Flirt w pracy- zauroczenie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Flirt w pracy- zauroczenie

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 222 ]

66 Ostatnio edytowany przez aloizy (2017-04-07 18:47:31)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:
dobrakobieta90 napisał/a:
Szymanica84 napisał/a:

Trochę przykre, że tak wiele osób ma takie, naprawdę niemiłe uwagi.

Być może kiedyś będziecie mieli taką sytuację jak autorka postu i również pojawią się wątpliwości.
Nie życzę nikomu.

Pozdrawiam

"Puścić się czy się nie puścić" oto jest pytanie i życiowy dylemat big_smile

Bardzo ciężka sytuacja big_smile

Nie wiem dlaczego wszystko sprowadzane jest tylko do seksu. Ja mam na myśli coś głębszego, relację z drugim człowiekiem która daje mi coś więcej niż chwilową ulotną przyjemność.

Taaaak, on też zdecydowanie liczy na coś głębszego. lol
Jak sądzisz, droga autorko, czy ten rycerz na białym rumaku myśli o Tobie poważnie? Zadaj sobie to pytanie, choć wydaje mi się, że wmówisz sobie, że tak właśnie jest.
To zazwyczaj (z tego co czytam) działa w ten sposób - sielanka, wielkie namiętności, znudzenie się sobą, facet odchodzi/zdradza - co swoją drogą świadczy o Jego dennym poziomie. lol

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
Roxann napisał/a:

Ingridiesh, skoro napisałaś na forum, to znaczy, że czujesz, że masz problem. Sprawy nie zabrnęły jeszcze za daleko, choć niestety jeśli nic z tym nie zrobisz to będzie tak jak tu wcześniej ludzie pisali. Rozwalisz swoje życie, jego (prawdopodobnie, choć to wcale nie jest takie oczywiste), no i to co sobie tak teraz cenisz – fajną pracę. Teraz ci się wydaje, że te motyki sprawiają, że czujesz, że żyjesz, to cię nakręca i sprawia, że z uśmiechem na ustach idziesz do pracy. Uwierz jednak, że jeśli do czegoś między wami dojdzie, to bardzo szybko to się stanie dla ciebie przekleństwem, siłą destrukcyjną.
Pytasz, jak z tym walczyć? Pytanie, czy chcesz z tym walczyć? Bo jeśli chcesz lecieć jak ćma w ogień, to nic i nikt ci w tym nie pomoże/przeszkodzi. Jeżeli rzeczywiście cię to dręczy to najpierw zrób sobie rachunek „sumienia”, zysków i strat a zobaczysz, że po tej lewej stronie nie ma nic prócz przekonania co by było gdyby, a po prawej cała litania. To, że czegoś ci brakuje, czy że twój obecny narzeczony się za mało stara to nie jest żadne wytłumaczenie by pchać się w bliższą znajomość z żonatym i dzieciatym facetem, który  ma kierownicze stanowisko i niedługo może być twoim szefem. Sama piszesz, że zmieniłaś niedawno pracę i już chcesz sobie życie pokomplikować? Owszem ważne są w pracy relacje międzyludzkie, atmosfera  bo wtedy i łatwiej i przyjemniej się (współ)pracuje. Trzeba jednak znać swoje miejsce i wiedzieć jakie są granice takich przyjaźni.
Co możesz zrobić? Póki jeszcze do niczego nie doszło, wiele. Później to już tylko zostanie ci zmiana pracy niestety. Po pierwsze spróbuj jakoś ochłonąć, zdystansować, najlepiej myśląc o ewentualnych konsekwencjach. Spróbuj go jakoś sobie obrzydzić, spojrzeć na niego/na was spoza waszej relacji, jak na osobę którą z boku obserwujesz. Co widzisz? Moim zdaniem nie jest dobrym pomysłem byś przechodziła teraz do niego do działu. Rozumiem, że fajnie wam razem się pracuje, ale szybko to się skończy. Niesmak jednak na długo zostanie. Teraz jesteś w fazie zauroczenia. Trudno myśleć o przykrościach, konsekwencjach. Spróbuj jednak, dla własnego dobra, ostudzić te emocje, ograniczyć flirty z nim, przejąć kontrolę nad sytuacją. Nawet jeśli ci się wydaje, że jesteś rozsądna, tylko motylki ci zaczęły mieszać w głowie, jeśli nic z tym nie zrobisz przy pierwszej lepszej okazji popłyniesz i nie będzie już odwrotu. Nie warto, tym bardziej, że oboje jesteście zajęci i pracujecie razem. Gdybyś była pewna siebie, tego że potrafisz się kontrolować, panować nad swoimi uczuciami, taka sympatia szefa mogłaby ci pomóc czy to przejść do innego lepszego działu czy awansować. Wszystko fajnie, ale problem w tym, że on ci się podoba jako facet. W sytuacji, kiedy i on wysyła takie sygnały, to już jest stąpanie po kruchym lodzie. Równie dobrze możesz źle odczytywać te jego sygnały. Nakręcasz się a w sumie on może nie mieć żadnych niecnych zamiarów, tylko widzi, że jesteś pracowita i chciałby cię  swoim zespole. Znając jednak życie, facet nie będzie chciał „przepuścić okazji”, jeżeli widzi, że ci się podoba. A to zwykle widać.
Ochłoń, przemyśl i ciesz się, że jeszcze do niczego nie doszło i możesz zawrócić tą już chyba ostatnią ciągłą do romansu.

PS. Ja już nie będę się odnosić się do swojej historii (będziesz chciała, sama znajdziesz na forum), bo już jak pewnie zauważyłaś nawet w twoim wątku moi wierni ‘fani’  insynuowali, że to ja ten watek napisałam tongue Taki temat jak twój na tym forum, w tym dziale działa na co poniektórych jak czerwona płachta na byka. Nie przejmuj się tymi złośliwościami. Wyłuskaj to co dla Ciebie ważne.
Powodzenia! smile

Jedna z niewielu osób która rozumie mój problem. tematyka forum jest taka a nie inna więc posty mogą wyglądać podobnie, to fakt.
Jest mnóstwo takich przypadków, dlatego tu napisałam żeby właśnie ktoś mnie zrozumiał.
Właśnie sobie pomyślałam że może powinnam z nim szczerze pogadać, poprosic(?) żebyśmy nie brnęli w to dalej, chociaż z drugiej strony chyba nie odważyłabym się na taką rozmowę. Tylko że mam problem na normalnym życiu, nie umiem się skupić tylko myślę i myślę. Może taka rozmowa coś by dała. Szczera rozmowa a nie tylko miłe słówka. Czy zrobiłabym z siebie idiotkę?

68

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Czy szczerą rozmową zrobiłabyś z siebie idiotkę? Nie.

69

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Stare rosyjskie przysłowie mówi "Gdie żywiosz tam nie jebiosz, kuda rabotajesz tam nie ruchajesz"

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Ingridiesh, proszę zastanów się tylko czy on nie odwróci kota ogonem i nie będzie udawał, że "nic nie było". Czy naprawdę masz solidne podstawy by myśleć, że on na pewno chce czegoś więcej?

71

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Dziękuję wam za pomoc, w jakiś sposób pomogły mi te komentarze, skłoniły do większych refleksji, do tego że muszę myśleć też  o innych, nie tylko o tym żeby mi było dobrze. Muszę urwać to w sposób taki żeby nikomu nie sprawić przykrości. Boję się tylko tego że gdy znów się zobaczymy, cała ta moja 'siła' zniknie (tak jak dziś rano) i znów odpłynę w krainę fantazji. Wtedy będę musiała od nowa przeczytać wątek.

Szkoda że człowiek nie umie do końca uczyć się na błędach innych ludzi, tylko musi na własnej skórze, a cena tych błędów w moim przypadku może być na prawdę ogromna.

Pozdrawiam.

72

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Niestety, wielu rzeczy trzeba osobiście doświadczyć, by podłapać z tego jakąś głębszą naukę. Ale gratuluję decyzji, jeśli chcesz faktycznie tak zrobić, to jest to bardzo dobry (i jedyny zresztą) krok! Starczy Ci odwagi, tylko uwierz w to, uwierz w siebie, a będzie wszystko dobrze.

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Krzywda innych zostaje też w osobie "krzywdzącej" - zastanów się czy potrafiłabyś żyć z myślą, że rodzina się rozpadła, a dodatkowo Wasz związek okazał się tylko chwilowy - niestety tak też może być... Nie siedzimy w tego Pana głowie, ale trzeba brać taką możliwość pod uwagę.
Ja bym po prostu w jakiś sposób zamanifestowała, że jestem "zajęta" i niezainteresowana dalszym flirtem.
Musisz być konsekwentna. Zakazany owoc jest zawsze najbardziej kuszący, ale pytanie czy warto płacić wysoką cenę za chwilkę uniesień?
Mam nadzieję, że znajdziesz dobre wyjście z tej sytuacji.

