Rozstanie po ponad 10 latach związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie po ponad 10 latach związku

Strony Poprzednia 1 16 17 18 19 20 21 22 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 936 do 990 z 1,188 ]

936

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Dobrze, że ten weekend już minął. Teraz moje gorsze dni są w sumie coraz mniej bolesne, ale jak wpadnę w spiralę natrętnych myśli, to nie mogę z niej wyjść. Im bardziej staram się czymś zająć, rozproszyć i nie myśleć, tym gorzej to wychodzi. A że praca jest jak na razie najskuteczniejszym rozpraszaczem, to cieszę się, że w końcu jest poniedziałek. big_smile

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."
Zobacz podobne tematy :

937

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

cslady
Witam Cię, przeczytałem cały wątek, postanowiłem utworzyć tutaj konto by powiedzieć Ci, że jestem praktycznie w tej samej sytuacji, mowa o zachowaniu jż.
Kilka miesięcy temu, żona sprowokowała kłótnie i po prostu wyszła. Jej zachowanie było absolutnie paskudne, całej rodzinie, znajomym opowiadała, że to ja jestem wszystkiemu winien, że jestem beznadziejny itd. 8 lat razem, 3 jako małżeństwo i co? Znalazła kochanka w pracy, jestem na podobnym etapie jak Ty, widać są tacy ludzie, którzy nie mają za grosz szacunku i zachowują się w ten sposób. Aktualnie jż, jest z kochankiem na urlopie za granicą, świetnie się bawi a całe jej otoczenie nadal nie wie jaka jest prawda i to jest chyba najgorsze.

938

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Mam nieodebrane połączenie od jm. Nie wiem czy do mnie dzwonił, bo sygnał trwał jedynie sekundę - może przez przypadek wybrał numer i dlatego szybko się rozłączył. Nie chcę do niego oddzwaniać, a z drugiej strony może powinnam, bo potem powie, że próbował kontaktować się ze mną w kwestii dzieci bla bla bla. Kurczę, o ile on naprawdę nie byłby zdecydowany, że chce brać udział w życiu dzieci, to wolałabym, żeby zniknął z mojego życia. Gdyby nie dzieci, to najchętniej wszędzie bym go zablokowała i nigdy więcej się do niego nie odezwała. Jestem teraz na dość dobrym etapie (biorąc pod uwagę to jak złe były ostatnie miesiące) i nie chcę od nowa dawać się wciągać w jego emocjonalne bagno. Jestem już psychicznie wyczerpana jego jazdami i dramami. Że też w ogóle chce mu się frajerzyć przez tak długi czas i nie jest tym zmęczony.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

939 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-07-31 11:52:31)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Jak się pomylę przy wybieraniu nr, to mam w zwyczaju napisanie krótkiego SMS, w którym przepraszam za pomyłkę. Sama wiesz jakie zwyczaje ma Twój jm.
A w Twoim przypadku, to bym chyba napisała smsa, że mam nieodebrane połączenie z pytaniem, czy temat aktualny. Bez zbędnych ceregieli.


Ten Twój jeszcze mąż, to jawi mi się jako taki typ, który uważa się za fajnego gościa, więc skoro Tobie zrobił świństwo, to mu to psuje samopoczucie, więc będzie prowokował różne dziwne sytuacje, na tle których Ty z kolei będziesz się jawiła jako „zła kobieta”, z którą żyć się nie dało i dlatego tak wyszło jak wyszło. Lepiej o tym pamiętać i być czujnym.

940

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Tak Cslady "musisz "być teraz ta "gorsza" bo jm ma "dyskomfort" jak dopadają go wyrzuty dodatkowo może tamta jest "lepsza" przy okazji.
Myślę że konkretny kontakt w sprawie dzieci to nie jest zadanie które przerasta faceta może to pomyłka może pomyłka "przypadkowa" ale jak by tak naprawdę bezpośrednio chciał porozmawiać  o waszych dzieciach z Tobą to jaki to problem od kiedy on taki płochliwy.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

941

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Napisz mu:  jak nie pomyłka i dzwoniles o ..godz..takiej i takiej i masz konkretną sprawę to napisz o co chodzi.
Odradzam rozmowy

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

942 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-07-31 12:42:08)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Na Twoim miejscu oszczedzilabym sobie upokorzenia i zignorowala to.
Jeśli chciałby kontaktu, znajdzie normalny sposób, bez uciekania się do gierek jakichś.

943

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Oczywiście, że gdyby chciał porozmawiać na temat dzieci, to po prostu by to zrobił. Moim zdaniem to połączenie miało taki sam cel jak ostatni sms - 'wybadać' Cię i sprawdzić reakcję.
Co prawda trudno ocenić po co mu ta wiedza, ale w jego przypadku w ogóle wiele ostatnich zachowań trudno zrozumieć.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

944

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
Olinka napisał/a:

Oczywiście, że gdyby chciał porozmawiać na temat dzieci, to po prostu by to zrobił. Moim zdaniem to połączenie miało taki sam cel jak ostatni sms - 'wybadać' Cię i sprawdzić reakcję.
Co prawda trudno ocenić po co mu ta wiedza, ale w jego przypadku w ogóle wiele ostatnich zachowań trudno zrozumieć.

A Ty co radzisz, Olinko? Napisać mu tego smsa?

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

945

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

On jest tak nieprzywidywalny, że trudno ocenić czy istotnie nie wykorzysta tego przeciwko Tobie, choćby właśnie odwracając kota ogonem i potem usiłując wmówić, że świadomie telefonu od niego nie odebrałaś. Na billingu próba połączenia wyjdzie i tam nie będzie widać, że trwało to sekundę. Z drugiej strony, gdyby miał do przekazania jakąś informację lub chciał zadać ważne pytanie, to powinien usiłować kontaktować się do skutku, a nie bawić w jakieś gierki.
Intuicja podpowiada mi, żeby to konsekwentnie zignorować, ewentualnie jeśli sytuacja się powtórzy, wtedy dopiero wysłać chłodną wiadomość tekstową.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

946 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2019-07-31 13:21:42)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Pytanie bylo do Olinki ale pozwole sobie napisac co ja bym uczynila. Tak napisalabym sms ze mam polaczenie nieodebrane ale sygnal byl na tyle krotki ze nie zdazylas odebrac i nie wiesz czy dzwonil celowo czy to pomylka. Jesli ma jakas sprawe to niech sie skontaktuje. Krotko i na temat. Wytracasz mu tym samym ewentualny argument ze utrudniasz  mu kontakt w sprawie dzieci. Przy okazji masz dowod ze to on stosuje jakies dziwne formy odzywania sie typu wysylanie niezrozumialych smsow i puszczanie krotkich sygnalow innymi slowy nie dazy do normalnego porozumiewania sie w sprawach nadal Was laczacych tylko uskutecznia jakies zaczepki.

