Więc już mam ustalony kolejny termin egzaminu:/ Teraz muszę wyjeździć te kolejne 5 godzin, które musiałam wykupić i na niego iść. Tylko, że jak o tym pomyśle to już mi się robi słabo i się denerwuje. Jak go zdam kiedyś to będę najszczęśliwszą osobą na świecie-przysięgam. Mam nadzieję, że tym razem się uda. Nie wiem co trzeba zrobić żeby się uspokoić. Środki farmakologiczne, jakieś medytacje?:) Nie mam pojęcia. Najchętniej bym to zostawiła i nie wracała już do niego, ale tego nie zrobię. Tyle pieniędzy na to poszło, że nawet jakbym miała zdawać 100 razy to się nie poddam.
Podobne tematy
też sie strasznie denerwuje, chociaz nie zdalam dopiero raz, ale wiem ze jak sie zdenerwuje to tak bedzie 10-15-20 i nie wiem ile jeszcze razy...
ale trzeba wierzyć w swoje umiejetnosci : ) nie mozemy sie poddawać : ) a co do uspokojenia, to nie bralas zadnych tabletek? ja słyszałam ze bardzo to pomaga, tylko takie ziolowe, cos takiego, nie takie zeby nam sie spac chcialo ;d nie wiem jak Ty, ale ja mam zamiar zjesc jakiegos procha przed egzaminem, bo inaczej to chyba nie pojdzie ;d
jak zdam to zafunduje sobie chyba jakis splyw niagarą, albo skok na bunge ;d również bede przeszczesliwa ;d
Nie przesadzajcie
Będzie dobrze! Jeśli nie za pierwszym czy drugim razem to za kolejnym. Jeszcze nigdy nie widziałam, żeby komuś kto bardzo czegoś chce to się nie udało
Powodzenia!
Nie przesadzajcie
Będzie dobrze! Jeśli nie za pierwszym czy drugim razem to za kolejnym. Jeszcze nigdy nie widziałam, żeby komuś kto bardzo czegoś chce to się nie udało
Powodzenia!
grunt to pozytywne myslenie, na prawde
oczywiscie są sytuacjie niedoprzewidzenia, niespodziewane, i na nie nie mamy wplywu, i tyle hakuna matata
ale reszta zależy od was, trzeba być pozytywnym , mieć ustalony cel (zdany egz) i dążyć do realizacji, i będzie dobrze, trust me ![]()
bardzo bym chciała i mam nadzieję, że tak będzie ; )
Ja mam nie długo podejście i w ogóle się nie denerwuje,jestem zdania ze nóg mi tam nie po urywają.
Jeżdżę dla siebie i w końcu zdam, musi byc tylko ten właściwy dzień.
Jak ostatnio na placu była to dla mnie nowość o jejku egzamin co to będzie to miałam minimalne szybsze tętno ale zaraz mi przeszło. Wiele osób samemu się nakręca, ja pomyślałam że bratanicę wiozę z tyłu w foteliku i muszę być ostrożna, i wcale o egzaminatorze nie myślałam.
Są w życiu gorzej stresujące rzeczy naprawdę, po prostu trzeba jechać spokojnie,ostrożnie jakby się wiozło coś cennego i na tym się skupić to błędów nie będzie.
wiem co czujecie ja dziś oblalam 3 egzamin .gdyby nie ten stres to było by ok
teraz siedze i mętkuje dlaczego zrobiłam tak a nie innaczej(pluję sobie w twarz) i znowu niezdałam
może sprubuje tedj melisy
398 2012-03-02 17:20:38 Ostatnio edytowany przez mylive (2012-03-02 17:23:18)
tez sie na poczatku nie bałam, jakos to do mnie nie ddocieralo. ale strasznie sie boje ze nie bede miala na to kasy, wiadomo, ze tania impreza to nie jest...
wiola_h@op.pl dlugo czekasz na nastepny egzamin? bo mnie to czekanie dobija.. ja bez czegos na uspokojenie, nawet nie chce patrzec na word
ja mam poprawkę w bardzo szczęśliwy dzień, mianowicie 13 marca. Ehh.. martwię się już od tygodnia, że znowu nie zdam. Boję się, za pierwszym razem miałam inne nastawienie.. W okół tylko słyszę od znajomych, ten nie zdał, ta nie zdała i jak to wierzyć, że mnie się uda heh. Wykupiłam jazdy na Yarisie- za tydzień w poniedziałek. Ciekawe jak to będzie, może tym razem się uda, jak trochę pojeżdżę tym autem tak jak mi egzaminator kazał ;-) Ile u Was w WORD-ach czeka się na poprawkę? ja czekam w sumie 2,5 miesiąca bez dwóch dni. Kurde takie kolejki.