74 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-04-07 19:20:08)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
Szymanica84 napisał/a:

Trochę przykre, że tak wiele osób ma takie, naprawdę niemiłe uwagi.

Być może kiedyś będziecie mieli taką sytuację jak autorka postu i również pojawią się wątpliwości.
Nie życzę nikomu.

Pozdrawiam

Mnie natomiast irytuje dziecinne zachowanie. Zacznijmy wszystko usprawiedliwiać to powstanie druga Sodoma i Gomora. Ludzie zaczną jęczeć jak wszyscy dookoła, ale nie oni, nie mają moralnych zasad. Jakie to głupie. Chce, aby narzeczony był jej wierny i słuchał czego oczekuje, ale sama robi kompletnie co innego. Sądzisz, że każda kobieta ulega pokusom i idzie w tany? No skądże, generalnie pracuję w męskim towarzystwie. Jak współpracownik zaczyna przekraczać granice to się mówi "nie kolego, nie tędy droga". Jak już wcześniej wspomniałam: bardzo źle nam w związku przez co zaczynamy szukać pocieszenia u kogoś innego to odchodzimy. Z własnego egocentryzmu nie zachowujemy się jak małpka trzymająca się dwóch gałęzi. Dla ciągnięcia korzyści z obu źródeł.
Właśnie przez tego typu podejście mamy społeczeństwo coraz bardziej zdemoralizowane z jednocześnie roszczeniowym podejściem względem własnej osoby. Wymagajmy, ale jak nam coś nie pójdzie to przecież nie nasza wina. Chcesz uczciwości to bądź uczciwym. Nawet złodziej wie, że jak go okradną to nie ma co się dąsać. O narzeczonym nic nie wiemy może ma jakieś problemy? Może ma podobne "rozterki" z koleżankami z pracy co autorka tematu?

75

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Jedna z niewielu osób która rozumie mój problem. tematyka forum jest taka a nie inna więc posty mogą wyglądać podobnie, to fakt.
Jest mnóstwo takich przypadków, dlatego tu napisałam żeby właśnie ktoś mnie zrozumiał.
Właśnie sobie pomyślałam że może powinnam z nim szczerze pogadać, poprosic(?) żebyśmy nie brnęli w to dalej, chociaż z drugiej strony chyba nie odważyłabym się na taką rozmowę. Tylko że mam problem na normalnym życiu, nie umiem się skupić tylko myślę i myślę. Może taka rozmowa coś by dała. Szczera rozmowa a nie tylko miłe słówka. Czy zrobiłabym z siebie idiotkę?

Jeżeli piszesz szczerze, że do niczego nie doszło, to szczerą rozmową na zasadzie 'żebyśmy nie brnęli w to dalej' zrobisz z siebie idiotkę, chyba że już do czegoś doszło co by wykraczało poza 'flirt'. Inaczej, sama tu napisałaś, że on powiedział, że może ktoś coś sobie pomyśli.. i tą drogę bym na twoim miejscu objęła. Kiedy będziesz czuła, że flirtem przekracza granice, to powiedz, że ok lubimy się, ale z boku może to inaczej wyglądać i wolisz unikać takich sytuacji bo nie chcesz mieć nieprzyjemności. I to powinno go ostudzić, o ile oczywiście będziesz stanowcza. I o ile nie chcesz brnąć dalej.

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
Roxann napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

Jedna z niewielu osób która rozumie mój problem. tematyka forum jest taka a nie inna więc posty mogą wyglądać podobnie, to fakt.
Jest mnóstwo takich przypadków, dlatego tu napisałam żeby właśnie ktoś mnie zrozumiał.
Właśnie sobie pomyślałam że może powinnam z nim szczerze pogadać, poprosic(?) żebyśmy nie brnęli w to dalej, chociaż z drugiej strony chyba nie odważyłabym się na taką rozmowę. Tylko że mam problem na normalnym życiu, nie umiem się skupić tylko myślę i myślę. Może taka rozmowa coś by dała. Szczera rozmowa a nie tylko miłe słówka. Czy zrobiłabym z siebie idiotkę?

Jeżeli piszesz szczerze, że do niczego nie doszło, to szczerą rozmową na zasadzie 'żebyśmy nie brnęli w to dalej' zrobisz z siebie idiotkę, chyba że już do czegoś doszło co by wykraczało poza 'flirt'. Inaczej, sama tu napisałaś, że on powiedział, że może ktoś coś sobie pomyśli.. i tą drogę bym na twoim miejscu objęła. Kiedy będziesz czuła, że flirtem przekracza granice, to powiedz, że ok lubimy się, ale z boku może to inaczej wyglądać i wolisz unikać takich sytuacji bo nie chcesz mieć nieprzyjemności. I to powinno go ostudzić, o ile oczywiście będziesz stanowcza. I o ile nie chcesz brnąć dalej.

W sam punkt! W pełni się zgadzam, jeśli nie było żadnych pocałunków itp., to wyczuwam "węgorza", który będzie chciał się wyślizgnąć tekstem "Ale ja tylko się koleżankuję z Tobą". Ta opcja "z boku może wyglądać to inaczej" jest najlepsza.
Możesz też poczekać na rozwój wydarzeń, może sam da sobie spokój.

77 Ostatnio edytowany przez ósemka (2017-04-07 19:39:10)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
missOverthinking napisał/a:
Roxann napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

Jedna z niewielu osób która rozumie mój problem. tematyka forum jest taka a nie inna więc posty mogą wyglądać podobnie, to fakt.
Jest mnóstwo takich przypadków, dlatego tu napisałam żeby właśnie ktoś mnie zrozumiał.
Właśnie sobie pomyślałam że może powinnam z nim szczerze pogadać, poprosic(?) żebyśmy nie brnęli w to dalej, chociaż z drugiej strony chyba nie odważyłabym się na taką rozmowę. Tylko że mam problem na normalnym życiu, nie umiem się skupić tylko myślę i myślę. Może taka rozmowa coś by dała. Szczera rozmowa a nie tylko miłe słówka. Czy zrobiłabym z siebie idiotkę?

Jeżeli piszesz szczerze, że do niczego nie doszło, to szczerą rozmową na zasadzie 'żebyśmy nie brnęli w to dalej' zrobisz z siebie idiotkę, chyba że już do czegoś doszło co by wykraczało poza 'flirt'. Inaczej, sama tu napisałaś, że on powiedział, że może ktoś coś sobie pomyśli.. i tą drogę bym na twoim miejscu objęła. Kiedy będziesz czuła, że flirtem przekracza granice, to powiedz, że ok lubimy się, ale z boku może to inaczej wyglądać i wolisz unikać takich sytuacji bo nie chcesz mieć nieprzyjemności. I to powinno go ostudzić, o ile oczywiście będziesz stanowcza. I o ile nie chcesz brnąć dalej.

W sam punkt! W pełni się zgadzam, jeśli nie było żadnych pocałunków itp., to wyczuwam "węgorza", który będzie chciał się wyślizgnąć tekstem "Ale ja tylko się koleżankuję z Tobą". Ta opcja "z boku może wyglądać to inaczej" jest najlepsza.
Możesz też poczekać na rozwój wydarzeń, może sam da sobie spokój.

.

78

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ósemka napisał/a:
missOverthinking napisał/a:
Roxann napisał/a:

Jeżeli piszesz szczerze, że do niczego nie doszło, to szczerą rozmową na zasadzie 'żebyśmy nie brnęli w to dalej' zrobisz z siebie idiotkę, chyba że już do czegoś doszło co by wykraczało poza 'flirt'. Inaczej, sama tu napisałaś, że on powiedział, że może ktoś coś sobie pomyśli.. i tą drogę bym na twoim miejscu objęła. Kiedy będziesz czuła, że flirtem przekracza granice, to powiedz, że ok lubimy się, ale z boku może to inaczej wyglądać i wolisz unikać takich sytuacji bo nie chcesz mieć nieprzyjemności. I to powinno go ostudzić, o ile oczywiście będziesz stanowcza. I o ile nie chcesz brnąć dalej.

W sam punkt! W pełni się zgadzam, jeśli nie było żadnych pocałunków itp., to wyczuwam "węgorza", który będzie chciał się wyślizgnąć tekstem "Ale ja tylko się koleżankuję z Tobą". Ta opcja "z boku może wyglądać to inaczej" jest najlepsza.
Możesz też poczekać na rozwój wydarzeń, może sam da sobie spokój.

.


Nie było nic poza słowami, więc macie rację, taka szczera rozmowa mogłaby się potoczyć nie po mojej myśli.


Pytanie czy umiem być aż tak stanowcza. Sprawdzę to.

79

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Co do empatii... ma to sens. Ale jego żony nie znam, nie wiem jak wygląda i jaka jest, może gdybym ją poznała taka empatia by zadziałała, teraz to dla mnie nikt.

