Czy powiedzieć żonie o nałogu? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 97 z 97 ]

77 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2019-01-18 22:40:15)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Mam wrażenie, ze jak autor się wyluzuje to wszystko mu sie układa.
Aby to zilustrować posłużę się przykładem poniżej.

Moim zdaniem autor dalej stoi w miejscu, tylko uspokaja.
Używa może nawet tej   samej metody , która wypracował sobie ukrywając nałóg, przed osobami postronnymi.
Przed autorem to chyba jeszcze daleka droga , ale obym się mylił.


Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Jeżeli ktos twierdzi ,ze branie śniegu jest na "wyluzowanie" to chyba nigdy nie wiedzial jak dziala :v

79 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-01-18 10:53:31)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
paslawek napisał/a:

Na programie 24h (tylko dziś nie pije nie ćpam ) jadę od 28 lat i nie jestem w tym sam.

czyli co dzień, w sposób utajony myślisz o alkoholu, ćpaniu ?
skracasz odcinek czasu, dając sobie nagrodę zastępczą ?

hmm, dobre i to

a jakieś dodatkowe strategie regulacji emocjonalnej smile poza HALTem

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

80 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-01-18 14:54:34)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
Amethis napisał/a:
paslawek napisał/a:

Na programie 24h (tylko dziś nie pije nie ćpam ) jadę od 28 lat i nie jestem w tym sam.

czyli co dzień, w sposób utajony myślisz o alkoholu, ćpaniu ?
skracasz odcinek czasu, dając sobie nagrodę zastępczą ?

hmm, dobre i to

a jakieś dodatkowe strategie regulacji emocjonalnej smile poza HALTem

Teraz to już mam "we krwi" nie myślę w sposób utajony w ogóle od bardzo dawna nie mam tych obsesji,a wcześniej czyli na samym początku program 24h pozwalał mi odciążać myślenie i sprawiał ulgę ,że do końca życia nie mogę tego czy tamtego bo mogę kto mi zabroni tylko chcę teraz czegoś pożytecznego dla siebie ,było u mnie kilka nawrotów  gdzie cierpliwy upór 24h pozwolił przetrwać bardzo trudne chwile i okresy  ,nagrodą jest bycie tu i teraz przytomne trzeźwe przeżywanie tego co jest nawet jak widzę że popadam w jakiś odlot smile

Strategia jest prosta czyste sumienie nie będąc "świętym", poczucie humoru ,odpuszczanie ,łagodność, uważność ,życzliwe oczy ,akceptacja uczuć swoich braków wad porażek ,małych zwycięstw i ćwiczenie się nieustanne w różnych myśleniach i działaniach bo nie ma nic na zawsze wg mnie nawet po latach ,poznawanie przekonań złudzeń, oczekiwań nie uciekanie w odloty ,nieocenianie surowe i okrutne innych  ,szukanie w sobie  rozwój planowanie celów rozwiązywanie konfliktów tak jak umiem i potrafię itp itd dzień w dzień każdego dnia , ale to już inna historia no i może wielkie słowa smile to cała masa roboty jak pewnie wiesz.Pewnie to nie wszystko i jeszcze nie koniec.Nie czepiaj się tongue

Wierz lub nie daje radę ze sobą ,lepiej poradź coś Autorowi od siebie smile

Pozdrawiam

81 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-01-18 15:10:56)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
paslawek napisał/a:

Nie czepiaj się tongue

Wierz lub nie daje radę ze sobą ,lepiej poradź coś Autorowi od siebie smile

smile

Autor, w dużej mierze potrzebuje własnej decyzji, argumentacja jaka by nie była, jest tylko formą atencji w jego kierunku, co w jakiś sposób i coś, mu daje

trudna droga, jeśli w ogóle wystartuje, przed nim
szybkie ścieżki są pewniejsze niż długie, nudne, niż naturalna ciekawość życia i doświadczania, zejść z wyższej półki kto by chciał, tak czy tak to zawsze jego wybór i jego wola, póki zniewolona to i ślepa wiara w iluzję

symptom choroby (uzależnienia) to tylko ogólne info co pod spodem lezy nie świadome

więc, albo chce poznawać iluzji życie, albo siebie

i tak wszyscy w większym lub mniejszym stopniu jesteśmy uzależnieni
od sposobu własnego myślenia smile

może dlatego warto właśnie żyć tylko dziś, tylko tu i teraz

tyle że to średnio popularna sprawa, no bo jak wybaczyć komuś, sobie, jak oddać coś jak się nawet nie ma czego zamiennego złapać,
a do zrozumienia zasobów i siły drzemiacej w kazdym z nas, którą tak usilnie się próbuje zgłuszyć, zmienić, odciąć to dość ciekawa droga, do wygodnych nie należąca

potem jeszcze uodpornić się na zatrutego systemu przekazy, no kilka latem jest roboty, jakby się komuś znudziło, zabijanie nudy na różne sposoby smile łącznię z przegonieniem sprintem własnego życia

i coś konkretnego w życiu zadziałać, ale to ryzyko co nie? a nóż widelec, hahaha
podśmiechuje się


