Czy powiedzieć żonie o nałogu? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 117 ]

77 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2019-01-18 23:40:15)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Mam wrażenie, ze jak autor się wyluzuje to wszystko mu sie układa.
Aby to zilustrować posłużę się przykładem poniżej.

Moim zdaniem autor dalej stoi w miejscu, tylko uspokaja.
Używa może nawet tej   samej metody , która wypracował sobie ukrywając nałóg, przed osobami postronnymi.
Przed autorem to chyba jeszcze daleka droga , ale obym się mylił.


Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Jeżeli ktos twierdzi ,ze branie śniegu jest na "wyluzowanie" to chyba nigdy nie wiedzial jak dziala :v

79 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-01-18 11:53:31)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
paslawek napisał/a:

Na programie 24h (tylko dziś nie pije nie ćpam ) jadę od 28 lat i nie jestem w tym sam.

czyli co dzień, w sposób utajony myślisz o alkoholu, ćpaniu ?
skracasz odcinek czasu, dając sobie nagrodę zastępczą ?

hmm, dobre i to

a jakieś dodatkowe strategie regulacji emocjonalnej smile poza HALTem

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

80 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-01-18 15:54:34)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
Amethis napisał/a:
paslawek napisał/a:

Na programie 24h (tylko dziś nie pije nie ćpam ) jadę od 28 lat i nie jestem w tym sam.

czyli co dzień, w sposób utajony myślisz o alkoholu, ćpaniu ?
skracasz odcinek czasu, dając sobie nagrodę zastępczą ?

hmm, dobre i to

a jakieś dodatkowe strategie regulacji emocjonalnej smile poza HALTem

Teraz to już mam "we krwi" nie myślę w sposób utajony w ogóle od bardzo dawna nie mam tych obsesji,a wcześniej czyli na samym początku program 24h pozwalał mi odciążać myślenie i sprawiał ulgę ,że do końca życia nie mogę tego czy tamtego bo mogę kto mi zabroni tylko chcę teraz czegoś pożytecznego dla siebie ,było u mnie kilka nawrotów  gdzie cierpliwy upór 24h pozwolił przetrwać bardzo trudne chwile i okresy  ,nagrodą jest bycie tu i teraz przytomne trzeźwe przeżywanie tego co jest nawet jak widzę że popadam w jakiś odlot smile

Strategia jest prosta czyste sumienie nie będąc "świętym", poczucie humoru ,odpuszczanie ,łagodność, uważność ,życzliwe oczy ,akceptacja uczuć swoich braków wad porażek ,małych zwycięstw i ćwiczenie się nieustanne w różnych myśleniach i działaniach bo nie ma nic na zawsze wg mnie nawet po latach ,poznawanie przekonań złudzeń, oczekiwań nie uciekanie w odloty ,nieocenianie surowe i okrutne innych  ,szukanie w sobie  rozwój planowanie celów rozwiązywanie konfliktów tak jak umiem i potrafię itp itd dzień w dzień każdego dnia , ale to już inna historia no i może wielkie słowa smile to cała masa roboty jak pewnie wiesz.Pewnie to nie wszystko i jeszcze nie koniec.Nie czepiaj się tongue

Wierz lub nie daje radę ze sobą ,lepiej poradź coś Autorowi od siebie smile

Pozdrawiam

81 Ostatnio edytowany przez Amethis (2019-01-18 16:10:56)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
paslawek napisał/a:

Nie czepiaj się tongue

Wierz lub nie daje radę ze sobą ,lepiej poradź coś Autorowi od siebie smile

smile

Autor, w dużej mierze potrzebuje własnej decyzji, argumentacja jaka by nie była, jest tylko formą atencji w jego kierunku, co w jakiś sposób i coś, mu daje

trudna droga, jeśli w ogóle wystartuje, przed nim
szybkie ścieżki są pewniejsze niż długie, nudne, niż naturalna ciekawość życia i doświadczania, zejść z wyższej półki kto by chciał, tak czy tak to zawsze jego wybór i jego wola, póki zniewolona to i ślepa wiara w iluzję

symptom choroby (uzależnienia) to tylko ogólne info co pod spodem lezy nie świadome

więc, albo chce poznawać iluzji życie, albo siebie

i tak wszyscy w większym lub mniejszym stopniu jesteśmy uzależnieni
od sposobu własnego myślenia smile

może dlatego warto właśnie żyć tylko dziś, tylko tu i teraz

tyle że to średnio popularna sprawa, no bo jak wybaczyć komuś, sobie, jak oddać coś jak się nawet nie ma czego zamiennego złapać,
a do zrozumienia zasobów i siły drzemiacej w kazdym z nas, którą tak usilnie się próbuje zgłuszyć, zmienić, odciąć to dość ciekawa droga, do wygodnych nie należąca

potem jeszcze uodpornić się na zatrutego systemu przekazy, no kilka latem jest roboty, jakby się komuś znudziło, zabijanie nudy na różne sposoby smile łącznię z przegonieniem sprintem własnego życia

i coś konkretnego w życiu zadziałać, ale to ryzyko co nie? a nóż widelec, hahaha
podśmiechuje się


Dobrego Pogodnego Dnia, życzę smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

