Konflikt dotyczący parafialnego chóru - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Strony Poprzednia 1 2 3 4 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 360 ]

39 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-25 17:58:24)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Nie, nie spodziewałam się jakiś cudów, ale przesłanie grzecznościowego mejla kiedy widzisz, że ktoś znajomy jest naprawdę ciężko chory, jest dla mnie normalną rzecza jaką się robi. Tu nie chodzi o procesję z ciasteczkami, bukietami kwiatów i kartkami z życzeniami poprawy zdrowia, ale zwykłe zapytanie "Jak się masz?". Znają mój numer telefonu, znają meila.

Jezu, jak lata temu pracowałam poza domem i trafiłam do szpitala z ostrym zapaleniem migdałków, to następnego dnia praktycznie wszyscy ludzie z mojego biura przyszli do mnie z każdym znanym cytrusowym owocem, soczkami i czym tam jeszcze, chociaż to byli zwykli współpracownicy, a nie jacyś bliscy przyjaciele. Zresztą ja tak sama postąpiłam jak koleżanka zwichnęła kostkę, chociaż sama nie była, męża miała i opiekę zapewnioną. Ale, dla mnie, to po prostu przejaw grzeczności.

W moim "wsiowym" chórze widać zaś obowiązuje zasada, że nasi to nasi, a obcy (nawet jak są w mieście od ponad dwóch lat) to nie zasługują na żadne grzeczności ani szacunek.Szczególnie zauważalne jest to wtedy kiedy wystarczy, że jakaś inna osoba z chóru kichnie, to jest od razu wielkie halo jakby się paliło i waliło, dyrygent niemal do modlitw wzywa za kogoś z przeziębieniem, a ja się mogę skręcać z bólu i wszyscy to mają w doopie.

Naprawdę dziękuję za takie "chrześćijańskie" wartości.

Zobacz podobne tematy :

40 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2019-01-26 08:21:24)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

A co tu chrześcijaństwo ma do rzeczy?  Wiejska mentalność..... niezależna od wiary, kraju, społeczeństwa.
Jesteś tam ledwo chwilę, droczysz się z nimi i chcesz by cię traktowano jak starego mieszkańca. Luzik...
Chcesz śpiewać, śpiewaj .....ale nie dyktuj im co i jak mają robić.....do tego starym skostniałym emerytom.

Jak mówią - człowiek ze wsi wyjdzie....ale wieś z człowieka nigdy smile

41

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Blackie, ale Ty sama powiedziałaś wcześniej:

Koleguję się też z tą panią co do chóru dołączyła 5 lat temu- chodzimy razem na jogę, jakieś klachy i wymieniamy przepisy kuchenne. Ona, jak ja, narzeka na to samo, że mimo lat spędzonych w chórze, wszyscy ją ignorują. Innych członków chóru próbowałam zapraszać, a to na kawę, a to na drinka, a to generalnie na klachy- i nic. Każdy grzecznie dziękował i nigdy nie skorzystał.

zakładałaś opcję, że oni po prostu nie chcą mieć z Tobą kontaktu? Nie wszyscy muszą Cię lubić. I nie wszyscy będą Cię lubić skoro przyszłaś i próbujesz zmieniać pod siebie coś, co działało wcześniej lata.
Oni do siebie z rosołkami pewnie chodzą jak coś się dzieje. Nie pójdą z tym rosołkiem do Ciebie, bo dla nich nie jesteś jedną z nich i tyle. To nie ma nic wspólnego z chrześcijańskimi wartościami.
No chyba, że Ty do każdej nielubianej przez siebie osoby też latasz z zupkami wink

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

42

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Zdecydowałam się wynieść z tego chóru. (...)

Ufff! Wreszcie podjęłaś decyzję. smile Wreszcie przestałaś się miotać (choć wobec poniżej zacytowanych zdań już tego nie jestem pewna).



(...) Od tego czasu nawet nikt mejla mi nie przesłał jak się czuję, już nie wspominając o rosołku czy nawet kwiatkach, chociaż ci ludzie mieszkają dosłownie kilka metrów ode mnie.

Chrzanię takie "chrześćijaństwo". To jest hipokryzja i ksenofobia w czystej postaci.

Hm... . Czy Ty, aby, nie przesadzasz?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

43

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Beyond, oni Cię po prostu nie lubią.
Nie zmusisz ludzi, żeby Cię lubili.
Odpuść.