ja czekam miesiac z hakiem, a kolezanka czekała 8 dni. jak to mozliwe? nie wiem ja mialam kilka dni wczesniej egzamin
ja uczylam sie na yarisie i corsie a zdawalam na fabii ;d
strasznie sie boje, ze nie zdam... a taka byłam odwazna na poczatku... mnie tez przeraza to ze jest mala zdawalnosc. a juz bym chciala jezdzic <marzyciel>
)
nie wiem jak to działa
ale fajnie masz, bo miesiąc to stosunkowo niedługo. Przez ten okres miałam dużo do refleksji. Jestem zestresowana cholernie
ale trudno, idę z obojętnym nastawieniem. Z jednej strony mi zależy, żeby już jeździć, ale z drugiej to tak jakoś mi się odechciało. Chyba z tego wszystkiego.
Ktory to bedzie Twoj raz? moj 2, ale z takiej glupoty oblalam za pierwszym, ze szok ;d strasznie sie boje ze tym razem bede miala gorszego egzaminatora i i dlatego obleje
wszystkiego sie boje ;d
mylive:
mój też drugi, za pierwszym miałam super egzaminatora, ale też oblałam przez głupotę- stanęłam w środku kopery, wyjeżdżając za linię, heh. Drugą szansę też zmarnowałam- zrobiłam to samo i to przy jeździe do przodu. Ale u mnie mogło być to spowodowane nie stresem, ale tym że nie miałam nigdy do czynienia z autem egzaminacyjnym. Ale trudno. Lepiej nie martwić się na zapas, świat się nie zawali jak znowu oblejesz, ale życzę Ci z całego serca, żeby Ci się powiodło ;-)
404 2012-03-07 22:56:23 Ostatnio edytowany przez roadster_driver (2012-03-07 22:58:33)
pociesze Cie - kobiety w mniejszym procencie zaja na prawo jazdy, wiec Twoje problemy sa zupelnie normalne. Siostra mojego dawnego kolegi zawala ok. 20razy (juz nie pamietam dokladnie) dziewczyna, ktora zdawala przede mna (jak ja jeszcze zdawalem) oblala 3razy, wsiadla i po 15min wrocila i oblala 4ty. Nie ma co ukrywac, kobiety maja problem z prowadzeniem samochodu - musisz tu dorownac mezczyznie, co bedzie z pewnoscia trudne. RADA? Zabrzmi dziwnie, ale to dziala moja droga
- staraj sie ograniczyc sen przed egzaminem. Wraz ze zmeczeniem nachodzi spokoj, ale stres zwiazany ze swiadomoscia egzaminu powinien wyrownac Ci w momencie jazdy poziom uwagi i jakbym mial Ci tlumaczyc jak ja to widze - zmeczenie + dawka arenaliny = rownowaga. Natomiast jesli jestes bardzo wyspana, wiec tez masz duzo energi tj. energia + adrenalina = nerwy x2. Podsumowujac albo tabletki albo ogranicz sen - moze to, co mowie jest niekonwencjonalne, ale moje kolezanka zdala wlasnie w dniu w ktorym nie mogla zasnac przed egzaminem i poszla po 2godz snu zmeczona i zobojetniala
. Jesli nie to, to wez tabletki ![]()
Stres jest ogromny. Moja siostra w piatek ma egzamin- 4 podejsice. Zawsze zzeraja ja nerwy i oblewala na glupotach. Raz egzamin miala 13 w piatek. ![]()
406 2012-03-08 18:01:09 Ostatnio edytowany przez mylive (2012-03-08 18:04:11)
oojejj xd no, ze kobiety gorzej prowadza - ja nie jezdze super ;d, moj brat bo 30 godzinach kursu byl swietnym kierowca (bez stresu podszedl do egzaminu i zdal za pierwszym) rodzice ci sami, geny te same, a jednak cos nie tak ;d ale znam facetow, ktorzy jezdza fatalnie, maja czesto sluczki lub jezdza "jak baba" tzn. wolno i ostroznie. a mam kolezanki ktore swietnie prowadza. tak sie tylko przyjelo ze kobiety zle jezdza, a to kobieta ma podzielna uwage ; ) a tu "kobiety maja problem z prowadzeniem samochodu - musisz tu dorownac mezczyznie, co bedzie z pewnoscia trudne." tak mowisz, ze sie Ciebie boje ![]()
z tymi moimi nerwami to roznie bywa ;d
mialam nie mowic, alee.... BlackAngel - mam egzamin tego dnia co Ty ; )
407 2012-03-08 19:33:45 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-07-01 10:41:27)
Kobiety wcale nie prowadza gorzej. Po prostu faceci mysla prosto i podejmuja szybkie decyzje - to ich czasami ratuje. A my, czesto za duzo rozwazamy, zamiast podjąć jakąś szybka decyzje na drodze. Poza tym, uwazam, ze lepiej sobie radzimy ze stresem niz faceci. Poza tym, czy ktoras uczyla sie u instruktorki??? Jest taka jedna, p. Magda z spam - wszyscy ja wychwalają pod niebiosa. Super uczy. Facetów tez;)
408 2012-03-08 19:51:21 Ostatnio edytowany przez BlackAngel (2012-03-08 19:53:43)
mylive- a o której godzinie?
heh fajnie się nam ułożyło, może na szczęście.
