Rozstanie po ponad 10 latach związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie po ponad 10 latach związku

Strony Poprzednia 1 16 17 18 19 20 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 647 do 684 z 742 ]

647 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-05-19 19:00:56)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

[...]Żałuję, że go w ogóle poznałam.

Nie ma w tym odczucie niczego zaskakującego. Jakaś cząstka Ciebie pewnie go znienawidzi.

cslady napisał/a:
feniks35 napisał/a:

(...)Czas jednak zrobi swoje, nieobecnosc zrobi swoje, zmiana uczuc moze moze nie w obojetnosc ale cos bardzo zblizonego rowniez nastapi.

A co jeśli to nigdy nie nastąpi?

Nastąpi.

Oddam cnotę w dobre ręce.
Zobacz podobne tematy :

648

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
Olinka napisał/a:
Lagrange napisał/a:

Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono. Nikt nie odpowie na pytanie co by było gdyby mąż Cslady zachował się inaczej. Ale gdyby zachował się jak człowiek, nadal interesował dziećmi, jakoś sensownie podszedł do spraw finansowych, to zapewne niepewność dotycząca zwykłych codziennych spraw byłaby mniejsza. Uczucia rozpaczy, żałoby po związku pewnie to nie zmniejsza, ale chyba łatwiej się ponownie usamodzielnić.

Masz rację. Na uczucia nie mamy wpływu, mamy wpływ na to co z nimi zrobimy. Ludzie się odkochują i zakochują w kimś innym, zdarza się, ale o ile to można jeszcze przełknąć i przynajmniej usiłować rozumieć, o tyle tutaj to poszło za daleko i sposób, w jaki jm potraktował swoją dotychczasową rodzinę, bo przecież nie tylko żonę, ale i dzieci - rzuca na niego naprawdę paskudne światło. Nad czymś takim nie da się przejść obojętnie. Każda zdrada boli, ale tutaj dochodzą do tego dodatkowe czynniki.

Ludzie zachowują się w określony sposób pod wpływem określonych czynników. Maż CL zablokował ją a tym samym odciął się od dzieci, ponieważ nie chciał dostawać więcej wiadomości od swojej żony. Sukcesywnie ją blokował a ona pisała do niego o swoich odczuciach wszędzie tam, gdzie jeszcze jej nie zablokował. Nie usprawiedliwiam jego zachowania, ale wybrał brak kontaktu z żoną a tym samym z dziećmi aby uniknąć pretensji swojej nowej zdobyczy.
CL potrzebuje kontaktu z nim, a on traktuje ją jak wyrzut sumienia i wszystko to przekłada się na atmosferę jaka miedzy nimi panuje.
Moja rada CL to zero kontaktu z jm i ustalenie spraw formalnych przez prawnika, ale niestety nie jesteś jeszcze na to gotowa.
Co do bycia szczęśliwym to za dwa lata podziękujesz mu za to, że odszedł i że wreszcie możesz być naprawdę szczęśliwa..

649

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Chyba dobrze, że dziś mam tę wizytę u psychologa, bo jakoś się rozsypałam. Kiedy przygotowywałam się do pójścia do sądu i zbierałam dowody, wypłynęło wiele rzeczy. W tym roku w lutym on mi prosto w oczy powiedział, że jego romans nie trwa nawet pół roku. Zarzekał się nawet niepytany o to. Czyli według niego przed sierpniem/wrześniem 2018 był mi wierny. A okazało się, że nie był. Cały czas grał na nosie, już od stycznia/lutego poprzedniego roku. W lutym 2018 był z nią na wakacjach w Tajlandii (!!) na tydzień, a mnie powiedział, że to wyjazd służbowy. Wtedy jeszcze ze sobą normalnie rozmawialiśmy i podczas tego "wyjazdu" on utrzymywał ze mną normalny kontakt! Na litość boską, codziennie rozmawialiśmy przez telefon przed snem. To gdzie ona wtedy była? Słuchała?

Kiedy niby wychodził ze znajomymi, chodził do niej. Są jego zdjęcia na wszystkich jej "koncertach" w styczniu, lutym, marcu, kwietniu i tak dalej. W maju i czerwcu był z nią na dwóch weselach u swoich znajomych - nie znałam ich osobiście i nie miało się jak wydać. O jednym z tych wesel w ogóle nie wiedziałam, a o drugim wiedziałam, ale twierdził, że idzie na nie sam (dzieci były wtedy chore, więc musiałam zostać w domu). Z tego drugiego wesela wysyłał mi zdjęcia. Już wtedy perfidnie wysyłał mi zdjęcia z tą lafiryndą stojącą obok niego. Oczywiście nie przytulali się na nich - myślałam, że to po prostu jacyś jego znajomi, bo to były zdjęcia grupowe. Rozumiecie to? Oni mają z tych wesel pełno zdjęć jako szczęśliwa, przytulająca się para. W obu przypadkach jm miał krawat idealnie dopasowany do jej kiecki, a kiedyś tak się śmiał z dopasowywania kolorów do kobiety. W sierpniu był z nią na weselu jej siostry, w sieci bez problemu można było znaleźć filmy jak się bawili i jacy byli w siebie zapatrzeni. On nawet jej nie ukrywał. Wiedział, że mu ufam i nie będę go sprawdzać - tych dowodów nawet nie musiałam specjalnie szukać, wszystko było na portalach społecznościowych. Gdybym w ubiegłym roku nie miała dzieci i absorbującej pracy, natomiast znalazłabym czas na śledzenie jego aktywności w sieci, to pewnie szybciej by się wydało. On nie dość że miał romans, to prowadził podwójne życie. Brakuje jedynie jakiegoś sekretnego dziecka. ;/

