Konflikt dotyczący parafialnego chóru - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Strony 1 2 3 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 304 ]

Temat: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Może to nie najlepszy dział na to, więc przenieście gdzie uważacie za stosowne.

Jestem w lokalnym parafialnym chórze od ponad dwóch lat. Jeździmy na wyjazdy, śpiewamy podczas mszy i mamy próby raz w tygodniu.

Niestety, mam wrażenie, że większość uczestniczących ma prywatny klub, włączając dyrygenta, który kompletnie lekceważy moje uwagi (nawet w temacie jak poprawnie wymawiać "Lulaj mnie Jezuniu", chociaż jestem Polką) i traktuje mnie protekcjonalnie. Każdy ma głos, a ja jestem traktowana jak smarkacz. Poza tym, że praktycznie nikt nie okazał chęci poznania mnie lepiej czy normalnej przyjazności, która byłaby dla mnie OK. Upiekłam tonę ciast i zapraszałam każdego na piknik, do pubu, do domu- ciasza radiowa. Jasne, są ode mnie przynajmniej 20 lat starsi, ale to jest niegrzeczne.

Mam spotkanie z dyrygenten w sobotę. Co powiedziec?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

A ktoś oprócz Ciebie jest jeszcze niezadowolony z tego co się dzieje w tym chórze ? Najwyraźniej w tym chórze jest "fala", a Ty jesteś młodym "kotem" :D Jak długo istnieje już ten chór ? Jak długo uczestnicy tego "klubu" tam śpiewają ?

3 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-08 09:05:32)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Oni tam śpiewająod 20 lat lub więcej. To taka prowincjonalna parafia angielska.

Tak, jest jeszcze jedna babka, która przyłączyła się do chóru pięć lat temu, po przeprowadzce z innej części kraju kiedy jej syn wyszedł z domu i się ożenił. Ma podobne odczucia,chociaż jest dobre 25 lat starsza ode mnie.

Straciłam chęć śpiewania, bo ktoś za moimi plecami wybiera utwory (części z nich nigdy nie lubiłam), a podczas wyjazdów nawet pies z kulawą nogą się do mnie nie odzywa i siedzą sobie w swoim kółku wzajemnej adoracji. Także siedzimy sobie z tą drugą babką, a wszyscy nas ignorują.

4

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Może to nie najlepszy dział na to, więc przenieście gdzie uważacie za stosowne.

Jestem w lokalnym parafialnym chórze od ponad dwóch lat. Jeździmy na wyjazdy, śpiewamy podczas mszy i mamy próby raz w tygodniu.

Niestety, mam wrażenie, że większość uczestniczących ma prywatny klub, włączając dyrygenta, który kompletnie lekceważy moje uwagi (nawet w temacie jak poprawnie wymawiać "Lulaj mnie Jezuniu", chociaż jestem Polką) i traktuje mnie protekcjonalnie. Każdy ma głos, a ja jestem traktowana jak smarkacz. Poza tym, że praktycznie nikt nie okazał chęci poznania mnie lepiej czy normalnej przyjazności, która byłaby dla mnie OK. Upiekłam tonę ciast i zapraszałam każdego na piknik, do pubu, do domu- ciasza radiowa. Jasne, są ode mnie przynajmniej 20 lat starsi, ale to jest niegrzeczne.

Mam spotkanie z dyrygenten w sobotę. Co powiedziec?


Przeczytałam tytuł wątku i od razu myśl, to temat Beyondblackie i trafiłam. :P :P :P

Pytanie, jak zwracasz uwagę Dyrygentowi?
Nikt nie lubi, jak zwraca się mu uwagę i to jeszcze na forum publicznym, a Ty na dodatek jesteś najmłodsza, pewnie masz najkrótszy staż w chórze, a przede wszystkim jesteś cudzoziemką, i Ty śmiesz uwagę zwracać (tak może Oni odbierają Twoje uwagi).