Wymaganie, by ktoś, kto Cię nie lubi, przychodził Cię odwiedzać, bo źle się czujesz, to naprawdę wymaganie rodem z kosmosu. Nie widzisz tego?

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

44 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-26 19:10:23)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Już napisałam mejla o odejściu:

"Drogi Julianie, o ile doceniam Twój email z dnia poprzedniego w odpowiedzi na mój problem, mam wrażenie iż Twoja odpowiedź była forsowana, a nie autentyczna. Męzczyzna czy kobieta z uncją moralnej integralności, w duchu chrześćjańskim, wykazaliby się naturalną reakcją zapytując o stan zdrowia bliźniego, który jest członkiem kościelnego chóru. W związku z tym postanowiłam wystąpić z niego, jakoże brak przyjazności i generalna znieczulica na potrzeby nowych członków, w zamian zastąpiana nepotyzmem i klakierstwem nie przemawia do mnie i jest wprost obraźliwa. Wszystkiego najlepszego, Beyondblackie"

Mam już miejsce w chórze w Canterbury, a kościół zmieniam na katolicki.

Nie mam pretensji, że nikt mnie nie odwiedził, poza Elizabeth, która nie tylko przyjechała z wioski obok ale także przyniosła mi ciasto (przyjaźimy się od ponad dwóch lat), ale, że NIKT inny, dosłownie NIKT, nie przysłał mi nawet krótkiego maila czy nie zadzwonił jak się czuję. To nie jest kwestia lubienia czy nie lubienia, ale normalnego szacunku i grzeczności. I to przelało czarę goryczy.

45

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Blackie, jeżeli Twoje rozmowy z nimi były takie jak ten mail, to ja się ani trochę nie dziwię temu, że nie chcieli mieć z Tobą kontaktu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

46

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Już napisałam mejla o odejściu:

"Drogi Julianie, o ile doceniam Twój email z dnia poprzedniego w odpowiedzi na mój problem, mam wrażenie iż Twoja odpowiedź była forsowana, a nie autentyczna. Męzczyzna czy kobieta z uncją moralnej integralności, w duchu chrześćjańskim, wykazaliby się naturalną reakcją zapytując o stan zdrowia bliźniego, który jest członkiem kościelnego chóru. W związku z tym postanowiłam wystąpić z niego, jakoże brak przyjazności i generalna znieczulica na potrzeby nowych członków, w zamian zastąpiana nepotyzmem i klakierstwem nie przemawia do mnie i jest wprost obraźliwa. Wszystkiego najlepszego, Beyondblackie"

Mam już miejsce w chórze w Canterbury, a kościół zmieniam na katolicki.

Nie mam pretensji, że nikt mnie nie odwiedził, poza Elizabeth, która nie tylko przyjechała z wioski obok ale także przyniosła mi ciasto (przyjaźimy się od ponad dwóch lat), ale, że NIKT inny, dosłownie NIKT, nie przysłał mi nawet krótkiego maila czy nie zadzwonił jak się czuję. To nie jest kwestia lubienia czy nie lubienia, ale normalnego szacunku i grzeczności. I to przelało czarę goryczy.

Z całym szacunkiem, ale ja bym tego nie wysyłała na Twoim miejscu. Zrobisz z siebie idiotkę.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

47

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Przecież to jest całkiem grzeczny email hmm Mówię wprost o co mi chodzi ale nikogo przeciez nie obrażam, nie używam wulgarnych słów, po prostu opisuję sytuację yikes

48

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Przecież to jest całkiem grzeczny email hmm Mówię wprost o co mi chodzi ale nikogo przeciez nie obrażam, nie używam wulgarnych słów, po prostu opisuję sytuację yikes

Ale po co? Myślisz, że kogoś tam obchodzą Twoje uczucia i co myślisz o tym wszystkim?


Nie możesz po prostu odejść bez pisania tego głupiego elaboratu?

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

49

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Bo zawsze zależało mi na tej parafii. W końcu kościół jest dosłownie za moim domem i jestem w bardzo dobrych stosunkach z biskupem z Dover, wikariuszem i byłym biskupem z Coventry. Wiele wieczorów spędziliśmy jak odnowić skostniałą, starzejącą się parafię Sandwich. I o ile my jestesmy jak najbardziej zgodni jakie zmiany w prowadzeniu chóru są potrzebne by wymłodzić populację, chór i pastor zwalczaja nas jak plagę.