Dobrego Pogodnego Dnia, życzę smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

82

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Zgadzam się

Wzajemnie

Trzymaj się smile

83 Ostatnio edytowany przez Olinka (2019-02-01 12:46:54)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Coz. Stalo sie. Dzisiaj wziolem. Tak sie ze soba umowilem i tak zrobilem. Rowne 2 miechy przerwy. Bylo alko, impreza, kolega ktory nie mial dac numeru, oczywiscie dal.
Wziolem. Na jakims lewelu czekalem na ten dzien.
Piszecie duzo gornolotnych slow a ja nie wiem dlaczego chcialem. Moze teraz by sobie udowodnic ze znowu stac mnie na dluga przerwe.
Wiem co powiecie... trudno... wiem ze [wulgaryzm], ale stalo sie.
Jeszcze nie zaluje, bo ciagle czuje.
Jutro bede zalowal.
Nie wiem co Wam powiedziec. Nic nie mowie, tylko szczerze sie przyznaje...
Tez nie wiem po co to pisze... Wam obcym ludziom....
Az sie boje komentarzy...
Nie kumam dlaczego to sie stalo.
Moze by sprawdzic czy moge sie kontrolowac.

Ps. Terapie przerwalem na poczatku stycznia. Terapeuta zbyt ostry dla mnie. Mialem trzezwy grudzien ale to za malo i dla terapeuty kieliszek wina to niedopuszczalne w sylwestra. Pewnie ma racje, ale ja tak ograniczony nie dam rady.
Dzisiaj ostre picie i w ktoryms momencie szybka decyzja „[wulgaryzm] to” chce. Terapeuta ma racje, alko = dragi. Pewnie powinno byc zero, ale nie dam rady.
Obiecalem sobie ze juz nigdy w chacie.
Tylko imprezy.
Wiem co powiecie. Sorry ze na darmo trzymaliscie kciuki. Zawiodlem siebie i Was ale nadal nie zaluje. Bede to kontrolowal. Raz na jakis czas wezme.
Prosze nie skreslajcie mnie. Ja tak chce, moj wybor. Mozecie nie marnowac czasu i nie czytac, ale nie oceniajcie. Wolna wola.

Na koniec. Byl taki moment gdy myslalem ze juz nie bedzie co tu Wam pisac. Chcialem nawet watek zamknac bo myslalem, ze to koniec tematu. Jednak poczatek.

Nikomu nie powiem. Nawet tej jedynej przyjaciolce, bo sie zalamie. Ma swoje sprawy. Nie moge jej dolowac.

84

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Brother in arms, umówmy się - głupio zrobiłeś, ale zrobiłeś to, bo taką podjąłeś decyzję, tak jak przez te dwa miesiące trwałeś w swoim postanowieniu podejmując każdego dnia inną, czyli że będziesz 'czysty'. Tak więc stwierdzenia w typie "nie wiem dlaczego" dla mnie brzmią po prostu dziecinnie. I o ile dziecko nie zawsze potrafi przewidzieć następstw swoich czynów, o tyle dorosły, świadomy siebie człowiek powinien co najmniej potrafić przyznać się do popełnionych błędów i znać ich motywy.   
Dobrze, że przynajmniej na koniec napisałeś "ja tak chcę".

Co do całej reszty: to jest przecież Twoje życie, zrobisz z nim co zechcesz, a konsekwencje Twoich wyborów będziesz ponosił Ty sam i ewentualnie Twoi bliscy.

Brother in arms napisał/a:

Obiecalem sobie ze juz nigdy w chacie.
Tylko imprezy.

Sądzisz, że dla nałogu to jakaś różnica? W ten sposób igrasz z ogniem i na pewno się oparzysz.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

85

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Ja Ci radzę chłopie zastanowić się dlaczego Twoim zdaniem postępowanie DOKŁADNIE tak samo jak tysiące ludzi z tym nałogiem w Twoim przypadku ma akurat przynieść inne konsekwencje?