82

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Zgadzam się

Wzajemnie

Trzymaj się smile

83 Ostatnio edytowany przez Olinka (2019-02-01 13:46:54)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Coz. Stalo sie. Dzisiaj wziolem. Tak sie ze soba umowilem i tak zrobilem. Rowne 2 miechy przerwy. Bylo alko, impreza, kolega ktory nie mial dac numeru, oczywiscie dal.
Wziolem. Na jakims lewelu czekalem na ten dzien.
Piszecie duzo gornolotnych slow a ja nie wiem dlaczego chcialem. Moze teraz by sobie udowodnic ze znowu stac mnie na dluga przerwe.
Wiem co powiecie... trudno... wiem ze [wulgaryzm], ale stalo sie.
Jeszcze nie zaluje, bo ciagle czuje.
Jutro bede zalowal.
Nie wiem co Wam powiedziec. Nic nie mowie, tylko szczerze sie przyznaje...
Tez nie wiem po co to pisze... Wam obcym ludziom....
Az sie boje komentarzy...
Nie kumam dlaczego to sie stalo.
Moze by sprawdzic czy moge sie kontrolowac.

Ps. Terapie przerwalem na poczatku stycznia. Terapeuta zbyt ostry dla mnie. Mialem trzezwy grudzien ale to za malo i dla terapeuty kieliszek wina to niedopuszczalne w sylwestra. Pewnie ma racje, ale ja tak ograniczony nie dam rady.
Dzisiaj ostre picie i w ktoryms momencie szybka decyzja „[wulgaryzm] to” chce. Terapeuta ma racje, alko = dragi. Pewnie powinno byc zero, ale nie dam rady.
Obiecalem sobie ze juz nigdy w chacie.
Tylko imprezy.
Wiem co powiecie. Sorry ze na darmo trzymaliscie kciuki. Zawiodlem siebie i Was ale nadal nie zaluje. Bede to kontrolowal. Raz na jakis czas wezme.
Prosze nie skreslajcie mnie. Ja tak chce, moj wybor. Mozecie nie marnowac czasu i nie czytac, ale nie oceniajcie. Wolna wola.

Na koniec. Byl taki moment gdy myslalem ze juz nie bedzie co tu Wam pisac. Chcialem nawet watek zamknac bo myslalem, ze to koniec tematu. Jednak poczatek.

Nikomu nie powiem. Nawet tej jedynej przyjaciolce, bo sie zalamie. Ma swoje sprawy. Nie moge jej dolowac.

84

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Brother in arms, umówmy się - głupio zrobiłeś, ale zrobiłeś to, bo taką podjąłeś decyzję, tak jak przez te dwa miesiące trwałeś w swoim postanowieniu podejmując każdego dnia inną, czyli że będziesz 'czysty'. Tak więc stwierdzenia w typie "nie wiem dlaczego" dla mnie brzmią po prostu dziecinnie. I o ile dziecko nie zawsze potrafi przewidzieć następstw swoich czynów, o tyle dorosły, świadomy siebie człowiek powinien co najmniej potrafić przyznać się do popełnionych błędów i znać ich motywy.   
Dobrze, że przynajmniej na koniec napisałeś "ja tak chcę".

Co do całej reszty: to jest przecież Twoje życie, zrobisz z nim co zechcesz, a konsekwencje Twoich wyborów będziesz ponosił Ty sam i ewentualnie Twoi bliscy.

Brother in arms napisał/a:

Obiecalem sobie ze juz nigdy w chacie.
Tylko imprezy.

Sądzisz, że dla nałogu to jakaś różnica? W ten sposób igrasz z ogniem i na pewno się oparzysz.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

85

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Ja Ci radzę chłopie zastanowić się dlaczego Twoim zdaniem postępowanie DOKŁADNIE tak samo jak tysiące ludzi z tym nałogiem w Twoim przypadku ma akurat przynieść inne konsekwencje?

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

86 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-02-02 00:50:36)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
Brother in arms napisał/a:

Moze by sprawdzic czy moge sie kontrolowac.

Nigdy ale to nigdy nie wróci Ci kontrola tak to działa.Utrata kontroli jest bezpowrotna i tyle ,możesz próbować różnych sztuczek i niby zmian,ale  to nic  Ci nie da - zapętlasz się i będziesz ulegał złudzeniom że ją masz "przez chwilę" to są iluzje błędne koło natręctw przewidywalne i pezsr...ne  lepiej się już porządnie dopić i sięgnąć dna niż tak mordować na raty strata Twojego czasu i energii.
Nie załamuj się na terapię możesz wrócić konsekwencje będą coraz większe wiesz już o tym utrata "komfortu " też .Dla terapeuty to nic nowego czyjeś zapicie czy zaćpanie.
Jeszcze raz duma pycha do kieszeni w piz....... i może jednak zacznij łazić na mityngi.
Nie szukaj wymówek to głupie po prostu ale też część nałogowego myślenia.
Nie Ty pierwszy po euforii miałeś nawrót.Wolna wola z tak potężną obsesją ? Daj spokój.
Trzeźwiejesz dla Siebie nie dla nas.

87

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Szkoda.

Brother in arms napisał/a:

Wiem co powiecie. Sorry ze na darmo trzymaliscie kciuki. Zawiodlem siebie i Was ale nadal nie zaluje. Bede to kontrolowal. Raz na jakis czas wezme.
Prosze nie skreslajcie mnie. Ja tak chce, moj wybor. Mozecie nie marnowac czasu i nie czytac, ale nie oceniajcie. Wolna wola.

Na koniec. Byl taki moment gdy myslalem ze juz nie bedzie co tu Wam pisac. Chcialem nawet watek zamknac bo myslalem, ze to koniec tematu. Jednak poczatek.

.