50

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Przecież to jest całkiem grzeczny email hmm Mówię wprost o co mi chodzi ale nikogo przeciez nie obrażam, nie używam wulgarnych słów, po prostu opisuję sytuację yikes

No niby grzeczny, a jednak... pełen pretensji osoby mającej przesadne mniemanie o sobie i... czuć, że chcesz adresatowi dopiec. Przepraszam, ale tak ten tekst odebrałam ja. Jeżeli sądzisz, że w ten sposób dotrzesz do czyjegoś serca, to niestety osiągniesz odwrotny efekt.

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

51 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2019-01-26 19:53:53)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Przecież to jest całkiem grzeczny email hmm Mówię wprost o co mi chodzi ale nikogo przeciez nie obrażam, nie używam wulgarnych słów, po prostu opisuję sytuację yikes

To strach się bać jak piszesz niegrzecznie smile
Zmień swoją postawę, bo nowym chórze też miejsca nie zagrzejesz....

P.S. Mail jest niegrzeczny. Wiesz co ja bym zrobił?  Zabrał ciasto, kawę i na próbie podziękował za współpracę.
Po co po sobie smród zostawiać? Po co palić mosty? Lepiej pokaż klasę......

52

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Bo zawsze zależało mi na tej parafii. W końcu kościół jest dosłownie za moim domem i jestem w bardzo dobrych stosunkach z biskupem z Dover, wikariuszem i byłym biskupem z Coventry. Wiele wieczorów spędziliśmy jak odnowić skostniałą, starzejącą się parafię Sandwich. I o ile my jestesmy jak najbardziej zgodni jakie zmiany w prowadzeniu chóru są potrzebne by wymłodzić populację, chór i pastor zwalczaja nas jak plagę.

Beyond zawsze miałam Cię za sensownie myślącą kobietę w dodatku twardo stąpająca po ziemi. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego się tak zafiksowałaś na tym temacie. Normalnie jak nie Ty ! Dlatego zapytam wprost, co tak naprawdę Cię w tej całej historii z chórem zabolało ? Brak szacunku do Twojej osoby, niedocenienie zaangażowania, odrzucenie przez grupę ? Co ? Bo przecież nie repertuar i brak rosołu...

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

53

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Jest powiedzenie: "Jak kto wejdzie między wrony, musi krakać jak i one".
Oczekiwałaś, że starzy ludzie, którzy są w tym chórze wiele lat, zmienią się dla ciebie, albo że zasady zmienią się dla ciebie? Weszłaś w tę grupę i chcesz wszystko urządzać od nowa na swoich regułach. To nie wypali, i to nie dziwne, że cię tam nie lubią.
Poza tym, po prostu nikt nie musi nikogo lubić. Nie musi też dawać akurat takich wyrazów sympatii, jak druga strona oczekuje.
No i idealizujesz chrześcijańskie wspólnoty. Tam są normalni ludzie, z zaletami i wadami.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

54 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-26 20:44:08)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Kompletna alienacja, ignorowanie każdej mojej sugestii, odmowa nawet głupiego grilla u nas w ogrodzie, ciągłe spychanie na boczny tor, a nawet zastąpienie głównego alto wokalu, który ćwiczyłam przez miesiąc ( a głos mam mocny) przez 60 letnią kobietę, która ledwie osiąga A.

Ludzie, to jest czysta dyskryminacja.

Ja szanuję innych ludzi, pod warunkiem, że szanują mnie, a nie tworzą zwartą klikę, która zwalcza wszystkich "obcych". Jakoś moi sąsiedzi czy znajomi z klubu rotariańskiego nie mają żadnego problemu. Spotykamy się regularnie i cieszymy własnym towarzystwem. Koleżanka, co mieszka dwa domy ode mnie, na wieść o uszkodzeniu barku, przyniosła wołową zapiekankę, bo bała się, że nie mogę gotować. Proszę mi więc wyjaśnić dlaczego grupa 25, podobno CHRZEŚĆIJAŃ, nie potrafi się zachować porządnie???

55

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Już napisałam mejla o odejściu:

"Drogi Julianie, o ile doceniam Twój email z dnia poprzedniego w odpowiedzi na mój problem, mam wrażenie iż Twoja odpowiedź była forsowana, a nie autentyczna. Męzczyzna czy kobieta z uncją moralnej integralności, w duchu chrześćjańskim, wykazaliby się naturalną reakcją zapytując o stan zdrowia bliźniego, który jest członkiem kościelnego chóru. W związku z tym postanowiłam wystąpić z niego, jakoże brak przyjazności i generalna znieczulica na potrzeby nowych członków, w zamian zastąpiana nepotyzmem i klakierstwem nie przemawia do mnie i jest wprost obraźliwa. Wszystkiego najlepszego, Beyondblackie" (...)