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

5 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-08 09:14:20)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Zwracam uwagę normalnie, czasem na boku, czasem przed całym chórem, jak jawne głupoty się dzieją. Chyba apogeum tego było jak śpiewaliśmy polską kolendę w czasie świąt i dyrygent wykłócał się ze mną w temacie artykulacji polskiego języka (facet nie ma pojęcia). Podobny cyrk był przy śpiewaniu "Bogurodzicy" po rosyjsku- język, który ja znam od dziecka, a dyrygent nawet podstawowego podręcznika nie liznął.

Bycie cudzoziemką ma się nijak do bycia w chórze, chyba, że chcesz zwrócić uwagę na to, że ci ludzie to ksenofoby w czystej postaci.

6

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Można zwracać uwagę tak, że osoba pod adresem której czynione są uwagi jest wdzięczna i niemal kłania się w pas. Można zwracać uwagę tak, że osoba, której uwagi dotyczą, mocno zaciska pięści. Ważny jest przecież nie tylko tekst, ale przede wszystkim melodia i okoliczności.
Wiesz o tym, Beyondblackie, doskonale.
Zastanów się, jakie były i są Twoje intencje, jaka była melodia.

Przed Tobą spotkanie z dyrygentem. Powiedz o tym, że jest Ci przykro (jeśli to prawda), że chcesz należeć do grupy, nie zaś być poza nią. Zapytaj go (ale tylko wtedy, gdy jesteś gotowa na szczerą odpowiedź), co myśli o Tobie i Twych uwagach. Zapytaj go (bo on zna i siebie, i wszystkich od lat), co masz zrobić (a czego dotąd nie zrobiłaś), by faktycznie być jedną z nich. Być może, według jego i nich, jesteś.




Kolędę, o której napisałaś znam w wersji "Lulajże Jezuniu...", Twej wersji nie słyszałam.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

7

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Oczywiscie to "Lulajże Jezuniu". Po prostu się pomyliłam klikając późno w nocy :D

Ale czy nie uważasz, że dobra wola powinna pochodzić od obu stron? Ja jestem grzeczna i zwracam uwagę tylko wtedy jak jawne bzdury się dzieją. Nie mam pretensji do dyrygenta, kiedy w grę wchodzi jego dyrygowanie- jest świetny. Ale wkurza mnie niesamowicie, że jedna babka coś zasugeruje i my to od razu śpiewamy, a ja się doprosić nie mogę jednego kawałka, bo dyrygent mnie od razu ucina. Żeby nie było, ja w chórach śpiewam całe życie, na poziomie uniwersyteckim, mam wykształcenie muzyczne i nie jestem jakimś dyletantem, a moje zdanie w sprawach repertuaru jest zawsze pomijane na rzecz jakiegoś członka chóru, który ledwo nuty czytać potrafi.

8

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Beyond, tak to już chyba jest, że im dłużej członkowie grupy ze sobą wcześniej przebywali...  im bardziej się nawzajem lubią, tym trudniej w takiej grupie przebić się komuś nowemu. Jeżeli grupa nie polubiła Cie od razu, to raczej będzie trudno to zmienić ;) Zdobywanie zaufania grupy, to niestety dość powolny proces. Dwa lata bycia członkiem w chórze brzmi okazale, ale wy spotykacie się ze sobą raptem raz w tygodniu... 
Nie wiem jakie miałaś "wejście" i od kiedy rozpoczęłaś "forsowanie" swoich racji, ale mam podejrzenie, że grupa mogła poczuć się przez Ciebie oceniana i stąd ta niechęć do Twoich sugestii.

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

9 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-08 12:26:43)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Generalnie, tam nikt nie lubi kogoś kto ma opinie.

