Konflikt dotyczący parafialnego chóru - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 360 ]

77

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Motto:

Antoine de Saint-Exupéry napisał/a:

Mowa jest źródłem nieporozumień.


Fragmenty z dzisiejszego posta, które zwróciły mą uwagę.

Beyondblackie napisał/a:

(...) Na początku wcale się tam jakoś nie rządziłam, bo uważałam (i nadal uważam) dyrygenta za profesjonalistę. (...) Śpiewałam co dostawałam w nutach, o nic się nie wykłócałam i tyle. (...)

to jeszcze były te czasy, kiedy w nic się nie wtrącałam i o nic nie miałam pretensji. (...)



Może, tak jak w przypowieści A. de Mello, metoda aplikacji tranu była nieodpowiednia?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Te rozmowy pewnie były omawiane, ale nie przeze mnie, nie z chórem, a jedynie z proboszczem parafii, Bo to proboszcz tak naprawdę jest odpowiedzialny jak budżet parafialny jest rozkładany i jak poszczególne części parafii funkcjonują. W pewnym sensie można uważać to z mojej strony za lobbowanie w pewnym kierunku, ale nie robiłabym tego gdyby ci duchowni się ze mną nie zgadzali. Zresztą to się nie zdarzyło po 5 pięciu minutach od przybycia tutaj, ale było wynikiem wnikliwych obserwacji i rozmów od ponad roku.

To jest wielka różnica od podchodzenia do dyrygenta, grożenia mu paluchem i stwierdzania: Zrobi pan jak ja chce, albo naślęna pana znajomego biskupa!

79

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Byond, nie wiem czy zwróciłaś uwagę, ale wszyscy w tym wątku piszemy, że Twoje podejście do tematu jest delikatnie rzecz ujmując niezdrowe. Nie sądzisz, że skoro tyle osób z chóru i my tutaj na forum... twierdzimy, że coś w Twojej postawie zgrzyta, to może jednak powinnaś przemyśleć sprawę ? Nie twierdzę, że kierowały/kierują Tobą złe intencje, ale nie zmienia to faktu, że z nami też się dogadać nie możesz wink Do mnie Twoje argumenty nie przemawiają. Czuje drugie dno.

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

80

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Volver napisał/a:

Byond, nie wiem czy zwróciłaś uwagę, ale wszyscy w tym wątku piszemy, że Twoje podejście do tematu jest delikatnie rzecz ujmując niezdrowe. Nie sądzisz, że skoro tyle osób z chóru i my tutaj na forum... twierdzimy, że coś w Twojej postawie zgrzyta, to może jednak powinnaś przemyśleć sprawę ? Nie twierdzę, że kierowały/kierują Tobą złe intencje, ale nie zmienia to faktu, że z nami też się dogadać nie możesz wink Do mnie Twoje argumenty nie przemawiają. Czuje drugie dno.

1) Jak nie chcą "obcych" w chórze, a tylko "swojszych", to po co zapraszali?
2) Jak im ze mną nie było po drodze po kilku miesiącach, to zamiast robić ze mnie głupa, powinni mi byli grzecznie podziękować za współpracę.
3) Jeżeli totalny towarzyski "wymróz" jest spowodowany jakimiś moimi prywatnymi rozmawami, tak na marginesie, z tym czy innym duchownym (którzy w końcu są tylko moimi znajomymi, a nie współpracownikami) i wyobrażeniami o jakimś mega lobbowaniu, to było naprawdę wieeele czasu by urządzić spotkanie w parafii i wyrazić swoje zdanie na ten temat w obecności proboszcza i rady parafialnej.
4) Bardzo nie lubię jak ktoś nie gra ze mną w otwarte karty, a jeszcze jak dokłada wisienkę na torcie w postaci jawnego olewania, to ja dziękuję.

Czego tu nie rozumieć?

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Ech......quidquid agis, prudenter agas et respice finem.....jak mawiali starożytni.

82 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-28 20:49:38)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Ostrożność, ostrożnością, a jak się rzeczy kończą, to różnie bywa.

Jakbym tam w*ebała w ten chór w 2016 roku i po 5 minutach zaczęła rozstawiać ludzi po kątach, narzucając swoje książęce widzimisię, to wcale bym się nie zdziwiła, że ludzie by się ode mnie odwrócili i ani nie mieli ochoty na bliższe poznawanie mnie, ani na kooperację.