Przecież to jest całkiem grzeczny email hmm Mówię wprost o co mi chodzi ale nikogo przeciez nie obrażam, nie używam wulgarnych słów, po prostu opisuję sytuację hmm

Nie. Ten mail nie jest grzeczny. To pouczanie, moralizowanie, krytykowanie. I, niestety, bardzo dużo mówi o Twej ciemnej stronie (to, że chyba każdy ją posiada - wiem).

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

56

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Przecież to jest całkiem grzeczny email hmm Mówię wprost o co mi chodzi ale nikogo przeciez nie obrażam, nie używam wulgarnych słów, po prostu opisuję sytuację yikes

Jest potwornie pretensjonalny i pokazujący Twoją wyższość nad wszystkimi innymi tam. Nie. Nie jest ani trochę grzeczny. Nie trzeba używać wulgaryzmów, żeby kogoś wdeptać w ziemię i doskonale o tym wiesz, bo świetnie potrafisz to zrobić.

Blackie jeżeli odnosiłaś się do nich cały czas w ten sposób, to naprawdę nie ma się im co dziwic, że nie chcieli przyjść do Ciebie na grilla. To NIE jest ich obowiązkiem. A solówki mogą dawać komu chcą. I to nie jest dyskryminacja. Ty byłaś dla nich nieprzyjemna i to wychodzi z każdej jednej Twojej wiadomości. Nawet tej, jak bardzo chciałabyś coś tam zmienić. No ale oni widocznie tego nie chcieli.

Myślę, że po takim mailu to oni tam wszyscy odetchną z ulgą, że będą Cię mieć wreszcie z głowy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

57

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Wielokropek napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Już napisałam mejla o odejściu:

"Drogi Julianie, o ile doceniam Twój email z dnia poprzedniego w odpowiedzi na mój problem, mam wrażenie iż Twoja odpowiedź była forsowana, a nie autentyczna. Męzczyzna czy kobieta z uncją moralnej integralności, w duchu chrześćjańskim, wykazaliby się naturalną reakcją zapytując o stan zdrowia bliźniego, który jest członkiem kościelnego chóru. W związku z tym postanowiłam wystąpić z niego, jakoże brak przyjazności i generalna znieczulica na potrzeby nowych członków, w zamian zastąpiana nepotyzmem i klakierstwem nie przemawia do mnie i jest wprost obraźliwa. Wszystkiego najlepszego, Beyondblackie" (...)

Przecież to jest całkiem grzeczny email hmm Mówię wprost o co mi chodzi ale nikogo przeciez nie obrażam, nie używam wulgarnych słów, po prostu opisuję sytuację hmm

Nie. Ten mail nie jest grzeczny. To pouczanie, moralizowanie, krytykowanie. I, niestety, bardzo dużo mówi o Twej ciemnej stronie (to, że chyba każdy ją posiada - wiem).

Ale jak mam nie krytykować kogoś kto w jawny sposób mnie znieważa i nie bierze pod uwagę moich uczuć?

58

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Jak nie krytykować? Nie otwierać ust.



Można odejść z klasą, albo bez klasy.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

59

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

mi więc wyjaśnić dlaczego grupa 25, podobno CHRZEŚĆIJAŃ, nie potrafi się zachować porządnie???

Potrafią, ale nie chcą. Co więcej... nawet nie muszą się nikomu tłumaczyć dlaczego nie chcą wink
Naprawdę ucieszył by Cię taki grzecznościowo-wymuszony "rosół" ? Mnie akurat radość sprawiają tylko takie gesty, które wychodzą z serca. Żadna tam kurtuazja, czy że wypada. Naprawdę wolę, kiedy ktoś kto mnie nie lubi, nie udaje, że jest inaczej. Ja na przykład zaniosłabym ten przysłowiowy rosół tylko takiej (nielubianej)  osobie o której wiedziałbym, że jest osobą samotną... inaczej zapomnij wink

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

60

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Ale jeżeli nic nie powiem, to nigdy nie będą wiedziec co jest nie tak i jak mnie skrzywdzili. To chyba proste?

61 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-01-26 21:00:27)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Ty nie rozumiesz czy udajesz, że nie rozumiesz?




