On nie chce ze mną zamieszkać. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » On nie chce ze mną zamieszkać.

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 110 z 157 ]

56

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

Jak chce mieszkać w Krk to taniej nie będzie- a w centrum ceny mocno rosną od lat.
Co do tramwajów zgadzam się- 20 min. jadę klimatyzowanym tramwajem do centrum, czytając Netkobiety. smile koszt-50-100 w zależności od opcji./msc.
Nijak mi się wynajem nie kalkuluje przy stałym życiu tu.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach
Zobacz podobne tematy :

57

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
bagienni_k napisał/a:

Jeśli za niecałe 40m2 mam zapłacić 240 tys( i nie jest jakoś specjalnie drogo) to ja postoję. Już wolę wydać kasę na inne przyjemniejsze rzeczy.

Rozumiem, że dla ciebie te 1200zl wywalane co miesiąc na wynajem to te przyjemniejsze rzeczy. Są różne fetysze.
Weź kalkulator i policz gdzie będziesz po 10 latach wynajmu mieszkania a gdzie będziesz za 10 lat spłacając podobną do wynajmu ratę kredytu, z której część spłaca kapitał a dodatkowo zyskujesz na wzroście cen nieruchomości.
No ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy się do takich rzeczy nadaje. Ktoś jednak musi spłacać kredyt osobom kupującym pod wynajem.

58 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-08-12 13:10:09)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Wzl napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Jeśli za niecałe 40m2 mam zapłacić 240 tys( i nie jest jakoś specjalnie drogo) to ja postoję. Już wolę wydać kasę na inne przyjemniejsze rzeczy.

Rozumiem, że dla ciebie te 1200zl wywalane co miesiąc na wynajem to te przyjemniejsze rzeczy. Są różne fetysze.
Weź kalkulator i policz gdzie będziesz po 10 latach wynajmu mieszkania a gdzie będziesz za 10 lat spłacając podobną do wynajmu ratę kredytu, z której część spłaca kapitał a dodatkowo zyskujesz na wzroście cen nieruchomości.
No ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy się do takich rzeczy nadaje. Ktoś jednak musi spłacać kredyt osobom kupującym pod wynajem.

Jak chodzi o przyjemności, to akurat nie chodziło mi o nic związanego z tzw. przeciętnym życiem i przeciętnymi wydatkami, które zwykle zaprzątają głowę Kowalskiego czy Nowaka :-)

W każdym razie przy mojej obecnej sytuacji, zbliżonej do sytuacji Autorki, wybrałbym wynajem, przynajmniej na jakiś czas. Nie kalkulując co będzie za 10 lat, bo tak daleko w przyszłość nie wybiegam, na obecną chwilę, przy mojej zdolności kredytowej bałbym się brać kredyt, nie wspominając czy w ogóle bym go dostał. Zarabiając między 3 a 4 tys na rękę wahałbym się mocno czy ryzykować i zdecydować się na taki krok. Może gdybym miał ciut lepszą pracę, dajmy na to przy 7-8 tys na rękę, już byłoby rozsądniejsze.
Takie jest moje zdanie, ludzie mają różne potrzeby. W większości jest to chęć posiadania własnego gniazda, bezpiecznej ostoi, gdzie można wspólnie dzieci wychować i się zestarzeć. Dlatego wolą zdecydować się na kredyt, chcąc mieć to swoje przytulne gniazdko. Ja traktuję mieszkanie raczej jako miejsce do spania, spożycia posiłku czy ewentualnie czasowe miejsce pracy lub odpoczynku. Nie potrzebuję inwestować zbyt wiele  w mieszkanie, jestem raczej minimalistą w tego typu sprawach smile Przy takich zarobkach, jakie podała autorka zastanowiłbym się dwa razy, czy się w to pakować. Inna sprawa, że rynek nieruchomości jest zmienny( jak zresztą wszystko). Podany przeze mnie przykład dotyczy mieszkania na obrzeżach Krakowa o powierzchni pewnie takiej w sam raz dla dwojga(37m2). Strach mnie bierze jakie są ceny większych mieszkań bliżej centrum. Tylko młodzi ludzie woleliby jednak zapewne posiadać ciut większą przestrzeń do życia. Przy ewentualnej pomocy, choćby ze strony rodziców, może zdecydują się wspólnie na ten kredyt, o ile nie jest to jakaś "plama na honorze". Autorka wspomniała, że potrafi rozsądnie gospodarować finansami, więc może się uda :-)

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

59

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Wzl napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Jeśli za niecałe 40m2 mam zapłacić 240 tys( i nie jest jakoś specjalnie drogo) to ja postoję. Już wolę wydać kasę na inne przyjemniejsze rzeczy.

Rozumiem, że dla ciebie te 1200zl wywalane co miesiąc na wynajem to te przyjemniejsze rzeczy. Są różne fetysze.
Weź kalkulator i policz gdzie będziesz po 10 latach wynajmu mieszkania a gdzie będziesz za 10 lat spłacając podobną do wynajmu ratę kredytu, z której część spłaca kapitał a dodatkowo zyskujesz na wzroście cen nieruchomości.
No ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy się do takich rzeczy nadaje. Ktoś jednak musi spłacać kredyt osobom kupującym pod wynajem.

To nie do końca tak jest.
Na moim przykładzie - 1400 miesięcznie kosztuje mnie wynajem plus rachunki. Dzielę te koszta na pół z partnerem. Czyli kosztuje mnie to obecnie 700zł miesięcznie. Czasami 800 jak są większe rachunki.
Nie ma szans, żebym dostała kredyt, w którym płaciłabym taką wysokość raty smile zakładając, że chcę mieszkanie większe niż 20m2. Bo w takim to ja sobie mogę mieszkać tymczasowo, jeżeli miałabym myśleć o swoim to minimum 3 pokoje. Też nie ma co ukrywać, jesteśmy przed ślubem i jak dla mnie głupotą jest branie kredytu w dwie osoby bądź spłacanie go w dwie osoby. Mieszkanie jest tego, kto bierze kredyt. Dopóki nie ma wspólnoty majątkowej, pakowanie się w taką sytuację jest strzałem w stopę.

Jasne, mogłabym nie wynajmować i odkładać na kapitał początkowy do kredytu, ale gdzie miałabym przez ten czas mieszkać? big_smile pod mostem?
Pomijając oczywistą oczywistość, że kredyt na 30 lat jest ryzykowny. To mieszkanie przez 30 lat jest nie moje tylko banku. Jeżeli stracę pracę i nie będę w stanie spłacić raty, wywalą mnie zmieszkania szybciej niż najemca.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

60

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Lady Loka napisał/a:
Wzl napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Jeśli za niecałe 40m2 mam zapłacić 240 tys( i nie jest jakoś specjalnie drogo) to ja postoję. Już wolę wydać kasę na inne przyjemniejsze rzeczy.

Rozumiem, że dla ciebie te 1200zl wywalane co miesiąc na wynajem to te przyjemniejsze rzeczy. Są różne fetysze.
Weź kalkulator i policz gdzie będziesz po 10 latach wynajmu mieszkania a gdzie będziesz za 10 lat spłacając podobną do wynajmu ratę kredytu, z której część spłaca kapitał a dodatkowo zyskujesz na wzroście cen nieruchomości.
No ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy się do takich rzeczy nadaje. Ktoś jednak musi spłacać kredyt osobom kupującym pod wynajem.

To nie do końca tak jest.
Na moim przykładzie - 1400 miesięcznie kosztuje mnie wynajem plus rachunki. Dzielę te koszta na pół z partnerem. Czyli kosztuje mnie to obecnie 700zł miesięcznie. Czasami 800 jak są większe rachunki.
Nie ma szans, żebym dostała kredyt, w którym płaciłabym taką wysokość raty smile zakładając, że chcę mieszkanie większe niż 20m2. Bo w takim to ja sobie mogę mieszkać tymczasowo, jeżeli miałabym myśleć o swoim to minimum 3 pokoje. Też nie ma co ukrywać, jesteśmy przed ślubem i jak dla mnie głupotą jest branie kredytu w dwie osoby bądź spłacanie go w dwie osoby. Mieszkanie jest tego, kto bierze kredyt. Dopóki nie ma wspólnoty majątkowej, pakowanie się w taką sytuację jest strzałem w stopę.

Jasne, mogłabym nie wynajmować i odkładać na kapitał początkowy do kredytu, ale gdzie miałabym przez ten czas mieszkać? big_smile pod mostem?
Pomijając oczywistą oczywistość, że kredyt na 30 lat jest ryzykowny. To mieszkanie przez 30 lat jest nie moje tylko banku. Jeżeli stracę pracę i nie będę w stanie spłacić raty, wywalą mnie zmieszkania szybciej niż najemca.

