Flirt w pracy- zauroczenie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Flirt w pracy- zauroczenie

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 222 ]

131

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
aloizy napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

Gdybym zdradziła, nie spojrzałabym już w lustro na siebie samą.

Przepraszam, ale to te słowa, to po prostu G prawda.

Tak jak i cały ten temat.
Panna tylko czeka na znak sygnał, żeby tyłek wypiąć i zgrywa tu nie wiem po co pierwszą naiwną, chyba sama przed sobą,
no bo jak ona bieda w lustro spojrzy jak się narzeczony dowie, żona szefa palanta, wszyscy w firmie i pół miasta przy okazji.
Trzeba będzie jakoś spojrzeć tym ludziom w oczy, więc najlepiej przypalić głupa, że ja nie chciałam, ale ja nie wiedziałam ...
Co za historia, no kto by przypuszczał...

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
anderstud napisał/a:
aloizy napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

Gdybym zdradziła, nie spojrzałabym już w lustro na siebie samą.

Przepraszam, ale to te słowa, to po prostu G prawda.

Tak jak i cały ten temat.
Panna tylko czeka na znak sygnał, żeby tyłek wypiąć i zgrywa tu nie wiem po co pierwszą naiwną, chyba sama przed sobą,
no bo jak ona bieda w lustro spojrzy jak się narzeczony dowie, żona szefa palanta, wszyscy w firmie i pół miasta przy okazji.
Trzeba będzie jakoś spojrzeć tym ludziom w oczy, więc najlepiej przypalić głupa, że ja nie chciałam, ale ja nie wiedziałam ...
Co za historia, no kto by przypuszczał...

Hihihi smile Right... Tylko zobacz, temat rzeka. Chyba czekamy na zwrot akcji bo człowiek mimo, iż starszy to dalej naiwny.
Kompleksy może podleczyłem tongue a i tak będzie, że się podknęła a on leżał w odpowiednim miejscu...
Więc tutaj tłumaczymy, że Ona ma głupiej nie strugać, pod nogi patrzeć a ludzie i tak ją osądzą bo jej nie zgwałci... sad
To będzie jej decyzja, z tzw. premedytacją bo miała czas i przemyśleć i ludzi popytać - a gdyby ludzie milczeli to byłoby gorzej, więc piszemy... piszemy... piszemy... big_smile

133

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

A niedługo na forum przeczytamy nowy temat - spieprzyłam sobie życie.
Autorka ta sama co tutaj.
I jeszcze będzie prosić o wsparcie.

Cóż,  kolejna żałosna hipokrytka...

134

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
rh72 napisał/a:

Hihihi smile Right... Tylko zobacz, temat rzeka. Chyba czekamy na zwrot akcji bo człowiek mimo, iż starszy to dalej naiwny.
Kompleksy może podleczyłem tongue a i tak będzie, że się podknęła a on leżał w odpowiednim miejscu...
Więc tutaj tłumaczymy, że Ona ma głupiej nie strugać, pod nogi patrzeć a ludzie i tak ją osądzą bo jej nie zgwałci... sad
To będzie jej decyzja, z tzw. premedytacją bo miała czas i przemyśleć i ludzi popytać - a gdyby ludzie milczeli to byłoby gorzej, więc piszemy... piszemy... piszemy... big_smile

Piszemy? A o czym tutaj pisać? Autorka sama musi wyrazić chęć zakończenia tego bagna. smile

135

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Rh, ty nie piszesz, ty chichoczesz w każdym poście, jak uradowana panienka. Gdyby ludzie milczeli, to byłoby gorzej? Ja nie dlatego się wypowiadam. Czekamy na zwrot akcji? Jaki? Myślisz,że podzieli się z nami szczegółami zdrady? Pewnie już sobie to wyobraziłeś?
Na nic nie mamy wpływu, autorka może nawet już zdradziła, a forum się nakręca.

136 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-04-16 18:51:55)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Nie, zwrot akcji (czyli jasno, zmiana akcji, która idzie powoli w danym kierunku) ma polegać na tym, że sobie przemyśli i nie pójdzie dalej tym torem... Czytaj ze zrozumieniem, nie nastawieniem. Chyba nie pierwszy raz coś takiego od Ciebie słyszę... Emotikony oznaczają też pozytywne nastawienie do tematu.
EDIT: nie tylko hejtowanie ale i próbę tłumaczenia komuś...

137

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Nie jestem do ciebie w żaden sposób nastawiona smile skoro widzisz w tym temacie tyle pozytywów, to nie mam nic do emotikonów. To znaczy,że odpowiadając, podczas realnego dialogu cały czas byś się szczerzył? big_smile

138

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Nie... Po prostu staram się pokazać, że nie mam 'złego' nastawienia do tematu i nie potępiam, czy przekreślam 'w czambuł'.
Jest mi smutno czytając pewne historię. W tym właśnie i tą... Weź i popatrz na inne wypowiedzi. Ludzie podobno gubią się... Dlaczego moje opinie Ci się nie podobają?
Z nimi dyskutuj! big_smile

139

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Nie napisałam, że twoje opinie mi się nie podobają. Jest ci smutno czytając pewne historie, ale mam wrażenie,że ciągle się nabijasz, podśmiewujesz, piszesz hihi zaraz  potem kilka emotek...to gdzie tu smutek i refleksja?

140

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
PolnyMotylek napisał/a:

Rh, ty nie piszesz, ty chichoczesz w każdym poście, jak uradowana panienka.

A co jest złego w uradowanych panienkach - pisze, co myśli, ot..to cała filozofia. W myśl.. każdemu można śpiewać..i choć kontrowersyjny..lubię go czytać..

141

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Nic złego, sama jestem uradowaną panienką smile pewnie, każdemu wolno śpiewać, dlatego lubię to forum...

142

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

OK! Panie, przyjąłem... I tak Ci napiszę, że ograniczyłem liczbę tych emotek... smile Ale będzie czasami smile. Spróbuj odbierać inaczej i może się dogadamy... To prośba, nie prikaz...

143 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-04-16 19:20:21)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

K.... uradowaną panienką to jeszcze nie byłem... big_smile Śpiewać nie umiem. Kontrowersyjne? Ja? Znowu zdziwienie!

144

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

A czy przypadkiem ta krótka konwersacja nie odbiega od myśli przewodniej tego wątku? Chociaż i tak niby wszystko jasne jest dla nas (forumowiczów), co dla autorki niekoniecznie.

145

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
rh72 napisał/a:

K.... uradowaną panienką to jeszcze nie byłem... big_smile Śpiewać nie umiem. Kontrowersyjne? Ja? Znowu zdziwienie!

Nauczymy Cię i tego..

146

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
aloizy napisał/a:

A czy przypadkiem ta krótka konwersacja nie odbiega od myśli przewodniej tego wątku? Chociaż i tak niby wszystko jasne jest dla nas (forumowiczów), co dla autorki niekoniecznie.

Odbiega, bo to ludzkie... Tak czasami musi być. Wydaje mi się, że dla Autorki również jasne tylko 'zmaga się wewnętrznie' i cosik sobie nie radzi z emocjami. Bojownik się znalazł. Przytykał kocioł garnkowi o zmaganiach emocjonalnych! tongue

147

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ósemka napisał/a:
rh72 napisał/a:

K.... uradowaną panienką to jeszcze nie byłem... big_smile Śpiewać nie umiem. Kontrowersyjne? Ja? Znowu zdziwienie!

Nauczymy Cię i tego..

Tańczyć jeszcze naucz, ubierz w różową spódniczkę (taką, jak baletnice mają, tylko różową) i dopiero pogadamy o kontrowersjach... tongue

148

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
rh72 napisał/a:
ósemka napisał/a:
rh72 napisał/a:

K.... uradowaną panienką to jeszcze nie byłem... big_smile Śpiewać nie umiem. Kontrowersyjne? Ja? Znowu zdziwienie!

Nauczymy Cię i tego..

Tańczyć jeszcze naucz, ubierz w różową spódniczkę (taką, jak baletnice mają, tylko różową) i dopiero pogadamy o kontrowersjach... tongue

Żartujesz? co to za facet w różowej.. śpiewać jedynie ..bo to każdy może..nawet lepiej lub gorzej..