Natomiast, wręcz przeciwnie, chciałam każdego poznać, zakolegować się, zrozumieć rodzaj repertuaru. Oczywiście wiedziałam, że nie każdemu przypadnę do gustu, ale żeby trafić w mur 24 ludzi (?!), poza jedną panią??? (która też jako "nieswoja" była izolowana)??? No, ludzie, jakie wnioski się tu nie narzucają, jak nie zwykłe wsiowe Kargulstwo.

Żal mi, bo śpiewać lubię, a poziom ogólnie był niezły. Żal mi, bo to lokalna parafia spacerkiem od domu. Żal mi też straconego czasu na walenie łbem w mur. Widać Pcim Dolny nie tylko w Polsce istnieje hmm Jeno w Pcimiu Dolnym to by mi od razu drzwi zamknęli, a nie marnowali mojej energii. Czasami to nie cierpię tej angielskiej udawanej grzeczności.

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Wiesz, jest różnica między PL i GB. W Polsce na skutek wojen i migracji wieś się zmieniała. W Anglii od setek lat nie smile

Jeśli widziałaś, że po pół roku nie da się nawiązać kontaktu, trzeba było wtedy odpuścić. Podziękować grzecznie za współpracę i odejść. Jak piszesz - walenie głową w mur jest bez sensu. I szukać szczęścia gdzie indziej.
Po co się chandryczyć.

84 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-28 23:02:12)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Ja dawałam im trochę taryfę ulgową, bo po pierwsze, tam gdzie mieszkałam wcześniej (miasto powiatowe i miasto uniwersyteckie), nigdy się z taka sytuacją nie spotkałam, a po drugie, brałam korektę na  ich wiek i przyzwyczajenia. Pomyślałam, że może im to zabrać jakiś czas by się przyzwyczaić.

Zresztą, wszędzie indziej mnie w miasteczku zaakceptowano: sąsiedzi, właściciele i bywalcy lokalnych pubów, Klub Rotariański, inni członkowie mojej parafii. Często z Miśkiem urządzamy w domu proszone kolacje, jesteśmy na takowe zapraszani i stanowimy trzon imprez charytatywnych, na których nawet dziadkowie i babcie wywijają na parkiecie. Latem w moim małym ogródku były grille na 15 osób big_smile

Stąd moje niedowierzanie, że podczas kiedy proboszcz u nas popijał piwko przy kiełbaskach i jakoś z zadowoleniem spedzał czas, dyrygent i członkowie chóru jego własnej parafii potrafili znaleźć 150 wymówek by do nas nie przyjść.

No chyba, że problem leży w tym, że tam jest jakiś odwieczny konflikt pomiędzy proboszczem a dyrygentem, a ja w to wlazłam jak głupia łajza...

85

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Krejzolka82 napisał/a:

Przeczytałam tytuł wątku i od razu myśl, to temat Beyondblackie i trafiłam. tongue tongue tongue

To są słowa napisane przeze mnie w pierwszym moim poście w tym wątku, tylko, że dzisiaj, jakby je pisała na końcu nie byłoby tych emotikonek (czy, jak to się zwie).

I to jest mój cały komentarz do tego wątku.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

86 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-29 12:52:42)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Krejzolka82 napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Przeczytałam tytuł wątku i od razu myśl, to temat Beyondblackie i trafiłam. tongue tongue tongue

To są słowa napisane przeze mnie w pierwszym moim poście w tym wątku, tylko, że dzisiaj, jakby je pisała na końcu nie byłoby tych emotikonek (czy, jak to się zwie).

I to jest mój cały komentarz do tego wątku.

Acha, czyli uważasz, że jestem osobą konfliktową, wredną, narzucającą własne zdanie, nieprzyjemną, bezkompromisową i ogólnie jak Cruella de Ville, a wszyscy ludzie w moim chórze to chodzące anioły, którzy ze świętą cierpliwością mnie tolerowali. No, super.

