konflikt z sąsiadem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: konflikt z sąsiadem

witam
jestem tutaj nowa z góry dziekuje że przeczytacie to co napisze i doradzicie co z tym zrobic i jak reagowac

mieszkam na nowym osiedlu domów od roku, podczas budowy domu i podłącza wodnego wszystko było ok ale doc zasu .
sasiad po  niecałym roku mieszkania tutaj naszego przyszedł z pretensją że zagnietlismy w drodze jego dren, podobno ma wodę w piwnicy i td.. napisalismy pismo do gminy że nic takiego nie było wodę robiły wodociagi , droga nie jest nasza tylko gminna,wiec nie poczuwalismy sie że mamy cokolwiek poprawiac.. no i pewnego dnia sąsiad który był podobno zalewany przez nas a mieszkamy 3 domy dalej i niżej rozkopał drog e naprawił swój niby dren przy okazji rozwalając w mak naszą wodę całe przyłącze.. wtedy poleciały gromy były wyzwiska, emocje i td.. no i od tego czasu konflikt się ciagnie..przybiera na sile ponieważ syn sąsiada /18 lat/ i jego ojciec wyzywaja nas, spluwaja pod nogi, strasza że długo tutaj nie pomieszkamy, że nas utopią i wiele wiele innych wyzwisk , zajezdzają droge, lub jada środkiem że ja musze zjechać .
Mieszkam głównie sama z dziećmi męza często nie ma w domu, zwyczajnie obawiam sie głupiego pomysłu sąsiadów , zastanawiam się co z tym zrobić???? czy zgłosić to gdzieś??? dodam ze żadne rozmowy z sąsiadami nie wchodza w grę, tłumaczenia że nie mielismy na celu czegokolwiek zepsuc.. obawiam się o zdrowia a nawet życie moich dzieci , jak sądzicie jak z tego mozna wybrnąć  bo przeciez ta sytuacja nie moze trwac wiecznie a ja nie bede zastraszana
bede wdzięczna za odpowiedzi smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: konflikt z sąsiadem

Tego typu ludzie doprowadzają mnie do szału, naprawdę... Widzą, że nie ma faceta w domu, siedzi kobieta sama, to łatwo jest zastraszyć.
Do sedna. Groźby są karalne. Możecie spróbować nagrać to, co jaśnie pan mówi, a później zgłosić to na najbliższym komisariacie policji.
Odpowiedź z gminy przyszła?

'I can feel the magic floating in the air
Being with you gets me that way...'

3

Odp: konflikt z sąsiadem

dziekuję za odpowiedz
to chodzi o to że zona tego faceta jest najnormalniejsza stopuje i męża i syna , ale to co wyrabiaja ci dwaj to przechodzi wszelkie granice
wczoraj było apogeum konfliktu gdy na spacerze z dziecmi nam zajechali droge wyskoczyli i wyzywali , wtedy nagrałam ta sytuację mam jako dowód , zastanbawiam sie czy iśc z tym do prokuratury?