149

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Przecież w dzisiejszych czasach podobno róż popularny wśród niektórych "facetów".

150

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
aloizy napisał/a:

Przecież w dzisiejszych czasach podobno róż popularny wśród niektórych "facetów".

nie było mi dane, poznać takich smile

151

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Taaaaaaaaa... tongue

http://gifsec.com/wp-content/uploads/GIF/2014/08/GIF-bye-bye-bye-goodbye-GIF.gif

152

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ósemka napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

.. jak mam interpretować słowa: chciałbym cię mieć w swoim zespole ale w "życiu" też. /...

I jak się zachowałaś po takim wyznaniu?

Właściwie nie skomentowałam, udałam że nie słyszę, zmieniłam temat. Chociaż wiem że powinnam powiedzieć COŚ co miałoby go zgasić. Jednak tego nie zrobiłam.

Cały czas przewidujecie że zdradzę i że zmierza to tylko w kierunku seksu. Ale ja nie chcę mu wskakiwać do łóżka. Na ten moment nie zależy mi na tym. Nie jestem takim typem(mam na myśli swój temperament). Mnie pociąga w nim coś innego. Ta aura tajemniczości. Zwykły prosty romans zniszczył by to. Nie było by juz czego oczekiwać. Nie wiem czy ktoś wie o co mi chodzi. Dla mnie to jak bajka. Tylko z drugiej strony jemu może o to chodzić (tylko o seks), tego właśnie nie wiem.

Mam wrażenie że żyję w innej - podwójnej rzeczywistości, bo z jednej strony żyję sobie jak gdyby nigdy nic, z nikim o tym nie rozmawiam, tylko tu ale mnie nie znacie więc mogę czuć się bezpieczna, a tylko w mojej głowie dzieją się szaleńcze rzeczy. Czy myślenie można nazwać zdradą emocjonalną? Jemu żadnych wyznań nie składam, jedyne co to pozwalam na jego grę. Nie urywam tego, nie stopuję bo mi się to PODOBA. Daje mi to energię i szczęście. Być może chwilowe szczęście ale zawsze to jakieś wrażenia w moim, trzeba przyznać, dość nudnym i poukładanym życiu. Nie wiem może właśnie tu leży problem, że mam się zbyt dobrze, jestem pewna swojego narzeczonego, jego miłości, nie mamy żadnych problemów oprócz tymczasowych kłótni. I czuję się na tyle pewnie bo wiem że się nie wyda na 99%. Nikt z mojej pracy nie zna narzeczonego. Oczywiście mogę się na tym przejechać i to ostro ale nie dociera to do mnie teraz. W ogóle się tym nie martwię... Liczy się dla mnie tylko TA chwila.

153

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Liczy się dla Ciebie krótkotrwała podnieta, unaocznienie takiej podniety może bardzo zaboleć Twojego narzeczonego.

154

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Radzę Ci kobieto, hobby znajdź... Nie dociera teraz, dotrze powoli potem. Bajka, mówisz? Napisałem, fantazjuj ale nie na poważnie. Ale i to niebezpieczne. Stawiamy pewnie, że się 'zapomnisz' i będzie ten seks w końcu. Poszukaj innych podniet, to nie tylko w tym 'tajemniczym' siła...

155

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

On też próbuje z tym walczyć, czasem sami mówi "powinienem przestać bo ludzie zaczną plotkować". Więc nie jest to do końca tak. Oboje jesteśmy ciągle uśmiechnięci,więc  tym trochę tuszujemy sytuację. Na pewno można zauważyć że lubimy ze sobą rozmawiać, ale nie jest tak że spędzamy razem przerwy czy kryjemy się gdzieś w zakamarkach. Nie wiem co będzie jak zacznę pracować bezpośrednio u niego, nie ukrywam że jednak chciałabym, ale to jest spowodowane tym że nasza współpraca jest bardzo dobra, na zasadzie ja zrobię coś dla niego, a później on mi pomoże w czymś innym- po prostu wtedy praca idzie trzy razy szybciej i cztery razy lepiej (nie jest to korporacja, jednak nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów bo branża jest dość wąska). Po waszych odpowiedziach doszłam do wniosku że przy następnej takiej sytuacji powiem mu że mój narzeczony nie był by zadowolony że ktoś mówi mi takie rzeczy. Nie chcę zepsuć naszej znajomości, jednak wiem że muszę pewne rzeczy postawić jasno.

Skoro mówi, że powinien przestać,a nic z tym nie robi. Ty to zrób. Ty to zakończ. On boi się, że ludzie będą plotkować, czy tego że żona się dowie?

156

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
Chmurka83 napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

On też próbuje z tym walczyć, czasem sami mówi "powinienem przestać bo ludzie zaczną plotkować". Więc nie jest to do końca tak. Oboje jesteśmy ciągle uśmiechnięci,więc  tym trochę tuszujemy sytuację. Na pewno można zauważyć że lubimy ze sobą rozmawiać, ale nie jest tak że spędzamy razem przerwy czy kryjemy się gdzieś w zakamarkach. Nie wiem co będzie jak zacznę pracować bezpośrednio u niego, nie ukrywam że jednak chciałabym, ale to jest spowodowane tym że nasza współpraca jest bardzo dobra, na zasadzie ja zrobię coś dla niego, a później on mi pomoże w czymś innym- po prostu wtedy praca idzie trzy razy szybciej i cztery razy lepiej (nie jest to korporacja, jednak nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów bo branża jest dość wąska). Po waszych odpowiedziach doszłam do wniosku że przy następnej takiej sytuacji powiem mu że mój narzeczony nie był by zadowolony że ktoś mówi mi takie rzeczy. Nie chcę zepsuć naszej znajomości, jednak wiem że muszę pewne rzeczy postawić jasno.

Skoro mówi, że powinien przestać,a nic z tym nie robi. Ty to zrób. Ty to zakończ. On boi się, że ludzie będą plotkować, czy tego że żona się dowie?

Myślę że on wie że powinien przestać, chciałby z tym walczyć ale też nie umie, bo coś go do mnie ciągnie. Gdyby życie było bajką może znaczyłoby to że jesteśmy dla siebie stworzeni. Aż takiej fantazji jednak nie mam. Nie wiem czy boi się czy żona się dowie, nigdy o niej nie mówi a ja nigdy nie nawiązuję do niej ani nie pytam, może to by go ostudziło gdybym zaczęła. Chociaż pewna nie jestem bo gdy ja nawiązuję do swojego narzeczonego to on nie specjalnie się tym przejmuje.

O to chodzi cały czas że ja wiem że muszę to zakończyć ale gdy przychodzi co do czego... odpływam...

157

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

smile
No, zdrowa myśl, pogadajcie o żonie smile

158

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
rh72 napisał/a:

Radzę Ci kobieto, hobby znajdź... Nie dociera teraz, dotrze powoli potem. Bajka, mówisz? Napisałem, fantazjuj ale nie na poważnie. Ale i to niebezpieczne. Stawiamy pewnie, że się 'zapomnisz' i będzie ten seks w końcu. Poszukaj innych podniet, to nie tylko w tym 'tajemniczym' siła...

Nie żyję od wczoraj, nic i nikt inny mnie tak jeszcze nie 'wciągnął', choć różne okazje w życiu się zdarzały. Ta sytuacja jest wyjątkiem.

159

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Zadaj sobie pytanie- chcesz w to brać dalej? Masz narzeczonego, na nim powinnaś się skupić, jemu powiedzieć czego w Waszym związku brakuje.
Jeśli chodzi o Pana kierownika to faktycznie, zacznij mu,, przypominać,, że ma żonę, może się ocknie.
Tylko nie wiem czemu mam wrażenie, że Tobie Autorko tak to odpowiada, że nadal będziesz czekać na rozwój sytuacji...

160 Ostatnio edytowany przez lukas25 (2017-04-17 00:32:54)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Post wysłany przypadkowo smile

161 Ostatnio edytowany przez lukas25 (2017-04-17 01:24:45)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

EDIT:

Zastanawia mnie, skąd przypuszczenie, że autorka to "słynny troll." W każdym razie, nawet jeśli, to nie ma żadnego znaczenia. Pewnie znajdą się osoby, które znajdą się w podobnej sytuacji i przeczytają ten wątek. Autorko, na wstępie chciałbym zaznaczyć, że po części Cię rozumiem. Zauroczenie czy nawet miłość rodzą się w różnych okolicznościach i nie zawsze mamy na to wpływ.