"Taka empatia " big_smile  - to dobre... widać, że słowo Ci obce.
Autorko,  nie musisz znać jego żony, ani też nie musisz wiedzieć jak wygląda. Wystarczy, że spróbujesz  wyobrazić sobie co ta kobieta i dziecko może poczuć, kiedy przyczynisz się do rozwalenia jej rodziny. I pomyśl, czy Ty chciałabyś kiedyś znaleźć kiedyś się w podobnej sytuacji.
Mam wątpliwości, czy  jesteś w stanie sobie to uzmysłowić...

80 Ostatnio edytowany przez mrd (2017-04-08 01:37:27)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:
mrd napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

To co piszecie jest naprawdę dosadne. Tylko wydaje mi się że brakuje mi czegoś aktualnie.

Tak,  brakuje.
Rozumu.

ingridiesh napisał/a:

Myślałam że jestem bardziej rozsądna:(

To źle myślałaś.

Nie widzę powodu dla którego mnie obrażasz

Nie obrażam - stwierdzam fakty.
Poza tym nie mam szacunku dla osób które rozwalają innym małżeństwa.

To co robisz to zdrada - emocjonalna.
Do fizycznej niewiele brakuje.
A potem założysz temat - zdradziłam, zniszczyłam sobie życie, nie wiem jak to się stało, bla bla bla...

Swoja drogą - Ty nie wiesz co to jest empatia.
Nie masz pojęcia.

81

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
mrd napisał/a:

Nie obrażam - stwierdzam fakty.
Poza tym nie mam szacunku dla osób które rozwalają innym małżeństwa.

To co robisz to zdrada - emocjonalna.
Do fizycznej niewiele brakuje.
A potem założysz temat - zdradziłam, zniszczyłam sobie życie, nie wiem jak to się stało, bla bla bla...

Swoja drogą - Ty nie wiesz co to jest empatia.
Nie masz pojęcia.

I tym trafnym komentarzem powinna zakończyć się cała dyskusja. Jaką podejmiesz decyzję to już Twoja sprawa autorko. Tu raczej nie znajdziesz zrozumienia dla tego co aktualnie robisz (zdrada emocjonalna). Każdy z Nas musi ponosić konsekwencje swoich decyzji, niektórzy jednak uczą się na błędach innych a pozostali.... Mimo wszystko życzę powodzenia smile

82

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Co do empatii... ma to sens. Ale jego żony nie znam, nie wiem jak wygląda i jaka jest, może gdybym ją poznała taka empatia by zadziałała, teraz to dla mnie nikt.

Nie musisz znać człowieka, żeby powstrzymać się przed skrzywdzeniem go.
To jest właśnie empatia smile
To nie ma żadnego znaczenia, czy znasz tą kobietę, czy jej nie znasz i kim ona jest dla Ciebie.
Obecnie Ty dla niej też jesteś nikim. I pozostaniesz nikim, dopóki nie przechwyci Twojego smsa z życzeniami miłego weekendu - który wyślesz do jej męża.
Nie jest to też żadnym zaskoczeniem, bo zdradzacze nie biorą pod uwagę swoich partnerów, czy partnerów kochanka na samym początku romansu i później do pewnego momentu.
Jednak czas, w którym zdradzona żona / mąż pojawiają się w tym romansie jako REALNE osoby, nadchodzi prędzej czy później.

Jeśli masz takie kłopoty z empatią, to wyobraź sobie, że to mąż Twojej siostry.
Że tamtą kobietą jest Twoja przyjaciółka, dobra koleżanka, życzliwa sąsiadka, kuzynka ...
Czy to zmienia dla Ciebie obraz sytuacji ?
Mąż takiej kobiety nadal jest taki och i ach, a ona w Twoich wyobrażeniach nadal jest nikim ?

Ano właśnie.
A tak naprawdę ... nie potrzebujemy znać twarzy człowieka, którego NIE SKRZYWDZIMY.
To tylko nasze chęci o tym decydują.

83 Ostatnio edytowany przez ósemka (2017-04-08 11:53:28)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
IsaBella77 napisał/a:

(...) wyobraź sobie, że to mąż Twojej siostry.
Że tamtą kobietą jest Twoja przyjaciółka, dobra koleżanka, życzliwa sąsiadka, kuzynka ...
Czy to zmienia dla Ciebie obraz sytuacji ?(...)

może zmieni jeśli wyobrazisz sobie, że jesteś po ślubie, masz dziecko a do Twojego męża przykleja się jakaś młodsza, urocza koleżanka z pracy.
Obyś nie musiała doświadczać tego, co dziś robisz z tej drugiej strony - ze strony żony - życie bowiem jest przewrotne.

Tu nie chodzi o romans w pracy, bo takowe się zdarzają i czasami nawet kończą ślubem ale ten gość już ma swoją rodzinę.
Jeśli czujesz taką nieodpartą chęć dowartościowania się poprzez flirtowanie z innymi to rób to z wolnymi facetami a swojemu narzeczonemu daj szanse aby zdecydował, czy taka narzeczona jest odpowiednią dla niego.

Jeśli będziesz w to brnęła, emocjonalnie  odsuniesz się od narzeczonego, na rzecz kolegi - o ile już się tak nie stało - związek stanie się dla Ciebie jednym wielkim kłamstwem i nic już nie będzie takie samo.

Jeśli kochasz swojego narzeczonego,  porozmawiaj z nim o tym, czego brakuje Ci w związku - może nawet nie być tego świadomy.

84

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ósemka napisał/a:

Jeśli kochasz swojego narzeczonego...

Ha ha, widzę żarty się niektórych trzymają.
Panna w piątek wieczorem zamiast spędzać czas z narzeczonym, siedzi na internetach i się rozpisuje o jakimś fagasie z pracy,
rozmyślając nad tym czy mu wysłać życzenia miłego weekendu... no musi kochać na zabój tego swojego narzeczonego, to widać przecież.

85

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ósemka napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

(...) wyobraź sobie, że to mąż Twojej siostry.
Że tamtą kobietą jest Twoja przyjaciółka, dobra koleżanka, życzliwa sąsiadka, kuzynka ...
Czy to zmienia dla Ciebie obraz sytuacji ?(...)

może zmieni jeśli wyobrazisz sobie, że jesteś po ślubie, masz dziecko a do Twojego męża przykleja się jakaś młodsza, urocza koleżanka z pracy.
Obyś nie musiała doświadczać tego, co dziś robisz z tej drugiej strony - ze strony żony - życie bowiem jest przewrotne.

Tu nie chodzi o romans w pracy, bo takowe się zdarzają i czasami nawet kończą ślubem ale ten gość już ma swoją rodzinę.
Jeśli czujesz taką nieodpartą chęć dowartościowania się poprzez flirtowanie z innymi to rób to z wolnymi facetami a swojemu narzeczonemu daj szanse aby zdecydował, czy taka narzeczona jest odpowiednią dla niego.

Jeśli będziesz w to brnęła, emocjonalnie  odsuniesz się od narzeczonego, na rzecz kolegi - o ile już się tak nie stało - związek stanie się dla Ciebie jednym wielkim kłamstwem i nic już nie będzie takie samo.

Jeśli kochasz swojego narzeczonego,  porozmawiaj z nim o tym, czego brakuje Ci w związku - może nawet nie być tego świadomy.

Uważam, że Autorka doskonale wie, czym jest empatia.
Tyle, że ona obecnie nie ma czasu na roztrząsanie takich dylematów moralnych.
Najważniejsze jest, by otrzymała wsparcie.
Później dopiero, gdy ślubna "tego jedynego" dowie się, kto usiłuje zabrać jej męża i poczyni odpowiednie kroki, Autorka dowie się, czym jest brak empatii.
Narzeczony zaś?
Skoro ślepy i łyka wszystko, co mu kobieta "po słowie" wyłuszczy, dlaczego później z pracy wraca i nie w humorze, gdy próg przekroczy, czemu go żałować?

86

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
anderstud napisał/a:
ósemka napisał/a:

Jeśli kochasz swojego narzeczonego...

Ha ha, widzę żarty się niektórych trzymają.
Panna w piątek wieczorem zamiast spędzać czas z narzeczonym, siedzi na internetach i się rozpisuje o jakimś fagasie z pracy,
rozmyślając nad tym czy mu wysłać życzenia miłego weekendu... no musi kochać na zabój tego swojego narzeczonego, to widać przecież.


Fakt, możesz mieć rację, odniosłam się jedynie do słów autorki - czy to miłość, czy wygoda i strach przed zmianą? - nie wiem. 


ingridiesh napisał/a:

... nie jesteśmy po ślubie, ale planujemy go w przyszłym roku. Budujemy razem nową przyszłość i nowy dom. Łączy nas wiele. Uczucie, wspólne zainteresowania, podobne charaktery a także już zobowiązania, w tym finansowe. Jesteśmy dla siebie jak najlepsi przyjaciele, ale i najlepsi kochankowie. Mój narzeczony jest osobą na której zależy mi najbardziej na świecie. Za nic nie chciałabym go stracić. ...