4

Odp: konflikt z sąsiadem

Ja mam podobny problem z sąsiadami choć nieco innej natury - mam nadzieję mili777, że nie będziesz miała nic przeciwko ze sie podłączam - i bardzo Cię proszę o napisanie choć 2 słów jeśli masz podobne odczucia w mojej kwestii (bo sama już nie wiem co robić...)
Niedawno, tj. ok. 1,5 roku temu przeprowadziliśmy się z mężem w moje rodzinne strony, 15 km od miasta. Od początku zależało mi na dobrych stosunkach z sąsiadami, zwłaszcza tymi którzy mieszkają najbliżej nas. Jeden sąsiad - to małżeństwo nieco starsze od nas ale wydają się być OK, natomiast drugi sąsiad - to małżeństwo mniej więcej w naszym wieku i to z nimi głównie dogadywaliśmy się na początku, bo też częściej widywaliśmy. Spotykaliśmy u nas lub u nich na pogaduchy, grilla etc., do robót wykończeniowych braliśmy polecone przez nich osoby po fachu (gł. z ich rodziny i oczywiście zapłata po cenach konkurencyjnych - sprawdzaliśmy), gdy nam odbierali czasem przesyłki kurierskie, (oczywiście po wcześniejszym uzgodnieniu tego z nimi) - staraliśmy się jakoś odwdzięczyć np. złożyłam im wizytę i podarowałam dopiero co upieczone ciasto lub inny prezent (np. kupioną na targach roślinkę), cały czas byliśmy w kontakcie telefonicznym i sms i wyglądało, że wszystko się układa. Żeby nie był że ten opis wygląda jak jakaś bajka - bywały też małe przepychanki, o to np. że my (a właściwie ktoś kto do nas przyjechał) zniszczył im trochę trawnik albo że ich pies dostał się na naszą działkę i złamał młode drzewko, dopiero posadzone (bo się bawił) - jednak widziałam że jest im przykro że to z ich winy i chcieli to naprawić (podobnie jak i my zniszczony trawnik) - więc jakby sprawy nie było, bo od razu to wyjaśniliśmy i sprawa zamknięta (choć teraz jak patrzę na jej podwórko to nie widzę już tego psa i mam wyrzuty sumienia że to przez moje uwagi ona się go pozbyła choć ja sugerowałam jej delikatnie, aby trzymała go w kojcu i wypuszczała od czasu do czasu, a nie pozbywała się go całkowicie).
Przechodzę do sedna.
Ponieważ ona jest krawcową, poprosiłam ją o uszycie zasłon do salonu, czego chętnie się podjęła (wysłałam zdjęcia jakie chcę zasłonki, kupiłam materiał, uzgodniłyśmy koszty za szycie i zajęłam się jej dzieciaczkami kiedy ona robiła ostateczne pomiary do zasłonek). Jak już zasłonki były gotowe, zadzwoniłam do niej i zapytałam czy mogę przyjść je odebrać - "OK, zapraszam". I teraz wielki znak zapytania - wzięłam te zasłony, uzgodniłyśmy że je przymierzę i jak wszystko ok, to wtedy przynoszę kasę. Zapytałam, czy będzie mogła jeszcze mi uszyć zazdrostki na drugie okna w innym pomieszczeniu - odparła, że ona już nie będzie dla nas nic szyć. I powiedziała to bardzo dosadnym tonem, jakby chciała powiedzieć mi "bierz te zasłony i wynocha!" (nie wspomnę, że dodała że żadnych przesyłek nam już nie odbierze, bo nie ma na to czasu, a na pytanie dlaczego nie będzie juz dla nas nic szyć - powiedziała ze my jesteśmy zbyt kapryśni, że zbyt często zmieniamy zdanie i że to jest głównym powodem). Byłam jej tonem naprawdę zdruzgotana i do tej pory nie rozumiem o co jej tak naprawdę chodziło - wcześniej, kiedy coś innego dla mnie szyła - nie było takich sytuacji. Zdołałam wtedy tylko wybełkotać pytanie "a czy Ty może w ogóle nie chcesz mieć z nami nic wspólnego?" - i tylko kiwnęła głową na potwierdzenie. Zabrałam te zasłony, poszłam do siebie, wypytałam wszystkich znajomych (którzy i ją znają) włącznie z mężem czy jej może czegoś nieprzyjemnego nie powiedzieli i dlatego tak się zachowała wobec mnie - ale nie. No i nasze stosunki sąsiedzkie się popsuły. Teraz zwołuje do siebie wszystkie sąsiadki i probuje mnie szkalowac na każdym kroku - kiedy jestem na podwórku i coś robię (np. podlewam drzewka) tak jakby chciała żebym poczuła sie nieswojo na własnym podwórku i schowała się w domu. Napuściła na mnie swojego męża, żeby powiedział mi abym nie kontaktowała się z nimi telefonicznie ani emailowo albo pożałuję - bo wysłałam jej raz czy dwa sms-a z prośbą o niewjeżdżanie na nasz trawnik podczas wykręcania samochodem (mieszkają dom wcześniej i wymyślili sobie że oni i wszyscy którzy do nich przyjeżdżają będą wykręcać pod naszym domem a nie przed swoim, choć mają tyle samo miejsca - nie było trawnika, nie było problemu ale założyliśmy go i prosiliśmy o jego nieniszczenie i jak widać bez odzewu.  Nie wiem już co robić, jak nie chce mieć z nami nic wspólnego to nie, choc ta sytuacja mnie denerwuje no bo my nie zamierzamy się stąd wyprowadzać, a oni - nie wiem. Ale codzienie na podwórku mijamy się bez żadnego cześć, witam tylko kompletne niezwracanie uwagi na siebie  - sama nie wiem czy to normalne. Najgorsze jest to że ona stara się aby jak najczęściej u niej ktoś był zwłaszcza wtedy kiedy wie że ja jestem w domu, tak zebym widziała jak to niby mnie ona wytyka palcem i obgaduje przy innych (sama nie wiem ile głupot juz ilu ludziom nagadała) ale najgorzej że próbuje wszystkich sąsiadów zmówić przeciwko mnie - zwołuje na podwórko i wytyka palcem. Może jestem nienormalna, ale skąd mam wiedzieć co ja jej zrobiłam? Mam jej zapłacić i dać się szantażować żebym mogła normalnie żyć we własnym domu i jego otoczeniu??!! Mam fajny ogródek (chętnie zamieszczę zdjęcia) i uwielbiam po pracy popielęgnować swoje roślinki (sprawia mi to naprawdę ogromną frajdę!) ale kiedy ją widzę i kiedy widzę jak mnie obgaduje - naprawdę nawet tego mi się odechciewa! Błagam, pomocy albo chociaż niech napisze ktoś kto jest w podobnej sytuacji bo już nie wiem co robić. Mamy jeszcze sporo do wykończenia (zwłaszcza na zewnątrz domu) i zarówno ja jak i mój mąż mamy już dość tej sytuacji. A co jak będziemy mieć dzieci - też mamy je wychowywać w taki sposób jak ona wychowuje swoje - czyli wmawiać im że wszyscy dookoła są źli a zwłaszcza "ten jeden sąsiad" - nie odzywaj się więc do niego nie mów mu dzień dobry i pokazuj że jest "be"??!! Błagam, pomocy! Mili777 bardzo Cię proszę co ty o tym myślisz (i każdą osobę która miała już nieprzyjemne doświadczenia z sąsiadem). Za wszystkie odpowiedzi będę bardzo wdzięczna.

"Nie naprawiaj świata, nie będziesz cierpiała"

5

Odp: konflikt z sąsiadem

Witam proszę o poradę co zrobić tez mam problem z sąsiadem kilka lat temu chciałam mieć wino w skrócie sąsiad przywiózł zasadził na swojej działce chodź chciałam u siebie ale powiedział ze nie ma problemu ....pięknie się rozrósł i tu ciach uciął korzenie ...wszystko wysycha  prawie 10 m szok co w takiej sytuacji ...pierwsza rozmowa z żona napewno nie zrobił tego specjalnie przecież to chwasty..co możemy zrobić zaznaczmy są to ludzie majętni i z mikim się nieliczącą już zdążyli napsuć krwi innym

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018