Wszyscy przyklaskują najnudniejszemu kazaniu proboszcza i nie chcą żadnych zmian. W sumie, w parafii, ja tylko się przyjaźnię z byłym biskupem, który jest otwarty na dyskusje i ma prawdziwą pasję względem kościoła, chociaż ma jakieś 83 lata. Koleguję się też z tą panią co do chóru dołączyła 5 lat temu- chodzimy razem na jogę, jakieś klachy i wymieniamy przepisy kuchenne. Ona, jak ja, narzeka na to samo, że mimo lat spędzonych w chórze, wszyscy ją ignorują. Innych członków chóru próbowałam zapraszać, a to na kawę, a to na drinka, a to generalnie na klachy- i nic. Każdy grzecznie dziękował i nigdy nie skorzystał. Mnie to strasznie zdziwiło, bo generalnie nie mam problemu z nawiązywaniem znajomości i jest wielu ludzi z Klubu Rotariańskiego, którzy nie raz byli u nas na proszonej kolacji czy zwykłym piwie i się rewanżowali. Naszych sąsiadów też znamy i z nimi np. jeździmy na wycieczki rowerowe. Jezu, nawet posiadacz psa o takim samym imieniu jak nasz, jest moim kolegą.

W chórze to jest takie pitu pitu o doopie Maryny i nie daj Boże, że ktoś się wyłamie i z czymś, nawet grzecznie, nie zgadza. Oni nie widzą, że to jest śmierć w pigułce dla takiej parafii, która się starzeje i nie zachęca młodszych członków, takich jak ja.

Są metody wewnątrzkościelne, które mogą zmusić taki chór do posiadania komitetu i podejmowania demokratycznych decyzji, ale nie sądzę by pójście tą drogą ułatwiło mi życie.

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Nic nie zrobisz Blackie- zmusisz kogos do innego kulturalnego zachowania sie ? Szukaj choru mlodszego duchem.

11

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Generalnie, tam nikt nie lubi kogoś kto ma opinie.

Wszyscy przyklaskują najnudniejszemu kazaniu proboszcza i nie chcą żadnych zmian. W sumie, w parafii, ja tylko się przyjaźnię z byłym biskupem, który jest otwarty na dyskusje i ma prawdziwą pasję względem kościoła, chociaż ma jakieś 83 lata. Koleguję się też z tą panią co do chóru dołączyła 5 lat temu- chodzimy razem na jogę, jakieś klachy i wymieniamy przepisy kuchenne. Ona, jak ja, narzeka na to samo, że mimo lat spędzonych w chórze, wszyscy ją ignorują. Innych członków chóru próbowałam zapraszać, a to na kawę, a to na drinka, a to generalnie na klachy- i nic. Każdy grzecznie dziękował i nigdy nie skorzystał. Mnie to strasznie zdziwiło, bo generalnie nie mam problemu z nawiązywaniem znajomości i jest wielu ludzi z Klubu Rotariańskiego, którzy nie raz byli u nas na proszonej kolacji czy zwykłym piwie i się rewanżowali. Naszych sąsiadów też znamy i z nimi np. jeździmy na wycieczki rowerowe. Jezu, nawet posiadacz psa o takim samym imieniu jak nasz, jest moim kolegą.

W chórze to jest takie pitu pitu o doopie Maryny i nie daj Boże, że ktoś się wyłamie i z czymś, nawet grzecznie, nie zgadza. Oni nie widzą, że to jest śmierć w pigułce dla takiej parafii, która się starzeje i nie zachęca młodszych członków, takich jak ja.

Są metody wewnątrzkościelne, które mogą zmusić taki chór do posiadania komitetu i podejmowania demokratycznych decyzji, ale nie sądzę by pójście tą drogą ułatwiło mi życie.

Może po prostu mają Cię za "mąciwodę". Żyli sobie spokojnie w swoim "sosie", coś tam śpiewali bez pewnie dużej "napinki", przy okazji podtrzymywali swoje długie kontakty towarzyskie, a tu zjawia się "taka jedna" (bez obrazy) i jej się ciągle coś nie podoba. A oni sobie tak żyli i śpiewali od dziada do pradziada (a na początku była małpa), i co ? Źle im było ? Takie hermetyczne środowiska można spotkać wszędzie. W Polsce też.

