thetower napisał/a:a to do jakiej odpowiedzi powinienem się odnieśc według Ciebie ?
Do tej:
"1. Sam w emocjach nie jesteś w stanie precyzyjnie nakreślić sytuacji, stąd też pierwsze krytyki na Twoją prośbę pomocy. Oczywiście wynikały też one z prostego, udowodnionego naukowo faktu, że jako naród mamy problem z czytaniem ze zrozumieniem. Jednak sam nie nakreśliłeś od początku do końca wszystkich detali, stąd ten grad kamieni w Twoim kierunku.
2. Trochę dziwi mnie, że mimo sporego stażu nie jesteście w stanie szczerze i bez skrępowania ze sobą rozmawiać. Jak jest jeżeli chodzi o inne tematy? Czy też nie dostajesz konkretnych odpowiedzi? Czy możecie (poza sexem) rozmawiać o wszystkim? Jeżeli i w innych sferach macie problem z komunikacją, to albo Wasz związek nie ma sensu (nie lubię wydawać takich wyroków, nie znając ludzi i kontekstu i nie podoba mi się, że inni tu tak robią) lub, jeśli obojgu Wam zależy, powinniście pójść do jakiegoś specjalisty. Możecie też spróbować sami. Rozmawiajcie o swoich marzeniach tych indywidualnych i tych dotyczących Was obojga, o sowich planach na przyszłość, czego się boicie, co w sobie lubicie a czego nie. Związek polega na akceptacji, kocha się nie za coś, ale pomimo wszystko, nie oczekując, by druga osoba się zmieniła. Jednocześnie dla kochających osób ważne powinno być szczęście tej drugiej osoby, stąd w nas samych powinna się rodzić chęć zmiany siebie na lepsze. (Nie lubię, gdy zostawiasz na widoku brudne ubrania, ale akceptuję to; wiem, że nie lubisz, gdy zostawiam nieumyte naczynia, dlatego postaram się je sprzątać).
3. Jest coś, co mnie niepokoi w Waszej relacji i co niestety nie wróży nic dobrego. Chodzi mi o przepychanki, stosowanie maksymy "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie". Zarzucasz to swojej dziewczynie, ale niestety sam to robisz. Napisałeś, że pytałeś o jej potrzeby, a ona Cię zbyła, więc przestałeś pytać. Pamiętaj: kropla drąży kamień nie siłą, lecz częstym padaniem. Może trzeba pytania powtarzać, niektórym trudno się otworzyć, zwłaszcza w sferze intymnej.
4. Mówisz, że nie uznajesz stereotypów. Ja również. Jednak w tym przypadku to nie kwestia stereotypów, lecz głęboko zakorzenione przekonanie, że kobietom wielu rzeczy nie wypada. Jest ono szczególnie silne w naszym kraju z kilku powodów: wychowania w wierze katolickiej (dla dziewczynki sfera erotyczna od początku jest zakazana, mówi się, że to coś brudnego nieczystego), tradycyjnie wychowanie (związana z nim obawa, że to w razie wpadki dziewczyna ponosi większość kosztów: ona przychodzi z brzuchem do domu, to jej rodzina jest głównie zaangażowana- też finansowo, w młodym wieku to ona musi zrezygnować z wykształcenia), właściwie nie było u nas rewolucji sexualnej, jak w USA, a należy pamiętać, że tam przed rewolucja było nawet gorzej niż u nas. Jesteśmy wychowywane w przekonaniu, że to my powinnyśmy być zdobywane, adorowane, że to mężczyzna inicjuje zbliżenie i wie co i jak, nawet, gdy dla niego jest to pierwszy raz. Silnie zakorzenione jest przekonanie, że macie to w genach, że wiecie, co się powinno robić. Z tego samego powodu kobiety nie bekają w towarzystwie, nie pierdzą itp
5. Piszesz, że oboje jesteście niedoświadczeni. Piszesz też, że sam inicjujesz, dajesz nowe propozycje itp- potwierdzasz tym samym, że mimo braku doświadczenia jednak jako mężczyzna masz jakąś zakodowaną "wiedzę" czy raczej intuicję w tych sprawach. Twoja dziewczyna nie. Na pytanie o fantazje, odpowiedziała to, co już wiesz. Ja wiem dlaczego. Właśnie z powodu swojego niedoświadczenia. W jej odpowiedzi są dwa przekazy. Pierwszy jest taki, że nie ma śmiałości wymyśleć czegoś nowego, podaje to, co sami próbowaliście. Drugi (komplement dla Ciebie), że jej to odpowiada, podoba Jej się to co robisz i jak- powinno Ci to schlebić, a nie wprowadzić w złość. Otworzy się na pewno (miałam podobnie, i też oboje byliśmy dla siebie pierwsi).