Stary, powtorze za innymi, my tu jesteśmy bez znaczenia, zawiodles glownie siebie. Marna szanse, ze uda Ci się to kontrolować, to jedynie iluzja kontroli, która się karmisz. Tak naprawdę poddales się, zanim jeszcze walka na dobre się zaczela, co prawda od początku wg mnie miałeś nastawienie  hurraoptymistyczne i pewnie pęklo przy pierwszej byle przeszkodzie.
Cos musi być bardzo nie halo w Twoim zyciu, skoro tak potrzebne Ci sa ucieczki od rzeczywistości.

" ..niektóre etapy tego procesu bywają nużące i cały sekret polega na tym, żeby je przekształcić w spotkania z samym sobą, albo czymś wzniosłym." Czarownica z Portobello

88

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Ale On tu pisze-może to ma jakieś znaczenie ?
@Brother, terapeuta NIE JEST dla Ciebie za ostry.
Przyznaj się, nie tutaj ale w realu - prawdopodobnie bez tego Ci się nie uda.
A szkoda by było.

89 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2019-02-04 01:11:53)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Samemu to sie raczej z narkotyków nie wyjdzie.
To , że autor dalej jest tą samą osobą i ma te same możliwości które miał przed braniem narkotyków.
Taką myśl to proponowałbym porzucić na dobre.
Na pewno jakieś zmiany się dokonały , przez spożywanie.

Im więcej będzie brane, tym trudniej będzie wprowadzić rzeczywistość , tam gdzie autor zabarykadował się ze swoim nałogiem.
Ale to trzeba by widzieć cel w tym , chcieć tego.

A nie jakoś jest ,a jak jest zle to prochy pomogą.

Problem jest w tym , że czasem trwa sie w czymś i te prochy to zawór bezpieczeństwa.
Nikt sobie też nie da zabrać deseru po obiedzie, szczególnie jeżeli zawsze był obiad i zawsze był deser.

Ale może jakby tak spojrzeć na ten obiad to całe tłuste albo ze starych rzeczy, wcale nie odżywcze tylko powoli zatruwające.
Warto się zastanowić może ,  czy ten obiad który trzeba zaraz zalepić deserem albo użyć po nim zaworu bezpieczeństwa.
To jest tak jak powinno być ?

Jesteśmy tylko ludźmi , nie jesteśmy zdolni do trwania w nieskończoność w sytuacjach które nie są komfortowe.
Czasem trzeba zmienić całość albo to co złe w tej całości. 

Ale to trzeba chcieć zobaczyć to i owo i chcieć unikać sytuacji które są destrukcyjne.
Nie wiadomo jaki powód miałby autor, gdyby chciał unikać dalszych uszkodzeń ?

Może filozofia jest taka : jest jak jest i tak musi być , bo tak zawsze było , jestem facetem muszę to jakoś znieść bla bla bla ... ?
Przy takim myśleniu , to rejs Tytanica.

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

90

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
random.further napisał/a:

@Brother, terapeuta NIE JEST dla Ciebie za ostry.

Poza tym terapia wcale nie ma być łatwa, miła i przyjemna, ma być przede wszystkim s k u t e c z n a. Nikt też nie obiecywał, że będzie łatwo i nie musi być łatwo, ważne, żeby było warto.
Czuję po kościach, że prawda okazała się dla Autora zbyt brutalna, stąd rezygnacja. Tyle tylko, że jeśli się o czymś nie mówi, to wcale nie znaczy, że przestało istnieć.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

91 Ostatnio edytowany przez Brother in arms (2019-03-16 03:06:23)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Hej, dlugo nie zagladalem. Zarobiony jestem na maksa.
Od tego czasu jeszcze raz mi sie przytrafilo wziac przez te poltora miesiąca. Malo? Duzo? Nie wiem. Problem mam, bo wracam do tego jednak.
Wiem, ze igram z losem.
Dzieki za opinie.
Mysle co dalej.

Wszyscy macie racje. Sam nie wiem dlaczego to robie. W tym problem. Generalnie zycie mam ok, wydaje mi sie ze jestem szczęśliwy. Z zona sie uklada coraz lepiej. Dzieciaki super. Tylko ja odpieprzam glupote.
Szukam odpowiedzi, choc ilosc zajec ogranicza czas na to szukanie.

Ktos napisal czy sie zmieniam. Pewnie tak, jak kazdy. Znam ludzi co biora od 10 lat i fakt, sa dzisiaj dla mnie innymi ludzmi, ale minelo 10 lat. Bez dragow tez by byli inni. Dbam o rodzine, mam priorytety. Biore raz na jakis czas. Martwi mnie to, ale wyrzutow juz nie mam. Raz na miesiac mam postanowienie to maks. Dzisiaj pilem ale nie bralem, bo w tym miechu bylo. Nie da sie tak?

Olinka pisze, ze prawda o nalogu mnie przytloczyla. Szczerze? Nie ma to dla mnie znaczenia, czy ktos mnie nazwal alkoholikiem czy uzaleznionym. Mysle, ze dawno to wiedzialem.  Poza tym jakie to ma znaczenie. Jest jak jest.
Mam sie tym martwic? Po co?
Martwi mnie, ze to mi tak zawrocilo w glowie. To mnie zastanawia, ale mysle, ze daleko jeszcze do upadku, jaki wieszczycie. Z calym szacunkiem. Raz na miesiac czy dwa. Nie codziennie.