Może po prostu trochę wyluzuj, albo...załóż konkurencyjny chór :P Pełna profeska.

12

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Oczywiscie to "Lulajże Jezuniu". Po prostu się pomyliłam klikając późno w nocy :D (...)

A ja naprawdę myślałam, że znasz inną wersję.

(...) Ale czy nie uważasz, że dobra wola powinna pochodzić od obu stron? (...)

Nie lubię, we wszelkich jego odmianach, słowa "powinna". :/ Ludzie powinni szanować siebie nawzajem, na świecie powinien panować pokój. I co? :/
Przyznaję rację, łatwiej i przyjemniej by się żyło, gdyby ludzie byli przyjaźnie do siebie nastawieni. Tymczasem, co widać też tutaj na forum, ów "inny" zagraża, trzeba go zniszczyć albo przynajmniej ująć mu wartości. Wtedy swe ego pompowane jest do granic możliwości. Wiesz dobrze, że pompowanie tyczy tych, którzy o sobie - wbrew temu, co mówią - nie mają dobrego mniemania.


Dzięki za wyjaśnienia. Trzymam kciuki. :)

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

13 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-01-08 13:02:36)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Powiedzieć nie wprost to, co chcesz powiedzieć, a bardziej go podejść. Można spróbować od tej strony, że kolęda jest Ci bardzo bliska z uwagi na to, że to polska kolęda, taka na wskroś tradycyjna i ma to dla Ciebie ogromne, szczególne znaczenie jak jest śpiewana, i dlatego chcesz mieć swój, prawie wyłączny wkład, w jej aranżację itp.

Poza tym, z tego co piszesz, to trafiłaś na coś w rodzaju skostniałego układu, dla którego być może stanowisz jakieś zagrożenie. Młoda, młodsza, pełna zapału i energii - może oni takiej tam nie potrzebują?

14

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Coś mi się wydaje, że trafiliście w sedno. Jestem najmłodsza w chórze. Praktycznie mogłabym być córką każdego, bo mają tak średnio od piędziesięciu kilku do 70 lat, z wyjątkiem jednego basa, który ma 45 (z tym, że ten bas od zawsze tu mieszkał, chodził do kościoła i się udzielał).

Tu są na pewno skostniałe układy, których nikt nie chce ruszać, bo im wygodniej. Mam wrażenie, że odbierają mnie jako pieniacza, który przyszedł namieszać. Dowodzi temu też jak chcą przeprowadzić ze mną rozmowę: dyrygent, zastępca dyrygenta i przyzwoitek by pilnować przebiegu. Ludzie, to się w głowie nie mieści! Normalnie, człowiek poszedłby na kawę z dyrygentem i pogadał, a tu taka farsa.

Mój nauczyciel pianina dawno mi zasugerował, że powinnam przenieść się do chóru w Canterbury, i chyba chłop miał rację. No, ale zależy mi na mojej parafii i na tym co się w niej dzieje :(

15

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

(...) Dowodzi temu też jak chcą przeprowadzić ze mną rozmowę: dyrygent, zastępca dyrygenta i przyzwoitek by pilnować przebiegu. (...)

Co???!
Czasy i metody stalinowskie kłaniają się. :/

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

16

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Wielokropku, i Ty się dziwisz, że narzekam :/

Tu jest pompa, parada i tradycja wciskana siłą do gardła. Mój chór używa takich metod, bo chce mnie upupić, to po pierwsze. A po drugie, by nie podpaść mojemu narzeczonemu, który jest partnerem w jednej z większych lokalnych kancelarii, który robi dużo biznesu z dyrygentem, jako, że on jest wyceniaczem nieruchomości rolniczych. Chcą mieć świadków rozmowy by się później bronić, w razie czego.