Ja jeżdżę dobrze, nawet bardzo. Ale egzamin oblałam przez głupotę. Po prostu mężczyźni myślą, że są lepsi- nie zgadzam się z tym w ogóle. Po prostu kobiety jeżdżą mniej, bo np. jak jedziecie z rodziną na wakacje to zazwyczaj mąż prowadzi. Kierowcą zawodowym zazwyczaj jest mężczyzna, nie kobieta. W tym momencie większość tras należy do nich, nie do nas. I chyba z tego bierze się, że kobiety jeżdżą wolniej.
Dzisiaj spotkałam moją koleżankę, która zdała prawko za pierwszym, w grudniu minionego roku. Kiedy zobaczyłam jakie błędy popełnia i jak jeździ, nasunęło mi się pytanie, kto dał jej uprawnienia. Jak można wyjechać z uliczki w ulice wjeżdżając na parking od razu (parking na jezdni, oddzielony białą, przerywaną linią. Nie wykręciła na czas i dlatego znalazła się na tym parkingu) i zamiast stanąć to bez kierunkowskazu ponownie wyjechała na ulicę i jeszcze wymusiła pierwszeństwo tak, że mało nie doszło do stłuczki. Przecież to niedorzeczne, ja tak nigdy na jazdach nie zrobiłam, a co dopiero mając plastik od 3 miesięcy w ręce.
Koleżanka też opowiadała mi, że pożyczyła auto znajomej (która zdała za pierwszym) to się przestraszyła i powiedziała, że nigdy więcej. Kurde jak to jest, człowiek który jeździ bezpiecznie i POTRAFI nie może zdać egzaminu, a ktoś taki zdaje za pierwszym i w ogóle nie panuje nad pojazdem?
o 13:45 ;d
znam kobiete, ktora zawodowo, jezdzi tirem ;d inna jezdzi busem, ktorym ja dojezdzam do szkoly ;d
mezczyzno rowniez nie zdaja... daeniej przewaznie mezczyzni jezdzili, ale teraz juz sie to wyrownuje
ja mam o 7.30 ;-) życzę Ci powodzenia z całego serca
No niby tak, ale wiesz i tak mężczyźni górują w tych zawodach
wiem, wiem ![]()
o, to bedziesz miała wczesniej to za soba ![]()
rowniez życze powodzenia ![]()
nie dziękuję póki co
chociaż i tak mam wrażenie, że nie zdam. Mówią, że nastawienie ma być dobre, ale ostatnio te nastawienie i bezstresowy egzamin nie poskutkował ![]()
Dziewczyny za bardzo przywiązujecie wagę do przesądów. Data, godzina ma nic do zdania egzaminu.Trzeba być opanowanym i skupionym i tyle, jechać ostrożnie i nie łamać przepisów.
Po kilku minutach jazdy gdy uczeń już się odpręża przestaje się skupiać i popełnia karygodne proste błędy.
Ja nie stresuje się wcale i to nic nie zmienia bo dopiero gdy wsiadam do auta mam obawę czy czegoś nie zapomniałam, sprawdzam dwa razy i już.
Nie ma co uzależniać że nie zdam i świat się wali. Jedna z was pisze że ma egzamin 13 , ja 13 poszłam na operacje na której uszkodzili mi kręgosłup.
Jednocześnie 13 poszłam na randkę z moim mężem i proszę bardzo nie długo 11 rocznica ślubu.
Jedziecie dla siebie samej i z ta myślą wsiadajcie za kółko. egzaminator nie krzyczy,nie gryzie,siedzi z boku i patrzy to wszystko.
Różyczko- ja nie jestem przesądna, po prostu śmieję się. Dla mnie bez różnicy czy to będzie 13-stego o 13.13
Mam zdać, to zdam. Tylko się śmieję ;-)
415 2012-03-09 16:56:20 Ostatnio edytowany przez mylive (2012-03-09 16:57:22)
ja rowniez nie jestem przesadna, gdybym byla to bym wziela egzamin na inny dzien. ale wiem ze rozne problemy sa wymyslane z powodu obaw. damy rade. juz niedlugo ![]()
Już bliżej jak dalej ;-) Ale damy radę, bo my silne kobietki jesteśmy ![]()
Zdałam ;-)
Mylive- czekam na Twój pozytywny post ;D
niestety...
jestem załamana. wiem ze to dopiero 2 raz, ale ciezko mi z tym.cały dzien przeryczalam u mojego chlopaka w domu, nie bylam dzisiaj w szkole i nie mam zamairu isc w tym tygodniu... a w tym roku matura... jestem rozbita na kawalki.. dlaczego jest tak trudnoo zdac ??
Nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem. Wiem, że teraz mi łatwo się mówi, ale po pierwszym razie czułam gorycz. Za trzecim podejściem Ci się uda, musisz podejść do tego w ten sposób, że może jest jakaś przyczyna i może gdybyś zdała, stało by się coś złego na drodze z Twoim udziałem.
A co się stało? Gdzie oblałaś.
Na dobrą sprawę też nie powinnam zdać. Egzaminator wyglądał na gbura, służbistę. Kilka razy światła mi się wyłączyły lub włączyły drogowe. Raz zapomniałam ściągnąć ręczny.. Ale powiedział, że nie są to błędy karygodne.
A gdzie zdawałaś, w jakim WORDzie?
Głowa do góry, nie ten to następny. Ja podeszłam do tego z negatywnym nastawieniem, może dlatego zdałam.
własnie to co piszesz wiem i stram sobie przetłumaczyc i kazdy mi to mowi. i dobrze wiem ze ludzie zdaja za 10 tym razem.. ale ja popelniam takie bledy, ze mi sie wydaje ze nigdy to sie nie zmieni, wtedy te pasy, a teraz wszystko szlo ladnie, wiem ze moj blad. juz jezdzilam 35 min i nagle.. nie spojrzalam na rondzie w lewo, a tam kilka samochodow jechalo. wpadlabym na nie, gdyby nie nacisnal hamulca... no cos takiego... znowu cos, czego nigdy wczesniej nie zrobilam. wlasnie tu masz race : co by bylo gdyby on nie mial hamulca? dodam ze egzaminator straszny gbur i jak go zobaczylam od razu wiedzialam ze ie zdam, ale pomyslalam ze umie jezdzic i mu pokaze ze zdam! a tu co... teraz czekam prawie 2 miesiace. zdaje w rzeszowie. wiem , ze ja nie ten to nastepny, takie wlasnie mialam nastawienie na poczatku i tk kazdemu mowilam, ale teraz widze jak to jest gdzie mnie sie to trafia.. ![]()
421 2012-03-15 17:13:52 Ostatnio edytowany przez mylive (2012-03-15 17:26:00)
i jeszcze zrobiłam taka glupote, bo wczesniej zdawalam w innym wordzie, mniejszym miescie i sie przesioslam do wiekszego, bo rzeszow lepiej znam i mam blizej, nawet blisko... teraz nie wiem czy dobrze zrobilam.. zobaczymy..
muszę się troche od tego oderwac i nie myslec o tym. napisze jak bede przed egzaminem, lub jak bede juz po
jest wiele rzeczy ktorymi musze sie zajac, a ja mysle tylko o tym..
pa ; )
Zjeść coś małego przed egzaminem, mózg potrzebuje energii, a do zdania prawka np. potrzebujemy mózgu no i pomyśleć sobie, że zrobi się wszystko, żeby pojawić się w takim miejscu jak WORD tylko raz
no i zdać ![]()
ja dzisiaj wewnętrzny ,nawet testów nie zdawałam jedynie jazdę ,większość czasu przegadałam z instruktorem i jezdziłam sobie na luzie
a też stresowałam się ,chciałam jak najlepiej wypaść ,wiadomo to jeszcze nie państwowy ale chociaż wiem jak to wygląda i jakie jeszcze błedy popełniam,co prawda drobne ale za takie nawet szczególiki uwalają;/ także myślę że przez te 5 h co mi zostało skoryguję te błędy i państwowy zdam za pierwszym taki mój cel:D wierzę że się uda,na ulicy czuję się pewnie ,mam nadzieję że egzaminator trafi się w porządku a nie jakiś służbista ,jeste, osobą bardzo kontaktową i jak wyczuję że druga osoba jest ok ,przed kursem wymieni kilka zdań uspokoi to pójdzie wszystko dobrze ,to bardzo ważne,żeby wymienić parę zdań z egzaminatorem ,gorzej jak trafi się buc no ale to już od szczęścia zależy
jeśli nie czujecie się pewnie,popełniacie sporo błędów warto dokupić sobie godziny i iść spokojnie .pozdrawiam ![]()
Witam Dziś zapisałam się na egzamin mam go o dziwo już w najbliższą środę 21 marca 2012 roku o 13:45. Boję się, ale przeczytałam cały temat. Widzę, że lepiej iść z pozytywnym nastawieniem, jak nie zdam świat się nie zawali. Stres jest, to chyba naturalne zjawisko. Boję się ale może pierwszy dzień wiosny przyniesie mi radość:)
