Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 201 ]

39

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Jejku co tu się dzieje? Czy wy czytacie zanim udzielicie odpowiedzi, czy w ogole umiecie czytać ze zrozumieniem?

Koleś nie płaci alimentów-źle, koleś płaci aliment- źle bo była chce ułożyć jego kosztem sobie życie, istne wariactwo!

Autorze może jakiejś obiektywnej rady należy poszukać na forum dla szczęśliwych i niezawiedzionych?

Z doświadczenia ci piszę, że faza zazdrości o byłego i jego częste przebywanie w domu partnerki jest normalna i minie jak tylko poczujesz, że twoja pozycja jest silna.
Nie daj sobie wmówić, że kobieta, którą wybrałeś nie jest pełnowartościowa.

Zobacz podobne tematy :

40 Ostatnio edytowany przez radeusz (2018-08-14 10:41:00)

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Kejt, dziękuję. Mi już ręce opadły.
Nie dam sobie nic wmówić.

Postanowiliśmy spokojnie czekać na rozwój wypadków i ułożenie spraw, choć jest mi ciężko. Na szczęście moja partnerka to rozumie. Zresztą jej też jest ciężko, a mi zależy na jej poczuciu bezpieczeństwa przy mnie.

Prosiłem o usunięcie tematu, ale moderatorzy śpią na tym forum.

41 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-08-14 10:43:36)

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.
radeusz napisał/a:

Prosiłem o usunięcie tematu, ale moderatorzy śpią na tym forum.

Gdybyś przeczytał regulamin, wiedziałbyś, że u nas się tematów nie usuwa.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

42

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.
radeusz napisał/a:

Prosiłem o usunięcie tematu, ale moderatorzy śpią na tym forum.

Radeuszu, zamiast wysuwać własne, notabene zupełnie nieuzasadnione wnioski i zgłaszać kolejne raporty dotyczące tej samej sprawy, odbierz, proszę, pocztę, w której otrzymałeś ode mnie wszystkie stosowne informacje. Wiadomość wysłałam 9 sierpnia i wygląda na to, że została skutecznie dostarczona.
Z pozdrowieniami, Olinka

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

43

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

bardzo dziękuję, faktycznie nie zajrzałem na pocztę.

44

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

radeusz, wiesz co najlepiej możesz zrobić?
Rzucić ten "trójkąt" w diabły i poszukać kobietę bez dziecka i jakichkolwiek powiązań z exami, która będzie chciała dziecko mieć wyłącznie z Tobą.

Prawdziwa przyjaźń damsko-męska istnieje tylko między bratem i siostrą oraz między gejem i lesbijską.

45 Ostatnio edytowany przez radeusz (2018-09-18 11:14:08)

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.
kejt38 napisał/a:

Rozumiem twoje obawy, facet pojawia się 3 razy w tygodniu u twojej partnerki w domu i co wtedy? Ty musisz zniknąć z pola widzenia?
Jeśli zamieszkacie razem to oczywistym jest, że tata powinien zaopiekować się dzieckiem poza domem.


Minęło półtora miesiąca i sytuacja wygląda tak, jak ją opisujesz. Obecnie pomieszkuję coraz częściej, jestem przez większą część tygodnia i weekendy w mieszkaniu mojej partnerki. Wszystko między nami układa się doskonale, ale jest ten jeden poważny zgrzyt, który kładzie się cieniem na zadowoleniu ze związku. Mimo że to najwspanialsza kobieta jaką poznałem.

Ojciec dziecka przyjeżdża trzy razy w tygodniu na 7 godzin. Siedzi do ósmej. Ja w tym czasie...znikam. Wracam jak wyjdzie.
Staram się być cierpliwy i spokojny. Czasem się udaje, czasem pękam i mam doła - czuję się trochę jak intruz, albo człowiek żyjący w jakimś trójkącie. On się tam czuje jak u siebie (nigdy tam nie mieszkał, nie byli parą po urodzeniu dziecka), je obiady, usypia małą na naszym łóżku, itd.

Moja kobieta nie chce podjąć żadnej decyzji, najważniejsze jest dla niej dobro dziecka (wg mnie źle rozumiane) i to, że nie można ojcu ograniczać kontaktów, skoro chce przyjeżdżać.
Równocześnie nie ma opcji, żeby prawie trzyletnią dziewczynkę gdzieś zabierał.

Boję się że to zniszczy naprawdę fajną relację i silne uczucia między nami. Że pogrzebiemy szansę na naprawdę coś fajnego, bo związek jest, poza tym zgrzytem, naprawdę udany.
Ja czuję doła i stres, ona czuje presję z mojej strony, mimo że staram się zagryzać zęby. Napięcie jest.

46

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Zaintrygował mnie teraz Twój ostatni wpis hmmm dziwne bardzo dziwne jest moim zdaniem zachowanie Twojej partnerki...owszem ojciec ma prawo widywać dziecko spotykać się z nim ale bez przesady smile nie w taki sposóbżeby dezorganizować życie pozostałych domowników i jako prawniczka doskonale o tym wie smile dziecko można zabrać nie tylko na plac zabaw do piaskownicy latem kiedy jest ciepło smile z dziecko można zabrać do kina na obiad lub na super place zabaw , które znajdują się w budynkach tak więc można tam się bawić i zimą smile

Trzy razy w tygodniu po 7 godzin ? haha przepraszam za ten śmiech ale nie wyobrażam sobie tego !! Jestem w podobnej sytuacji a raczej byłam...rozwiodłam się i mój ex mąż też nagle zapałał chęcią ciągłego przebywania z dzieckiem mimo że wcześniej nigdy go nie było ponieważ równolegle prowadził drugi dom ...i to ja wtedy wychodziłam z domu bo tak jak też zauważyłeś u siebie wcale nie chodziło o dziecko tylko o mnie żeby ze mną przebywać. Po jakimś czasie znudziło mu się i teraz pojawia się średnio raz na miesiąc smile zabiera córkę na pół dnia i na tym się kończy zainteresowanie dzieckiem .

Myślę że tutaj wszystko zależy od Twojej partnerki coś tutaj jest nie tak..nie wiem ale jako prawniczka zna swoje prawa doskonale i wie co może wyegzekwować od ojca dziecka , zastanawia mnie dlaczego znosi jego całodzienną obecność w swoim domu i to 3 razy w tygodniu skoro nigdy nie tworzyli razem rodziny ??....on jest ojcem dziecka ale tylko dziecka ...dlaczego to Ty jako jej partner wychodzisz z domu ? dlaczego ona się na to zgadza? nie jest tutaj argumentem dla mnie dobro dziecka bo jak już napisałam wyżej z dzieckiem można spędzać czas poza " waszym " domem..nie wiem może Ty jeśli myślisz o założeniu rodziny z tą kobietą też powinieneś postawić jakieś swoje warunki , porozmawiać powiedzieć co Ci przeszkadza..