947 Ostatnio edytowany przez MonkaIska (2019-07-31 13:35:15)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

cslady jak wiesz jestem przeciwniczka wdawania się w gierki Twojego jm. Niestety może powiedzieć, że to Ty mu odrzuciłaś połączenie. Nie wiesz czy nie kontaktował się już w jakiejś sprawie z prawnikiem, może zalecił mu "kontakt z Tobą w sprawie dzieci", nie wiesz też co mu naopowiadał. Wysłałabym mu jak Olinka pisała powyżej "chodnego smsa". Napisz, ze masz nieodebrane połączenie i jeśli chce rozmawiać w sprawie dzieci, prosisz o kontakt. Aaaa i wiem, ze to teraz zabrzmi głupio ale nagraj tę rozmowę, nieważne czy przez telefon czy w cztery oczy. nagrywaj.

Nie widziałam posta Feniks, zgadzam się z nią w 100%.

948

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

A ja mysle, ze Wy jesteście za bardzo ostrozne, - cos za bardzo cslady straszycie, i chcecie, by obchodzila się z jm jak z jajkiem.
Nawet jesliby nie odebrala tel, czy celowo go unikala, to i tak, jeśli on tak długo milczał, to teraz ona ma do tego pelne prawo.
Potrafil przyslac matke (jak kiedyś pisala), żeby porozmawiać, to i teraz by potrafil.

949

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
Benita72 napisał/a:

A ja mysle, ze Wy jesteście za bardzo ostrozne, - cos za bardzo cslady straszycie, i chcecie, by obchodzila się z jm jak z jajkiem.
Nawet jesliby nie odebrala tel, czy celowo go unikala, to i tak, jeśli on tak długo milczał, to teraz ona ma do tego pelne prawo.
Potrafil przyslac matke (jak kiedyś pisala), żeby porozmawiać, to i teraz by potrafil.

Wszyscy tu strasza cslady co to bedzie przy rozwodzie,jazda bez trzymanki itp. Ja straszyc nie zamierzam, zalecam jedynie ostroznosc bo o ile na alimentach csldy nie zalezy o tyle sprawa podzialu opieki nad dziecmi chyba warta jest dmuchania na zimne (nie mylic z obchodzeniem sie jak z jajkiem). Czasem lepiej ustapic glupiemu dla wlasnego dobra i korzysci. Ja przynajmniej tak bym postapila ale oczywiscie decyzja nalezy do niej. Mam ja za inteligentna kobiete, ktora ma swoj rozum i nie ulegnie bezrefleksyjnie  "straszeniu" przez przypadkowa osobe z  neta tylko ewentualnie uzna ze to co ta osoba pisze ma jakis sens.

950

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

cslady, czytam Twój wątek od początku i jestem pełna podziwu dla tego, jak dzielnie znosisz sytuację, która cię spotkała.

Zastanawiam się nad jednym. Czy bierzesz pod uwagę to, że jm może czytać ten wątek (jesteś moderatorką na forum od dawna i on zapewne wie,że się tu czynnie udzielasz). Być może widział te posty w których pisałaś o swoich słabościach, gorszych dniach (chociażby ten niewysłany sms na urodziny, poziomki itd) i próbuje ci mieszać spokój, który sobie tak mozolnie wypracowujesz? Albo pojawiają się problemy w nowym raju i od tyłka strony próbuje wybadać, czy ma gdzie wracać.

Niezależnie od tego, co nim kieruje, ja bym napisała krótkiego i rzeczowego smsa. On  zachowuje się - delikatnie mówiąc -  niepoważnie, ale w sądzie może próbować odwracać kota ogonem. Jeden zimny sms zamknie mu możliwość spekulowania, że próbował kontaktu.

951

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
Kasjanaa napisał/a:

Zastanawiam się nad jednym. Czy bierzesz pod uwagę to, że jm może czytać ten wątek (jesteś moderatorką na forum od dawna i on zapewne wie,że się tu czynnie udzielasz). Być może widział te posty w których pisałaś o swoich słabościach, gorszych dniach (chociażby ten niewysłany sms na urodziny, poziomki itd) i próbuje ci mieszać spokój, który sobie tak mozolnie wypracowujesz?

To jest bardzo wątpliwe, bo nie pamiętam, żebym kiedyś podawała mu nazwę forum - nie interesował się tym po prostu, a do tego udziałam się wtedy w różnych miejscach. Tym bardziej po kilku latach nie sądzę, żeby o tym w ogóle pamiętał.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

952 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2019-07-31 14:46:03)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

Mam nieodebrane połączenie od jm. Nie wiem czy do mnie dzwonił, bo sygnał trwał jedynie sekundę - może przez przypadek wybrał numer i dlatego szybko się rozłączył. Nie chcę do niego oddzwaniać, a z drugiej strony może powinnam, bo potem powie, że próbował kontaktować się ze mną w kwestii dzieci bla bla bla.

Jeśli mogę wypowiedzieć się w imieniu sądu ; - )))
Sąd zbiera dowody. W tej sytuacji, nawiązane połączenie telefoniczne nie jest dla sądu dowodem kontaktu w sprawie opieki nad dziećmi, tylko jest dowodem nieodebranego połączenia z wybranym numerem. Sąd z uwagi na pełnioną funkcję, liczbę i powagę procesów, które prowadzi, a również dlatego, iż w chwili obecnej przechodzi bardzo poważne problemy sam ze sobą, nie może zajmować się nieodebranymi połączeniami telefonicznymi obywateli, nawet wtedy, gdyby było to siedmiokrotne połączenie z numerem w ciągu godziny i nawet wówczas, gdyby to były połączenia do Angeli Merkel wzywające ją do oddania zrabowanego w Polsce mienia w czasie wojny i okupacji. Sąd wie bowiem, że nieodebrane połączenie, a nawet seria nieodebranych połączeń, może, na ten przykład, być wynikiem realizacji przez czasowo niedostępnego abonenta usługi mikrodermabrazji korundowej z płatem kolagenowym i maską gipsową wykonywanego w ramach pakietu urodzinowego sprezentowanego abonentowi przez stryjenkę Ziutę z Grajewa. A każdy, nawet mały Kazio z przedszkola wie, że taki zabieg trwa od cholery i dłużej...