Jestem zdania, ze lepiej kiedy egzaminator jest gburowaty i Cie stresuje w jakis sposob,bo to mobilizuje do dzialania. Wiesz,ze musisz sie pilnowac. A kiedy masz kogos,kto nie stresuje i defacto jest w porzadku to usypiasz swoja czujnosc. Ja za pierwszym razem nie mialam stresu i przez swoje niedopatrzenie oblalam,bo podeszlam na "lajcie" . A z pozytywnym nastawieniem bym polemizowala, bo kiedy podeszlam z mysla: "zdam na pewno,a jak nie to swiat sie nie zawali" to byla porazka. A kiedy uswiadomilam sobie,ze nie zdam na pewno i ide tylko dlatego,zeby to odbebnic to zdalam. Nie bylo to moim priorytetem dlatego mi sie udalo. Czesto jest tak dziwnie,ze im bardziej sie staramy, tym bardziej nam nie wychodzi. Wiec mozliwe jest,ze z tymi egzaminami na prawo jazdy jest tak samo ;-)
zależy jaki kto jest,ja jak się zestresuje ,zrobię głupi jeden błąd to już pójdzie lawina ...a jak egzaminator z uśmiechem ,rozmowny ,zażartuje to myślę że jazda bardziej komfortowa,bez stresowa i jak zdarzy się jakiś mały błąd to przymknie oko albo się jego jakoś ugada
fakt stres niby mobilizuje wyostrza zmysły ale niekiedy paraliżuje ...
Ale trzeba nauczyc sie walczyc ze stresem. Skoro paralizuje i wtedy robisz glupoty to co bedzie kiedy wyjedziesz sama na ulice i jakis uczestnik ruchu Cie zestresuje? Wtedy blad moze kosztowac zycie. Ja mialam super metode na stres- jezdzilam sama autem. I to mi pozwolilo sie tak nie stresowac.
428 2012-03-18 12:34:28 Ostatnio edytowany przez EmiLka99 (2012-03-18 12:35:22)
nie mówiłam o sobie z tym paraliżem:) ja czuje się za kółkiem pewnie i już nie mogę się doczekać kiedy podejdę do egzaminu i mam nadzieję za pierwszym razem się uda .Nie mam problemu z tym żeby samej gdzieś jechać ,po to zrobiłam ten kurs i się uczyłam ,gdybym miała wystraszona wsiadać za kierownicę nie podejmowałabym się wcale tego .
Nie mowie typowo o Tobie, tylko ogolem ;-) bo znam takich,co maja stres jezdzac autem i robia glupoty.. Ale i tak nie zmienie zdania odnosnie towarzystwa stresu na egzaminie :-D wtedy sie bardziej koncentrujesz. A kiedy masz egzamin?
Hej hej! Jutro mam egzamin o 7:00 ran o, wiec trzymajcie za mnie kciuki.
Witam właśnie wróciłam z egzaminu na prawo jazdy. Rano stres, potem po kolei ludzie oblewali już na placu, a ja nie dość że wyjechałam na miasto to jeszcze zdałam. Życzę wszystkim wiele spokoju, bo on jest najważniejszy i nie myślcie o egzaminatorze obok ja wyobraziłam sobie że to kolejna jazda L-ką z moim instruktorem.
gratulujemy !!!:) Black Angel egzamin mam 4 kwietnia
już niedługo ...
EmiLka99 to trzymam kciuki za Twój egzamin
Też będę trzymać kciuki za Was ;-)
Ja już na szczęście po wszystkim.. Egzaminator kazał mi zapłacić za wydanie plastiku u mnie w urzędzie, ale oprócz tego mówił, że mogę przy odbiorze. Ja już ponad tydzień po egzaminie, a na pwpw.pl nadal wyświetlał mi się komunikat: "brak danych". Zadzwoniłam do WK i zapytałam jak moje prawko i szok; trzeba najpierw zapłacić, a potem czeka się jakiś czas. Myślałam, że z butów wyskoczę ;/ ale już trudno.
Powiem Wam, że nie mam frajdy już z tego, że zdałam; ani mi się jeździć nie chce, a tak bardzo to lubiłam. Hm, nie wiem czemu.
BlackAngel miałam identyczną sytuację z opłatą za prawko... Czekałam ponad tydzień i dopiero się dowiedziałam, że najpierw muszę wpłacić. To dziwne, bo kolega płacił przy odbiorze -.- Cóż, ważne, że już mam ![]()
Co więcej, to, że straciłaś zapał do jazdy może wynika z sytuacji z plastikiem? Ja np. tak miałam. Kiedy po pełnym napięcia oczekiwaniu dowiedziałam się, że sobie jeszcze poczekam, to po prostu mnie to zgasiło.