47

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.
radeusz napisał/a:
kejt38 napisał/a:

Rozumiem twoje obawy, facet pojawia się 3 razy w tygodniu u twojej partnerki w domu i co wtedy? Ty musisz zniknąć z pola widzenia?
Jeśli zamieszkacie razem to oczywistym jest, że tata powinien zaopiekować się dzieckiem poza domem.


Minęło półtora miesiąca i sytuacja wygląda tak, jak ją opisujesz. Obecnie pomieszkuję coraz częściej, jestem przez większą część tygodnia i weekendy w mieszkaniu mojej partnerki. Wszystko między nami układa się doskonale, ale jest ten jeden poważny zgrzyt, który kładzie się cieniem na zadowoleniu ze związku. Mimo że to najwspanialsza kobieta jaką poznałem.

Ojciec dziecka przyjeżdża trzy razy w tygodniu na 7 godzin. Siedzi do ósmej. Ja w tym czasie...znikam. Wracam jak wyjdzie.
Staram się być cierpliwy i spokojny. Czasem się udaje, czasem pękam i mam doła - czuję się trochę jak intruz, albo człowiek żyjący w jakimś trójkącie. On się tam czuje jak u siebie (nigdy tam nie mieszkał, nie byli parą po urodzeniu dziecka), je obiady, usypia małą na naszym łóżku, itd.

Moja kobieta nie chce podjąć żadnej decyzji, najważniejsze jest dla niej dobro dziecka (wg mnie źle rozumiane) i to, że nie można ojcu ograniczać kontaktów, skoro chce przyjeżdżać.
Równocześnie nie ma opcji, żeby prawie trzyletnią dziewczynkę gdzieś zabierał.

Boję się że to zniszczy naprawdę fajną relację i silne uczucia między nami. Że pogrzebiemy szansę na naprawdę coś fajnego, bo związek jest, poza tym zgrzytem, naprawdę udany.
Ja czuję doła i stres, ona czuje presję z mojej strony, mimo że staram się zagryzać zęby. Napięcie jest.


Radeusz...ale pisałeś w pierwszym poście :
" Oboje nie wyobrażamy sobie sytuacji w której mieszkamy razem, a biologiczny tata przyjeżdża do nas i spędza czas z dzieckiem. ".... teraz zostałeś z tym wyobrażeniem sam ?


Pisałeś , że partnerka nie planowała związku, dziecko jest najważniejsze - a Ty ile dla niej znaczysz ???
Szanujący partner szuka rozwiązania aby zaoszczędzić takich doznań osobie na której mu zależy, tym bardziej że można te kontakty rozwiązać inaczej .

Kolejna sprawa na którą bym zwróciła uwagę - to sytuacja nie do końca klarowna dla dziecka . Naturalnym jest że dzieci wierzą , mają nadzieję iż mama i tata będą razem.
Ze będą razem każdego dnia , i że gdyby np. wujka nie było to by byli razem ?

Mnie osobiście bardzo dziwi zachowanie Twojej kobiety... kiedyś go pogoniła bo miał zonę … a teraz ma ??? nie wygląda na to skoro tyle czasu spędza u "WAS "
Żeby się nie okazało że jesteś tylko katalizatorem odbudowy związku z tatusiem.... nic tak nie uruchamia faceta jak konkurent .
I dlatego "tatuś" tak się panoszy w nieswoim domu. … pokazuje Ci że to jego teren.


Sytuacja jest trudna...bo każdy argument wybija ci "relacja tatuś i dziecko ".... jedno co możesz zrobić to nie godzić się na taki układ … i mieszkać u siebie .
A wolny czas od dziecka (gdy jest tatuś ) zaplanować sam na sam z kobietą …. skoro tatuś może niech się zajmuje .

Zaproś panią na weekend - tatuś zajmie się dzieckiem.

Zacznij korzystać z tego,  że jest pomoc do dziecka - albo ustąpisz pola obrażony i sfrustrowany.... albo zaakceptujesz jego rolę …. i popatrzysz na korzyści .
Kobiecie należy się odpoczynek , tez od dziecka ..a ojcu nauka sam na sam. Jak nie chce poza domem ...to niech to będzie w jej domu ...a wy u Ciebie lub w innym miłym miejscu … kino..teatr… Pokaż jej ze życie jest fajne z Tobą …. a dziecko jest bezpieczne z tatusiem w domu.
Twoje zachowanie wpływa tez na "tatusia"... gdy zobaczy nie da rady  ugrać więcej niż rola tatusia" to sam przestanie się panoszyć.

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

48 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-09-20 15:23:15)

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Ehh kiedy wy się nauczycie że to zły pomysł być z kobietą z dzieckiem. Motyw z ojcem zawsze się powtarza. I wszystkie inne problemy związane z tym że partnerka jest samotna matką.

Jeden z wielu artykułów na ten temat: nieregulaminowy link

To Infinity and Beyond!

49

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Nie wplątywałbym się nigdy w taki związek. Dla tych dzieciaków nigdy nie będziesz ojcem.  A czy będziesz miał w tym wszystkim swoją własną rodzinę? Może właśnie z tego rezygnujesz?

50 Ostatnio edytowany przez radeusz (2018-09-26 17:00:15)

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.
ania.now7 napisał/a:

Myślę że tutaj wszystko zależy od Twojej partnerki coś tutaj jest nie tak..nie wiem ale jako prawniczka zna swoje prawa doskonale i wie co może wyegzekwować od ojca dziecka , zastanawia mnie dlaczego znosi jego całodzienną obecność w swoim domu i to 3 razy w tygodniu skoro nigdy nie tworzyli razem rodziny ??....on jest ojcem dziecka ale tylko dziecka ...dlaczego to Ty jako jej partner wychodzisz z domu ? dlaczego ona się na to zgadza? nie jest tutaj argumentem dla mnie dobro dziecka bo jak już napisałam wyżej z dzieckiem można spędzać czas poza " waszym " domem..nie wiem może Ty jeśli myślisz o założeniu rodziny z tą kobietą też powinieneś postawić jakieś swoje warunki , porozmawiać powiedzieć co Ci przeszkadza..

Tak, wszystko zależy od mojej Partnerki. Ja nie mogę stawiać jej warunków, natomiast jestem świadom istnienia własnych granic akceptacji sytuacji i o tym szczerze ją poinformowałem. Decyzję musi podjąć sama. Musi wiedzieć czego chce i sama znaleźć rozwiązanie problemu, jeśli chce być ze mną. Ja mogę ją wspierać, tworzyć jej poczucie bezpieczeństwa - i to robię.
Akceptuję to, że ojciec biologiczny będzie stale obecny w naszym życiu. I dobrze, dla dziecka dobrze. Cieszę się tym, że nie olał dziewczynki i chyba rzeczywiście chce mieć z nią więź. Ale nie zaakceptuję jego obecności co drugi dzień u nas, to naruszanie miru domowego.