Wystarczy wziąć ubezpieczenie kredytu od utraty pracy, wtedy zdaje się że bank zaczeka na spłacanie rat, a zakładam że o prace w krk nie jest trudno. Albo w takiej sytuacji mieszkasz w mniejszym pokoju a większy wynajmujesz i masz chociaż na część raty. Nie demonizowałabym tak kredytów po prostu wink

Co do Ciebie Autorko, to myślę że powinnaś porozmawiać szczerze o waszej sytuacji. Jeśli ten zakup mieszkania przez niego jest faktycznie realny, to może warto poczekać, ale ten tekst, że mogłabyś od niego wynająć jest trochę nie na miejscu hmm

61

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Rising_Sun napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Wzl napisał/a:

Rozumiem, że dla ciebie te 1200zl wywalane co miesiąc na wynajem to te przyjemniejsze rzeczy. Są różne fetysze.
Weź kalkulator i policz gdzie będziesz po 10 latach wynajmu mieszkania a gdzie będziesz za 10 lat spłacając podobną do wynajmu ratę kredytu, z której część spłaca kapitał a dodatkowo zyskujesz na wzroście cen nieruchomości.
No ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy się do takich rzeczy nadaje. Ktoś jednak musi spłacać kredyt osobom kupującym pod wynajem.

To nie do końca tak jest.
Na moim przykładzie - 1400 miesięcznie kosztuje mnie wynajem plus rachunki. Dzielę te koszta na pół z partnerem. Czyli kosztuje mnie to obecnie 700zł miesięcznie. Czasami 800 jak są większe rachunki.
Nie ma szans, żebym dostała kredyt, w którym płaciłabym taką wysokość raty smile zakładając, że chcę mieszkanie większe niż 20m2. Bo w takim to ja sobie mogę mieszkać tymczasowo, jeżeli miałabym myśleć o swoim to minimum 3 pokoje. Też nie ma co ukrywać, jesteśmy przed ślubem i jak dla mnie głupotą jest branie kredytu w dwie osoby bądź spłacanie go w dwie osoby. Mieszkanie jest tego, kto bierze kredyt. Dopóki nie ma wspólnoty majątkowej, pakowanie się w taką sytuację jest strzałem w stopę.

Jasne, mogłabym nie wynajmować i odkładać na kapitał początkowy do kredytu, ale gdzie miałabym przez ten czas mieszkać? big_smile pod mostem?
Pomijając oczywistą oczywistość, że kredyt na 30 lat jest ryzykowny. To mieszkanie przez 30 lat jest nie moje tylko banku. Jeżeli stracę pracę i nie będę w stanie spłacić raty, wywalą mnie zmieszkania szybciej niż najemca.

Wystarczy wziąć ubezpieczenie kredytu od utraty pracy, wtedy zdaje się że bank zaczeka na spłacanie rat, a zakładam że o prace w krk nie jest trudno. Albo w takiej sytuacji mieszkasz w mniejszym pokoju a większy wynajmujesz i masz chociaż na część raty. Nie demonizowałabym tak kredytów po prostu wink

Co do Ciebie Autorko, to myślę że powinnaś porozmawiać szczerze o waszej sytuacji. Jeśli ten zakup mieszkania przez niego jest faktycznie realny, to może warto poczekać, ale ten tekst, że mogłabyś od niego wynająć jest trochę nie na miejscu hmm

Zgadzam się z Rising Sun, jest ubezpieczenie od utraty pracy. Bank nie pobiera wówczas rat. W kryzysowej sytuacji można dogadać się też z bankiem, zmniejszyć raty, odroczyć na jakiś czas. To szybciej najemca wywali z dnia na dzień za brak opłat niż bank, któremu wcale nie zależy na tym by wypowiadać komuś kredyt. Kredyt na 30 lat jest ryzykowny owszem, ale w obcej walucie:) druga rzecz, jeśli bierzesz kredyt na 30 lat, to nie musisz go spłacać przez te lata. Możesz już go spłacić po paru latach, nie ponosząc dodatkowych kosztów.
Kurczę, poniekąd rozumiem faceta autorki. Pewnie wydaje mu się, że jak już zamieszkają razem to następnym krokiem powinien być ślub, a on do tej decyzji jeszcze nie dojrzał. Stąd odkładanie, wymówki. A z drugiej strony autorko rozumiem i Ciebie, że chciałabyś mieć coś więcej z tego związku, robić następne kroki. Poczekałabym na twoim miejscu, ale niech on też wie, że czekać w nieskończoność nie będziesz.

62

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

Nie zamierzam nikogo przekonywać, że lepiej spłacać swój kredyt niż kredyt osoby, od której wynajmujemy mieszkanie. Wydawało mi się to oczywiste, jak widać z komentarzy obecna młodzież nie miała w szkole ekonomii.
Jeżeli nie jesteśmy specjalistami, którego rzucają po całym kraju i chcemy się osiedlić w jednym miejscu, kredyt na własne mieszkanie ZAWSZE okaże się bardziej opłacalny w dłuższej perspektywie niż wynajem. Wynajem jest dla tych, którzy nie są pewni miejsca albo nie mają zdolności kredytowej, albo jeszcze nie dorośli to poważnych decyzji.
Jeżeli mam(y) zdolność i stać nas płacić za wynajem to stać nas na płacenie takiej samej raty za swoje mieszkanie.
Dziecinne są argumenty, że jak nie będzie mnie stać na ratę to bank mnie wywali. Wynajmujący zrobi to dużo szybciej.

63 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-08-12 14:34:20)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Wzl napisał/a:

Nie zamierzam nikogo przekonywać, że lepiej spłacać swój kredyt niż kredyt osoby, od której wynajmujemy mieszkanie. Wydawało mi się to oczywiste, jak widać z komentarzy obecna młodzież nie miała w szkole ekonomii.
Jeżeli nie jesteśmy specjalistami, którego rzucają po całym kraju i chcemy się osiedlić w jednym miejscu, kredyt na własne mieszkanie ZAWSZE okaże się bardziej opłacalny w dłuższej perspektywie niż wynajem. Wynajem jest dla tych, którzy nie są pewni miejsca albo nie mają zdolności kredytowej, albo jeszcze nie dorośli to poważnych decyzji.
Jeżeli mam(y) zdolność i stać nas płacić za wynajem to stać nas na płacenie takiej samej raty za swoje mieszkanie.
Dziecinne są argumenty, że jak nie będzie mnie stać na ratę to bank mnie wywali. Wynajmujący zrobi to dużo szybciej.

Dokładnie masz rację, potrzebnych jest kilka warunków:

- STAŁY i DOŚĆ WYSOKI dochód ( jak dla mnie 3 tys to trochę za mało)
- ZDOLNOŚĆ KREDYTOWA co wiąże się z powyższym
- CHĘĆ zamieszkania w JEDNYM miejscu a nie życie na walizkach( ja do tej pory takie prowadziłem i nie wiem, czy to się zmieni. Tylko proszę od razu nie utożsamiać tego trybu życia z brakiem dorosłości, tak na wszelki wypadek smile )
Wybór warunków mieszkanionych dostosować trzeba do sposobu życia.
Z wynajmem ryzyko jest dla mnie takie, że można trafić na NAPRAWDĘ różnych ludzi, jeśli chodzi o właścicieli. Akurat na studiach przez 4 lata wynajmowałem mieszkanie od kobiety, która była poprostu do rany przyłóż. Kumpel miał za to nieprzyjemność płacić kobiecie, kórej z roku na rok tak odwalało, że w końcu kumpel się wyprowadził. Tu nie chodziło tylko o kasę, ale o wieczne pretensje i fochy, nie dało rady przewidzieć co zrobi następnym razem. Wynajmujący wywalić może zatem, nie tyle szybko, co zupełnie niespodziewanie.
Inna sprawa: mam wrażenie( może się mylę), że wybierając między kupnem a wynajmem, często decydujemy się wynajmować mieszkanie o nieco obniżonym standardzie jakościowym niż to, które byśmy chcieli kupić. Jeśli ma się to przekładać na cenę, to pytanie czy można wtedy porównywać ratę kredytu i ratę za wynajem...? Oczywiście zawsze warto sobie wykalkulować jak się na tym wyjdzie :-)

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

64

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

Facet powiedział, że za rok on SOBIE kupi mieszkani, i JEMU pomogą rodzice, a Autorka może od niego je WYNAJĄĆ. Naprawdę uważacie, że to normalne?
Jak dla mnie to nie masz co liczyć na wspólnotę z tym Panem i rodzinę. Dorośli ludzie dążą do samodzielności, chcą iść do przodu w związku i znaleźć w miłości jakiś kompromis. Ten mężczyzna nie ma w planach Ciebie Autorko - woli mieszkać z rodzicami i mami Cię perspektywą jakiegoś tam mieszkania kiedyś. Zastanów się nad tym wszystkim.. dojeżdża do pracy do miasta gdzie mieszkasz Ty, a nawet nie chce mu się w tyg Cię odwiedzić..