Pozwól, że zobrazuję Ci pewną sytuację. Poznajesz wspaniałego mężczyznę, który jest już w związku. Podobasz mu się, on Tobie też. Mijają tygodnie, czy miesiące, a Wy zaczynacie być sobie coraz bardziej bliżsi. Orientujesz się, że zaczynasz do niego coś czuć, ale napotykasz na pewien problem. Problemem tym jest jego dziewczyna, z którą od jakiegoś czasu tworzył związek. Jesteś już zauroczona, on też, więc postanawiacie wybadać grunt i poznać się bardziej (oczywiście, wszystko odbywa się tutaj na pewnych zasadach. Nie dochodzi do zdrady, po prostu zaczynacie spędzać ze sobą coraz więcej czasu)
Chłopak postanawia zaryzykować, kończy swój związek, więc teraz na spokojnie może budować relację z Tobą.
Czasami uświadamiamy sobie, że "psia wierność" nie przynosi niczego dobrego, bo możemy stracić okazję na to, aby zbudować swoje życie na lepszych fundamentach, z osobą, która jest dla nas bardziej odpowiednia. Jeśli ten chłopak pozostałby w tamtym związku, miałby poczucie niespełnienia i niewykorzystanej szansy.
Do czego dążę? Do tego, że ludzie to nie psy, nikt nas nie trzyma na uwięzi. Jeśli stwierdzamy, że to z kimś innym zbudujemy lepszą przyszłość, to powinniśmy spróbować.

Chciałem tylko to skontrastować z Twoją sytuacją, która jest zwyczajnie inna.
Masz narzeczonego, on ma dziecko oraz żonę. Ty chciałabyś czegoś więcej, dość szybko się w nim zauroczyłaś, a on traktuje Cię jako pewnego rodzaju odskocznię od monotonnego życia. On Cię nie kocha, nie zostawi dla Ciebie żony, bo z tego co widzę, stanowisz dla niego tylko i wyłącznie obiekt pożądania. W dodatku, wydaje mi się, że skoro tak się zachowuje, to chce zdradzić swoją żonę, a to już jest nie w porządku. Gdyby chociaż była nadzieja na to, że jednak jesteście dla siebie stworzeni, a on nie szukałby tylko romansu na boku, to moglibyśmy rozważać różne opcje za i przeciw.
Współczuję Ci, bo nie myślisz teraz logicznie, ale radziłbym Ci to zakończyć, bo później będzie bolało jeszcze bardziej. Nie jest to odpowiedź, którą chcesz usłyszeć, ale czy jest lepsze rozwiązanie?

Nic nie dzieje się bez przyczyny, a sama sytuacja pokazała Ci czego brakuje Ci w swoim związku. Może warto tutaj ożywić związek z narzeczonym? Jeśli nie wyjdzie, to zacząłbym rozważać zakończenie związku.
Na początek jednak powinnaś ochłonąć i ograniczyć kontakty z mężczyzną z pracy. Upływ czasu sprawia, że na różne sprawy zaczynamy patrzyć trzeźwym okiem, co bardzo by Ci się tutaj przydało. Emocje nigdy nie były naszymi sprzymierzeńcami, a kiedy mija sztorm, widzimy wszystko z innej perspektywy.

Poza tym, nie do końca rozumiem pojazd na autorkę. Zauroczyła się, a ten mężczyzna to niestety wykorzystuje, krzywdząc ją, a jak sytuacja się rozwinie, to będzie też krzywdził swoją żonę.
Prawda jest taka, że nie możesz mu pozwolić grać na dwa fronty (nie dla dobra jego żony, tylko przede wszystkim dla swojego. Jeśli nie pójdzie z Tobą, to pójdzie z inną. Taki typ) Mogłabyś jedynie postawić ultimatum "albo ja, albo ona", ale akurat w tej sytuacji, to raczej nie ma sensu, bo nie jesteś dla niego pod tym względem ważna.
Przynajmniej tak wnioskuję po przeczytaniu tego wątku.
--- ---
Tak do klimatu wątku:

162 Ostatnio edytowany przez poziom501 (2017-04-17 00:50:57)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:
rh72 napisał/a:

Radzę Ci kobieto, hobby znajdź... Nie dociera teraz, dotrze powoli potem. Bajka, mówisz? Napisałem, fantazjuj ale nie na poważnie. Ale i to niebezpieczne. Stawiamy pewnie, że się 'zapomnisz' i będzie ten seks w końcu. Poszukaj innych podniet, to nie tylko w tym 'tajemniczym' siła...

Nie żyję od wczoraj, nic i nikt inny mnie tak jeszcze nie 'wciągnął', choć różne okazje w życiu się zdarzały. Ta sytuacja jest wyjątkiem.

Uwazam, ze jestes strasznie tepa, umiesz chociaz pisac z poprawna ortografia czy przecinkami ale to i tak nic nie zmienia. Dam Ci dobra rade, zrob to co chcesz zrobic. To bedzie jedna z Twoich ostatnich przygod bo jak mniemam nie jestes juz pierwszej swiezosci. Szkoda Twojego faceta i jak sie czyta posty tego typu to sie czlowiek mocno utwierdza w przekonaniu, ze kobietom nie mozna ufac. NIGDY. Takze nie unos sie, ze ktos Cie obrazil, mozesz myslec o sobie w samych superlatywach - to nie zmienia faktu (jak juz z reszta mowilem), ze jestes bezdennie glupia. Nie polecam tej Allegrowiczki.

163 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-04-17 10:41:57)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

lukas25
Chodzi o to, że kobieta się zagubiła i próbuje użyć myślenia abstrakcyjnego o swojej przyszłości i przewidywać konsekwencje. W tym nie ma nic złego. Złego jest, że kombinuje 'pod górę' jak mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko. Ze myli fantazjowanie ze zdradą emocjonalną i inicjuje nowy związek. Wina faceta, tego szefa, oczywista się wydaje... Tylko my też nie znamy tych rozmów, ich kontekstów więc może dla mnie być 'różnie'. Wiele pewnie jest osób w podobnej sytuacji. Mnie przekonało to, że mózg mamy i jeśli coś robić to robić z premedytacją... a nie misiu zagubiony, róża wiatrem szarpana....
Nawet jeśli miałbym się 'ześwinić' to dobrze i do końca, bo 'trochę' to życia szkoda. Tak samo jak z trzymaniem poziomu - staraj się dobrze i do końca... Nie zawsze wyjdzie ale na pewne marginesy można sobie pozwolić.

164

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
lukas25 napisał/a:

Do czego dążę? Do tego, że ludzie to nie psy, nikt nas nie trzyma na uwięzi. Jeśli stwierdzamy, że to z kimś innym zbudujemy lepszą przyszłość, to powinniśmy spróbować.

No zdecydowanie tak – jedno życie mamy.

lukas25 napisał/a:

Problemem tym jest jego dziewczyna, z którą od jakiegoś czasu tworzył związek. Jesteś już zauroczona, on też, więc postanawiacie wybadać grunt i poznać się bardziej (oczywiście, wszystko odbywa się tutaj na pewnych zasadach. Nie dochodzi do zdrady, po prostu zaczynacie spędzać ze sobą coraz więcej czasu)

No ja rozumiem okres przejściowy w przypadku, który opisujesz – ale to jest małpie trzymanie się obu gałęzi, chyba dobrze żeby jak najkrótszy to czas był.

165

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Autorko, gdzie Cię wcięło? smile

166

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Być może święta i te sprawy. Może jeszcze się odezwie, liczmy na to, bo jestem ciekawy czy mam rację co do finału historii.

167

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Na razie historia jeszcze nie ma swojego finału (jak wspominałam pracujemy czasem w różnych godzinach). Zapowiada się że raczej będę przechodzić do jego działu. Narzeczony wspomina o dziecku. To odcięło by mnie od niego w 100% ale nie wiem czy to rozwiązanie jest na tą chwilę dobre.