6. Sex jest bardzo delikatną sferą i jednocześnie bardzo ważną, choć można bez niego żyć, a jednocześnie bez niego nie byłoby życia. Nie powinny pojawiać się w Waszym łóżku określenia, że coś jest obrzydliwe, zwłaszcza w kontekście jaki podałeś, bo jest to wymierzone personalnie w drugą osobę. Można to ując inaczej- ASERTYWNOŚĆ (wyrażanie własnego zdania, w tym NIE, bez obrażania drugiej osoby), mogłeś powiedzieć, że niezbyt Ci odpowiada ta forma pieszczot. To na pewno w jakiś sposób dotkęło Twoją kobietę, poczuła się mało atrakcyjna i uznała, że sama jest obleśna. Skoro naturalna reakcja jej organizmu na Twoje pieszczoty jest obleśna dla Ciebie, w takim razie wszystko, co robi w łóżku jest obleśne i niestosowne- proste myślenie, dodatkowo utwierdzające w jej świadomości owe "stereotypy". Po części masz rację przytaczając na swoją obronę fakt, że dla kobiet sperma jest obrzydliwa, więc także dla mężczyzny może być obrzydliwe to co wypływa z pochwy kobiety. Nie zgadzam się z twierdzeniem przytaczanym tu i na innych forach, że skoro ja Ci robię dobrze ustami, to Ty musisz mi się rewanżować tym samym, a jak nie to nic z tego. Nic na siłę. Ja lubię to, Ty tamto- wymieńmy się. Ma być przyjemnie i bez przymusu. Także bez stresu i obaw. I pamiętaj, że podobnie jak Ty, także Twoja kobieta potrzebuje informacji zwrotnej. Musi wiedzieć czy to, co robi daje Ci rozkosz, gdzie i jak ma Cię dotykać, by było Ci najprzyjemniej i na odwrót. Możesz to robić w trakcie zbliżenia lub po. Dopiero się uczycie, poznajecie, dlatego tak ważna jest ta informacja. Poza tym, komplement w postaci "dobrze mi", "byłaś cudowna", tak właśnie mi rób" itp. na pewno pozwoli Jej uwierzyć w siebie i otworzyć się. Ja w ten sposób wyzbyłam się swoich zahamowań.
7. Najważniejsze, NIC NA SIŁĘ. Z obu stron. Twój strach przed ciążą Cię paraliżuje i to jest jeden z powodów (może ona też podświadomie przejmuje ten lęk). Spróbuj nad sobą popracować, porozmawiaj o sowich obawach. Zamiast wyczytywać głupoty na forach i w internecie, pójdź z nią do ginekologa, popytaj jak to jest, jakie są gwarancje, które zabezpieczenie poleca. Oczywiście nie ma 100% pewności, w życiu pewne jest tylko jedno- że kiedyś umrzesz. Zastanów się, dlaczego obawiasz się ciąży właśnie teraz (a może w ogóle)? Jeśli jakoś Cię to uspokoi może uczestnicz w jej braniu tabletek, umów się, że będziesz małym kontrolerem. Może spróbujcie też tzw. kalendarzyka- nie jako zabezpieczenia, ale jako swego rodzaju lekcji, niech pozna swój cykl, swoje ciało. Wiele kobiet odkryło w ten sposób, że mają dwie owulacje w miesiącu, inne że raz na dwa miesiące. Uszanuj jedno- Twoja kobieta wzięła na siebie dużą odpowiedzialność za Was dwoje, wzięła na siebie cały ciężar zabezpieczenia. Musisz pamiętać, że to ona faszeruje się chemią i mimo że obecnie tabletki są coraz bardziej bezpieczne dla zdrowia to jednak nadal mają wiele powikłań i badania nad skutkami ich stosowania są zbyt krótkie, by określić, że nie mają dużego wpływu na nasz organizm. To w końcu nadprogramowa dawka hormonów, zmieniająca wypracowany przez nasz organizm przez lata cykl przemian. A Ty mówisz, że prezerwatywa nie, bo głupio wygląda- to jedyna rzecz, która jest mocno niedojrzała i egoistyczna w Twojej wypowiedzi. Poza "przeciąganiem liny" między Wami, ale to wina obojga. A egoizm Twojej dziewczyny polega na sprowadzaniu istnienia Waszego związku tylko do sexu.