Nie wiem jednak po co sie tlumacze Wam dzisiaj. Niby nie mam wyrzutow, ze wziolem w tym miesiacu, ale prawda jest ze sam siebie jakos tam zawiodlem, bo wiem, ze dobre to nie jest.
Jak ktos napisal, czlowiek jest slaby. Ja tez. Wszedzie nie da sie odnosic sukcesow. Tu nawalam. Moze tak musi byc dla rownowagi w przyrodzie.

Ide spac. Dobranoc

92

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Hm..., zachowane priorytety rozmiękczone braniem masz...
Naprawdę tak Ci pasuje ? Tak na płytko nie na serio ? Może jednak spróbuj się rozpoznać, może jednak pokaż jaki jesteś...

93

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Najwyraźniej nie sięgnąles jeszcze dna - masz iluzje kontroli.

Pewnie do czasu, kiedy zrobisz jakąs wpadke bardziej spektakularną pod wpływem.

Szkoda mi twojej zony i dzieci.

" ..niektóre etapy tego procesu bywają nużące i cały sekret polega na tym, żeby je przekształcić w spotkania z samym sobą, albo czymś wzniosłym." Czarownica z Portobello

94 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-03-16 14:26:02)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
Benita72 napisał/a:

Najwyraźniej nie sięgnąles jeszcze dna - masz iluzje kontroli.

Pewnie do czasu, kiedy zrobisz jakąs wpadke bardziej spektakularną pod wpływem.

Szkoda mi twojej zony i dzieci.

Wiesz co Benita oczywiście zgadzam się z tym masz rację.
Podejrzewam jednak też że Autor ma się za kogoś słabego a nie chorego to nie to samo dno się pozornie oddaliło sprawdziłeś żonę jeszcze nie ma kochanka jest pod kontrolą ma depresję. załagodziłeś swój dołek odpocząłeś udowodiłeś sobie coś teraz spokojniej może pić i wciągać .
Żonie nie powie o problemie bo najbardziej boi się że żona go uzna za słabego i odejdzie wtedy się może obudzi ale może być za póżno jak zdrady z dragami wyjdą na jaw .Dragi są jak kochanka albo jedno i drugie.Czym ugasić ból po stacie rodziny dragami aż do dna lub śmierci tak bo na to się umiera ale to zawsze ci inni umierają jeszcze słabsi .
Skąd ja to k...a znam.
Bracie nie jest dobrze oj nie jest.
Wszystko przed Tobą cały ten syf i piekło i spawdzisz to na Sobie jedyny sposób 01.Odcieni szarości nich..a już nie ma dawno temu już nie ma powrotu .
Powiało grozą - nie ty jesteś wyjątkowy możesz mieć kontrolę i nie mieć kiedy chcesz ale to niemożliwe złudzenie.
Przekonaj się nikt tego lepiej nie zrobi.Podyskutuj jeszcze bo przecież nikt Ciebie nie zna raz w miesiącu niecodzienne.Ja siebie znam pisałem o. sobie tak na prawdę może z próżności a może nie. Śpij masz czas jutro na zapas.Fajnie było pobyć Feniksem przez chwile co nie Brother.

95

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Jak żona się dowie przypadkiem może mieć do Ciebie większy żal, nie o to, że bierzesz, ale o to, że jej nie powiedziałeś. Jak Cię kocha, to na pewno chciałaby Ci pomóc. Chciałbyś, by ona coś takiego przed Tobą ukrywała?

Mężczyzna dopiero jak się zestarzeje i demon seksu go opuści, dostrzega w kobiecie człowieka.
Peter Ustinov

96

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
paslawek napisał/a:

.
Żonie nie powie o problemie bo najbardziej boi się że żona go uzna za słabego i odejdzie..

...albo co gorsza, postawi ultimatum i "kaze" mu się leczyc wink. W tym momencie autor jest w o tyle "komfortowej" (w cudzyslowiu) sytuacji, ze sam decyduje, czy walczy z nałogiem, czy odpuszcza. I caly czas balansując na krawędzi, ma złudne poczucie, ze trzyma nalog w ryzach.
Z zoną (być może ) nie byłoby już tak prosto się oszukiwać.

" ..niektóre etapy tego procesu bywają nużące i cały sekret polega na tym, żeby je przekształcić w spotkania z samym sobą, albo czymś wzniosłym." Czarownica z Portobello

97

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
Brother in arms napisał/a:

Hej, dlugo nie zagladalem. Zarobiony jestem na maksa.
Od tego czasu jeszcze raz mi sie przytrafilo wziac przez te poltora miesiąca. Malo? Duzo? Nie wiem. Problem mam, bo wracam do tego jednak.
Wiem, ze igram z losem.
Dzieki za opinie.
Mysle co dalej.

Wszyscy macie racje. Sam nie wiem dlaczego to robie. W tym problem. Generalnie zycie mam ok, wydaje mi sie ze jestem szczęśliwy. Z zona sie uklada coraz lepiej. Dzieciaki super. Tylko ja odpieprzam glupote.
Szukam odpowiedzi, choc ilosc zajec ogranicza czas na to szukanie.

Ktos napisal czy sie zmieniam. Pewnie tak, jak kazdy. Znam ludzi co biora od 10 lat i fakt, sa dzisiaj dla mnie innymi ludzmi, ale minelo 10 lat. Bez dragow tez by byli inni. Dbam o rodzine, mam priorytety. Biore raz na jakis czas. Martwi mnie to, ale wyrzutow juz nie mam. Raz na miesiac mam postanowienie to maks. Dzisiaj pilem ale nie bralem, bo w tym miechu bylo. Nie da sie tak?