Czy on mnie wykorzystuje, czy tylko ja sobie zbyt wiele wyobrażam- nie wiem.

Inni ludzie mają na mnie duży wpływ (np. w liceum miałam 'koleżankę' która lubiła zakrapiane imprezy więc ja dostosowując się do niej chodziłam razem z nią chociaż nie było to w moim stylu), mój humor uzależniam od humoru osoby z którą przebywam. I tak było zawsze, nie że nie mam swojego zdania, ale to zdanie zależy w dużej mierze od drugiej osoby. I z Nim jest podobnie. On jest zapracowany/przybity więc ja się nie narzucam, gdy ma dobry humor na żarty ze mną to ja też. Wiecie o co mi chodzi? Można mną poniekąd manipulować. Zdaję sobie z tego sprawę, ale nic z tym nie robię. Swoją naiwnością nie pomagam sytuacji. Wygląda to kiepsko.

168

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Czy on mnie wykorzystuje, czy tylko ja sobie zbyt wiele wyobrażam- nie wiem.

Nie wiesz... No jaka Ty biedna jesteś, aż się wzruszyłem, naprawdę...
A co Ty tam w tej swojej główce sobie wyobrażasz, co? Ale tak szczerze bez pierdzenia i sadzenia głodnych kawałków.
Doskonale zdajesz sobie sprawę, że jemu chodzi tylko i wyłącznie o to, aby jak najszybciej dobrać się do twoich majtek.
Cała reszta to taniec godowy i takie tam ozdobniki, na które się łapią młode gęsi z prowincji nieobyte jeszcze z układami panującymi w korpo.
No więc? Czego Ty się spodziewasz po tej relacji? Coś tam gdzieś przebąkiwałaś niemrawo o porzuceniu przez niego rodziny dla Ciebie widziałem...
Poważnie przyszło Ci do głowy, że ogarnięty zawodowo i ustawiony rodzinnie facet weźmie i rzuci wszystko w pizdu dla jakiejś laski z biura,
która dała mu się bzyknąć w zamian za garść wyświechtanych banałów i mglistych obietnic bez żadnego pokrycia? No błagam Cię. Serio? 
A nie, przepraszam, przecież wspominałaś też o tym, że nie dasz mu się bzyknąć. Tak coś tam pisałaś, nie? Że wy tylko rozmawiacie i takie tam.
No to z jakiego powodu miałby ten facet w ogóle brać pod uwagę taki scenariusz, że zostawia rodzinę, bo coś się tutaj kupy to wszystko nie trzyma.
Dobrze, zostawmy to na razie i skupmy się teraz na tym, czego Ty oczekujesz po tej waszej znajomości i w jakim celu powstał ten wątek?

169

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
anderstud napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

Czy on mnie wykorzystuje, czy tylko ja sobie zbyt wiele wyobrażam- nie wiem.

Nie wiesz... No jaka Ty biedna jesteś, aż się wzruszyłem, naprawdę...
A co Ty tam w tej swojej główce sobie wyobrażasz, co? Ale tak szczerze bez pierdzenia i sadzenia głodnych kawałków.
Doskonale zdajesz sobie sprawę, że jemu chodzi tylko i wyłącznie o to, aby jak najszybciej dobrać się do twoich majtek.
Cała reszta to taniec godowy i takie tam ozdobniki, na które się łapią młode gęsi z prowincji nieobyte jeszcze z układami panującymi w korpo.
No więc? Czego Ty się spodziewasz po tej relacji? Coś tam gdzieś przebąkiwałaś niemrawo o porzuceniu przez niego rodziny dla Ciebie widziałem...
Poważnie przyszło Ci do głowy, że ogarnięty zawodowo i ustawiony rodzinnie facet weźmie i rzuci wszystko w pizdu dla jakiejś laski z biura,
która dała mu się bzyknąć w zamian za garść wyświechtanych banałów i mglistych obietnic bez żadnego pokrycia? No błagam Cię. Serio? 
A nie, przepraszam, przecież wspominałaś też o tym, że nie dasz mu się bzyknąć. Tak coś tam pisałaś, nie? Że wy tylko rozmawiacie i takie tam.
No to z jakiego powodu miałby ten facet w ogóle brać pod uwagę taki scenariusz, że zostawia rodzinę, bo coś się tutaj kupy to wszystko nie trzyma.
Dobrze, zostawmy to na razie i skupmy się teraz na tym, czego Ty oczekujesz po tej waszej znajomości i w jakim celu powstał ten wątek?


A to już poza seksem nie ma innych relacji damsko-męskich? Jeśli rzeczywiście dobrze układa mu się z żoną to może też nie będzie ryzykował dla paru chwil całego swojego małżeństwa i rodziny. Dobra może jestem naiwna, ale ja widzę w nim i w jego zachowaniu coś więcej niż tylko chęć bzykania. Zapytasz co...na przykład to że on ma strasznie stresujący czas teraz w pracy i chodzi zły, mimo to znajduje dla mnie chwilę żeby zapytać co u mnie słychać, czy czegoś nie potrzebuje, itd takie przyjacielskie gesty, po prostu widzę w nim sympatię do mnie a nie tylko pożądanie.

170

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

No tak... To może koleżanki poszukaj jednak... Tylko tutaj będzie kolejny stereotyp, że między kobietami nie może być przyjaźni. Trzeba relacji męsko-damskich sad Nikt nie wybije z głowy, utwierdzaj się w niewinności tych kontaktów sad Tylko Ty coś kombinujesz nie w kierunku 'przyjaźni', wiesz o tym...

http://1.media.collegehumor.cvcdn.com/10/49/a7fb9b85521b0c7ddf5355634015bebe.jpg

171

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:
anderstud napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

Czy on mnie wykorzystuje, czy tylko ja sobie zbyt wiele wyobrażam- nie wiem.

Nie wiesz... No jaka Ty biedna jesteś, aż się wzruszyłem, naprawdę...
A co Ty tam w tej swojej główce sobie wyobrażasz, co? Ale tak szczerze bez pierdzenia i sadzenia głodnych kawałków.
Doskonale zdajesz sobie sprawę, że jemu chodzi tylko i wyłącznie o to, aby jak najszybciej dobrać się do twoich majtek.
Cała reszta to taniec godowy i takie tam ozdobniki, na które się łapią młode gęsi z prowincji nieobyte jeszcze z układami panującymi w korpo.
No więc? Czego Ty się spodziewasz po tej relacji? Coś tam gdzieś przebąkiwałaś niemrawo o porzuceniu przez niego rodziny dla Ciebie widziałem...
Poważnie przyszło Ci do głowy, że ogarnięty zawodowo i ustawiony rodzinnie facet weźmie i rzuci wszystko w pizdu dla jakiejś laski z biura,
która dała mu się bzyknąć w zamian za garść wyświechtanych banałów i mglistych obietnic bez żadnego pokrycia? No błagam Cię. Serio? 
A nie, przepraszam, przecież wspominałaś też o tym, że nie dasz mu się bzyknąć. Tak coś tam pisałaś, nie? Że wy tylko rozmawiacie i takie tam.
No to z jakiego powodu miałby ten facet w ogóle brać pod uwagę taki scenariusz, że zostawia rodzinę, bo coś się tutaj kupy to wszystko nie trzyma.
Dobrze, zostawmy to na razie i skupmy się teraz na tym, czego Ty oczekujesz po tej waszej znajomości i w jakim celu powstał ten wątek?


A to już poza seksem nie ma innych relacji damsko-męskich? Jeśli rzeczywiście dobrze układa mu się z żoną to może też nie będzie ryzykował dla paru chwil całego swojego małżeństwa i rodziny. Dobra może jestem naiwna, ale ja widzę w nim i w jego zachowaniu coś więcej niż tylko chęć bzykania. Zapytasz co...na przykład to że on ma strasznie stresujący czas teraz w pracy i chodzi zły, mimo to znajduje dla mnie chwilę żeby zapytać co u mnie słychać, czy czegoś nie potrzebuje, itd takie przyjacielskie gesty, po prostu widzę w nim sympatię do mnie a nie tylko pożądanie.