Przerażające jest dla mnie to, że ja nawet nie wiem kiedy to się zaczęło. Nie znalazłam żadnych dowodów z 2017 roku - może lepiej się kryli, może się tak nie afiszowali. Przecież równie dobrze to się mogło ciągnąć już ze 2 lata - skąd ja to mogę wiedzieć? I tutaj jeszcze raz odpowiem na któreś z wcześniejszych pytań - tak, sposób rozstania ma znaczenie i ma ogromne znaczenie. Jeśli ktoś tego nie widzi i nie rozumie, to zwyczajnie jest krótkowzroczny, bo nigdy nie był  w takiej sytuacji.

On celowo mi kłamał i mnie zwodził, żeby mieć miękkie przejście w nowy związek. Kiedy z czasem był jej coraz bardziej pewny, to mnie coraz bardziej olewał. Wiedział, że go kocham i że będę opcją na pocieszenie.

Mam problem z tymi wszystkimi emocjami, bo nadal jestem w szoku. No po prostu nie wierzę w to, co się dzieje. Z jednej strony minęło już tyle czasu, że niby jakoś układa mi się to wszystko w głowie, ale z drugiej strony mam wrażenie, że to wszystko mi się śni.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

650 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-05-20 16:00:30)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Ufff!
Jak dobrze, mimo wszystko, że się rozsypałaś.
Najlepszym sposobem na poradzenie sobie z emocjami jest... nieradzenie sobie z nimi, tzn. pozwolenie sobie na ich uzewnętrznienie.

Trzymam kciuki.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

651

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Powtorze jeszcze raz - szczeniak, który nie dorosł do roli męza i ojca. Być może jakims tam usprawiedliwieniem, choć niewielkim, jest to, ze chyba tez wszedł w ten związek jako bardzo młody chłopak, i w ktoryms momencie zwyczajnie zglupial.


cslady, na pewno to jest dla Ciebie trudne, ale mysle, ze z czasem calkiem przejrzysz na oczy, i to Ci pomoze odzyskac sily. Jestes mloda, mądra i masz wszelkie atuty, żeby sobie ulozyc (za jakiś czas) zycie na nowo. A on niech się buja.

Tymczasem dbaj o siebie i dzieci.

652

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

I tutaj jeszcze raz odpowiem na któreś z wcześniejszych pytań - tak, sposób rozstania ma znaczenie i ma ogromne znaczenie. Jeśli ktoś tego nie widzi i nie rozumie, to zwyczajnie jest krótkowzroczny, bo nigdy nie był  w takiej sytuacji.

Mam problem z tymi wszystkimi emocjami, bo nadal jestem w szoku. No po prostu nie wierzę w to, co się dzieje. Z jednej strony minęło już tyle czasu, że niby jakoś układa mi się to wszystko w głowie, ale z drugiej strony mam wrażenie, że to wszystko mi się śni.

Cslady wiem, że jesteśmy różni, każdy z nas ma inne postrzeganie , przeżywanie bólu i żalu, ale w tej kwestii zupełnie Cię nie rozumiem, i zastanawiam się co jeszcze musiałoby wypłynąć, żebyś przestała o nim myśleć, analizować jego nowy związek i tego, co robi. Rozumiem i znam przeżywanie tych wszystkich emocji, które opisujesz, ale mam wrażenie, że bardziej skupiasz się na tym, co dotyczy jego, ich, niż na sobie, a tym samym, nie możesz się uwolnić od jego osoby. To tylko moja perspektywa. Może się mylę. Każdy z nas inaczej radzi sobie z rozstaniem. Chodzi mi o to, że wszystko jest w Twojej głowie i tak na prawdę zależy tylko od Ciebie co będzie jutro, za tydzień, itd..

Życie jest łatwiejsze niż się wydaje.
Wystarczy godzić się z tym, co jest nie do przyjęcia, obywać się bez tego, co niezbędne i znosić rzeczy nie do zniesienia. /Kathleen Norris /

653 Ostatnio edytowany przez Edmund Dantes (2019-05-20 17:20:50)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

CS ,zadałem Ci to pytanie nie bez powodu. Zrobiłem to ze względu na wypływające co chwilę uczucia do niego oraz patrząc z boku na tempo w jakim pojawiła się 'następczyni'.
Może nie powinienem uderzać w tą strunę ale uznałem że warto to zrobić.Może to trochę podłe było z mojej strony - chciałem tylko zasugerować odpowiedni kierunek.
Wiesz już komu ufać, czego nie przemilczeć i czego nie robić w kierunku jm. I skąd jego "wspaniałomyślność" się wzięła.Skąd ten Matrix.