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

86 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-02-01 23:50:36)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
Brother in arms napisał/a:

Moze by sprawdzic czy moge sie kontrolowac.

Nigdy ale to nigdy nie wróci Ci kontrola tak to działa.Utrata kontroli jest bezpowrotna i tyle ,możesz próbować różnych sztuczek i niby zmian,ale  to nic  Ci nie da - zapętlasz się i będziesz ulegał złudzeniom że ją masz "przez chwilę" to są iluzje błędne koło natręctw przewidywalne i pezsr...ne  lepiej się już porządnie dopić i sięgnąć dna niż tak mordować na raty strata Twojego czasu i energii.
Nie załamuj się na terapię możesz wrócić konsekwencje będą coraz większe wiesz już o tym utrata "komfortu " też .Dla terapeuty to nic nowego czyjeś zapicie czy zaćpanie.
Jeszcze raz duma pycha do kieszeni w piz....... i może jednak zacznij łazić na mityngi.
Nie szukaj wymówek to głupie po prostu ale też część nałogowego myślenia.
Nie Ty pierwszy po euforii miałeś nawrót.Wolna wola z tak potężną obsesją ? Daj spokój.
Trzeźwiejesz dla Siebie nie dla nas.

87

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Szkoda.

Brother in arms napisał/a:

Wiem co powiecie. Sorry ze na darmo trzymaliscie kciuki. Zawiodlem siebie i Was ale nadal nie zaluje. Bede to kontrolowal. Raz na jakis czas wezme.
Prosze nie skreslajcie mnie. Ja tak chce, moj wybor. Mozecie nie marnowac czasu i nie czytac, ale nie oceniajcie. Wolna wola.

Na koniec. Byl taki moment gdy myslalem ze juz nie bedzie co tu Wam pisac. Chcialem nawet watek zamknac bo myslalem, ze to koniec tematu. Jednak poczatek.

.

Stary, powtorze za innymi, my tu jesteśmy bez znaczenia, zawiodles glownie siebie. Marna szanse, ze uda Ci się to kontrolować, to jedynie iluzja kontroli, która się karmisz. Tak naprawdę poddales się, zanim jeszcze walka na dobre się zaczela, co prawda od początku wg mnie miałeś nastawienie  hurraoptymistyczne i pewnie pęklo przy pierwszej byle przeszkodzie.
Cos musi być bardzo nie halo w Twoim zyciu, skoro tak potrzebne Ci sa ucieczki od rzeczywistości.

Byle na przekór...:P

88

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Ale On tu pisze-może to ma jakieś znaczenie ?
@Brother, terapeuta NIE JEST dla Ciebie za ostry.
Przyznaj się, nie tutaj ale w realu - prawdopodobnie bez tego Ci się nie uda.
A szkoda by było.

89 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2019-02-04 00:11:53)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Samemu to sie raczej z narkotyków nie wyjdzie.
To , że autor dalej jest tą samą osobą i ma te same możliwości które miał przed braniem narkotyków.
Taką myśl to proponowałbym porzucić na dobre.
Na pewno jakieś zmiany się dokonały , przez spożywanie.

Im więcej będzie brane, tym trudniej będzie wprowadzić rzeczywistość , tam gdzie autor zabarykadował się ze swoim nałogiem.
Ale to trzeba by widzieć cel w tym , chcieć tego.

A nie jakoś jest ,a jak jest zle to prochy pomogą.

Problem jest w tym , że czasem trwa sie w czymś i te prochy to zawór bezpieczeństwa.
Nikt sobie też nie da zabrać deseru po obiedzie, szczególnie jeżeli zawsze był obiad i zawsze był deser.

Ale może jakby tak spojrzeć na ten obiad to całe tłuste albo ze starych rzeczy, wcale nie odżywcze tylko powoli zatruwające.
Warto się zastanowić może ,  czy ten obiad który trzeba zaraz zalepić deserem albo użyć po nim zaworu bezpieczeństwa.
To jest tak jak powinno być ?

Jesteśmy tylko ludźmi , nie jesteśmy zdolni do trwania w nieskończoność w sytuacjach które nie są komfortowe.
Czasem trzeba zmienić całość albo to co złe w tej całości. 

Ale to trzeba chcieć zobaczyć to i owo i chcieć unikać sytuacji które są destrukcyjne.
Nie wiadomo jaki powód miałby autor, gdyby chciał unikać dalszych uszkodzeń ?

Może filozofia jest taka : jest jak jest i tak musi być , bo tak zawsze było , jestem facetem muszę to jakoś znieść bla bla bla ... ?
Przy takim myśleniu , to rejs Tytanica.