Kiedy kobieta pragnie mężczyzny to nie ma szans na żadną inną relację. Nie oszukuj siebie, bo później będzie bolało i będzie jeszcze trudniej.

172

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

A to już poza seksem nie ma innych relacji damsko-męskich? Jeśli rzeczywiście dobrze układa mu się z żoną to może też nie będzie ryzykował dla paru chwil całego swojego małżeństwa i rodziny. Dobra może jestem naiwna, ale ja widzę w nim i w jego zachowaniu coś więcej niż tylko chęć bzykania. Zapytasz co...na przykład to że on ma strasznie stresujący czas teraz w pracy i chodzi zły, mimo to znajduje dla mnie chwilę żeby zapytać co u mnie słychać, czy czegoś nie potrzebuje, itd takie przyjacielskie gesty, po prostu widzę w nim sympatię do mnie a nie tylko pożądanie.

Stary wyga wie jak młodą korpogęś złowić na przyjacielskie gesty, spokojnie.

173

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
WaltonSimons napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

A to już poza seksem nie ma innych relacji damsko-męskich? Jeśli rzeczywiście dobrze układa mu się z żoną to może też nie będzie ryzykował dla paru chwil całego swojego małżeństwa i rodziny. Dobra może jestem naiwna, ale ja widzę w nim i w jego zachowaniu coś więcej niż tylko chęć bzykania. Zapytasz co...na przykład to że on ma strasznie stresujący czas teraz w pracy i chodzi zły, mimo to znajduje dla mnie chwilę żeby zapytać co u mnie słychać, czy czegoś nie potrzebuje, itd takie przyjacielskie gesty, po prostu widzę w nim sympatię do mnie a nie tylko pożądanie.

Stary wyga wie jak młodą korpogęś złowić na przyjacielskie gesty, spokojnie.

Nie pierwsza, nie ostatnia gąska w zagrodzie. smile

174

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

A to już poza seksem nie ma innych relacji damsko-męskich?

No nie wiem, to ja się pytam smile
Przecież to Ty własnymi rencyma pisałaś gdzieś tam wcześniej o rzucaniu rodziny przez tego kolesia, to chyba nie miałaś na myśli tego,
że wasze niewinne rozmowy pod tytułem "cześć co słychać" mogłyby być tego przyczyną. A jeśli nie, no to co na przykład?
Druga sprawa, że gdyby każdy po wymianie grzecznościowej formułki "cześć co słychać" zakładał o tym temat na jakimś forum,
to zabrakłoby miejsca w internecie, żeby je wszystkie pomieścić, więc powód musi być jakiś inny. A jeśli tak, no to jaki na przykład?

175

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
anderstud napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

A to już poza seksem nie ma innych relacji damsko-męskich?

No nie wiem, to ja się pytam smile
Przecież to Ty własnymi rencyma pisałaś gdzieś tam wcześniej o rzucaniu rodziny przez tego kolesia, to chyba nie miałaś na myśli tego,
że wasze niewinne rozmowy pod tytułem "cześć co słychać" mogłyby być tego przyczyną. A jeśli nie, no to co na przykład?
Druga sprawa, że gdyby każdy po wymianie grzecznościowej formułki "cześć co słychać" zakładał o tym temat na jakimś forum,
to zabrakłoby miejsca w internecie, żeby je wszystkie pomieścić, więc powód musi być jakiś inny. A jeśli tak, no to jaki na przykład?

Sam odpowiadasz na swoje pytania. Poza seksem i tylko "zaliczeniem" może chodzić o rzucenie rodziny w imię wielkiej miłości. Ja nie mówię że tak jest/będzie w tym przypadku, tylko o tym że nie tylko o szybki numerek facetom chodzi

176

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Sam odpowiadasz na swoje pytania. Poza seksem i tylko "zaliczeniem" może chodzić o rzucenie rodziny w imię wielkiej miłości. Ja nie mówię że tak jest/będzie w tym przypadku, tylko o tym że nie tylko o szybki numerek facetom chodzi

A ja stawiam na to, że stracisz wszystko, a na koniec wylecisz z roboty z płaczem.

177

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:
anderstud napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

A to już poza seksem nie ma innych relacji damsko-męskich?

No nie wiem, to ja się pytam smile
Przecież to Ty własnymi rencyma pisałaś gdzieś tam wcześniej o rzucaniu rodziny przez tego kolesia, to chyba nie miałaś na myśli tego,
że wasze niewinne rozmowy pod tytułem "cześć co słychać" mogłyby być tego przyczyną. A jeśli nie, no to co na przykład?
Druga sprawa, że gdyby każdy po wymianie grzecznościowej formułki "cześć co słychać" zakładał o tym temat na jakimś forum,
to zabrakłoby miejsca w internecie, żeby je wszystkie pomieścić, więc powód musi być jakiś inny. A jeśli tak, no to jaki na przykład?

Sam odpowiadasz na swoje pytania. Poza seksem i tylko "zaliczeniem" może chodzić o rzucenie rodziny w imię wielkiej miłości. Ja nie mówię że tak jest/będzie w tym przypadku, tylko o tym że nie tylko o szybki numerek facetom chodzi

A się wtrącę wink To może zadaj konkretne pytanie- czy jeśli żonaty kolega flirtuje ze mną w pracy, to oznacza, że się zakochał, albo coś w ten deseń ? Czy tylko chce sobie uciąć romans lub podbudować ego?

178

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
horses napisał/a:
ingridiesh napisał/a:
anderstud napisał/a:

No nie wiem, to ja się pytam smile
Przecież to Ty własnymi rencyma pisałaś gdzieś tam wcześniej o rzucaniu rodziny przez tego kolesia, to chyba nie miałaś na myśli tego,
że wasze niewinne rozmowy pod tytułem "cześć co słychać" mogłyby być tego przyczyną. A jeśli nie, no to co na przykład?
Druga sprawa, że gdyby każdy po wymianie grzecznościowej formułki "cześć co słychać" zakładał o tym temat na jakimś forum,
to zabrakłoby miejsca w internecie, żeby je wszystkie pomieścić, więc powód musi być jakiś inny. A jeśli tak, no to jaki na przykład?

Sam odpowiadasz na swoje pytania. Poza seksem i tylko "zaliczeniem" może chodzić o rzucenie rodziny w imię wielkiej miłości. Ja nie mówię że tak jest/będzie w tym przypadku, tylko o tym że nie tylko o szybki numerek facetom chodzi

A się wtrącę wink To może zadaj konkretne pytanie- czy jeśli żonaty kolega flirtuje ze mną w pracy, to oznacza, że się zakochał, albo coś w ten deseń ? Czy tylko chce sobie uciąć romans lub podbudować ego?

Może to pierwsze, a może to drugie...

179

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:
horses napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

Sam odpowiadasz na swoje pytania. Poza seksem i tylko "zaliczeniem" może chodzić o rzucenie rodziny w imię wielkiej miłości. Ja nie mówię że tak jest/będzie w tym przypadku, tylko o tym że nie tylko o szybki numerek facetom chodzi

A się wtrącę wink To może zadaj konkretne pytanie- czy jeśli żonaty kolega flirtuje ze mną w pracy, to oznacza, że się zakochał, albo coś w ten deseń ? Czy tylko chce sobie uciąć romans lub podbudować ego?

Może to pierwsze, a może to drugie...

Wnioskuję, że Ty jesteś na TAK, ale przed ewentualnymi dalszymi krokami powstrzymuje Ciebie niepewność- zakochał się, czy chce tylko zaliczyć?
Rzeczywiście przypominasz kogoś smile

180

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Ja nie mówię że tak jest/będzie w tym przypadku, tylko o tym że nie tylko o szybki numerek facetom chodzi

Zrozum, że gdyby powiedział na początku o co mu chodzi, to nie byłoby tej zabawy i emocji.
Nie rozbijałabyś na czynniki pierwsze jego słów, zachowania, gestów. Nie myślałabyś o nim w weekendy, święta i po pracy, nie nakręcałabyś się na niego - on w taki sposób buduje między wami więź.

Kiedy mu się to już uda - popłyniesz - a jesteś na dobrej drodze.