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

65

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
chomik9911 napisał/a:

Facet powiedział, że za rok on SOBIE kupi mieszkani, i JEMU pomogą rodzice, a Autorka może od niego je WYNAJĄĆ. Naprawdę uważacie, że to normalne? .

Facet tak nie powiedział.
"Twierdzi, ze wynajem to marnowanie pieniędzy, że lepiej coś wspolnie kupic i wziac kredyt."
To co napisałaś, to była kolejna propozycja gdy autorka powiedziała, że NIE CHCE z nim na razie kupować mieszkania.

66

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

autorko, marnujesz tylko czas

67 Ostatnio edytowany przez Znerx (2019-08-12 16:37:15)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

czyli tak ornitologicznie podsumowując:
- autorka czuje, że juz czas uwić gniazdo i postarać się o pisklaka,
- a jej chłopak jeszcze nie.
Pora się rozejść?

Zresztą związki z młodości raczej i tak kończą się rozwodami.

bagienny napisał/a:

ł ciut lepszą pracę, dajmy na to przy 7-8 tys na rękę,

Ciut lepszą lol to jest w granicach 5% najwyżej zarabiających polaków wink

68

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
chomik9911 napisał/a:

Facet powiedział, że za rok on SOBIE kupi mieszkani, i JEMU pomogą rodzice, a Autorka może od niego je WYNAJĄĆ.

Ja też niestety (dla Autorki) podobnie to odbieram sad. Trochę to tak wygląda, jakby mu się nie chciało angażować (np. nie chce podjechać do Ciebie gdy jest niedaleko) a to nie jest dobra wróżba na przyszłość.

69 Ostatnio edytowany przez marakujka (2019-08-12 17:51:35)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Dariis1350 napisał/a:

Cześć Dziewczyny!

Twierdzi, ze wynajem to marnowanie pieniędzy, że lepiej coś wspolnie kupic i wziac kredyt. Ja jednak nie chcę jeszcze ładować się w kredyty, ponieważ po 1 - moja zdolność kr. jest bardzo mała, plus nie mam szans by w krótkim czasie mieć kasę na wkład własny. T zaproponował jedynie, ze w takim razie on kupi mieszkanie za ok. rok, bo musi dozbierac pieniadze, a ja u niego będę lokum wynajmowac, jeśli chcę. Jednak dla mnie to też nie jest dobre rozwiązanie.. czuję, że z jego strony to są tylko jakieś wymówki i odciąganie wszystkiego w czasie.. nie znam drugiej takiej pary, która po takim czasie nie chciała nawet spróbować zyc razem sad co o tym sądzicie? Miałyscie może podobne doświadczenia?

A jeśli nie chcesz, to nie będziesz wynajmować i dalej będziecie się widywać raz w tygodniu. - To tak a propos rozmyślania o przewadze wynajmu teraz nad kupnem/zakredycaniem się za rok.
Facet ma dobry plan, ale - wg mnie - gdyby on traktował znajomosć bardziej poważnie, to wyłożyłby swoje zamiary w sposób nie budzący wątpliwości. A tu, z tego co piszesz, on się bardziej wymiguje i odpiera temat, nie ma ochoty na wspólne mieszkanie (gdyby miał, to przynajmniej gościłby częściej u ciebie lub ty u niego, bez większego względu na warunki).

I dalej, plan ma dobry, bo tak naprawdę wtedy - za rok gdy będziesz u niego wynajmować - będziecie mieli możliwość się lepiej poznać i ocenić, czy jest sens ciągnąć to dalej czy nie (bo na razie spotykacie się raptem 2 razy w tygodniu, a to niewiele). Tylko to jest znowy przesuwanie pewnej fazy związku znów na za rok. Choć wg mnie najlepsze co  w tej sytuacji mozecie zrobić - on niech kupi, ty powynajmuj i się sparwdźcie jak to na co dzień by między wami wyglądało.

70

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Wzl napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Jeśli za niecałe 40m2 mam zapłacić 240 tys( i nie jest jakoś specjalnie drogo) to ja postoję. Już wolę wydać kasę na inne przyjemniejsze rzeczy.

Rozumiem, że dla ciebie te 1200zl wywalane co miesiąc na wynajem to te przyjemniejsze rzeczy. Są różne fetysze.
Weź kalkulator i policz gdzie będziesz po 10 latach wynajmu mieszkania a gdzie będziesz za 10 lat spłacając podobną do wynajmu ratę kredytu, z której część spłaca kapitał a dodatkowo zyskujesz na wzroście cen nieruchomości.
No ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy się do takich rzeczy nadaje. Ktoś jednak musi spłacać kredyt osobom kupującym pod wynajem.

Ok, a gdzie miałam mieszkać Twoim zdaniem przez te 8 lat kiedy studiowałam i pracowałam jednocześnie? No nie miałam innej opcji niż wynajem, poza tym przyjechałam do Krk z daleka. I wiele osób tak ma. Gdybym miała patrzeć na to, gdzie by była kupując mieszkanie X lat temu, to bym się załamała.
Ktoś może powiedzieć - Twój pech. No mój pech, i faktycznie nie mam prawa od nikogo wymagać, aby wydawał ze mną pieniądze na wynajem. Ale zasluguje chyba na to by wiedzieć kiedy kolejny krok w związku nastąpi, a to jest jakoś odsuwane.. Jest mi przykro najbardziej przez to, że to ja muszę 'pchac' do przodu takie rzeczy i takie rozmowy..
Poza tym, ja chciałam wynajmować wspólnie mieszkanie no max przez ok. rok. Max. Nawet pół roku byłoby super.

71 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-08-12 21:30:00)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Dariis1350 napisał/a:

... faktycznie nie mam prawa od nikogo wymagać, aby wydawał ze mną pieniądze na wynajem. Ale zasluguje chyba na to by wiedzieć kiedy kolejny krok w związku nastąpi, a to jest jakoś odsuwane.. Jest mi przykro najbardziej przez to, że to ja muszę 'pchac' do przodu takie rzeczy i takie rozmowy..
Poza tym, ja chciałam wynajmować wspólnie mieszkanie no max przez ok. rok. Max. Nawet pół roku byłoby super.

Już pisałem. Co do wynajmu uważam tak jak twój partner - to wywalanie kasy w błoto. Opcja wyłącznie dla biednych i potrzebujących mobilności. Nie ważne czy pół roku czy 8 lat należy tej opcji unikać jeżeli się da. W jego wypadku się da chociaż nie wiem czy nie wolałbym wolniej odkładać a zamieszkać szybciej z kobietą, którą kocham, nawet w wynajętym pokoju. No ale każdy jest inny.
Co do kolejnego kroku masz rację. Masz prawo wiedzieć na czym stoisz. Nie jesteś pewna swego faceta i to powinno cię powstrzymywać od kolejnego kroku a nie pchać cię do niego. Jak coś nie gra to życiowe zmiany typu wspólne mieszkanie, ślub czy dziecko nie zadziałają jak lekarstwa, prędzej jak katalizatory, które przyspieszą rozpad.
Najpierw uporaj się z poczuciem niepewności w związku, pogadaj z partnerem o twoich wątpliwościach i spróbujcie znowu być zadowolonym z tego co macie. Dopiero wtedy szukajcie drogi do przodu i ewentualnie gdzie, z kim i kiedy zamieszkać.

72

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Lady Loka napisał/a:
Wzl napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Jeśli za niecałe 40m2 mam zapłacić 240 tys( i nie jest jakoś specjalnie drogo) to ja postoję. Już wolę wydać kasę na inne przyjemniejsze rzeczy.

Rozumiem, że dla ciebie te 1200zl wywalane co miesiąc na wynajem to te przyjemniejsze rzeczy. Są różne fetysze.
Weź kalkulator i policz gdzie będziesz po 10 latach wynajmu mieszkania a gdzie będziesz za 10 lat spłacając podobną do wynajmu ratę kredytu, z której część spłaca kapitał a dodatkowo zyskujesz na wzroście cen nieruchomości.
No ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy się do takich rzeczy nadaje. Ktoś jednak musi spłacać kredyt osobom kupującym pod wynajem.

To nie do końca tak jest.
Na moim przykładzie - 1400 miesięcznie kosztuje mnie wynajem plus rachunki. Dzielę te koszta na pół z partnerem. Czyli kosztuje mnie to obecnie 700zł miesięcznie. Czasami 800 jak są większe rachunki.
Nie ma szans, żebym dostała kredyt, w którym płaciłabym taką wysokość raty smile zakładając, że chcę mieszkanie większe niż 20m2. Bo w takim to ja sobie mogę mieszkać tymczasowo, jeżeli miałabym myśleć o swoim to minimum 3 pokoje. Też nie ma co ukrywać, jesteśmy przed ślubem i jak dla mnie głupotą jest branie kredytu w dwie osoby bądź spłacanie go w dwie osoby. Mieszkanie jest tego, kto bierze kredyt. Dopóki nie ma wspólnoty majątkowej, pakowanie się w taką sytuację jest strzałem w stopę.