CS, poniosła Cię fantazja ; - ))) Każdemu się zdarza. Mnie ze cztery razy na dobę.
Możesz spokojnie pojechać rowerem na wieś pod Lublin, kupić kurę, oskubać ją i przez trzy godziny na wolnym ogniu gotować bestię póty, póki nie zamieni się w aromatyczny rosół, a ojciec Waszych dzieci może nawiązywać pierdylion połączeń z Twoim numerem w tym samym czasie, aż telefon mu się nie rozładuje. Dla sądu, to żaden dowód. Dowodem w sprawie może, choć nie musi, bo to wcale nie jest oczywiste, że sąd zechce się tym posłużyć (z różnych przyczyn, o których mogę Ci kiedyś napisać) - być pisemne, potwierdzone zestawienie liczby i treści wiadomości tekstowych: SMS, mail, etc.

Śpij spokojnie. Postaraj się odklejać od myśli o nim, a także nie generować w Twoim umyśle podejrzeń. Jak pisał jeden z najwybitniejszych Forumowiczów Net Kobiet: "Myśląc - stwarzasz, a wypowiadając myśl - oblekasz w ciało." Szkoda, abyś w tak trudnym dla Ciebie czasie musiała dodatkowo walczyć z demonami własnej fantazji, która karmi się teraz byle czym.
Jeśli on będzie chciał kontaktu z dziećmi - da radę to wyartykułować. Z formą może być gorzej, ale da jasny sygnał, że chce je zobaczyć, oprać i wyżywić.

Natomiast to, co ważne dla sądu: czy od czasu, gdy nie mieszkacie razem on płaci regularnie pieniądze na dzieci? Jeśli tak, to kto ustalił wysokość tej sumy? Dogadaliście się? Być może o tym pisałaś, a ja przeoczyłam. Jeśli tak - przepraszam.

953

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Ja bym nic nie pisała ani nie oddzwaniala. Na billingi chyba jest długość połączeń z tego co kojarzę. Zresztą bez przesady z tą ostrożnością i sądem. Gdyby chciał się dodzwonić to by zadzwonił jeszcze raz. Nikt w sądzie nie zrobi wojny o jedno nie odebrane połączenie trwające sekundę. Jemu nie chodzi o dzieci. To był celowy gluchacz dla cslady.

"NIE KOCHAM GO. BRAKUJE MI TYLKO MIŁOŚCI, KTÓREJ NIE OTRZYMAŁAM JAKO DZIECKO"

954

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

W takim razie postanowione - nie oddzwaniam i nie piszę do niego, tylko olewam i zajmuję się swoim życiem.

aurora borealis napisał/a:

Natomiast to, co ważne dla sądu: czy od czasu, gdy nie mieszkacie razem on płaci regularnie pieniądze na dzieci? Jeśli tak, to kto ustalił wysokość tej sumy? Dogadaliście się? Być może o tym pisałaś, a ja przeoczyłam. Jeśli tak - przepraszam.

Po tym jak się wyprowadziłam zdarzyło mu się przelać pieniądze 2 lub 3 razy - wedle jego własnego uznania. Ja wtedy też nie poruszałam tego tematu, bo nie zależało mi i inne rzeczy miałam na głowie.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

955

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Dajcie spokój, żeby @cslady miała bać się nieodebranych połączeń od niego a conto sądu i rozwodu big_smile To by prześcignęło absurdy Procesu by Franz Kafka wink

956

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Bać to się nie boję, ale chciałabym unikać ewentualnych dram na tyle, na ile to możliwe. I tak czegokolwiek bym nie zrobiła, to on przeinaczy.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

957 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-07-31 21:22:00)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

To ja Ci już mówiłam -  w odpowiedzi na to piszesz sms: "Jeśli chciałeś zobaczyć się z dziećmi a boisz się rozmawiać, to możesz przyjechać w niedzielę o 16". I tak za każdym razem. Ty pokazujesz, że jesteś nastawiona ugodowo, nie wrogo. To raczej on będzie miał problem, co z tym 'fantem' zrobić. Dzieci was łączą i będą łączyć i tylko złośliwi będą twierdzić, że w ten sposób nim manipulujesz wink

958 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2019-07-31 22:53:58)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

CS, czytam te dzisiejsze i wczorajsze posty i tak sobie myślę, że podjęcie decyzji jest bardzo trudne, bo co człowiek – to opinia. I tych wzajemnie wykluczających się jest tu przecież sporo.

Spróbowałam zatem wskoczyć w Twoje buty i na moment wyjść z wygodnej roli dysputanta w założonym przez Ciebie wątku. I pomyślałam sobie, że tak naprawdę, to nie jest istotne czy będziesz reagować na sygnały od niego, czy zachowasz dystans i czy będziesz się wspinać na wyżyny swojej elokwencji i dyplomacji, by zachęcać go do kontaktu w sprawie Waszych Pociech, czy może będziesz czekać, aż sam się jednak odezwie i wtedy ustalicie, jak to zorganizować, by dzieciaki mogły mieć kontakt z obojgiem rodziców.

Będąc w Twojej sytuacji, ważny byłby dla mnie motyw, dla którego chcę postąpić tak, czy inaczej i to, czym się kieruję podejmując jakąś decyzję. Jeżeli tym motywem ma być obawa o reakcję partnera, o to, co powie sąd  to nie jest to dobra droga, (sądem nie jestem, ale stanęłam dziś w jego obronie, bo wszelkie generalizacje, czy pojawiające się w Twoim wątku nie muszą mieć zastosowania w Twoim życiu). Nie powinien tą reakcją lub jej brakiem powodować strach, podejrzenie, wściekłość, próba dokopania czy zignorowania, choć oczywiście te stany przeżywasz i jest to dość naturalne dla osoby, która doświadcza takich cierpień po rozstaniu. Jeśli rozpoznajesz u źródła takiej reakcji, którąś z tych emocji, to chyba byłoby warto na chwilę się zatrzymać i postawić sobie pytanie o przyczynę i o cel ewentualnego dialogu z Twoim mężem.