Ty chyba całego wątku nie czytałaś. Nigdzie nie napisałam, że chodzę z aureolą nad głową. Jestem niecierpliwa i mam temperament raczej krewki, ale to nie znaczy, że nie potrafię się kontrolować. Trzeba naprawdę DŁUGIEGO czasu by czyjeś nieprzyjemne zachowanie spowodowało mój wybuch. W tym wypadku, ponieważ brałam pod uwagę wiek tych ludzi i fakt, że stanowili grupę od wielu lat, a ja w chórze z chęcią śpiewałam, starałam się poznawać ludzi, komplementować (szczerze), zapraszać, piec ciasteczka przez rok czasu, a spotkał mnie MUR. Od kiedy bycie miłym dla kogoś jest przejawem wredoty??? Jeszcze rozumiałabym gdyby po prostu nie lubiło mnie parę osób, bo to normalne w każdej grupie, ale jak wszyscy traktują cię jak powietrze, to zaczynasz chyba się zastanawiać, co za tym stoi.

Zresztą, proszę, wyjaśnij mi, dlaczego Elizabeth, która też w chórze była "nowa" (staż 5 lat), a jest kobietą tak miłą, spokojną i ogólnie zupełnie do mnie niepodobną z charakteru, też została potraktowana z buta, jako ta "obca"?

87 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-01-29 14:05:23)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Beyond mało która użytkowniczke forum lubię jak Ciebie ale przypominasz mi osobę z mojej rodziny która też uważa że troska i sympatią jej się należą i powiem szczerze że absolutnie każdy członek rodziny, czy stary czy młody, z dużą niechęcią podchodzi do wszelkich kontaktów z tą osobą bo już wie, że może spodziewać się pretensji i pouczen.
Co do grilla i proszonych kolacji - powiedz mi jaki Ty masz cel w ich organizowaniu? Bo ja pomyślałabym że mile spędzenie czasu z osobami które lubisz tymczasem Ty traktujesz to jako obowiązek i "umowę" że za to zaproszenie oni muszą Cie lubić i rewanzowac się tym samym. Powiem Ci szczerze że po tym co tu piszesz ja również nie przyjelabym zaproszenia do Ciebie bo miałabym wrażenie że jakiś kontrakt zawieram.
Nie zależy Ci bardziej na zaproszeniu czy rosołku z dobrego serca? Zadowoli Cie wymuszona grzecznosc pod plaszczykiem równie wymuszone sympatii?
I nie pisze swoich przemyśleń żeby Ci dopiec czy Cie skrytykowac ale żeby może dać Ci inna perspektywę na tą sytuację. Jak bedziesz chciała to skorzystasz chociaż wątpię. Życzę pomyslnego rozwiązania całej sytuacji smile

88

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

W tym wypadku, ponieważ brałam pod uwagę wiek tych ludzi i fakt, że stanowili grupę od wielu lat, a ja w chórze z chęcią śpiewałam, starałam się poznawać ludzi, komplementować (szczerze), zapraszać, piec ciasteczka przez rok czasu, a spotkał mnie MUR. Od kiedy bycie miłym dla kogoś jest przejawem wredoty???

A może byłaś po prostu zbyt miła i zbyt nachalna z tymi ciasteczkami, komplementami i zapraszaniem wszystkich do siebie? Taka nachalność, zwłaszcza w celu zjednania sobie drugiej strony, bywa odbierana jako nieszczera, staje się irytująca i zwykle działa przeciwnie do zamierzeń osoby, od której wychodzi.
Być może też zdarzyło się coś, o czym zwyczajnie nie wiesz. Na przykład komuś wybitnie nie przypadłaś do gustu (bywa), a że miał swoje wpływy w grupie, to ich użył.

Edit:
Kiedy pisałam swój post, pojawił się kolejny - Jjbp w zasadzie potwierdza to, co starałam się zasugerować w pierwszej części.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

89 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-29 22:22:09)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Ludzi zapraszałam do domu bo lubię przyjmować gości, a moim hobby jest gotowanie. Praktycznie każdy, kto u nas był (spoza chóru, oczywiście), wracał i wraca wielokrotnie i zaprasza zwrotnie do siebie, bo dobrze się bawimy i lubimy swoje towarzystwo. Czasem są to nawet totalnie spontaniczne spędy, takie, że wpadnę na znajomego w sklepie, poklachamy, a wieczorem on i jego żona są u nas z butelką wina i pichcimy jakieś proste spagetti. To samo dotyczy ciast i ciastek- piekę, bo lubię, a że ani ja ani Miś rzeczy słodkich nie za bardzo trawimy, to rozdaję gdzie popadnie

Mnie się wydawało naturalnym, że jak kogoś zapraszam, to przyjmuje to w dobrej wierze.  I nawet zrozumiałabym, gdyby zaproszeni członkowie chóru przyszli, okazałoby się drętwo, a potem nastąpiło jakieś towarzyskie "wymrożenie". Przynajmniej w tym byłaby jakaś dobra wola zapoznania się z nową osobą, a że nie wyszło, to cóż, tak czasem się zdarza. Mnie zadziwia TOTALNA niechęć do nawet minimalnej towarzyskiej interakcji.