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

90

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
random.further napisał/a:

@Brother, terapeuta NIE JEST dla Ciebie za ostry.

Poza tym terapia wcale nie ma być łatwa, miła i przyjemna, ma być przede wszystkim s k u t e c z n a. Nikt też nie obiecywał, że będzie łatwo i nie musi być łatwo, ważne, żeby było warto.
Czuję po kościach, że prawda okazała się dla Autora zbyt brutalna, stąd rezygnacja. Tyle tylko, że jeśli się o czymś nie mówi, to wcale nie znaczy, że przestało istnieć.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

91 Ostatnio edytowany przez Brother in arms (2019-03-16 02:06:23)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Hej, dlugo nie zagladalem. Zarobiony jestem na maksa.
Od tego czasu jeszcze raz mi sie przytrafilo wziac przez te poltora miesiąca. Malo? Duzo? Nie wiem. Problem mam, bo wracam do tego jednak.
Wiem, ze igram z losem.
Dzieki za opinie.
Mysle co dalej.

Wszyscy macie racje. Sam nie wiem dlaczego to robie. W tym problem. Generalnie zycie mam ok, wydaje mi sie ze jestem szczęśliwy. Z zona sie uklada coraz lepiej. Dzieciaki super. Tylko ja odpieprzam glupote.
Szukam odpowiedzi, choc ilosc zajec ogranicza czas na to szukanie.

Ktos napisal czy sie zmieniam. Pewnie tak, jak kazdy. Znam ludzi co biora od 10 lat i fakt, sa dzisiaj dla mnie innymi ludzmi, ale minelo 10 lat. Bez dragow tez by byli inni. Dbam o rodzine, mam priorytety. Biore raz na jakis czas. Martwi mnie to, ale wyrzutow juz nie mam. Raz na miesiac mam postanowienie to maks. Dzisiaj pilem ale nie bralem, bo w tym miechu bylo. Nie da sie tak?

Olinka pisze, ze prawda o nalogu mnie przytloczyla. Szczerze? Nie ma to dla mnie znaczenia, czy ktos mnie nazwal alkoholikiem czy uzaleznionym. Mysle, ze dawno to wiedzialem.  Poza tym jakie to ma znaczenie. Jest jak jest.
Mam sie tym martwic? Po co?
Martwi mnie, ze to mi tak zawrocilo w glowie. To mnie zastanawia, ale mysle, ze daleko jeszcze do upadku, jaki wieszczycie. Z calym szacunkiem. Raz na miesiac czy dwa. Nie codziennie.

Nie wiem jednak po co sie tlumacze Wam dzisiaj. Niby nie mam wyrzutow, ze wziolem w tym miesiacu, ale prawda jest ze sam siebie jakos tam zawiodlem, bo wiem, ze dobre to nie jest.
Jak ktos napisal, czlowiek jest slaby. Ja tez. Wszedzie nie da sie odnosic sukcesow. Tu nawalam. Moze tak musi byc dla rownowagi w przyrodzie.

Ide spac. Dobranoc

92

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Hm..., zachowane priorytety rozmiękczone braniem masz...
Naprawdę tak Ci pasuje ? Tak na płytko nie na serio ? Może jednak spróbuj się rozpoznać, może jednak pokaż jaki jesteś...

93

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Najwyraźniej nie sięgnąles jeszcze dna - masz iluzje kontroli.

Pewnie do czasu, kiedy zrobisz jakąs wpadke bardziej spektakularną pod wpływem.

Szkoda mi twojej zony i dzieci.

Byle na przekór...:P

94 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-03-16 13:26:02)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
Benita72 napisał/a:

Najwyraźniej nie sięgnąles jeszcze dna - masz iluzje kontroli.

Pewnie do czasu, kiedy zrobisz jakąs wpadke bardziej spektakularną pod wpływem.

Szkoda mi twojej zony i dzieci.