87

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
Excop napisał/a:

Narzeczony zaś?
Skoro ślepy i łyka wszystko, co mu kobieta "po słowie" wyłuszczy, dlaczego później z pracy wraca i nie w humorze, gdy próg przekroczy, czemu go żałować?

A czy to nie tyczy się też przypadkiem małżonki "tego jedynego"? wink
No chyba, że facet się bardziej kamufluje...

88 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-04-08 16:34:55)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

A jakbym z innego kierunku... Trochę profesjonalnego. Szef fajny, ludzie go lubią, taaaaaaaa.... Rzygać trochę mi się chce na widok takich cwaniaków, który prosi o przeniesienie pod swoje skrzydła młodą kobietę aby romans sobie uskuteczniać. Totalny du*ek. Dno jakich mało. Jeśli myśli się poważnie o kimś to w pracy starasz się jak najmocniej zdystansować i nie mieć kochanki podwładnej. Że pod sobą mieć kochankę to już banał, to widać, że chce. sad Miałem takiego szefa. Mówił, że po 30tke (chyba) to facet musi mieć kochankę... Jeśli jesteś trollem to idź się z nim prześpij, będzie po temacie, nie będzie tego 'nie wiem'... Jeśli jesteś racjonalnie myślącą kobietą to się dowiedz, że to co robisz to na razie zdrada emocjonalna. Potem przyjdzie fizyczna. Więc Twój związek nie jest fajny, niestety... Uwiązałaś więc faceta, swojego narzeczonego, jako plan B, C, czy D. Motyli w brzuchu, rozumu w głowie i miłości w sercu...
Ale może narzeczony zasłużył? Źle ci jakoś może z nim? Jakieś dodatkowe tłumaczenie bo nie rozumiem, naiwniak znowu, co za pytanie za tym idzie? Czego ty nie wiesz...? sad Aha, jeśli to corpo, to już możesz założyć, że wiedzą...

89

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

rh72, nie wierzę, że wierzysz w miłość jedną jedyną do końca życia… ludzie w swoim życiu zakochują się często wielokrotnie. Pytanie/problem  co z tym zrobią i czy motylki przekreślą dotychczasową relację. No nie da się tego uniknąć. Poznajesz wciąż nowych ludzi, ktoś cię czymś zafascynuje, swoją osobowością, wiedzą, intelektem.. tu się sprowadza to często do samego seksu… a to jest tak naprawdę pikuś w tym wszystkim, bo fascynacja jest daną osobą, a dążenie do kontaktu fizycznego to już tego następstwo. No można 2 osobę zamknąć w 4 ścianach i nie pozwalać spojrzeć na innych/inne ale nie o to tu chodzi. Chyba każda kobieta zakochałaby się w przystojnym odpowiedzialnym, pewnym siebie facecie, który w dodatku o nią zabiega. Wiadomo, że inaczej kiedy on ma już rodzinę. I to jest bardzo mylne… lowelas to lowelas.. a facet wydaje się z zasadami, kiedy coś robi to wydawałoby się, że wie co chce i do czego dąży. Trudno uświadomić sobie, że nawet taki facet może być zwykłą łajzą i tylko szukać romansików. Kobiety się na to nabierają, bo w sumie każda by chciała ‘samca alfa’. A takich jak na lekarstwo.. a jeśli się zdarzy to jest tak przekonany o sobie, że każdą może mieć, że aż żal.
Tu piszą tyle o empatii do żony tego szefa, że autorka powinna ją mieć. ..itd. No ale przepraszam, dlaczego ona, kiedy własny mąż nie ma empirii i szacunku do małżonki? I słusznie Excop napisał, że małżonka nie miałaby empatii do Autorki, gdyby się sprawa wydała. Tu w tym przypadku można tylko radzić, by dziewczyna nie rozwaliła sobie życia przez romans w pracy. Z którego by i tak nie wyszło tylko wielki niesmak… by się nie dała pewnie staremu wyjadaczowi. On i tak spadnie na 4 łapy.

90

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
Roxann napisał/a:

Tu piszą tyle o empatii do żony tego szefa, że autorka powinna ją mieć. ..itd. No ale przepraszam, dlaczego ona, kiedy własny mąż nie ma empirii i szacunku do małżonki? I słusznie Excop napisał, że małżonka nie miałaby empatii do Autorki, gdyby się sprawa wydała.

A dlaczego nie Roxann ?
Skoro on nie ma empatii i szacunku do swojej małżonki, to znaczy, że Autorka wątku też jest z tego elementarnego przejawu człowieczeństwa zwolniona ?
Z jakiego niby powodu ?
To ogromnie egocentryczne i skrajnie niedojrzałe podejście.
Fakt, że na świecie są złodzieje, mordercy, zdradzacze - wcale nie świadczy o tym, że każdy powinien tak robić, skoro szlaki są już przetarte ...

UCZCIWOŚĆ i SZACUNEK wynikają z naszych własnych zasad i nie są zależne od tego, czy ktoś inny jest uczciwy, czy nie.
Nie chodzi o to, że można tą nieszczęsną żonę mieć za przysłowiowe goowno przy laczku, tylko dlatego że jej własny mąż prezentuje wobec niej taką postawę.
Chodzi o to, żeby w tej (nie)istocie zobaczyć człowieka, którego Autorka jak najbardziej może skrzywdzić, przysporzyć jej cierpień i zgryzot, jeśli wda się w romans z jej mężem.

91

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

I właśnie w takich tematach niektórzy nieświadomie pokazują swoją mentalność.
Skoro tamten jest dupkiem i świnią albo tamta się puszcza bez skrupułów - to ja mogę robić tak samo i nie wolno mnie potępiać.
Brawo Roxann...

92

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Więc autorko, jak wreszcie postąpisz? Co planujesz? Jaki masz zamiar?

93 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-04-08 20:04:18)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
Roxann napisał/a:

rh72, nie wierzę, że wierzysz w miłość jedną jedyną do końca życia…

Wierzę i w jedną do końca życia i wierzę, że można się zakochać ponownie... Chciałbym wierzyć też w etykę, by nie wykorzystywać 'bycia' szefem, bo można to inaczej rozegrać... Zauroczyć swoją podwładną? Mnie wzdryga... cienka granica z tą władzą.  Bardziej normalnie i jak nie pasuje to się pożegnać... też bardziej normalnie. Nie chcę być okłamywany i nie zamierzam nikogo okłamywać pod tym względem. Z kłamstwem nikt święty nie jest ale tu nie chodzi o jedno kłamstwo. Po prostu jakoś z postów wychodzi, że zawsze ktoś inny winien (mąż / żona) a my nic niewinni. Rozumiem, jak nie działa i się odchodzi. Motylki w brzuchu? Niech sobie kobieta i fantazjuje jednak czasami widać, że się nie klei. Może i jej ulży. Po co przychodzić do domu i nie móc się z partnerem normalnie zachowywać? Jedno życie mamy, dysponujmy... sad Za prosto to brzmi ale elaboratu nie chce mi się pisać.

PS. aby jeszcze było śmieszniej... ten szef, co pisałem. Ja ogólnie ślepy jestem na pewne sprawy, naprawdę. Ale po krótkim czasie w korpo wychodzi, nie da się ukryć. Gościa wyrzucili w końcu, nawet zarząd 'usłyszał' i inny pretekst znaleźlli. Ona była kiepska w tym co robiła (nie piję teraz do pani tutaj, mówię, co było) ale zdążył skubany ją 'przehandlować' do innego, bardziej bezpiecznego działu. Nie wiem nawet czy ona tam dalej jest, mam na to... Jednak ludzie naprawdę szybko się zorientują, co jest grane w korpo - za blisko do tych ludzi aby ukrywać. Ja widziałem, jak mi powiedzieli, co prawda, wymianę ich uśmiechów - cholera, na zebraniu działu! smile I jak widać, do tej pory ludziska pamiętają... smile Ludziska jak ja... i kilka innych osób... tongue

EDIT: ach, nie był etyczny, najpierw romas sobie uskutecznił i czuł, że wyleci, więc... mówił potem, ze myślał, że wcześniej go nawet zwolnią... smile

94 Ostatnio edytowany przez random.further (2017-04-09 01:23:08)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Nie wiem co gorsze, mi żołądek pod gardło bardziej podjeżdzał w przypadku wykorzystania swojej pozycji przez kobietę.
Po co tyle tu dywagacji na temat empatii - zrozumieć to sie wiele da, tyle, że rzecz nie w tym, akurat tu proste jak drut : nie moje nie biorę, siebie wygaszam.