Byłem w takiej sytuacji stosunkowo niedawno (z tej samej strony barykady co Ty) , a kilka lat wcześniej nie postawiłem w niej mojej byłej żony.To jest właśnie pewna odmiana elementarnego szacunku do drugiej osoby która spędziła z "Tobą" kawałek życia.

Po tych 'rozpadnięciu" się ,łatwiej będzie Ci się pozbierać.Wierzę że teraz sprawnie staniesz na nogi.

RangeRove'a napisał/a:
cslady napisał/a:

I tutaj jeszcze raz odpowiem na któreś z wcześniejszych pytań - tak, sposób rozstania ma znaczenie i ma ogromne znaczenie. Jeśli ktoś tego nie widzi i nie rozumie, to zwyczajnie jest krótkowzroczny, bo nigdy nie był  w takiej sytuacji.

Mam problem z tymi wszystkimi emocjami, bo nadal jestem w szoku. No po prostu nie wierzę w to, co się dzieje. Z jednej strony minęło już tyle czasu, że niby jakoś układa mi się to wszystko w głowie, ale z drugiej strony mam wrażenie, że to wszystko mi się śni.

Cslady wiem, że jesteśmy różni, każdy z nas ma inne postrzeganie , przeżywanie bólu i żalu, ale w tej kwestii zupełnie Cię nie rozumiem, i zastanawiam się co jeszcze musiałoby wypłynąć, żebyś przestała o nim myśleć, analizować jego nowy związek i tego, co robi. Rozumiem i znam przeżywanie tych wszystkich emocji, które opisujesz, ale mam wrażenie, że bardziej skupiasz się na tym, co dotyczy jego, ich, niż na sobie, a tym samym, nie możesz się uwolnić od jego osoby. To tylko moja perspektywa. Może się mylę. Każdy z nas inaczej radzi sobie z rozstaniem. Chodzi mi o to, że wszystko jest w Twojej głowie i tak na prawdę zależy tylko od Ciebie co będzie jutro, za tydzień, itd..

To nie jest analizowanie związku.Tylko rozwiewanie takiej "zasłony dymnej' jaką postawił Jego Wielmożny.Nie kwestia samego faktu rozstania ale bzdur i paskudnej wyrachowanej gry za tym stojącej i obłożenia CS winą oraz zdarzeniami które nie miały miejsca.Zwykłe dociekanie prawdy kiedy ktoś mówi Ci że to co widzisz nie istnieje. Tym bardziej że na tej podstawie jm próbował ugrać i próbowałby ugrać dla siebie 'wiecej'.

"Niebo nie zna wściekłości takiej, jak miłość w nienawiść zmieniona, ni piekło nie zna furii takiej jak kobieta wzgardzona. "

654

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

Mam problem z tymi wszystkimi emocjami, bo nadal jestem w szoku. No po prostu nie wierzę w to, co się dzieje. Z jednej strony minęło już tyle czasu, że niby jakoś układa mi się to wszystko w głowie, ale z drugiej strony mam wrażenie, że to wszystko mi się śni.

Dostałaś kolejną porcję wiedzy, z którą musisz się zmierzyć, a która jest trudna do przyjęcia. To naturalne, że jesteś w szoku. Wydaje mi się zresztą, że jest to o tyle trudniejsze, że pomimo że jesteś inaczej nastawiona niż miało to miejsce na początku, to jednak Twoja psychika nie jest już w tak dobrej kondycji, jak wtedy, gdy zaczynałaś mierzyć się z tym problemem.

W każdym razie paradoksalnie dobrze się dzieje, że pojawiają się te wszystkie nowe informacje, bo za jakiś czas dojdziesz do wniosku, że ktoś, kto potrafił przez tyle miesięcy w tak perfidny sposób Cię oszukiwać, a na koniec potraktował jak wroga, kogoś, komu nie należy się nie tylko wyjaśnienie, ale nawet odrobina szacunku za te wszystkie wspólnie spędzone lata, za to że stworzyłaś mu dom, urodziłaś dzieci, dzieliłaś z nim nie tylko dobre, ale i te trudniejsze chwile, zdecydowanie nie zasługuje na miłość i zaufanie, którymi go obdarzyłaś. Zresztą nie tego człowieka kochałaś, którym jm jest dzisiaj.
I o tym wszystkim powinnaś też myśleć za każdym razem, gdy pojawi się tęsknota - będzie Ci łatwiej się z nią uporać.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

655

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Nieprawdopodobna perfidia!

cslady, podziwiam Cię za klasę, jaką potrafisz zachować w tej niebywale trudnej sytuacji. Masz rację, sposób, w jaki ktoś odchodzi jest niezwykle wymowny. Ty przynajmniej już wiesz, że człowiek, któremu oddałaś swoje serce i któremu tak bardzo ufałaś ani trochę nie był tego wart. Mam nadzieję, że paradoksalnie to, o czym się właśnie dowiedziałaś pozwoli Ci spojrzeć na tego człowieka z trochę innej perspektywy i pozwoli Ci się od niego definitywnie i bez żalu uwolnić.