Dlaczego ona się na to zgadza? Po pierwsze, zależało jej na więzi dziecka z ojcem, by dziecko nie bało się w przyszłości spędzać z nim czas samodzielnie. I ja to szanuję i rozumiem. Po drugie, on ją w ten sposób odciąża, dzięki czemu ona może te dwa dni w tygodniu więcej pracować, wtedy wraca z pracy o 19.00 (niania jest do 14.00 codziennie). Ona przychodzi, on wychodzi. W tym układzie pojawiłem się ja, dziecko mnie akceptuje, zostaje ze mną samo, bawimy się, kąpię je, podcieram, ubieram, usypiam - więc patrząc "technicznie", mogę ja ją odciążać. Jak to w domu bywa. W sumie lubię czas spędzany z małą.
W trzeci dzień, weekendowy, kiedy on przyjeżdża, my mamy czas dla siebie - to dzień naszej randki.

Plus jest taki, że moja partnerka rozumie że sytuacja nie jest normalna. Boi się jednak podjąć decyzję, a także zwyczajnie nie wie jak to rozwiązać, przy założeniu nadrzędnego dobra dziecka.
A ja nie uzurpuję sobie prawa do dawania rad, to nie jest moje dziecko.




chceuciekacstad napisał/a:

Kolejna sprawa na którą bym zwróciła uwagę - to sytuacja nie do końca klarowna dla dziecka . Naturalnym jest że dzieci wierzą , mają nadzieję iż mama i tata będą razem.
Ze będą razem każdego dnia , i że gdyby np. wujka nie było to by byli razem ?

Myślałem o tym. Tyle że mała nie zna rodziców razem, nie widziała ich bliskości. Nawet jak ojciec przyjeżdża, to z mamą raczej mijają się, a ich dialogi są ograniczone do technicznych spraw dziecka.
Mała zna natomiast moją relację z jej mamą, widzi naszą bliskość, akceptuje ją, kładzie się do nas do łóżka, przytula się do obojga, wygląda na szczęśliwą.
Więc wydaje mi się, że w tej kwestii niebezpieczeństwa nie będzie.


chceuciekacstad napisał/a:

Mnie osobiście bardzo dziwi zachowanie Twojej kobiety... kiedyś go pogoniła bo miał zonę … a teraz ma ??? nie wygląda na to skoro tyle czasu spędza u "WAS "
Żeby się nie okazało że jesteś tylko katalizatorem odbudowy związku z tatusiem.... nic tak nie uruchamia faceta jak konkurent .
I dlatego "tatuś" tak się panoszy w nieswoim domu. … pokazuje Ci że to jego teren.

Nie, nie jestem katalizatorem odbudowy związku. Moja partnerka nie jest głupia, nie ma zamiaru wiązać się z kłamcą i manipulatorem. Poza tym od dawna go nie kocha. No i wiem jak za mną szaleje (a ja za nią smile).
Dlaczego godzi się na taką sytuację - napisałem wcześniej.
I tak, ojciec gdy się o mnie dowiedział, stał się wzorowym tatusiem, nie odwołuje spotkań, bardziej się angażuje w czas spędzony z dzieckiem, kupuje prezenty.
To akurat było do przewidzenia i jest z korzyścią dla dziecka. Oby nie było to krótkotrwałe, bo budowa silnej więzi z dochodzącym ojcem, który może za jakiś czas zniknąć (bo ma rodzinę, bo zaangażuje się w pracę, bo się znudzi, różnie bywa), też jest ryzykowne - to tak na marginesie.
A szans na odzyskanie swojej "kochanki" nie ma żadnych, więc daremne jego ewentualne trudy.


chceuciekacstad napisał/a:

Sytuacja jest trudna...bo każdy argument wybija ci "relacja tatuś i dziecko ".... jedno co możesz zrobić to nie godzić się na taki układ … i mieszkać u siebie .
A wolny czas od dziecka (gdy jest tatuś ) zaplanować sam na sam z kobietą …. skoro tatuś może niech się zajmuje .

Zaproś panią na weekend - tatuś zajmie się dzieckiem.

Zacznij korzystać z tego,  że jest pomoc do dziecka - albo ustąpisz pola obrażony i sfrustrowany.... albo zaakceptujesz jego rolę …. i popatrzysz na korzyści .
Kobiecie należy się odpoczynek , tez od dziecka ..a ojcu nauka sam na sam. Jak nie chce poza domem ...to niech to będzie w jej domu ...a wy u Ciebie lub w innym miłym miejscu … kino..teatr… Pokaż jej ze życie jest fajne z Tobą …. a dziecko jest bezpieczne z tatusiem w domu.
Twoje zachowanie wpływa tez na "tatusia"... gdy zobaczy nie da rady  ugrać więcej niż rola tatusia" to sam przestanie się panoszyć.

Jeśli bym nie mieszkał u niej, to widywalibyśmy się na randce w weekend na kilka godzin. I tyle.
To nie wchodzi w grę, jesteśmy już ze sobą mocno związani i tęsknimy do siebie po kilku dniach.

Jak pisałem, ojciec zostaje sam z dzieckiem w domu. Tyle że w "naszym" domu. Trzy razy w tygodniu. I tu jest kłopot. Być może ideałem byłaby sytuacja, w której na modłę społeczeństwa francuskiego akceptuję w pełni jego obecność co drugi dzień u nas, jem z nim razem obiad, pomaga mi w pracach przydomowych, klepnie po gospodarsku moją partnerkę i będziemy żyć w szczęśliwym paczłorku.
Ale to nie mój klimat. Sorry.

51

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Widziały gały co brały. Sam zaakceptowałeś kobietę z dzieckiem i jej decyzję, że tatuś będzie wychowywał dzieciaka w waszym domu, a teraz marudzisz, że musisz się pospolitować się z typem, który kiedyś pukał Ci kobietę. Słabe toto, z której strony by na to nie patrzeć.

52

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Nie, nie widziały gały co brały. Miałem zapewnienia że ta sytuacja się z czasem zmieni, że nie jest normalna i zdrowa w sytuacji tworzenia wspólnego domu.
Ja byłem szczery od samego początku, mam prawo do braku zgody na taki układ.
Miało się to zmienić, ale samo się nie zmieni, a moja partnerka ewidentnie boi się rewolucji.