Co do kogoś, kto wybitnie mnie tam nie lubi, to są takie dwie osoby. O ile reszta była chłodna, na dystans, ale grzeczna, ten facet i jego koleżanka zawsze rzucali w moim kierunku złośliwe komentarze, i jeżeli Wy myślicie, że ja jestem zjadliwa, to to były takie szpile, że głowa mała. Ponieważ było to zwykle po mszy i uważałam, że to nieodpowiednie miejsce na pyskówki, gryzłam się w język i zwykle z uśmiechem tylko odpowiadałam: Jeżeli pani/ pan tak myśli. Ale ludzie, przecież dwie osoby nie mogą magicznie przekabacić reszty 22...

Edit: Żeby nie było, to że jakaś babka i jej kolega nabrali do mnie niemal natychmiastowej antypatii, nie jest podstawą moich wontów i rozczarowania chórem. To jest normalne zjawisko i zdarza się w większej grupie ludzi. Nie mogę oczekiwać, że każdy będzie mnie lubił. Fakt, że CAŁY chór (oprócz jednej osoby), choć mnie do siebie, bez przymuszenia zaprosili, traktował mnie jak trędowatą, jest dla mnie niewytłumaczalnym fenomenem. Szczególnie, że tak dobre mam stosunki z resztą kościoła i miasta.

90

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

autorka, dośc trzeźwo komentująca sytuacje innych osób, tutaj kompletnie nie przyjmuje do wiadomości, żeby się jednak zastanowiła nad sobą...

fascynujące, jak nasze własne emocje odbierają rozum smile

wszyscy tu widzimy, że epatujesz swoją "pozycją i predyspozycją" i nie możesz wyjśc ze zdziwienia, że ktoś może takiej fajnej panny i jej spiewu nie uwielbiać, a nawet z grilla się wymigiwać.

Beyond, kto w życiu tak Cię wcześniej potraktował i do dziś nie możesz tego przeboleć?
bo ten chór to tylko wyzwalacz jakiejś starej, nieprzerobionej historii.
sięgającej pewnie czasów dzieciństwa.

na ile lat się czujesz, gdy teraz do nas piszesz?

91 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-30 02:27:30)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Doroya napisał/a:

autorka, dośc trzeźwo komentująca sytuacje innych osób, tutaj kompletnie nie przyjmuje do wiadomości, żeby się jednak zastanowiła nad sobą...

fascynujące, jak nasze własne emocje odbierają rozum smile

wszyscy tu widzimy, że epatujesz swoją "pozycją i predyspozycją" i nie możesz wyjśc ze zdziwienia, że ktoś może takiej fajnej panny i jej spiewu nie uwielbiać, a nawet z grilla się wymigiwać.

Beyond, kto w życiu tak Cię wcześniej potraktował i do dziś nie możesz tego przeboleć?
bo ten chór to tylko wyzwalacz jakiejś starej, nieprzerobionej historii.
sięgającej pewnie czasów dzieciństwa.

na ile lat się czujesz, gdy teraz do nas piszesz?

Jak zupełnie dorosła osoba, która jest pouczana jak dziecko i lekceważona, ponieważ małomiasteczkowy chórek żyje w swojej bańce mydlanej i jest przerazony, że jakiś "obcy" może wejść w ich szeregi. Nie chcę by ktokolwiek się mną zachwycał ( po co?- jestem przeciętna alcistką), ale głos mam o wiele lepszy od zawsze wybieranych solistek i czasami to mi aż w uszach zgrzyta jak muszę słuchać "Świadectwa Jana" Gibbonsa śpiewanego przez 60- letnią kobietę, która ledwie wyzipia niższe nuty.

A na grilla to chyba każdy raz może przyjść, a jak mu nie pasi, rozluźnić kontakty później.

Nie mam problemu z tym, że Marysia czy Krzysio mnie nie lubią, ale mam poważną obiekcję co do zapraszania kogoś dorosłego do chóru i później traktowania go jak smarkacza.

Istnieje coś takiego jak plemienna ostracyzacja, oparta na ksenofobii.

