to tak... ja egzamin mam w ten piątek tj. 12 sierpnia
to będzie moje pierwsze podejście i czytając Wasze posty to już mi w brzuchu wszystko wiruje ;/
będzie ciężkoooo ;(
Podobne tematy
to będzie moje pierwsze podejście i czytając Wasze posty to już mi w brzuchu wszystko wiruje ;/
będzie ciężkoooo ;(
energia podąża za uwagą - myśl, że będzie ciężko, a pewnie tak będzie. Potem możesz powiedzieć: "a nie mówiłam?!"
To się nazywa "samosprawdzająca się przepowiednia".
A w tym temacie znajdziesz też pozytywne wypowiedzi - lepiej na nich się koncentrować...
nie czytam calego tematu ale powiem zeja zdalam za 5 razem gdy po raz ostatni wplacalam 100zl, ostatnie pieniadze, bo zrezygnowalam z pracy...i udalo sie. pamietam jak mowili idz ostatni raz, w tym dyrektor szkoly jazdy
Witajcie, ja za tydzień w środę (24.08) mam egzamin wzięłam łączony za namowa instruktora;p dzisiaj miałam wewnętrzny praktyczny na własne życzenie:) poszło mi świetnie. umówiliśmy się ze będziemy zachowywać sie jak na egzaminie (instruktor jest byłym egzaminatorem). tzn nie rozmawialiśmy o niczym jedyne co się odzywał to tylko gdzie mam jechać. dziwne uczucie ale to jest naprawdę świetny trening przed egzaminem. a ze ja jestem straszna gaduła to zawsze zagadywałam instruktora;p po czymś takim na egzaminie będę wyobrażać sobie ze jadę z instruktorem a nie egzaminatorem mam nadzieje ze to obniży mój stres:) zobaczymy jak pójdzie. a boje się cholernie!!!
jeśli masz taką możliwość, to polecam jeszcze wziąć jazdy na placu egzaminacyjnym
i przed samym egzaminem godzinka też jest OK ![]()
sukcesów!
Paweł
201 2011-08-20 19:19:30 Ostatnio edytowany przez izula (2011-08-20 19:23:00)
Ja miałam egzamin 18 sierpnia i zdałam:):) przed egzaminem miałam dwie godziny jazdy i to pomogło od samochodu do samochodu jest mniejszy stres wiec wszystkim polecam taki trening;) trochę na placu było nerwowo, auto mi zgasło na górce, ale drugi raz tyle dałam gazu że aż zawył i się udało. Na mieście pełen spokój, jak nigdy (sama byłam w szoku, ale może to też że byłam juz zmeczona 3 godzinę siedzieć za kółkiem
) Egzaminator był normalny, tylko mówił w lewo w prawo, a teraz jedziemy prosto:) żadnych głupich tekstów z jego str nie było, duży ruch bo to była godzina 15, dwie nerwowe sytucaje gdzie musiałam ostro zahamować, ale ogarnełam byłam bardzo czujna;) kiedy wjechałam do Wordu, była straszna cisza, a po chwili powiedział że egzamin zakonczony wynikiem pozytywnym...zero uwag, jak wysiadłam z samochodu to podziękowałam raz jeszcze, a egzaminator zapytał sie za którym razem zdałam powiedziałam że za 7, ponieważ 4 razy przez stres oblewałam na placu, uśmiechnął sie i powiedział że dzisiaj stres mnie opuścił. Dlatego moja rada, weźcie sobie magnez przed egzaminem, pare głębokich oddechów, skupiajcie sie na tym, co sie dzieje na ulicy, a nie że obok siedzi egzaminator -bo to też działa;) aha i dzień wczesniej zaczełam brac tabletki uspokajające Labofarm, i w dniu egzaminu wziełam jedną tabletke rano i myslę że one też mi dużo pomogły, tylko radzę nie brać tych tabletek dwie godziny przed egzaminem, ponieważ mogą spowolnić reakcje organizmu.
Życzę spokoju wszystkim zdającym a na pewno i Wam się uda:)
Pamiętam, jak mi się noga trzęsła na sprzęgle, nie mogłam tego opanować. Zanim wsiadł egzaminator, to przytrzymywałam ręką, a potem to już latała jak szalona ![]()
Oo, egzamin na prawko- aż nie chce się wierzyć mi, że to było ponad 2 lata temu
Stres owszem był, ale w moim przypadku minął kiedy ruszyłam na placu manewrowym. Wiedziałam, że jak to przejdę, to miasto tym bardziej będzie moje
Jedyne co mogę doradzić przyszłym kierowcom to modlitwę o wyrozumiałego egzaminatora. Za pierwszym razem miałam niemiłosiernie uciążliwego dziadka, który panikował kiedy wykonywałam każdy manewr i wciskał mi kity, że urwałam komuś lusterko albo że 2 razy przejechałam na czerwonym świetle. Natomiast za drugim razem (bo zdałam za drugim;p) miałam kobietę, która przez cały egzamin (trwający niespełna 50 minut) bawiła się swoimi paznokciami i że tak to określę 'strzelała nimi', co mnie strasznie irytowało, więc by się odstresować odmawiałam 'Ojcze Nasz'
Modlitwa pomogła, nikt nie ucierpiał, pani egzaminator troszkę spiłowała sobie paznokcie, a ja rozradowana wysiadłam z pozytywnym wynikiem egzaminu
No poza jednym błędem, trochę ma się za ciężką nóżkę.. ![]()
204 2011-08-23 17:00:55 Ostatnio edytowany przez pina_mc (2011-08-23 17:02:01)
Pamiętam mój egzamin ![]()
Ponad rok temu. Z perspektywy czasu wolałabym napisać jeszcze raz maturę niż zdawać na prawko
W grupie egzaminacyjnej byłam ostatnia na egzamin, panikowałam, pociłam się. Pierwszy raz taki stres miałam. Jak wsiadłam do samochodu to mnie wszystko opuściło. Chociaż patrzył na mnie instruktor, jego pracownik, mój chłopak. Najbardziej bałam się placu, jak wyjechałam na miasto to już istna sielanka
Jak wróciłam do Wordu to egzaminator mi mówi: "niestety mam dla Pani przykrą wiadomość", ja w szoku (miałam jeden błąd tylko) i mówię:"a nie da nic się z tym zrobić
?" ale w tym czasie dostrzegłam, że mi pisze wynik pozytywny
Chciałabym się zapisać na motor, ale jak sobie pomyślę o egzaminie. Ah cóz, w sumie już wiem co mnie czeka.