53

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.
radeusz napisał/a:

Nie, nie widziały gały co brały. Miałem zapewnienia że ta sytuacja się z czasem zmieni, że nie jest normalna i zdrowa w sytuacji tworzenia wspólnego domu.
Ja byłem szczery od samego początku, mam prawo do braku zgody na taki układ.
Miało się to zmienić, ale samo się nie zmieni, a moja partnerka ewidentnie boi się rewolucji.

To jej to powiedz. Nie masz odwagi? A jeśli ona nic nie chce z tym zrobić zawsze możesz się wprowadzić.

54

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Przecież w powyższym poście napisałem że ona zna moje stanowisko.
Nie naciskam i nie będę naciskał, z chyba zrozumiałych powodów. Wie i to wystarczy.

55

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.
radeusz napisał/a:

Przecież w powyższym poście napisałem że ona zna moje stanowisko.
Nie naciskam i nie będę naciskał, z chyba zrozumiałych powodów. Wie i to wystarczy.

I nie chce z tym nic zrobić. A Ty nie chcesz na nie naciskać. Więc po co tyle złości? Chcesz nic nie robić to cierp, a jak nie to pociśnij partnerkę albo wystaw typa z dzieciakiem za drzwi.

56

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

zgadzam się z przedmówcą ...wystaw faceta za drzwi ! Kobieta wiele potrafi zrobić dla faceta , za którym " szaleje "...to nie wy macie wychodzić z własnego domu kiedy tatuś przychodzi , to nie jest normalne. Jakiś obcy facet -były facet Twojej kobiety panoszy Ci się po domu ? To jest jego dziecko OK to niech ładnie zabiera do siebie lub gdziekolwiek gdzie może spędzić czas ze swoim  dzieckiem. Oczywiście że to TY powinieneś odciążać swoją partnerkę skoro jesteście razem i to od Ciebie powinna tego wymagać a nie od ojca dziecka /jego zadaniem nie jest odciążanie byłej partnerki w jej codziennym życiu smile a widzenia ojca z dzieckiem odbywają się co drugi weekend i raz w tygodniu zazwyczaj kiedy sąd to ustala smile ....jak długo jeszcze jesteś w stanie znosić faceta 3 razy w tygodniu ? Nie wyobrażam sobie tego u siebie...

57 Ostatnio edytowany przez radeusz (2019-01-24 11:27:54)

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Witam forumowiczów po paru miesiącach.

Pomyślałem że napiszę jak się sytuacja rozwija, potrzebuję chyba rady, albo może po prostu się wygadać.

Niestety sytuacja jest bez zmian i przechodzimy bardzo poważny kryzys w związku. Mimo że nadal są między nami silne uczucia, to żyjemy w ciągłym napięciu.
Listopad przyniósł zaskakujący zwrot akcji, moja partnerka zadeklarowała chęć zmiany sytuacji z ojcem dziewczynki, gdyż zrozumiała (dzięki psychologowi) że żyjemy de facto w trójkącie, a dziecko ma mieszane w głowie - bo co drugi dzień jest tata, de facto domownik, tylko wychodzi wieczorem. Zaczęło też wychodzić (mała coraz więcej mówi), że czas spędzany z tatą nie do końca należy do jakościowych, dziecku są np. puszczane bajki na telefonie (czego unikamy jak ognia), albo wręcz oglądają jakieś filmy które tatę interesują.
Być może z tych względów dziecko, mimo spędzania takiej ilości czasu z tatą, nie jest z nim związane. W ogóle o nim nie wspomina i często "nie chce taty". Równocześnie chce do mnie, nawet w nocy jak się coś złego przyśni. Bardzo się związaliśmy ze sobą i pokochaliśmy wzajemnie. Na marginesie, to wielka nagroda dla mnie usłyszeć wyznanie miłości od tej małej istotki smile

Niestety minęły miesiące, a moja luba nie robi nic by sytuację rozwiązać, mimo deklaracji. Ciągle coś wypadało, nie było kiedy z nim pogadać. Przyciśnięta, powiedziała ze łzami w oczach, że wybiera mniejsze zło (wg niej), bo boi się wypuszczać małą z tatą poza dom. Bo w tej sytuacji ona ma kontrolę.
A ja rwę włosy z głowy, coraz bardziej się frustruję, rośnie napięcie, zaczynamy wzajemnie na siebie warczeć, siada nam bliskość niestety. I to też mnie frustruje. I tworzy się błędne koło.
Chciałem nawet to skończyć, ale ona nie chce, prosi o cierpliwość, deklaruje że coś w końcu zrobi - ale czas leci, a związek nam się sypie!!

Jest też kolejny problem. Moja pani zaczęła się bać że traci więź ze swoim dzieckiem na rzecz mojej osoby! Fakt, mała za mną przepada, wiesza się na mnie, chce do mnie na ręce, często wybiera mnie - do zmiany pieluchy, ubrania, zrobienia jedzenia czy poczytania do snu. Jak dla mnie, to normalna rzecz, dzieli uczucia na nas dwoje, poza tym należy się cieszyć że mała zaczyna być bardziej niezależna i mniej uwieszona na mamie (a tak było). Moja pani traktuje to jednak jako odrzucenie jej osoby, matki. Tej najważniejszej przecież. W efekcie zaczęliśmy się kłócić o wychowanie. Ona jest wspaniałą, ciepłą mamą, ale jest za bardzo pobłażliwa i konsekwencji w wychowaniu ma niewiele, co dziecko wykorzystuje. Ja konsekwentny jestem i przy mnie dziecko potrafi być grzeczne i nie robić dantejskich scen, bo czegoś chce. Moje zwracanie uwagi, że coś powinna zrobić inaczej (np. nie zabraniać, a potem pod wpływem histerii dziecka pozwalać), reaguje agresywnie. Sporo pracy włożyliśmy w to, żeby dziecko w końcu nauczyło się spać samo, bez mamy, w swoim łóżeczku. Za moimi namowami, zobaczyła że dziecku krzywda się nie dzieje i do końca roku dziecko pięknie spało całą noc, potrafiło się nawet obudzić i samo usnąć. Niestety w efekcie jej poczucia odrzucenia przez dziecko, zaczęła się do niego kłaść do łóżka, bo uważała że za mało czasu poświęca dziecku i dlatego mała czasem wybiera mnie. Obecnie sytuacja wygląda tak, że dziecko zasypia samo (to znaczy z nami przy łóżku, bo teraz musimy już siedzieć oboje), ale po pierwszej pobudce drze się wniebogłosy i każe tonem nieznoszącym sprzeciwu kłaść się do łóżka i spać z nim do rana. Na moje uwagi, że dziecko się przyzwyczaiło ponownie do starych zwyczajów i jest trochę za duże żeby spać z mamą, powinno umieć spać samo (i umiało), spotykam się z agresją. Ponoć te moje uwagi ją ode mnie odsuwają.