Pamiętajcie, najpierw rozmowa, szczera i długo, nie tylko o sexie. Poznanie siebie, swoich pragnień i potrzeb życiowych, potem erotycznych. Wtedy w pełni świadomie będziecie mogli podjąć decyzję, co dalej."
i chociażby do mojej:
"Drogi Thetower,
przede wszystkim Twój cynizm, sarkazm i strzelanie jadem na prawo i lewo nie ułatwia w żaden sposób dyskusji. Widzę, że masz ogromny problem z tym, że mężczyźni są powszechnie częściej winieni za problemy w łóżku. Owszem, tak jest. Ale wydaje mi się, że powinieneś skupić się na swoim problemie zamiast atakować nas za to, że ktoś gdzieś zaatakował Ciebie oraz za to, że powszechne są stereotypy takie a nie inne. To już nam udowodniłeś - i super, strasznie się cieszymy z nowo zdobytej wiedzy. Teraz tylko pytanie - czy chcesz też trochę wiedzy od nas czy zamierzasz w kółko negować każdą z mądrych odpowiedzi i odbijać piłeczkę. Jeśli tak to może od razu zamknijmy ten wątek bo wszakże dyskusja do niczego nie doprowadzi - ty udowodnisz nam, że winna jest Twoja dziewczyna, my zaklaszczemy rękami, krzykniemy chórem, że masz rację a sytuacja pozostanie w stanie nienaruszonym.
Chyba, że jednak wolisz coś w swoim życiu seksualnym zmienić. A jeśli tak to posłuchaj mnie teraz uważnie. Twoje i twojej dziewczyny problemy łóżkowe ewoluowały już do takich rozmiarów że bez ogromu akceptacji i zrozumienia nigdzie dalej nie pójdziecie. Niestety przekonałam się dość boleśnie na własnej skórze jak straszne jest uczucie, że nie potrafi się być odpowiednio seksowną i drapieżną dla swojego faceta. Chciałbyś, w co nie wątpię, aby twoja dziewczyna rzucała się na Ciebie jak aktorki porno (lub chociaż filmów erotycznych), marzysz, żeby czasem włożyła Ci rękę w spodnie i szepnęła coś zbereźnego do ucha. Cóż, musisz jednak pamiętać, że 3/4 kobiet boi się robić takich rzeczy. Boją się, że wyjdą na zdesperowane, że ich słowa zabrzmią głupio, że facet zacznie się śmiać. Później boją się, że jak już coś szepną do tego nieszczęsnego ucha to znieruchomieją i nie będą wiedziały co i jak robić później. Że facet się nakręci a ja bidna nie będę umiała go dalej podniecić. Że zabraknie mi odwagi. Że coś pójdzie nie tak.