181

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Coraz bardziej autorka oddala się od narzeczonego...będzie drażliwa, znudzona, sprzeczki, potem kłótnie...w końcu coraz mniej bliskości, bo będzie sobie wyobrażać szefa. No i w końcu może stać się najgorsze...smutne.

182

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

jak już będę duży, to chcę być kierownikiem w korpo. Kto by nie chciał na starość chętnych młodek wink

183

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
WaltonSimons napisał/a:

jak już będę duży, to chcę być kierownikiem w korpo. Kto by nie chciał na starość chętnych młodek wink

Nie wiesz co piszesz... zwykle obecnie korpo definiuje i reguluje takie sprawy. Zwykle sie wylatuje za romans 'służbowy'. Idzie nawet i molestowanie w miejscu pracy, a przynajmniej może. Nie wiem, co u autorki ale w korpo szybko widać romanse. Co śmieszne o wiele szybciej niz w związku... nie polecam takiego sposobu myślenia. Mozliwy jest zwiazek, tak. Jednak wtedy jedna ze stron narazona jest na stereotyp kariery przez łóżko. Wtedy najlepiej mieć innego szefa. Trudno żyć z taką łatką... tylko niektórzy dają sobie radę. Ale temat kochanki w pracy bardzo wyświechtany, przyznaję.

184

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Ingridiesh, a ile macie lat? Nie pamiętam czy gdzieś o tym pisałaś.  Cały czas brałam pod uwagę, że jesteście  (z tym facetem z pracy) w podobnym wieku. Teraz tak sobie myślę,  że  może on jednak jest dużo starszy od Ciebie. Jeśli jest między Wami duża różnica wieku,  to on na pewno nie bierze tego na poważnie, tylko raczej jako miły element w ciągu dnia i podbudowuje swoje ego. Mam nadzieję,  że zdajesz sobie z tego sprawę. Nie chce mi się wierzyć że możesz być na tyle naiwna, żeby wierzyć że on na serio czuje coś głębszego do Ciebie. Ma życie już poukładane i w pracy korzysta sobie ile może. Pogadać sobie można, ale żadnych bliższych relacji. I jeśli masz możliwość,  to zrób wszystko żeby nie być jego podwładną. Musisz sobie uzmysłowić,  że on jest poza zasięgiem.  Tak trochę jak platoniczne uczucie do aktora wink. Masz pod ręką fajnego faceta - Twojego partnera mam na myśli i uważaj żeby go nie stracić przez głupotę i swoje urojenia, że kierownik coś do Ciebie czuje. Jak już ktoś napisał: zostaniesz bez faceta i bez pracy ( bo kierownik weźmie co chce i podziękuje ). To jest dla nas oczywiste, zastanawiam się tylko czy Ty też to widzisz, czy jesteś na tyle nim zaślepiona, że nie myślisz już logicznie.

185

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
rh72 napisał/a:

Nie wiesz co piszesz... zwykle obecnie korpo definiuje i reguluje takie sprawy. Zwykle sie wylatuje za romans 'służbowy'. Idzie nawet i molestowanie w miejscu pracy, a przynajmniej może. Nie wiem, co u autorki ale w korpo szybko widać romanse. Co śmieszne o wiele szybciej niz w związku... nie polecam takiego sposobu myślenia. Mozliwy jest zwiazek, tak. Jednak wtedy jedna ze stron narazona jest na stereotyp kariery przez łóżko. Wtedy najlepiej mieć innego szefa. Trudno żyć z taką łatką... tylko niektórzy dają sobie radę. Ale temat kochanki w pracy bardzo wyświechtany, przyznaję.

spokojnie - żartowałem. Korpo w ogóle w żadnej formie mnie nie interesuje. wink

186

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
koni napisał/a:

Ingridiesh, a ile macie lat?

Nie wiem na ile to prawda, ale autorka ma wpisane 29 w profilu. smile

187

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
koni napisał/a:

Ingridiesh, a ile macie lat? Nie pamiętam czy gdzieś o tym pisałaś.  Cały czas brałam pod uwagę, że jesteście  (z tym facetem z pracy) w podobnym wieku. Teraz tak sobie myślę,  że  może on jednak jest dużo starszy od Ciebie. Jeśli jest między Wami duża różnica wieku,  to on na pewno nie bierze tego na poważnie, tylko raczej jako miły element w ciągu dnia i podbudowuje swoje ego. Mam nadzieję,  że zdajesz sobie z tego sprawę. Nie chce mi się wierzyć że możesz być na tyle naiwna, żeby wierzyć że on na serio czuje coś głębszego do Ciebie. Ma życie już poukładane i w pracy korzysta sobie ile może. Pogadać sobie można, ale żadnych bliższych relacji. I jeśli masz możliwość,  to zrób wszystko żeby nie być jego podwładną. Musisz sobie uzmysłowić,  że on jest poza zasięgiem.  Tak trochę jak platoniczne uczucie do aktora wink. Masz pod ręką fajnego faceta - Twojego partnera mam na myśli i uważaj żeby go nie stracić przez głupotę i swoje urojenia, że kierownik coś do Ciebie czuje. Jak już ktoś napisał: zostaniesz bez faceta i bez pracy ( bo kierownik weźmie co chce i podziękuje ). To jest dla nas oczywiste, zastanawiam się tylko czy Ty też to widzisz, czy jesteś na tyle nim zaślepiona, że nie myślisz już logicznie.

29, on ma 36.

Rozumiem o czym mówisz, że bardzo dużo ryzykuje, dociera to do mnie, zwłaszcza kiedy to wszystko czytam, choć będąc z nim już nie jestem taka pewna siebie...- zaślepiona jednak bronię się jak mogę.

188

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Ciekaw jestem, czy ta samoobrona coś zdziała, nie mogę doczekać się finału tej historii.

189 Ostatnio edytowany przez Lodywaniliowe (2017-04-19 17:17:05)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Powiem Ci, też mam taką przyjaciółkę co tak zrobiła big_smile Bo szef taki wspaniały, ich łączyło prawdziwe uczucie - no przysięgam! Nawet nie poszli na całość kiedy żona się dowiedziała - wtedy się okazało, że nie dość, że uczucia żadnego nie było, to roboty i chłopaka dziewczyna też już nie ma sad
Naprawdę nie wiem skąd się biorą takie głupie dziewuchy. W pierwszym poście pisałaś jak to kochasz narzeczonego ale tworzy się między tobą a szefem niebezpieczna relacja, a tymczasem z ostatnich wynika, że Ciebie i szefa łączy "wielka miłość". To niestety twoje słowa.

Możesz pisać ile wlezie, że ty myślisz właśnie logicznie, ale
"Poza seksem i tylko "zaliczeniem" może chodzić o rzucenie rodziny w imię wielkiej miłości. Ja nie mówię że tak jest/będzie w tym przypadku, tylko o tym że nie tylko o szybki numerek facetom chodzi"

Przecież ty byś mogła napisać drugie 50 twarzy Greya, bo tak samo durne i naiwne to jest!!! Możesz mówić , że nie, ale wiemy że ty wierzysz i nocami marzysz o tym, jak to was połączy miłość a on porzuci rodzinę bo jesteś taka wspaniała.

Wiesz co Ci powiem?
Wielka miłość nie istnieje. Jest tylko nowa. Mam 19 lat i to wiem, a ty stara babo nadal wierzysz w takie głupoty?
.
Szybciej w świętego mikołaja bym uwierzyła niż w to że to coś między wami jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne.
Idiotka!

Edit. Jego miłość skończy się tam, gdzie wyląduje jego sperma, czyli w dolnej części ciała albo na ścianie. I poza tymi miejscami już nigdzie nie będzie istnieć smile

190

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

ingridiesh, a powiedz mi jak długo to wszystko trwa? kiedy to się wszystko zaczęło?

191

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
Lodywaniliowe napisał/a:

Powiem Ci, też mam taką przyjaciółkę co tak zrobiła big_smile Bo szef taki wspaniały, ich łączyło prawdziwe uczucie - no przysięgam! Nawet nie poszli na całość kiedy żona się dowiedziała - wtedy się okazało, że nie dość, że uczucia żadnego nie było, to roboty i chłopaka dziewczyna też już nie ma sad
Naprawdę nie wiem skąd się biorą takie głupie dziewuchy. W pierwszym poście pisałaś jak to kochasz narzeczonego ale tworzy się między tobą a szefem niebezpieczna relacja, a tymczasem z ostatnich wynika, że Ciebie i szefa łączy "wielka miłość". To niestety twoje słowa.