Wszystkim zdającym: uszy do góry! I pieszych nie rozjeżdżać! ![]()
PS: W czasie egzaminu non stop myślałam o tym, że jak już zdam to nigdy więcej w życiu nie będę włazić na ulicę nagle, bo to strasznie wkurzające i można oblać za nic ![]()
Witam!
Pisałam w tym wątku w 2009r. W marcu zapisałam się na nowy kurs. Jutro mój 'pierwszy' egzamin.
Szukałam w sieci podpowiedzi jak uporać się ze stresem i niechcący trafiłam tutaj. Czytając swój post uśmiałam się, bo początkowo nie zorientowałam się, iż jest mojego autorstwa
Jutro o godzinie 8 rano zaczynam walczyć
Nie powiem, żebym się nie bała, chociaż wiem, że umiem fajnie jeździć. Dziś dodatkowo zestresował mnie mój instruktor.
Pozostaje mi jedynie staranie się myśleć pozytywnie i pokazanie tym skurczybykom, że kobiety to nie osły i mogą tak samo dobrze kierować autem jak faceci
Proszę jutro trzymać za mnie bardzo mocno kciuki:)
Pozdrawiam i życzę Wszystkim zdającym dużo szczęścia.
Witam ![]()
Znalazlam was, i szkoda, ze tak pozno ;/
Ja dzis oblalam 6 raz ;/
do teraz nie moge uwierzyc, ze nie zdaje wciaz.
Jak to sie dzieje?
To ostatniego razu myslalam, ze jestem debilem.
Serio, ale dzis? Chyba naprawde mam pecha ;/
testy zdalam za 2 razem.
1 jazda - wymusilam pierwszenstwo podczas zmiany pasa ruchu.
2 jazda - łuk
3 jazda - nie zatrzymałam się na stopie/warunkowym
4 jazda - wymusiłam pierwszeństwo na skrzyżowaniu
5 jazda - łuk
6 jazda - nie zauważyłam znaku zakaz wjazdu
Nie mam siły. Ja wiem, ze umiem jezdzic, wiem, czuje to
i lubie bardzo ale na egzaminie jest jakas masakra pila ;/
ja zapominam jak mam na imie, nie widze znakow.
nie moge juz zrezygnowac, za duzo kasy, nerwow, wszystkiego.
Ajam, bardzo dobrze Ciebie rozumiem, to przez stres tak masz:( ja zdałam za 7 razem, i tez się wkurzałam że umiem jeździć a na egzaminie tak stres mnie paraliżuje że czułam że nie daje rady...aż w końcu postanowiłam że wezmę dwie godziny jazdy przed samym egzaminem, no i tak zrobiłam, byłam zmęczona po dwóch godzinach jazdy, w Wordzie znalazłam sie 15 przed egzaminem wziełam magnez wyszłam z łazienki a mój egzaminator juz na mnie czekał wiec zaczełam 10 minut przed czasem, nie miałam czasu nawet sie stresować czekając na egzamin. Egzaminator był sympatyczny, nawet zagadał do mnie i od razu było lepiej... co prawda na placu bardzo mi sie noga trzęsła na sprzęgle i za pierwszym podejściem zgasł mi silnik na górce, ale za drugim podejściem dałam tyle gazu że już mi to było wszystko jedno czy za bardzo zagazowałam,czy egzaminator się przyczepi lecz w głowie miałam tylko jedno żeby teraz zjechać z tej górki i udało się:) wyjechałam na miasto i stres minął, nawet ani razu mi samochód nie zgasł, chociaż parę razy zatrzęsła mi się noga na sprzęgle,na ale zdałam i już mam od jakiegoś czasu prawko w kieszeni i to jest najważniejsze. We wcześniejszym poście napisałam parę sposobów, jak pokonać stres na tyle żeby zdać. W moim przypadku to się udało;) także życzę powodzenia wszystkim zdającym, bo w końcu i Wam
się uda!!!
Na egzaminie trzeba sie przede wszytskim skupic. Wiem, ze nerwy moga zaklocic spokój. Bo tak jest, że czlowiek sie denerwuje i mysli o tym, ze panikuje nie skupiajac sie na drodze. To bez sensu...
Ja sie zajmie mysli tym, zeby dobrze pojechac, zeby sie skupic na sytuacji na drodze to zapomnimy o stresie. Polecam takie podejscie - u mnie sie sprawdzilo ![]()
Jak dla mnie jak ktoś nie zdał do 3 razy, to powinien już zostać przy hulajnodze lub rowerze, bo jak w końcu "wymusi" ten zdany egzamin za entym razem, to będziemy mieli kolejnego kierowcę bez wyobraźni i umiejętności na ulicach.
Co do egzaminu, nie wiem czy komuś to pomoże, ale ja osobiście podszedłem do tego krótko i treściwie (i żeby nie było, należę do ludzi którzy mocno się stresują). Mówiłem sobie od kilku dni, że ja zrobię swoje, a czy uda się zdać, to się okaże, jak się nie uda to też tragedii nie ma, bo podejdę ponownie. Cóż, udało się za pierwszym razem.
Wiele rzeczy rozumiem, ale od zawsze mnie rozwala jedno, jak można oblać na łuku? Walnąć w słupek? Wystarczy patrzeć w lusterka i po problemie. Pamiętam jak oczekiwałem na swój egzamin, to kilka osób oblało właśnie na rękawie, miałem niezły ubaw z tych słupków ![]()
Może was źle uczą? Każą liczyć obroty kierownicy?... Jeżeli tak, to sposób jest zły, trzeba się patrzeć w lusterka i kręcić tyle ile wymaga sytuacja.
Jak dla mnie jak ktoś nie zdał do 3 razy, to powinien już zostać przy hulajnodze lub rowerze, bo jak w końcu "wymusi" ten zdany egzamin za entym razem, to będziemy mieli kolejnego kierowcę bez wyobraźni i umiejętności na ulicach.
Wiele rzeczy rozumiem, ale od zawsze mnie rozwala jedno, jak można oblać na łuku? Walnąć w słupek? Wystarczy patrzeć...
Wiesiu,
przecież egzamin jest po to, aby zweryfikować umiejętności i ilość jego powtórzeń raczej ma odwrotny skutek niż sugerujesz. Tzn egzaminator NIE robi się bardziej miękki, bo zdajesz 10 raz.