92

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

A na grilla to chyba każdy raz może przyjść, a jak mu nie pasi, rozluźnić kontakty później.

Zauważ, że to jest Twoja osobista opinia i pobożne życzenie, jednak wyraźnie, czego zresztą sama doświadczyłaś, nie każdy patrzy na tę kwestię tak samo. Może warto to po prostu przyjąć do wiadomości i zaakceptować? Nie byłoby Ci z tym tak zwyczajnie łatwiej? <pytanie retoryczne>
Z drugiej strony zastanawiam się co ten jeden wymuszony (jak wnioskuję całokształtu wzajemnych relacji) grill miałby zmienić? A gdyby nawet się odbył, to czy potem przypadkiem nie pojawiłyby się pretensje, że nie było rewanżu albo że ten ów 'każdy' pojawił się u Ciebie tylko ten jeden jedyny raz?

Uwierz, Beyondblackie, że powoli zaczynasz brzmieć, jakbyś miała pretensje do całego świata, że jest inny niż to sobie zaplanowałaś. Ja z kolei coraz mniej rozumiem tok Twojego myślenia.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

93

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Napiszę jak ja to rozumiem i w jakiej kulturze się wychowałam: jest nowa osoba w mieście, przychodzi do koscioła, rozmawia, okazuje się, że spiewa i chór ją do siebie zaprasza. Ponieważ to ktos nowy i ciągle miasto mało znający, to zapraszamy do kawiarnii, pokazujemy jakieś osobliwości, pytamy o męża/ rodzinę/ zainteresowania. Staramy się budować relację poprzez wymianę telefonów i majli. Poznajemy męża/ rodzinę. Zapraszamy do siebie na drinki czy kolację. Idziemy na siłownię czy jogę. Socjalizujemy się, innymi słowami.

Dopiero jak okazuje się, że jesteśmy mega niekompatybilni, to ochładzamy kontakty do grzecznego pozdrowienia.

94 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-01-30 06:29:33)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Beyond, czyli wolałabyś wymuszoną socjalizację, ale z niewolnika nie ma pracownika.
Oni nie chcieli się z Tobą socjalizować. Popraw koronę i do przodu.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

95 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-01-30 11:14:48)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Beyond ale po pierwsze: opisana przez Ciebie sytuacja jak być powinno zakłada, że każdy chce się z tą nową osoba zaprzyjaźnić a nie każdy musi chciec szukać nowych kontaktów. Wymagasz przypominam od osób 70 letnich (a więc często skostnialych babć) że będą miały ochotę na drinki i kawiarnie z każdą nowa osoba w mieście. Jasne że byłoby miło jakby miały ale w żadnym wypadku mieć nie muszą, no nie jest to obowiązek. Po drugie: nie każdy się wychowal w takiej kulturze jak Ty i nie wiem skąd zdziwienie że ludzie są różni. Zresztą pisałaś o analogicznych sytuacjach bulwersu że ktoś zachowuje się inaczej niż Ty zakładałas w którymś ze swoich poprzednich wątków (z jakąś bratowa czy coś). Trochę już żyjesz na tym świecie i dalej Cie dziwi, że ludzie bywają inni niż Ty? Zdaj sobie z tego sprawę i że tak powiem get over it. Będziesz sobie psuć krew o każdą sytuacje gdy okaże się że ktoś żyje inaczej niż Ty i według innych zasad? Toż to maszynka do produkcji niechęci, jadu i żalu.
Zresztą założę się, jak już mówiła olinka, że jakbyś ich zaprosiła i by przyszli na tego nieszczęsne grilla to później by było czemu nie zrewanzowali się tym samym I nie zaprosili do siebie.

96 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2019-01-30 11:40:33)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Doroya napisał/a:

autorka, dośc trzeźwo komentująca sytuacje innych osób, tutaj kompletnie nie przyjmuje do wiadomości, żeby się jednak zastanowiła nad sobą...

fascynujące, jak nasze własne emocje odbierają rozum smile

Bo zawsze łatwiej jest nam radzić komuś niż samemu te rady przyjmować.

Moim zdaniem, pisząc o swoich problemach na takim forum trzeba naprawdę mieć nerwy z żelaza a przede wszystkim potrafić przyznać, że ktoś inny może mieć racje w mojej sprawie niż ja sam.