95

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Był tu kiedyś fajny wątek, o tym,że nie ruszamy ludzi zajętych...ja nie ruszam, nigdy tego nie robiłam i nie zrobię. Zajęty, to dla mnie nietykalny. I nieważne jakie głupoty pierdzieli,że zona go nie rozumie, że nie spi z nią, że dziewczyna daleko i zaraz się rozstaną. Typowa durna gadka. A młoda dziewczyna jak autorka, loguje się na forum i pyta o rady, bo mysli o jakimś palancie z pracy, przy czym jest narzeczony, który pewnie żyje w głębokiej nieświadomości. Proponuję spytać narzeczonego o radę : słuchaj kochanie, raczej cie kocham,ale tak mnie zauroczył szef w pracy,że już wytrzymać nie mogę. A co do jego zony, to guzik cię powinno obchodzić jaka jest. Bo wystarczy ,że jest i mają dziecko. Są rodziną. I nie pochlebiaj sobie,że jesteś jedyna i taka super, bo uwagę na ciebie zwrócił. Dam głowę,że jak rzucisz tę robotę, to w tydzień wyszkoli sobie następną...
Zresztą, co my tu radzimy , laska i tak się pewnie z nim prześpi, bo przecież taka chemia między nimi,że to czary i magia...

96

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Dla mnie zajęte kobiety są kompletnie aseksualne. Odpycha mnie, że "mają kogoś".

97

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Wszystko fajnie, ale świat nie jest taki idealni jakbyśmy chcieli, ludzie nie są idealni. Niestety taka prawda, że rzadko kto kończy związki nie mając kogoś innego chociażby na oku. Ludzie często tkwią w toksycznych związkach bojąc się zmian, samotności. Dopiero kiedy ktoś się pojawi, nabierają odwagi na taki krok. Założenie, że jeśli już z kimś się jest, to ta osoba z założenia staje się dla innych nietykalna i jest naszą własnością, jest bardzo naiwne. Ok., kiedy są dzieci, wtedy sprawa jest bardziej skomplikowana, ale w większości przypadków, taki zdradzający nie widzi, przynajmniej początkowo, z tym problemu. Zwalanie winy, obowiązku empatii na osobę trzecią uważam za trochę nie fair. W stosunku do własnego partnera/partnerki owszem. Jeśli dana osoba swojego partnera/współmałżonka nie szanuje, to nie zbawimy świata okazując mu empatię. Może właśnie przejawem tej empatii powinno być uświadomienie danej osoby, co jej współmałżonek poza domem wyprawia? Ot takie pytanie retoryczne…
Ludzie się wdawali i będą wdawać w romanse. Oczywiście jakaś określona grupa. W zdrowym związku nie ma szans na zdradę. Znam wiele takich. Inaczej jest szukanie tego czego się nie ma na przysłowiowym ‘boku’. Tu się głównie sprowadza to do seksu, a to przynajmniej według mnie wygodne tłumaczenie bez chęci refleksji. Ot poszedł/poszła bo chciał ‘podupczyć’. I tyle w sumie w temacie. Ale tak nie jest. Ludzie tkwiący w nieszczęśliwych związkach szukają tego czego im brakuje poza nim, może to być seks, ale to raczej wymierna tego. Pożądamy kogoś, kto nas czymś fascynuje, jest chemia. Zwykle ma takie cechy których nam brakuje u partnera. Nie zawsze da się coś naprawić, czy zmienić, bo ludzie są jacy są. Ktoś nam w czymś odpowiada, ale w innym nie. tu często się pisze, że każdy związek jest po czasie taki sam, a ja się z tym absolutnie nie zgadzam. Każdy jest inny bo tworzą je inne osoby. Sprowadzanie ‘rutyny’ do mycia majtek i skarpetek czy gotowania obiadu tudzież wynoszenia śmieci jest dla mnie absurdem. Dwoje ludzi tworzy wokół siebie pewną/niepowtarzalną energię. Kwestia dobrania.
Autorce czegoś brakowało w związku, co odnalazła w koledze w pracy. Fakt, już zajętym. Takie życie. Niestety brnąc w to dalej tylko sobie zaszkodzi. Niestety świadomość, że mogłoby to wyglądać inaczej zostanie.

98

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Roxann, sporo racji. Tylko my tu piszemy o tym przypadku i swoim podejściu do niego... Więc staramy się wyjaśnić nasze obiekcje i swoje spostrzeżenia. Autorka pisze, że czegoś nie wie, więc sobie odpowiadamy czego. Nie wiem, co to zdrowy związek. Zbyt dla mnie skomplikowana definicja albo zbyt prosta. Relacja x (nie tylko dwóch może być) osób które czują się szczęśliwe? Nie wiem. Mogę spokojnie napisać 'sam nie wiem'. Różne definicje szczęścia czytałem i te popularne i te psychologiczne. Jednych i drugich coś słabo pamietam bo tyle ich było. A kobiecie chyba tłumaczymy, że nie warto być z tym szefem i jak chce niech szuka innego. Może i być i 'na zakładkę' ludzie są wyrachowani i ja też, bo myślę. A że myślę swoje, to ja tak bym nie zrobił. A definiując to życiem to do tej pory nie zrobiłem i nie chcę... Ale masz bardzo dużo racji i trochę nie masz - wg mnie big_smile Mam nadzieję, że nic nie wyjaśniłem...

99

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Zdrowy związek. Ja nie chcę przytaczać definicji bo to tylko słowa, ale znam, widzę takie przypadki ludzi dopasowanych. Chociażby mój obecny szef. Jest starszy, przystojny, inteligentny, ale żadne flirty nie wchodzą w grę. Poznałam jego żonę, fajna, zadbana, spełniona kobieta. Jego kolega z jeszcze studiów jest kierownikiem w innym dziale i uchodzi za starego lowelasa.. lubi kokietować itd. choć nie sądzę, ze zdradza. Też miałam okazję poznać jego żonę. Totalne przeciwieństwo. Trzyma go na smyczy, deprecjonuje co robi, nawet mu mówi co ma jeść a czego nie. Nie wiem co poza tym sobą reprezentuje bo wcale zadbana nie jest choć kasę ma. Kiedyś sobie na jakiejś imprezie rozmawialiśmy szczerze i on mi mówi, że tak mówią, że on podrywa, ale sama wiesz jaką mam żonę. Chociaż tak odreagowuje. Trochę mi się go żal zrobiło. Bo niby autorytet w środowisku a w domu kapeć bez zdania. I jeszcze trzeci przykład, trochę młodszy kolega z pracy.. potrafi komplement powiedzieć kobiecie, ale nie ma w tym flirtu. Sam bardzo przystojny, ale wszystkie kobiety prócz jego żony są ‘be’. Nie no fajnie kiedy facet jedynie mile wypowiada się o swojej żonie. Też miałam okazję ją poznać. I tu największe zaskoczenie, bo kobieta z wyglądu no powiedzmy sobie delikatnie ‘przy sobie’. Ale jak ją poznałam, to naprawdę cud kobieta. Bardzo ciepła, oddana, zaradna. Wygląd to nie wszystko.
Wracając jednak do wątku… uważam, że Autorka zboczyła  w tym koledze z pracy cechy, których jej brakowało w związku. Pod wpływem zauroczenia nie myśli jeszcze o ew konsekwencjach. Zachłysnęła się tym i nakręca. Trochę w ślepo. Sama przez to przeszłam, więc wiem jak to jest. Nie myśli się o tym co za jakiś czas. O konsekwencjach. I podejrzewam, że jak ochłonie, nie będzie chciała mieć nic wspólnego z facetem który nie ma skrupułów by sobie romansować/zdradzać. Naprawdę to jej empatia do żony aż taka ważna?  Bo co bo jak każda się zastanowi nad żoną to nie pójdzie mąż w tany? To on podjął decyzję, że chce. Uskutecznia. To on jej przysięgał  wierność  i ma to gdzieś. Autorka może z tego wyjść bez szwanku o ile teraz to przerwie. Żona z nim zostanie.

100

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Nie... Ja piszę głównie nie o Autorce a o Jej szefie... Podałaś chyba pozytywne przykłady... Wiadomo, różnie bywa... Dalej twierdzę, że do tego tańca trzeba dwojga i gdyby nie zawracał głowy, ... to może byłby inny, jak to bywa. Ale ten przykład pokazuje, że ludzie są bezwględni lub bezmózgi - ja cały czas o tym facecie...

101 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-04-09 16:10:49)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
rh72 napisał/a:

Nie... Ja piszę głównie nie o Autorce a o Jej szefie... Podałaś chyba pozytywne przykłady... Wiadomo, różnie bywa... Dalej twierdzę, że do tego tańca trzeba dwojga i gdyby nie zawracał głowy, ... to może byłby inny, jak to bywa. Ale ten przykład pokazuje, że ludzie są bezwględni lub bezmózgi - ja cały czas o tym facecie...

No wiadomo, że szef liczy na flirt czy romans.. czy ma to we krwi czy akurat tak Autorka na niego podziałała.. jaka różnica? Facet zdradza. ona w sumie już też emocjonalnie. Jednak ona ma więcej do stracenia. Facet zwykle spada na 4 łapy. O empatii do żony nie będę się wypowiadać, bo sama nie wiem co za tym idzie: nie tykaj, czy powiedz, z jaką szują mieszkasz pod jednym dachem ...