Możesz pisać ile wlezie, że ty myślisz właśnie logicznie, ale
"Poza seksem i tylko "zaliczeniem" może chodzić o rzucenie rodziny w imię wielkiej miłości. Ja nie mówię że tak jest/będzie w tym przypadku, tylko o tym że nie tylko o szybki numerek facetom chodzi"

Przecież ty byś mogła napisać drugie 50 twarzy Greya, bo tak samo durne i naiwne to jest!!! Możesz mówić , że nie, ale wiemy że ty wierzysz i nocami marzysz o tym, jak to was połączy miłość a on porzuci rodzinę bo jesteś taka wspaniała.

Wiesz co Ci powiem?
Wielka miłość nie istnieje. Jest tylko nowa. Mam 19 lat i to wiem, a ty stara babo nadal wierzysz w takie głupoty?
.
Szybciej w świętego mikołaja bym uwierzyła niż w to że to coś między wami jest naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne.
Idiotka!

Edit. Jego miłość skończy się tam, gdzie wyląduje jego sperma, czyli w dolnej części ciała albo na ścianie. I poza tymi miejscami już nigdzie nie będzie istnieć smile

Też byłam kiedyś taka'mądra' ale czasem człowiek na swojej drodze spotyka osobę która wywraca jego świat do góry nogami i nie ma to nic wspólnego z byciem "idiotą". Poukładany i jasno sprecyzowany plan na przyszłość oraz twój rozsądek trafia szlag bo spotykasz kogoś dla ciebie wyjątkowego. To jakby poznać nową koleżankę z którą po czasie okazuje się że masz więcej wspólnego niż z ludźmi z którymi spędziłaś ostatnie 30 lat. I wtedy z koleżanki robi się najlepsza przyjaciółka.

Ja wiem że w waszym odczuciu zmierza to tylko do zdrady, ale ludzie powiedzcie mi czy w w ogóle żyjecie? Nie macie czasem wątpliwości, nie spotykają was w życiu skomplikowane/ekscytujące/ciekawe rzeczy/osoby? Wszystko jest dla was czarne lub białe?

Nie oczekuję od niego że zostawi żonę, nie chcę też zostawiać narzeczonego bo wiąże z nim całe życie. Po prostu dopadł mnie taki etap w życiu. Etap w którym poznałam osobę z którą dogaduję się świetnie i nie do końca logicznie patrzę na sytuację. A wy chyba za dużo historii już przeczytaliście i was nudzą/irytują. Szukam tu kogoś kto miał podobnie a nie sfrustrowanych ludzi którzy "nie byli by taką idiotką jak ja".

192

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
lukas25 napisał/a:

ingridiesh, a powiedz mi jak długo to wszystko trwa? kiedy to się wszystko zaczęło?


Co się"zaczęło"? Nasza znajomość,sympatia,flirt?... Październik/listopad

193 Ostatnio edytowany przez lukas25 (2017-04-19 18:50:30)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

No cóż, masz rację, ludzie w takich sytuacjach są pierwsi do oceny innych i to Ci trzeba przyznać.

Wracając do tematu, pół roku to dość spory okres czasu. Prawda jest taka, że musisz czuć się nieco zmęczona całą sytuacją, bo zwyczajnie stoisz w miejscu. A jak wiemy, taka stagnacja, szczególnie jeśli masz narzeczonego, nie jest dobra, bo wszystko odbija się na Waszym związku.

Z takiej sytuacji nigdy nie ma dobrego wyjścia, a logiczne argumenty raczej do Ciebie nie przemówią, więc nie będę Cię przekonywał do tego, że musisz myśleć przede wszystkim o narzeczonym, że to tylko chwilowe zauroczenie i że to wszystko minie, bo takie słowa nie będą miały dla Ciebie żadnego znaczenia. Mimo to, że są uzasadnione.

Wydaje mi się, że najwyższy czas, aby powiedzieć kierownikowi co czujesz i przedstawić mu to w jaki sposób zapatrujesz się na tę znajomość. Znacie się pół roku, macie super kontakt (z tego co piszesz), więc on też musi mieć pewną opinię na temat Waszej znajomości.
Jak to śpiewa Ewa Farna: "O wszystko, albo nic. O początek albo koniec..."- nie baw się w półśrodki, bo się zamęczysz i przy okazji sukcesywnie będziesz niszczyć związek z narzeczonym, który przecież nie zasłużył na bycie jednym z dwóch.
To zrozumiałe, że nie chcesz tego przerywać, bo mimo wszystko jest Ci dobrze w tym zauroczeniu, ale ile można być po środku?

194

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Ingridiesh, kilka osób porównywało moja historię do Twojej. Ja też to widzę, choć historia każda jest inna i nie można na starcie zakładać, że finał będzie ten sam. Aloizy już czeka na ten finał, ale znając życie i swoją historię może jeszcze poczekać kilka lat. Niestety. Taka prawda. Zaangażowałaś się emocjonalnie, myślisz, marzysz o nim jednocześnie póki co masz wobec siebie czy swego faceta dość czyste sumienie, bo przecież nie poszłaś z nim do łóżka. Jest Ci fajnie, miło, intryguje cię, lubisz o nim fantazjować. Niby takie niewinne. Ja byłam mniej więcej w twoim wieku jak poznałam takiego kolegę z pracy. Też przyszłam jako nowa. Z tymże on nawet nie pracował w mojej firmie, tylko w innej z którą robiliśmy różne projekty w ramach konsorcjum. Nie byłam więc skazana na niego codziennie, ale podczas projektów mnóstwo czasu spędzaliśmy razem. Tak jak u Ciebie zaiskrzyło, czy też od razu pojawiła się sympatia, nadawanie na tych samych przysłowiowych falach. Po krótkim czasie rozumieliśmy się niemal bez słow. Dla mnie coś niezwykłego. Potem był kontakt coraz częstszy, flirty niby ot takie niewinne ale jednak nakręcały. Różne teksty działają na kobietę. Na jej wyobraźnię. A tacy faceci wiedzą, że nie mogą wprost. Dlatego jest sukcesywne budowanie zaufania, sympatii i rzucanie pomiędzy wierszami tekstów, które mają na celu byś je zaczęła analizować po swojemu, jak kobieta. Tak jak to jego, że chciałby mieć Cie obok w pracy ale i w życiu. Gdyby podszedł do Ciebie i wprost powiedział, że ma na Ciebie ochotę, od razu byłby skreślony. On może ‘czekać’ nawet kilka miesięcy nawet lat, bo mu do niczego się nie śpieszy. Wiadomo, że większa frajda gonić króliczka.  On będzie co rusz karmił Cię gestami, słowami nie w bezpośredni sposób a Ty coraz bardziej będziesz się wkręcać, interpretować aż w końcu stracisz czujność… To czy weźmiesz ślub czy nie to nie ma aż takiego znaczenia, bo emocjonalnie jesteś już ‘z nim’. Nie ważne, że (jeszcze) się z nim nie przespałaś. To już tak naprawdę pikuś w tym wszystkim. Nawet jeśli do tego nigdy nie dojdzie, on zawsze zostanie twoim marzeniem. Bo taki obraz jego już stworzyłaś w swojej głowie. Teraz jesteś na „haju”, nie myślisz racjonalnie, tym bardziej w jego towarzystwie. Powiem Ci, że ja swojego czasu byłam pewna tego ‘mego’ uczuć do mnie jak tego, że jutro wzejdzie słońce. No nie zachowuje się tak facet co chce tylko ‘bzyknąć’. O żonie nie gada, nie chce bo nie jest dla niego ważna itd. Wyjątkowe jest to co jest między wami. Nie wiem czy czytałaś mój wątek. Dopiero po ok. 4l (niestety aż tylu), totalnie się od niego odcięłam. Dlaczego? Bo dowiedziałam się, że spodziewa dziecka z żoną. Wcześniej mój jeden związek się skończył, drugi zaczął. Jemu to nie przeszkadzało. Teraz też pewnie by nie przeszkadzało. I tu nawet nie chodzi o seks. Ja z nim nie ‘spałam’ ponad 2 lata.. chodzi o emocjonalne przywiązanie. On sprawił, że wciąż o nim myślisz. To cię nakręca dodaje energii i powoduje uśmiech na twarzy. Pewnie gdyby przeszedł od razu do rzeczy to szybko by to minęło. A tak? Napięcie wciąż rośnie, ty się w tym coraz bardziej zatracasz. Nie chcesz przerywać, bo kto chce coś fajnego przerywać tym bardziej kiedy (jeszcze) nie czujesz, że w tym jest coś złego.
Nie trać na niego kilku lat jak ja na ‘swego’. Nie przechodź do niego do działu. Teraz jesteś w euforii i myślisz, że będzie fajnie. Nie, nie będzie. Ja nie pracując z nim w jednej firmie, wyjechałam, bo to było dla mnie nie do zniesienia. Ty napisałaś na forum zanim coś się zaczęło, ja po fakcie po 2 latach kiedy wciąż nie mogłam o nim zapomnieć będąc w innym związku. Oby Twoja historia była inna niż moja… ale raczej życzę Ci szybszego otrzeźwienia. O ile to możliwe. wink