Czytając to, co piszesz i w jaki sposób to robisz, wydaje się, że jesteś w stanie powściągnąć lejce emocji. Że umiesz najpierw taką emocję przeżyć, a potem dopiero podejmować kroki. Nikt z nas nie wie, jak komunikowaliście się dotychczas, jakiego kodu językowego i znaczeniowego używaliście jako para i czy to, co on teraz robi jest formą zaczepki, czy może nieumyślnym wybraniem Twojego numeru telefonu. Inaczej przecież z najbliższym mi człowiekiem komunikuję się ja, a inaczej robiłaś to Ty, czy jakakolwiek osoba z Forum.  Nie myśl więc, co on będzie sądził i odpowiadał. Nie przewiduj zachowań innych ludzi. Pomyśl raczej o sobie i o tym, że warto wysoko nosić głowę nawet teraz, gdy po niej ostro obrywasz, bo gdy zły czas się skończy, będziesz z siebie dumna, że Ty postępowałaś w zgodzie ze swoim sercem, sumieniem, dobrem dzieci, nawet wówczas, gdy Twoja reakcja nie spotkała się z przychylnością tej drugiej strony.

959

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Cslady, muszę przyznać, że mało który wątek na forum (jakimkolwiek) mnie tak poruszył, jak Twój.
Jesteś niezwykle silną, mądrą i waleczną osobą. Zabrzmi trochę patetycznie, ale Twoje dzieci mają ogromne szczęście, że ich matką jesteś Ty. Mawiają, że dobra rodzicielka jest lepsza niż stu nauczycieli smile
Twoja historia pokazuje też, jak bardzo można się pomylić co do drugiego człowieka, mimo że spędziło się z nim dekadę. Trudno mi sobie wyobrazić taki ból. Ale myślę, że prędzej czy później ułożysz sobie życie. Życzę Ci, byś mogła ponownie zaufać.
Pozdrawiam Cię serdecznie wink

960

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Tak sobie myślę, że Panu Drama przecież powinno zależeć na szybkim rozwodzie. Gdybyście mieli ustalony podział, wizyty i alimenty rozwód byłby na jednej lub dwóch rozprawach. Jak dzieciaki to znoszą? Pytają o tatę?

961

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
MonkaIska napisał/a:

Tak sobie myślę, że Panu Drama przecież powinno zależeć na szybkim rozwodzie. Gdybyście mieli ustalony podział, wizyty i alimenty rozwód byłby na jednej lub dwóch rozprawach. Jak dzieciaki to znoszą? Pytają o tatę?

Zależy mu na szybkim rozwodzie, ale najlepiej bez wizyt, alimentów i z mojej winy.

Dzieci znoszą na tyle dobrze, na ile mogą w tych okolicznościach. Wiadomo, że to nie jest tak, że tego nie odczuły, ale bałam się, że będzie gorzej. Na razie on przynajmniej konsekwentnie zniknął. Najgorszej było jak obiecywał, miał się z nimi spotkać, a potem zwyczajnie się nie odzywał. Teraz jest chociaż stabilnie.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

962

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

Zależy mu na szybkim rozwodzie, ale najlepiej bez wizyt, alimentów i z mojej winy.

Dzieci znoszą na tyle dobrze, na ile mogą w tych okolicznościach. Wiadomo, że to nie jest tak, że tego nie odczuły, ale bałam się, że będzie gorzej. Na razie on przynajmniej konsekwentnie zniknął. Najgorszej było jak obiecywał, miał się z nimi spotkać, a potem zwyczajnie się nie odzywał. Teraz jest chociaż stabilnie.


Brak słów.

963

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

Zależy mu na szybkim rozwodzie, ale najlepiej bez wizyt, alimentów i z mojej winy.

Dzieci znoszą na tyle dobrze, na ile mogą w tych okolicznościach. Wiadomo, że to nie jest tak, że tego nie odczuły, ale bałam się, że będzie gorzej. Na razie on przynajmniej konsekwentnie zniknął. Najgorszej było jak obiecywał, miał się z nimi spotkać, a potem zwyczajnie się nie odzywał. Teraz jest chociaż stabilnie.


Podziwiam Cię Cslady za siłę spokoju w tej sutuacji, świetnie sobie radzisz i skupiasz się na tym co dla Ciebie ważne.  Tak być powinno , o zachowaniu Twojego jm to już nawet nie ma co pisać.  Obawiam się ze się obudzi grubo po czasie i na starość będzie żałował dzisiejszego postępowania, choć obawiam się ze za swoje postępowanie wobec  dzieci będzie obwiniac Ciebie. Taki typ, zawsze musi znaleźć winnego. Na jakim etapie są sprawy formalne podała go chociaż o alimenty na dzieci. Masz do tego pełne prawo.

964

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Tu kontrola jakości samopoczucia CS.
Proszę pokazać język ; - )))

965

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
aurora borealis napisał/a:

Tu kontrola jakości samopoczucia CS.
Proszę pokazać język ; - )))

U mnie kiepsko, ale stabilnie. W pracy właśnie skończył mi się projekt, którym rozpraszałam się przez ostatnie pół roku i który trafił mi się w dobrym momencie, bo był pozytywnie angażujący. Teraz kiedy zniknęły rozpraszacze muszę zastanowić się co dalej i to jest przerażające, bo nie wiem. Raczej nie będę chciała wrócić na terapię - nie odczuwam jej braku i chyba nie mam niczego nowego do przegadania. To, co chciałam przegadać już przegadałam. Dojrzałam w końcu do tego, żeby wziąć jakiś urlop i chociaż nadal boję się zostać sama ze swoimi myślami aż na dwa tygodnie, to już nie będę przed tym uciekać. A poza tym to nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

966

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

A poza tym to nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem.