Dziwne z tymi oplatami. Ja w grudniu 2011 roku normalnie oplacilam przy odbiorze...
Hej Dziewczyny ![]()
jestem tu nowa i tez mam problem ze zdaniem egzaminu ;( walczyłam juz 6 raz o niego i nic... ;( a Wy z czym miałyscie największy problem przy egzaminie?
Martusia1991: ja mialam problem z lukiem, ale za drugim razem mi sie udalo ;-) a Ty z czym masz problem? Jezeli to stres to my jestesmy bezradne. Musisz to zwalczyc sama, to indywidualna kwestia kazdego czlowieka i nie ma na to zlotego srodka.
439 2012-03-30 21:49:37 Ostatnio edytowany przez Blaneczka (2012-03-30 21:53:39)
Trochę mnie tu nie było i widzę, że dołączyło do wątku kilka nowych osób. Ja egzamin mam 3 kwietnia i powiem szczerze, że jestem do niego totalnie nie przygotowana cały czas wydawało mi się, że mam czas, że zdążę wykupić jazdy a tu *upa nagle ten kwiecień zrobił się tak niespodziewanie szybko, że jeden wielki szok mnie złapał i idę na ten egzamin na żywioł bez żadnych jazd ani nic. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie, powiem szczerze, że po prostu nawet przestało mi już totalnie zależeć na tym prawku. Mam jakieś takie dziwne przeświadczenie, że z pewnością nie zdam więc w sumie po co mam tam iść, ale jak już mam ten termin to pójdę żeby nie było, że to totalnie olałam. Ahh powiedzcie mi laski po co nam to przeklęte prawko.
Edit : BlackAngel nie wiem czy gratulowałam zdania egzaminu, jeśli nie to szybciutko się poprawiam i Gratuluje
:*
440 2012-03-31 10:55:02 Ostatnio edytowany przez BlackAngel (2012-03-31 10:57:44)
Blaneczka: dziękuję ;*
Skoro idziesz z nastawieniem, że nie zdasz, to zdasz
wiem po sobie jak było. Po co mam iść skoro i tak nie zdam, a tu jednak udało się. Będę trzymać kciuki za Ciebie ;-) pozdrawiam
malinowa_landrynka:
może masz rację, że to wszystko mnie tak odrzuciło od jazdy. W sumie to jeżdżę kiedy tylko mogę ;-) ale nie mam już takiej frajdy z tego, może dlatego że już zeszła ta euforia.
Mnie również dopada już stres ,w środę egzamin.Dobrze że zostawiłam sobie 4 h na jazdę tuż przed egzaminem,a wcześniej troszkę przypomniałam sobie jazdę z bratem po okolicy i na podwórku na parkingu
w poniedziałek mam jazdę z instruktorem 2 h i tuż przed egzaminem z samego rana 2 h .powinno wystarczyć,ale już się boję...Nastawiłam się że muszę zdać za pierwszym i koniec nie ma innej opcji ,bo w sumie czemu by nie ,jestem dobrze przygotowana raczej ,wiadomo nie perfect ,na to potrzeba by mi było dodatkowych 10 godz pewnie .Oby nam się udało!!
jeżeli podchodzisz z myślą, że zdasz i nie przyjmujesz nuty tego, że nie zdasz, może być kiepsko. Też tak miałam, że przecież jeżdżę bez prawka,a tu mam nie zdać? No i wyszło jak wyszło. Jeżeli byłoby tak, że poniesiesz porażkę, wcześniej nie przygotowując się na nią, to ciężko będzie Ci się pozbierać po tym.
443 2012-03-31 12:45:44 Ostatnio edytowany przez EmiLka99 (2012-03-31 12:47:25)
nie obawiałabym się tak gdyby nie trzeba było tyle czekać na następny termin,płacić ponownie i do tego pewnie dokupywać jazdy bo jednak czegoś douczyć trzeba by było się czekając na następny egzamin a druga sprawa urażona troszkę ambicja .Ja nie podchodzę że zdam na pewno
raczej że nie uda mi się za pewne z moim szczęściem i głupimi pomyłkami jakie popełniam na drodze ,niczego nie przewidzę ,powiem wam co i jak w środę
Nie mam nawet osoby która by mnie dopingowała i podtrzymywała na duchu,muszę sama wszystko
Urażona ambicja..
Wiem coś o tym, bo sama doświadczyłam tego, kiedy ja nie zdałam, a zdawali moi znajomi, którzy jeździć nie potrafili. Oprócz tego, zawsze założony cel był osiągnięty. Ale to nauczyło mnie pokory, że nie można mieć wszystkiego, i takie tam. I powiem Ci, że z perspektywy czasu cieszę się, że nie zaliczyłam za pierwszym razem ;-)
Długo nie potrafiłam przeboleć tego. Ale dałam radę.