Edycja:
Jeśli jeszcze nie wysłałaś swej rezygnacji, najpierw odpluj się, daj ujść - choćby tu, na forum - swym niezbyt sympatycznym uczuciom, i rozstań się z chórem, gdy będziesz mogła zapanować nad chęcią dokopania ludziom, o przychylność których zabiegałaś.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

62

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Ale jak mam nie krytykować kogoś kto w jawny sposób mnie znieważa i nie bierze pod uwagę moich uczuć?

Beyond, odnoszę wrażenie, że odżyły rany z przeszłości. Wierz lub nie, ale ja znieważania w tej całej historii nie zauważam... I napisze szczerze, że na tyle na ile Cię poznałam, to naprawdę polubiłam ...więc nie zależy mi na tym, żeby Ci dopiec... ale sama wiesz, że bywasz w kontaktach  z ludźmi konkretna do bólu, a niewiele osób dobrze to znosi...

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"
Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Ale jak mam nie krytykować kogoś kto w jawny sposób mnie znieważa i nie bierze pod uwagę moich uczuć?

Mierz siły na zamiary...,...po co walić głową w mur, jak wiadomo że go nie przebijesz?
Możesz proponować, ale jeśli większość nie chce....to nie ma sensu się kłócić i obrażać.
Nie pasuje? To dziękujesz i odchodzisz z uśmiechem i godnością.

64

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Rezygnację wysłałam, a oni nich się kiszą w ich własnym sosie, bo stracili najlepsze alto w chórze i patronat mojego przyszłego męża, również finansowy. Chcą być zamkniętą kliką- ich problem. Starałam się, wysilałam, zapraszałam, piekłam, i wielkie NIC. Już nie mój problem.

65

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Ale jeżeli nic nie powiem, to nigdy nie będą wiedziec co jest nie tak i jak mnie skrzywdzili. To chyba proste?

Ale oni doskonale wiedzą i mają to gdzieś...

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

66

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Jezu, jak lata temu pracowałam poza domem i trafiłam do szpitala z ostrym zapaleniem migdałków, to następnego dnia praktycznie wszyscy ludzie z mojego biura przyszli do mnie z każdym znanym cytrusowym owocem, soczkami i czym tam jeszcze, chociaż to byli zwykli współpracownicy, a nie jacyś bliscy przyjaciele.

Z Twoich kolejnych postów wynika, że osoby z chóru nie tylko nie są Twoimi przyjaciółmi, ale nawet dobrymi znajomymi, więc tym bardziej nie powinno Cię dziwić, że nie zachowali się tak, jak na przyjaciół przystało.

Jeśli zaś chodzi o e-mail, to w moim odczuciu jego treść brzmi jak przyodziana w białe rękawiczki szpileczka, która w założeniu powinna zaboleć. Pozornie grzecznie, ale tak, żeby wylać z siebie całą gorycz, a przy okazji pokazać, że nie zachowali się tak, jak tego oczekiwałaś, czyli żeby "dało im do myślenia". Zapominasz niestety, że to od każdego z osobna zależy czy Cię lubi i troszczy się o Twoje zdrowie. Jeśli nikt tego nie okazał, to wyraźnie liczysz na więcej niż druga strona chce ofiarować. Mało tego, Ty się tego wręcz domagasz, choć na dobrą sprawę nie masz ku temu żadnej podstawy. W tych okolicznościach treść wiadomości brzmi nie tylko pretensjonalnie, ale wręcz arogancko.

Beyondblackie napisał/a:

Chcą być zamkniętą kliką- ich problem. Starałam się, wysilałam, zapraszałam, piekłam, i wielkie NIC. Już nie mój problem.

Wyraźnie chcą i wyraźnie jest im z tym całkiem dobrze. Niestety oni nie mają z tym żadnego problemu, za to Tobie sprawili przykrość.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

67

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Źle traktuję odrzucenie, szczególnie jeżeli w coś się angażuję. Jestem też zbulwersowana nie okazywaniem pomocy osobom, które jej potrzebują. Jak, na jasną cholercię, dyrygent nie łapie za telefon do pogotowia z osobą z objawani ostrego zapalenia splotu barkowego, a nawet nie odprowadza jej 100 metrów do domu by narzeczony wezwał karetkę, a zamiast tego wypuszcza tylnymi drzwiami i nawet nie wysyła smsa jak się czuje???

Dla mnie to jest szokujące, nawet jeżeli w grę wchodzą kompletni nieznajomi.

