z mężem autorki.

Przepraszam, rzeczywiście to ja źle odczytałam opisaną konfigurację.

Można jednak teoretycznie założyć, że męża Verki z koleżanką nic nie łączy, a mimo to irytuje się na samo wspomnienie, że ta przekracza pewne granice, a on nie tylko nie reaguje, ale wręcz obwinia żonę o bezpodstawną histerię. Wówczas 'moja' wersja mogłaby mu w sposób obrazowy uświadomić jak czuje się człowiek znajdujący się po tej drugiej stronie.

Zakładając, że ciągle zależy mu na żonie. W przeciwnym razie wyobraźnia może nie zadziałać.

83 Ostatnio edytowany przez authority (2020-01-04 03:48:22)

Odp: Zdrada emocjonalna
josz napisał/a:
Olinka napisał/a:
josz napisał/a:

W tej sytuacji zasadne byłoby pytanie, co poczułby pan mąż, gdyby do zestawu mąż (bez żony) + koleżanka, dołączył inny namolny pan?

Właśnie o namolnym panu określonym mianem "kolegi żony" była mowa wink.

Tyle, że ja nie miałam na myśli namolnego kolegi żony, tylko tejże koleżanki w układzie trójkowym z mężem autorki.
Jeżeli mąż jest zauroczony koleżanką (o ile to prawda), to raczej nie o żonę byłby zazdrosny.
Dlatego też uważam za bezsensowne rady udzielane często zdradzanym kobietom; odstaw się na bóstwo, wyjdź gdzieś, wzbudź w nim zazdrość.
Jeśli uczucie wyblakło, to i zazdrości nie ma.
Nie odnoszę tego do sytuacji w jakiej znalazła się Verka, ale zgadzam się z opinią, że zbyt dużo tu zbiegów okoliczności.
W ogóle  wątki o tzw koleżankach, czy przyjaciółkach męża są bardzo przygnębiające, bo co prawda gdzieś capi, ale trudno zlokalizować źródło.
Trudno nawet udzielić autorce konkretnej rady, bo zawsze na dwoje babka wróżyła. Z jednej strony można niechcący męża urazić sugestiami, okazując brak zaufania, z drugiej jednak pewne fakty biją po oczach, aż boli.
Po za tym, który mąż przyzna się do zauroczenia, a tym bardziej zdrady? Może dopiero wtedy, gdy będzie już pozamiatane?

Ale połechce jego ego pojawi się efekt  psa ogrodnika.

84

Odp: Zdrada emocjonalna

A ja nie rozumiem Autorki. Zamiast po prostu powiedzic mężowi, że chciałaby np wcześniej wrócić do pokoju żeby mieli dla siebie dodatkowe 2 godziny i powiedzieć koleżance, że dziś kładą sie wcześniej to szuka dziury w całym. Wydaje mi się, że te osoby, które rozumieją i przyklaskują jej frustracjom nie rozumieją, zę koleżanka X moze byc dla jej męza ważną osobą, ale nie jak kobieta a zwyczajnie jak koleżanka z pracy i mniej lub bardziej przyjaciółka i on o jej sampoczucie tez w jakis sposób chciał zadbać. Ja mam kolegę w pracy, siedzimy we dwoje w tym samym pokoju od kilku lat i ten wspólny czas spowodował, że sie zaprzyjaźniliśmy. Spędzamy z sobą więcej czasu niż z życiowymi partnerami i nic z tego nie wynika poza sympatią. Po prostu znamy się jak łyse konie. I gdybym pojechała z moim kolegą z pokoju w podróż służbową i podpiąłby się pod tą podróż moj partner to na pewno byłoby mi trudno zaakceptować sytuacje, ze ja chodzę z moim na romantyczne kolacje a mój przyjaciel, którego lubię bardzo i który jest mi tez jakoś drogi ( choć nie jak mężczyzna) siedzi sam. Życie człowieka to nie tylko związek, który ma ale to tez inne relacje i inni ludzie, o których myślimy z troską i sympatią i o które chcemy dbać.
Kilka late temu miałam zjazd moich znajomych ze studiów doktoranckich, wiele osób mieszka w innych miastach, wiec to był taki zjazdowy weekend. Dwóch kolegów przybyło z żonami. Wyglądało to dla mnie dziwnie. Pasowały tam jak kwadratowy szpunt do okrągłego otworu.