"Któregoś dnia zrozumiesz, że szukasz tego, co już posiadasz."
Anthony de Mello

656

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
Edmund Dantes napisał/a:

To nie jest analizowanie związku.Tylko rozwiewanie takiej "zasłony dymnej' jaką postawił Jego Wielmożny.Nie kwestia samego faktu rozstania ale bzdur i paskudnej wyrachowanej gry za tym stojącej i obłożenia CS winą oraz zdarzeniami które nie miały miejsca.Zwykłe dociekanie prawdy kiedy ktoś mówi Ci że to co widzisz nie istnieje. Tym bardziej że na tej podstawie jm próbował ugrać i próbowałby ugrać dla siebie 'wiecej'.

Ja mam wręcz przeciwne wrażenie. Jm nie zrobił żadnej zasłony dymnej, tylko perfidnie kłamał, oszukiwał i doprowadził do zakończenia związku w najbardziej prostacki i chamski sposób. Ale zasłoną dymną spowila jego osobę Cslady, próbując sobie wytłumaczyć rzeczy niewytłumaczalne. Czy w obecnej sytuacji, a mam tu na myśli kondycję psychiczną Cs, ma znaczenie od kiedy trwa ten romans i jak przebiegał? Ja myślę, że nie. Tak samo kwestia samego jm i jego obrazu w oczach Cs? Moim zdaniem przyjdzie czas na przepracowanie wszystkiego co zawiodło i co mozna zmienić na przyszłość, również po stronie Cs. Ale nie teraz. Myślę, że teraz jest czas, żeby zaakceptowała, że to się już stało, że to nie jest sen.

Życie jest łatwiejsze niż się wydaje.
Wystarczy godzić się z tym, co jest nie do przyjęcia, obywać się bez tego, co niezbędne i znosić rzeczy nie do zniesienia. /Kathleen Norris /

657

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Torturujesz się wyszukując te obrazki.
Nie sądzę by było tak ze cos sobie szykował i planował. Po prostu wiodl dwa rożne życia. Z nią było łatwiejsze wiec je wybrał.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

658

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

Mam problem z tymi wszystkimi emocjami, bo nadal jestem w szoku. No po prostu nie wierzę w to, co się dzieje. Z jednej strony minęło już tyle czasu, że niby jakoś układa mi się to wszystko w głowie, ale z drugiej strony mam wrażenie, że to wszystko mi się śni.

Poukłada się, takie układanie to naturalna kolej rzeczy, na razie jesteś szarpana na wszystkie strony jeszcze, to minie. Zobaczysz Go takim jakim jest, nie będzie to fajne, jesteś na Niego skazana w pewnym sensie - jest ojcem Waszych dzieci.
Spokojnie @Lady, pragmatyzm, trzymaj się tego.

659

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

CSlady -  po przeczytaniu Twojego ostatniego postu pomyślałam- co za perfidia ze strony męża!  co za sucz z tej kochanki!  niewiarygodne! Trochę zamyśliłam się nad tą podłością ludzką i tak myślę że jednak  to ich zachowanie jest podobne do innych i nie takie oryginalne, romans ze swej natury zawsze będzie super wystrzałową przygodą szczególnie dla dupków potrzebujących takich bodźców do życia, przypominam sobie opowieści o zachowaniach romansujących małżonków i często są to pełne absurdu, perfidii, bezmyślności historie, świadczące o niedojrzałości, egoizmie, braku poszanowania podstawowych wartości w życiu i zasad, wolność pojmowana jako swawola i dogadzanie sobie kosztem innych. Tym ludziom naprawdę można współczuć bo to żałosne co robią ze swoim życiem, jakby otoczeniu i im samym nie wydawało się sielankowe i atrakcyjne to jest poprostu toksyczne. Cslady, myśl o sobie i dzieciach a dystansuj się od 'tamtych'  nawet nie wiesz jak wiele możesz pomóc sobie sama i jak uzdrawiający skutek może mieć odcięcie się od jm i jego życia, zapewniam Cię że na początek dużo więcej spokoju, trzymaj się w tym wszystkim dzielnie jak dotychczas a czas działa na Twoją korzyść

660

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Wczoraj podczas wizyty psycholog zaproponowała, żebym wykorzystała jeszcze 1-2 miesiące na ułożenie spraw formalnych/ wypłakanie się itp. Potem miałabym pojechać na wakacje, w jakieś miejsce, które zawsze chciałam odwiedzić, a po powrocie zacząć nowe życie bez jm i zdecydować co dalej. Może to jest jakiś sposób. Zastanawiam się nad wyprowadzką z Warszawy, bo już nic mnie tu nie trzyma. Poza tym nie chcę się stresować, że spotkam gdzieś jm lub tę lafiryndę. A pomimo tego, że miasto jest duże, to przecież już mi się takie spotkania zdarzyły. Jeśli jm nie zamierza utrzymywać kontaktu z dziećmi, to niby dlaczego miałabym tu mieszkać i biernie czekać aż się obudzi i zachce widzieć dzieci? A może nigdy nie zachce. Tutaj co prawda dzieci też mają dziadków, ale w moich rodzinnych stronach miałyby drugich dziadków. Mogłabym tam kupić dom z dużym ogrodem i spokojnie sobie żyć. W Warszawie już mnie nie pociąga wizja domu - za daleko wszędzie, strasznie dużo czasu tracę, a przy samotnym macierzyństwie czas jest ważny, bo jm w niczym już mnie nie wyręczy. Sama nie wiem.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