Jasne, mogłabym nie wynajmować i odkładać na kapitał początkowy do kredytu, ale gdzie miałabym przez ten czas mieszkać? big_smile pod mostem?
Pomijając oczywistą oczywistość, że kredyt na 30 lat jest ryzykowny. To mieszkanie przez 30 lat jest nie moje tylko banku. Jeżeli stracę pracę i nie będę w stanie spłacić raty, wywalą mnie zmieszkania szybciej niż najemca.

No właśnie, ja też mam takie podejście - dla mnie najbliższą opcja byłoby wzięcie kredytu po slubie, jak już będziemy mieli wspólnote majątkową. Z tego co sie orientowałam, teraz dostałabym kredyt na jakieś mieszkanie wielkości max 30 m kw - też wydaje mi się, że jak już kupowac cokolwiek, to minimum te 3 pokoje... no po co pchac się w kredyt na kawalerkę? A takie coś mi sugerowal wlasnie T...

73 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-08-12 21:49:05)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Dariis1350 napisał/a:

- dla mnie najbliższą opcja byłoby wzięcie kredytu po slubie, jak już będziemy mieli wspólnote majątkową. Z tego co sie orientowałam, teraz dostałabym kredyt na jakieś mieszkanie wielkości max 30 m kw - też wydaje mi się, że jak już kupowac cokolwiek, to minimum te 3 pokoje... no po co pchac się w kredyt na kawalerkę? A takie coś mi sugerowal wlasnie T...

Zupełnie nie rozumiem tego myślenia. Dlaczego musisz mieć ślub żeby kupić z kimś mieszkanie na spółkę? Możecie to zrobić teraz. W razie rozstania dzieje się dokładnie to samo co w razie rozwodu. Mieszkanie przejmuje jedna strona, spłacając drugą, sprzedajecie dzieląc się pieniędzmi lub sprzedaje sąd dzieląc to co zostanie.
Druga kwestia: dlaczego chcesz minimum 3 pokoje skoro cię na takie nie stać i obecnie takiego nie potrzebujesz? Lepiej zacząć budować swój majątek powoli zgodnie z potrzebami i możliwościami i w miarę potrzeb i coraz wyższych zarobków piąć się do góry.
Mieszkanie nie musi być na całe życie. Można je sprzedać i kupić większe, również z niesplaconym kredytem.
Zauważam kolejny raz tutaj podejście "all or nothing" - wynajmuję obecnie pokoik ale jak coś kiedyś kupię to min 65m2 za min. 400tys.
Nie od razu Kraków zbudowano. Małymi łyżeczkami trzeba nabierać a nie pożyczoną chochlą.

74

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Wzl napisał/a:
Dariis1350 napisał/a:

- dla mnie najbliższą opcja byłoby wzięcie kredytu po slubie, jak już będziemy mieli wspólnote majątkową. Z tego co sie orientowałam, teraz dostałabym kredyt na jakieś mieszkanie wielkości max 30 m kw - też wydaje mi się, że jak już kupowac cokolwiek, to minimum te 3 pokoje... no po co pchac się w kredyt na kawalerkę? A takie coś mi sugerowal wlasnie T...

Zupełnie nie rozumiem tego myślenia. Dlaczego musisz mieć ślub żeby kupić z kimś mieszkanie na spółkę? Możecie to zrobić teraz. W razie rozstania dzieje się dokładnie to samo co w razie rozwodu. Mieszkanie przejmuje jedna strona, spłacając drugą, sprzedajecie dzieląc się pieniędzmi lub sprzedaje sąd dzieląc to co zostanie.
Druga kwestia: dlaczego chcesz minimum 3 pokoje skoro cię na takie nie stać i obecnie takiego nie potrzebujesz? Lepiej zacząć budować swój majątek powoli zgodnie z potrzebami i możliwościami i w miarę potrzeb i coraz wyższych zarobków piąć się do góry.
Mieszkanie nie musi być na całe życie. Można je sprzedać i kupić większe, również z niesplaconym kredytem.
Zauważam kolejny raz tutaj podejście "all or nothing" - wynajmuję obecnie pokoik ale jak coś kiedyś kupię to min 65m2 za min. 400tys.
Nie od razu Kraków zbudowano. Małymi łyżeczkami trzeba nabierać a nie pożyczoną chochlą.

Dokladnie, ze nawet z kredytem mozna sprzedac. Moi rodzice sprzedali swoj dom, z pieniedzy splacili kredyt i kupili za gotowke mieszkanie.
Takze wszystko mozna i moze zawsze sie wycofac.

Sama bym w zyciu kredytu nie wziela, a juz na bank nie na mieszkanie. Ale jak ktos sobie tak chce to jest dobry plan.

Co do slubu to autorka moze po prostu marzy o slubie? O kims kto sie oswiadczy i bedzie 100% pewien i chcial ja? Tutaj jest wlasnie problem z tym calym zwiazkiem.
Te trzy pokoje to moze dla dzieci?

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

75 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-08-13 04:50:30)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

przeczytałem tylko pierwszy post (powód:bardzo mało czasu) i hmm to mi się wydaje wstęp do typowego schematycznego życia - później ślub, później dziecko albo kilka, i już nie ma własnego życia. Też nie decydowałbym się na wynajmowanie na jego miejscu, ale ta sytuacja jest szczególna bo koszty wynajmu już są ponoszone, w chwili obecnej tylko przez Ciebie a on ma wygodną sytuację bo mieszka z rodziną i nie musi uczestniczyć w tych kosztach. Dla mnie to wydaje się brakiem empatii z jego strony, co innego gdybym wiedział że dziewczyna np. ma zagwarantowane bezpieczne miejsce stałego pobytu jak dom rodziców gdzie panują dobre relacje, a co innego gdyby dziewczyna z niewielkiej wypłaty musiała samodzielnie pokryć pełne koszty wynajmu. Wtedy naturalne wydaje się zainteresować dziewczyną, zapytać Mała a jak ty sobie radzisz z wynajmem, może połączmy siły w ponoszeniu kosztów, ja chcę mieszkać z własną rodziną i nie chcę tego zmieniać ale nie powinnaś być sama z wydatkami. W tej chwili nie widzę jakiegoś współdziałania, to jest raczej sytuacja wygodna dla niego gdy on gromadzi środki na przyszłość, a Ty jesteś sama z własnymi wydatkami, można dążyć do zmian, mieć własną inicjatywę, albo zaakceptować obecny stan odrębności i żyć dalej tak jak teraz.

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

76

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

Droga autorko, Twoje obawy są w pełni uzasadnione. Wiele opinii tutaj tłumaczy decyzję Twojego chłopaka, ale polecam się nimi nie sugerować.

Twój facet to wystraszony chłopczyk, który znajdzie wymówkę na każdą okazję - "nie jestem gotowy", "to jest za drogie", "nie chcę z obcymi". Później pojawia się kolejne, bardziej irracjonalne.
Oczywiście wynajem kosztuje i bardziej opłaca się mieszkać z rodzicami, jednak trzeba znaleźć jakiś kompromis. Albo kasa albo komfort. Szkoda kasy - można wynająć większe mieszkanie i znaleźć do niego współlokatora. W tym wszystkim nie chodzi, o zainwestowanie w wynajem tylko w relację z Tobą i jej rozwój we właściwym kierunku. Jesteście parą kilka lat i skoro on twierdzi, że jest dobrze to należy podejmować kolejne kroki. Skoro on tego nie chcę, to całkiem prawdopodobne że gdy zostanie postawiony pod ścianą ucieknie z tego związku. Możliwe też, że ucieknie do innej gdzie przynajmniej na początku będzie wolny od presji wspólnego mieszkania i zgłębiania relacji.

77 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-08-15 15:03:57)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

Takie podejście "all or nothing" u niektórych może wynikać z lęku przed zmianami, przynajmniej zbyt częstymi.
Jeśli powiedzmy ktoś studiuje lub pracuje, ale nie za zbyt wielką stawkę, to wynajem może mu się wydawać bezpieczniejszym wyjściem. W momencie, kiedy już chce zainwestować we własny kącik, to woli być może postawić sprawę na ostrzu noża i kupić coś, co już będzie miał na długo. Jak już to dostanie, to zwyczajnie nie chce zmieniać, czuje sie komfortowo. Wizja jakiś znaczących zmian może budzić obawy. Tylko pułapka leży w tym,że skoro marzy sie o własnym, wielkim gniazdku, które ma być ostoją do końća życia, trzeba za nie odpowiednio dużo zapłacić. Są w ofercie mieszkania mniejsze, być może o obniżonym standardzie, ale nie załapują się w gusta odbiorcy.