I dlatego na przykład ja nie nadaję się do "publicznego prania swoich brudów", to by była wręcz masakra. big_smile big_smile big_smile
A poza tym byłoby mi wstyd, że ludzie chcą mi pomóc, tracą swój cenny czas na rozwiązanie moich problemów, a ja nie przyjmowałaby ich konstruktywnej krytyki, więc także z szacunku do Użytkowników forum nie mogłabym założyć swojego tematu z problemem, którego oczywiście, jak na razie nie mam. tongue tongue tongue

P.S. Jestem zdania, że tak naprawdę samemu sobie trzeba pomóc, bo nikt tego nie zrobi, lepiej niż Ty sam.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

97

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Mam skrzywienie kulturowe, to prawda. Jako młoda dziewczyna spędziłam rok w Ameryce. Mieszkałam w miasteczku uniwersyteckim Cambridge, Massachusetts na programie studenckim, z normalną rodziną, a nie w akademiku i byłam bardzo zaangażowana w lokalny kościół. Wy myślicie, że to są filmy i cukierkowe fantazje,ale prawda jest taka, że tam do głowy by nikomu nie przyszło traktowanie kogokolwiek w kościelnym chórze, a nawet sąsiada na ulicy, jak trędowatego (no chyba, że ktoś był prawdziwym pustelnikiem i nie życzył sobie kontaktu). Każdy był wszędzie zapraszany, ciągle były jakieś fety by zebrać pieniądze na kościół, ciasta piekło się na porządku tygodniowym, a jak ktoś nowy się wprowadził, to praktycznie każdy sąsiad przynosił mu prezent do nowego domu. Odmowa przyjścia na grilla była traktowana jak najwieksza obraza.

Wiem, że ludzi w małym angielskim miasteczku nie zmienię w inny model społeczności. Dlatego też, po dwuletnim waleniu łbem w mur, się wycofałam. Ale ciągle nie potrafię zrozumieć, że reszta ludzi w TYM SAMYM mieście dogaduje się ze mną świetnie i mamy normalne towarzyskie kontakty (pomimo, że wcale, w wiekszości, młodsi nie są), a ten zakichany chór to taki ksenofobiczny monolit.

98

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Szczerze to nie chciałabym żyć w takim świecie jak Ty opisujesz życie w Ameryce.
Przymus przyjmowania każdego zaproszenia pod groźba wielkiej obrazy. Brrr

99

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
jjbp napisał/a:

Szczerze to nie chciałabym żyć w takim świecie jak Ty opisujesz życie w Ameryce.
Przymus przyjmowania każdego zaproszenia pod groźba wielkiej obrazy. Brrr

Mnie się tam całkiem fajnie żyło i z przyjemnością wspominam te czasy. Ludzie byli grzeczni, zawsze się uśmiechali i zasada społeczności i podtrzymywania jej była bardzo ważna. Nawet na uniwersytecie byłam członkiem bractwa (siostrzeństwa, w zasadzie). Oczywiście nie wszyscy ludzie się lubili, ale takie prywatne niesnaski nie miały wpływu na to jak działała społeczność.

Dla mnie był to niesamowicie pozytywny szok kulturowy kiedy przyjechałam tam z Polski. U nas uśmiechniesz się do człowieka w autobusie, a on od razu myśli, że masz coś z głową.

100

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Dla mnie był to niesamowicie pozytywny szok kulturowy kiedy przyjechałam tam z Polski. U nas uśmiechniesz się do człowieka w autobusie, a on od razu myśli, że masz coś z głową.

Jako bardzo radosny człowiek żyjący w Polsce mogę powiedzieć że aż tak źle nie jest haha wink

101

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Ameryka to inny świat. Tam wszyscy to imigranci smile

Zresztą ludzie są różni, lokalne społeczności też są różne.....nieraz trzeba kilku lat by się zorientować kto z kim i dlaczego smile
Choć z początku wszystko wydawało się idealne. Nawet taka serdeczność może się okazać na pokaz.....bo tak wypada.

Nie ma sensu już dzielić włos na czworo. Wnioski wyciągnąć i dalej do przodu.

102 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-30 15:34:40)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Jasne, że taka przyjazność amerykańska jest często bardzo powierzchowna i wogóle nie przekłada się na prawdziwą przyjaźń, ale za to niesamowicie ułatwia życie. Nikt nie czuje się wykluczony i społeczność zbiera benefity współpracy. W takim systemie jakoś też szanuje się ludzi z nowymi pomysłami, jeżeli pomagają one wspólnocie.