17

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Nie, nie dziwię się. Gdybyś jednak napisała to w pierwszym swym poście, to... . :)


Zastanów się, czy warto poświęcać im swój czas. Tak, przeczytałam, że zależy Ci na parafii. Czy jednak Twe koszty nie są większe od zysków?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

18

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Coś mi się wydaje, że trafiliście w sedno. Jestem najmłodsza w chórze. Praktycznie mogłabym być córką każdego, bo mają tak średnio od piędziesięciu kilku do 70 lat, z wyjątkiem jednego basa, który ma 45 (z tym, że ten bas od zawsze tu mieszkał, chodził do kościoła i się udzielał).

Tu są na pewno skostniałe układy, których nikt nie chce ruszać, bo im wygodniej. Mam wrażenie, że odbierają mnie jako pieniacza, który przyszedł namieszać. Dowodzi temu też jak chcą przeprowadzić ze mną rozmowę: dyrygent, zastępca dyrygenta i przyzwoitek by pilnować przebiegu. Ludzie, to się w głowie nie mieści! Normalnie, człowiek poszedłby na kawę z dyrygentem i pogadał, a tu taka farsa.

Mój nauczyciel pianina dawno mi zasugerował, że powinnam przenieść się do chóru w Canterbury, i chyba chłop miał rację. No, ale zależy mi na mojej parafii i na tym co się w niej dzieje :(

Skoro masz wybór z tego, żeby śpiewać gdzie indziej to będzie to zdecydowanie najlepsze rozwiązanie dla wszystkich. Nie dziw się tym ludziom, że nie chcą nic zmieniać. Nie każdy lubi, a skoro im się do tej pory podobało. Odpuść sobie, zanim konflikt się zaogni, a i tak nie wygrasz, bo ich jest więcej. To, że jesteś najmłodsza w chórze na pewno ma dla nich też znaczenie.

19

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Zobaczymy jak pójdzie, ale też rozważam odejście. Zależy mi na parafii, ale jest to nieproduktywne, jeżeli nic nie mogę w niej zmienić. Smutno mi, bo kościół jest 5 minut od mojego domu i po prostu, lubię śpiewać. Jeżeli odejdę, będę musiała jechać 45 minut do Canterbury, co prawda do lepszego chóru, ale będzie to konsumowało mnóstwo mojego czasu. Ech, smutne czasy :(

20 Ostatnio edytowany przez Misinx (2019-01-08 14:26:38)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Zobaczymy jak pójdzie, ale też rozważam odejście. Zależy mi na parafii, ale jest to nieproduktywne, jeżeli nic nie mogę w niej zmienić. Smutno mi, bo kościół jest 5 minut od mojego domu i po prostu, lubię śpiewać. Jeżeli odejdę, będę musiała jechać 45 minut do Canterbury, co prawda do lepszego chóru, ale będzie to konsumowało mnóstwo mojego czasu. Ech, smutne czasy :(

A kariera solowa ? :)

Albo jakiś zespół, własny mały chórek ? :)

21

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Smutne, że nie wszyscy mądrzy? :P

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

22

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Nie mam monopolu na mądrość i czasem jestem mało delikatna, ale cenię sobie demokrację w instytucjach, które są tworzone na wspólnego dobra. Poza tym zachowanie mojego chóru, czy też jego szefostwa, jest mało chrześćjańskie.

W mieście jest też kościół katolicki, oni chóru nie mają, a ja nie mam odpowiednich kwalifikacji by chór powołać. Skończyłam szkołę muzyczną, ale dyrygent ze mnie żaden.

23

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

(...) zachowanie mojego chóru, czy też jego szefostwa, jest mało chrześćjańskie. (...)

Rozejrzyj się po świecie, także tym, który uważa się za chrześcijański.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

24 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-08 16:24:45)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

No, nie, ja rozumiem, że ludzie zachowują się różnie. Ale żeby mieć taki poziom niechęci do bliźniego, w kościele, w chórze który śpiewa na każdej mszy, jest dla mnie niezrozumiałe. To nie Polska. Nikt nie jest piętnowany, że nie chodzi do kościoła, więc spodziewać by się było można, że ci co chodzą, to prawdziwi chrześćijanie.