To wszystko nie zmienia faktu, że ten gość myśli raczej tylko o swojej wygodzie. Ma zawsze pod nosem koło ratunkowe, w postaci mieszkania rodziców i nigdzie mu się nie spieszy. Stawia Cię Autorko w ciężkiej sytuacji, nie licząc sie z Twoim zdaniem. Wykręca się różnymi wymówkami, odkładając w nieskończoność to, co dla Ciebie jest ważne. Musiałabyś szczerze z nim pogadać i bardziej zdecydowanie wyrazić swoje obawy.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

78 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-08-15 15:56:52)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
teeom napisał/a:

Droga autorko, Twoje obawy są w pełni uzasadnione. Wiele opinii tutaj tłumaczy decyzję Twojego chłopaka, ale polecam się nimi nie sugerować.

Twój facet to wystraszony chłopczyk, który znajdzie wymówkę na każdą okazję - "nie jestem gotowy", "to jest za drogie", "nie chcę z obcymi". Później pojawia się kolejne, bardziej irracjonalne.
Oczywiście wynajem kosztuje i bardziej opłaca się mieszkać z rodzicami, jednak trzeba znaleźć jakiś kompromis. Albo kasa albo komfort. Szkoda kasy - można wynająć większe mieszkanie i znaleźć do niego współlokatora. W tym wszystkim nie chodzi, o zainwestowanie w wynajem tylko w relację z Tobą i jej rozwój we właściwym kierunku. Jesteście parą kilka lat i skoro on twierdzi, że jest dobrze to należy podejmować kolejne kroki. Skoro on tego nie chcę, to całkiem prawdopodobne że gdy zostanie postawiony pod ścianą ucieknie z tego związku. Możliwe też, że ucieknie do innej gdzie przynajmniej na początku będzie wolny od presji wspólnego mieszkania i zgłębiania relacji.

Nic dodać, nic ująć, a jeśli przypomnieć  jeszcze o tym, że on zamierza kupić mieszkanie tylko dla siebie, a ty mogłabyś mieszkać u niego jako podnajmujaca, to sorry, ale cienko to wygląda.
Autorko, zerknij na sąsiednim wątek miło "co robić dalej" czy coś w tym stylu, bo zdaje się, że obie z milo jedziecie na podobnym wózku.

79

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Dariis1350 napisał/a:

Cześć Dziewczyny!

Chciałam się Was poradzić, bo już kompletnie nie wiem, co o tym myśleć...
Jestem z chłopakiem już ponad 4 lata. Mamy oboje po 26 lat. Układało się między nami raczej ok, mamy stabilne relacje. T. zawsze był zaangażowany, czuły. Jednak kiedy ok. 2 lata temu zaczęłam delikatnie podpytywać go o wspólne mieszkanie, najpierw stwierdził, że to ciut za szybko. Ok, pomyślałam, moze serio nie jest gotowy. Sytuacja wygląda tak, że ja pracuję i wynajmuje stancje w Krk, T rowniez pracuje w tym miescie, ale dojezdza do niego ok 30 km - dojazd zajmuje mu ok. godziny w 1 stronę. Spotykamy się 1-2 razy w tygodniu. Dodam, ze warunki w jego domu są rowniez bardzo srednie - jest to niezbyt duze mieszkanie, sa tam rodzice T plus jeszcze jego rodzenstwo. Mimo, ze oboje zarabiamy z T naprawde niezle (nieco ponad 3k miesiecznie) T nie chce wynająć ze mną nic wspolnie. Twierdzi, ze wynajem to marnowanie pieniędzy, że lepiej coś wspolnie kupic i wziac kredyt. Ja jednak nie chcę jeszcze ładować się w kredyty, ponieważ po 1 - moja zdolność kr. jest bardzo mała, plus nie mam szans by w krótkim czasie mieć kasę na wkład własny. T zaproponował jedynie, ze w takim razie on kupi mieszkanie za ok. rok, bo musi dozbierac pieniadze, a ja u niego będę lokum wynajmowac, jeśli chcę. Jednak dla mnie to też nie jest dobre rozwiązanie.. czuję, że z jego strony to są tylko jakieś wymówki i odciąganie wszystkiego w czasie.. nie znam drugiej takiej pary, która po takim czasie nie chciała nawet spróbować zyc razem sad co o tym sądzicie? Miałyscie może podobne doświadczenia?

Nie wiem czy zauważyłaś co sama napisałaś :..a ja u niego będę lokum wynajmowac, jeśli chcę.. czyli co, będziesz u niego wynajmować i płacić za wynajem? Piszesz także,że przez te 4 lata było super,ale odkąd zaczęłaś wspominać o wspólnym mieszkaniu, on nagle zaczyna się wycofywać.Widocznie ta inicjatywa musi wyjść od niego,a skoro czegoś takiego Tobie nie proponuje,musisz być cierpliwa i poczekać na dalszy rozwój wypadków.Faceci nie lubią być ponaglani,zresztą to oni mają zadbać o swoją partnerkę, nie odwrotnie. smile Pozdrawiam.

Nawet mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje
- Ezop -

80 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-08-15 18:50:09)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
teeom napisał/a:

W tym wszystkim nie chodzi, o zainwestowanie w wynajem tylko w relację z Tobą i jej rozwój we właściwym kierunku.

Chcesz być ze mną to płać za wynajem...

teeom napisał/a:

Jesteście parą kilka lat i skoro on twierdzi, że jest dobrze to należy podejmować kolejne kroki.

Kroki jakie powinni podjąć dorośli ludzie to myślenie o przyszłości nie o najbliższych 3 miesiącach. Dorośli ludzie żyją w swoich mieszkaniach.
To autorka nie jest pewna tego związku dlatego wymyśla jakieś powody o małej pensji, braku ślubu itp i zamiast zacząć dorosłe życie chce siedzieć na stancji jak student. Do tego jeszcze chce do tego samego zmusić chłopaka.

natolinka napisał/a:

Nie wiem czy zauważyłaś co sama napisałaś :..a ja u niego będę lokum wynajmowac, jeśli chcę.. czyli co, będziesz u niego wynajmować i płacić za wynajem?


Nie, on weźmie kredyt na 30 lat z pomocą rodziców, będzie co miesiąc płacił ratę a ona będzie miała darmową chatę.

natolinka napisał/a:

zresztą to oni mają zadbać o swoją partnerkę, nie odwrotnie. smile Pozdrawiam.

Masz poglądy z poprzedniego wieku.

81

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Wzl napisał/a:
teeom napisał/a:

W tym wszystkim nie chodzi, o zainwestowanie w wynajem tylko w relację z Tobą i jej rozwój we właściwym kierunku.

Chcesz być ze mną to płać za wynajem...

teeom napisał/a:

Jesteście parą kilka lat i skoro on twierdzi, że jest dobrze to należy podejmować kolejne kroki.

Kroki jakie powinni podjąć dorośli ludzie to myślenie o przyszłości nie o najbliższych 3 miesiącach. Dorośli ludzie żyją w swoich mieszkaniach.
To autorka nie jest pewna tego związku dlatego wymyśla jakieś powody o małej pensji, braku ślubu itp i zamiast zacząć dorosłe życie chce siedzieć na stancji jak student. Do tego jeszcze chce do tego samego zmusić chłopaka.

natolinka napisał/a:

Nie wiem czy zauważyłaś co sama napisałaś :..a ja u niego będę lokum wynajmowac, jeśli chcę.. czyli co, będziesz u niego wynajmować i płacić za wynajem?


Nie, on weźmie kredyt na 30 lat z pomocą rodziców, będzie co miesiąc płacił ratę a ona będzie miała darmową chatę.

natolinka napisał/a:

zresztą to oni mają zadbać o swoją partnerkę, nie odwrotnie. smile Pozdrawiam.

Masz poglądy z poprzedniego wieku.

Nie chodzi o to, żeby miała darmowa chatę, tylko o to, jak facet podchodzi do tej sprawy. Przecież niechże i ta chata będzie jego, jednak jeśli dziewczyna tam zamieszka, to nie wyobrażam sobie czegoś takiego, że co miesiąc będzie płaciła mu za wynajem. Przecież to chore. Gdyby na mnie trafiło coś takiego, to czulabym się urazona na maksa. Gdybym wiedziała, że mam w perspektywie sto lat życia i tak strasznie zależałoby mi na tym facecie, to wolalabym być dochodząca ze swoich czterech ścian.
Bo co to miałoby być? Kochajmy się jak bracia, ale liczmy jak Żydzi? No pewnie, że można i tak i wszystko jest dla ludzi, ale ja piszę o sobie i wiem, że mnie idrzuciliby od takiego faceta na kilometr. Gdybym zamieszkała z kimś w jego mieszkaniu, to na pewno nie jako sęp, tylko normalnie dawalabym swój wkład we wspólne życie.