W kontraście do tego, jak zaproponowałam naszemu dyrygentowi zorganizowanie specjalnego koncertu (oczywiście z płatnymi biletami) by zebrać pieniądze na fundusz chóru (wyjazdy, profesjonalne czyszczenie chóralnych strojów i nuty kosztują), to popatrzył się na mnie jak na ufoludka. On wogóle był obrażony, że pytałam się o budżet i jak wydajemy pieniądze, które pochodzą z diecezji, tak jakby ten budżet mnie nie dotyczył.

A dla mnie byłoby normalny nie tylko płatny koncert, ale również śpiewanie na ślubach, sobotnia feta ze sprzedarzą domowych wypieków i promowanie chóru poza miastem, nie tylko jakoś okazyjnie w katedrze w Canterbury czy Westminster, ale regularnie poza naszym kościołem. Istniała też możliwość połączenia naszego chóru z chórem lokalnej szkoły średniej, która jest blisko związana z naszą parafią jako szkoła kościelna, co spotkało się z totalnym przerażeniem w oczach dyrygenta i opadniętą szczeką do podłogi.

103

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Wiesz, ty im jednak niezłą rewolucje zaproponowałaś smile
Oni tu dyskutują w co się ubrać do trumny, a ty im o  wyższości WIN 10 nad Androidem Oreo.....
Dwa równoległe światy.

Jak masz tyle energii to spróbuj może założyć własną grupę?

104 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-30 22:36:41)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Do trumny to oni sie jeszcze nie kładą- najmłodszy ma 48 lat, najstarszy chyba z 72. Większość to ludzie około sześćdziesiątki (w dół i w górę). Okej, mogliby być moimi rodzicami, ale to nie robi z nich zniedołężniałych staruszków z kompletną nieumiejetnością przystosowania się do nowych wyzwań.

To wszystko jest kwestią podejścia, a nie wieku. Mój Misiek ma 51 lat, a raczej stara zramolałość jest mu obca. Znajomy były biskup ma 83 lata (!), a każdego zagada pod stół, jest pierwszy do wpadania do pobliskiego baru winnego i jest na bieżąco z polityką.

Ja nie mam kwalifikacji by prowadzić chór. Już zostałam przyjęta w Canterbury i bardzo się cieszę, bo składa się z normalnych ludzi, którzy od pierwszego wrażenia dzisiaj wydają się przyjaźni i wyluzowani. Mamy nieformalne spotkanie w pubie w Deal w sobotę by się lepiej poznać big_smile

105

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Do Moderacji: przepraszam za posta pod postem, ale mam ważne nowiny.

Otóż po wysłaniu oficjalnego mejla do dyrygenta, który już czytaliście, wysłałam też wczoraj mejl do członków chóru prosto stwierdzjący, że o ile uwielbiam śpiewać, to atmosfera wykluczenia i alienacji mnie przerosła. I co się stało? Dosłownie po ósmej rano mam mejla od Elizabeth, która zaprasza mnie na kawę, stwierdzająć, że mnie totalnie rozumie, bo ma dokładnie takie samo doświadczenie.

I co, dalej myślicie, że ze mnie taka histeryczna księżniczka?

106

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Uważam że wysyłając takiego maila członkom chóru pokazujesz tylko brak dojrzałości. Ogromny brak dojrzałości.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

107 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-01-31 11:22:23)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Do Moderacji: przepraszam za posta pod postem, ale mam ważne nowiny.

Otóż po wysłaniu oficjalnego mejla do dyrygenta, który już czytaliście, wysłałam też wczoraj mejl do członków chóru prosto stwierdzjący, że o ile uwielbiam śpiewać, to atmosfera wykluczenia i alienacji mnie przerosła. I co się stało? Dosłownie po ósmej rano mam mejla od Elizabeth, która zaprasza mnie na kawę, stwierdzająć, że mnie totalnie rozumie, bo ma dokładnie takie samo doświadczenie.

I co, dalej myślicie, że ze mnie taka histeryczna księżniczka?

Tak. ;-)
Lubisz siać ferment wokół siebie, nie mogłaś po prostu odejść?

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

108

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Nie zgadzam się z Wami.