68

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Źle traktuję odrzucenie, szczególnie jeżeli w coś się angażuję. (...)

I to jest Twój problem. Postawa członków chóru i dyrygenta wobec Ciebie nie jest sprawą nawet drugorzędną.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

69

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Przepraszam, nie zaregowałabyś jak ktoś obok ciebie miałby nagły atak bólu? Nie zadzwoniłaśby po karetkę, a przynajmniej na adres lub numer męża/ żony? Dla mnie byłoby to normalne zachowanie w sytuacji, nieważne jak dobrze znam osobę. A jeżeli to znajoma/ znajomy, następnego dnia, od razu wysyłam smsa, albo jeżeli mogę, odwiedzam w domu bądź w szpitalu.

Chyba, według Was, jestem dziwna hmm

70

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Zareagowałabym. Znam jednak osoby, które postąpiłyby tak samo, jak dyrygent i członkowie chóru.
Wniosek? Ludzie są różni i różnie reagują. smile


Nie uważam Cię za dziwną osobę, myślę jednak, że masz do wyboru dwie drogi: albo udawać będziesz, że poradziłaś sobie z problemem odrzucenia, albo faktycznie stawisz mu czoła i wówczas sytuacje podobne do opisanej nie będą wywoływały u Ciebie tak gwałtownych reakcji.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

71

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Nie jesteś dziwna.
Masz tylko problem z zaakceptowaniem tego, że ludzie z Twojego otoczenia nie reagują tak, jakbyś tego chciała.
Nie Ty jedna i nie ostatnia.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

72

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Okej, może w pewien sposób, wyjaśnię lepiej o co mi chodzi.

Rozumiem, że nie wszyscy ludzie wszystkich muszą lubić i akceptować. Tak już czasem jest, że osoby się nie dogadują. Też przecież w życiu spotkałam kogoś, kto po kilku rozmowach działał mi na nerwy.

Problem leży raczej w tym, że nie jestem w stanie zrozumieć, że odrzuca się człowieka, NAWET BEZ MINIMALNEJ chęci poznania go przez ponad dwa lata, TYLKO dlatego, że nie miał okazji urodzić się czy mieszkać tam większość swojego życia. A już zupełnie przekracza poziom mojej miałkiej inteligencji, po co zapraszać kogoś do śpiewania w chórze, jeżeli zamierza się go traktować jak członka drugiej kategorii??? Jeżeli uważali swoją grupę za samowystarczalną, to po co mnie przyjeli? Zawsze przecież można było powiedzieć, że chór ma pełny skład i nikogo więcej nie potrzebują.

Słuchajcie, ja zdaję sobie sprawę, że mam bezpośredni charakter i potrafię mieć cięty język, ale do konfliktu nie dochodzi bez powodów zewnętrznych. Jeżeli jakoś od początku irytowałam 24(!) osoby, czy ze względu na pochodzenie, wiek czy osobowość, to nie łatwiej by było mi wprost powiedzieć, że się nie dogadujemy?

73

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Beyondblackie, szczerze napisze, ze z zazenowaniem czytam ten watek a konkretnie Twoje wypowiedzi w nim. Zawsze mialam Cie za dosc ostrą ale konkretną i trzezwomyslacą kobiete a tymczasem we wlasnej sprawie zachowujesz sie jak rozkapryszona ksiezniczka, ktorej sie cos nalezy.
Po pierwsze to ja juz nie rozumiem czy oni Cie do tego choru zaprosili czy Ty sama zglosilas bo w ostatnim poscie raz piszesz o zapraszaniu a raz o tym ze nie zglosili sprzeciwu co do Twojego czlonkostwa. Jest to jednak spora roznica.
W sumie niezaleznie od tego nie oznacza to ze masz prawo dyktowac im swoje warunki a tymczasem z postow wynika ze wlasnie nie sluchanie Twoich pomyslow i uwag odbierasz jako brak szacunku. Tylko dlaczego oni mieliby obowiazek uwzglednic Twoje pomysly? Bo znasz biskupa, arcybiskupa i kogos tam jeszcze? Bo Twoj maz ma wklad finansowy w rozwoj parafii? Oj brzydki obraz Twej osoby wylania sie z tego wszystkiego. Nie pierwszy raz podkreslasz Wasze wplywy i status finansowy i mam wrazenie ze troche Ci to uderzylo do glowy i przelozylo na myslenie ze lokalna spolecznosc powinna sie przez to z Toba bardziej liczyc niz z przecietnym obywatelem. Nie wypada Ci jednak tego wprost powiedziec wiec znalazlas motyw zastepczy w postaci braku troski o Twoje zdrowie. Troski do ktorej po raz kolejny nikt poza Twoimi najblizszymi zobowiazany nie jest a juz na pewno nie obcy ludzie, ktorzy Cie na dodatek ewidentnie i jawnie nie trawią. Uwazam ze duzo bardziej fair jest wlasnie nie czynienie sztucznych, wymuszonych gestow ktore nie plyna z serca. Szczegolnie ze nie jestes starsza, schorowana, samotna babinką o czym zapewne wszyscy wiedzą.
Dodatkowo nadmienie, ze czlowiek naprawde ciezko chory to ma wywalone na zachowania obcych ludzi takze chyba nie bylo z Toba tak zle skoro mialas sile ekscytowac sie takimi bzdetami.