195

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Też byłam kiedyś taka'mądra' ale czasem człowiek na swojej drodze spotyka osobę która wywraca jego świat do góry nogami i nie ma to nic wspólnego z byciem "idiotą". Poukładany i jasno sprecyzowany plan na przyszłość oraz twój rozsądek trafia szlag bo spotykasz kogoś dla ciebie wyjątkowego. To jakby poznać nową koleżankę z którą po czasie okazuje się że masz więcej wspólnego niż z ludźmi z którymi spędziłaś ostatnie 30 lat. I wtedy z koleżanki robi się najlepsza przyjaciółka.

Oczywiście - z pewnością wiele osób ma takie doświadczenia.
Ale koleżeństwo, przeradzające się w zażyłość, sympatię, a później w szczerą głęboką przyjaźń - to zupełnie co innego niż kilkumiesięczny flirt z żonatym kolegą z pracy.
Obie te sytuacje nie prowadzą bynajmniej do tego samego efektu końcowego i tylko jedna z nich może mieć pozytywny impakt na Twoje życie.

ingridiesh napisał/a:

Ja wiem że w waszym odczuciu zmierza to tylko do zdrady, ale ludzie powiedzcie mi czy w w ogóle żyjecie? Nie macie czasem wątpliwości, nie spotykają was w życiu skomplikowane/ekscytujące/ciekawe rzeczy/osoby? Wszystko jest dla was czarne lub białe?

Wybacz, ale skrajnie nieodpowiedzialnym debilizmem jest twierdzenie, że jeśli ktoś nie ma kisielu w majtkach na widok żonatego współpracownika, to znaczy, że nie żyje naprawdę.
Każdego spotykają w życiu skomplikowane sytuacje, dylematy, każdy ma wątpliwości czy też namiętności.
Ale na szczęście wiele osób rozsądza i rozwiązuje te sprawy kierując się uczciwością, zasadami, empatią. I to jest właśnie prawdziwe życie. A nie te dyrdymały o których piszesz.
Rozumiem, że jesteś wprost oczadziała od tych emocji, bo sprawa jest świeża a gość jeszcze nie dopiął swego i wciąż tokuje. Ale musisz przecież czasem otrzeźwieć na tyle, żeby zdać sobie na poważnie sprawę z tego co się dzieje i do czego zmierzasz.
Jeśli jest w Twojej sytuacji jakiekolwiek dylemat, to z całą pewnością nie jest to dylemat wielkiej, niespełnionej miłości.
A wyłącznie uczciwości i wierności i Twojego poważania dla tych wartości ...

ingridiesh napisał/a:

Nie oczekuję od niego że zostawi żonę, nie chcę też zostawiać narzeczonego bo wiąże z nim całe życie. Po prostu dopadł mnie taki etap w życiu. Etap w którym poznałam osobę z którą dogaduję się świetnie i nie do końca logicznie patrzę na sytuację. A wy chyba za dużo historii już przeczytaliście i was nudzą/irytują. Szukam tu kogoś kto miał podobnie a nie sfrustrowanych ludzi którzy "nie byli by taką idiotką jak ja".

Jeśli nie chcesz, żeby żonkoś zostawiał żonę i rodzinę, i jeśli sama nie chcesz również rozstawać się ze swoim narzeczonym - to po jakiego wuja brniesz dalej i ekscytujesz się możliwością przeniesienia do jego działu ? Zdaje Ci się, że do czego to zmierza, hę ?
Do transcendentnej przyjaźni i porozumienia dusz ?
Nie ma w życiu takich etapów jak romans z żonatym kolegą z pracy. Uwierz lub nie, ale nie każda kobieta dopuszcza do powstania takich sytuacji, choć jestem pewna, że każda mogłaby i miała ku temu prędzej czy później okazję.
Jesli szukasz kogoś, kto był w podobnej sytuacji - to bardzo proszę, zdarzyło mi się kilkukrotnie czuć gęstą atmosferę z kilkoma kolegami z pracy.
Może wynika to z racji typowo męskiego zawodu jaki uprawiam, może kryzys wieku średniego zwany również andropauzą wink może korporacyjne obowiązkowe integracje, może jakieś inne powody były, które teraz mogłabym sobie oczywiście tłumaczyć porozumieniem dusz i wielką miłością.
Fakt jest taki, że ja sobie wybrałam swojego faceta. Z własnej nieprzymuszonej woli. Związałam z nim swoje życie.
A że jestem dużą dziewczynką, to wiem z czym to się łączy.
Na cholerę mi więc romans na boku, czy inne komplikacje, bo że taka relacja z żonatym kolegą doprowadzi do rychłego ślubu i do żyli długo i szczęśliwie alleluja, ty chyba nawet Ty sama nie wierzysz ?
Skoro dobrowolnie związałam swoje życie z wybranym mężczyzną, to wierność i uczciwość w takiej relacji jest zrozumiała sama przez się.
Nie względem niego. Względem siebie i swoich własnych wyborów i decyzji.

I może mądrze, a może głupio.
Ale napiszę Ci o tym.
Znalazłaś się w miejscu, w którym zdradzeni, oszukani, cierpiący ludzie przeżywają te doświadczenia.
Nierzadko przeżywając ból i swoje dramaty powstałe właśnie z powodu takich gąsek jak Ty.
Jak śmiesz pisać o tym, że za dużo już historii przeczytali i nudzą ich one, lub irytują ?!
Jak Ci nie wstyd ?!
Jak śmiesz nazywać zdradzone, cierpiące osoby sfrustrowanymi, tylko dlatego że nie przyklaskują Twojej nagłej wielkiej miłości ?
Jeśli nie stać Cię na pokorę wobec takich sytuacji, to chociaż oszczędź sobie takich debilnych komentarzy, albo w milczeniu poczytaj sytuacje kobiet / mężczyzn - zdradzonych po kilkunastu, kilkudziesięciu latach wspólnego życia, które nagle wali się w gruzy, a których tutaj mnóstwo.
Fakt, że zdradzonych i porzuconych ludzi nie kręcą zajęci koledzy / koleżanki - choćby nie wiem jak atrakcyjne i powłóczyste - nie jest bynajmniej czymś nagannym, czemu mogłabyś się dziwić.
To nie jest dobre miejsce na szukanie poklasku. Jeśli takiego pragniesz, to w sieci z pewnością znajdziesz miejsce dla kochanek, gdzie będziesz mogła przechwalać się swoim statusem bycia obłędnie pożądanej przez żonatego kolegę, ale tutaj jest to po prostu szyderstwem. Jestem zaszokowana tym, że tego ani nie widzisz, ani nie czujesz, ani nie masz żadnych zahamowań w wypisywaniu takich durnot.
Nie jesteś idiotką. Wydajesz się być po prostu wyzuta z człowieczeństwa i z jakiejkolwiek przyzwoitości.
Dlaczego ?

Posty [ 131 do 195 z 222 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Flirt w pracy- zauroczenie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024