Wiem że jeszcze jej na mnie zależy, wiem że mnie kocha. Wiem że chce mnie zatrzymać przy sobie.
Ale ja już nie daję rady, poziom frustracji rośnie, napięcie nie daje żyć - to niszczy nasz związek.
Niestety jakiekolwiek naciski z mojej strony, nawet w spokojnym tonie, powodują że ona się ode mnie odsuwa. Ba, odsuwa się nawet ode mnie, gdy widzi że mam focha - oczywiście w jej mniemaniu, bo to nie jest foch, zawieszam się emocjonalnie i sam staję się nieobecny. Mam po prostu doła.

Nie wiem co mam robić, żal mi będzie bardzo fajnej kobiety, naszej miłości, zalążka fajnej rodziny którą we trójkę stworzyliśmy...

58 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2019-01-24 12:59:27)

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Co możesz zrobić?
1. Zażądaj sądowego ustalenia wizyt exa. Terminy, czas nie żeby się kręcił po domu pół tygodnia. I jaką ona ma kontrolę jak jej niej w czasie jego wizyt.
2. Nie wychodź w czasie jego wizyt. Ostentacyjnie pokazuj swoje uczucie do partnerki...nie widzi kto tu rządzi smile Pokaż, że dziecko woli z tobą przebywać podczas jego wizyt.
3. Porzuć jakiekolwiek dyskusje i sprawy wychowawcze dziecka....To jej dziecko, ona ma prwo decydować.
4. Odczekać jeszcze pół roku......jak nic się nie zmieni to ewakuacja.

59

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

1. Nie chcę niczego żądać. Ona wie czego oczekuję, jasno zaznaczam czego oczekuję i że obecna sytuacja niszczy nasz związek. Niestety moja partnerka na nacisk reaguje odsuwaniem się i zamykaniem. Oczywiście w końcu będę musiał postawić ultimatum, bo tak się nie da żyć. Ale to będzie pewnie koniec. Ona musi do tej decyzji sama dojrzeć.
2. Nie chcę być wtedy w domu. Zresztą mała będzie wtedy latać do mnie, nie potrzebuję ranić ego ojca i prowokować go. To zbyteczne i może być ze szkodą dla dziecka.
3. To prawda, tylko trudno mi milczeć gdy widzę jak dziecko jest rozpuszczane. Jeszcze niedawno byłem doceniany za to, ze mała mnie słucha, je przy stole, nie robi przy mnie scen histerii. Na spanie z dzieckiem trzyletnim, a nie z facetem, też reaguję alergicznie.
4. Nie wytrzymamy pół roku w takim napięciu.

60

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Od razu mowie że przeczytałam tylko 1.wpis autora i uważam że :
-wiedział w co sie pakuje, że jest dziecko, że jest ojciec,
-kombinowanie z odsunieciem biologicznego ojca nie jest fair wobec dziecka,
-ojciec dziecka partnerem był słabym ale może ojcem jest dobrym? Jak pani od kancelarii pasowało żeby corka sie zajmował to był OK, a teraz problem...?
-będac z dzieckiem na codzień możesz zbudować z nim silną wieź , patchworkowe rodziny muszą sobie radzić, a dziecko kiedys samo zdecyduje kogo woli.

61

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Wiesz z wychowaniem.dziecka trzeba troche ostrożniej. To nie komputer ktoremu dziś wgrasz program i ma chodzić.
Twoja Partnerka sama chciała spac z dzieckiem, niech to iles czasu potrwa póki sie nie nasycą sobą. Może Mala też tego potrzebuje? Może coś w jej malej główce sie jej pokiełbasiło i potrzebuje Mamy bardziej?
Ja wiem to krok w tył, ale pozwol na to bo widać obie strony są zadowolone, tylko Ty nie.
Oczywiście fajnie że uczysz dziecko przydatnych rzeczy i że lgnie do Ciebie.

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.
radeusz napisał/a:

1. Nie chcę niczego żądać. Ona wie czego oczekuję, jasno zaznaczam czego oczekuję i że obecna sytuacja niszczy nasz związek. Niestety moja partnerka na nacisk reaguje odsuwaniem się i zamykaniem. Oczywiście w końcu będę musiał postawić ultimatum, bo tak się nie da żyć. Ale to będzie pewnie koniec. Ona musi do tej decyzji sama dojrzeć.
2. Nie chcę być wtedy w domu. Zresztą mała będzie wtedy latać do mnie, nie potrzebuję ranić ego ojca i prowokować go. To zbyteczne i może być ze szkodą dla dziecka.
3. To prawda, tylko trudno mi milczeć gdy widzę jak dziecko jest rozpuszczane. Jeszcze niedawno byłem doceniany za to, ze mała mnie słucha, je przy stole, nie robi przy mnie scen histerii. Na spanie z dzieckiem trzyletnim, a nie z facetem, też reaguję alergicznie.
4. Nie wytrzymamy pół roku w takim napięciu.

1. Czy partnerka nadal coś czuje do exa? Bo tak to wygląda. Przecież to chore, że on mieszka u niej pół tygodnia.....
2.  Po co wychodzisz, skoro jesteś (niby) u siebie? Boisz się exa? Pewnie dziecko też tak czuję. Wiecznie będziesz uciekał?
3.  Odpuść, niech śpi z dzieckiem z czasem to przejdzie.
Wygląda jakbyście we trójkę walczyli ze sobą o względy dziecka .....to chore.

63

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.
zwyczajny gość napisał/a:

1. Czy partnerka nadal coś czuje do exa? Bo tak to wygląda. Przecież to chore, że on mieszka u niej pół tygodnia.....
2.  Po co wychodzisz, skoro jesteś (niby) u siebie? Boisz się exa? Pewnie dziecko też tak czuję. Wiecznie będziesz uciekał?
3.  Odpuść, niech śpi z dzieckiem z czasem to przejdzie.
Wygląda jakbyście we trójkę walczyli ze sobą o względy dziecka .....to chore.