661

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

Wczoraj podczas wizyty psycholog zaproponowała, żebym wykorzystała jeszcze 1-2 miesiące na ułożenie spraw formalnych/ wypłakanie się itp. Potem miałabym pojechać na wakacje, w jakieś miejsce, które zawsze chciałam odwiedzić, a po powrocie zacząć nowe życie bez jm i zdecydować co dalej. Może to jest jakiś sposób. Zastanawiam się nad wyprowadzką z Warszawy, bo już nic mnie tu nie trzyma. Poza tym nie chcę się stresować, że spotkam gdzieś jm lub tę lafiryndę. A pomimo tego, że miasto jest duże, to przecież już mi się takie spotkania zdarzyły. Jeśli jm nie zamierza utrzymywać kontaktu z dziećmi, to niby dlaczego miałabym tu mieszkać i biernie czekać aż się obudzi i zachce widzieć dzieci? A może nigdy nie zachce. Tutaj co prawda dzieci też mają dziadków, ale w moich rodzinnych stronach miałyby drugich dziadków. Mogłabym tam kupić dom z dużym ogrodem i spokojnie sobie żyć. W Warszawie już mnie nie pociąga wizja domu - za daleko wszędzie, strasznie dużo czasu tracę, a przy samotnym macierzyństwie czas jest ważny, bo jm w niczym już mnie nie wyręczy. Sama nie wiem.

W sumie dobry pomysł,jeśli tego aktualnie potrzebujesz.
Warsaw D.C. faktycznie jest mniejsze niż się wydaje.  Tylko nie jedź do Tajlandii ,co? :-)

"Niebo nie zna wściekłości takiej, jak miłość w nienawiść zmieniona, ni piekło nie zna furii takiej jak kobieta wzgardzona. "

662

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Na początek to sprzedaj tamten dom, co masz większość udziałów i urządzałaś dla siebie i jm.
Potem zdecyduj. Ale nie kieruj się tym czy spotkasz go z tamtą- już były spotkania, przeżyłaś.
Duże miasta takie są- niby duże- a po tych samych miejscach się chodzi.
Jeśli Twoje rodzinne strony to jakieś małe miasto, to nie zakotwiczałabym tam.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

663

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Myślę że wybór miejsca zamieszkania, to tam gdzie sama się dobrze czujesz. Nawet jeśli Twoje rodzinne miasto byłoby niewielkie, ale masz tam szansę na w miarę dobra pracę, lubisz je i masz tam osoby bliskie (rodzice), którym ufasz, które chociaż w niewielkim stopniu pomogą Ci przy dzieciach (np. w weekend) to dlaczego nie?

Życie jest łatwiejsze niż się wydaje.
Wystarczy godzić się z tym, co jest nie do przyjęcia, obywać się bez tego, co niezbędne i znosić rzeczy nie do zniesienia. /Kathleen Norris /

664

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Na pewno warto przemyslec sprawę wyprowadzki; teraz emocje sa silne, ale z czasem zbledną i widok jm i jego nowej już nie będzie Cie tak ruszal. Nie mowie, żeby nie, ale warto decyzje podjąć z właściwych powodow, po to, by Tobie było lepiej, a nie, żeby unikac exa.

Zreszta, masz jeszcze czas. Powoli, ale do przodu.

665

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Cslady - jesteś doświadczoną, dojrzałą ( tak Cię odbieram ) ale jednak młodziutką kobietą i matką, tak naprawdę to życie przed Tobą chociaż wydaję się że tyle za.
Dlatego wybory co i  jak dalej, szczególnie te meblujące życie musisz podejmować bez emocji i na spokojnie, sama wiesz że duże miasto ma swoje plusy a mniejsze miasto swoje minusy i na odwrót,  kieruj się dobrem i wygodą Twoją i dzieci a przy tym pamiętaj że radosna, pogodna matka jest i tak całym światem dziecka, wiadomo ten cały świat do jakiegoś momentu ale u Ciebie to jeszcze spory kawał czasu, znaleźć się w pobliżu osób, którzy bezwarunkowo Ci sprzyjają czyli Twojej rodziny to też duży plus za przeprowadzką, jeśli jesteś bezpieczna finansowo obojętnie gdzie zamieszkasz, to duża wolność dla Ciebie, pamiętaj jedynie przy podejmowaniu kiedyś decyzji że ból, zranienie, smutek jest w Tobie i to zawsze pójdzie z Tobą dlatego takie ważne jest aby do tego na co masz wpływ podchodzić korzystnie dla siebie i tylko dla siebie