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Okej, może w pewien sposób, wyjaśnię lepiej o co mi chodzi.

Rozumiem, że nie wszyscy ludzie wszystkich muszą lubić i akceptować. Tak już czasem jest, że osoby się nie dogadują. Też przecież w życiu spotkałam kogoś, kto po kilku rozmowach działał mi na nerwy.

Problem leży raczej w tym, że nie jestem w stanie zrozumieć, że odrzuca się człowieka, NAWET BEZ MINIMALNEJ chęci poznania go przez ponad dwa lata, TYLKO dlatego, że nie miał okazji urodzić się czy mieszkać tam większość swojego życia. A już zupełnie przekracza poziom mojej miałkiej inteligencji, po co zapraszać kogoś do śpiewania w chórze, jeżeli zamierza się go traktować jak członka drugiej kategorii??? Jeżeli uważali swoją grupę za samowystarczalną, to po co mnie przyjeli? Zawsze przecież można było powiedzieć, że chór ma pełny skład i nikogo więcej nie potrzebują.

Słuchajcie, ja zdaję sobie sprawę, że mam bezpośredni charakter i potrafię mieć cięty język, ale do konfliktu nie dochodzi bez powodów zewnętrznych. Jeżeli jakoś od początku irytowałam 24(!) osoby, czy ze względu na pochodzenie, wiek czy osobowość, to nie łatwiej by było mi wprost powiedzieć, że się nie dogadujemy?

Dziewczyno zrozum, wchodzisz w grupę starych znajomych, dobrze się czujących że sobą......i chcesz to wywrócić do góry nogami. Chcesz im narzucić swój punkt widzenia .....i to w "bezpośredni" sposób.
Mogli cię nie polubić.....ich prawo. I nie masz prawa się na to obrażać. Oni cię tolerowali, ale nie chcieli wchodzić w bliższe relacje. To starsi ludzie i tu trzeba wyczucia i dyplomacji ......nieraz więcej efektu się osiąga idąc naokoło niż bezpośrednio.
Życie nie jest proste smile

75 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-01-28 17:11:55)

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Feniks, do chóru zostałam zaproszona jak się w jakiejś pierwszej rozmowie okazało, że śpiewałam w innych. Zaproszenie przyjęłam, bo czemu nie? Na początku wcale się tam jakoś nie rządziłam, bo uważałam (i nadal uważam) dyrygenta za profesjonalistę. Starałam się poznać ludzi, być przyjacielską, miłą i jeszcze wtedy ich dystans tłumaczyłam sobie różnicą wieku i powolną aklimatyzacją do kogoś nowego. Śpiewałam co dostawałam w nutach, o nic się nie wykłócałam i tyle.

Z biegiem czasu jednak ten "dystans" zaczął mi się przedstawiać jako po prostu stawianie muru i towarzyskie "wymrażanie" mnie nie tylko z jakiś tam klachów, ale również z decyzji dotyczących repertuaru. Zaczęłam zauważać jak np. córka dyrygenta, dziewczyna o głosie jak marcowy kot, dostaje solo w zeszłe Boże Narodzenie, a mnie nawet nikt nie podziękował raz za to jak mieliśmy stan awaryjny, specjalnie ratowałam sekcję altów na wyjeździe, choć mogłam wypiąć cztery litery, bo nikt nie ma obowiązku stawiać się na zawołanie na ostatnie pięć minut.

Jeżeli tak okropnie im WTEDY niewygodnie ze mną było, to trza było mnie do chóru nie zapraszać, albo mi podziękować za współpracę. Zaznaczam, to jeszcze były te czasy, kiedy w nic się nie wtrącałam i o nic nie miałam pretensji.