25

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Może jest problem z tym, w jaki sposób zwracasz uwagę? Skoro jesteś nowa i do tego najmłodsza to reakcja może być różna, włącznie z tym, że innym może wydawać się, że próbujesz się wywyższać i na siłę zabłysnąć. Zresztą no nie musisz tam siedzieć na szczęście, może lepiej jednak poszukać innych alternatyw z lepszą atmosferą :)

26

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
domi407 napisał/a:

Może jest problem z tym, w jaki sposób zwracasz uwagę? Skoro jesteś nowa i do tego najmłodsza to reakcja może być różna, włącznie z tym, że innym może wydawać się, że próbujesz się wywyższać i na siłę zabłysnąć. Zresztą no nie musisz tam siedzieć na szczęście, może lepiej jednak poszukać innych alternatyw z lepszą atmosferą :)

Na pewno rolę pełni duża róznica pokoleniowa, bo faktycznie ci ludzie są w wieku moich rodziców, więc może ich denerwować, że ich zwyczaje są kwestionowane przez "smarkulę". Inną barierą jest też różnica kulturowa- jako Polka lubię rozmawiać o polityce, dyskutować, mieć opinie, a Anglicy to raczej starają się unikać czegokolwiek kontrowersyjnego. Nie pomaga także to, że jestem osobą bezpośrednią, z raczej małą dozą taktu i wiecznie zadającą milion pytań. Czasami mam wrażenie, że ci ludzie normalnie się mnie boją i tego co za chwilę mogę powiedzieć, więc tak dla asekuracji trzymają się na dystans.

No coż, pogadamy w sobotę, to zobaczy się jak jest.

27

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

No coż, pogadamy w sobotę, to zobaczy się jak jest.

Odbyła się wczoraj ta rozmowa?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

28

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Krejzolka82 napisał/a:

Odbyła się wczoraj ta rozmowa?

Odbyła się, a jak.

To było bardziej jak przesłuchanie, a nie rozmowa. Trzech gości się na mnie nastawiło jak na komisji egzaminacyjnej. Szybko jednak to ucięłam, bo na zastraszanie to ja dobrze nie reaguję.

Prosto im wyjaśniłam gdzie leży problem i odwróciłam role, sama bombardując ich pytaniami. Okazało się, że... oni sami nie wiedzą jak chór powinien działac według parafialnych wytycznych, a oni sobie tak turlają się od lat jak im wiatr zawieje :D Dyrygent nawet pojęcia nie ma jaki mają budżet. Im dalej brnęłam, tym było gorzej. W końcu rozłożyli ręce i stwierdzili, że są w szoku, bo nikt nigdy im takich pytań nie zadawał.

Nie wiem czy chcę zostać w takiej organizacji, która kieruje się praktycznie tylko tym kto kogo zna, jak długo i kto jest czyimś pociotkiem. Wątpię czy oni są w stanie przyjąć do siebie kogoś spoza kręgu i wprowadzić jakiekolwiek zmiany, nieważne ile banałów popłynęło do mnie na końcu (dziękujemy pani za uwagi, to bardzo pomocne mieć inną perspektywę itp.- trele morele). Generalnie uczucie moje było, że chcą to zamieść pod dywan i udawać, że nic się nie stało. Powiedziałam, że się namyślę i dostaną mejla w poniedziałek. No, to się zastanawiam.

29

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Odbyła się wczoraj ta rozmowa?

Odbyła się, a jak.

To było bardziej jak przesłuchanie, a nie rozmowa. Trzech gości się na mnie nastawiło jak na komisji egzaminacyjnej. Szybko jednak to ucięłam, bo na zastraszanie to ja dobrze nie reaguję.