1. na chłopski rozum to nie, nie czuje, nie ma takiej możliwości raczej. jej uczuć do mnie jestem pewien.
2. wychodzimy oboje z partnerką, do pracy. ojciec małej aktualnie jest bezrobotny, jest dwa razy w tygodniu popołudniami i przez pół niedzieli - wtedy my wychodzimy na randkę
3. postaram się tak zrobić.

ja na pewno o względy dziecka nie walczę, walczę tylko o normalność
ojciec dziecka ma mieć relację z dzieckiem, a nie z całą naszą trójką.
dla dziecka jasność sytuacji także byłaby mocno wskazana - i to jest opinia psychologa.

emilia.ja napisał/a:

Od razu mowie że przeczytałam tylko 1.wpis autora i uważam że :
-wiedział w co sie pakuje, że jest dziecko, że jest ojciec,
-kombinowanie z odsunieciem biologicznego ojca nie jest fair wobec dziecka,
-ojciec dziecka partnerem był słabym ale może ojcem jest dobrym? Jak pani od kancelarii pasowało żeby corka sie zajmował to był OK, a teraz problem...?
-będac z dzieckiem na codzień możesz zbudować z nim silną wieź , patchworkowe rodziny muszą sobie radzić, a dziecko kiedys samo zdecyduje kogo woli.

pierwszy post był sprzed pół roku.
- nie wiedziałem w co się pakuję, bo od początku były deklaracje chęci unormowania sytuacji z odwiedzinami eks, co się potem zmieniło, by jeszcze raz się zmienić.
- nikt nie odsuwa ojca biologicznego. chodzi o to, żeby oddzielić nasze życie domowe od jego relacji z dzieckiem. niech je zabiera, to najzdrowsza dla wszystkich sytuacja.
- nie mi oceniać, ale słaba więź z dzieckiem i pewne inne sprawy nie wskazują żeby jednak był dobrym ojcem

64

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.
radeusz napisał/a:

Wiem że jeszcze jej na mnie zależy, wiem że mnie kocha. Wiem że chce mnie zatrzymać przy sobie.
Ale ja już nie daję rady, poziom frustracji rośnie, napięcie nie daje żyć - to niszczy nasz związek.
Niestety jakiekolwiek naciski z mojej strony, nawet w spokojnym tonie, powodują że ona się ode mnie odsuwa. Ba, odsuwa się nawet ode mnie, gdy widzi że mam focha - oczywiście w jej mniemaniu, bo to nie jest foch, zawieszam się emocjonalnie i sam staję się nieobecny. Mam po prostu doła.

Nie wiem co mam robić, żal mi będzie bardzo fajnej kobiety, naszej miłości, zalążka fajnej rodziny którą we trójkę stworzyliśmy...

według mnie sens ukryty jest w tym zdaniu.... dostarczasz jej czegoś co ceni... może seks.. może status , sposób bycia  - no bo ex bezrobotny kłamca ......
jest takie powiedzenie że kobiety lubią niegrzecznych chłopców … Ex jest niegrzeczny. … no ale jak pani adwokat z takim …???


Tak dla siebie - czym Ci partnerka objawia tą miłość (sex, randki i miłe gadki to nie jest dowód miłości !) tongue
Moim zdaniem nie szanuje Cię, zresztą co jej się dziwić - Ty sam nie masz szacunku do siebie …

"Nie chcę niczego żądać. Ona wie czego oczekuję, jasno zaznaczam czego oczekuję i że obecna sytuacja niszczy nasz związek. Niestety moja partnerka na nacisk reaguje odsuwaniem się i zamykaniem. Oczywiście w końcu będę musiał postawić ultimatum, bo tak się nie da żyć "

Ona wie … i ma w nosie …. a te odsuwanie się to nic innego jak manipulacja … Ty się boisz straty czegoś co Ci nie odpowiada ….  ona jak widać wcale …


Piszesz że się tak żyć nie da...no jak to ????  przecież żyjesz tak od miesięcy tongue

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

65 Ostatnio edytowany przez radeusz (2019-01-28 11:18:39)

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Czym objawia mi miłość? To się wie. Zakochała się pierwsza, bardzo mocno, świata poza mną nie widziała. Dla mnie to było nawet trochę za szybko. To Ona zaproponowała wspólne mieszkanie, to ona pierwsza powiedziała że chce mieć ze mną dziecko, że chce tworzyć rodzinę. Była ciepła, dobra, uczynna, dbająca o swojego faceta, płonęła pożądaniem.
No i tego pożądania teraz brakuje. Nie kochaliśmy się od dwóch tygodni, wcześniej robiliśmy to codziennie. Ma w ogóle mniejszą potrzebę bliskości, choć przytula się do mnie nadal. Nie całuje mnie już jednak.
Wczoraj stwierdziłem że to może po prostu koniec miłości, że w związku z napięciem, problemami, odsunęła się za mocno i uczucia już nie wrócą, nie pokonamy tego kryzysu. Stwierdziłem że powinienem odejść, wyprowadzić się, zapomnieć. Prosiła o cierpliwość, twierdziła że mnie kocha, ale ma blokadę psychiczną, że jak się nie kłócimy, nie rozmawiamy o problemach, nie krytykuję jej wychowania dziecka - to stopniowo jest coraz lepiej. Chce iść na terapię par, chce żebym dał jej szansę.
Ja nie ukrywam że sytuację traktuję trochę zerojedynkowo, taki kryzys po roku związku, gdzie nagle (kwestia dwóch tygodni) znika mega zakochanie to bilet w jedną stronę dla związku. W przepaść. Ale może się mylę.

Tak, masz rację że nie mam szacunku do siebie. Nie szanuję własnych granic. Stawiam je, ale ich nie przestrzegam. Boję się, bo wiem że to byłby koniec.

Tak na marginesie - moja kobieta ma stwierdzony lęk przed bliskością. Brak wzorców relacji, niedostępna matka. Bardzo łatwo się odsuwa. Drobne nawet konflikty powodują, że zamyka się w sobie, asekuracyjnie zamraża uczucia. Czytałem trochę o tej przypadłości i życie z taką osobą jest dość trudne, wymaga wiele zrozumienia, racjonalizacji i braku strachu przed odrzuceniem.

66

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Ona chce was obu utrzymać przy sobie. Tracisz czas, nic się nie zmieni.

67 Ostatnio edytowany przez radeusz (2019-01-28 12:09:11)

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Mnie chce zatrzymać przy sobie. Jego przy dziecku, bo sama ma traumę związaną z brakiem ojca. Przecenia rolę ojca biologicznego, jakby same tylko geny były jakąś wartością. W mojej opinii ważne jest tworzenie rodziny, szczęśliwej relacji, szczęśliwa i spełniona w związku matka to dobra matka. Dochodzący ojciec niestety nigdy nie będzie ani wzorem relacji dla dziecka, ani wzorem mężczyzny.

Niby rozumie opinię psychologa, że w efekcie robi krzywdę dziecku i utrzymuje nienormalną sytuację, ale boi się jakichkolwiek zmian. Bo przecież gość jest zbyt nieodpowiedzialny żeby dziecko zabierać do siebie...niestety jest nadopiekuńcza i ma dużo lęku jako matka, na pewno przez ciężar samotnego wychowywania.