Odejście po cichu, to po prostu zamiatanie problemu pod dywan. To zresztą chciał zrobić dyrygent, nie informując nikogo o zastrzeżeniach jakie miałam, ani nawet o tym spotkaniu, które mieliśmy. Dla mnie to przejaw ogromnej hipokryzji, takie maskowanie smrodu obornika dezodorantem. Bo realny problem istnieje: chór składa się z zamkniętej grupy ksenofobów, którzy w centrum kościoła mają tyle wspólnego z chrześćijaństwem co ryba z rowerem.

109 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-01-31 13:15:15)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Blackie ale najwidoczniej to co opisujesz jako problem jest problemem wyłącznie dla Ciebie (no, może jeszcze Elisabeth).
Poza tym szczerze wątpię żeby Twój mail spowodował w nich jakieś przemyślenia/zmiany
Trzeba wiedzieć kiedy gra jest warta świeczki i w co warto władować swoją energię

110

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Twoje zachowanie ma z chrzescijanstwem dokladnie tyle samo wspolnego Blackie. Jestes tego swiadoma?

Jakbys odeszla z pracy poklocona z przelozonym to tez bys wyslala wszystkim maila z opisem klotni?

To co zrobilas bylo po prostu dziecinne i tyle.
Nikt nie lubi jak mu sie mowi co ma robic. Ty tez. Reagujesz zawsze na to agresywnie. A teraz probujesz zrobic to samo innym i dziwisz sie ze zareagowali akurat w taki sposob.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

111 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-31 14:04:48)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
jjbp napisał/a:

Blackie ale najwidoczniej to co opisujesz jako problem jest problemem wyłącznie dla Ciebie (no, może jeszcze Elisabeth).
Poza tym szczerze wątpię żeby Twój mail spowodował w nich jakieś przemyślenia/zmiany
Trzeba wiedzieć kiedy gra jest warta świeczki i w co warto władować swoją energię

Ale dla mnie to już koniec drogi. Jestem w nowym, z wczorajszego spotkania wnioskując, normalnym, przyjaznym chórze (zaprosili mnie na integracyny lunch w sobotę). Jednak uważam, że ludzie mają prawo wiedzieć dlaczego odeszłam, a nie być karmieni jakimiś bajkami dyrygenta. Co z tym zrobią, to już ich sprawa.

Wątpię, że spowoduje to nich jakieś głębsze przemyślenia, ale kto wie, może ktoś lepiej przyjrzy sie sobie w lustrze i doprowadzi to do jakiejś refleksji. Dla mnie najważniejsze jest to, że prawda wyszła na jaw.

112

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Nie zgadzam się z Wami.

Odejście po cichu, to po prostu zamiatanie problemu pod dywan. To zresztą chciał zrobić dyrygent, nie informując nikogo o zastrzeżeniach jakie miałam, ani nawet o tym spotkaniu, które mieliśmy. Dla mnie to przejaw ogromnej hipokryzji, takie maskowanie smrodu obornika dezodorantem. Bo realny problem istnieje: chór składa się z zamkniętej grupy ksenofobów, którzy w centrum kościoła mają tyle wspólnego z chrześćijaństwem co ryba z rowerem.

Ale problem masz tylko Ty, pozostali mają wywalone. Zrozum.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

113

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Już mniejsza z tym kto ma problem - dla mnie byłaby to zwyczajna strata czasu. I tak ten mail nic nie zmieni. Skoro trafiamy w jakieś towarzystwo, z którymi nie idzie się dogadać a i nie możemy tego nijak zmienić, to zwyczajnie się z niego wymiksowujemy bez dramy dla własnego zdrowia psychicznego i spokoju ducha. Tak ja bym zrobiła.

114

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Cyngli napisał/a:

Ale problem masz tylko Ty, pozostali mają wywalone. Zrozum.

Ależ ja to rozumiem, jednak dla mnie są bardzo istotne zasady na jakich POWINNA się opierać współpraca kościelnych grup. Jestesmy wszyscy tylko ludźmi, ale zjawiska takie jak ksenofobia, hipokryzja, faworyzowanie i nepotyzm nie są czymś na co powinno się przymykać oko.

Ja i tak sprawę potraktowałam lajtowo, bo przy tak szokującym stanie rzeczy, mogłam napisać oficjalny list do biskupa Dover. Ja oczywiście wcześniej z nim rozmawiałam, ale tylko prywatnie i właściwie tylko o sprawach związanych z brakiem komitetu w chórze i niejasności związanych z budżetem i wyborem repertuaru.

Posty [ 77 do 114 z 360 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018