Prosto im wyjaśniłam gdzie leży problem i odwróciłam role, sama bombardując ich pytaniami. Okazało się, że... oni sami nie wiedzą jak chór powinien działac według parafialnych wytycznych, a oni sobie tak turlają się od lat jak im wiatr zawieje :D Dyrygent nawet pojęcia nie ma jaki mają budżet. Im dalej brnęłam, tym było gorzej. W końcu rozłożyli ręce i stwierdzili, że są w szoku, bo nikt nigdy im takich pytań nie zadawał.

Nie wiem czy chcę zostać w takiej organizacji, która kieruje się praktycznie tylko tym kto kogo zna, jak długo i kto jest czyimś pociotkiem. Wątpię czy oni są w stanie przyjąć do siebie kogoś spoza kręgu i wprowadzić jakiekolwiek zmiany, nieważne ile banałów popłynęło do mnie na końcu (dziękujemy pani za uwagi, to bardzo pomocne mieć inną perspektywę itp.- trele morele). Generalnie uczucie moje było, że chcą to zamieść pod dywan i udawać, że nic się nie stało. Powiedziałam, że się namyślę i dostaną mejla w poniedziałek. No, to się zastanawiam.


Zastanowiłaś się co zrobisz?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

30 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-01-23 10:53:15)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

To nie Polska. Nikt nie jest piętnowany, że nie chodzi do kościoła, więc spodziewać by się było można, że ci co chodzą, to prawdziwi chrześćijanie.

to raczej poza granice administracyjne wychodząca sprawa, mentalność jest głęboko zakorzenioną sprawą, wystarczy że sami siebie piętnują

więc, zasadność prawdziwości, może być mglistą sprawą ;)

nie ma potencjału do zbudowania? drugiej grupy "młodszej"?

w moim odczuciu wspólnota powinna odpowiadać potrzebą uczestników poza pewnymi kanonami odgórnymi

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"
Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Łooo Matko Boska.....wieś to wieś :)
Śpiewali tak od 150 lat .....zawsze tak samo.....krewni, znajomi we wzajemnych układach......a tu przychodzi jakieś dziecko z dzikiego kraju ......i chce zmian, jojczy, zadaje dziwne pytania. Po co skoro, od setek lat było dobrze :)

Kuzynka wyniosła się z miasta tak z 20 km na wieś. Tam działa, pracuje, udziela się od 30 lat........ale nadal jest ....obca.

A z drugiej strony mój dziadek po l wojnie światowej wyjechał na zachód Polski (bo wszystko tam było zrównane z ziemią). Jakaś dalszą rodzina tam pozostała i jak tam przyjeżdżam to jestem swój :) Jestem zapraszamy, przyjmowany aż mnie to krępuje.  :)

32 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-25 01:05:00)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Zdecydowałam się wynieść z tego chóru. Czala goryczy sie przelała jak zrąbałam sobie plecy w sobotę taszcząc drewno do kominka i mam wypadnięy dysk i zapalenie nerwu barkowego. Jak żołnierzyk poszłam na mszę w niedzielę, starąjac się jak najlepiej. Ból był tak straszny, że musiałam wyjść po kazaniu, bo prawie ryczałam. Od tego czasu nawet nikt mejla mi nie przesłał jak się czuję, już nie wspominając o rosołku czy nawet kwiatkach, chociaż ci ludzie mieszkają dosłownie kilka metrów ode mnie.

Chrzanię takie "chrześćijaństwo". To jest hipokryzja i ksenofobia w czystej postaci.

33

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Zdecydowałam się wynieść z tego chóru. Czala goryczy sie przelała jak zrąbałam sobie plecy w sobotę taszcząc drewno do kominka i mam wypadnięy dysk i zapalenie nerwu barkowego. Jak żołnierzyk poszłam na mszę w niedzielę, starąjac się jak najlepiej. Ból był tak straszny, że musiałam wyjść po kazaniu, bo prawie ryczałam. Od tego czasu nawet nikt mejla mi nie przesłał jak się czuję, już nie wspominając o rosołku czy nawet kwiatkach, chociaż ci ludzie mieszkają dosłownie kilka metrów ode mnie.