Olinka pisze, ze prawda o nalogu mnie przytloczyla. Szczerze? Nie ma to dla mnie znaczenia, czy ktos mnie nazwal alkoholikiem czy uzaleznionym. Mysle, ze dawno to wiedzialem.  Poza tym jakie to ma znaczenie. Jest jak jest.
Mam sie tym martwic? Po co?
Martwi mnie, ze to mi tak zawrocilo w glowie. To mnie zastanawia, ale mysle, ze daleko jeszcze do upadku, jaki wieszczycie. Z calym szacunkiem. Raz na miesiac czy dwa. Nie codziennie.

Nie wiem jednak po co sie tlumacze Wam dzisiaj. Niby nie mam wyrzutow, ze wziolem w tym miesiacu, ale prawda jest ze sam siebie jakos tam zawiodlem, bo wiem, ze dobre to nie jest.
Jak ktos napisal, czlowiek jest slaby. Ja tez. Wszedzie nie da sie odnosic sukcesow. Tu nawalam. Moze tak musi byc dla rownowagi w przyrodzie.

Ide spac. Dobranoc

System zaprzeczeń kwitnie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

98 Ostatnio edytowany przez Brother in arms (2019-03-30 07:28:54)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Hej, wrocilem z balu....
Pije mniej zdecydowanie. Wiecie dlaczego.
@Paslawek - lubie Cie czytac. Widac ze znasz temat.
To jest moj sposob na reset. Zly, na pewno. Nie zakladam grubej wpadki, bo sie mocno pilnuje.
Zona mi dala zielone swiatlo dzisiaj na wyjscie z kumplami. Idz baw sie....
Nie chce testowac czy mnie kocha. Nie ma opcji ze jej powiem.
Oczywiscie jest opcja ze przypadkiem sie dowie ale musialbym bardzo nawalic...
Macie racje ze to gorsze niz gdybym sam jej powiedzial, ale jak ktos napisal zyje sobie w iluzji ze to kontroluje. Na serio mi sie tak wydaje. Kupuje raz na jakis czas i jade jak dzisiaj.
Teraz ide spac. Wstane o 9 i bede tata i mezem. Samochodu nie dotkne, bo zona wie ze pilem.
W poniedzialek bede czysty, zawioze dzieci do szkoly i pojade do pracy....
I tak do nastepnego razu.

99 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2019-04-12 22:42:46)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Ale ten alkohol i te narkotyki to tak , jakby grać w grę na komputerze i kontemplować że się jest wielkim generałem albo ubiło się jakiegoś potwora.
Albo oglądać jakiś głupi film , czy książkę a potem pól dnia stawiać się w roli jakiegoś bohatera.
W jakimś sensie starać się uwierzyć , ze to jest prawdziwe.

Ale co by nie zrobić, to prawdziwe nie jest.

Chcielibyśmy żeby było , przez chwile znaleźć się w innej roli, albo wyłączyć się z tej rzeczywistości i nałożyć na obecną rzeczywistość to co tam nam zalega w mózgu.
Jakoś to zsynchronizować, ale to jest niemożliwe.


Nawet nawalić się i wziąć te prochy ,żeby w gronie nawalonych i naćpanych poczuć się swojsko ,wybawić sie wygadać o wielkich sprawach wink
Ale gdyby autor poszedł tam i został trzeźwy i nie ćpał, to nie strawiłby tych ludzi, a to co mówią wydawałoby mu się bełkotem.

Każdy z nich chciałby interakcji, takiej która mu odpowiada, a im więcej biorą tym bardziej zanurzają się w swojej bańce...odcinając dopływ tego co z zewnątrz albo zniekształcają to.
Zamiast przyjąć rzeczywistość, to się od niej odcinają negując to co jest, wytworem tego co im się zachciało( w miarę konsumowania kolejnych porcji).
Im więcej zatankowane, im więcej wciągnięte tym większa negacja , walka z wiatrakami smile


To wszystko trwa tylko chwile ,to są produkty dostarczane dla konsumentów.
Producenci znają nasze potrzeby , podsuwają nam pod nos to co może być nam przydatne , to za co możemy zapłacić.
Nawet ten diler wie co się sprzedać komu i za ile.


Ja kiedyś też byłem inny , lubiłem sobie pomarzyć  ale z czasem to dla mnie stało się stratą czasu.
Dla mnie to są nieprawdziwe sytuacje , chęć odczuwania prawdziwości w czymś wyimaginowanym jest w jakimś sensie dla mnie obrzydliwa.

Kiedyś tak nie było , może teraz bardziej sobie cenie czas który mogę spędzić na zupełnym nic nie robieniu.

Są nawet tacy , którzy wierzą iż ich role w pracy , sukcesy i porażki to ich prawdziwe życie wink
Przeżywają 5, 10 lat firma ich wypluwa jak zgniłe jabłko, a oni się budzą , czując ze to jednak nie było prawdziwe życie.
Patrzą w lustro , włosy siwe , gdzie ten czas się podział ...

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

100

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
Brother in arms napisał/a:

Nie chce testowac czy mnie kocha. Nie ma opcji ze jej powiem.

Hm..., to może napisz tutaj po tym, jak jednak Jej powiesz... bo pytanie w temacie chyba rozstrzygnąłeś.