Pamiętam, kiedy chodziłem do szkoły, rozwalało mnie jak można pomylić się w prostym dodawaniu czy nie strzelić gola będąc przed pustą bramką, albo nie trafić do kosza, gdy nikt nie przeszkadza... Przecież to banały. A jednak się dzieją i często nie przez to, że się człowiek nie nauczył.
Ludzie na egzaminie w większości przypadków popełniają błędy nie dlatego, że nie wiedzą/nie umieją.
To STRES jest przyczyną pośpiechu, zapominania, dezorientacji, drżenia ciała, napięcia mięśni, miękkich nóg, słabszej koncentracji itp.
Teoretycznie, im więcej umiesz, im lepiej znasz temat, tym jest łatwiej...
Tylko powiedz to tym, którzy dobrze jeżdżą z instruktorem, a z egzaminatorem lipa.
Sukcesów zdającym!
Witam.
30.09 będę kolejny raz podchodziła do egzaminu. Będzie to już mój piąty raz i bardzo się denerwuję. Muszę przyznać, że przy każdym kolejnym podejściu jest coraz gorzej. Mam wrażenie, że nigdy nie uda mi się zdać.
Mimo, że za każdym razem mówiłam sobie, że niezdany egzamin nie jest końcem świata to i tak po takiej nieudanej próbie czułam się fatalnie.
Już w piątek okaże się czy i tym razem będę przygnębiona czy może szczęśliwa...
Życzę sobie tego drugiego:)
Dziękuję za ten wątek, ja również próbuję zdać prawko. Kurs zakończyłam jakieś 5 lat temu, 6 krotnie podchodziłam do egzaminu. Jak wsiadałam do auta na egzaminie to czułam jak bramy nieba mi się otwierają, dosłownie jak bym miała za chwilę zejść z tego świata. Mój instruktor był w szoku jak to możliwe, że oblewałam, skoro dobrze jeździłam po mieście i wszystkie manewry na placu prawidłowo wykonywałam. Po szóstym niezaliczonym egzaminie nie wytrzymałam już, jak tylko egzaminator podziękował mi, totalnie się poryczałam, szłam przez miasto zapłakana. Po tych wszystkich próbach zrezygnowałam. I tak dziś znowu podjęłam walkę, niestety bez auta nie można funkcjonować. Wykupiłam dodatkowe godziny, wykułam teorię i powoli myślę już o egzaminie. Przyznam, że przed jazdą jestem trochę zdenerwowana, słucham instruktora - straszny gaduła, kontroluje sytuację i jakoś wszystko powoli sobie przypominam, ale jak widzę budynek WORDu to mnie ciarki przechodzą. Nie mogę zrozumieć, co jest ze mną nie tak ? Nigdy nie miałam problemu z egzaminami na studiach, pracuję w stresie i pod presja, ale to zawsze mnie mobilizuje i nakręca pozytywnie. Teraz obiecałam sobie, że chcę to dokończyć i wreszcie kupić wymarzone mini. Nikomu w otoczeniu nie powiedziałam, że znowu pracuję nad prawkiem, wszyscy dawno położyli na mnie krzyżyk. Dlatego Kobitki nie poddawajcie się, szkoda naszego wysiłku i szkoda kasy. Trzeba odnaleźć w sobie siłę i dać z siebie wszystko. Przecież prowadzenie auta to nie żadna wiedza magiczna, kurs to podstawy, a reszta przyjdzie w praktyce. Trzymam kciuki za wszystkich próbujących kolejny raz i gratuluję wszystkim, którzy są już szczęśliwymi posiadaczami prawa jazdy.
Witajcie
Ja rowniez mam podobny problem, 6 razy oblalam, przymierzam sie do ponownego egzaminu, ale boje sie cholernie, jak pokonac ten lek?
dokladnie mam to samo jak Ty Ananake
Ja zdawałam w takiej kolejności 3 oblane, 7 lat przerwy. Zdecydowałam się wrócić na ring. Utrudniłam sobie zadanie, bo ze względu na przeprowadzkę zmieniłam ośrodek egzaminacyjny i musiałam poznawać miasto. Do pierwszego terminu podeszłam nawet na luzie, ale po pięciu godzinach jazd trudno mówić o znajomości miasta. Bardziej podchwytliwe skrzyżowanie i pan egzaminator mi podziękował. Drugi termin to była masakra. Udało mi się wyjechać na miasto. Stres był tak ogromny, że nie widziałam znaków. W samochodzie czułam się jakbym siedziała po raz pierwszy, ten samochód w ogóle nie chciał się słuchać. Do tej pory nie wiem, czy dostałam jakiś specjalny model, bo wrażenia z przyspieszenia pamiętam doskonale. Wjechaliśmy w drogę osiedlową, oczywiście znaku nie zauważyłam. Wszystkich egzaminatorów wspominam dobrze. Nie krzyczeli, neutralnie siedzieli z boku, taka ich rola. Dlatego nie nakręcajcie się, że jak się nie odzywa to jest nieżyczliwy. Auto zgasło mi na środku skrzyżowania i to był koniec. Byłam załamana, ryczałam jak bóbr. Wydawało mi się, że to koniec i jak sobie teraz nie poradziłam ze stresem to później może być tylko gorzej. Ale emocje opadły. Ustaliłam trzeci termin. Jestem osoba, która musi wyrzucić stres na zewnątrz, więc o wcześniejszych egzaminach wiedziało wiele osób. Przy tym wtajemniczyłam tylko najbliższą mi osobę. Założyłam, że jak nie zdam to i tak nikt nie będzie później wypytywał, a to naprawdę dodatkowo stresuje. Zaopatrzyłam się w magnez bo poprawia koncentracje i koi nerwy ( inne specyfiki uspakajające odradzam ). Przeczytałam bardzo fajne zdanie na forum: zdający napisał, żeby potraktować to jako kolejną lekcję z innym instruktorem, w trakcie której chcesz pokazać czego nauczył cię poprzedni. Dzień przed specjalnie jeździłam z zupełnie mi nieznanym instruktorem, pomogło mi to nastawić się psychicznie. W dzień egzaminu też jeździłam godzinę ze swoim stałym instruktorem. Nie powiem, że obyło się całkowicie bez nerwów, ale były do opanowania. Byłam bardzo skupiona i przede wszystkim myślałam, nie byłam jak poprzednio sparaliżowana myślowo. Uznałam, że jeśli nie zdam to trudno spróbuję jeszcze raz, widocznie muszę więcej czasu poświęcić na naukę i może lepiej, że nie wyjadę samodzielnie na drogę niedouczona. Zdałam. Jest to jeden z najcięższych egzaminów. Satysfakcja po zdaniu ogromna, czego wszystkim zdającym życzę. Nie poddawajcie się.