85 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2020-01-04 06:31:11)

Odp: Zdrada emocjonalna
Andzia7777 napisał/a:

A ja nie rozumiem Autorki. Zamiast po prostu powiedzic mężowi, że chciałaby np wcześniej wrócić do pokoju żeby mieli dla siebie dodatkowe 2 godziny i powiedzieć koleżance, że dziś kładą sie wcześniej to szuka dziury w całym. Wydaje mi się, że te osoby, które rozumieją i przyklaskują jej frustracjom nie rozumieją, zę koleżanka X moze byc dla jej męza ważną osobą, ale nie jak kobieta a zwyczajnie jak koleżanka z pracy i mniej lub bardziej przyjaciółka i on o jej sampoczucie tez w jakis sposób chciał zadbać. Ja mam kolegę w pracy, siedzimy we dwoje w tym samym pokoju od kilku lat i ten wspólny czas spowodował, że sie zaprzyjaźniliśmy. Spędzamy z sobą więcej czasu niż z życiowymi partnerami i nic z tego nie wynika poza sympatią. Po prostu znamy się jak łyse konie. I gdybym pojechała z moim kolegą z pokoju w podróż służbową i podpiąłby się pod tą podróż moj partner to na pewno byłoby mi trudno zaakceptować sytuacje, ze ja chodzę z moim na romantyczne kolacje a mój przyjaciel, którego lubię bardzo i który jest mi tez jakoś drogi ( choć nie jak mężczyzna) siedzi sam. Życie człowieka to nie tylko związek, który ma ale to tez inne relacje i inni ludzie, o których myślimy z troską i sympatią i o które chcemy dbać.
Kilka late temu miałam zjazd moich znajomych ze studiów doktoranckich, wiele osób mieszka w innych miastach, wiec to był taki zjazdowy weekend. Dwóch kolegów przybyło z żonami. Wyglądało to dla mnie dziwnie. Pasowały tam jak kwadratowy szpunt do okrągłego otworu.

Przeciez maz zrobil afere, ze nie bedzie jej podwozil. Kumpele podwozi.
Przeciez to zachowanie jest nowe, a z kolezanka az tak blisko nie byl.
Przeciez mowila mezowi, ze chce byc z nim sam na sam. Wtedy sie wkurzyl.
Jak biore meza w podroz sluzbowa i pracuje JEDEN dzien, a jestem tam 5 dni to nie bede siedziec z kolega czy kolezanka z pracy i to od swiadania do POLNOCY.
Czy Ty czytasz to samo?
Kolezanka z pracy to nie jest wieloletnia przyjaciolka, ktora jest jak siostra.

Serio? Projektujesz siebie w postac meza autorki. Podczas gdy jej maz raczej leci na ta kolezanke, a kolezanka albo jest namolna, albo wie o tym.
Nie wiem co to za pomysl z tym 'nie moge zostawic doroslej osoby samej'. Czy ludzie to jakies zyciowe sieroty? Nie umiejace sobie zorganizowac czasu? Nie cieszace sie wlasnym towarzystwem? Musi kazdy byc przylepiony do wszystkich. Nawet wspolpracownik do wspolpracownika PO godzinach pracy?
To jest jakis absurd.

Jestem pewna, ze kolezaneczka z pracy jest wazna osoba dla meza big_smile To nie budzi watpliwosci. Darcie sie na zone, nie bycie pomocnym jej. Za to pomaganie kolezance... Nie udawajmy glupich. Wieksza szansa jest, ze on na tylek kolezanki leci niz, ze jest wazna osoba dla niego nagle.


Absurdalne jest usprawiedliwianie meza Twoja osoba. Przeciez Ty nie jestes nim i to calkiem inna sytuacja.
Tez mam przyjaciela. Od lat nastoletnich. Jest mi najblizsza osoba, blizsza od rodzicow.
Jest moim bratem i moge z nim spedzac 24/7 caly rok.
Jednak jest tutaj ogromna roznica. W zachowaniu, w relacji i w sytuacji.

86

Odp: Zdrada emocjonalna
Andzia7777 napisał/a:

I gdybym pojechała z moim kolegą z pokoju w podróż służbową i podpiąłby się pod tą podróż moj partner to na pewno byłoby mi trudno zaakceptować sytuacje, ze ja chodzę z moim na romantyczne kolacje a mój przyjaciel, którego lubię bardzo i który jest mi tez jakoś drogi ( choć nie jak mężczyzna) siedzi sam.

Problem w tym, że sytuacji autorki absolutnie nie nazwałabym się podpinaniem pod czyjś służbowy wyjazd. To nie tak, że jej mąż miał przez tydzień załatwiać sprawy związane z pracą. Na to był jeden dzień i o ten jeden dzień autorka przecież pretensji nie ma. Pozostały czas już nie był żadnym służbowym wyjazdem, a urlopem autorki i jej męża. I ten czas wolny spędziła z nimi cały koleżanka męża.