Co do tego, że to starsi ludzie, co beczkę soli z sobą zjedli, to wcale nie o wiele młodsze osoby są w Klubie Rotariańskim, a tam regularnie chodzimy na proszone kolacje, i te oficjalne i prywatnie z różnymi członkami, zawsze dobrze się bawiąc. Nigdy nie doświadczyłam tam nawet cienia niechęci i odrzucenia (chociaż z pewnością znajdzie się tam parę osób, które mnie nie lubią). A co do tego, że jakoś tylko bliscy znajomi interesują się czyimś zdrowiem, to mi dziś, przy inspekcji bojlera, hydraulik, którego jedynie okazyjnie widuję na siłowni, wyskoczył z :A jak tam z pani barkiem, pani Asiu, bo słyszałem, że źle z panią było? (poloniuzuję tekst oczywiście).

I gwoli ścisłości, moja znajomość z jakimś biskupem nigdy nie była tematem konwersacji, a tym bardziej koneksje finansowe mojego partnera. Także wypraszam sobie insynuowanie mi jakiejś próby imponowania tym ludziom.

76

Odp: Konflikt dotyczący parafialnego chóru
Beyondblackie napisał/a:

Feniks, do chóru zostałam zaproszona jak się w jakiejś pierwszej rozmowie okazało, że śpiewałam w innych. Zaproszenie przyjęłam, bo czemu nie? Na początku wcale się tam jakoś nie rządziłam, bo uważałam (i nadal uważam) dyrygenta za profesjonalistę. Starałam się poznać ludzi, być przyjacielską, miłą i jeszcze wtedy ich dystans tłumaczyłam sobie różnicą wieku i powolną aklimatyzacją do kogoś nowego. Śpiewałam co dostawałam w nutach, o nic się nie wykłócałam i tyle.

Z biegiem czasu jednak ten "dystans" zaczął mi się przedstawiać jako po prostu stawianie muru i towarzyskie "wymrażanie" mnie nie tylko z jakiś tam klachów, ale również z decyzji dotyczących repertuaru. Zaczęłam zauważać jak np. córka dyrygenta, dziewczyna o głosie jak marcowy kot, dostaje solo w zeszłe Boże Narodzenie, a mnie nawet nikt nie podziękował raz za to jak mieliśmy stan awaryjny, specjalnie ratowałam sekcję altów na wyjeździe, choć mogłam wypiąć cztery litery, bo nikt nie ma obowiązku stawiać się na zawołanie na ostatnie pięć minut.

Jeżeli tak okropnie im WTEDY niewygodnie ze mną było, to trza było mnie do chóru nie zapraszać, albo mi podziękować za współpracę. Zaznaczam, to jeszcze były te czasy, kiedy w nic się nie wtrącałam i o nic nie miałam pretensji.

Co do tego, że to starsi ludzie, co beczkę soli z sobą zjedli, to wcale nie o wiele młodsze osoby są w Klubie Rotariańskim, a tam regularnie chodzimy na proszone kolacje, i te oficjalne i prywatnie z różnymi członkami, zawsze dobrze się bawiąc. Nigdy nie doświadczyłam tam nawet cienia niechęci i odrzucenia (chociaż z pewnością znajdzie się tam parę osób, które mnie nie lubią). A co do tego, że jakoś tylko bliscy znajomi interesują się czyimś zdrowiem, to mi dziś, przy inspekcji bojlera, hydraulik, którego jedynie okazyjnie widuję na siłowni, wyskoczył z :A jak tam z pani barkiem, pani Asiu, bo słyszałem, że źle z panią było? (poloniuzuję tekst oczywiście).

I gwoli ścisłości, moja znajomość z jakimś biskupem nigdy nie była tematem konwersacji, a tym bardziej koneksje finansowe mojego partnera. Także wypraszam sobie insynuowanie mi jakiejś próby imponowania tym ludziom.

Na forum jakos wspominasz o tym ze wraz z biskupem z Dover i jeszcze jednym jestescie w dobrych stosunkach i omawialiscie sposoby przeprowadzenia reform w parafii. Jakos nie chce mi sie wierzyc ze nie nadmienilas na spotkaniach choru ze Twoje pomysly sa owocem wspolnych rozwazan z tymi duchownymi.

Posty [ 39 do 76 z 360 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 10 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Konflikt dotyczący parafialnego chóru

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018