A jeśli chodzi o to, żeby autorka cierpliwie czekała, bo mężczyźni nie lubią być popedzani i od nich powinna wyjść inicjatywa, to cóż? Poglądy z innej epoki albo po prostu naiwny idealizm.

82

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

W zyciu nie wynajmowalabym od wlasnego partnera i juz nie mowiac o tym, ze nie chcialabym byc z kims kto wraz z rodzicami bierze kredyt, mieszka z rodzicami do tego wieku i sam ze mna nie potrafi zbudowac zycia tylko od rodzicow wszystko.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

83 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-08-15 20:20:07)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

Jak zwał tak zwał - dorzucisz się do czynszu brzmi lepiej?
Przypominał ze 1 propozycja to kredyt z nią.
Co złego w kredycie z rodzicami? Moja siostra wzięła w tym wieku z rodzicami by zamieszkać na swoim a za 2 lata splacala juz sama. Bo tak można. A teraz maz placi i co? Trochę elastycznosci ludzie..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

84 Ostatnio edytowany przez authority (2019-08-15 22:43:13)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

Konserwatystom(umysłowym nie koniecznie są to wyborcy partii konserwatywnej choć w większości zazwyczaj tak) brakuje elastyczności. Taki postawisz na moim i basta. Ich mózgom trudniej dojść do jakiegoś konsensusu a każda nowa sytuacja wzbudza u nich lęk, panikę. U takich ludzi często dochodzi do konfliktów zdrad choć rzadziej do rozwodów ponieważ wiadomo boją się tego co nowe...
PS(post scriptum jakby ktoś nie wiedział) Mają skopane życie a później chcą by inni też cierpieli więc wchodzą innym w osobiste życie.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

85

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

Ten związek nie ma już przyszłości. Nie dojdziesz dlaczego bo możesz dla faceta robić wszystko a on i tak pójdzie do nowej bo … jest nowa. Zobacz czy ma on jakieś pasje. Jeśli ma jakieś pasje np coś  buduje, coś tworzy, blog, stronę internetową, skleja modele czy szydełkuje. Zobacz czy doprowadza projekty do końca. Jeśli nie to znaczy że się szybko nudzi i tak samo znudził się tobą i znudzi się kolejną, aż któraś nie weźmie go na dzieciaka albo nie znudzi mu się skakanie z kwiatka.

Nie sądzisz, że jeśli on kupi mieszkanie to dokładanie się do czynszu jest trochę nie na miejscu ? Rozumiem że ty zatroszczyłabyś się o jedzenie on zorganizował dom ale albo cie chce jako partnerkę albo dowidzenia. Co dzień masz okazję poznać tego jedynego a tak stracisz tylko przy nim najlepsze lata.

Tak samo bym nie kupował nic na kredyt z osobą z którą nie masz ślubu. Inaczej koleś cie wywali z domu powie że on płacił raty i coś kręci. Bo jeśli ty wynajmujesz mieszkanie i on by przyszedł mieszkać to by było taniej niż dojazdy 30 km w jedną stronę.

Ja bym go nie dopytywał już tylko powiedział konkretnie. Słuchaj Tomek zależy mi na stabilizacji bo tak dryfuje i dryfuje a chciałabym wiedzieć na czym stoję. Czy nie sądzisz że fajnie byłoby zamieszkać razem albo chociaż spróbować jak nam pójdzie zanim kupimy coś swojego ? Zobaczymy  ile na prawdę się wydaje pieniędzy ty zaoszczędzisz na dojazdach i to powiedz co czujesz.

Jeśli to nie pomoże ja bym go odpuścił i powiedział, że niestety nasze drogi się różnią a ja wiecznie nie będę miała 20 lat i jak trafi mi się okazja na zmianę w życiu to niewykluczone że z niej skorzystam (mam na myśli innego faceta chyba się domyśli)

To oznacza, że może ma inną i jesteś jego kolejną i ma nadzieję, że zerwiesz z nim. Facet nie powie ci że kończy związek bo faceci to tchórze albo ma zawsze do czego wrócić na potrzeby sexualne. Więc wybadaj teren ale zacznij być stanowcza i przejmij kontrolę. Jak dla mnie koleś puka laski na boku albo nawet z jedną jest w dłuższym związku.

86

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Wraith napisał/a:

Nie sądzisz, że jeśli on kupi mieszkanie to dokładanie się do czynszu jest trochę nie na miejscu ? \

Nie uważasz, że jeżeli mieszka się razem to obie strony powinny dokładać się do czynszu?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

87

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Lady Loka napisał/a:
Wraith napisał/a:

Nie sądzisz, że jeśli on kupi mieszkanie to dokładanie się do czynszu jest trochę nie na miejscu ? \

Nie uważasz, że jeżeli mieszka się razem to obie strony powinny dokładać się do czynszu?

A czy można wycenić miłość ? Albo kochasz prawdziwie i oddajesz siebie albo "kochasz" i oczekujesz

88 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-08-16 11:39:24)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

Tak pójdzie do innej bo nie szydelkuje:))
Miłości nie da się wycenic.. A skalę szantażu da? Takich sorki glupot nie czytalam tu dawno

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

89 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-08-16 12:14:17)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Wraith napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Wraith napisał/a:

Nie sądzisz, że jeśli on kupi mieszkanie to dokładanie się do czynszu jest trochę nie na miejscu ? \

Nie uważasz, że jeżeli mieszka się razem to obie strony powinny dokładać się do czynszu?

A czy można wycenić miłość ? Albo kochasz prawdziwie i oddajesz siebie albo "kochasz" i oczekujesz

Miłosci nie, koszty mieszkania tak big_smile
niby z jakiej paki ona miałaby u niego mieszkać i nie płacić połowy czynszu? Bo mieszkanie jest jego? Ok, to on niech spłaca kredyt, niech sobie umebluje itd. Ale jak się mieszka wspólnie to i rachunki się płaci wspólnie. Nie wiem z jakiego powodu jedna osoba miałaby ponosić całe koszta w imię tego, że to miłość big_smile to nie spłacanie komuś kredytu, to ponoszenie kosztów wspólnego mieszkania. Zresztą w wielu miejscach jest tak, że jak mieszka jedna osoba to płaci mniejszy czynsz niż jak mieszkają dwie.

spoko, pójdę dzisiaj z partnerem na zakupy i powiem mu, że miłość płaci za to, co ja będę jeść w następnym tygodniu big_smile albo jak poprosi mnie, żebym mu kupiła wodę wracając z pracy to też powiem, żeby miłość mu kupiła.

edit.
o, albo powiem partnerowi, żeby nie oczekiwał ode mnie, że dorzucę się do wyjazdu na wakacje, bo przecież mnie kocha prawdziwie i nie powinien ode mnie oczekiwać takich rzeczy big_smile dobre, dobre!

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

90 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2019-08-16 12:32:13)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

No to jeśli ona ma płacić pół czynszu to kredyt i mieszkanie powinno być też na nią. Autorka powiedziała, że żeby wziąć z kimś kredyt , jej warunkiem jest to, żeby byli po ślubie. Jej teraz na to nie stać, ale po ślubie mogą mieć wspólnotę majątkową i siebie wspomóc nawzajem, również finansowo. Więc niech facet stanie na wysokości zadania, weźmie ślub i mieszkanie na nich a potem się podzielą rachunkami. Cwaniaczek chce wziąć kredyt z mamą i tatą i jeszcze czynsz ma mu płacić dziewczyna. Świat stanął na głowie. I tak dla niektórych jest ważne to, żeby wziąć ślub a dopiero potem kredyt - mimo tego, że te dwie sprawy można rozdzielić.

Zaraz ktoś napisze, że dlaczego on ma się dzielić z nią pieniędzmi , przecież ona może prace zmienić i też sobie kupić bla bla bla. Świat stanął na głowie.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

91

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Lady Loka napisał/a:

Miłosci nie, koszty mieszkania tak big_smile
niby z jakiej paki ona miałaby u niego mieszkać i nie płacić połowy czynszu? Bo mieszkanie jest jego? Ok, to on niech spłaca kredyt, niech sobie umebluje itd. Ale jak się mieszka wspólnie to i rachunki się płaci wspólnie. Nie wiem z jakiego powodu jedna osoba miałaby ponosić całe koszta w imię tego, że to miłość big_smile to nie spłacanie komuś kredytu, to ponoszenie kosztów wspólnego mieszkania. Zresztą w wielu miejscach jest tak, że jak mieszka jedna osoba to płaci mniejszy czynsz niż jak mieszkają dwie.

spoko, pójdę dzisiaj z partnerem na zakupy i powiem mu, że miłość płaci za to, co ja będę jeść w następnym tygodniu big_smile albo jak poprosi mnie, żebym mu kupiła wodę wracając z pracy to też powiem, żeby miłość mu kupiła.

edit.
o, albo powiem partnerowi, żeby nie oczekiwał ode mnie, że dorzucę się do wyjazdu na wakacje, bo przecież mnie kocha prawdziwie i nie powinien ode mnie oczekiwać takich rzeczy big_smile dobre, dobre!