102

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
Roxann napisał/a:
rh72 napisał/a:

Nie... Ja piszę głównie nie o Autorce a o Jej szefie... Podałaś chyba pozytywne przykłady... Wiadomo, różnie bywa... Dalej twierdzę, że do tego tańca trzeba dwojga i gdyby nie zawracał głowy, ... to może byłby inny, jak to bywa. Ale ten przykład pokazuje, że ludzie są bezwględni lub bezmózgi - ja cały czas o tym facecie...

No wiadomo, że szef liczy na flirt czy romans.. czy ma to we krwi czy akurat tak Autorka na niego podziałała.. jaka różnica? Facet zdradza. ona w sumie już też emocjonalnie. Jednak ona ma więcej do stracenia. Facet zwykle spada na 4 łapy. O empatii do żony nie będę się wypowiadać, bo sama nie wiem co za tym idzie: nie tykaj, czy powiedz, z jaką szują mieszkasz pod jednym dachem ...

I tym razem zgoda. Kobieta ma biologiczne podstawy do tego aby więcej w życiu myśleć... Nie będę się rozpisywał ale to na niej leży głównie ryzyko, jakie to potomstwo będzie, więc...

103 Ostatnio edytowany przez Roxann (2017-04-09 16:22:21)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
rh72 napisał/a:
Roxann napisał/a:
rh72 napisał/a:

Nie... Ja piszę głównie nie o Autorce a o Jej szefie... Podałaś chyba pozytywne przykłady... Wiadomo, różnie bywa... Dalej twierdzę, że do tego tańca trzeba dwojga i gdyby nie zawracał głowy, ... to może byłby inny, jak to bywa. Ale ten przykład pokazuje, że ludzie są bezwględni lub bezmózgi - ja cały czas o tym facecie...

No wiadomo, że szef liczy na flirt czy romans.. czy ma to we krwi czy akurat tak Autorka na niego podziałała.. jaka różnica? Facet zdradza. ona w sumie już też emocjonalnie. Jednak ona ma więcej do stracenia. Facet zwykle spada na 4 łapy. O empatii do żony nie będę się wypowiadać, bo sama nie wiem co za tym idzie: nie tykaj, czy powiedz, z jaką szują mieszkasz pod jednym dachem ...

I tym razem zgoda. Kobieta ma biologiczne podstawy do tego aby więcej w życiu myśleć... Nie będę się rozpisywał ale to na niej leży głównie ryzyko, jakie to potomstwo będzie, więc...

Tu się różne historie czyta, nawet że kobieta wzięła kogoś na dziecko boi zarabia 2,5 tys. Mi się to w głowie nie mieści. Tym bardziej że ta osoba zabiega o wyższe alimenty bo on sobie folguje 'za taką kasę'. Jak można przy takim dochodzie w ogóle decydować na dziecko???

104

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Wygląda na to że już powinnam się zwolnić z pracy, założyć na głowę czarny worek i przepraszać na kolanach narzeczonego. Jednak przypominam- że między nami nie było żadnego kontaktu cielesnego, jeśli chodzi o zdradę emocjonalną która przewija się w co drugim poście to wychodzi na to że myślenie o kimś innym to też zdrada. Jeśli panujecie nad swoimi myślami i fantazjami to zazdroszczę.
On mi nie obiecywał niczego, że zostawi żonę, że jej nie kocha, nie było słowa o czymś takim więc nie zapędzajmy się aż tak daleko. Jest między nami sympatia, może też zauroczenie, ale to nie powód żeby zdradzać/zostawiać partnera. Człowiek to taka niedoskonała istota i wyobraża sobie czasem coś co nie powinna.

I żeby mnie znów nikt źle nie zrozumiał, ja nie mówię że będąc w związku można flirtować z innymi, nie jest to dobre ani uczciwe, jednak czasem takie słowne gdy dodają życiu emocji(?).

Jak się skończy ta historia, trudno powiedzieć, niczego w życiu nie można być pewnym. Na dzień dzisiejszy jestem myśli że należy to zastopować, jednak co przyniesie nasze spotkanie w tym tyg-mam nadzieję że mnie nic nie zaskoczy.

Mój narzeczony jest osobą która ma sporo kontaktu z innymi kobietami w pracy. Jest u niego coś co nazywam "głupim gadaniem' czyli on jest dla klientek bardzo miły, można z boku odnieść wrażenie że z nimi flirtuje choć wiem że dalej by się nie posunął. Nie uważam tego za coś złego, bo mu ufam. On mi też, a ja nie uważam żebym na tą chwilę to zaufanie nadużyła w jakiś sposób bo prócz "słów" niczego między nie ma.

105 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-04-10 18:27:35)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Ale widzisz... Nad myślami trudno panować. Nad fantazjami lepiej mi idzie. Napisałem, żebyś sobie fantazjowała. Jednak flirtowanie, takie poważne, to zdrada emocjonalna i znowu definicja flirtowania jest inna dla każdej osoby. Sami sobie stawiamy granicę. Czy powiedzenie jakiejś aluzji seksualnej to zdrada? Czy 'bycie' miłym to zdrada? Ta emocjonalna.... Myślenie, że będzie Ci dobrze z kimś innym i myślenie 'poważne' aby tego doświadczyć to dla mnie zdrada (poważne, powtarzam). Mnie zainteresował inny aspekt, co podkreślałem. Przecież tu chodzi o to jednak aby dobrać się w pasującą parę. Więc ludzie raczej widzą, że chyba z narzeczonym możesz mieć problem i dlatego takie proroctwa. Nie będę wchodził w szczegóły flirtowania, bo to bardzo wieloznaczny problem...

Twój ostatni post jest już bardziej zdystansowany do opisywanego związku z tym szefem. Pewnie, że najlepiej to czuć się bezpiecznie w związku co oznacza, że Ty jesteś pewna siebie i Ty jesteś pewna swojego narzeczonego. Bądź pewna siebie co do siebie, bo tego nie widzę...

106

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Wygląda na to że już powinnam się zwolnić z pracy, założyć na głowę czarny worek i przepraszać na kolanach narzeczonego.

Wygląda na to, że już znasz odpowiedzi na wszystkie pytania, więc może będzie nam wszystkim łatwiej jeśli przejdziemy od razu do tego w czym możemy Ci pomóc?

107

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
AiR7 napisał/a:

Autorko,  nie musisz znać jego żony, ani też nie musisz wiedzieć jak wygląda. Wystarczy, że spróbujesz  wyobrazić sobie co ta kobieta i dziecko może poczuć, kiedy przyczynisz się do rozwalenia jej rodziny. I pomyśl, czy Ty chciałabyś kiedyś znaleźć kiedyś się w podobnej sytuacji.

To Misiu przyrzekał żonie wierność i to on ma jej dotrzymać, a nie Autorka.

108

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Cześć.Przeczytaj mój wątek na tym forum o romansie w pracy , o fatalnym zauroczeniu ....to Ci się odechce motyli w brzuchu...i zaraz spadniesz na ziemię. Niby się pozbierałam ale nadal czuje przeogromny ból . Chodzę na terapię biorę leki.Przeczytaj...

109

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Niczego między Wami nie ma?! Ale będzie i Ty masz nadzieję ,że będzie

110

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
owcake napisał/a:
AiR7 napisał/a:

Autorko,  nie musisz znać jego żony, ani też nie musisz wiedzieć jak wygląda. Wystarczy, że spróbujesz  wyobrazić sobie co ta kobieta i dziecko może poczuć, kiedy przyczynisz się do rozwalenia jej rodziny. I pomyśl, czy Ty chciałabyś kiedyś znaleźć kiedyś się w podobnej sytuacji.

To Misiu przyrzekał żonie wierność i to on ma jej dotrzymać, a nie Autorka.

To nie ma żadnego znaczenia.
Oprócz przysięgi wierności dla małżonków, jest jeszcze coś takiego jak uczciwość międzyludzka.
I własnie to dla wielu ludzi oznacza tę moralną granicę której nie chcą przekraczać.
Zwróć uwagę, że Autorka jest dokładnie w takiej samej sytuacji jak i rzeczony Misiu, tylko nie ma na to papierka.
Czy w tej sytuacji ona na pewno jest zwolniona z wszelkiej odpowiedzialności ... ?