Wiesz co Benita oczywiście zgadzam się z tym masz rację.
Podejrzewam jednak też że Autor ma się za kogoś słabego a nie chorego to nie to samo dno się pozornie oddaliło sprawdziłeś żonę jeszcze nie ma kochanka jest pod kontrolą ma depresję. załagodziłeś swój dołek odpocząłeś udowodiłeś sobie coś teraz spokojniej może pić i wciągać .
Żonie nie powie o problemie bo najbardziej boi się że żona go uzna za słabego i odejdzie wtedy się może obudzi ale może być za póżno jak zdrady z dragami wyjdą na jaw .Dragi są jak kochanka albo jedno i drugie.Czym ugasić ból po stacie rodziny dragami aż do dna lub śmierci tak bo na to się umiera ale to zawsze ci inni umierają jeszcze słabsi .
Skąd ja to k...a znam.
Bracie nie jest dobrze oj nie jest.
Wszystko przed Tobą cały ten syf i piekło i spawdzisz to na Sobie jedyny sposób 01.Odcieni szarości nich..a już nie ma dawno temu już nie ma powrotu .
Powiało grozą - nie ty jesteś wyjątkowy możesz mieć kontrolę i nie mieć kiedy chcesz ale to niemożliwe złudzenie.
Przekonaj się nikt tego lepiej nie zrobi.Podyskutuj jeszcze bo przecież nikt Ciebie nie zna raz w miesiącu niecodzienne.Ja siebie znam pisałem o. sobie tak na prawdę może z próżności a może nie. Śpij masz czas jutro na zapas.Fajnie było pobyć Feniksem przez chwile co nie Brother.

95

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Jak żona się dowie przypadkiem może mieć do Ciebie większy żal, nie o to, że bierzesz, ale o to, że jej nie powiedziałeś. Jak Cię kocha, to na pewno chciałaby Ci pomóc. Chciałbyś, by ona coś takiego przed Tobą ukrywała?

Mężczyzna dopiero jak się zestarzeje i demon seksu go opuści, dostrzega w kobiecie człowieka.
Peter Ustinov

96

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
paslawek napisał/a:

.
Żonie nie powie o problemie bo najbardziej boi się że żona go uzna za słabego i odejdzie..

...albo co gorsza, postawi ultimatum i "kaze" mu się leczyc wink. W tym momencie autor jest w o tyle "komfortowej" (w cudzyslowiu) sytuacji, ze sam decyduje, czy walczy z nałogiem, czy odpuszcza. I caly czas balansując na krawędzi, ma złudne poczucie, ze trzyma nalog w ryzach.
Z zoną (być może ) nie byłoby już tak prosto się oszukiwać.

Byle na przekór...:P

97

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
Brother in arms napisał/a:

Hej, dlugo nie zagladalem. Zarobiony jestem na maksa.
Od tego czasu jeszcze raz mi sie przytrafilo wziac przez te poltora miesiąca. Malo? Duzo? Nie wiem. Problem mam, bo wracam do tego jednak.
Wiem, ze igram z losem.
Dzieki za opinie.
Mysle co dalej.

Wszyscy macie racje. Sam nie wiem dlaczego to robie. W tym problem. Generalnie zycie mam ok, wydaje mi sie ze jestem szczęśliwy. Z zona sie uklada coraz lepiej. Dzieciaki super. Tylko ja odpieprzam glupote.
Szukam odpowiedzi, choc ilosc zajec ogranicza czas na to szukanie.

Ktos napisal czy sie zmieniam. Pewnie tak, jak kazdy. Znam ludzi co biora od 10 lat i fakt, sa dzisiaj dla mnie innymi ludzmi, ale minelo 10 lat. Bez dragow tez by byli inni. Dbam o rodzine, mam priorytety. Biore raz na jakis czas. Martwi mnie to, ale wyrzutow juz nie mam. Raz na miesiac mam postanowienie to maks. Dzisiaj pilem ale nie bralem, bo w tym miechu bylo. Nie da sie tak?

Olinka pisze, ze prawda o nalogu mnie przytloczyla. Szczerze? Nie ma to dla mnie znaczenia, czy ktos mnie nazwal alkoholikiem czy uzaleznionym. Mysle, ze dawno to wiedzialem.  Poza tym jakie to ma znaczenie. Jest jak jest.
Mam sie tym martwic? Po co?
Martwi mnie, ze to mi tak zawrocilo w glowie. To mnie zastanawia, ale mysle, ze daleko jeszcze do upadku, jaki wieszczycie. Z calym szacunkiem. Raz na miesiac czy dwa. Nie codziennie.

Nie wiem jednak po co sie tlumacze Wam dzisiaj. Niby nie mam wyrzutow, ze wziolem w tym miesiacu, ale prawda jest ze sam siebie jakos tam zawiodlem, bo wiem, ze dobre to nie jest.
Jak ktos napisal, czlowiek jest slaby. Ja tez. Wszedzie nie da sie odnosic sukcesow. Tu nawalam. Moze tak musi byc dla rownowagi w przyrodzie.

Ide spac. Dobranoc

System zaprzeczeń kwitnie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

Posty [ 77 do 97 z 97 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018