Nie ma takiego uczucia jak miłość. Na miłość składa się wiele uczuć. Zaufanie, pożądanie, podniecenie, zaufanie ... Pytanie co byś czuła po takim tekście do niego żeby miłość mu kupiła wodę? Chodzi o to że właśnie kupisz mu tę wodę bez względu na wszystko. Gdy na prawdę się kochacie to on chce dać ci wszystko bo tak czuje i ty chcesz mu dać wszystko bo tak czujesz. Zatem oboje macie wszystko. Gdy on chce dać połowę ty dajesz tylko połowę więc oboje macie tylko połowę. Dziś on płaci czynsz a gdy zmieni prace lub straci na 3 miesiące ty zapłacisz czynsz. Czy może powiesz mu że ma ci oddać polowe za 3 miesiące czynszu jak już znajdzie prace hmmm ?

92

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

Serio zaproponował Ci, że będziesz u niego wynajmować? I Ty nadal z nim jesteś? Nie widzisz w tym nic dziwnego?

Co myślałem, to napisałem.

93

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Wraith napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Miłosci nie, koszty mieszkania tak big_smile
niby z jakiej paki ona miałaby u niego mieszkać i nie płacić połowy czynszu? Bo mieszkanie jest jego? Ok, to on niech spłaca kredyt, niech sobie umebluje itd. Ale jak się mieszka wspólnie to i rachunki się płaci wspólnie. Nie wiem z jakiego powodu jedna osoba miałaby ponosić całe koszta w imię tego, że to miłość big_smile to nie spłacanie komuś kredytu, to ponoszenie kosztów wspólnego mieszkania. Zresztą w wielu miejscach jest tak, że jak mieszka jedna osoba to płaci mniejszy czynsz niż jak mieszkają dwie.

spoko, pójdę dzisiaj z partnerem na zakupy i powiem mu, że miłość płaci za to, co ja będę jeść w następnym tygodniu big_smile albo jak poprosi mnie, żebym mu kupiła wodę wracając z pracy to też powiem, żeby miłość mu kupiła.

edit.
o, albo powiem partnerowi, żeby nie oczekiwał ode mnie, że dorzucę się do wyjazdu na wakacje, bo przecież mnie kocha prawdziwie i nie powinien ode mnie oczekiwać takich rzeczy big_smile dobre, dobre!

Nie ma takiego uczucia jak miłość. Na miłość składa się wiele uczuć. Zaufanie, pożądanie, podniecenie, zaufanie ... Pytanie co byś czuła po takim tekście do niego żeby miłość mu kupiła wodę? Chodzi o to że właśnie kupisz mu tę wodę bez względu na wszystko. Gdy na prawdę się kochacie to on chce dać ci wszystko bo tak czuje i ty chcesz mu dać wszystko bo tak czujesz. Zatem oboje macie wszystko. Gdy on chce dać połowę ty dajesz tylko połowę więc oboje macie tylko połowę. Dziś on płaci czynsz a gdy zmieni prace lub straci na 3 miesiące ty zapłacisz czynsz. Czy może powiesz mu że ma ci oddać polowe za 3 miesiące czynszu jak już znajdzie prace hmmm ?

Dokładnie tak. W związku ludzie sobie nie oddają, tylko razem żyją. Małolaty składają się na lody czy kino. Wiadomo że płacą razem, bo mają razem pieniądze, tworzą razem dom i rodzinę. W dzisiejszych czasach ludzie tak się rozliczają właśnie, że jest tyle rozpadów nieudanych związków. Związków, w których się nieustannie liczy, rozlicza i dzieli na połowy.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

94 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-08-16 12:47:03)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Wraith napisał/a:

.
Tak samo bym nie kupował nic na kredyt z osobą z którą nie masz ślubu. Inaczej koleś cie wywali z domu powie że on płacił raty i coś kręci. Bo jeśli ty wynajmujesz mieszkanie i on by przyszedł mieszkać to by było taniej niż dojazdy 30 km w jedną stronę.

Dlaczego miałby ją wywalić z mieszkania, które w 50% byłoby jej i za które płaciłaby połowę raty?
Jakby wprowadził się do niej to byłoby taniej? Znaczy, że miałby się dokładać? Nie obowiązywałaby złota myśl:

Wraith napisał/a:

A czy można wycenić miłość ? Albo kochasz prawdziwie i oddajesz siebie albo "kochasz" i oczekujesz

puchaty34 napisał/a:

Serio zaproponował Ci, że będziesz u niego wynajmować? I Ty nadal z nim jesteś? Nie widzisz w tym nic dziwnego?

Macie problemy z czytaniem? To była alternatywa zamiast brania kredytu. Nie płaciłaby za pokój komuś obcemu tylko dokładała się do raty mieszkając u niego.

95

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

Nadal to dla Ciebie normalne ,bo dokłada się do raty a obcemu nie płaci? Niech szuka rozwiązania jak z ukochaną wziąć ten kredyt, a nie jeszcze zarobić.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

96

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
chomik9911 napisał/a:

Nadal to dla Ciebie normalne ,bo dokłada się do raty a obcemu nie płaci? Niech szuka rozwiązania jak z ukochaną wziąć ten kredyt, a nie jeszcze zarobić.

Nadal to nie jest dla mnie normalne, że ludzie wypowiadają się w temacie, gdy nawet pierwszego postu nie przeczytali.

"Ja jednak nie chcę jeszcze ładować się w kredyty, ponieważ po 1 - moja zdolność kr. jest bardzo mała, plus nie mam szans by w krótkim czasie mieć kasę na wkład własny. T zaproponował jedynie, ze w takim razie on kupi mieszkanie za ok. rok, bo musi dozbierac pieniadze, a ja u niego będę lokum wynajmowac, jeśli chcę. "

97

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Wzl napisał/a:
chomik9911 napisał/a:

Nadal to dla Ciebie normalne ,bo dokłada się do raty a obcemu nie płaci? Niech szuka rozwiązania jak z ukochaną wziąć ten kredyt, a nie jeszcze zarobić.

Nadal to nie jest dla mnie normalne, że ludzie wypowiadają się w temacie, gdy nawet pierwszego postu nie przeczytali.

"Ja jednak nie chcę jeszcze ładować się w kredyty, ponieważ po 1 - moja zdolność kr. jest bardzo mała, plus nie mam szans by w krótkim czasie mieć kasę na wkład własny. T zaproponował jedynie, ze w takim razie on kupi mieszkanie za ok. rok, bo musi dozbierac pieniadze, a ja u niego będę lokum wynajmowac, jeśli chcę. "

Jeśli ktoś tu ma problemu z czytaniem ze zrozumieniem, to właśnie Ty. WZL. Pytanie nie było do Ciebie, tak w ogóle.

Co myślałem, to napisałem.

98 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-08-16 13:24:32)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

A jak wynajmujesz mieszkanie od obcej osoby, która kupiła je na kredyt, to obchodzi Cię splata kredytu? Nie. Obchodzi Cię czynsz i opłaty.
I tyle w temacie.

Albo biorą razem kredyt jako para i razem to opłacają, albo on jej wynajmuje pokój i ona opłaca czynsz plus połowę opłat, a kredyt jest jego i tylko jego. Logika.

99

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Cyngli napisał/a:

A jak wynajmujesz mieszkanie od obcej osoby, która kupiła je na kredyt, to obchodzi Cię splata kredytu? Nie. Obchodzi Cię czynsz i opłaty.
I tyle w temacie.

Albo biorą razem kredyt jako para i razem to opłacają, albo on jej wynajmuje pokój i ona opłaca czynsz plus połowę opłat, a kredyt jest jego i tylko jego. Logika.

Jeżeli ty płacisz czynsz 500 PLN i wzielaś dom na kredyt (chociaz jak masz dom to skad czynsz) no ale dobra. To ja chce cene za pokoj np 300 PLN plus oplaty na ilosc mieszkancow dzielone czyli polowa oplat. ty bierszez moje 300  + 100 rachunki i masz 400 PLN z tego placisz czynsz i swoja rate. Dlaczego mam ci placic 500 pln czynsz plus polowe oplat ?

100 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-08-16 13:34:10)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

Na wynajmowanym płacisz zawsze czynsz plus opłaty.
To normalna sprawa.