666

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Dla mnie decyzja o przeprowadzce nie jest tak wiążąca i istotna jak dla innych ludzi. Po pierwsze - nie podejmuję jej już tu i teraz, tylko daję sobie czas do września/października. Po drugie, ja nawet nie muszę zmienić pracy. Mogę wykonywać ją z domu pracując dla mojej obecnej firmy. A jeśli nie, to szybko znajdę coś innego, nawet w mniejszym mieście (bo nie mówię o miasteczku). A poza tym to mogę przeprowadzić się na rok czy dwa, a potem wrócić do Warszawy lub gdziekolwiek indziej, jeśli tylko będę chciała. Dzieci na razie są małe, nie chodzą do szkoły, więc to nie problem.

Do Warszawy przeprowadziłam się dla jm, inaczej bym tu nie wylądowała. Wszystko tu mi się z nim kojarzy, to prawda. Mogę go gdzieś spotkać - to również prawda. Jednak ogólnie dosłownie nic mnie tutaj nie trzyma i to jest powód dla którego rozważam przeprowadzkę, więc nie chodzi o ucieczkę.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

667

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

".....Do Warszawy przeprowadziłam się dla jm, inaczej bym tu nie wylądowała. Wszystko tu mi się z nim kojarzy, to prawda. Mogę go gdzieś spotkać - to również prawda. Jednak ogólnie dosłownie nic mnie tutaj nie trzyma i to jest powód dla którego rozważam przeprowadzkę, więc nie chodzi o ucieczkę."


To w takim razie rodzinne miasto może być sensownym pomysłem a poza tym jak już wyjdziesz na prostą z tego życiowego zakrętu a wyjdziesz to Ty Cslady będziesz mogła góry przenosić tudzież swoje miasto wybudować smile

668 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-05-21 19:28:32)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

[...]
Do Warszawy przeprowadziłam się dla jm, inaczej bym tu nie wylądowała. Wszystko tu mi się z nim kojarzy, to prawda. Mogę go gdzieś spotkać - to również prawda. Jednak ogólnie dosłownie nic mnie tutaj nie trzyma i to jest powód dla którego rozważam przeprowadzkę, więc nie chodzi o ucieczkę.

Trzeba uważać na tych facetów z Warszawy. Coś niecoś o tym wiem wink
To tak dla rozluźnienia.
A na poważnie - przychylam się do zdania osób, które radzą Ci aby nie podejmować decyzji w pośpiechu kiedy emocje jeszcze się gotują. Może i odetchniesz psychicznie zmieniając otoczenie, ale z drugiej strony, z czasem to miasto przestanie Ci się kojarzyć tak sentymentalnie jak teraz.
Jeśli już masz podejmować jakieś decyzje powodujące istotne zmiany w życiu po tym wszystkim, to lepiej to robić zdecydowanie pod kątem dzieci, ich potrzeb, Twoich potrzeb. Bo emocje kiedyś opadną.

Oddam cnotę w dobre ręce.

669 Ostatnio edytowany przez random.further (2019-05-21 21:11:45)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

A poza tym to mogę przeprowadzić się na rok czy dwa, a potem wrócić do Warszawy lub gdziekolwiek indziej, jeśli tylko będę chciała. Dzieci na razie są małe, nie chodzą do szkoły, więc to nie problem.

Hm..., sąd będzie ustalał kontakty rodziców z dziećmi, chyba, że przedstawicie wspólny plan opieki i zyska akceptację. To może nie być proste, jm może się obudzić do walki, Jego rodzice coś mogą mieszać...

670

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
Ranna_Panna napisał/a:

(...) a poza tym jak już wyjdziesz na prostą z tego życiowego zakrętu a wyjdziesz to Ty Cslady będziesz mogła góry przenosić tudzież swoje miasto wybudować smile

I tak się rzeczywiście dzieje? Ludzie po takich rozstaniach są później szczęśliwi, żyją normalnie?

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

671

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

https://zmianywzyciu.pl/cdn/post/1407602478.jpg

672 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-05-22 21:47:32)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:
Ranna_Panna napisał/a:

(...) a poza tym jak już wyjdziesz na prostą z tego życiowego zakrętu a wyjdziesz to Ty Cslady będziesz mogła góry przenosić tudzież swoje miasto wybudować smile

I tak się rzeczywiście dzieje? Ludzie po takich rozstaniach są później szczęśliwi, żyją normalnie?

Zadziwiające jest że tak się dzieje żaden kit ,ale nie zawsze nie u wszystkich nie błyskawicznie nie samo (trochę odrobinę samo )

673

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:
Ranna_Panna napisał/a:

(...) a poza tym jak już wyjdziesz na prostą z tego życiowego zakrętu a wyjdziesz to Ty Cslady będziesz mogła góry przenosić tudzież swoje miasto wybudować smile

I tak się rzeczywiście dzieje? Ludzie po takich rozstaniach są później szczęśliwi, żyją normalnie?