68

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

No wreszcie dałeś znać co u Ciebie smile hmmm no ciężka ta sytuacja a Ty dobrze myślisz  a źle robisz smile no szkoda że ta Twoja partnerka nie jest taka zdystansowana do pana ex...zgadzam się z opiniami powyżej i myślę że dobrze Ci tutaj wszyscy doradzają .....ja już dawno bym nie wytrzymała czegoś takiego i wydaje mi się że to już się nie zmieni , za długo to trwa i chyba szkoda Twojego życia bo przecież Ciebie tutaj wcale nie ma zauważyłeś ? Jej problemy, jej ex, jej dziecko , jej praca...ona ona ona a TY ? Gdzie Ty jesteś w tym wszystkim ? Masz jakieś prawo do własnego szczęścia ? Może tracisz czas .... też jestem nadopiekuńczą matką i też wyobraźnia mi działa jak ex zabiera córkę ale mowy nie ma żeby siedział u mnie w domu.....a tak patrząc z drugiej strony , nie zastanawia Cię po co ex partnerki tak często i ochoczo przybiega do waszego domy skoro jak zauważyłeś wcale nie poświęca czasu dziecku ?...wiesz  że gdyby miał zabierać je do siebie tak 2 razy w tygodniu plus niedziela smile to jego wizyty i chęć zabierania dziecka znacznie by zmalały ? smile bardzo często tak jest smile myślę że on po prostu chce istnieć w waszym życiu i się stale kręcić między wami a Twoja partnerka niestety na to pozwala...nie jestem pewna czy on jest jej tak całkiem obojętny ...uważaj bo myślę że utknąłeś w trójkącie miłosnym ...obym się myliła

69

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.
radeusz napisał/a:

Mnie chce zatrzymać przy sobie. Jego przy dziecku, bo sama ma traumę związaną z brakiem ojca. Przecenia rolę ojca biologicznego, jakby same tylko geny były jakąś wartością. W mojej opinii ważne jest tworzenie rodziny, szczęśliwej relacji, szczęśliwa i spełniona w związku matka to dobra matka. Dochodzący ojciec niestety nigdy nie będzie ani wzorem relacji dla dziecka, ani wzorem mężczyzny.

Niby rozumie opinię psychologa, że w efekcie robi krzywdę dziecku i utrzymuje nienormalną sytuację, ale boi się jakichkolwiek zmian. Bo przecież gość jest zbyt nieodpowiedzialny żeby dziecko zabierać do siebie...niestety jest nadopiekuńcza i ma dużo lęku jako matka, na pewno przez ciężar samotnego wychowywania.


Po pierwsze - opinia psychologa to nie wyrok ale informacja o obszarze do pracy nad sobą , tudzież pomoc w zrozumieniu swoich reakcji (nieadekwatnych ) … Z pewnością nie można tego używać jako wymówki na jej nieakceptowalne zachowania !! powtórzę kolejny raz - MANIPULACJA i to z wielką świadomością . A dlaczego tak myślę ???

pani adwokat , inteligentna, wrażliwa, po kontaktach z psychologami ….. z pewnością ma umiejętność logicznego myślenia i analizy . Jednej jej decyzje przeczą drugim , wyjaśnienia są dziwne …
zastanów się
1. jak jest w pracy i zostawia dziecko samo z ojcem - co z tymi lękami ????
2. jak idziecie na randkę i zostawia dziecko e czarnym charakterem "ex"??? co z jej reakcjami ??? to w końcu ufa mu bo zostawia czy nie ??
3. Opiekunka - ?? ufa jej ?? obca osoba totalnie !
4. Ty - obca osoba której zostawia dziecko czasami ??

Ten tekst jest potwierdzeniem tego
"Prosiła o cierpliwość, twierdziła że mnie kocha, ale ma blokadę psychiczną, że jak się nie kłócimy, nie rozmawiamy o problemach, nie krytykuję jej wychowania dziecka - to stopniowo jest coraz lepiej. Chce iść na terapię par, chce żebym dał jej szansę. "
Czyli ….  nie masz nic do gadania … rób jak ona chcę i wtedy będzie miłość !

I moim zdaniem to jest dla Ciebie wyjście - przestań się angażować w dziecko, rodzinę … tylko zajmij się panienką .
Albo zaakceptuj obecność tatusia w domu pani...albo sam bądź tylko dochodzącym  absztyfikantem .

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

70 Ostatnio edytowany przez radeusz (2019-02-07 10:38:08)

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Hej,

Najpierw odpowiem na powyższe pytania:

1. gdy siedzą u nas w domu, to jej lęki są mniejsze, bo głównie obawia się o sytuację w której mała nie jest mile widziana przez żonę tamtego faceta i jej starszego brata, o którym zresztą nie wie, brat też nie. tu się jednak zmienia trochę, ale o tym później.
2. i tak i nie, wkurza się że eks puszcza jej dużo bajek albo gra na telefonie przy dziecku (!)
3. opiekunka jest z polecenia, zżyta z domem i dzieckiem od ponad roku i mamy do niej zaufanie.
4. ufa mi w 100% i widzi jak spędzam czas z dzieckiem, poza tym nie jestem obcą osobą, znamy się od baaaardzo dawna, nasze rodziny też, choć przez wiele lat się nie widzieliśmy.

Teraz co u mnie nowego. Moja (jeszcze?) partnerka rozmawiała z eks na temat jego ewentualnego zabierania małej do niego do domu i poznania z jej z bratem. Niestety nic się nie zmieniło w ilości wizyt, bo eks stwierdził ze bardzo lubi do małej przyjeżdżać, a moja partnerka "nie będzie ograniczała ojcu kontaktów". Nie chce żeby ojciec biol był tatą od święta, chce żeby byli zżyci, żeby uczestniczył w życiu dziecka jak najczęściej. Chciałaby żeby biologiczny był normalnym tatą. W końcu się rozpłakała i stwierdziła że sama już nie wie co jest dobre dla małej (nie dla nas, dobro małej najważniejsze, co oczywiste...ale wg mnie źle rozumiane). Ma chaos w głowie, wszystkiego ma dosyć, jest zmęczona tym wszystkim. Tak jak i ja.

Powiedziałem że muszę odejść, ale jednocześnie nie potrafię. Wiem że ona mnie kocha i chce ze mną być. Niestety chce zjeść ciastko i mieć ciastko.

Nic do niej nie trafia, twierdzi że rozumie że unormowanie sytuacji byłoby lepsze dla dziecka i dla nas, ale z drugiej strony "nie czuje tego". Ma blokadę, ma fiksację na punkcie tego żeby dziecko miało biologicznego ojca blisko, którego ona nigdy nie miała.

Nie wiem co mam robić...a może i wiem, ale nie potrafię, bardzo kocham obie dziewczyny.