Jeżeli podchodzi się z negatywnym nastawieniem, to zdasz, bo wtedy nie jest to Twoim piedestałem, czyli mniej Ci zależy. A im bardziej się staramy tym bardziej nam nie wychodzi. Też jadę 4 kwietnia z kolegą na egzamin i mam nadzieję, że zda i on, i Ty. Będę trzymać kciuki za Was.
Najgorsze jest to, że trzeba czekać długo na poprawkę, płaci się dużą kasę, i do tego jazdy przed egzaminem tutaj być powinny. Mnie moje prawko wyniosło dość sporo, choć za sam kurs płaciłam zaledwie 1100. No, ale co tanie to raczej nie jest solidne. Ale już trudno.
Nie dziękuję
zdałaś za drugim i to jest na prawdę niezły sukces ,za pierwszym żeby zdać dużo zależy od szczęścia .Trudno co będzie to będzie ,oby koledze również dobrze poszło .Racja nie trzeba za mocno chcieć i nastawiać się że muszę zdać ,świat się nie zawali jak nie wyjdzie.Ale Ci dobrze że masz to za sobą:)
446 2012-04-02 12:26:47 Ostatnio edytowany przez Blaneczka (2012-04-02 12:31:38)
W sumie nie wiem skąd się wzięło moje tak mocno negatywne nastawienie w końcu to mój drugi egzamin z pewnością jakieś podłoże musi mieć nie wnikam w to zbytnio pójdę odbębnię to i tyle.
Teraz jak tak w ogóle pomyślę to jakieś takie śmieszne sytuacje mnie spotykają na mieście. Ogóle mojego instruktora praktycznie w ogóle nie spotykałam przez ostatnie tygodnie a teraz jak do egzaminu zostało mi niewiele czasu to co chwilę wpadam na niego nie mieście nie wiem czy to zbieg okoliczności czy jakiś znak ![]()
BlackAngel dziękuje jutro wieczorkiem się tu zjawię i ogłoszę mój wyrok. ![]()
EmiLka99 masz egzamin dzień po mnie będę mocno trzymać kciuki za Ciebie, i potwierdzę słowa BlackAngel ja na pierwszy egzamin też poszłam z meeeeeega pozytywnym nastawienie ( przecież umiem jeździć więc dlaczego mam nie zdać ) no i bach Word utarł mi nosa bo nie zdałam.
Też zgodzę się z tym, że zdawanie prawka to konkretna lekcja pokory.
Blaneczka: wydaje mi się, że u Ciebie z tym nastawieniem negatywnym jest tak samo jak u mnie. Że została urażona Twoja ambicja, przestało Ci zależeć, bo już się zawiodłaś.
Więc sobie pomyślałam, skoro nie zdałam za pierwszym to za drugim też nie zdam, że obojętne mi to, co się stanie. Po prostu przestajesz wierzyć w siebie w jakiś sposób. A tu bach, tym razem ja przytarłam nosa WORD-owi, bo już nie zarobi heh.
Może to i racja do tej pory jakiekolwiek egzaminy, matury zdawałam za pierwszym to chyba pierwszy raz gdy mi się nie udało. Chociaż w sumie po tym jak mi powiedział, że wynik negatywny to nie byłam jakoś wielce załamana po prostu normalnie to przyjęłam zero płaczu.
Jeśli mogę dziewczyny Wam coś poradzić to nie bierzcie sobie egzaminu po południu, ja mam o 16.30 i po prostu nie wiem co mam ze sobą zrobić chodzę po domu z miejsca w miejsce. Nie mogę sobie znaleźć zajęcia a stres się coraz bardziej wzmaga to jakiś koszmar dużo bardziej bym wolała mieć egzamin o 7 wstałabym poszła i po krzyku już bym wiedziała.
449 2012-04-03 13:10:56 Ostatnio edytowany przez EmiLka99 (2012-04-03 13:13:06)
Trzymam za Was kobietki zdające kciuki !!!! oraz życzę powodzenia ,ja dzisiaj powtórzę sobie testy a jutro z rana jeszcze mam jazdę z instruktorem przed samym egzaminem,po tym jak wczoraj jezdziłam L nabrałam przekonania że nie zdam
ale kto wie może skupie się bardziej na egzaminie i dam z siebie wszystko ,oby na placu dobrze poszło to już jak wyjadę na miasto się wyluzuje .Jeszcze bardziej się załamałam gdy instruktor powiedział mi że mogę nawet do dwóch miesięcy czekać na poprawkę ,to jest jakiś skandal
A co do godzin egzaminu najlepiej z samego rana ,ja popełniłam mały błąd że zapisałam się na 11 a mogłam po 8 ;/ ale myślałam wstanę sobie na spokojnie i pójdę wypoczęta ,chodzi o ruch na drodze o tej porze i może być nasilony ,zresztą i tak będzie duży bo ludzie jeżdżą już jak szaleni i robią świąteczne zakupy także będzie ciężko...