A jak dodać otuchy komuś,kto właśnie po raz pierwszy podchodzi do egzaminu na prawo jazdy?Co powiedzieć,żeby zmniejszyć stres do minimum,poprawić samopoczucie?
Jakoś nie wpadłam na pomysł jak można poprawić osobie samopoczucie może po prostu wyrwać z domu żeby nie myślał/a o tym że czeka go ten egzamin no nic więcej raczej zrobić nie można tego stresu raczej nie usuniesz ![]()
Cześć dziewczyny też jestem osobą bardzo nerwową i przez własną głupotę oblałam 3 razy. 1 egzamin oblałam 2 razy na górce bo zjechał mi samochód do tyłu, za 2 podejściem wyjechałam z placu i pojechaliśmy na miasto a że była górka i korek się zrobił to sobie myślę zaciągnę ręczy i z niego ruszę. Owszem ruszyłam ale o ręcznym zapomniałam ale 6000 obrotów ale ruszyłam(ręczny zaciągnięty):) po wyjechaniu z tej górki to busik mi wyjechał z zatoczki i egzaminator powiedział że wymusiłam pierwszeństwo i oblałam. a za 3 podejściem to nie wiem ile trwał mój egzamin ale chyba ok 5 minut bo nawet nie ruszyłam na łuku oczywiście z zaciągniętym ręcznym:( po tym egzaminie już całkowicie się załamałam i bałam się 4 raz podchodzić. ale dzięki kochanej instruktorce pokonałam strach:) i 5 listopada o godzinie 13.00 podeszłam do egzaminu a skończyłam egzamin 13.38 z wynikiem pozytywnym. a wcześniej od 10.45-12.45 miałam dodatkowe jazdy więc od razu na egzamin i chyba nie minęło 5 minut a mnie wywołali:)a o stresie nie było szans
przed egzaminem sobie powiedziałam że nigdy nie zdam:( a zdałam:)wiem że to głupie ale to zazwyczaj w moim przypadku na mnie to działa i zazwyczaj jak to powiem to się spełnia ale odwrotnie na pozytywnie:)
220 2011-11-06 22:56:23 Ostatnio edytowany przez HelloFuckKitty (2011-11-06 22:57:02)
Pamiętam jak sama zdawałam egzamin, przyznaję, że trudno jest opanować stres, mnie aż w żołądku ściskało kiedy słyszałam jak wywołują kolejnych ludzi, w końcu padło na mnie i aż mnie wmurowało w ziemie.. Masakra! Później jeszcze egzaminator kazał mi się podpisać to też ledwo trzymałam ten długopis. Na szczęście to było na tyle mojego stresu, później sama nie wiem jak to zrobiłam, podeszłam do tego wszystkiego z niebywałym dla mnie stoickim spokojem.. ii udało się! zdałam za 1szym podejściem! Rozpłakałam się ze szczęścia, że już nie muszę tam przychodzić ; ) Dlatego mam miłe wspomnienia stamtąd.
Przyznam, że podczas jazdy też miałam kilka razy "dziwne numery" łuk na placu zawsze szedł mi świetnie, w wordzie ledwo go przejechałam.. np przy ruszaniu na wzniesieniu ruszyłam z wielkimi obrotami silnika niczym jakiś rajdowiec, ale.. to nie był błąd więc pan egzaminator mógł tylko podziamać ; )
Według mnie najgorszym momentem jest moment czekania, kiedy już byłam na mieście to stres jakoś się ulotnił ; )
Życzę szczerze powodzenia wszystkim tym, co w najbliższym czasie będą zdawać. Stres gorszy niż wszystkie matury, egzaminy razem wzięte
221 2011-11-10 12:56:15 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-07-01 10:40:54)
Zgadzam sie. najgorsze jest czekanie... A jak ktos zaczyna o cos pytac, typu - jaka metoda robisz luk. Potem zaczyna tlumaczyc. Albo opowiadac historie o nieprzyjemnych instruktorach i roznych akcjach "z zycia wzietych", to zaczynasz sie bardziej denerwowac. Najlepiej wziac gazetke, ksiazke, skupic sie i robic to, czego sie nauczylas. Mnie p. Andrzej z spam zawsze powtarzal, zebym nie stracila glowy. Bo jak nie poradze sobie ze stresem na egazminie, to jak poradze sobie w trudnej sytuacji na drodze? I mial racje.
Odjzazd- moja instruktorka też mi mówi, abym nie straciła zdrowego rozsądku. Podczas jazd jest świetnie, ale kiedy mówi mi, że teraz egzamin wewnętrzny stres daje się mocno we znaki. Robię takie głupoty, że aż wstyd się przyznać..
Poprosiłam o radę- kazano mi pić melisę dwa razy dziennie, jedną wieczorem. Jak narazie się uspokoiłam, ale co będzie na egzaminie to nie mam pojęcia, chociaż wierzę, że będzie dobrze ![]()
Oprócz tego zażywam magnez, unikam agresywnych filmów, i biorą validol- tabletki ziołowe na uspokojenie. Powodzenia !!
Ja w poniedziałek też idę zapisać się na egzamin do Wordu, troszkę się stresuje, ale mój instruktor twierdzi, że bez problemu powinnam zdać bo dobrze jeżdżę czasami już jak normalny kierowca
( no, ale nie wiadomo na kogo trafie)
Jakoś nie jestem przekonana, żeby przed egzaminem faszerować się jakimiś środkami uspokajającymi, jakby nie patrzeć to w jakiś sposób ingeruje w organizm i obniża koncentracje i szybkość reakcji. ( nawet te ziołowe)
A radę od instruktora dostałam taką, że wiadomo stres jest, ale trzeba się koncentrować i nie jechać tak zupełnie sztywno jak byliśmy uczeni tylko żeby pokazać, że umiemy logicznie myśleć i reagować na zaistniałe problemy na drodze, tłumaczył mi, że jak instruktor widzi, że ogarniamy i reagujemy to jest wstanie przymknąć nawet oko na drobne błędy
a wiadomo nikt nie jest nieomylny.