A gdybyś tak jeszcze przez jakiś czas dała sobie luz i się nad tym nie zastanawiała, spokojnie dając płynąć czasowi i biorąc od życia co samo przyniesie?
Masz przed sobą rozwód, to jedna z najbardziej stresogennych sytuacji, jaka może nas dotknąć, dlatego to na nim warto się skupić i na ten moment niczego więcej sobie nie dokładać. Przyjdzie taki czas, kiedy będziesz mieć to za sobą, wtedy uporządkujesz sprawy urzędowe, potem dobrze byłoby jeszcze trochę odpocząć i dopiero wówczas, już na spokojnie, bez emocji, ale i z tak zwaną wolną głową, pomyśleć co dalej.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

967 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2019-08-07 02:05:56)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

U mnie kiepsko, ale stabilnie. W pracy właśnie skończył mi się projekt, którym rozpraszałam się przez ostatnie pół roku i który trafił mi się w dobrym momencie, bo był pozytywnie angażujący. Teraz kiedy zniknęły rozpraszacze muszę zastanowić się co dalej i to jest przerażające, bo nie wiem. Raczej nie będę chciała wrócić na terapię - nie odczuwam jej braku i chyba nie mam niczego nowego do przegadania. To, co chciałam przegadać już przegadałam. Dojrzałam w końcu do tego, żeby wziąć jakiś urlop i chociaż nadal boję się zostać sama ze swoimi myślami aż na dwa tygodnie, to już nie będę przed tym uciekać. A poza tym to nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem.

W chwili, gdy zniknęło to, co dotychczas Cię angażowało, świat Twoich przeżyć skupi się pewnie na najważniejszej osobie, a jesteś nią Ty. Nie warto uciekać w jakiś aktywizm, tylko po to, by oddalić spotkanie z sobą samą. Bo właściwie, to wyruszasz na powitanie z kimś nowym, kto kształtuje się teraz w Twoim wnętrzu. Kimś gotowym, aby żyć w nowej rzeczywistości. I wcale nie musi to być gorsze życie.

A co do urlopu... Kilka lat temu miałam taką feralną serię: posypało mi się w życiu uczuciowym, moja mama była operowana na nowotwór, ja w tym samym czasie zmieniałam pracę na bardziej odpowiedzialną i czasochłonną. Przydzielono mi funkcję kierowniczą w nowopowstającym zespole, a ja dotąd pracowałam autonomicznie i zarządzanie jakąkolwiek grupą ludzi oraz praca nad projektami, których miałam być autorem, wydawała mi się czymś daleko przekraczającym moje kompetencje. Trudno mi powiedzieć, czy cierpiałam wówczas na jakąś formę depresji, bo niby lekarz zdiagnozował takową, ale jeśli już, to była to depresja reaktywna. Z perspektywy czasu oceniam to raczej jako silne załamanie nerwowe.
Pamiętam, że czytałam wówczas książkę o młodziutkim himalaiście, który zanim wspiął się na Dach Świata uległ bardzo poważnemu wypadkowi i niemal dwa lata spędził unieruchomiony. Jedyne na co patrzył leżąc i rozmyślając o wszystkich straconych szansach, to zdjęcie Mount Everest wiszące na ścianie w jego pokoju, ofiarowane mu przez kogoś bliskiego. Marzenie zdobycia tego szczytu, wola jaka narodziła się w sercu i umyśle tego chłopaka spowodowały, że wrócił do sprawności i osiągnął swój cel.

Lektura tej książki tak mnie poruszyła, że w tej swojej depresji, w krótkim czasie wyprawiłam się w wysokie góry. Ja też chciałam coś w sobie pokonać. Gdy stanęłam na szczycie, gdy popatrzyłam na to, jak maleńkie jest wszytko tam, poniżej, to z tego czterotysięcznika uroczyście cisnęłam w przepaść całą tę moją depresję, całą trudną sytuację i wiele innych spraw, które wówczas były dla mnie ograniczeniem. Z tej wyprawy wróciłam inna. Zdrowsza. Silniejsza. Mądrzejsza. Niedługo potem, rozpoczęła się nowa, przepiękna historia mojego życia... 
Jedź na wakacje CS. Koniecznie! ; - )))

Piszesz, że nie wiesz co zrobić z życiem.  Za to ono wie, co zrobić z Tobą ; - )  Daj mu się poprowadzić. Odwagi!

968

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Wczoraj natknęłam się czytając Dzieciom bajki i tak dziś pasowało mi tu wkleić:)
Bajka o zasmuconym smutku


Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka.
Chociaż była już bardzo stara, to jednak szła tanecznym krokiem,
a uśmiech na jej twarzy był tak promienny, jak uśmiech młodej,
szczęśliwej dziewczyny. Nagle dostrzegła przed sobą jakąś postać.
Na drodze ktoś siedział, ale był tak skulony, że prawie zlewał się z piaskiem.
Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i zapytała:
"Kim jesteś?" Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy,
a blade wargi wyszeptały: "Ja? ... Nazywają mnie smutkiem"
"Ach! Smutek!", zawołała staruszka z taką radością, jakby spotkała dobrego znajomego.
"Znasz mnie?", zapytał smutek niedowierzająco.
"Oczywiście, przecież nie jeden raz towarzyszyłeś mi w mojej wędrówce.
"Tak sądzisz ..., zdziwił się smutek, "to dlaczego nie uciekasz przede mną.
Nie boisz się?" "A dlaczego miałabym przed Tobą uciekać, mój miły?
Przecież dobrze wiesz, że potrafisz dogonić każdego, kto przed Tobą ucieka.
Ale powiedz mi, proszę, dlaczego jesteś taki markotny?" "Ja ... jestem smutny."
odpowiedział smutek łamiącym się głosem.
Staruszka usiadła obok niego. "Smutny jesteś ...",
powiedziała i ze zrozumieniem pokiwała głową. "A co Cię tak bardzo zasmuciło?"
Smutek westchnął głęboko.
Czy rzeczywiście spotkał kogoś, kto będzie chciał go wysłuchać?
Ileż razy już o tym marzył. "Ach, ... wiesz ...", zaczął powoli i z namysłem,
"najgorsze jest to, że nikt mnie nie lubi.
Jestem stworzony po to, by spotykać się z ludźmi
i towarzyszyć im przez pewien czas.
Ale gdy tylko do nich przyjdę, oni wzdrygają się z obrzydzeniem.
Boją się mnie jak morowej zarazy." I znowu westchnął.
"Wiesz ..., ludzie wynaleźli tyle sposobów, żeby mnie odpędzić.
Mówią: tralalala, życie jest wesołe, trzeba się śmiać.
A ich fałszywy śmiech jest przyczyną wrzodów żołądka i duszności.
Mówią: co nie zabije, to wzmocni. I dostają zawału.
Mówią: trzeba tylko umieć się rozerwać.
I rozrywają to, co nigdy nie powinno być rozerwane.
Mówią: tylko słabi płaczą. I zalewają się potokami łez.
Albo odurzają się alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuć mojej obecności."
"Masz rację,", potwierdziła staruszka, "ja też często widuję takich ludzi."
Smutek jeszcze bardziej się skurczył. "Przecież ja tylko chcę pomóc każdemu człowiekowi.
Wtedy gdy jestem przy nim, może spotkać się sam ze sobą.
Ja jedynie pomagam zbudować gniazdko, w którym może leczyć swoje rany.
Smutny człowiek jest tak bardzo wrażliwy.
Niejedno jego cierpienie podobne jest do źle zagojonej rany,
która co pewien czas się otwiera. A jak to boli!
Przecież wiesz, że dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem
i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje rany.
Ale ludzie nie chcą, żebym im pomagał.
Wolą zasłaniać swoje blizny fałszywym uśmiechem.
Albo zakładać gruby pancerz zgorzknienia." Smutek zamilkł.
Po jego smutnej twarzy popłynęły łzy: najpierw pojedyncze,
potem zaczęło ich przybywać, aż wreszcie zaniósł się nieutulonym płaczem.
Staruszka serdecznie go objęła i przytuliła do siebie.
"Płacz, płacz smutku.", wyszeptała czule.
"Musisz teraz odpocząć, żeby potem znowu nabrać sił.
Ale nie powinieneś już dalej wędrować sam.
Będę Ci zawsze towarzyszyć, a w moim towarzystwie zniechęcenie już nigdy Cię nie pokona."
Smutek nagle przestał płakać.
Wyprostował się i ze zdumieniem spojrzał na swoją nową towarzyszkę:
"Ale ... ale kim Ty właściwie jesteś?"
"Ja?", zapytała figlarnie staruszka uśmiechając się przy tym tak beztrosko,
jak małe dziecko. "JA JESTEM NADZIEJA!"



Autor anonimowy

969

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

smile A to dla podtrzymania lżejszego nastroju, a jestem przekonana, że szybko zawita...

970

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Nigdy nie przypuszczałam, że jm może nie chcieć mieć kontaktu z dziećmi. Sądziłam raczej, że niezależnie od tego, co będzie między nami i czy będziemy się dogadywać, ogarnie się w końcu i będzie chciał uczestniczyć w ich życiu. Póki co zwyczajnie je wymazał jakby nie istniały. Nie wiem jak to wszystko zrobię w pojedynkę i nie chodzi o czas czy pieniądze.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

971

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Cóż.. wydaje mi się, że może i będzie chciał, jak w głowie oddzieli sobie dzieci i Ciebie. Bo na kontakt z Tobą to On nie ma siły teraz.
a poniewaź każdy kij ma 2 końce, może jednak przestań na niego liczyć i jakby co, niech będzie dodatkiem.
Ogarnij sprawy formalne, a potem szukaj towarzysza życia..
Wiem jak się czujesz, to dzikie uczucie, jak masz poukładane życie i nagle zniknie jakiś ważny element.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

972

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
Ela210 napisał/a:

a poniewaź każdy kij ma 2 końce, może jednak przestań na niego liczyć i jakby co, niech będzie dodatkiem.

Nie liczę na niego. Co nie zmienia faktu, że matka choćby najbardziej się starała, to NIGDY nie zastąpi dziecku ojca ani pełnej rodziny.

Ela210 napisał/a:

Ogarnij sprawy formalne, a potem szukaj towarzysza życia..

Nie planuję nikogo  szukać.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

973

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

CS Lady to co mogę Ci poradzić to nie nakręcaj się.Byłam w takiej sytuacji i wiem że nie można chcieć i robić za dwoje.Kłóciłam się wnerwiałam i nic nie dało,może nawet i celowo wkurzał tak bo wiedział że to mnie boli.Jak zobojętniłam się i wyszłam w końcu z założenia że jak sobie ułożyć relacje tak będzie miał to zaczęło się to zmieniać.Ja wnerwiałam się jak kolega psycholog mówił mi że dzieci są bardziej mobilne,potrafią szybciej zaakceptować i przystosować się do sytuacji.Oburzało mnie to bo jak to przecież są w niepełnej rodzinie a chciałam dla nich wszystko co najlepsze,i idealne życie,wspaniałą rodzinę. Po czasie Ojciec bardziej zaczął się starać a Dzieci myślę że szczęśliwe.Odpuść CS a ułoży się zobaczysz.N ie ma idealnych sytuacji i rozwiązań możesz tylko okazywać Dzieciom jak najwięcej wsparcia i miłości.Myślę że to czego potrzebujecie najbardziej to spokój emocjonalny.

974 Ostatnio edytowany przez MalaMe (2019-08-08 08:07:38)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

Nigdy nie przypuszczałam, że jm może nie chcieć mieć kontaktu z dziećmi. Sądziłam raczej, że niezależnie od tego, co będzie między nami i czy będziemy się dogadywać, ogarnie się w końcu i będzie chciał uczestniczyć w ich życiu. Póki co zwyczajnie je wymazał jakby nie istniały. Nie wiem jak to wszystko zrobię w pojedynkę i nie chodzi o czas czy pieniądze.

Kontaktu z dziećmi to on i może chce, lecz obecna sytuacja wymusza na nim nie utrzymywanie tego kontaktu, bo w ten sposób miałby także kontakt z Tobą, a tego pewnie też chce uniknąć jego nowa miłostka. Można się domyślać, że tamtej kobiecie zależy na tym, aby jego kontakt z jego przeszłością został, jeśli nie całkowicie zerwany - co pewnie dla nich, dla niej, dla niego, byłoby idealnym rozwiązaniem - to przynajmniej bardzo mocno ograniczony. I to właśnie się teraz dzieje.

Tańcz póki żyjesz i śmiej się do żony,
I pij... zdrowie dam!