Nie wiem czy potrafisz to zrozumieć, bo mam wrażenie, że egoistą jesteś przerażającym, ale kobiety chyba jednak bardziej niż mężczyźni (ah, te stereotypy) boją się porażki w łóżku. I to wyjątkowo nie porażki takiej jak faceci (że im nie stanie) tylko takiej, że się wygłupią. Że zrobią coś nieodpowiedniego. Bardzo wiele czasu i doświadczenia trzeba, żeby kobieta zrozumiała, że w sypialni wszystkie chwyty są dozwolone a śmiech potrafi urozmaicić każdą romantyczną chwilę. Na początku naszej przygody z seksem przed oczami mamy wciąż wizje z filmów, gdzie ona w 3 sekundy sprawnie zrzuca z siebie wszystkie ubrania a on już czeka przy przygaszonym świetle z dwoma kieliszkami szampana w rękach.
Co więcej postaraj się proszę zrozumieć, że walką, którą prowadzisz ze swoją dziewczyną już od jakiegoś czasu (z moich wyliczeń wychodzi, że ponad 2 lata), w tym dyskutując o tym na forum (gdzie ona jest częścią dyskusji - a więc wie, że to, tamto, sramto i dziesięć następnych rzeczy robi i robiła nie tak jak ty byś sobie tego życzył) nadszarpnąłeś jej wiarę w siebie i swoje umiejętności już tak bardzo, że jej wyjście z inicjatywą w tym momencie graniczyłoby z cudem. Dopóki, drobnymi kroczkami i małymi przygodami (pocałunkami, dotykiem, przytulaniem, słowami) nie podbudujesz w niej poczucia, że potrafi być wspaniałą kochanką to nie masz na co liczyć. Potrzebne do tego jednak będzie Twoje zaangażowanie i zaprzestanie widzenia tylko i wyłącznie czubka własnego nosa (tudzież innej części ciała). Pragniesz udanego związku i seksu z tą kobietą - to poświęć się trochę a zobaczysz, że profity będą niesamowite. Musisz jednak jej - i sobie tym samym - pomóc abyście mogli wspólnie zacząć przeżywać niezapomniane chwile.
Naprawdę liczę na to, że zechcesz coś zmienić. Jeśli nie - cóż, zakończenia możesz się zapewne domyślać. Frustracja seksualna doprowadzi do rozstania - każde z was pójdzie w swoją stronę. To, że ona poważnie nadszarpnięta emocjonalnie i niepewna względem swojej seksualności - to już pewno Cię nie obchodzi. Bo przecież penis brzydko wyglądał w ubranku a jej soczki były niesmaczne."
Jeżeli nie umiesz czytać tak długich wypowiedzi (a coraz mocniej odnoszę takie wrażenie to w skrócie):
1.POSTARAJ SIĘ ROZMAWIAĆ ZE SWOJĄ KOBIETĄ (nie wyrażając jedynie swoich ROSZCZEŃ i PRAGNIEŃ koncentrując na nich całą dyskusję - rozmawiaj z nią czule, spokojnie i powoli. Dbaj o to, żeby w rozmowie - a później w łóżku czuła się akceptowana i kochana a nie osaczana i oskarżana o brak inicjowania zbliżeń tudzież wywoływana do odpowiedzi "twoje fantazje w rankingu od 1 do 10 podaj, masz an to 10 sekund, czas start").
2.PRZESTAŃ STOSOWAĆ TAKTYKĘ "OKO ZA OKO ZĄB ZA ZĄB" (ona mi nie ciągnie to ja jej nie wyliżę, niech ma za swoje) (moderatorki przepraszam za lekki wulgaryzm ale mam wrażenie, że w tej sytuacji lepiej dotrze)
3.SPRÓBUJ SPOJRZEĆ DALEJ NIŻ NA CZUBEK WŁASNEGO NOSA (być może będziesz musiał zaczekać miesiąc, rok, dwa, pięć na to aż Twoja kobieta się otworzy i zacznie być bardziej swobodna w dziedzinie seksu - zastanów się więc czy zależy Ci na niej czy na zaspokojeniu bo jeśli na drugim to polecam szybki odwrót z tego związku i rejestrację na portalach przeznaczonych do nawiązywania relacji skoncentrowanych na seksie).
Mam nadzieję, że teraz nasze rady są zrozumiałe, czytelne i jasne. Z niecierpliwością czekam na odpowiedź.