Jeździłam wielokrotnie na lekach ziołowych i nigdy nie zauważyłam jakichkolwiek zmian ani obniżonej koncentracji. Tego nie bierze się przed egzaminem, tylko jakiś czas wcześniej, regularnie. Każdy ma swoją metodę, byleby zaliczyć i więcej nie oglądać Wordów ![]()
hej chociaż jestem nie małym nerwusem, to przez własną głupotę
(przede wszystkim ze stresów oblewałam 3 razy) po 3 egzaminie poddałam się całkiem bo bałam się jeździć,ale dzięki instruktorce, która mi dałam wparcie psychiczne i dużo rad mi dała bardzo przydatnych, powiedziała mi żebym się skupiła co egzaminator mówi. w mój szczęśliwy dzień zdawałam 5 listopada w Nowym Sączu,trafił mi się pan w wieku ok 40 lat lubił szybką jazdę, bo jak wjechał na łuk to wszedł dość szybko w zakręt a ja się znalazłam na szybie. łuk zdałam za pierwszym podejściem, tak samo wzniesienie ale ruszyłam z piskiem opon i trochę mi się zadymiło ale jak zjechałam z tej górki i odjechałam do egzaminatora to widać że był uśmiechnięty. na mieście zrobiłam kilka małych pojedynczych błędów,a najbardziej zdenerwowałam się przy omijaniu samochodu , nie wiem dlaczego ale mi samochód mi jechał do prawej strony za blisko i egzaminator zatrzymał samochód i zgasł mu silnik. wtedy mi powiedział że zalicza mi to jako 1 błąd bo widział że umiem omijać auta tylko nie wie dlaczego mi zjechał za blisko. następnie kazał mi dalej jechać w stronę mordu. po przyjechaniu kazał mi zaparkować prostopadle przodem.
HaHAH.. ja tez pamietam moj egzamin:D wzielam przed nim 2 tabletki uspokajajace, po czym okazalo sie, ze wylosowali mnie jako pierwsza do zdawania! Zdalam bez problemow, a leki zaczely dzialac zaraz jak wysiadlam z zamochodu;)
Stwierdzam w ogóle, że ogólnie ośrodki drogowe wywołują w człowieku stres ja byłam się tylko zapisać na egzamin a czułam się tak jakbym miała za chwile zdawać.
no, ale cóż egzamin mam 14 grudnia. Mam nadzieje, że nie będzie wtedy za dużo śniegu bo uczyłam się jeździć latem/ jesienią.
EskaFloreska - chciałabym mieć takie szczęście jak Ty i być wylosowaną zaraz na początku bo im dłużej się tam siedzi tym większy stres.
Kawy przed egzaminem nie polecam - po pierwsze podnosi ciśnienie ( które i tak jest już spore....) po drugie - chce się siusiać.Batonik jak najbardziej tak ! Dobre metody na stres ? Gdy ja zdawałam,a było to w tamtym roku to :
- mega pozytywnie się nastawiłam (choć umiejetności miałam...no....kubicą nie byłam
)
- powiedziałam sobie,że zdam ! bo nie mam czasu,ani ochoty jezdzić tam nie wiadomo ile razy
- w tle usłyszałam miłą muzykę ![]()
Jeżeli trzęsą Ci się ręce to polecam trochę zmęczyć się przed samym egzaminem, np. pobiegaj chwilkę zrób parę przysiadów, to Cię na pewno rozładuje.
Tabletek na uspokojenie nie bierz !! W większości oprócz samego uspokojenia sprawiają,że człowiek staje się senny i ma opóznione reakcje psycho-fizyczne.
Warto się uśmiechnąć do egzaminatora na wstępie - ale nie jakoś wyzywająco tylko serdecznie.
Gdy zobaczyłam swojego egzaminatora to trochę się przestraszyłam - miał raczej surowy wyraz twarzy,ale.....nie taki diabeł straszny! Zdałam za pierwszym razem ![]()
Podstawa to DOBRE NASTAWIENIE !!!!Może coś nie wyjść w trakcie,ale nie poddawaj się !
K_r_o - mój instruktor mówił mi to samo, żeby się nie załamywać jak się popełni błąd tylko jechać dalej i pokazać, że umiemy jeździć i reagować w każdej sytuacji w końcu nikt nie jest nieomylny ![]()
Tabletek absolutnie nie zamierzam brać - nie wiem jak mój organizm się zachowa więc nie zamierzam ryzykować, że będę przymulona :-)
Staram cały czas nastawiać się pozytywnie i w moich myślach jest tylko jeden wariant, że zdam i w święta zaskoczę rodzinkę prawkiem, bo nikt nie wiem, że robiłam kurs ![]()
i tego Ci życzę ! Spróbuj autowizualizacji - dobre myśli się realizują!!! Naprawdę ! ![]()
Nie dziękuje
Szczerze w to wierze
Już nie mogę doczekać się miny kuzynki jak powiem, że ja ją odwiozę do domu
dlatego muszę zdać za pierwszym razem nie ma innej opcji ![]()
Witajcie
Ja rowniez mam podobny problem, 6 razy oblalam, przymierzam sie do ponownego egzaminu, ale boje sie cholernie, jak pokonac ten lek?
Ważne żeby się nie poddawać. Moja siostra zdawała 12 razy aż się w końcu udało
.
Życzę powodzenia
no...ja też dzisiaj oblałam. Miałam już kilka prób...i znowu wtopa. Tym bardziej przykro, że oblałam po 40 min. jazdy. Poległam na parkowaniu prostopadłym. Widzę jednak jeden pozytyw całej sytuacji. Podeszłam do egzaminu bardzo obojętnie i zauważyłam, że to pomogło mi się skupić. Nie myślałam o tym, co będzie, tylko starałam się wykonać jak najlepiej każdy manewr. Do tego nieszczęsnego parkowania szło mi nieźle...no nic...zabrakło trochę więcej precyzji...może następnym razem...
Nie martw się, nie Ciebie jedyną to spotkało, więc głowa do góry- masz całkowitą rację, że nie ma ludzi nieomylnych
Ja po każdej ze swoich porażek (miałam wewnętrzny z jazdy i 6razy oblałam) byłam bogatsza o jakąś wiedzę, bo podczas 30-sto godzinnego kursu nie wiesz wszystkiego.
