1988ona napisał/a:Jeśli chodzi o terapie to od kilku miesięcy uczęszczam na taką. Na razie mój terapeuta próbuje zrozumieć, dlaczego nie chcę zacząć relacji od łóżka.
Jeśli to jest prawda, co piszesz (bo może po prostu niewłaściwie odebralaś słowa terapeuty?), to ja bym na Twoim miejscu zmieniła psychologa. Są różne style zaczynania relacji, a to, że przez łóżko jest obecnie najczęstszy i najmodniejszy, to nie znaczy, że jedyny uprawniony.
No chyba, że syt. wygląda tak, ze chcesz czekać z sexem np. rok, to wtedy fakt, moze byc to problem
Ale pewnie nie jest tak źle, pewnie potrzeba Ci po prostu te pare tygodni by faceta zwyczajnie poznac i zaufać mu, co jest całkiem normalne (co nie znaczy, ze popularne. Ale też normalne. Tak jak np. mało jest ludzi, co lubią zjeść sałatkę zamiast hamburgera, a to nie znaczy przecież, że są jacyś porypani, bo wolą cos innego. Po prostu zawsze istnieje jakaś większość i jakaś mniejszość, nie mogą ludzie być identyczni! A na siłę dostosowywanie sie do większości, to jest strasznie słaby pomysł...)
Inna sprawa. Jesli szukałaś facetów w sieci, to możliwe, ze słabo ich odsiewałaś. Zauważyłam to u np. mojej kolezanki. Niby dziewczyna dość inteligentna, a tak jakby traci mózg, jak do niej ktoś napisze
Zamiast patrzeć krytycznie i logicznie na to, co facio jej napisał, jaki ma profil w ogóle, w jaki sposób pisze, to ta juz sobie dorabia jakies teorie, oczywiscie na plus dla tego faceta. To się dziewczyna przejechała nie raz i teraz mówi, ze zraziła sie do portali. To sie nie dziwię, że się zraziła, bo jak nie umie przebierać porządnie, tylko łapie niemal pierwszego z brzegu... to co się dziwić? Więc ciekawa jestem, jak to u Ciebie wyglądało to szukanie na portalach
Bo jak nieumiejętnie, to wierzę, że mogłaś w niezłe szambo wdepnąć. Desperatów wszelkiej maści na takich portalach jest pełno. Tak że nie można być naiwną, patrzeć przez różowe okulary. Do tego trzeba pamiętać, że znaczna część ludzi po prostu kłamie o sobie (może i nawet nieświadomie często, bo i dużo ludzi sie ma za takich, a takich, kiedy wcale tacy nie są
czyli sami siebie nie znają i tyle). Takie rzeczy jak szczerość itp się nie poznaje po słowach - bo ktoś tak o sobie twierdzi - ale po czynach. Choć oczywiście, nawet najbardziej nieufna osoba moze się czasem nabrać, bo w końcu na poczatku dajemy jakiś tam margines zaufania, nie podejrzewa nikt chyba kazdego napotkanego czlowieka o bycie kłamcą i oszustem na przykład
Ale trzeba jednak patrzeć realnie na takie znajomości, nie wybielać delikwenta od samego poczatku, bo to strata czasu potem sie okazuje. Nieraz człowiek tak widzi tylko to, co by chciał...