975 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-08-08 09:55:51)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Nie miałam na myśli aktywnych poszukiwań tylko nastawienie ze ex nie musi być ostatnią miłością życia..
Kontakty z dziećmi zalatw formalnie.
Ze swojej strony zrobilas wszystko a wyrzuty o to ze nie mają tradycyjnej rodziny zostaw ex.
Wiele dzieci nie ma i są szczęśliwe.
Uwierz gdyby były większe musialabys patrzeć jak cierpią. Może odezwa się tu dziewczyny którym rozpadło się małżeństwo na etapie malutkich dzieci i podzielą doświadczeniami?
.
Tak mała Me niewinny On w szponach złej jedzy..:) daj spokój jakby chciał to by był przy dzieciach i żadna baba by go nie powstrzymała.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

976 Ostatnio edytowany przez MalaMe (2019-08-08 10:39:13)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
Ela210 napisał/a:

.
Tak mała Me niewinny On w szponach złej jędzy..:) daj spokój jakby chciał to by był przy dzieciach i żadna baba by go nie powstrzymała.

Nie jest przy dzieciach, bo robi to, czego sobie zła jędza życzy, to czego ona oczekuje od niego, i tym sposobem właśnie jest powstrzymywany a jednocześnie dba o to, co teraz ma i na czym mu teraz zależy(?) Zła jędza pewnie nie życzy sobie w ich życiu JEGO dzieci, a on życzy sobie złej jędzy. Rachunek jest prosty.

Zresztą, co by tu dużo pisać, kiedy mężczyzna odchodzi do innej kobiety, jego dzieci zazwyczaj stają się zbędnym balastem, który w oczach tej nowej, niebezpiecznie ciągnie w niewłaściwym kierunku.

Tańcz póki żyjesz i śmiej się do żony,
I pij... zdrowie dam!

977

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Ja miałam bardzo małe Dzieci i one traktują jak coś naturalnego że mama i tata nie są razem.To mi przychodziło ciężej pogodzenie się że nie będą miały Taty "na cały etat". Oczywiście nie napiszę , że jest to sytuacja wymarzona, pewnie że fajnie jak Dzieci mają oboje rodziców razem ale nie zawsze jest to możliwe.Jak sobie przyswoiłam że jestem samotną matką i przestałam mieć oczekiwania wobec ex  to przestałam się szarpać sama ze sobą, czuć gniew,żal i jest dużo lepiej! Oczywiście są rzeczy które nie wiem czy kiedykolwiek przebaczę ale czas pokaże.

978

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Sądzę, że jędza może mieć wpływ na brak kontaktu pana jeszcze męża z dziećmi, ale gdyby on chciał, gdyby mu naprawdę zależało, to nikt i nic nie byłoby w stanie go powstrzymać. Jeśli się z nimi nie widuje, to znaczy, że mu wystarczająco nie zależy. Przyznam, że jest to dla mnie zaskakująca postawa, tym bardziej, że w związkach, które się wokół mnie w ciągu lat rozpadały, co prawda ojciec odchodził od ich matki, ale w każdym z tych przypadków starał się mieć co najmniej poprawny kontakt z dziećmi. To ewentualnie one, jeśli były już starsze, w poczuciu żalu, a nawet niechęci, mocno go ograniczały. Być może i tutaj za jakiś czas jego postawa ulegnie zmianie, nawet jeśli na ten moment sytuacja nie wygląda optymistycznie. 

Cslady, nie masz żadnego wpływu na jego obojętność i nie ma takiej siły, która może u jm wzbudzić i nakazać zainteresowanie tym, co się u maluchów dzieje, choć wydawać by się mogło, że to powinno być naturalne i oczywiste. Jedyne co możesz zrobić, to czekać aż zatęskni, zrozumie, sam zachce. To jak najbardziej może nastąpić, jednak nie musi. Sama zresztą widzisz jak bardzo jest nieprzewidywalny. I jasne, że chciałabyś dla nich jak najlepiej, a obecność ojca wydaje się w ich życiu ważna, ale im szybciej pogodzisz się ze świadomością swojej bezradności w tym temacie, ale tak naprawdę, dogłębnie, tym łatwiej zaakceptujesz ten stan rzeczy.
Pamiętaj przy tym, że również dzieci wychowujące się w niepełnej rodzinie jak najbardziej mogą być szczęśliwe, nawet jeśli dla Ciebie cały ten skomplikowany proces na pewno będzie trudniejszy, by sprostać wyzwaniu.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

979

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Po naprawdę dobrych kilku tygodniach mam wrażenie, że wróciłam do punktu wyjścia. hmm

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

980 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2019-08-08 23:39:33)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

Nigdy nie przypuszczałam, że jm może nie chcieć mieć kontaktu z dziećmi. Sądziłam raczej, że niezależnie od tego, co będzie między nami i czy będziemy się dogadywać, ogarnie się w końcu i będzie chciał uczestniczyć w ich życiu. Póki co zwyczajnie je wymazał jakby nie istniały.

Wyobrażam sobie co musisz czuć. To taka zdrada podwójna, bo zdradził i Ciebie jako kobietę i dzieci, jako ich tata. Ale zechciej pamiętać o jednym, to stan na dziś, na dzień 8 sierpnia 2019, ale jak powiadał Heraklit z Efezu "Panta rhei".
Trudno jest wyrokować co jest przyczyną takiego braku odpowiedzialności. Być może chciałby spotykać się z dziećmi, ale wie, że integralnie wiąże się to ze spotkaniem z Tobą, na które nie jest pewnie gotowy.
A czy Twoi teściowie widują się z wnukami? Są nimi zainteresowani? Kontaktują się z Tobą w jakiś sposób w ich sprawie?

cslady napisał/a:

Nie wiem jak to wszystko zrobię w pojedynkę i nie chodzi o czas czy pieniądze.