Zawsze trzeba podnieść głowę po upadku i nie załamywać się, nie poddawać.
Zrób sobie przerwę.. kilka miesięcy i podejdź ponownie do egzaminu.
Życzę powodzenia Wam wszystkim na egzaminach ![]()
Ja jeszcze nie znam swojego terminu, bo moja instruktorka jeszcze mnie nie zapisała, podchodzę z myślą, że zdam, bo potrafię ![]()
Hej net kobietki
Musze sie wyżalić
wczoraj miałam egzamin, drugi, i był go ho*era zdała
ale kurcze na ostanim skrzyzowaniu pod wordem dostalam jakiegos zaćmienia i wymusiłam pierwszenstwo
jest mi źle, jejku, nie wiem jak mogłam to zrobić, a mój pan egzaminator, taki miły człowiek, ehh
Tak mi sie miło z nim rozmawiało
że teraz po prostu dól, gdyby nie taka wpadka, dzisiaj byłabym sczęsliwa, a tak?
jak można strzelić taką gafe??
236 2011-11-19 14:56:10 Ostatnio edytowany przez Blaneczka (2011-11-19 15:11:19)
Bella919 nie przejmuj się, nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia zrobiłaś błąd, nie zdany egzamin na prawko to jeszcze nie koniec świata
A swoją drogą wiesz, że to był Twój błąd a nie, że egzaminator oblał Cię bo nie wiem nie podobał mu się kolor bluzki. Mój brat wyjeździł z egzaminatorem całe 40 minut, wrócił sam do Wordu a facet mu oznajmił, że egzamin nie zdany
i nawet nie widział co zrobił źle bo w końcu nie przerwał mu egzaminu więc żadnego rażącego błędu popełnić nie mógł. Dlatego głowa do góry!
Do trzech razy sztuka. ![]()
Luz....
zadręczanie się jeszcze nikomu skrzydeł nie dodało ! Było - minęło, zapomnij i skup się na następnym razie. Myśl pozytywnie
!
238 2011-11-20 12:10:50 Ostatnio edytowany przez Ananake (2011-11-20 12:11:07)
Aj ja mam jutro egzamin co prawda tylko teoria, ale znowu zaczynam fiksować
Minęło sporo czasu od ostatniego egzaminu ok. 5 lat, ale jak w Wordzie rejestrowałam się na teorię to znowu wszystko wróciło stres, złość i poczucie zupełnej bezradności...
Trzeba być ponad tym wszystkim, mieć zdrowy dystans i dać z siebie wszystko!!!!
Powtarzam nie ma co rozpamiętywać porażek, trzeba wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów i startować od nowa.
Codziennie sobie to powtarzam, zresztą nie ma co przewidywać najgorszych scenariuszy.
Damy radę może za którymś razem, ale damy radę!!!! ![]()
Za którymś razem ...???? Co za myślenie !!! Ma się udać jutro i już !!! :)Innej opcji nie ma ! Teoria to pikuś, na pewno dasz radę .Powodzenia !
Ja swoj pierwszy egzamin mam 14 grudnia i nie wiem co to bedzie ..
ach;) każdy to musi przejść;p Kiedyś z egzaminu na prawo jazdy wszystkie się będziemy śmiać i będziemy chciały mieć tylko takie problemy;p ![]()
Ja miałam to samo nie mogłam sobie z tym poradzić i mówienie wez się wyluzuj nie pomagało, za 4 razem zdałam a 3 razu oblewałam na górce. Dopiero jak wykupiłam dodtkowe godziny i byłam pewniejsza że umiem zdałam. Co do stresu to żeby nie łykać tabletek to proponuje herbatkę uspokającą wypić ziołową.
243 2011-11-21 11:50:08 Ostatnio edytowany przez Blaneczka (2011-11-21 11:55:54)
nikaaa też mam egzamin 14 grudnia
więc biorę to za dobra wróżbę
Nie wiesz co będzie to ja Ci powiem zdajemy ten egzamin i tyle
innego myślenia nie ma! W ogóle nie bierz innego rozwiązania pod uwagę
i 14 grudnia chwalimy się pozytywnym wynikiem ![]()
choinka ja jeszcze podczas kursu czułam się nie pewnie podczas jazdy ( była to już końcówka około 28 godziny) i też dokupiłam kilka godzin i niby było to tylko 6 godzin, ale teraz czuje się zdecydowanie pewniej.
O matko egzamin na prawko kiedy tyo było... Ponad $lata temu! Zdałam, za 3cim razem. I wiecie co na dwa pierwsze egzaminy szłam z mega stresem i tak za pierwszym razem na powrocie do ośrodka pan oblał mnie na pomarańczowym(niby spowodowałam zagrożenie dla ruchu) a za drugim razem oblałam na górce-matko co za wstyd!:) wjechałam na górkę zaciągnełam ręczy, za szybko puściłam sprzęgło-zgasł, na spokojnie wrzuciłam mu luż odpaliłam, dodawałam gazu maska się uniosła-puściłąm ręczny a tu psikus bo zamiast wjechać zjechałam bo oczywiście pierdoła przy odpalaniu zapomniałam wrzucić jedynki:)
na 3ci egzamin szłam z nastawieniem, że i tak nie zdam, jeździłam prawie80minut- egzaminator młody miły facet, jak już wysiadłam stwierdził, że powinien mnie oblaćza ten slalom między pieszymi-ale się udało:) a pozatym to nie moja wina że oni tacy niezdecydowani byli:)
także na egzamin zabrać ze sobą przedewszystkim luz:)
A, ze tak zapytam z ciekawości,ile mniej wiecej teraz czekacie na egzamin?
U mnie w Bydgoszczy czekam około miesiąca ![]()
nie przejmuj się ja też nigdy nie lubiłam górki bo zazwyczaj coś narozrabiałam
na kursie podczas wyjeżdżania pod górkę spadłam z niej ( samochodem oczywiście)instruktor był zdumiony jak ja to zrobiłam i w dodatku nic nie uszkodziłam
. a na egzaminie 1 2 krotnie zjechał mi samochód do tyłu, 2 egzamin raz mi zgasł a gdy wyjechałam na miasto to sprawdziłam jak działa hamulec ręczny ( oczywiście zaciągniętym też na górce a morał taki da się wyjechać ;)a na 4 egzaminie już zdanym ruszyłam tylko się trochę zadymiło:) mina egzaminatora:D śmiał się
U mnie-dolnoslaskie 2 tygodnie.
