ingridiesh napisał/a:Gdybym zdradziła, nie spojrzałabym już w lustro na siebie samą.
Przepraszam, ale to te słowa, to po prostu G prawda. Tak tylko się mówi, że by się nie spojrzało w lustro... A prawda jest taka, że byś z chęcią zdradziła i miała byś narzeczonego głęboko w tyłku, nie myśląc kompletnie o nim, skacząc na innym facecie.
Wkurza mnie jak ktoś mówi, że by w lustro nie spojrzał. Jakie to niewinne... A wkurza mnie to dlatego, bo ludzie mówią coś takiego, co nawet prawdą nie jest, zwyczajne oszustwo i kłamstwo.
Ty już go zdradziłas, na razie emocjonalnie. I co? Nie możesz w lustro spojrzeć? A chwila.. Ty tego nie uznajesz za zdradę.
Życzę by Twój narzeczony w jakiś sposób dowiedział się z kim tak naprawdę jest i kopnął Cię w dupę, bo aktualnie na to zasługujesz od niego tym swoim głupim zachowaniem. To jest takie smutne, że on jest nawet nieświadomy tego, że zaraz będziesz w łóżku u innego.. Gdyby tylko mógł się dowiedzieć..
EDIT:
Moja była również mówiła, że nigdy by w życiu nie mogła już na siebie spojrzeć w lustro, gdyby taka sytuacja miała miejsce. Jakoś chyba nie cierpi z tego powodu, że mnie zdradziła. Ale mnie to tam tyle obchodzi.. Jedynie zalila się, że jej kolega (u którego zabiegala o względy) kopnął ją w tyłek i ona teraz taka biedna.. Biedactwo wielkie. Więc jakoś nie miała problemu iść do innego, pomimo obietnic i zapewnień.
Tak to jest jak mózgu się nie używa i nie widzi się przyszłości - przynajmniej tej najbliższej. Taka wielce zakochana w nim była (tak wynikało z jej lamentu w wiadomościach do mnie), a teraz? Wielki żal i ból, że nie odzywam się do niej i poblokowalem. A mówiłem, że to tak będzie wyglądać. I to jest najlepsze. Bo to było logiczne, że taki finał będzie - ale lepiej kierować się emocjami, które trwają chwilę. 
Ani trochę nie żal mi tego typu kobiet, które zdradzają, a potem nagle ich nowy "kolega" kopie w tyłek. To jest takie zabawne. Margines społeczny i tyle. 