Tak CS,tak się dzieje .Stopniowo ,w swoim czasie -ale się dzieje Sam w to nie wierzyłem - i się pomyliłem :-)

"Niebo nie zna wściekłości takiej, jak miłość w nienawiść zmieniona, ni piekło nie zna furii takiej jak kobieta wzgardzona. "

674

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

I tak się rzeczywiście dzieje? Ludzie po takich rozstaniach są później szczęśliwi, żyją normalnie?

Dzieje się, potwierdzę Ci mimo powyższych wpisów bo to może być istotne dla Ciebie jak mi się wydaje.
Mocno trwasz w ustalonych sytuacjach mimo (o czym jestem przekonana) potrafisz działać efektywnie. Ale chyba niełatwo Ci oderwać się od raz ustalonego gruntu poczucia bezpieczeństwa. Zastanawiam się, jakoś mnie naszło, podejdź spokojnie jeśli zmieni się sposób postrzegania Cię w otoczeniu, siłą rzeczy na pierwszy plan wysunie się samotne macierzyństwo w dłuższej perspektywie. Dobrze by było abyś narzuciła jm włane koncepcje na przyszłość, tyle, że to trzeba dobrze przemyśleć - gdzie czujesz się bezpiecznie ? Lepiej w Wawie czy na nowym miejscu ? Potrzeba Ci rodziców ?

675

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Moje poczucie własnej wartości siadło. Nie to żebym miała je zerowe lub jakieś tragicznie niskie, ale jest gorzej niż było. Gdybym nie miała pracy, w której dobrze mi idzie i gdzie pracuję z fajnymi ludźmi, to obecny okres byłby dużo cięższy.

Co do słów, że wszystko minie i przyjdzie w swoim czasie - to pocieszające, nawet jeśli teraz trudno mi w to uwierzyć.

Od niedzielno-poniedziałkowego doła znowu jest trochę lepiej. Wszystko, co musiałam wiedzieć przez pójściem do sądu ogarnęłam tego jednego dnia, a później już się tym nie biczowałam - nie wyszukiwałam informacji, nie oglądałam zdjęć itp. Wewnętrznie czuję większy spokój, ale nadal jest w tym dużo smutku, żalu i rozczarowania. Nawet gdy pogoda była ładna i spędzałam czas z dziećmi na świeżym powietrzu, to było mi zwyczajnie źle. Brakuje mi tej przyjaźni, którą wydawało mi się, że miałam. Teraz nie mam żadnej aż tak bliskiej osoby i jest to odczuwalne. Jasne, że rozmawiam z przyjaciółkami i ogólnie z ludźmi, ale to nie zaspakaja mojej potrzeby zrozumienia i bliskości.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

676 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-05-23 14:13:03)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

@cslady, To niemożliwe, staje się możliwe. Samo z siebie. Najważniejsze jest to, aby nie robić niczego na siłę, nie próbować niczego przyspieszać.
Z Twoich postów wynika, że byłaś nie tylko mocno emocjonalnie związana z mężem, co trochę chyba od niego nawet uzależniona. Odnoszę wrażenie że był całym Twoim światem, świat runął a teraz nie ma już nic. Otóż nie. Zbudujesz sobie nowy świat, inny, bez niego, i niewykluczone że jeszcze bardziej szczęśliwy. Myśl o sobie egoistycznie, że zasługujesz na szczęście, a nie jedynie o zabieganie o szczęście. Skoro niczego już od niego nie dostaniesz, on nie zasługuje już na nic od Ciebie, nawet na smutek i żal za nim, za tym co pozostało po tym jak odszedł.

Oddam cnotę w dobre ręce.

677

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

cs, niezmiennie budzisz mój szacunek.
jesteś poddana ogromnie ciężkiej próbie, a przechodzisz ją jakbyś ćwiczyła latami...

"regularnie mam ochotę, żeby do niego napisać i choć przez chwilę lepiej się poczuć. A przecież to nic nie da - byłoby tylko gorzej. "

to jest bardzo, bardzo dobry pomysł.
w terapiach różnych nurtów stosuje się z dużym powodzeniem tę metodę.
piszesz co chcesz, jak chcesz, ile chcesz, dowolnym językiem (możesz np. całkiem plugawie...)
potem czytasz na głos i... list spalasz, a reszki spuszczasz w kibelku/puszczasz z balkonu na wiatr.
powtarzasz pisanie tyle razy, ile Ci potrzebne.
w Twoim obecnym stanie nawet kilka razy w tygodniu.

to jest bardzo skuteczna metoda uwalniania emocji, które od tygodni demolują Twoje ciało i psychikę.
jak się uporasz z jm, możesz pisać do pani lafiryndy i kto Ci tam jeszcze zajdzie za skórę.

i jeszcze jedno - jesteś na początku cięzkiej żałoby, bądź dla siebie dobra.
przede wszystkim dla siebie.
kiedy trochę ochłoniesz, zrozumiesz, że cierpisz po swoim umarłym wyobrażeniu, które niewiele miało wspólnego z realnym facetem, którego wybrałaś.

wtedy odetchniesz i wrócisz do siebie.
bo tam od zawsze było Twoje miejsce.

przytulam :-)

678

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

Co do słów, że wszystko minie i przyjdzie w swoim czasie - to pocieszające, nawet jeśli teraz trudno mi w to uwierzyć.