W czwartek podchodze trzeci raz. Dwa razy oblalam. Raz dostalam manewr, ktorego nie cwiczy sie, bo wykonanie w gorach graniczy z cudem i jest wykreslone z egzaminu-jak widac nie do konca
, drugi raz auto po wjechaniu w koperte po luku zgaslo na luzie-wiem, niemozliwe-tez tak uwazalam, dopoki nie dowiedzialam sie, ze przede mna 2 a po mnie 1 osoba miala taki sam "wypadek". Jak nic auto jest zryte w silniku albo co...
Ciekawi mnie jak bedzie tym razem... Mam troche zalu za ostatni egzamin, bo gdybym cos sama zrypala, wymusila albo co a tak? Mam mowic o zloscliwosci przedmiotow martwych?
Trzymajcie dziewczyny kciuki. Strasznie potrzebuje prawka, auto juz mam i nie chce nim jezdzic bez uprawnien. OCZYWISCIE tego NIE ROBIE ![]()
249 2011-11-22 16:41:26 Ostatnio edytowany przez Blaneczka (2011-11-22 16:43:51)
Mi górka nie nastręcza jakiś większych problemów chociaż różnie to bywa wiadomo podczas egzaminu stres i w ogóle, w każdym razie na kursie nie miałam z nią większych kłopotów,
ale za to o ból głowy przysparza mnie parkowanie równoległe. Jak widać każdy ma jakiś słaby punkt który mu nie wychodzi nie ma reguły.
Bullinka - 2 tygodnie to naprawdę niedługo czekasz, ja jeżeli nie zdam za pierwszym razem to już nie mam szans na egzamin w tym roku a powiem, szczerze, że bardzo bym chciała zdać przed tymi reformami ( aczkolwiek to czysta teoria bo zdam na pewno
)
Cóż takie egzaminy gdzie wiesz, że Ty nie popełniłaś błędu a jednak nie zdałaś są najgorsze. Chociaż powiem Ci, że mój kolega nie zgodził się z decyzją egzaminatora i się odwołał, wszyscy go straszyli, że teraz to już może zapomnieć o prawku bo będą go gnębić a wcale tak nie było, bo na powtórnym egzaminie już zdał.
Ja co prawda nie potrzebuje prawka na gwałt, ale strasznie bym chciała je mieć bo tak mi się podoba jazda, że to szok najchętniej to bym w ogóle z samochodu nie wychodziła
Trzymam za Ciebie mocno kciuki ![]()
A tak na marginesie słyszałam, że zimą łatwiej się zdaje egzamin ciekawe czy to prawda. ![]()
A tak w ogóle to kiedy masz powtórny egzamin? ![]()
Zapisałam się dzisiaj na pierwszy egzamin. Na samą myśl o tym, że to już 1 grudnia, boli mnie brzuch. Nie wiem, jak dam sobie radę ze stresem. Ogólnie wydaje mi się, że jeżdżę w miarę poprawnie, moja największa słabość to roztargnienie, które może narobić wiele szkód ![]()
Szybko masz ten egzamin czekasz tylko tydzień widzę, że u mnie w mieście jest chyba najdłuższy czas oczekiwania.
Dasz radę, wiem, że bez stresu nie da się do tego podejść, ale na pewno zdasz tylko z takim myśleniem idź na egzamin żadnym innym. ![]()
Coś wiem o tym roztargnieniu
przez nie mój instruktor prawie zawału dostał taki numer odwinęłam,
ale na następnej jeździe powtarzałam sobie, że muszę być skupiona i pamiętać o wszystkim i pomogło pamiętałam o redukcji kierunkach i w ogóle nic mi nie umykało ![]()
też miałam bardzo duże problemy z opanowaniem parkowania równoległego
na szczęście na egzaminie bardzo rzadko się trafia:) jestem z Nowego Sącza i u mnie się czeka na egzamin ok 2 tygodni nawet i krócej. pozdrawiam przyszłych kierowców i tych którzy będą na kierowcę zdawać ![]()
kiedyś mi się zdarzyło to było akurat początek kursu chciałam się przygotować do jazdy i inteligentnie ruszyłam bez włączenia silnika:) instruktor chociaż ponury to się zaczął się śmiać:D bywały głupie wpadki typu mieszanie kierunków
Dlatego tak po cichu liczę, że to parkowanie mi się nie trafi, aczkolwiek za punkt honoru wzięłam sobie opanowanie tego.
Kierunki ojj na początku to ja je ciągle mieszałam
i nie wiedzieć czemu zjeżdżałam na lewą stronę dzięki Bogu już jest normalnie tzn polubiłam prawą
Jednak mimo tych wszystkich "wpadek" sądzę, że wszystkie najlepiej wspominamy tą pierwszą jazdę
. To dopiero były emocje nie wiedziałam czego mam się spodziewać, i na dodatek już podczas pierwszej godziny mój instruktor wyrzucił mnie na miasto byłam przerażona! Te wielkie wypieki na twarzy czuje do dziś jak sobie o tym pomyśle. I śmiech mojego instruktora który mi oznajmił, że w moich oczach on widzi śmiertelny strach. ![]()
Jednak z perspektywy czasu stwierdzam, że dobrze zrobił, że się nie cackał dzięki temu teraz czuje się pewnie za kierownicą.
A Wy jak wspominacie swoje pierwsze jazdy?
hehe ja też uwielbiałam zjeżdżać do środka jezdni musiał czasem pilnować kierownicy:) ja akurat miałam problem z opanowaniem sprzęgła:) bo ja chciałam zahamować i od razu mi gasł jeszcze w dodatku gwałtownie hamowałam. a tata wielokrotnie znalazł się nosem na szybie;0moją pierwszą jazdę uczyłam się gdy była paskudna ulewa i drogi nie było widać. a ja jeszcze dobrze nie panowałam nad kierownicą
Witam wszystkich zestresowanych;) ja mam ten koszmarny egzamin juz za soba, juz ponad poltora roku jezdze:) moj pierwszy egzamin byl dokladnie 2 lata temu. zdalam ..az wstyd sie przyznac, za 5 razem;/ z instruktorem szlo mi dobrze, ale egzaminy to byla porazka. stres mnie doslownie zrzeral. Probowalam wszystkiego, tabletek uspokajajacych, odwrotnie-kawy, nikomu nie powiedzialam o ktoryms z rzedu egzaminie, zeby nie zapeszyc..i tak zawsze cos bylo nie tak. Hehe, za pierwszym razem juz na luku zapomnialam sposcic recznego, dwa razy auto zgaslo i koniec;] teraz mnie to smieszy, ale wtedy to byl najglupszy blad jaki mozna bylo popelnic. kolejne razy to byly bledy na luku, niby nie zatrzymanie sie do konca na stopie, itp. zdalam za 5 razem dzieki temu, ze trafilam na super dziadka, ktorego bardziej interesowal widok za oknem niz moja jazda.