111

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

omg klasyka 49twarz greya hue

nudzisz się widocznie w pracy plus twój narzeczony zapewne osiadł na laurach?

albo wybijesz sobie szefa z głowy albo się będziesz katować dwuznacznymi rozmowami dopóki nie zacznie ci się wydawać ten twój obecny narzeczony tylko wielką przeszkodą przed superromansem wszechczasów i zrobisz to - zdradzisz, tylko, że szybko się też obudzisz, że ten twój narzeczony to dawał kurcze coś innego niż pożądanie zwierzęce - takie coś ważniejszego, mocniejszego i takie coś co jak to potem znika to robi wyrwę w sercu - miłość

ja ci radzę zejdź z przestworzy, obudź się i weź się za robotę, nim się obejrzysz będą plotki a możesz stracić coś naprawdę cennego

112

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Nie jestem w stanie zrobić tak jak wcześniej myślałam. Nie umiem tego skończyć i przestać myśleć. Jest w każdej chwili mojego życia. W pracy staram się dać z siebie jeszcze więcej- żeby mógł mnie pochwalić, w domu myślę co teraz robi (nie odzywam się do niego po pracy CO JEST TRUDNE ale to nie zmienia faktu że myślę o nim). Nie chcę myśleć, chcę skupić się na moim związku, który jak na złość w ostatnim czasie trochę szwankuje. Z narzeczonym mijamy się, nie chodzi nawet o to że nie ma mamy dla siebie czasu, ale mamy inne potrzeby jego spędzania. Mówię mu obejrzyjmy film, napijmy się wina wieczorem itd. On woli wyjść na miasto ze znajomymi. Kiedyś nie ruszał się beze mnie, teraz nawet nie zwraca uwagi że nie idę z nim. Wydaje mi się że podświadomie dążę do tego żebyśmy się nie dogadywali(wtedy miałabym jakąś wymówkę, słabą ale jakąś zawsze) Taka jest prawda i muszę sobie to uświadomić. Choć on też odpuścił ostatnio, nie wiem dlaczego. Nie zrzucam tu na niego winy bo i tak myślę że większa jest moja.

Pewnie zaraz usłyszę że mam zostawić narzeczonego. Nie zostawię.

Zresztą nie miałabym dla kogo. Mój kierownik nadal dąży do spotkań i flirtów ze mną, co gorsza inni już to widzą. Ale z drugiej strony widzę czasem u niego taki dystans. Mam wrażenie że dla niego to tylko zabawa, taka zabawa i sprawdzian czy umie jeszcze robić wrażenie na kobietach. Teraz jestem pewna że nie zostawiłby rodziny dla mnie. Z tego zdałam sobie sprawę na pewno. Jestem dla niego tylko odskocznią od codziennej harówki, takim uprzyjemnieniem dnia.

Tak jak i on dla mnie. Uprzyjemnia mi dzień i poprawia nastrój.  Tylko że to nie powinno wkradać się do mojego życia prywatnego. Też chciałabym to traktować jak zabawę-tylko takie niewinne słówka, ale u mnie nie działa to tak jak u niego. Ja stworzyłam sobie w swojej głowie więź z nim. Jednostronną.

I wyplątać się z tego będzie mi trudno. Gdy jesteśmy na jednej zmianie jest dobrze, jestem zadowolona, gdy go nie ma albo mnie ignoruje zaczynam być rozdrażniona.
Myślę że zakochałam się(zauroczyłam). To jest dla mnie przerażające, jeszcze nie dawno myślałam tylko o moim narzeczonym, świata nie widziałam poza nim. Teraz czuję się jak zdrajca.

Nic między nami nie było, nie doszło do niczego, na szczęście, gdyby doszło wiem że z jego strony byłby to tylko romans a i tak wrócił by do żony. Cieszę się że nie wpakowałam się do tego tylko sobie to uświadomiłam. Z drugiej strony temat nie jest skończony, bo on wciąż siedzi w mojej głowie. Do tego stopnia że nie cieszę się na święta, bo się nie spotkamy...

113 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-04-15 19:01:24)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

OK! sad Masz jeszcze chwilę... Pomyśl...

http://img.joemonster.org/i/2017/04/moment_15.jpg

114 Ostatnio edytowany przez aloizy (2017-04-15 19:10:17)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Zarzucę pewnym przysłowiem - obudzisz się z ręką w nocniku. Wtedy dopiero zrozumiesz, a teraz to tak patrzę, że średnio jest dla Ciebie ratunek. Tak bardzo chcesz brnąć w coś, co zwyczajnie nie ma sensu i nie uda się. Cóż, Ty sobie zniszczysz życie, nie ja, więc róbta co chceta.

EDIT:
Ciekawy jestem tylko ile czasu będzie siedział Ci w głowie i kiedy wreszcie się ugniesz (bo tak będzie). lol

115

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Skoro otwarcie przyznałaś, że się w nim zakochałaś, że ciągle o nim myślisz i żal ci ,że go w Święta nie zobaczysz, to niestety jest to klasyczna, 100 - procentowa zdrada emocjonalna. Poza tym wbijasz sobie do głowy, że gdybyś się zdecydowała na romans, to on i tak nie zostawi żony i nie będzie z tobą. Co to znaczy? To znaczy,że myślisz o tym i planujesz to podświadome, bo po co to kombinowanie i rozkminianie, jak się zachowa w stosunku do żony? Wpadłaś masakrycznie, krzywdzisz narzeczonego i siebie też. Katujesz się myśląc co by było, gdyby...nie rób świństw innym ludziom, nie bądż tą trzecią, bo na to się zanosi...

116

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Nic między nami nie było, nie doszło do niczego, na szczęście, gdyby doszło wiem że z jego strony byłby to tylko romans a i tak wrócił by do żony. Cieszę się że nie wpakowałam się do tego tylko sobie to uświadomiłam. Z drugiej strony temat nie jest skończony, bo on wciąż siedzi w mojej głowie. Do tego stopnia że nie cieszę się na święta, bo się nie spotkamy...

smile
Zdrowy wniosek, że się nie wpakowałaś i się z tego cieszysz.
A z głową to do fryzjera, pod zimny prysznic, no gilotyna nie wchodzi w gre jednak...

117

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

..Pewnie zaraz usłyszę że mam zostawić narzeczonego. Nie zostawię.

...

Jak się chłopak połapie w sytuacji, nie będziesz musiała - on zostawi ciebie.

A kierownikowi jak się znudzisz lub staniesz się niewygodna - wywali z pracy lub się o to postara.

Ale to później, na chwile obecną uczucie zasłoniło ci obraz rzeczywistości, teraz liczy się chwila i napęd lub popęd - co kto woli - który powoduje, że bardzo ci się chce pracować.

118

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Ten kierownik to jakiś manipulator... wyczuje że relacja mu zagraża i się zmyje.  Oby na czas i przed namieszaniem bo może gościa coś źle widzę przez pryzmat opowiadania Autorki. Albo on jednak po prostu daje jakieś sygnały które Autorka źle interpretuje i będzie totalny śmiech jak sobie kobieta za dużo dopowiada smile

119

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
PolnyMotylek napisał/a:

Skoro otwarcie przyznałaś, że się w nim zakochałaś, że ciągle o nim myślisz i żal ci ,że go w Święta nie zobaczysz, to niestety jest to klasyczna, 100 - procentowa zdrada emocjonalna.

Klasyczna? Niestety człowiek nie może być winny, że się zakochuje. Może jedynie odpowiadać za to co z tym zrobi.

120

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
rh72 napisał/a:

Ten kierownik to jakiś manipulator... wyczuje że relacja mu zagraża i się zmyje.  Oby na czas i przed namieszaniem bo może gościa coś źle widzę przez pryzmat opowiadania Autorki. Albo on jednak po prostu daje jakieś sygnały które Autorka źle interpretuje i będzie totalny śmiech jak sobie kobieta za dużo dopowiada smile


Być może jest tak, że sobie dopowiadam. Nie jestem do końca pewna o czym on myśli. Nie znamy się zbyt długo, tylko kilka miesięcy. Ale jak mam interpretować słowa: chciałbym cię mieć w swoim zespole ale w "życiu" też. Z boku to może brzmieć jak jakaś deklaracja czy inne wyznanie, ale ja nie biorę tych słów na poważnie. Bardziej mi się wydaje że mnie tym sprawdza, tak tylko flirtuje bo chce zobaczyć co zrobię. Sama już nie wiem? Właśnie to mnie intryguje, ta jego zagadkowość. Mówi się że kobieta zagadkowa jest pociągająca, może z mężczyznami jest tak samo.

121 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-04-15 21:19:17)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
Miłycham napisał/a:
PolnyMotylek napisał/a:

Skoro otwarcie przyznałaś, że się w nim zakochałaś, że ciągle o nim myślisz i żal ci ,że go w Święta nie zobaczysz, to niestety jest to klasyczna, 100 - procentowa zdrada emocjonalna.

Klasyczna? Niestety człowiek nie może być winny, że się zakochuje. Może jedynie odpowiadać za to co z tym zrobi.

smile
Totalna prawda...! Tylko jedno 'ale'. To uczucie wydaje być 'przepracowane'. Ono 'narasta' i budowane jest jakby przez 2 strony...