hej dziewczyny ! ja wczoraj zdałam i jestem bardzo szczęśliwa , trudno mi uwierzyć że ten koszmar się już skończył !
po 30 jazdach nie umiałam kompletnie łuku. facet uczył mnie metod pod kątem wszystkich
i mi nie wychodziło prawie wcale. Po kilku nie zdanych egzaminach na łuku i koniecznym dokształcie zapisałam się na 5 jazd do innej szkoły jazdy i ten instruktor był prze świetny. Zauważył on że ja wolniej kręcę kierownicą jak wszyscy i wymyślił dla mnie metodę żeby nie kręcić poł obrotu przy 2 pachołku tylko ponad pół i przy 3 pachołku po pełnego obrotu a potem wiadomo co dalej
no i się udawało. poszłam na egzamin no i zrobiłam ten łuk ( byłam szczęśliwa ) ale ze szczęścia zapomniałam świateł włączyć no i mnie oblał
potem na następnym egzaminie miałam negatywny o wymuszenie pierwszeństwa
uważam że było to celowe, kolejny egzamin też wymuszenie ale tym razem moja głupota... z każdym egzaminem stres był coraz większy
kolejny dokształt i kolejne zmarnowane pięniądze ponieważ nic nie nauczyłam się tylko jedynie pojeździłam. ja tak naprawdę umiałam jeździć tylko ten cholerny stres mnie zjadał zawsze i musiałam zawalić
w końcu zrobiłam sobie kilkudniową kurację melisek i tabletek uspakajających
dużoooo to dało. na egzaminie poszłam 3 , kilka wypaliłam papierosów na rozluźnienie ...egzamin i zdane
jestem pewna że jakbym nie brałam tych " otumaniaczy " to bym znów nie zdała ze stresu. wydałam łącznie z 2,5 tys na to wszystko ( kurs, egzaminy, dokształty, dodatkowe jazdy). łacznie robiłam prawko 1, 5 roku bo miałam kilku miesięczne przerwy 2 razy. ale teraz już mało ważne bo marzenie się spełniło
powodzenia i szerokiej drogi dla zdających ![]()
Jak Blaneczko egzamin? mam nadzieję, że pozytyw ?? ;-)
452 2012-04-04 07:00:19 Ostatnio edytowany przez EmiLka99 (2012-04-04 16:09:09)
Dziewczyny dzisiaj wielki dzień
,nie śpię już od 4 obudził mnie koszmar że oblałam na samych testach 6 złych odpowiedzi
może to dobry znak że jednak zdam bo podobno sny są odwrotnością ,tak się pocieszam,ale testy jeszcze raz sobie przerobiłam dla wszystkiego .Módlcie się za mnie ,stres jest spory ...odezwę się po wszystkim.buzka !!
No i wróciłam,nie zdałam...
na czym nie zdałaś ???nie martw sie świat się nie kończy
przy parkowaniu prostopadłym z prawego pasa na prawą stronę ;/ a już chyba kończyłam bo na łuku ładnie szybko i egzamin trwał już pół h i dałam ciała na koniec
i tak był spoko egzaminator bo przymykał oko na parę drobnych spraw i dawał znać specjalnie kiedy chciał hamować,pokazywał celowo mi i ja to wyłapywałam no ale niestety z tym parkowaniem przegięłam o mało co na drzewo nie wjechałam,dziwię się że dał mi szansę na poprawienie ale i za drugim mi nie wyszło.Rozpłakałam się jak głupia tylko przy nim ...załamana
Emilka99- nie martw się, nic się nie stało. Podejdziesz raz jeszcze ;-)
Ja dzisiaj odebrałam plastik i myślałam, że moja przygoda się kończy, ale grubo pomyliłam się. Mój chłopak miał 15 punktów na koncie. Dzisiaj śpieszył się do pracy i otrzymał kolejne 10 .. Jestem zdruzgotana, bo egzamin będzie ciężko mu zdać, mając swoje nawyki przez ponad 2lata.
Gdyby nie mogli mu dać 2 punkty mniej. Teraz nie wiem jak wygląda cała ta procedura. Z tego co w internecie jest napisane, musimy czekać na list ze starostwa powiatowego, w którym będzie skierowanie na ponowny egzamin- praktyczny i teoretyczny. Wyznaczą mu ostateczny termin, do którego WORD będzie musiał się dostosować.. Mam dość..