A kwotę dostospwujesz do tego, jak duże jest mieszkanie, etc.

101

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Wraith napisał/a:
Cyngli napisał/a:

A jak wynajmujesz mieszkanie od obcej osoby, która kupiła je na kredyt, to obchodzi Cię splata kredytu? Nie. Obchodzi Cię czynsz i opłaty.
I tyle w temacie.

Albo biorą razem kredyt jako para i razem to opłacają, albo on jej wynajmuje pokój i ona opłaca czynsz plus połowę opłat, a kredyt jest jego i tylko jego. Logika.

Jeżeli ty płacisz czynsz 500 PLN i wzielaś dom na kredyt (chociaz jak masz dom to skad czynsz) no ale dobra. To ja chce cene za pokoj np 300 PLN plus oplaty na ilosc mieszkancow dzielone czyli polowa oplat. ty bierszez moje 300  + 100 rachunki i masz 400 PLN z tego placisz czynsz i swoja rate. Dlaczego mam ci placic 500 pln czynsz plus polowe oplat ?

Zabierzesz te pieniądze do grobu? Nie rozumiem takiego myślenia o pieniądzach. Jedzenie, chemie itd też tak należy liczyć w związku?

Co myślałem, to napisałem.

102

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
puchaty34 napisał/a:
Wraith napisał/a:
Cyngli napisał/a:

A jak wynajmujesz mieszkanie od obcej osoby, która kupiła je na kredyt, to obchodzi Cię splata kredytu? Nie. Obchodzi Cię czynsz i opłaty.
I tyle w temacie.

Albo biorą razem kredyt jako para i razem to opłacają, albo on jej wynajmuje pokój i ona opłaca czynsz plus połowę opłat, a kredyt jest jego i tylko jego. Logika.

Jeżeli ty płacisz czynsz 500 PLN i wzielaś dom na kredyt (chociaz jak masz dom to skad czynsz) no ale dobra. To ja chce cene za pokoj np 300 PLN plus oplaty na ilosc mieszkancow dzielone czyli polowa oplat. ty bierszez moje 300  + 100 rachunki i masz 400 PLN z tego placisz czynsz i swoja rate. Dlaczego mam ci placic 500 pln czynsz plus polowe oplat ?

Zabierzesz te pieniądze do grobu? Nie rozumiem takiego myślenia o pieniądzach. Jedzenie, chemie itd też tak należy liczyć w związku?

Wszystko jest kwestią dogadania się.
Facet nie chce mieszkać z Autorką obecnie, a zaproponował jej, że w przyszłości wynajmie jej pokój w SWOIM mieszkaniu. Potraktował jak współlokatora, nie partnerkę. Więc jeśli się zgodzi, powinna płacić pół czynszu i połowę opłat. Tyle w temacie.

103

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

Znam pary, które nawet na pizzę się zrzucają. Nawet małżeństwa. (..)

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

104

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Cyngli napisał/a:
puchaty34 napisał/a:
Wraith napisał/a:

Jeżeli ty płacisz czynsz 500 PLN i wzielaś dom na kredyt (chociaz jak masz dom to skad czynsz) no ale dobra. To ja chce cene za pokoj np 300 PLN plus oplaty na ilosc mieszkancow dzielone czyli polowa oplat. ty bierszez moje 300  + 100 rachunki i masz 400 PLN z tego placisz czynsz i swoja rate. Dlaczego mam ci placic 500 pln czynsz plus polowe oplat ?

Zabierzesz te pieniądze do grobu? Nie rozumiem takiego myślenia o pieniądzach. Jedzenie, chemie itd też tak należy liczyć w związku?

Wszystko jest kwestią dogadania się.
Facet nie chce mieszkać z Autorką obecnie, a zaproponował jej, że w przyszłości wynajmie jej pokój w SWOIM mieszkaniu. Potraktował jak współlokatora, nie partnerkę. Więc jeśli się zgodzi, powinna płacić pół czynszu i połowę opłat. Tyle w temacie.

na odległość śmierdzi przedmiotowym taktowaniem partnera. Jest on tylko po to, by spełniać oczekiwania. Gdy nie będzie potrzebny, albo się znudzi, zostanie zamieniony na nowy model.

Co myślałem, to napisałem.

105

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Cyngli napisał/a:

Wszystko jest kwestią dogadania się.
Facet nie chce mieszkać z Autorką obecnie, a zaproponował jej, że w przyszłości wynajmie jej pokój w SWOIM mieszkaniu. Potraktował jak współlokatora, nie partnerkę. Więc jeśli się zgodzi, powinna płacić pół czynszu i połowę opłat. Tyle w temacie.

A czemu teraz ma płacic pol czynszu a 4 posty wyzej mowilas ze ma placic caly czynsz ? i czemi mam placic czynsz w wynajmowanym pokoju w domu prywatnym jak tam nie ma czynszow ? halo

106 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-08-16 13:43:09)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

U nas mąż opłaca rachunki, a ja żarcie, chemię.
Ale czasem zdarza się, że ja opłacam jakiś rachunek, a on robi zakupy. Bo nie da się wszystkiego zaplanować, gdy jest się razem, mieszka razem i ma dzieci.

Wyskakują nieprzewidziane wydatki, dzieci chorują, coś się zepsuje. Jak facet z miejsca mówi, że nie wynajmie z Tobą mieszkania, nie weźmie z Tobą kredytu, ale może Ci wynająć pokój w SWOIM mieszkaniu... To sorry, kopnęłabym w dupsko, bo ważniejsza dla niego od Waszej miłości jest KALKULACJA.

107 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-08-16 13:43:30)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Wraith napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Wszystko jest kwestią dogadania się.
Facet nie chce mieszkać z Autorką obecnie, a zaproponował jej, że w przyszłości wynajmie jej pokój w SWOIM mieszkaniu. Potraktował jak współlokatora, nie partnerkę. Więc jeśli się zgodzi, powinna płacić pół czynszu i połowę opłat. Tyle w temacie.

A czemu teraz ma płacic pol czynszu a 4 posty wyzej mowilas ze ma placic caly czynsz ? i czemi mam placic czynsz w wynajmowanym pokoju w domu prywatnym jak tam nie ma czynszow ? halo

Pisałam o mieszkaniu, nie o domu, to po pierwsze.
Po drugie - jak wynajmujesz mieszkanie sam, to płacisz cały czynsz i opłaty, jak wynajmujesz z kimś, to koszty zmniejszają się. Czytaj dokładnie i nie czepiaj się pierdół.

P.S. Sorry za post pod postem.

108 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-08-16 13:53:06)

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.

Czy tylko ja mam specjalna  wersję tego wątku wyswietlaną gdzie 1 propozycja była wspólnego kredytu?
A może to autorka nie jest gotowa na takie rozwiązanie i chce ba próbę pomieszkac?
No to ok jest chyba propozycja dokladania się do czynszu i zachowania swobody. Co On ma jeszcze zrobić? Wyczarowac mieszkanie na poniedziałek?
Jak ona ma jakieś inne podstawy sądzić ze On nie traktuje jej poważnie to niech sobie da spokój.
A jak nie to trochę szukanie problemu na siłę

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

109

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Ela210 napisał/a:

Czy tylko ja mam specjalna  wersję tego wątku wyswietlaną gdzie 1 propozycja była wspólnego kredytu?

Nie pasowało jej to. Odmówiła. Więc nie biorę tej opcji pod uwagę.

110

Odp: On nie chce ze mną zamieszkać.
Cyngli napisał/a:

U nas mąż opłaca rachunki, a ja żarcie, chemię.
Ale czasem zdarza się, że ja opłacam jakiś rachunek, a on robi zakupy. Bo nie da się wszystkiego zaplanować, gdy jest się razem, mieszka razem i ma dzieci.

Wyskakują nieprzewidziane wydatki, dziecko chorują, coś się zepsuje. Jak facet z miejsca mówi, że nie wynajmie z Tobą mieszkania, nie weźmie z Tobą kredytu, ale może Ci wynająć pokój w SWOIM mieszkaniu... To sorry, kopnęłabym w dupsko, bo ważniejsza dla niego od Waszej miłości jest KALKULACJA.

Wychodzę z założenia, że jak jestem związku, to wszystko co zarobię należy do związku. U mnie jest tak, że połowę tego co zarobie przelewam na wspólne konto. Połówka robi to samo. Jak oszczędzimy, to odkładamy. Jak nie to dokładamy, zwykle ja, bo zarabiam więcej. Resztę pieniędzy mam na zachcianki. Czyli na prezenty dla siebie i dla niej. Na wypady do kina, za miasto itd.

Co myślałem, to napisałem.

Posty [ 56 do 110 z 157 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » On nie chce ze mną zamieszkać.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018