jezdze naprawde dobrze, zawodowi kierowcy mnie chwala, ale droga do mojego prawa jazdy byla dluga, kreta, i troche mnie kosztowala;P
Witam wszystkich zestresowanych;) ja mam ten koszmarny egzamin juz za soba, juz ponad poltora roku jezdze:) moj pierwszy egzamin byl dokladnie 2 lata temu. zdalam ..az wstyd sie przyznac, za 5 razem;/ z instruktorem szlo mi dobrze, ale egzaminy to byla porazka. stres mnie doslownie zrzeral. Probowalam wszystkiego, tabletek uspokajajacych, odwrotnie-kawy, nikomu nie powiedzialam o ktoryms z rzedu egzaminie, zeby nie zapeszyc..i tak zawsze cos bylo nie tak. Hehe, za pierwszym razem juz na luku zapomnialam sposcic recznego, dwa razy auto zgaslo i koniec;] teraz mnie to smieszy, ale wtedy to byl najglupszy blad jaki mozna bylo popelnic. kolejne razy to byly bledy na luku, niby nie zatrzymanie sie do konca na stopie, itp. zdalam za 5 razem dzieki temu, ze trafilam na super dziadka, ktorego bardziej interesowal widok za oknem niz moja jazda.
jezdze naprawde dobrze, zawodowi kierowcy mnie chwala, ale droga do mojego prawa jazdy byla dluga, kreta, i troche mnie kosztowala;P
ja cię bardzo dobrze rozumiem bo byłam w bardzo podobnej sytuacji jak ty ja zdałam egzamin za 4 podejściem, a przedostatni egzamin był istną porażką inteligentnie za pierwszym ruszeniem na łuku mi zgasł a na 2 próbie zaciągnęłam ręczny:( ja wyjątkowo bardzo lubię jeździć na ręcznym:) ,ale po tym 3 egzaminie całkiem się załamałam ,kartkę z egzaminu wyrzuciłam do krzaków ze złości, wtedy przepłakałam cały dzień i wracać do domu nie miałam ochoty. nie dawno przystąpiłam do egzaminu praktycznego 05 listopada 2011 a zdałam w samochodzie nr 21 w mord nowy sącz
258 2011-11-24 20:35:46 Ostatnio edytowany przez Blaneczka (2011-11-24 20:40:26)
Ja ze sprzęgłem problemu nie miałam - mój instruktor był na tym punkcie niesamowicie wyczulony od pierwszych jazd mnie ganił za sprzęgło. Nie powiem czasami mnie to strasznie irytowało, ale go słuchałam zna prywatnie wielu egzaminatorów i wie co ich wkurza, jazda na sprzęgle jest w czołówce
Hmm.. łuk nie wydaje mi się trudny, ale widzę, że dużo osób się na nim wyłożyło i zaczynam się go bać
kamcia89
Nie ma się czego wstydzić mój brat zdał za 4 razem? tak, chyba tak a na dzień dzisiejszy jest kierowcą zawodowym i nie tylko na kategorie B.
O moim egzaminie też nikt nie wiem ba nikt nie wie, że w ogóle zaczęłam prawko oprócz moich rodziców z racji faktu, że oni sponsorują tą dosyć kosztowną imprezę, ale o dacie egzaminu już nikt nie wie no oprócz Was
do tego cudownego dnia pozostało mi 20 dni yhh ![]()
259 2011-11-24 22:59:14 Ostatnio edytowany przez kaaarolaaa (2011-11-24 23:06:59)
ja dzień przed egzaminem i rano w dzień egzaminu wzięłam Persen - lek ziołowy pozwalający potem prowadzić i nie ma żadnych skutków ubocznych ![]()
no i wtedy zdałam ![]()
a przyznam się bez bicia, że zdałam za 13 razem i za każdym razem też zawsze strasznie się denerwowałam - a na ostatnim egzaminie byłam bardzo wyluzowana no i pomogło ![]()
nie trzeba się stresować, bo stres powoduje, że robi się błędy... ja stresowałam się tym bardziej, że tą "imprezę" jak nazywa to koleżanka powyżej sponsorowałam sobie sama ;P tata dał mi tylko 1100 zł na kurs a resztę czyli 2500 płaciłam już sama za kasę zarobioną w wakacje... ale trudno lepiej jak wydałam tyle kasy teraz jak np miałabym to zrobić za 10 lat kiedy być może bedę już miała męża i dzieci i będą inne wydatki... a tak mam już z głowy i widocznie się opłaciło a kasa sie predzej czy później odbije ![]()
nikomu, nawet największemu wrogowi nie życzę tego co przezywałam od pierwszego egzaminu do zdania czyli od 13 sierpnia 2010 do 30 sierpnia 2011. wszystkim którzy mają egzamin przed sobą życzę braku stresu bo to jest najważniejsze ![]()
hehe najgorszy był początek uczenia się łuku instruktor mówi mi żebym skręcała w prawo a ja skręcam w lewo:)a ja jeszcze gorszą sytuację zrobiłam ale na górce ( górka zawsze była moją słaba stroną) wyjechałam na górkę, zaciągnęłam hamulec ręczny i wio wyjeżdżam nie wiem dlaczego skręciłam w lewo i spadłam z tej górki:(ale w samochodzie nic nie uszkodziłam. a idąc na 4 egzamin to był mój ostatni uff:) egzamin miałam ustalony na godzinę 13.00 w sobotę , a jazdę dodatkową miałam od 10.40-12.40 i kończyłam pod Mord-em , tylko zdążyłam się pożegnać z instruktorką i iść do toalety . zdążyłam usiąść na ok 5 minut i rozprostować nogi, i wywołali mnie. a zestresować się nawet nie zdążyłam:)