Przyjdzie. Będzie inaczej, Ty na pewno będziesz już inną osobą, ale za to nabierzesz świadomości, że żeby żyć potrafisz samodzielnie oddychać i cokolwiek się stanie, to samodzielnie jesteś w stanie sobie z tym poradzić. To bolesna lekcja życia, ale po niej wyjdziesz silniejsza i bardziej siebie świadoma.

Napisałaś, że Twoje poczucie własnej wartości siadło. Pokaż mi choć jednego człowieka, któremu w podobnej sytuacji nie siada. Ja nie znam. Chyba każdy w pewnym momencie zadaje sobie pytanie "w czym ja okazałam/em się gorsza/y?", "w czym ona/on jest lepszy?", "co takiego sprawiło, że w tej konfrontacji przegrałam/em?" - to jest zupełnie naturalne. Dopiero potem przychodzi refleksja i albo dochodzi się do wniosku, że to jacy jesteśmy nie miało żadnego wpływu na dokonany przez partnera wybór, po prostu coś nie zadziałało, ale nie zawsze działa, choćby się było aniołem, albo niestety człowiek zupełnie się w tym postrzeganiu siebie jako istoty mało wartościowej zatapia. Nigdy nie myśl, proszę, o sobie w ten negatywny sposób, choćby dlatego, że żaden inny człowiek nie powinien, nie może stanowić o naszej własnej wartości i nigdy nie powinniśmy jej od niego uzależniać.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

679

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Sytuacja Cslady uczy, że w miłości też trzeba zachować umiar.

Ujawnianie publiczne przeze mnie e-maili, pisanych do mnie, nie jest naruszeniem tajemnicy korespondencji.

680

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Umiar to można zachować w piciu albo w jedzeniu bo w miłości to raczej zdrową równowagę , nie stawiać kogoś na piedestał ,zapominając o sobie i swoich potrzebach .

681

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
Morfeusz1 napisał/a:

Umiar to można zachować w piciu albo w jedzeniu bo w miłości to raczej zdrową równowagę , nie stawiać kogoś na piedestał ,zapominając o sobie i swoich potrzebach .

To taka luźna definicja słowa umiar.

Ujawnianie publiczne przeze mnie e-maili, pisanych do mnie, nie jest naruszeniem tajemnicy korespondencji.

682

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku

Po miesiącu braku kontaktu napisał wczoraj do mnie "cześć". Wow, no super. Nie odpisałam. Uświadomiło mi to, że już go nie chcę. Jeszcze miesiąc temu odpisałabym i pewnie starałabym się być miła, porozmawiać itp. Nawet gdyby jakimś cudem prosił mnie o wybaczenie i chciał wrócić (teraz lub za jakiś czas), to dla mnie ten rozdział jest już zamknięty. Nadal go kocham, ale jeśli był w stanie tak po prostu odkochać się raz, to za jakiś czas znowu mu się odwidzi. Jeśli był w stanie choć raz potraktować mnie tak podle, to już nie jest osobą, na której mi zależało. Kiedyś w przyszłości mogłabym mieć z nim poprawny kontakt ze względu na dzieci, ale przyjaciółmi już nigdy nie będziemy. Tym bardziej nikim więcej. Niech sobie wsadzi to swoje "Cześć" gdzieś. Mam zamiar spędzić fajny weekend i nie myśleć o nim.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

683

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

Kiedyś w przyszłości mogłabym mieć z nim poprawny kontakt ze względu na dzieci, ale przyjaciółmi już nigdy nie będziemy. Tym bardziej nikim więcej.

I to Twój cel, niech Cię nie opuszcza w każdym działaniu, które podejmiesz... smile

684 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-05-25 11:05:58)

Odp: Rozstanie po ponad 10 latach związku
cslady napisał/a:

Po miesiącu braku kontaktu napisał wczoraj do mnie "cześć". Wow, no super. Nie odpisałam. [...] Niech sobie wsadzi to swoje "Cześć" gdzieś. [...]

Dokładnie. I przypadkiem nie daj sobie mówić, że to z Tobą jest coś nie tak, bo nawet nie potrafisz normalnie odpisać. Jeśli coś chce, to niech napisze pełną treść tego, o co mu chodzi. Głupie zaczepki niech sobie daruje.
Nie odbieraj tego tak że ja Cię tu pouczam, bo to nie o to chodzi,ale przyznaje że na Twoim miejscu reagowałabym już tylko na kontakt w sprawie dzieci, i to pod warunkiem, że on w pełni wyartykułuje czego chce.  W żadnej innej nie.

Oddam cnotę w dobre ręce.

Posty [ 647 do 684 z 742 ]

Strony Poprzednia 1 16 17 18 19 20 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie po ponad 10 latach związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018