101

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Jak możesz z tego wyjść skoro nawet udajesz przed sobą że nie wiesz czemu to bierzesz? Żonie nie powiesz bo wtedy byś odczuł konsekwencje a po co se robić problemy ? Mówisz że potrzebujesz resetu coś jest ostro nie tak w twoim życiu skoro tych resetów regularnie potrzebujesz. Musisz znaleźć inny zdrowy sposób na ten reset bo branie jest proste ale prędzej czy później po prostu Cie wykończy. Możesz się oszukiwać że terapeuta nie taki że żony nie chcesz testować ale tak naprawdę część Ciebie po prostu się boi nie chce skończyć z nałogiem i zrobi wszystko aby dalej ćpać.

102 Ostatnio edytowany przez Brother in arms (2019-04-20 02:18:33)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Hej, swieta!
Wielki piatek!
Jakze celnie strzelacie... czekam na ten piatek by zarzyc. Dzisiaj domowka, wiec ostroznie. Tym bardziej ze mam zrodlo z mocnym towarem.
Tak, uleshe, boje sie powiedziec bo to oznacza koniec a ja chce...
@randomdurther - powiem jak to sie stanie a sie stanie bo strasznie walcze i mam wyrzuty sumienia. Wiem ze bez zony nie dam rady, ale jeszcze nie teraz...
Boje sie ze ja tak bardzo zawiode... czy cos takiego w ogole mozna zrozumiec? Wybaczyc?
Zona jest w dobrej formie. Choroba to raczej przeszlosc. Bierze leki ale jest ok. Czy mam juz jej tak walnac?
Jeszcze chwila. Dla mnie i dla niej.
@kwadrat - zwykle biore sam. Tak wole. Nawet bez alko. Zabija efekt. Mozna powiedziec ze sie delektuje...
Ostatnio sprzet jest mocny jak cholera... az zal nie brac.
Dla jasnosci, max 1 raz w tygodniu. Przyznam ze po 3 miesiacach przerwy wrocilem regularnie, co tydzien. Czasami lezy i nie biore, bo wiem ze nie moge. Musi zaczekac. Jak juz moge, to biore.
Absolutna pulapka umyslu.
W robocie max roboty. Mam mega duzo, stres, ale zona nie widzi. Siedze wysoko w firmie/branzy. Sukces teoretycznie i praktycznie. Wszyscy zazdroszcza pozycji. Super kasa. Podrozuje po swiecie, sporo. Robota i prywatnie. Dlatego znikam czasami na dluzej. Czas! Ciagle malo. Wszedzie sie da skolowac. Dilerzy od razu widza kto moze chciec. Szok w sumie. Rzadko jednak decyduje sie na przypadkowe zrodlo. Jesli w ogole to diler musi ze mna testowac, za moje. Jak sam wezmie to raczej nie trucizna.... nie wszyscy sie godza... wtedy nie kupuje. Oczywiscie najlepiej w poludniowej ameryce, potem usa, ale poludnie, nie polnoc czy wschod typu new york. Azja to masakra. Mega ryzyko i drogo. Afryka tez dobrze stoi w rankingu. Tanio i w pakiecie daja sex czasami. Maroko rzadzi, co jasne bo przez nich idzie do
Europy stuff. Europa to dramat. Drogo i jakosc slaba. Polska stoi dobrze w sumie na tle zachodu w sensie cena do jakosci. Taka mapke Wam dalem...
Wiem ze to jest moj sposob na spuszczenie cienienia z roboty.
Wiem, ze bez zony nie wyjde z tego. To juz jasne dla mnie. Boje sie jednak ze juz nigdy mi nie zaufa z niczym. Nie dziwilbym sie.
Dla jasnosci, zero zdrad mimo okazji, kocham ja bardzo. Zona jest super.
Najwiekszy wyrzut mam jednak jak patrze na niewinna corke. Trudno to opisac...
Obiecuje sobie ze przerwa, koniec a potem koluje towar...
Dzieki caly czas za komentarze. Nawet nie wiecie jak dobrze je czytac. Ktos wie... komus mowie, choc to obcy ludzie. Walcie wprost, czasami boli, ale daje do myslenia. Kazde zdanie. Nawet te najsurowsze.
Drodzy, nie jestem debilem. Jestem chory i to wiem. Powiem ktorys raz, sam nie wiem jak to sie stalo...
Nigdy nikogo nie poczestuje jak mnie poczestowano. Zbyt trudno byloby miec kogos na sumieniu... Dobranoc i wesolych swiat
Czas spac

103

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
Brother in arms napisał/a:

Drodzy, nie jestem debilem. Jestem chory i to wiem. Powiem ktorys raz, sam nie wiem jak to sie stalo...

Dobrze, że to napisałeś, bo pora samego siebie przestać oszukiwać, że masz nad tym kontrolę. Nie masz.
Nie wiesz jak to się stało? Tak jak zwykle się dzieje. Ktoś Cię poczęstował, pewnie mając w tym określony interes, Tobie spodobało się, więc kolejnym razem wziąłeś chętniej, a potem był kolejny i kolejny, i kolejny. Spójrz prawdzie w oczy - albo zaczniesz się poważnie leczyć, albo będzie coraz gorzej.

Brother in arms napisał/a:

@randomdurther - powiem jak to sie stanie a sie stanie bo strasznie walcze i mam wyrzuty sumienia. Wiem ze bez zony nie dam rady, ale jeszcze nie teraz...
Boje sie ze ja tak bardzo zawiode... czy cos takiego w ogole mozna zrozumiec? Wybaczyc?
Zona jest w dobrej formie. Choroba to raczej przeszlosc. Bierze leki ale jest ok. Czy mam juz jej tak walnac?
Jeszcze chwila. Dla mnie i dla niej.