Jeszcze co do tego jej dystansowania się - dystansowanie wynikało z konfliktów między nami, mojej krytyki jej wychowania, poziomu mojej frustracji i napięcia. Wynikały też z różnic osobowościowych. Od ok dwóch tygodni jest dużo lepiej między nami, wraca bliskość, pojawiła się ochota na seks, poczuliśmy że znowu może być dobrze. Aż do tej rozmowy z eks i wniosków które z niej dla mnie płyną.

Ja też mam chaos w głowie. Czasem jestem pewien tego, że stawiam rozsądne granice i wcale nie wymagam czegoś nienormalnego. Czasem jednak myślę, że to we mnie jest problem że nie umiem zaakceptować tej sytuacji.

71

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

...zjeść ciastko i mieć ciastko ....trafione w punkt , nic dodać nic ująć ....z takim podejściem nie pozostaje Twojej partnerce nic innego jak związać się z ex partnerem bo tylko wtedy będzie miała tego wymarzonego biologicznego ojca najczęściej jak to możliwe czyli codziennie ....on woli ...ON WOLI przyjeżdżać do was ? serio ? ważniejsze jest co ON woli ? ....nie ,to wcale nie jest dobre dla dziecka ...to jest kosztem dziecka....ech chyba na siłę starasz się wmówić sobie , że taka sytuacja  jest ok a nie jest....

72

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.
balin napisał/a:

Ona chce was obu utrzymać przy sobie. Tracisz czas, nic się nie zmieni.

Daj se spokój, nie przetłumaczysz. Może przejrzy na oczy za rok albo dwa, kiedy już wszyscy w tym domu będą nim wycierać podłogę,
ale na dzień dzisiejszy, to jest rzucanie grochem w ścianę, nic nie dociera i jak katarynka w kółko to samo od początku, bo ona mnie kocha...

Do autora- kupczenie tyłkiem i bycie miłą, kiedy zajdzie taka potrzeba, to obok miłości nawet nie leżało, jesteś tam jeszcze tylko dlatego,
że Pani nie ma chwilowo lepszej opcji (czyt. musiałaby znowu szukać nowego beta frajera, dopóki alfa się nie ogarnie i nie określi co dalej)
więc z politowaniem toleruje i przymyka oko na twoje krzywe teksty, od czasu do czasu pozorując jakieś tam zmiany, żebyś przestał już smęcić,
po czym wszystko wraca do normy. Jej były rozgrywa pod siebie, ona pod siebie, dzieciak pod siebie, a ty tam jesteś tylko pionkiem,
popychadłem i posługiwaczem z którego zdaniem nikt się nie liczy, a jak zaczniesz za mocno fikać, to dostaniesz kopa w odwłok i bajo.
Ale to jeszcze nie teraz. Póki co możesz jeszcze się przydać, więc jak zamkniesz dziób i będziesz robił swoje, to ona dalej będzie cię kochać...

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

73

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

co Ty masz z tego związku, oprócz tego że kochasz i słyszysz "kocham"?

"Poznacie ich po ich owocach":D

74

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.
nudny.trudny napisał/a:

co Ty masz z tego związku, oprócz tego że kochasz i słyszysz "kocham"?

- czuję jej bliskość i zaangażowanie
- czuję że daję poczucie bezpieczeństwa i jestem akceptowany
- namiętność i fantastyczny seks
- brak nudzenia się ze sobą
- wsparcie i zaangażowanie w moje sprawy
- zaangażowanie w moją rodzinę i w jej rodzinę
- poważne plany na przyszłość

W sytuacji z ojcem biologicznym popełniłem jeden błąd. Żądałem załatwienia sprawy po mojemu jak najszybciej, nie dałem jej czasu na podjęcie trudnej decyzji i stopniowe upewnianie się że nasz związek jest silny, że nam się uda i nie popełni po raz kolejny błędu i nie skrzywdzi ponownie własnego dziecka.
Wielokrotnie mi mówiła że powinienem poznać ojca biologicznego, że nie powinienem znikać, że powinniśmy razem być w domu i razem do domu wracać z pracy. Prosiła o to, ja nie chciałem.

Jestem zmęczony całą sytuacją, w związku zaczeło dominować takie napięcie, że przysłania mi radość ze wszystkiego. Zdecydowałem się wyprowadzić, złapać trochę oddechu, dac jej czas na przemyślenia a sobie na uspokojenie się. Ona chce się spotykać, chce żebym ich odwiedzał, żebyśmy chodzili na randki, byli ze sobą. Za miesiąc jedziemy na narty. Jednak ja chcę żeby w spokoju zastanowiła się nad całą sytuacją, chcę żeby jej mnie zabrakło. Chcę żeby nam obojgu wróciła równowaga emocjonalna.
Po jakimś czasie zobaczymy w którą stronę to pójdzie.

Tak, nie chcę tracić czasu na szarpanie się. Chcę przerwy i albo w jedną albo w drugą.

75

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.
radeusz napisał/a:

- czuję jej bliskość i zaangażowanie
- czuję że daję poczucie bezpieczeństwa i jestem akceptowany
- namiętność i fantastyczny seks
- brak nudzenia się ze sobą
- wsparcie i zaangażowanie w moje sprawy
- zaangażowanie w moją rodzinę i w jej rodzinę
- poważne plany na przyszłość

Ja ciebie bardzo proszę, nie róbmy sobie jaj z pogrzebu lol

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

76 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-02-10 12:35:15)

Odp: Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.
radeusz napisał/a:

- czuję jej bliskość i zaangażowanie
jestem akceptowany
- namiętność
- wsparcie i zaangażowanie w moje sprawy
- poważne plany na przyszłość

radeusz napisał/a:

Bardzo łatwo się odsuwa. Drobne nawet konflikty powodują, że zamyka się w sobie, asekuracyjnie zamraża uczucia. Czytałem trochę o tej przypadłości i życie z taką osobą jest dość trudne, wymaga wiele zrozumienia, racjonalizacji i braku strachu przed odrzuceniem.

radeusz napisał/a:

Jeszcze co do tego jej dystansowania się - dystansowanie wynikało z konfliktów między nami, mojej krytyki jej wychowania, poziomu mojej frustracji i napięcia. Wynikały też z różnic osobowościowych. Od ok dwóch tygodni jest dużo lepiej między nami, wraca bliskość, pojawiła się ochota na seks, poczuliśmy że znowu może być dobrze. Aż do tej rozmowy z eks i wniosków które z niej dla mnie płyną.

Na pewno to jest akceptacja i poważne plany na przyszłość? Ile macie lat? Chyba w takiej sytuacji spotykałbym się tylko raz na jakiś czas i nie uczestniczyłbym w życiu całej rodziny jeśli ojciec już jest.

"Poznacie ich po ich owocach":D

Posty [ 39 do 76 z 201 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ja, ona, jej dziecko i biologiczny ojciec.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018