Właśnie tak, jak robisz to teraz, CS.
Owszem, zdrada jest wydarzeniem w Twoim życiu i w życiu dzieci także, ale to życie na zdradzie się nie skończyło. Spójrz, przyjęłaś najboleśniejszy cios, a mimo to, kilka dni temu udało Ci się skończyć ważny projekt, a nawet zdążyłaś zamarzyć o wakacjach. Od pięciu miesięcy radzisz sobie z jego nieobecnością. Raz lepiej, raz gorzej, ale trwasz. Jeśli popatrzysz na rzeczy takimi, jakimi one są, będzie trochę prościej. Futurystyczne wizje, uprzedzanie faktów, obawy, tworzą się  w Twojej głowie i tylko Ty możesz powiedzieć im STOP! Takiej pewności, że można w pojedynkę sensownie wychować dzieci, nie da Ci nikt, bo nie jest w stanie zmierzyć się z rodzajem i poziomem Twoich obaw. Tylko będąc świadoma, aktywna, zaczynasz znajdować rozwiązania adekwatne do Twojej sytuacji. Przecież nawet często jest tak, że jakaś przeszkoda, czy trudność pobudzają kreatywność.
Wiesz co to są afirmacje? Mów do siebie:  "umiem, potrafię wiem, poradzę sobie". Zobacz, ilu czytelników Twoich postów dostrzega rozsądek i klasę z jaką przechodzisz przez to wszystko. Dzieje się to pewnie wielkim kosztem, ale nawet Twój wątek różni się od setek innych w tym dziale...

981

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

Po naprawdę dobrych kilku tygodniach mam wrażenie, że wróciłam do punktu wyjścia. hmm

Przeżywasz żałobę po związku. Żeby ją zakończyć, musisz przejść przez wszystkie etapy, a one będą się ze sobą przeplatać, a nawet będziesz wracać do tego samego punktu, w którym już byłaś. Niemniej to jest złudzenie, bo z każdym dniem, z każdą konstruktywną myślą, a nawet z zaakceptowaniem czegoś, co w Twoim odczuciu nie jest specjalnie istotne, jesteś bliżej końca. Żałoba jest niezwykle trudnym, zwykle długotrwałym, ale i wyczerpującym procesem, jednak świadomość, że to co się z Tobą dzieje jest zupełnie normalne, bardzo pomaga.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

982

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

Po naprawdę dobrych kilku tygodniach mam wrażenie, że wróciłam do punktu wyjścia. hmm

Wyjdziesz z tego, wyjdziesz NA PEWNO.
Strzelam na ślepo ale chyba potrzebujesz kogoś obok siebie, kogoś do stałej obecności podtrzymującej.
Trochę się obawiam o Twoje siły na czas rozpraw, no różnie to może być, a odpowiedzialność za codzienność dzieci będzie Twoim niepodzielnym udziałem...
A czy to byłby dobry pomysł i realny do wykonania aby na jakiś czas zaangażować Twoich rodziców w opiekę (może z pomocą rodziny) a Ty odpoczęłabyś 'samodzielnie' ? Może potrzeba Ci swobody pełnej na jakiś czas bo i tak pewnie towarzyszy Ci myśl o wymagającej i niezbywalnej odpowiedzialności, i takie oderwanie przywróci właściwe proporcje bo NIE JESTEŚ jedynie matką, TY to TY i jesteś w tym całym rozgardiaszu NAJWAŻNIEJSZA.

983

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Pomyślałam to samo, że potrzebne jest jakieś wsparcie w realu też.
Stan takiej żałoby jest podły, bo nieboszczyk gdzieś wciąż się kręci zwykle. Nie bądż pewna, że widząc go codziennie przy dzieciach, byłoby łatwiej.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

984 Ostatnio edytowany przez MalaMe (2019-08-09 08:06:49)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

Po naprawdę dobrych kilku tygodniach mam wrażenie, że wróciłam do punktu wyjścia. hmm

To nic nadzwyczajnego. Kilka tygodni, to za krótki okres czasu, aby całkowicie wyjść z szoku  jakiego doznałaś i otrząsnąć się po nim. Ktoś tu gdzieś w postach już napisał, że na razie czas jeszcze nie działa na Twoją korzyść. Nie działa, bo jeszcze nie upłynęło go zbyt wiele a uczuć nie gasi się jak światła.

Tańcz póki żyjesz i śmiej się do żony,
I pij... zdrowie dam!

985

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Zgadzam się z Elą myślę, że widując Ex nie było by Ci łatwiej.Ja właśnie tak miałam, chciałam żeby jak najczęściej widywał się z Dziećmi a po jakimś czasie jego osoba mnie drażniła.Taka dziwna sprzeczność.Jako matka chciałam aby kontakt był ale już jako kobieta nie. Z perspektywy czasu wiem, że dużo pracy tzw.kierat mi pomógł bo nie miałam czasu się za dużo zastanawiać chociaż czułam się mocno wykończona.Po jakimś czasie i tak trzeba było w końcu zaakceptować życie takim jakie jest ale już o tyle łatwiej że zgasła nadzieja, oczekiwania a emocje zaczęły wygasać.

986

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Wiem, że widywanie go byłoby dla mnie trudniejsze, ale przecież nie o to w tym chodzi.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

987

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Nie o to CS bo chodzi o Dzieci ale poniekąd Twój stosunek do Ojca będzie się "odbijał"na Dzieciach czy tego chcesz czy nie.

988

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

Wiem, że widywanie go byłoby dla mnie trudniejsze, ale przecież nie o to w tym chodzi.

Chcesz, żeby był odpowiedzialny, pomyśl czy wcześniej naprawdę był odpowiedzialnym ojcem, czy tylko mężem matki dzieci.
Skoro odpowiedzialność i uczucia nie znikają z dnia na dzień, skoro u niego tego nie ma, może nigdy tak naprawdę nie było ??

989 Ostatnio edytowany przez MalaMe (2019-08-09 09:46:22)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
QuQu napisał/a:

Skoro odpowiedzialność i uczucia nie znikają z dnia na dzień, skoro u niego tego nie ma, może nigdy tak naprawdę nie było ??

To bardzo bolesna, bo brutalna prawda.
Nie było albo wygasły już dużo wcześniej zanim prawda o tym wyszła na światło dzienne.
Cholernie trudne do przyjęcia do wiadomości, a co dopiero do zaakceptowania.

Tańcz póki żyjesz i śmiej się do żony,
I pij... zdrowie dam!

990

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Zawsze był bardzo dobrym ojcem, mężem zresztą też. Dopóki nie zaczął szukać rozrywek. A co do jego uczuć, to tylko on zna odpowiedź na to pytanie.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

Posty [ 936 do 990 z 1,188 ]

Strony Poprzednia 1 16 17 18 19 20 21 22 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie po ponad 10 latach związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018