To nie do mnie było co prawda, ale powtórzę co kiedyś już tutaj napisałam - moim zdaniem tu zupełnie nie chodzi o żonę i jej dobro, ale o Twój własny komfort. Kiedy prawda w końcu ujrzy światło dzienne, nie będzie już tak łatwo, jak jest teraz - zaczną się pytania, kontrola, być może będziesz musiał wybierać czy chcesz być z nimi, ale wtedy musisz zacząć leczenie, czy dalej żyjesz jak teraz, ale już bez nich.
Przypuszczam, że powiesz wówczas, gdy dotrze do Ciebie, że dotknąłeś dna i żeby się od niego odbić potrzebujesz kogoś, kto Ci w tym pomoże. Teraz tego nie zrobisz, bo to jeszcze nie jest dno. Dziś być może masz taki przebłysk, ale jutro się obudzisz i kto wie co dzień przyniesie. 

Nie wiem czy życzenie Ci wesołych świąt w tej sytuacji nie zabrzmi cynicznie, więc życzę Ci świąt pełnych mądrych przemyśleń i wynikających z nich decyzji, które mogą dać Ci nowe życie.
Trzymaj się!

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

104

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Gdybyś nie miał kasy to już pewnie byłbyś na całkowitym dnie. Zaćpany gdzieś pod mostem. Przynajmniej pracy nie zawal bo długo nie pożyjesz gdy ja stracisz.

105 Ostatnio edytowany przez Brother in arms (2019-04-20 04:45:30)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

@Olinka, masz racje. Boje sie kontroli, boje sie zawiezc zone. Czlowiek sukcesu a tu taka akcja. Masz tez racje, ze nadal chce brac. Jestem rozdarty. Boje sie ze zona mnie zostawi...
@M@r - kasa ulatwia. Z pewnoscia nie dam rady przecpac majatku... wczesniej zejde...
W robocie nigdy... mam wyniki. Nikt nie wie. Raz na wigilii wziolem bo nudy byly. Po za tym, ja jestem wysoko... nie ma kto mnie zrzucic w zasadzie. Bezpiecznie raczej.

Zrobilem test. Napisalem kartki i wylosowalem co robic. Byly takie: powiedziec zonie ale nie dzisiaj, nigdy nie mowic, powiedziec teraz, nie mow nie jest gotowa, rob co teraz czujesz.
Losowalem 4 razy: 3 x nigdy + rob co czujesz.
Wiem ze to glupie, ale los mowi zostaw. Serce chcialoby powiedziec ale sie boi. Boi ze mnie skresli, spelnia sie koszmary ze jest ze mna dla kasy bo nie ma opcji

Czasami sie zastanawiam dlaczego ona nic nie widzi. Az bym chcial by mnie zlapala. Mialbym z glowy.
Chyba pogadam z bratem o tym. Bede mial okazje. Moge liczyc na dyskrecje. Ciekawe co powie...
Olinka, swieta beda grzeczne. Jak mowie, max raz na tydzień
Na koniec Olinka. Jestem egoista ale boje sie o zone, jak zareaguje. Nie zapominaj ze jest po raku (rok), miala depresje, itd. Martwie sie na serio o nia. Gdybym bym pewien ze dzwignie to bym powiedzial bo wiem ze to nieuniknione by z tego wyjsc. A kiedys musze z tym skonczyc.
Nie chce by mnie to zrylo, zmienilo a wiem ze to kwestia czasu.
Mam znajomych. Jeden zszedl, drugi jest innym czlowiekiem. Oni jednak 10 lat brali i wiecej. Ja mam 1,5 roku z przerwami typu, 3 miesiace (najdluzej) a potem 2-3 tygodnie. Mam tez jednak serie czyli co tydzien

106

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
Brother in arms napisał/a:

Martwie sie na serio o nia.

Nie, to wymówka.

107

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
random.further napisał/a:
Brother in arms napisał/a:

Martwie sie na serio o nia.

Nie, to wymówka.

Oczywiście. Autor martwi się tylko i wyłącznie o własny tyłek.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

108

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Napisałam to ponad cztery miesiące temu i podtrzymuję tę opinię:

(...) Tak jak na początku Twego wątku, tak i teraz nie widzę śladu Twej decyzji rozstania się z nałogiem. Sporo za to usprawiedliwiania się i mydlenia sobie oczu.

I zdanie, które rozwiewa wszystkie wątpliwości:

Brother in arms Dzisiaj 04:23:02 napisał/a:

(...) nadal chce brac. (...)



Autorze, Twym mottem jest drugie zdanie mej sygnatury.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

109

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

W robocie nikt nie wie? Przecież w tak dynamicznych firmach (chodzi o te podróże) i na wysokich stanowiskach każdy bierze. Dziś już nawet ciężko kelnera spotkać, który pracuje w ruchliwym miejscu i nie bierze nic.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

110

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
Brother in arms napisał/a:

Czasami sie zastanawiam dlaczego ona nic nie widzi. Az bym chcial by mnie zlapala. Mialbym z glowy.
Chyba pogadam z bratem o tym. Bede mial okazje. Moge liczyc na dyskrecje. Ciekawe co powie...

Kiedyś już pytałam jak to możliwe, że żyjcie pod jednym dachem i żona niczego nie zauważyła. Wiem, pamiętam, odpowiedziałeś, ale do dziś mnie to dosyć poważnie zastanawia.