Jasne, to jeszcze można wytłumaczyć tym, co napisałaś - wyszło, że są tam we troje, nie dogadali się w kwestii wizji wyjazdu, ale to nie znaczy, że mąż nie mógł nic zrobić. Jeżeli usłyszał, że żonie taka sytuacja nie odpowiada, to nie powinno być dla niego problemem poinformowanie koleżanki, że choć jeden dzień zamierza spędzić wyłącznie z żoną, co właściwie dla rozumnej koleżanki nie powinno być żadnym problemem. A nawet jeśli by było, to wychodzi na to, że mąż wolał sprawić przykrość własnej żonie niż koleżance. Coś nie tak.

Do tego przecież był drugi wyjazd, przed którym mąż już wiedział, że żona liczy na wakacje z mężem, a nie z właściwie obcą dla niej osobą. I co? I znowu mąż miał w nosie odczucia własnej żony, bo przecież koleżanki samej nie zostawi. Ja się trochę dziwię autorce, bo przy powtórce z rozrywki to ja bym zostawiła męża z koleżanką i zorganizowała sobie czas, chociaż pytanie, czy w tym przypadku w ogóle dałoby to mężowi do myślenia...

I taka dyskusja, a sytuacja przecież jest całkiem prosta. Jeżeli wiem, że mój partner nie chce spędzić czasu z kimś tam, zwłaszcza jeśli chodzi o kilka dni a nie godzin, to go do tego w żaden sposób nie zmuszam. A tu mąż ani nie ma jaj, żeby powiedzieć koleżance, że życzy sobie spędzić czas wyłącznie z żoną (aczkolwiek nie do końca rozumiem to przeświadczenie, że koleżanka by się mogła obrazić - przecież to naturalne, że para może chcieć spędzić czas sam na sam), ani na to, żeby w takiej sytuacji stwierdzić, że nie przedłuża delegacji (czy czegoś tam), tylko pojedzie sobie z żoną osobno, żeby osamotniona koleżanka nie budziła w nim wyrzutów sumienia. Dziwne tylko, że osamotniona koleżanka to problem, a osamotniona żona zmuszona do dzielenia się nim z koleżanką już problemem nie jest.

87 Ostatnio edytowany przez Verka74 (2020-01-07 22:05:19)

Odp: Zdrada emocjonalna

Żałuję że tego nie zrobiłam, tzn. że nie zostawiłam ich samych, szczerze mówiąc czuję się ostatnio jak głupiutka idiotka i bardzo ciężko przejść mi nad opisanymi powyżej wydarzeniami do porządku.

88

Odp: Zdrada emocjonalna
Verka74 napisał/a:

(...) szczerze mówiąc czuję się ostatnio jak głupiutka idiotka i bardzo ciężko przejść mi nad opisanymi powyżej wydarzeniami do porządku.

Nie dziwi mnie, że się tak czujesz, w końcu mąż bardzo zadbał, żebyś to Ty w tej relacji była histeryczką, a on nie miał sobie nic do zarzucenia.
Sam ten wątek, a w zasadzie fakt jego powstania, wyraźnie pokazuje, że już wzbudził Twoje wątpliwości czy aby na pewno to co czujesz jest uzasadnione.

89

Odp: Zdrada emocjonalna

Piszę po jakim ma czasie z refleksjami. Pani X wydzwania do mojego męża nachalnie, mąż nie oddzwania, wyraźnie stara się trzymać ją na dystans. Niniej jednak zauroczenie X go mile łechce. Także bardzo brutalna stara prawda wychodzi na wierzch. Nie ma przyjaźni pomiędzy kobietą a mężczyzną, dziewczyny uważajcie. Nie dajcie sobie wmowic, że nie macie prawa do własnego zdania, że to nie atrakcyjne. Jak macie jakieś obawy to o nich mówicie spokojnie, ale powiedźcie.
Szczere  mówiąc gdybym nie powiedziała, co sądzę o tej sytuacji mogłam by się to skończyc rozpadem naszego małżeństwa☹️bo pani X nie.ma hamulców, a takie uwielbienie jest mile dla meskiej duszy.

90

Odp: Zdrada emocjonalna

Dobrze, że Twój mąż nie reaguje na telefony i zaloty pani X - ale to tyle, co widzisz. Nie wiesz, jak się oboje zachowują, kiedy są sam na sam... Nie to że coś sugeruję, ale trzymałabym rękę na pulsie.

91

Odp: Zdrada emocjonalna

Masz rację,nie wiem co dzieje się kiedy nie widzę.takze niczego nie wykluczam. W każdym bądź razie ta sytuacja dała mi mocno popalić

Posty [ 66 do 91 z 91 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026