122 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-04-15 21:18:41)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:
rh72 napisał/a:

Ten kierownik to jakiś manipulator... wyczuje że relacja mu zagraża i się zmyje.  Oby na czas i przed namieszaniem bo może gościa coś źle widzę przez pryzmat opowiadania Autorki. Albo on jednak po prostu daje jakieś sygnały które Autorka źle interpretuje i będzie totalny śmiech jak sobie kobieta za dużo dopowiada smile


Być może jest tak, że sobie dopowiadam. Nie jestem do końca pewna o czym on myśli. Nie znamy się zbyt długo, tylko kilka miesięcy. Ale jak mam interpretować słowa: chciałbym cię mieć w swoim zespole ale w "życiu" też. Z boku to może brzmieć jak jakaś deklaracja czy inne wyznanie, ale ja nie biorę tych słów na poważnie. Bardziej mi się wydaje że mnie tym sprawdza, tak tylko flirtuje bo chce zobaczyć co zrobię. Sama już nie wiem? Właśnie to mnie intryguje, ta jego zagadkowość. Mówi się że kobieta zagadkowa jest pociągająca, może z mężczyznami jest tak samo.

sad
Więc nagrywaj go to będziesz miała w razie wyrolowania jakieś dowody. Nie wiem czy rozumiesz ale jest niebezpiecznie dla Ciebie. Będziesz potem ewentualnie o coś walczyła i przynajmniej będziesz mogła pokazać, że to on uwodził... sad

123

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

.. jak mam interpretować słowa: chciałbym cię mieć w swoim zespole ale w "życiu" też. /...

I jak się zachowałaś po takim wyznaniu?

124

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Pewnie wyskoczyła mu do łóżka.

Tak jak pisze tu większość osób, typowa zdrada, na razie emocjonalna. I oczywiście zgrywanie niewinnej. Nikt Cię nie zmuszał do długich pogawedek, filtrów, poznawania nowego kochanka. To była twoja decyzja. Ty pozwolilas sobie na otwarcie się  na te osobe. To tak jak z seksem bez zabezpieczeń. Nie płacz, że jesteś w ciąży a przecież nie chciałaś dziecka tylko tak samo wyszło.

Najlepszym testem na to czy dane zachowanie jest zdradą - odpowiedz sobie czy chciałabyś aby twój narzeczony zachowywał się tak samo w stosunku do koleżanki.

125

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Gdybym zdradziła, nie spojrzałabym już w lustro na siebie samą.

Dlatego zostaw narzeczonego i będziesz już wolna. smile

126 Ostatnio edytowany przez aloizy (2017-04-16 10:41:02)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Gdybym zdradziła, nie spojrzałabym już w lustro na siebie samą.

Przepraszam, ale to te słowa, to po prostu G prawda. Tak tylko się mówi, że by się nie spojrzało w lustro... A prawda jest taka, że byś z chęcią zdradziła i miała byś narzeczonego głęboko w tyłku, nie myśląc kompletnie o nim, skacząc na innym facecie.

Wkurza mnie jak ktoś mówi, że by w lustro nie spojrzał. Jakie to niewinne... A wkurza mnie to dlatego, bo ludzie mówią coś takiego, co nawet prawdą nie jest, zwyczajne oszustwo i kłamstwo.

Ty już go zdradziłas, na razie emocjonalnie. I co? Nie możesz w lustro spojrzeć? A chwila.. Ty tego nie uznajesz za zdradę.

Życzę by Twój narzeczony w jakiś sposób dowiedział się z kim tak naprawdę jest i kopnął Cię w dupę, bo aktualnie na to zasługujesz od niego tym swoim głupim zachowaniem. To jest takie smutne, że on jest nawet nieświadomy tego, że zaraz będziesz w łóżku u innego.. Gdyby tylko mógł się dowiedzieć..

EDIT:
Moja była również mówiła, że nigdy by w życiu nie mogła już na siebie spojrzeć w lustro, gdyby taka sytuacja miała miejsce. Jakoś chyba nie cierpi z tego powodu, że mnie zdradziła. Ale mnie to tam tyle obchodzi.. Jedynie zalila się, że jej kolega (u którego zabiegala o względy) kopnął ją w tyłek i ona teraz taka biedna.. Biedactwo wielkie. Więc jakoś nie miała problemu iść do innego, pomimo obietnic i zapewnień. lol Tak to jest jak mózgu się nie używa i nie widzi się przyszłości - przynajmniej tej najbliższej. Taka wielce zakochana w nim była (tak wynikało z jej lamentu w wiadomościach do mnie), a teraz? Wielki żal i ból, że nie odzywam się do niej i poblokowalem. A mówiłem, że to tak będzie wyglądać. I to jest najlepsze. Bo to było logiczne, że taki finał będzie - ale lepiej kierować się emocjami, które trwają chwilę. lol

Ani trochę nie żal mi tego typu kobiet, które zdradzają, a potem nagle ich nowy "kolega" kopie w tyłek. To jest takie zabawne. Margines społeczny i tyle. lol

127 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-04-16 11:56:38)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Aloizy... Nie zgodzę się z Tobą. Prawie każdego można uwieść (tak, kwestia czasu, determinacji i energii - też pewnego dopasowania i może momentu). Jest to łatwiejsze jednak, gdy ma się problemy w związku... Są ludzie mniej refleksyjni i bardziej zastanawiający się nad każdym krokiem. Jeśli wytworzy się jakaś relacja to może być trudno z jej wyjść. Takie są mechanizmy zakochiwania się. Jest udowodnione (napiszę tylko tak, bez podania źródeł). że częste przebywanie w otoczeniu danej osoby bardzo zwiększa jej atrakcyjność. Tworzy pewne pozytywne skojarzenia. Chwila dygresji... Możesz u człowieka wytworzyć pewien 'most'. To coś jak u (hihihi smile ) psa Pawłowa - ale bardziej skomplikowane, to porównanie to bardziej dla mnie. Skojarzenia bodźca i reakcji (tam fizycznej, u człowieka psychicznej więc inne). Jeśli drugi człowiek jest w dobrym humorze, to po prostu dotykasz jego ramienia, jesteś miły. Po pewnym czasie dotknięcie ramienia poprawi humor człowiekowi, przypomni Ciebie. Dlatego często dotyk może kojarzyć się ludziom z dobrym lub złym i niektórych warto dotknąć (choćby ramienia lub przytulić jeśli bliższa relacja budując pewne odniesienia w bliskości) a drugi zareaguje silnie negatywanie na naruszenie swojej osobistej strefy... Jej! Nie o tym miało być! big_smile
Autorka i jej szef chyba budują tą relację, świadomie lub nie, kobieta się zakochuje. My definiujemy to zdradą emocjonalną. Zdradą, która ma pewne prawa w życiu. Ciężko się z niej wyleczyć i zwykle prowadzi do zdrady fizycznej... Wir, który wciąga. Gdyby była singlem nie byłoby zdrady ale zakochiwanie się, szkoda że w żonatym facecie. Więc możemy mylić poztytywne (przecież każdy może się zakochać) z negatywnym podejściem głównie do partnera (zdrada). Do tego dochodzi manipulacja a więc usidlanie czy jak to zwał. Wygląda na to, że Autorka próbuje się bronić, może choćby postem tutaj ale my już trochę podobnych postów poczytaliśmy i głównie cynizm przychodzi do głowy. Chociaż wiele osób krzyczy dalej STOP! smile Krzyczcie... to dobre! big_smile

EDIT: ach dochodzi tutaj element niepewności, bo może się nie wyda, może się ułoży.. co z tego, że wiem, że będzie kwas... a może??? jeszcze jest mi dobrze... bardzo dobrze, high chemiczny w głowie, a przyszłość jest dopiero za zakrętem - jeszcze tam nie jestem, nie widzę czy autostraga czy zwolnić i mimo tego będzie tyłek bolał od wybojów... sad normalna jazda zawsze taka nudna jest, jeszcze jak pasażer nie jest już taki fajny; może nie nudna ale trudna.

128

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

To jest kwestia pracy nad sobą, by nie dać się zmanipulować innym lub po prostu z automatu wyznaczać granice innym ludziom do swojej osoby. Przecież skądś biorą się ludzie, którzy są wierni od początku do końca. smile

129

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Bo mają to opanowane, przemyślane, zakochani, oddani... itd. itp. i nie tworzą okazji ani nikt nie próbuje nimi manipulować - to też ważne. smile
Ale tak, dlatego tutaj piszemy, bo wierzymy w rozum u człowieka i podejmowanie świadome decyzji a nie, że każdy ma 'maślane oczy' przez które nie da rady patrzeć.
Tak, decyzję zwykle podejmujemy my osobiście i tutaj nie ma drogi jednokierunkowej dla Autorki, więc się produkujemy! big_smile

130

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Rzecz w tym, że autorka, a raczej jej wypowiedzi, świadczą o tym, że chciałaby spróbować romansu z kierownikiem z pracy, a chociażby dla nowego doświadczenia. Większość osób pisze to samo cały czas, a mimo to autorka nadal głęboko wzdycha na widok kolegi z pracy, czy nawet traci grunt pod nogami.

Nieważne co powiemy, to średnio daje to efekty, tak to widzę aktualnie. smile Ale kto wie.. Może jakiś cudem wyplącze się z tego?

Posty [ 66 do 130 z 222 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Flirt w pracy- zauroczenie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024