Jak minęły święta? Zdobyłeś się na szczerość z bratem? Jak zareagował, jaki był/jest efekt tej rozmowy?

Brother in arms napisał/a:

Olinka, swieta beda grzeczne. Jak mowie, max raz na tydzień.

To czy bierzesz codziennie, raz w tygodniu, miesiącu, czy raz na pół roku być może miałoby znaczenie, gdybyś nie był uzależniony, choć oczywiście zawsze byłoby to igraniem z ogniem i stanowiło zagrożenie. U Ciebie jednak opcja jest już tylko jedna: zero, jesteś czysty i NIE sięgasz po to świństwo w ogóle. W każdym innym przypadku samego siebie oszukujesz i wpadasz w bagno coraz głębiej.

Brother in arms napisał/a:

Na koniec Olinka. Jestem egoista ale boje sie o zone, jak zareaguje. Nie zapominaj ze jest po raku (rok), miala depresje, itd. Martwie sie na serio o nia. Gdybym bym pewien ze dzwignie to bym powiedzial bo wiem ze to nieuniknione by z tego wyjsc. A kiedys musze z tym skonczyc.
Nie chce by mnie to zrylo, zmienilo a wiem ze to kwestia czasu.
Mam znajomych. Jeden zszedl, drugi jest innym czlowiekiem. Oni jednak 10 lat brali i wiecej. Ja mam 1,5 roku z przerwami typu, 3 miesiace (najdluzej) a potem 2-3 tygodnie. Mam tez jednak serie czyli co tydzien

Sam widzisz jakie to jest bagno i jak łatwo stoczyć się na dno, a nawet zakończyć żywot. Myślisz, że jak zupełnie się pogrążysz, to żonie będzie z tym lepiej, lżej, łatwiej? Tylko się oszukujesz, a ją przy okazji, odciągając w czasie tę trudną, aczkolwiek potrzebną i w perspektywie czasu właściwie nieuniknioną rozmowę.

Jeśli jednak na ten moment się na nią nie zdobędziesz, to szukaj wsparcia u kogoś, do kogo masz zaufanie, ale jest silny psychicznie i wiesz, że naprawdę może Ci pomóc. Bo tu nie chodzi o to, by się wygadywać, ale żeby ktoś twardą ręką postawił Cię do pionu. Ty już nie masz czasu na rozczulanie się nad sobą, trzeba działać i to jak najszybciej.

Nie zdziw się jednak jeśli kiedyś, kiedy żona już się dowie, to poczuje się podwójnie oszukana, a nawet sama przed sobą będzie się obwiniać, że niczego nie zauważyła.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

111 Ostatnio edytowany przez Brother in arms (2019-04-27 00:18:52)

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Hej, dzisiaj trzeźwo.
Slabiej się pisze, to jasne.
Olinka, temat zachowałem dla siebie. Bratu nic nie powiedziałem.
W kwestii domu i ze zona nie widzi? Trudno chyba zobaczyć jak sie nie zna tematu. Ja nie widzialem latami, ze otoczenie brało. Nie przyszło mi do głowy. Tu jest chyba podobnie.
Dzisiaj mialem rozmowę z kimś komu ufam i zna temat. Wniosek był jak wyżej, ze raczej mam problem z decyzja, ze chce to zabić. Tak jest.
Dzisiaj jednak podjąłem decyzje, ze nie biore. To nic nie znaczy. Nie wiem w sumie dlaczego. Może dlatego by udowodnić sobie ze dam rade.
Czas popłynie, zobaczymy co będzie za tydzień.
Wkurza mnie, ze piszecie ze nie boje się o żonę. To nie prawda. Egoizm egoizmem, ale martwię się jak by to zniosła. Nie możecie jednak tego tak czuc jak ja, to jasne. Do następnego spotkania wiec.

112

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Tak. Boisz się o żonę. Do momentu gdy ją zupełnie olejesz biorąc kolejny raz. A potem znowu się o nią boisz. Taka swoista sinusoida z różną amplitudą....

113

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?
Brother in arms napisał/a:

Hej, dzisiaj trzeźwo.
Slabiej się pisze, to jasne.
Olinka, temat zachowałem dla siebie. Bratu nic nie powiedziałem.
W kwestii domu i ze zona nie widzi? Trudno chyba zobaczyć jak sie nie zna tematu. Ja nie widzialem latami, ze otoczenie brało. Nie przyszło mi do głowy. Tu jest chyba podobnie.
Dzisiaj mialem rozmowę z kimś komu ufam i zna temat. Wniosek był jak wyżej, ze raczej mam problem z decyzja, ze chce to zabić. Tak jest.
Dzisiaj jednak podjąłem decyzje, ze nie biore. To nic nie znaczy. Nie wiem w sumie dlaczego. Może dlatego by udowodnić sobie ze dam rade.
Czas popłynie, zobaczymy co będzie za tydzień.
Wkurza mnie, ze piszecie ze nie boje się o żonę. To nie prawda. Egoizm egoizmem, ale martwię się jak by to zniosła. Nie możecie jednak tego tak czuc jak ja, to jasne. Do następnego spotkania wiec.

Hm..., jakoś tak przyszło mi na myśl - to może pisz tutaj dokładnie równo co tydzień i opowiadaj jak jest - spróbujesz ?

114

Odp: Czy powiedzieć żonie o nałogu?

@Brother in arms
Prowadzisz tutaj bloga?

Posty [ 77 do 114 z 117 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy powiedzieć żonie o nałogu?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018