Chrzanię takie "chrześćijaństwo". To jest hipokryzja i ksenofobia w czystej postaci.

pozostaje "ciepło" z kominka, mimo wszystko :)

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

34

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

tego czasu nawet nikt mejla mi nie przesłał jak się czuję, już nie wspominając o rosołku czy nawet kwiatkach, chociaż ci ludzie mieszkają dosłownie kilka metrów ode mnie.

Beyond Ty się chyba za dużo amerykańskich filmów naoglądałaś... rosołek od znajomych z chóru ? ;) Może gdybyś była osobą samotną...
Rozumiem, że jesteś nimi rozczarowana, ale chyba trochę za wiele oczekujesz od ludzi. Fakt, ze mógł ktoś przynajmniej grzecznościowo o Twoje zdrowie zapytać, ale ... to nie obowiązek ;)

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

35

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Volver napisał/a:

Rozumiem, że jesteś nimi rozczarowana, ale chyba trochę za wiele oczekujesz od ludzi. Fakt, ze mógł ktoś przynajmniej grzecznościowo o Twoje zdrowie zapytać, ale ... to nie obowiązek ;)

"śpiew" chóru zagłuszył sprawę ;)

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

36

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Zdecydowałam się wynieść z tego chóru. Czala goryczy sie przelała jak zrąbałam sobie plecy w sobotę taszcząc drewno do kominka i mam wypadnięy dysk i zapalenie nerwu barkowego. Jak żołnierzyk poszłam na mszę w niedzielę, starąjac się jak najlepiej. Ból był tak straszny, że musiałam wyjść po kazaniu, bo prawie ryczałam. Od tego czasu nawet nikt mejla mi nie przesłał jak się czuję, już nie wspominając o rosołku czy nawet kwiatkach, chociaż ci ludzie mieszkają dosłownie kilka metrów ode mnie.

Chrzanię takie "chrześćijaństwo". To jest hipokryzja i ksenofobia w czystej postaci.

Przesadzasz, to że załóżmy Ty byś w ten sposób zareagowała na czyjąś chorobę/absencję, nie znaczy, że każdy tak ma. Po drugie pomyśl, w jakim właściwie celu uczęszczałaś na chór, czy chodziło o socjalizację, czy zaspokojenie jakichś ambicji, czy chęć tak po prostu pośpiewania od czasu do czasu czy może jeszcze coś innego. Dopiero wówczas dostosuj swoje oczekiwania/reakcje na do zaistniałej sytuacji.

37

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Volver napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

tego czasu nawet nikt mejla mi nie przesłał jak się czuję, już nie wspominając o rosołku czy nawet kwiatkach, chociaż ci ludzie mieszkają dosłownie kilka metrów ode mnie.

Beyond Ty się chyba za dużo amerykańskich filmów naoglądałaś... rosołek od znajomych z chóru ? ;) Może gdybyś była osobą samotną...
Rozumiem, że jesteś nimi rozczarowana, ale chyba trochę za wiele oczekujesz od ludzi. Fakt, ze mógł ktoś przynajmniej grzecznościowo o Twoje zdrowie zapytać, ale ... to nie obowiązek ;)

dlatego uwielbiam amerykańskie filmy. Tam to sielanka a nie życie. Gdy się gdzieś wprowadzasz to sasiedzi z własnoręcznie upieczonymi ciasteczkami biegną  z uśmiechem Cię przywitac ;)

38

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
adiaphora napisał/a:

sasiedzi z własnoręcznie upieczonymi ciasteczkami biegną  z uśmiechem Cię przywitac ;)

celując "ciastem" prosto w twarz :)

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

Posty [ 1 do 38 z 304 ]

Strony 1 2 3 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018